bupu
05.02.25, 17:01
Zastanawiają mnie relacje między Gabą a Agnieszką. Owszem, w Febliku jadły sobie z dzióbków, ale to wszakże sam początek. A potem?
Zastanawiającym jest, że Gabunia spędziła ładnych parę dekad w mieszkaniu, w którym na jedną łazienkę przypadało od sześciu do dziewięciu osób, w tym uwielbiająca się moczyć w wannie Nutria oraz Laura mająca w du... żym poważaniu toaletowe potrzeby innych i mimo okazjonalnych spięć panował spokój. Gdy tylko jednak wprowadziła się Aga, okazało się, że przy czterech osobach jedna łazienka to za mało.
Co więcej gdy tylko znalazła się zmienniczka do niańczenia IGSa i Agi, Gaba wyjechała z Rusfelta w dzikim pośpiechu. Dosłownie, Stryny zrzuciły Rurze z bagażem, pardon, dziećmi, siorbneły herbaty, zgarnęły mienie (oni jechali na ten romantyczny wypad nad morze samochodem zapchanym książkami, butami, gaciami i innym berechreściem, na marginesie) i pojechały w dal siną. A podczas tego siorbania herbatki Gaba nie zamieniła jefnego słowa z synową nie widzianą od dwóch miesięcy.
Coś mi się widzi że miłości między paniami raczej nie ma...