31.07.21, 13:01
Zauważyliście, że mało kto zapowiada swoją wizytę w Pulpetowie? Rodzinka sobie po prostu wpada znienacka, bo tak, nie żeby Flobre mogły być na przykład bez reszty zajęte przy sianokosie, czy innym zbiorze porzeczek, albo mieć potrzebę odpocząć. Nawet flancowanie seniorów odbyło się bez uprzedzenia Pulpeta lub Flora, za to z radosnym założeniem, że Pulpety pożyczą następnego dnia swój furgon Gabie, żeby mogła przewieźć książki, popiersie i dendrona. Zadusiłabym taką rodzinę.

Druga sprawa, te wszystkie dodatkowe gęby do wyżywienia przyjeżdżają do Floplicowa z pustymi łapami, a podczas pobytu tamże nikt nie wyrywa z kieszeni portfela, żeby zrobić bodaj jedne zakupy. Nikt też nie pomaga w ogrodzie warzywnym, chociaż z jego fruktów wszyscy ochoczo korzystają. A siedzą tam miesiącami! I z prawdziwie borejkowską dyskrecją nikt się o kwestiach kosztów nie zająknie...
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Ugh... 31.07.21, 15:24
      No bo wpada. Bo Floplicowo to dobro ogolnorodzinne, nie Gorskich. Gorscy to tam wylacznie za dostawcow i obsluge robia.
      I pacz pani, jak na pewniaka suna, nikogo nie gnebi mysl, ze byc moze jest pelne oblozenie i miejsca ni ma... letnikow stanowczo mozemy miedzy bajki wlozyc.
      • bupu Re: Ugh... 31.07.21, 15:55
        tt-tka napisała:

        > No bo wpada. Bo Floplicowo to dobro ogolnorodzinne, nie Gorskich. Gorscy to tam
        > wylacznie za dostawcow i obsluge robia.

        I sponsorów, i sponsorów. To nie dziewiętnastowieczny majątek co, pomijając artykuły luksusowe, żywił się sam. Pożywienie Flobrym z nieba nie spada, te wszystkie jajka (kury kiedyś były, ale jakoś zanikły), masło, mąkę na niezliczone wypieki, cukier, twarożki, śmietanki, którymi tak hojnie szafują goście, Flobre muszą kupić. Z własnej kieszeni, bo nikt tam się nie rwie dokładać czegokolwiek z własnej kabony. To samo tyczy się też proszku do prania, który przy tej liczbie osób idzie na tony, kilometrów bieżących papieru toaletowego, hektolitry środków czyszczących i płynu do garów, wagony tabletek do zmywarki... Mam nadzieję, że chociaż mydło, szampon i pastę do zębów goście przywożą ze sobą, ale wątpię.

        Dolicz jeszcze także zużycie wody i prądu przez kochanych gości i na ich potrzeby. Za to Flobre też muszą płacić. Niemało, bo pralka i zmywarka przy tych tłumach pewnie latają na okragło. I nikt, motyla nóżka, nikt się za portfel nie chwyci, nikt się nie zająknie o pomocy, a każdy oczekuje furażu na wypasie i noclegu w każdej chwili. A jeszcze Larwa lekką rączką Juleczka podrzuca...

        > I pacz pani, jak na pewniaka suna, nikogo nie gnebi mysl, ze byc moze jest peln
        > e oblozenie i miejsca ni ma... letnikow stanowczo mozemy miedzy bajki wlozyc.

        Letnicy są składani, jak konie Flobrych. Na noc się ich wkłada do górnej szuflady kredensu.

        Za kuriozum uważam też sytuację z CZ. Gaba wybywa na całe wakacje do Oksfordu i uważa za stosowne dramatycznie milczeć, Ida siedzi w Ruince, śląc emaile (głównie o sobie i swoich problemach), a Nutria daje nogę zaraz po burzy, podczas której zrywa dach z pawilonu. I żadna z tych trzech czerep (że się posłużę określeniem z mojej rodzimej gwary chełmińskiej) nie zainteresuje się, co się dzieje u Pulpeta, co tam z rodzicami (w wieku nad wyraz sędziwym), czy Pulpa nie potrzebuje jakiejś pomocy. Wszystkie trzy jak jedna zajęte sobą.

        Ale żądać pomocy od Pulpeta i Flora, a to owszem. Kontakty z utopionej komórki odzyskać, ugościć, pomóc przy organizacji wesela, jasne, niech Pulpety zasuwają, za mało roboty jeszcze mają. Ja się w ogóle pytam, dlaczego ordynator neurochirurgologii Mareczek Śpioch Pałys paluchem nie kiwnął przy organizacji wesela własnego syna?
    • kpinkaa Re: Ugh... 31.07.21, 15:53
      Pewnie Pati nie umie upomnieć się o swoje. Zaprosiła Milicję, by się udzialała i w ogródku, a ta tylko kupiła ciężarówkę róż i teraz do nich cmoka. W pokoju nastawiała z Ignacem kubków i filiżanek po herbatkach i ani im w głowie posprzątać po sobie, niech Pati biega z tacą, jaśniepaństwo są wszak na wiecznych bezpłatnych wczasach. Wczoraj otworzyłam CZ i mi się niedobrze zrobiło, gdy wchodząc do tego ich syfku Pati grzecznie powiedziała "nie przeszkadzajcie sobie, trochę tu tylko posprzątam" i spostrzegła, że absolutnie nikt nie planował w tym zakresie pomóc i faktycznie sobie nie przeszkadzają...
        • bupu Re: Ugh... 31.07.21, 16:07
          kpinkaa napisała:

          > Nie cytuję z książki, tak sobie z pamięci przytaczam, mogło być to nieco inacze
          > j zapisane, ale sens był ten sam.

          - Nie przeszkadzajcie sobie - bąknęła Patrycja - Tylko wam tu sprzątnę.
          - Uhm - mruknęli oboje jednocześnie, nadal patrząc w książki. Wcale nie zamierzali sobie przeszkadzać.


          Tak sobie myślę, że skoro Milicja miała siłę zasadzić własnoręcznie róż dwa mendle, to i odniesienie do kuchni brudnego kubka nie przekraczałoby jej możliwości fizycznych. Ignac natomiast stanowi przypadek beznadziejny, jako że chyba nigdy w życiu niczego po sobie nie sprzątnął.
          • kpinkaa Re: Ugh... 31.07.21, 18:36
            Otóż to właśnie, jeśli dało się przynieść pełne kubki, to i puste nie są nadmiernie obciążające, wystarczyłaby odrobina dobrej woli. Na Roosevelta Mila normalnie udzielała się w kuchni, a teraz zachowuje się jak hotelowy gość i musi być w pełni obslużona. O Ignacu faktycznie nie ma sensu nawet dyskutować.
            • 3piota Re: Ugh... 31.07.21, 18:46
              kpinkaa napisała:
              > O Ignacu faktycznie nie ma sensu nawet dyskutować.

              On z łyżeczek zakładki do książek sobie robił. Pewnie później jeszcze łowili te łyżeczki z różnych kątów.

            • tt-tka Re: Ugh... 31.07.21, 18:47
              Ja akurat Milicje rozumiem - o rany, sama nie wierze, ze to napisalam ! - po ponad polwieczu obslugiwania calej rodziny i ukrywaniu sie z tym, co naprawde lubi i chcialaby robic mozna miec absolutnie, doglebnie i bezwzglednie DOSC. Teraz czyta, co chce, teraz jej podsuwaja pod nos i zbieraja talerze ze stolu, a nie ona wszystkim i po wszystkich, teraz juz ma w nosie zakupy i co w garnku, niech sie mlodsi staraja.
              Naprawde nie rozumiem tylko tego jednego - czemu i jak Gorscy dali sie w to wrobic jako jedyni.
              • bupu Re: Ugh... 31.07.21, 18:57
                tt-tka napisała:

                > Ja akurat Milicje rozumiem - o rany, sama nie wierze, ze to napisalam ! - po po
                > nad polwieczu obslugiwania calej rodziny i ukrywaniu sie z tym, co naprawde lub
                > i i chcialaby robic mozna miec absolutnie, doglebnie i bezwzglednie DOSC. Teraz
                > czyta, co chce, teraz jej podsuwaja pod nos i zbieraja talerze ze stolu, a nie
                > ona wszystkim i po wszystkich, teraz juz ma w nosie zakupy i co w garnku, niec
                > h sie mlodsi staraja.

                No przepraszam, władowała się w kocioł na własne życzenie. Ktoś jej bronił pogonić córki do roboty? Albo poślubić normalnego faceta, zamiast rudego pasożyta?

                > Naprawde nie rozumiem tylko tego jednego - czemu i jak Gorscy dali sie w to wro
                > bic jako jedyni.

                Pulpeta mogę zrozumieć, rodzinne pranie mózgu od kolebki, ale Florian? Chociaż Florian może poniekąd wskoczył w buty swojej matki, ogarniającej Żakowe gospodarstwo domowe na spółę z Cesią.
                • tt-tka Re: Ugh... 31.07.21, 19:29
                  Na wlasne, sztimt, ale byla w tym kotle ponad pol wieku i ma prawo miec dosc. Tak uwazam.

                  Natomiast nie uwazam, by Gorscy mieli sie godzic na to, ze za seniorami ciagnie cala rodzina, siedzi na karku i wymaga obslugi. I sorry gregory, na dzien dobry rozdzielilabym zadania - ty po zakupy, tu masz spis, ty do ogrodka, ty sie lap za mopa/odkurzacz. Gosciem mozna byc raz w czas, a nie we wszystkie wikiendy od wczesnej wiosny po pozna jesien i cale lato.
                  • bupu Re: Ugh... 31.07.21, 19:49
                    tt-tka napisała:

                    > Natomiast nie uwazam, by Gorscy mieli sie godzic na to, ze za seniorami ciagnie
                    > cala rodzina, siedzi na karku i wymaga obslugi. I sorry gregory, na dzien dobr
                    > y rozdzielilabym zadania - ty po zakupy, tu masz spis, ty do ogrodka, ty sie la
                    > p za mopa/odkurzacz. Gosciem mozna byc raz w czas, a nie we wszystkie wikiendy
                    > od wczesnej wiosny po pozna jesien i cale lato.

                    Wikiendy? W CZ Rojki siedzą we Flobrowicach całe wakacje, aż do 18 sierpnia, czyli do nawałnicy. To prawie dwa bite miesiące, a siedzieliby pewnie do 31 sierpnia, gdyby nie burza. I ta ruda małgerytka, Miss Empatii, Nutria w siekacze szarpana, nawet się chyba potem do Patrycji nie odezwała z pytaniem czy trzeba pomóc przy uprzątaniu poburzowego bałaganu. Reszta rodziny też się jakoś nie zainteresowała, czy Floplicowo w ogóle stoi, czy przeminęło z wiatrem.
              • jontrew Re: Ugh... 01.08.21, 13:03
                Mila faktycznie tyrała całe życie, obsługując rodzinę. Czy to był jej wybór, czy to było mądre- można dyskutować. Ale dług wobec niej mają Gaba i Ida, nie Pulpecja. To im Mila pilnowała dzieci, utrzymywała dom, gotowała. Patrycja i Baltona sami się dorobili, sami dbali o swoją rodzinę, nikt im nie jeździł niańczyć dzieci i gotować. A cwane gapy Gaba i Ida, gdy tylko rodzice zrobili się starsi, wymyśliły świetny plan i bum- śmietanka była dla nich, a obowiązki dostaną Górscy.
                • mamuka_z_boru Re: Ugh... 01.08.21, 18:13
                  jontrew napisała:
                  A cwane gapy Gaba i Ida, gdy tylko rodzice zrobili się starsi , wymyśliły świetny plan i bum- śmietanka była dla nich, a obowiązki dostaną Górscy.

                  Ależ dobrodziejko, toż to bardzo z życia wzięte jest, niestety... Ileż ja znam takich sytuacji, że rodzice przepisywali dom lub gospodarstwo w zamian za tzw. dożywocie (możliwość dożywotniego mieszkania i zapewnione utrzymanie) jednemu dziecku, i wszystko było dobrze, póki byli względnie młodzi, sprawni i finansowo wspomagający to dziecko. Gdy jednak starość i jej niedogodności poczyniły z nich domowników wymagających troski, zostawali zrzucani na głowy pozostałym.

              • sowca Re: Ugh... 02.08.21, 11:50
                tt-tka napisała:

                > Ja akurat Milicje rozumiem - o rany, sama nie wierze, ze to napisalam ! - po po
                > nad polwieczu obslugiwania calej rodziny i ukrywaniu sie z tym, co naprawde lub
                > i i chcialaby robic mozna miec absolutnie, doglebnie i bezwzglednie DOSC. Teraz
                > czyta, co chce, teraz jej podsuwaja pod nos i zbieraja talerze ze stolu, a nie
                > ona wszystkim i po wszystkich, teraz juz ma w nosie zakupy i co w garnku, niec
                > h sie mlodsi staraja.
                > Naprawde nie rozumiem tylko tego jednego - czemu i jak Gorscy dali sie w to wro
                > bic jako jedyni.
                >



                Jakie pół wieku? Od lat 90 domem zajmuje się głównie Gaba, Grzegorz i Pyza. Milę widzimy od czasu do czasu, jak coś piecze czy robi sałatkę, ale już np.po imieninowej imprezie Grzesia sprzata solenizant i Gaba, a seniorzy odpoczywają.
                • tt-tka Re: Ugh... 02.08.21, 12:30
                  Grzegorz i Pyza zmywaja, to wiemy. Grzegorz czasem robi zakupy, Pyza tez. Ale gotujaca, pomykajaca na rynek ze swa kraciasta torba, pacyfikujaca dzieciary, w tym calkiem podrosniete (McD) widzimy glownie Milicje. Z gabowymi dziateczkami w parku czy gdzie indziej tez ja.

                  A ktoz te imieninowa impreze Grzesia szykowal, przeciez nie nieobecna Gaba ? Ona to glownie duzo szumu robi.
                  • sowca Re: Ugh... 02.08.21, 14:54
                    tt-tka napisała:

                    > Grzegorz i Pyza zmywaja, to wiemy. Grzegorz czasem robi zakupy, Pyza tez. Ale g
                    > otujaca, pomykajaca na rynek ze swa kraciasta torba, pacyfikujaca dzieciary, w
                    > tym calkiem podrosniete (McD) widzimy glownie Milicje. Z gabowymi dziateczkami
                    > w parku czy gdzie indziej tez ja.
                    >
                    > A ktoz te imieninowa impreze Grzesia szykowal, przeciez nie nieobecna Gaba ? On
                    > a to glownie duzo szumu robi.
                    >

                    Impreza przygotowana była wspólnymi siłami (Ida piernik, tort Pati). Zakupy robią i Grześ, i Gaba, i Laura (!), nawet czasem Ignac. Mila na pewno jednak zajmowala sie w duzym stopniu dziatwą
                    • tt-tka Re: Ugh... 02.08.21, 15:14
                      Zostal jeszcze do zrobienia chlebek julianski, ryby i to wszystko, co bylo na stole, a duzo tego bylo...

                      Od lat 90-tych (a wlasciwie od 70-tych, od pierwszej chwili, gdy ja widzimy na Rusfelta) az do wyprowadzki do Pulpowa Milicja nie ma w tym domu ani kata dla siebie, ani chwili spokoju. Za to zap... zawsze cos do roboty ma.
                      I nie, nie wspolczuje babie, ma to na wlasne zyczenie. Ale naprawde rozumiem, ze w pewnym momencie cos w niej peklo i postanowila nic wiecej nie robic, nawet tej parszywej brudnej szklanki po soku nie odniesc do kuchni.
                      • kpinkaa Re: Ugh... 02.08.21, 19:10
                        Ja to nawet rozumiem, każdemu w końcu stanie przy garach może obrzydnąć. Nie rozumiem tylko do końca, czemu w jednym mieszkaniu dla rodziny to robiła do końca i właśnie im tego strajku nie zrobiła, tylko akurat gdy zamieszkała jako gość u córki i zięcia. Musi tej Pati nie cierpieć.
                        • tt-tka Re: Ugh... 02.08.21, 19:43
                          A bo sie nie dalo. Juz za bardzo i wszyscy przywykli, ze ona tam jest od wszystkiego, lacznie z mysleniem i dzialaniem za swoja blisko 50-letnia corke... babunia trzyma kase, babunia wszystko widzi i slyszy, babuni sie zwala na glowe klopoty.
                          Dopiero zmiana warunkow, konkretnie miejsca pobytu i fakt, ze przyjechala tam jako gosc na tymczasem pozwolila jej sie uwolnic. "Tymczasem" zmienilo sie w "na stale", ale wolnosc juz zostala :)
                        • 3piota Re: Ugh... 03.08.21, 14:43
                          kpinkaa napisała:
                          > Musi tej Pati nie cierpieć.

                          Pewnie tak.
                          Wyślizgnęła się z jej macek najszybciej z wszystkich córek i chyba jako jedyna.
                          21 lat miała gdy wyszła za mąż i poszła na swoje. Ani jej kontrolować, ani jej finansów kontrolować, ani jej dzieci wychowywać "sękatą dłonią w młode pośladki", zbyt dużo swobody smarkata miała!
                          • kpinkaa Re: Ugh... 05.08.21, 20:04
                            To ślub wzięła jak 21-latka? To co ta Milicja w CZ za głupoty gada...
                            "Przypomnij sobie-zaśmiała się jej matka kto i dlaczego wyszedł z domu jeszcze bez matury i to w dodatku za mąż?"
                            Tak mi coś właśnie nie pasowało, bo przecież pierwsze prośby o rękę Pati jeszcze w Pulpecji rodzina odrzuciła. I gdzieś w kolejnych tomach wspomniane było, że ślub wzięli na studiach.
                            • tt-tka Re: Ugh... 05.08.21, 20:53
                              Owszem, w DP Baltona oznajmia, ze wlasnie zamierzaja sie pobrac. Oboje juz studiuja.

                              Czy ktos sprostowal ? Czy tez matce rodu sie nie zaprzecza ?
                              • kpinkaa Re: Ugh... 05.08.21, 22:21
                                Jeśli Milicja mówi, że bez matury, to znaczy, że właśnie ją unieważniła, koniec kropka. Pulpa wyszła na niedouczka. Nic dziwnego, że służy rodzinie tylko do biegania z tacą.
                                • piotr7777 Re: Ugh... 21.08.21, 10:02
                                  Z tego, co pamiętam to Patrycja w ostatniej scenie Pulpecji oczekuje, że Baltona poprosi ojca o jej rękę. Czyli jest gotowa na ślub lub przynajmniej oficjalne zaręczyny. Ignacy stawia warunek - zdanie matury a Baltona przyznaje mu rację.
                                  Gdyby Mila powiedziała :" przypomnij sobie, kto chciał wyjść z domu bez matury i w dodatku za mąż" powiedziałaby prawdę. A nikt jej nie poprawia, bo po prawdzie starsi ludzie są drażliwi na tym punkcie a obecnie to już odległa przeszłość.
                                  • 3piota Re: Ugh... 21.08.21, 13:48
                                    piotr7777 napisał:
                                    > Z tego, co pamiętam to Patrycja w ostatniej scenie Pulpecji oczekuje, że Balton
                                    > a poprosi ojca o jej rękę. Czyli jest gotowa na ślub lub przynajmniej oficjalne
                                    > zaręczyny. Ignacy stawia warunek - zdanie matury a Baltona przyznaje mu rację.
                                    >
                                    > Gdyby Mila powiedziała :" przypomnij sobie, kto chciał wyjść z domu bez matury
                                    > i w dodatku za mąż" powiedziałaby prawdę. A nikt jej nie poprawia, bo po prawdz
                                    > ie starsi ludzie są drażliwi na tym punkcie a obecnie to już odległa przeszłość.

                                    Szkoda, że Mila w sklerozie swojej już nie pamiętała jak studia w kąt pirzgnęła i pofrunęła w ramiona Ignaca, który miał jej do zaoferowania każdy oddech, każdą myśl i inne górnolotne bajdy. Studia, na które Gizela harowała jak wół.
                                    A Ignac Baltonie przysmradzał, że Patrycja matury nie ma, więc on się na ich ślub nie zgadza. Samodzielnemu Baltonie, który pracował we własnej kwiaciarni, miał za co żonę utrzymać i żadna Gizela mu mieszkań nie załatwiała.
                          • bupu Re: Ugh... 07.08.21, 09:36
                            tt-tka napisała:

                            > Kiedy ci enigmatyczni wszyscy wcale sie nie kwapili do wyprowadzania, w tym sek

                            Nutria się kwapiła, za co pokarano ją kanapką tortur w miejsce normalnego łóżka. Poza tym gdy Milicja czegoś chce, świetnie potrafi to od familii wyegzekwować.
                            • tt-tka Re: Ugh... 07.08.21, 10:01
                              Nutria twierdzila, ze sie kwapi. Ale w koncu, mimo posiadania wlasnych funduszy, wyprowadzila sie dopiero do meza, a osobiscie podejrzewam, ze to maz ja wyprowadzil z rodzinnego domu.
                              Zadna, poza Patrycja, nie zrobila NIC, by choc troche odskoczyc od rodzicow i siostr. Oraz oczywiscie szwagrow, siostrzencow etc.
                              • bez_zarzutu Re: Ugh... 22.08.21, 23:03
                                Ale to można akurat wytłumaczyć jej dość niepewną sytuacją matrymonialną- wraca, schodzi się z Filipem (swoją drogą wyjechała na ileś miesięcy, kontaktu jak rozumiem unikała, skoro Larwa powiedziała mu kiedy wraca, jaśniej dać do zrozumienia, że z Nutrią to wiązać się nie nada nie można), ale podświadomie czuje się niepewnie. Ja wiem, że zwierza się komuś tam, że niepotrzebnie uciekała przed nim, i dopiero Laura znowu zadziałała na korzyść Robrojka (niech mi ktoś wyjaśni czemu tak ją to ubodło?), ale trzymam się teorii, że w tym związku Nutria czuła się bezpieczniej blisko domu. Jeżeli kupiłaby małe mieszkanie, to nie ma rady, Filip by ją zaanektował.
                                • pi.asia Re: Ugh... 23.08.21, 14:19
                                  bez_zarzutu napisał(a):


                                  > nim, i dopiero Laura znowu zadziałała na korzyść Robrojka (niech mi ktoś wyjaśn
                                  > i czemu tak ją to ubodło?),

                                  Laura zadziałała na korzyść Filipa, nie Robrojka. Na korzyść Robrojka zadziałała Pyza, zamieniając komórki.

                                  A czemu Natalię tak to ubodło? Ha. Powodów może być kilka. Po pierwsze, Nutria za Tygrysem nie przepadała, i wcale jej się nie dziwię. Już w NiN było widać, że mała intrygantka staje po stronie pana Filipka nie ze względu na ciotkę, tylko ze względu na siebie.
                                  Po drugie - nagle do Nutrii dotarło, że ma w domu agenta, szpiegującego dla obcego wywiadu = jest nieźle manipulowana przez takie dobre, kochane dziecko.
                                  Po trzecie - zorientowała się też, że Filip nie zabiegał o kontakt, nie prosił rodziny ukochanej o informacje na jej temat, nie bywał na Roosevelta. Nie musiał się w ogóle starać! Przyszedł na gotowe, jak po swoje, bo wiedział kiedy, całkowicie ignorując jej rodzinę (gdzieś padają słowa "Teraz ja będę twoją rodziną").

                                  Czy Filip w ogóle kiedykolwiek pokazał się u Borejków jako narzeczony Natalii?
                                  • tt-tka Re: Ugh... 23.08.21, 16:32
                                    Co najmniej raz sie pokazal, wtedy, kiedy to Nutria oznajmila, ze jednak slub odlozony, bo ona niegotowa.

                                    Imo - ubodlo, bo Filip znowu zaczal ja osaczac montujac sobie siec agentow (laura dzwonila do niego na jego prosbe), a przeciez ona wlasnie przed tym uciekla
                                    • pi.asia Re: Ugh... 24.08.21, 11:58
                                      tt-tka napisała:

                                      > Co najmniej raz sie pokazal, wtedy, kiedy to Nutria oznajmila, ze jednak slub o
                                      > dlozony, bo ona niegotowa.

                                      To było w "Imieninach".
                                      Siedzieli nadąsani, bo znów się pokłócili; na samym początku przyjęcia Nutria oświadczyła publicznie, że postanowiła nie spieszyć się tak bardzo ze ślubem, bo czuje, że musi się jeszcze zastanowić, Filip zaś na te słowa zareagował gwałtownym wybuchem oburzenia.
                                      No OK, ale czy między NiN a Imieninami chociaż raz był na Roosevelta?
                                      Bo przed NiN był - raz przyszedł do Natalii z Tuniem, ale Natalii nie było w domu, Laura dała im herbatki.

                                      Swoją drogą trochę to dziwne - Tunio wybiera się do Nutrii wraz z bratem, nie upewniwszy się nawet czy dziewczyna jest w domu... Chciał się pochwalić narzeczoną czy co?
                                  • bupu Re: Ugh... 24.08.21, 15:26
                                    pi.asia napisała:

                                    > Po trzecie - zorientowała się też, że Filip nie zabiegał o kontakt, nie pros
                                    > ił rodziny ukochanej o informacje na jej temat, nie bywał na Roosevelta. Nie mu
                                    > siał się w ogóle starać! Przyszedł na gotowe, jak po swoje, bo wiedział kiedy,
                                    > całkowicie ignorując jej rodzinę (gdzieś padają słowa "Teraz ja będę twoją rodz
                                    > iną").

                                    >
                                    > Czy Filip w ogóle kiedykolwiek pokazał się u Borejków jako narzeczony Natalii?


                                    No widzicie. Na Rusfelta starał się nie bywać, próbował wyrwać Nutrię z klanowych macek, nic dziwnego, że Klan pchał Natalii w zęby uległego Robroja. Filip nie dałby się zmienić w serwujące herbatkę zombie.
                                    • tt-tka Re: Ugh... 28.08.21, 08:47
                                      A zeby bylo smieszniej, Nutria jako Rojkowa tez prawie nie bywa na Rusfelta. A Robert, kiedy juz sie objawia klanowi, to i tak milczy o swoich sprawach.
                                      • bupu Re: Ugh... 28.08.21, 08:53
                                        tt-tka napisała:

                                        > A zeby bylo smieszniej, Nutria jako Rojkowa tez prawie nie bywa na Rusfelta. A
                                        > Robert, kiedy juz sie objawia klanowi, to i tak milczy o swoich sprawach.
                                        >


                                        Rojek odkąd został Borejkowym to nie wiem czy jedno zdanie wypowiedział. Mareczek przynajmniej dostał w CZ szansę wypowiedzenia się na piśmie, natomiast buedny Robert tylko uśmiecha się pod wąsem i parzy herbatkę.
                                        • pi.asia Re: Ugh... 30.08.21, 14:23
                                          bupu napisała:


                                          > Rojek odkąd został Borejkowym to nie wiem czy jedno zdanie wypowiedział. Marecz
                                          > ek przynajmniej dostał w CZ szansę wypowiedzenia się na piśmie, natomiast buedn
                                          > y Robert tylko uśmiecha się pod wąsem i parzy herbatkę.

                                          Ha! I to jest piękne! Wyobrażacie sobie ten uśmiech Robrojka, faceta wszak inteligentnego, z dystansem do rzeczywistości, a więc i do własnych teściów?
                                          Ja dosłownie widzę ten uśmiech, taką mieszaninę litości (a raczej politowania), wyrozumiałości i lekkiej kpiny.

                                          A że się nie wypowiada? Dobrze robi, bo gdyby zaczął mówić to klękajcie narody, co by im nagadał...
                                • marutax Re: Ugh... 23.08.21, 17:19
                                  bez_zarzutu napisał(a):

                                  > (niech mi ktoś wyjaśni czemu tak ją to ubodło?)

                                  Powód jest we wcześniejszej scenie, kiedy Natalia mówi Gabie, że wychodzi za Filipa.

                                  "- Złośnik. Wariat. Nerwus.
                                  - Jeszcze się przez niego napłaczesz - orzekła Gabrysia.
                                  - Wiem. Ale na pewno nigdy nie poczuję się oszukana. On jest samą szczerością, on by nie umiał
                                  być podstępny czy zakłamany... a ja tego chyba najbardziej w ludziach się boję. Widzisz, ufam mu
                                  bezgranicznie. On jest połową mojej duszy."

                                  Nutria zdawała sobie sprawę z wad Filipa, ale była przekonana, że w kwestiach dla niej najważniejszych nie ma się czego bać. Nie wiemy, jak i czy w ogóle Bratek wytłumaczył, skąd znał datę jej powrotu. Na pewno nie wyznał prawdy. I nagle Nutria dowiaduje się, że została podstępnie zmanipulowana, czyli stało się dokładnie to, czego się bała. Fundament jej uczuć - przekonanie o uczciwości i prostolinijności amanta - wali się jak domek z kart. A bez tego fundamentu nic w Filipie nie jest warte związku na zawsze.

                                  • tt-tka Re: Ugh... 23.08.21, 18:23
                                    Wytlumaczyl. Co prawda deczko minal sie z prawda "to ja sie ... cudem... dowiaduje" (te trzykropki to na calowanie Nutrii, o ile pamietam), ale powiedzial, ze sie dowiedzial. Nie powiedzial tylko, ze sam sobie ten cud zorganizowal.
                                    • marutax Re: Ugh... 23.08.21, 22:31
                                      tt-tka napisała:

                                      > Wytlumaczyl. Co prawda deczko minal sie z prawda "to ja sie ... cudem... dowiad
                                      > uje" (te trzykropki to na calowanie Nutrii, o ile pamietam), ale powiedzial, ze
                                      > sie dowiedzial. Nie powiedzial tylko, ze sam sobie ten cud zorganizowal.

                                      To raczej wstęp do tłumaczenia, zresztą dość beztreściowy - wiadomo, że się dowiedział, skoro przyszedł. Czy jakoś ten "cud" rozwinął - nie wiemy.
                                      • tt-tka Re: Ugh... 24.08.21, 08:28
                                        Wiemy, ze nie, bo to, ze Larwa go na jego prosbe zawiadomila Natalia uslyszala od Larwy wlasnie, nie od Filipa. I byla tym tak niemile zaskoczona, ze az odlozyla slub, w efekcie na sw. Nigdy.

                                        Ona zdaje sie nie pytala, uznala, ze Filipa moce nadprzyrodzone przywiodly, milosc i tesknota go oswiecily, a jego wlasnych slow nie przyjela do wiadomosci.
      • bupu Re: Ugh... 31.07.21, 16:02
        kpinkaa napisała:

        > Pewnie Pati nie umie upomnieć się o swoje. Zaprosiła Milicję, by się udzialała
        > i w ogródku, a ta tylko kupiła ciężarówkę róż i teraz do nich cmoka.

        A nie, róże, trzydzieści sztuk, Melania Borejko, lat wtedy 82, posadziła osobiście. Co jest poniekąd kolejnym przykładem na to, że się autorce bohaterowie poodklejali od swojego metrykalnego wieku, i to z kretesem. Sadzenie róż to jest kupa ciężkiej roboty, wykopać odpowiednie doły, nawieźć obornika na spód, na to warstwę ziemi, samo to może znacznie młodszą osobę ochwacić. A nawet jeśli założymy, że tę cięższą robotę odpracowała Pulpa, albo Flobry to i tak, wetknąć trzydzieści sadzonek w ziemię, przysypać, ubić, uformować zagłębienie, halo, czy jest na sali ortopeda, bo się seniorka odprostować nie może, totalnie jej kręgosłup pokitrało...
        • tt-tka Re: Ugh... 31.07.21, 17:32
          Ale to jest w pewnym sensie logiczne, ciaglosc taka - za mlodu corki sie nie udzielaly, nawet jak juz calkiem spore byly, to teraz maman sie nie udziela. Szkoda tylko, ze do "podaj, przynies, pozamiataj" zostala wybrana jedna corka... i ze ona sie na to godzi. Matki jasne, ze pogonic sie do roboty nie da, a ojca nie dawalo sie nigdy, ale czemu siostrom odpuszcza, to ja nie rozumiem.
          • 3piota Re: Ugh... 31.07.21, 18:39
            Ha! To jest ich zemsta! Tych sióstr.
            Ile Pulpa miała lat gdy dała nogę z ciepełka i paaaszłaaaa za mężem? Nawet jej ani Baltonie przez chwilę na myśl nie przyszło zagęścić ten kołchoz, gdzie przecież zawsze znalazłoby się "miejsce przy stole i w sercach"... W zadku miała tych wszystkich kochających, umiała żyć bez mamy i taty i sióstr i szwagrów i dziecek tego towarzystwa, chociaż to były przecież też jej dzieci jak twierdziła autorka do Nutrii.
            I potrafiła córki wychować z dala od tego wszystkiego, bez Ignacowego ględzenia łacińskich cytatów od rana do wieczora i wpieprzania się we wszystko. Miała to całe zoo z dyńki na kilkanaście lat.
            No to jej siostry odpłaciły: a miej teraz ty tego pierdołowatego tatuśka i wiecznie czujną mamuśkę!
            • tt-tka Re: Ugh... 01.08.21, 11:17
              3piota napisał(a):

              > Ha! To jest ich zemsta! Tych sióstr.
              > Ile Pulpa miała lat gdy dała nogę z ciepełka i paaaszłaaaa za mężem? Nawet jej
              > ani Baltonie przez chwilę na myśl nie przyszło zagęścić ten kołchoz, gdzie prze
              > cież zawsze znalazłoby się "miejsce przy stole i w sercach"... W zadku miała ty
              > ch wszystkich kochających, umiała żyć bez mamy i taty i sióstr i szwagrów i dzi
              > ecek tego towarzystwa, chociaż to były przecież też jej dzieci jak twierdziła a
              > utorka do Nutrii.
              > I potrafiła córki wychować z dala od tego wszystkiego, bez Ignacowego ględzenia
              > łacińskich cytatów od rana do wieczora i wpieprzania się we wszystko. Miała t
              > o całe zoo z dyńki na kilkanaście lat.
              > No to jej siostry odpłaciły: a miej teraz ty tego pierdołowatego tatuśka i wiec
              > znie czujną mamuśkę!

              OK, tatuska i mamuske. Ale czemu siostry, szwagrow, ich progeniture i nawet ciotecznego wnuka Juleczka ???
              • 3piota Re: Ugh... 03.08.21, 14:36
                tt-tka napisała:
                > OK, tatuska i mamuske. Ale czemu siostry, szwagrow, ich progeniture i nawet cio
                > tecznego wnuka Juleczka ???

                No jak to czemu? Siostry mają kołchoz w skórę wtarty, to im wyobraźni nie staje, że Patrycja - z domu Borejko przecież! - mogła od kołchozu odwyknąć. A poza tym ona nigdy nic do gadania nie miała jako najmłodsza, (co ty tam wiesz, zdaj najpierw maturę, Aniela jest naszą koleżanką, nie twoją, smarkulo! etc.) więc nawet nie biorą pod uwagę jakiegokolwiek ewentualnego jej sprzeciwu.
                • tt-tka Re: Ugh... 03.08.21, 14:43
                  No i zycie im przyznaje racje, niestety... gdyby na mnie trafilo, to opieki nad Juleczkiem w awaryjnej sytuacji bym pewnie nie odmowila, nawet zgrzytajac zebami. Ale przy takich akcjach czesciej wzielabym smarkacza pod pache i odstawila tatusiowi do szkoly albo mamusi na wystep.
                  • 3piota Re: Ugh... 03.08.21, 14:47
                    Ale żeby smarkacza odstawić tatusiowi do szkoły lub mamusi na występ to też trzeba się z domu ruszyć i najmarniej godzina w plecy. Jak nie lepiej, bo godziny szczytu w Poznaniu...
                    • tt-tka Re: Ugh... 03.08.21, 14:51
                      No to bedzie godzina w plecy, albo i kilka. Najwyzej ta czesc rodziny, ktora aktualnie koczuje we Floplicowie nie dostanie obiadu, wzglednie sama sobie ugotuje. Przeciez Patrycja i tak caly czas tkwi w kuchni, gdzie indziej jej nie widzimy, tragedii nie bedzie, jak raz przestanie tkwic.
                  • bupu Re: Ugh... 03.08.21, 15:16
                    tt-tka napisała:

                    > No i zycie im przyznaje racje, niestety... gdyby na mnie trafilo, to opieki nad
                    > Juleczkiem w awaryjnej sytuacji bym pewnie nie odmowila, nawet zgrzytajac zeba
                    > mi. Ale przy takich akcjach czesciej wzielabym smarkacza pod pache i odstawila
                    > tatusiowi do szkoly albo mamusi na wystep.
                    >


                    A właściwie czemu Larwa podrzucała Juleczka Pulpie, skoro w Poznaniu, nieopodal miejsca pracy Maszpana, zamieszkiwała do wakacji 2017 babka rodzona tegoż Juleczka? Nie mógł Maszpan jadąc do pracy zboczyć na Rusfelta i zrzucić tam Juleczka, wprost w kochające objęcia babuni, która wszakże jeszcze w Febliku marzyła o zajmowaniu się nim?

                    Druga sprawa, Pulpet jest zajęta na pełen etat. Gospodarstwo, ogarnianie rodziny, roboty po kokardę. Julas urodził się, o ile umiem liczyć, w roku 2014, więc w 2017, w czasie akcji CZ ma lat trzy. Przeciętny trzylatek, to istota wyposażona w dostateczną ilość neuronków w główce, aby móc rozpędzić ciałko do prędkości niemal nadświetlnej, natomast wybitnie niedostateczną, by ogarnąć co to jest niebezpieczeństwo. To ja się pytam: jak Pulpet ogarniał jednocześnie pracę w gospodarstwie, obsługę rodziny i opiekę nad nadruchliwym trzylatkiem? Przywiązywała go do nogi stołowej w kuchni? Czy Juleczek też jest składany i wystarczyło go wsunąć do szuflady obok koni i letników?
                    • 3piota Re: Ugh... 03.08.21, 15:30
                      bupu napisała:
                      > A właściwie czemu Larwa podrzucała Juleczka Pulpie, skoro w Poznaniu, nieopodal
                      > miejsca pracy Maszpana, zamieszkiwała do wakacji 2017 babka rodzona tegoż Jule
                      > czka? Nie mógł Maszpan jadąc do pracy zboczyć na Rusfelta i zrzucić tam Juleczk
                      > a, wprost w kochające objęcia babuni, która wszakże jeszcze w Febliku marzyła o
                      > zajmowaniu się nim?

                      No gdzie z gównami do pani profesor?!
                      Pani profesor musiała na wykłady. Poza tym to nie jest tylko Gaby wnuk, to jest wnuk też Idy, Nutrii i Pulpy! Może nie?
                      • bupu Re: Ugh... 03.08.21, 15:41
                        3piota napisał(a):

                        > bupu napisała:
                        > > A właściwie czemu Larwa podrzucała Juleczka Pulpie, skoro w Poznaniu, nie
                        > opodal
                        > > miejsca pracy Maszpana, zamieszkiwała do wakacji 2017 babka rodzona tego
                        > ż Jule
                        > > czka? Nie mógł Maszpan jadąc do pracy zboczyć na Rusfelta i zrzucić tam J
                        > uleczk
                        > > a, wprost w kochające objęcia babuni, która wszakże jeszcze w Febliku mar
                        > zyła o
                        > > zajmowaniu się nim?
                        >
                        > No gdzie z gównami do pani profesor?!

                        Język, młoda damo!

                        > Pani profesor musiała na wykłady. Poza tym to nie jest tylko Gaby wnuk, to jest
                        > wnuk też Idy, Nutrii i Pulpy! Może nie?

                        No właśnie Idy i Nutrii nie, ich Juleczkiem jakoś Larwa nie uszczęśliwia...
                        • 3piota Re: Ugh... 03.08.21, 17:29
                          bupu napisała:
                          > No właśnie Idy i Nutrii nie, ich Juleczkiem jakoś Larwa nie uszczęśliwia...

                          Bo do Pulpy bliżej, bo Ida niepewna, nigdy nie wiadomo kiedy nagle będzie musiała pędzić do szpitala wygrzebać coś komuś z nosa, ucha, gardła tak jakby była jedynym laryngologiem w Poznaniu, a Nutrii dziecko powierzyć... Toż Laura ją zna, wie jak się potrafi dziećmi zająć, bo sama tego doświadczyła.

                          > Język, młoda damo!

                          Ale o co chodzi?
                    • mika_p Re: Ugh... 08.08.21, 20:25
                      > A właściwie czemu Larwa podrzucała Juleczka Pulpie, skoro w Poznaniu,
                      > nieopodal miejsca pracy Maszpana, zamieszkiwała do wakacji 2017
                      > babka rodzona tegoż Juleczka?

                      Podejrzewam, że to dlatego, że w duszy MM rzeczona babcia jest dużo młodsza niż wynika z książek, a Pyziakówny są raczej piątą i szóstą Borejkówną - więc MM nie czuje babciństwa Gabrieli, ot, ciotka Juleczka jak Patrycja, a Pulpa przecież nie pracuje zawodowo (nie to co Gaba), to można jej dziecko podrzucać.
        • kpinkaa Re: Ugh... 31.07.21, 18:40
          Haha, no tak, róże są okrutnie niewdzięczne do sadzenia. Uwierzyłabym, że się zaparła i posadziła sobie trzy, ale trzydzieści?

          Już przemilczę (nie, nie przemilczę, nie zdzierżę :)) kto kupuje 30 krzaków jednej odmiany? Czy autorka wyobraża sobie, że róża jest jak tulipan i każdy kwiatuszek buja się samotnie z jednego krzewu?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka