Dodaj do ulubionych

pranie welonu po pasterce

13.09.16, 20:26
Po latach bezkrytycznego czytania Jezycjady teraz sobie odświeżam całą serię i wzrok zaczepia mi się na straszliwych dziwach i absurdach. Oto Pulpecja:

Nutria też poszła spać o drugiej nad ranem. Po powrocie z Pasterki cała rodzina (...) musiała uspokajać rozhisteryzowaną Idę, która twierdziła, że ktoś jej uciął, i to nierówno, pół metra welonu, a zapaskudził resztę. Patrycja i Natalia, dwie wierne siostry, rzuciły się prać i suszyć zwoje tiulu, a żmudne upinanie go w taki sposób, by uzyskać poprzednią konfigurację marszczeń wokół wianuszka ze sztucznych konwalii, zajęło im półtorej godziny.

No to liczymy. Spać poszły o drugiej, upinanie welonu zajęło półtorej godziny - czyli zaczęły go upinać o wpół do pierwszej. Wcześniej go prały i suszyły. To musiało trwać też co najmniej półtorej godziny, zwłaszcza biorąc pod uwagę maślane łapy siostrzyczek - wychodzi na to, że zaczęły go prać o 23-ej. Dodajmy - a raczej odejmijmy - inne czynności domowe - rozebranie się po pasterce, umycie łap, uspokajanie Idy, sprzątanie łazienki po praniu prawie pięciu metrów tiulu a na koniec mycie przed snem - w sumie daje to kolejną godzinę. Czyli z pasterki rodzina musiała wrócić o 22-ej.
Wychodzi na to, że pasterka w Poznaniu zaczyna się o 21-ej i trwa trzy kwadranse.

BTW - oświećcie mnie, jak się suszy na szybko pięć metrów tiulu? Żelazkiem bym nie ryzykowała, suszarka do włosów nie wydoli... Latały po mieszkaniu i machały welonem?!
Obserwuj wątek
    • 3piota Re: pranie welonu po pasterce 13.09.16, 20:43
      Mogłyby co najwyżej przecierać delikatne zapaskudzone miejsca. Tylko po grzyba wtedy ten wianuszek ruszać. Wyprany i tylko wysuszony tiul zwisałby jak szmata. W takim wypadku krochmalenie i ostrożne prasowanie obowiązkowe. MM po prostu się napisało.
      A o której tam ta pasterka była i ile trwała - jakie to ma znaczenie. Moje córki już dawno orzekły, że dzień w Noelce miał 48 godzin.
    • kajaanna Re: pranie welonu po pasterce 13.09.16, 20:49
      Przypomnijcie mi proszę, w którym tomie Ignacy B. zwalił się na glebę przy zdejmowaniu firanek W Wigilię?
      • mika_p Re: pranie welonu po pasterce 13.09.16, 20:54
        Ignacy spadł w Noelce.

        A tiul pewnie suszyły wyciskając w ręczniki, tak jak rajstopy :)
    • kajaanna Re: pranie welonu po pasterce 13.09.16, 21:03
      Wianuszek ze sztucznych konwalii!
      Jak nic - kolejna tradycja ślubna.
    • marutax Re: pranie welonu po pasterce 13.09.16, 21:30
      To jest ewidentny błąd, który wynika z tego, że w "Noelce" na pasterkę poszła tylko Gaba z Grzesiem, o reszcie rodziny nie ma mowy. Tak między 23.00-23.30 Ida odkrywa pobrudzony i ucięty welon: "Ale zanim jeszcze wyszli (G&G), posiedzieli sobie godzinkę w miłej, ciepłej kuchni Borejków (...) Natalia i Patrycja. Pozmywały i oddaliły się dyskretnie, zwłaszcza że z dala słychać było okrzyki Idusi, której welon wydał się nagle za krótki i jakiś przybrudzony." Czyli pierwotnie Ida zaczyna histeryzować powiedzmy o 23.10, Natalia i Patrycja "piorą" welon, suszą go i tak po mniej więcej godzinie zabierają się za upinanie. Kończą koło drugiej, gdy G&G wracają z pasterki. I wszystko jest ok. Niestety w "Pulpecji" okazuje się, że na pasterkę polecieli wszyscy (ciekawe, co z Laurą i Różą?) i stąd te bzdury czasowe.
      • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 13.09.16, 21:57
        marutax napisał(a):
        Niestety w "Pulpecji
        > " okazuje się, że na pasterkę polecieli wszyscy (ciekawe, co z Laurą i Różą?)

        Roza i Laura tez zostaly zawleczone na pasterke. Oczywiscie ubierala je i pilnowala ich nie mama, zajeta swoim facetem, tylko babcia albo ktoras z ciotek, bo to wszak takze ich dzieci. I dzieki temu nastepnego dnia, kiedy w kuchni jest od zboja roboty, zadne dzieciaki sie tam nie placza i nie trzeba ich karmic, odganiac od piecyka itp - polozone spac ok. 2.00 spia jak zabite i spokoj.
    • anchema Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 13:14
      Nie to że coś, ale pragnę donieść że w moim mieście już od wielu lat są dwie pasterki: na 21/22 - zależy od kościoła i normalna.Ta pierwsza jest dla rodziny z dziećmi. Czy tak było też w Poznaniu lat 90tych to już nie wiem
      • marutax Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 13:51
        anchema napisała:

        > Nie to że coś, ale pragnę donieść że w moim mieście już od wielu lat są dwie pa
        > sterki: na 21/22 - zależy od kościoła i normalna.Ta pierwsza jest dla rodziny
        > z dziećmi. Czy tak było też w Poznaniu lat 90tych to już nie wiem

        W tym przypadku to nie pasuje. Po 22.00 kończy się wigilia pod rondem, a Elka odprowadza Tomka. Gdy są już niedaleko jego domu zaczyna lać. Tymczasem Gaba i Grześ idą na pasterkę "w tym deszczu". Czyli musieli wyjść najwcześniej 22.15. Dlatego najbardziej pasuje zwykła pasterka o północy, tylko że bez udziału całej rodziny.
        • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 14:05
          marutax napisał(a):

          > W tym przypadku to nie pasuje. Po 22.00 kończy się wigilia pod rondem, a Elka o
          > dprowadza Tomka. Gdy są już niedaleko jego domu zaczyna lać. Tymczasem Gaba i G
          > rześ idą na pasterkę "w tym deszczu". Czyli musieli wyjść najwcześniej 22.15. D
          > latego najbardziej pasuje zwykła pasterka o północy, tylko że bez udziału całej
          > rodziny.


          Dlaczego bez udzialu ? G&G wyszli o tej 22.15, prawda ? raczej nie na msze zaczynajaca sie o polnocy w pobliskim kosciele. Dokad poszli, nie wnikam, ale to nie wyklucza tego, ze reszta rodziny poszla normalnie na 24.00. Zapewne wychodzac z domu kwadrans przed polnoca.
          • marutax Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 14:54
            tt-tka napisała:


            > Dlaczego bez udzialu ? G&G wyszli o tej 22.15, prawda ? raczej nie na msze zacz
            > ynajaca sie o polnocy w pobliskim kosciele. Dokad poszli, nie wnikam, ale to ni
            > e wyklucza tego, ze reszta rodziny poszla normalnie na 24.00. Zapewne wychodzac
            > z domu kwadrans przed polnoca.

            Chodzi o wyliczenia czasowe. Zerknij na mój post wyżej - w "Noelce" sprawa z welonem i histerią Idy zaczyna się sporo przed pasterką. Nie ma też słowa o zbiorowym wyjściu. Jeśli cała operacja "welon"miałaby odbyć się tak, jak opisuje to MM, to byłoby to możliwe tylko w dwóch przypadkach:
            1. pasterka jest o 22.00, rodzina wraca i bawi się z welonem do drugiej - odpada, bo wiemy, że G&G wychodzili najwcześniej po 22.00 (nie wiadomo, ile, zaczęło padać jakiś kwadrans po, ale mogło lać i do północy)
            2. Pasterka jest o północy, idą tylko G&G, ew. seniorzy, a Ida, Natalia i Patrycja od powiedzmy 23.00 do 1.40 ratują welon - prawdopodobne wg. "Noelki", ale przeczy temu zdanie z "Pulpecji"
            • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 14:59
              marutax napisał(a):


              > Chodzi o wyliczenia czasowe. Zerknij na mój post wyżej

              zerknelam, nawet przeczytalam :)
              naprawde czytam to, na co odpowiadam. Mialam na mysli to, ze wyjscie pary GG po 22.15 nie wyklucza wyjscia reszty rodziny pozniej. A mialo sie to do pytania, gdzie byly w te noc corki gaby - no wiec imho byly na pasterce, tyle ze nie z matka/nie pod jej opieka. Wiem, ze tresc Noelki poniekad to wyklucza, ale tresc Pulpecji poniekad nie wyklucza.
              • marutax Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 15:23
                Ale treść "Pulpecji" wyklucza wyjście całej rodziny na pasterkę o północy, skoro PO pasterce użerali się co najmniej dwie godziny z welonem, a poszli spać o drugiej.
                • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 15:41
                  E tam, pozyczyli kawalek czasu z innego dnia lub nocy. Skoro wyrobili sie z szykowaniem wigilii, kupowaniem butow, leczeniem spadlego ojca, manicurem matki i cala reszta przed wieczerza, a nastepnego dnia z szykowaniem calego przyjecia, stolu i siebie do godziny max 15.30 ( skoro o 16.00 byl slub), to i pasterke (ok. godziny ? wiecej ?), powrot z kosciola (kwadrans), pranie i suszenie welonu (nie wiadomo ile) i upinanie go (poltorej godziny) zmiescili w dwoch godzinach. To zdolna rodzina. Jeszcze w McD sa w stanie pokonac 50-minutowa trase w 20 minut, no.
                  • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 15:48
                    W ogole jak kto ciekaw, niech zrobi chronometraz Noelki. Zaczyna sie punkt w poludnie, rozpacza Elki, ze Baltona nie przyszedl. Potem perypetie Strybow, Elka wypada, spotyka gabona. U Borejkow jeszcze do zrobienia piernik, uszka, karp i co tam jeszcze. Wypad po buty. Wymarsz po dra Kowalika. Zdarzenie w kosciele. Kiedy przychodzi Marek z Monika, wszystko (sprawdzcie, co bylo na stole i ile tego) jest juz gotowe. To ile godzin mial ten dzien miedzy 12.00 a 19.00 ?
                    • pi.asia Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 18:44
                      tt-tka napisała:

                      > W ogole jak kto ciekaw, niech zrobi chronometraz Noelki.

                      Zrobiłam.
                      Elka czeka na Baltonę - jest wpół do dwunastej. Kilkanaście minut później wychodzi z domu po gazetę i spotyka wracającą Gabrielę.
                      Przenosimy się do Borejków, i tam już zostaniemy.
                      Gaba wraca do domu ok. 12-ej. Barszczyk jest zrobiony, trzeba zrobić uszka i usmażyć karpia, który jest jeszcze w zamrażalniku.
                      12.30 - zaczyna się afera z butami, dziewczyny lecą w cztery strony świata.
                      13-14 - Mila kończy lepić uszka. Przychodzi Elka. Wraca Gabrysia. Podsumowanie: uszka są, barszczyk jest, kutia jest, kapusta z grzybami jest, karp wyjęty. Gaba zajmuje się karpiem i postanawia upiec nowy piernik.
                      ~14.30 - Gaba kończy smażyć karpia, Natalia wraca z kamaszkami.
                      ~15-16. - wraca do domu Patrycja z sandałkami. Mama Borejko zdążyła w międzyczasie się zdrzemnąć, sprzątnąć łazienkę, umyć głowę, uczesać się i ubrać. Od 14 miała na to wszystko niezbyt dużo czasu, ale da się zrobić.
                      ~16.30 - wraca zapłakana Ida ("ostatnie sklepy zamknięto o 16-ej"). Ojciec rzuca się zdejmować firanki i spada z drabiny.
                      17 - Gaba z córkami idzie do doktora Kowalika. Mamert wsiada w samochód i jedzie na Roosevelta, Gaba i Gabięta idą do kościoła.
                      19 - przybieżeli do Borejków Pałysyyyy.... (punktualnie!), trwa powitanie, ogólna radość itepe
                      19.30 "w drzwiach wejściowych zazgrzytał klucz i wkroczyła zdyszana, spóźniona i mokra Gabrysia (...) wiodąc ze sobą (...) dwoje rumuńskich Cyganiątek".

                      Jak widać, wszystko mniej więcej jest możliwe. Natomiast zdziwiło mnie spóźnienie Gaby. Od Kowalików wyszła najpóźniej ok. 17.30, do domu dociera dwie godziny później.
                      Od Dominikanów na Roosevelta jest 10 minut drogi! Jakby nie liczyć - akcja "szopka- małe Rumunki" trwała z półtorej godziny najmarniej!


                      • guineapigs Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 19:43
                        Drogie Koleżanki! Nie wiem, co robicie w zyciu, ale jestem pewna, że powinnyście robić w 'fachu pokrewnym 07', że tak to ujmę. Powinnyście znaleźć niezagospodarowany kwadrans i trupa (woda na młyn O dziewczętach dla dziewcząt). Jesteście genialne. O pracowitości w grzebaniu we źródłach - nie wspomnę. Szacun, respect i co tam jeszcze sie mówi.
                      • pi.asia jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 19:47
                        Noelka:
                        Mama Borejko zdążyła tylko z ciastami, a pieczenie indyka i udźca baraniego zostawia sobie na jutro rano.

                        Pulpecja:
                        Kuchnię wypełniła apetyczna woń udźca jagnięcego z czosnkiem i ziołami prowansalskimi, który obsmażano na ostrym ogniu przed pieczeniem.

                        A z welonem było tak:
                        Noelka strona 70
                        "- Z suknią jest wszystko OK - odparła Ida (...) - ale nie jest w porządku z welonem (...) Myślę, że on jest jednak za długi."

                        strona 185
                        "słychać było okrzyki Idusi, której welon wydał się nagle za krótki".






                        • tt-tka Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 20:34
                          Ja tez zrobilam zestawienie czasowe, ale wyszlo mi troche inaczej.
                          11.30 - pyskowka Elki z dziadkami. NB cyryjek od Godziny lepi pierogi. Dla czterech osob.
                          Pare (nascie?) chwil po tym, jak kukulka kuknela (czyli po 12.00) Elka wychodzi i spotyka Gabe.
                          12.30 wynika, ze nie ma butow. dziewczyny wybiegaja. Miedzy powrotem Gaby i wyjsciem dowiadujemy sie, ze maman B. gotuje barszcz, Natalia i Patrycja kreca mak, piernika nie ma, bo go Ida sknocila, uszka nawet nie zaczete.
                          Male znikaja pakowac prezenty i rozrabiac w pokoju Idy, mama B. lepi uszka. "Szlo jej bardziej niemrawo niz zwykle".
                          Telefoniczne pogawedki Ignaca, przychodzi Elka, robi sie herbate - dowiadujemy sie, ze na jutrzejsze wesele gotowe sa tylko ciasta (czyzby pieczone przed poludniem ?)
                          Wraca Gabon, podsumowuje "Barszc jest. Uszka sa. (Nieugotowane. Plus ile czasu minelo, skoro Cyryjek godzine lepil pierogi dla czterech osob, a u Borejkow mialo byc osob 10 ?). Kutia jest. (Kto i kiedy ja zrobil, skoro przed wybiegnieciem dziewczyny dopiero krecily mak ?). Kapusta z grzybami jest". Gabon zajmie sie karpiem i upiecze piernik.
                          Elka obiera pieczarki, niewprawnie. Rozmysla posepnie. Gaba w tym czasie cwiartuje karpia. "Odlozyla tasak, posolila rybe, umyla rece i zrobila sobie herbate". Po czym siada i gawedzi z Elka. O pierniku ani slowa.
                          Elka wychodzi, Gaba smazy karpia. Wlasnie skonczyla to robic, gdy wpada Nutria. G.poleca, by juz powoli nakrywac do stolu, bo coraz pozniej, dziewczynki niech sie juz powoli przebieraja i czesza.
                          wlatuje Patrycja, objawia sie maman B. Juz po krotkiej drzemce, sprzatnieciu "do polysku" lazienki, umyciu glowy, zrobieniu fryzury i przebrana wieczorowo. A, i mezowi przygotowala wszystko, garnitur, koszule, spinki etc. Spac poszla po powrocie Gaby.

                          Przypominam - dziewczyny wylecialy o pol do pierwszej, Gabon wrocil, gdy uszka byly juz polepione. Ile czasu to moglo zajac ? Ile trwala drzemka i inne czynnosci Mili ?

                          Patrycja robi matce manicure, wbiega Ida. Jest po czwartej, ale ILE po czwartej ? Biorac pod uwage to wszystko, czego dokonala Mila - przyjmijmy, ze pol do piatej.

                          Ignac spada z drabiny. Lezy w obecnosci zony i wszystkich corek. Gaba idzie po doktora (a piernik ?), dowiadujemy se mimochodem, ze stol juz nakryty, choinka ubrana.
                          "Ida, wyplacz ojca z tych firanek, wrzuc je do pralki. Przetrzyj parkiet w przedpokoju.Wywietrz kuchnie.Popraw makijaz. Postaw herbate" - komenderuje Mila. Tymczasem gaba z corkami wedruje przez (ciemny) skwer, wchodzi do Mamerta, wyjasnia, przeprasza, pogaduje chwile z Tosia, wedruja razem na sam koniec parkingu. Mozna liczyc, ze gdy Mamert dojechal do Borejkow, bylo po
                          piatej.

                          Niespodzianka - gdy Mamert wkracza do pokoju, Ignac lezy i ma "talerzyk z wyborem ciast wigilijnych, od piernika po makowiec". Do wyjscia po buty nie bylo piernika, bo sknocony, ani makowca, bo dziewczyny dopiero krecily mak. Poza tym mimo ze jest troche po piatej, to dochodzi siodma, bo niedlugo potem przybywaja proszone na siodma Palysy.
                          No to tego...
                          • pi.asia Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 22:13
                            tt-tka napisała:

                            > . Mozna liczyc, ze gdy Mamert dojechal do Borejkow, bylo po
                            > piatej.
                            >
                            > Niespodzianka - gdy Mamert wkracza do pokoju, Ignac lezy i ma "talerzyk z wybor
                            > em ciast wigilijnych, od piernika po makowiec". Do wyjscia po buty nie bylo pie
                            > rnika, bo sknocony, ani makowca, bo dziewczyny dopiero krecily mak. Poza tym mi
                            > mo ze jest troche po piatej, to dochodzi siodma, bo niedlugo potem przybywaja p
                            > roszone na siodma Palysy.
                            > No to tego...

                            Mniej więcej o piątej Gaba dopiero idzie do Kowalików. Mamert dociera do pacjenta ok. 17.30, a w tym czasie Gaba z dziećmi idą do kościoła.
                            Załóżmy, że porada lekarska trwa ok. 20 minut - łącznie z podnoszeniem jęczącego Ignaca.
                            Czyli mamy 18-tą. Pałysy przybywają o 19-ej. Czas nie zmienił się w magiczny sposób, po prostu w nieopisanej godzinie Ignacy ubrał się wytwornie, firanki skończyły się prać i zostały powieszone. Czytelnik tego nie śledzi, bo jest akurat z Gwiazdorem i Aniołkiem u Dmuchawca. Tu nie widzę załamania czasoprzestrzeni.
                            Widzę natomiast problem w tym, że akcja Mamert-kościół-szopka-Rumunki-powrót zajęła Gabie dwie i pół godziny, podczas gdy sama droga to góra 45 minut.
                          • pi.asia Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 22:23
                            Ciasta weselne mogły upiec dzień wcześniej. Nie wiemy JAKIE to były ciasta. Wiemy natomiast na pewno, że w weselnym menu znalazł się pieczony udziec, indyk, kołduny litewskie, pieczone jabłka w kruchym cieście oraz krem orzechowy z bitą śmietaną, ajerkoniakiem i wiórkami czekoladowymi.
                            Ciekawe, że mając ciasta weselne ( w liczbie co najmniej dwóch) i ciasta wigilijne, oraz zaplanowany krem orzechowy Maman Borejko kłopocze się, co poda na deser.

                            Swoją drogą, jak dodać do tego menu wigilijne (barszczyk z uszkami, kapusta z grzybami, kutia, śledzie w trzech postaciach, pierożki z grzybami, pierożki z jabłkami, pierożki z makiem, kutia, karp po żydowsku, karp smażony, mleko makowe) to zgroza ogarnia na taką ilość żarcia....
                            • tt-tka Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 22:53
                              pi.asia napisała:

                              > Ciasta weselne mogły upiec dzień wcześniej. Nie wiemy JAKIE to były ciasta.

                              Mogly. Ale pytanie brzmi, skad u lezacego, czyli jeszcze przed przybyciem Mamerta uczestowanego Ignaca piernik i makowiec, ktorych nie bylo ? nikt ich w miedzyczasie nie piekl.
                        • marutax Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 20:49
                          pi.asia napisała:

                          >
                          > strona 185
                          > "słychać było okrzyki Idusi, której welon wydał się nagle za krótki".

                          Toteż właśnie dlatego wydaje mi się, że zbiorową pasterkę MM wymyśliła w "Pulpecji", a w "Noelce" trzy siostry przez ten czas miały bawić się z welonem. Zwłaszcza, że nie wyobrażam sobie ciągnięcia rozhisteryzowanej Idy do kościoła - ani zostawiania jej samej, by przez te dwie godziny płakała nad welonem, nie próbując go uprać...
                          • pi.asia Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 22:35
                            marutax napisał(a):

                            > pi.asia napisała:
                            >
                            > >
                            > > strona 185
                            > > "słychać było okrzyki Idusi, której welon wydał się nagle za krótki".
                            >
                            > Toteż właśnie dlatego wydaje mi się, że zbiorową pasterkę MM wymyśliła w "Pulpe
                            > cji", a w "Noelce" trzy siostry przez ten czas miały bawić się z welonem. Zwłas
                            > zcza, że nie wyobrażam sobie ciągnięcia rozhisteryzowanej Idy do kościoła - ani
                            > zostawiania jej samej, by przez te dwie godziny płakała nad welonem, nie próbu
                            > jąc go uprać...

                            Ale mnie chodziło o to, że Ida raz uważa, że welon jest za długi, a raz, że za krótki. No to by się zdecydowała.
                            A co do pasterki - ja rozumiem, że to bardzo wierząca i praktykująca rodzina, ale, słowo daję, mając w perspektywie przygotowanie wesela na kilkanaście osób już bym sobie darowała latanie po nocy do kościoła. Tym bardziej, że następnego dnia i tak w tym kościele się będzie, a pasterka nie jest obowiązkowa, w odróżnieniu od niedzielnej/świątecznej mszy.
                            Pamiętam, że Natalia i Patrycja były "małomówne ze zmęczenia". Podejrzewam, że cała rodzina przysypiała nad talerzami.
                            • marutax Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 22:43
                              pi.asia napisała:

                              > Ale mnie chodziło o to, że Ida raz uważa, że welon jest za długi, a raz, że za
                              > krótki. No to by się zdecydowała.

                              To akurat nie takie bzdurne - pierwsze zdanie Ida wygłasza bez oglądania welonu, po prostu po kołomyi z butami zaczyna mieć wątpliwości co do długości. A drugie - kiedy zobaczyła, ze welon został przyciachany.
                            • reveiled Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 22:54
                              "Ale mnie chodziło o to, że Ida raz uważa, że welon jest za długi, a raz, że za krótki. No to by się zdecydowała."
                              Nie jestem pewna, ale czy to nie o to chodzi, ze welon moze i byl za dlugi, ale teraz jest za krotki, bo Laura (z Pyza???) go skrocila?
                              • tt-tka Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 14.09.16, 23:10
                                reveiled napisał(a):

                                > "Ale mnie chodziło o to, że Ida raz uważa, że welon jest za długi, a raz, że za
                                > krótki. No to by się zdecydowała."
                                > Nie jestem pewna, ale czy to nie o to chodzi, ze welon moze i byl za dlugi, ale
                                > teraz jest za krotki, bo Laura (z Pyza???) go skrocila?


                                Pewnie o to. Choc nie wydaje mi sie, zeby po skroceniu o pol metra pieciometrowy wczesniej welon jakos znaczaco zmalal :)
                                Predzej juz o to, ze krzywo przyciety i zmietolony, a pewnie i przybrudzony. Nie przyszlo biednej Idzie do glowy zawczasu zamknac drzwi na klucz, i historii z welonem by nie bylo, i ojciec by sie wsrod brudnych szmat nie poniewieral...

                        • ciotka_scholastyka Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 15.09.16, 14:56
                          > A z welonem było tak:
                          > Noelka strona 70
                          > "- Z suknią jest wszystko OK - odparła Ida (...) - ale nie jest w porządku z we
                          > lonem (...) Myślę, że on jest jednak za długi."
                          >
                          > strona 185
                          > "słychać było okrzyki Idusi, której welon wydał się nagle za krótki".

                          A co ci nie pasuje tutaj z welonem?
                          • pi.asia Re: jeszcze o weselnym menu i o welonie 15.09.16, 18:40
                            ciotka_scholastyka napisała:

                            > > A z welonem było tak:
                            > > Noelka strona 70
                            > > "- Z suknią jest wszystko OK - odparła Ida (...) - ale nie jest w porządk
                            > u z we
                            > > lonem (...) Myślę, że on jest jednak za długi."
                            > >
                            > > strona 185
                            > > "słychać było okrzyki Idusi, której welon wydał się nagle za krótki".
                            >
                            > A co ci nie pasuje tutaj z welonem?

                            Ida sama, osobiście, wybrała sobie taką a nie inną długość welonu, ale po namyśle stwierdza, że jest on za długi - to normalne, akceptuję. No i fajnie, stwierdziła, że jest za długi, ale godzinę później wrzeszczy, że jest za krótki. A do tego mamy uwierzyć, że od razu zauważyła na pięciometrowym welonie ubytek pół metra, czyli 10% długości. I to mi właśnie nie pasuje.
                      • iwoniaw Gaba dzielnie sabotuje okołoślubne sprawy Idy 15.09.16, 14:15
                        Natomiast zdziwiło mnie spóźnien
                        > ie Gaby.


                        Cóż, siostra za mąż wychodzi, co będzie w centrum zainteresowania, nie? Nie ma wszak lepszego momentu na prezentowanie własnego być-może-oficjalnego-za-chwilę faceta jak wigilia, na której narzeczony siostry ma się zjawić dzień przed własnym ślubem z - po raz pierwszy przedstawianą rodzinie narzeczonej - matką. Co tam teściowa in spe Idusi!
                        Goście mają przyjść? A, no to zróbmy sobie entree pól godziny później, jeszcze by nie zauważyli gwiazdy rodzinnej, zabierzmy Rumunki przy okazji - niespodzianka ta ucieszy zapewne przejmującą się, by "dobrze wypaść" Idusię...

                        Gaba to po prostu taki typ, że musi być panną młodą na każdym ślubie i nieboszczykiem na każdym pogrzebie. Stąd zawsze się spóźnia/celowo zaniedbuje przygotowanie różnych rzeczy, żeby potem, gdy w nieunikniony sposób to wychodzi na jaw, wzrok wszystkich padał na nią/teatralnie zawiesza głos/leje łzy. Attention whore się to brzydko a celnie w pogańskim języku nazywa.
                        • guineapigs Re: Gaba dzielnie sabotuje okołoślubne sprawy Idy 15.09.16, 15:13
                          Gaba to po prostu taki typ, że musi być panną młodą na każdym ślubie i nieboszczykiem na każdym pogrzebie - Boru Szumiący, jakież to śliczne! Kiedyś przysiądę i ułożę przyśpiewkę z tym mottem jako refrenem, oczywiście Prawa Autorskie do refrenu podkreślę wyraźnie: to IWINIAW napisała, i mnie zainspirowało.

                          A czy ten zakrzep to też nie było trochę tak: ja sie nie martwię, ja ruszam z posad bryły, dzielnie i mądrze /jak zawsze/ - to wy się martwcie. Swoją drogą, ten zakrzep to wyśmienita okazja była by się zwalić do wyra z tymi wszystkimi Plutarchami, Senekami i nowościami i czytać li i jedynie /każdy 'czytacz' marzy o tym, by mu dać spokój na tydzień i dać czytać/. A Gaba nie - będzie biegać, oporządzać wszystko i to sama - cicha bohaterka, pieska jej niebieska. By potem odebrać ukłony od swych wiernych wyznawców.
                          Podobno to jeden z najgorszych 'typów szefa' - taki, który myśli: beze mnie przepadną, zginą, zapomną o zamówieniach/dostawach, zniszczą wszystko, przepiją utarg, poniszczą dokumenty, benzynę służbową opchną na lewo a przede wszystkim nawet do roboty nie przyjdą jak ich nie dopilnuję. Ja tak Gabę postrzegam - jak tego 'szefa', który myśli, że bez niego wszystko padnie, obróci się w perzynę, dzieci puszczone w samopas a dorośli też nie lepiej.
                      • gat45 Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 16:39
                        Zupełnie nie o welonie, ale przypomniało mi się niemiłe zdziwienie podczas lektury "Noelki" - dwoje rumuńskich Cyganiątek. I zaraz po tym dowiadujemy się, że to dwie dziewczynki.
                        W tym kontekście "Cyganiątka" wyszły mi jak "szczeniątka" albo inne "kociątka", które można sobie ot tak przynieść do domu. Wredna ja, przecież to miało być takie ciepłe i milutkie. Pełne życzliwości dla świata i ludzi, nawet tych z niższych sfer, ze strony Dobrej Pani Małgorzaty. No a dla mnie nijak nie chciało być takie. Mam uczulenie na osoby ludzkie, które o innych osobach ludzkich mówią per "ono".
                  • marutax Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 16:17
                    Co tam "McDusia", w "Febliku" dzień rozciąga się na wszystkie strony, a jest to tym wyraźniejsze, że autorka podaje dość dokładne godziny...
    • 3piota Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 23:23
      Ja jeszcze o tym welonie. Mój welon nie miał 5 metrów, sięgał mi zaledwie w okolice bioder.
      A mimo to cała ozdoba, na której był umocowany została mi przypięta do włosów kilkoma spinkami.
      Ida ma wianuszek do którego upięto prawie 5 metrów tiulu. Bez spinek nie ma szans utrzymać się toto na jej lokach sprężystych. I jeszcze sunąć po dywanie, schodach i klęczniku. Fizyka nie pozwoli. Patrycja ten welon obunóż przystopowała a wianuszek hyc! A spinki gdzie? W tym momencie Ida powinna stracić tak z garść włosów.
      • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 23:36
        3piota napisał(a):

        > Ida ma wianuszek do którego upięto prawie 5 metrów tiulu. Bez spinek nie ma sza
        > ns utrzymać się toto na jej lokach sprężystych. I jeszcze sunąć po dywanie, sch
        > odach i klęczniku. Fizyka nie pozwoli. Patrycja ten welon obunóż przystopował
        > a a wianuszek hyc! A spinki gdzie?

        A nigdzie :) Mareczek ten spadly wianuszek pochwycil i ulokowal na glowie oblubienicy niczego nie przypinajac. I poszli dalej. A altorka nie tylko z arytmetyka ma klopoty, ale i z fizyka, jasno wynika.
        • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 23:45
          Tym bardziej, ze oto "wichura i zadymka trwaly w najlepsze", gdy mlodzi podjezdzali pod dom. Wejsc nie mozna, bo brak kluczy. "(Ida) dygotala na wietrze" "(Marek) chowal portfel, kulac sie wsrod zamieci" "wicher szarpal welonem" - a Ida otulila sie pelerynka i wcale welonu nie przytrzymywala. A on nie sfrunal. I wianeczek "centrycznie umieszczony na glowie oblubienicy" przez oblubienca tez nie powedrowal w sina dal, tylko spokojnie tkwil na miejscu. Cud.
          • 3piota Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 23:57
            MM z wyobraźnią swoją mogłaby nawet napisać, że pod domem w tej zadymie wiatr nagłym podmuchem uniósł welon wraz z wianuszkiem, który jak latawiec poszybował, okrążył Jeżyce jakby chcąc wszystkich powiadomić o szczęściu Idy i jak bumerang powrócił prosto w ręce Marka, który to wybił szybę w balkonowym oknie, otworzył drzwi wejściowe, wrócił na balkon i akurat złaził po rynnie, żeby Idę przez próg przenieść umieściwszy jej na powrót ten wianek gdzie trzeba.
            • vi_san Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 07:00
              Ómarłam!!! :D
          • mika_p Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 01:12
            Standardowy welon przymocowany jest do kilkucentymetrowego grzebienia. I ten grzebien wsuwa się pod ozdobę włosów albo pod/nad kok. W czasach ślubu Idy taki welon na grzebieniu był standardem, sama taki miałam w 1997, więc możemy rozważyc dwie opcję: był grzebień i wianek, był sam wianek.

            Zanim się nad tym zastanowimy, trzeba pomyślec nad fryzurą Idy. Na bank byly upięte: raz, że rozpuszczone loki były niemodne, dwa, że do secesyjnej sukni by nie pasowały - zakładamy więc kok, od fryzjera czy samodzielny, nieważne.

            Mamy więc kok, wianek i welon.
            Wianek okrągły, skoro dał się umieścić centrycznie na głowie. Nie półkolista ozdoba.
            Welon upięty wokół wianuszka

            Albo był to malutki wianuszek na czubek głowy, żeby welon spływał znad koka, z czubka głowy, albo duży,z tyłu przechodzący pod kokiem i welon spływający znad karku.
            Welony spływające z dołu to trochę późniejsza moda, obstawiam, że Idusia miała kok na potylicy, wianek na czubku głowy i welon na grzebieniu, ale połączony z wiankiem tak, zeby był bardziej zasloną niż ogonem, w sensie spływał na ramiona.
            Żeby przód wianka nie miał tendencji do stawania w górę i odstawania od głowy, mógł byc przypięty dwiema (albo czterema) spinkami-żabkami w kolorze biało-przezroczystym, może z konwalijkami, acz nie wiem, czy już takie bywały, bo ćwierć wieku później wianek do głowy mozna przypiąć dowolnie ozdobiona spinką, co wiem jako matka dziecka komunijnego płci żeńskiej.

            I teraz:
            Patrycja staje na welonie, grzebień się wysuwa, żabki puszczają, wianek z welonem spada. Marek podnosi ozdobę, kładzie wianek na głowie oblubienicy. Ida rozkłada welon na ramionach naturalnym gestem, więc nikt tego nie odnotowuje.
            W samochodzie Ida wpina grzebień, przypina spinki i na wietrze całość się trzyma.
            • mika_p Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 01:23
              A, nie rozważyłam wersji bez grzebienia.
              Ale ona bez sensu, niemniej, dla porządku:

              1. wianek pod kokiem, welon upięty od góry - bez sensu, bo się nie utrzyma na głowie, dolna strona wianka niewidoczna, a utrudnia ułożenie ozdoby, no i nie da się takiego wianka ułozyć centrycznie na glowie, bo za duży, a i welon nie ułatwia,

              2. wersja hipisowska, wianek na czole, a wlosy jednak rozpuszczone - w tej wersji welon musiałby być przymocowany w tylnej połowie wianka - ae ta wersja odpada u perfekcjonistki, która dwie pensje wydała na suknię, siostrom zafundowała fryzjera, a buty oddała, bo miały malutkie rozdarcie przy szwie.
        • sowca Re: pranie welonu po pasterce 14.09.16, 23:47
          A w ogóle: czy nikt z Borejków nie zastanawial się, jakim tajemniczym sposobem welon okazał się przybrudzony i krzywo ucięty? Sam się uciął? Czy te przygarnięte przez Gabrielę mityczne koty porwały?
          • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 00:06
            sowca napisała:

            > A w ogóle: czy nikt z Borejków nie zastanawial się, jakim tajemniczym sposobem
            > welon okazał się przybrudzony i krzywo ucięty? Sam się uciął? Czy te przygarnię
            > te przez Gabrielę mityczne koty porwały?

            Przypuszczam, ze wszyscy doskonale wiedzieli, kto narozrabial. Ida uzyla slowa "ktos", bo jakze zbolalej siostrze powiedziec, ze to jej rozpuszczone i niedopilnowane bachory ?
          • 3piota Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 00:07
            sowca napisała:
            > A w ogóle: czy nikt z Borejków nie zastanawial się, jakim tajemniczym sposobem
            > welon okazał się przybrudzony i krzywo ucięty? Sam się uciął? Czy te przygarnię
            > te przez Gabrielę mityczne koty porwały?

            Nikt się nie zastanawiał. Ida miała opinię histeryczki płaksiwej a zbzikowanej. Nie uwierzyli, że krótszy. A przybrudzony, bo Ignac go obmacał pomyliwszy go z firanami. Te firany wcale brudne nie były tylko Ignac zobaczył jedną firanę bielusieńką a pozostałe przy niej jakieś przyszarzałe.
          • mika_p Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 00:08
            > A w ogóle: czy nikt z Borejków nie zastanawial się, jakim tajemniczym sposobem welon okazał się przybrudzony i krzywo ucięty?

            Może się własnie zastanowili i domyślili, że dzieci - albo Gabowe same, albo Gabowe z Rumunkami, bo przecież nie siedziały cały czas przy stole. Stąd histeryczna reakcja Gaby po figlu z różą, bo zwyczajnie przytłoczyło ją poczucie winy, że jej własne dzieci dwa razy skrzywdziły Idę.
            Absztyfikanta i Rumunki pominęła.
            • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 00:15
              mika_p napisała:


              > Może się własnie zastanowili i domyślili, że dzieci - albo Gabowe same, albo G
              > abowe z Rumunkami, bo przecież nie siedziały cały czas przy stole. Stąd histery
              > czna reakcja Gaby po figlu z różą, bo zwyczajnie przytłoczyło ją poczucie winy,
              > że jej własne dzieci dwa razy skrzywdziły Idę.
              > Absztyfikanta i Rumunki pominęła.
              >

              A tam, przytloczylo poczucie... Gabunia taka rwaca sie do pomocy, ale prac i upinac welon rzucily sie Nutria z Pulpa. Nie szczesliwa posiadaczka wlasnie zaprezentowanego absztyfikanta.
              • zla.m Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 14:28
                Jakby się rzuciła do pomocy olewając absztyfikanta, to też by było źle, że autorka z niej robi taką poświętliwą, że już bez przesady i Nutria z Pulpą mogły uprać... więc tego. W temacie Gaby na forum jest tak, że jak się nie obróci, z tyłu doooopa. (nie, żebym nie rozumiała dlaczego)
                • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 14:42
                  zla.m napisała:

                  > Jakby się rzuciła do pomocy olewając absztyfikanta, to też by było źle, że auto
                  > rka z niej robi taką poświętliwą, że już bez przesady i Nutria z Pulpą mogły up
                  > rać... więc tego. W temacie Gaby na forum jest tak, że jak się nie obróci, z ty
                  > łu doooopa. (nie, żebym nie rozumiała dlaczego)

                  A i owszem :) I ciezko sobie baba na to zapracowala, przeciez mysmy ja naprawde lubily i kibicowalysmy jej z calego serca !
                  Niemniej w sprawie welonu nikt chyba nie mial watpliwosci, KTO mogl go uszkodzic i ze byly to corki Gaby wlasnie, nawet jesli Nutrii tez. I nawet jesli Ignac dobrudzil pomyliwszy z firankami, to uciely i zaczely gabine smarkule.
                  >
                  • zla.m Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 23:12
                    Wydaje mi sie, ze rodzina nie uwierzyla w uciecie, a brudzenie poszło na konto Ignaca, więc z ich punktu widzenia nie ma specjalnego powodu, żeby akurat Gaba prała. Aczkolwiek w obilczu faktów znanych czytelnikowi, twoja uwaga jest słuszna.
                    • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 23:20
                      Nawet jesli rodzina z Gaba wlacznie nie uwierzyla - calkiem mozliwe, choc to, ze jest nierowny na dole, a byl rowny akurat da sie sprawdzic :) - to zawsze pomocna, rwaca sie, chetna etc jest tu tylko jedna osoba, prawdaz. I wlasnie jej przy welonie nie ma, hm.
                      • ciotka_scholastyka Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 09:33
                        Przede wszystkim, przecież taki welon jest wykończony, obszyty czymś na końcu, może jakaś koronka, może zakładka. Jeśli się go utnie, nieważne czy to pół metra, czy dziesięć centymetrów, od razu będzie widać, że został ucięty. Nawet jeśli zrobiono to ślicznie, równo, skalpelem i z chirurgiczną precyzją. To chyba do "Wpadek"?
                        • zla.m Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 11:03
                          No nie, Ida zauważyła, więc ok. Ja mam wrażenie, że reszta rodziny po prostu nie pofatygowała się spojrzeć, w ogólnym zamieszaniu i nerwówce (buty, Rumunki, przygotowania, teściowa itp.) uznano, żę Idzie odbiło. Albo, woleli nie sprawdzać i nie wiedzieć, mieli dość "tragedii" na jeden dzień - i to mogę sobie wyobrazić, takie zmęczenie, psychiczne bardziej niż fizyczne i w perspektywie kolejny nerwowy dzień, odpuścili wnikanie, co się naprawdę stało. Partycja i Natalia jak prały, to na pewno zauważyły, że Ida miała rację, zresztą w kościele wszyscy chyba mogli zobaczyć. No ale było już po zawodach.

                          PS
                          Ja, gdyby to moje dzieci były podejrzane, że zniszczyły drogą i ważną rzecz, na pewno bym nie odpuściła i po pierwsze doszłabym prawdy, po drugie musiałyby ciotkę przeprosić oraz wyrzec się czegoś dla nich ważnego na jej rzecz. No ale to ja.
                          • ciotka_scholastyka Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 19:38
                            > No nie, Ida zauważyła, więc ok.

                            Ale Idzie, o ile pamiętam, welon tylko wydał się za krótki i wydawała nerwowe okrzyki. Ale ciągu dalszego nie było, żadnego "śledztwa" i szukania winnych. Co innego 24 godziny później z białą różą, o, to było znacznie ważniejsze niż spaskudzenie ciotczynego welonu...
                            • 3piota Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 20:41
                              A ja rada bym się dowiedzieć co też Pyzunia mogła uczynić z tym odciętym kawałem.

                              "- Pssssst! - świsnął tiul rozcinany jej pewną ręką. Ubyło go ponad pół metra. - Ciotka
                              nawet nie zauważy. A ten kawałek trzeba zaraz wyrzucić.
                              - A ja myślę - rzekła Pyza, bliska płaczu - że trzeba o tym powiedzieć mamusi.
                              - Mamusia wyszła.
                              - To jak wróci - upierała się Pyza. - Albo chodźmy zaraz do babuni.
                              - Po co ma się denerwować? To już lepiej powiedzmy mamie. Weź ten tiul.
                              Pyza usłuchała. Przez chwilę zastanawiała się, gdzie by tu ukryć zdradziecki fragment tkaniny, wreszcie upchnęła go pod sweterek."

                              I tak może go miała pod tym sweterkiem, aż do wyjścia "po Rumunki", a w kościele w szopce go złożyła.
                              No i czy mamusia wiedziała o wszystkim tylko głupa rżnęła (to nic takiego! nic takiego!) czy pełna nieświadomość z niej biła.
                              • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 20:48
                                Mysle, ze dzieci, a przynajmniej jedno z nich powiedzialo, tylko do Gabuchny to nie dotarlo. Tak jak istota sporu o czytanie/nieczytanie cudzych listow. Moze baknela machinalnie "dobrze, dobrze", a moze i to nie.
                        • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 11:12
                          Eee, mysle, ze rzeczywiscie nikt sie temu welonowi nie przygladal - uprany, upiety, a ze sie strzepi na dole, coz, wystrzepiony welon nie przestaje byc welonem, prawdaz. To takie borejcze... lata pozniej kiecka slubna nie przestaje byc kiecka slubna, bez wzgledu na to, jak wyglada :(
                          • tt-tka Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 13:41
                            Koncowka sie odlepila temu welonu.
                            Przepraszam, nie wytrzymalam
                            • pi.asia Re: pranie welonu po pasterce 16.09.16, 19:10
                              tt-tka napisała:

                              > Koncowka sie odlepila temu welonu.
                              > Przepraszam, nie wytrzymalam

                              Końcówka mu się odlepiła. Temu welonu.

                              A tak w ogóle to dobrze, że nie wytrzymałaś :)
                • bupu Re: pranie welonu po pasterce 15.09.16, 21:18
                  zla.m napisała:

                  > Jakby się rzuciła do pomocy olewając absztyfikanta, to też by było źle, że auto
                  > rka z niej robi taką poświętliwą, że już bez przesady i Nutria z Pulpą mogły up
                  > rać... więc tego. W temacie Gaby na forum jest tak, że jak się nie obróci, z ty
                  > łu doooopa. (nie, żebym nie rozumiała dlaczego)

                  Nie żebym się czepiała, ale po Pasterce to absztyfikant raczej poszedł mieszkać do siebie i Gabuchna nie musiała nikogo olewać celem prania. Welonu prania, znaczyś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka