subskrybcja
03.02.25, 11:32
Kiedy czytałam Jeżycjade, wiedziałam oczywiście , ze to fikcja, ale osadzona w twardych realiach czasowych jak i geograficznych (można było sobie prześledzić mapie Poznania, gdzie kto mieszkał i chadzał), jednak niektóre sytuacje wydawały mi się nieprawdopodobne:
1 6 letnia Aurelia, która chadza sobie do obcych ludzi na obiadki - co innego, jakby to było dziecko sasiadki z tej samej klatki czy kamienicy - wtedy byłoby to jeszcze na upartego możliwe - a tak to nikt nie interesował sie, skąd dziecko przyszło, czy gdzie zaraz pójdzie
2. Sytuacja z szerszeniami i Ignasiem w Czarnej Polewce - to już było tu sto razy omawiane
3. Koleżanka Julii, która z noworodkiem przyszła pomieszkać do Żaków (A tam mieszkali jeszcze dziadek, Ciocia Wiesie z Bobkiem, plus Julia i Cesia, która w końcu nie miała miejsca do nauki).
4. Robert widzący 13 czy 14letnią Laurę sama w Toruniu - i nie reagujący (co innego, jakby była nieletnia ale miała chociaż 17 lat).
5. Pawełek, który nie rozpoznaje, że Aniela to Franciszka Wyrobek???? Ale przyjełam to, bo książka była zabawna w treści.
6. Patrycja, która ma kłopoty z nauką, w efekcie nie zdaje matury i co najlepsze nikt nawet, a przynajmniej tak to wygląda, nie interesuje się, kiedy ta matura, czy już była, czy nie. Te sytuacje ą po prosu nieprawdopodobne.