ako17
14.05.25, 18:53
Wiem, że to zupełnie nieprawdopodobne. Ale postawa Ignacego w KK tak okropnie mnie oburzała, że po prostu musiałam dać upust swoim uczuciom ;).
29 stycznia 1978
Niedziela
1.
- Wydaje mi się, Gabrysiu, że coś cię gryzie – Ignacy Borejko czasami udzielał swej uwagi pierworodnej córce podczas rodzinnych obiadów. I tak nie mógł czytać przy posiłkach, chociaż bardzo chciał, ale Felicja bardzo się o to złościła.
- O, jak chcesz, to ci powiem - wycedziła Gabriela złym głosem. - Wczoraj w piwnicy widziałam całego cielaka i z dziesięć kilo kiełbasy. Wszystko to załatwił sobie sąsiad. Zastanawiam się, dlaczego u nas na obiad są dziś pierogi z serem i ziemniakami. Dlaczego nasze uczty Trymalchiona mają zwykle charakter duchowy?
- O, Gabrysiu - rzekł ojciec z wyrzutem, - Naprawdę nie wiesz, dlaczego?
- Teoretycznie wiem. Ale powiedz, tato, proszę.
- Bo to właśnie ugotowała nam ciocia Fela – rzekł triumfalnie Ignacy. - zatem wszelkie uwagi należy zgłaszać do Feli – to powiedziawszy, umilkł, zadowolony, że udało mu się tak elegancko poskromić pretensje najstarszej córki. Tak właśnie należy rozmawiać z kobietami. Żelazna logika, tylko żelazna logika. Przez chwilę napawał się swą umiejętnością rozwiązywania domowych problemów, gdy został zaatakowany z zupełnie niespodziewanej strony.
- Ignacy, czy ja dobrze słyszę? - zapytała gniewnie Fela. - oskarżasz mnie o zbyt ubogie żywienie twojej rodziny?
- Ależ absolutnie, moja Felu. O nic cię nie oskarżam, jakżebym śmiał!
- To co to miało znaczyć?
- Gabrysia zapytała, dlaczego jemy dziś pierogi z serem i ziemniakami. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że jemy je dlatego, iż właśnie to dziś ugotowałaś. Co tu się nie zgadza? - hm. hm. Czyżby na niektóre kobiety logika nie działała?