10.05.25, 18:54
Zastanawiam się na co właściwie Borejkom telefony. Stacjonarny milczy od lat 90 (właściwie to chyba w którymś momencie znikł, ale nie wiem kiedy), komórkowe służą głównie do zapominania w najgłupszych momentach, topienia we wiadrach i kubłach oraz wrzucania w pokrzywy. Nie do prowadzenia rozmów, nawet gdyby mogło to znacznie ułatwić rozwiązanie palących problemów (Nutria w NiN, ścigająca Robroja kradzionym autem zamiast po prostu od razu zadzwonić. A swoją drogą jakim cudem zapracowany przedsiębiorca tyle czasu się nie skapnął, że ma cudzy telefon? Od poprzedniego wieczora nie miał potrzeby dzwonić? W ogóle?), albo usprawnić komunikację. W rezultacie mamy kuriozalną sytuację z CZ kiedy Ida dowiaduje się po trzech tygodniach że Nutria wybyła z Flobrystanu w trybie ninja, w trakcie piekielnej nawałnicy z 11 na 12 sierpnia, bo żadna z sióstr ani nie zadzwoniła, ani nawet nie napisała, chociaż tak lubią wymieniać sążniste epistoły. Oraz nie mniej kuriozalną sytuację z tego samego tomu, kiedy Gaba, pojechawszy do Oxfordu, nie odzywa się przez dwa miesiące a nikt, ani siostry, ani mąż telepata, empata, nie wykonuje czynności najprostszej, to jest nie dzwoni do Gaboląga. Ani z komórki, ani z komunikatora, ani z niczego. Nikt. ŻODYN. Telefonofobie mają, czy co?
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Telefony 10.05.25, 19:13
      bupu napisała:

      > Stacjonarny milczy od lat 90
      > (właściwie to chyba w którymś momencie znikł, ale nie wiem kiedy),

      Może i znikł, ale niedawno. Wszak to stacjonarnym telefonem utrzymywali kontakt Laura i Adaaaaaam, aż do dnia ślubu. Także na stacjonarny Borejków dzwoniła bezecna Janicka w poszukiwaniu Józinka.

      > . Oraz nie mniej kuriozalną sytuację z tego samego tomu, kiedy Gaba, pojechawsz
      > y do Oxfordu, nie odzywa się przez dwa miesiące a nikt, ani siostry, ani
      > mąż telepata, empata, nie wykonuje czynności najprostszej, to jest nie dzwoni
      > do Gaboląga. Ani z komórki, ani z komunikatora, ani z niczego. Nikt. ŻODYN. Tel
      > efonofobie mają, czy co?

      Żeby było śmieszniej, one się tu w Polsce strasznie martwią, że Gaba się nie odzywa. Ale to tak jakby sygnały telefoniczne mogły iść tylko w jedną stronę, z zachodu na wschód i jakby ta ich właściwość była dla wszystkich oczywista. Gaba mogła zatem zadzwonić do nich, ale nie one do Gaby.
      • bupu Re: Telefony 10.05.25, 19:35
        przymrozki napisała:

        > bupu napisała:
        >
        > > Stacjonarny milczy od lat 90
        > > (właściwie to chyba w którymś momencie znikł, ale nie wiem kiedy),
        >
        > Może i znikł, ale niedawno. Wszak to stacjonarnym telefonem utrzymywali kontakt
        > Laura i Adaaaaaam, aż do dnia ślubu. Także na stacjonarny Borejków dzwoniła be
        > zecna Janicka w poszukiwaniu Józinka.

        Interesujące. Zatem stacjonarny może służyć tylko do celów romansowych.


        > Żeby było śmieszniej, one się tu w Polsce strasznie martwią, że Gaba się nie od
        > zywa. Ale to tak jakby sygnały telefoniczne mogły iść tylko w jedną stronę, z z
        > achodu na wschód i jakby ta ich właściwość była dla wszystkich oczywista. Gaba
        > mogła zatem zadzwonić do nich, ale nie one do Gaby.


        Najwyraźniej...
      • przymrozki Re: Telefony 11.05.25, 16:56
        przymrozki napisała:

        > Także na stacjonarny Borejków dzwoniła be
        > zecna Janicka w poszukiwaniu Józinka.

        O, proszę, znalazłam stosowny fragment na potwierdzenie niestosownych praktyk Janickiej.

        - A jest Józinek? (...) [chciała wiedzieć Babi] Muszę mu coś powiedzieć. Znowu do mnie dzwoniła ta jego Agata.
        - "Jego" Agata? - powtórzyła wątpiąco ciocia Gabrysia.
        - Chciała koniecznie wiedzieć, gdzie on jest i dlaczego nie odbiera telefonu - ciągnęła babcia - I tak mi dziurę w brzuchu wierciła, że w końcu się zirytowałam i niczego nie zdradziłam. I nie wiem, czy postąpiłam słusznie.
        - Postąpiłaś słusznie, matuś - oznajmiła ciotka Patrycja (...)
        - Wiesz, po prostu pomyślałam sobie, że gdyby chciał jej powiedzieć, gdzie jest, toby powiedział. A nie powiedział!
        - Mnie się nie podoba ta dziewczyna!
        - Pulpa, Pulpa - łagodziła ciocia Gabrysia. Łagodzenie było jej ulubionym zajęciem - Przecież tobie się podobać nie musi.
        - Ale jemu ona też się nie podoba, daje głowę. To nie jest dziewczyna dla niego. On jej nawet za bardzo nie lubi.
        - Przecież mówiłaś, że chodzą ze sobą - spytał ze zdziwieniem wujek Florek.
        - Pozornie chodzą, ale faktycznie nie chodzą.
        - Jak to jest możliwe (...)?
        - Ona się na nim wiesza (...) Byli w jednej klasie, to mu na pewno utrudniało sprawę. Jak wpadłam wiosną na Roosevelta, to widziałam ich z okna, czekała, aż Józinek wyjdzie, skoczyła na niego jak pantera, a potem, jak szli ulicą, to on nie był zachwycony. Wyglądał tak, jakby całkiem nie wiedział, jak ją od siebie odkleić.

        • przymrozki Re: Telefony 11.05.25, 16:58
          I dalej:

          Babi powiedziała mu [Józnikowi] o Agacie i zaczęła się tłumaczyć, ale on mruknął, że dobrze zrobiła.
          - Komórkę wyłączyłem - dorzucił flegmatycznie - na całe lato. Nie będą mi tu dzwonić i dzwonić.


        • bupu Re: Telefony 11.05.25, 17:06
          przymrozki napisała:


          > - Ona się na nim wiesza (...) Byli w jednej klasie, to mu na pewno utrudniało s
          > prawę. Jak wpadłam wiosną na Roosevelta, to widziałam ich z okna, czekała, aż J
          > ózinek wyjdzie, skoczyła na niego jak pantera, a potem, jak szli ulicą, to on n
          > ie był zachwycony. Wyglądał tak, jakby całkiem nie wiedział, jak ją od siebie o
          > dkleić. [/i]

          Pacz pani, przy dorodnej i trenującej sztuki walki Janickiej Józuś jakiś mało wyrywny do rękoczynów.
          • przymrozki Re: Telefony 11.05.25, 17:35
            bupu napisała:

            > Pacz pani, przy dorodnej i trenującej sztuki walki Janickiej Józuś jakiś mało w
            > yrywny do rękoczynów.

            Na dodatek dzielny jak tygrys i prawdomówny jak jagnię Józinek, zamiast powiedzieć dziewczynie, że z nią zrywa, wyłącza telefon, żeby się do niego przypadkiem nie dodzwoniła.

            Ładna jest też tutaj rola Gabrysi, która najpierw wywołuje temat (sugerując, że wie, że Janicka nie jest Józinka), a potem łagodzi tę wymianę plotek, bo przecież Gaba zawsze wszystko łagodzi. Taka łagodna z niej Gaba.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Telefony 10.05.25, 19:15
      No jak to stacjonarny milczy od lat 90, przecież w McD (rok 2012 plus minus) Aaaaaadaaaaammmm regularnie dzwoni nań do Laury. Albowiem ta komórki nie posiada z jakiegoś powodu. Woli gadać z ukochanym w obecności całej rodziny, kto by nie chciał.
      • przymrozki Re: Telefony 10.05.25, 20:04
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Woli gadać z ukochanym w obecności całej rodziny, kto by nie
        > chciał.

        A może nie tyle woli, ile Laurze i Adaaaaamowi wydaje się, że szacunek kawalera do panny polega nie tylko na niedopuszczaniu do okoliczności sprzyjających poczęciu, ale także na odbywaniu rozmów albo w stosownych miejscach publicznych, albo w przestrzeni prywatnej w obecności przyzwoitki. A ponieważ ta konwencja społeczna powszechnie wymarła przed wynalezieniem telefonu, narzeczeni musieli ją sobie sami dostosować do czasów z telefonami. I tak doszli do przekonania, że wypada dzwonić, ale tylko na stacjonarny.

        Podobnie wszak szanował narzeczoną Józinek, który codziennie dojeżdżał do Rumiankowa, żeby szklić tam poddasza i rujnować stropy kamiennymi kominkami, ale który karnie opuszczał dom panny nim mrok zapadnie. Bardzo byłabym ciekawa ich norm przyzwoitości w kontekście rozmów telefonicznych, ale oni ten problem rozwiązali w sposób prosty - nie rozmawiali w ogóle.
        • ako17 Re: Telefony 10.05.25, 21:05
          przymrozki napisała:

          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
          >
          > > Woli gadać z ukochanym w obecności całej rodziny, kto by nie
          > > chciał.

          Ja.
          Chyba żeby sytuacja była tego typu, że rodzina od lat przepowiadała mi staropanieństwo, a jednak znalazłabym kawalera. To wtedy tak, mogłabym gadać z nim publicznie.
          >

          >
          > Podobnie wszak szanował narzeczoną Józinek, który codziennie dojeżdżał do Rumia
          > nkowa, żeby szklić tam poddasza i rujnować stropy kamiennymi kominkami, ale któ
          > ry karnie opuszczał dom panny nim mrok zapadnie. Bardzo byłabym ciekawa ich nor
          > m przyzwoitości w kontekście rozmów telefonicznych, ale oni ten problem rozwiąz
          > ali w sposób prosty - nie rozmawiali w ogóle.

          I to jest bardzo dobry punkt. Mianowicie, żeby rozmawiać przez telefon (ja tego bardzo nie lubię), to trzeba umieć rozmawiać i mieć o czym, tak w ogóle*.

          Ale mam wrażenie, że autorka traktuje telefony komórkowe jako jakąś nowomodną fanaberię, na równi ze zmywarką.
          Jakby nie było ogromnej zalety tego urządzenia (i technologii ogółem), czyli umożliwienia natychmiastowego kontaktu w wyjątkowych przypadkach. Jak np. nieco przedwczesny poród żony.
          To nie, wyjeżdżając w końcówce ciąży żony koniecznie należy zostawić komórkę w domu i na wszelki wypadek nie podać numeru do kolegi, z którym się wyjeżdża.
          Z kolei najlepszym sposobem na nieodebranie telefonu od osoby, z którą nie chcemy rozmawiać, jest wrzucenie go do studni. Jakby nie można było zablokować numeru.
      • bupu Re: Telefony 11.05.25, 11:56
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > No jak to stacjonarny milczy od lat 90, przecież w McD (rok 2012 plus minus) Aa
        > aaaadaaaaammmm regularnie dzwoni nań do Laury. Albowiem ta komórki nie posiada
        > z jakiegoś powodu. Woli gadać z ukochanym w obecności całej rodziny, kto by nie
        > chciał.
        >


        Makabrusia to rok 2009, ale faktycznie, Maszpan dzwonił do Larwy na stacjonarny. Ciekawe, że zawsze on do niej, nie odwrotnie.
        • greta_herbst Re: Telefony 16.05.25, 11:39
          > faktycznie, Maszpan dzwonił do Larwy na stacjonarny. Ciekawe, że zawsze on do niej, nie odwrotnie.

          No jakże to? Miałaby porządna, czysta panna z dobrej rodziny sama dzwonić do mężczyzny? Jego uwagi się domagać czynnie? Z i-ni-cja-ty-wą wychodzić? Że niby ona tego mężczyzny chce i zabiega? Hańba, obrzydliwość i rozpasanie, kumo. Kto to słyszał, żeby młode panienki tak robiły, Sodoma i Gomora.
          • bupu Re: Telefony 16.05.25, 15:05
            greta_herbst napisała:


            > No jakże to? Miałaby porządna, czysta panna z dobrej rodziny sama dzwonić do mę
            > żczyzny? Jego uwagi się domagać czynnie? Z i-ni-cja-ty-wą wychodzić? Że niby on
            > a tego mężczyzny chce i zabiega? Hańba, obrzydliwość i rozpasanie, kumo. Kto to
            > słyszał, żeby młode panienki tak robiły, Sodoma i Gomora.


            Macie, kumo, rację. Wszakże Fryderyk też zawsze dzwonił do Róży, nigdy odwrotnie, a dzwoniąca do Józwy Janicka została przedstawiona jako nachalna dziwa.
            • przymrozki Re: Telefony 16.05.25, 17:53
              bupu napisała:

              > Macie, kumo, rację. Wszakże Fryderyk też zawsze dzwonił do Róży, nigdy odwrotni
              > e, a dzwoniąca do Józwy Janicka została przedstawiona jako nachalna dziwa.

              Może też dlatego ani Ignaś, ani Kurzajka nie zadzwonił po pomoc, gdy złapali gumę.
              • ako17 Re: Telefony 16.05.25, 21:06
                przymrozki napisała:

                > bupu napisała:
                >
                > > Macie, kumo, rację. Wszakże Fryderyk też zawsze dzwonił do Róży, nigdy od
                > wrotni
                > > e, a dzwoniąca do Józwy Janicka została przedstawiona jako nachalna dziwa
                > .
                >
                > Może też dlatego ani Ignaś, ani Kurzajka nie zadzwonił po pomoc, gdy złapali gu
                > mę.

                Obawiali się, że telefonem po pomoc drogową wyjdą na nachalne dzi.y?😲
                • greta_herbst Re: Telefony 17.05.25, 11:20
                  ako17 napisała:

                  > przymrozki napisała:
                  >
                  > > bupu napisała:
                  > >
                  > > > Macie, kumo, rację. Wszakże Fryderyk też zawsze dzwonił do Róży, nigdy odwrotnie,
                  > > > a dzwoniąca do Józwy Janicka została przedstawiona jako nachalna dziwa.
                  > >
                  > >
                  > > Może też dlatego ani Ignaś, ani Kurzajka nie zadzwonił po pomoc, gdy złapali gumę.
                  >
                  > Obawiali się, że telefonem po pomoc drogową wyjdą na nachalne dzi.y?😲
                  >

                  Może, kto wie. Wszak w pomocy drogowej sami mężczyźni na pewno i żadna pani tam telefonów nie odbiera. Albo Ignaś, trzecie pokolenie i pierwszy samiec, nawet nie wie, że da się uskutecznić połączenie wychodzące bo nigdy takowego nie widział :D
                  • bupu Re: Telefony 17.05.25, 11:31
                    greta_herbst napisała:

                    > ako17 napisała:
                    >
                    > > przymrozki napisała:
                    > >
                    > > > bupu napisała:
                    > > >
                    > > > > Macie, kumo, rację. Wszakże Fryderyk też zawsze dzwonił do Ró
                    > ży, nigdy odwrotnie,
                    > > > > a dzwoniąca do Józwy Janicka została przedstawiona jako nacha
                    > lna dziwa.
                    > > >
                    > > >
                    > > > Może też dlatego ani Ignaś, ani Kurzajka nie zadzwonił po pomoc, gd
                    > y złapali gumę.
                    > >
                    > > Obawiali się, że telefonem po pomoc drogową wyjdą na nachalne dzi.y?😲
                    > >
                    >
                    > Może, kto wie. Wszak w pomocy drogowej sami mężczyźni na pewno i żadna pani tam
                    > telefonów nie odbiera. Albo Ignaś, trzecie pokolenie i pierwszy samiec, nawet
                    > nie wie, że da się uskutecznić połączenie wychodzące bo nigdy takowego nie widz
                    > iał :D

                    Pójście po pomoc do najbliższego widocznego dpmu też by z nich robiło nachalne dziwy? Ten wątek jest tak idiotycznie napisany... Panowie, dysponujący jedną komórką (w sensie telefonem), łapią gumę akurat w jedynym miejscu w Wielkopolsce gdzie jest błoto po pas, bo tak generalnie to jest susza. Złapawszy stoją w tym błocie i czekają na zmiłowanie pańskie, zamiast zadzwonić po pomoc drogową, albo poprosić o pomoc przejeżdżających kierowców, czy mieszkańców okolicznych domów. A utknęli w sercu ludnej Wielkopolski, na litość boską!
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Telefony 17.05.25, 11:43
                      bupu napisała:

                      >
                      > Pójście po pomoc do najbliższego widocznego dpmu też by z nich robiło nachalne
                      > dziwy? Ten wątek jest tak idiotycznie napisany... Panowie, dysponujący jedną ko
                      > mórką (w sensie telefonem), łapią gumę akurat w jedynym miejscu w Wielkopolsce
                      > gdzie jest błoto po pas, bo tak generalnie to jest susza. Złapawszy stoją w tym
                      > błocie i czekają na zmiłowanie pańskie, zamiast zadzwonić po pomoc drogową, al
                      > bo poprosić o pomoc przejeżdżających kierowców, czy mieszkańców okolicznych dom
                      > ów. A utknęli w sercu ludnej Wielkopolski, na litość boską!
                      >
                      >

                      Właściwie, po co ten wątek w ogóle się pojawił? Co on miał wnieść? Mieliśmy w cyklu już kilka improwizowanych akcji porodowych z czasowo nieobecnym ojcem, to po co jeszcze jedna? Zwłaszcza, że z tej konkretnej nic specjalnego nie wynikło - ogarnęło się taksówkę i Agę normalnie zawieziono do szpitala. A to nieszczęsne łożysko przodujące nie powstało u niej dzień wcześniej i takie wygibasy logiczne w dniu rozwiązania nie były potrzebne by je wykryć. Jedyne co wykryły, to głupotę Agnieszki, która nie chodziła do lekarza.
                      • ako17 Re: Telefony 17.05.25, 15:15
                        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                        > Właściwie, po co ten wątek w ogóle się pojawił? Co on miał wnieść?

                        Jak to - po co?
                        Żeby się Józek mógł wykazać.
                        >
                        >
                        >
                  • mircja Re: Telefony 17.05.25, 13:45
                    greta_herbst napisała:

                    > Może, kto wie. Wszak w pomocy drogowej sami mężczyźni na pewno i żadna pani tam
                    > telefonów nie odbiera. Albo Ignaś, trzecie pokolenie i pierwszy samiec, nawet
                    > nie wie, że da się uskutecznić połączenie wychodzące bo nigdy takowego nie widz
                    > iał :D

                    To znaczy, że Magda zawsze dzwoniła do niego? A Agnieszka też, czy może nie uznawali rozmów telefonicznych?
                    • greta_herbst Re: Telefony 17.05.25, 13:49
                      mircja napisała:

                      >> greta_herbst napisała:

                      >> Może, kto wie. Wszak w pomocy drogowej sami mężczyźni na pewno i żadna pani tam
                      >> telefonów nie odbiera. Albo Ignaś, trzecie pokolenie i pierwszy samiec, nawet
                      >> nie wie, że da się uskutecznić połączenie wychodzące bo nigdy takowego nie widz
                      >> iał :D

                      > To znaczy, że Magda zawsze dzwoniła do niego? A Agnieszka też, czy może nie
                      > uznawali rozmów telefonicznych?

                      A nie wiem, tak się nabijam dla sportu. Biorąc pod uwagę jak niewyobrażalnie głupie jest zachowanie wszystkich tych ludzi, jeśli chodzi o komunikację, to krygowanie się i wstyd dziewiczy wobec pomocy drogowej są równie prawdopodobne co cała reszta motywacji wewnętrznych.
    • rozowyteczowiec Re: Telefony 10.05.25, 19:30
      Telefony są po to, żeby zminimalizować ryzyko wysłuchiwania zarzutów, że nie idzie się z duchem czasu. Po nic więcej. Ale używać?
    • tt-tka Re: Telefony 10.05.25, 19:57
      O ile dobrze kojarze, to Gaba i Roza w Oksfordzie nie odbieraly telefonow, nawet gdy takowe dzwonily. Bo jeszcze by sie wygadaly z czyms niepotrzebnie. Cud, ze sie Fryc w tej koncowce sierpnia dodzwonil !
      Same tez nie dwonilyoczywiscie, z powodow jak wyzej.

      Jeszcze w WdO/F (te dwa dziea zlewaja mi sie w jedno i ni chusteczki nie pamietam, co w ktorym) do Szymka dzwoni kolezanka. Za duzo sobie nie pogadali, ale zawsze. Tudziez Miagwa dzwoni do Magdy, aczkolwiek po iks dniach w gluszy nawet nie sprawdzil, czy byly jakies polaczenia do niego. Potem dzwoni na pogotowie ratowac zemdlona Age. Tamze dzwoni Gabon do domu (chyba na stacjonarny, nie na komorke syna?), i w efekcie gada z Aga (ktora ja upewnia, ze Igstryby nie widziala od wczorajszego wieczoru, znaczy, uff, nie spali razem.
      Do Tekli dzwoni klient, i ona normalnie odbiera.

      Po czterech latach, w CZ, telefon faktycznie sluzy glownie do niekorzystania z niego.
      • przymrozki Re: Telefony 10.05.25, 20:06
        tt-tka napisała:

        > O ile dobrze kojarze, to Gaba i Roza w Oksfordzie nie odbieraly telefonow
        > ], nawet gdy takowe dzwonily. Bo jeszcze by sie wygadaly z czyms niepotrzebnie.
        > Cud, ze sie Fryc w tej koncowce sierpnia dodzwonil !

        Ach, gdybyż tylko istniała technologia panowania nad tym, co się mówi.

        > Potem dzwoni na pogotowie ra
        > towac zemdlona Age. Tamze dzwoni Gabon do domu (chyba na stacjonarny, nie na ko
        > morke syna?), i w efekcie gada z Aga (ktora ja upewnia, ze Igstryby nie widzial
        > a od wczorajszego wieczoru, znaczy, uff, nie spali razem.

        I chyba w "Febliku" były jeszcze telefoniczne rozmowy w temacie, co poradzić Laurze na poranne mdłości.
        • tt-tka Re: Telefony 10.05.25, 20:18
          A tak, i to nawet z jukejem !
          wtedy jeszcze telefon nikogo nie gryzl w reke, albo odbierajacy osmym zmyslem wyczuwal, ze chodzi o ciaze, czyli odebrac MUS

          niemniej tez tam Igstryba wrzuca telefon do studni, bo zablokowac konkretna osobe to NIEDASIE
      • ako17 Re: Telefony 10.05.25, 20:46
        tt-tka napisała:


        > Jeszcze w WdO/F (te dwa dziea zlewaja mi sie w jedno i ni chusteczki nie pamiet
        > am, co w ktorym) do Szymka dzwoni kolezanka.

        Kochana tt-tko.
        WdO jest o febliku Józina i Dorotki, Feblik jest o febliku Ignasia i Agi,
        Teraz już rozumiesz?

        Oczywiście, jeśli chodzi o duperele typu, w którym tomie dzwoni do Szymka koleżanka, to nie ma znaczenia dla akcji. Osobiście obstawiam Feblika, bo mętnie pamiętam (a książczyna była całkiem przyjemna), że tam się więcej działo w Pulpowie, czyli większa szansa na jakąś scenę Szymka.

        Natomiast akcja WdO działa się chyba cała właściwie w Rumiankowie - owszem, okolica mniej-więcej podobna (skoro Józef od Pulpy jeździ do tego samego sklepu, do którego Dorota odstawia jajka i kurczaki), ale nie przypominam sobie tam konkretnych scen, dziejących się w Pulpowie. Poza tą jedną, gdy Mareczek przyjechał w poszukiwaniu Idy, ale chyba wtedy światła rampy były skierowane na niego, raczej trudno byłoby wstawić sensowną scenę z Szymkiem w roli głównej. Mogło tak być, ale wątpię.
        Ale ja kocham tt-tkę, i jak tt-tka chce, to poszukam ;).
        • tt-tka Re: Telefony 10.05.25, 21:59
          Czuje sie ukochana :)
          Ale nie szukaj, to naprawde bez znaczenia. Te kilka sierpniowych dni, rozbitych na dwie ksiazki (imo wylacznie celem zgarniecia podwojnej zaplaty) wlecze sie, a gdzie konkretnie, to juz tak mniej wiecej wszystko jedno.
          • ako17 Re: Telefony 10.05.25, 22:33
            tt-tka napisała:

            > Czuje sie ukochana :)
            > Ale nie szukaj, to naprawde bez znaczenia. Te kilka sierpniowych dni, rozbitych
            > na dwie ksiazki (imo wylacznie celem zgarniecia podwojnej zaplaty)

            właściwie, jeśli chodzi o akcję i fabułę jako całość to tak.
            wlecze sie,
            > a gdzie konkretnie, to juz tak mniej wiecej wszystko jedno.
            >

            Ja z kolei uważam Imieniny oraz TiR jako jedną książkę, komercyjnie rozerwaną na dwie.
            W żadnej z nich nic się nie rozstrzygnęło, nie było głównej bohaterki, przechodzącej przemianę istotną dla jej wyborów życiowych.
            Po prostu i jeden i drugi tom opowiadał o tym, co się działo w rodzinie. Dalsze losy tych, zawiązanych w obu wymienionych tomach, bohaterek, nie znalazły w tychże tomach rozwiązania.
            Rozwiązania znalazły się w tomach kolejnych.
          • przymrozki Re: Telefony 11.05.25, 17:26
            tt-tka napisała:

            > Ale nie szukaj, to naprawde bez znaczenia.

            Znalazłam. Feblik.

            (...) zadzwonił telefon w kieszeni Szymona. Chłopiec spojrzał, powstał od stołu i wypadł na dwór, zamykając za sobą drzwi. Mimo tych środków ostrożności doskonale słychać było jego słowa, albowiem stanął pod otwartym oknem.
            - Hejka, Aśka - rozległo się niegłośne przywitanie, a Jędruś zrobił wielkie oczy - No, na wsi jestem u ciotki. No, nudy. No, gorąco. U ciebie też? No. No. No.
            - Niebogaty ma ten słowniczek - zauważył dziadek na stronie - Oj, niebogaty.
            Natalia prychnęła, dotknięta w swej dumie polonistka.
            - Mylisz się, tatku. Chyba wszyscy potwierdzą, że nasi chłopcy mówią pięknie, mają bogate słownictwo i szeroki zasób pojęć. W szkole też zbierają za to pochwały.
            - Zbieramy, oj, zbieramy - powiedział Jędruś, też poniekąd urażony.
            - Komentowałem tylko tę jego wypowiedź do telefonu - bronił się dziadek.
            - To mimikra - wyjaśniła Natalia.
            - Jak u kameleona? - chciał wiedzieć Jędrek.
            - Szymek usiłuje się wtopić w otoczenie.
            - O, bogowie! - rzekł dziadek i przewrócił oczami - Ależ nie w każde warto, doprawdy.
            - No - mówił właśnie Szymon głosem celowo pogrubionym, przechadzając się pod oknem - No nie mów. No. No. No.
            - Chłopak ma ciężko, tato. trzeba sobie z tego zdać sprawę - wtrącił się w obronie syna Robert, dotąd milczący, gdy tylko zobaczył minę teścia.
            - Ale zamierzacie przecież wychować go na inteligenta, prawda? Cóż z niego za inteligent, jeśli nie potrafi zachować własnej twarzy? Jeśli nie potrafi mówić własnym głosem?
            [Potem następuje długa rozmowa o prześladowaniach inteligentów we współczesnym świecie, upadku etosu, zdziczeniu obyczajów, dominującej degrengoladzie i o tym, że jeszcze nigdy nie było tak źle, jak jest teraz]
            - Ja nie chcę tak żyć - oznajmił Szymon.
            - Przecież wiem, synu.
            - Czasem tylko muszę trochę poudawać.

      • przymrozki Re: Telefony 10.05.25, 21:15
        tt-tka napisała:

        > Jeszcze w WdO/F (te dwa dziea zlewaja mi sie w jedno i ni chusteczki nie pamiet
        > am, co w ktorym) do Szymka dzwoni kolezanka.

        A tak, słynna rozmowa telefoniczna Szymona, która sprowokowała rodzinę do narzekań na te okropne współczesne czasy, w których okropna współczesna młodzież porozumiewa się ze sobą bez wspominania Seneki.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Telefony 10.05.25, 22:47
          przymrozki napisała:

          > tt-tka napisała:
          >
          > > Jeszcze w WdO/F (te dwa dziea zlewaja mi sie w jedno i ni chusteczki nie
          > pamiet
          > > am, co w ktorym) do Szymka dzwoni kolezanka.
          >
          > A tak, słynna rozmowa telefoniczna Szymona, która sprowokowała rodzinę do narze
          > kań na te okropne współczesne czasy, w których okropna współczesna młodzież por
          > ozumiewa się ze sobą bez wspominania Seneki.

          Hańba! A mieli go wychować na inteligenta!
          Czy tam ktokolwiek zdaje sobie sprawę, że nie używa się już nawet tego słowa, o identyfikacji klasy społecznej nie mówiąc?

          Zaskakująca jest przy tym reakcja, a właściwie jej brak, ze strony Robwąsa. Z całego towarzystwa jest jedyną osobą bez studiów i w dodatku ojcem obiektu krytyki. On pierwszy powinien był puknąć Jęgnaca w jego wysoko sklepione czółko i przypomnieć mu, kto tu odpowiada za wychowanie Szymona.
      • bupu Re: Telefony 11.05.25, 00:40
        tt-tka napisała:

        > O ile dobrze kojarze, to Gaba i Roza w Oksfordzie nie odbieraly telefonow
        > ], nawet gdy takowe dzwonily. Bo jeszcze by sie wygadaly z czyms niepotrzebnie.


        PS Nie, nie odzywała się Gabrysia. Wczoraj znów dzwoniłam, ale ani ona, ani Róża nie odebrały. To jest do nich niepodobne, lecz na razie się nie martwmy

        To z maila Pulpy do Idy. Cudo. Kochająca rodzina, taka zżyta, taka wogle, ale po dwóch miesiącach kamiennego milczenia i nieodbierania telefonów przez najstarszą, rozsądną siostrę i jej równie rozsądną córkę nie należy się jeszcze martwić. Na to, zapewne, przyjdzie czas przy identyfikacji zwłok.
      • bupu Re: Telefony 11.05.25, 12:06
        tt-tka napisała:

        >
        > Jeszcze w WdO/F (te dwa dziea zlewaja mi sie w jedno i ni chusteczki nie pamiet
        > am, co w ktorym) do Szymka dzwoni kolezanka. Za duzo sobie nie pogadali, ale za
        > wsze. Tudziez Miagwa dzwoni do Magdy, aczkolwiek po iks dniach w gluszy nawet n
        > ie sprawdzil, czy byly jakies polaczenia do niego. Potem dzwoni na pogotowie ra
        > towac zemdlona Age.

        He? Skąd ci się to wzięło?
        • tt-tka Re: Telefony 11.05.25, 16:01
          bupu napisała:

          > tt-tka napisała:
          >
          > >
          > > Jeszcze w WdO/F (te dwa dziea zlewaja mi sie w jedno i ni chusteczki nie
          > pamiet
          > > am, co w ktorym) do Szymka dzwoni kolezanka. Za duzo sobie nie pogadali,
          > ale za
          > > wsze. Tudziez Miagwa dzwoni do Magdy, aczkolwiek po iks dniach w gluszy n
          > awet n
          > > ie sprawdzil, czy byly jakies polaczenia do niego. Potem dzwoni na pogoto
          > wie ra
          > > towac zemdlona Age.
          >
          > He? Skąd ci się to wzięło?
          >

          No z ksiazek, z ksiazek mi sie wzielo ! Aga zemdlala czy zaslabla w upale i mamy akcje Igstryby "ktos zemdlal ! Kobieta !"
          • bupu Re: Telefony 11.05.25, 17:03
            tt-tka napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > >
            > > He? Skąd ci się to wzięło?
            > >
            >
            > No z ksiazek, z ksiazek mi sie wzielo ! Aga zemdlala czy zaslabla w upale i mam
            > y akcje Igstryby "ktos zemdlal ! Kobieta !"
            >
            >


            Kerowniczko, ale skąd ci się pogotowie wzięło, skoro Ignaś dzwonił po taksówkę?
            • tt-tka Re: Telefony 11.05.25, 19:37
              bupu napisała:
              > >
              >
              >
              > Kerowniczko, ale skąd ci się pogotowie wzięło, skoro Ignaś dzwonił po taksówkę?
              >

              A, to pewnie z pomylki mi sie wzielo :)
              tak czy siak dzwonil, i to jest istotnie. Nb to chyba ostatni raz, gdy Igstryba korzystal z telefonu. Kazdy nastepn juz topi, wyrzuca lub zostawia.
    • bupu Re: Telefony 11.05.25, 12:03
      Do grona telefonofobikow możemy doliczyć też IGSa, który nie tylko zapomina swojego aparatu lub miota nim do studni, ale także nie wpada na pomysł, by zadzwonić z aparatu kolegi do żony. Swoją drogą kolega Kurzajka też fobik, bo nie zadzwonił po pomoc, gdy złapali pane, najwyraźniej wolał się taplać z Ignasiem w tym jedynym zbiorniku błota po pas w całej Wielkiej Polszcze.
    • mag-la-swag Re: Telefony 14.05.25, 21:13
      Posa tym, jaka normalna rodzina wyszlam sobie maile na dwie strony jak mozna zadzwonic czy wyslac wokal, dla tych najbardziej rozgadanych.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Telefony 14.05.25, 21:25
        mag-la-swag napisała:

        > Posa tym, jaka normalna rodzina wyszlam sobie maile na dwie strony jak mozna za
        > dzwonic czy wyslac wokal, dla tych najbardziej rozgadanych.

        Albowiem ta rodzina jest nienormalna i nie dostosuje się pod żadne konsumpcjonistyczne, bezczółkowe mody! Nieważne ile ułatwiają! A Jędrek ma olać plebs i być samotnym rycerzem!
      • mag-la-swag Re: Telefony 14.05.25, 21:39
        Wysyla
      • ako17 Re: Telefony 14.05.25, 21:54
        mag-la-swag napisała:

        > Posa tym, jaka normalna rodzina wyszlam sobie maile na dwie strony jak mozna za
        > dzwonic czy wyslac wokal, dla tych najbardziej rozgadanych.


        Niektórzy wysyłają sobie maile, nic w tym nienormalnego.
        Osobiście bardzo nie lubię rozmawiać przez telefon, wolę pisać. Zwłaszcza, gdy chcę opisać jakąś skomplikowaną sytuację i upewnić się, że wszystkie aspekty porządnie opisałam. W telefonicznej rozmowie tej możliwości nie mam. I bardzo nie chciałabym wysyłać wokalu.
        Po prostu są ludzie, którzy wolą pisać niż mówić.
        • greta_herbst Re: Telefony 16.05.25, 11:35
          > Niektórzy wysyłają sobie maile, nic w tym nienormalnego.
          Osobiście bardzo nie lubię rozmawiać przez telefon, wolę pisać. Zwłaszcza, gdy chcę opisać jakąś skomplikowaną sytuację i upewnić się, że wszystkie aspekty porządnie opisałam. W telefonicznej rozmowie tej możliwości nie mam. I bardzo nie chciałabym wysyłać wokalu.
          Po prostu są ludzie, którzy wolą pisać niż mówić.

          Też lubię napisać, żeby druga strona mogła np odczytać sobie wtedy, kiedy ma czas. Chociaż ani trochę nie przeszkadza mi rozmawianie przez telefon. Jedno i drugie ma niezaprzeczalne zalety i czasem działa lepiej tak, a czasem inaczej.
          Za to wysyłanie notek głosowych mnie mierzi. Właściwie nie wiem, dlaczego, ale mierzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka