Dodaj do ulubionych

Ignac jako patriarchalny inteligent

05.04.17, 20:48
Czym się charakteryzuje patriarchalny mężczyzna podtyp inteligent polski? Jakich znamy innych przedstawicieli gatunku?
Adam Zagajewski w "Dwóch miastach" napomyka jak to rodzice ze znajomymi (wysiedlona lwowska inteligencja) gromadzili się na długie dyskusje o Lwowie, ojczyźnie, polityce ale po żaden z panów nigdy nawet filiżanki po sobie nie odniósł do kuchni ani nie umył.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 05.04.17, 21:20
      Jerzy Jurandot :) Stefania G. wspominala o ich pierwszym poslubnym sniadaniu na swoim, jak to nakryla do stolu, on zasiadl, polozyla mu bulke na talerz, druga wziela dla siebie, maselko, cos tam jeszcze - i caly czas patrzy z zachwytem, jak on siedzi i ani nie drgnie, myslac z rozczuleniem "nie chce zaczynac beze mnie" - podniosla swoja kanapke do ust, ugryzla, a on dalej nie drgnie. Wiec kochajaca zona pyta "czemu nie jesz ?", na co on z bolesnym wyrzutem "bo nie posmarowane" :)
      • apersona Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 07.04.17, 20:57
        Patriarchalny inteligent jest do wyższych rzeczy stworzony :)
      • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 07:09
        Chyba bym się rozwiodła... :D Z Jurandotem. No, dopuszczam, że miał inne zalety przeważające nad niedorozwojem umysłowym. Ignac ewidentnie NIE MA żadnych zalet przebijających cokolwiek. Czyli jego nieogarnienie życiowe, brak śladu woli by się w domu jakoś udzielać, urządzanie scen i fochów, mamlanie sentencji bez ładu i składu oraz oczekiwanie czołobitności i nadskakiwania za sam fakt istnienia. O cho... Cho... Chomiczek rasowy! Nie wiedziałam, że go aż tak do szpiku kości nieznoszę!
        • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 08:55
          Jurandotowie przezyli razem wiele lat, wiec chyba mial te zalety przewyzszajace :)
          Taki byl wychow. Chlop, ktory zawsze na sniadanie dostawal buleczke juz posmarowana zwyczajnie nie pomyslal, ze moglby sam to zrobic, no bo jak to ? To byla inteligencja przedwojenna jeszcze, w czasie wojny okazalo sie, ze potrafia duzo wiecej, ale i za prace domowo-gospodarskie tez sie wzieli.
          Co oczywiscie Ygnaca nie usprawiedliwia, on jako wojenne dziecko powinien byl nie tylko umiec, ale i robic.

          Wlasciwie to ja takich w zyciu nie znalam. Z literatury tez jakos malo mi sie przypomina. Mogl byc taki jeden z drugim patriarchalny/tradycyjny/sarmacki, ale jak juz byl, to konsekwentnie. I taki moze by zrobil z corki gosposie, gdy zony nie ma, ale do urzedow udalby sie sam, bo to meska sprawa, prawdaz.

          Majster z "Przygody na Mariensztacie" mi sie przypomnial :) - tradycjonalista jak ta lala, talerz zupy mu pod nos podstaw i domowa ma byc, a kobiety na budowie to horror, prawdaz, do garow ! Ale jak trzeba bylo, to sie za froterowanie podlogi wzial i swietnie mu szlo, widac bylo, ze ma wprawe :)
          No ale on nie inteligent, tylko robociarz. Przedwojenny. Wiec nie wiem, czy to mozna zaliczyc.

          • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 09:23
            Przypomnial mi sie jeden, Karol z Kingi Dunin. Prawicowiec ponury i tradycjonalista, kobiety, w tym goscie, jazda nakrywac do stolu, mezczyzni na kielicha o polityce pogadac i te sprawy.
            Ale jak mu sie zycie rodzinne rypnelo, w sensie dzieci mu sie nie sprawdzily wedle jego programu, to on to uwaza za s w o j a kleske i wine. ON nie umial, zrobil cos nie tak, a nie wstretny swiat wokol wypaczyl mu potomstwo. Scena, gdy Karol placze, byla rownie zaskakujaca co poruszajaca.
          • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 10:01
            Jurandota się nie czepiam, wierzę w pełni, że: a/. miał inne zalety, które pogodziły żonę ze smarowaniem mu tej bułki, b/. z czasem się ogarnął.
            TT-tko, wstyd się przyznawać, ale ja z rodziny tych paskudnych wyzyskiwaczy kresowych pochodzę. Dziadek ze szlachty herbowej i tytularnej przed wojną studiował, jego rodzice jeździli do "wód", majątki mieli, oraz administratora tychże zaufanego. I, owszem, po wojnie trudno było "paniczowi ze dworku" przyzwyczaić się do biedy, do pracy fizycznej [bo z racji niewłaściwego pochodzenia miał problemy z dostaniem pracy, do której miał wykształcenie], do warunków... Ale przywykł. Pracę ogarnął, dom i potomstwo również - cała trójka ukończyła wyższe uczelnie i także nauczyła się życie ogarniać. Moja babcia [a żona powyższego] urodzona i wychowana Warszawianka, takoż pochodzenia "niewłaściwego" czyli jak najbardziej szlachecko - inteligenckiego, przedwojenną pensję dla dobrze urodzonych panien kończyła, a jakoś w czasie wojny nie tylko przeżyła, ale i nauczyła się prowadzić dom [nie na zasadzie "Aby upiec babę wielkanocną weź sześć krzepkich dziewek kuchennych..."] oraz całą resztę. Dziadkowie z drugiej strony takoż ze szlachty, acz już nie tytularnej [mezalians się trafił moim rodzicom :D ] - i też jakoś pomimo pochodzenia się nauczyli żyć. Tymczasem Ignac? Poza zajumaną Radziwiłłom cukiernicą konotacji do "sfer wyższych" nie przypominam sobie żadnych, więc prędzej bym typowała, że koniuszy Radziwiłłów im tę cukiernicę zakosił, albo nawet i dostał za jakieś tam zasługi w rodzaju objeżdżenia narowistej klaczy, która się paniczowi spodobała... Zaś Ignac się "nosi" jakby tych majątków mrowie posiadał jego ród i on żył ta przeszłością chlubną i chwalebną. Życiowo - jaki jest wkład Ignaca w dom? I nie mam na myśli KK, kiedy to [niech mu będzie] jest jedynym dorosłym pracującym i zarabiającym na tenże dom - acz zastrzeżenia też mieć można spore: inteligent, ceniący rozwój intelektualny, który równocześnie ma w żałosnym zadku że córka może zawalić liceum, bo jemu za ciężko ogarnąć dom i zakupy?! Ale niechby. A potem? Cóż Ignac robi celem "dbania o dom"? Na Bogów, wszystkich, którzy mogą słuchać!!! Mój tatuś, z korzeniami szlacheckimi [acz bez majątków, które na Kresach pozostały] jakoś potrafił nie tylko pracować na dwa etaty ale i w razie czego zrobić pranie, ugotować obiad, ogólnie dopilnować dwóch niezdyscyplinowanych mocno córek... A czasy jakby podobne do KK, bo co prawda mi rocznikowo bliżej do Pulpy niż do Gaby, ale jednak coś tam pamiętam. Co zrobił Ignac w KK dla domu i ogarnięcia, poza telefonem do Feli i Józeczka że zwalają się im na obiad? Co kiedykolwiek robił w domu, poza awanturą o zmywarkę, leń śmierdzący, który nigdy po sobie łyżeczki nie umył? No i poza wygłaszaniem kretyńskich uwag po łacinie, zwykle kompletnie bez sensu i nijak się mających do treści komentowanej rozmowy, pomijając już tu detal, że "intelektualista" posługuje się głównie TŁUMACZENIAMI, a nie oryginałami - bo duża część tak chętnie mamlanych przezeń sentencji powstała pierwotnie nie po łacinie a w grece!
            Ja mam takiego "tradycjonalistę" na codzień. Mąż się do "domowych" nie wtrąca. Ale... no właśnie, ale. Jakoś jak byłam w szpitalu to po powrocie mąż nie wyglądał jak hinduski szkielet [a nie, nie zostawiłam mu pogotowanych słoików do odgrzewania!], mieszkanie było czyste [znacznie porządniej posprzątane niż ja bym to zrobiła, bo ja leniuch jestem, a on dokładny i solidny!], kwiatki podlane, a na mnie czekał zalecany przez pana doktora rosołek drobiowy. Plus - mąż mój ma przekonanie, "wdrukowane" mu przez jego ojca - że jedną z najbardziej upokarzających rzeczy dla mężczyzny jest brak pieniędzy - więc mąż WIE, że musi zarobić na żonę i jej wydatki, na dom i konieczne dla domu, a potem dopiero na rozrywki i przyjemności własne. I nie wyobrażam sobie, żeby w chwili niedostatku finansowego kupował jakieś kretyńskie książki - mimo, że czytelnik namiętny, skoro ledwo starcza na życie. Nie wyobrażam też sobie, żeby w sytuacji dramatycznie niskich dochodów [a licznych dzieci!] spokojnie dreptał sobie na jeden etacik i po pracy miał w nosie co dalej! Plus - nie zajmując się "sprawami domowymi" - nie polemizuje z moimi "koniecznościami": jeśli mówię "Trzeba kupić mikser/toster/zmywarkę/pralkę/baterię wannową/cokolwiek - to po prostu bez dyskusji przyjmuje do wiadomości i zdobywa niezbędne środki obrotowe na wspomniany wydatek. A, tylko podkreślę: ja bardzo lubię być "kobietą domową". Lubię gotować i lubię dbać o dom, żeby nie było, że mąż ze mnie zrobił sprzątaczkę i kucharkę - zrobić wbrew woli bym się nie dała. :D
            • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 10:22
              Visanno, moja rodzina z jednej strony robotniczo-chlopska, z drugiej z zawodowych rewolucjonistow :)
              I znajomi, zwlaszcza taty (profesora zwyczajnego u schylku zycia) tez przewaznie z awansu spolecznego, a z pochodzenia z rodzin, gdzie ten podzial prac na meskie i kobiece byl dosc rygorystyczny - ale wlasnie byl PODZIAL i byly PRACE.
              Dla kazdego absolutnie z nich bylo oczywiste, z domu wyniesione, ze chlop swoja dzialke do zrobienia w chalupie i rodzinie ma i moze zmywaniem sie nie skala, bo to niemeskie (tata zmywal, dziadek tez), ale ciezkie roboty np typu froterowanie (reczna froterka, nie elektryczna, ciezka jak cholera) to jego rzecz i do niego nalezy. Jak ktory uwazal sie za pana domu, to w glowie by mu nie postalo zone czy corke wysylac do uzerania sie z ADM czy palaczem w kotlowni ani - wobec braku kluczy - pytac malzonke "kochanie, jak moge ci pomoc?" No rany, chyba by takiego wlasna rodzina i znajomi smiechem zabili.
              • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 11:04
                Jak widać Tt-tko - niezależnie od pochodzenia "klasowego": były prace męskie i kobiece i każdy chłop swoje ogarnąć musiał. Albo też zadbać o to, żeby ktoś ogarnął, w sensie służby czy tam administratora. Obowiązki też bywały różne, w zależności od możliwości materialnych i własnych preferencji, ale, na Zeusa, te obowiązki BYŁY! I o ile robotnikowi polowemu, który w kośbie cały dzień w polu mogło się zdawać, że hrabia to nic nie robi, bo cały dzień w kancelaryji sobie siedzi i tylko ze znajomymi się ugaduje - to jednak ów hrabia [nie mówię o najbardziej elitarnej, magnackiej warstwie, ale o tych mocno przeciętnych] w tej kancelarii omawiał dostawy zboża, sprzedaż ziemniaków czy też naprawę młyna itd. Można się licytować, który pracował ciężej, ale każdy swoją pracę miał i musiał ją wykonać.
                W pełni się zgadzam: pan domu, sarmata i "macho" w życiu by nie dopuścił do tego, by w jego imieniu z urzędnikami kopała się kobieta, nie zapytywałby "Jak ci pomóc?" w obliczu braku kluczy, ani tym bardziej nie czyniłby awantur o sprzęt domowy, jeśli już nie dla czegoś innego, to dlatego, że tak "mało męskie" sprawy to ma w odwłoku - to w kwestii zmywarki. W pozostałych, no, atawizm nie pozwalałby "samcowi" posyłać kobiety. Urzędnik ADM czy tam palacz w kotłowni to odpowiednik "wrogiego plemienia" a zdobyty kwit na coś tam, czy wreszcie napalone i ciepło - to odpowiednik skóry mamuta. Obowiązkiem mężczyzny było polować na mamuty i chronić swój dom przed wrogim plemieniem. A Ignac co?
                I że podkreślę: nie wyobrażam sobie osobnika inteligentnego, ceniącego wiedzę itd, który ma w nosie, że córka może wylecieć z LO, bo jemu się nie chce dupska ruszyć i ogarnąć domu w obliczu choroby małżonki. Tak jak i później mającego kompletnie w nosie maturę córki najmłodszej. No, koliduje mi, że tego cepa betonowego pcha nam autoressa jako inteligenta i ceniącego wiedzę, garnącego się do ksiąg itd, a równocześnie pozwala mu tak kompletnie olewać wykształcenie córek? Moi rodzice nie mięli jakiegoś potężnego parcia na szkołę, nie upierali się, że muszę mieć same 4 czy 5, ale jednak interesowali się tym, czego się uczę, podpytywali, przeglądali podręczniki, omawiali ze mną ciekawsze tematy, lektury, wiedzieli dokładnie kiedy mam maturę i, cholerka, ten temat BYŁ! Czy Ignac się KIEDYKOLWIEK zainteresował szkołą którejś z córek?
                • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 11:29
                  Bywali mezczyzni nieogarnieci w sensie prac domowych, o dwoch lewych rekach lub/i malo przedsiebiorczy, to sie zdarzalo i zdarza. Ale zaden taki nie otworzylby dzioba (chyba ze z podziwu), kiedy w domu pojawia sie zmywarka czy w ogole cos nowego. Jak sie taki nie znal, nie umial czy nie chcial, to po prostu z automatu stawalo sie to dzialka kobiety i facet NIE KOMENTOWAL, nie pozwalal sobie na zadne wyskoki i darcia mordy. Poza tym nadrabial w innych dziedzinach, a to wlasnie zainteresowanie nauka dzieci, a to wziecie ich na wycieczke czy do kina.

                  Czytalam "Niedobra milosc" Nalkowskiej i tam - marginesowo - jest taki truten, niewydarzony yntelektualysta, ktorego w calosci utrzymuje zona, bodajze zarobkujaca praniem. W dwuizbowym mieszkaniu pan ma pokoj dla siebie, bo on musi miec warunki do pisania, zona, dzieci i cale rodzinne zycie to kuchnia. Ale tam corka buntuje sie, mowi, ze nie rozumie, czemu to ona ma stwarzac ojcu te warunki ( a tak !), czemu koszula dla ojca jest wazniejsza niz cale buciki do szkoly dla niej. I marzy tylko o tym, by wreszcie wyprowadzic sie i zyc na wlasny rachunek, i oddycha z ulga, kiedy to zrealizowala. Mimo ze rodzicow kocha, to roli nianki ojca/meza nie uwaza za norme, tylko wlasnie anomalie, ktorej byc nie powinno.
                  • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 11:44
                    Ależ oczywiście, że bywali mężczyźni mali, słabi, którzy z przyjemnością wszystko zwalali na barki silnych kobiet. Ale, na wszystko święte - zwykle zdawali sobie sprawę z własnej dysfunkcji i nie pruli paszczy o działania kobiety! I nie proponowaliby "Jak ci mogę pomóc, kochanie?" - tylko czekali grzecznie co "kochanie" każe zrobić.
                    I ja właśnie usiłuję zrozumieć czym ów swój "nieogar" nadrabiał Ignac? No, chyba, że [choć to przekracza moje możliwości wyobrażenia!] był tak genialny w łóżku, że Milicja dla chwil rozkoszy zażywanych godziła się na bycie pomiotłem i popychadłem jaśnie pana. Bo serio: w domu nie robi NIC, o dzieci [w sensie ilości] zatroszczyć się umiał, ale o jakieś dobra dla tychże dzieci już nie, przy wychowaniu tychże ani nie pomaga ani się nawet specjalnie nie interesuje...
            • guineapigs Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 11:28
              Nie ma co się wstydzić, bo nikt sobie pochodzenia nie wybiera. Poza tym zastanawiam się, na ile to prawda a na ile nieprawda o tej 'wyzyskującej' szlachcie. Zresztą po zniesieniu pańszczyzny etc już chyba nie było tak źle z tym wyzyskiem, natomiast problemem stały się stawki za pracę, czyli wynagrodzenia. I to już dotyczyło nie szlachty posiadającej ziemię, ale generalnie wszystkich, którzy 'dawali pracę', głównie fabrykantów. Ale i -co należy zaznaczyć - bogatych chłopów też, którzy najmowali komorników za miskę kaszy i kąt w oborze.
              A wracając do tematu głównego. Kiedyś tak wyglądał podział pracy: mężczyzna zajmował się czym innym, kobieta czym innym w gospodarstwie. Na wsi, skąd pochodzi większość Polaków, prace typu 'posprzątać, ugotować, obszyć' wykonywały kobiety, zaś zasiać, zaorać, wymiarkować które morgi kupić a które przedać - mężczyźni. Oczywiście ta granica mogła być i była płynna, ale chodzi mi generalnie o zasadę. I wcale nie widzę powodu, dla którego te prace kobiece mają być 'gorsze' - w końcu w domu i zagrodzie musi być i posprzatane, i obszyte, a przede wszystkim - ugotowane.
              Problemem zaś stalo się zaciągnięcie kobiet 'w dwa kieraty' - bo poszły do pracy zawodowej, a po niej musiały 'ogarniać chałupę'. Jak wiedzą żony i matki, 'ogarnianie chałupy' to praca na cały etat jak nie na dwa. Pracownicą się jest osiem godzin - matką i gospodynią '24/7'.
              Myślę, że tu zadziałał jakiś tzw. wzór kulturowy, który przetrwał wszelkie industrializacje i urbanizacje. Myślę, że jak dla kobiety pójście do pracy w fabryce/urzedzie/gdziekolwiek stało się powodem do dumy i poczucia niezależności, tak dla mężczyzny gotowanie kaszki czy cerowanie dziecku skarpetek to już było co innego - albo naprawdę nie potrafili i nie ogarniali, albo totalny obciach i ujma na honorze. A swoją drogą to ciekawe że ktoś, kto buduje piece hutnicze/zajmuje się metalurgią/etc uważa, że ugotowanie kaszki czy zimnioków przerasta jego możliwości ('bo mi zawsze wykipi i zaleje gaz i się podusimy'). Ale to już temat dla Verdany, nie dla takiego chudziaczka jak ja.
              Poza tym, na przykładzie własnej babci i rodziny mogę zaświadczyć, że niektóre kobiety po prostu nie tolerują mężczyzn/obcych w kuchni. Mężczyzna źle umyje, nie odłoży na miejsce, popsuje, zbije, pomyli łyżki z łyżeczkami, weźmie nie tą szmatkę do wycierania (przecież inna jest szmatka do szklanek, inna do sztućców, a inna do talerzy - to oczywiste) poustawia źle kieliszki w szafce etc. - nie nie nie, męzczyzna nie ma prawa wejść do kuchni oprócz sytuacji, kiedy trzeba coś naprawić. No i mężczyźni może się po prostu bali TAM wchodzić?
              Ale Ignac to inna kategoria, on nie to,żeby się bał. On po prostu nie ogarniał świata innego, niż biblioteka/biblioteczka domowa. Chociaż.... Zarówno jego matka (Hanna jej było?), żona Mila, jak i Fela, jak i Gizela - czyli wszystkie dorosłe kobiety w jego zyciu, były tzw.charakterami i głowę dam, że wcale go w kuchni widzieć nie chciały. Fela niby probowała w sytuacji tzw. vis maior, ale chyba zdawała sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, a i Ignac już był przyuczony a wręcz zepchnięty do roli 'patriarchalny mężczyzna podtyp inteligent polski'.
              • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 11:46
                Czy udzial w pracach domowych, tych dzieckowo-kuchennych, byl ujma i obciachem, to bym glowy nie dala. Mojemu ojcu do glowy nie przyszlo do konca zycia, ze moglby mamie cos wyprasowac, ale pieluchy dla dziecko (jeszcze tetrowe) pral i prasowal jak ta lala dobrze ponad piecdziesiat lat temu. I wiem, ze nie on jeden :)
                Bywaly kobiety, ktore do gotowania chlopow dopuscic nie chcialy, jasne. Ale czy w ogole i calkiem do kuchni ? Na ile znam takie uklady, to gosc mogl nie gotowac i nie wiedziec, gdzie leza lyzeczki, ale ostrzenie nozy, skrecenie maszynki, naprawa zelazka to byla jego rzecz i nawet nie probowal sie uchylac. I czesto (najczesciej ?) bywalo tak, ze ona te kanapki robi czy inne pierozki, on sie buja z czyms zepsutym, co trzeba naprawic i tak sobie razem w tej kuchni siedza i pogaduja, a to o pracy, a to o dzieciach...
                A Ygnac tego nie robi. Ani ani.
                • pi.asia Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 13:07
                  tt-tka napisała:


                  > Bywaly kobiety, ktore do gotowania chlopow dopuscic nie chcialy, jasne. Ale czy
                  > w ogole i calkiem do kuchni ? Na ile znam takie uklady, to gosc mogl nie gotow
                  > ac i nie wiedziec, gdzie leza lyzeczki, ale ostrzenie nozy, skrecenie maszynki,
                  > naprawa zelazka to byla jego rzecz i nawet nie probowal sie uchylac. I czesto
                  > (najczesciej ?) bywalo tak, ze ona te kanapki robi czy inne pierozki, on sie bu
                  > ja z czyms zepsutym, co trzeba naprawic i tak sobie razem w tej kuchni siedza i
                  > pogaduja, a to o pracy, a to o dzieciach...

                  O właśnie - pierwszy z brzegu przykład to Kaziu Trak i Gizela. Oboje "z tych pracowitych", ona coś szyje czy prasuje, on naprawia żelazko, razem słuchają sobie radia... sympatyczna para! Nic dziwnego, że Gizelę szlag trafił gdy Mila zadała się z Ignacem.
                  I mam dziką teorię, czemu ten truteń Ignac jest tak szanowany i obskakiwany. Czy jest dobry w łóżku - oj, śmiem wątpić, bo niby gdzie i od kogo miał się nauczyć? No chyba że dorwał Ars amandi Owidiusza w oryginale i się podszkolił.
                  Ale zasadniczo chodzi o to, że Mila uparła się, żeby udowodnić Gizeli że Ignac to ideał i że ani przez sekundę nie będzie żałować, że za niego wyszła. I tak zażarcie to udowadniała, że aż sama uwierzyła a potem wdrukowała to przekonanie córkom i wnukom.

                  A już w dzień ślubu Ignac pokazał, jaki z niego gamoń, natomiast Mila robiła dobrą minę do złej gry. Gdyby tak mój narzeczony w dzień ślubu zjawił się w kościele czy USC spóźniony, bez krawata i bez kwiatów, bo zapomniał gdzie je zamówił, to na pewno bym go nie utuliła tak jak Mila Ignaca, tylko bym się spaliła ze wstydu albo zrobiła awanturę albo poryczała z nerwów jak nigdy wcześniej. Albo wszystko naraz.
              • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 12:01
                Guin, o "wstydzeniu się" pochodzenia pisałam żartobliwie. I jestem pewna, że TT-tka doskonale wie, że to było żartem! Od zniesienia pańszczyzny i takich tam, to z tym wyzyskiem było bardzo nader różnie - bo często chłop był bogatszy niż szlachcic - i mówię stricte o posiadanym majątku - ot, mój własny dziadek opowiadał, że cóż z tego, że sąsiada - arystokrata miał jakieś tam niezliczone połacie ziemi, skoro nie miał jej kto uprawiać, a nie stać go było na wynajęcie ludzi do tego? No i tenże się "po kawałku" wyprzedawał. Taki chłop, czy tam szlachetka zagrodowy był często bogatszy - bo miał może mniej ziemi, ale za to mógł o nią zadbać i przynosiła dochód.
                Plus - zgadzam się z tobą, że co do "pracowników sezonowych, polowych i innych najemnych - wiele zależało jak się trafiło - bo posiadanie gruntu czy fabryki nie było jednoznaczne ani z byciem aniołem, ani też ze zbydlęceniem. Byli i tacy, co wykorzystując dramatyczną sytuację oferowali urągające człowieczeństwu warunki za najcięższe prace, a byli i tacy, którzy "liczyli" w miarę uczciwie.
                Znam osobiście jednego inżyniera, pasjonat, ma nawet jakieś tam patenty i odkrycia naukowe, człowiek niewątpliwie o ogromnej wiedzy i intelektualnie wysoko rozwinięty - a w kuchni jedyne co umie to przygotować kanapki, o ile wszystko jest pokrojone. Już z pokrojeniem chleba ma niejakie problemy, bo chłopak nie kojarzy, że nóż do chleba to taki i dlaczego. Z tym, że ma on żonę niepracująca zawodowo, za to z pasją i zacięciem ogarniająca dom i życie pozzawodowe męża. I ok, skoro im obojgu tak pasuje? Z tym, że właśnie: ów inżynier w domu nic literalnie nie zrobi, odkurzacz to podejrzany sprzęt, a zmywarka zapewne dzieło szatana. Pralka zaś nie wiadomo czemu na niego warczy i lepiej omijać. :D Jednak zawodowo ów pan ma sukcesy i całkiem konkretne, wymierne korzyści. W przypadku Ignaca za wdupiemaniem domu nie idzie nic. No, chyba, że ja coś przegapiłam? No, ale w KK mamy zdaje się wprost powiedziane, że kokosów to on nie zarabia, później także nie ma wzmianki o tym, że robi cokolwiek dla podreperowania budżetu domowego, więc co? Kasy sensownej nie daje, o dom nie dba...? No to chyba faktycznie pozostaje uwierzyć w te jego genialne możliwości erotyczne, bo innej racji trzymania trutnia i darmozjada nie widzę... :D
          • marutax Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 11:32
            tt-tka napisała:

            > Wlasciwie to ja takich w zyciu nie znalam. Z literatury tez jakos malo mi sie p
            > rzypomina. Mogl byc taki jeden z drugim patriarchalny/tradycyjny/sarmacki, ale
            > jak juz byl, to konsekwentnie. I taki moze by zrobil z corki gosposie, gdy zony
            > nie ma, ale do urzedow udalby sie sam, bo to meska sprawa, prawdaz.

            I tu chyba leży przysłowiowy pies (śpięcy, ma się rozumieć ;-)
            W większości patriarchalnych domów istniał (często nierówny i niesprawiedliwy, ale jednak) podział obowiązków. W przypadku Borejków Ignacy jest od tego domu w dużej mierze odcięty. Jego działania po operacji Mili sprowadzają się do zadbania, by jego tryb życia się nie zmienił. Zakupy robi, ale zmusza go do tego Fela, a on jest tym wielce zaskoczony (cytat: "Zakupy będą domeną Ignasia. I niech Ignaś nie robi takiej miny, bo jeśli biedna, chora Milka mogła sobie poradzić z tym wszystkim, to...").

            A do majstra z "Przygody..." można dodać Dymszę z "Irena, do domu!" ;-)
            • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 12:07
              No nie, Dymsza w "Irenie..." ma uklad jak najbardziej tradycyjnie patriarchalny :), on ma na rodzine zarobic (i zarabia), zapewnic rozrywki, wypoczynek i wszystko, czego trzeba. I zreszta wywiazuje sie z tego z radoscia, jak dostal premie extra, to natychmiast obkupil zone i synka. Ale pracami domowymi nie skalal sie chyba ani razu, a jak mu raz przyszlo zajac sie dzieckiem, to wiadomo, jak wyszlo.
              Co zreszta normalne, jak zona, wtedy jeszcze niepracujaca, zajmowala sie tylko domem i dzieckiem, to dziecko wyprysnelo na dach, a obiad spalil sie na wegiel :) - z dziecmi tak bywa. i przy mamusi, i przy tatusiu.
              Jakby tak odjac warstwe komediowa, to Dymsza, coz - tez, jak Ignac, nie ma pojecia, czym zajmuje sie zona, nie wie, ze poszla na kurs, nie wie, ze dziecko w przedszkolu (czyli chyba malo lub wcale nie rozmawiaja, inaczej dzieciak by wypaplal). Ale - rozerwac sie w niedziele wychodza cala rodzina, kolezanki zony pan domu przyjmuje uprzejmie i interesuje sie ich sprawami, za kluseczki dziekuje z ucalowaniem raczek i chwali swoja domowa kobiete na prawo i lewo. No i jednak o nia dba.

              A majstra z "Przygody..." widze teraz jak zywego w koncowce - Korsakowna na mownicy, a cala reszta na gwalt porzadkuje zalany blok i "pumpernikiel" tanczy na suknach z duza wprawa i z rozradowana twarza. Widac, ze umie i ze robi to nie pierwszy raz :) i nawet ze mu to sprawia frajde.
              • iskrzy_54 Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 17:31
                Zaletą Ignaca jest to, że jest - niektóre kobiety tak mają, mam w rodzinie taką - jęczy, że chłop nie pracuje (od kilku lat), w domu nic nie robi, wyjść się z nim nigdzie nie da, na dodatek od dłuższego czasu nie wypełnia "obowiązków małżeńskich", ale go nie rzuci.
                • guineapigs Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 21:08
                  Tak, są nawet takie typy kobiet, które wyznają zasadę: 'niechby pił, niechby bił, ale żeby był'. Czy to jakiś symptom syndromu sztokholmskiego czy innej aberracji emocjonalnej - nie wiem, ale wiem, że są.
                  I jak to wziąć pod uwagę oraz mniej dramatyczny ale jednak nieco dramatyczny przykład twojej kuzynki, to Ignac wcale nie wypada tak źle. Nie bije, nie pije, ludziom pokazać go można bo brudny i zarośnięty nie chodzi, do 'obowiązków małżeńskich' się nie wtrącam.
                  W zasadzie jest tylko marudnym dziadem o ego ludzkim słowem niewypowiedzianym oraz posiadaczem dwóch lewych rąk ale i to nie zawsze, bo jakieś śniadania wnukom (Laurze?) przygotowuje - więc jak chce, to potrafi.
                  Był kiedyś wątek, w którym zastanawialiśmy się, czy Mila kochała Ignaca albo czy Ignaca było za co pokochać. I w sumie wyszło, że tak, jak najbardziej. W sumie mógł być typem tzw. nieśmiałego romantyka w młodości, a to jest atrakcyjne dla sporej części kobiet.
                  A że potem stał się tym, kim się stał - to już insza inszość.
                  Przypomniał mię się dowcip:
                  Matka i córka ogladają rodzinny album z fotografiami. Córka zadaje pytania, matka odpowiada.
                  c: mamo, kim jest ten fantastyczny blondyn z gitara?
                  m: to twój tato, córuś
                  c: mamo, a ten mięśniak na jachcie?
                  m: to twój tato, córeczko
                  c: a ten przystojniak w gajerze to kto?
                  m: to też twój tatuś, dziecko.
                  c: No to kim do cholery jest ten gruby dziad w starym dresie, który przez całe dnie pije piwo przed telewizorem????
                  • aadrianka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 09:35
                    Ignac był pierwszą osobą, która wyznała Mili, że ją kocha. To najwyraźniej w jej oczach wystarczy. Poza tym Mila jest nieznośnym, apodyktycznym, zadzierającym nosa babsztylem, z którym nikt poza nieogarniętą safandułą na dłuższą metę nie wytrzyma.
                    • pi.asia Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 18:53
                      O, o, znalazłam taki cytat:

                      - Dla ciebie jest jogurt, chrupiąca bułeczka z masłem i pyszny edamski. Wszystko kupiłem osobiście, bo kobiety w tym domu, mając myśli jednostronnie skierowane ku wyższym formom istnienia, z reguły dają sobie wcisnąć stare pieczywo lub ser o smaku dętki.

                      Powyższe słowa mówi Ignacy do Laury. Najwyraźniej zrobił jej śniadanie. Kosztowało go to, zapewne, wiele wysiłku - posmarowanie bułeczki masłem toż to wyczyn nie lada. Sera edamskiego już na tę bułeczkę nie nałożył bo go to przerosło. Podobnie jak zrobienie herbaty.

                      W dodatku Ignacy ma wyraźne urojenia, bo nigdy nie widzimy go robiącego zakupy, to są tylko jego własne wizje. Już wiadomo, czemu rodzina tak go piastuje i po kim Gabrysia odziedziczyła te odchyły od normy (wizje bezdomnych psów i kotów, które przygarnia).
                      • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 20:04
                        Eee... Czepiać się czepiajmy, sama czynię to z lubością, starego gada nie znoszę, ale tak mi się coś majaczy, że dawno, dawno temu Ignacy z nieletnią Pulpą robił zakupy? Że niby Pulpa za dziecko na ręku robiła i kupował coś bez kolejki, czy tam jakoś? Może mi się źle kojarzy, a choćbyście mnie miały/mięli zabić nie podam szczegółów. Takie mam tylko wrażenie?
                        • pi.asia Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 21:17
                          vi_san napisała:

                          > Eee... Czepiać się czepiajmy, sama czynię to z lubością, starego gada nie znosz
                          > ę, ale tak mi się coś majaczy, że dawno, dawno temu Ignacy z nieletnią Pulpą ro
                          > bił zakupy? Że niby Pulpa za dziecko na ręku robiła i kupował coś bez kolejki,
                          > czy tam jakoś? Może mi się źle kojarzy, a choćbyście mnie miały/mięli zabić nie
                          > podam szczegółów. Takie mam tylko wrażenie?

                          Tak było, oczywiście! To było w czasach KK, kiedy w sklepach oprócz kolejek nie było prawie niczego, więc Mila wysyłała Ignacego z małą Patrycją, żeby mógł bez kolejki kupić salceson i wątrobiankę. W tamtych zamierzchłych czasach Ignacy umiał też obrać i usmażyć cebulę, odsmażyć ziemniaczki, ugotować mleko i zrobić parę innych rzeczy.

                          Natomiast kilka tomów później po zakupy ganiają: Mila, Gaba, Pyza oraz Grzegorz z Laurą. Jest to dokładnie opisane. O zakupowych umiejętnościach Ignacego dowiadujemy się tylko z jego oświadczenia.

                          Zatrzymam się jeszcze nad stwierdzeniem, że Mila i Gaba dadzą sobie wcisnąć gumowe bułki i ser o smaku dętki.
                          To by znaczyło, że nie powinno się ich wysyłać do sklepu, bo nie potrafią kupić niczego świeżego i smacznego. Znaczyłoby też, że panie B., wraz ze swym całym urokiem, są w okolicznych sklepach sakramencko nielubiane i funkcjonują tam wyłącznie jako utylizatory marnych jakościowo towarów.
                          • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 21:27
                            Fakt. Ignacy, kiedy chwali sie dokonanymi zakupami, ktore jako jedyny potrafi zrobic dobrze, jest juz w takim stanie mentalnym, ze strach go poslac do kiosku po gazete. Bo to chyba okolice Czarnej Polewki ?
                          • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 21:39
                            A, chroń Bóg, nie bronię leniwego paskuda! Ale odnosząc się do twoich słów "nigdy nie widzimy go robiącego zakupy, to są tylko jego własne wizje" - musiałam uczciwie przypomnieć, ze jednak WIDZIMY go robiącego zakupy. Dawno temu, bo dawno, ale jednak.
                            Co nie zmienia faktu, że w Borejczadzie już się niczym nie skalał. Znaczy pracą w domu żadną. Poza czytaniem starożytnych, rzucaniem kretyńskich cytatów i wtrącaniem się w sprawy o których guzik wie i które go guzik powinny obchodzić.
                            A co do ostatniego akapitu: już mniejsza, że sklepikarze musieli "jasnego Centrum" nie znosić. Ale mnie zastanawia jedno. Jakim cudem, kobiety dorosłe i dojrzałe [a nawet i przejrzałe!] od X lat zakupy robiące jeszcze się nie "oblatały" w okolicy? Na Zeusa, ja mieszkam tu gdzie mieszkam krócej, bo niespełna 10 lat, i bardzo szybko "wyczaiłam", że w tym warzywniku to baba zawsze odważając owoce wciśnie nadpsute jabłko, a tu, to ekspedientki miłe i zwinne, a towar dobrej jakości... Jakoś jak się robi zakupy to się człowiek szybko uczy, że ten bliżej piekarz jest brakorób i chleb ma taki więcej jak krasnoludzki, ale ta druga piekarnia, 30 metrów dalej, ma pieczywo bardzo dobre itp. Jakim cudem te dwie łajzowate boginie domowego ogniska od siedmiu boleści zębów i żołądka nie nauczyły się takich "podstaw zakupowych" mieszkając na tych cholernych Jeżycach od tylu lat?!?!?!?
                            • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 21:55
                              Znowu - fakt. ja po trzech miesiacach na nowym miejscu mialam obcykane, co gdzie warto kupic, a czego/gdzie w zadnym wypadku. Przy czym obie piekarnie mogly byc swietne, tylko jedna miala smaczniejsze bulki, a druga roladki z wisniami :)
                              Nie wykluczam, ze Ignac szkaluje swoje kobiety, by tym piekniej jasniec jako zaopatrzeniowiec, a te dwie czy trzy kupuja produkty zupelnie niezlej jakosci.
                              • iskrzy_54 Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 22:06
                                Nie wykluczam, ze Ignac szkaluje swoje kobiety, by tym piekniej jasniec jako zaopatrzeniowiec, a te dwie czy trzy kupuja produkty zupelnie niezlej jakosci.

                                Z głowy mi to waćpanna wyjęłaś, może i kiedyś po zakupy chadzał z Pulpą, ale teraz nie sądzę, że wie gdzie w okolicy się sklep jaki znajduje, te chrupiące bułeczki osobiście kupione to Ignaca osobiste urojenie.
                              • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 22:10
                                No, z niektórymi towarami trochę dłużej niż trzy miesiące. Ale ogólnie - owszem. I właśnie: chleb to tylko u tego piekarza, bo ma pyszny, ale już galanterię pieczywną to nie, lepiej tam, bo mają lepszą, a ciastka to na przeciwko, bo w dobrych cenach, smaczne i zawsze świeżutkie. W tym warzywniaku towar jest bardzo dobrej jakości, ale drogo, w tamtym tanio, ale za to zawsze się jakieś paskudztwo trafi, zwiędła marchewka, nadpsuty ziemniak czy podgniłe jabłko, a znów siam zawsze towar porządny i ceny dogodne. I tak dalej.
                                No i musimy przyjąć jedno z dwojga: albo panie B. są nieogarnięte w stopniu pozwalającym posądzać je o upośledzenie umysłowe [skoro po tylu latach nadal nie umieją zrobić PODSTAWOWYCH zakupów!], albo też umieją a Ignacy je szkaluje, ale to świadczy, że nie tylko jest leniem śmierdzącym, ale jeszcze i niezłą szują...
                                • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 22:27
                                  A sa jakies watpliwosci co do...jak by tu... jakosci postawy moralnej tego pana ? Po tym, jak z wlasnego wnuka szpicla robil i to w imie wyzszych racji, mianowicie obrony honoru siostry ? Co to przy tym obmowic, albo i spotwarzyc wlasna zone i corke w kwestii w koncu niewaznej, bo tylko zakupowej...
                                  • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 22:46
                                    No... Jakby to rzec... Autoressa nam wmawia, że on te wyższe racje i morale, tudzież etykę szlachetną i szczerą jak złoty ząb prezentuje...
                                    • pi.asia Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 23:19
                                      Ja obstawiam, że szkaluje. Bo z opisów obiadów, kolacji, imprez i przyjęć wynika, że jada się tam dostatnio i smacznie. Na ciężarną Gabę czekają w lodówce chrupiące małosolne i pachnący koperek; trzy siostry robią zupę gazpacho ze świeżutkich warzyw, przewija się motyw dopiero co upieczonego chleba juliańskiego.... niemożliwe, żeby każda z robiących zakupy kobiet dawała sobie wcisnąć byle co. Natomiast Ignac zawsze miał skłonności do wywyższania się ponad otoczenie.
                                      • reveiled Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 01:51
                                        Z tego co pamietam to malosolne i koperek nabywal Grzegorz... No chyba ze Grzegorz nie istnieje :)
                                        • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 02:17
                                          Grzegorz /o ile istnieje :)/ lecial po nie do lodowki. Chyba nie bylo podane, ze on osobiscie kupil.

                                          PS - my wiemy, ze Grzegorz po zakupy chodzi (o ile istnieje oczywiscie), bosmy go przy tej funkcji spotkaly. A Ygnac, zwroccie uwage, pominal temat kupujacego Grzegorza, wybrzydza tylko na kobiety.
                                          • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 02:20
                                            Za szybko polecialo - Ygnac wybrzydza tylko na kupujace kobiety, a chwali kupujacego tylko siebie. Grzegorza nie wymienia. Ani in plus, ani in minus. Czyzby rzeczywiscie ....?
                                      • ciotka_scholastyka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 08:28
                                        pi.asia napisała:

                                        > Ja obstawiam, że szkaluje. (...)
                                        > Natomiast Ignac zawsze miał skłonności do wywyższania się ponad otoczenie.

                                        Ignac konfabuluje, nie szkaluje. Podobnie jak ON wywiózł rodzinę z Litwy, ON załatwił matce pracę i mieszkanie, ON wniósł szafę, ON najlepiej rozkłada w zmywarce naczynia i coś tam jeszcze było przy Ziutku o hodowli niemowląt, że też ON coś tam.
                                        • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 09:09
                                          Jednak szkaluje. Twierdzac, ze kobiety w tym domu daja sobie wcisnac stare pieczywo lub ser o smaku gumy i to z reguly.
                                          • pi.asia Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 12:31
                                            A w dodatku jest fubrawiec i fuja najwyższych lotów, bo wiedząc, czemu Ziutek ulewa, z nikim się tą wiedzą nie dzieli. A niech dziecko rzyga... to tak zdrowo dla organizmu rzygnąć sobie po każdym posiłku!
                                      • iwoniaw Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 13:15
                                        pi.asia napisała:

                                        > Ja obstawiam, że szkaluje. Bo z opisów obiadów, kolacji, imprez i przyjęć wynik
                                        > a, że jada się tam dostatnio i smacznie.


                                        Z klawiatury mi to wyjęłaś! Opisy posiłków i gotowania w domu B. nie wskazują w najmniejszym stopniu na to, aby produkty nabywane (głównie przez Milę i Gabę, choć na zakupach rzeczywiście widzimy jeszcze Grzegorza z Laurą i Pyzę od dzieciństwa posyłaną do sklepu) były nieświeże/niesmaczne. Ignac sugerujący zakupową niepełnosprytność "domowych kobiet" jest po prostu prosięciem. Toż ten człowiek nawet w pizzerii nie umiał nieletnim wnukom posiłku kupić, co tu mówić o podstawowych produktach i komponowaniu potraw od podstaw...
                                    • bupu Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 23:35
                                      vi_san napisała:

                                      > No... Jakby to rzec... Autoressa nam wmawia, że on te wyższe racje i morale, tu
                                      > dzież etykę szlachetną i szczerą jak złoty ząb prezentuje...

                                      Nie wiedzieć czemu skojarzył mi się Gaston Miód, co błyskał szlachetnym kruszcem w paszczy. Może Ygnaca należało potraktować tłuczkiem do mięsa?
                                      • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 00:01
                                        Jestem za! Tłuczkiem, półmiskiem w czerwony wzorek, albo wręcz syrenką. Z wmontowanym silnikiem jaguara. Albo czymkolwiek innym, byle skutecznie... :D
                                        Z tym że mi się "szczerość jak złoty ząb" kojarzy z szantą Barowe Opowieści:
                                        "Znacie wszyscy mnie tu nie od wczoraj,
                                        Ta historia to prawda, szczera jak złoty ząb.
                                        Może czasem - dla dobra narracji -
                                        O dni kilka przedłużę ten sztorm…"
                                    • apersona Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 20:54
                                      vi_san napisała:

                                      > No... Jakby to rzec... Autoressa nam wmawia, że on te wyższe racje i morale, tu
                                      > dzież etykę szlachetną i szczerą jak złoty ząb prezentuje...
                                      >

                                      No nie zawsze, często pozwala mu się pompatycznie zbłaźnić bez odautorskiego komentarza, bo czy ktoś bierze poważnie nadęte przemowy Ignaca pana domu i patriarchy rodu ponadto z CzP czy pomocność gospodarczą Ignaca spadającego z drabiny by cała rodzina mogła wokół skakać i dogadzać?
                                      • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 21:29
                                        apersona napisała:


                                        czy ktoś bierze poważnie nadęte przemowy Ignaca pana domu i patria
                                        > rchy rodu ponadto z CzP czy pomocność gospodarczą Ignaca spadającego z drabiny
                                        > by cała rodzina mogła wokół skakać i dogadzać?

                                        *ponuro* Bohaterowie biora serio. Sluchaja, nie odpyskna, a jesli, to nieudolnie, skacza, dogadzaja etcaetera.
                                        • apersona Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 21:41
                                          Poduszkę mu któraś przyniosła gdy tak leżał w firankach czy mię fantazja ponosi?
                                          • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 22:17
                                            apersona napisała:

                                            > Poduszkę mu któraś przyniosła gdy tak leżał w firankach czy mię fantazja ponosi
                                            > ?

                                            "- Poprosze teraz o nieduza, plaska poduszeczke pod glowe - zazadal ojciec Borejko - Patrycjo, badz tak dobra i przynies mi mietowke Mentos o najwiekszej intensywnosci. Bardzo lubie czuc w ustach te swiezosc eukaliptusa. I jeszcze okulary, kochanie. I ksiazke. te, co lezy na stole."
                                            Herbatke mama Borejko zaproponowala mu juz wczesniej, tzn po upadku, ale przed tymi postulatami. A gdy doktor Kowalik pojawil sie...
                                            "Pan Borejko spoczywal na wznak na podlodze, pod glowa mial poduszke z koronkami, na nogach pled, pod lewym lokciem termofor z goraca woda, a na podlodze przy prawej rece - szklanke z herbata, rolke Mentosow oraz talerzyk z wyborem ciast wigilijnych - od piernika po makowiec. Po prawej stronie pietrzyl sie stos interesujacych lektur. na nosie taty Borejko znajdowaly sie okulary, a przed nosem - gruba, apetycznie podniszczona ksiega.
                                            wygladal tak milo, urzadzony byl tak przytulnie, ze wprost nie mialo sie odwagi zaklocac tej milej sjesty."

                                            Przy tej okazji dowiadujemy sie, ze "doktor Kowalik byl od lat ulubionym lekarzem Borejkow" - zatem, jak rozumiem, wezwanie wlasnie jego bylo wyroznieniem i zaszczytem, a nie zawracaniem .... glowy. W Wigilie i przy kazdej innej okazji.
                                            • guineapigs Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 23:05
                                              Wlazł z góry upatrzonym pomysłem: zlecę i będę miał spokój, wikt i opierunek. Jeszcze powybrzydzam co do mentosów.
                                              Co za ku... kuty na cztery nogi cynik.
                                              Cwaniak z miodem w uszach.
                                              Chyba go nienawidzę. Juz mię nie bawi ta jego niezaradność, juz mię wkurwia ta jego cwaniakowatość.
                                            • ciotka_scholastyka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 09:37
                                              tt-tka napisała:


                                              > "- Poprosze teraz o nieduza, plaska poduszeczke pod glowe - zazadal ojciec Bore
                                              > jko - Patrycjo, badz tak dobra i przynies mi mietowke Mentos o najwiekszej inte
                                              > nsywnosci. Bardzo lubie czuc w ustach te swiezosc eukaliptusa. I jeszcze okular
                                              > y, kochanie. I ksiazke. te, co lezy na stole."


                                              DO SZAŁU doprowadza mnie ten opis.
                                              • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 10:39
                                                ciotka_scholastyka napisała:

                                                > DO SZAŁU doprowadza mnie ten opis.

                                                A dalszy ? Kiedy to pan Borejko poleguje sobie milo, ksiazki zasmiecaja podloge (czyta jedna, chyba wystarczy?), ciastem kruszy i to wszystko w idusinym gniazdku milosci, wysprzatanym na wysoki polysk przed wizyta oficjalna ?
                                                I po co ten stosik ksiazek, do diabla! On prosil o jedna, te, co na stole! Chyba ze mu sie odmienilo w miedzyczasie... albo rodzinka nadgorliwa...
                                                • apersona Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 21:15
                                                  I tak oto otoczony miłością rodziny senior Borejko kwitnie w tem tomie jak i następnych, w przeciwieństwie do sfrustrowanego seniora Schoppe. Czy więc starego Szopa można uważać za patriarchalnego inteligenta czy nie?
                                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 21:26
                                                    Szczerze mowiac scen domowych u Schoppow prawie nie pamietam, jak tam wygladaly stosunki rodzinne i podzial prac ?
                                                    Za wyrocznie, jedynego sprawiedliwego i domowego satrape w kazdym razie senior S. nie robil, przeciwnie, kazde z jego dzieci ma wlasne pojecia i priorytety. Wiec inteligent tak, ale raczej nie patriarchalny :)
                                                  • apersona Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 21:54
                                                    Ale próbował, nadawał ton, wstydu się najadał na wywiadówkach Wolfa lecz pierworodny poszedł w jego ślady jak Gaba za Ignacem. Biedny niedoceniony inteligent patriarchalny - żona zamiast hołubić i podziwiać użalała się nad własną niedoszłą karierą wirtuozowską, dom ogarniała im jak przypuszczam Żaba.
                                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 22:09
                                                    Chodzil na wywiadowki ???!!!
                                                    No to ojciec zajety dziecmi bardziej niz przecietnie :), przykladal sie do zycia rodzinnego, a nie zeby tylko inni do niego sie przykladali i poduszeczki przynosili.
                                                • ciotka_scholastyka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 10:59

                                                  > > DO SZAŁU doprowadza mnie ten opis.
                                                  >
                                                  > A dalszy ?

                                                  Dalszy też, owszem, ale jednak najbardziej wpieniają mnie te jego kaprysy i żądania. Miętówkę. I to.I tamto. I ta absolutna pewność, że to oczywiście zostanie spełnione raz dwa trzy przez kochającą rodzinkę. Z bonusem, oczywiście, bo jeszcze ciasta, termofor itp.
                                                  Oczywiście opis Ignacego na tej podłodze z wygodami miał być zapewne zabawny, ale mnie jakoś nie śmieszy.
                                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 11:58
                                                    Mnie tez to wpiekla nieprzytomnie - basza kichany, az dziw, ze nikt go nie musi w piety drapac !
                                                    Zwlaszcza w zaistnialej sytuacji - goscie bardzo wazni na wieczor, nie wszystko gotowe, wybywa glowna (!) sila robocza - jak sie Gabuchna zmyla kolo tej piatej, to przepadla na ponad dwie godziny - a wszystkie skacza nad Ygnacem jak jedna zona, a to herbatke, a to wyplatac z firanek, po lekarza zadzwonic, potem pojsc, ciasteczko, mietusa, kocyk, oku....o kurcze chcialam powiedziec, Albo oku...lary.
                                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 14:48
                                                    Uwaga, prywata !!!
                                                    Ciotko Scholastyko, oraz inne/i, chetnie czytajacy Ewe Ostrowska - na chomiku jest obecnie do sciagniecia "Miedzy nami niebotyczne gory" (ksiazka, ktora opisuje malzenstwo takie jak Larwy z Naszpanem) oraz najlepsza imho jej rzecz "Owoc zywota twego".
                                                    Moderacje uprasza sie o pozostawienie info choc na troche. Pliiiiiz.
                                                  • reveiled Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 17:09
                                                    Czy z chomika mozna sciagac z zagranicy? Pamietam ze jakis czas temu mialam z tym problem, ale to bylo bardzo dawno, moze cos sie zmienilo? Przez lata chcialam przeczytac te ksiazki.
                                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 18:22
                                                    Sciagam bedac w Niemczech, udaje sie :)
                                                    Konto na chomiku zalozylam takze z Niemiec.

                                                    do Iskrzy - "Ewa, Adam i reszta" ? Zdaje sie Wanda Orlinska, a moze Danuta Bienkowska ? Pewna nie jestem, czytalam tego m,asy, ale nie wszystko pamietam...
                                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 18:25
                                                    Saturnina Leokadia Wadecka napisala "Ewa, Adam i ..." - bylo od razu spojrzec w gugla zamiast zgadywac, no. Samokrytyke ide zlozyc.
                                                  • iskrzy_54 Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 22:15
                                                    Saturnina Leokadia Wadecka napisala "Ewa, Adam i ..." - bylo od razu spojrzec w gugla zamiast zgadywac,

                                                    Dzięki wielkie, też mogłam guglać, ale tak jest szybciej :)
                                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 22:54
                                                    No mozna guglac. I nalezy, to bym takich bykow nie strzelala jak strzelilam - Wanda Orlinska byla ilustratorka, zreszta znakomita, nie pisarka. Pamietam jakas piszaca Wande O., ale nie Orlinska to byla. I nie Orlowska. I teraz to juz calkiem guuupia jestem...
                                                  • ciotka_scholastyka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 14.04.17, 08:39
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Uwaga, prywata !!!
                                                    > Ciotko Scholastyko, oraz inne/i, chetnie czytajacy Ewe Ostrowska

                                                    Dzięki!!! Zważywszy na to, że Wielkanoc zapowiada się ponuro i deszczowo, będzie lektura.
                                                  • pi.asia Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 17.04.17, 11:31
                                                    ciotka_scholastyka napisała:

                                                    >
                                                    > > > DO SZAŁU doprowadza mnie ten opis.
                                                    > >
                                                    > > A dalszy ?
                                                    >
                                                    > Dalszy też, owszem, ale jednak najbardziej wpieniają mnie te jego kaprysy i żąd
                                                    > ania. Miętówkę. I to.I tamto. I ta absolutna pewność, że to oczywiście zostani
                                                    > e spełnione raz dwa trzy przez kochającą rodzinkę. Z bonusem, oczywiście, bo je
                                                    > szcze ciasta, termofor itp.

                                                    Znalazłam wyjaśnienie, dlaczego tak koło niego skaczą. Tzn. córki, bo mają wdrukowane, że ojciec to nadczłowiek, niewzruszony centaur itd. A wdrukowała im to Mila. Skąd się w Mili wzięło przeświadczenie o wyjątkowości Ignacego?
                                                    Joanna Chmielewska "Jak wytrzymać ze współczesną kobietą"

                                                    "Kobieta, rzetelnie i umiejętnie zdobyta, w olbrzymim stopniu porzuci inne wymagania i nie zatruje nam życia bez reszty. Wciąż będziemy w jej oczach prawdziwym mężczyzną, nawet jeżeli nie uda nam się zmienić przepalonej żarówki w lampce pod sufitem. Zleciawszy z drabinki, pozostaniemy poszkodowanym bohaterem, a nie idiotą i niedojdą."

                                                    Brzmi znajomo, prawda? I pomyśleć, że Ignacy "kupił" sobie takie wygodne życie jedynie faktem, że jako pierwszy i jedyny powiedział Mili, że ją kocha. I tym ją zdobył. Rzetelnie. Umiejętność wyszła przypadkiem.
                        • zla.m Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 18:14
                          Dobrze ci się majaczy, w KK chodził. Jeszcze przed pobytem Mili w szpitalu. A w trakcie tegoż - był obiad (kolacja?), na który rodzina jadła nabytą przez niego kiełbasę z białkiem roślinnym.
                          Generalnie na przestrzeni dziejów:
                          - robił zakupy spożywcze nie raz
                          - czytał dzieciom (więc przynajmniej tyle przy nich robił)
                          - znajdował świnkę, wzywał lekarza (a nie Gabę! która była u Anieli), podawał leki itp.
                          - był na zwolnieniu, gdy małe chorowały, więc podejrzewam że jednak jeść i pić im dał
                          - jak już się ze zmywarką pogodził, to został mistrzem jej ładowania
                          - zdejmował firanki przed świętami
                          - łowił ryby w Czaplinku i - jak pamiętam - uczestniczył w ich filetowaniu i oprawianiu (choć nie sam, no i połów był przyjemnością)
                          - robił wnukom śniadania - córkom Gaby, Ziutkowi
                          - chodził z wnuczkami na spacery(o córkach chyba nie wiadomo)
                          To tyle. W sumie niewiele, w kwestiach domowych Grzegorz robi chyba więcej w jednym tomie (zakupy, obiady...)
                          • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 18:24
                            No, COS Ygnac w domu robil, choc slusznie prawisz, niewiele. Ale nawet to niewiele bylo w zamierzchlych czasach. A chwali sie (zarazem obsmarowujac gospodynie) dokonaniami zakupowymi niemal doroslej Laurze (CP?), kiedy juz calkiem nie ma do tego podstaw.
                            • mika_p Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 23:20
                              Edamski dla Laury jest w "Imieninach". W CP dwa razy jest wspomniane, że Ignacy poszedł na zakupy na Rynek Jeżycki.
                              • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 23:36
                                Skoro to jest tekst z Imienin, to Ignac wstydu nie ma (niby nic nowego) - po tych wszystkich imieninowych ucztach, do ktorych na pewno nie on zakupy robil takie zarzuty ?
                                A co w CP on z tego rynku przyniosl, to by mnie ciekawilo...
                                • guineapigs Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 21:37
                                  tt-tka napisała, jakże trafnie:

                                  'Skoro to jest tekst z Imienin, to Ignac wstydu nie ma (niby nic nowego) '

                                  No i paczpani, jak z takiego nieśmiałego Ignaca z Kalamburki, co to się wstydził do Mili zagadać, zrobił się taki....bezwstydnik?
                                  Życie go nauczyło czy co? No bo przemiana iście Gustawowsko - Konradowska.
                                  • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 21:43
                                    guineapigs napisała:


                                    > No i paczpani, jak z takiego nieśmiałego Ignaca z Kalamburki, co to się wstydzi
                                    > ł do Mili zagadać, zrobił się taki....bezwstydnik?
                                    > Życie go nauczyło czy co? No bo przemiana iście Gustawowsko - Konradowska.

                                    Do Mili wstydzil sie zagadac, ale do Gizeli to juz sie wymadrzal i bezczelnial bez cienia wstydu.
                                    • guineapigs Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 22:38
                                      Gizela jest wg.mię ponad Ignacem i to o wiele poziomów, i na wielu płaszczyznach. Jest życiowo zorganizowana, moralnie niezłomna, wiedzę swoją posiada. Przeciez to Gizela próbowała wybić Mili z głowy ekonomię: czego ty się będziesz tam uczyć jak widać, że to bagno. 'Prosta' Gizela widziała, że nauka ekonomii w tych warunkach to żadna nauka, a propaganda.
                                      Ignac niby też to widział. Ale jednak traktował Gizelę jak traktował. kobietę, która wychowała Milę, kobietę wspaniała, można powiedzieć: niezłomną. Nie niezłomna jak żołnierz wyklęty, ale niezłomna jak zwykły człowiek.
                                      Dlaczego?
                                      Aż się boję to pisać, ale może dlatego, że Gizela to 'tylko Gizela'? Niewykształcona, z nizin społecznych. Coś tam swoje wie, ale ...
                                      'Panicz z dworku' kurde balans.
                                      Jak pojechałam za bardzo, to przepraszam, cały dzień płot malowałam to i złachana intelektualnie, a nie jeno fizycznie jestem.
                                      • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 22:45
                                        guineapigs napisała:
                                        może dlatego, że Gizela to 'tylko Gizela'? Niewykszta
                                        > łcona, z nizin społecznych. Coś tam swoje wie, ale ...
                                        > 'Panicz z dworku' kurde balans.

                                        Owszem, tak wlasnie odbieralam stosunek Ignaca do Gizeli. I nie tylko ja, troche wpisow na ten temat bylo w watku o glodnym 1983 roku.
                                        Milicji tez sie to udzielilo.
                                      • 3piota Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 00:00
                                        guineapigs napisała:
                                        > Jak pojechałam za bardzo, to przepraszam,

                                        Nic a nic nie pojechałaś w temacie tego mizogina.
                                        Do Borejów a szczególnie do niego jak ulał pasuje słowo blichtr.
                                        Szlachcic z cukiernicą, a w rzeczywistości słoma z buciorów snuje się całymi snopami.
                                        Z jaką pogardą on się o innych wyraża, chociażby o Dąbek - Nowackiej w scenie (chyba w zamiarze zabawnej?) na strychu:
                                        - Ciekawe - zauważył Ignacy Borejko. Dominują kalesony. Ktoś ich strasznie dużo zużywa. Może ona? Przesuńmy się bliżej okna, żeby nas nie muskały po głowach.
                                        Aż ciśnie się na usta: - A wara prostaku od cudzego prania! Mało wam zagarniętych piwnic, to jeszcze po strychu buszujesz i głupie komentarze na temat prania sąsiadów wygłaszasz?
                                        I jeszcze swoją spoconą glacę w to pranie wycierasz! Fuj!
                                        Ta biedna Dąbek - Nowacka nawet nie wie jakich wrednych ma sąsiadów.
                                        Ja i moi sąsiedzi też wieszamy pranie na strychu ale dla nas sąsiedzkie pranie jest po prostu "niewidzialne".
                                        • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 00:14
                                          Ciekawe - zauważył Ignacy Borejko. Dominują kalesony. Ktoś ich strasznie
                                          > dużo zużywa.

                                          A ty bierz przyklad, Ignac, zamiast kultywowac borejcza flejoze ! I choc raz na dziesiec lat powyjmuj te ksiazki z regalow w przedpokoju i kurze wytrzyj !
                                        • guineapigs Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 13.04.17, 21:28
                                          Ignac niby taki och i ach, ale cudze pranie skomentować lubi. Baba z magla po prostu.
                                          I co ciekawego w tym, że u kogoś w praniu 'dominują kalesony'? Jakieś w zwiazku z tym poczynił założenia badawcze? Może Nowacki ma problemy zdrowotne i musi nosić kalesony 3/4 roku, i w związku z tym ma ich wiele par /logiczne/. A że Nowacki nie jest fleja, to zmienia kalesony często, może nawet codziennie (zależy, czy nosi z gaciami czy bez gaci - szkoły sa zasadniczo dwie: na goła d..pę albo na majtki). Co tam Ignaca tak zafrapowało w tych kalesonach - nie daję rady wymiarkować. Jakby tam wisiał jakiś złotogłów czy najdelikatniejsze jedwabie chińskie w ilościach niesamowitych, albo ze trzy futra z lisów syberyjskich - to pewnie i ja bym się jakoś zainteresowała. Ale zwykłe gacie?
                                          No chyba, że oficjalnie nie ma żadnego Nowackiego, a kalesony wiszą... I już to rozpala ciekawość Ignaca: z kim ta Nowacka żyje? Kim jest nosiciel kalesonów? Komu ona pierze?
                                          No i wracamy do roli społecznej: baba z magla.
                                          Policja od razu tam leci, bo taka baba z magla wie najwięcej - kto komu co pierze, kto z kim żyje, etc aż do 'po nitce do kłębka' - gdzie są fanty i dziupla???

                                          • 3piota Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 14.04.17, 02:19
                                            Scena odbywa się w sylwestra. Trudno pojąć co tego starego durnia tak dziwi w kalesonach zimą.
                                            Ale przy okazji oprócz prostactwa wyłażą z Ignaca stare kompleksy. On musiał od zawsze tej Dąbek - Nowackiej bardzo nie lubić. Dyrektorka! W PRL-owskiej szkole! Pewnie z klucza partyjnego! Mirafiori jeździła w czasach gdy on Ignac ledwo rodzinę mógł wyżywić! Niby skąd na to miała?! A przecież ona swoją wiedzą i poziomem ani jemu ani jego Mili do pięt nie sięga! I patrzcie państwo! Taka wielka pani, a być może w męskich kalesonach łazi! Hi hi hi!
                                            Nie wiem po co MM tę kalesonową "humoreskę" tam wplotła, bo dla mnie ocenianie cudzego prania jest jakimś takim chamstwem, takim trudno opisywalnym wścibstwem, porównywalnym do zaglądania sąsiadom przed dziurkę od klucza, podsłuchiwania pod ich drzwiami itp.
                                            No ale w McDusi chamstwo jest grane con tutta la forza, więc jedno więcej, jedno mniej...
                                            • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 14.04.17, 09:32
                                              3piota napisał(a):

                                              > Scena odbywa się w sylwestra. Trudno pojąć co tego starego durnia tak dziwi w k
                                              > alesonach zimą.
                                              > Ale przy okazji oprócz prostactwa wyłażą z Ignaca stare kompleksy. On musiał od
                                              > zawsze tej Dąbek - Nowackiej bardzo nie lubić. Dyrektorka! W PRL-owskiej szkol
                                              > e! Pewnie z klucza partyjnego! Mirafiori jeździła w czasach gdy on Ignac ledwo
                                              > rodzinę mógł wyżywić! Niby skąd na to miała?! A przecież ona swoją wiedzą i poz
                                              > iomem ani jemu ani jego Mili do pięt nie sięga! I patrzcie państwo! Taka wielka
                                              > pani, a być może w męskich kalesonach łazi! Hi hi hi!

                                              No musial. Przeciez to maz dyr. D.-N., tez zreszta dyrektor byl tym, ktory mial pelna zamrazarke miecha i wlasna corka Ygnacowi wytykala, ze oni (Borejki) w porownaniu do... tak nedznie jedza. A on, sam nb objadajac bratowa, musial plesc o pieniadzach, ktore on tylko uczciwie potrafi, oczywiscie w przeciwienstwie do wszystkich jadajacych lepiej.

                                              > Nie wiem po co MM tę kalesonową "humoreskę" tam wplotła, bo dla mnie ocenianie
                                              > cudzego prania jest jakimś takim chamstwem, takim trudno opisywalnym wścibstwem
                                              > , porównywalnym do zaglądania sąsiadom przed dziurkę od klucza, podsłuchiwania
                                              > pod ich drzwiami itp.
                                              > No ale w McDusi chamstwo jest grane con tutta la forza, więc jedno więcej, jedn
                                              > o mniej...

                                              A nieodrodna corka Ygnaca, Idusia, w Febliku (takim pogodnym, ani troche nie chamskim, prawwdaz) zaglada, podsluchuje, obrzydliwie pisze o ludziach kompletnie jej nie znanych... i druga corka lakomie lyka te wstretne opisy i ploty...
                                              • piotr7777 Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 14.04.17, 16:59
                                                > No musial. Przeciez to maz dyr. D.-N., tez zreszta dyrektor byl tym, ktory mial
                                                > pelna zamrazarke miecha i wlasna corka Ygnacowi wytykala, ze oni (Borejki) w p
                                                > orownaniu do... tak nedznie jedza.

                                                To nie był dyrektor Nowacki. A w każdym razie z tekstu to nie wynika.
                                                Dowody:
                                                1. W całej scenie określony jest jako "dyrektor" bez nazwiska
                                                2. Gabriela w rozmowie z ojcem określa go jako "sąsiada"
                                                3. On nie zna Gabrieli (myśli, że jest z komitetu blokowego), Nowacki raczej wiedziałby, że to koleżanka szkolna jego syna.

                                                W tej samej kamienicy mogło mieszkać dwóch (a nawet więcej) dyrektorów. W gospodarce centralnie planowanej i rozbudowanej administracji PRL-owskiej stanowisk kierowniczych było na pęczki, zwłaszcza w dużym mieście wojewódzkim.
                                                • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 14.04.17, 17:52
                                                  piotr7777 napisał:


                                                  > To nie był dyrektor Nowacki. A w każdym razie z tekstu to nie wynika.

                                                  Zgadza sie opis. Duzy, tegi i mowi kwasnym tonem. W "Klamczusze" opisany jest identycznie.

                                                  > Dowody:
                                                  > 1. W całej scenie określony jest jako "dyrektor" bez nazwiska
                                                  > 2. Gabriela w rozmowie z ojcem określa go jako "sąsiada"

                                                  A narrator jako "sasiada z drugiego pietra".

                                                  > 3. On nie zna Gabrieli (myśli, że jest z komitetu blokowego), Nowacki raczej wi
                                                  > edziałby, że to koleżanka szkolna jego syna.

                                                  A skad przypuszczenie, ze Nowacki znal kolegow swoich dzieci ? To juz predzej pani Dabek-Nowacka. Ona bywa przy probach, zwraca sie ( w K) po imieniu do Cesi. Ojca Pawla nie widzimy nigdy poza scena, gdy rano jada sniadania.


                                                  > W tej samej kamienicy mogło mieszkać dwóch (a nawet więcej) dyrektorów.

                                                  Taaa, i wszyscy na drugim pietrze przy Roosevelta.

                          • marutax Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 10.04.17, 19:55
                            zla.m napisała:

                            > - zdejmował firanki przed świętami

                            Co do pozostałych punktów można się zgodzić (czasem z zastrzeżeniami). Ale firanki nie zdejmował, a zdjął. Raz i w sytuacji kryzysowej, spadając przy tym z drabiny. Jest rok 1991, czyli Borejkowie są 33 lata po ślubie. Ignacy proponuje, że zdejmie i wsadzi do pralki firanki z jednego pokoju. Reakcja Mili: "Żona spojrzała na niego z zaskoczeniem. Po raz pierwszy w historii ich małżeństwa ojciec Borejko przejawił tak daleko idącą chęć włączenia się w sprawę porządków."
                            Tekst chwilę później: "Ojciec Borejko złaził z drabiny bardzo niepewnie, ponieważ zasadniczo nigdy dotąd nie przebywał na drabinie." I to już mrozi krew w żyłach. Zwłaszcza, że Mila była czterokrotnie w ciąży. I najwyraźniej w 9. miesiącu jak trzeba było wejść na drabinę, to wchodziła...
                            • guineapigs Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 22:07
                              Widocznie 'patriarchalny mężczyzna podtyp inteligent polski przedstawiciel: Ignac Borejko' nie zniża się do takich czynności jak wymiana żarówki w żyrandolu, wbicie gwoździa pod sufitem (np.przy wymianie/naprawie karnisza/szafki/półki) czy pomalowanie tegoż sufitu czy tylko fragmentu, jak się ten fragment zapaskudził.
                              Jeśli do takich robót wzywali 'fachowców' (no bo ktoś to przez te 33 lata robić musiał), to nie dziwota, że Gaba jest otrzaskana z wykłócaniem się z administracją etc. - napatrzyła się w czasie dorastania, jak się to robi, a że jest inteligentna, to zakumała zasady. Dąbek-Nowackiej pewnie takie rzeczy robili mąż i syn od ręki w pięć minut, więc jak ich zabrakło to wpadła w tzw. stupor.
                              • marutax Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 11.04.17, 22:15
                                Na początku wzywali Pyziaka (dziura), a potem Gaba się przyuczyła (korki) ;-)
                            • zla.m Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 17.04.17, 02:21
                              Tak tylko dla porządku - Mila w ciąży była w bloku, tam raczej po drabinie nie trzeba skakać. W bloku mieszkam, niewysoka jestem, wystarczy stanąć na stołku czy fotelu.

                              Inna sprawa, że ja w ciąży albo ganiałam po tych stołkach męża, albo porządki robiłam wcześniej niż w 9 miesiącu albo sprawę olałam (zabijcie mnie, nie pamiętam). I Mila też mogła zastosować ten wariant, w wysokiej ciąży mycie okien nie jest obowiązkowe.
                              • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 17.04.17, 03:09
                                zla.m napisała:

                                > Tak tylko dla porządku - Mila w ciąży była w bloku, tam raczej po drabinie nie
                                > trzeba skakać (...) w wysokiej ciąży mycie okien nie
                                > jest obowiązkowe.

                                W bloku mieszkalam przez cale dziecinstwo i mlodosc. I jednak drabina, albo przynajmniej taka trzystopniowa drabinka byla w ciaglym uzyciu. A to firanki zawiesic (krzeslo nie wystarczalo, a jestem ciut wyzsza niz Mila), a to zarowke wkrecic, a to sciagnac cos z pawlacza... Firanki moga brudne wisiec, ale zarowka do wymiany nie zawsze chce poczekac. A wyjezdzal Ignac, jak Mila byla w ciazy z Natalia (zle znoszonej) i trzeba go bylo zapewne na ten wyjazd spakowac...

                                Poza tym, skoro na Winogradach taka ciasnota, glowe daje, ze co sie dalo upchnac gdziekolwiek, bylo poupychane. Na gornych polkach sciennej szafy, wlasnie na pawlaczu - nas bylo mniej, ale zawsze pod sufitem skladowalo sie walizki z odzieza zbedna w danej chwili. Gaba pazdziernikowa, czyli akurat czas na chowanie odziezy letniej, a wyciaganie zimowej. A Ignac przez 33 lata ich malzenstwa nie stanal na drabinie.
          • bupu Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 08.04.17, 22:22
            tt-tka napisała:

            > Jurandotowie przezyli razem wiele lat, wiec chyba mial te zalety przewyzszajace
            > :)
            > Taki byl wychow. Chlop, ktory zawsze na sniadanie dostawal buleczke juz posmaro
            > wana zwyczajnie nie pomyslal, ze moglby sam to zrobic, no bo jak to ? To byla
            > inteligencja przedwojenna jeszcze, w czasie wojny okazalo sie, ze potrafia duzo
            > wiecej, ale i za prace domowo-gospodarskie tez sie wzieli.
            > Co oczywiscie Ygnaca nie usprawiedliwia, on jako wojenne dziecko powinien byl n
            > ie tylko umiec, ale i robic.

            Mój własny dziadek potrafił jęczeć do żony, żeby mu łyżkę do obiadu podała, chociaż szufladę miał za plecami, a cała kuchnia, w bloku, miała powierzchnię dużego prześcieradła. Wysoki i długoręki dziadek mógłby sięgnąć wszędzie, nie wstając od stołu. Babcia była kobietą szalenie energiczną, z gatunku tych, co to muszą mieć coś do roboty od świtu i zmierzchu, a w dodatku wszystko umieją zrobić lepiej, więc niech im się durny samiec pod nogami nie pęta. Dziadek to radośnie wykorzystywał i pozwalał się obsługiwać.

            Ale, uważacie państwo drodzy, kiedy ta żona, a moja babcia, wyjeżdżała w rozmaite sine dale, z reguły do ciężkiej pracy, dziadek potrafił samodzielnie chałupę ogarnąć, a także nakarmić i siebie i młodszą ze swoich córek. Bez gadania wykonywał także swoją działkę robót domowych, bo nawet mimo wszechogarniającej żony jakieś obowiązki w domu posiadał. Taką mameję i lenia jak Ignac moja babcia by strąciła ze wzgardą z piedestału, zamęczyła wyrzutami, a potem wyrzuciłaby szczątki do najbliższego śmietnika. Gdyż porządek musi być.
            • mariamm87 Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 09.04.17, 09:34
              bupu napisała:

              >
              >
              > Mój własny dziadek potrafił jęczeć do żony, żeby mu łyżkę do obiadu podała, cho
              > ciaż szufladę miał za plecami, a cała kuchnia, w bloku, miała powierzchnię duże
              > go prześcieradła. Wysoki i długoręki dziadek mógłby sięgnąć wszędzie, nie wsta
              > jąc od stołu.

              Mój dziadek po ślubie podobno zachowywał się w ten sam sposób :D przy czym jednak moja babcia, choć też z tych co to robią wszystko najlepiej, jednak stanowczo zaprotestowała, więc dziadek wypił zupę z talerza, bo on łyżek szukać nie będzie! Nie wiem jak długo trwało docieranie, ale w końcu osiągnęli jakiś kompromis, bo dziadek do gotowania czy sprzątania się za bardzo nie wrącał, ale po zakupy chodził, 3 dni za świątecznym karpiem stał, załatwiał rozrywki córce, zelazko czy pralkę naprawił takoż i drobne remonty w domu przeprowadzał i nie było strach go zostawić samego na kilka dni z obawy że umrze z głodu. Pewnie było tego więcej, ale umarł jak miałam 8 lat, więc niewiele pamiętam z wspomnień własnych, ale wspomnienia babci czy mamy dają obraz człowieka, który jak trzeba to załatwi wszystko co konieczne, a nie memeja jak Ignac. Choć też kresowiak.
    • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 12.04.17, 02:01
      Przypomnialam sobie dwoch takich - obie ksiazki Ewy Ostrowskiej, "Bociany wracaja do gniazd" i "Zabic ptaka". Jenteligent jeden z drugim, chyba nawet szlacheckiego pochodzenia (jakies zdjecia dworu, babunia przedwojenna dama, dla wnuczki Aleksandry, bron Boru Oli pamiatkowy krzyzyk czy medalion), a obaj w domu do niczego i nawet docenic pracy zony nie potrafia, za to wymagaja dostosowania sie do swoich wyobrazen o prawdziwej damie i zonie czlowieka na stanowisku. Stosunek do tesciow (w "Powrocie...") jak Ignaca do Gizeli. Obaj nie maja pojecia, czym wlasciwie zona sie zajmuje (poza tym, ze obie maja wzorowo prowadzic dom) i nawet nie przypuszczaja, ze moze zajmowac sie czyms jeszcze, ze ma jakies swoje marzenia, pragnienia, zainteresowania. Albo uznaja je za smieszne i niegodne. Co gorsza, obaj, gdy byli mlodzi i zakochani pokazywali sie jako calkiem inni...
      Od Ignaca roznia sie tym, ze potrafia zarobic na dom i rodzine. Choc i tak ich malzenstwa przestaja istniec, jedno przez smierc, drugie przez rozstanie. I obaj nie rozumieja, dlaczego, przeciez bylo tak dobrze, oni sa w porzadku...
      Aha, obaj dla corek sa wzorem i punktem odniesienia. Na szczescie do czasu, corki zdolaly dokonac przewartosciowania wartosci. I nawet udaje im sie po tym nadal ojcow kochac, choc nie jest to milosc latwa. Ale przynajmniej juz nie slepa i nie balwochwalcza.
      • iskrzy_54 OT pytanie 13.04.17, 16:52
        Forumki i Forumkowie, help priti pliiz. Kto napisał ksiązke o problemach nastolatków - chyba były dwie: jedna z punktu widzenia brata Adama a druga - siostry Ewy (chyba to bliźnięta były). Ni ho, ho nie mogę sobie przypomnieć
        • ciotka_scholastyka Re: OT pytanie 14.04.17, 08:38
          iskrzy_54 napisała:

          > Forumki i Forumkowie, help priti pliiz. Kto napisał ksiązke o problemach nastol
          > atków - chyba były dwie: jedna z punktu widzenia brata Adama a druga - siostry
          > Ewy (chyba to bliźnięta były). Ni ho, ho nie mogę sobie przypomnieć

          Och, jak ja lubię tę książkę, mam ją znowu na półce, odkąd dzieci mi z niej wyrosły ;)
    • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 14.04.17, 20:11
      Tak jeszcze co do Ygnaca-yntelygenta. Z manieramy.
      KK
      Fela wlasnie robi obiad dla rodziny B., kolejny juz. Cedzi pierogi. Do kuchni znienacka wkracza Ygnac.
      "- Felu, czy predko bedzie obiad ?
      - A bo co ? - krzyknela ze zloscia ciotka Fela, dmuchajac na palce, ktore poparzyla sobie wskutek raptownego wkroczenia szwagra - jak jestes glodny, to pomoz, bedzie szybciej!
      - Kto mowil, ze ja jestem glodny ? - spytal z godnoscia tata Borejko - Gabrysiu, czy ja mowilem, ze jestem glodny ?"
      - po czym rozmowa toczy sie o miesie sasiada i pieniadzach, ktore Ygnac potrafi zarabiac tylko uczciwie, co skutkuje marnym wyzywieniem. Przy Feli to zasuwa. I jeszcze, ze duma mu nie pozwala inaczej. A potem przy deserze (nie takie skromne te obiady Feli byly, a to gruszki w sosie, a to galaretka, a to kompot, deser zawsze byl)...
      "ciotka przemycila aluzje, ze wszystko drozeje, co sklonilo ojca do wdziecznej wolty" i natychmiast zaczal mowic o czym innym. Do tematu drozyzny nie powrocono.
      A jeszcze wczesniej fela usiluje wbic mu w swiadomosc, ze zwolnienie jej sie skonczylo, zakupy jeszcze zrobila i ugotowala na dwa dni, ale od poniedzialku musi sie tym zajac Ygnac. Ktory, nb, ewidentnie jej nie slucha (w rezultacie Fela gotowala do konca, do powrotu Mili), wiec Fela podsuwa w charakterze przynety ksiazke (kucharska) - co dopiero ozywia Ygnaca. Zaczyna widziec i slyszec swa rozmowczynie. I jak reaguje ?
      " - Dobrze, moja droga. Pokaz no te ksiazke. Hm. A teraz juz idz".
      No. Idz juz, Fela, przeszkadzasz i zawracasz glowe. On juz wsadzil nos w to, co czytal przed chwila i nawet nie udaje, ze zamierza sie od tego oderwac. Znikaj, szybko.
      "
      • 3piota Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 14.04.17, 23:11
        tt-tka napisała:
        > " - Dobrze, moja droga. Pokaz no te ksiazke. Hm. A teraz juz idz".
        > No. Idz juz, Fela, przeszkadzasz i zawracasz glowe. On juz wsadzil nos w to, co
        > czytal przed chwila i nawet nie udaje, ze zamierza sie od tego oderwac. Znikaj
        > , szybko.

        Ale nie odprawił jej rzymskim skinieniem prawicy jak to później zwykł czynić.
        A Fela zamiast tam tak zasuwać, lewe zwolnienia brać i jeszcze do tego dokładać, mogła o sytuacji Gizelę zawiadomić jak to w Kalamburce uczyniła.
        Ciekawe, czy Gizela w ogóle wiedziała, że Mila tak poważnie zaniemogła i czy chociaż raz ją w szpitalu odwiedziła :D

        • tt-tka Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 15.04.17, 00:17
          3piota napisał(a):


          > Ale nie odprawił jej rzymskim skinieniem prawicy jak to później zwykł czynić.

          Moze sadzil, ze Fela nie zrozumie gestu ? :)


          > A Fela zamiast tam tak zasuwać, lewe zwolnienia brać i jeszcze do tego dokłada
          > ć, mogła o sytuacji Gizelę zawiadomić jak to w Kalamburce uczyniła.
          > Ciekawe, czy Gizela w ogóle wiedziała, że Mila tak poważnie zaniemogła i czy ch
          > ociaż raz ją w szpitalu odwiedziła :D

          Nie, no przeciez juz ustalilysmy, ze Milunia o dobrym sercu zabronila zawiadamiania Gizeli, zeby jej nie przerywac wypoczynku w Karpaczu !
          Ale zdaje sie nikt z Borejkow nie powiedzial Miluni, jak zostaly ogarniete sprawy domowe i ze to Fela zasuwa i placi. Byla choc jedna wzmianeczka ? Ona tez nie zapytala... czy moze zle pamietam ?
        • piotr7777 Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 15.04.17, 08:47
          > A Fela zamiast tam tak zasuwać, lewe zwolnienia brać i jeszcze do tego dokłada
          > ć, mogła o sytuacji Gizelę zawiadomić jak to w Kalamburce uczyniła.

          Nie mogła, bo w Kwiecie kalafiora nie było takiej postaci. Wymyślona została ponad 20 lat później.
          Była tylko daleka znajoma, pani Trak, od której Borejkowie przejęli mieszkanie.
          Zdaję sobie sprawę że stworzenie ważnej dla Borejków (przynajmniej dla Mili) postaci z mocą wsteczną było nieporadnym zabiegiem literackim, ale rozmawiamy o postaciach fikcyjnych a nie rzeczywistych.
          Błędem autorki jest to, że 1) nie dba o spójność przekazu 2) decydując się na odejście od chronologii nie sprawdziła tego, co pisała wcześniej albo i uznała za nieistotne 3) decydując się na przypisywanie wydarzeń do konkretnych dat dziennych dość lekko podchodzi do źródeł.
          Tak jest np. w Kwicie kalafiora gdy podczas wizyty Pyziaka (Czwartek, 12 stycznia 1978) z pokoju dobiega "pęknięty dyszkant psa Pankracego".
          Tymczasem
          -Piątek z Pankracym pojawił się w marcu 1978
          -był emitowany (jak sama nazwa wskazuje) w piątki, nie w czwartki i nie w porze dobranocki a wcześniej, w popołudniowym bloku dla dzieci (około 16.30)
          -pies Pankracy (a raczej dubbingujący go Hubert Antoszewski) nie mówił dyszkantem, bo to wysoki głos chłopięcy a głos Pankracego był raczej niski. Być może autorce pomyliło się ze Stefanem Półtorakiem, który też występował w programach dziecięcych i miał tak modulowany głos (np. w latach 80 dubbingował zająca Poziomkę w Tik Taku).

          Tyle, że takie błędy są bez znaczenia gdy książka jest udana, stają się problemem albo raczej gwoździem do trumny, gdy udana nie jest.
          A przecież takiego dopisywania nowych postaci z mocą wsteczną było sporo. Chociażby w Opium w rosole autorka wymyśliła sąsiadów Borejków - Lewandowskich. Mieszkających zapewne w kamienicy przed Borejkami, bo Sławek wyznaje Idzie, że od zawsze mu się podobała i przeczekał Waldka, Klaudiusza i Krzysztofa. Tymczasem Ida - aż do swojej metamorfozy - czuję się zakompleksiona i nieakceptowana, brak śladu by miała jakiegoś cichego wielbiciela (w dodatku starszego o parę lat od siebie). No i trudno.
          • vi_san Re: Ignac jako patriarchalny inteligent 15.04.17, 10:08
            Tak co do twojego ostatniego akapitu... Całe "szczenięctwo" byłam zakompleksiona. Strasznie. No i dopiero coś koło sto lat później, kiedy już byłam mężatką [szczęśliwą!] na ślubie kuzyna w rozmowie z jego przyjacielem się dowiedziałam, że on się w mnie strasznie kochał przez pięć czy sześć lat! A był starszy o cztery lata. Ale jako że byłam kuzynką jego najlepszego kumpla [starszego brata ówczesnego pana młodego] to nigdy nie miał odwagi... Więc w pełni wierzę, że Sławek się w Idzie kochał, ba, może i nawet jej coś tam nieśmiało okazywał, ale jej kompleksy nie pozwoliły dostrzec w tych [być może niezbyt zręcznych] "podejściach" zakochania chłopaka.
            Natomiast w pełni się zgadzam z tym, co napisałeś powyżej - jeśli książka jest poza takimi detalami dobra - to na te drobiazgi można przymknąć oko i po prostu z przyjemnością czytać. Jeśli książka jest słaba - to są całą paczką gwoździ do trumny... No i niestety, w ostatnich książkach MM to by na cały zakład pogrzebowy wystarczyło... :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka