Dodaj do ulubionych

Muszę odreagować

06.10.25, 12:19
Muszę odreagować obcowanie z trzema z najkoszmarniejszych tomów podczas poszukiwania Róży kręcącej włosy, muszę bo się udusze, czemu ja to sobie robię? Masochizm, nic innego.

CP:

Mała Mila, przywieziona tu w wózku, wpatrywała się, trzeba powiedzieć, raczej bezmyślnie w wypełnione słońcem okno, a Róża przyrządzała sobie właśnie budyń waniliowy.

Przypominam, Mila nie ma tu nawet miesiąca. Autorko, do stu fur beczek nieświeżych śledzi, JAK twoim zdaniem ma patrzeć noworodek? Myślnie? Deklamując przy tym "Rozważania" Aureliusza? No błagam...


JT:

– Bo to jest ta spartańska dzielność waszego pokolenia! – zakrzyknęła mama Józinka, nakładając sobie górę grzanek.
– Ale norma europejska jest inna. A! Skoro już jesteśmy przy temacie. Po domu krążą wieści, że Róża będzie miała dzidziusia. Potwierdzasz, Pyzuniu?


Pomijam już że ra ruda hipokrytka, prawiąca gościom o luziku w pasie, nakłada sobie górę grzanek, ale na miłość boską, doktor nauk medycznych pytająca czy siostrzenica będzie miała DZIDZIUSIA? Co to za infantylność nagła jest? Brrr.
Obserwuj wątek
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Muszę odreagować 06.10.25, 12:33
      Jak teraz to widzę to bardziej zniesmacza mnie wózek, którym się jeździ po brudnych chodnikach, wwieziony do kuchni.

      Infantylność jest dlatego że oni nie potrafią podejść jak dorośli normalni ludzie do spraw bliskości, także seksualnej, więc się ucieka w infantylizm, wyparcie, itp.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Muszę odreagować 06.10.25, 13:27
        tygrys_dziure_wygryzl napisała:

        > Jak teraz to widzę to bardziej zniesmacza mnie wózek, którym się jeździ po brud
        > nych chodnikach, wwieziony do kuchni.
        >

        Otóż, fu. I po co w ogóle wjechali wózkiem do kuchni? Jeśli z jakiegoś powodu obecność Mileny jest tam niezbędna (w co wątpię), to naprawdę w domu nie ma żadnego łóżeczka, nosidełka, czegokolwiek innego niż wózek, w czym może zostać położona? Wózek jest nie tylko brudny, ale i wybitnie niepraktyczny pod tym względem.

        > Infantylność jest dlatego że oni nie potrafią podejść jak dorośli normalni ludz
        > ie do spraw bliskości, także seksualnej, więc się ucieka w infantylizm, wyparci
        > e, itp.

        Bardzo ciekawy i trafny wniosek🙂. Tak samo można wytłumaczyć pierniczenie Ignaca do Fryca, brak komunikacji z tym drugim ze strony Róży, itd.
        • tygrys_dziure_wygryzl Re: Muszę odreagować 06.10.25, 19:14
          Dziecko jest skazane na musztardowy wózek aż do chwili gdy urośnie wystarczająco, by siadać na stosie słowników. W tym domu nie ułatwiamy dzieciom życia. Inna sprawa że nie wiem, ile wtedy kosztowały jakieś przenośne łóżeczka, nosidełka itp. Może były drogie.
          W tym kontekście bardzo źle brzmi stwierdzenie, że każdy nowy członek rodziny tylko usprawnia machinę. Wychodzi na to, że musisz się dopasować albo zginąć, nieważne czy chodzi o łotra Pyziaka czy o noworodka którego łatwiej ogarnąć mając dedykowane sprzęty.
          • tt-tka Re: Muszę odreagować 06.10.25, 19:19
            RRRRRRRANY !!!!
            sorry, ale za dedykowane bede bic ! uczciwie ostrzegam !
            przeznaczone moga byc te sprzety. Przeznaczone.
            • greta_herbst Re: Muszę odreagować 06.10.25, 19:46
              > sorry, ale za dedykowane bede bic ! uczciwie ostrzegam !
              przeznaczone moga byc te sprzety. Przeznaczone.

              A skąd wiesz, może sprzęty mają wypisane "kochanemu Stasiowi, Potoccy" czy coś.

              Wydurniam się, masz oczywiście rację. Ale ja będę bić za spację przed wykrzyknikiem.
              • ako17 Re: Muszę odreagować 06.10.25, 19:53
                greta_herbst napisała:

                > > sorry, ale za dedykowane bede bic ! uczciwie ostrzegam !
                > przeznaczone moga byc te sprzety. Przeznaczone.
                >
                > A skąd wiesz, może sprzęty mają wypisane "kochanemu Stasiowi, Potoccy" czy coś.
                >
                >
                > Wydurniam się, masz oczywiście rację. Ale ja będę bić za spację przed wykrzykni
                > kiem.

                A ja za "także" w znaczeniu "zatem", "w związku z tym", "wobec tego".
                • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:08
                  Zaczyna być niebezpiecznie na forum... ;) :->
                  • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:41
                    Kruca Bomba, nie rozumiem...? Czasem emotikony wpisywane ze znaków, z klawiatury "wchodzą", a czasem nie. Ktoś mi wyjaśni?
                    Tu na końcu miało być "perskie oczko" i taki "złośliwy uśmiech"...
                    • bupu Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:43
                      kocynder napisała:

                      > Kruca Bomba, nie rozumiem...? Czasem emotikony wpisywane ze znaków, z klawiatur
                      > y "wchodzą", a czasem nie. Ktoś mi wyjaśni?
                      > Tu na końcu miało być "perskie oczko" i taki "złośliwy uśmiech"...
                      >

                      No toć jest jak trza.
                      • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:50
                        Czyli mój monitor kłamie? Bo mi pokazuje: średnik nawias itd...
                        • bupu Re: Muszę odreagować 06.10.25, 21:02
                          kocynder napisała:

                          > Czyli mój monitor kłamie? Bo mi pokazuje: średnik nawias itd...
                          >


                          Łże jak Milicja.
                          • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 21:37
                            A to wredny paskud! Folksdojcz, złodziej i pijak!
                            • ako17 Re: Muszę odreagować 06.10.25, 22:39
                              kocynder napisała:

                              > A to wredny paskud! Folksdojcz, złodziej i pijak!
                              >
                              a czy Ty mogłabyś cytować?
                              • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 22:44
                                A bym mogła. A w skrócie: pisząc komentarz, do waszych gróźb karalnych, że na forum niebezpiecznie, bo można poważnie oberwać wstawiłam na końcu dwie emotki. I mój monitor mi pokazuje, że nie emotki, tylko średnik, zamknięcie nawiasu itd. Bupu zaś widzi emotki. Doszłyśmy więc do wniosku, że mój monitor kłamie jak Milicja. Oraz jest paskud, folksdojcz, pijak i złodziej. :D
                                • tt-tka Re: Muszę odreagować 06.10.25, 22:48
                                  U mnie tez srednik i zamkniecie nawiasu. Ale domyslilam sie, ze to mial byc zlosliwy usmieszek.
                                  Mamy stare windowsy i nie kazdy obrazek sie lapie.

                                  Chcialam sobie popatrzec na byka z dzielna grzywka i jedno zdjatko jest jak nalezy, a drugie zamkniete niestety i byka z antenka nie widze. Choc kilka lat temu widzialam.
                                  • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 23:19
                                    W telefonie też mi pokazuje znaki a nie ikonki... ;) :>
              • tt-tka Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:26
                greta_herbst napisała:

                > ja będę bić za spację przed wykrzykni
                > kiem.

                Trudno, biere na klate i bede chodzic pobita. Ale ja mam minus 14 dioptrii i astygmatyzm i wykrzyknik, a tez pytajnik nieoddzielony spacja jest dla mnie niewidczny, zlewa sie ze slowem poprzedzajacym.
          • bupu Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:39
            tygrys_dziure_wygryzl napisała:

            > Dziecko jest skazane na musztardowy wózek aż do chwili gdy urośnie wystarczając
            > o, by siadać na stosie słowników. W tym domu nie ułatwiamy dzieciom życia. Inna
            > sprawa że nie wiem, ile wtedy kosztowały jakieś przenośne łóżeczka, nosidełka
            > itp. Może były drogie.

            Błagam. W 2004? Z używki? Dla rodziny w której się kupowało w prezencie komórki i laptoki jeszcze w latach 90? W której komputer miał pięciolatek, w roku 1999? Drogie?
            • ako17 Re: Muszę odreagować 06.10.25, 21:53
              bupu napisała:

              > tygrys_dziure_wygryzl napisała:
              >
              > > Dziecko jest skazane na musztardowy wózek aż do chwili gdy urośnie wystar
              > czając
              > > o, by siadać na stosie słowników. W tym domu nie ułatwiamy dzieciom życia
              > . Inna
              > > sprawa że nie wiem, ile wtedy kosztowały jakieś przenośne łóżeczka, nosi
              > dełka
              > > itp. Może były drogie.
              >
              > Błagam. W 2004? Z używki? Dla rodziny w której się kupowało w prezencie komórki
              > i laptoki jeszcze w latach 90? W której komputer miał pięciolatek, w roku 1999
              > ? Drogie?
              >


              Kupowałam niemal wszystko używane, co prawda 5 lat później, bo w 2009, nie mając nigdy ambicji bycia najbardziej modną mamą najbardziej modnej córki w swojej okolicy, płaciłam naprawdę niewiele, zwłaszcza za rzeczy, co do których wiedziałam, że będą potrzebne krótko.
              Przytaczam z pamięci, zatem mogę się mylić, ale nie więcej niż o jakieś 20-30%.

              Wózek gondola - mający służyć przez jakieś 8-9 miesięcy - ok. 130 zł z przesyłką (wtedy nie było darmowych przesyłek).
              Chusta - 100 zł (kupiona zresztą na forum gazeta.pl o chustach. Następnie sprzedana z jakąś tam, spodziewaną, stratą).

              Łóżeczko przenośne, służyło ze 2-3 lata - 120. Itd. Materac (nowy musiał być) 100-120, poduszka, kołderka, pościel (ze zmianami) 150-180. Przewijak - z 70-80.
              Fotelik do samochodu - droższa sprawa, jakieś 300-350 (atesty musiały być. Sprzedany ze stratą, wiadomo, ale jakiś odzysk był).

              Zatem bardzo drogo nie było, zwłaszcza dla rzeczy kupowanych z drugiej ręki. Ale jak się to wszystko na jeden, nie za długi okres czasu (czy to jest poprawnie?) - 4-5 miesięcy zbierze, to trochę jest wydatku jednorazowego. Do udźwignięcia, ale odczuwalne. Bo wiele z tych rzeczy musi być w domu w tym samym momencie gotowych.

              Dopiero wózek siedzący z funkcją rozkładania do spania, kupowany w drugiej połowie pierwszego roku życia i mający służyć przez kolejne 2-3 lata (pod koniec, choćby sporadycznie) - 250-300 zł. A fotelik dla dziecka powyżej roku, siedzącego - 700-800 zł (też sprzedany, z konkretną stratą, nieliczącą się wtedy zupełnie, chodziło o pozbycie się zbędnego klamota).


              Oczywiście, do tego należy dodać bieżące rzeczy, typu pieluchy jednorazowe, mleko modyfikowane, potem słoiczki, kosmetyki (dla niemowląt i małych dzieci tanie nie są, fakt), ciuchy z których dziecko wyrasta dosłownie co 2-3 miesiące itd.
              • ciotka.scholastyka Re: Muszę odreagować 06.11.25, 12:31
                > Dopiero wózek siedzący z funkcją rozkładania do spania

                Kocham cię za to "z funkcją ROZKŁADANIA do spania". Jak czytam na stronach sklepów meblowych "kanapa Z FUNKCJĄ SPANIA", mam ochotę wrzeszczeć...
          • przymrozki Re: Muszę odreagować 06.10.25, 21:21
            tygrys_dziure_wygryzl napisała:

            > Inna
            > sprawa że nie wiem, ile wtedy kosztowały jakieś przenośne łóżeczka, nosidełka
            > itp. Może były drogie.

            Rodzina zapewnia, że ciężarna Róża dostanie od nich pełną wyprawkę dla Mili, bo to tak miło kupować dziecku nowe rzeczy.

            Zresztą. Mila urodziła się w 2004 roku, jest raptem dwa lata starsza od Jędrka i Nory. I Natalia, i Patrycja musiały mieć dziecięce gadżety, które mogły pożyczyć Róży. Nie musiały przy tym oddawać żadnych dizajnerskich luksusowych sprzętów (o ile w ogóle je miały), przecież niemowlęta istniały, a niektóre nawet dożywały starości, na długo przed wynalezieniem nosideł z fajerwerkami, obrotowych łóżek z poliwęglanów opatentowanych przez NASA i bujaków ze złotym gwizdkiem. Niechby któraś ciotka pożyczyła Róży coś prostego i używanego, a jeżeli już musi być musierowiczowskie ubóstwo, niech to będzie jakieś nosidło bez rączki albo dwudziestoletnia gondola zdjęta z kółek, które już źle chodzą.
            • bupu Re: Muszę odreagować 06.10.25, 22:39
              przymrozki napisała:

              > tygrys_dziure_wygryzl napisała:
              >
              > > Inna
              > > sprawa że nie wiem, ile wtedy kosztowały jakieś przenośne łóżeczka, nosi
              > dełka
              > > itp. Może były drogie.
              >
              > Rodzina zapewnia, że ciężarna Róża dostanie od nich pełną wyprawkę dla Mili, bo
              > to tak miło kupować dziecku nowe rzeczy.

              Przecież oni mają nosidło. Kiedy rodzina zbiorowo najeżdża kościół w Śmiełowie, w przewidywaniu ślubu Larwy, Fryc i Rurza dygują wspólnie swe dziecię w nosidle.
    • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 14:24
      Bupu kochana. Wybacz, ale MUSZĘ cie przywołać do porządku! Ty się czepiasz "dzidziusia". Tymczasem mnie na jednym z forów (dla przyszłych matek) zabiło na śmierć oznajmienie: "Podczas udanego serduszkowania dochodzi do osadzenia się fasolinki w bebikodziurce. Oczywiście serduszkujemy z TŻ lub MM. Fasolinka rozkwita i mamy bebika!"... Rozumiesz coś z tego bełkotu? I ty się czepiasz normalnego DZIDZIUSIA?!?!?
      "A! Skoro jesteśmy przy temacie. Po domu krążą wieści, że Róża serduszkowała ze swoim TŻ i że jej się fasolinka osadziłą w bebikodzirce. Potwierdzasz, Pyzuniu?"
      • bupu Re: Muszę odreagować 06.10.25, 15:10
        kocynder napisała:

        > Bupu kochana. Wybacz, ale MUSZĘ cie przywołać do porządku! Ty się czepiasz "dzi
        > dziusia". Tymczasem mnie na jednym z forów (dla przyszłych matek) zabiło na śmi
        > erć oznajmienie: "Podczas udanego serduszkowania dochodzi do osadzenia się faso
        > linki w bebikodziurce. Oczywiście serduszkujemy z TŻ lub MM. Fasolinka rozkwita
        > i mamy bebika!"... Rozumiesz coś z tego bełkotu? I ty się czepiasz normalnego
        > DZIDZIUSIA?!?!?
        > "A! Skoro jesteśmy przy temacie. Po domu krążą wieści, że Róża serduszkowała ze
        > swoim TŻ i że jej się fasolinka osadziłą w bebikodzirce. Potwierdzasz, Pyzuniu
        > ?"
        >

        Jezus, MarIa, Józef... Fasolinka? Serduszkowanie? BEBIKODZIURKA??? 😱
        • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 17:39
          Tak właśnie myślałam... :>
      • tygrys_dziure_wygryzl Re: Muszę odreagować 06.10.25, 15:11
        Między innymi z takich powodów unikam forów dla matek :D Gdy potrzebuję informacji, jednym z kryteriów danej strony internetowej jest "czy tam piszą jak normalni ludzie".
      • greta_herbst Re: Muszę odreagować 06.10.25, 19:45
        > Bupu kochana. Wybacz, ale MUSZĘ cie przywołać do porządku!

        Po pierwsze, za zarażenie nas wszystkich tym rakiem apeluję o karę dla koleżanki kocynder.

        Po drugie, po raz kolejny przypominają mi się bardzo mądre słowa kumpeli, która pracowała w domu dziecka i miała dużo styczności z młodzieżą próbującą już to wydawać się bardziej dorosłą niż faktycznie była, już to sprowokować osoby opiekuńcze, już to upuszczać parę i odreagowywać na różne sposoby. Z tą młodzieżą trzeba było w związku z tym rozmawiać o różnych bardzo poważnych sprawach.
        I ta właśnie kumpela powiedziała mi kiedyś, że ona stosuje wobec nich taką podstawową maksymę, że jeśli nie jesteś w stanie mówić o czymś zwyczajnie, jak poważny ale neutralny człowiek (czyli np jeśli mówisz o seksie używając tylko wulgaryzmów, albo robiąc pseudo-żarty i rechocząc) to znaczy że nie dorosłeś do tego, żeby się tą rzeczą zajmować.

        Język do pewnego stopnia określa rzeczywistość i mówienie o rzeczach poważnie i rzeczowo niejako zmusza do myślenia o nich poważnie i rzeczowo. Jeśli Ida powiedziałaby "podobno Róża zostanie matką" to być może w jednym z drugim umyśle musiałyby pojawić się refleksje - czy Róża jest zdolna być matką? Czy jest na to gotowa? Z czym się wiąże bycie matką? Podobnie z "mieć dziecko."
        MM była gotowa na normalny zwrot "być w ciąży" tylko w jednym przypadku, kiedy go wsadziła w usta smarkuli z wpadką żeby przypadkiem nikt nie miał żadnych wątpliwości, że nawet smarkula z wpadką "chce być w ciąży."
        • ako17 Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:03
          greta_herbst napisała:


          > MM była gotowa na normalny zwrot "być w ciąży" tylko w jednym przypadku, kiedy
          > go wsadziła w usta smarkuli z wpadką żeby przypadkiem nikt nie miał żadnych wąt
          > pliwości, że nawet smarkula z wpadką "chce być w ciąży."

          Głupio brzmi "chcę być w ciąży*", lepiej by brzmiało "cieszę się, że/ chcę mieć dziecko".

          Ale tu, trzeba przyznać, mądra i majestatyczna Róża mogła być trochę pogubiona (może i reakcja babuni się do tego stresu dołożyła, choć sama Różyczka twierdzi pośrednio, że nie) i mówiła cokolwiek nieskładnie.
          W końcu, w każdym zdaniu udało się jej zawrzeć powtórzenie.
          W tej konkretnej sytuacji ją rozumiem, też pewnie nie wyrażałabym się całkiem poprawnie.

          * tak jakby ostatecznie pragnęła ciągle być w tej ciąży, a nigdy nie urodzić.
          • greta_herbst Re: Muszę odreagować 07.10.25, 16:44
            > Głupio brzmi "chcę być w ciąży*", lepiej by brzmiało "cieszę się, że/ chcę mieć dziecko".

            O to mi chodzi. Całe to zdanie jest głupie i kulawe, "ja nie płaczę dlatego, że jestem w ciąży, bo ja chcę być w ciąży." Natychmiast, w pierwszej sekundzie, już od razu trzeba zaznaczać, że nie można płakać z powodu ciąży, nie można martwić się ciążą, w ciąży można jedynie chcieć być i nic innego nie wchodzi w rachubę. Nawet na samym początku oswajania się z wpadką nie wolno z jej powodu zapłakać, jak śmieliście pomyśleć, że Róża z tego powodu płakała.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Muszę odreagować 07.10.25, 17:30
              greta_herbst napisała:

              > > Głupio brzmi "chcę być w ciąży*", lepiej by brzmiało "cieszę się, że/ chc
              > ę mieć dziecko".
              >
              > O to mi chodzi. Całe to zdanie jest głupie i kulawe, "ja nie płaczę dlatego, że
              > jestem w ciąży, bo ja chcę być w ciąży." Natychmiast, w pierwszej sekundzie, j
              > uż od razu trzeba zaznaczać, że nie można płakać z powodu ciąży, nie można mart
              > wić się ciążą, w ciąży można jedynie chcieć być i nic innego nie wchodzi w rach
              > ubę. Nawet na samym początku oswajania się z wpadką nie wolno z jej powodu zapł
              > akać, jak śmieliście pomyśleć, że Róża z tego powodu płakała.

              To mi przypomina badanie robione przez znajomą znajomej, dotyczące tendencji wykrytej w pewnej populacji kobiet bezdomnych (niestety nie pamiętam czy polskiej). Otóż wiele z nich miało za sobą liczne ciąże i szybko zachodziły w kolejne, za każdym razem dzieci były oddawane do adopcji. Przedmiotem badania były powody i motywacje tych kobiet, dlaczego tak "hurtowo" poczynają i rodzą kolejne dzieci (trudno by absolutnie każda z ciążą była przypadkowa, czemu zresztą same badane zaprzeczyły), skoro później ich nie zatrzymują. Odpowiedź okazała się bardzo pragmatyczna - po prostu będąc w ciąży bezdomna kobieta może liczyć na różne systemowe zyski i przywileje, które tymczasowo ułatwiają jej życie. To zwyczajnie było dla tych pań opłacalne.

              I to mi się skojarzyło z sytuacją Róży. Nie podejrzewam jej o takie wyrachowanie, bo cwana to ona nie jest. Ale faktem jest, że ta ciąża (paradoksalnie) sporo jej w życiu ułatwiła, przynajmniej z jej punktu widzenia. Kiedyś robiłam o wątek pod tytułem "wpadka to gratka", gdzie wyliczyłam benefity z tejże. Nagle od Pyzy nikt niczego nie wymaga, wszyscy zachwycają się jej wypełnionymi ramionami i są chętni do pomocy, czy wręcz wyręczania jej w wielu obowiązkach, z utrzymaniem siebie i dziecka na czele. Cała jej nieodpowiedzialność uchodzi jej na sucho, gdyż albowiem bo ciąża. Studia rzuciła - spoko. Nie ma pracy ani w ogóle żadnego pomysłu na siebie - super. Nie chce się kontaktować z ojcem dziecka i czegokolwiek wyjaśniać - normalnie cud, miód i orzeszki! A gdy Fryc wraca, przejmuje rolę Borejków jako głównego sponsora Pyzuni. Ona sama zaś określa swoje niespełna 21-letnie życie jako bezsensowne, póki nie pojawił się w nim dzidziuś. I tylko w tej postaci dziecko może nadawać jej życiu sens, jak ma już parę-parętnaście lat, przestaje być takie ważne. To przerzuca swoją uwagę na inne bo, wprawdzie cudze, ale co tam, ważne, że zyska status Wielkiej Mądrej Matki i znowu nikt nie będzie śmiał się do niej przyczepić.
      • mackakisa Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:18
        Jeżu kolczasty! To pisały dorosłe kobiety? Ostatni raz coś podobnego widziałam w złotej erze „blogasków” na Onecie, wieki temu
        • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 20:46
          Dorosłe. I mniemam, że w pełni władz umysłowych będące, w każdym razie bez stwierdzonych deficytów intelektualnych i nie ubezwłasnowolnione.
          • mackakisa Re: Muszę odreagować 07.10.25, 08:47
            To w takim razie chyba nie wyszły poza etap przeżywania, że grając w Simsy robiły „bara-bara” i zagrała melodyjka…
    • przymrozki Re: Muszę odreagować 06.10.25, 15:49
      OF, ale na temat zadany w poście głównym.

      Z tym dzidziusiem to jakaś mania. Moja znajoma ostatnio została wezwana przed oblicze bardzo poważnego urzędu i - ewidentnie niosąc niemowlę w nosidle i przez to zakładając, że kontekst w zupełności tłumaczy jej pytanie - zapytała "przepraszam, czy mogę wejść z córką?". Urzędniczka spytała więc, czy córka ma pełnomocnictwo i czy podpisała zobowiązanie, że nie ujawni tajemnic skarbowych osobom nieprawnionym. Znajoma musiała zrobić tak zaskoczoną minę, że bardzo poważna naczelnik w bardzo poważnym urzędzie w końcu zrozumiała, o co chodzi i zakrzyknęła: "Ach, nie z córką, tylko z dzidziusiem!".
      • ako17 Re: Muszę odreagować 06.10.25, 17:41
        przymrozki napisała:

        > OF, ale na temat zadany w poście głównym.
        >
        > Z tym dzidziusiem to jakaś mania. Moja znajoma ostatnio została wezwana przed o
        > blicze bardzo poważnego urzędu i - ewidentnie niosąc niemowlę w nosidle i przez
        > to zakładając, że kontekst w zupełności tłumaczy jej pytanie - zapytała "przep
        > raszam, czy mogę wejść z córką?". Urzędniczka spytała więc, czy córka ma pełnom
        > ocnictwo i czy podpisała zobowiązanie, że nie ujawni tajemnic skarbowych osobom
        > nieprawnionym. Znajoma musiała zrobić tak zaskoczoną minę, że bardzo poważna n
        > aczelnik w bardzo poważnym urzędzie w końcu zrozumiała, o co chodzi i zakrzyknę
        > ła: "Ach, nie z córką, tylko z dzidziusiem!".

        Nie wiem, czy bardziej mnie to bawi, czy zniesmacza.
        • kocynder Re: Muszę odreagować 06.10.25, 17:46
          Mnie by chyba rozbawiło. :) Uznałabym, że to po prostu żartobliwy synonim niemowlaka i że bardzo ważna urzędniczka użyła go półżartem.
    • ako17 Re: Muszę odreagować 06.10.25, 22:34
      bupu napisała:


      >
      > JT:
      >
      > – Bo to jest ta spartańska dzielność waszego pokolenia! – zakrzyknęła mama J
      > ózinka, nakładając sobie górę grzanek.

      Bez kontekstu, nie rozumiem, co Ida miała na myśli. Pokolenie swoich rodziców?

      > – Ale norma europejska jest inna. A! Skoro już jesteśmy przy temacie. Po domu k
      > rążą wieści, że Róża będzie miała dzidziusia. Potwierdzasz, Pyzuniu?


      Przepraszam, ale w całości ten cytat nie składa mi się w całość. Szanowna bupu coś wyrżnęła, czy to tak szło w powieści?

      > na miłość boską, doktor nauk medycznych pytająca czy sio
      > strzenica będzie miała DZIDZIUSIA? Co to za infantylność nagła jest? Brrr.

      Niezależnie od moich powyższych wątpliwości, myślę, że w tym kontekście zastosowane przez Idę słowo "dzidziuś" - infantylne, sugerujące, że dziecko jest wyłącznie obciążeniem/ obowiązkiem/ odpowiedzialnością dla rodziców w wieku do 1 roku maksymalnie, miało podkreślić brak prawdziwego, życiowego problemu Róży. I uspokojenie, ukojenie jej niepewności i nerwów. Zapewnienie, że "dzidziusia" wszyscy pospołu ogarną finansowo, czy organizacyjnie.

      Może za daleko się posuwam w interpretacji, ale widzę w tej wypowiedzi również zapowiedź, że, niezależnie od postawy Fryderyka, od momentu przekształcenia się dzidziusia w dziecko, Pyzunia, będzie musiała ogarnąć ramiona i wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje i dziecka życie. Na razie dają jej czas i komfort.

      Moim zdaniem - doskonałe warunki do urodzenia dziecka, którego tatuś nie pokochał od pierwszej wiadomości o jego zaistnieniu.
      Róża ma zatem dobre półtora roku na urodzenie dzieciny wśród kochającej i wspierającej rodziny i wychowywanie go do momentu, gdy wiele dzieci pracujących matek idzie do żłobka lub pod opiekę etatowej niani.
      • bupu Re: Muszę odreagować 06.10.25, 23:40
        ako17 napisała:


        > Bez kontekstu, nie rozumiem, co Ida miała na myśli. Pokolenie swoich rodziców?

        Włala, masz Spartan z kontekstem. Za skutki zdrowotne lektury nie odpowiadam.

        – W każdym rodzaju rzeczywistości człowiek może się doskonalić – przypomniał mimochodem dziadek.
        – Seneka – powiedziała babcia.
        – Chyba, że go zabiją kijem bejsbolowym! – zakrzyknął wuj Grześ.
        – Albo nie znajdzie miejsca w szpitalu, choć jest chory – dodała ponuro mama Józinka.
        – Ech, można przecież urodzić dziecko na korytarzu szpitala,; sama to zrobiłam – powiedziała Babi.
        – Bo to jest ta spartańska dzielność waszego pokolenia! – zakrzyknęła mama Józinka, nakładając sobie górę grzanek.



        > > – Ale norma europejska jest inna. A! Skoro już jesteśmy przy temacie. Po
        > domu k
        > > rążą wieści, że Róża będzie miała dzidziusia. Potwierdzasz, Pyzuniu?[/i]
        >
        > Przepraszam, ale w całości ten cytat nie składa mi się w całość. Szanowna bupu
        > coś wyrżnęła, czy to tak szło w powieści?

        Niczego nie wyrżłam, wypieram się stanowczo.
        • przymrozki Re: Muszę odreagować 07.10.25, 07:26
          bupu napisała:

          > – Ech, można przecież urodzić dziecko na korytarzu szpitala,; sama to zrobiłam
          > – powiedziała Babi.
          > – Bo to jest ta spartańska dzielność waszego pokolenia! – zakrzyknęła mama Józi
          > nka, nakładając sobie górę grzanek.

          Ta, bo dzisiaj ciąże kończą się rozwiązaniem, jedynie gdy ciężarna czuje się komfortowo i wyrazi notarialnie poświadczoną zgodę na poród. Od 50 lat żodyn nie urodził na polu, na korytarzu albo w taksówce. Żodyn.
          • kocynder Re: Muszę odreagować 07.10.25, 07:43
            Coś z rok temu żona mojego kolegi urodziła ich synka na przystanku tramwajowym. No, tak akurat się złożyło. :D I wszyscy uważamy, że młody powinien mieć dożywotnie darmowe przejazdy ZTM. ;)
          • bupu Re: Muszę odreagować 07.10.25, 10:12
            przymrozki napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > – Ech, można przecież urodzić dziecko na korytarzu szpitala,; sama to zro
            > biłam
            > > – powiedziała Babi.
            > > – Bo to jest ta spartańska dzielność waszego pokolenia! – zakrzyknęła mam
            > a Józi
            > > nka, nakładając sobie górę grzanek.
            >
            > Ta, bo dzisiaj ciąże kończą się rozwiązaniem, jedynie gdy ciężarna czuje się ko
            > mfortowo i wyrazi notarialnie poświadczoną zgodę na poród. Od 50 lat żodyn nie
            > urodził na polu, na korytarzu albo w taksówce. Żodyn.

            A Kreska, rodząca w domu, pod opieką Dzielnej Grzywki, chirurga i laryngolożki? Też z pokolenia Milicji?
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Muszę odreagować 07.10.25, 11:48
              bupu napisała:

              > przymrozki napisała:
              >
              > > bupu napisała:
              > >
              > > > – Ech, można przecież urodzić dziecko na korytarzu szpitala,; sama
              > to zro
              > > biłam
              > > > – powiedziała Babi.
              > > > – Bo to jest ta spartańska dzielność waszego pokolenia! – zakrzyknę
              > ła mam
              > > a Józi
              > > > nka, nakładając sobie górę grzanek.
              > >
              > > Ta, bo dzisiaj ciąże kończą się rozwiązaniem, jedynie gdy ciężarna czuje
              > się ko
              > > mfortowo i wyrazi notarialnie poświadczoną zgodę na poród. Od 50 lat żody
              > n nie
              > > urodził na polu, na korytarzu albo w taksówce. Żodyn.
              >
              > A Kreska, rodząca w domu, pod opieką Dzielnej Grzywki, chirurga i laryngolożki?
              > Też z pokolenia Milicji?
              >

              Nie mówiąc już o tym, że wstępnie nie zamierzali z Dmuchawcem wzywać nikogo.
              • mackakisa Re: Muszę odreagować 07.10.25, 12:05
                No przecież szpitale to zło! I nieważne że multum rzeczy się może stać w trakcie takiego porodu bez nadzoru lekarskiego. Do szpitala Boreje i ich przyjaciele nie chodzą, bo tam same konowały, minus doktor Kowalik, Idusi się serio nie bierze pod uwagę.
        • przymrozki Re: Muszę odreagować 07.10.25, 13:27
          bupu napisała:

          > – W każdym rodzaju rzeczywistości człowiek może się doskonalić – przypomniał
          > mimochodem dziadek.
          > – Seneka – powiedziała babcia.
          > – Chyba, że go zabiją kijem bejsbolowym! – zakrzyknął wuj Grześ.
          > – Albo nie znajdzie miejsca w szpitalu, choć jest chory – dodała ponuro mama Jó
          > zinka.


          Oho, następny kwiatek. Co by nie mówić o Senece, to żył on w czasach, w których ryzyko przedwczesnej śmierci z powodu morderstw, rozbojów, wojen i wypadków przy pracy było niebotycznie wyższe niż w zgniłej teraźniejszości Grzegorza. Ba, nigdy wcześniej w historii świata żaden przeciętnie urodzony kalarepiarz nie wiódłby życia tak wygodnego, bezpiecznego i wolnego jak Grzegorz. Jeżeli on nie mógł się samodoskonalić ze względu na okoliczności zewnętrzne, to znaczy nikt nigdy nie mógł.

          Ida zaś ma rację o tyle, że w świecie, w którym nie istniało powszechne prawo do opieki zdrowotnej, ryzyko naruszeń tego prawa siłą rzeczy nie występowało. Jak się było umierającym na ulicy plebsem, to się umierało i tyle.
          • ako17 Re: Muszę odreagować 07.10.25, 14:16
            przymrozki napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > – W każdym rodzaju rzeczywistości człowiek może się doskonalić – przyp
            > omniał
            > > mimochodem dziadek.
            > > – Seneka – powiedziała babcia.
            > > – Chyba, że go zabiją kijem bejsbolowym! – zakrzyknął wuj Grześ.
            > > – Albo nie znajdzie miejsca w szpitalu, choć jest chory – dodała ponuro m
            > ama Jó
            > > zinka.

            >
            > Oho, następny kwiatek. Co by nie mówić o Senece, to żył on w czasach, w których
            > ryzyko przedwczesnej śmierci z powodu morderstw, rozbojów, wojen i wypadków pr
            > zy pracy było niebotycznie wyższe niż w zgniłej teraźniejszości Grzegorza. Ba,
            > nigdy wcześniej w historii świata żaden przeciętnie urodzony kalarepiarz nie wi
            > ódłby życia tak wygodnego, bezpiecznego i wolnego jak Grzegorz. Jeżeli on nie m
            > ógł się samodoskonalić ze względu na okoliczności zewnętrzne, to znaczy nikt ni
            > gdy nie mógł.
            >
            > Ida zaś ma rację o tyle, że w świecie, w którym nie istniało powszechne prawo d
            > o opieki zdrowotnej, ryzyko naruszeń tego prawa siłą rzeczy nie występowało. Ja
            > k się było umierającym na ulicy plebsem, to się umierało i tyle.

            Nie no, jasne, w XII, XVIII, XIX wieku czy choćby w latach międzywojennych dla wszystkich było w Polsce miejsce w szpitalu, poziom opieki medycznej był wyższy niż teraz, nigdy też się nie zdarzyło, że ktoś kogoś napadł na ulicy/ w lesie i zabił. To dopiero druga dekada XXI wieku zrobiła się taka niebezpieczna.
            Co ci ludzie bredzą?
            • greta_herbst Re: Muszę odreagować 07.10.25, 17:43
              > dla wszystkich było w Polsce miejsce w szpitalu, poziom opieki medycznej był wyższy niż teraz, nigdy też się nie zdarzyło, że ktoś kogoś napadł na ulicy/ w lesie i zabił. To dopiero druga dekada XXI wieku zrobiła się taka niebezpieczna.
              Co ci ludzie bredzą?

              To jest często wyznawany pogląd. Moim zdaniem wynika to z tego, że komercyjne media po prostu częściej opisują takie wydarzenia niż to się działo za komuny, bo w komunie się udawało, że przestępczość istnieje tylko na zgniłym zachodzie. Za to teraz różne fakty itp muszą wrzeszczeć o każdej przemocy wielkimi zgłoskami. I tak, biorę pod uwagę tylko media komunistyczne, bo ludzie którzy dożyli przełomu XX-XXI mają bardzo małe szanse pamiętać czasy sprzed komuny inaczej niż tylko w wyidealizowanym wyobrażeniu dziecka.
              (Nb wolnorynkowe media przedwojenne może nie zawsze powtarzały najbardziej drastyczne szczegóły, ale ogólnie wcale nie były takie delikatne i dyskretne i pełne decorum. Ale ludzie którzy idealizują "przed wojną" tego nie wiedzą.)

              Tak samo jak są ludzie przekonani, że dopiero XX-XXI wiek wynalazł osoby niehetero, osoby niebiałe, kobiety radzące sobie w życiu itd. Bo się zaczęły pojawiać w popkulturze.
              • ciotka.scholastyka Re: Muszę odreagować 06.11.25, 12:37
                greta_herbst napisała:


                > To jest często wyznawany pogląd. Moim zdaniem wynika to z tego, że komercyjne m
                > edia po prostu częściej opisują takie wydarzenia niż to się działo za komuny, b
                > o w komunie się udawało, że przestępczość istnieje tylko na zgniłym zachodzie.

                Przede wszystkim teraz informacje rozchodzą się błyskawicznie dzięki internetowi i dowiadujemy się o rzeczach, o których wcześniej nie mileiśmy szans się dowiedzieć.
                • tt-tka Re: Muszę odreagować 06.11.25, 13:15

                  greta_herbst napisała:

                  > > komercyjne media po prostu częściej opisują takie wydarzenia niż to się działo za komuny, bo w komunie się udawało, że przestępczość istnieje tylko na zgniłym zachodzie.


                  RANY BOSKIE.
                  ja nie wiem, czy ludzie juz calkiem poglupieli, czy propaganda im zaszkodzila do tego stopnia... a te stosy kryminalow, rodzimych, wydawane licznie i w duzych nakladach ? a filmy i seriale, ogromnie popularne, masowo ogladane ?
                  nie naglasniano pewnych rzeczy, poki trwala praca operacyjna, to jasne, i teraz tez sie tego nie robi
                  chyba ze jednak naglasniano niekiedy, apelujac do spoleczenstwa po pierwsze o uwazanie na wlasne bezpieczenstwo, po drugie o pomoc i wspolprace. Obejrzyj sobie chocby Kryptonim "Anna", albo przeczytaj Nieuchwytnego
            • przymrozki Re: Muszę odreagować 07.10.25, 18:37
              ako17 napisała:

              > To dopiero druga dekada XXI wieku zrobiła się taka niebezpieczna.
              > Co ci ludzie bredzą?

              A jeszcze żeby było śmieszniej oni te kocopoły sadzili Mili i Ignacemu (oboje rocznik 1935). Mila straciła podczas wojny rodziców, Ignacy co prawda "tylko" ojca, ale za to musiał zostawić Wilno i tułać się po Polsce (a ileż to wyobraźni trzeba, żeby domyślić się, w jakich warunkach odbywały się powojenne przesiedlenia ze wschodu na zachód). No ale nie. To były tylko igraszki w porównaniu z ciężkim losem Grzegorza, który w swym bolesnym życiorysie zmieścił wszystko co najgorsze w historii ludzkości tzn. przypalony Eintopf, omdlenie przy narodzinach dziecka, oglądanie jakiegoś polityka w telewizji i świadomość, że przestępczość w kraju nie jest zerowa. Przecież to każdy by się załamał i wpadł w defetyzm.
    • bupu Re: Muszę odreagować 18.10.25, 14:37
      Ponieważ grzebię w McDusi ostatnio, na okoliczność wesela Larwszympansow...

      Z wysokości tego czarodziejskiego miejsca na samym szczycie świata, z tej zupełnie nowej, bezpiecznej i jasnej przestrzeni, w której znalazła się po ślubie

      Ależ Lauri, czy ty sugerujesz, że przestrzeń rodzinna była dla ciebie ciemna i niebezpieczna?

      I naraz dotarło do niej, że chociaż właśnie tak radykalnie i całkowicie się odmieniła -jak gąsienica w motyla! - już nawet nie zdąży się zrehabilitować! Przecież tuż po weselu odchodzi stąd definitywnie, zabierając z domu dwie ostatnie swoje rzeczy: podarowane przez mamę pianino i szczoteczkę do zębów.

      Larwa snuje te rozważania na własnym weselu. Zaraz po ślubie, przypominam, pojechała do Wilna, o, pardąsik, Adam ją zabrał. Powinny zatem zostać na R5 te ciuchy w których chodziła w dzień ślubu przed ugarsonkowieniem, w tym piękna, czarna peleryna z kapturem. Ponadto pytanie: kiedy się spakowała na ten wyjazd poślubny? Czy też Jadam ją pakował w ramach niespodziewajki?

      Mama! - Jest taka czytelna, taka naiwna i przewidywalna w każdym swoim odruchu - a przecież zarazem taka niezależna i niedosiężna!

      Gabunia wieczna córunia, przyspawana do rodziców, jest niezależna? BUAHAHA.

      Ukrywa swoje smutki i rozczarowania przed wszystkimi.


      Ostentacyjnie drżąc bródką, chlipiąc i wybiegając z chusteczką przy oczach.

      Za to bierze na siebie wszelkie ich troski

      Kiedy coś takiego nastąpiło? Chociaż jeden przykład poproszę.

      Naprawdę, poziom rozjazdu między tym, co autorka pisze, a tym co jej się wydaje, że pisze, tu sięga zenitu.
      • ako17 Re: Muszę odreagować 18.10.25, 16:45
        bupu napisała:


        >
        > Za to bierze na siebie wszelkie ich troski
        >
        > Kiedy coś takiego nastąpiło? Chociaż jeden przykład poproszę.

        Gdy Nutria była rozbita po zerwaniu z Tuniem, Gaba szybciutko wsadziła jej na głowę swoje córeczki, którymi Nutria miała się opiekować całodobowo i Nutria od razu przestała myśleć o Tuniu. Nie wiem, czy takie postępowanie podchodzi pod "branie na siebie wszelkich trosk Nutrii", ale musisz przyznać, że pomogło. To znaczy było skuteczne.
      • przymrozki Re: Muszę odreagować 18.10.25, 17:11
        bupu napisała:

        > Ukrywa swoje smutki i rozczarowania przed wszystkimi.
        >

        >
        > Ostentacyjnie drżąc bródką, chlipiąc i wybiegając z chusteczką przy oczach.

        I czyniąc ze swojego rozwodu główny temat rozmyślań wszystkich krewnych, w tym tych urodzonych lata po ww. rozwodzie w czasie, w którym Gaba była już ponoć szczęśliwie zamężna.

        > Za to bierze na siebie wszelkie ich troski
        >
        > Kiedy coś takiego nastąpiło? Chociaż jeden przykład poproszę.

        Mam jeden! Kreska, nie wiedząc co zrobić z Aurelią, która najwyraźniej uciekła z domu, biegnie do Gaby, Gaba obiecuje pomóc, a Kreska uznaje problem za rozwiązany.

        Ale tak od "Pulpecji" pomysły na przykłady kończą się jak nożem uciął. Gaba robi się bierna, płaczliwa i średnio skora do pomocy.




        • bupu Re: Muszę odreagować 18.10.25, 20:43
          przymrozki napisała:

          > bupu napisała:
          >
          > > Ukrywa swoje smutki i rozczarowania przed wszystkimi.
          > >

          > >
          > > Ostentacyjnie drżąc bródką, chlipiąc i wybiegając z chusteczką przy oczac
          > h.
          >
          > I czyniąc ze swojego rozwodu główny temat rozmyślań wszystkich krewnych, w tym
          > tych urodzonych lata po ww. rozwodzie w czasie, w którym Gaba była już ponoć sz
          > częśliwie zamężna.

          Ona ukrywa swoje troski tsk świetnie, że cała rodzina boi się wymawiać imienia Janusza Pyziaka, czy nawet nadmieniać że dziewczynkom przyda się męska ręka. Bo inaczej Gabunia zacznie chlipać!


          > Ale tak od "Pulpecji" pomysły na przykłady kończą się jak nożem uciął. Gaba rob
          > i się bierna, płaczliwa i średnio skora do pomocy.

          W czasie OwR snująca te rozważania Larwa jeszcze nie istniała. Poproszę jeden przykład od Pulpecji wzwyż kiedy
          Gaba mężnie bierze na się czyjekolwiek troski.
          • ako17 Re: Muszę odreagować 18.10.25, 21:41
            bupu napisała:


            > W czasie OwR snująca te rozważania Larwa jeszcze nie istniała. Poproszę jeden p
            > rzykład od Pulpecji wzwyż kiedy
            > Gaba mężnie bierze na się czyjekolwiek troski.

            [cichutko] A to się nie liczy? Było ze 2-3 posty wcześniej...
            Gdy Nutria była rozbita po zerwaniu z Tuniem, Gaba szybciutko wsadziła jej na głowę swoje córeczki, którymi Nutria miała się opiekować całodobowo i Nutria od razu przestała myśleć o Tuniu. Nie wiem, czy takie postępowanie podchodzi pod "branie na siebie wszelkich trosk Nutrii", ale musisz przyznać, że pomogło. To znaczy było skuteczne.
          • przymrozki Re: Muszę odreagować 19.10.25, 08:40
            bupu napisała:

            > Ona ukrywa swoje troski tsk świetnie, że cała rodzina boi się wymawiać imienia
            > Janusza Pyziaka, czy nawet nadmieniać że dziewczynkom przyda się męska ręka. Bo
            > inaczej Gabunia zacznie chlipać!

            A Robrojek w TiR cierpi, bo nie wie, co słychać na Roosevelta (a zwłaszcza, czy Natalia wyszła za Filipa), ale doskonale wie, że Gaba ma z Laurą "hocki-klocki". Tak to było ukrywane, proszę państwa.

            > W czasie OwR snująca te rozważania Larwa jeszcze nie istniała. Poproszę jeden p
            > rzykład od Pulpecji wzwyż kiedy
            > Gaba mężnie bierze na się czyjekolwiek troski.

            Jeżeli mówimy o perspektywie Laury to w ogóle nic się nie znajdzie. Tygrys widział matkę jedynie bezradną i bierną, sam to zresztą wykorzystywał. Gaba nie śmiała nic powiedzieć, gdy Laura symulowała chorobę, żeby nie iść do szkoły, jawnie bimbała sobie z Grzesia próbującego jakoś okiełznać pasierbicę przy obiedzie i gdy to Laurze przypadł największy pokój (chociaż Ignaś nie dostał w ogóle żadnego i w wieku lat kilkunastu spał w pokoju z rodzicami).

            Wszechmocną i niedosiężną mógł matkę widzieć Ignaś, zahukana chłopaczyna hodowana za przepierzeniem w sypialni i obserwująca niemego ojca podporządkowanego żonie i jej rodzinie.
    • bupu Re: Muszę odreagować 20.10.25, 09:06
      Nadszympans w przeddzień ślubu:


      Adam (och, z chwili na chwlę coraz bardziej przystojny!) na wstępie zaczął się tłumaczyć i przepraszać, że im psuje świętowanie, ale urządzał dziś wszystko w domku i dopinał na ostatni guzik, i w końcu pomyślał, że lepiej wszystko to teraz spakować, przewieźć, a nawet ustawić i poukładać.
      - Chciałbym, żebyś nie musiała już więcej myśleć o przeprowadzce - dodał, ogarniając Laurę ramionami i chowając nos za jej uchem. - Jutro masz się niczym nie martwić i wszystko ma być gotowe, i wieczorem masz się już znaleźć pod własnym dachem, we własnym nowym domu, i nie czuć się obco, i dlatego masz tam już mieć nuty i nawet swoje ulubione lusterko, i ulubioną książkę. I nawet ulubioną zakładkę do książki... i...


      Ja pomyślałem, ty masz mieć oraz czuć. Nieważne co sobie zaplanowałaś i na co masz ochotę. Jezu, co za upiorny bucefał... I autorka mysli, że to jest amant wszechczasów?

      - Polecimy na trzy dni do Wilna. Pamiętasz, jak chciałaś zobaczyć Ostrą Bramę i Uniwersytet? A ja obiecałem, że zobaczysz? Pokażę ci też, skąd Jan Sobolewski w „Dziadach” patrzył na ratusz.
      - Adamm!...
      - To będzie pierwszy etap podróży. Bo latem zawiozę cię do Kiejdan. A może i do Nowogródka.


      Ja cię zawiozę, jak wór kartofli, nie żebyś była dorosłym człowiekiem w pełni sił umysłowych. Ja cię Lauro zawiozę, ty moja Pyrenkosarenko.
      • mackakisa Re: Muszę odreagować 20.10.25, 09:37

        > - Polecimy na trzy dni do Wilna. Pamiętasz, jak chciałaś zobaczyć Ostrą Bram
        > ę i Uniwersytet? A ja obiecałem, że zobaczysz? Pokażę ci też, skąd Jan Sobolews
        > ki w „Dziadach” patrzył na ratusz.
        > - Adamm!...
        > - To będzie pierwszy etap podróży. Bo latem zawiozę cię do Kiejdan. A może i do
        > Nowogródka.

        >

        Ilekroć widzę to „Adamm!”, mam ochotę złapać Laurę za włosy i walnąć jej głową w ścianę, pytając „Do ciężkiej cholery, co z Tobą, babo?! Jako 14 latka wyrwałaś się sama do innego miasta, szukając informacji o ojcu. Sama zaplanowałaś i poszłoby dobrze, byłabyś wróciła na czas, gdyby nie portfel! Co się stało te 11 lat później, że trzeba Cię wozić jak wór ziemniaków właśnie i jesteś jak zombie, skupione na jednym, nieszanującym autonomii Twojej, człowieku?!”
        Chyba żadnej postaci w serii nie żal mi tak jak Tygrysa właśnie.
        • tt-tka Re: Muszę odreagować 20.10.25, 15:32
          Mnie nie zal, bo nigdy jej nie lubilam - rozumiem, czemu jest taka, jaka jest, ale przyczyna to nie usprawiedliwienie imo.
          Ale co sie stalo, to moge objasnic :) - potrzeba akceptacji i potrzeba posiadania kogos swojego i tylko dla siebie. Obie bardzo silne. I jak juz sie znalazl taki ktos tylko dla niej, to ona nawet nie rozpozna, co to za typek, wazne, ze jest z nia i dla niej.

          PS w zyciu to by oczywiscie nie przeszlo, bardzo szybko zaczelyby sie tarcia o czas poswiecony pracy, uczniom, rodzicom czy nie daj buku plantacji. Jeszcze nie o despotyzm, tylko ze ktokolwiek czy cokolwiek go od niej odrywa. Choc nie wykluczam, ze na poczatku Laura bylaby sklonna nawet ... nie, jednak nie. Grzebiacej jej w ziemi czy udajacej zachwyt gramatycznym kolkiem nie moge sobie wyobrazic :)
    • bupu Re: Muszę odreagować 30.10.25, 10:06
      Perełka z Noelki. Ignac zdejmuje firanki w pokoju Idy.

      Ojciec Borejko złaził z drabiny bardzo niepewnie, ponieważ zasadniczo nigdy dotąd nie przebywał na drabinie.

      To kto zdejmował firany, omiatał pajęczyny z sufitu i zmieniał żarówki w tym domu? Milicja? Również gdy była chora czy w ciąży? Jakiż tajemniczy urok autorka dostrzega w tym nieprawdopodobnie leniwym pasożycie imieniem Ignacy?
      • tt-tka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 11:36
        bupu napisała:

        > Perełka z Noelki. Ignac zdejmuje firanki w pokoju Idy.
        >
        > Ojciec Borejko złaził z drabiny bardzo niepewnie, ponieważ zasadniczo nigdy
        > dotąd nie przebywał na drabinie.

        >
        > To kto zdejmował firany, omiatał pajęczyny z sufitu i zmieniał żarówki w tym do
        > mu? Milicja? Również gdy była chora czy w ciąży? Jakiż tajemniczy urok autorka
        > dostrzega w tym nieprawdopodobnie leniwym pasożycie imieniem Ignacy?
        >


        Milicja, rowniez w czterech ciazach. Albo Gizela, albo Kazio Trak.
        Noelka to grudzien 91, slub Milgnace braly w 58. Przez 33 lata Ygnac ani razu nie stanal na drabinie.
        • bupu Re: Muszę odreagować 30.10.25, 11:58
          tt-tka napisała:

          >
          > Milicja, rowniez w czterech ciazach. Albo Gizela, albo Kazio Trak.
          > Noelka to grudzien 91, slub Milgnace braly w 58. Przez 33 lata Ygnac an
          > i razu nie stanal na drabinie.
          >

          Z tekstu wynika, że przed akcją z firankami Ignac nie stanął ani razu na drabinie przez 56 lat swego życia. Czyli w jego rodzinnym domu po drabinie kicała mamusia albo Józeczek. Brą Boru ten leniwy płaziniec Ignacy.
          • tt-tka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 14:12
            bupu napisała:


            > Z tekstu wynika, że przed akcją z firankami Ignac nie stanął ani razu na drabin
            > ie przez 56 lat swego życia. Czyli w jego rodzinnym domu po drabinie kicała mam
            > usia albo Józeczek. Brą Boru ten leniwy płaziniec Ignacy.


            och, a przy tej sciennej szafie wlasnorecznie przez niego w jego wspominkach zrobionej stawal na paluszkach i wystarczylo ? a lazienke (na polecenie Hanny) przed wizyta Mili umyl tylko do polowy lamperii ?

            szczerze mowiac nie wierze - Hanna (nb jako jedyna) potrafila tego trutnia zagonic do roboty i dopilnowac, zeby bylo zrobione solidnie
            • bupu Re: Muszę odreagować 30.10.25, 15:52
              tt-tka napisała:

              > bupu napisała:
              >
              >
              > > Z tekstu wynika, że przed akcją z firankami Ignac nie stanął ani razu na
              > drabin
              > > ie przez 56 lat swego życia. Czyli w jego rodzinnym domu po drabinie kica
              > ła mam
              > > usia albo Józeczek. Brą Boru ten leniwy płaziniec Ignacy.
              >
              >
              > och, a przy tej sciennej szafie wlasnorecznie przez niego w jego wspominkach zr
              > obionej stawal na paluszkach i wystarczylo ?

              Nie wierzę wspominkom tej rudej przywry.


              a lazienke (na polecenie Hanny) pr
              > zed wizyta Mili umyl tylko do polowy lamperii ?

              Nie pamietam gdzie to Hanna z przychówkiem mieszkała, ale przy niskim wnętrzu starczyłby stołek.

              > szczerze mowiac nie wierze - Hanna (nb jako jedyna) potrafila tego trutnia zago
              > nic do roboty i dopilnowac, zeby bylo zrobione solidnie

              Może dlatego Ignac tak rzadko u mamusi bywał po ślubie 😏
        • chatgris01 Re: Muszę odreagować 30.10.25, 15:32
          tt-tka napisała:


          > Milicja, rowniez w czterech ciazach. Albo Gizela, albo Kazio Trak.
          > Noelka to grudzien 91, slub Milgnace braly w 58. Przez 33 lata Ygnac an
          > i razu nie stanal na drabinie.
          >

          Obstawiam również Pyziaka, przez pewien okres. Dziurę pod sufitem przecież on zamurował. (BTW, drabiny chyba wtedy jeszcze nie mieli, pamiętam wspinaczkę po podsuniętych meblach).

          A Gaba też żarówki nie zmieniła ani firanek nie ruszyła? Dysponowała wszak wzrostem koszykarki, a w OwR bezpieczniki wymieniała właśnie ona.
          • ako17 Re: Muszę odreagować 30.10.25, 15:47
            chatgris01 napisała:


            >
            > Obstawiam również Pyziaka, przez pewien okres. Dziurę pod sufitem przecież on z
            > amurował. (BTW, drabiny chyba wtedy jeszcze nie mieli, pamiętam wspinaczkę po p
            > odsuniętych meblach).

            No tak.
            >
            > A Gaba też żarówki nie zmieniła ani firanek nie ruszyła? Dysponowała wszak wzro
            > stem koszykarki, a w OwR bezpieczniki wymieniała właśnie ona.
            >
            Nie no, pewnie ruszyła. Czemu, w sumie, nie?
          • tt-tka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 17:07
            chatgris01 napisała:

            >
            > Obstawiam również Pyziaka, przez pewien okres. Dziurę pod sufitem przecież on z
            > amurował. (BTW, drabiny chyba wtedy jeszcze nie mieli, pamiętam wspinaczkę po p
            > odsuniętych meblach).


            Pyziaczek to tam gora szesc lat pomieszkiwal/bywal (od tego 78 do 84, kiedy to zniknal ostatecznie) minus ten czas, gdy byl na saksach...
            Murarke latwiej robic na stabilnym duzym biurku niz ze szczebla drabiny.


            >
            > A Gaba też żarówki nie zmieniła ani firanek nie ruszyła? Dysponowała wszak wzro
            > stem koszykarki, a w OwR bezpieczniki wymieniała właśnie ona.


            A tego nie wiemy. Niigdy jej przy tym nie widzimy, a wiemy, ze Milicja corki od roboty raczej odsuwala niz przysuwala... a te okna, co najmniej piec i wysokie, to kto myl i jak czesto ?
            • ako17 Re: Muszę odreagować 30.10.25, 18:36
              tt-tka napisała:

              a te okna, co najmniej piec i wysokie
              > , to kto myl i jak czesto ?

              Myślę, że nikt. I nigdy.
      • ako17 Re: Muszę odreagować 30.10.25, 12:41
        bupu napisała:


        >
        > To kto zdejmował firany, omiatał pajęczyny z sufitu i zmieniał żarówki w tym do
        > mu? Milicja? Również gdy była chora czy w ciąży?

        Józeczek albo Fela.

        Jakiż tajemniczy urok autorka
        > dostrzega w tym nieprawdopodobnie leniwym pasożycie imieniem Ignacy?
        >

        Że taki zaczytany.
        Serio, zniecierpiałam tego człowieka od KK za to właśnie jego zaczytanie i brak prawdziwego życia tu i teraz.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 16:45
          ako17 napisała:

          > bupu napisała:
          >
          >
          > >
          > > To kto zdejmował firany, omiatał pajęczyny z sufitu i zmieniał żarówki w
          > tym do
          > > mu? Milicja? Również gdy była chora czy w ciąży?
          >
          > Józeczek albo Fela.
          >
          > Jakiż tajemniczy urok autorka
          > > dostrzega w tym nieprawdopodobnie leniwym pasożycie imieniem Ignacy?
          > >

          Mówiła, że się z nim utożsamia, więc...

          >
          > Że taki zaczytany.
          > Serio, zniecierpiałam tego człowieka od KK za to właśnie jego zaczytanie i brak
          > prawdziwego życia tu i teraz.
          >
          >

          Ciekawe w sumie co on robił w pracy, będąc takim życiowym odklejeńcem. Coś musiał, skoro go do samego końca nie zwolnili za leserowanie z Cyceronem. Obowiązki bibliotekarza bynajmniej nie ograniczają się do siedzenia i czytania nie tego, co ów endżojuje. Wycieczkę raz oprowadził, poświecił aurą tak szanowanego człowieka (przez kogo, się pytam?! Kurka, jak ja nienawidzę tego cytatu)... Coś jeszcze?
          • tt-tka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 17:12
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:



            > Mówiła, że się z nim utożsamia, więc...

            Serio MM tak mowila ? w czym, ciekawe...
            brak pojecia o swiecie ma w kazdym razie rzeczywiscie jak Ygnac



            >
            > Ciekawe w sumie co on robił w pracy, będąc takim życiowym odklejeńcem. Coś musi
            > ał, skoro go do samego końca nie zwolnili za leserowanie z Cyceronem.

            Czytal i katalogowal, znaczy opisywal to, co przeczytal. Przy zadnym innym zajeciu wymaganym od pracownikow BR go nie widze.
          • kocynder Re: Muszę odreagować 30.10.25, 17:38
            Nooo... Ja już od dawna proszę o namiary na etat, który polega na czytaniu, niekoniecznie tego co by się najbardziej chciało... Nie upieram się przy bibliotece Raczyńskich, ale tak ogólnie. Bo też bym tak chciała! Konserwator zabytków papierowych ma w (przecinek) roboty i absolutnie nigdy nie polega ona na czytaniu. Nawet Cycerona. Obsługa czytelni elektronicznej, wydruków i gier - odpada, Ygnac by zjarał drukarkę, zepsuł komputer aa potem obraził się na dyrektora, że gry nie zawierają łacińskich cytatów. Bibliotekarz najprędzej, ale to tez nie polega na czytaniu, a na obsłudze czytelników, wcale nie zawsze znających łacinę, oraz współorganizacji wydarzeń, odczytów itp. Już to widzę! No, chyba, że Ygnac to ten taki co nie wyłazi do ludzi, a tylko w jakimś magazynie odkurza zbiory nieudostępniane, kataloguje, opracowuje takie tam różne? To by nawet pasowało z tym jednorazowym oprowadzaniem wycieczki - normalnie nikt przy zdrowych zmysłach by go z magazynu nie wypuścił, żeby nie kompromitować instytucji, ale tu akurat pani Ania złamała rękę, pan Wojtek wziął opiekę nad dzieckiem z gorączką, pani Beatka miała na głowie kontrolę z Ministerstwa Magii, no, NIKOGO a wycieczka umówiona, to odgrzebali magazyniera, otrzepali z kurzu i kazali nie wygłupić się dokumentnie...
            P. S. Też mnie ten cytat o "tak szanowanym człowieku" telepie.
            • tt-tka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 18:37
              Sprawdzalam na potrzeby ktoregos watku zakres obowiazkow pracownikow BR roznego szczebla i tak - starszy bibliotekarz, a tym bardziej kustosz MUSZA miec za soba i przed soba udzial w konferencjach, kierowanie czyms (w sensie i organizacyjnym, i administracyjnym), wspolprace z innymi osrodkami, publikacje, wystapienia - a dodatkowo maja byc wyposazeni w kontaktowosc i umiejetnosc pracy w zespole :P

              wszystkich, takze mlodszych ranga pracownikow dotyczy prowadzenie badan (ostatecznie to placowka naukowa), prowadzenie projektow, organizacja i prowadzenie warsztatow, pokazow, a nawet koncertow, no i umiejetne zachecanie, pomaganie, rozpoznawanie i zaspokajanie potrzeb czytelnikow :)
              • tt-tka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 18:39
                a, no i oczywiscie takie nudne i nielotne zajecia jak prowadzenie statystyki, sprawozdawczosc, pisanie zapotrzebowan, rozliczanie srodkow...
              • kocynder Re: Muszę odreagować 30.10.25, 18:45
                To teraz na MOJE potrzeby znajdź mi instytucję, która ma etat czytania książek. Mogą być nie koniecznie te, które ja bym chciała najbardziej. I nie musi być u Raczyńskich, nie jestem taka!
                • tt-tka Re: Muszę odreagować 30.10.25, 19:40
                  Praktycznie kazda biblioteka. Z tym ze poza czytaniem bedziesz te ksiazki opisywac, wypozyczac i odbierac, kleic naddarte, kupowac nowe, wycofywac stare (papierologii multum)... e nie, jednak nie. Tam tez trzeba robic statystyki, kontaktowac sie z ludzmi i organizowac imprezy.
                  Moze jakis magazyn (poki nie zorientuja sie, ze leserujesz zamiast magazynowac) ? Archiwum ? Skladnica makulatury ?
                  • kocynder Re: Muszę odreagować 30.10.25, 19:56
                    W archiwum pracowałam. Czytania nie ma i nie ma na nie czasu. Jest za to prowadzenie spisów akt (wypożyczanych, zwracanych), oczywiście osobny spis dla każdego działu, sporządzanie spisów zdawczo - odbiorczych, spisów akt do zniszczenia, osobno do przekazania do archiwów państwowych, korespondencja z tymiż archiwami, z jednostkami podrzędnymi, no i (oczywiście!) obsługa pracowników - udostępnianie akt potrzebnych, odbieranie zwracanych, oraz, wszelki duch Pana Boga chwali, POMAGANIE osobom poszukującym konkretnych informacji.
    • bupu Re: Muszę odreagować 16.11.25, 12:52
      Chciał wreszcie powiedzieć, jak przemożne jest poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo i za los maleńkiego przybysza, poczucie, które ogarnia nawet zdeklarowanego pacyfistę jak narastająca fala i sprawia, że podnosi on czujnie głowę, włos na karku mu się jeży, mięśnie barków
      same mu się napinają, a pięści zaciskają. Poczucie to jest dziwnie pierwotne, przypomina uniesienie bitewne i może nieco słabnie z upływem lat (w miarę, jak syn staje się coraz bardziej samodzielny), lecz nie mija nigdy.


      To z CZ, menska rozmowa panów Stryba. Grzegorz, ty chędożony hipokryto! Przez lata patrzyłeś bez drgnienia jak twojego syna maltretuje kuzyn, jak dziadziuś robi z niego kapusia I NIE ZROBIŁEŚ NIC BY MU POMÓC! Przez lata pozwalałeś by rodzina się z niego nabijała i darła łacha z jego problemów, NAWET NIE USIŁUJĄC MU POMÓC! Bezczelny, zafajdany hipokryta i bezużyteczny ojciec. Nie dziw że mu tak dobrze u Borejkow.

      A, i zważcie że te ojcowskie emocje w jego rozmyślaniach tyczą tylko Ignasia. Elki już nie, Elka temu... Żlobowi kompletnie uschła i odpadła razem z Cyryjkiem i Metodym.

      Co za obrzydliwa kreatura z tego Grzyba.
      • tt-tka Re: Muszę odreagować 16.11.25, 13:23
        bupu napisała:

        > Grzegorz, ty chędożony hipokryto! Przez l
        > ata patrzyłeś bez drgnienia jak twojego syna maltretuje kuzyn, jak dziadziuś ro
        > bi z niego kapusia I NIE ZROBIŁEŚ NIC BY MU POMÓC! Przez lata pozwalałeś
        > by rodzina się z niego nabijała i darła łacha z jego problemów, NAWET NIE U
        > SIŁUJĄC MU POMÓC!
        Bezczelny, zafajdany hipokryta i bezużyteczny ojciec. Nie
        > dziw że mu tak dobrze u Borejkow.

        Otoz. Moze mu sie jezylo i prezylo, ale calkiem bezobjawowo.


        >
        > A, i zważcie że te ojcowskie emocje w jego rozmyślaniach tyczą tylko Ignasia. E
        > lki już nie, Elka temu... Żlobowi kompletnie uschła i odpadła razem z Cyryjkiem
        > i Metodym.

        Duzo wczesniej. Z kilku- (bodaj dwu-) latka "nie mogl zlapac kontaktu", to sobie odpuscil. Mamy otwartym tekstem powiedziane, ze Cyryjkowi Elka zawdzieczala systematycznosc, zamilowanie do pracy, organizacje itd., a Metodemu wszystkie slodycze dziecinstwa. Mieszkajacemu z nia pod jednym dachem ojcu nie zawdzieczala NIC.


        >
        > Co za obrzydliwa kreatura z tego Grzyba.
        >

        Wybraniec Gabuni...
        • bupu Re: Muszę odreagować 16.11.25, 13:43
          tt-tka napisała:


          > Duzo wczesniej. Z kilku- (bodaj dwu-) latka "nie mogl zlapac kontaktu", to sobi
          > e odpuscil. Mamy otwartym tekstem powiedziane, ze Cyryjkowi Elka zawdzieczala s
          > ystematycznosc, zamilowanie do pracy, organizacje itd., a Metodemu wszystkie sl
          > odycze dziecinstwa. Mieszkajacemu z nia pod jednym dachem ojcu nie zawdzieczala
          > NIC.

          Najbardziej przeraża mnie w tym fakt, że zdaniem autorki Grzegorz jest świetnym ojcem, a mieć dzieci w d4 tak głęboko, że łaskoczą w migdałki to zadna zbrodnia. Wszak Pyziaka krzyżuje się wytrewale na R5 wyłącznie za porzucenie Gaby. Porzucenie dzieci to drobiazg po którym te dzieci nawet nie mają prawa cierpieć. To samo z Frycem, Rurza jest cierpiąca i wynaga wsparcia, dzieci pod stół i milczeć. Gaba, która jawnie mówi synowi, żeby wychował się sam to święta, a jej mężowi autorka wkłada w usta wzniosłe pierdafony o ojcostwie, jemu, jednemu z najbardziej bezużytecznych ojców Jezycjady (a poprzeczkę Ignac zawiesił wysoko).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka