Dodaj do ulubionych

Odklejenie

17.03.18, 11:44
W innym wątku napisałam:
"My tu dyskutujemy nad rozmaitymi powodami zachowań bohaterów, a prawda jest taka, że Musierowicz już kompletnie nie ogarnia rzeczywistości i pisze piramidalne bzdury, i tyle."

Chciałam tylko zaznaczyć, że to nie jest z mojej strony złośliwość, tylko stwierdzenie faktu. Bo rzeczywiście - jak się tak patrzy kompleksowo na całą CZ, to jest tam naprawdę całe mnóstwo bzdur, nielogiczności, dziwactw...
Szesnastolatka pomstująca na film "ze świństwami".
Podróż poślubna zakończona w motelu kwadrans od domu.
Ślub jako, jak ktoś tutaj celnie zwrócił uwagę, jedyna możliwość zamieszkania z ukochaną osobą, żadne związki partnerskie nie wchodzą w grę. Zresztą to akurat w grę nie wchodziło nigdy: jeszcze przy starszych rocznikach dawano nam dyskretnie do zrozumienia, że istnieje jakieś życie podkołderkowe Idy, Patrycji, Natalii, oczywiście istniało definitywnie w przypadku Gaby i Róży, ale nawet wtedy nie było mowy o tym, żeby te pary ze sobą mieszkały. Patrycja wraca w środku nocy od Floriana, ale dopiero jakiś czas później podejmują decyzję, że w końcu do licha muszą się pobrać, że już dosyć, oni chcą być razem.
Laura, Ignacy G, Józek - oni już natomiast nie mają życia seksualnego przed ślubem. Zero.
Ratowanie ziemi, żeby nie kupił jej Niemiec.
Józek codziennie pedałujący 25 km, bo babcie Rumiankowe nie wyobrażają sobie, że mógłby spać pod jednym dachem z narzeczoną. Nie w jednym pokoju! Nie w jednym łóżku! W jednym DOMU! I to w sumie też jest przedstawione jako coś oczywistego, to znaczy jest powiedziane, że to opinia babć, ale wszyscy zainteresowani przyjmują to do wiadomości i nie pada żaden komentarz na ten temat.
Całe te cuda z telefonami, wyłączanie telefonów, wyrzucanie ich, gubienie, zostawianie w domu w sytuacji kryzysowej - tego jest tyle że budzi irytację i męczy. Naprawdę w dzisiejszych czasach telefon jest albo dodatkową częścią ciała właściciela ;) albo najzwyczajniej w świecie szalenie użytecznym sprzętem, bez którego trudno sobie siebie dziś wyobrazić. Ja spokojnie mogłabym nie mieć samochodu, ale swojego samsunga kocham bardzo i zawsze mam go pod ręką, choćby po to, żeby forum sprawdzić :)
Róża wlokąca do Polski ciuchy niemowlęce po własnych dzieciach.
I tak dalej.

To wszystko moim zdaniem świadczy właśnie o tym, że autorka już kompletnie przestała nadążać i pisze byle co, byle jak, nie zastanawiając się, jak to wszystko wyjdzie zebrane zusammen do kupy. Tu sobie maźnie o braku kuchni w nowym domku Gabrysi, tam zrobi z mieszkania na Roosevelta jakieś przestrzenie pałacowe, obudzi się i teraz dorobi nową łazienkę, której nie było, kiedy przewalały się tam tłumy. Tu półtora hektara nieużytków, które chce kupić Niemiec, tam szklane dachy domu nowożeńców, Japończyk, który, trzeba koniecznie zaznaczyć, jest ochrzczony (!), piętnastolatek zachowujący się, jakby miał o połowę lat mniej (zapewne to proszenie o kapustę w wieku niemowlęcym zniszczyło mu delikatne jeszcze szare komórki), pijaczyna Chrobot stawiający kominek z systemem rozprowadzania ciepła... I to wszystko razem ni do rymu, ni do taktu, wsadź se Norcię do kontaktu, sensu za grosz, i już nawet chyba tej wyobraźni, w której wszystko się mieści, nie staje...


Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Odklejenie 17.03.18, 12:08
      Z odklejeniem od realiow kompletnie sie zgadzam. Tu jeszcze dochodzi fakt, ze autorka nie ma pojecia o wspolczesnych dzieciach i mlodziezy. Ja tylko chcialam zauwazyc, ze jesli chodzi o "chore swinstwa" ktore sklonily Nore do wyjscia z kina, nie wiemy czy to sceny seksu az tak ja oburzyly. Nie sadze.
      Oraz kiedy mowa o Rozy wlokacej ubranka niemowlece: chyba nie przywiozla wszystkich, jakie miala po dzieciach, ale czesc, jako prezent dla IGS?
      • reveiled Re: Odklejenie 17.03.18, 12:27
        "Oraz kiedy mowa o Rozy wlokacej ubranka niemowlece: chyba nie przywiozla wszystkich, jakie miala po dzieciach, ale czesc, jako prezent dla IGS?"
        To samo powiedzialam juz kilka razy. Zreszta po latach mogla juz nie miec tak duzo, a jesli i tak sie pozbywala, a brat akurat mogl potrzebowac, to naprawde kilka niemowlecyh ciuszkow nie zajeloby tak duzo miejsca w walizce.

        Nie czytalam ksiazki i nie znam sceny z kina, ale jestem nauczycielka i dwa razy mialam sytuacje, kiedy uczen/uczennica 12 klasy wyszedl/wyszla z klasy w czasie ogladania filmu, bo cos nimi bardzo wstrzasnelo. Nie byl to seks ani ekstremalna przemoc, bo tego i tak nie pokazywalabym w czasie lekcji. Sa rozne stopnie wrazliwosci.
        • yvi1 Re: Odklejenie 17.03.18, 12:37
          Mnie zastanawiaja te odleglosci i km w CZ i wczesniej.
          Ida pisze,ze chce zamieszkac w Ruince ,bo to tylko pare minut do szosy,potem 20 minut i jestes przy katedrze( nie cytuje dokladnie).W kazdym razue i Stryby i Palysowie i ten Jozek na rowerze codziennie na sniadanie dojezdzajacy ,to szast ,prast ,zaden problem.
          Z kolei dojechanie kobylka do sklepu ,jazda Nory na rowerze itd,to przez bezbrzezne lasy,wszystko ciagnue sie kilometrami ( jazda Nory z Ruinki do Rumiankow).
          Nie pojmuje tego.
          Mareczek przywozi Idzie nie ten kostium,to co za problem wsiasc do autka i w godzine do Poznania obrocic.
          Ida nie umie rozlozyc komorki .Naprawde? Pani laryngolog,operujaca precyzyjnymi instrumentami,nie umie zdjac klapki z tylu i wyjac akku ?
          Ach,jest tego tyle ze szkoda moich nerwow.
          • morekac Re: Odklejenie 19.03.18, 23:56
            W dodatku chyba pod reką miała Norę lub Ziutka. Nie wierzę, że nie daliby rady.
            • tt-tka Re: Odklejenie 20.03.18, 02:03
              morekac napisała:

              > W dodatku chyba pod reką miała Norę lub Ziutka. Nie wierzę, że nie daliby rady.
              >
              >

              kto mial pod reka, kto nie dalby rady i czemu ?
              • yvi1 Re: Odklejenie 20.03.18, 07:08
                tt-tka
                > >
                >
                > kto mial pod reka, kto nie dalby rady i czemu ?
                Ida pisze w swoim mejlu do Pulpy,ze mimo rady Florka nie rozlozy tej skapanej komorki do suszenia bo nie wie jak.Ha,ha.Jakie to skomplikowane jest( pare zdan wczesniej jest podkreslone ze to komorka stara jest ( czyli nie najnowszy smartfon do ktorego potrzebujesz ten taki wichajsterek ).
                W Ruince jest Ziutek i Nora,ktorzy operacje rozlozenia komorki ,przeprowadzili by w kilka sekund.

              • morekac Re: Odklejenie 20.03.18, 07:12
                A pardon: dotyczyło to rozkładania telefonu na części pierwsze. Tę czynność, zbyt skomplikowaną dla podstarzałej (nie bójmy się tego słowa) Idusi, jest niejako naturalna dla ludzi w okolicach 20 i mniej. Urodzili się ze smartfonami w dłoniach i rzeczy, które wprawiają w przerażenie starsze pokolenia, są dla nich łatwe jak oddychanie.
                • morekac Re: Odklejenie 20.03.18, 07:13
                  Przy czym sprzęt pi tym i tak miałby prawo nie działać, nie wiem więc, dlaczego z Idusi zrobiono kretynkę.
                  • yvi1 Re: Odklejenie 20.03.18, 07:20
                    morekac napisała:

                    > Przy czym sprzęt pi tym i tak miałby prawo nie działać, nie wiem więc, dlaczego
                    > z Idusi zrobiono kretynkę.

                    Wiadomo,ze ta utopiona komorka by nie dzialala,moze po dokladynym wysuszeniu.Tylko autorka mogka to znowu zgrabnuej opisac,np " Och,Pulpa.Jako pierwsze wsadzilam to moje rozowe cacko do sloika z ryzem i mam nadzieje ,ze uda mi sie ja ozywic.W planach mialam kupno nowej,ale to jeszcze potrwa zanim rusze sie z mojej Ruinki,wiec zostaly nam niestety mejle " itp. itd.
                • yvi1 Re: Odklejenie 20.03.18, 07:16
                  morekac napisała:

                  > A pardon: dotyczyło to rozkładania telefonu na części pierwsze. Tę czynność, zb
                  > yt skomplikowaną dla podstarzałej (nie bójmy się tego słowa) Idusi, jest niejak
                  > o naturalna dla ludzi w okolicach 20 i mniej. Urodzili się ze smartfonami w dło
                  > niach i rzeczy, które wprawiają w przerażenie starsze pokolenia, są dla nich ła
                  > twe jak oddychanie.

                  Mnie to w ogole dziwi jak one przezyly do tej pory ,bez budzikow,pilotow do tv i innych przedmiotow w ktorych trzeba cos tam otwortyc zeby zmienic baterie ...
                  • meduza7 Re: Odklejenie 21.03.18, 13:09
                    >Mnie to w ogole dziwi jak one przezyly do tej pory ,bez budzikow,pilotow do tv i innych przedmiotow w ktorych trzeba cos tam otwortyc zeby zmienic baterie ...

                    Ojtam, budzik mechaniczny, stary, ruski, taki co to ma dźwięk jakby batalion czołgów jechał po blasze falistej, a pilota do tv nie ma, bo tv nie oglądają.
                • guineapigs Re: Odklejenie 21.03.18, 20:27
                  Morekac napisala:
                  'A pardon: dotyczyło to rozkładania telefonu na części pierwsze. Tę czynność, zbyt skomplikowaną dla podstarzałej (nie bójmy się tego słowa) Idusi, jest niejako naturalna dla ludzi w okolicach 20 i mniej. Urodzili się ze smartfonami w dłoniach i rzeczy, które wprawiają w przerażenie starsze pokolenia, są dla nich łatwe jak oddychanie.'

                  Ja jestem podstarzala. I mie sie taka historia zdarzyla, ze jakies 15 lat temu (czyli epoka lodowcowa niemal) wpadla mie komorka do szklanki - i nie bylo co zbierac. Ale problemem nie bylo urzadzenie samo w sobie, bo kupic mozna bylo zaraz nowe, ale utrata kontaktow. Od tamtej pory zapisuje na SIM a nie w telefonie, bo SIM jest odporna na mokre. A od roku nawet prowadze kajet z numerami - jakby co. Papier i dlugopis. Oczywiscie trzeba uwazac, zeby kajetu nie zgubic - a to nie jest proste, oj nie...
                  Ale my tu o rozkladaniu telefonu do suszenia, a tam Natalia pralki nie umie obsluzyc - jak przeczytalam w opiniach. Paranoja level 10. Na ubraniach sa takie metki na sciegach, na ktorych producent umieszcza informacje podstawowe: z czego to jest zrobione i jak to prac. Nawet najmniej zainteresowana w pracach domowych osoba po jakims roku - dwoch sama ogarnie,'na dotyk' i 'na oko', co z czym wrzucac a czego z czym nie wrzucac. Wiadomo bezprzecznie, ze np. czerwonego nie wrzucamy z bialym, bo zawsze zajdzie, niezaleznie od temperatury. Biale z bialym - nie ma inaczej, chyba ze ktos lubi hazard na tyle, ze sprawdzi ulubiona biala lniana bluzke z czerwonym szaliczkiem w temp. 30 stopni. Ja hazardzistka nie jestem i nie ryzykuje, ale kto niedojdzie zabroni?
                  Nie, bardzo przepraszam - ale jak dotad mialam Natalie za taka romantyczna, a nawet czasem za cwana bestie - to po opisie z pralka uwazam ja za kogos glupkowatego.
                  Jest jeszcze taka opcja, ze u Natalii firanki byly robione recznie, z kordonku, takie fulwypas drogie, wiecie, o co mie chodzi, a tu jej przyszlo prac firanki staroswieckie, plastikowe - no to jest wytlumaczenie jakies. Ale naprawde trzymajac w reku te firanki nie poczula roznicy? Zazwyczaj jak sie ma firanki recznie dziergane to sie wie, ze ma sie 'cos', a reszta to byle co ze sklepu.
                  Zazwyczaj uwazalam, ze to ja jestem beznadziejna w tzw. pracach domowych, ale widze ze Natalia moze byc jeszcze bardziej beznadziejna.
                  A tego to sie po nikim nie spodziewalam. SZACUN.
                  • dakota77 Re: Odklejenie 21.03.18, 20:36
                    guineapigs napisała:

                    . A od roku nawet prowadze kajet z numerami - jak
                    > by co. Papier i dlugopis. Oczywiscie trzeba uwazac, zeby kajetu nie zgubic - a
                    > to nie jest proste, oj nie...

                    Kajecik? :) Slodkie- w ogole to fajne slowo, nie tak czesto dzis spotykane. Ale ja nie o tym. Kiedys tez mialam zeszyciki z kontaktami. Ale ja mam zapisanych z powodow zawodowych ponad 5500 kontaktow, a wiecej jeszcze powinnam, tylko dawno nie uzupelnialam. I zwariowalabym z zeszytami. Wpisuje kontakty do Gmaila, i mam do nich dostep wszedzie, gdziekolwiek zaloguje sie do komputera, w telefonie... Polecam goraco :)
                    • lord_vmordevol Re: Odklejenie 22.03.18, 10:27
                      dakota77 napisała:

                      > Kajecik? :) Slodkie- w ogole to fajne slowo, nie tak czesto dzis spotykane. Ale
                      > ja nie o tym. Kiedys tez mialam zeszyciki z kontaktami. Ale ja mam zapisanych
                      > z powodow zawodowych ponad 5500 kontaktow, a wiecej jeszcze powinnam, tylko daw
                      > no nie uzupelnialam. I zwariowalabym z zeszytami. Wpisuje kontakty do Gmaila, i
                      > mam do nich dostep wszedzie, gdziekolwiek zaloguje sie do komputera, w telefon
                      > ie... Polecam goraco :)

                      Wiesz, nie każdy lubi, jak mu Amerykanie przeglądają książkę telefoniczną. Można też zrobić sobie "eksportuj kontakty" czy jak to się gdzie nazywa i trzymać w bieliźniarce pliczek VCF.
                      • dakota77 Re: Odklejenie 22.03.18, 11:14
                        lord_vmordevol napisała:

                        > Wiesz, nie każdy lubi, jak mu Amerykanie przeglądają książkę telefoniczną. Możn
                        > a też zrobić sobie "eksportuj kontakty" czy jak to się gdzie nazywa i trzymać w
                        > bieliźniarce pliczek VCF.

                        Ja potrzebuje do moich kontaktow czasem szerszej wiedzy. Np. mozliwosci wyszukania, jaka ksiazke napisal, o czym sie wypowiadal w wywiadzie itp. I na Gmailu moge sobie to zapisac. Jak Amerykanie chca w tym grzebac, niech grzebia.
                      • ciotka.scholastyka Re: Odklejenie 26.11.21, 11:52
                        lord_vmordevol napisała:


                        > Wiesz, nie każdy lubi, jak mu Amerykanie przeglądają książkę telefoniczną.

                        Nie ma to jak wysokie mniemanie o sobie :D
                        Moje sobie mogą przeglądać. Nie mam nic przeciwko temu. Ale podejrzewam, że nawet do głów im to nie przyjdzie.
                  • iwoniaw Re: Odklejenie 21.03.18, 20:38
                    O, z Natalią było gorzej niż sądzisz. To nie była kwestia, że ona nie wiedziała, iż firanki to na 30 stopni. Ona po prostu u Pulpy się przyzwyczaiła, że 30 stopni to guzki pierwszy z prawej, więc ten sam guzik nacisnęła w SWOJEJ WŁASNEJ pralce, gdy chciała prać na 30 stopni. I się zdziwiła, że różne modele mają różnie, a jej pralka (po tych kilku tygodniach tak całkiem obca) jest inna niż pralka Pulpecji... I cały akapit poświęca ubolewaniu, jak to producenci nie ułatwiają konsumentom życia, a powinni...
                    • tt-tka Re: Odklejenie 21.03.18, 20:44
                      (Natalia) cały akapit poświęca ubolewaniu, jak to producenci nie ułatwi
                      > ają konsumentom życia, a powinni...


                      Tak, tak. To dla takich na instrukcji pisze sie "wlaczyc do kontaktu", po czym nastepuje skomplikowany opis uruchamiania tostera czy odkurzacza...
                      Ale kto niedojdzie zabroni (ze tak Guin pojade) zgubic instrukcje, nim do niej zajrzy, albo nie przeczytac, albo nie zrozumiec ?
        • ciotka_scholastyka Re: Odklejenie 17.03.18, 13:16

          > Nie czytalam ksiazki i nie znam sceny z kina, ale jestem nauczycielka i dwa raz
          > y mialam sytuacje, kiedy uczen/uczennica 12 klasy wyszedl/wyszla z klasy w czas
          > ie ogladania filmu, bo cos nimi bardzo wstrzasnelo.

          Nora nie jest wstrząśnięta. Nora jest oburzona. Nora się wścieka. Że "takie świństwa".
          Ja też książki nie czytałam, ale akurat ten (i jeszcze kilka innych) fragment w księgarni - tak.
      • miodowocytrynowa Re: Odklejenie 17.03.18, 12:29
        Bo MM zdziwaczała, jej poglądy się zmieniły- o ile w l.80 spanie z facetem przed ślubem jej nie raziło, tak teraz jest to dla niej nie do pomyślenia, nie do pomyslenia są sceny seksu w filmie, ani to, że się pozwala przyszłemu mężowi zanocować w domu przyszłej żony. Ziemia " ratowana" przed Niemcem- już to gdzieś pisałam- nacjonalizm i ksenofobia w czystej postaci. Ona jakoś tak mi się idealnie wpisuje w światopoglądy z Nowogrodzkiej.
      • tt-tka Re: Odklejenie 17.03.18, 12:31
        dakota77 napisała:


        > Oraz kiedy mowa o Rozy wlokacej ubranka niemowlece: chyba nie przywiozla wszyst
        > kich, jakie miala po dzieciach, ale czesc, jako prezent dla IGS?


        Sorki, zobaczylam IGS wciskajacego sie w ubranka po Mili :)
        Jako prezent przywiozla nowa, swiezo kupiona wyprawke, wiec wleczenie ubranek po jej dzieciach jest cokolwiek bezsensowne imho.

        Do rema - MM nie ogarnia, to jasne. Ale poza dezorientacja jest czynnik (podejrzewam) jeszcze inny - ta pedagogika rodem ze szkolki niedzielnej sprzed lat dwustu. Dzieci i ryby glosu nie maja - a szkoda, bo kiedys mialy i mowily b. ciekawe rzeczy - i wykwitaja takie kwiatki, jak 36-letnia Roza, ktora w obecnosci matki traci glos; jej dzieci, ktore ani nie protestuja przeciw gruntownej zmianie zycia, ani jej nie aprobuja, ani nie sa klopotliwe, zbuntowane, niegrzeczne; dorosli teoretycznie mlodzi, ktorzy zakazow i nakazow starszyzny sluchaja bez szemrania i nawet w myslach cienia refleksji, o sprzeciwie nie mowiac; Aga, ktora z zadna mamusia nie mieszka, ale i tak wie i godzi sie, ze osrodek opiniotworczy tam, gdzie rdzen rodziny.
        • tokyocat Re: Odklejenie 02.01.22, 02:33
          Ciekawila mnie zawsze kwestia ceny nadbagazu za te niemowlece ubranka sprzed 15 lat. i koszty osobnego transportu kota. Skoro Roza nie miala na czynsz po wyjezdzie Fryca do Stanow, to miala na takie fanaberie ???
          • bupu Re: Odklejenie 02.01.22, 16:38
            tokyocat napisał(a):

            > Ciekawila mnie zawsze kwestia ceny nadbagazu za te niemowlece ubranka sprzed 15
            > lat. i koszty osobnego transportu kota. Skoro Roza nie miala na czynsz po wyje
            > zdzie Fryca do Stanow, to miala na takie fanaberie ???


            Róża na czynsz miała, tyle, że skończyła się umowa najmu.
    • przymrozki Re: Odklejenie 17.03.18, 12:31
      Są ludzie, których priorytetem jest szybkie założenie rodziny i dużo, dużo dzieci. Często pochodzą z wielodzietnych, wierzących rodzin, dobrowolnie przestrzegają VI przykazania i ze swoim wyborem życiowym są bardzo szczęśliwi. Zresztą, nawet gdyby to były ekstremalnie rzadkie wypadki, to nigdzie nie jest napisane, że jeżeli na tysiąc osób 999 zachowa się standardowo, to nie można tworzyć literatury akurat o tym jednym, co się zachował inaczej.

      ALE.

      Takich bohaterów trzeba dobrze napisać. A Józinek i Dorotka są w swoich wyborach średnio wiarygodni. Naprawdę nic nam nie wiadomo o tym, żeby byli głęboko wierzący. Nie modlą się, nie czytają Biblii, nie uczestniczą w ruchach oazowych (kuźni małżeństw osiemnastolatków). Oczywiście, chodzą do kościoła, to prawda, ale oboje pochodzą z rodzin, w których do kościoła się CHADZA. Nie wiem, jak jest w przypadku Rumianków, ale z borejkowego chadzania w sumie niewiele wynika. Na przykład taki ojciec Borejko, niby dominikanie się od niego opędzić nie mogą, a jak przychodzi co do czego, deklaruje się jako agnostyk. Dzieciom stawia za przykład starożytnych, w tym prześladowców chrześcijan. Rozumiem też, że rodzina oczytanych intelektualistów nie czyta "Gościa niedzielnego", ale u nich chyba nie ma nawet "Tygodnika Powszechnego" (do którego wszak pisywała sama MM,). U Borejków czytuje się za to "Wyborczą". Józinek nie gania po mieście pomagając słabszym, wręcz przeciwnie, jedyny słabszy, z którym go widujemy regularnie dostaje od niego w kubek. W ogóle nikt z rodziny nie angażuje się w żadne przedsięwzięcia charytatywne.

      Skąd zatem u Doroty i Józka gotowość do takiego poświęcenia dla wiary, którą wcale aż tak nie żyją? Co nimi powodowało? Mieszczański styl życia? Przecież, jak słusznie zauważony, ogólnie przyjęty standard zachowań młodych ludzi z ambicjami wygląda obecnie zgoła inaczej.



      • miodowocytrynowa Re: Odklejenie 17.03.18, 12:34
        Wyborczą to się u nich czytywało w l.90, kiedy jeszcze nie było takiego podziału w społeczeństwie i takiego pękniecia na dwa obozy. Teraz " Wyborcza" to w ich oczach zapewne samo zło.
      • tt-tka Re: Odklejenie 17.03.18, 12:47
        przymrozki napisała:

        Józinek i Dorotka są w swoich wyborac
        > h średnio wiarygodni. Naprawdę nic nam nie wiadomo o tym, żeby byli głęboko wie
        > rzący.

        Odnosze wrazemie, ze tam w ogole nie ma mowy o ich wyborach, jest tylko podporzadkowanie, w tym wypadku babciom. Gdyby oni decydowali, i dowolnie ta decyzja byla umotywowana, to niech sobie czekaja lub nie czekaja do slubu. Ale na mnie to wszystko robi wrazenie albo totalnego posluszenstwa (tez nie umotywowanego), albo totalnego olewactwa w mysl "a niech bedzie, jak chce mama,babcie i inni, z nasza intymnoscia, z naszym weselelm, wszystko jedno".
        • yvi1 Re: Odklejenie 17.03.18, 13:16
          Dla mnie to w ogole kosmos jest.W Niemczech jest to normalnym zjawiskiem jest po fazie zakochania i poznania,zamieszkanie razem .Slub moze byc,ale nie musi.Jest to dla mnie bardziej realne,ale wiem ,ja w tych zgnilych ,niedobrych Niemczech mieszkam.Tylko prosze ,nie bijcie mnie 😁😁😁.Nie chce kupowac hektarow i stawuac stacji benzynowych 😈😈😈
          • verdana Re: Odklejenie 17.03.18, 13:43
            W Polsce też jest normalnym zjawiskiem. No owszem, teściowa in spe mojej córki pościeliła im w dwóch oddzielnych pokojach za pierwszym razem, gdy jeszcze nie byli narzeczeństwem, ani razem nie mieszkali. Jak zamieszkali, to był oczywiste, że na wizycie u bardzo wierzącej rodziny lądują w jednym pokoju.
            Mam lekarkę, osobę wierzącą i praktykującą. Opowiadała mi, ze jej córka z narzeczonym parę dni musieli spędzić u jej matki. Matka umieściła ich w jednym łóżku. Gdy moja p.doktor ze zdumieniem zapytała "Jak to? Mnie nie pozwalałaś nawet zamykać drzwi, jak narzeczony przychodził!" , matka powiedziała "Słuchaj, nie zauważyłaś, ze czasy się nieco zmieniły?"
            Matka 80+.
            • ciotka_scholastyka Re: Odklejenie 17.03.18, 13:52
              verdana napisała:

              > W Polsce też jest normalnym zjawiskiem. No owszem, teściowa in spe mojej córki
              > pościeliła im w dwóch oddzielnych pokojach za pierwszym razem, gdy jeszcze nie
              > byli narzeczeństwem, ani razem nie mieszkali. Jak zamieszkali, to był oczywiste
              > , że na wizycie u bardzo wierzącej rodziny lądują w jednym pokoju.

              Ja już tu kiedyś pisałam o mojej ciotce, która kładła mnie i narzeczonego w dwóch różnych pokojach (osoba łagodna, cicha i serdeczna, na moją nieśmiałą sugestię, że możemy spać razem, wykrzyknęła stalowym tonem: RAZEM?! :) ) Ale nie wysyłała go spać do sąsiadów, albo co gorsza do drugiej ciotki mieszkającej trzy kilometry dalej.
            • yvi1 Re: Odklejenie 17.03.18, 13:55
              verdana napisała:


              > Mam lekarkę, osobę wierzącą i praktykującą. Opowiadała mi, ze jej córka z narze
              > czonym parę dni musieli spędzić u jej matki. Matka umieściła ich w jednym łóżku
              > . Gdy moja p.doktor ze zdumieniem zapytała "Jak to? Mnie nie pozwalałaś nawet z
              > amykać drzwi, jak narzeczony przychodził!" , matka powiedziała "Słuchaj, nie za
              > uważyłaś, ze czasy się nieco zmieniły?"
              > Matka 80+.
              I to jest ten punkt 👍👍👍.Czasy sie zmienily,czego MM jakos nie dostrzega,albo nie chce.
              • upadly_kocyk Re: Odklejenie 17.03.18, 14:42
                Moim zdaniem myślenie, że młodzi (i niekoniecznie młodzi) ludzie na pewno nie będą uprawiać seksu (jeśli chcą), jeśli nie pozwoli się im spędzić nocy razem, jest zdecydowanie naiwnością. Natomiast wiążący się z tym pogląd, że jeśli tylko zostawi się ich na chwilę bez nadzoru, to rzucą się na siebie (szczególnie jeśli nie chcą), jest dość obraźliwy. Ale biorąc pod uwagę podróż poślubną Józefa...

                • iwoniaw Re: Odklejenie 17.03.18, 18:34
                  pogląd, że jeśli tylko
                  > zostawi się ich na chwilę bez nadzoru, to rzucą się na siebie (szczególnie jeś
                  > li nie chcą), jest dość obraźliwy.


                  O, dokładnie to napisałam w wątku obok! Co nam mówi o tym, jakie zdanie mają babcie o Dorocie i Józku fakt, że spanie w jednym DOMU (nie łóżku, nie pokoju) nie wchodzi w grę? Toż to tym większa obelga, im bardziej oni właśnie nie zamierzają wdawać się w żadne przedślubne sekscesy...
      • dakota77 Re: Odklejenie 17.03.18, 12:59
        przymrozki napisała:

        A Józinek i Dorotka są w swoich wyborach średnio wiarygodni. Naprawdę nic nam nie wiadomo o tym, żeby byli głęboko wie
        > rzący. Nie modlą się, nie czytają Biblii, nie uczestniczą w ruchach oazowych (k
        > uźni małżeństw osiemnastolatków). Oczywiście, chodzą do kościoła, to prawda, al
        > e oboje pochodzą z rodzin, w których do kościoła się CHADZA.

        Ja juz nieraz pisalam o tym samym. Borejkowie wszystkich pokolen sa deklaratywnie ludzmi wierzacymi, ale tyle z tego, ze chodza do kosciola w niedziele i swieta. Oni nie patrza na codziennosc, na problemy z perspektywy wiary. Jak ktos chce zobaczyc wiarygodnie opisana rodzine katolickiej inteligencji, rowniez z Poznania, polecam ksiazki Malgorzaty Klunder z serii Niziolkowie z Pamiatkowej. Jej udalo sie wiarygodnie opisac ludzi zyjacych w zgodzie z wlasnymi przekonaniami. I to, ze czasem o wiernosc im trzeba walczyc.

        Problem z Borejkami polega na tym, ze nie podbudowy, ktora czynilaby wybory kazdej mlodej pary w ksiazce wiarygodnymi.
        • przymrozki Re: Odklejenie 17.03.18, 13:21
          To znaczy, teoretycznie, mogło być tak, że młodzi Pałysowie powodowani są zupełnie czymś innym. Bo wierzę na przykład w marzenie o szybkim ślubie u Laury - ona miała dosyć przekonująco opisaną potrzebę bycia "na zawsze czyjąś". Wiarygodna jest też Róża w swoim przekonaniu, że Frycu ma się oświadczać na-ten-tych-miast. Pyzie tylko o to w życiu chodziło, żeby komuś gotować, prasować, zmieniać pieluchy i być cholernym promyczkiem.

          Dorotka mogła mieć toksyczną matkę, która mówiła jej, że mężczyznom nie można ufać. "Im chodzi tylko o jedno" mawiała z przekonaniem "na początku to każdy powie, że kocha, a potem szukaj wiatru w polu z dzieckiem w brzuchu". Lub, zasłyszane przeze mnie kiedyś w komunikacji miejskiej "a idź sobie na tę randkę, ale ja ci potem dziecka bawić nie będę". Dorotka mogła w to uwierzyć i nie ufać Józefowi przed ostatecznymi deklaracjami z jego strony.

          Z tym że na to też nie ma dowodów w tekście.
      • ciotka_scholastyka Re: Odklejenie 17.03.18, 13:27
        przymrozki napisała:

        > Są ludzie, których priorytetem jest szybkie założenie rodziny i dużo, dużo dzie
        > ci. Często pochodzą z wielodzietnych, wierzących rodzin, dobrowolnie przestrzeg
        > ają VI przykazania i ze swoim wyborem życiowym są bardzo szczęśliwi. Zresztą, n
        > awet gdyby to były ekstremalnie rzadkie wypadki, to nigdzie nie jest napisane,
        > że jeżeli na tysiąc osób 999 zachowa się standardowo, to nie można tworzyć lite
        > ratury akurat o tym jednym, co się zachował inaczej.
        >
        > ALE.
        >
        > Takich bohaterów trzeba dobrze napisać.

        O to, to, dokładnie. Mnie nie przeszkadzają (powiedziała wspaniałomyślnie ludzka pani) wielodzietne, wierzące rodziny, dziewczyny wychodzące za mąż zaraz po szkole (co najwyżej może mnie to lekko dziwić), osoby niepijące czy zachowujące cnotę aż do ślubu (co najwyżej może mnie to lekko dziwić). Jeżeli jednak mowa o bohaterach literackich, to trzeba ich dobrze napisać, jak tę zieloną sarnę u Arystotelesa, a po drugie, takie ich nagromadzenie w jednym miejscu i czasie jest lekko niestrawne.
        I jeszcze mi się przypomniała Dorotea bez makijażu na ślub jadąca, i że już kolejny Pałys, Ziut tym razem, zachwyca się jej naturalnością i myśli, że tak właśnie powinna wyglądać fajna dziewczyna. Dziewięciolatek, tak?
        • przymrozki Re: Odklejenie 17.03.18, 13:33
          Nawiasem mówiąc - to bezalkoholowe wesele trochę mnie dziwi.

          Celem pierwszego cudu Jezusa była wszak pomoc młodej parze w zapewnieniu odpowiedniej ilości alkoholu na wesele (tak, wiem, to inne czasy, woda ze studni niepewna, alkohol słabszy niż teraz, ale też przecież nie trzeba od razu zamawiać po pół litra spirytusu na osobę, Jóźwy nie szarpnęły się nawet na butelkę wina na parę dorosłych!).
          • czekolada72 Re: Odklejenie 19.03.18, 20:50
            Oj, sa ludzie, ktorzy robia sobie wesela bezalkoholowe, naprawdę są ! (i to nie ja ;) )
            • tt-tka Re: Odklejenie 19.03.18, 22:42
              czekolada72 napisała:

              > Oj, sa ludzie, ktorzy robia sobie wesela bezalkoholowe, naprawdę są ! (i to nie
              > ja ;) )
              >

              Ale TU ludzie, czyli mlodzi, ewidentnie nie robia sobie, tylko rodzina robi dawnym znajomym sped, a pretekstem jest slub Jozka. Ze strony Doroty zjawi sie pol wsi, w tym czesc nieproszona. Idea rownie bez sensu co chybiona, bo oczywiste jest, ze flacha sie pojawi i to niejedna.
      • minerwamcg Re: Odklejenie 20.03.18, 01:51
        Z tą oazą jako kuźnią małżeństw osiemnastolatków to przyznaj się, zalałaś kolejkę. Byłam w ruchu oazowym przez kilkanaście lat i przyjrzałam się zarówno swojej wspólnocie (robotnicza dzielnica Krakowa) jak i innym (miasto, miasteczko, wieś) i doprawdy takich obyczajów nie zaobserwowałam. Ślubów było owszem, niemało, ale w wieku nie odbiegającym od normy - koniec studiów-po studiach, a jeśli ktoś nie studiował, to w każdym razie po usamodzielnieniu się i pójściu do pracy. Może gdzieś były takie wspólnoty, gdzie pobierały się nastolatki - ale ja jako żywo o żadnej takiej nie słyszałam.
        • berrin Re: Odklejenie 20.03.18, 08:07
          minerwamcg napisała:

          > Z tą oazą jako kuźnią małżeństw osiemnastolatków to przyznaj się, zalałaś kolej
          > kę. Byłam w ruchu oazowym przez kilkanaście lat i przyjrzałam się zarówno swoje
          > j wspólnocie (robotnicza dzielnica Krakowa) jak i innym (miasto, miasteczko, wi
          > eś) i doprawdy takich obyczajów nie zaobserwowałam. Ślubów było owszem, niemało
          > , ale w wieku nie odbiegającym od normy - koniec studiów-po studiach, a jeśli k
          > toś nie studiował, to w każdym razie po usamodzielnieniu się i pójściu do pracy
          > . Może gdzieś były takie wspólnoty, gdzie pobierały się nastolatki - ale ja jak
          > o żywo o żadnej takiej nie słyszałam.
          >

          Nie mam doświadczeń osobistych, w ruchu nie byłam, ale znajomych jeszcze w liceum miałam takich, co sie tam bardzo, bardzo udzielali. A znajomych tych sporo było, bo moja klasa - 42 osoby - była przynajmniej w 1/3 oazowa. I owszem, nie wstępowali w związek sakramentalny przed maturą ani też nawet w połowie studiów, za to zaobserwowałam inne zjawisko serwowane nam regularnie przez MM - czyli ludzie schodzacy sie na całe (? - tego pewna nie jestem, bo z częścia kontaktów od dawna nie mam żadnych, ale takie były plany) życie na etapie połowy liceum. Takich oazowych par, co to od drugiej LO były razem, a pobierały się kiedy ON kończył studia (bo ONI byli w tych parach jakoś starsi) poznałam przynajmniej - szybkie zliczenie - pięć. I owszem, jest szansa, że aż do ślubu nie przekroczyli etapu trzymania się za ręce - za to sporo razem robili, działali, jeździli, organizowali. Znali się zatem pod wieloma względami i z pewnoscią nie serwowali sobie oświadczyn po pierwszym spojrzeniu sobie w oczy, choć przed slubem nie poznali sie jeszcze raczej w rozumieniu świętej księgi.

          Osiemnastoletnich par małżeńskich tez kilka znałam, ci dla odmiany znali sie od dziecka, bo zwykle ich gospodarki sąsiadowały płot w płot,a najdalej to przez pole. Ich sluby były dla odmiany efektem nocy po dyskotece/majówce, jak panna mówiła, ze zaszła, to on się żenił, bo na co i na kogo miał czekać, a szkoły jesli w ogole jakieś robili, to w wieku pełnoletnim mieli je juz za sobą, więc na co czekać?

          Turboromansu typu rozmawialismy dwa razy, kochamy się nad życie, slub natychmiast, bo bez slubu sie nie przespimy - nie znam. W środowiskach ślub ceniących najliczniej reprezentowane były własnie te dwie postawy: Albo slub natychmiast - własnie dlatego, ze MUSIMY, bo dziecko już w drodze, albo ze względu na nasze przekonania ustalilismy, że żadnego seksu przed slubem nie będzie, ale ślub tylko ze względu na chęc tegoż seksu nie jest dobrym pomysłem.

          Wszystkie te doswiadczenia dotyczą okresu tak do 2000 r. - potem zrobilismy sie magistrami :), ale nie wydaje mi się, zeby teraz czasy az tak gwałtownie sie zmieniły, przeciwnie, moment usamodzielnienia sie młodych raczej sie opóźnia.

          Ślub wyłacznie po to żeby wreszcie pójśc do łóżka, to jest chyba bardziej wymysł XIX wiecznej mieszczańskiej moralnosci, ale w Jeżycjadzie, ktora aspiruje do rangi współczesnej powiesci wychowawczej dla nastolatek serwuje nam sie juz od dłuższego czasu anachronizmy miłe sercu autorki, ale niczego nie mające wspólnego z tym, jak teraz dzieciaki żyja, planuja a potem układają sobie zycie, i to niezaleznie od tego, czy te dzieciaki sa z rodzin z zacięciem konserwatywno-religijnym, liberalnym czy jakimkolwiek innym.

          Czytając fragmenty CZ (w empiku, bo nie kupię), w ogole miałam wrazęnie, że MM opisuje nam wymarzoną przez siebie - sektę. Te przemowy o prawdzie i pięknie, ta izolacja od wszystkich spoza klanu, to odcinanie nowych od ich rodzin i znajomych, ten udział w życiu społecznym tylko o tyle, o ile prawo to nakazuje, nie da sie wszak łatwo wykręcić z obowiązku szkolnego, te dzieciaki realizujące plany swych mamuś na szybki slub i wypełnianie ramion, ta uległość dla oczekiwań guru... brrr.

          BTW. skoro szkoły sa takie złe i do niczego, a na dodatek powoduja konieczność stykania się z nieborejczym światem - czemu rodzina/sekta nie wystapiła dotąd o zgode na nauczanie domowe? (poza tym oczywiscie, ze nauczanie domowe wymaga naprawdę dużego zaangazowania rodzica, a u Borejków dzieci oczywiście sie rodzą i wypełniają ramiona i ślicznie pachna, ale potem tylko zawracaja głowe a nikt przecież nie ma dla nich czasu...).
          • dakota77 Re: Odklejenie 20.03.18, 08:47
            berrin napisała:


            > Czytając fragmenty CZ (w empiku, bo nie kupię), w ogole miałam wrazęnie, że MM
            > opisuje nam wymarzoną przez siebie - sektę. Te przemowy o prawdzie i pięknie,
            > ta izolacja od wszystkich spoza klanu, to odcinanie nowych od ich rodzin i znaj
            > omych, ten udział w życiu społecznym tylko o tyle, o ile prawo to nakazuje, nie
            > da sie wszak łatwo wykręcić z obowiązku szkolnego, te dzieciaki realizujące pl
            > any swych mamuś na szybki slub i wypełnianie ramion, ta uległość dla oczekiwań
            > guru... brrr.
            >
            To chyba inna ksiazke czytalysmy. Ta interpretacja wydaje mi sie zbyt daleko idaca. od lat dyskutujemy tu o tym, ze Borejkowie kisza sie we wlasnym sosiei nie maja przyjaciol czy znajomych. To fakt z ksiazki. Ale "odcinanie nowych od ich rodzin i znajomych"?? Ktos nie pozwala Adze notaktowac sie z matka czy siostra, Dorotce z babciami czy matka? No bez przesady. Na czym opiera sie przekonanie, ze klan Borejkow posyla dzieci do szkoly tylko dlatego, ze tak nakazuje prawo? W cyklu bylo wiele narzekania na jakos szkol, ale nie na fakt, ze trzeba sie uczyc.
            • berrin Re: Odklejenie 20.03.18, 09:37
              dakota77 napisała:

              > berrin napisała:
              >
              >
              > > Czytając fragmenty CZ (w empiku, bo nie kupię), w ogole miałam wrazęnie,
              > że MM
              > > opisuje nam wymarzoną przez siebie - sektę. Te przemowy o prawdzie i pię
              > knie,
              > > ta izolacja od wszystkich spoza klanu, to odcinanie nowych od ich rodzin
              > i znaj
              > > omych, ten udział w życiu społecznym tylko o tyle, o ile prawo to nakazuj
              > e, nie
              > > da sie wszak łatwo wykręcić z obowiązku szkolnego, te dzieciaki realizuj
              > ące pl
              > > any swych mamuś na szybki slub i wypełnianie ramion, ta uległość dla ocze
              > kiwań
              > > guru... brrr.
              > >
              > To chyba inna ksiazke czytalysmy. Ta interpretacja wydaje mi sie zbyt daleko id
              > aca. od lat dyskutujemy tu o tym, ze Borejkowie kisza sie we wlasnym sosiei nie
              > maja przyjaciol czy znajomych. To fakt z ksiazki. Ale "odcinanie nowych od
              > ich rodzin i znajomych
              "?? Ktos nie pozwala Adze notaktowac sie z matka czy
              > siostra, Dorotce z babciami czy matka? No bez przesady. Na czym opiera sie prze
              > konanie, ze klan Borejkow posyla dzieci do szkoly tylko dlatego, ze tak nakazuj
              > e prawo? W cyklu bylo wiele narzekania na jakos szkol, ale nie na fakt, ze trze
              > ba sie uczyc.
              >

              Oczywiście, moja pseudoteoria sekciarska jest bardzo daleko idaca - za daleko, jasne. Zwłaszcza, ze CZ nosi slady prób poprawienia błędów części wczesniejszych, chocby poprzez przypomnienie tych wszytskich "zniknietych" (co daje efekt absurdalny, kiedy na weselu nie ma znajomych młodych, za ta sa dalecy znajomi ich dziadków i ciotek). Niemniej...
              Członkowie rodzin "wżenionych" znikają. Ja wiem, że dlatego, że MM nie chce sie pisać o osobach pobocznych, ale błedy warsztatowe dają okreslony efekt w odbiorze książki i wychodzi na to, że "nie masz rodziny poza Borejkami, jakeś tam już wszedł" - ostatecznie Wiesia nie pojawia sie na tym weselu, Elka tez nie, a to jednak bliższa rodzina niż Kowaliki?
              Rozważania Grzegorza co będzie, jak mu tesciowie umra, po tym, jak nie poswięcał cienia uwagi włąsnemu ojcu i stryjowi (wiem, ze to nie w CZ. w CZ jest znowu gwałtowny nawrót jego uczuc rodzinnych poprzez próbę nadania imienia wnukowi po którymś z dziadków, ale wrażenie zostało, wzmocnione sklerozą Grzesia, ze PRZYNAJMNIEJ dwu wnuków juz posiada z córki pierworodnej)...
              Znojomi tez znikają - gdzie jest chocby ten jeden jedyny Dziuba? Żadnych kolegów do tego stopnia, ze nie ma kogo wydzwonic, żeby zaśwadkował? Co się stało z Moniką? toż to babcia pana młodego!

              I jasne, że nie jest CELEM autorki pokazanie sekty, raczej pewnie chodzi o gloryfikację silnych związków rodzinnych i delikatną mgiełkę wyższosci tej rodziny wobec reszty gorszego świata, a to czego MM nie napisała, wynika wyłacznie z jej przeoczeń i błędów redakcyjnych, ja to wiem. Ale kiedy czytać to, co dostajemy, a nie "nadrabiać" błedy redakcji własną dobra wolą - to dostajemy właśnie hermetyczną ekipę bez znajomych, gubiącą - nie od razu, ale z czasem - nienależacych do niej członków rodzin pobocznych. Nie ma odcinania i zabraniania kontaktów - jest konkretny efekt...

              Ad. 2 O szkołach - to nie było na bazie aktualnej lektury, tylko jakby "po ciągłości", zwłaszcza w kontekście szkół, do których chodzili Józinek, Laura i Róża. Wtedy miejsca ich edukacji oraz towarzystwo, na jakie tam trafiali, wywołują wrażenie Bronxu i katastrofy.
              A skoro narzekamy na jakośc szkół, a edukacja jest wazna, to może należąłoby cokolwiek zrobić z ta jakoscią, chocby poprzez poszukanie szkoły lepszej? cokolwiek? A skoro nie ma lepszych szkół, to może sami się za to weźmy? Bo tak, to mamy tylko "jest źle, ale nic z tym nie zrobimy bo tak".
              No, ale tutaj to wchodzimy na grunt udolnosci wychowawczej Gabrieli... (która to Gabriela w CZ budzi moją najgłebszą niechęć, bo wśród niedopowiedzeń i ogolnego nie-wiadomo-o-co-chodzi-z -Różą-i-Frycem objawia mi się się manipulantka, ktora przez dwa miesiące pracuje cięzko nad tym, zeby ostatecznie rozwalić małżeństwo córki. może nie - ale skoro nic-nie-wiadomo, to zdani jestesmy na własne wrażenia).

              Może powinno sie czytać Jezycjade tak, jak jedna moja kolezanka? Każda częśc to całkiem oddzielny kawałek, owszem, jakies tam elementy wspólne wystepują, ale za kazdym razem to nie kontynuacja tylko wariacje na temat? Bo jak się to połaczy...
              • dakota77 Re: Odklejenie 20.03.18, 10:02
                To, ze rodziny i znajomi pewnych postaci znikaja z ksiazek- jak wlasnie Wiesia czy Elka, to powazna wtopa autorki, ale nie dowod na to, ze Borejowie "odcinaja nowych od rodzin". Nie mowiac o tym, ze ani Florek ani Grzegorz nowi nie sa. A rodziny Agi i Dorotki widzimy.

                Skoro Borejkowie narzekaja na szkoly, oczywiste jest, ze powinni poszukac dla mlodziezy w rodzinie lepszych placowek. Ale wysnuwanie na tej podstawie teze, ze pomyslaja dzieci do szkoly z przymusu, bo tak prawo kaze?

                Nie rozpedzajmy sie tak, naprawde. Ksiazki MM daja nam wystarczajaco materialu do dyskusji, bez wciskania autorce rzeczy, ktorych tam nie ma.
                • tt-tka Re: Odklejenie 21.03.18, 12:34
                  dakota77 napisała:

                  > To, ze rodziny i znajomi pewnych postaci znikaja z ksiazek- jak wlasnie Wiesia
                  > czy Elka, to powazna wtopa autorki, ale nie dowod na to, ze Borejowie "odcinaja
                  > nowych od rodzin". Nie mowiac o tym, ze ani Florek ani Grzegorz nowi nie sa. A
                  > rodziny Agi i Dorotki widzimy.

                  Flor i Grzegorz sa mezami Borejkowien, a nie rodzina meza,
                  Derota dopiero slubuje, Aga swoja rodzine widzi - tak mozna zrozumiec - dopiero z okazji urodzenia dziecka. Czy jej matka i siostra byly proszone na wesele ?
                  Po tym, jak znika calkowicie Wiesia (matka Flora i tesciowa Pulpy - co to Gabon pisze o roli tesciowej w malzenstwie ?), ojciec, stryj, o corce nie mowiac, Stryby, matka Marka imo uprawnione jest podejrzenie o odcinanie nowych nabytkow rodziny B. od ich rodzin pochodzenia.



                  • dakota77 Re: Odklejenie 21.03.18, 12:43
                    tt-tka napisała:


                    > Po tym, jak znika calkowicie Wiesia (matka Flora i tesciowa Pulpy - co t
                    > o Gabon pisze o roli tesciowej w malzenstwie ?), ojciec, stryj, o corce nie mow
                    > iac, Stryby, matka Marka imo uprawnione jest podejrzenie o odcinanie nowych nab
                    > ytkow rodziny B. od ich rodzin pochodzenia.

                    Ale ja nie o tym. Te osoby znikaja, bo nie interesuja autorki/ autorka o nich zapomina. A nie to,. ze jak brzmiala teza, Borejowie odcinaja nowych czlonkow rodziny od ich krewnych. zakazuja im niby kontaktow? Nie przesadzajmy.

                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                    • agafiatichonowna Re: Odklejenie 21.03.18, 13:02
                      Właśnie przez ten brak zainteresowania czy zapominania odnosi się wrażenie, że Borejki z premedytacją nie utrzymują kontaktów z pewnymi osobami. Skoro mamy weselną listę obecności Z Hajdukami, Ogorzałkami etc, to dziwi jednak nieobecność mamy Marka, czy cioci Wiesi.
                      • dakota77 Re: Odklejenie 21.03.18, 13:47
                        agafiatichonowna napisała:

                        > Właśnie przez ten brak zainteresowania czy zapominania odnosi się wrażenie, że
                        > Borejki z premedytacją nie utrzymują kontaktów z pewnymi osobami. Skoro mamy we
                        > selną listę obecności Z Hajdukami, Ogorzałkami etc, to dziwi jednak nieobecność
                        > mamy Marka, czy cioci Wiesi.


                        Zgadzam sie ak najbardziej, ze efekt jest wlasnie taki. Ale nie ma opisanych sytuacji, w ktorej Borejkowie chca ograniczyc czyjes kontakty z bliskimi, wiec teze odcinaniu uwazam za mocno naciagana i nie znajdujaca zaczepienia w ksiazkach.
                    • tt-tka Re: Odklejenie 21.03.18, 14:15
                      dakota77 napisała:

                      > Ale ja nie o tym. Te osoby znikaja, bo nie interesuja autorki/ autorka o nich z
                      > apomina. A nie to,. ze jak brzmiala teza, Borejowie odcinaja nowych czlonkow ro
                      > dziny od ich krewnych. zakazuja im niby kontaktow? Nie przesadzajmy.


                      Po co zakazywac ? wystarczy stworzyc sytuacje, a potem ciag sytuacji, w ktorych na osobe nie ma miejsca/nie ma czasu i samo wyjdzie. Np sztywno i z przymusem podziekowac Monice za ratowanie polamanego Ygnaca i prosze, slub Natalii jest ostatnim, na ktorym widzimy Monike Palys. Na slubie jej wlasnego wnuka jej nie ma ! Na borejczych wigiliach tez nie, wszyscy (lacznie z synem) zapomnieli zaprosic ?
                      To samo z Elka, zagonic ja do nianczenia gabinych potworzat i Elka znika. A Grzegorz sam z siebie nie podtrzyma kontaktu, skoro juz w niecaly rok po slubie "troche zapomnial" o bywaniu na Krasinskiego. Zaabsorbujemy go bardziej, to zapomni ze szczetem.

                      • ananke666 Re: Odklejenie 04.01.22, 19:01
                        tt-tka napisała:

                        > A Grz
                        > egorz sam z siebie nie podtrzyma kontaktu, skoro juz w niecaly rok po slubie "t
                        > roche zapomnial" o bywaniu na Krasinskiego. Zaabsorbujemy go bardziej, to zapom
                        > ni ze szczetem.
                        >

                        Co jest o tyle obłąkane, że jest to o rzut kartoflem od Roosevelta 5. Dosłownie trzy minuty z wkładaniem butów. Wg google maps to 130 metrów. Słownie: sto trzydzieści!
                        • bupu Re: Odklejenie 04.01.22, 19:47
                          ananke666 napisała:

                          > tt-tka napisała:
                          >
                          > > A Grz
                          > > egorz sam z siebie nie podtrzyma kontaktu, skoro juz w niecaly rok po slu
                          > bie "t
                          > > roche zapomnial" o bywaniu na Krasinskiego. Zaabsorbujemy go bardziej, to
                          > zapom
                          > > ni ze szczetem.
                          > >
                          >
                          > Co jest o tyle obłąkane, że jest to o rzut kartoflem od Roosevelta 5. Dosłownie
                          > trzy minuty z wkładaniem butów. Wg google maps to 130 metrów. Słownie: sto trz
                          > ydzieści!


                          A swoją drogą to wymowne, że na Roosevelta nie bywała Elka ze swoim narzeczonym, a później mężem (oraz najlepszym kumplem narzecza Pulpy), Kowalikiem Tomaszem. Niby miło, niby ciepełko, a jednak nikt spoza Klanu tam nie chce bywać od ładnych paru dekad.
                          • tt-tka Re: Odklejenie 04.01.22, 19:53
                            Milo i cieplo, a tez taktownie nad wyraz nikt nigdy nie pyta znanego od lat, spowinowaconego i wolanego na kazda okazje dra Kowalika o jego syna ni o corke...
                  • krystalla Re: Odklejenie 21.03.18, 15:03
                    Zgadzam się po całości z Tetetką. My dostajemy efekt, nie zamysły i wymysły autorki, a efekt jest taki, że nie wiadomo czemu pewne postaci znikają z kart, a rodzina Borejków - deklaratywnie taka ciepła, taka ciepła, z kuchnią, w której zawsze magicznym sposobem znajdzie się dość poczęstunku dla wszystkich - jakoś kontaktów z rodziną, powinowatymi nie utrzymuje. To już prędzej zaproszą przypadkowego woźnego z liceum czy Rumunki.
                    Ale wiecie co, gdzieś w necie mignął mi w czyimś artykule taki fragment (cytat luźny, z pamięci) : MM sama przyznaje, że nie radzi sobie z dużą ilością bohaterów, dlatego wysyła ich za różne granice.
                    Czego my więc oczekujemy?... :)
                    • tt-tka Re: Odklejenie 21.03.18, 15:18
                      krystalla napisała:

                      r
                      > odzina Borejków - deklaratywnie taka ciepła, taka ciepła, z kuchnią, w której z
                      > awsze magicznym sposobem znajdzie się dość poczęstunku dla wszystkich - jakoś k
                      > ontaktów z rodziną, powinowatymi nie utrzymuje. To już prędzej zaproszą przypad
                      > kowego woźnego z liceum czy Rumunki.

                      Prawda ? :)

                      > Ale wiecie co, gdzieś w necie mignął mi w czyimś artykule taki fragment (cytat
                      > luźny, z pamięci) : MM sama przyznaje, że nie radzi sobie z dużą ilością bohate
                      > rów, dlatego wysyła ich za różne granice.
                      > Czego my więc oczekujemy?... :)

                      Bo ja wiem...moze obecnsci/wzmianki o tych niewyslanych za granice chociaz ? Elka wyjechala nie wiadomo kiedy, ale jeszcze w czasie akcji Imienin byla w Polsce, a nawet w Poznaniu. Tyle ze na Rusfelta jej nie uswiadczysz. To samo Wiesia, Monika, Metody z Cyryjkiem... do licha, najblizsze rodziny wzenionych w klan ! matki i ojcowie ! Nie mowiac o tym, ze tesciowe tez, a wiemy juz przeciez, jka jest rola tesciow w zyciu rodziny (tej gabowej konkluzji to ja MM nie wybacze do konca zycia a ni posmiertnie!)
                      • iwoniaw Re: Odklejenie 21.03.18, 16:03
                        No już zwłaszcza pomijanie Moniki jest tu koszmarne. Nie dość, że babcia pana młodego, nie dość, że niby przyjaciółka Mili - i nie ma jej na weselu? Rodzony syn, jak wiemy, przyjeżdża w zupełnie innym towarzystwie, nie zatroszczył się o transport dla wiekowej już matki? To po co ją w ogóle było ściągać z tej Ameryki na stałe do Poznania? Żeby jej "nie ogarniać" nawet na takiej imprezie, na której być powinna, choćby jej charakter był super-kameralny (a nie był!)? To już wiarygodniejsze byłoby, gdyby o niej nie wspominano, bo zaiste, ze Stanów daleko, kontakty rzadsze z natury rzeczy niż z matką/teściową/babcią za płotem (choć w dobie skype'a...), ale z matką/teściową/babcią na Polnej to jednak by wypadało relacje choć zaznaczyć...
          • minerwamcg Re: Odklejenie 23.03.18, 11:33
            Powiem Ci, że to schodzenie się na całe życie w połowie liceum to bynajmniej nie jest właściwość Oazy czy innych wspólnot religijnych. To samo zaobserwował Arthur u siebie w harcerstwie: duży szczep w środku Warszawy, przy znanym liceum – i zatrzęsienie nastoletnich par, które potem (długo potem, najczęściej właśnie po JEGO studiach, choć bywało, że po obojga) pobierały się, tworząc mniej lub bardziej udane małżeństwa, jednakowoż ze współczynnikiem trwałości powyżej średniej statystycznej. Więc może coś w tym jest? Może więcej ludzi niż byśmy przypuszczali ma tendencję do pobierania się ze swoją pierwszą (lub jedną z pierwszych) miłością?
            Oczywiście to, co opisuje Musierowicz ma cechy epidemii, zakochali się pomiędzy boiskiem a klasówką z matematyki i już koniecznie muszą być z sobą na całe życie – ale tak całkiem nierealne to nie jest. Nierealna jest tylko skala zjawiska.
            • lord_vmordevol Re: Odklejenie 23.03.18, 11:49
              minerwamcg napisała:

              > dniej statystycznej. Więc może coś w tym jest? Może więcej ludzi niż byśmy przy
              > puszczali ma tendencję do pobierania się ze swoją pierwszą (lub jedną z pierwsz
              > ych) miłością?

              Przynależność do jednej organizacji może mieć tu wpływ stabilizujący. W razie pokłócenia - i tak się widuje tę drugą osobę i współpracuje z nią w ramach organizacji. Łatwiej się pogodzić. W ogóle ma się więcej współpracy, a nie tylko dość jałowe w sumie "chodzenie ze sobą", z którego niekoniecznie wynika bliższe poznanie się w innych niż zabawowe okolicznościach. Jednakowe środowisko kształtuje też ludzi w bardziej podobny sposób, więc mniej jest punktów spornych.
            • tt-tka Re: Odklejenie 23.03.18, 11:52
              minerwamcg napisała:

              > Powiem Ci, że to schodzenie się na całe życie w połowie liceum to bynajmniej ni
              > e jest właściwość Oazy czy innych wspólnot religijnych. To samo zaobserwował Ar
              > thur u siebie w harcerstwie: duży szczep w środku Warszawy, przy znanym liceum
              > – i zatrzęsienie nastoletnich par, które potem (długo potem, najczęściej właśni
              > e po JEGO studiach, choć bywało, że po obojga) pobierały się,

              W harcerstwie, w klubie sportowym, w kolku tematycznym... w tym sek. To sa pary, ktore polaczyla nie tylko pierwsza (druga, trzecia) milosc, ale i wspolne zainteresowania, zajecia. Spedzali czas ze soba nie tylko we dwoje na randkach.

              Dwa - wiekszosc z nas 16-letnich zakochana byla po raz kolejny, po etapie idoli filmowych, nauczyciela czy kolegi z siodmej klasy pojawial sie ktos osiagalny i odwzajemniajacy uczucie. Tego "treningu" postaciom z neo dramatycznie brakuje, o ilez lepsza i prawdziwsza byla Aniela zauroczona Pawelkiem !


              Może więcej ludzi niż byśmy przy
              > puszczali ma tendencję do pobierania się ze swoją pierwszą (lub jedną z pierwsz
              > ych) miłością?
              > Oczywiście to, co opisuje Musierowicz ma cechy epidemii, zakochali się pomiędzy
              > boiskiem a klasówką z matematyki i już koniecznie muszą być z sobą na całe życ
              > ie – ale tak całkiem nierealne to nie jest. Nierealna jest tylko skala zjawis
              > ka.

              Znam takie pary, skali nie liczylam, ale - jak powyzej. Mieli swoje wczesniejsze milosci, chocby i bardzo smarkate, i poza randkowaniem mieli ze soba sporo wspolnego. Nawet jesli kogos piorun sycylijski strzelil, to potem ta milosc albo wypalala sie, albo smacznie dojrzewala. A nie zloty nicien czy spojrzeli sobie w oczy i to juz na zawsze.
              >
            • berrin Re: Odklejenie 23.03.18, 12:20
              minerwamcg napisała:

              > Powiem Ci, że to schodzenie się na całe życie w połowie liceum to bynajmniej ni
              > e jest właściwość Oazy czy innych wspólnot religijnych. To samo zaobserwował Ar
              > thur u siebie w harcerstwie: duży szczep w środku Warszawy, przy znanym liceum
              > – i zatrzęsienie nastoletnich par, które potem (długo potem, najczęściej właśni
              > e po JEGO studiach, choć bywało, że po obojga) pobierały się, tworząc mniej lub
              > bardziej udane małżeństwa, jednakowoż ze współczynnikiem trwałości powyżej śre
              > dniej statystycznej. Więc może coś w tym jest? Może więcej ludzi niż byśmy przy
              > puszczali ma tendencję do pobierania się ze swoją pierwszą (lub jedną z pierwsz
              > ych) miłością?
              > Oczywiście to, co opisuje Musierowicz ma cechy epidemii, zakochali się pomiędzy
              > boiskiem a klasówką z matematyki i już koniecznie muszą być z sobą na całe życ
              > ie – ale tak całkiem nierealne to nie jest. Nierealna jest tylko skala zjawis
              > ka.
              >

              Także w mojej WŻDH była masa par, które sfinalizowały się ślubnie na różnym etapie – po jego, jej studiach, po znalezieniu pracy, po tym, jak babcia zmarła i pojawił się lokal mieszkalny, w trakcie pierwszej ciąży, po pierwszym/drugim dziecku, różnie. Poznawali się na etapie liceum, bo w takim wieku dobijało się najczęściej do drużyny, byli/bywali ze sobą, potem byli ze sobą bardziej i bardziej, czasami rozstawali się z hukiem, żeby zaraz potem wziąć ślub. Różnie, jak mówię. I te małżeństwa trwają często w niezłym stanie i dziś, a to już jest niemal 20 lat od kiedyśmy magistrami/sternikami morskimi zostali. A towarzystwo – przynajmniej u nas – było dość mało religijne, wręcz w znacznej części niechrzczone i nie poszukujące tego rodzaju przeżyć. Więc zasady wiary bądź ich brak – patrz przykład z oazą, z harcerstwem Arthura i moją WŻDH – ani nie przesądzają o, ani nie uniemożliwiają pozostania na całe życie ze swą pierwszą miłością.
              Tyle, ze to były pary, które się sprawdziły – na różnych polach – PRZED deklaracja małżeńską. Znali się. Deklarowali „chodzenie” i dopiero na tej bazie rozważali wspólną przyszłość albo dochodzili do wniosku, ze never, za nic, po tym rejsie do Bergen znać cię nie chcę. Wspólne hobby, zaangażowanie i środowisko pozwalały doskonale się zorientować, kim ta druga/drugi jest, co sobą reprezentuje, czy jest godny zaufania, co umie, czy ma skłonności do rozwiązań siłowych, a może słabość do alkoholu. Wiesz, kogo sobie bierzesz. Jasne, nie wiesz wszystkiego, ale łączy was cos poza zauroczeniem eleganckimi kolanami czy promieniującą dobrą siłą (cytaty z pamięci, więc niedokładne).
              Dowodem na odklejenie MM od rzeczywistości już nawet nie XXI, ale wręcz XX wieku (choćby tego z czasów SK i Kłamczuchy) jest dla mnie zatem nie tyle epidemia małżeństw wśród par, co się w liceum poznały, ale ich NIEBYCIE ze sobą przed jakąkolwiek poważną deklaracją. Turboromans, zaręczyny, ślub, wypełnienie ramion. Zwłaszcza ostatnio. Jak chcesz z nią chodzić, to się zaręczaj, jak cię przyjmie, to ślubuj. Bez zaręczyn (czyli bez ślubu w perspektywie) do panny nie podchodź w ogóle. To co oni o sobie wiedzą…? Józek zaręczył się wręcz przez pierwszą rozmową (o rejsie do Bergen nawet nie wspominając…).
              I tak sobie myślę – może MM nie umie już napisać takiego istniejącego, młodzieńczego związku? Takiego „na dotarciu”? Takiego, co to jeszcze nie wie, co ma w perspektywie? Tylko te uderzeniowopiorunne początki a potem płynnie przeskakujemy do ślubu? Bo Józek z Dorotka niby są ze sobą tyle czasu przed ślubem, ale ten czas bierze się stąd, ze MM upiera się, by data wydania książki była najwyżej rok późniejsza niż wydarzenia w niej opisane, stąd nie mogła po WdO i F napisać czegoś, co działo się w kolejnym roku, nie trzy lata później. I co oni przez ten czas w tym związku robili? I nie, nie chodzi mi o brak pożycia, jeśli chcieli czekać do ślubu, ich rzecz i ich wybór, tylko brak całej reszty, która ludzi łączy albo – niekiedy – oddziela. Rozmów. Uzgodnień. Współpracy. Poznawania się. Związek to wszak nie tylko i nawet nie przede wszystkim seks… A to jest nadal turboromans pary nie znającej się i planującej poznać się dopiero po ślubie. Józek tyra przy remoncie – ale już pod jednym dachem nocować nie może – to SKĄD oni w ogóle wiedzą, że ze sobą pod tym jednym dachem wytrzymają? A Nora tez nie dostanie tej szansy, bo on się jej oświadczy BEZ BYCIA Z NIĄ WCZESNIEJ i zaraz potem będzie ślub. I dziecko.
              • minerwamcg Re: Odklejenie 23.03.18, 13:18
                Bardzo mądrą rzecz powiedział pewien harcerz (obecnie ponad czterdzieści lat stażu w ZHP), ojciec chrzestny naszego dziecka. A powiedział tak: "to wielka lekkomyślność poślubiać osobę, z którą nie było się na obozie harcerskim".
                Biorąc poprawkę na strzelistą hiperbolę, ale tego mam nadzieję nikomu tłumaczyć nie trzeba, coś w tym jest, i to całkiem duże coś. Bo na obozie widzi się tę najukochańszą/tego najukochańszego w relacjach z ludźmi, jako przełożonego i podwładnego, jako pomagającego, i przyjmującego pomoc, przy pracy, na wędrówce, na warcie, na ognisku... i do tego czasem smutnego, wkurzonego, zmokłego, głodnego, zmęczonego, niesłusznie ochrzanionego, z poczuciem winy, że się kogoś niesłusznie ochrzaniło... Z głupawką, w euforii, z poczuciem dumy... - no, kurczę, można się poznać!
                I tak, tego właśnie u MM brakuje.
                • tt-tka Re: Odklejenie 23.03.18, 13:25
                  No toz wlasnie. Na obozie harcerskim, na wyprawie gorskiej, na rejsie... to swietny sprawdzian 1) jaki to czlowiek w codziennych-niecodziennych sytuacjach i 2) jak my sie z nim dogadujemy.

                  A my nie wiemy nawet, czy przy tym remoncie poddasza jest Dorota i w jakim charakterze, "trzymaj te srubke, podasz, kiedy bedzie mi potrzebna" czy "jak widzisz to rozwiazanie, gdzie chcesz miec haczyki". Czy oni w ogole omowili i uzgodnili, jak to ma wygladac ? Czy robia to wspolnie (lepiej miesiac przed slubem zrobic cos wspolnie niz wcale), czy tez Jozwa na gorze, a Derota na dole gotuje spracowanemu ?
                • jonkar1 Re: Odklejenie 27.03.18, 12:57
                  @minerwamcg - pięknie napisane!!!
              • bupu Re: Odklejenie 23.03.18, 18:05
                berrin napisała:

                > Dowodem na odklejenie MM od rzeczywistości już nawet nie XXI, ale wręcz XX wiek
                > u (choćby tego z czasów SK i Kłamczuchy) jest dla mnie zatem nie tyle epidemia
                > małżeństw wśród par, co się w liceum poznały, ale ich NIEBYCIE ze sobą przed j
                > akąkolwiek poważną deklaracją. Turboromans, zaręczyny, ślub, wypełnienie ramio
                > n. Zwłaszcza ostatnio. Jak chcesz z nią chodzić, to się zaręczaj, jak cię przyj
                > mie, to ślubuj. Bez zaręczyn (czyli bez ślubu w perspektywie) do panny nie podc
                > hodź w ogóle. To co oni o sobie wiedzą…? Józek zaręczył się wręcz przez pierws
                > zą rozmową (o rejsie do Bergen nawet nie wspominając…).

                Turboromanse i bez zaręczyn nie podchodź pojawiły się u MM już dość dawno temu. Patrz Pyza, zaręczająca się w stogu z Frycem, czy Robroj, przylatujący na Rusfelta z wiechciem, nie po to, żeby kobietę, którą znał jako dziecko, a potem rozmawiał z nią zdaje się aż jeden raz, zaprosić na upojne randewu, tylko po to, aby się jej oświadczyć. W sumie jakby pogrzebać, to niepokojących miazmatów turboromansu można się dopatrzeć w Strybach. W "Pulpecji" znajomość dociera im na tak poważny poziom, że aż Gaba postanawia zaprezentować Kalarepę rodzinie, a jednocześnie oni nic o sobie nie wiedzą. Kompletnie nic.

                To tak trochę jakoś jest, jakby autorce załączył się tryb dziewiętnastowiecznego romansu. Pamiętacie, jak niecnota Rhett Butler przewiózł panienkę z dobrego domu powozem bez przyzwoitki, po czym cały Charleston z zapartym tchem czekał na jego oświadczyny? No to taki klimat się ostatnio autoressie udziela.
                • agafiatichonowna Re: Odklejenie 23.03.18, 18:34
                  A Ida? Toż w bibliotece spojrzała temu Mareczku w oczy, porwała go na kawę (czy cuś) i po trzech godzinach znajomości się oświadczyła. A ślub wzięli trzy miesiące póżniej..
                  • reveiled Re: Odklejenie 23.03.18, 22:58
                    Ida porwala Marka na kawe i sie oswiadczyla? Kiedy? W ktorej ksiazce? Chyba cos przegapilam.
                    • tt-tka Re: Odklejenie 23.03.18, 23:13
                      reveiled napisał(a):

                      > Ida porwala Marka na kawe i sie oswiadczyla? Kiedy? W ktorej ksiazce? Chyba
                      > cos przegapilam.

                      Taka wersje ich znajomosci i zaslubin przedstawia sama Ida. W WdO albo Febliku, nie pamietam, te dwie zlewaja mi sie w jedno.
                • guineapigs Re: Odklejenie 23.03.18, 19:20
                  Nadobna Bupu zauwazyla, ze:
                  'Turboromanse i bez zaręczyn nie podchodź pojawiły się u MM już dość dawno temu. Patrz Pyza, zaręczająca się w stogu z Frycem, czy Robroj, przylatujący na Rusfelta z wiechciem, nie po to, żeby kobietę, którą znał jako dziecko, a potem rozmawiał z nią zdaje się aż jeden raz, zaprosić na upojne randewu, tylko po to, aby się jej oświadczyć. W sumie jakby pogrzebać, to niepokojących miazmatów turboromansu można się dopatrzeć w Strybach. W "Pulpecji" znajomość dociera im na tak poważny poziom, że aż Gaba postanawia zaprezentować Kalarepę rodzinie, a jednocześnie oni nic o sobie nie wiedzą. Kompletnie nic.'

                  Ja dodam troszke tak z boku: Ida plus Marek to tez taki turboromans - poszli na kawe i juz. Ale moze tam cos bylo jeszcze, jakies ganianie oczyma, jakies jednoznaczne lapanie spojrzenia i dotyk dloni, jakies cos co funkcjonuje w literaturze typu Harlekin i - poniewaz jest to czytane i chyba lubiane - przedstawia jakas 'rzeczywistosc wymarzona'. Czyli z bajek. Owszem, fajnie jest napisac bajke o nici czy kawie, ale niech ta kawa i nic gdzies sie placza, wylewaja, dra sie, sa zbyt gorzkie czy przeslodzone... Kurna, juz NAWET Natasza uciekla z tym bawidamkiem, i jakos nikt nie zakazuje czytania WiP, a wrecz jest to zalecane ku przestrodze.
                  Wychodzi mie, ze stary, dobry Tolstoj lepiej umialby powiedziec cos o wspolczesnych, naiwnych dziewczeciach, ktore marza o turboromansie (bo nie oszukujmy sie, ale nadal wiele dziewczat marzy o krolewiczu, wspanialym kochanku ex machina, wrazliwym poecie itp - a w wiekszosci przypadkow po prostu same maluja sobie ten obraz tego jedynego - i nic w tym nienormalnego, ale ktos powinien im powiedziec, ze to tak nie jest zawsze i warto przedtem pomyslec), niz wspolczesnie nam piszaca MM.

                  • soova Re: Odklejenie 24.03.18, 09:56
                    <Kurna, juz NAWET Natasza uciekla z tym bawidamkiem, i jakos nikt nie zakazuje czytania WiP, a wrecz jest to zalecane ku przestrodze.>

                    Ale Tołstoj akurat nakreślił całą sytuację bardzo wiarygodnie. I to nie jako turboromans, tylko ordynarne uwiedzenie młodej dziewczyny, narzeczonej starszego od niej wdowca, rozdzielonej z nim na rok i niepewnej tego, jak ułoży się cała sytuacja, skoro Andrzej ją kocha, ale jego rodzina zdecydowanie jej nie chce. Uwiedzenie przez doświadczonego uwodziciela, który miał wobec niej tylko złe zamiary, zataił ślub, a wszystko z pomocą amoralnej siostry. To nie jest jedno spojrzenie sobie w oczy w uczelnianej bibliotece, po czym ślub i miłość po grób, tylko bardzo prawdziwa sytuacja.
                  • marutax Re: Odklejenie 27.03.18, 10:25
                    guineapigs napisała:

                    > Kurna, juz NAWET Natasza uciekla z tym ba
                    > widamkiem, i jakos nikt nie zakazuje czytania WiP, a wrecz jest to zalecane ku
                    > przestrodze.
                    > Wychodzi mie, ze stary, dobry Tolstoj lepiej umialby powiedziec cos o wspolczes
                    > nych, naiwnych dziewczeciach, ktore marza o turboromansie (bo nie oszukujmy sie
                    > , ale nadal wiele dziewczat marzy o krolewiczu, wspanialym kochanku ex machina,
                    > wrazliwym poecie itp - a w wiekszosci przypadkow po prostu same maluja sobie t
                    > en obraz tego jedynego - i nic w tym nienormalnego, ale ktos powinien im powied
                    > ziec, ze to tak nie jest zawsze i warto przedtem pomyslec), niz wspolczesnie na
                    > m piszaca MM.

                    Dla większości młodszych nastolatek "WiP" ku przestrodze raczej odpada, ale zawsze można odwołać się do "Krainy lodu", gdzie akurat turboromans jak z bajki zjechano od góry do dołu ;-)
        • mamuka_z_boru Re: Odklejenie 21.03.18, 11:55
          minerwamcg napisała:

          > Z tą oazą jako kuźnią małżeństw osiemnastolatków to przyznaj się, zalałaś kolej
          > kę. Byłam w ruchu oazowym przez kilkanaście lat i przyjrzałam się zarówno swoje
          > j wspólnocie (robotnicza dzielnica Krakowa) jak i innym (miasto, miasteczko, wi
          > eś) i doprawdy takich obyczajów nie zaobserwowałam. Ślubów było owszem, niemało
          > , ale w wieku nie odbiegającym od normy - koniec studiów-po studiach, a jeśli k
          > toś nie studiował, to w każdym razie po usamodzielnieniu się i pójściu do pracy
          > . Może gdzieś były takie wspólnoty, gdzie pobierały się nastolatki - ale ja jak
          > o żywo o żadnej takiej nie słyszałam.
          >

          Toż samo miałam przedpiśczyni odpisać :). Jam, co prawda, oazowiczka już wiekowa (35+), ale w mojej grupie i wśród znajomych z diecezji (zielonogórsko-gorzowska, przewaga wsi i małych miasteczek), z którymi regularnie spotykaliśmy się przez te 5-6 oazowych lat, nie było żadnego małżeństwa zaraz po maturze. Owszem, kilka par nastoletnich przetrwało do wieku studenckiego i ostatecznie się pobrało, ale dopiero po studiach, albo po paru latach pracy (ci, co nie studiowali).
      • tokyocat Re: Odklejenie 02.01.22, 02:39
        I ta nieszczesna podroz poslubna : przeciez to musialo byc z gory opalac one raczej ? Na samochod uzywany wszyscy sie zrzucali. A para studentow odpouscila zarezerwowany hotel i mieli od razu na motel , na tydzien ? Nikt ich nie szukal, znajac Borejkow, przez tydzien, czy dojechali ? Wlasciciele noclegu rowniez nie, skoro para nie dojechala na podroz poslubna ? Dziwne to wszystko.
        • kocynder Re: Odklejenie 02.01.22, 11:02
          No nie, że nikt nie szukał nie dziwne. W hotelu mają w nosie czy klient przyjedzie czy nie, o ile jest opłacone, a opłacone pewnie z góry było, przynajmniej w części.
          A co do "niepokojów" Borejków ogólnie... Przypomnij sobie reakcję troskliwej i kochającej matki, Gabrieli Świętej, gdy zaginęła jej córeczka. Czytelnik wie, że Laura nie zaginęła, że pojechała do Torunia do ciotki, że jest bezpieczna i zaopiekowana. Czytelnik. Nie Gaba. Gaba wie, że czternastoletnia smarkula, że skłonnością do panów ("kokietowanie" wujków, strzelanie oczami do chłopaków, słabość do atrybutów kobiecości jak perfumy czy biżuteria) zostawiła nieprawdziwy list i znikła. Czternastolatka. I co robi zaniepokojona mamusią kochająca? Dzwoni po szpitalach? Obiega koleżanki i kolegów dziecka? Leci na najbliższy komisariat zgłosić zaginięcie małoletniej? Nie, no po co? Podcina se w szachy ze swoimi starymi. A że smarkata w tym czasie może umiera potrącona przez samochód, może leży gdzieś pod mostem pobita i zgwałcona, może już nie żyje, bo ktoś jej poderżnął gardło... No co, Gabunia się troszczy...
    • reveiled Re: Odklejenie 17.03.18, 12:37
      Sa mlodzi ludzie, ktorzy nie maja zycia seksualnego przed slubem. Pewnie, sa w mniejszosci, ale sa. Trzy osoby w jednej duzej, dosyc religijnej i konserwatywnej rodzinie na pewno mogly sie zdarzyc. Wierze tez, ze w tej rodzinie nawet ci, ktorzy wpolzyli przed slubem czekali z zamieszkaniem razem, jesli nie byl to wielki priorytet, nawet i po to, zeby uniknac negatywnych reakcji rodziny. Zreszta kto to byl taki, kto wspolzyl przed slubem, a nie mieszkal z partnerem? Roza, ktora za wszelka cene unikala konfliktu z rodzina, zreszta czy Fryderyk ktory mial dla niej dwa popoludnia w tygodniu i starannie ukrywal ja przed rodzina chicialby mieszkac razem? Gaba i Ida - nie te czasy, nie tyle z powodow obyczajowych co mieszkaniowych, zreszta obie mieszkaly z rodzicami jeszcze po slubie, a trudno od Borejkow wymagac, zeby przyjeli pod swoj dach nieslubnego partnera corki. Natalia i Filip? Natalia wymykala sie Filipowi jak mogla, nie sadze zeby chciala z nim mieszkac. Patrycja byla bardzo mloda.
      Gdyby MM napisala, ze nikt, absolutnie nikt na Jezycach nie mieszka z partnerem przed slubem, to co innego, ale ze nie zdarzylo sie to jeszcze w rodzinie B, w to wierze.
    • ssssen Re: Odklejenie 17.03.18, 13:01
      ciotka_scholastyka napisała:


      > Józek codziennie pedałujący 25 km

      Co do całej reszty się zgadzam, ale tu nie - piszesz jakby 25km na rowerze to była jakaś wielka odległość. Przecież to godzinka jazdy, sama przyjemność, człowiek się nawet nie spoci.
      • yvi1 Re: Odklejenie 17.03.18, 13:11
        ssssen napisał:

        > ciotka_scholastyka napisała:
        >
        >
        > > Józek codziennie pedałujący 25 km
        >
        > Co do całej reszty się zgadzam, ale tu nie - piszesz jakby 25km na rowerze to b
        > yła jakaś wielka odległość. Przecież to godzinka jazdy, sama przyjemność, człow
        > iek się nawet nie spoci.
        Ach nie,on sobie to i moze 50 km w jedna strone pedalowac.Ja nie pojmuje z jednej strony " to wszystko tak blisko,szast prast i jestes juz w Poznaniu" a z drugiej strony te knieje i bory i odleglosc Ruinki od Rumiankow.Dziadek Rumianek mial plantacje jak w Australli ? Od horyzontu po koniec swiata ?
      • ciotka_scholastyka Re: Odklejenie 17.03.18, 13:19
        ssssen napisał:

        > Co do całej reszty się zgadzam, ale tu nie - piszesz jakby 25km na rowerze to b
        > yła jakaś wielka odległość. Przecież to godzinka jazdy, sama przyjemność, człow
        > iek się nawet nie spoci.

        Tak, ale on pedałuje tak mając w perspektywie całodniową harówkę na budowie. I potem wraca tak samo do Poznania. I następnego dnia znowu.
        Poza tym, zasadniczo nie o 25 km mi chodzi, tylko o powód, czyli to, że babcie nie zgadzają się, żeby u nich nocował (na litość boską!), oraz babol przy okazji wychodzi, dlaczego nie zanocuje u Flobrych? To tylko kilka kilometrów. Żeby choć zostało wyjaśnione, czemu. A choćby i że pokłócił się z Florianem i noga jego tam nie postanie ;)
        A tak, wychodzi kolejna bzdura, bo tak się autorce napisało i już.
      • szafrannowa Re: Odklejenie 17.03.18, 13:27
        25 km to godzina ;) ? Duzo jezdze na rowerze, bo musze, ale wydaje mi sie, ze nie zajechalabym tych 25 km, zreszta na tabliczce informujacej o sciezce do nastepnego miasta to jakies kilkanascie km i godzina jazdy - szkoda ze nie mam licznika. Jezdze normalnie, bez pospiechu, caly rok, mrozy, deszcze, tylko jak duzo sniegu to nie, bo to moze 1-2 dni w roku. Poza tym jak to wyglada w praktyce? Moze ktos wie jak wyglada trasa, czy jest sciezka rowerowa, w miare bezpiecznie mozna codziennie obrocic, czy jednak droge dzieli sie z innymi uzytkownikami i trzeba walczyc o swoje, nie wiem jak teraz ale kilkanascie lat temu to pewnych tras wolalam unikac, bo jezdzili jak jezdzili i jakis tam rowerzysta na nikim nie robil wrazenia i juz lepiej autobusem bylo niz sie spocic z wrazenia na rowerze ;)
        Nie zebym sie czepiala, ale czy takie dojezdzanie w praktyce to pestka i nic, czy jednak troche przeszacowane?
        • yvi1 Re: Odklejenie 17.03.18, 13:48
          szafrannowa napisała:

          > 25 km to godzina ;) ? Duzo jezdze na rowerze, bo musze, ale wydaje mi sie, z
          > e nie zajechalabym tych 25 km, zreszta na tabliczce informujacej o sciezce do n
          > astepnego miasta to jakies kilkanascie km i godzina jazdy - szkoda ze nie mam
          > licznika. Jezdze normalnie, bez pospiechu, caly rok, mrozy, deszcze, tylko jak
          > duzo sniegu to nie, bo to moze 1-2 dni w roku. Poza tym jak to wyglada w prakty
          > ce?
          Nie,ja pozbieralam do kupy te wszystkie wypowiedzi.Ida pisze ze dojazd autem z Ruinki do Poznania to zaden problem,wstanie godzinke szybciej i juz.Mi chodzlo,ze z jednej strony prawie wszyscy na wies sie wyprowadzaja bo Poznan to Mordor,a tu bliziutko do pracy i taka przyroda.A z drugiej strony jak Marek przywiezie Idzie zly kostium to juz nie mozna tam podskoczyc i szybko go zamienic.
          Co wyrabua Jozin na rowerze,nie mam pojecia.Ale to tez dla mnie kosmos,jedzie na rowerze,haruje caly dzien ( sam rozbudowuje ten strych) i wraca do domu.A Floplicowo niedaleko...
        • tt-tka Re: Odklejenie 17.03.18, 13:48
          Imho troche (! :)) przeszacowane - Jozwa jezdzi uczeszczana szosa. zapewne z zachwytem wachajac spaliny. Codziennie 50 kilosow i 8-10-godzinna harowka posrodku.
        • bupu Re: Odklejenie 17.03.18, 17:28
          szafrannowa napisała:

          > Nie zebym sie czepiala, ale czy takie dojezdzanie w praktyce to pestka i nic, c
          > zy jednak troche przeszacowane?


          Najkrótsza trasa z Promna na Rusfelta 5 wedle wujaszka Gugla liczy sobie 28 km i leci drogami powiatowymi, albo wręcz gminnymi. Żadnych ścieżek, ale ruch, jak mniemam, też nie zapiera tchu w piersi. Łatwiej byłoby Józwie dojeżdżać koleją, no ale wtedy duch Aureliusza z łożem prostym, jak sądzę, by nad nim nie polatywał.

          Oraz ogólnie te babcie, nie pozwalające narzeczonym na noclegi pod jednym dachem i Józwa zasuwający na rowerze, zalatują mi mocno czasami przedwojennymi, kiedy zdarzało się, że owszem, absztyfikanci przedkładali rower nad kolej, gdyż bileciki kosztowały, a wielbiciele budżet mieli ograniczony nad wyraz. Autorka, jak ma w zwyczaju, transplantowała sytuację z wtedy do teraz, z pełną beztroską i bez cienia refleksji, czy jej się aby realia nie gryzą.
          • guineapigs Re: Odklejenie 21.03.18, 19:48

            Nadobna Bupu napisala:
            'Najkrótsza trasa z Promna na Rusfelta 5 wedle wujaszka Gugla liczy sobie 28 km i leci drogami powiatowymi, albo wręcz gminnymi. Żadnych ścieżek, ale ruch, jak mniemam, też nie zapiera tchu w piersi. Łatwiej byłoby Józwie dojeżdżać koleją, no ale wtedy duch Aureliusza z łożem prostym, jak sądzę, by nad nim nie polatywał.'

            Ja jeszcze powiesci ie czytalam, ale na pewno to zrobie, ale moje jedno z pierwszych pytan odnosnie tych 25-ciu kilosow na rowerzr bylo takie: a dlaczego nie pojedzie koleja/autobusem PKS/busem prywatnego przewoznika? Tylko zasuwa tym rowerem?
            Ja wiem, ze to moze byc fajne, takie orzezwiajace latem, jak slonko swieci i ptaszeta cwiergola, ale przeciez bywa i deszcz, i pochmurno, i 'nie chce mi sie', Poznan jako metropolia ma chyba dobra komunikacje z najblizsza okolica?
            Teraz jak tak sobie pomysle, to mie te 25 km na rowerze nieodparcie kojarzy sie z Bareja:
            www.youtube.com/watch?v=XYqjsG2CoyY

            albo to:
            www.youtube.com/watch?v=o4Rle1VrFHE

            Z tym, ze dzis jezdzenie na rowerze to styl zycia, a nie koniecznosc. Wiec moze byc tak, za MM akurat sie wpisala w lifestyle, a to my nie rozumiemy....
            Ja np. nie rozumie, bo nienawidze roweru i jazdy na nim.
            Pisownia oczywiscie zamierzona i swiadomie zastosowana - znam wyjatki, ale forme 'mie' uwielbiam tak, ze dam sie za to wyslac do Jakucka w lutym, by spiewac tam Miedzynarodowke na rynku.
            • mamuka_z_boru Re: Odklejenie 21.03.18, 20:27
              guineapigs napisała:

              > Pisownia oczywiscie zamierzona i swiadomie zastosowana - znam wyjatki, ale form
              > e 'mie' uwielbiam tak, ze dam sie za to wyslac do Jakucka w lutym, by spiewac t
              > am Miedzynarodowke na rynku.

              Ależ Guin, Ty za to "Mię" chcesz do tego Jakucka śpiewać?! Apage satanas! Toż Twoje "mię" to jeden ze smaczków forum, element niewyszarpywalny z jego treści, niemal jak wnętrzności z dorocinych kur! Ani się waż tej formy porzucać!
              • guineapigs Re: Odklejenie 21.03.18, 20:53
                No nie wiem sama, co powiedziec... Milo mie.
                A tak bez pijaru: naprawde milo takie rzeczy czytac.
            • lord_vmordevol Re: Odklejenie 22.03.18, 10:29
              guineapigs napisała:

              > Pisownia oczywiscie zamierzona i swiadomie zastosowana - znam wyjatki, ale form
              > e 'mie' uwielbiam tak, ze dam sie za to wyslac do Jakucka w lutym, by spiewac t
              > am Miedzynarodowke na rynku.

              Jakuck w lutym to pójście na łatwiznę, wtedy na Syberii komary śpią.
            • mama_kotula Re: Odklejenie 22.03.18, 18:14
              > Ja jeszcze powiesci ie czytalam, ale na pewno to zrobie, ale moje jedno z pierwszych pytan odnosnie tych 25-ciu kilosow na rowerzr bylo takie: a dlaczego nie pojedzie koleja/autobusem PKS/busem prywatnego przewoznika? Tylko zasuwa tym rowerem?
              Ja wiem, ze to moze byc fajne, takie orzezwiajace latem, jak slonko swieci i ptaszeta cwiergola, ale przeciez bywa i deszcz, i pochmurno, i 'nie chce mi sie', Poznan jako metropolia ma chyba dobra komunikacje z najblizsza okolica?

              Mój mąż prawie codziennie zasuwa ponad 20 kilosów do pracy do Warszawy, doskonale skomunikowanej z naszą wsią. I z powrotem. Niby z wyboru, a jednak z konieczności - bo jazda samochodem to zupełny matrix (korki, korki do potęgi), a komunikacją podmiejską i metrem zajmuje średnio 15-20 minut więcej niż ten rower (korki, korki).

              Ja też wolę do Warszawy rowerem niż zbiorkomem, dziecię moje zerówkowe też 6 kilometrów popylało na jesieni do szkoły, również w siąpiącym deszczu i zimnie. Tu akurat lajfstajl, bo ja nienawidzę komunikacji (z dziecięciem w szczególności, bo dziecię zachowuje się w tejże jakby z buszu się urwało) a rower kocham.

              Więc może Józwa też woli rowerem. Po prostu. Sprawniejsza logistyka, niż bujać się komunikacją.
              • bupu Re: Odklejenie 22.03.18, 18:28
                mama_kotula napisała:

                > Więc może Józwa też woli rowerem. Po prostu. Sprawniejsza logistyka, niż bujać
                > się komunikacją.


                Akurat w jego wypadku chała, nie sprawniejsza logistyka. Dworzec kolejowy w Posen ma pod nosem, rzut beretem od Roosevelta. Z tego dworca średnio co godzinę odjeżdża pociąg, zatrzymujący się na stacji Promno. A ze stacji ma jakieś 4,5 km spacerku, w malowniczych okolicznościach przyrody, do wsi Promno.
                • tt-tka Re: Odklejenie 22.03.18, 18:57
                  bupu napisała:

                  > mama_kotula napisała:
                  >
                  > > Więc może Józwa też woli rowerem. Po prostu. Sprawniejsza logistyka, niż
                  > bujać
                  > > się komunikacją.
                  >
                  >
                  > Akurat w jego wypadku chała, nie sprawniejsza logistyka. Dworzec kolejowy w Pos
                  > en ma pod nosem, rzut beretem od Roosevelta. Z tego dworca średnio co godzinę o
                  > djeżdża pociąg, zatrzymujący się na stacji Promno. A ze stacji ma jakieś 4,5 km
                  > spacerku, w malowniczych okolicznościach przyrody, do wsi Promno.

                  Oraz po dotarciu do Promna Jozwa nie siada przy komputerze ani niczym innym, tylko przebudowuje. Przy 8-10 godzinach ciezkiej fizycznej pracy dodatkowe trzy godziny na rowerze uwazam za przegiecie.
                  • marzenna114 Re: Odklejenie 27.03.18, 09:38
                    tt-tka napisała:

                    >> >
                    > >
                    > > Akurat w jego wypadku chała, nie sprawniejsza logistyka. Dworzec kolejowy
                    > w Pos
                    > > en ma pod nosem, rzut beretem od Roosevelta. Z tego dworca średnio co god
                    > zinę o
                    > > djeżdża pociąg, zatrzymujący się na stacji Promno. A ze stacji ma jakieś
                    > 4,5 km
                    > > spacerku, w malowniczych okolicznościach przyrody, do wsi Promno.
                    >
                    > Oraz po dotarciu do Promna Jozwa nie siada przy komputerze ani niczym innym, ty
                    > lko przebudowuje. Przy 8-10 godzinach ciezkiej fizycznej pracy dodatkowe trzy g
                    > odziny na rowerze uwazam za przegiecie.
                    Nie jest to przegięcie. Sytuacja jak najbardziej prawdopodobna. Mam osobę w rodzinie (50+), która dojeżdża codziennie do pracy fizycznej (30 lub 35km -nie pamiętam dokładnie - 1,5godz. w jedną stronę). Zdarzyło się, że prosto z pracy jechała robić remont (przez kilka godzin), po czym ok 19 30 radośnie wsiadała na rower i pedałowała do domu 1,5 godz.). Wstawała ok 5 rano. Komunikacja miejska działała bez zarzutu- można było wsiąść nawet z rowerem przewieźć go za darmo. Ale rower był wyborem. A tu mówimy o Józku, który jest jednak nieco młodszy i wysportowany.
                    • lord_vmordevol Re: Odklejenie 27.03.18, 09:54
                      marzenna114 napisał(a):

                      > Nie jest to przegięcie. Sytuacja jak najbardziej prawdopodobna. Mam osobę w rod
                      > zinie (50+), która dojeżdża codziennie do pracy fizycznej (30 lub 35km -
                      > nie pamiętam dokładnie - 1,5godz. w jedną stronę). Zdarzyło się, że prosto z pr
                      > acy jechała robić remont (przez kilka godzin), po czym ok 19 30 radośnie wsiada
                      > ła na rower i pedałowała do domu 1,5 godz.). Wstawała ok 5 rano. Komunikacja mi
                      > ejska działała bez zarzutu- można było wsiąść nawet z rowerem przewieźć go za
                      > darmo. Ale rower był wyborem. A tu mówimy o Józku, który jest jednak nieco młod
                      > szy i wysportowany.

                      To jest fizycznie możliwe, ale oprócz tego mamy kwestią nastawienia psychicznego dla podejmowania tego rodzaju możliwych do zastąpienia wysiłków fizycznych. Które jest inne u kogoś urodzonego w latach Gomułki, a inne u kogoś z czasów Kwaśniewskiego.
                      • marzenna114 Re: Odklejenie 27.03.18, 10:02
                        lord_vmordevol napisała:

                        > To jest fizycznie możliwe, ale oprócz tego mamy kwestią nastawienia psychiczneg
                        > o dla podejmowania tego rodzaju możliwych do zastąpienia wysiłków fizycznych. K
                        > tóre jest inne u kogoś urodzonego w latach Gomułki, a inne u kogoś z czasów Kwa
                        > śniewskiego.
                        Ale wcześniej Musierowicz pisze, że Józek zajął się kolarstwem, więc jest to dla niego forma sportu, aktywności fizycznej (zapewne sprawiającej mu przyjemność). I nie ma powodu, żeby rezygnował ze swojej pasji, aktywności z powodu remontu, tym bardziej, że są wakacje.
                      • mama_kotula Re: Odklejenie 27.03.18, 10:31
                        > To jest fizycznie możliwe, ale oprócz tego mamy kwestią nastawienia psychicznego dla podejmowania tego rodzaju możliwych do zastąpienia wysiłków fizycznych. Które jest inne u kogoś urodzonego w latach Gomułki, a inne u kogoś z czasów Kwaśniewskiego.

                        Wszystko jest kwestią człowieka i tego, jak sobie ustala priorytety.

                        Mam syneczka, który owszem, czasem pedałuje 20km do szkoły, ale z największą niechęcią. W weekendy śpi do 10, potem rypie na kompie, do sklepu oddalonego o kilometr jedzie autobusem, bo mu się nie chce iść.

                        Mam też córeczkę. Jej ostatni weekend wyglądał tak: w piątek miała lekcje do 14:30, wpadła do domu, zjadła parę łyżek leczo, zgarnęła w biegu kanapkę i poleciała remontować żaglówkę (fizyczna praca, a jakże), po 22 była w domu. Następnego dnia wyszła z domu o 7 rano, potem miała prawie 7 godzin zajęć, w tym 5 godzin tańca nowoczesnego i akrobatyki, obiad zjadła gdzies na mieście i poszła na zbiórkę harcerską, metrem i potem piechotą jakieś 5 kilometrów. W domu ponownie była o dwudziestej - na jakieś 15 minut, bo jeden z kolegów miał mieć przyrzeczenie harcerskie i ona musiała tam być. O 23 padła martwym bykiem. W niedzielę od 8 rano miała próby do występu, o 11 dwugodzinny pokaz taneczny, w domu byłyśmy około 14. Przespała się godzinę i poszła na łyżwy z kolegą. Od samego pisania o tym jestem zmęczona, wiecie :P. A ona ma 13 lat.

                • lord_vmordevol Re: Odklejenie 22.03.18, 22:44
                  bupu napisała:

                  > Akurat w jego wypadku chała, nie sprawniejsza logistyka. Dworzec kolejowy w Pos
                  > en ma pod nosem, rzut beretem od Roosevelta. Z tego dworca średnio co godzinę o
                  > djeżdża pociąg, zatrzymujący się na stacji Promno. A ze stacji ma jakieś 4,5 km
                  > spacerku, w malowniczych okolicznościach przyrody, do wsi Promno.

                  No to to są akurat parametry mojego dojazdu do pracy. Z rowerem w pociągu, bo pieszo to wyjdzie taka sama godzina, jak samym tym rowerem.
                • mama_kotula Re: Odklejenie 22.03.18, 23:10
                  > A ze stacji ma jakieś 4,5 km spacerku, w malowniczych okolicznościach przyrody, do wsi Promno.

                  To dla mnie wystarczający powód, aby jechać całość rowerem. Albo chociaż wziąć rower do pociągu. Nienawidzę spacerków, niech spacerki zgniją i przestaną istnieć.
                  Argument z fizyczną pracą do mnie przemawia nawet. Choć tak sobie przypomniałam wakacje zeszłoroczne i się uśmiechnęłam - byliśmy jakoś po 70 km trasy, przed nami zostało 10 z zaplanowanych, człowiek już tak bardziej oczadziały... po czym zobaczyłam wielki billboard "McDonald 16km". W kierunku jak strzelił w prawo, kiedy mieliśmy jechać prosto. Okazało się, że jednak w obliczu zestawu powiększonego sił starczyło spokojnie na te dodatkowe 32km. I może Dorotka to był taki, rozumiecie, zestaw powiększony ;).

                  (przypomniało mi się też, jak wracaliśmy, w pociągu, w tłoku, przez pół dnia, z rowerami przy dupie i jak zapadła szybka decyzja - w tym pociągu jest okropnie, wysiadamy stację wcześniej i dojedziemy do domu, ile to kilometrów? a, jakieś 25... a, to luz, co to jest 25 kilometrów, dajesz, wysiadamy. Jak to sie człowiekowi perspektywa zmienia po przejechaniu pięciuset w kilka dni... :D)
                  • guineapigs Re: Odklejenie 22.03.18, 23:34
                    No dobrze, ale rozmawiamy o tym, czy on musi tak bo inaczej sie nie da, czy ze chce?
                    Jak chce i lubi - to okej, nie mam wiecej pytan. Ale czy zostalo to przedstawione tak, ze nie ma wyboru, czy ze lubi?
                    Powtarzam, ze ksiazki nie czytalam, wiec nie wiem. Podano tam powod tych rowerowych podrozy?
                    Nopaczpani, a ja uwielbiam spacery, a rowerow nienawidze.
                    Fajnie, ze ludzie sa rozni. Szkoda tylko, ze jak sie kiedys spotkamy, to ja bede zapier...ac za twoim rowerem truchtem. Ale i tak bedzie fajnie.
                    • mama_kotula Re: Odklejenie 23.03.18, 10:17
                      > Fajnie, ze ludzie sa rozni. Szkoda tylko, ze jak sie kiedys spotkamy, to ja bede zapier...ac za twoim rowerem truchtem.

                      Passive agressive normalnie jak wzorzec metra z Sevres. Serio, trzeba tak? :((((

                      Jak się kiedyś spotkamy, to możemy usiąść, pogadać i zjeść ciastki po prostu :). Każdy lubi ciastki. :)
                    • krystalla Re: Odklejenie 23.03.18, 18:29
                      guineapigs napisała:

                      > No dobrze, ale rozmawiamy o tym, czy on musi tak bo inaczej sie nie da, czy ze
                      > chce?
                      > Jak chce i lubi - to okej, nie mam wiecej pytan. Ale czy zostalo to przedstawio
                      > ne tak, ze nie ma wyboru, czy ze lubi?
                      > Powtarzam, ze ksiazki nie czytalam, wiec nie wiem. Podano tam powod tych rowero
                      > wych podrozy?

                      Zaznaczam, że jestem na początku CZ. I na tym początku w mailu Ida pisze tak : "zakochany Józinek ma wszystko w nosie [perturbacje z Łusią i (nie)proszeniem jej na świadka] (co dzień zrywa się o piątej rano i na czczo mknie na rowerze 25 km) by zdążyć na śniadanie do Dorotki".
                      Czyli - jakby jednak chce... ;-) Tylko czemu chce tak akurat?? O tym tutaj już nie ma. Lubi?... Skąpy?... Ubogi? Wyrabia mięśnie ud?... ;-) No - tu - nie wiadomo.
                  • druza.11 Re: Odklejenie 27.03.18, 10:14
                    mama_kotula
                    "McDonald 16km". W kierunku jak strzelił w prawo, kiedy mieliśmy jechać prosto. Okazało się, że jednak w obliczu zestawu powiększonego sił starczyło spokojnie na te dodatkowe 32km.

                    PRZEBIJAM:
                    lasy pod Tomaszowem Lubelskim. 70 kilometrów zrobione. Nocleg na płaszczyźnie widokowej w celu oglądu z wysoka wschodu słońca zapewniony. I nagle moja przyjaciółka odkrywa straszna prawdę: Nie mamy wina!
                    siedemnaście kilo do Tomaszowa i z powrotem. dwie panie po pięćdziesiątce. Dwa lata temu :)
                    pozdrawiam serdecznie Biska Duszę polecam Suwalszczyznę i północny przełom Bugu i wigierski i narwiański PN :):):)

                    oczywiście nie zmienia to faktu, że wszystko w CZ zależy od tego czy Józef chce czy musi porzucać na noc Dorotę.

                    • mama_kotula Re: Odklejenie 27.03.18, 10:33
                      Na Suwalszczyźnie nie byliśmy jeszcze, w zeszłym roku z Warszawy pedałowaliśmy do Trójmiasta i potem dalej. A w tym roku planowana Białowieża, jak się uda :):)
                      • druza.11 Re: Odklejenie 27.03.18, 11:04
                        a, to do tego Tomaszowa było 17 i z powrotem, oczywiście takoż 17 :)
                        Suwalszczyzna jest taka, ze dech zapiera! niestety, o lodowcu nie da się myśleć ciepło, bo tyle już lat minęło a te cholerne moreny czołowe trzeba pokonywać. Jednak cisza i widoki i kartacze wynagradzają wszystko.
                        Parki narodowe CUDO.
                        od 11 lat jeździmy co roku (początkowo byłyśmy hipsterkami ruchu rowerowo - sakwowego) na 10 dni gdzie oczy poniosą. Spałyśmy już i na płaszczyźnie widokowej, i na budowie w stanie surowym zamkniętym i w izbie pamięci narodowej i u posła PSL. Nigdy nie musiałyśmy rozbijać namiotu, zawsze dobrzy ludzie pomogli.
                        Jeśli chcesz jakieś namiary, czy zdjęcia, czy rady to pisz na pocztę gazetową.
                        • mama_kotula Re: Odklejenie 27.03.18, 11:46
                          O lodowcu myślałam bardzo ciepło w zeszłym roku, jak pokonywaliśmy trasę do Malborka :P

                          Po którymś z kolei wzniesieniu mówię do męża - ty wiesz, ja sobie tak ułatwiam, bo sobie w głowie powtarzam, że to jest dobre cardio, to mi poprawi siłę biegową, potem będę dalej i szybciej biegać, i wiesz, takie powtarzanie pomaga w pedałowaniu. Na co mój mąż odpowiada, cytując dowcip: A tak, ja sobie tez w głowie powtarzam, jadąc, różne takie rzeczy, a echo odpowiada - mać, mać, mać, mać...!
        • morekac Re: Odklejenie 20.03.18, 00:04
          No, na Giro Italia czasówkę 24 km w zeszłym roku robili w jakieś pół godziny. Józek też daje radę.
      • lord_vmordevol Re: Odklejenie 19.03.18, 12:21
        ssssen napisał:

        > ciotka_scholastyka napisała:
        >
        > > Józek codziennie pedałujący 25 km
        >
        > Co do całej reszty się zgadzam, ale tu nie - piszesz jakby 25km na rowerze to b
        > yła jakaś wielka odległość. Przecież to godzinka jazdy, sama przyjemność, człow
        > iek się nawet nie spoci.

        Nie godzinka, tylko godzina z hakiem. Chyba, że naprawdę już sportowym rowerem. Mierzyłem sobie ostatnio, bo zmieniła mi się trasa do pracy i utrzymanie (średniej) 20 km/h to już jest coś, do czego trzeba się przyłożyć. A, zaznaczę, mnie z rzadka ktoś wyprzedza, za to ja i owszem.

        • krystalla Re: Odklejenie 21.03.18, 15:10
          Moim zdaniem mógł sobie raz czy trzy razy wziąć rower i przy pięknej pogodzie zrobić traskę, ale... w deszczu też? W wichrze? W burzy i nawałnicy... ;-) I fajnie, skoro się człowiek przy takiej trasie nie poci, bo średnio przyjemne takie przytulanie śmierdzioszka później... No chyba, że przytulanie też wchodziło w skład czynności bezbożnych, nieakceptowanych przez babcie.
        • mama_kotula Re: Odklejenie 22.03.18, 18:18
          20km/h da się spokojnie na lekkim szosowym rowerze po prostej, równej drodze.
          Na wakacjach poprzednich z mężem, na rowerach crossowych obładowanych bagażami (sakwy z tygodniowym stuffem, namiot) mieliśmy średnią jakieś 16km/h.

          No ale w sumie niech nawet ten dojazd Józkowi zajmuje 1,5h, to jest 3h dziennie. Mi nie robi, bo akurat jestem przyzwyczajona, że tyle zajmuje dojazd samochodem w korkach z Wawy do nas, wzdech.
    • buka_z_muminkow Re: Odklejenie 22.03.18, 11:14
      ciotka_scholastyka napisała:


      > Józek codziennie pedałujący 25 km, bo babcie Rumiankowe nie wyobrażają sobie, ż
      > e mógłby spać pod jednym dachem z narzeczoną. Nie w jednym pokoju! Nie w jednym
      > łóżku! W jednym DOMU! I to w sumie też jest przedstawione jako coś oczywistego
      > , to znaczy jest powiedziane, że to opinia babć, ale wszyscy zainteresowani prz
      > yjmują to do wiadomości i nie pada żaden komenatrz

      To mnie akurat nie dziwi wcale-babcie są starej daty. Znam starsze osoby z takimi poglądami.

      Dziwi mnie natomiast, że Józek w tej sytuacji nie nocuje w Ruince lub nie rozbija sobie u Patrycjj namiotu - o ile to bliżej! Ile czasu by zaoszczędził!
      • bupu Re: Odklejenie 22.03.18, 13:16
        buka_z_muminkow napisała:

        > ciotka_scholastyka napisała:
        >
        >
        > > Józek codziennie pedałujący 25 km, bo babcie Rumiankowe nie wyobrażają so
        > bie, ż
        > > e mógłby spać pod jednym dachem z narzeczoną. Nie w jednym pokoju! Nie w
        > jednym
        > > łóżku! W jednym DOMU! I to w sumie też jest przedstawione jako coś oczyw
        > istego
        > > , to znaczy jest powiedziane, że to opinia babć, ale wszyscy zainteresowa
        > ni prz
        > > yjmują to do wiadomości i nie pada żaden komenatrz
        >
        > To mnie akurat nie dziwi wcale-babcie są starej daty. Znam starsze osoby z taki
        > mi poglądami.

        Na wsi, wśród chłopów, się czegoś takiego nie praktykowało, żeby narzeczeni nie mogli sypiać pod jednym dachem. Ba, jeśli narzeczona narzeczonego przed ślubem pod pierzynę puściła, też nikt z tego nie robił zagadnienia "bo jej przecie nie ubędzie".

        Może w superkonserwatywnych domach u jaśnie państwa tak robiono, zwłaszcza tam, gdzie warunki lokalowe skromne, nie wiem. Natomiast u chłopów na pewno nie, zatem babcie są nie tyle starej daty, co urwane z kosmosu.

        Ponadto babcie babciami, ale dlaczego nikt inny brwi nie unosi w zdumieniu? Ida? Gabon, który wszakże wstrzemięźliwością przedślubną nie grzeszył? Nikt? Wszystkim ta obyczajowa konserwa pancerna wydaje się taka normalna? Serio?
        • lord_vmordevol Re: Odklejenie 22.03.18, 13:26
          bupu napisała:

          > mogli sypiać pod jednym dachem. Ba, jeśli narzeczona narzeczonego przed ślubem
          > pod pierzynę puściła, też nikt z tego nie robił zagadnienia "bo jej przecie ni
          > e ubędzie".
          >
          > Może w superkonserwatywnych domach u jaśnie państwa tak robiono, zwłaszcza tam,
          > gdzie warunki lokalowe skromne, nie wiem. Natomiast u chłopów na pewno nie, za
          > tem babcie są nie tyle starej daty, co urwane z kosmosu.

          Może to są szlachcianki z baby prababy i w pole chodziły w rękawiczkach, zanim je komuniści za udział w Powstaniu Styczniowym pozbawili majątku nadanego jeszcze przez Kazimierza Wielkiego, a Chrobot jest potomkiem wiernego lokaja Hugona, który służył rodowi od pokoleń?
          • tt-tka Re: Odklejenie 22.03.18, 13:53
            lord_vmordevol napisała:

            > Może to są szlachcianki z baby prababy i w pole chodziły w rękawiczkach, zanim
            > je komuniści za udział w Powstaniu Styczniowym pozbawili majątku nadanego jeszc
            > ze przez Kazimierza Wielkiego, a Chrobot jest potomkiem wiernego lokaja Hugona,
            > który służył rodowi od pokoleń?

            Bardzo ladna koncepcja :) (o babciach Deroty mowa)

            Uwazam jednak, ze babcie sparzyly sie na Teresie i teraz na zimne dmuchaja. Choc to nie lajdak kardiolog, tylko porzadny chlopiec, syn laryngolozki, w Derocie zakochany od czterech lat, a nawet wkladajacy JUZ , PRZED SLUBEM prace wlasna i pieniadze zapewne rodzicow w remont cudzego poki co domu.
            Moge nawet zrozumiec, ze Derota i Jozwa chca poczekac zamiast byle gdzie i na chybcika, jak w ich domach i rodzinach wyglada dyskrecja i intymnosc, to wiemy :(, a oni oboje wiedza jeszcze lepiej.

            Natomiast te dojazdy sa bez sensu, niewytlumaczone nijak i rzeczywiscie nie do wiary, ze nikt nie postukal sie w czolo. Nawet na osobnosci.
            • ciotka_scholastyka Re: Odklejenie 22.03.18, 14:22
              tt-tka napisała:

              > a nawet wkladajacy JUZ , PRZED SLUBEM

              Ja przepraszam za skojarzenie.
              • tt-tka Re: Odklejenie 22.03.18, 14:50
                CIOTKO !!!
                Pod waszym zlym wplywem tez mi sie zaczelo kojarzyc wszystko z wszystkim !
            • reveiled Re: Odklejenie 22.03.18, 14:56
              "Moge nawet zrozumiec, ze Derota i Jozwa chca poczekac zamiast byle gdzie i na chybcika, jak w ich domach i rodzinach wyglada dyskrecja i intymnosc, to wiemy :(, a oni oboje wiedza jeszcze lepiej."
              No to rzeczywiscie poczekali zamiast byle gdzie i na chybcika...
              • tt-tka Re: Odklejenie 22.03.18, 15:13


                reveiled napisał(a):

                > "Moge nawet zrozumiec, ze Derota i Jozwa chca poczekac zamiast byle gdzie i na
                > chybcika, jak w ich domach i rodzinach wyglada dyskrecja i intymnosc, to wiemy
                > :(, a oni oboje wiedza jeszcze lepiej."
                > No to rzeczywiscie poczekali zamiast byle gdzie i na chybcika...

                Fakt. No ale przynajmniej bez babc rozwieszajacych uszy i Idy z okiem przy dziurce od klucza... moze tylko o to im chodzilo...
          • ciotka_scholastyka Re: Odklejenie 22.03.18, 14:20
            lord_vmordevol napisała:

            > Może to są szlachcianki z baby prababy i w pole chodziły w rękawiczkach, zanim
            > je komuniści za udział w Powstaniu Styczniowym pozbawili majątku nadanego jeszc
            > ze przez Kazimierza Wielkiego, a Chrobot jest potomkiem wiernego lokaja Hugona,
            > który służył rodowi od pokoleń?

            I gonił w deszczu ostatniego koguta, kiedy nie było co do garnka włożyć, bo Jankesi spalili baweł... ups.
            • soova Re: Odklejenie 22.03.18, 15:01
              A to akurat było zanim Jankesi spalili bawełnę. :P
        • buka_z_muminkow Re: Odklejenie 22.03.18, 13:42
          Osoba, o której myślę, pochodzi ze wsi i ma 70 lat. Myślę, że tu jednak nie chodzi o pochodzenie, a o poglądy, w jakich została wychowana i jakie w dalszym ciągu wyznaje. Pewnie dlatego watek babć nie wydaje mi się aż tak naciągany.

          A czemu np. Gaba mialaby interesować się, jakie zasady panują w domu rodzinnym przyszłej żony dorosłego siostrzeńca? ;) w sumie nie powinno jej to w ogóle obchodzić. To sprawa Jozka i Doroty, jak radzą sobie z tą sytuacją.
          • tt-tka Re: Odklejenie 22.03.18, 14:07
            buka_z_muminkow napisała:


            > A czemu np. Gaba mialaby interesować się, jakie zasady panują w domu rodzinnym
            > przyszłej żony dorosłego siostrzeńca? ;) w sumie nie powinno jej to w ogóle obc
            > hodzić. To sprawa Jozka i Doroty, jak radzą sobie z tą sytuacją.


            Jako wiecznie troskliwa powinna sie zamartwiac, ze Jozwa tyle czasu i sil marnuje na dojazdy. Przeciez to jej ulubiony siostrzeniec ! I z wlasciwa sobie dyskrecja powinna sie zainteresowac, czemu on nie spi tam, ewentualnie zaproponowac mu rozbicie namiotu u Pulpy :)
            Chyba ze juz stanowczo przestala udawac, ze ja cokolwiek obchodzi.
            • buka_z_muminkow Re: Odklejenie 22.03.18, 17:13
              tt-tka napisała:

              > buka_z_muminkow napisała:
              >
              >
              > > A czemu np. Gaba mialaby interesować się, jakie zasady panują w domu rodz
              > innym
              > > przyszłej żony dorosłego siostrzeńca? ;) w sumie nie powinno jej to w ogó
              > le obc
              > > hodzić. To sprawa Jozka i Doroty, jak radzą sobie z tą sytuacją.
              >
              >
              > Jako wiecznie troskliwa powinna sie zamartwiac, ze Jozwa tyle czasu i sil marnu
              > je na dojazdy. Przeciez to jej ulubiony siostrzeniec ! I z wlasciwa sobie dyskr
              > ecja powinna sie zainteresowac, czemu on nie spi tam, ewentualnie zaproponowac
              > mu rozbicie namiotu u Pulpy :)
              > Chyba ze juz stanowczo przestala udawac, ze ja cokolwiek obchodzi.

              Całe szczęście ma na głowie sprawy Pyzy i nie wtrąca się do Jóźwy :)
              • tt-tka Re: Odklejenie 22.03.18, 17:19
                buka_z_muminkow napisała:

                > Całe szczęście ma na głowie sprawy Pyzy i nie wtrąca się do Jóźwy :)

                jakie na glowie, jakie na glowie. Sprawy Pyzy to ona wlasnie z glowy zrzucila, ulokowala corke na R.5 i dalej jak zwykle samosie wszystko. Przy okazji zapewnila synusiowi gosposie, wiec synusia tez ma z glowy.

                Nie wiem, czym byla zajeta, ale faktycznie szczescie Jozwie dopisalo :)
                • buka_z_muminkow Re: Odklejenie 22.03.18, 19:03
                  tt-tka napisała:

                  > buka_z_muminkow napisała:
                  >
                  > > Całe szczęście ma na głowie sprawy Pyzy i nie wtrąca się do Jóźwy :)
                  >
                  > jakie na glowie, jakie na glowie. Sprawy Pyzy to ona wlasnie z glowy zrzucila,
                  > ulokowala corke na R.5 i dalej jak zwykle samosie wszystko. Przy okazji zapewni
                  > la synusiowi gosposie, wiec synusia tez ma z glowy.
                  >
                  > Nie wiem, czym byla zajeta, ale faktycznie szczescie Jozwie dopisalo :)

                  W momencie, gdy Józek jezdzi do Rumiankow i remontuje chałupe, Gaba jest jeszcze za granico u Pyzy i pomaga jej sie ogarnac, a przynajmniej to wynika z maili. Gdy lokuje córkę w starym mieszkaniu, Jozef ma juz ten remont skonczony.
                  • tt-tka Re: Odklejenie 25.11.21, 11:48
                    buka_z_muminkow napisała:



                    > W momencie, gdy Józek jezdzi do Rumiankow i remontuje chałupe, Gaba jest jeszcz
                    > e za granico u Pyzy i pomaga jej sie ogarnac, a przynajmniej to wynika z maili.
                    > Gdy lokuje córkę w starym mieszkaniu, Jozef ma juz ten remont skonczony.


                    Ja bardzo pszprszm, ale tak starocie przegladam i wlasnym oczom nie wierze. Generalna przebudowa strychu, lacznie z wymiana scian i podlog, instalowaniem kominka i reszta i Jozwa samojeden uwinal sie z tym przez dwa wakacyjne miesiace ???
                    • bupu Re: Odklejenie 25.11.21, 15:10
                      tt-tka napisała:

                      > buka_z_muminkow napisała:
                      >
                      >
                      >
                      > > W momencie, gdy Józek jezdzi do Rumiankow i remontuje chałupe, Gaba jest
                      > jeszcz
                      > > e za granico u Pyzy i pomaga jej sie ogarnac, a przynajmniej to wynika z
                      > maili.
                      > > Gdy lokuje córkę w starym mieszkaniu, Jozef ma juz ten remont skonczony.
                      >
                      >
                      >
                      > Ja bardzo pszprszm, ale tak starocie przegladam i wlasnym oczom nie wierze. Ge
                      > neralna przebudowa strychu, lacznie z wymiana scian i podlog, instalowaniem kom
                      > inka i reszta i Jozwa samojeden uwinal sie z tym przez dwa wakacyjne miesiace ?
                      > ??

                      W rzeczy samej. Nora odwiedza Rumiankowo 2 września i remont jest skończony, ba, nawet posprzątane jest. Józef w dwa miesiące wymienił część dachówek, wstawił szklane szczyty, wzmocnił strop, wymurował kominek, położył nową podłogę, pomalował tę podłogę, ściany obił boazeryjo, którą też pomalował...

                      Jeszcze jeden fun fact budowlany: poddasze u Rumianków w WdO jest opisane jako nieużytkowe. Aby zgodnie z normami poddasze nieużytkowe mogło stać się użytkowym, musi mieć stosowną wysokość. Aby ją osiągnąć, należy zdemontować więźbę dachową, wymurować ściankę kolankową, która tę wysokość pomieszczeń będzie zwiększać, po czym apiać zamontować więźbę i pokrycie dachowe. Bez ścianki kolankowej gniazdko Pałysów jest nielegalną samowolką budowlaną, a do tego po większej części jego powierzchni da się chodzić wyłącznie na czworakach. A to już chyba nawet większe kuriozum niż Szalet Nadszympansostwa.
                      • jontrew Re: Odklejenie 25.11.21, 18:16
                        Ojtam, ojtam. A teraz powtarzamy wszyscy razem: W wyobraźni WSZYSTKO się mieści! Można też nucić, śpiewać albo chociaż rytmicznie klaskać do sylabizowania.
                        Józek w tym czasie nie tylko zrobiła to, co wymienione, ale i pewnie założył ogród, zrobiła z 5 projektów na studia, z 5 dla klientów oraz nauczył kobyłkę ukochanej skakać przez przeszkody oraz żywić się energią słoneczną, a co:)
                        • bupu Re: Odklejenie 25.11.21, 18:46
                          jontrew napisała:

                          > Ojtam, ojtam. A teraz powtarzamy wszyscy razem: W wyobraźni WSZYSTKO się mieści
                          > ! Można też nucić, śpiewać albo chociaż rytmicznie klaskać do sylabizowania.
                          > Józek w tym czasie nie tylko zrobiła to, co wymienione, ale i pewnie założył og
                          > ród, zrobiła z 5 projektów na studia, z 5 dla klientów oraz nauczył kobyłkę uko
                          > chanej skakać przez przeszkody oraz żywić się energią słoneczną, a co:)

                          Moja wyobraźnia nieco trzeszczy przy próbie zwizualizowania dwumetrowego Józka na poddaszu sans ścianka kolankowa.
                      • strzalka.czasu Re: Odklejenie 25.11.21, 19:01
                        bupu napisała:

                        > Jeszcze jeden fun fact budowlany: poddasze u Rumianków w WdO jest opisane jako
                        > nieużytkowe. Aby zgodnie z normami poddasze nieużytkowe mogło stać się użytkowy
                        > m, musi mieć stosowną wysokość. Aby ją osiągnąć, należy zdemontować więźbę dach
                        > ową, wymurować ściankę kolankową, która tę wysokość pomieszczeń będzie zwiększa
                        > ć, po czym apiać zamontować więźbę i pokrycie dachowe. Bez ścianki kolankowej g
                        > niazdko Pałysów jest nielegalną samowolką budowlaną, a do tego po większej częś
                        > ci jego powierzchni da się chodzić wyłącznie na czworakach. A to już chyba nawe
                        > t większe kuriozum niż Szalet Nadszympansostwa.

                        Sama budowa ścianki kolankowej też samowoli nie zalegalizuje, bo to przebudowa wymagającą projektu budowlanego, podpisanego przez projektanta i projektanta sprawdzającego, z uprawnieniami budowlanymi. No i oczywiście, pozwolenia na budowę tudzież zgłoszenia projektu w powiatowej administracji architektoniczno-budowlanej.

                        To nie są łatwe rzeczy, nawet dla genialnego studenta architektury...
                        • bupu Re: Odklejenie 25.11.21, 19:06
                          strzalka.czasu napisała:

                          > bupu napisała:
                          >
                          > > Jeszcze jeden fun fact budowlany: poddasze u Rumianków w WdO jest opisane
                          > jako
                          > > nieużytkowe. Aby zgodnie z normami poddasze nieużytkowe mogło stać się uż
                          > ytkowy
                          > > m, musi mieć stosowną wysokość. Aby ją osiągnąć, należy zdemontować więźb
                          > ę dach
                          > > ową, wymurować ściankę kolankową, która tę wysokość pomieszczeń będzie zw
                          > iększa
                          > > ć, po czym apiać zamontować więźbę i pokrycie dachowe. Bez ścianki kolank
                          > owej g
                          > > niazdko Pałysów jest nielegalną samowolką budowlaną, a do tego po większe
                          > j częś
                          > > ci jego powierzchni da się chodzić wyłącznie na czworakach. A to już chyb
                          > a nawe
                          > > t większe kuriozum niż Szalet Nadszympansostwa.
                          >
                          > Sama budowa ścianki kolankowej też samowoli nie zalegalizuje, bo to przebudowa
                          > wymagającą projektu budowlanego, podpisanego przez projektanta i projektanta sp
                          > rawdzającego, z uprawnieniami budowlanymi. No i oczywiście, pozwolenia na budow
                          > ę tudzież zgłoszenia projektu w powiatowej administracji architektoniczno-budow
                          > lanej.
                          >
                          > To nie są łatwe rzeczy, nawet dla genialnego studenta architektury...

                          Tam jest jeszcze wymiana szczytów na przeszklenia, konieczność wzmocnienia stropu, żeby kominek nie zleciał babciom na głowy, to wszystko wymaga projektu architektonicznego. Podbitego przez fachowca z uprawnieniami.
                          • ako17 Re: Odklejenie 25.11.21, 20:55
                            Mnie w ogóle zastanawia taka mnogość – nazwijmy to „alternatywnych” rozwiązań mieszkaniowych w Jeżycjadzie. Jakieś adaptacje, przebudowy, rozbudowy, budowy czegoś bo zostało coś z budowy czegoś innego itp.
                            Pierwsze, co mi przychodzi na myśl to wieżyczka Cesi, zaadaptowana na pokój do uczenia się, pociągnięte przedłużacze z mieszkania celem zapewnienia prądu. BTW trochę mnie zastanawiało, jak się tam najpierw Danka, potem Cesia zabarykadowały, to co było z potrzebami fizjo? Ok, jakieś tam ślady bytności w łazience były, kiedy wszyscy spali, ale potem? Tak przez cały dzień? W każdym razie, pomysł na zwiększenie powierzchni mieszkalnej sympatyczny i nie urwany z choinki.
                            Dalej zaczyna się robić ciekawiej:
                            1. Antresola w kuchni Dmuchawca, stanowiąca lokum mieszkalne dwójki architektów z trójką dzieci. Aha.
                            2. Rozrastające się apartamenta (zarówno te górne, jak i dolne) na Roosevelta, pochłaniające poszczególne lokale wraz z lokatorami. Pomińmy już interesujące przetasowania pokojów z łazienkami w samym mieszkaniu na parterze. W sumie świetny pomysł – jak rodzina się powiększa, to bum, dołączamy kolejne sąsiednie mieszkanie/ korytarzyk/ komórkę/ piwniczkę i mamy to.
                            3. Domek ogrodnika na posesji Majchrzaków. No, to jeszcze było dosyć prawdopodobne, zwłaszcza w tym baśniowym tomie. Ale za tym poszło:
                            4. Szklane poddasze Józefa i Doroty.
                            5. Pawilon letni przedzierzgnięty jakimś symbolicznym nakładem kosztów (przyszli lokatorzy nie musieli inwestować pieniędzy, tylko pracę) w dom całoroczny.
                            6. Domek na środku plantacji z resztek po jakimś budynku gospodarczym. Chyba największy hicior w tym zestawieniu.
                            7. Ruinka, szykowana własnym sumptem na coś w rodzaju domu – nie wiem czy letniego, czy docelowego.
                            Tyle pamiętam, coś pominęłam?
                            Na tym tle zupełnie nie dziwi niewielki początkowo domek Górskich pod lasem, w którym nagle robi się miejsce dla… (nie jestem za dobra z rachunków) powiedzmy 10-15 osób, niektórzy nocujący, wszyscy koczujący i jedzący. Ok, jak ma się dom na własnej posesji, to jest zawsze możliwość zrobienia jakiejś dobudówki, albo wydzielenia pokoiku z kuchnio-salonu. W piśmie nie stało, by była robiona rozbudowa tego ich domku, ale jest to realne.
                            Chyba tylko Natalia z Robertem jakoś „normalnie” (tzn, jak ja znam z życia) rozwiązują kwestie mieszkaniowe – najpierw coś wynajmują, potem kupują.
                            • tt-tka Re: Odklejenie 25.11.21, 21:29
                              Berrin opisala kiedys taka sytuacje z reala - sasiadka powolutku powiekszala sobie lebensraum przyswajajac a to pokoik po zmarlym sasiedzie, a to piwnice, pralnie, polowe strychu... przez kilkadziesiat lat nikomu nie zadzwonilo, ze cos jest nie tak, a sypnelo sie, kiedy budynek mial byc wyburzany i sasiadka zaczela sie domagac lokalu zastepczego o tej powierzchni, ktora faktycznie zajmowala, zamiast o wiecej niz polowe mniejszej, na ktora miala przydzial

                              nie moge znalezc tego watku czy watkow, ktos cos ?
                              • ako17 Re: Odklejenie 25.11.21, 22:02
                                tak, przypominam to sobie. Był taki post - no coś genialnego!
                            • bupu Re: Odklejenie 25.11.21, 22:23
                              ako17 napisała:


                              > Dalej zaczyna się robić ciekawiej:
                              > 1. Antresola w kuchni Dmuchawca, stanowiąca lokum mieszkalne dwójki architektów
                              > z trójką dzieci. Aha.

                              Ja się zastanawiam, czy autorka widziała kiedyś deskę kreślarską dużego fotmatu, a0 albo a1. Chyba nie, bo inaczej nie próbowałaby upychać dwójki architektów z oprzyrządowaniem na antresoli, razem z trójką dzieci (a swoją drogą antresola przy trzech maluchach to wysoce upojny pomysł, mama siku, mama pić, mama biegać, najlepiej po drabince, uuuufffff...).

                              Ta kwestia tyczy też Józefa. Gdzie on będzie kreślił na tym strychu? Też się będzie, jak Chmielewska, okładkami od ksiązeczki dziecinnej zasłaniał, żeby niemowlęciu po oczach nie świecić? Chmielewska jednak nie miała wyboru w cudnej sytuacji mieszkaniowej wciąż jeszcze zrujnowanej Warszawy wczesnych lat 50, Józef natomiast idiotyzm lokalowy uskutecznia sobie własnymi rękami.
                              • tt-tka Re: Odklejenie 25.11.21, 23:13
                                Mocno podejrzewam, ze tradycja podrzucania dzieci komu popadnie trzyma sie lepiej niz dobrze i ze male Palysie(ta) zamieszka(ja) na dole z babciami Andzia i Wikta...
                                • strzalka.czasu Re: Odklejenie 26.11.21, 07:28
                                  A mógł sobie młody architekt wybudować niewielki dom kontenerowy, w technologii pasywnej. Nawet te 35 metrów (maksymalne na zgłoszenie, a nie na pozwolenie na budowę) na początek by wystarczyło, a te domy modułowe wręcz stworzone do tego, by rozbudowywać wraz ze wzrostem potrzeb.

                                  Wolałabym przeczytać, że rezolutna Dorotka odrolniła część posiadanych gruntów, przekształciła na działkę budowlaną, a Józwa w ramach pracy magisterskiej zaprojektował koncepcję domku (I tu by jak najbardziej pasowały szklane ściany). Józwa po studiach wraz z Dziubą, który skończył budownictwo, założyli firmę budującą w tydzień pod klucz domki modułowe (tylu mieszczuchów się na wieś wyprowadza, sama rodzina to potencjalni klienci na pół roku) i te domki stawiają. Pozwoleń to nie wymaga, uprawnień również. O ile bardziej sensownie i realistycznie.
                                  • ako17 Re: Odklejenie 26.11.21, 13:10
                                    O! proszę jakie ładne rozwiązanie :)
                                • przymrozki Re: Odklejenie 26.11.21, 18:07
                                  tt-tka napisała:

                                  > Mocno podejrzewam, ze tradycja podrzucania dzieci komu popadnie trzyma sie lepi
                                  > ej niz dobrze i ze male Palysie(ta) zamieszka(ja) na dole z babciami Andzia i W
                                  > ikta...
                                  >

                                  A nie wspomniano nam na stronie, że Ida z okazji Pałysiątka wzięła długi urlop bezpłatny? Przynajmniej tyle, że odciążyła Pulpę, na której wisi już Naszpanię. No i będzie jak znalazł, gdy na świat zaczną przychodzić Tanaczęta.
                                  • tt-tka Re: Odklejenie 26.11.21, 18:25
                                    Co wspomniano na stronie, to ja nie wiem, nie czytam.
                                    Niemniej dzieci chodza spac wczesniej niz rodzice dlugie lata i na tym jednoizbowym strychu nie bardzo widze koegzystencje pokolen. Mowie wam, palysy babcie uszczesliwia swoja progenitura.
                                    A nim uszczesliwia, czy Ida zamierza tam nocowac ? Bo mowa raczej o godzinach wieczornych...
                                    • przymrozki Re: Odklejenie 26.11.21, 19:35
                                      tt-tka napisała:

                                      > Co wspomniano na stronie, to ja nie wiem, nie czytam.

                                      Skądinąd słusznie.

                                      > Niemniej dzieci chodza spac wczesniej niz rodzice dlugie lata i na tym jednoizb
                                      > owym strychu nie bardzo widze koegzystencje pokolen. Mowie wam, palysy babcie u
                                      > szczesliwia swoja progenitura.
                                      > A nim uszczesliwia, czy Ida zamierza tam nocowac ? Bo mowa raczej o godzinach w
                                      > ieczornych...

                                      Może Ida weźmie Pałysiątko do Ruinki uszczęśliwiając Kazimierza Uleja towarzystwem małego bratanka. W ramach sztafety pokoleń, Ziutek ujawni chłopcu (Józinek z pewnością będzie mieć syna, najdoskonalszy wnuk we wszechświecie na pewno nie splami drzewa genealogicznego córką), jak powinna wyglądać panna młoda i jak to nie należy płakać. Nigdy.
                                  • bupu Re: Odklejenie 26.11.21, 20:52
                                    przymrozki napisała:


                                    > A nie wspomniano nam na stronie, że Ida z okazji Pałysiątka wzięła długi urlop
                                    > bezpłatny? Przynajmniej tyle, że odciążyła Pulpę, na której wisi już Naszpanię.
                                    > No i będzie jak znalazł, gdy na świat zaczną przychodzić Tanaczęta.


                                    Z japońską precyzją. Przychodzić zaczną.

                                    (Nie mogłam się powstrzymać, wybaczcie.)
                              • tilijka123 Re: Odklejenie 26.11.21, 14:42
                                bupu napisała:


                                >
                                > Ta kwestia tyczy też Józefa. Gdzie on będzie kreślił na tym strychu? Też się bę
                                > dzie, jak Chmielewska, okładkami od ksiązeczki dziecinnej zasłaniał, żeby niemo
                                > wlęciu po oczach nie świecić? Chmielewska jednak nie miała wyboru w cudnej sytu
                                > acji mieszkaniowej wciąż jeszcze zrujnowanej Warszawy wczesnych lat 50, Józef n
                                > atomiast idiotyzm lokalowy uskutecznia sobie własnymi rękami.
                                >
                                Teraz już wszystko robi się na komputerze, wiec potrzeba mu tylko miejsca na biurko i większy monitor.
                                • bupu Re: Odklejenie 26.11.21, 21:17
                                  tilijka123 napisała:

                                  > bupu napisała:
                                  >
                                  >
                                  > >
                                  > > Ta kwestia tyczy też Józefa. Gdzie on będzie kreślił na tym strychu? Też
                                  > się bę
                                  > > dzie, jak Chmielewska, okładkami od ksiązeczki dziecinnej zasłaniał, żeby
                                  > niemo
                                  > > wlęciu po oczach nie świecić? Chmielewska jednak nie miała wyboru w cudne
                                  > j sytu
                                  > > acji mieszkaniowej wciąż jeszcze zrujnowanej Warszawy wczesnych lat 50, J
                                  > ózef n
                                  > > atomiast idiotyzm lokalowy uskutecznia sobie własnymi rękami.
                                  > >
                                  > Teraz już wszystko robi się na komputerze, wiec potrzeba mu tylko miejsca na bi
                                  > urko i większy monitor.

                                  A owszem, komputeryzacja jest faktem, ale ten "większy" monitor to istna kobyła o przekątnej minimum 68,5 cm. Świeci toto nie gorzej niż latarnia morska, a ścianek działowych na strychu brak, za to już wiemy, że pojawią się dzieci. Ponieważ brak także ścianki kolankowej istnieje niezerowa szansa, że Józef przy każdym wstaniu od biurka będzie walił łbem w skos sufitu, a niewykluczone nawet, że będzie siedział przy biurku zgięty w paragraf, bo ów kobylasty monitor też się w zbyt wielu miejscach tam nie zmieści. Uprzejmie tylko przypomnę, że według norm poddasze nieużytkowe ma maksymalnie 190 cm w najwyższym punkcie. Zważywszy na fakt, że Ryży ma ponoć 2m wzrostu, znaczy to, że w żadnym fragmencie swego mieszkania nie może przybrać postawy wyprostowanej...
                                  • ciotka.scholastyka Re: Odklejenie 27.11.21, 08:48
                                    bupu napisała:

                                    > brak także ścianki kolankowej

                                    A co to jest ta ścianka kolankowa? Już o niej pisałaś; domyślam się, że to jakiś must have przy skosach, ale konkretnie?
                                    • bupu Re: Odklejenie 27.11.21, 09:40
                                      ciotka.scholastyka napisała:

                                      > bupu napisała:
                                      >
                                      > > brak także ścianki kolankowej
                                      >
                                      > A co to jest ta ścianka kolankowa? Już o niej pisałaś; domyślam się, że to jaki
                                      > ś must have przy skosach, ale konkretnie?

                                      Prosz bardzo, rysunek poglądowy z wikipedii. Ścianka kolankowa to jest po prostu ten kawałek sciany między stropem a więźbą dachową. Poddasze nieuzytkowe ma więźbę wspartą od razu na wieńcu, co sprawia, że jest tam nisko. Ścianka kolankowa podwyższa dach na tyle, żeby mieszkańcy mogli się wyprostować nie tylko pod samą kalenicą. A to oznacza, że Józef dwumetrowiec pełza po poddaszu swym na czworakach.
                            • ciotka.scholastyka Re: Odklejenie 26.11.21, 13:26
                              > wieżyczka Cesi, zaadaptowana na pokój do uczenia się, pociągnięte przedłużacze z > mieszkania celem zapewnienia prądu. BTW trochę mnie zastanawiało, jak się tam
                              > najpierw Danka, potem Cesia zabarykadowały, to co było z potrzebami fizjo? Ok,
                              > jakieś tam ślady bytności w łazience były, kiedy wszyscy spali

                              Skoro już o tym mowa, to mnie zawsze zastanawiało, jak bardzo mocny sen mieli wszyscy domownicy, skoro nikt nigdy się nie obudził, gdy w nocy Danka szła się kąpać i coś zjeść. W końcu to mieszkanie w kamienicy, a nie Buckingham Palace.
                              • tt-tka Re: Odklejenie 26.11.21, 13:33
                                ciotka.scholastyka napisała:


                                > Skoro już o tym mowa, to mnie zawsze zastanawiało, jak bardzo mocny sen mieli w
                                > szyscy domownicy, skoro nikt nigdy się nie obudził, gdy w nocy Danka szła się k
                                > ąpać i coś zjeść. W końcu to mieszkanie w kamienicy, a nie Buckingham Palace

                                Widac mieli zdrowy, mocny sen, co cechuje (m.in.) osoby z czystym sumieniem :)
                                ja nie slysze, co sie dzieje w mieszkaniu, gdy juz zasne, a tez nie mieszkam w BP

                                raczej sie dziwilam, ze nikt nie zaczail sie na Danke, w koncu mozna sie bylo spodziewac, ze kiedys musi do tej lazienki pojsc
                                • dziabka1 Re: Odklejenie 26.11.21, 16:00
                                  tt-tka napisała:


                                  > raczej sie dziwilam, ze nikt nie zaczail sie na Danke, w koncu mozna sie bylo s
                                  > podziewac, ze kiedys musi do tej lazienki pojsc
                                  >
                                  >
                                  No jak nie! Przecież Żaczek właśnie to proponował: "Jedzenie, potrzeby fizjologiczne i nawyk higieny.
                                  Przydybie się ją koło łazienki i cześć pieśni."
                                  • tt-tka Re: Odklejenie 26.11.21, 18:21
                                    dziabka1 napisał(a):


                                    > >
                                    > No jak nie! Przecież Żaczek właśnie to proponował: "Jedzenie, potrzeby fizjolog
                                    > iczne i nawyk higieny.
                                    > Przydybie się ją koło łazienki i cześć pieśni."

                                    Zaczek zna zycie :)
                                    ale w koncu nikt tam nie dybal, zdaje sie
                                    albo moze nim ustalili te dyzury na dybanie, Danka juz sie zlamala ? Ile ona na tym strachu siedziala, dobe ?
                                    • tt-tka Re: Odklejenie 26.11.21, 18:22
                                      strYchu ofkors !
                                      • necarnis Re: Odklejenie 29.11.21, 22:25
                                        Mnie przy tym cudownym szklanym poddaszu zastanawia kwestia materiałów budowlanych... Rozumiem, że te większe rzeczy mogły być dostarczane na budowę bezpośrednio z hurtowni, ale reszta? Józef wiaderka z farbą wiesza sobie na kierownicy tego roweru? Te wszystkie wałki, kuwety, szpachelki, silikony, wkręty, narzędzia itp. wozi w plecaczku czy jak? I czy istnieje ktoś, kto robiąc samodzielnie remont nie musiał co najmniej raz jechać w trybie pilnym do castoramy bo akurat zabrakło kluczowego elementu robót?
                                        • bupu Re: Odklejenie 30.11.21, 12:55
                                          necarnis napisała:

                                          > Mnie przy tym cudownym szklanym poddaszu zastanawia kwestia materiałów budowlan
                                          > ych... Rozumiem, że te większe rzeczy mogły być dostarczane na budowę bezpośred
                                          > nio z hurtowni, ale reszta? Józef wiaderka z farbą wiesza sobie na kierownicy t
                                          > ego roweru? Te wszystkie wałki, kuwety, szpachelki, silikony, wkręty, narzędzia
                                          > itp. wozi w plecaczku czy jak? I czy istnieje ktoś, kto robiąc samodzielnie re
                                          > mont nie musiał co najmniej raz jechać w trybie pilnym do castoramy bo akurat z
                                          > abrakło kluczowego elementu robót?

                                          A do czego służy Chrobot? Do zapewniania transportu jaśnie Rumiankom i jaśnie Borejkom. Jak akurat niczego.nie remontuje w Ruince, ani na Rusfelta, to zasuwa do Rumiankowa z kubełkami, farbami, dachówkami i czym tam jeszcze.
                                        • przymrozki Re: Odklejenie 05.12.21, 13:11
                                          necarnis napisała:

                                          > I czy istnieje ktoś, kto robiąc samodzielnie re
                                          > mont nie musiał co najmniej raz jechać w trybie pilnym do castoramy bo akurat z
                                          > abrakło kluczowego elementu robót?

                                          Za przytomności czytelnika Józinek pojechał do castoramy raz, gdy potrzebował, żeby mu namieszano farby akrylowej na naszyjnik zaręczynowy dla nieznanej mu wówczas z imienia Dorotki. Pojechał samochodem z Gabrysią. Historii remontu generalnego ogarnianego na rowerze czytelnikowi oszczędzono, no ale powiedzmy, że zapas wszystkiego podwiózł mu ojciec albo Florian, a doskonałe obliczenia Józinka i jego dar planowania sprawiły, że nigdy niczego nie zabrakło. Powiedzmy.

                                          Ale to się i tak nie spina. Bo na przykład. Strych Rezydencji Rumianków raczej nie doczekał czasów Józinka jako bryła otwarta na przestrzał. Czyli tam musiało dojść do wyburzania ścian (z góry uprzedzam, że nie mam w tej dziedzinie wiedzy specjalistycznej, powołuję się jedynie na zdroworozsądkową intuicję i doświadczenie życiowe, które wskazuje, że ściany, choćby nawet i te nienośne, nie rozbierają się do zera samoczynnie na pierwszą grzeczną prośbę o ustąpienie miejsca imponującym przeszkleniom). I to też Józinek haratnął sam w okamgnieniu? Rozwalanie ściany zewnętrznej starego domu przez studenta trzeciego roku z doświadczeniem w wymienianiu okien w stadninie wuja nie jest zdarzeniem potencjalnie naruszającym konstrukcję budowli?

                                          • bupu Re: Odklejenie 05.12.21, 19:54
                                            przymrozki napisała:

                                            > necarnis napisała:
                                            >
                                            > > I czy istnieje ktoś, kto robiąc samodzielnie re
                                            > > mont nie musiał co najmniej raz jechać w trybie pilnym do castoramy bo ak
                                            > urat z
                                            > > abrakło kluczowego elementu robót?
                                            >
                                            > Za przytomności czytelnika Józinek pojechał do castoramy raz, gdy potrzebował,
                                            > żeby mu namieszano farby akrylowej na naszyjnik zaręczynowy dla nieznanej mu wó
                                            > wczas z imienia Dorotki.

                                            I na pierścionek zaręczynowy z kółka od karnisza..


                                            > Ale to się i tak nie spina. Bo na przykład. Strych Rezydencji Rumianków raczej
                                            > nie doczekał czasów Józinka jako bryła otwarta na przestrzał. Czyli tam musiało
                                            > dojść do wyburzania ścian (z góry uprzedzam, że nie mam w tej dziedzinie wiedz
                                            > y specjalistycznej, powołuję się jedynie na zdroworozsądkową intuicję i doświad
                                            > czenie życiowe, które wskazuje, że ściany, choćby nawet i te nienośne, nie rozb
                                            > ierają się do zera samoczynnie na pierwszą grzeczną prośbę o ustąpienie miejsca
                                            > imponującym przeszkleniom). I to też Józinek haratnął sam w okamgnieniu? Rozwa
                                            > lanie ściany zewnętrznej starego domu przez studenta trzeciego roku z doświadcz
                                            > eniem w wymienianiu okien w stadninie wuja nie jest zdarzeniem potencjalnie nar
                                            > uszającym konstrukcję budowli?

                                            I dlatego potrzebny tu jest profesjonalny projekt, nie tylko z rysunkami architekta, ale takoż z obliczeniami wykonanymi przez konstruktora. Inaczej się może wszystko, nader efektownie, pie... przewrócić. Z trzaskiem. Nie wspomnę o tym, że wymaga to rozebrania dachu, wywalenia ścianek szczytowych, wymurowania nowych szczytów, bo w czymś te okna musiały być osadzone przecież, następnie zaś postawienia apiać więźby dachowej i położenia pokrycia. Już lecę widzieć, jak jeden Józinek robi to wszystko w podskokach, nie naruszając przy tym spokoju babć i narzeczonej na parterze.
                                            • kocynder Re: Odklejenie 05.12.21, 21:13
                                              Wiecie co? Ja mam takie przekonanie wewnętrzne, że MM sobie "uwidzi" jakowyś obrazek i opisuje, a jeśli rzeczywistość nie chce współpracować, to tym gorzej dla rzeczywistości. Jak z tym szaletem Nadszympansów. Wymyśliła sobie domeczek pod wielkim cisem (czy tam modrzewiem) a wokół pola niskie a ciemnozielone przez rok cały - no to dawaj! Domeczek malutki, bo z resztek po szklarni, Ciemnozielone plantacje iglaczków wokół i ten słup, pardon modrzew pośrodku... O kilka nieb lepiej by było, gdyby ulokowała ów domeczek ZA plantacją a nie na jej środku, domek malutki, bo NA RAZIE wykończono tylko kuchnię, łazienkę i dwa pokoje, ale projekt jest rozwojowy i dobudować można, że nawet i Adam toczył z architektem boje, bo się uparł, że MUSI zostać pięćsetletni jawor i domek musi się zmieścić obok, nie naruszając drzewa, że obok biegła droga do leśniczówki, więc podłączenie mediów i sieci wod-kan nie było zbytnim problemem... No ale nie, wyobraźnia podsunęła domeczek pod drzewem OTOCZONY niską zielenią - to nie ma bata. I koniec. Podobnie te szklane domy Cezarego Baryki, pardon, Józefa Pałysa. MM wymyśliła sobie przeszklenie na wylot, no i szlus. Nie da się napisać, że o prostu remont generalny. Nie. No a to, że Józwa sam, to tak jak i Adam z Gruszką - moim zdaniem pokłosie czasów, w których MM żyła, gdzie całkiem serio bardzo wiele rzeczy robiło się chałupniczo i właśnie metoda wujek z bratem.... I owszem, często powstawały kurioza budowlane, stawiane bez żadnych pozwoleń, bez norm itd. No, ale to zaś kiedyś, i dotyczyło jednak raczej lokali typu altanka działkowa, albo garaż na poloneza, zwanego czule Borewiczem, a nie domów mieszkalnych!
                                              • bupu Re: Odklejenie 05.12.21, 23:03
                                                kocynder napisała:

                                                > Wiecie co? Ja mam takie przekonanie wewnętrzne, że MM sobie "uwidzi" jakowyś ob
                                                > razek i opisuje, a jeśli rzeczywistość nie chce współpracować, to tym gorzej dl
                                                > a rzeczywistości. Jak z tym szaletem Nadszympansów. Wymyśliła sobie domeczek po
                                                > d wielkim cisem (czy tam modrzewiem) a wokół pola niskie a ciemnozielone przez
                                                > rok cały - no to dawaj! Domeczek malutki, bo z resztek po szklarni, Ciemnozielo
                                                > ne plantacje iglaczków wokół i ten słup, pardon modrzew pośrodku...

                                                Świerk to był. I pod nim studnia z żurawiem, co studnia z żurawiem robi na środku plantacji???

                                                > O kilka nie
                                                > b lepiej by było, gdyby ulokowała ów domeczek ZA plantacją a nie na jej środku,

                                                Albo w dowolnym innym miejscu. Stare siedliszcze w podkostrzyńskiej wsi. Chałupa się rozpadła, szopa też, studnia ino została. Adam na fundamentach starej chałupy pobudował nową, dla hecy i dekoracji zrobił żuraw i cembrowinę starej studni, bo mu sfatygowane betonowe kręgi psuły estetykę, a zasypywac nie chciał...


                                                > Podobnie te szklane domy Cezarego Baryki, pardon, Józefa Pałysa. MM wym
                                                > yśliła sobie przeszklenie na wylot, no i szlus. Nie da się napisać, że o prostu
                                                > remont generalny. Nie. No a to, że Józwa sam, to tak jak i Adam z Gruszką - mo
                                                > im zdaniem pokłosie czasów, w których MM żyła, gdzie całkiem serio bardzo wiele
                                                > rzeczy robiło się chałupniczo i właśnie metoda wujek z bratem....

                                                Ja mam za to wrażenie, że wykonanie remontu jest u MM jakimś dowodem męskości danego bohatera, dlatego każdy facet w Sadze, który nie jest fubrawcem (lub Ignacem) musi przynajmniej raz w życiu chwycić materiały budowlane w dłoń i ruszyć do boju, pardon, do pracy. A że Józwa w tej sadze robi za supermena i walecznego męża o zakutym łbie, nie może poprzestać na banalnym odmalowaniu ścian, niczym jakiś Miągwa (który, notabene, również dowodził swej męskości z pędzlem w dłoni i na drabinie). On musi od razu dokonać wiekopomnego dzieła, od którego wszystkim szczęki opadną, bycie Marianem Słojem albowiem zobowiązuje.
                                                A kwestie architektoniczne i konstrukcyjne? Papierologia? A co to autorkę obchodzi? W wyobraźni wszystko się mieści.
                      • mamuka_z_boru Re: Odklejenie 30.11.21, 21:08
                        bupu napisała:


                        >
                        > W rzeczy samej. Nora odwiedza Rumiankowo 2 września i remont jest skończony, ba
                        > , nawet posprzątane jest. Józef w dwa miesiące wymienił część dachówek, wstawił
                        > szklane szczyty, wzmocnił strop, wymurował kominek, położył nową podłogę, poma
                        > lował tę podłogę, ściany obił boazeryjo, którą też pomalował...
                        >
                        I pomyśleć, że dobudowanie do domu schodków metalowych o lekkiej konstrukcji samonośnej zajęło nam pół roku... Same projekty, stosowne pozwolenia i urzędowe zabiegi trwały 5 miesięcy. Nieudaczniki z nas, ani chybi.
                        • kocynder Re: Odklejenie 30.11.21, 22:22
                          Hmmm... Może MM się naoglądała takiego programu, Dowbor Katarzyna to prowadzi... "Coś tam Dom". W pięć dni remont generalny. I nie wzięła pod uwagę, że o ile sam remont, przy odpowiedniej i licznej ekipie, owszem, w pięć dni jest wykonalny, o tyle nie ma opcji by w tym czasie załatwić np wszystko w urzędach, pozwolenia itd, nawet przy założeniu, że ich i architekt ma wszelakie uprawnienia... O ściągnięciu "na drugi dzień" ekipy do usunięcia i utylizacji azbestu nie wspomnę...
                          • bupu Re: Odklejenie 30.11.21, 22:32
                            kocynder napisała:

                            > Hmmm... Może MM się naoglądała takiego programu, Dowbor Katarzyna to prowadzi..
                            > . "Coś tam Dom". W pięć dni remont generalny. I nie wzięła pod uwagę, że o ile
                            > sam remont, przy odpowiedniej i licznej ekipie, owszem, w pięć dni jest wykonal
                            > ny,

                            Ekipa Józina składała się z Józina, sztuk jeden, chciałam przypomnieć. A tak swoją drogą ciekawe jak montował te szklane szczyty, wnosił na plecach po drabinie?
                            • kocynder Re: Odklejenie 03.12.21, 20:12
                              No toteż mówię - MM się naoglądała programu, ale już realia tegoż położyła pod pociąg pospieszny relacji Warszawa - Kraków. Bo, owszem, jest możliwy remont domu w pięć dni, w sensie wykonania prac budowlanych, przy odpowiednio licznej, fachowej ekipie. Ale... Po pierwsze: ta ekipa musi być. Zarówno liczna, jak fachowa, a poza tym... Jakby to ująć... "Robotna". "Robotna" to takie słowo, którego moja babcia używała na określenie osób które są nie tylko pracowite, ale też robota wszelka idzie im składnie, efektywnie i z zamierzonym skutkiem. Po drugie: że załatwienie tych wszystkich pozwoleń, atestów, zgód itd to nie w kij dmuchał i nie da się tego załatwić w kilka dni. A nie ma opcji, by studencik, choćby i najzdolniejszy, miał uprawnienia do zatwierdzania itd. Po trzecie zaś: że we wspomnianym programie właśnie x czasu wcześniej zaczyna się sprawdzenie możliwości (np które ściany są nośne i nie do ruszenia, praw własności do budynku i gruntu, możliwości podłączenia się do sieci gminnych itd), potem x czasu trwa projektowanie (to tylko na wizji jednego dnia pani/pan architekt leci z miarką a drugiego o poranku ma gotowe plany), kolejne x czasu umawianie ekip (np do zdjęcia i utylizacji azbestu, do podłączenia do gminnych sieci wod-kan), a potem na teren remontu wjeżdża sprzęt, który wymaga obsługi przez profesjonalistów, jeśli np w grę wchodzi koparka do wykopania dołu pod szambo... I że NICZEGO z powyższych nie jest w stanie załatwić studencik. Znaczy ok, załatwić jest w stanie. Ale nie swymi rączkami, ani nie w chwilę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka