Dodaj do ulubionych

Beton i Omdlenie

05.02.25, 17:01
Zastanawiają mnie relacje między Gabą a Agnieszką. Owszem, w Febliku jadły sobie z dzióbków, ale to wszakże sam początek. A potem?

Zastanawiającym jest, że Gabunia spędziła ładnych parę dekad w mieszkaniu, w którym na jedną łazienkę przypadało od sześciu do dziewięciu osób, w tym uwielbiająca się moczyć w wannie Nutria oraz Laura mająca w du... żym poważaniu toaletowe potrzeby innych i mimo okazjonalnych spięć panował spokój. Gdy tylko jednak wprowadziła się Aga, okazało się, że przy czterech osobach jedna łazienka to za mało.

Co więcej gdy tylko znalazła się zmienniczka do niańczenia IGSa i Agi, Gaba wyjechała z Rusfelta w dzikim pośpiechu. Dosłownie, Stryny zrzuciły Rurze z bagażem, pardon, dziećmi, siorbneły herbaty, zgarnęły mienie (oni jechali na ten romantyczny wypad nad morze samochodem zapchanym książkami, butami, gaciami i innym berechreściem, na marginesie) i pojechały w dal siną. A podczas tego siorbania herbatki Gaba nie zamieniła jefnego słowa z synową nie widzianą od dwóch miesięcy.

Coś mi się widzi że miłości między paniami raczej nie ma...
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: Beton i Omdlenie 05.02.25, 18:15
      Ja to już od dawna postuluję, żeby odnotować w tekście lub napisać po swojemu relacje pomiędzy poszczególnymi członkami klanu.
      I nic... 😁

      Ale faktycznie, ten pośpiech Gabuni cokolwiek dziwny był.
      Może już nie mogła wytrzymać po dwóch miesiącach ze swoją najstarszą córką. Bo wnuków to raczej nie zauważała.
    • tt-tka Re: Beton i Omdlenie 05.02.25, 20:29
      bupu napisała:

      > Coś mi się widzi że miłości między paniami raczej nie ma...
      >
      >

      Pomieszkaly razem okolo roku i wystarczylo :)
      Ja ani z jedna, ani z druga nie wytrzymalabym w jednym mieszkaniu, wiec w sumie rozumiem. Drazyc nie bede.
      • tt-tka Re: Beton i Omdlenie 07.02.25, 13:36
        A tak bardziej serio - Kosooka jest pierwsza obca BABA, ktora sie tam wprowadzila. Wczesniej byly tylko obce, przyfastrygowane do rodziny chlopy, a wiadomo, ile oni maja do powiedzenia w domu i rodzinie. I Aga natentychmiast zaczela obsikiwac teren, przeksztalcajac, przebarwiajac, urzadzajac po swojemu, a byc moze tez odszczekujac sie, broniac IGStrybe przed dowcipaskami i innymi zachowaniami rodziny, w tym jego wlasnej mamuski. Byc moze tez, czy to swoim zachowaniem, czy wprost, zaczela przeplaszac gosci.
        I Gabunia, zawsze centrum, raptem nie ma widowni, podziwu i glaskow ani nawet starej dobrej kuchni, centrum zycia rodziny, zamiast granatow z czerwienia jakies zolcie, zamiast firaneczki w kratke firaneczka w groszki, a nabytek sie panoszy. A syneczek wpatrzony z zachwytem w nabytek, nie w mamusie.

        Moze ten wyjazd - na CALE lato, przypominam, i na koncowke ciazy synowej - mial byc taka forma przywolania mlodych do porzadku, radzcie se sami i zobaczycie, jak na tym wyjdziecie, a ja zawsze jeszcze moge was postraszyc zniknieciem na dluzej !
        Po czym po powrocie Gabon widzi, ze lepiej czy gorzej, ale sobie radza, wcale za nia nie tesknia, nabytek rozpanoszyl sie juz na dobre i stad to gluche milczenie, ani slowa do Agi (a do Igstryby odezwala sie ? nie pamietam) i demonstrowana dbalosc tylko o Roze, z podtekstem, kto tu jest wazny dla rodziny, a kto zupelnie nie :)

        A samych sie ich i tak nie zostawi, mamy Roze, mamy Ide pod podloga (ktora to Ida zacznie wpadac do Rozy, nie do mlodych Strybow oczywiscie), a w glebokiej rezerwie mamy corki Patrycji (Pulpa juz w WdO czy Febliku zapowiada, ze jej corki studiujac w Poznaniu mieszkac beda na Rusfelta), niech sie inni uzeraja z ta kosooka, a Gabunia spocznie na laurach, z niedaleka spogladajac, jak im tam i czy przypadkiem nie za dobrze.
        • mika_p Re: Beton i Omdlenie 07.02.25, 23:27
          > Kosooka jest pierwsza obca BABA, ktora sie tam wprowadzila

          Konflikt na linii teściowa-synowa jest uwarunkowany socjobiologicznie i jest realną walką o władzę.
          Pewnego dnia w domu dojrzałej kobiety, jej królestwie, pojawia się nowa królowa, której przeznaczeniem jest stać się kapłanką domowego ogniska. Jest obca, inaczej wychowana, coś by chciała robic po swojemu, a jak pojawiają się dzieci, to jeszcze chcialaby miec coś do powiedzenia w kwestii ich wychowania. A stara królowa łatwo nie odpuszcza.

          Męski konflikt na linii teść-zięć jest rzadszy, bo męska aktywność co do zasady skierowana jest na zewnątrz.
          Teściowa-zięć, mimo że to relacja obśmiana na wszystkie strony - a może właśnie dlatego - nie jest tak konfliktogenna, z uwagi na różne obszary aktywności - teściowa w domu, zięć na zewnątrz. Ba! jak się dobrze ułoży, co wcale nie takie rzadkie, to zięć zostaje przygarnięty do serduszka teściowej i konfliktu nie ma.
          Teść-synowa podobnie.

          To oczywiście uproszczenie.

          I teraz weźmy Gabę.
          Córka, siostra, uwielbiane przez wszystkich betonowe centrum Poznania.
          Śmiejecie się z Róży i jej herbatki na załagodzenie konfliktu, a od kogo ona się miała nauczyć?

          Przez całą Jeżycjadę nie widzimy ani razu, żeby Gaba stanęła w sytuacji konfliktu. W KK przekomarza się z Idą, ale jako starsza siostra ma miażdżącą przewagę. Pypypyziak ją popoporzucił, ale na odleglość, po prostu pewnego dnia Gaba stała się porzucona. Aferę ze zmywarką wziął na klatę Grzegorz. Aferę z Fryderykiem obsłużył Ignacy przy akompaniamencie Melanii. Wieloletni konflikt IGSa z Józinkiem był ignorowany przez wszystkich.
          Poza takimi drobnymi niedogodnościami wszyscy Gabę kochają, konfliktów czy nawet jednorazowych konfrontacji brak.
          Nic nam nie wiadomo, żeby Ida czy Pulpa miały jakieś problemy ze swoimi teściowym, więc Gaba nie miała nawet okazji się osłuchać. Nawet koleżanki nie bardzo mogły się zwierzać - Cesia ma ewentualnie teściową ucznia w Środzie, a o istnieniu pani Żeromskiej czy pani Ogorzałki nic nam nie wiadomo, zresztą ani Aniella, ani Kreska nie mieszkały z teściowymi.

          No to nie ma co się dziwić, że Gaba nie wiedziała, jak sobie radzić czy próbować radzić z ekspansywną synową. Nie zdążyła zostać królową i kapłanką domowego ogniska, całe życie była następczynią tronu i akolitką
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Beton i Omdlenie 07.02.25, 23:43
            mika_p napisała:

            > (...)
            > Poza takimi drobnymi niedogodnościami wszyscy Gabę kochają, konfliktów czy nawe
            > t jednorazowych konfrontacji brak.
            > Nic nam nie wiadomo, żeby Ida czy Pulpa miały jakieś problemy ze swoimi teściow
            > ym, więc Gaba nie miała nawet okazji się osłuchać. Nawet koleżanki nie bardzo m
            > ogły się zwierzać - Cesia ma ewentualnie teściową ucznia w Środzie, a o istnien
            > iu pani Żeromskiej czy pani Ogorzałki nic nam nie wiadomo, zresztą ani Aniella,
            > ani Kreska nie mieszkały z teściowymi.
            >
            >

            A to kolejny ciekawy wątek - Gaba, dzięki swojej roli wiecznej córeczki (plus złapaniu skrajnie uległego faceta), żyje wręcz odizolowana od wielu życiowych problemów, typowych dla osób w jej wieku i sytuacji. Być może jej siostry czy koleżanki nie gadają z nią o swoich sprawach właśnie dlatego - z góry wiedzą, że ona guzik z tego zrozumie.
            • bupu Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 09:49
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              >
              > A to kolejny ciekawy wątek - Gaba, dzięki swojej roli wiecznej córeczki (plus z
              > łapaniu skrajnie uległego faceta), żyje wręcz odizolowana od wielu życiowych pr
              > oblemów, typowych dla osób w jej wieku i sytuacji. Być może jej siostry czy kol
              > eżanki nie gadają z nią o swoich sprawach właśnie dlatego - z góry wiedzą, że o
              > na guzik z tego zrozumie.


              To jest jedna z przyczyn dla których Gabunia się tak pospiesznie katapultowała z Rusfelta, zniknawszy uprzednio na całe lato. Nie przewidziała że po wepchnięciu seniorów Pulpie będzie musiała wejść w buty jednostki dorosłej i zacząć zarządzać tym całym majdanem. Że bez Milicji to ona będzie musiała pamiętać o zakupach, czynszach i terminach, że to od niej będą oczekiwać decydującego głosu w różnych sprawach. A tego Gabusia nie lubi.
          • mika_p Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 02:02
            Wspomniałam, że Róża nie miała od kogo się nauczyć reagowania na konflikt, pozwólcie, że pociągnę wątek Róży i jej edukacji emocjonalnej - tym razem w kontekście "jak mogła nie zadbać o własne przesiedlone dzieci".

            Co w swoim otoczeniu widzi Róża u progu okresu dojrzewania?
            Ano, widzi swoją najmłodszą ciotkę, której maturą rodzice się nie przejęli, ani jej płaczem.
            Widzi nowego faceta mamusi, który zostawia swoją prawie dorosłą córkę samą z dziadkami i przeprowadza się do nowej żony.
            Widzi swoją matkę, którą jej rodzice zostawili bez swojej pomocy w chorobie.
            Widzi samą siebie, która poszła w odstawkę, bo mama wpatrzona jest w Motylka.

            A co widzi Róża trochę później?
            Widzi swojego brata, który po okresie wpatrzenia już nie jest na tyle interesujący dla matki, żeby go bronić i dbać o niego.
            Widzi kuzyna, do którego najpierw matka ćwierka godzinami, a potem również godzinami zostawia u dziadków.
            Widzi swoją siostrę, która nie wraca na noc, nie wiadomo gdzie jest, ale w domu cisza i spokój.
            Widzi swoją średnią ciotkę, która po roku nieobecności nie jest na tyle ważna, żeby wysłuchać jej opowieści, gdyż inne ciotki ogłaszają, że są w ciąży.

            Wniosek: Duże dzieci nie są ważne. Nowe dzieci są ważne.
            • kocynder Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 10:06
              Mika, 100/100.
              Róża swojego uzależnienia od niemowlęcych włosków się NAUCZYŁA przez obserwację. I tego, że dziecko wyrastające z pieluch traci na znaczeniu, ważności i w ogóle po kiego to-to się pęta - też.
            • tt-tka Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 10:23
              To moze byc wyjasnienie, ale nie usprawiedliwienie. Roza od lat ma wlasny dom i dzieci w tym domu, nie jest wieczna nastepczynia tronu z cala rodzina do podrzucania potomstwa. Gdyby przyjac perspektywe "wazne sa tylko nowe dzieci" (a z braku nowych zadne nie sa wazne), to by znaczylo, ze Roza dala... tego, no, nie spisala sie na calej linii. Ze w O. nie rozmawia z dziecmi, nie zajmuje sie ich szkolnym, zdrowotnym, kolezenskim, towarzyskim zyciem tak samo jak nie robi tego na Rusfelta.
              • kocynder Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 10:43
                I z tego jak nam została pokazana/napisana - niestety - dokładnie to wynika. Że tiutiała i niuniała, dopóki te pieluszki, zupki, kupki, niemowlęta pachną tak słodko i sa takie śliczne i mają włoski, a jak się kończył okres "piszczącego tłumoczka" - to dzieciak dostawał kopa w d... i Rurza mogła zacząć myśleć o następnym tłumoczku. Albo o niczym. Albo rozważać włoski niemowlęce Fryca.
              • mika_p Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 11:08
                Mieszasz, Tt-tko.
                W dwóch moich postach są dwa różne wątki, które wiąże tylko motyw "wzorce wyniesione przez Różę z domu"

                O następczyni tronu pisałam wyłącznie w kontekście Gaby, która przez całą Jeżycjadę nie stanęła w sytuacji konfliktu.
                Skoro my nie widzimy Gaby w sytuacji konfliktu, to Róża tym bardziej i ta jej herbatka w McDusi staje się bardziej zrozumiała. A Gaba nie radzi sobie z ekspansywną synową, bo nie umie.

                Koniec części 1 - o braku umiejętności radzenia sobie z konfliktem przez dorosłe osoby. To było o Gabie, co do zasady.

                Część 2 - o zachowaniu rodziców wobec dzieci

                Jak widzimy, motyw "jesteś duża/duży, to sobie radź", powtarza się przez pokolenia. Dodajmy dodatkowo, że nadal wszyscy w klanie się kochają i jest cudownie, cokolwiek by się nie działo. To nie jest kwestia następczyni tronu, po prostu Borejklan tak funkcjonuje
                • tt-tka Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 14:04
                  Ale ten motyw nie jest jedynym znanym Rozy ! ona na Rusfelta nie mieszka od lat, poznala inne modele. Nie byla w sytuacji swojej matki, ktora zawsze ktos wyreczy, wzglednie ona na kogos zwali swoje sprawy - i nie mogla swojego zycia uczuciowego zawiesic na mamuni/babuni/ciotuni, bo ich w jej zyciu nie bylo na co dzien !
                  Roza ma TYLKO dzieci i Fryca. Olanie ic (w O.) oznacza zupelna, calkowita samotnosc i to z wyboru.
                  Oraz - Karolek ma siedem lat. To nie jest DUZE dziecko.
            • przymrozki Re: Beton i Omdlenie 08.02.25, 11:35
              mika_p napisała:

              > Wniosek: Duże dzieci nie są ważne. Nowe dzieci są ważne.

              Tylko czy to faktycznie do końca tak było? Róża rzeczywiście nauczyła się ustawiać swoją lojalność w stronę osobników uznawanych za najcenniejsze w rodzinie, ale to wcale niekoniecznie byli najmłodsi - IGS spadł z piedestału, ale zrobił tym miejsce nie dla piszczącego tłumoczka, ale dla Józinka, który wszak zawsze był ważniejszy niż młodsze od niego kuzynostwo. Najmłodsza córka nie była ulubienicą Mili i Ignaca, IGS nie jest ulubieńcem Gaby, Kazimierz nie jest ulubieńcem Idy (tutaj można by rzec, że wręcz przeciwnie, najmłodsze dziecko w drugim pokoleniu jest chyba najbardziej zaniedbane ze wszystkich).

              Ciągota Róży do niemowląt to nie jest coś co odziedziczyła po rodzinie, to jest chyba jej własny mechanizm obronny. Gdyby to była realna osoba i miałabym zgadywać, jakie jest źródło jej zachowań, strzelałabym, że to wszystko dlatego, że Pyza jest bardzo niezaradna intelektualnie i słabo rozwinięta pod względem umiejętności społecznych. A relacja z bardzo małym dzieckiem ma tę jedną zaletę, że jest prosta, powtarzalna i bezpieczna. Dziecko, które zaczyna się buntować, żąda niezależności i zaczyna mieć złożone i nieoczekiwane potrzeby wymaga więcej empatii i elastyczności niż Róża w sobie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka