Dodaj do ulubionych

Dyrdymałki irytałki

23.03.20, 17:27
W pracy mam urlop przymusowy, ogarnęłam zatem już kwiatki domowe, nadrobiłam zaległości w robótkach ręcznych, upiekłam jeden chleb na zakwasie (nieudany), nastawiłam zakwas nr 2. Zakwas nr 2 musi jeszcze popracować, drożdże lud wykupił w ataku paniki, mam więc w planach irlandzki chleb sodowy, ale cóż to jest, godzinka roboty i już. Żeby zatem nie zjełczeć do ostatka z nudów, grzebię w trzech ostatnich tomach tego, co kiedyś było Jeżycjadą, potem wymorfowało w Zgrozocjadę, a teraz jest głównie Nudzicjadą.

Irytacyjka nr 1.
Feblik, sama końcówka. Ignac z Agnieszką zajeżdżają do Floplicowa, wyłażą z golfa, podchodzą do oczekującego na ganku/schodach klanu B. i wywiązuje się konwersacja, której obrzydliwość zauważyłam dopiero teraz. Otóż biorą w niej udział oba Ignace, Milicja i Pulpa, rozmawiają o Agnieszce. Która stoi obok. I milczy, moze dlatego, że klan, z Ignacem jr na czele, nie daje dojść do słowa. Wystawcie sobie, junior ględzi za Agnieszkę, jakby tej z chwilą przeistoczenia w narzeczoną aparat mowy amputowano, potem włącza się pozostała trójka i ględzą o Agnieszce, jakby tam nie stała. Noż ludzie... Dopiero na koniec Ignac senior doznaje oświecenia, że może by się warto do nieszczęsnej odezwać.

Tak na marginesie, wnioskując z nieco wcześniejszej sceny przemiana Ignasia w mężczyznę polega mniej więcej na tym, że Miągwa zmienia się w gbura, nie dopuszczającego kobiet do głosu i decydującego za nie. Agnieszka otóż planuje zabrać swoje rzeczy z domu swej matki, ale najpierw spożywa kolację na Rusfelta. Po posiłku Ignac jr wstaje i zarządza:
- Idziemy!
Nie pyta czy Agnieszka gotowa, czy chce jego towarzystwa, po prostu rozporządzenie numer jeden.
Agnieszka odpowiada:
- Przecież mogę sama...
Na co Junior szczeka jak zawodowy kapral:
- Nie!
No nie i wuj, zadecydowałem za ciebie, ty słaba niewiasto, ty.
Poniekąd pasuje to do postaci supermana ostatnich tomów, czyli Maszpana, który w Makabrusi nic ino decyduje za swę Sysarenkę, kiedy przewieźć rzeczy, gdzie i kiedy w podróż poślubną, a makijaże zmyjemy wodą i mydłem, dawaj dziób pod kran. Bue.

Kategoria "Gumowa Przestrzeń"

Wertowanie Ciotki Zanudotki pozwoliło ustalić, że we Floplicowie komnaty pączkują jak na Rusfelta. Otóż kiedyś dziewczynki Flobrych miały jeden, wspólny pokój, w CZ mają osobne. Był on, ten wspólny pokoik, na poddaszu, jeszcze bodaj we Wnuczce albo Febliku z poddaszowego okienka wyglądały młode Rojki. Początkowe sceny CZ każą mniemać, iż pokoje dziewczyn są jednak na parterze. Pomieszczeniostan skromnego małego domku Flobrych prezentuje się zatem aktualnie tak: salon, stołowy, gabinet Flobrego, kuchnia, łazienka, sypialnia Flobrych, pokój Ani, pokój Nory, pokój "po Wiesi", wszystko na parterze. Poddasze zaś spowite słodką tajemnicą.

Tymczasem na Rusfelta...

Na początku CZ dowiadujemy się, że Agnieszka śpi w dawnym zielonym, obecnie pracowni młodych Stryb. Parę rozdziałów później, gdy na Rusfelta wpada Nora, dostajemy dokładny opis tego pomieszczenia. W opisie nie wymieniono ani jednego mebla sypialnego. Ani. Jednego. Są tam sztalugi, wnioskuję, że ze stołkiem, krzesło, stojaki blejtramowe, regały, biurko z komputrem (rzecz jasna Ignaca, wszystkie komputery są należeć do mężczyzn) i segregatory szufladkowe. Pytanie konkursowe: na czym sypiają młodzi? Aga wróbelkiem siada na sztalugach, a Ignaś wchodzi do szufladki segregatora?

--
Wiedźma
To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Dyrdymałki irytałki 23.03.20, 17:51
      ad 1 - pozniej, przy stole, kiedy juz ten i ow - a konkretnie Jozwa - zwraca sie bezposrednio do Agnieszki, i tak na pytania zadane Agnieszce odpowiada Dzunior Stryba. I to obszernie mendzi o jej malowaniu, mimo ze wczesniej Aga mu mowila, ze ona o tym opowiadac nie lubi.

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 23.03.20, 17:53
        tt-tka napisała:

        > ad 1 - pozniej, przy stole, kiedy juz ten i ow - a konkretnie Jozwa - zwraca si
        > e bezposrednio do Agnieszki, i tak na pytania zadane Agnieszce odpowiada Dzunio
        > r Stryba. I to obszernie mendzi o jej malowaniu, mimo ze wczesniej Aga mu mowi
        > la, ze ona o tym opowiadac nie lubi.
        >

        Dziw, że go Agnieszka niczym ciężkim w łeb nie zdzieliła aż by mu się loczek odprostował...



        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        • tt-tka Re: Dyrdymałki irytałki 23.03.20, 18:06
          No wiesz... jest w goscinie u jego rodziny. A wczesniej korzystala z gosciny u niego.

          Nie mowiac o tym, ze tak mniej wiecej od polowy F Aga traci pazur, a nawet uroczne oczko, i zaczyna sie zachowywac jak leluja miagwowata.

          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 09:46
            tt-tka napisała:

            > No wiesz... jest w goscinie u jego rodziny. A wczesniej korzystala z gosciny u
            > niego.

            No dobrze, z lekkim żalem przyznam, że nie wypadało gada lutnąć w ucho. Niemniej jednak mnie osobiście szlag by trafił, gdyby chłop usiłował bez ustanku gadać za mnie.

            > Nie mowiac o tym, ze tak mniej wiecej od polowy F Aga traci pazur, a nawet uroc
            > zne oczko, i zaczyna sie zachowywac jak leluja miagwowata.

            Traci oczko, traci głos, wytworne widmo, snujące się w milczeniu za Ignasiem.

            A tak swoją drogą, uświadomiłam sobie, że Ględa junior zachowuje się w Febliku wypisz wymaluj jak Tunio w pierwszych scenach NiN. Tyle, że zachowanie Tunia było be i zasługujące na ostrzał truskawkami i łubianką, a zachowanie młodego Ignaca to połysk świeżo nabytej męskości najwyższej klasy. Interesujące, nieprawdaż?




            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            • jontrew Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 12:23
              Prawdaż:) Ale nie od dziś wiadomo, że moralność Kalego i Borejków są dziwnie zbieżne.
              A taki uroczy wzorzec zachowania a la ostatni buc, przedstawiony jako pozytywny i pożądany, i to w książce przewidzianej dla nastolatek, to bardzo słabe jest.
      • lord_vmordevol Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 09:28
        tt-tka napisała:

        > ad 1 - pozniej, przy stole, kiedy juz ten i ow - a konkretnie Jozwa - zwraca si
        > e bezposrednio do Agnieszki, i tak na pytania zadane Agnieszce odpowiada Dzunio
        > r Stryba. I to obszernie mendzi o jej malowaniu, mimo ze wczesniej Aga mu mowi
        > la, ze ona o tym opowiadac nie lubi.

        No, tu akurat może być tak, że ona sama nie lubi opowiadać o swoim malowaniu, ale jak ktoś inny o nim mówi, to i owszem. To by nie było takie dziwne.

        • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 09:40
          lord_vmordevol napisał:

          > tt-tka napisała:
          >
          > > ad 1 - pozniej, przy stole, kiedy juz ten i ow - a konkretnie Jozwa - zwr
          > aca si
          > > e bezposrednio do Agnieszki, i tak na pytania zadane Agnieszce odpowiada
          > Dzunio
          > > r Stryba. I to obszernie mendzi o jej malowaniu, mimo ze wczesniej Aga m
          > u mowi
          > > la, ze ona o tym opowiadac nie lubi.
          >
          > No, tu akurat może być tak, że ona sama nie lubi opowiadać o swoim malowaniu, a
          > le jak ktoś inny o nim mówi, to i owszem. To by nie było takie dziwne.
          >

          Wypadałoby jednak Ignasiowi zapytać, czy może innym o tym opowiedzieć. Wypadałoby także, żeby jednak dopuszczał swoją wybrankę do słowa. To jest dorosła kobieta w pełni władz umysłowych, może odpowiadać sama na skierowane do niej pytania.


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          • jontrew Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 12:28
            Nie tylko może, ale i powinna. Inaczej robi to bardzo złe wrażenie- bo albo nie odpowiada, bo narzeczony uważa, że jest za głupia, żeby brać udział w rozmowie i robi to za nią; albo nie odpowiada, bo rozmowa z tymi ludźmi jest poniżej jej poziomu. W prawdziwym życiu brałam udział w obydwu tych typach sytuacji i to były bardzo nieprzyjemne chwile.
    • jontrew Re: Dyrdymałki irytałki 23.03.20, 19:59
      Ja mam pomysły co do spania Ignacego z małżonką:)
      1. Zamontowali sobie gustowną i pokrytą miłą warstwą miłego kurzu belkę pod sufitem i w nocy śpią na niej jak nietoperze.
      2. Śpią w śpiworkach na podłodze, jak niegdyś mamusia.
      3. Aga, rasowa artystka, co noc rusza w miasto i zawsze śpi w innym łóżku. Ignacy czeka na nią siedząc w fotelu i tamże też przysypia.
      4. Oboje nocują w gumowym dworku cioteczki, żeby być z rodziną. Bez nich ta wspaniałą maszyna działa dużo gorzej, a czas oczekiwania w kolejce do łazienki niebezpiecznie się skraca.
      • ako17 Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 13:33
        jontrew napisała:

        >
        > 3. Aga, rasowa artystka, co noc rusza w miasto i zawsze śpi w innym łóżku. Igna
        > cy czeka na nią siedząc w fotelu i tamże też przysypia.

        doskonałe. XD. A tera? gdy wychodzić z domu nie należy?
    • przymrozki Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 08:06
      Co do spania młodych Strybów. Istnieje wiele możliwości, na przykład.

      1. Pokój widzimy niewinnymi oczami Nory. Być może cnotliwa panienka o łożach małżeńskich nie wspomina nawet w myślach.

      2. Może Kreska, oszalała z wdzięczności za miłe przyjęcie jej córki, wybudowała Agnieszkom piękną antresolę z podpiwniczeniem, w której młoda rodzina zmieściłaby jeszcze cztery Norcie i dwanaście par bliźniąt.



      • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 10:14
        przymrozki napisała:

        > Co do spania młodych Strybów. Istnieje wiele możliwości, na przykład.
        >
        > 1. Pokój widzimy niewinnymi oczami Nory. Być może cnotliwa panienka o łożach ma
        > łżeńskich nie wspomina nawet w myślach.

        W sumie nie byłoby to dziwne u dzieweczki, która wybiega z kina w pąsach, bo w filmie była seksscena.

        >
        > 2. Może Kreska, oszalała z wdzięczności za miłe przyjęcie jej córki, wybudowała
        > Agnieszkom piękną antresolę z podpiwniczeniem, w której młoda rodzina zmieścił
        > aby jeszcze cztery Norcie i dwanaście par bliźniąt.

        Jaka Kreska, pani, co pani? Przecież Klan posiada własnego miszcza architektury w osobie Józwy i jeśli ktoś coś budował, to na pewno on. Z przeszklonymi szczytami i kominkiem!
        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          • przymrozki Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 13:08
            jontrew napisała:

            > Owszem, ale rodzinny geniusz architektury jest zapracowany i zakochany. A taka
            > Kreska, w imię przyjaźni, mogłaby przecież pomóc. Za darmo naturalnie oraz bez
            > dziękuję po robocie.

            No pewnie. Żaden dzidziuś nie czeka na nią w przyszłości, więc co ma lepszego do roboty. Mogłaby przyjeżdżać rano na rowerze z Wrocławia, robić remont, wsiadać na rower i wracać.

            Przy okazji wieczorami mogłaby sobie pogadać z matką o tym, jak bardzo kochały Dmuchawca i jaki był ważny w ich życiu. I jak z tej miłości go nie odwiedzały przynajmniej przez ostatnich dwadzieścia lat życia.
            • ako17 Re: Dyrdymałki irytałki 24.03.20, 13:36

              > No pewnie. Żaden dzidziuś nie czeka na nią w przyszłości, więc co ma lepszego d
              > o roboty. Mogłaby przyjeżdżać rano na rowerze z Wrocławia, robić remont, wsiada
              > ć na rower i wracać.

              ooo. w punkt
    • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 28.03.20, 16:31
      https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn%3AANd9GcTCqhn4486Aom0ywechM7FoYUrdFnB-pk54rQVMay95u78HJ9G_

      To ze strony MM, rodzice Czekoladki. Ludzie, wzruszyłam się, ta kobieta ma biust! Po tych wszystkich dziwacznych tułubach z CZ wreszcie kobieta która ma normalne kształty. Wstrząs, szok i niedowierzanie.
      Z drugiej strony jednak jest to matka Czekoladki, a zatem istota gorszego sortu, być może porządne kobiety biustów nie miewają...

      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      • tt-tka Re: Dyrdymałki irytałki 28.03.20, 17:31
        Ja czekam na wizerunek babci Czekoladki, tej o wygladzie nie licujacym z jej, no nie moge, "spoleczna rola".

        nb - reakcja Igstryby to kolejne potwierdzenie tego, ze Monika Palys na Rusfelta za jego zycia nie bywala, skoro kufniasz jest zaskoczony tym, ze sa babcie inne niz jego wlasna. Znaczy to rowniez, ze ten sirota nie znal ani nawet nie widywal kolegow z ich babciami. Nie widywal tez sasiadki Dabek-Nowackiej :P

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • jontrew Re: Dyrdymałki irytałki 28.03.20, 18:18
        Rety, przypomniałaś mi tę nieszczęsną Czekoladkę. To mój osobisty fiś, aż mnie na to okropieństwo wzdryga. Wzdrygało od początku, a teraz, po medialnej karierze Czekolindy, jest jeszcze gorzej. Brrrr
      • przymrozki Re: Dyrdymałki irytałki 28.03.20, 19:12
        bupu napisała:

        > Ludzie, wzruszyłam się, ta kobieta ma bius
        > t! Po tych wszystkich dziwacznych tułubach z CZ wreszcie kobieta która ma norma
        > lne kształty. Wstrząs, szok i niedowierzanie.
        > Z drugiej strony jednak jest to matka Czekoladki, a zatem istota gorszego sortu
        > , być może porządne kobiety biustów nie miewają...

        Toż przecież Ida miała, cytuję, "wybitny biust". Inna rzecz, że może chodziło o wybitność w sensie intelektualnym, nie metrycznym.
        • tt-tka Re: Dyrdymałki irytałki 28.03.20, 19:25
          przymrozki napisała:

          > Toż przecież Ida miała, cytuję, "wybitny biust".

          I piekne nogi :)
          Szkoda, ze na rysunkach tego nie widac...

          Inna rzecz, że może chodziło o
          > wybitność w sensie intelektualnym, nie metrycznym.

          No moze...




          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 28.03.20, 21:21
          przymrozki napisała:

          > bupu napisała:
          >
          > > Ludzie, wzruszyłam się, ta kobieta ma bius
          > > t! Po tych wszystkich dziwacznych tułubach z CZ wreszcie kobieta która ma
          > norma
          > > lne kształty. Wstrząs, szok i niedowierzanie.
          > > Z drugiej strony jednak jest to matka Czekoladki, a zatem istota gorszego
          > sortu
          > > , być może porządne kobiety biustów nie miewają...
          >
          > Toż przecież Ida miała, cytuję, "wybitny biust". Inna rzecz, że może chodziło o
          > wybitność w sensie intelektualnym, nie metrycznym.

          Jakoś niewyraźnie napisałam, czy jak? Toć stoi w cytowanym przez ciebie poście jak byk, że chodzi mi o ilustracje. Żaden obrazek z CZ nie przedstawia kobiety wyposażonej w piersi, nawet pulchny Pulpomat jest płaski jak decha. A babcie Rumianek to już w ogóle arcydzieło, wyglądają jak kukły dożynkowe z worków wypchanych słomą. Tymczasem na tej ilustracji matka Czekoladki ma biust i nie waha się go użyć w dekolcie.


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      • iwoniaw Re: Dyrdymałki irytałki 28.03.20, 22:39
        Ten wąsaty grubas z zakolami to "lekarz innego rodzaju", który w domysłach młodocianego IGS dzięki byciu tymże rodzajem mógł sobie pozwolić na słoneczny dom i pełną lodówkę?
        Przypomniałaś mi tym rysunkiem obrzydliwy wątek rojeń IGS na temat Czekoladki (błe, co za określenie) i kobiet w ogóle - to jedna z najbardziej obleśnych rzeczy w Jeżycjadzie, te pseudoerotyczne rojenia kilkulatków.



        --
        "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
        • mamuka_z_boru Re: Dyrdymałki irytałki 27.05.20, 14:52
          lord_vmordevol napisał:

          > bupu napisała:
          >
          > > https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn%3AANd9GcTCqhn4486Ao
> m0ywechM7FoYUrdFnB-pk54rQVMay95u78HJ9G_
          > >
          >
          > A to nie jest ten taki wąsaty facet z jakiegoś serialu, co się czasem pojawia w
          > memach? :-)

          Jeżu borowy, wyparłam tę ilustrację z pamięci nie bez powodu...Dlaczego ten mężczyzna ma fryzurę i wąsy z lat '70? A "innego rodzaju" to znaczy jaki? Weterynarz? A towarzysząca mu kobieta to żona czy córka?
          CzP przeczytałam raz, osłupiałam przy scenie z szerszeniami i nigdy więcej do tej części nie wróciłam.
          • jontrew Re: Dyrdymałki irytałki 27.05.20, 15:20

            > Jeżu borowy, wyparłam tę ilustrację z pamięci nie bez powodu...Dlaczego ten męż
            > czyzna ma fryzurę i wąsy z lat '70?
            Ten pan to Ron Swanson:) Nie wiem czemu uciekł z Ameryki i udaje lekarza, ale może dlatego jest lekarzem "innego rodzaju" :)
            https://external-content.duckduckgo.com/iu/?u=https%3A%2F%2Ftse1.mm.bing.net%2Fth%3Fid%3DOIP.CXCbg2o_JTxbj5YOQlDFtAHaHu%26pid%3DApi&f=1


            A "innego rodzaju" to znaczy jaki? Weteryna
            > rz?
    • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 19.04.20, 19:31
      Prawie miesiąc później...

      Wertuję Feblika, co dowodzi znudzenia krańcowego. Natknęłam się na scenkę, w której Ignaś porównuje dwa sonety swego autorstwa, jeden napisany jeszcze w liceum dla Agnieszki i ten jest oczywiście cudny oraz perfekcyjny, drugi popełniony dla Magdusi, słaby i sztucznie deklaratywny, bo frytkożerna tłuszczara nie zasługuje nawet na porządne natchnienie w czaszce Borejpoety. Blargh. Dlaczego w ostatnich tomach MM odczuwa potrzebę by się pastwić nad byłymi Borejklanowiczów? Jakby się Borejki nie mogły z kimś rozstać bo sorry, kochanie, nie pasujemy do siebie i bez urazy. Były partner musi być fują, fubrawcem i patologią na kółkach, w przeciwieństwie do Tej Drugiej Połowy, co to na wieki i po grób. No nie rozumiem tego, ale zdaje się, że generalnie coraz mniej rozumiem autorkę.

      Peregrynacje Ignasia i wytwornej Agniesi. Kiedy jadą drugi raz do Floplicowa, Ignaś mówi, że Dorota pokazała mu skrót, trzeba mianowicie dojechać do Pobiedzisk i przy stacyjce skręcić w prawo, w las. Po pierwsze nie określiłabym stacji w Pobiedziskach mianem stacyjki, po drugie gdzie autoressa las posadziła, dziki i głuchy, w centrum Pobiedzisk? Chyba jej się Pobiedziska pomajtały z Promnem, bo tam istotnie jest stacyjka, a przy stacyjce las. I nawet jest w tym lesie jezioro, zgodnie z opisem w Febliku, ale tak się składa, że jezioro Dębiniec z większością przyległego lasu to jest rezerwat przyrody i nie wolno tam jeździć samochodem. SuperDorotka tego nie wie? Potem się robi jeszcze gorzej, bo obie Miągwy, męska i damska, włażą do wody w miejscu dowolnie wybranym, co też jest srodze verboten. Kąpać się można tylko w wyznaczonym kąpielisku.

      Miejsce zamieszkania Agnieszki, parterowy domek z pelargoniami, kryty papą, przy uliczce nieopodaj Jeżyckiej, co leży zaraz przy nasypie kolejowym i wiadukcie. Owszem, koło Jeżyckiej jest stary wiadukt, nad ulicą Kościelną, ale ani ci ona brukowana, ani tam domki parterowe stoją, same gierkowskie klocki i myjnia parowa. Drugi wiadukt jest przy Norwida, gdzie bruku też nie uświadczysz, ani parterowych domków. Minęły te czasy, kiedy z Jeżycjadą w dłoni można było Poznań zwiedzać...

      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      • lord_vmordevol Re: Dyrdymałki irytałki 21.04.20, 09:11
        bupu napisała:

        > i głuchy, w centrum Pobiedzisk? Chyba jej się Pobiedziska pomajtały z Promnem,
        > bo tam istotnie jest stacyjka, a przy stacyjce las. I nawet jest w tym lesie je
        > zioro, zgodnie z opisem w Febliku, ale tak się składa, że jezioro Dębiniec z wi
        > ększością przyległego lasu to jest rezerwat przyrody i nie wolno tam jeździć sa
        > mochodem. SuperDorotka tego nie wie? Potem się robi jeszcze gorzej, bo obie Mią

        To akurat, choć zapewne przypadkiem, może się bardzo zgadzać z rzeczywistością: miejscowi jeżdżą, bo zawsze jeździli i nie będzie im nikt bez sensu tabliczek z zakazem stawiał, a poza tym wiadomo, że po trzeciej straż leśna ma wolne, a w ogóle to rzadko kiedy tam zaglądają, bo jest ich tylko dwóch, a w do tego łapią tylko warszawskie rejestracje.
        • bupu Re: Dyrdymałki irytałki 21.04.20, 10:12
          lord_vmordevol napisał:

          > bupu napisała:
          >
          > > i głuchy, w centrum Pobiedzisk? Chyba jej się Pobiedziska pomajtały z Pro
          > mnem,
          > > bo tam istotnie jest stacyjka, a przy stacyjce las. I nawet jest w tym le
          > sie je
          > > zioro, zgodnie z opisem w Febliku, ale tak się składa, że jezioro Dębinie
          > c z wi
          > > ększością przyległego lasu to jest rezerwat przyrody i nie wolno tam jeźd
          > zić sa
          > > mochodem. SuperDorotka tego nie wie? Potem się robi jeszcze gorzej, bo ob
          > ie Mią
          >
          > To akurat, choć zapewne przypadkiem, może się bardzo zgadzać z rzeczywistością:
          > miejscowi jeżdżą, bo zawsze jeździli i nie będzie im nikt bez sensu tabliczek
          > z zakazem stawiał, a poza tym wiadomo, że po trzeciej straż leśna ma wolne, a w
          > ogóle to rzadko kiedy tam zaglądają, bo jest ich tylko dwóch, a w do tego łapi
          > ą tylko warszawskie rejestracje.

          Miejscowi nie jeżdżą, bo na deuterę im się trząść po gruntowych wybojach skoro mogą skręcić z gnieźnieńskiej szosy w nieco innym miejscu, acz niedaleko, i pojechać jak ludzie asfaltem. I nawet krócej im driga wypadnie.


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    • mia_0401 Re: Dyrdymałki irytałki 22.05.20, 20:50
      Dorzucę swój krzaczek Dyrdymałkus Irytałkus, ale o ,,Czarnej Polewce", jeśli ktoś wcześniej zwracał na to uwagę, pardąsik, za powtarzanie wypiję duszkiem Liptona i zagryzę Bernardzim omletem wielkości koła od roweru.

      Co mnie zirytałkowało i zastanowiło... w "Czarnej Polewce" mamy powrót Naczelnego Czarnego Charakteru, Janusz Juliusz Pyziak zjawia się w domu Borejków i bezczelnie wyjada im ciasteczka. Oczywiście Ignacy próbuje przegonić intruza, nawiązuje się nieprzyjemna rozmowa, Pyziak mówi, że ma do Gaby prośbę i prosi o kontakt. Ignacy się oburza, a Pyziak na to, że "naprawdę dobrze ją wspominam." Czyli... Pyziak, ten zdrajca i Wielki Złol, fuja i fubrawiec się rozwiódł, porzucił Gabę w ciąży, ale mimo wszystko miał DOBRE WSPOMNIENIA? Ja nie rozumiem, ja się nie znam, zarobiona jestem i nadużywam zaimka, ale ktoś tu chyba nieźle namieszał (nie Pyziak, nie mówię o Tobie).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka