Dodaj do ulubionych

Róża i Ignaś a Gaba

26.01.26, 21:37
Czy mamy jakieś myśli Róży dotyczące jej matki?
To samo ze strony Ignasia.

Mamy bardzo dużo ze strony Laury, w różnych tomach - raz się czuje odepchnięta, potem znowu "najlepsza matka" i histerie przy łożu boleści itd.
Sporo też od Józka.

A tamci dwoje? Co i w których tomach myśleli o mamusi?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Róża i Ignaś a Gaba 26.01.26, 22:05
      o, Igstryba to bardzo duzo i mowi, i mysli o mamuni, wspomina, jak radzila mu samemu sie wychowac (ze wzruszeniem, ze tak w niego wierzy), jak sie trzesie na biwaku (Sprezyna), to o kim mysli ? oczywiscie o mamusi i krzepi sie ta mysla. Mowi matce, po kontakcie z matka Agnieszki, jaka ona, pani strybowa znaczy, jest wspaniala, w przeciwienstwie do pani Zyry, Agnieszce tez truje o swojej niezwyklej i najdoskonalszej maci... wiecej tego bylo, ale juz nie pamietam.

      Natomiast Roza... rzeczywiscie nie.
      • mackakisa Re: Róża i Ignaś a Gaba 26.01.26, 22:24
        tt-tka napisała:

        > o, Igstryba to bardzo duzo i mowi, i mysli o mamuni, wspomina, jak radzila mu s
        > amemu sie wychowac (ze wzruszeniem, ze tak w niego wierzy), jak sie trzesie na
        > biwaku (Sprezyna), to o kim mysli ? oczywiscie o mamusi i krzepi sie ta mysla.
        > Mowi matce, po kontakcie z matka Agnieszki, jaka ona, pani strybowa znaczy, jes
        > t wspaniala, w przeciwienstwie do pani Zyry, Agnieszce tez truje o swojej niezw
        > yklej i najdoskonalszej maci... wiecej tego bylo, ale juz nie pamietam.
        >
        > Natomiast Roza... rzeczywiscie nie.
        >
        Prawda, rzeczywiście nie. Jedyne co sobie przypominam to w „Imieninach” Róża wylicza, ile Gaba się dwoi i troi w ramach dorabiania, a i tak z kasą krucho.
    • bupu Re: Róża i Ignaś a Gaba 26.01.26, 23:26
      Nader rzadko zaglądamy do głowy Róży (może dlatego że niewiele tam jest) ale zobaczmy...

      Jemieniny:

      Teraz zostały w jasno oświetlonym korytarzu we dwie - wysoka mama i wysoka córka i wyraźnie było widać, że ta pierwsza ma mokre oczy. Było to coś niezwykłego, ponieważ mama - energiczna, wesoła i dzielna - nie płakała nigdy.

      Buahahaha.

      zdyszana. Przez chwilę nie mogła przemówić ani słowa, ale nie z powodu zadyszki. Ta zawsze uśmiechnięta mama, której nic nigdy nie mogło wyprowadzić z równowagi, która w żart obracała największy kłopot i nie bała się niczego, była jeszcze bardziej wzburzona niż Laura. Pyza poważnie się zaniepokoiła, bo w dodatku ujrzała na twarzy mamy ślady łez.

      IGS.

      Sprężyna.

      Nawet gdyby chciał nim zostać, byłoby to trudne. Jego mama nie należała do kobiet, które tłamszą swych synów przesadną troskliwością, odbierają im wolność i bezustannie się z nimi cackają. Przeciwnie: jego mama była samodzielna, zapracowana, wiecznie zaczytana i niezłomnie oddana wszystkim wokół. Musiał
      nieomal zabiegać o jej uwagę, a konkurentów miał co niemiara. Mama była też prawdziwie dyskretna, co akurat bardzo sobie cenił. Nie właziła z butami do jego duszy, nie pouczała, nie zrzędziła, nie wtrącała się, nieproszona, do jego spraw. Miała poczucie humoru. Pilnowała go, owszem, ale z dystansu.
      Kiedyś mu powiedziała: czuję, że jesteś dobry, wiem, że jesteś mądry i wierzę, że potrafisz sam dorosnąć.


      Mama...
      Chciał pomyśleć, dla otuchy, o swojej dobrej, mądrej mamie o jej miłych rękach i serdecznym uśmiechu, o wesołym mrugnięciu jakim zwykle kwitowała jego nietakty i porażki - ale i ta myśl sprawiała mu dziwny ból



      Makabrusia:


      - Tak nas widać z kosmosu.
      Pokazałem rodzicom i też im się spodobało, zwłaszcza mamie.
      Magda milczała, przypatrując się odbitce.
      - Moja mama czuje takie rzeczy jak nikt - wyznał kameralnie Ignaś.



      - Kto wymyślił tę zasadę? Pewnie ktoś, kto ma matkę-jędzę. Moja jest mądra i dobra. I taktowna. Dyskretna. I dobrze mi życzy. Nie muszę od niej uciekać, przeciwnie, jej obecność mnie krzepi. Podnosi mnie na duchu.


      Czy jest ci już niedobrze?
      • ako17 Re: Róża i Ignaś a Gaba 26.01.26, 23:47
        bupu napisała:


        > IGS.
        >
        > Sprężyna.

        >
        > Mama...
        > Chciał pomyśleć, dla otuchy, o swojej dobrej, mądrej mamie o jej miłych

        i ciepłych, jak przypuszczam

        rękach
        > i serdecznym uśmiechu, o wesołym mrugnięciu jakim zwykle kwitowała jego nietakt
        > y i porażki - ale i ta myśl sprawiała mu dziwny ból


        A to dlaczego? Co on zmalował?
        >
        >
        > Makabrusia:
        >
        >
        > - Tak nas widać z kosmosu.
        > Pokazałem rodzicom i też im się spodobało, zwłaszcza mamie.
        > Magda milczała, przypatrując się odbitce.
        > - Moja mama czuje takie rzeczy jak nikt - wyznał kameralnie Ignaś.


        Ojej...
        >
        >
        > - Kto wymyślił tę zasadę? Pewnie ktoś, kto ma matkę-jędzę. Moja jest mądra i
        > dobra. I taktowna. Dyskretna. I dobrze mi życzy. Nie muszę od niej uciekać, pr
        > zeciwnie, jej obecność mnie krzepi. Podnosi mnie na duchu.


        Jaką znowu zasadę? To coś w stylu modnego staczania się czyli, w tym przypadku, narzekanie na swoich rodziców?

        Kompletnie nie pamiętałam tych peanów IGSa wobec mamusi. Kompletnie. Ale w sumie do niego pasują takie afektowane wypowiedzi na temat dowolny.
        • bupu Re: Róża i Ignaś a Gaba 27.01.26, 00:05
          ako17 napisała:

          >
          > A to dlaczego? Co on zmalował?
          > >


          Absolutnie nic. Podsłuchał jak Florian przestrzega Gąbkę by nie wychowała go (IGSa) na maminsynka.

          >
          > > - Kto wymyślił tę zasadę? Pewnie ktoś, kto ma matkę-jędzę. Moja jest m
          > ądra i
          > > dobra. I taktowna. Dyskretna. I dobrze mi życzy. Nie muszę od niej uciek
          > ać, pr
          > > zeciwnie, jej obecność mnie krzepi. Podnosi mnie na duchu.

          >
          > Jaką znowu zasadę? To coś w stylu modnego staczania się czyli, w tym przypadku,
          > narzekanie na swoich rodziców?


          - Hm. Tak to widzisz? - zastanowiła się Magda, przypatrując się Ignasiowi uważnie. -
          Lepiej się zastanów nad sobą. Kiedyś trzeba się odłączyć, przestać słuchać matki. Zacząć podejmować własne decyzje.
          - Ależ ja podejmuję własne decyzje - odparował Ignaś. - Ale też i słucham matki.
          Dlaczego miałbym jej nie słuchać? Dla zasady?
          - A tak!



          Dorastanie i samodzielność są dla frajerów i bezczółkowców!
          • tt-tka Re: Róża i Ignaś a Gaba 27.01.26, 08:18
            o, co do Rozy, jest sporo zachowan, zachowan, nie mysli, ktore swiadcza o tym, ze gabon jest wiecznym wyrzutem sumienia swojej starszej corki, chocby ta scena na dworcu, gdy na info, ze dziadkowie marudzili i czuli sie opuszczeni, Pyza na spojrzenie matki czuje sie w obowiazku WYTLUMACZYC
            • mackakisa Re: Róża i Ignaś a Gaba 27.01.26, 10:01
              tt-tka napisała:

              > o, co do Rozy, jest sporo zachowan, zachowan, nie mysli, ktore swiadcza o tym,
              > ze gabon jest wiecznym wyrzutem sumienia swojej starszej corki, chocby ta scena
              > na dworcu, gdy na info, ze dziadkowie marudzili i czuli sie opuszczeni, Pyza n
              > a spojrzenie matki czuje sie w obowiazku WYTLUMACZYC
              >
              Tej sceny bardzo nie lubię. Bo co niby Pyza miała zrobić, gdy starsi państwo, wciąż sprawni na ciele i umyśle (odklejenie Ignaca na chwilę odłóżmy) nie umieli sobie poradzić przez 3 dni we własnym domu, bez najstarszej córki?
              Gdyby jeszcze potrzebowali opieki, ale na miejscu był Grzegorz, w razie potrzeby byłaby też pewnie Ida z Markiem i Pulpa z Florkiem, sama Róża też umiała się już w domu zakrzątnąć, więc Milicja i Ignac nie byliby pozostawieni sami sobie.
              Aż dziwne, że Róża nie zapytała: „Mamuś, ale dlaczego Ty potrzebowałaś trzech dni w Warszawie, aby ciotkę Natalię odebrać?”
              • bupu Re: Róża i Ignaś a Gaba 27.01.26, 11:19
                mackakisa napisał(a):

                > tt-tka napisała:
                >
                > > o, co do Rozy, jest sporo zachowan, zachowan, nie mysli, ktore swiadcza o
                > tym,
                > > ze gabon jest wiecznym wyrzutem sumienia swojej starszej corki, chocby ta
                > scena
                > > na dworcu, gdy na info, ze dziadkowie marudzili i czuli sie opuszczeni,
                > Pyza n
                > > a spojrzenie matki czuje sie w obowiazku WYTLUMACZYC
                > >
                > Tej sceny bardzo nie lubię. Bo co niby Pyza miała zrobić, gdy starsi państwo, w
                > ciąż sprawni na ciele i umyśle (odklejenie Ignaca na chwilę odłóżmy) nie umieli
                > sobie poradzić przez 3 dni we własnym domu, bez najstarszej córki?

                Starsi państwo mają po sześćdziesiąt trzy lata, to jeszcze nie jest wiek na stetryczenie wymagające całodobowej obsługi.

                Robiłam, co się dało - wytłumaczyła się Pyza w odpowiedzi na spojrzenie mamy, podczas gdy dziadkowie już byli w epicentrum wydarzeń i obcałowywali Natalię. - Przez cały czas ktoś był w domu z dziadkami. Ale wiesz, jak to jest..

                Dwoje pełnosprawnych pod każdym względem ludzi, w tym jedna genialna dramaturżka. Dlaczego ktoś musiał z nimi być cały czas w domu? I kiedy właściwie kolega Borejko Miglanc przeszedł na emeryturę?
                • tt-tka Re: Róża i Ignaś a Gaba 27.01.26, 11:45
                  bupu napisała:
                  ,


                  > Starsi państwo mają po sześćdziesiąt trzy lata, to jeszcze nie jest wiek na ste
                  > tryczenie wymagające całodobowej obsługi.
                  >
                  > Robiłam, co się dało - wytłumaczyła się Pyza w odpowiedzi na spojrzenie mamy
                  > , podczas gdy dziadkowie już byli w epicentrum wydarzeń i obcałowywali Natalię.
                  > - Przez cały czas ktoś był w domu z dziadkami. Ale wiesz, jak to jest..

                  >
                  > Dwoje pełnosprawnych pod każdym względem ludzi, w tym jedna genialna dramaturżk
                  > a. Dlaczego ktoś musiał z nimi być cały czas w domu? I kiedy właściwie kolega B
                  > orejko Miglanc przeszedł na emeryturę?
                  >

                  Na pewno nie wtedy, gdzies kole 2000 roku, wydaje mi sie. Ten "caly dzien" jest umowny, przeciez Roza do szkoly tez chodzila (mam nadzieje). A ktos musi byc, bo Ygnac nie bedzie swoich peror wyglaszal w pustke, on musi miec sluchaczy, potakiwaczy i podawaczy herbatki. No i ktos musi przejac Ignasia od babuni, ktora nigdy za nim nie przepadala, przeciez nie jego wlasny ojciec, tylko "Pyzuniu, odnies Robertowi te teczke i przy okazji przespaceruj Ignasia"
                • mackakisa Re: Róża i Ignaś a Gaba 27.01.26, 12:23
                  bupu napisała:

                  > Starsi państwo mają po sześćdziesiąt trzy lata, to jeszcze nie jest wiek na ste
                  > tryczenie wymagające całodobowej obsługi.
                  >
                  Rzeczywiście…oni są wtedy dopiero po sześćdziesiątce… zapomniałam🤦‍♀️

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka