Dodaj do ulubionych

Borejki jak Muminki

16.06.22, 17:54
Przyznacie, że Ignacjusz ze swoją osobowością aż się prosi o takie porównanie. Na jego muminkowy odpowiednik mam dwóch kandydatów.
Kandydat nr 1: Paszczak (różni przedstawiciele tego gatunku, występujący w chyba każdym tomie), ponieważ:
1) ma hobby, któremu się w całości oddaje (u Paszczaków zwykle kolekcjonowanie, u Ignaca łacina)
2) jest mądraliński, lubi się wtrącać i narzucać swoją wizję
3) ale jednocześnie jest dość roztargniony i, że tak powiem, średnio ogarniający co się wokół niego dzieje
Kandydat nr 2: Tatuś Muminka, bo:
1) oderwany od rzeczywistości i codzienne sprawy nierzadko spycha na bok, oddając się wzniosłemu życiu wewnętrznemu (zawsze wydawało mi się, że on swoją pasję uważa za znamienną oznakę potężnego czółka)
2) uważa się za głowę rodziny (czym również się szczyci), którą niekoniecznie jest w praktyce

Mila to Mama Muminka, która się wszystkimi opiekuje (łącznie z niedojrzałym mężem), ale w końcu trafia na problem, który ją przerasta i strajkuje. Mamusia, nie mogąc znieść nieplanowanej przeprowadzki do latarni morskiej, na jakiś czas odcięła się od rodziny i uciekła w fantazje o utraconym dawnym życiu. Myślę, że w podobny sposób można zinterpretować późniejsze zgorzknienie Milicji, która wcześniej zapieprzała za wszystkich, a potem stało się coś (co dokładnie?), co sprawiło, że powiedziała sobie dość, weszła w tryb wcale-nie-dobrotliwej-a-złośliwej ironii.

Janusz Pyziak to oczywiście Buka, przed którą nasze Bominki tak drżą (jedne z rozpaczy, drugie z pogardy), że nawet jej imienia nie można w domu wymówić. I nie tylko oni, tak jak cała Dolina się przed Buką trzęsła, tak przed Jasiem trzęsą się nie tylko Borejki, ale i obce osoby, które nawet go nie widziały na oczy (tak Berni, o tobie mowa siermięgo).

Filifionka, która wierzyła w katastrofy (tom "Opowiadania z Doliny Muminków") - Gabuchna rzecz jasna. Obie boją się stawić czoła traumom i zacząć nowe życie, bo zanadto zagnieździły się w swoim status quo (dla Filifionki sztywne konwenanse, dla Gąbki betonowe centrumanse). Jednak jest między nimi jedna różnica - Filifionka wie, że nie jest szczęśliwa w życiu jakie wiedzie, a gdy ostatecznie przeżywa rozpirzający jej dom huragan (konfrontację ze swoim lękiem?), wychodzi z niego z ulgą. A Gabryśce chyba jest zbyt dobrze z jej dwudziestoparoletnimi jękami po Pyziaku, żeby coś takiego przejść i wyjść z tego cało.

Laura może kiedyś uszłaby za pyskatą Małą Mi, ale kim ona jest teraz, to aż się boję zastanawiać. A może na Mi dać Idę? Chociaż nie, Mi nie była chyba aż tak su… rowa dla innych.

Co o tym myślicie? Widzicie w jeszcze którychś bohaterach ich muminkowe odpowiedniki? Może znajdzie się jakiś Włóczykij, Migotka, Ryjek? U mnie z dalszymi poszukiwaniami ciężko, bo czytałam głównie Borejczadę i bohaterów pozaklanowych niezbyt kojarzę😞
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Borejki jak Muminki 16.06.22, 18:29
      Bernard to też Paszczak, tylko typu drugiego, jeśli tak można rzec. Nie wszystkie Paszczaki były owładnięte swoją pasją, niektóre były głośne i hałaśliwe. I gadatliwe w sposób nieopanowany.
      Dambo natomiast, jako młodzian z BBB, przypominał mi cokolwiek Włóczykija, IGS zaś to dla mnie Migotek, totalny nerd, zagrzebany w swoich książkach na wieki, towarzysko nieporadny do imentu. Matalia z ostatnich tomów to Ryjek, ustawicznie rozjęczany, dramatyzujący i tchórzliwy.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 16.06.22, 18:58
        >Bernard to też Paszczak, tylko typu drugiego, jeśli tak można rzec. Nie wszystkie Paszczaki były owładnięte swoją pasją, niektóre były głośne i hałaśliwe. I gadatliwe w sposób nieopanowany.<

        Pamiętam ten typ Paszczaka, to ten z "Zimy Muminków". Nie przypomnę sobie dokładnie co on tam odwalał, ale pamiętam, że wszyscy mieli go dość już zaraz po tym jak się pierwszy raz odezwał.

        >Dambo natomiast, jako młodzian z BBB, przypominał mi cokolwiek Włóczykija<

        BBB nie czytałam bezpośrednio, jedynie napomknięcia na forumie. On jest Włóczykij wczesny, który żyje po swojemu i dobrze mu z tym, czy Włóczykij późny, który w "Dolinie Muminków w listopadzie" ląduje w niegdysiejszej roli Muminka (oczekującego na powrót przyjaciela) i przeżywa kryzys swojego stosunku do samotności?
        • bupu Re: Borejki jak Muminki 16.06.22, 19:37
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > >Bernard to też Paszczak, tylko typu drugiego, jeśli tak można rzec. Nie ws
          > zystkie Paszczaki były owładnięte swoją pasją, niektóre były głośne i hałaśliwe
          > . I gadatliwe w sposób nieopanowany.<
          >
          > Pamiętam ten typ Paszczaka, to ten z "Zimy Muminków". Nie przypomnę sobie dokła
          > dnie co on tam odwalał, ale pamiętam, że wszyscy mieli go dość już zaraz po tym
          > jak się pierwszy raz odezwał.

          Typowy Berni, nieprawdaż? :D

          > >Dambo natomiast, jako młodzian z BBB, przypominał mi cokolwiek Włóczykija&
          > #60;
          >
          > BBB nie czytałam bezpośrednio, jedynie napomknięcia na forumie. On jest Włóczyk
          > ij wczesny, który żyje po swojemu i dobrze mu z tym, czy Włóczykij późny, który
          > w "Dolinie Muminków w listopadzie" ląduje w niegdysiejszej roli Muminka (oczek
          > ującego na powrót przyjaciela) i przeżywa kryzys swojego stosunku do samotności
          > ?

          Zdecydowanie jest to Włóczykij wczesny.
      • ako17 Re: Borejki jak Muminki 17.06.22, 11:53
        bupu napisała:

        > Bernard to też Paszczak, tylko typu drugiego, jeśli tak można rzec. Nie wszystk
        > ie Paszczaki były owładnięte swoją pasją, niektóre były głośne i hałaśliwe. I g
        > adatliwe w sposób nieopanowany.
        > Dambo natomiast, jako młodzian z BBB, przypominał mi cokolwiek Włóczykija, IGS
        > zaś to dla mnie Migotek, totalny nerd, zagrzebany w swoich książkach na wieki,
        > towarzysko nieporadny do imentu. Matalia z ostatnich tomów to Ryjek, ustawiczni
        > e rozjęczany, dramatyzujący i tchórzliwy.
        >


        Bernard jest tak bardzo Paszczakiem, że czytając o nim, zwłaszcza w sławetnej scenie z Imienin, podejrzewałam p. MM o plagiat.
        Pozostałe porównania: Dambo - Włóczykij, Ignaś - Migotek itp. naprawdę świetne. Zwłaszcza ta Natalia jako Ryjek :DDD.
        Uwielbiałam Muminki, naprawdę niesamowita lektura. Pamiętam, jak czytając to po raz pierwszy, zastanawiałam się jak komuś wpadło do głowy napisanie TAKIEJ książki dla dzieci. Kompletnie odmienna od wszystkiego co czytałam do tej pory
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 17.06.22, 13:01
          ako17 napisała:
          >Uwielbiałam Muminki, naprawdę >niesamowita lektura. Pamiętam, jak >czytając to po raz pierwszy, zastanawiałam >się jak komuś wpadło do głowy napisanie >TAKIEJ książki dla dzieci. Kompletnie >odmienna od wszystkiego co czytałam do >tej pory

          Ja też😊
          A rozkminy o pokrewieństwie Włóczykija z Małą Mi i Mimblami są nie mniej angażujące niż poszukiwania rudego rozpłodnika Borejków (Mimbla narobiła sobie tłumu Mimblątek chyba sama z sobą, potem związała się z Jokiem i jakiś czas po tym urodziła się Mi, ale nie wiadomo ile dokładnie czasu minęło i sama autorka na drzewie genealogicznym pokazuje ją tylko jako córkę Mimbli, Joka nie, kiedy im się urodził Włóczykij nie zostało powiedziane, ale raczej już po Mi).
          • briar_rose Re: Borejki jak Muminki 21.11.25, 17:46
            Cooooooooo?! Włóczykij i Mała Mi byli rodzeństwem?! Czego to się człowiek dowiaduje po latach! :O
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 21.11.25, 21:06
              briar_rose napisał(a):

              > Cooooooooo?! Włóczykij i Mała Mi byli rodzeństwem?! Czego to się człowiek dowia
              > duje po latach! :O

              Oni sami chyba o tym nie wiedzieli😆
              Ta historia pojawiła się w "Pamiętnikach Tatusia Muminka" i Włóczykij sam był zdziwiony, że jest spokrewniony z Mi. Co ciekawe, fakt, że ona nie jest dzieckiem tylko wybitnie niskorosłą Mimblą, nikogo nie zszokował.
          • k4ngurrudy Re: Borejki jak Muminki 26.11.25, 00:37
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Ja też😊
            > A rozkminy o pokrewieństwie Włóczykija z Małą Mi i Mimblami są nie mniej angażu
            > jące niż poszukiwania rudego rozpłodnika Borejków (Mimbla narobiła sobie tłumu
            > Mimblątek chyba sama z sobą, potem związała się z Jokiem i jakiś czas po tym ur
            > odziła się Mi, ale nie wiadomo ile dokładnie czasu minęło i sama autorka na drz
            > ewie genealogicznym pokazuje ją tylko jako córkę Mimbli, Joka nie, kiedy im się
            > urodził Włóczykij nie zostało powiedziane, ale raczej już po Mi).
            Oo, a to Mała Mi nie była ciotką Włóczykija? I młodszą siostrą Mimbli zarazem.
            • bupu Re: Borejki jak Muminki 26.11.25, 10:34
              k4ngurrudy napisał(a):


              > Oo, a to Mała Mi nie była ciotką Włóczykija? I młodszą siostrą Mimbli zarazem.

              Są dwie Mimble. Ta z "Zimy w dolinie Muminków" to siostra Mi i Włóczykija, natomiast Mimbla starsza jest mamusią całej trójki.
              • chatgris01 Re: Borejki jak Muminki 26.11.25, 18:39
                bupu napisała:


                > Są dwie Mimble. Ta z "Zimy w dolinie Muminków" to siostra Mi i Włóczykija, nato
                > miast Mimbla starsza jest mamusią całej trójki.

                Tak, i jeszcze mają bardzo liczne rodzeństwo, coś ze dwa tuziny :)

                https://th.bing.com/th/id/OIP.ZeAJ3UqnRpSgxcq-tQslTAHaEp?w=259&h=181&c=7&r=0&o=7&dpr=1.9&pid=1.7&rm=3
    • minerwamcg Re: Borejki jak Muminki 16.06.22, 20:25
      A oto jak sobie MM wyobraża napisanych przez siebie Borejków:

      Między wzgórzami, pod lasem ukryty,
      Muminków kraj budzi sny i zachwyty
      - tam żyją, przy sobie, ot tak...
      pięćdziesiąt lat...
      Tam tak już jest, że w pokoju się żyje
      i miłość, szacunek tam rządzą, nie kije.
      Miłością się darzą od lat, bo noszą ją w sercu co dnia.
      Muminki się cieszą radością i życiem
      Muminki!
      i tym, że im chmurki bieleją o świcie,
      Muminki!
      że wszystko jest dobre i jasne jak błysk,
      że one kochają, że kochasz je ty!
      Muminki! Muminki
      Tam ma papa-Mumin kapelusz na głowie,
      a mama torebkę, i nikt mi nie powie,
      że inna od innych jest mam.
      Ja taką mam.
      Muminek ma także najlepszych przyjaciół:
      Włóczykij i Ryjek tak wiele dlań znaczą,
      a Mała Mi, wścibska jak skrzat,
      psoci od lat,
      choć kocha go tak.
      Muminki się cieszą radością i życiem …
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 16.06.22, 21:31
        A oto jak ja jej odpyskowuję:
        - Milcz parobku taki i owaki, Muminki to ponadczasowy dramat psychologiczny!

        A tak w ogóle to kto tam jest Muminkiem? Bo chyba nie ten patus Józin?
        • julian_arden Re: Borejki jak Muminki 05.09.23, 15:27
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > A oto jak ja jej odpyskowuję:
          > - Milcz parobku taki i owaki, Muminki to ponadczasowy dramat psychologiczny!
          [...]


          Co tam Patrycję tak wciągało w kreskówkach? Ból istnienia? Kto pamięta?
      • minerwamcg Re: Borejki jak Muminki 16.06.22, 22:04
        I jeszcze jedno, bardziej realistyczne, by Agnieszka Osiecka:

        Raz pewien Muminek spod Sopot
        Z gotówką gdzieś zniknął za mgłą
        Kto znał go okropny ma kłopot
        Bo Muminki s...synki straszne są.
      • bupu Re: Borejki jak Muminki 22.11.25, 00:17
        minerwamcg napisała:

        > A oto jak sobie MM wyobraża napisanych przez siebie Borejków:
        >

        Między wzgórzami, pod lasem ukryty,
        Borejkow dwór budzi sny i zachwyty
        - tam żyją, przy sobie, ot tak...
        Zamknięty ich świat as
        Tam tak już jest, że na kupie się żyje
        Rodzina tam siłą i nikt tam nie tyje
        Ironią się darzą od lat, a chlipow słuchają co dnia.
        Borejki nie cieszą się światem i życiem
        Borejki!
        nie dla nich kultura i obce im tycie
        Borejkii!
        Tam dobry jest Józwa i mily jest kurz
        Tam Ignac nie może zamknąć się już
        Borejki! Borejki!
    • mircja Re: Borejki jak Muminki 17.06.22, 00:35
      Mimblę najbardziej przypomina Aniela. Samolubna, zadowolona z siebie, obdarzona urodą i wdziękiem, i w dodatku lubi pokazywać się innym w tańcu.
      • agafiatichonowna Re: Borejki jak Muminki 17.06.22, 10:19
        Ignac ma takoż wiele cech Piżmowca. Ględa, maruda, ego rozdęte do wypęku i ten Traktat o niepotrzebności wszystkiego w łapach. Daje się obsługiwać, uważa bowiem, że mu się to słusznie należy, protekcjonalnie spoglądając przy tym na resztę domowników z wysokości swego piedestału czy tam hamaka.
        • julian_arden Re: Borejki jak Muminki 05.09.23, 15:28
          agafiatichonowna napisała:

          > Ignac ma takoż wiele cech Piżmowca. Ględa, maruda, ego rozdęte do wypęku i ten
          > Traktat o niepotrzebności wszystkiego w łapach. Daje się obsługiwać, uważa bow
          > iem, że mu się to słusznie należy, protekcjonalnie spoglądając przy tym na res
          > ztę domowników z wysokości swego piedestału czy tam hamaka.

          Borejko jest odrobinę mniej mizantropiczny. Na przykład często pozytywnie wypowiada się o swojej rodzinie, traktując ją chyba jak osobisty sukces.
      • briar_rose Re: Borejki jak Muminki 21.11.25, 17:54
        mircja napisała:

        > Mimblę najbardziej przypomina Aniela. Samolubna, zadowolona z siebie, obdarzona
        > urodą i wdziękiem, i w dodatku lubi pokazywać się innym w tańcu.

        A która Mimbla? Mimbla mama czy Mimbla-siostra? Bo jako siostrę widziałabym młodą Pulpecję :D

        Mimbla szła przez las i myślała :”Przyjemnie jest być Mimblą, czuję się znakomicie od góry do dołu (...) Mimbla nie przejmowała się tymi których spotkała i których potem nie pamiętała. Nigdy nie próbowała mieszać się w ich sprawy.Przypatrywała się im, i ich kłopotom z rozbawionym zdziwieniem.
        • ako17 Re: Borejki jak Muminki 21.11.25, 18:55
          briar_rose napisał(a):

          > mircja napisała:
          >
          > > Mimblę najbardziej przypomina Aniela. Samolubna, zadowolona z siebie, obd
          > arzona
          > > urodą i wdziękiem, i w dodatku lubi pokazywać się innym w tańcu.
          >
          > A która Mimbla? Mimbla mama czy Mimbla-siostra? Bo jako siostrę widziałabym mło
          > dą Pulpecję :D
          >
          > Mimbla szła przez las i myślała :”Przyjemnie jest być Mimblą, czuję się znak
          > omicie od góry do dołu (...) Mimbla nie przejmowała się tymi których spotkała i
          > których potem nie pamiętała. Nigdy nie próbowała mieszać się w ich sprawy.Przy
          > patrywała się im, i ich kłopotom z rozbawionym zdziwieniem.


          Jakie to jest piękne 😍
          I pasuje do Pulpy.
        • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 21.11.25, 20:06
          briar_rose napisał(a):

          > mircja napisała:
          >
          > > Mimblę najbardziej przypomina Aniela. Samolubna,

          Co wy z ta samolubnoscia Anieli ? byla taka, jak spora czesc nastolatkow, ale od dawna nie jest ! szczodrze dzieli sie wszystkim, co ma, uzycza meza, mieszkania/dwoch mieszkan, dzialki, biletow, chetnie gosci kolezanki synow, organizuje spotkania, pamieta o starych (i bylych) przyjaciolach, a nawet ich rodzicach.
    • k4ngur_rudy Re: Borejki jak Muminki 31.08.23, 00:21
      Ja widzę Pyzę jako Migotkę. Migotkę interesuje bardziej jej bransoletka od zbliżającej się do Ziemi komety, a Pyza w trakcie wykładu Fryca pyta go o włoski. Migotka, bojąc się, że traci zainteresowanie Muminka, zażyczyła sobie oczy drewnianej królowej, a Pyza, żeby utrzymać przy sobie Fryca, zaszła w ciążę. No i grzywka się zgadza.
      • mircja Re: Borejki jak Muminki 31.08.23, 02:38
        To nawet świetnie pasuje do wcześniejszego porównania Ignasia do Migotka.
    • mamuka_z_boru Re: Borejki jak Muminki 06.09.23, 08:54
      Bernard to taki emblematyczny przedstawiciel jowialnej, hałaśliwej, przytłaczającej wszystkich swoim ekstrawertyzmem rodziny Paszczaków z opowiadania " O Paszczaku, który kochał ciszę". Uwielbiam to opowiadanie, i i m bardziej posuwam się w leciech, tym bardziej utożsamiam się z tym Paszczakiem - renegatem paszczackiego rodu.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 06.09.23, 12:58
      A czy Too-tiki to nie mogłaby być Gizela? Niewątpliwie wspiera samotnego Muminka zimą, ale jednocześnie pozostaje dość szorstka i "no-nonsense" (nigdy nie mogłam zrozumieć czemu czytelnicy określają ją jako ciepłą i łagodną), jest bardzo praktyczna i jej życie skupia się głównie wokół przetrwania otaczającej rzeczywistości.
      • julian_arden Re: Borejki jak Muminki 06.09.23, 13:02
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A czy Too-tiki to nie mogłaby być Gizela? Niewątpliwie wspiera samotnego Mumink
        > a zimą, ale jednocześnie pozostaje dość szorstka i "no-nonsense" (nigdy nie mog
        > łam zrozumieć czemu czytelnicy określają ją jako ciepłą i łagodną), jest bardzo
        > praktyczna i jej życie skupia się głównie wokół przetrwania otaczającej rzeczy
        > wistości.

        Trochę w tym jest, ale odnoszę wrażenie, że Gizela miała ze sobą i swoją pozycją w życiu Mili pewne problemy, przynajmniej tak została napisana. Natomiast Too-tiki była całkowicie spójna.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 06.09.23, 13:07
          julian_arden napisał:
          >Trochę w tym jest, ale odnoszę wrażenie, że
          >Gizela miała ze sobą i swoją pozycją w życiu
          >Mili pewne problemy, przynajmniej tak została
          >napisana. Natomiast Too-tiki była całkowicie
          >spójna.

          No, wyniosła Mila to nie to, co ufny Muminek. Chemia z podopiecznym nie teges. Zwłaszcza, że Tooti nie bierze całkowitej odpowiedzialności za tymczasowo osieroconego Muminka, przeciwnie, przesłanie jest takie, że musi sobie poradzić sam.
          • julian_arden Re: Borejki jak Muminki 06.09.23, 17:55
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            [...]
            > No, wyniosła Mila to nie to, co ufny Muminek. Chemia z podopiecznym nie teges.
            > Zwłaszcza, że Tooti nie bierze całkowitej odpowiedzialności za tymczasowo osier
            > oconego Muminka, przeciwnie, przesłanie jest takie, że musi sobie poradzić sam.

            Tak, tam zdaje się był dumny podbródek itp. Natomiast w przypadku Muminka o podbródku nie ma co wspominać.
      • briar_rose Re: Borejki jak Muminki 21.11.25, 20:52
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A czy Too-tiki to nie mogłaby być Gizela? Niewątpliwie wspiera samotnego Mumink
        > a zimą, ale jednocześnie pozostaje dość szorstka i "no-nonsense" (nigdy nie mog
        > łam zrozumieć czemu czytelnicy określają ją jako ciepłą i łagodną).

        O, to bardzo ciekawe zagadnienie. Wiesz, myślę, że na taki odbiór tej postaci mogła wpłynąć pięknie animowana kreskówka o Muminkach z 1990 roku, popularna u nas jako dobranocka. Tam Too-tiki była właśnie taka ciepła i wspierająca, (świetnie dubbingowana przez Monikę Jóźwik). Nawet wczoraj wieczorem oglądałam sobie na YT odcinek Muminków o Niewidzialnym Dziecku, porównując go sobie w myślach z książką i mimo, że dość wierne opowiadaniu, to widać, że Too-tiki to zupełnie inna postać pod względem charakteru.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 19:22
      Dziś wypada 80. rocznica wydania pierwszych Muminków, więc podciągam swój osobisty wątek i wklejam cytat, który niejako sugeruje, że MM inspirowała się Muminkami przy tworzeniu Borejków:
      Nikt się nie niepokoił i to było dobre. Postanowili, że nigdy nie będą się niepokoić o siebie nawzajem; w ten sposób wszyscy mieli czyste sumienie i każdy tyle swobody, na ile to było możliwe.
      Z tego wynika, że Borejki to takie Muminki 2.0😆
    • chatgris01 Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 19:35
      Kocham Muminki miłością wielką. Borejków nie kocham.
      • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 20:24
        chatgris01 napisała:

        > Kocham Muminki miłością wielką. Borejków nie kocham.
        >

        i to jest kwintesencja !
        znam i czytam Muminki o wiele dluzej niz borejkow, i nadal kocham
        natomiast borejki naleza zdecydowanie do zwierzat niekochanych
    • catwoman21 Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 21:12
      Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swoim świecie i swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansujący wręcz alienujący.
      Laura sprzed usarenkowienia to Mała Mi.
      • ako17 Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 21:16
        catwoman21 napisała:

        > Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swoim świecie i
        > swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansujący wręcz a
        > lienujący.

        Bo ja wiem? Pierwszym Włoczykijem był na pewno Dambo, drugim Wolfi.
        Fryderyk, jako naukowiec ścisły, raczej się nie włóczył.
      • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 21:18
        catwoman21 napisała:

        > Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swoim świecie i
        > swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansujący wręcz a
        > lienujący.

        Ale jak mu przyszlo zajac sie dwadziesciorgiem czworgiem (dobrze odmieniam ?) dzieci, to dal rade ! i to pieknie rokuje w kwestii wyprowadzenia Szopiat z Rusfelta.

        Byl kiedys po sasiedzku watek Ktory z bohaterow ksiazkowych/filmowych na meza ? i Wloczykij sie zalapal :)


        > Laura sprzed usarenkowienia to Mała Mi.

        Mala Mi zawsze lubilam, Larwy nigdy. Ciekawe czemu.
        • ako17 Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 23:11
          tt-tka napisała:

          > catwoman21 napisała:
          >
          > > Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swoim świ
          > ecie i
          > > swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansujący w
          > ręcz a
          > > lienujący.
          >
          > Ale jak mu przyszlo zajac sie dwadziesciorgiem czworgiem (dobrze odmieniam ?) d
          > zieci, to dal rade ! i to pieknie rokuje w kwestii wyprowadzenia Szopiat z Rusf
          > elta.

          Fryderyk kiedykolwiek zwracał uwagę na jakieś dzieci? On nawet chyba swoich nie za bardzo pragnął, to Róży się wydawało, że tak.
          I, o ile mogłam pojąć wzajemną fascynację tych dwojga jako 16-latków, to jako rodziny nie widzę ich zupełnie. Nie ma żadnych podstaw do budowania czegokolwiek. Róża chce rodziny i dzieci, Fryderyk kariery naukowej. Dzieci mógłby mieć, właściwie czemu nie, ale na pewno nie jest to coś, na czym mu zależy najbardziej.

          Rozjazd między tym dwojgiem, poprowadzonymi później jako rodzina z dziećmi, odwiedzana przez babcie i prababcie, jest dla mnie naprawdę jedną z większych niedorób Jeżycjady. Skoro już się pisało historię rodzinną, to należało jakoś opisać stosunki domowe w Ox. A nie walić po oczach, po kilkunastu latach, porzuceniem.
          Oni tam, w tym czasie w Oxfordzie, coś ze sobą robili? Spotykali się, rozmawiali? O priorytetach, obiadach, wychowaniu dzieci? Potencjalnych stypendiach i wyjazdach Fryderyka?
          Skąd nagle pomysł na porzucenie Róży z dziećmi przez Fryderyka, po kilkunastu latach pożycia? Autorka uświadomiła sobie, że nie ma pomysłu na dalszy ciąg i postanowiła strzelić z biodra, mając nadzieję, że Dziecko Literackie to kupi?

          BTW, w którym tomie był opis podróży lotniczej, gdy była na pokładzie migrena Róży, choroba lokomocyjna (jakichś dzieci) i głęboki sen (Fryca)?
          • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 23:42
            ako17 napisała:
            .
            >
            > Fryderyk kiedykolwiek zwracał uwagę na jakieś dzieci? On nawet chyba swoich nie
            > za bardzo pragnął, to Róży się wydawało, że tak.

            tak, mala Mila sie zajmowal, nieumiejetnie, ale z przejeciem. Pozniej go juz nie widzimy.




            > Oni tam, w tym czasie w Oxfordzie, coś ze sobą robili? Spotykali się, rozmawial
            > i? O priorytetach, obiadach, wychowaniu dzieci? Potencjalnych stypendiach i wyj
            > azdach Fryderyka?
            > Skąd nagle pomysł na porzucenie Róży z dziećmi przez Fryderyka, po kilkunastu l
            > atach pożycia? Autorka uświadomiła sobie, że nie ma pomysłu na dalszy ciąg i po
            > stanowiła strzelić z biodra, mając nadzieję, że Dziecko Literackie to kupi?

            Altorka juz od dawna nie ma zadnych pomyslow, plus nie umie napisac (ani nawet wyobrazic sobie) dwojga mlodych na swoim. Dlatego zamaz/zazone pojscie konczy temat. Roza, Laura, Derota...

            >
            > BTW, w którym tomie był opis podróży lotniczej, gdy była na pokładzie migrena R
            > óży, choroba lokomocyjna (jakichś dzieci) i głęboki sen (Fryca)?

            Feblik albo WdO, ja ich nie odrozniam. Ziutek tradycyjnie rzygal, Lusia siedziala z nosem w ksiazce, Fryc spal. A Roza matkopolczyla zamiast obudzic meza albo ruszyc Luske, jesli potrzebowala pomocy.

            PS ja tez spie w podrozy. zasypiam jeszcze przed startem :)
          • kocynder Re: Borejki jak Muminki 27.11.25, 05:16
            "o ile mogłam pojąć wzajemną fascynację tych dwojga jako 16-latków, to jako rodziny nie widzę ich zupełnie. Nie ma żadnych podstaw do budowania czegokolwiek."

            A ja nawet i zamęście tej pary jestem w stanie rozumieć. No, zeszli się jako małolaty, Róża nie szpetna, wówczas jeszcze nie osoba na granicy normy intelektualnej (liceum robiła), wygodna dla Fryderyka. D... bez powodu nie zawracała, godziła się funkcjonować gdzieś na marginesie jego świadomości, a akurat z jedną babką pod ręką wychodzi najtaniej i najpraktyczniej. Koszule upierze, uprasuje, guziki przyszyje, obiad ugotuje i poda pod nos, w leciech późniejszych niż wczesne naście takoż seks z tą jedną jest zdrowszy i bezpieczniejszy niż z przypadkowymi podrywkami (do tego to raczej nie był priorytet, więc i zróżnicowanie nie było niezbędne, mam jakoś tak, że dla Fryca to uciążliwa konieczność biologiczna a nie frajda). No to jak doszedł do wniosku, że jednak ślub - to naturalnym był wybór na żonę właśnie Róży. Rozrywek intelektualnych u niej nie szukał, co ona mówi nie słuchał (bo i po co?), a jako "pani domu" się nadawała. I do tego momentu jest ok. No, ślub wzięli, dostał kontrakt w Ox, pojechali.
            I od tego momentu zaczyna się coś, w co ja nie umiem uwierzyć. Po pierwsze: Róża cofa się intelektualnie do etapu ameby. Albo pantofelka pierwotniaka. Czy co tam było synonimem uwstecznienia umysłowego? Po drugie: Fryderyk nadal nie ma z nią ŻADNYCH punktów stycznych, poza dwójką dzieci. Po trzecie: Fryderyk reaguje kompletnie nieracjonalnie, co jest wbrew jego naturze, w każdym razie wbrew temu jak nam został przedstawiony. Po czwarte z tego co nam podała autorka wynika, że oni przez te naście lat zagranicznej "tułaczki" kompletnie i w ogóle ze sobą nie rozmawiali. No, może o rachunkach do zapłacenia i edukacji dziatwy.
            No, chyba, że to porzucenie to było, kiedyś ktoś (czy nie ty, Ako?) napisał taki świetny dialog, który mógł mieć miejsce między Różą a Frycem, o tym, że on musi zostać dłużej w Stanach, a ona to od razu odbiera jako popoporzucenie itd? I tak, w pełni kupuję, że F. przed wyjazdem powiedział jej, żeby odnowiła umowę na domek w Ox, a to cielę bezmyślne, podszczute przez Babę - Gabę, nie tylko tego nie zrobiło, ale wręcz uznało, że skoro F. obarcza ją biedniutką takimi straszliwymi działaniami to na pewno nie kocha! No ale to Róża serio musiałaby być na granicy upośledzenia intelektualnego w stopniu lekkim, albo wręcz poza tą granicą, a wówczas raczej by matury nie zdała...
            • bupu Re: Borejki jak Muminki 27.11.25, 11:26
              kocynder napisała:


              > A ja nawet i zamęście tej pary jestem w stanie rozumieć. No, zeszli się jako ma
              > łolaty, Róża nie szpetna, wówczas jeszcze nie osoba na granicy normy intelektua
              > lnej (liceum robiła), wygodna dla Fryderyka. D... bez powodu nie zawracała, god
              > ziła się funkcjonować gdzieś na marginesie jego świadomości, a akurat z jedną b
              > abką pod ręką wychodzi najtaniej i najpraktyczniej. Koszule upierze, uprasuje,
              > guziki przyszyje, obiad ugotuje i poda pod nos, w leciech późniejszych niż wcze
              > sne naście takoż seks z tą jedną jest zdrowszy i bezpieczniejszy niż z przypadk
              > owymi podrywkami (do tego to raczej nie był priorytet, więc i zróżnicowanie nie
              > było niezbędne, mam jakoś tak, że dla Fryca to uciążliwa konieczność biologicz
              > na a nie frajda).

              Ale jaki seks, seks przed ślubem to oni tylko raz, pod teleskopem.


              No to jak doszedł do wniosku, że jednak ślub - to naturalnym
              > był wybór na żonę właśnie Róży.


              Ślub im, przypomnę, się zdarzył, nie dlatego, że Fryderyk stwierdził, że przyda mu się żona, ale dlatego, że wcześniej zdarzyła im się Milena, rezultat praktyk w Piwnicach.

              Ja mam wrażenie, że Fryderyk się owszem, w liceum zadurzył po szczeniacku w Róży, ładna i miła dziewczyna w końcu. Po czym z przyczyn oczywistych zadurzenie mu przeszło, ostatecznie chciałoby się, żeby ukochana osoba słuchała chociaż o naszych pasjach, a Rurzyczka nawet jednym uchem nie słuchała.

              Fryderyk jednak, jak mniemam, którymś z uszu słuchał i zdołał wyłapać to i owo o martyrologii świętej Gabrieli, a jestem pewna że o tym mu Rurza nawijała. Nie życzył sobie żadnych dramatów, usiłował zatem spławić dziewczynę delikatnie, tak sterując wydarzeniami, żeby inicjatywa zerwania wyszła od niej. Ponieważ jednak już wtedy Rurza inicjatywy nie miała żadnej i w zasadzie pasowało jej wszystko, nawet te dwie godziny w tygodniu, byle tylko mieć te przydające prestiżu w rodzinie portki, do zerwania nie doszło, za to doszło do hormonów pod teleskopem.

              > I od tego momentu zaczyna się coś, w co ja nie umiem uwierzyć. Po pierwsze: Róż
              > a cofa się intelektualnie do etapu ameby. Albo pantofelka pierwotniaka. Czy co
              > tam było synonimem uwstecznienia umysłowego?

              Jskie uwstecznia? Róża jest bezwolną amebą już w Imieninach. Lelujki sobie ją zabierają z Ruswelta jak chcą i kiedy chcą, a ona nie ma nawet tyle ikry by powiedzieć "Wybacz stary, nie dziś, filet z piersi mi już skwierczy na beztłuszczowej patelni, adios". Ja nawet nie jestem pewna, czy jej się którakolwiek Lelujka w ogóle podobała, czy ona w ogóle chciała tych wszystkich randewu. Tak samo nie widzę żadnych danych by jej się ten irytujący prymus Schoppe zaczął w którymkolwiek momencie podobać. W Imieninach ona nie wykszuje własnej inicjatywy ni razu. Jej się te wszystkie zdarzenia przydarzają, kreatorką nie jest nawet przez pięć minut.


              Po drugie: Fryderyk nadal nie ma z
              > nią ŻADNYCH punktów stycznych, poza dwójką dzieci. Po trzecie: Fryderyk reaguj
              > e kompletnie nieracjonalnie, co jest wbrew jego naturze, w każdym razie wbrew t
              > emu jak nam został przedstawiony. Po czwarte z tego co nam podała autorka wynik
              > a, że oni przez te naście lat zagranicznej "tułaczki" kompletnie i w ogóle ze s
              > obą nie rozmawiali. No, może o rachunkach do zapłacenia i edukacji dziatwy.

              O rachunkach też nie, skoro Róża nie posiada sama z siebie wiedzy kiefy jej się umowa wynajmu mieszkania kończy i mąż musi ją uświadamiać z Ameryki.

              > No, chyba, że to porzucenie to było, kiedyś ktoś (czy nie ty, Ako?) napisał tak
              > i świetny dialog, który mógł mieć miejsce między Różą a Frycem, o tym, że on mu
              > si zostać dłużej w Stanach, a ona to od razu odbiera jako popoporzucenie itd? I
              > tak, w pełni kupuję, że F. przed wyjazdem powiedział jej, żeby odnowiła umowę
              > na domek w Ox, a to cielę bezmyślne, podszczute przez Babę - Gabę, nie tylko te
              > go nie zrobiło, ale wręcz uznało, że skoro F. obarcza ją biedniutką takimi stra
              > szliwymi działaniami to na pewno nie kocha!

              Też to podobnie widzę.


              No ale to Róża serio musiałaby być
              > na granicy upośledzenia intelektualnego w stopniu lekkim, albo wręcz poza tą gr
              > anicą, a wówczas raczej by matury nie zdała...

              Niekoniecznie. Wystarczy, że ma osobowość zależną, I w sumie dziwnym nie jest. Dziewczę dorasta w domu, w którym największym dramatem życiowym kobiety jest popoporzucenie, najbardziej zaś popoporzuconą osobą jest jej matka, a cień tego popoporzucenia wisi nad rodziną cały czas. Do tego uczy się tę małą Pyzunie, że najwazniejsza jest aprobata rodziny, a brak tejże czyni z człowieka czarną owcę i niedobre dziecko (patrz Laura). Pyza niedobrym dzieckiem być nie chce, a jednocześnie, chcąc nie chcąc dorasta w atmosferze gabinej martyrologii. Dziwnym nie jest, że buduje własną osobowość wokół lęku przed popoporzuceniem. Dorasta także w rodzinie, która bynajmniej nie pochwala samodzielności jednostki i szukania wlasnych dróg, o nie, ta rodzina gloryfikuje grzeczne robienie tego, co rodzina każe.

              I tak dochodzimy do Róży z Imienin, przerzucanej od fatyganta do fatyganta jak piłka. Rodzina się zgodziła na randki, to Pyza idzie na randki, by ostatecznie dać się zawłaszczyć temu, który ją sobie najenergiczniej zabrał. Dla Róży jest w porządku, ma portki, które rodzina kobiecie posiadać nakazuje, a czy on do niej o gwiazdach, czy o nawozie naturalnym, to już nieistotne. Grunt, że jest. Czy ma dla niej dwie godziny tygodniowo, czy dwadzieścia, to też nieważne, bo skąd Róża miałaby się nauczyć czym jest bliskość w związku? Od dziadków? Od mamusi, zaslaniajacej się najmlodszym dzieckiem przed intymnością z mężem? Czy od ciotki Idy z mężem w stanie permanentnego uśpienia?

              Kiedy jednak Fryderyk napomyka o wyjeździe na stypendium, trafia w sam środek największego lęku Róży. Toż Pypypy niegodny też tylko do pracy wyjechał, a porzucił na wieki!!! Więc Róża przeprowadza manewry pod teleskopem i następuje cały dramat, uwieńczony ślubem Frycow. Przy czym w trakcie tego dramatu jedyna inicjatywa jaką wykazuje Róża to strzelenie focha na Fryca. Poza tym zrobiła dokładnie nic.

              Na tym etapie Fryc już wiedział, że do rozmów żona jego się nie nadaje, ale dziewczę hoże, dom prowadzi jak należy, Frycu jest nakarmiony i obsprawiony elegancko, dziatki takoż, nawet jest zatem przyjemnie. Do momentu gdy znowu w grę wchodzi wyjazd służbowy. Róża wpada w panikę na tle popopo, podbudowaną trwogą, że jak męża ni ma to może ona sama będzie musiała podejmować jakieś decyzje, wpada Gaba i dalej lać benzynę wrażych podszeptów w płomienie lęków Róży. Fryderyk mógł tłumaczyć że nie porzucenie tylko projekt badawczy, do wypeku, święta mamusia której słuchać należy była bliżej. Róża uwierzyła że jest popopo i dała się uwieźć do Poznania.

              Mam tylko nadzieję, że Fryc uwił swej rodzinie gniazdko w możliwie odległym końcu świata (powiedzmy poznał w tym Hjustonie sympatycznego profesora astrofizyki z Auckland na Nowej Zelandii, który zaoferował mu dobrą posadę), po czym wjechał na R5, korzystając z nieobecności Gabona, wygarnął dzieci i Róże z przyległościami, wsadził ich w samolot i tyle ich w Polsce widziano.

              Chociaż nie. Róże może zostawić w miłym kurzu na R5.
              • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 11:18
                bupu napisała:

                > Fryderyk jednak, jak mniemam, którymś z uszu słuchał i zdołał wyłapać to i owo
                > o martyrologii świętej Gabrieli, a jestem pewna że o tym mu Rurza nawijała. Nie
                > życzył sobie żadnych dramatów, usiłował zatem spławić dziewczynę delikatnie, t
                > ak sterując wydarzeniami, żeby inicjatywa zerwania wyszła od niej. Ponieważ jed
                > nak już wtedy Rurza inicjatywy nie miała żadnej i w zasadzie pasowało jej wszys
                > tko, nawet te dwie godziny w tygodniu, byle tylko mieć te przydające prestiżu w
                > rodzinie portki, do zerwania nie doszło, za to doszło do hormonów pod teleskop
                > em.

                Ja to się w ogóle zastanawiam, czy desperacja Róży w zestawie ze słabymi umiejętnościami społecznymi u obojga przyszłych małżonków nie skończyła się stanem, w którym Fryderyk był przekonany, że udało mu się zerwać narzeczeństwo i przejść na "jesteśmy tylko przyjaciółmi". A Róża potakiwała, potwierdzała, może wpadała w okazjonalną panikę, jak akurat przypadkiem słowa Fryderyka do niej chwilowo docierały, ale w końcu zawsze dochodziła do wniosku, że takie tam gadanie, są zaręczeni, zaraz będzie ślub i dzieci.
                • ako17 Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 14:30
                  przymrozki napisała:

                  >
                  > Ja to się w ogóle zastanawiam, czy desperacja Róży w zestawie ze słabymi umieję
                  > tnościami społecznymi u obojga przyszłych małżonków nie skończyła się stanem, w
                  > którym Fryderyk był przekonany, że udało mu się zerwać narzeczeństwo i przejść
                  > na "jesteśmy tylko przyjaciółmi". A Róża potakiwała, potwierdzała, może wpada
                  > ła w okazjonalną panikę, jak akurat przypadkiem słowa Fryderyka do niej chwilow
                  > o docierały, ale w końcu zawsze dochodziła do wniosku, że takie tam gadanie, są
                  > zaręczeni, zaraz będzie ślub i dzieci.

                  Jest to bardzo prawdopodobne i pasuje mi do obojga.
              • ako17 Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 14:29
                bupu napisała:


                > Kiedy jednak Fryderyk napomyka o wyjeździe na stypendium, trafia w sam środek n
                > ajwiększego lęku Róży. Toż Pypypy niegodny też tylko do pracy wyjechał, a porzu
                > cił na wieki!!! Więc Róża przeprowadza manewry pod teleskopem i następuje cały
                > dramat, uwieńczony ślubem Frycow. Przy czym w trakcie tego dramatu jedyna inicj
                > atywa jaką wykazuje Róża to strzelenie focha na Fryca. Poza tym zrobiła dokładn
                > ie nic.
                O, właśnie jestem w trakcie obmyślania posta w związku z tym tematem, wstrzeliłaś się idealnie :)
                >
                wpad
                > a Gaba i dalej lać benzynę wrażych podszeptów w płomienie lęków Róży.

                😁😁

                Fryderyk
                > mógł tłumaczyć że nie porzucenie tylko projekt badawczy, do wypeku, święta mamu
                > sia której słuchać należy była bliżej. Róża uwierzyła że jest popopo i dała się
                > uwieźć do Poznania.

                Ale jak świętej mamusi mąż też wyjechał na stypendium, zostawiając ją z niemowlęciem i potencjalnie śmiertelną chorobą, to się mamusia nie czuła porzucona?
                • bupu Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 15:05
                  ako17 napisała:

                  >
                  > Ale jak świętej mamusi mąż też wyjechał na stypendium, zostawiając ją z niemowl
                  > ęciem i potencjalnie śmiertelną chorobą, to się mamusia nie czuła porzucona?


                  W przeciwieństwie do ślubnej przystawki Gaby Fryc nie dawał się ustawiać Borejkom, stąd też teściowa żywiła do niego płomienną niechęć. I zywiutko skorzystała z pierwszej okazji do wyrwania Rurzy z jego objęć.
              • ako17 Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 14:53
                bupu napisała:


                Tak samo ni
                > e widzę żadnych danych by jej się ten irytujący prymus Schoppe zaczął w którymk
                > olwiek momencie podobać.

                To chyba miało być takie nawiązanie do SK, gdzie Cesia też czuła niechęć do irytującego prymusa Hajduka, a w sumie to chodziło o coś wręcz przeciwnego, tylko ona nie umiała tego rozpoznać.
                Nie wiem co tam Róża myślała o Schoppe, zanim zaczął swe zaloty, nie sprawdze teraz, bo lecę na spotkanie z tt-tką. 😁
                • bupu Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 15:16
                  ako17 napisała:

                  >
                  > To chyba miało być takie nawiązanie do SK, gdzie Cesia też czuła niechęć do iry
                  > tującego prymusa Hajduka, a w sumie to chodziło o coś wręcz przeciwnego, tylko
                  > ona nie umiała tego rozpoznać.
                  > Nie wiem co tam Róża myślała o Schoppe, zanim zaczął swe zaloty, nie sprawdze t
                  > eraz, bo lecę na spotkanie z tt-tką. 😁


                  - O, nieprawda - palnęła Pyza, rozżalona. - Co dzień idę do szkoły spięta, bo się boję, że znów mi się noga powinie, a ty będziesz psykał albo cmokał ze zniecierpliwieniem, albo wręcz patrzał na mnie z tym swoim pobłażliwym uśmieszkiem... i że się będziesz naigrawał.
                  - Naigra... naigra... nie, no słowo daję! - Schoppe zdenerwował się tak, że aż mu się okulary zapociły.
                  - I to twoje spojrzenie pełne wyższości... - ciągnęła z żalem Pyza. - Przecież ty mną po prostu pogardzasz... a czy naprawdę każdy zaraz musi uwielbiać chemię, żebyś go szanował?
              • kocynder Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 15:23
                "Ale jaki seks, seks przed ślubem to oni tylko raz, pod teleskopem."
                Ale ja się nie czepiam przedślubia, tylko ogólnie o ich związku. No, jakoś nie widzę, żeby dla F. seks jako taki miałby być "kwestią", poza stricte biologią. Odbieram go jako takiego... Seks? Czasem trzeba, nudne to, uciążliwe, ale potraktujmy jak podatki, nic fajnego, ale konieczne.

                " Ślub im, przypomnę, się zdarzył, nie dlatego, że Fryderyk stwierdził, że przyda mu się żona, ale dlatego, że wcześniej zdarzyła im się Milena, rezultat praktyk"
                Wiem. Ale dziecię nie jest warunkiem ani koniecznym ani wystarczającym, co Fryc zdecydowanie wie, w przeciwieństwie do MM. Gdyby F. nie chciał - mógł nie wracać, mógł po powrocie oznajmić "Będę ci płacił alimenty ale nie chce mieć nic wspólnego", mógł sto innych.

                "Jskie uwstecznia?"
                Intelektualnie. Nie emocjonalnie. Że emocjonalnie była amebą to się zgadzam, ale jakiś cień intelektu mieć musiała, skoro maturę jednak zdała i dostała się na dość trudny, elitarny kierunek. Że ona dla portek nie kierunku to inna kwestia, ale się dostała. Pal licho bo nie pamiętam, jak tam wówczas było, konkurs świadectw czy egzaminy, ale wsio rawno, maturę zdać musiała co najmniej dobrze i nie być idiotką.

                "O rachunkach też nie, skoro Róża nie posiada sama z siebie wiedzy kiefy jej się umowa wynajmu mieszkania kończy i mąż musi ją uświadamiać z Ameryki"
                A tu ja osobiście domniemuję raczej zjawisko właśnie uwstecznienia umysłowego. Gotowa byłabym łeb na pniu położyć, że Fryc PRZED WYJAZDEM sprawdził i powiedział coś w rodzaju "Różyczko, mamy umowę najmu do dnia .... . Do dnia ..... musisz zadzwonić do X i przedłużyć. Tu ci zapisuję numer. Opłaty ida on-line z mojego konta.", a to potorocze nie zadzwoniło, bo durne.

                "Mam tylko nadzieję, że Fryc uwił swej rodzinie gniazdko w możliwie odległym końcu świata (powiedzmy poznał w tym Hjustonie sympatycznego profesora astrofizyki z Auckland na Nowej Zelandii, który zaoferował mu dobrą posadę), po czym wjechał na R5, korzystając z nieobecności Gabona, wygarnął dzieci i Róże z przyległościami, wsadził ich w samolot i tyle ich w Polsce widziano.
                Chociaż nie. Róże może zostawić w miłym kurzu na R5."
                O to to! 100/100
                • bupu Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 15:35
                  kocynder napisała:


                  > "Jskie uwstecznia?"
                  > Intelektualnie. Nie emocjonalnie. Że emocjonalnie była amebą to się zgadzam, al
                  > e jakiś cień intelektu mieć musiała, skoro maturę jednak zdała i dostała się na
                  > dość trudny, elitarny kierunek. Że ona dla portek nie kierunku to inna kwestia
                  > , ale się dostała. Pal licho bo nie pamiętam, jak tam wówczas było, konkurs świ
                  > adectw czy egzaminy, ale wsio rawno, maturę zdać musiała co najmniej dobrze i n
                  > ie być idiotką.

                  O to mi się rozchodzi, że Rurza może być intelektualnie na przyzwoitym poziomie i zdolna zdać na astrofizyke, ale jednocześnie psychicznie jest tak zwichnięta, że konieczność samodzielnego podjęcia decyzji w kwestii poważniejszej niż co na obiad, paraliżuje ją na amen. Jedno drugiemu nie przeszkadza w najmniejszym stopniu.
                  • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 28.11.25, 16:33
                    bupu napisała:

                    > O to mi się rozchodzi, że Rurza może być intelektualnie na przyzwoitym poziomie
                    > i zdolna zdać na astrofizyke,

                    Może, i pewnie jest - przynajmniej w tym sensie, że nie jest poniżej normy intelektualnej uznawanej za granicę niepełnosprawności.

                    Ale Pyza wcale nie musi być szczególnie zdolna, wydaje mi się astrofizyka w czasach matury Róży była jednym z tych kierunków, na które nie odbywała się rekrutacja - ponieważ chętnych było mniej niż miejsc, przyjmowano każdego, kto zdał egzamin dojrzałości. A potem na kolejnych egzaminach jednostki niedostosowane się usuwało.
      • bupu Re: Borejki jak Muminki 19.11.25, 22:50
        catwoman21 napisała:

        > Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swoim świecie i
        > swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansujący wręcz a
        > lienujący.


        No to przecież nie Włóczykij jest tylko Paszczak!
        • chatgris01 Re: Borejki jak Muminki 20.11.25, 08:15
          bupu napisała:

          > catwoman21 napisała:
          >
          > > Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swoim świ
          > ecie i
          > > swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansujący w
          > ręcz a
          > > lienujący.
          >
          >
          > No to przecież nie Włóczykij jest tylko Paszczak!
          >

          A nie Filifionek? Pedantyczny, zorganizowany, wszystko planujący i chłodny.
          • bupu Re: Borejki jak Muminki 20.11.25, 10:28
            chatgris01 napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > catwoman21 napisała:
            > >
            > > > Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swo
            > im świ
            > > ecie i
            > > > swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansu
            > jący w
            > > ręcz a
            > > > lienujący.
            > >
            > >
            > > No to przecież nie Włóczykij jest tylko Paszczak!
            > >
            >
            > A nie Filifionek? Pedantyczny, zorganizowany, wszystko planujący i chłodny.
            >


            Ale Filifionek nie miał pasji. A Paszczak był dokładnie taki jak Catwoman pisze. Niby w rodzinie, ale jednak z boku, bez reszty oddany swoim pasjom i ledwie odnotowujący istnienie reszty.
      • chatgris01 Re: Borejki jak Muminki 20.11.25, 08:16
        catwoman21 napisała:

        > Fryderyk by mi trochę pasował na Włóczykija. Samotnik, żyjący w swoim świecie i
        > swoich pasjach, niby należący do rodziny, ale się od niej dystansujący wręcz a
        > lienujący.


        Włóczykij głęboko nienawidził pedantyczności, planowania i organizowania.
    • briar_rose Re: Borejki jak Muminki 25.11.25, 17:07
      A ja zainspirowana tematem wypożyczyłam z biblioteki mnóstwo książek o Muminkach i rozkoszuję się lekturą. Z całego serca dziękuję za przypomnienie tych wdzięcznych istotek.Jakie to piękne, mądre książki! Ta ciepła rodzinna atmosfera, ta plejada postaci o najróżniejszych cechach charakteru, wśród których każdy znajdzie kogoś, z kim może się utożsamiać. Najbardziej poruszyło mnie opowiadanie o Niewidzialnym Dziecku, jakie to prawdziwe... Nie mogę się już doczekać lektury ostatniego tomu, "Muminków w Listopadzie", słyszałam, że jest niesamowity.
      • ako17 Re: Borejki jak Muminki 25.11.25, 19:18
        briar_rose napisał(a):

        > A ja zainspirowana tematem wypożyczyłam z biblioteki mnóstwo książek o Muminkac
        > h i rozkoszuję się lekturą. Z całego serca dziękuję za przypomnienie tych wdzię
        > cznych istotek.Jakie to piękne, mądre książki! Ta ciepła rodzinna atmosfera, ta
        > plejada postaci o najróżniejszych cechach charakteru, wśród których każdy znaj
        > dzie kogoś, z kim może się utożsamiać. Najbardziej poruszyło mnie opowiadanie o
        > Niewidzialnym Dziecku, jakie to prawdziwe... Nie mogę się już doczekać lektury
        > ostatniego tomu, "Muminków w Listopadzie", słyszałam, że jest niesamowity.

        Tak, tam jest mnóstwo wspaniałych postaci i opowieści, a Niewidzialne Dziecko ogromnie chwyta za serce. Dlatego np. moim ulubionym tomem J jest DP. To też jest opowieść o takim niewidzialnym dziecku, które znalazło wreszcie dom.
      • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 03:42
        briar_rose napisał(a):

        > A ja zainspirowana tematem wypożyczyłam z biblioteki mnóstwo książek o Muminkac
        > h i rozkoszuję się lekturą.


        Bym sie porozkoszowala opowiadaniem o Wigilii, bo to juz pora zwolna nadchodzi, ale nie mam :(
        • chatgris01 Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 17:50
          tt-tka napisała:

          > Bym sie porozkoszowala opowiadaniem o Wigilii, bo to juz pora zwolna nadchodzi,
          > ale nie mam :(
          >
          >
          >
          >
          >
          Dopiero zobaczyłam. Mogę Ci wysłać :)
          • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 18:44
            Naprawde ? poprosze ! i bede dziekowac i chwalic :)

            jesli mozna, w pdf lub rtf
            • chatgris01 Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 18:48
              Mam tylko epub i mobi. Który lepszy?
              Masz gazetową? Przez nią przejdzie?
              • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 19:11
                Uuuu. U mnie oba nieczytelne... przynajmniej kiedy sciagam z gryzonia.
                Mam gazetowa. Moze przejdzie ?
                • chatgris01 Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 19:21
                  Poszło :)
                  Napisz proszę czy przeszło.
                  • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 19:43
                    Majl przeszedl, ale itworzyc sie nie da :(

                    nic, chyba sobie zainstaluje nowsze windowsy, bo coraz wiecej rzeczy mam niedostepnych, a wtady przeczytam

                    dzieki Ci, kochana :)
                    • ako17 Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 20:38
                      tt-tka napisała:

                      > Majl przeszedl, ale itworzyc sie nie da :(
                      >
                      > nic, chyba sobie zainstaluje nowsze windowsy, bo coraz wiecej rzeczy mam niedos
                      > tepnych, a wtady przeczytam
                      >
                      > dzieki Ci, kochana :)
                      >

                      A nie możesz sobie przekonwertować?
                      • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 20:45
                        A moze i moge, ale nie wiem jak - jak moj komp do mnie mowi/pisze po niemiecku, to ja go nie rozumiem. Pojde do magika od komputerow i mam nadzieje, ze on mi to zrobi.
                        • ako17 Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 23:26
                          tt-tka napisała:

                          > A moze i moge, ale nie wiem jak - jak moj komp do mnie mowi/pisze po niemiecku,
                          > to ja go nie rozumiem. Pojde do magika od komputerow i mam nadzieje, ze on mi
                          > to zrobi.
                          >

                          Jest taki program darmowy, Convertio się nazywa. Trza mu wrzucić plik wejściowy i oznaczyć, jaki ma być docelowy. Nie twierdzę, że zawsze wszystko się pięknie udaje (ale też i z reguły nie znam jakości pliku wejściowego), ale konwertuje na plik taki (np. w Twoim przypadku rtf czy co tam innego), że da się czytać.
                          Rozjazd polskich czcionek uważam przy tym narzędziu za naprawdę niewielką cenę.
          • ako17 Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 23:47
            chatgris01 napisała:

            > tt-tka napisała:
            >
            > > Bym sie porozkoszowala opowiadaniem o Wigilii, bo to juz pora zwolna nadc
            > hodzi,
            > > ale nie mam :(

            A co to za opowiadanie o Wigilii? Może też bym się porozkoszowała?
            • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 12.12.25, 23:53
              Koniecznie ! to opowiadanie o tym, jak Paszczak zbudzik Muminka uzawiadamiajac go, ze nadchodzi Wigilia, a oni tu sobie spia ! potem napatoczyla sie potwornie zdenerwowana Gapsa i cala lista spraw do zalatwienia (z ubieraniem choinki wlacznie), potem Homek z lista tych, ktorym trzeba dac prezenty - koniec koncow Muminki zrozumialy, za nadejscie Wigilii to cos bardzo strasznego, choinke ubiera sie w celu przeblagalnym, prezenty szykuje tez jako ofiary dla Wigilii, jedzenie tez - no i zaczynaja sie przygotowywac do nadejscia tego czegos strasznego :)
    • bupu Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 10:50
      Tak sobie uswiadomiłam, że Borejczeta akurat Muminków nie czytują. Dorośli zresztą też nie. Klasyka literatury dziecięcej zaczyna im się i kończy na Kubusiu Puchatku, Brzechwie bodaj i "Słoneczku".
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 11:06
        bupu napisała:

        > Tak sobie uswiadomiłam, że Borejczeta akurat Muminków nie czytują. Dorośli zres
        > ztą też nie. Klasyka literatury dziecięcej zaczyna im się i kończy na Kubusiu P
        > uchatku, Brzechwie bodaj i "Słoneczku".
        >

        Z czego to ostatnie jest raczej mało pedagogiczne.
        Była jeszcze Królowa Śniegu, do której czytania młodszym kuzynom oddelegowano IGSa, albowiem tłum dorosłych w drugim pokoju był bardzo zajęty zwyczajowym ględzeniem o pierdołach.
        • bupu Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 13:30
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > bupu napisała:
          >
          > > Tak sobie uswiadomiłam, że Borejczeta akurat Muminków nie czytują. Dorośl
          > i zres
          > > ztą też nie. Klasyka literatury dziecięcej zaczyna im się i kończy na Kub
          > usiu P
          > > uchatku, Brzechwie bodaj i "Słoneczku".
          > >
          >
          > Z czego to ostatnie jest raczej mało pedagogiczne.
          > Była jeszcze Królowa Śniegu, do której czytania młodszym kuzynom oddelegowano I
          > GSa, albowiem tłum dorosłych w drugim pokoju był bardzo zajęty zwyczajowym ględ
          > zeniem o pierdołach.

          Ubogo jak na takich jentelektualizdów.
          • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 17:53
            bupu napisała:

            > Ubogo jak na takich jentelektualizdów.

            Ale też dziwacznie, bo im w krajobrazie wewnętrznym nie mieści się wiele książek popularnych w czasach dzieciństwa Borejcząt. Nie ma Astrid Lindgren, Opowieści z Narnii, Tolkiena czy Harrego Pottera.
      • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 17:34
        bupu napisała:

        > Tak sobie uswiadomiłam, że Borejczeta akurat Muminków nie czytują.

        Ignaś w TiR nie czytał Muminków tuż przed tygrysim atakiem morderczym kapciem?
        • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 17:40
          przymrozki napisała:

          > Ignaś w TiR nie czytał Muminków tuż przed tygrysim atakiem morderczym kapciem?

          Odpowiadam sama sobie po sprawdzeniu w tekście źródłowym. Tak, Ignaś czytał "Muminki".
          • bupu Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 20:45
            przymrozki napisała:

            > przymrozki napisała:
            >
            > > Ignaś w TiR nie czytał Muminków tuż przed tygrysim atakiem morderczym kap
            > ciem?
            >
            > Odpowiadam sama sobie po sprawdzeniu w tekście źródłowym. Tak, Ignaś czytał "Mu
            > minki".


            A to przepraszam.
          • briar_rose Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 21:11
            Jeszcze było wyrażane uwielbienie dla "Klechd Sezamowych" Leśmiana przez Rojka i Nutrię. O dziwo, ulubioną bohaterką obojga była rozkapryszona Parysada, a nie dzielna, mądra Morgiana :O
            • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 21:26
              briar_rose napisał(a):

              > Jeszcze było wyrażane uwielbienie dla "Klechd Sezamowych" Leśmiana przez Rojka
              > i Nutrię.

              I Naszpana. Czy to nie na cześć Klechd on znosił uczniom z kółka polonistycznego sezamki?

              >O dziwo, ulubioną bohaterką obojga była rozkapryszona Parysada, a nie
              > dzielna, mądra Morgiana :O

              Oni tam w ogóle cenią dziwnych bohaterów. Soames Forsyth, Heathcliff i Bohun. Oto kogo Mila, Gaba i Natalia chciałyby spotkać w niebie.
              • kocynder Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 21:36
                Bohuna, nie jako męża, ofkors, a "ons"* będę bronić, zwłaszcza po tym, jak zagrał go ognisty Saszka Domogarow, skontrastowany z ciastowatym Żebrowskim. Soamesa i Hethciffa mogą se Borejkowe brać, na nic innego nie zasługują. :>
                * przygoda na jedną noc (one night stand)
                • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 09:16
                  kocynder napisała:

                  > Bohuna, nie jako męża, ofkors, a "ons"* będę bronić,

                  Bohun został wymieniony, kiedy Gaba zażądała uzupełnienia listy "męskich pokrak i nieudaczników" (na liście wzgardzonych przez Gabę samców znajdowali się książe Myszkin, Rzecki i Soames) poprzez uwzględnienie w marzeniach o niebie również "prawdziwych mężczyzn" (tutaj zgłoszono Bohuna, Heathcliffa, Wokulskiego, Konrada Wallenroda, Jana Bohatyrowicza i pana Rochester).

                  I tutaj dwie uwagi.

                  Po pierwsze tak rozumianą "męskość" wychwalają żona Ignaca, Grzgorza i Roberta (tzn. Natalia jeszcze wtedy nie była żoną Roberta, ale była już na etapie niechęci do Filipa, bo mu brzydko drgało koło ust. Zapewne Bohunowi i Heathcliffowi koło ust rosły fiołki).

                  Po drugie, niby czemu akurat Soames miałby być większym nieudacznikiem niż Wokulski.


                  • kocynder Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 09:41
                    Nie mam pojęcia czemu Soames gorszy niż Wokulski i nie podejmę się dysputy, gdyż z rumieńcem wstydu na obliczu przyznam, że "Lalkę" udało mi się w trudach i znoju doczytać do "pamiętników starego subiekta" a dalej ani w ząb. Ergo - nie mam bladego pojęcia JAKI był Wokulski, poza tym, co tam w szkole na polskim zasłyszałam.
                    Natomiast, litości, jako "męża idealnego" wymieniać jednym tchem Wokulskiego, Wallenroda, Bohatyrowicza i Bohuna?! Ok, rozumiem skojarzenie Bohuna z Heathcliffem, obaj kochali taką "prawie siostrę" (chyba, że popieprzyłam bohaterów? Ale Bohun wszak dorastał z synami kniahini jak ich brat, na równi, a Heathcliff był przygarniętym przez Earnshawa znajdą?Jeśli nie to chyba powinnam odświeżyć sobie znajomość sióstr Bronte).
                    Inna kwestia, że z całego tego towarzystwa na męża w miarę się nadawał Stach (na tyle na ile mam wiedzę, jeśli imościnie stwierdzą inaczej kłócić się nie będę) i Jan Bohatyrowicz. Ogólnie w literaturze romantyzmu i pozytywizmu mało jest przykładów mężczyzn nadających się do małżeństwa... ;)
                    • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 09:56
                      Wokulski, pozwole sobie przypomniec, mezem (Malgorzaty) byl ladnych pare lat i jako maz sprawowal sie bez zarzutu. Choc na wojne i na dorobek pojechal juz jako wdowiec :)
                      Janek tak, jak najbardziej, w ogole u Orzeszkowej troche tych panow nadajacych sie na meza jest (mniejsze utwory, mniej znane, ale tak na szybko Kazimierz Jasmont, Jerzy Chutko, Bahrewicz, zreszta i Benedykt Korczynski), a u Kraszewskiego cale stada, u Fredry kilku by sie znalazlo...

                      natomiast Bohun, Hicio, Wallenrod czy pan Rochester daja... doprawdy dziwne wyobrazenie o potrzebach malzenskich bab borejkowych :P
                    • ako17 Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 12:20
                      kocynder napisała:


                      > Inna kwestia, że z całego tego towarzystwa na męża w miarę się nadawał Stach (n
                      > a tyle na ile mam wiedzę, jeśli imościnie stwierdzą inaczej kłócić się nie będę
                      > ) i Jan Bohatyrowicz.

                      Obaj absolutnie spoko.

                      Ogólnie w literaturze romantyzmu i pozytywizmu mało jest
                      > przykładów mężczyzn nadających się do małżeństwa... ;)

                      A, przepraszam, w jakiejś innej epoce było więcej nadających się?
                      • kocynder Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 20:24
                        Tak sobie dumam i dumam jak w świątyni dumania acz bez mrówek i dochodzę do wniosku, że jakoś w literaturze, zwłaszcza wśród bohaterów pierwszoplanowych to sensownych kandydatów do obrączki za wielu nie ma. I to nie tylko w literaturze polskiej.
                      • briar_rose Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 20:35
                        Bohatyrowicz, czemu nie, ale jeśli o Orzeszkową chodzi, to bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Paweł z "Chama". Poznajemy go jako człowieka obdarzonego wielką łagodnością i delikatnością (chociaż później za bardzo stawiał się jednak w roli Pigmaliona). W ogóle w tej książce i obraz wsi jest bardzo ciekawy. Orzeszkowa traktuje chłopów z szacunkiem. To są ludzie prości, ale nie prostaccy. Nie tylko postać Pawła, który w ogóle jest wyjątkowy, ale też całą społeczność wiejską tam pokazaną. To zdecydowanie inne spojrzenie na XIX-wieczną wieś niż to, które wynieśliśmy ze szkolnych lektur!
                      • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 10.12.25, 11:11
                        ako17 napisała:

                        > kocynder napisała:
                        >
                        >

                        > Ogólnie w literaturze romantyzmu i pozytywizmu mało jest
                        > > przykładów mężczyzn nadających się do małżeństwa... ;)
                        >
                        > A, przepraszam, w jakiejś innej epoce było więcej nadających się?
                        >

                        zaskocze was - bylo ! w epoce szeroko rozumianego baroku (moze kiedy indziej tez, akurat ten okres obczytalam), w literaturze faktu, czyli glownie pamietnikarstwo i korespondencja :)
                  • bupu Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 11:09
                    przymrozki napisała:

                    > kocynder napisała:
                    >
                    > > Bohuna, nie jako męża, ofkors, a "ons"* będę bronić,
                    >
                    > Bohun został wymieniony, kiedy Gaba zażądała uzupełnienia listy "męskich pokrak
                    > i nieudaczników" (na liście wzgardzonych przez Gabę samców znajdowali się ksią
                    > że Myszkin, Rzecki i Soames)

                    Ahem...

                    - Rzecki, Myszkin, Soames - wyliczała Natalia. - Same męskie pokraki albo nieudacznicy. Nie masz jakiejś kandydatury prawdziwego mężczyzny



                    To Nutria wyzywa od pokrak i żąda prawdziwych mężczyzn, nie Gaba.


                    > Po pierwsze tak rozumianą "męskość" wychwalają żona Ignaca, Grzgorza i Roberta
                    > (tzn. Natalia jeszcze wtedy nie była żoną Roberta, ale była już na etapie niech
                    > ęci do Filipa, bo mu brzydko drgało koło ust. Zapewne Bohunowi i Heathcliffowi
                    > koło ust rosły fiołki).


                    No właśnie najbardziej paradne w tej scenie, że prawdziwych mężczyzn domaga się amatorka rozlazłych, dysocjacyjnych wąsów. Buhaha.


                    > Po drugie, niby czemu akurat Soames miałby być większym nieudacznikiem niż Wokulski.

                    Och, Soames... Nieudacznikiem bym go nie nazwała, ale tęsknić za nim? 😱


                    - Irena - oświadczyła babcia gniewnie - była zimna. Trudno za nią tęsknić. Skrzywdziła Soamesa, zraniła go na zawsze. On miał w sobie jednak wiele szlachetności. Zawsze mi go było żal.

                    Ta rzekomo zimna kobieta, że zacznę od początku, nigdy Soamesa nie kochała i nie chciała. Wyszła za niego nie z miłości, ale dlatego, że ugięła się pod naciskiem tak Soamesa, jak i własnej macochy. Natomiast ów zdaniem Mili, mający w sobie wiele szlachetności osobnik, traktuje Irenę jak przedmiot i swoją własność, oraz krowę rozplodową, nie jak człowieka. Izoluje Irenę, osacza, wreszcie gwałci. To jest człowiek w którym Milicja widzi szlachetność. 🤮
                    • ako17 Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 11:53
                      bupu napisała:


                      > > Po pierwsze tak rozumianą "męskość" wychwalają żona Ignaca, Grzgorza i Ro
                      > berta
                      > > (tzn. Natalia jeszcze wtedy nie była żoną Roberta, ale była już na etapie
                      > niech
                      > > ęci do Filipa, bo mu brzydko drgało koło ust. Zapewne Bohunowi i Heathcli
                      > ffowi
                      > > koło ust rosły fiołki).

                      Przecież Filip to istny Bohun i Heathcliff. Oczywiście, w pewnych aspektach ;) Jurko, jak przypuszczam, też był samą szczerością.
                      >

                      >
                      > > Po drugie, niby czemu akurat Soames miałby być większym nieudacznikiem ni
                      > ż Wokulski.

                      Za Wokulskiego wydałabym się natychmiast.

                      >
                      > Ta rzekomo zimna kobieta, że zacznę od początku, nigdy Soamesa nie kochała i ni
                      > e chciała. Wyszła za niego nie z miłości, ale dlatego, że ugięła się pod nacisk
                      > iem tak Soamesa, jak i własnej macochy. Natomiast ów zdaniem Mili, mający w sob
                      > ie wiele szlachetności osobnik, traktuje Irenę jak przedmiot i swoją własność,
                      > oraz krowę rozplodową, nie jak człowieka. Izoluje Irenę, osacza, wreszcie gwałc
                      > i. To jest człowiek w którym Milicja widzi szlachetność. 🤮

                      Okropny typ :(
                      A Milicja albo nie czytała, tylko się popisuje, albo rzeczywiście uważa, że jak facet gwałci, to jest prawdziwym mężczyzną.
                    • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 12:14
                      bupu napisała:

                      > - Rzecki, Myszkin, Soames - wyliczała Natalia. - Same męskie pokraki albo ni
                      > eudacznicy. Nie masz jakiejś kandydatury prawdziwego mężczyzny
                      >

                      > To Nutria wyzywa od pokrak i żąda prawdziwych mężczyzn, nie Gaba.

                      Jest to prawdą, moja omyłka.

                      > Ta rzekomo zimna kobieta, że zacznę od początku, nigdy Soamesa nie kochała i ni
                      > e chciała. Wyszła za niego nie z miłości, ale dlatego, że ugięła się pod nacisk
                      > iem tak Soamesa, jak i własnej macochy. Natomiast ów zdaniem Mili, mający w sob
                      > ie wiele szlachetności osobnik, traktuje Irenę jak przedmiot i swoją własność,
                      > oraz krowę rozplodową, nie jak człowieka. Izoluje Irenę, osacza, wreszcie gwałc
                      > i. To jest człowiek w którym Milicja widzi szlachetność. 🤮

                      Ja się dołączam do pytania, gdzie ta szlachetność. Przyjmuję, że mógł naprawdę kochać Fleur (tzn. swoją córkę), ale poza tym Soames - o ile mnie pamięć nie myli - żadnych szczególnie szlachetnych odruchów nie miewał z zasady. I nie była to bynajmniej wina Ireny, drugą żonę traktował mniej więcej tak samo, różnica była tylko taka, że drugiej żonie to nie przeszkadzało.

                      A do listy jego przewin (raz jeszcze podkreślam, że mowa o gwałcicielu) dodałam jeszcze uporczywy i obrzydliwy stalking.
                      • bupu Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 14:56
                        przymrozki napisała:

                        >
                        > Ja się dołączam do pytania, gdzie ta szlachetność. Przyjmuję, że mógł naprawdę
                        > kochać Fleur (tzn. swoją córkę), ale poza tym Soames - o ile mnie pamięć nie my
                        > li - żadnych szczególnie szlachetnych odruchów nie miewał z zasady. I nie była
                        > to bynajmniej wina Ireny, drugą żonę traktował mniej więcej tak samo, różnica b
                        > yła tylko taka, że drugiej żonie to nie przeszkadzało.
                        >
                        > A do listy jego przewin (raz jeszcze podkreślam, że mowa o gwałcicielu) dodałam
                        > jeszcze uporczywy i obrzydliwy stalking.


                        Otóż. I, żeby było jeszcze gorzej, Milicja uważa, że to Irena skrzywdziła Soamesa. Facet żeni się z kobietą która go nie chce i uważa że do siebie nie pasują, do tego stopnia, że on musi złożyć obietnicę iż gdyby się okazało że mariaż jest niewypałem on umożliwi rozwód (oidp bez zgody męża onego czasu rozwód nie był możliwy). Zgodnie z wszelkimi przewidywaniami małżeństwo okazuje się niewypałem, żona typa unika, nie chce z nim nawet dzielić sypialni, na co on reaguje wzmożoną izolacją i kontrolą, a wreszcie gwałtem, generalnie zachowując się jskby nabył produkt "Żona", który ma spełniać określone funkcje bez gadania, a nie ożenił się z człowiekiem.

                        No owszem, można się czepiać Ireny o zdradę małżeńską, ale twierdzić że Soamesio jest biedny i skrzywdzony przez niom podłom? Toż chłop się zachowuje jak facet, co siada, z pełną świadomością, goła rzycią na bryle lodu, po czym wpada w furię, że ten lód nie grzeje. Nie mówiąc o tym, że to on krzywdził Irenę długo i mocno, a nie odwrotnie.

                        Aczkolwiek sądząc z doboru amantów, wygląda na to, że dla kobiet borejkowskich prawdziwy mężczyzna to przemocowy buc, w d4 mający potrzeby i chęci kobiety.
                        • briar_rose Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 17:19
                          bupu napisała:

                          > Aczkolwiek sądząc z doboru amantów, wygląda na to, że dla kobiet borejkowskich
                          > prawdziwy mężczyzna to przemocowy buc, w d4 mający potrzeby i chęci kobiety.

                          Dokładnie tak jest od czasu Neo. Stąd podziw otoczenia zdobywa bucowaty Józin, a wrażliwy Ignaś kończy jako pośmiewisko rodziny.

                          Soamesa bronić nie będę, ale zgodzę się z Milicją, że Irena była lodowata (swoją drogą paradne, że akurat ona to jej zarzuca, ten cyborg! xD ). Do tego te zachwyty narratora nad urodą i wyjątkowością Ireny, bleh. Jeśli dobrze pamiętam, wzorowana była na wyglądzie żony autora. Ale im bardziej jej narrator bronił, tym bardziej chciało się podważyć jego wyroki. Do tego kobieta, która sama była nieszczęśliwa, niszczy życie przyjaciółce, a własnemu dziecku emocjonalnym szantażem. Akurat ona powinna jak nikt zrozumieć uczucia syna.

                          Irytuje mnie też mocno Nutria zarzucająca Rzeckiemu niedołęstwo... klękajcie narody, znalazła się kumata! :P
                          • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 17:33
                            briar_rose napisał(a):



                            > Soamesa bronić nie będę, ale zgodzę się z Milicją, że Irena była lodowata (swoj
                            > ą drogą paradne, że akurat ona to jej zarzuca, ten cyborg! xD ).

                            A jaka miala byc, wrazliwa i ciepla ? W takiej rodzinie, w takim malzenstwie ?

                            > Do tego kobieta, która sama była nieszczęśliwa, niszczy życie przyjaciółce, a własnemu dziecku emocjonalnym >szantażem. Akurat ona powinna jak nikt zrozumieć uczucia syna.

                            A to akurat zyciowe bardzo, i w literaturze tego pelno, i w historii... pierwszy z brzegu przyklad, Sissi, nieszczesliwa jako synowa, dla swojej synowej jest dokladnie taka wiedzma, jaka Zofia byla dla niej.


                            >
                            > Irytuje mnie też mocno Nutria zarzucająca Rzeckiemu niedołęstwo... klękajcie na
                            > rody, znalazła się kumata! :P

                            Prawda ? baba pod trzydziestke i z wlasnymi pieniedzmi !
                          • bupu Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 20:29
                            briar_rose napisał(a):


                            > Irytuje mnie też mocno Nutria zarzucająca Rzeckiemu niedołęstwo... klękajcie na
                            > rody, znalazła się kumata! :P


                            No nie? I ona i jej ślubne wąsy.
            • ako17 Re: Borejki jak Muminki 04.12.25, 22:09
              briar_rose napisał(a):

              > Jeszcze było wyrażane uwielbienie dla "Klechd Sezamowych" Leśmiana przez Rojka
              > i Nutrię. O dziwo, ulubioną bohaterką obojga była rozkapryszona Parysada, a nie
              > dzielna, mądra Morgiana :O

              Jbc, dla mnie Klechdy były źródłem wielkiego WTF, połączonego z pobudzeniem seksualnym. Gdy czytam o bohaterach Jeżycjady, zafascynowanych tą lekturą, to zupełnie nie wiem jak mam to integrować.
    • minerwamcg Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 16:05
      W fikcyjnym Poznaniu, w fantazji ukryty,
      Borejków raj budzi łzy i zachwyty
      - tam kisną przy sobie, ot tak...
      pięćdziesiąt lat...
      Wśród ksiązek i kurzu co sięga po szyję
      Są wiecznie zgorzkniali i w de mają kije,
      Z wyższością wciąż patrzą na świat,
      I z piiiip pod nosem co dnia.
      Borejki się cieszą gdy kogoś ośmieszą,
      Borejki!
      Pieczątkę przybiją, przywieszkę przywieszą,
      Borejki!
      W cytacie z Seneki błąd brzmi im jak zgrzyt,
      Bo być niedouczkiem okropny to wstyd!
      Borejki! Borejki!
      Tam Babcia Milicja wcielenie wszech zasług
      Dom sercem ogrzewa do minus piętnastu
      A dzieci się rodzą, i rosną, i cześć,
      Ma się je gdzieś.
      W tym domu cudownym nikt nie ma przyjaciół:
      Bo więzi rodzinne jedynie coś znaczą,
      A Ignac nadęty i sztywny jak gnat,
      Ględzi od lat,
      Okropny to dziad.
      Borejki się cieszą...
      • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 16:21
        Iiiiiiiii !!!
        "dom sercem ogrzewa do minus pietnastu", cudo, no, cudo :D

        co do lektur - wyglada, ze panie jak Ygnac - albo tylko udaja, ze czytaly, albo nie rozumieja, co czytaja. Zeby pobronic Myszkina, to musialabym Idiote sobie przypomniec, ale Rzecki pokraka i nieudacznik ? zarobkujacy na siebie od dziesiatego roku zycia, i to w fachu samodzielnie wybranym, ochotnik-powstaniec-bojownik za nasza i wasza, wiezien polityczny, wloczega po Europie, dobry szef i dobry kolega, dobry pracownik, zdolny do wieloletnich wytrwalych przyjazni, czlowiek dociekliwy, domator, ale i do teatru da sie wyciagnac, i do knajpy wybierze, zwierzeta lubi... porownaj go sobie, Natalko, z tymi, ktorych TY wybieralas :P
        • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 16:33
          tt-tka napisała:

          > porownaj go sobie, Natalko, z tymi, ktorych TY wybieralas

          Niech Natalka porówna sobie "pokraki i nieudaczników" ze swoją własną i osobistą sobą. Jakąż to dzielność, zaradności i inicjatywę prezentuje światu Borejko Natalia, lat 28 (stan na TiR).
          • minerwamcg Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 21:14
            Pomijając taki drobiazg, że - poza wątkiem wspomnieniowym - widzimy Rzeckiego pod koniec życia. I nawet wtedy, ze wszystkimi swoimi dziwactwami, nie jest on pierdołowatym staruszkiem. Prowadzi sklep, interesuje się polityką, potrafi być bystrym, ironicznym obserwatorem, podoba mu się, cóż że platonicznie, pani Stawska... Zdecydowanie więcej w nim życia niż w firanowatej Natalii. A co do "udaczności", to ja bardzo proszę, niechże ona się zamknie :)
      • bupu Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 16:27
        Tam Babcia Milicja wcielenie wszech zasług
        Dom sercem ogrzewa do minus piętnastu


        🤣🤣🤣🤣
        PJENKNE!!!
        • przymrozki Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 16:31
          bupu napisała:

          > Tam Babcia Milicja wcielenie wszech zasług
          > Dom sercem ogrzewa do minus piętnastu

          >
          > PJENKNE!!!
          >

          Jakie cudne!
      • ako17 Re: Borejki jak Muminki 05.12.25, 20:12
        minerwamcg napisała:


        > Tam Babcia Milicja wcielenie wszech zasług
        > Dom sercem ogrzewa do minus piętnastu
        > A dzieci się rodzą, i rosną, i cześć,
        Nie jeżdżą w wakacje, bo mają co jeść
        W domu ciepło, sucho, jest biblioteka
        Chów wsobny hoduje Borejkoczłowieka.
    • tt-tka Re: Borejki jak Muminki 10.12.25, 11:23
      Czy ktos juz znalazl odpowiednik dla Milicji ? bo mnie sie przypomniala ta ciotka niewidzialnego dziecka "zimna jak lod i ironiczna".
      • bupu Re: Borejki jak Muminki 10.12.25, 16:58
        tt-tka napisała:

        > Czy ktos juz znalazl odpowiednik dla Milicji ? bo mnie sie przypomniala ta ciot
        > ka niewidzialnego dziecka "zimna jak lod i ironiczna".
        >

        No przecież, że ona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka