ciotka_scholastyka
03.12.17, 22:39
W sąsiednim wątku padło zdanie, które już podczas lektury Jeżycjady wielokrotnie wzbudzało moje zastanowienie:
"Chyba razem nawet [G+G] przyznali, że zabrali Bernarda, bo są dobrze wychowani, albo że było im go żal."
Zawsze się zastanawiałam, dlaczegoż to Strybom było żal Bernarda? To znaczy ja akurat rozumiem, że Bernard jest odstręczającym przygłupem i idiotą, co gorsza przekonanym o własnej wspaniałości. Ale żeby Borejkowie się nad nim litowali? Z powodu żony-egoistki? Z powodu tego, że jest "artystą"? Że "nie pracuje"? Że zamiast nurzać się w domowym ciepełku, snuje się po ulicach i zaczepia ludzi? Że jest biedny, bo nikt go nie lubi, tylko wszyscy się z niego śmieją za jego plecami? OK, ale nigdzie nic takiego wcześniej na jego temat nie pada, żadnych negatywnych komentarzy (Jutrzenki nie liczę, można lubić człowieka, a nie lubić tego, co robi), nic co by sugerowało, że życie Bernarda wymaga "żalu". A zatem?