bupu
23.03.20, 17:27
W pracy mam urlop przymusowy, ogarnęłam zatem już kwiatki domowe, nadrobiłam zaległości w robótkach ręcznych, upiekłam jeden chleb na zakwasie (nieudany), nastawiłam zakwas nr 2. Zakwas nr 2 musi jeszcze popracować, drożdże lud wykupił w ataku paniki, mam więc w planach irlandzki chleb sodowy, ale cóż to jest, godzinka roboty i już. Żeby zatem nie zjełczeć do ostatka z nudów, grzebię w trzech ostatnich tomach tego, co kiedyś było Jeżycjadą, potem wymorfowało w Zgrozocjadę, a teraz jest głównie Nudzicjadą.
Irytacyjka nr 1.
Feblik, sama końcówka. Ignac z Agnieszką zajeżdżają do Floplicowa, wyłażą z golfa, podchodzą do oczekującego na ganku/schodach klanu B. i wywiązuje się konwersacja, której obrzydliwość zauważyłam dopiero teraz. Otóż biorą w niej udział oba Ignace, Milicja i Pulpa, rozmawiają o Agnieszce. Która stoi obok. I milczy, moze dlatego, że klan, z Ignacem jr na czele, nie daje dojść do słowa. Wystawcie sobie, junior ględzi za Agnieszkę, jakby tej z chwilą przeistoczenia w narzeczoną aparat mowy amputowano, potem włącza się pozostała trójka i ględzą o Agnieszce, jakby tam nie stała. Noż ludzie... Dopiero na koniec Ignac senior doznaje oświecenia, że może by się warto do nieszczęsnej odezwać.
Tak na marginesie, wnioskując z nieco wcześniejszej sceny przemiana Ignasia w mężczyznę polega mniej więcej na tym, że Miągwa zmienia się w gbura, nie dopuszczającego kobiet do głosu i decydującego za nie. Agnieszka otóż planuje zabrać swoje rzeczy z domu swej matki, ale najpierw spożywa kolację na Rusfelta. Po posiłku Ignac jr wstaje i zarządza:
- Idziemy!
Nie pyta czy Agnieszka gotowa, czy chce jego towarzystwa, po prostu rozporządzenie numer jeden.
Agnieszka odpowiada:
- Przecież mogę sama...
Na co Junior szczeka jak zawodowy kapral:
- Nie!
No nie i wuj, zadecydowałem za ciebie, ty słaba niewiasto, ty.
Poniekąd pasuje to do postaci supermana ostatnich tomów, czyli Maszpana, który w Makabrusi nic ino decyduje za swę Sysarenkę, kiedy przewieźć rzeczy, gdzie i kiedy w podróż poślubną, a makijaże zmyjemy wodą i mydłem, dawaj dziób pod kran. Bue.
Kategoria "Gumowa Przestrzeń"
Wertowanie Ciotki Zanudotki pozwoliło ustalić, że we Floplicowie komnaty pączkują jak na Rusfelta. Otóż kiedyś dziewczynki Flobrych miały jeden, wspólny pokój, w CZ mają osobne. Był on, ten wspólny pokoik, na poddaszu, jeszcze bodaj we Wnuczce albo Febliku z poddaszowego okienka wyglądały młode Rojki. Początkowe sceny CZ każą mniemać, iż pokoje dziewczyn są jednak na parterze. Pomieszczeniostan skromnego małego domku Flobrych prezentuje się zatem aktualnie tak: salon, stołowy, gabinet Flobrego, kuchnia, łazienka, sypialnia Flobrych, pokój Ani, pokój Nory, pokój "po Wiesi", wszystko na parterze. Poddasze zaś spowite słodką tajemnicą.
Tymczasem na Rusfelta...
Na początku CZ dowiadujemy się, że Agnieszka śpi w dawnym zielonym, obecnie pracowni młodych Stryb. Parę rozdziałów później, gdy na Rusfelta wpada Nora, dostajemy dokładny opis tego pomieszczenia. W opisie nie wymieniono ani jednego mebla sypialnego. Ani. Jednego. Są tam sztalugi, wnioskuję, że ze stołkiem, krzesło, stojaki blejtramowe, regały, biurko z komputrem (rzecz jasna Ignaca, wszystkie komputery są należeć do mężczyzn) i segregatory szufladkowe. Pytanie konkursowe: na czym sypiają młodzi? Aga wróbelkiem siada na sztalugach, a Ignaś wchodzi do szufladki segregatora?