bupu
10.10.25, 14:12
OwR:
Zataiła dech i z łomocącym sercem wysłuchała tego, co Janusz Pyziak, ten marnotrawny mąż - miał jej do powiedzenia jakieś parę godzin temu, po półtorarocznej rozłące:
Notujcie, to ważne. Pyziak jest mężem Gabrieli od minimum półtora roku, czyli gdzieś od jesieni 1981.
BBB:
Gabrysi powiodło się gorzej: jej mąż Janusz powrócił do niej, co prawda, z Australii, ale po pół roku obijania się bez celu ruszył na winobranie do Alzacji i słuch po nim zaginął.
Jak wiemy Janusz wrócił w marcu 83, czyli wyjechałby we wrześniu tegoż roku.
Janusz Pyziak znikł przecież z jej życia już po raz drugi, tym razem na zawsze. Zażądał rozwodu i wyjechał do Alzacji, po czym przepadł na dobre. Nawet go nie zainteresował fakt, że urodziła mu się druga córka. Nigdy nie widział Tygryska, no i nie zobaczy. Od siedmiu lat nie dawał znaku życia. Ktoś mówił, że wyjechał znów do Australii. No i dobrze. Może się tu więcej nie pokazywać. Nawet na Wigilię.
No proszę, to jednak Janusz nie pisał o rozwód z niemieckiego więzienia. Ponadto coś się zaczyna nie zgadzać. Siedem lat, czyli wyjechał wczesną wiosną 84? Kiedy wrócił z Alzacji i czemu Gaba nie uwzględnia tego wyjazdu jako zniknięcia z jej życia?
Pulpecja:
Nic dziwnego, że znalazła sobie na męża akurat kogoś takiego jak Janusz Pyziak, który spokojnie porzucił ją z dwojgiem dzieci.
A nie z jednym i drugim ledwie co poczętym?
Ale kiedy w roku 1982 Ignasia aresztowano za redagowanie gazetek opozycyjnych, poświęconych kulturze i sztuce, jego nieobecność spowodowała niewiarygodnie wielką wyrwę w życiu rodziny. To wtedy właśnie zaczęły Borejków prześladować najróżniejsze nieszczęścia. To wtedy, podczas uwięzienia ojca, Gabrysia tak fatalnie zamotała sobie życie, wychodząc za tego pozbawionego poczucia odpowiedzialności Janusza Pyziaka.
Uuu, ależ Miluchna łże i to przed samą sobą! Przecież wiemy z OwR że Pyziak musiał zaślubić Gabrielę najpóźniej jesienią 1981, przed ogłoszeniem stanu wojennego, a w 1982 w ogóle nie było go w kraju!
DP:
Kiedy spodziewała się Pyzuni, jej ojciec, Janusz, uciekł przed stanem wojennym na antypody. I potem przez długie dwa lata nawet go nie obchodziło, że ma córkę. Wrócił na krótko i znów wyjechał, tym razem na zawsze - i Laura także urodziła się pod nieobecność ojca.
A teraz łże Gaba, i to na masę. Przecież Pyza urodziła się na miesiąc przed wprowadzeniem stanu wojennego, a Pyzak wrócił wtedy po półtora roku.
- Był świadkiem na moim ślubie z Januszem - powiedziała Gaba do Grzegorza.
Tata spojrzał na nich oboje - i dyskretnie opuścił wzrok.
- Szkoda, że potem znikłeś, Robrojeczku - Gabriela znów się zwróciła ku nie-mu. - Od razu zaczęło się wszystko psuć. Janusz wyemigrował, wiesz? Zostałam sama z córkami.
- Uhm - mruknął tata, zakłopotany.
- Powiedz, gdzie są te wszystkie lata? Szesnaście? Piętnaście?
- Szesnaście. Nie widzieliśmy się od szesnastu lat.
CR to rok 1996. Czyli Gaba wyszła za Pyziaka w 1980. Grubo przed stanem wojennym i przed narodzinami Pyzy.
Imieniny:
- A kiedy Pyza była malutka, to ojciec z nią tu przychodził, czy tak?
- Nie, nie sądzę - odrzekła Mila Borejko, podnosząc wzrok znad książki, zaalarmowana. - Wyjechał, kiedy miała parę miesięcy. Zresztą, on nie chodził z Pyzą na spacery.
- Wyjechał... kiedy Pyza miała kilka miesięcy? Kilka miesięcy... - powtórzyła Laura. - To skąd ja się wzięłam?
- Proste. Twój ojciec powrócił na krótko w roku osiemdziesiątym czwartym - odparła babcia sztywno. - Wyjechał znów latem, zanim się urodziłaś. Tygrysku, mam wrażenie, że ta rozmowa jest jakaś... niestosowna.
To niestosowne, drogie dziecko, pytać babunię o ojca, gdy nie przygotowała dobrego zestawu kłamstw. Pyza miała rok i cztery miesiące gdy Pyziak wrócił na ojczyzny łono, jeśli wierzyć datom z JT, więc wyjechał po raz pierwszy tuż po jej narodzinach (skoro do niej tęsknił to chyba ją widział) i to półtora roku jest zaokragleniem, albo rozpiska z JT jest o kant potłuc po raz kolejny. Poza tym wrócił też w 83.
TiR:
To samo promieniowało i z Janusza Pyziaka. Nikt tego nie wyczuwał - a ona, Natalia - tak. Zawsze.
Miała zaledwie siedem lat, kiedy Gaba zakochała się w Januszu, dziesięć - kiedy się pobrali, a trzynaście - gdy Janusz porzucił Gabrysię spodziewającą się dziecka, z malutką Pyzą w wózku.
Skoro Nutria miała 7 lat w 1977, to dziesięć lat skończyła w 80, przed aresztowaniem Ignaca. I przed ogłoszeniem stanu wojennego. Trzynaście zaś w 1983. Ktoś tu coś ściemnia.
JT:
– Tak też myślałam – spokojnie stwierdziła babcia, a Józinek wprost skamieniał na sedesie, porażony jej przenikliwością i wszechwiedzą. – Przy tym stole siedziała kiedyś twoja mama, mówiąc to samo. Tylko mniej płakała, bo to dzielna dziewczyna. Było to około dwudziestu dwóch lat temu. Jak ten czas leci.
– Dwudziestu dwóch?
– Tak jest. Twój ojciec, Janusz Pyziak, niezmiernie się obawiał małżeńskiej niewoli.
– I co?
– Pogadałam z nim i zmienił wreszcie zdanie. Niestety, jak ci wiadomo, raczej na krótko. Może nie powinnam była się wtrącać, i tak zwiał.
Babunia Milunia znowu łże jak najęta. Ta scwna to 1 stycznia 2004. Około 22 lat temu to przełom lat 81 i 82, kiedy Pyza była już urodzona, a Pyziak zdążył zaslubić Gabe i wyjechać na saksy.