Dodaj do ulubionych

Udawanie orgazmu

25.03.18, 21:16
„To właśnie od nich my cztery dowiedziałyśmy się czym jest dobre małżeństwo.” - Patrycja str. 40
„Ojciec do dziś nie wiedział kto to jest Kal Amburka. Mama twierdziła, że gdyby tata odkrył, iż pseudonim ten skrywa jego własną, wieloletnią małżonkę skutki mogłyby być opłakane.
Ignacy Borejko lubił grać w tym stadle pierwsze skrzypce (…) A mama mu na to pozwalała. Z właściwą sobie łagodną ironią usuwała się na drugi plan, co zupełnie nie przeszkadzało w dalszym spokojnymi dyskretnym kierowaniu zżyciem rodziny. Stara, dobra szkoła kobiecego taktu.” – MM strona 45, 46

Mamy jasny przekaz: nie traktuj męża poważnie, wręcz przeciwnie - udawaj przez pięćdziesiąt lat pożycia, ze to on rządzi i umacniaj go w przekonaniu, ze jest seniorem rodu, podczas gdy tak naprawdę świetnie wiesz, że to pierdoła. Oto przepis na udane małżeństwo!

Po wielu latach związku, powiem wprost, po kilku związkach - wiem jedno – nic dobrego nie wynika z manipulacji, pobłażliwości i skrywanego poczucia wyższości.

Czymś zupełnie innym jest akceptacja śmiesznostek, drobnych przyzwyczajeń, wręcz nieszkodliwych manii partnera. One nadają kolorytu życiu.

W pełni akceptuję i uważam za cenne dla związku posiadanie własnego życia towarzyskiego, odrębnych pasji, zainteresowań, przemyśleń które partnerzy ujawniają dopiero, gdy przemyślenia dojrzeją. W pełni popieram takt i delikatność i szanowanie uczuć w wyrażaniu dezaprobaty dla poczynań współmałżonka.

Postawa, która propaguje MM jest nie tylko jest nieuczciwością, ale - tak jak w tytule wątku - nie pozwala małżonkom/partnerom na wzajemne stymulowanie się w rozwoju, na doskonalenie się, na pracę nad sobą. Taką postawę dzieli tylko włos od pogardy.
Za nic, przenigdy nie chciałabym być z mężczyzną, którego nie szanuję.

UFFFF, ulżyło mi! powiem jednak szczerze, ze to jedno zdanie uznałam za tak szkodliwe, ze aż postanowiłam założyć nowy wątek.
Ale… może ja już stara jestem? A może nie mam racji i się czepiam?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 25.03.18, 21:53
      druza.11 napisała:

      nic d
      > obrego nie wynika z manipulacji, pobłażliwości i skrywanego poczucia wyższości.

      Zgadzam sie.
      C o wiecej, MM to napisala, choc zpewne wbrew intencjom :) - napisala malzenstwo, w ktorym nie ma szczerosci, zrozumienia, wspolpracy. Jest tylko pierdola z rozdetym ego i manipulantka.


      > Postawa, która propaguje MM jest nie tylko jest nieuczciwością,

      I to praktycznie wystarczy. Zycie pod jednym dachem z czlowiekiem, ktory jest nieuczciwy... po co ?

      > Za nic, przenigdy nie chciałabym być z mężczyzną, którego nie szanuję.

      Bylam. Aczkolwiek krocej niz pol wieku :)
      Ale o wspolnym domu, dzieciach i finansach nie moglo byc mowy. Nie i juz.


      > Ale… może ja już stara jestem? A może nie mam racji i się czepiam?

      Borejki tez nje smarkacze. Ani nie byli nimi, gdy zaczeli te gre pozorow.
    • vilez Re: Udawanie orgazmu 25.03.18, 21:56
      Bardzo dobry wpis :)
    • krystalla Re: Udawanie orgazmu 25.03.18, 22:07
      Całkowicie się podpisuję, ależ mi to zgrzytnęło! Druzy pięknie wszystko wypunktowała. Amen.
      • gat45 Re: Udawanie orgazmu 26.03.18, 13:45
        Ironia.
        Dla mnie tu jest klucz.
        Nie mówiąc już, że ironia jakoś marnie mi się komponuje z łagodnością, to chyba właśnie ironia jest zakazana w prawdziwym związku. Jest gorsza niż gniew czy nawet chwilowa wściekłość. Bo ironią z zasady posługujemy się, kiedy nie możemy albo nie chcemy poważnie i dogłębnie porozmawiać na temat x, y czy z. A w partnerstwie to wielka pułapka, takie uniki. Jeżeli mamy ironiczną naturę i ona nas gryzie tak, że się nie możemy powstrzymać, to zawsze jest nieograniczone pole do popisu - ironizować na temat własny. Ale to jest dane tylko nielicznym wybrańcom. Niestety.
        Czy nasza subtelnie ironiczna pani Ignacowa Borejko kiedykolwiek zdobywa się na autoironię ?
        • iwoniaw Re: Udawanie orgazmu 28.03.18, 22:40
          Czy nasza subtelnie ironiczna pani Ignacowa Borejko kiedykolwiek zdobywa się na
          > autoironię ?


          Nie, nie zdobywa się - za to w CZ co i rusz "przewraca oczami" (jako komentarz do, przyznać trzeba, dość napuszonych i niezbyt celnych, komentarzy małżonka). Bardzo mnie to uderzyło - wg komentarza odautorskiego to taka świetna, kochająca się i rozumiejąca para, a w praktyce ona nim pogardza, nie traktuje poważnie, w zasadzie to odnosi się do niego jak do osoby poszkodowanej na umyśle, z którą nie ma sensu dyskutować, tak jak nie dyskutujemy na pewnym poziomie z dzieckiem czy osobą upośledzoną.
          Reszta w zasadzie jest dobitnie wypunktowana w poście startowym.
    • kanga_roo Re: Udawanie orgazmu 29.03.18, 08:42
      też mi ta "Stara, dobra szkoła kobiecego taktu" mocno zgrzytnęła. to znaczy rozumiem, że tak to odbiera Melania. ale po Patrycji, od lat związanej z fajnym facetem, nie spodziewałabym się takiego komentarza.
      no ale moje małżeństwo zapewne nie jest "dobre" bo wolę szczerość niż manipulację, więc co ja tam wiem.
    • przymrozki Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 19:31
      Zastanawiam się, czy musimy przyjąć, że motywacja Mili była właśnie taka - "głupi ten mój Ignac, lepiej mu nic nie powiem, lepiej nim pomanipuluję".

      Mila nie miała niczego poza domem. A i dom w pewnym momencie przestał być jej królestwem, bo pojawiła się druga gospodyni. Może Borejkowa ukryła Kalamburkę, bo chciała mieć coś tylko swojego. Inni pisaliby pamiętnik, a ona zamiast pamiętników pisała sztuki. Przecież na początku nie wiedziała, że jej pisanina zmieni historię polskiego dramatu.

      A potem może cieszyło ją to, że ma tajemnicę.

      • iwoniaw Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 19:39
        przymrozki napisała:

        > Zastanawiam się, czy musimy przyjąć, że motywacja Mili była właśnie taka - "głu
        > pi ten mój Ignac, lepiej mu nic nie powiem, lepiej nim pomanipuluję".


        Moim zdaniem narrator mówi nam to wprost i to raz po raz. W CZ Mila znów "przewraca oczami" przy niektórych tekstach Ignaca (nie komentująć ich słowem ani na bieżąco, ani post factum, gdy są sami), sama Patrycja pisząc o małżeństwie rodziców widzi, że matka tzw. "kobiecym sprytem" odwraca uwagę ojca od pewnych rzeczy czy przekonuje go do innych.
        • przymrozki Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 19:51
          iwoniaw napisała:

          > przymrozki napisała:
          >
          > > Zastanawiam się, czy musimy przyjąć, że motywacja Mili była właśnie taka
          > - "głu
          > > pi ten mój Ignac, lepiej mu nic nie powiem, lepiej nim pomanipuluję".

          > ]
          >
          > Moim zdaniem narrator mówi nam to wprost i to raz po raz. W CZ Mila znów "przew
          > raca oczami" przy niektórych tekstach Ignaca (nie komentująć ich słowem ani na
          > bieżąco, ani post factum, gdy są sami), sama Patrycja pisząc o małżeństwie rodz
          > iców widzi, że matka tzw. "kobiecym sprytem" odwraca uwagę ojca od pewnych rzec
          > zy czy przekonuje go do innych.
          >

          Można kogoś kochać i szanować, a mimo to czasem przewracać oczami. To się nie wyklucza. To raczej miłość a la Józinek i Dorotka (tylko trzymają się za ręce, patrzą sobie w oczy i wzdychają, trzeci już rok) jest nieprawdopodobna.
          • ciotka_scholastyka Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 20:22
            przymrozki napisała:

            > Można kogoś kochać i szanować, a mimo to czasem przewracać oczami. To się nie w
            > yklucza.

            Eno, chyba nikt tu nie twierdzi, że się wyklucza? Ręka w górę ten, kto nigdy nie pomyślał, przykładowo, że jeśli ten osioł nie przestanie, uduszę go w miejscu publicznym...
      • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 20:45
        przymrozki napisała:

        > Zastanawiam się, czy musimy przyjąć, że motywacja Mili była właśnie taka - "głu
        > pi ten mój Ignac, lepiej mu nic nie powiem, lepiej nim pomanipuluję".
        >
        > Mila nie miała niczego poza domem. A i dom w pewnym momencie przestał być jej k
        > rólestwem, bo pojawiła się druga gospodyni.

        Kogo masz na mysli ? Bo jesli Gabe, to imho ona nigdy nie byla druga ani w ogole zadna gospodynia, byla corka w mieszkaniu rodzicow, w kuchni matki.

        Może Borejkowa ukryła Kalamburkę, b
        > o chciała mieć coś tylko swojego. Inni pisaliby pamiętnik, a ona zamiast pamięt
        > ników pisała sztuki. Przecież na początku nie wiedziała, że jej pisanina zmieni
        > historię polskiego dramatu.

        Pisala od 1990 podobno. W 2000 dowiadujemy sie, ze od razu odniosla sukces.
        >
        > A potem może cieszyło ją to, że ma tajemnicę.

        Zapewne, tylko co to mowi o jej wspolnocie z Ygnacem ? Schowac bardzo istotna czesc zycia przed najblizszym podobno czlowiekiem, dlaczego ? LATAMI klamac, wmawiajac korekty ?

        • przymrozki Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 20:59
          tt-tka napisała:


          > > A potem może cieszyło ją to, że ma tajemnicę.
          >
          > Zapewne, tylko co to mowi o jej wspolnocie z Ygnacem ? Schowac bardzo istotna c
          > zesc zycia przed najblizszym podobno czlowiekiem, dlaczego ? LATAMI klamac, w
          > mawiajac korekty ?
          >

          Ale też oprócz tego nic nie ukrywała. Noooo, może nie licząc powrotu pijanego Pyziaka (ale w tej sprawie pisałam, że z mojego punktu widzenia zachowanie Mili jest tutaj trudne do obrony). Poza tym małżeństwo Borejków widzimy raczej jako zgodne, pełne czułości i zrozumienia. Owszem, nie jest to typ związku, który każdej z nas by odpowiadał (ja bym takiego Ignaca zabiła, na przykład), ale też i ludzie różnych rzeczy od życia oczekują.
          • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 22:13
            przymrozki napisała:



            > Ale też oprócz tego nic nie ukrywała.

            Zlituj sie. Oprocz tego ? W praktyce ukrywala zajecia, kontakty, zarobki, ambicje, zainteresowania... niemal wszystko, co bylo wazne ] w jej zyciu.
            Tak, skarbie, nie powiem ci, co robie, ile mam pieniedzy i skad, na co je przeznaczam, co sprawia mi radosc, dokad siegaja moje ambicje ani co mi w duszy gra, ale przeciez poza tym nie mam przed toba zadnych sekretow, to o co chodzi. Do zopy z takim partnerem zyciowym.

            Poza tym małżeństwo Borejków widzimy raczej jako
            > zgodne, pełne czułości i zrozumienia.

            Ja bym poprosila o przyklady tego zrozumienia. Zwlaszcza jak Ygnac rozumie malzonke.
        • iskrzy_54 Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 21:01
          Zawsze się zastanawiałam, co zdolny, bardzo zdolny twórca przez wielkie Tfu robił z kasą. Może całe to pisanie było "pro publico bono"?
          • przymrozki Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 21:12
            iskrzy_54 napisała:

            > Zawsze się zastanawiałam, co zdolny, bardzo zdolny twórca przez wielkie Tfu rob
            > ił z kasą. Może całe to pisanie było "pro publico bono"?

            Może przynajmniej część "wyprała" przedstawiając mężowi jako zyski z "korekt".
            • iskrzy_54 Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 21:20
              Może przynajmniej część "wyprała" przedstawiając mężowi jako zyski z "korekt".

              BTW - czy gdzieś jest powiedziane kto jej "załatwił" te korekty? Wiemy, że dziewiarstwo dla spółdzielni załatwiła Gizela, ale korekty? Zajmuję się dorywczo tłumaczeniami, więc wiem, że n ogół potrzebne są referencje.
              • krystalla Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 21:52
                iskrzy_54 napisała:

                Zajmuję się dorywczo tłumaczeniami, więc wiem, że n ogół potrzebne są referencje.

                Albo chociaż stosowne wykształcenie. Jak wiemy, Milicja była ekonomistką, tak?
                • dakota77 Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 22:11
                  krystalla napisała:

                  > iskrzy_54 napisała:
                  >
                  > Zajmuję się dorywczo tłumaczeniami, więc wiem, że n ogół potrzebne są referenc
                  > je.
                  >
                  > Albo chociaż stosowne wykształcenie. Jak wiemy, Milicja była ekonomistką, tak?

                  Ale gdyby zajmowala sie korektami/redakcja tekstow z branzy ekonomicznej, jej wyksztalcenie byloby atutem.
                  • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 02.04.18, 22:19
                    dakota77 napisała:


                    > Ale gdyby zajmowala sie korektami/redakcja tekstow z branzy ekonomicznej, jej w
                    > yksztalcenie byloby atutem.

                    Nie sadze. Ekonomia, bez dyplomu, sprzed 40 z gora lat... Poza tym wiemy, ze korekty robila dla wydawnictwa A5, ktore jako zywo ekonomii nie wydawalo :)
                    Pewnie jak zwykle Gizela zalatwila, byla jeszcze wtedy w Poznaniu. A przemilczano to przez dyskrecje.
                    (Gizela szyla, a Kazio Trak byl elektrykiem i umial robic meble na wymiar. To jakby kto byl ciekaw, skad Gizela miala moznosc zalatwic :) - sadze, ze oni oboje mieli wiecej przydaznych w zyciu znajomosci niz Borejkowie z corkami i zieciami)
                    • przymrozki Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 13:27
                      I do tego jeszcze znajomość francuskiego.

                      Swoją drogą, ciekawe, jak jej ten francuski szedł, skoro nie używała języka na co dzień, raczej po francusku nie czytywała i nawet nie oglądała francuskiej telewizji. Mogła być to tylko
                      znajomość wybitnie bierna i raczej ograniczona.
                      • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 13:51
                        przymrozki napisała:

                        > I do tego jeszcze znajomość francuskiego.
                        >
                        > Swoją drogą, ciekawe, jak jej ten francuski szedł, skoro nie używała języka na
                        > co dzień, raczej po francusku nie czytywała i nawet nie oglądała francuskiej te
                        > lewizji. Mogła być to tylko
                        > znajomość wybitnie bierna i raczej ograniczona.

                        Ona konczyla studia przed 1960 rokiem. Pracowac jako ta korektorka zaczela w 1990. Nic nie wskazuje na to, by przez 30 lat w miedzyczasie czytala, sluchala, mowila w danym jezyku. A po 30 latach nieuzywania (nawet biernie) to juz nie jest znajomosc jezyka, moze sladowe pamietanie kilkudziesieciu slowek.
                        • przymrozki Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 14:21
                          tt-tka napisała:
                          >
                          > Ona konczyla studia przed 1960 rokiem. Pracowac jako ta korektorka zaczela w 1
                          > 990. Nic nie wskazuje na to, by przez 30 lat w miedzyczasie czytala, sluchala,
                          > mowila w danym jezyku. A po 30 latach nieuzywania (nawet biernie) to juz nie je
                          > st znajomosc jezyka, moze sladowe pamietanie kilkudziesieciu slowek.

                          Zwłaszcza, że to francuski. Angielski trudniej zapomnieć, trzeba by naprawdę odciąć się kultury masowej. Nie oglądać filmów, nie słuchać muzyki etc. Poza tym gramatyka angielska jest jednak dosyć prosta. Człowiek, który kiedyś mówił nieźle po angielsku i nie jest śliczną blondynką z Poznania, która przed nauką języka się wzbrania i której " na naukę języka, umysł się zamyka", potrzebuje jednego wieczora, żeby sobie odświeżyć gramatykę.

                          Z francuskim raczej tak łatwo by nie poszło. Nooo, chyba że Mila ma niebywałą łatwość uczenia się języków.
      • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 02:44
        przymrozki napisała:

        > może cieszyło ją to, że ma tajemnicę.
        >

        Moze i cieszylo, ale nie uciecha byla powodem klamania przez dziesieciolecia. Wrocilam do postu zalozycielskiego "Mama twierdzila, ze gdyby tata dowiedzial sie (...) skutki bylyby oplakane". No.
        • piotr7777 Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 09:26
          Po pierwsze M.M. powieliła wielokrotny schemat, znany choćby z sitcomów - "żona mądrzejsza od mężą pozwala mu myśleć, że to on jest głową rodziny". Rozumiem, że Mila Borejko jest na tym forum nielubiana, ale nie podoba mi się, że w każdej sytuacji robi się z niej potwora. Nawet to, że dyskretnie przygląda się wnukom i ich wybrankom ma być dowodem jej toksyczności.
          Po drugie, z punktu widzenia fabuły istotne jest to, że o Kalu Amburce wiedzą córki Mili i nie zostało to odautorsko wyjaśnione. Zabawne, że tu powstało kilka fanfików o tym jak ujawnienie tego faktu burzy relacje rodzinne. No dobra, w sumie córki Mili mogą być dumne z mamy - dramaturga i na przykład nie mieć względem niej roszczeń ani pretensji (zwłaszcza, że o ile rozumiem sytuację, w której sławne dzieci wspierają rodziców, uważam, że w drugą stronę ma to sens tylko w razie naprawdę ważnej potrzeby), ale jest pytanie - Mila powiedziała córkom a ukryła przed mężem. Czy po prostu któraś z nich doszła drogą deukcji, powiedziała pozostałym a Mila się przyznała i zabronił mówić Ignacemu.
          M.M. nie dość, że stworzyła mało wiarygodną historię (gospodyni domowa jako wzięty dramaturg) jak się okazało ważyła ją dość lekce. I w grudnie rzeczy była nie fair wobec czytelników.
          • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 09:41
            piotr7777 napisał:

            > Po pierwsze M.M. powieliła wielokrotny schemat, znany choćby z sitcomów - "żona
            > mądrzejsza od mężą pozwala mu myśleć, że to on jest głową rodziny". Rozumiem,
            > że Mila Borejko jest na tym forum nielubiana, ale nie podoba mi się, że w każde
            > j sytuacji robi się z niej potwora. Nawet to, że dyskretnie przygląda się wnuk
            > om i ich wybrankom ma być dowodem jej toksyczności.

            Piotrze, nie dlatego, ze sie "dyskretnie przyglada", tylko dlatego, ze taksuje i ocenia, w dodatku nie majac przeslanek. Casus Agnieszki, sporo o tym pisano.
            Oraz dlatego, ze oceniajac stosuje podwojne kryteria.


            > Po drugie, z punktu widzenia fabuły istotne jest to, że o Kalu Amburce wiedzą c
            > órki Mili i nie zostało to odautorsko wyjaśnione.

            Ale nam nie o fabule chodzi, tylko o charakter postaci.
          • iwoniaw Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 10:15
            Po pierwsze M.M. powieliła wielokrotny schemat, znany choćby z sitcomów - "żona
            > mądrzejsza od mężą pozwala mu myśleć, że to on jest głową rodziny".


            To jest jasne, natomiast inną kwestią jest, co nam to mówi o postaci - w kontekście pozostałych uwag odautorskich i fabuły. To nie "na forum robi się z niej potwora", to MM przestawia ją tak, jak przedstawia.
            • agafiatichonowna Re: Udawanie orgazmu 03.04.18, 12:43
              Zawsze mi się wydawało, że jednym z przejawów dobrego związku jest umiejętność cieszenia się z sukcesów partnera, bycie dumnym z jego osiągnięć zawodowych i nie tylko zawodowych, o ile tylko te uczucia są szczere i niewymuszone. O ja naiwna. Żadne takie. Potrzebna jest tajemniczość, dyskrecja, ironia(?!), skromność jednej strony i rozbuchane ego drugiej, a jeśli ten stan rzeczy zostanie zaburzony może nastąpić katastrofa, wg słów Milicji -"skutki mogą być opłakane". Czyli co może się zdarzyć? Rozbuchane ego zleci na pysk z cokoła i okaże się wydmuszką? Tak więc żeby uniknąć podobnej tragedii zaleca sie skromność, drogie panie, skromność przede wszystkim. Swoje sukcesy zawinąć szczelnie w czarną folię i upchnąć w najbardziej niedostępnym miejscu, a najlepiej ich wcale nie mieć.
    • tt-tka Re: Udawanie orgazmu 13.10.24, 13:00
      Podciagam niemlody watek w kontekscie konserwatyzmu/braku konserwatyzmu Milicji.

      PS imo Milicja zawsze, a przynajmniej od dawna holdowala konserwatyzmowi, a Ygnac to juz nawet nie konserwa, tylko reakcjonista :)
      ale przede wszystkim oboje sa strasznymi falszywcami. I ich stosunki (wzajemne) Druza trafnie, jak sadze, nazwala udawaniem orgazmu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka