Dodaj do ulubionych

Akcja sadzenia drzew genealogicznych

27.12.22, 13:29
Wertowałam właśnie wątek o nieznanych korzeniach Pyziaka i się skapłam, że przecież Johnny Lil'Dumpling nie jest jedynym bohaterem którego rodzinę pominięto. To sobie pomyślałam: czemu kreatywny forum nie miałby uzupełnić tych brakujących danych?

Np. Danka Filipiak i jej iluzyjne trupki - jak wyobrażacie sobie jej rodziców, dedukując po tym co już o niej wiemy? Nieobecni pracoholicy? Zwolennicy puszczania dziecka samopas? Jeśli tak, to w wersji Bogacze Z Sołacza czy Bezczółkowcy Z Blokowiska? A może po prostu protoGabowie, niezależnie od warunków bardziej zajęci sobą niż dzieckiem?
Ktoś gdzieś mówił, że chętnie przeczytałby książkę o Dance, to może tu się jakiś zarys wylęgnie?

Rob Roy - wiemy, że wychowany przez klan McDrukarzy, ale szczegółów nie znamy. Za wyjątkiem luzackiego szwagra, który dawał prowadzić syrenkę piętnastolatkowi bez prawka (powodów, dla których Robroj miałby być starszy i zaczynać liceum później brak).
Jakimi ludźmi mogli być państwo Robrojstwo i pozostali poligraficzni powinowaci? Po kim Robcio jest taki ponętny? (WCALE NIE MAM DZIWNEGO GUSTU!) No i skąd się wziął Wąsaty Robszust Co Się Podszywa (poza tym, że zwiał z psychiatryka)?

Oraz absolutny crème de la crème:
Jaką rodziną byli Żeromscy, że wychowali takiego Bernarda? Komuna hipisowska (o ile już wtedy istniały w Polsce)? Jakaś artystyczna bohema? Sekta Szczypiorian? A może jednak drobnomieszczańscy sztywniacy, przeciw którym Berni się zbuntował i został artystą?


Nie wiem kogo tu jeszcze brakuje, ale jestem szalenie ciekawa waszych teorii.
Uprasza się o konkretne, szczegółowe pomysły, pofolgujmy wyobraźni😉
(Tylko bez przesady, granicę postawiłabym gdzieś przed Bernardem zrzuconym na ziemię przez kosmitów, ale już po Robzurpatorze Złodzieju Tożsamości)
Obserwuj wątek
    • mmk9 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 18:55
      Chyba była gdzies mowa o tym, że Robrojek był o rok starszy od swojej klasy, ale i tak w stosownym momencie był 15-latkiem bez prawka
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 19:31
        Ten stosowny moment był w KK na sylwestra, czyli kiedy Robert był w pierwszej klasie poligrafiku. To nie mógł jednocześnie być 15-latkiem bez prawka i być starszym od swojej klasy🙂
        • mmk9 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 21:04
          No tak, miałby 16. Pamiętam, że mi to nie pasowalo, ale też, że coś tam bylo z tym 1 rokiem
          • agnieszka_azj Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 21:19
            wtedy można było mieć prawo jazdy w wieku 16 lat
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 21:28
            mmk9 napisała:
            >No tak, miałby 16. Pamiętam, że mi to
            >nie pasowalo, ale też, że coś tam bylo z
            >tym 1 rokiem

            To była pomyłka MM. Zapomniała, że on i Aniela byli młodsi o 2 lata od Gaby i postarzyła ich o te 2 w CR. Podczas zestawienie roku narodzin Belli i z faktycznym wiekiem Robroja wskazuje na to, że został ojcem będąc w trzeciej klasie liceum
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 21:28
              *"Podczas gdy"
    • hanuszka189 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 21:46
      Mnie intryguje Bernard jako postać niemożliwa. Jeśli nie wypadł ze statku kosmicznego, to jego rodzina musiała być z "tych" Żeromskich, chociaż z dalekich pociotków, grzejąc się w aurze mistrza i kultywując jakieś tradycje inteligenckie. Młody Bernard uczył się francuskiego u szalonego stryja, a rodzice marzyli, że będzie adwokatem, a jeśli nie, to chociaż pisarzem. Na pewno nie pochodził z Poznania! Najbliższy rzeczywisty odpowiednik okoliczności, jakie mogły go wytworzyć, to prlowskie pokolenie potomków Kossaków w Jerzówce, z koniecznym dodatkiem toksycznego grzybka na ścianach rodzinnej drewnianej willi. Jednak Bernard nie mógł mieć nic wspólnego z Krakowem, nie wiem gdzie w ogóle w Polsce rodzą się takie gaduły?







      • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 22:25
        hanuszka189 napisał(a):

        > Jednak Bernard ni
        > e mógł mieć nic wspólnego z Krakowem, nie wiem gdzie w ogóle w Polsce rodzą się
        > takie gaduły?
        >

        Najpiękniejszym gadułą (wcale niekoniecznie będąc przy tym świetnym kucharzem) jest Robert Makłowicz - jak najbardziej z Krakowa.
        Teraz, jak to napisałaś, to się zastanawiam, czy Bernard się nie powziął z jakiegoś takiego Krakowa właśnie. Może ze Lwowa? Tam też tak lubili gadać.
        Ale, tak jak go MM opisała - BŻ nie ma takiego wdzięku i charyzmy jak Makłowicz.
        To jest moje osobiste zdanie, Warszawianki od zawsze i na zawsze zauroczonej magią Krakowa.


        >
        >
        >
        >
        >
        >
        • hanuszka189 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 27.12.22, 23:16
          ako17 napisała:

          > hanuszka189 napisał(a):
          >
          > > Jednak Bernard ni
          > > e mógł mieć nic wspólnego z Krakowem, nie wiem gdzie w ogóle w Polsce rod
          > zą się
          > > takie gaduły?
          > >
          >
          > Najpiękniejszym gadułą (wcale niekoniecznie będąc przy tym świetnym kucharzem)
          > jest Robert Makłowicz - jak najbardziej z Krakowa.
          > Teraz, jak to napisałaś, to się zastanawiam, czy Bernard się nie powziął z jaki
          > egoś takiego Krakowa właśnie. Może ze Lwowa? Tam też tak lubili gadać.
          > Ale, tak jak go MM opisała - BŻ nie ma takiego wdzięku i charyzmy jak Makłowicz
          > .
          > To jest moje osobiste zdanie, Warszawianki od zawsze i na zawsze zauroczonej ma
          > gią Krakowa.
          >

          Rzeczywiście, Makłowicz jest z Krakowa. Po głębszym zastanowieniu się - na studiach znałam jednego rodowitego Krakusa, który miał słowotok nieco podobny do Bernardowego - minus broda, minus szczypiorek. Jednak trudno mi wyobrazić sobie krakowskiego artystę, który nagle znajduje się akurat w Poznaniu! Już prędzej Bernard mógłby być z Lublina, gdyby tylko nie mylił mu się z Zamościem.
      • lezbimbella_veganella Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 28.12.22, 00:57
        hanuszka189 napisał(a):
        > Mnie intryguje Bernard jako postać niemożliwa. Jeśli nie wypadł ze statku kosmi
        > cznego, to jego rodzina musiała być z "tych" Żeromskich, chociaż z dalekich poc
        > iotków, grzejąc się w aurze mistrza i kultywując jakieś tradycje inteligenckie.

        Huehue otóż. Żeromski był herbu Jelita i gorszy niż Pyziaczek. Śzlachcic rozpustny, ale ze zubożałej rodziny.

        Jak ostatni CKNUK owinął się Jelitkiem i porzucił swą żonę Oktawię R. R. i małego synka Adama dla młodszej o 23 lata malarki Anny Zawadzkiej herbu Rogala i uciekł z nią do Paryża w 1909.
        Wtedy był to straszny ESCANDALO towarzyski. Nie wziął rozwodu z Oktawią, prawdopodobnie gdyż kościół wtedy nie pozwalał na to (chyba że się po wielkich wysiłkach i opłatach dostało specjalną dyspensę od papieża, jeśli pamiętacie Lilkę Kossakównę ze wspomnień Samozwaniec).
        Stefcio był co prawda ewangelikiem (i być może masonem - z jego szwagrem, full masonem Rafałem R. proponowali Piłsudskiemu wstąpienie do loży masońskiej) ale na straszliwą skazę rozwodu pozwalał wówczas tylko kościół kalwinistów.

        Pisarz herbu Jelitkowego zatem nigdy nie ohajtał się formalnie z malarką herbu Rogalikowego. 20 lat pózniej w testamencie Żerom napisał, że Anna to jego prawowita żona i zapisał jej cały swój majątek, używała jego nazwiska i pochowani razem. Pierwsza żona zaś musiała się obejść niczym, ale umarła 2 lata po Stefanie i co jemu zrobicie?
        Tak się bawiO szlachcice.

        > zyć, to prlowskie pokolenie potomków Kossaków w Jerzówce, z koniecznym dodatkie
        > m toksycznego grzybka na ścianach rodzinnej drewnianej willi. Jednak Bernard ni
        > e mógł mieć nic wspólnego z Krakowem, nie wiem gdzie w ogóle w Polsce rodzą się
        > takie gaduły?

        Fu, nje, druga żona Jerzego, Elżbieta to była toksyczna i takoż jedna z ich córek, Gloria, żarły się okropnie i publicznie z Madzią o spadek, dom, obrazy, itd. Wyrodziła się pozytywnie druga córka Jerzego, Simona, która uciekła od tego krakowskiego jadowitego bagna i zamieszkała w prawdziwym bagnie w Puszczy Białowieskiej (była biolożką i wolała zwierzęta od ludzi).
        Poza tym czemu zaraz Kossaki?

        Gaduły i narwańce z rodziny Żeromskich to raczej z lubelskich stron, świętokrzyskich i innych kresów:
        1. Z malarką Anną Żeromski miał córkę Monikę, takoż została artystką malarką. O jej życiu prywatnym nic nie wiadomo.

        2. Natomiast synek Adaś Żeromski zmarł w wieku 18 lat, nie wiadomo, czy to przez 1WŚ czy przez CNUKa porzucenie, i czy zdążył wypełnić komuś pierożek.

        3. Adasia matka, żona Żeromskiego prawoślubna, Oktawia Radziwiłłowicz, miała pierwszego męża Rodkiewicza herbu Pobóg. Z nim miała córkę Henrykę. Ów mąż zmarł. Wdowę Oktawię w Nałęczowie poznał i zamężył Żeromski, i przygarnął też pasierbicę. Stefcio był zatem nie dość że CNUKiem to i macochem.
        W tymże Nałęczowie jej willa nazwana została Oktawia. Za tą willą Stefan miał pracownię tzw.Chatę, w 1905 wybudowaną przez architekta Jana "Koszczyca" Witkiewicza (kuzyna samego Witkaca). Ów Jan poznał przy tejże Chaty budowaniu młodą pasierbiczkę Henryczkę Rodkiewicz i pojął za żonę, i latorośle mieli a jakże.

        3. Żeromski miał też brata stryjecznego nazwiskiem Gustaw Saski. Niby nic, a można wymyślić jakiś pociotków bernardyńskich.

        4. Z kolei brat Oktawii prawoślubnej, Rafał Radziwiłłowicz, był nie tylko wolnomularzem, ale i lekarzem psychiatrą i profesorem na uniwerku wileńskim. Jego matka owdowiała i wyszła ponownie za Konrada Chmielewskiego, lekarza, który z innymi lekarzami założył słynne uzdrowisko w tymże samym Nałęczowie, gdzie to Żeromski w Chacie itd.
        Rafał był także ordynatorem w warszawskich Tworkach i z tych Tworek, pewną burzliwą nocą, zwiał pomyleniec imieniem Bernard, który dostał zatrucia pokarmowego od rzeżuchy i wtedy...

        A jak nie Tworki, to powinowactwo z Witkacem powinno wystarczyć.

        5. W Nałęczowie są też inne piękne wille, nazwane tak, że chyba MM się nimi inspirowała: Aurelia, Aniela i Czekoladka ... przypadeg? Nje sądzę!
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 28.12.22, 23:26
          To NA PEWNO nie jest przypadek! Żaden z wyżej wymienionych faktów. Od tej pory nazywamy go wyłącznie imć Bernard Żeromski herbu Jelita.
          Nazwisko i herb oczywiście ukradzione z drzewa genealogicznego doktora Rafała, żeby nikt się nie skąpnął, że Berni w rzeczywistości jest tylko wariatem z biegunką po rzeżusze...
      • julian_arden Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 01.01.23, 22:16
        hanuszka189 napisał(a):

        [...]
        > Młody Bernard uczył się francuskiego u szalonego stryja, a rodzice marzyli, że
        > będzie adwokatem, a jeśli nie, to chociaż pisarzem. Na pewno nie pochodził z P
        > oznania! Najbliższy rzeczywisty odpowiednik okoliczności, jakie mogły go wytwor
        > zyć, to prlowskie pokolenie potomków Kossaków w Jerzówce, z koniecznym dodatkie
        > m toksycznego grzybka na ścianach rodzinnej drewnianej willi. Jednak Bernard ni
        > e mógł mieć nic wspólnego z Krakowem, nie wiem gdzie w ogóle w Polsce rodzą się
        > takie gaduły?

        Na podstawie mojej znajomości obecnego pokolenia Kossaków mogę stwierdzić, ze Bernard raczej odpada :-)
        • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 02.01.23, 21:11
          julian_arden napisał:


          >
          > Na podstawie mojej znajomości obecnego pokolenia Kossaków mogę stwierdzić, ze B
          > ernard raczej odpada :-)

          a jakie ono jest, to pokolenie? Znasz ich osobiście? Pytam poważnie, bez grama ironii :). Zaciekawiłeś mnie
          • julian_arden Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 08:42
            ako17 napisała:

            > julian_arden napisał:
            >
            >
            > >
            > > Na podstawie mojej znajomości obecnego pokolenia Kossaków mogę stwierdzić
            > , ze B
            > > ernard raczej odpada :-)
            >
            > a jakie ono jest, to pokolenie? Znasz ich osobiście? Pytam poważnie, bez grama
            > ironii :). Zaciekawiłeś mnie


            Znam. Wnuczki Jerzego Kossaka. A Simona była moją szefową.
            • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 10:04
              julian_arden napisał:

              > ako17 napisała:
              >
              > > julian_arden napisał:
              > >
              > >
              > > >
              > > > Na podstawie mojej znajomości obecnego pokolenia Kossaków mogę stwi
              > erdzić
              > > , ze B
              > > > ernard raczej odpada :-)
              > >
              > > a jakie ono jest, to pokolenie? Znasz ich osobiście? Pytam poważnie, bez
              > grama
              > > ironii :). Zaciekawiłeś mnie
              >
              >
              > Znam. Wnuczki Jerzego Kossaka. A Simona była moją szefową.

              Fajnie :) A jakie one były, jeśli możesz powiedzieć? I czemu Bernard do tej rodziny nie pasuje?
              • julian_arden Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 14:24
                ako17 napisała:

                [...]
                > Fajnie :) A jakie one były, jeśli możesz powiedzieć? I czemu Bernard do tej rod
                > ziny nie pasuje?

                Simona? Przecudna. Znaliśmy się chyba ze 20 lat. Ogólnie jednostka szalenie pozytywna, choć warto nadmienić, że nieznosząca sprzeciwu. Świetny popularyzator i średni naukowiec (to przez to, że stara szkoła, a kiedy współczesne metody zaczęły u nas wchodzić w życie, Simona już weszła w edukację i popularyzację, czego już do końca życia nie porzuciła, i dobrze).
                Jej dwie siostrzenice (córki Glorii) to Joanna i Dagmara. Joanna mieszka w Puszczy Białowieskiej, stara przyjaciółka. Człowiek, nie boję się użyć tego określenia, bardzo dzielny.
    • rose-burton Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 28.12.22, 01:06
      Danka - wiecznie nieprzytomny, mało ogarniający, zapracowany ojciec i piękna, melancholijna, mimozowata matka, zajęta bardziej sobą niż dzieckiem (taka Józefina w wersji light albo połączona z Shoppową). Ich córka czuje się w domu jak jedyna jeszcze żywotna.

      Do Bernarda pasuje mi ostatnia opcja - stara jak świat historia konfliktu syna-artysty z ojcem-konserwą, który pewnie chciał zrobić z latorośli lekarza. Ewentualnie bardzo wyzwolona artystyczna bohema, za nic mająca społeczne konwenanse.

      Na Robroja nie mam szczególnego pomysłu, ojca widzę jako sympatycznego mechanika, matkę jako bardziej konkretną wersję Tosi Kowalik. Oboje bardzo zaradni, twardo stąpający po ziemi, ale i życzliwi - jako pierwsi przychodzą do głowy na hasło „porządni ludzie”. Nie mieli innych dzieci poza Robertem i najpewniej nie żyli w trakcie akcji CR, bo staraliby się uratować syna przez zdziadzieniem.
      • pi.asia Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 28.12.22, 10:15
        rose-burton napisał(a):


        > Na Robroja nie mam szczególnego pomysłu, ojca widzę jako sympatycznego mechanik
        > a, matkę jako bardziej konkretną wersję Tosi Kowalik. Oboje bardzo zaradni, twa
        > rdo stąpający po ziemi, ale i życzliwi - jako pierwsi przychodzą do głowy na ha
        > sło „porządni ludzie”. Nie mieli innych dzieci poza Robertem

        Ależ mieli! Mieli jeszcze córkę imieniem Agnieszka. To ona zajęła się małą Bisią gdy Robert owdowiał i zmarła mu matka. Ona też znalazła Robertowi pracę w Łodzi, gdzie mieszkała z mężem i dziećmi, i to ona swatała mu swą koleżankę, tę głosującą na Kwaśniewskiego.

        i najpewniej nie żyli w trakcie akcji CR, bo staraliby się uratować syna przez zdziadzieniem.

        Matka Roberta zmarła mniej więcej dwa lata po urodzeniu się Belli. Robert mówi o tym Gabrysi: Straciłem żonę, zostałem z rocznym dzieckiem. Dopóki żyła moja matka, nie musiałem myśleć o żłobku, ale potem - za
        wiele spraw miałem na głowie
        .
        Ojciec zapewne zmarł dużo wcześniej.
        • rose-burton Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 28.12.22, 14:31
          pi.asia napisała:

          > Ależ mieli! Mieli jeszcze córkę imieniem Agnieszka. To ona zajęła się małą Bisi
          > ą gdy Robert owdowiał i zmarła mu matka. Ona też znalazła Robertowi pracę w Łod
          > zi, gdzie mieszkała z mężem i dziećmi, i to ona swatała mu swą koleżankę, tę gł
          > osującą na Kwaśniewskiego.
          >
          > i najpewniej nie żyli w trakcie akcji CR, bo staraliby się uratować syn
          > a przez zdziadzieniem.
          >
          > Matka Roberta zmarła mniej więcej dwa lata po urodzeniu się Belli. Robert mówi
          > o tym Gabrysi: Straciłem żonę, zostałem z rocznym dzieckiem. Dopóki żyła moj
          > a matka, nie musiałem myśleć o żłobku, ale potem - za
          > wiele spraw miałem na głowie
          .
          > Ojciec zapewne zmarł dużo wcześniej.

          O matko, tak się kończy czytanie książek kilka lat temu, a potem wypowiadanie się na forum publicznym. Mea culpa.

          Ok, córka w jednej sztuce pasuje mi do mojego modelu rodziny robrojkowskiej.

          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Się zgadzam, też widzę ich jako przesympatycznych, praktycznych, porządnych oby
          > wateli, bez udziwnień w stylu Ygnacego Boreyki. Co do zawodu, Robrojek mówił w
          > "Kłamczusze", że jego mama jest zecerem, tego jestem pewna. Słabiej pamiętam, ż
          > e ojciec najprawdopodobniej też był poligrafem, ale na pewno padło, że cała rod
          > zina to drukarze, nastąpiło krótkie wyliczenie zawodów (przy nim jeszcze chyba
          > jakaś ciocia i wujek? Kto ma Kłamczuchę pod ręką?) i że Robcia zarazili.
          > Ciekawie musiał wyglądać taki rodzinny związek zawodowy, do kotleta wszyscy gad
          > ają o najnowszym modelu falcówki kombinowanej, sąsiedzi czują na klatce izoprop
          > anol i myślą "Oho, Rojki idą"...

          Faktycznie! Zatem ojca - poczciwego mechanika - należy zamienić na drukarza z rodziny z wieloletnimi tradycjami, a w tle dorzucić jakiegoś dziadka, też poligrafa.

          >
          > Podobnie można spekulować co do rodziców Pyziaka, między nim a Almą też musi by
          > ć duża różnica wieku - w TiR, gdzie Janusz powinien mieć 38-39 lat, jego siostr
          > a jest już zupełnie siwa. W sumie stare Pyziaki mogły szybko syna osierocić.
          >

          Ja zawsze widziałam Janusza jako sierotę, no ewentualnie z rodzicami poza Poznaniem.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 28.12.22, 12:26
        >Na Robroja nie mam szczególnego pomysłu,
        >ojca widzę jako sympatycznego mechanika,
        >matkę jako bardziej konkretną wersję Tosi
        >Kowalik. Oboje bardzo zaradni, twardo
        >stąpający po ziemi, ale i życzliwi - jako pierwsi
        >przychodzą do głowy na hasło „porządni
        >ludzie”.

        Się zgadzam, też widzę ich jako przesympatycznych, praktycznych, porządnych obywateli, bez udziwnień w stylu Ygnacego Boreyki. Co do zawodu, Robrojek mówił w "Kłamczusze", że jego mama jest zecerem, tego jestem pewna. Słabiej pamiętam, że ojciec najprawdopodobniej też był poligrafem, ale na pewno padło, że cała rodzina to drukarze, nastąpiło krótkie wyliczenie zawodów (przy nim jeszcze chyba jakaś ciocia i wujek? Kto ma Kłamczuchę pod ręką?) i że Robcia zarazili.
        Ciekawie musiał wyglądać taki rodzinny związek zawodowy, do kotleta wszyscy gadają o najnowszym modelu falcówki kombinowanej, sąsiedzi czują na klatce izopropanol i myślą "Oho, Rojki idą"...
        W ogóle było powiedziane czy młody Robek mieszka w bloku czy w domu?

        >Nie mieli innych dzieci poza Robertem
        >i najpewniej nie żyli w trakcie akcji CR, bo
        >staraliby się uratować syna przez
        >zdziadzieniem.

        Jak ja bym chciała zobaczyć jak stare Rojki demaskują uzurpatora... Ale, jak sprostowała pi.asia, starsza siostra była i to chyba dużo starsza, skoro już była mężatką, gdy Robert był piętnastolatkiem, skąd można wnioskować, że starzy Rojkowie byli starsi niż rodzice robrojczych kolegów (choć te ich śmiercie to trochę naciągane były...)

        Podobnie można spekulować co do rodziców Pyziaka, między nim a Almą też musi być duża różnica wieku - w TiR, gdzie Janusz powinien mieć 38-39 lat, jego siostra jest już zupełnie siwa. W sumie stare Pyziaki mogły szybko syna osierocić.
        • turzyca Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 09.01.23, 17:55
          >Ale, jak sprostowała pi.asia, starsza siostra była i to chyba dużo starsza, skoro już była mężatką, gdy Robert był piętnastolatkiem

          Zgodnie z przepisami mogła być szesnastolatką. ;) A całkiem realnie osiemnastolatką czy dziewiętnastolatką. Ludzie wcześniej ślub brali.
      • bupu Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 29.12.22, 13:18
        rose-burton napisał(a):

        > Danka - wiecznie nieprzytomny, mało ogarniający, zapracowany ojciec i piękna, m
        > elancholijna, mimozowata matka, zajęta bardziej sobą niż dzieckiem (taka Józefi
        > na w wersji light albo połączona z Shoppową). Ich córka czuje się w domu jak je
        > dyna jeszcze żywotna.

        Przepraszam, ale pcha mi się na usto: mówisz przecież o skrzyżowaniu Gabona z Matolią.
        • rose-burton Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 29.12.22, 19:38
          Gabon cierpi bez wdzięku i udaje, że robi to subtelnie; na Matolię mało kto zwraca uwagę. Ja madame Filipiakową widzę jako taką starszą Dankę, tylko ładniejszą i bardziej czarującą, ze względu na co otoczenie toleruje jej lenistwo i zmienne nastroje (jak u Józefiny właśnie). Dopuszczam też opcję zgoła przeciwną: matka Danki jako rącza, zażywna pani domu przy kości, która dyryguje całym towarzystwem, a której córka wyrosła na anemiczną rusałkę.
    • kon.zrzeda Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 29.12.22, 00:16
      Jak dla mnie Bernard powstał był w opozycji. Do kogoś lub czegoś. Być może do drobnomieszczaństwa właśnie, albo do zbyt wygórowanych oczekiwań rodziców. Dowód anegdotyczny, czyli żaden, ale znam kilkoro artystów, trudniących się różnymi zajęciami, i oni nie sprawiają wrażenia, jakoby musieli być w codziennych interakcjach tak...hiperboliczni. Robią to, co robią, ale poza tym to zupełnie zwyczajni ludzie ;) Bernard pachnie mi jakąś traumą i ucieczką. Oczywiście dopuszczam możliwość, że to tylko tanie i półinteligenckie pseudocośtam.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 29.12.22, 09:06
        Z moich znajomych artystów też nikt tak nie robi takich wygibasów słownych i czynowych. A zachowania Berniego rzeczywiście można zinterpretować jako ciągłą próbę udowodnienia czegoś. Tylko co dokładnie i komu?
        Aż bym przeczytała poświęcony mu tom, albo chociaż zobaczyła jego włochatą okładkę. Bernard został narysowany dość "po macoszemu" w porównaniu do innych postaci, a rozrośnięty wokół głowy kłak skutecznie maskuje jak on właściwie wygląda.
        • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 29.12.22, 11:13
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Z moich znajomych artystów też nikt tak nie robi takich wygibasów słownych i cz
          > ynowych. A zachowania Berniego rzeczywiście można zinterpretować jako ciągłą pr
          > óbę udowodnienia czegoś. Tylko co dokładnie i komu?
          > Aż bym przeczytała poświęcony mu tom, albo chociaż zobaczyła jego włochatą okła
          > dkę. Bernard został narysowany dość "po macoszemu" w porównaniu do innych posta
          > ci, a rozrośnięty wokół głowy kłak skutecznie maskuje jak on właściwie wygląda.
          >

          poświęconego literalnie Bernardowi tomu nie ma, ale on jest na tyle ekspansywny, że w tych, w których występuje PONIEKĄD w tle, i tak jest go ciut przydużo.
          Zaczyna się od BBB, na pewno pojawia się w Noelce, CR, Imieninach - no, tam to ma swoją wielką scenę - i też niemały wkład w rozwój sytuacji w McD. Dalej nie pamiętam
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 29.12.22, 14:48
            ako17 napisała:
            >poświęconego literalnie Bernardowi
            >tomu nie ma, ale on jest na tyle
            >ekspansywny, że w tych, w których
            >występuje PONIEKĄD w tle, i tak jest go
            >ciut przydużo.
            >Zaczyna się od BBB, na pewno pojawia
            >się w Noelce, CR, Imieninach - no, tam
            >to ma swoją wielką scenę - i też
            >niemały wkład w rozwój sytuacji w
            >McD. Dalej nie pamiętam

            Miałam na myśli raczej coś w stylu starej Jeżycjady, gdzie nastoletni Bernard byłby głównym bohaterem.
            • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 30.12.22, 21:49
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


              >
              > Miałam na myśli raczej coś w stylu starej Jeżycjady, gdzie nastoletni Bernard b
              > yłby głównym bohaterem.

              w stylu dawnej Jeżycjady było, aby dziewczyna była głównym bohaterem.
              Pierwszym przełamaniem tego schematu był JT - i nie wyszło to zgrabnie. Oj, nie wyszło.
              Na temat małoletniego Bernarda mógłby powstać najwyżej fanfik. Ale kto by się podjął napisania?
          • hanuszka189 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 30.12.22, 23:46
            ako17 napisała:


            > poświęconego literalnie Bernardowi tomu nie ma, ale on jest na tyle ekspansywny
            > , że w tych, w których występuje PONIEKĄD w tle, i tak jest go ciut przydużo.
            > Zaczyna się od BBB, na pewno pojawia się w Noelce, CR, Imieninach - no, tam to
            > ma swoją wielką scenę - i też niemały wkład w rozwój sytuacji w McD. Dalej nie
            > pamiętam
            >
            Bernard przewija się w akcji chyba najczęściej z drugoplanowych bohaterów Jeżycjady - co raczej dowodzi, że autorka go lubi (albo efekt jego wystąpień?). Zapewne prześledzenie tych monologów pomogłoby w odgadnięciu jego przeszłości, ale wybaczcie, moja jaźń tego nie wytrzyma.
    • przymrozki Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 01.01.23, 18:13
      Myślę, że rodzice Danki byli raczej zamożni - nie sądzę, żeby w latach '70 bezczółkowi, przeciętnie zarabiający miłośnicy gapienia się w telewizor spędzali wakacje we Francji zwiedzając zamki nad Loarą. Danka mogła być z rodziny o podobnym statusie jak rodzina Nowackich.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 01.01.23, 21:28
        Może należeli do tej odmiany bogatych starych pod tytułem "masz tę rzecz, co chciałaś, to się nią baw, a mnie daj spokój"? Względnie byli takimi późnymi Borejkami?
        Jakiego statusu by nie mieli, pasuje mi do nich olew. Aż dziwne, że w związku z dwójami Danki nikt z nauczycieli nie poszedł rozmówić się z Filipiakami, tak jak Dmuch i Pieróg poszli do Borejków szukać LSD, a Jedwabińska gadała o Jacku z Lelujkową
      • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 01.01.23, 22:14
        przymrozki napisała:

        > Myślę, że rodzice Danki byli raczej zamożni - nie sądzę, żeby w latach '70 bezc
        > zółkowi, przeciętnie zarabiający miłośnicy gapienia się w telewizor spędzali wa
        > kacje we Francji zwiedzając zamki nad Loarą. Danka mogła być z rodziny o podobn
        > ym statusie jak rodzina Nowackich.

        Oboje z Pawłem byli "bananową młodzieżą", jak sądzę. Tylko chyba rodzice Danki uważali, że jak córka ma niezły status materialny, to już nie muszą poświęcać jej czasu. Tak to właśnie widziałam - zajęci byli kombinowaniem dóbr materialnych i ich konsumpcją, i pod takim kątem widzieli potrzeby jedynaczki.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 01.01.23, 21:31
      Mam teorię, że Januszek został stworzony z wcześniejszego prototypu Hajduka, więc nie zdziwiłabym się, gdyby też był ubogim sierotą/półsierotą z jakiejś wiochy. To pasuje do trzyletniej pracy po podstawówce i mieszkanie w bursie na czas nauki w poligrafiku.

      Ale jacy starzy Pyziakowie mogliby być z charakteru i profesji, nie mam pojęcia. Jakieś pomysły?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 02.01.23, 16:01
        Dołączam jeszcze pytanie: wymarzone pieszczotliwe zdrobnienie, którego Gabrycha nie chciała stosować, to było "Jaś" czy "Jasiu"?

        Wiem, że w KK nie sprecyzowano, a od dyskusji o zdrobnieniach w wątku "Dzieje grzechu vs Imię Róży" zaciekawiło mnie jaką formę Pyziaczek miał na myśli.
        Skoro mieszkał w bursie, to wiadomo, że nie był z Poznania. A skąd był nie wiemy, mógł skądkolwiek (liceum poligraficzne były chyba dość rzadkie, z "Kłamczuchy" wiemy, że nie było takiego m.in. na całym Pomorzu). Jeśli byłby z jakiejś miejscowości w Wielkopolsce, to wtedy forma "Jasiu" by pasowała.
        • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 02.01.23, 21:06
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Dołączam jeszcze pytanie: wymarzone pieszczotliwe zdrobnienie, którego Gabrycha
          > nie chciała stosować, to było "Jaś" czy "Jasiu"?
          >
          > Wiem, że w KK nie sprecyzowano,

          No jak nie sprecyzowano!!! Prosię upsiejmie:

          - Gabrielo, miałaś do mnie nie mówić per „stary”!!
          - A słusznie. A jak byś wolał?
          - Janusz! Janusz, do stu diabłów! Nie „stary”, nie „Pyziaczku” i nie „koleś”! Janusz! Albo-Jasiu...
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 02.01.23, 22:37
            ako17 napisała:
            >No jak nie sprecyzowano!!! Prosię
            >upsiejmie:

            >- Gabrielo, miałaś do mnie nie mówić
            >per „stary”!!
            >- A słusznie. A jak byś wolał?
            >- Janusz! Janusz, do stu diabłów! Nie
            >„stary”, nie „Pyziaczku” i nie „koleś”!
            >Janusz! Albo-Jasiu...

            "Jasiu" w sensie w mianowniku, nie w wołaczu?
            • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 10:03
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > ako17 napisała:
              > >No jak nie sprecyzowano!!! Prosię
              > >upsiejmie:
              >
              > >- Gabrielo, miałaś do mnie nie mówić
              > >per „stary”!!
              > >- A słusznie. A jak byś wolał?
              > >- Janusz! Janusz, do stu diabłów! Nie
              > >„stary”, nie „Pyziaczku” i nie „koleś”!
              > >Janusz! Albo-Jasiu...
              >
              > "Jasiu" w sensie w mianowniku, nie w wołaczu?
              >

              myślę, że w mianowniku. Wskazuje na to ciąg: "Janusz (mianownik) - Jasiu".
              Gdyby chodziło mu o wołacz, powiedziałby był: "Januszu! Albo - Jasiu"
              • ciotka.scholastyka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 10:21
                ako17 napisała:


                > myślę, że w mianowniku. Wskazuje na to ciąg: "Janusz (mianownik) - Jasiu".
                > Gdyby chodziło mu o wołacz, powiedziałby był: "Januszu! Albo - Jasiu"

                No właśnie odwrotnie. Nie mów do mnie "Pyziaczku", tylko "Jasiu"!
                • ako17 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 13:10
                  ciotka.scholastyka napisała:

                  > ako17 napisała:
                  >
                  >
                  > > myślę, że w mianowniku. Wskazuje na to ciąg: "Janusz (mianownik) - Jasiu"
                  > .
                  > > Gdyby chodziło mu o wołacz, powiedziałby był: "Januszu! Albo - Jasiu"
                  >
                  > No właśnie odwrotnie. Nie mów do mnie "Pyziaczku", tylko "Jasiu"!

                  nie zgadzam się.
                  Nie mów do mnie "Pyziaczku", tylko "Janusz (nie: Januszu) albo Jasiu".
              • mmk9 Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 14:06
                "Pyziaczku" powiedział w wołaczu, przypuszczam, że "Jasiu" też. Wołacza "Januszu" chyba nikt nie uzywa, chyba, że "panie Januszu"
          • julian_arden Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 03.01.23, 08:41
            ako17 napisała:

            > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
            >
            > > Dołączam jeszcze pytanie: wymarzone pieszczotliwe zdrobnienie, którego Ga
            > brycha
            > > nie chciała stosować, to było "Jaś" czy "Jasiu"?
            > >
            > > Wiem, że w KK nie sprecyzowano,
            >
            > No jak nie sprecyzowano!!! Prosię upsiejmie:
            >
            > - Gabrielo, miałaś do mnie nie mówić per „stary”!!
            > - A słusznie. A jak byś wolał?
            > - Janusz! Janusz, do stu diabłów! Nie „stary”, nie „Pyziaczku” i nie „koleś”! J
            > anusz! Albo-Jasiu...


            Biedak, w sumie.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 08.01.23, 19:24
      Właśnie mi się przypomniało, że Berni był z wyglądu parę porównywany do Bogusza Bilewskiego. I myślę, że mógł "ewoluować" w podobny sposób co on.
      Wyobraźcie sobie nastoletniego Bernarda - pogromcę niewieścich serc, o rysach filmowego amanta, które sprawiają, że najbardziej irytujący monolog to miód na duszę kobiety. A potem się dwadzieścia setków baranów zjadło i przytyło, zarosło się jak poszukiwany zbójnik, który nie chce pasować do gończego rysopisu...

      Myślę, że to byłby ciekawy zwrot akcji w potencjalnej historii Bernarda, taka radykalna zmiana wizerunku. Zwłaszcza jeśli sprawdziłaby się teoria, że zbuntował się przeciw rodzinie. Mógłby się zbernardzić na znak zerwania z przeszłością i zaczęciem od nowa. Gdybym tylko potrafiła napisać taką historię...

      (a Kwicołek też utrudniał zakochanej parze tete-a-tete, tylko ciszej)
      • julian_arden Re: Akcja sadzenia drzew genealogicznych 09.01.23, 18:59
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        [...]
        > Myślę, że to byłby ciekawy zwrot akcji w potencjalnej historii Bernarda, taka r
        > adykalna zmiana wizerunku. Zwłaszcza jeśli sprawdziłaby się teoria, że zbuntowa
        > ł się przeciw rodzinie. Mógłby się zbernardzić na znak zerwania z przeszłością
        > i zaczęciem od nowa. Gdybym tylko potrafiła napisać taką historię...
        >
        > (a Kwicołek też utrudniał zakochanej parze tete-a-tete, tylko ciszej)
        >

        Bernard nawet sam oświadczył (Anielli), że brody się dorobił w ramach nowej filozofii życiowej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka