bupu
28.10.17, 18:05
Wychodząc naprzeciw społecznemu zapotrzebowaniu...
Co wiemy o sprzątaniu u Borejków, poza tym, że w kołchozie zalega miły kurz?
Po pierwsze, zamiłowanie do porządku jest cechą przynależną do kobiet. Dziewczynki mają w pokojach ład, jak Łusia, co z aprobatą odnotowuje w Makabrusi Józwa, chłopcy mają bajzel, patrz Józwa i Wolfi. Jeśli chłopiec ma ład w pokoju ani chybi jest poetycznym miągwą (IG), bo może go mieć tylko w narzędziach i śrubkach. Ostatnie baby z sajgonem w pokoju to Nutria i Pulpet w Noelce i Pulpecji.
Po drugie, faceci w Jeżycjadzie nie sprzątają. Z Feblika dowiadujemy się, że odkąd Ida wybyła na wywczas pod gruszą, lokal w suterenie jest coraz bardziej nieporządny, gdyż Mareczek nie ma czasu sprzątać. Idy, laryngologa, pracującego na dwóch etatach, brak czasu nie dotyczy najwyraźniej, ona sprzątnąć musi i cześć.
Faceta który sprząta w neo nie uświadczysz. Już nie mówię o Ignacu, który w domu robi tyleż samo co fikus (tyle, że fikus nie ględzi), ale na Roosevelta faceta ze szmatą w łapie nie widziano. Panowie owszem gotują, zmywają, czy mieszają sałaty. O sprzątanie mogę posądzić Bernarda, który jest gospodarzem domowym, ale wiadomo, to szurnięty artysta o podejrzanej męskości. Natomiast pierwsze co robi taka Agnieszka, znalazłszy się w lokalu tkniętym nieładem, to chwyt za mietłę. Ignasiowi nawet do łba nie wpadło, że mógłby posprzątać to budowlane pobojowisko.