diabollo
26.05.16, 11:26
Podejrzany o podłożenie bomby we wrocławskim autobusie student Paweł R. to zwolennik Janusza Korwin-Mikkego i przeciwnik przyjmowania przez Polskę imigrantów. Prowadząca śledztwo prokuratura skłania się jednak ku finansowym motywom działania niedoszłego zamachowca - ustaliliśmy nieoficjalnie.
22-letni Paweł R. to student chemii na Politechnice Wrocławskiej. Na studia do stolicy Dolnego Śląska przyjechał trzy lata temu z rodzinnej Szprotawy, gdzie ukończył Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Bolesława Chrobrego. Do czasu zatrzymania nie był znany policji: nie był karany ani nawet notowany za wykroczenia. Mieszkał sam w wynajmowanym mieszkaniu w nowoczesnym bloku na osiedlu Tarnogaj.
Śledząc jego aktywność w serwisach społecznościowych, można zauważyć dwie rzeczy: Paweł R. jest zwolennikiem Janusza Korwin-Mikkego i nie lubi uchodźców. Tego pierwszego lubi na tyle, by kolportować grafikę z JKM siedzącym na tronie z popularnego serialu "Gra o tron" (z jego własnym dopiskiem: "Właściwy człowiek na właściwym miejscu") i przemówienie, podczas którego Korwin-Mikke nazwał w Parlamencie Europejskim imigrantów "zalewem Europy śmieciem ludzkim, które nie chce pracować". Nieoficjalnie wiemy jednak, że prowadząca śledztwo prokuratura skłania się ku innym niż polityczne motywom działania Pawła R.
Bombiarz z Wrocławia potrzebował pieniędzy?
- Mamy pewną teorię, związaną z motywem jego działania - usłyszeliśmy od jednej z osób zaangażowanych w śledztwo. Wg niej sprawa mogła mieć podłoże finansowe. W tej chwili badany jest m.in. związek Pawła R. z opisywaną przez "Gazetę Wrocławską" sprawą telefonu, jaki w ub. tygodniu odebrała wrocławska policja. Od anonimowego rozmówcy funkcjonariusze mieli wówczas usłyszeć, że jeśli nie przekażą mu 30 kg złota, "we Wrocławiu będą wybuchać bomby".
- Na tym etapie śledztwa nie wykluczmy żadnej, również politycznej motywacji, ale rzeczywiście są pewne poszlaki wskazujące, że te dwie sprawy mogą się ze sobą łączyć - zdradza nasz rozmówca znający kulisy śledztwa.
Okazuje się też, że choć prokuratura zdementowała informacje o tym, że w wynajmowanym przez Pawła R. mieszkaniu znalezione zostały gotowe do odpalenia kolejne ładunki wybuchowe, to zabezpieczono w nim półprodukty, które mogły posłużyć do produkcji kolejnych bomb.
- Skonstruowany przez Pawła R. ładunek był w istocie bombą szybkowarową (taką samą, jaką posłużyli się w Bostonie bracia Carnajewowie) - usłyszeliśmy w prokuraturze.
I jeszcze jedna nowa informacja: podczas wtorkowego zatrzymania Pawła R. w Szprotawie uzbrojeni funkcjonariusze weszli nie tylko do domu jego rodziców. Sprawdzane zostało również mieszkanie jego babci i budynek, w którym działalność gospodarczą prowadzi jego matka.
Wniosek o tymczasowe aresztowanie trafi do sądu prawdopodobnie w Boże Ciało. Prokuratura ma na to czas do czwartku, do godz. 14.
wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,20136893,bombiarz-z-wroclawia-nie-lubil-uchodzcow-ale-tlo-zamachu-finansowe.html