01.11.24, 10:57
Właśnie mnie coś uderzyło, przy okazji lektury wątku o innych dziadkach.

Zabawki.

Borejcze dzieci nie mają zabawek.

Kiedyś miały, owszem, jeszcze Rurza i Larwa dysponowały ich obfitością. A potem nadszedł Ignacy G. Stryba, geniusz, który zabawek nie posiadał, o czym pisano z dumą. I poleciało dalej. Zabawek nie posiada Józek, Łucja ma w pokoju słowniki, ale ani jednej zabawki, o ile dobrze pamiętam. U dziadostwa Borejostwa mimo że cały czas kłębią się tam tłumy wnuków, nie ma ani jednej zabawki i nawet bardzo małe dzieci w JT nie przywożą na nocowanie u dziadków ukochanego pluszaka. Kazimierz Ulej na ileś tam tomów dostaje dokładnie jedną zabawkę, autko od Józefa, poza tym w opisach pałylochów brak jakichkolwiek wzmianek o zabawkach. Młode miągwie dostaje przygotowany pokój, z mebelkami i elfami na suficie, ale brak w tym pokoju bodaj najnedzniejszego misia. A Szopieta z Jukeju przywożą zdaje się wyłącznie ciuchy, no chyba że zabawki zginęły pod kanałem La Manche razem z kotem Mileny.

W zasadzie jedyne normalnie uposażone dzieci to panienki Górskie, które mają i garnuszki i lalki i nawet domek na drzewie. No ale te dwie to Borejkówny kl2 (Ania to chyba nawet niżej), natomiast jak kto bystry, bardzobystry, zabawek nie miewa.

Ktoś mi objaśni tę niechęć autorki do zabawek i ogólnie normalnych symptomów dzieciństwa?
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: Zabawki 01.11.24, 12:33
      Ależ to już zostało wielokrotnie wyjaśnione. MM wstąpiła, by nie rzec wniebowstapiła z pozycji matki i babci na pozycję Pani Babuni Jaśniedobrodziejki. Dzieci widuje, kiedy jej doprowadzą - starannie umyte, uczesane, odświętnie i w należycie nobliwym stylu wystrojone, znakomicie wytresowane i gotowe na łaskawe wezwanie zaprezentować swoją ponadprzeciętną inteligencję, wiedzę, erudycję, zdolności. Takie dzieci nie przynoszą zabawek, bo czemuż miałyby? Przecież nie przychodzą tam się bawić, tylko odrabiać pańszczyznę.
      Jest to oczywiście moje wrażenie, bo realiów domowych IUA ani nie znam, ani mnie one nie obchodzą - ale sposób, w jaki MM opisuje dzieci w Neojeżycjadzie dobitnie to sugeruje.
      • kocynder Re: Zabawki 01.11.24, 13:04
        IUA?
        • tt-tka Re: Zabawki 01.11.24, 13:50
          kocynder napisała:

          > IUA?
          >

          TAK.
          W przeciwienstwie do NUA, czyli nasza ulubiona jest to ICH ulubiona altorka, nie nasza !
          • kocynder Re: Zabawki 01.11.24, 14:06
            Aaaa... :D Pasuje!
          • miodowocytrynowa Re: Zabawki 01.11.24, 16:54
            tt-tka napisała:

            > kocynder napisała:
            >
            > > IUA?
            > >
            >
            > TAK.
            > W przeciwienstwie do NUA, czyli nasza ulubiona jest to ICH ulubiona altorka, ni
            > e nasza !

            Tam była DUA nie NUA! Droga ulubiona autorka.
            • ako17 Re: Zabawki 02.11.24, 18:39
              miodowocytrynowa napisała:


              > Tam była DUA nie NUA! Droga ulubiona autorka.

              Droga Ukochana Autorka - taką znam wersję - ale tylko z Forum.
              W KG nie bywam, zatem możliwe, że pojawiła się tam jakaś nowa formuła - Nasza Ukochana Autorka.
              • kocynder Re: Zabawki 02.11.24, 18:51
                Niezależnie - ja "kupuję" IUA.
                • ako17 Re: Zabawki 02.11.24, 19:54
                  ja też :)
      • greta_herbst Re: Zabawki 01.11.24, 13:35
        > MM wstąpiła, by nie rzec wniebowstapiła z pozycji matki i babci na pozycję Pani Babuni Jaśniedobrodziejki.

        Jestem tego samego zdania. Bardzo moim zdaniem to widać, w tych wszystkich rajstopkach i wnuczusiach biorących śluby w wieku niemalże-małoletnim i tych "więziach z bogiem," małych domkach i gospodarstwach i ciastach, a nawet "karierach" "zawodowych," że całość jest tworzona żeby były ładne, ckliwe obrazki. Nie o żadnych ludzi tu chodzi tylko o nakręcane słodkie dioramy. To ci ludzie są zabawkami, po co zabawkom zabawki?

        Jeszcze jest taki drugi komponent, nie wiem na ile tu istotny ale go obserwuję, że zwłaszcza u dziadków łatwo o niezrozumienie tego, co bawi i cieszy wnuka, właśnie w kwestii zabawek. A czasem niestety i wrogość. Bo to się zmienia wraz z popkulturą i o ile zabawki i zainteresowania swojego dziecka się kojarzyło i do jakiegoś stopnia kontrolowało (tę książkę przeczytamy, tamtej nie, ten film obejrzymy, tamten potępimy etc.) o tyle zapoznanie się z wnukowymi to coś nowego, trzeba włożyć osobny, nowy wysiłek żeby to poznać i zrozumieć. Samo to jest trudne, a jeszcze dochodzi ksenofobia ("chińskie bajki" etc.) albo zmieniający się świat (queerowe postacie w książkach dla dzieci!!!1!) i kłopot gotowy. Dużo miałam okazję obserwować dziadków rwących włosy z głowy że sodoma i gomora bo dziecko się bawi czarodziejami i szatanizmem, a patrząc na przebijającą z Neo mentalność MM śmiem przypuszczać, że może ona być z tych babć.
      • bupu Re: Zabawki 01.11.24, 14:26
        minerwamcg napisała:

        > Ależ to już zostało wielokrotnie wyjaśnione. MM wstąpiła, by nie rzec wniebowst
        > apiła z pozycji matki i babci na pozycję Pani Babuni Jaśniedobrodziejki.

        Ale to mi nie wyjaśnia czemu lepsze, bardzobystre dzieci nie mają zabawek, a te gorsze (Górskie znaczy) i owszem.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 01.11.24, 14:47
          bupu napisała:

          > minerwamcg napisała:
          >
          > > Ależ to już zostało wielokrotnie wyjaśnione. MM wstąpiła, by nie rzec wni
          > ebowst
          > > apiła z pozycji matki i babci na pozycję Pani Babuni Jaśniedobrodziejki.
          >
          > Ale to mi nie wyjaśnia czemu lepsze, bardzobystre dzieci nie mają zabawek, a te
          > gorsze (Górskie znaczy) i owszem.

          Bo kupowanie zabawek gryzie się z byciem ślachetnie ubogim i w ogóle promuje tanią komerchę dla ubogich jeno duchem.
          • greta_herbst Re: Zabawki 01.11.24, 16:06
            > Bo kupowanie zabawek gryzie się z byciem ślachetnie ubogim i w ogóle promuje tanią komerchę dla ubogich jeno duchem.

            Plus, obecnie to te zabawki, panie dzieju, okropne jakieś, plastikowe toto, ani Reksio ani Bolek ani Lolek tylko jakieś, panie dzieju, połke-mony, co to w ogóle jest, ni pies ni wydra, i jeszcze bijatyka, zgroza kumo, no zgroza po prostu.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 01.11.24, 16:12
              greta_herbst napisała:

              > > Bo kupowanie zabawek gryzie się z byciem ślachetnie ubogim i w ogóle prom
              > uje tanią komerchę dla ubogich jeno duchem.
              >
              > Plus, obecnie to te zabawki, panie dzieju, okropne jakieś, plastikowe toto, ani
              > Reksio ani Bolek ani Lolek tylko jakieś, panie dzieju, połke-mony, co to w ogó
              > le jest, ni pies ni wydra, i jeszcze bijatyka, zgroza kumo, no zgroza po prostu
              > .

              E tam, jakby chcieli, to by mogli te Bolki i Lolki dzieciomkupować, najpierw na kasetach, potem na płytach. Ale im się nie chce.
              I czy mnie pamięć nie myli, że tę lalkę-dzidziusia to Pyziakówny miały po matce lub którejś z ciotek?
              • greta_herbst Re: Zabawki 01.11.24, 16:25
                > E tam, jakby chcieli, to by mogli te Bolki i Lolki dzieciomkupować, najpierw na kasetach, potem na płytach. Ale im się nie chce.

                Tyż prowda.
              • mircja Re: Zabawki 01.11.24, 16:38
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                > E tam, jakby chcieli, to by mogli te Bolki i Lolki dzieciomkupować, najpierw na
                > kasetach, potem na płytach. Ale im się nie chce.

                Pewnie by najpierw musieli sprzęt do odtwarzania kupić. Czy też ktoś z nich miał, jak myślicie? Płyty można było oczywiście odtworzyć w komputerze, ale to nie zawsze jest wygodne, a do kaset potrzebny był oddzielny sprzęt.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 01.11.24, 16:46
                  mircja napisała:

                  > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                  >
                  >
                  > > E tam, jakby chcieli, to by mogli te Bolki i Lolki dzieciomkupować, najpi
                  > erw na
                  > > kasetach, potem na płytach. Ale im się nie chce.
                  >
                  > Pewnie by najpierw musieli sprzęt do odtwarzania kupić. Czy też ktoś z nich mia
                  > ł, jak myślicie? Płyty można było oczywiście odtworzyć w komputerze, ale to nie
                  > zawsze jest wygodne, a do kaset potrzebny był oddzielny sprzęt.

                  Nie wiem ile kosztowało wtedy wideło, bo miałam takowe wtedy, kiedy byłam za mała by wiedzieć. Ale wiem jedno - gdyby Borejkowie takowe mieli, straciliby argument o kisielku z mózgu, bo z takim sprzętem sami by decydowali co oglądać.
        • ako17 Re: Zabawki 01.11.24, 16:23
          bupu napisała:


          >
          > Ale to mi nie wyjaśnia czemu lepsze, bardzobystre dzieci nie mają zabawek, a te
          > gorsze (Górskie znaczy) i owszem.
          właśnie dlatego, że nie są bystrebardzobystre, to potrzebują zwykłych zabawek, jak zwykłe dzieci.
          Łucja jest niezwykła bo bardzobystra i jej tam wystarczy książka.
        • ako17 Re: Zabawki 02.11.24, 10:15
          bupu napisała:

          > minerwamcg napisała:
          >
          > > Ależ to już zostało wielokrotnie wyjaśnione. MM wstąpiła, by nie rzec wni
          > ebowst
          > > apiła z pozycji matki i babci na pozycję Pani Babuni Jaśniedobrodziejki.
          >
          > Ale to mi nie wyjaśnia czemu lepsze, bardzobystre dzieci nie mają zabawek, a te
          > gorsze (Górskie znaczy) i owszem.

          Ja myślę, że to jest wynik kombinacji dwóch czynników.
          Po pierwsze, to właśnie brak kontaktu starszej już Autorki z dziećmi i ich światem (ze światem nastolatek też brak, ale nie o tym wątek traktuje). Przybrawszy pozę Pani Babuni Jaśniedobrodziejki rzeczywiście widuje dzieci umyte, w czystych rajstopkach i deklamujące Powrót taty. Ich świat nie jest jej światem.

          Po drugie, to serializacja i zamknięcie się w kręgu Borejków. Z konserwatywnych poglądów wynika konieczność posiadania dzieci. Więc wszyscy te dzieci mają, a że wszystko kręci się wokół Świętej Rodziny, to te dzieciaki przemykają gdzieś w tle, ale czasu antenowego dla nich brak. Trudno opisywać zabawki tych wszystkich dzieciaków, bo to nieistotne dla głównej akcji. Jędrek ma bierny udział we Wnuczce, bez niego akcja potoczyłaby się dokładnie tak samo, ale, niestety, skoro kiedyś wymyślono Jędrka, to należy go gdzieś umieścić.
          Natomiast na jego zainteresowania, czy osobowość już nie ma miejsca ani uwagi. Wystarczy, że jeździ na rowerze i lubi lody.

          Ale trzeba o tych wszystkich członkach rodziny wspominać, bo inaczej będzie jak z Elką czy Bellą.
          Słowem - koncepcja uborejkowienia Jeżycjady się mści.
        • pi.asia Re: Zabawki 04.11.24, 20:25
          bupu napisała:


          > Ale to mi nie wyjaśnia czemu lepsze, bardzobystre dzieci nie mają zabawek, a te
          > gorsze (Górskie znaczy) i owszem.

          Młode Górskie mają zabawki, bo są córkami Florka, a onże, jeszcze jako Baltona, widział, że dzieci obdarowuje się zabawkami; ergo - wiedział że zabawki SĄ ważne, i podtrzymuje tradycję.
          Ot, stosowny cytat z Noelki:
          Z rąk do rąk, wśród śmiechu i wrzawy, krążyły jakieś wiosła składane, nadmuchiwane piłki, słomkowe kapelusze i kije do hokeja, plastykowa wanienka, słoiczki miodu i konfitur, wiatraczki, gwizdki, dzwonki, harmonijki ustne, trąbki, kalejdoskopy i koszyki, drewniane kury z kurczętami, gumowe kaczuszki, lalki i misie, hafty ludowe własnej roboty, rulony kalek, papierów akwarelowych, jakieś piękne kredki, albumy i książki. (...) a dziewczynki oglądały wspaniały dom dla lalek, najwyraźniej autorstwa swego taty.

          (aczkolwiek przyznam, że te gwizdki, trąbki, dzwonki i harmonijki ustne w domu, w którym jest sześcioro dzieci, mocno mnie przeraziły)

          Bardzo bystre dzieci nie mają zabawek z tego samego powodu, z którego nie jeżdżą na zimowiska: mają ciepło, mają co czytać, są oprane i nakarmione. Niczego więcej im nie potrzeba.
      • ciotka.scholastyka Re: Zabawki 04.11.24, 11:51
        minerwamcg napisała:

        > Ależ to już zostało wielokrotnie wyjaśnione. MM wstąpiła, by nie rzec wniebowst
        > apiła z pozycji matki i babci na pozycję Pani Babuni Jaśniedobrodziejki. Dzieci
        > widuje, kiedy jej doprowadzą - starannie umyte, uczesane, odświętnie i w należ
        > ycie nobliwym stylu wystrojone, znakomicie wytresowane i gotowe na łaskawe wezw
        > anie zaprezentować swoją ponadprzeciętną inteligencję, wiedzę, erudycję, zdolno
        > ści. Takie dzieci nie przynoszą zabawek, bo czemuż miałyby? Przecież nie przych
        > odzą tam się bawić, tylko odrabiać pańszczyznę.
        > Jest to oczywiście moje wrażenie, bo realiów domowych IUA ani nie znam, ani mni
        > e one nie obchodzą - ale sposób, w jaki MM opisuje dzieci w Neojeżycjadzie dobi
        > tnie to sugeruje.

        No tak, ale ktoś mógłby jej powiedzieć, że dzieci mają zabawki, dużo zabawek...
        Dziecko, które zabawek nie ma i nie chce ich mieć, jest IMHO zaburzone. Co widać.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 04.11.24, 12:25
          ciotka.scholastyka napisała:

          > minerwamcg napisała:
          >
          > > Ależ to już zostało wielokrotnie wyjaśnione. MM wstąpiła, by nie rzec wni
          > ebowst
          > > apiła z pozycji matki i babci na pozycję Pani Babuni Jaśniedobrodziejki.
          > Dzieci
          > > widuje, kiedy jej doprowadzą - starannie umyte, uczesane, odświętnie i w
          > należ
          > > ycie nobliwym stylu wystrojone, znakomicie wytresowane i gotowe na łaskaw
          > e wezw
          > > anie zaprezentować swoją ponadprzeciętną inteligencję, wiedzę, erudycję,
          > zdolno
          > > ści. Takie dzieci nie przynoszą zabawek, bo czemuż miałyby? Przecież nie
          > przych
          > > odzą tam się bawić, tylko odrabiać pańszczyznę.
          > > Jest to oczywiście moje wrażenie, bo realiów domowych IUA ani nie znam, a
          > ni mni
          > > e one nie obchodzą - ale sposób, w jaki MM opisuje dzieci w Neojeżycjadzi
          > e dobi
          > > tnie to sugeruje.
          >
          > No tak, ale ktoś mógłby jej powiedzieć, że dzieci mają zabawki, dużo zabawek...
          > Dziecko, które zabawek nie ma i nie chce ich mieć, jest IMHO zaburzone. Co wida
          > ć.

          No i jej wnuki chyba nie są jedynymi dziećmi z jakimi ma styczność? Nie mija na ulicy/w spożywczaku/gdziekolwiek rodzin z dziećmi? Placu zabaw nie widziała? Nie ma dzieciatych sąsiadów? W telewizji, gazecie czy innym radiu nigdy jej nie mignęła reklama zabawki?
          Trzeba naprawdę żyć w naprawdę skrajnej izolacji, żeby raz na jakiś czas nie zobaczyć dzieci bawiących się jakimiś zabawkami.
          • ciotka.scholastyka Re: Zabawki 05.11.24, 19:41
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


            > No i jej wnuki chyba nie są jedynymi dziećmi z jakimi ma styczność? Nie mija na
            > ulicy/w spożywczaku/gdziekolwiek rodzin z dziećmi? Placu zabaw nie widziała? N
            > ie ma dzieciatych sąsiadów? W telewizji, gazecie czy innym radiu nigdy jej nie
            > mignęła reklama zabawki?
            > Trzeba naprawdę żyć w naprawdę skrajnej izolacji, żeby raz na jakiś czas nie zo
            > baczyć dzieci bawiących się jakimiś zabawkami.

            No i właśnie dlatego, skoro patrzy, a nie widzi, ktoś powinien był jej to uprzytomnić ;)
          • greta_herbst Re: Zabawki 06.11.24, 11:01
            > Trzeba naprawdę żyć w naprawdę skrajnej izolacji, żeby raz na jakiś czas nie zobaczyć dzieci bawiących się jakimiś zabawkami.

            Ależ ona z pewnością je widziała. Tylko że uważała je za coś złego.
            Serio, wielokrotnie miałam styczność z takimi babciami i dziadkami którzy po prostu negatywnie reagowali na zabawki wnuków, bo te zabawki nie były takie, jakie oni pamiętali ze swojego dzieciństwa i jakie ich zdaniem wnuki powinny mieć i chcieć. I nie mam na myśli tego że zabawki są niebezpieczne albo hałaśliwe (bo to są legitne uwagi) tylko dlaczego to nie jest konik, dlaczego to nie jest z drewna, dlaczego to gra jakąś melodyjkę po angielsku zamiast wlazł kotek, co to niby jest "świnka pepa" dlaczego dziecko nie może oglądać misia uszatka... w skrócie, dlaczego świat się zmienił.
            • iwoniaw Re: Zabawki 06.11.24, 12:10

              > Ależ ona z pewnością je widziała. Tylko że uważała je za coś złego.
              > Serio, wielokrotnie miałam styczność z takimi babciami i dziadkami którzy po pr
              > ostu negatywnie reagowali na zabawki wnuków, bo te zabawki nie były takie, jaki
              > e oni pamiętali ze swojego dzieciństwa i jakie ich zdaniem wnuki powinny mieć i
              > chcieć. I nie mam na myśli tego że zabawki są niebezpieczne albo hałaśliwe (bo
              > to są legitne uwagi) tylko dlaczego to nie jest konik, dlaczego to nie jest z
              > drewna, dlaczego to gra jakąś melodyjkę po angielsku zamiast wlazł kotek, co to
              > niby jest "świnka pepa" dlaczego dziecko nie może oglądać misia uszatka... w s
              > krócie, dlaczego świat się zmienił.

              Dokladnie tak to wodzę - pierwsze symptomy mamy w Pulpecji, gdzie "wszyscy mają lalki Barbie" i to jest złe, natomiast "my mamy lalkę dzidziusia" i to jest lepsze, bo co to za nowomodne i nowobogackie zagraniczne wymysły (ale, co ciekawe, ten dzidziuś jest gdzieś schowany i Patrycja dostaje misję, by go poszukać (?) i dostarczyć na jasełka, czyli nie jest tak, ze Pyziakówny (wowczas we wczesnej podstawówce) się tą lalką bawią i leży ona gdzies na wierzchu w ich pokoju. No ale generalnie Pyza i Laura jednak zabawki jeszcze mają, jak zauważono wyzej, dopiero Geniusz Pierwszy Chlopiec W Rodzinie ich nie potrzebuje, za to w wieku lat 4 ma komputer 🤦‍♀️
              Zabawek nie mają za to dzieci Idy i to do tego stopnia, że najmlodszy nie ma choćby gumowego/silikonowego gryzaka i jako niemowlę zmuszony jest koić ból dziąsła ząbkujacego metalową ramką (!!!) z portretem Cycerona 🤦‍♀️

              Niestety, wygląda to tak, że po prostu o zaspokajanie jakichkolwiek potrzeb materialnych dzieci poza baaardzo podstawowymi nikt tam nie dba, wszyscy skupieni są na tym, zeby dorośli mieli ulubione rozrywki, dlatrgo coroczny wywczas dla seniorow tak (nawet gdy córka w stanie zagrozenia zycia wymagalaby akurat pomocy w codziennej logistyce), kolonie dla dzieci nie, bo przeciez wystarczy, ze sie do parku na spacer przejdą, a jeśc i spac maja gdzie, podwójny egzemplarz nowości dla rodzicow do "czytania synchronicznego" tak, spodnie na zimę, zeby 10-latek nie chodzil w zimie w "komunijnym garniturku" - a po co. Itd, itp...
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 06.11.24, 12:19
                iwoniaw napisała:

                >
                > > Ależ ona z pewnością je widziała. Tylko że uważała je za coś złego.
                > > Serio, wielokrotnie miałam styczność z takimi babciami i dziadkami którzy
                > po pr
                > > ostu negatywnie reagowali na zabawki wnuków, bo te zabawki nie były takie
                > , jaki
                > > e oni pamiętali ze swojego dzieciństwa i jakie ich zdaniem wnuki powinny
                > mieć i
                > > chcieć. I nie mam na myśli tego że zabawki są niebezpieczne albo hałaśli
                > we (bo
                > > to są legitne uwagi) tylko dlaczego to nie jest konik, dlaczego to nie j
                > est z
                > > drewna, dlaczego to gra jakąś melodyjkę po angielsku zamiast wlazł kotek,
                > co to
                > > niby jest "świnka pepa" dlaczego dziecko nie może oglądać misia uszatka.
                > .. w s
                > > krócie, dlaczego świat się zmienił.
                >
                > Dokladnie tak to wodzę - pierwsze symptomy mamy w Pulpecji, gdzie "wszyscy mają
                > lalki Barbie" i to jest złe, natomiast "my mamy lalkę dzidziusia" i to jest le
                > psze, bo co to za nowomodne i nowobogackie zagraniczne wymysły (ale, co ciekawe
                > , ten dzidziuś jest gdzieś schowany i Patrycja dostaje misję, by go poszukać (?
                > ) i dostarczyć na jasełka, czyli nie jest tak, ze Pyziakówny (wowczas we wczesn
                > ej podstawówce) się tą lalką bawią i leży ona gdzies na wierzchu w ich pokoju.
                > No ale generalnie Pyza i Laura jednak zabawki jeszcze mają, jak zauważono wyzej
                > , dopiero Geniusz Pierwszy Chlopiec W Rodzinie ich nie potrzebuje, za to w wiek
                > u lat 4 ma komputer 🤦‍♀️
                >

                Ciekawe do czego go używa? Gry, nawet edukacyjne, nie wydają mi się rozrywką godną jaśnie Borejków. A co innego można robić na komputerze w wieku 4 lat?
                • greta_herbst Re: Zabawki 06.11.24, 14:32
                  > Ciekawe do czego go używa? Gry, nawet edukacyjne, nie wydają mi się rozrywką godną jaśnie Borejków. A co innego można robić na komputerze w wieku 4 lat?

                  Pisze na nim sonety, rzecz jasna. I od razu drukuje i fru do rodzinnej kroniki.
                  • iwoniaw Re: Zabawki 06.11.24, 14:53
                    Żeby bylo ciekawiej, wlasnego komputera nie mają nie tylko siostry 4-latka (w tym licealistka Róża), ale jednym wspólnym muszą się zadowolić także jego rodzice - matka pracownik naukowy i ojciec informatyk (!) Jest to prawdziwe kuriozum.
                    Natomiast brak zabawek nie jest tu żadnym przeoczeniem czy niedopowiedzeniem - w opisie pokoju Gabostwa i Ignasia zaraz po opisie biurka z komputerem, mikroskopem, zestawem do majsterkowania stoi wprost "zabawek zasadniczo nie używał"...
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 06.11.24, 16:24
                      iwoniaw napisała:

                      > Żeby bylo ciekawiej, wlasnego komputera nie mają nie tylko siostry 4-latka (w t
                      > ym licealistka Róża), ale jednym wspólnym muszą się zadowolić także jego rodzic
                      > e - matka pracownik naukowy i ojciec informatyk (!) Jest to prawdziwe kuriozum.
                      > Natomiast brak zabawek nie jest tu żadnym przeoczeniem czy niedopowiedzeniem -
                      > w opisie pokoju Gabostwa i Ignasia zaraz po opisie biurka z komputerem, mikrosk
                      > opem, zestawem do majsterkowania stoi wprost "zabawek zasadniczo nie używał"...

                      Hmmm, to by znaczyło, że jakieś zabawki miał? Ciekawe jakie. I ciekawe ile.
                      Może rodzinka, w swoim olewczym podejściu do dzieci, rzuciła mu tę szmaciankę po babci (domyślam się jak cudownie zachowaną), ewentualnie jeszcze jedną-dwie rzeczy po ciotkach i, nie doczekawszy się entuzjastycznej reakcji, wygodnie stwierdziła, że najwidoczniej młodego zabawki nie interesują. Zatem nie ma potrzeby kupować nowych, łiii!
            • ciotka.scholastyka Re: Zabawki 12.11.24, 11:27
              greta_herbst napisała:

              > > Trzeba naprawdę żyć w naprawdę skrajnej izolacji, żeby raz na jakiś czas
              > nie zobaczyć dzieci bawiących się jakimiś zabawkami.
              >
              > Ależ ona z pewnością je widziała. Tylko że uważała je za coś złego.
              > (...) dlaczego to nie jest konik, dlaczego to nie jest z
              > drewna, dlaczego to gra jakąś melodyjkę po angielsku zamiast wlazł kotek, co to
              > niby jest "świnka pepa" dlaczego dziecko nie może oglądać misia uszatka... w s
              > krócie, dlaczego świat się zmienił.

              Racja, racja i jeszcze raz racja!
    • kooreczka Re: Zabawki 01.11.24, 12:37
      Jako posiadaczka wielu lalek typy Barbie* poczułam się dotknięta uwagą z Noelki, jakoby dzidziusie były czymś lepszym.

      IMHO na początku był to ryz charakteru jednego dziecka, a potem- brak uwagi dla szczegółu. Postaci jest tyle, że lecą od sztancy.

      *Większość ro niemieckie Steffi, ze zginanymi stawami, lepsze niż amerykańskie sztywniary.


      • greta_herbst Re: Zabawki 01.11.24, 13:25
        Nigdy nie miałam żadnej lalki-dzidziusia, moja mama była im łagodnie przeciwna (moja mama we wszystkim jest łagodna). We wczesnej podstawówce koleżanka miała i wydawała się nią zachwycona i teraz jak o tym myślę, to raczej chyba ta jej radość wydała mi się atrakcyjna bardziej niż sama ta lalka.
        Powiedziałam mamie, że chciałabym taką lalkę-dzidziusia, a moja mama (łagodnie) odpowiedziała że, no, jeśli chcę, to pewnie, ale że jej zdaniem takie lalki nie są fajne. Powiedziała mi że opieka nad takim noworodkiem to bardzo poważna i odpowiedzialna praca a ja sama jestem dzieckiem i na odpowiedzialną pracę przyjdzie czas, a teraz mam się bawić i uczyć i rozwijać.
        I mi przeszło.
    • przymrozki Re: Zabawki 01.11.24, 14:47
      Łucja jednokowoż miała zabawkę - szmacianą lalkę, oczywiście, po babci. Ten zabawkowy ekwiwalent stroju z piki zapisał się w historii, bo Łucja wykorzystała lalkę by uwieść Jagienkę, dzięki czemu w busie Helmuta zwolniło się miejsce i mogli z Józinkiem uwieźć IGSa na przygodę z korkiem gnieźnieńskim.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 01.11.24, 16:19
        przymrozki napisała:

        > Łucja jednokowoż miała zabawkę - szmacianą lalkę, oczywiście, po babci. Ten zab
        > awkowy ekwiwalent stroju z piki zapisał się w historii, bo Łucja wykorzystała l
        > alkę by uwieść Jagienkę, dzięki czemu w busie Helmuta zwolniło się miejsce i mo
        > gli z Józinkiem uwieźć IGSa na przygodę z korkiem gnieźnieńskim.

        Pamiętam, że jak pierwszy raz o tym czytałam, ta lalka bardzo mnie zszokowała. Nie mogłam uwierzyć, że się zachowała w tak dobrym stanie by jeszcze wnuczce służyć. I wydawało mi się, że jej szmacianość i pobabciość ma coś sugerować, tylko nie rozumiałam co.
        W każdym razie na pewno nie ubogość. JT było pierwszą książką w Jeżycjady z jaką miałam styczność i o ile początkowo wzięłam Borejków za osiedlową patologię, to nie odebrałam ich jako biednych. Więc ta lalka wydała mi się trochę nie na miejscu.
        • przymrozki Re: Zabawki 04.11.24, 17:45
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Nie mogłam uwierzyć, że się zachowała w tak dobrym stanie by jeszcze wnuczce sł
          > użyć. I wydawało mi się, że jej szmacianość i pobabciość ma coś sugerować, tylk
          > o nie rozumiałam co.

          Oczywiście ubogość, ale też odporność rodziny na korporacyjny marketing i konsumpcjonizm. Inne dzieci marzą o czort wie czym, ale nasza Łucja nie, nasza Łucja proszę państwa bawi się stuletnią szmacianą lalką. Nasza Łucja jest ponad marnościami tego świata.

          Ale tu są jeszcze inne ciekawe wątki.

          Raz - Mila musiała ukrywać przed rodziną nie tylko drugą pracę, ale też drugą nieruchomość. Kiedy rodzina obijała się o siebie na Winogradach, ona miała gdzieś na mieście zachomikowane szerokie przestrzenie na przechowywanie swoich szpejów z dzieciństwa i młodości. Oficjalnie nie miała co wciągnąć na grzbiet, na śluby własnych córek chadzała w wytartych paltach, ale jak trzeba, to proszę, na podorędziu ma vintage strój z piki, który trzymała na tę okazję pół wieku. Zabawki z dzieciństwa? Proszę bardzo, też są.

          Dwa - Łucja była siódmą małą dziewczynką na wychowaniu Mili (chłopców nie liczę, bo Borekowie niesieni stereotypem płciowym nie pozwoliliby chłopcom bawić się "babskimi" zabawkami). Czemu zabawkę po babci dostała dopiero Łucja? Tak bardzo było oczywiste, że to ona jest wybrańcem?



          • mika_p Re: Zabawki 04.11.24, 22:28
            > Czemu zabawkę po babci dostała dopiero Łucja?

            Wyjaśnień może być kilka.
            Na przykład takie:
            Lalka miała być dla wnuczki, nie córki. Więc automatycznie odpadają cztery z siedmiu.
            Lalka miała być dla wnuczki w odpowiednim wieku, żeby doceniła, że to była zabawka babuni i żeby nie zniszczyła - zatem nie dla maluszka. Pyziakówna II pojawiła się zbyt wcześnie, żeby Pyziakówna I dostała lalkę. A potem jeszcze babcia próbowała traktować wnuczki równo, o czym stoi wprost w Noelce. Więc Pyziakówny odpadły.

            Albo inne:
            Lalka miała zostać prywatną pamiątką Mili, a może szkoda jej było wyrzucić po tylu latach. Ale kiedyś szukała czegoś w szufladzie, weszła Łucja i z typowym dziecięcym wścibstwem zapytała "a co to", a po uzyskaniu odpowiedzi padło "dasz mi?"

            Ewentualnie:
            Lalka miała zostać prywatną pamiątką Mili, a może szkoda jej było wyrzucić po tylu latach. Jak pojawiła się Łucja, to Ida się nie kwapiła do kupna lalki, bo uważała, że to nie zainteresuje jej córki. Poprztykały się kiedyś z matką, która uważała, że dziewczynka lalkę mieć powinna. Mila z błyskiem w oku rzuciła "sprawdźmy" i wręczyła dziecku lalkę. O dziwo, miała rację.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 01.11.24, 14:53
      Za to dorośli mają zabawek od groma, pięćdziesiąt egzemplarzy tej samej książki. Bo na takie głupstwa to już można wydawać. Po prostu dzieci nie są priorytetem, również w kategorii rozrywki. Spędzanie z nimi czasu ogranicza się do wyprowadzania ich na spacer jak psów (przy czym nie jest to nic złego samo w sobie, dobrze, że mają świeże powietrze, tylko fajnie by było jakby to nie była jedyna forma rozrywki z udziałem dorosłych).
      • tt-tka Re: Zabawki 01.11.24, 15:18
        tak sobie przypominam dziecinstwo starszych palysiat - z Jozinkiem Ida nie tylko wychodzi na spacer, ale i gada (bardziej do niego, niz z nim, ale swiat mu obszernie objasnia), jjej dzieci maja zajecia pozalekcyjne, Jozwa pilke, Lusia kolko, nawet synowi zdarzyl sie wyjazd na zimowisko, a corce za granice (no, to juz nastolecie, ale zawsze), maja tez obowiazki w domu (zakupy dla calej rodziny robi Jozwa jako 9-latek, i taki jest bystry, ze na tych zakupach potrafi niemalo przyoszczedzic*) - one, jesli wybieraja rusfeltowski tryb zycia, to wlasnie wybieraja, maja porownanie, maja inne mozliwosci i dosc pewnosci siebie/dobrej samooceny, by wybierac

        a Ziutek jest juz jak Pyziakowny...
        • tt-tka Re: Zabawki 01.11.24, 15:24
          ...ucieklo

          * Jozinek bral sobie koszyczkowe, jak przedwojenna kuchta ? skad to do niego ? a jesli nie, to z czego placil w pizzerii ? z pieniedzy na zakupy na jutro i pojutrze ? Ida dawala 9-latkowi kwoty na zakupy na dluzszy czasokres ?
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zabawki 01.11.24, 16:04
          tt-tka napisała:

          > tak sobie przypominam dziecinstwo starszych palysiat - z Jozinkiem Ida nie tyl
          > ko wychodzi na spacer, ale i gada (bardziej do niego, niz z nim, ale swiat mu o
          > bszernie objasnia), jjej dzieci maja zajecia pozalekcyjne, Jozwa pilke, Lusia k
          > olko, nawet synowi zdarzyl sie wyjazd na zimowisko, a corce za granice (no, to
          > juz nastolecie, ale zawsze), maja tez obowiazki w domu (zakupy dla calej rodzin
          > y robi Jozwa jako 9-latek, i taki jest bystry, ze na tych zakupach potrafi niem
          > alo przyoszczedzic*) - one, jesli wybieraja rusfeltowski tryb zycia, to wlasnie
          > wybieraja, maja porownanie, maja inne mozliwosci i dosc pewnosci siebie/dobrej
          > samooceny, by wybierac
          >

          Ciekawe dlaczego wybierają tryb rusfeltowski. Józin chyba musi mieć kogo tłuc na co dzień by osiągnąć pełnię szczęścia (bo serio, jaką inną atrakcję on ma u dziadostwa Borejostwa). Ale Łusia? Co jest dla niej takiego fajnego w ciągłych wizytach u dziadków? Że nie uciekają, gdy zacznie ględzić, jak nie przymierzając dziadunio?

          > a Ziutek jest juz jak Pyziakowny...
          >

          Bez przesady, one jeszcze dysponują jakimiś osobowościami (że niefajnymi to inna sprawa), a ten jest najpierw producentem żywności przetworzonej, że tak eufemistycznie powiem, a następnie płaskim klonem swojego brata.
    • mag-la-swag Re: Zabawki 10.11.24, 12:23
      Ignacy rysowal idealne kolka. Mial olowek.
    • ignacywitkacy Re: Zabawki 28.11.24, 23:48
      Borejkowie są jak Marina Abramović

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka