mqmax4
13.05.06, 22:17
Teoria pisana o nartach tak się ma do realiów jazdy jak instrumentalny pornol
do namiętnego realnego sexu wynikający z miłości. Tak mądrale , Wasze
dyrdymałki pisane z wielką precyzją to dla mnie nicość instrumentalnego
pornola. Pawdziwa miłość do nart ( również do kobiety ) jest eksplozją duszy
i nie ma możliwości opisać to technicznie. Z prawdziwą miłością jest tak ,
że nie można jej ująć teoretycznie w słowach - co innego poezja, lirycznie
czy epicko ujęte natchnienie artysty, to co innego - a nie ma dla mnie sensu
rozpisywanie i pseudonaukowe podejście w teorii do tego co jest zmysłem
kierowane, uczuciami, energią ciała i ducha, czyli do nart, lub do sexu
wynikającego z prawdziwej emocjonalnej miłości - dlatego właśnie śmieje się
z tych różnych teoretycznych obliczanek promieni skrętu, historii
carwingowości, z niektórych nadętych mądralińskich krytykujących to co nie
potrzebuje krytyki ,a wymaga jedynie uśmiechu. Na narty się wskakuje i jeździ
i to cała filozofia i całe piękno sportu, tak jak z kobietką, kocha się i
już - i nie potrzebna jest książkowa wiedza techniczna.