Dodaj do ulubionych

Koncepcja autora a babol

01.04.20, 17:19
Ze względu na czas zarazy i konieczność siedzenia w domu, postanowiłam kontynuować pisanie powieści, o której tu kiedyś wspominałam – o dziewczynie z dobrego, borejkopodobnego domu, rozwijającej się i przeżywającej przygody w ciągu jakichś 10 lat - kilkanaście lat temu. W powiastce występują realne miejsca, szkoły, uczelnie, instytucje – niektóre z nich sama znam „od podszewki”, niektóre okazjonalnie odwiedzałam, niektóre tylko z sieci i szczątkowych informacji od znajomych. Jedna wakacyjna miejscowość jest zmyślona, ale mogę przerobić ją na jakąś rzeczywistą. Możliwości researchu mam, jak każdy teraz, ograniczone, ale chciałabym jak najszybciej skończyć dziełko, bo kto wie, jak długo jeszcze będziem żyć?

I teraz tak. Z tego, co widzę, dużo osób krytykuje tu Musierowicz i innych autorów za wpadki, wynikające z niedokładnego researchu lub jego braku. Albo z upartego trzymania się jakiejś swojej koncepcji, niezależnie od researchu. Nie chciałabym powielać błędów innych. Tylko jakie są granice realiów, jakich powinien trzymać się autor? Wiadomo, że nie powinien podważać praw przyrody, na przykład opisywać akcji ratunkowych w sposób, jaki nie może mieć miejsca w rzeczywistości, albo pisać, jak świetnie popłynął ktoś, kto dotąd bał się wody i pływać nie umiał...

Z drugiej strony, z tego, co tu nieraz pisano, wynika, że mniej ważne niż sprawdzanie, jaka w danym czasie była pogoda, jest orientowanie się w tym, co w danym czasie działo się w świecie ludzi – moda, gusta muzyczne młodzieży, poziom wiedzy w określonych dziedzinach itp. W jakim stopniu młodzież w danym wieku w danym okresie była uświadomiona na temat seksu i ciąży, itp.
Autor może nawet zmyślić jakąś miejscowość lub zmienić nazwę istniejącej (jak Kaliniec u Dąbrowskiej). Trochę trudniej współczesnym czytelnikom wybaczyć pomylenie walkmana z discmanem albo niewykorzystanie przez młodzież licznych dobrodziejstw techniki służących komunikacji. Mnie to nie przeszkadza, ale wiem, ze parę osób się czepiało.

Ad rem: Jeśli według mojego pomysłu, bohaterka, w określonym czasie, na określonym roku, kierunku i stopniu studiów, jedzie na stypendium, w ramach konkretnego programu, za granicę, do konkretnego miasta – a rzeczywistość obiektywna (którą w wyniku researchu poznam dopiero za jakiś czas), okaże się taka, że jej macierzysta uczelnia w ogóle w tamtych latach nie umożliwiała studentom tego kierunku tego stopnia, wyjazdów według tego programu na tamtą uczelnię – to jeśli się mimo wszystko uprę przy mojej koncepcji, będzie to niewybaczalny babol czy nie?


--
"-Jest inny niż wszystkie koty (...). A czy to przyjemnie tak się wyróżniać?
-Nie wiem-szepnęła Karolcia.- Może przyjemnie".
Obserwuj wątek
    • reveiled Re: Koncepcja autora a babol 01.04.20, 19:07
      Nie sadze, ze niewybaczalny, ale z drugiej strony przewaznie da sie troche zmienic szczegoly tak, zeby uniknac tego rodzaju nieporozumien. O Ile ten wyjazd jest dosyc wazny dla fabuly, o tyle wieksza szansa, ze komus znajacemu sie na rzeczy moze to przeszkadzac. Ja tez pisze i staram sie unikac tego typu nieporozumien, ale z drugiej strony watpie, zeby nigdy mi sie taka wpadka nie przytrafila.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka