• ananke666 szekspirowska 11.10.08, 19:23
      Mila w Ż powiedziała Ignacowi, że nikt nie pilnował lepiej córki niż stary Kapuletti, a mimo to dziewczę zdołało cichcem wyjść za mąż. Ignac na to triumfalnie i rzekomo celną wystrzelił ripostę: "Zapominasz chyba, jak to się skończyło u Szekspira!"
      Co jak co, ale celne to nie jest z żadnej strony. Gdyby starzy się NIE wtrącali, zyskaliby szczęśliwe stadło, gromadkę dziatek i zapewne koniec wróżdy. A ponieważ się wtrącali, zyskali dwa trupy. I to ma być celna riposta? Z której strony?
      • tygrys2112 Re: szekspirowska 13.10.08, 12:46
        Popieram.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: szekspirowska 20.10.08, 22:23
        > Mila w Ż powiedziała Ignacowi, że nikt nie pilnował lepiej córki niż stary Kapu
        > letti, a mimo to dziewczę zdołało cichcem wyjść za mąż. Ignac na to triumfalnie
        > i rzekomo celną wystrzelił ripostę: "Zapominasz chyba, jak to się skończyło u
        > Szekspira!"
        > Co jak co, ale celne to nie jest z żadnej strony. Gdyby starzy się NIE wtrącali
        > , zyskaliby szczęśliwe stadło, gromadkę dziatek i zapewne koniec wróżdy. A poni
        > eważ się wtrącali, zyskali dwa trupy. I to ma być celna riposta? Z której stron
        > y?

        Od czasu słynnego dialogu Ignacego z Fryderykiem o seksie, autorka lubi
        zapodawać takie "cięte riposty" - i to jeszcze, żeby nie było wątpliwości, z
        didaskaliami: "Fryderyk poczuł się zmiażdżony" itp.
        • lezbobimbo Re: szekspirowska 21.10.08, 11:20
          Juz w Imieninach czy gdzies tam na rozdrozach mlodocianych Pyzy i
          Tigry, dziadzius wymagal, aby podbalkonowi Lelujkowie przyszli sie
          przedstawic, skoro odprowadzili zgube do domu - i jego glos tez
          nagle byl stanowczy jak stalowa klinga, swist szpady czy jakos tak ;)
    • sacacorchos Re: Wpadki 13.10.08, 10:54
      A czy błędy ortograficzne, przepuszczone przez redakcję, to też
      wpadki?
      Bo w Żabie, na stronie 24, jest takie oto słowo: "ciemiężcy"
      To raczej nie jest zwykła literówka.
      • lezbobimbo Re: Wpadki 13.10.08, 11:12
        sacacorchos napisała:
        > A czy błędy ortograficzne, przepuszczone przez redakcję, to też
        > wpadki?> Bo w Żabie, na stronie 24, jest takie oto
        słowo: "ciemiężcy"> To raczej nie jest zwykła literówka.

        Heh heh, i kto tu wpadl? Ciemiezcy tak sie wlasnie pisze. Przez Z z
        kropka, nie er-zet. Chyba ze chodzilo Ci o cos innego?
        • mmoni Re: Wpadki 13.10.08, 11:16
          Ciemięzca (przez zet jak Zocha), albo ciemiężyciel. Też byłam przekonana, że
          "ciemiężca" to prawidłowa forma, dopóki sacacorchos nie zwróciła na to uwagi.
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=ciemi%EAzca
        • mmoni Re: Wpadki 13.10.08, 11:19
          Ciemięzca, przez zet jak Zocha albo ciemiężyciel. Też byłam przekonana do dzisiaj, ze ciemiężca to forma poprawna.
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=ciemi%EAzca
          • mmoni Re: Wpadki 13.10.08, 11:23
            Bardzo przepraszam za ten duplikat - wysłałam jeden post, który nie pokazał się
            na stronie, myślałam, że coś źle nacisnęłam, więc poprawiłam, a to forum miało
            zadyszkę.
          • limotini Re: Wpadki 13.10.08, 11:30
            Dzięki za tę uwagę, nie wiedziałam!

            ciemięzca, ciemięzca, ciemięzca, ciemiężyciel

            Ale to tak właśnie jest, jak się człowiek ortografii uczy (bo od czasów
            szkolnych już dużo czasu minęło) poprzez czytanie książek ;)
          • lezbobimbo Re: Wpadki 13.10.08, 11:32
            Ale ten slownik www.sjp.pl/ciemi%EA%BFcy
            dopuszcza i ciemiezca przez zet z kropka i ciemiezca z samym zet!

            Jesli o to chodzilo, to serdecznie przepraszam sapro - myslalam, ze
            czepialas sie niewlasciwego żet!
            • sacacorchos Re: Wpadki 13.10.08, 12:05
              Nie szkodzi.
              Ja o istnieniu ciemięzcy (nie: ciemiężcy) dowiedziałam się
              rozwiązując kiedyś "jolkę". Wpisałam "ciemiężca", tylko mi to zet z
              kropką ani w ząb w prostopadłym wyrazie nie pasowało
    • hopdoprzodu odcienie jednej barwy 13.10.08, 11:06
      W "JT" na stronie 29, kiedy Józinek przybywa do dziadków na Sylwestra, przy
      stole roi się od kuzynów, których głowy lśnią i mienią się odcieniami jednej
      barwy: marchewkowym, miedzianym, rdzawym i przynajmniej dwoma odmianami koloru
      kasztanowego. Czyli przynajmniej pięcioma odcieniami. Tymczasem z opisu wynika,
      że przy stole znajduje się czworo dzieci: Ania, Nora, Szymon i Jędrek. Poza
      Miągwą oczywiście, ale on był "bladym ulizanym brunetem". Niezłe musieli mieć te
      czupryny, wielokolorowe :)
      • lezbobimbo Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 13.10.08, 11:43
        hopdoprzodu napisała:
        > W "JT" na stronie 29, kiedy Józinek przybywa do dziadków na
        >Sylwestra, przy stole roi się od kuzynów, których głowy lśnią i
        >mienią się odcieniami jednej barwy: marchewkowym, miedzianym,
        rdzawym i przynajmniej dwoma odmianami koloru
        > kasztanowego. Czyli przynajmniej pięcioma odcieniami. Tymczasem z
        opisu wynika,
        > że przy stole znajduje się czworo dzieci: ´

        Moze to rzeczywiscie jedna lepetyna miala wlosy w conajmniej 2
        odcieniach kasztana? :)

        Btw. ja sie zastanawiam nad tym 3-pokoleniowym rudym wlosiem.
        Czy rudy to nie przypadkiem najslabsza alela z dostepnych kolorów?
        Myslalam, ze rude alele najslabsze (recesywne), blond dominuja nad
        rudymi, a szatynowe i czarne dominuja nad blond? Chyba ze sie myle?
        Jak bardzo recesywny jest blond, tzn. czy wystepuje BLONDblond?
        Chcialabym zrobic te krzyzówke genetyczna Borejkom, bo cos mi nie
        pasi z wnukami:

        Rudy Ignac + blond Mila = 2 blond i 2 rude córki

        1 blond Gaba + 1 szatyn Pyziak = 1 szatynka tygrysia & 1 miedziana
        (?) Pyza (czy 1 ruda alela Gaby po ojcu dalaby rade 2 szatynowym
        Pyziaczym i 1 Gabinej blond aleli?)

        1 blond Gaba + 1 krecony kasztan Grzes = 1 ulizany brunet?! (to po
        listonoszu czy po Pyziaku?;)

        1 ruda Ida + 1 szatyn/brunet Palys = 2 rude dzieci?

        1 blond Pulpa + 1 buraczkowy-popielaty blond Baltona = 2 rude dzieci?

        1 ruda Nutria + 1 rudy Rojek = 2 rude dzieci (to chyba jedno ok)
        • dakota77 Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 13.10.08, 11:47
          Hmm, ciekawe. W przypadku Pulpy i Idy moze byc tak, ze dzieci odziedziczyly
          cechy dziadkow, tylko wydaje mi sie, ze geny Marka moglyby tu namieszac. Moze
          jednak jakis braz powinien tu powstac?
          • anchema Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 13.10.08, 12:12
            może to Józinek jest tym piątym rudym przy stole, choć narrator to uwzględniony w tej wyliczance niejako z zewnątrz?
          • lezbobimbo Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 13.10.08, 13:03
            dakota77 napisała:
            > Hmm, ciekawe. W przypadku Pulpy i Idy moze byc tak, ze dzieci
            >odziedziczyly cechy dziadkow, tylko wydaje mi sie, ze geny Marka
            >moglyby tu namieszac. Moze
            > jednak jakis braz powinien tu powstac?

            Rudy dziadek jest tylko jeden.. Moze Mila jest nosicielka recesywnej
            rudej aleli, która ujawnila sie we wszystkich jej wnuczetach i
            wygrala z szatynobrunetem Markiem, któremu nawet wasy pachna kawa,
            takie sa ciemne ;P
            Btw. jakiego koloru ma wlosy Monika, matka Marka?

            W przypadku Pulpy to babcia jej dzieci jest tez ciocia Wiesia, a ta
            raczej byla blond? Jak Zaczek (jej brat, czyz nie?)..
            Chyba ze tajemniczy maz Wiesi, który sie rozwiódl, tez byl rudy :)
            • ananke666 Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 13.10.08, 14:49
              Monika Kałużna to blondynka.
              Mila jest dzieckiem pary blondynów: on się uśmiechał pod jasnym wąsem, a jej piękne jasne włosy się lepiły do czoła (Kalamburka).
        • yowah76 Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 20.10.08, 02:51

          • senseeko Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 21.10.08, 23:07
            yowah76 napisała:
            Ja juz o tym tez kiedys pisalam, ze natezenie rudzielcow jest tu
            nieco sprzeczne z prawami biologii,
            O co to, to nie! Sprzeczne z pewnością nie jest.
            Prawa biologii są skomplikowane ale duża ilośc rudzielców, podobnie jak 3 dzieci
            chorych na chorobę genetyczną w rodzinie posiadającej 4 dzieci i jedno z czworga
            dzieci chore na tę samą chorobę w innej rodzinie jest ZGODNE Z PRAWEM (biologii
            i RP)
            (chodziło mi i Rachunek Prawdopodobienstwa. A Wy myśleliście, że o co?)
            • yowah76 Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 22.10.08, 01:48
              Moge sie zgodzic, ze w stadle blondynka plus rudzielec bylo pol na
              pol wsrod potomstwa. Ale w nastepnych pokoleniach, moze z wyjatkiem
              Natalii z Robertem, rudych powinno byc mniej, juz raczej blond by
              sie pokazal, bo jednak na takie geny latwiej trafic.
            • yowah76 Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 22.10.08, 02:28
              A, teraz dopiero przeczytalam dzielo senseeko ;) Podziwiam szczerze,
              ja do ludzkiej genetyki nie mialam nigdy cierpliwosci (jak i do
              ludzi ogolnie). Niemniej, w obliczu ogolnoswiatowego zaniku genow
              blond w populacji - nie wierze w tych wszystkich ciemnej masci
              heterozygotow, plodzacych armie jasmowlosych dziatek. Czy to rudych
              czy blond. Pomyslcie, ale tak szczerze: ile znacie osob naturalnie
              jasnowlosych? 1/4 znajomych? (nie mam na mysli tzw ciemnych blondow,
              tylko klasyczny, jasny)pewnie nawet tyle nie.Ile z nich ma
              ciemnowosych rodzicow? Ile znacie osob rudych??? Policzmy u mnie:
              jeden rudy kolega w przedszkolu, ruda wredna z rownoleglej w
              podstawowce (a mialam rocznik rzedu 300 osob, 10 klas) i moze sie
              tam ktos jeszcze ryzawy w tym moim molochu podstawowym przewinal
              (wyz demograficzny), ryza, bo nie ruda kolezanka z liceum - chyba
              tyle. I jeszcze dziewczyna znajomego, poznanianka zreszta, z
              niewiarygodnym dosc kolorkiem.I moze ze 3 osoby, ktore w penym
              swietle i przy dobrych checiach moznaby za rude uznac. Nawet tu w
              Anglii rudzielcami i ryzymi slawnej, az takich urozmaiconych
              rodzinek sie nie widzi chociaz zageszczenie w populacji wieksze,
              faktycznie i to w imponujacych odcieniach czasami. Ale zazwyczaj,
              jak to z recesywnym genem - wyglada to tak, ze rodzice sa jasnawi,
              czasem ktores lekko rdzawe, a jedno z dzieci wybucha plomieniem.
              Gdyby wystapil jakis inbredzik to moze i predzej bym sie
              przekonala;)))
              pisze to ja, milosniczka kasztanek;)
              • senseeko Re: odcienie jednej barwy i genetyka? 22.10.08, 14:56
                Nie zapominaj yowah, że dla każdego, że tak brzydko powiem, miotu, liczysz RP od
                nowa.
                A jak wyliczałam w krzyżowkach ów RP dla niektórych zestawów wynosi nawet 3/4 na
                korzyść rudego.
                Poza tym allele recesywne mają to do siebie, że przez pokolenia mogą się nie
                ujawniać a tu nagle srrrruu, bo trafiło na siebie dwoje nosicieli.
                I chociaż prawdopodobieństwa poczęcia z krzyżówki takich nosicieli dzieciaczka o
                recesywnym fenotypie wynosi 0,25% czyli 1/4, to znam rodziny gdzie wszystkie
                dzieci po kolei dziedziczyły tenże fenotyp, ewentualnie jedno się wyrodziło.
                A rudy - czerwony wcale taki znowu recesywny nie jest, co też w krzyżówkach było
                widać.
                Dlatego rudy z rudą może mieć blondasków, ale z brunetami to już by w tej
                rodzinie było gorzej, jakiś ciemny blond owszem, jeśli rodzice powiedzmy
                kasztanowaci.
                Do tego musisz jeszcze dołozyć fakt, ze jasnym blondynkom z wiekiem włosy
                ciemnieją, a po urodzeniu dziecka to już w sposób galopujacy. Wększość moich
                pszenicznych, żytnich i lnianych kolezanek w tej chwili już takowa nie jest.
                (Niektóre są wtórnymi blondynkami, bo ciemnienie włosów odczuły jako kryzys
                tożsamości)
                Co do rudych to rzeczywiście z klasy nie znałam ich wielu, ale np na sasiedniej
                ulicy mieszkała rodzina mocno wielodzietna, której nie nazywano inaczej jak
                "banda rudzielcow" bo faktycznie, nie wiem ilu ich tam było, legendy głosiły ze
                piętnaścioro i wszyscy w najróżniejszych odcieniach rudego. Od rudawozłotego
                blondu do marchewki. Matka była złotą blondynką.
                Jeśli teraz owa piętnastka się rozmnożyła, to pewnie znacząco podnieśli poziom
                rudości w mieście. A jeśli jeszcze część wyemigrowała do (simply red) Irlandii,
                to... ;)
        • senseeko odcienie jednej barwy i genetyka - uwaga długie! 21.10.08, 22:30
          lezbobimbo napisała:

          > Btw. ja sie zastanawiam nad tym 3-pokoleniowym rudym wlosiem.
          > Czy rudy to nie przypadkiem najslabsza alela z dostepnych kolorów?

          Po pierwsze - ten allel, a nie ta allela.

          > Myslalam, ze rude alele najslabsze (recesywne), blond dominuja nad
          > rudymi, a szatynowe i czarne dominuja nad blond? Chyba ze sie myle?
          > Jak bardzo recesywny jest blond, tzn. czy wystepuje BLONDblond?

          Wydaje mi się, że podobnie jak u innych zwierząt, za kolor włosów u człowieka odpowiada kilka genów, z których niektóre mają więcej niż dwa allele. Nie będzie więc to prosta krzyżówka typu AA x aa
          Już prędzej typu AABB x aabb lub nawet AABBC x aabbcc i kombinacje tychże.
          Rozróżnia się dwa podstawowe typy barwnika we włosach:
          • Eumelaniny - brązowo-czarne
          • Feomelaniny - zółto-pomarańczowo-czerwone

          Eumelanina posiada cząsteczki o większych rozmiarach ich średnica sięga do kilku mikronów, podczas gdy jaśniejsza feomelanina posiada cząsteczki o wiele mniejsze, o średnicy ułamków mikrona.
          pl.wikipedia.org/wiki/Melanina
          (Duża zawartość eumelaniny chroni skórę przed poparzeniem, daje efekt ładnej opalenizny, opóźnia niekorzystne następstwa szkodliwego działania słońca na skórę. Natomiast feomelanina, poprzez aktywizację wolnych rodników, jest odpowiedzialna za niekorzystne następstwa promieniowania, zarówno wczesne, jak i późne, szczególnie zaś za kancerogenezę - stąd problemy rudych (Natalii) ze słońcem.)
          Dla uproszczenia przyjmijmy, że dziedziczenie podstawowej barwy - rudy/blond/ciemny uwarunkowane jest dwoma genami a i b.
          Podejrzewam, że najbardziej recesywny będzie jednak blond, nie rudy bo spowodowany jest brakiem, lub znikomą ilością feo- lub eumelaniny.
          I ta forma "wybrakowana" będzie występować jako a0 (powinno być zapisane z indeksem) dając włosy bardzo jasne, prawie białe.
          Dalej mamy allel blond, oznaczmy go jako "a".
          Jego forma dominująca A będzie dawać odcień rudy, gdzie
          aa - jasny (żółtawy) blond
          AA i Aa - rudy
          Dla uproszczenia pomijamy obecność lub brak genow odpowiedzialnych za rozmieszczenie barwnika we włosie, co daje różną intensywność i rózne odcienie.
          Drugi gen, "B" odpowiedzialny będzie za produkcję eumelaniny i w zależności od allelu otrzymamy
          bb - DHICA eumelanina - barwnik ciemny, brązowy o średnim zgęszczeniu - włosy brązowe
          BB - DHI eumelanina - barwnik ciemny odpowiedzialny za kolor czarny o bardzo wysokim zagęszczeniu - włosy czarne
          Bb - włosy ciemnobrązowe.
          (tu nie jestem pewna czy to jest aby na pewno w jednym loci, bo może być to w dwóch, ale dla potrzeb rozważań o rudości możemy ten schemat przyjać)
          no i powinien być jeszcze dodatkowy allel, nazwijmy go b0, czyli brak barwnika, dający - brak koloru czyli włosy bardzo jasne do białych, albo też odpowiednio b1, b2 itd dający obecność melaniny ale w mniejszych ilościach

          Genotypy aaBB, aaBb i aabb dadzą efekt podobny jak BB, Bb i bb czyli czernie i brązy, może nieco tylko rozjaśnione żółtym odcieniem feomelaniny.
          Natomiast genotypy AA dołożą odcień czerwonawy dając wspomniane w książce efekty od marchewkowych do kasztanowatych

          Przy całkowitym braku melaniny osobnik oczywiście będzie albinosem niezależnie od ukladu pozostałych genów (ale bedzie to zawdzieczać innej mutacji np na szlaku produkcju tyrozyny).
          Posiadając allel b0 będzie albo blondynem (aa), albo rudzielcem (Aa lub AA)
          jeśli będzie to allel b1, czy kolejne, jego blond czy rudość zostanie "przyciemniona" jakąś tam dawką którejś z eumelanin.

          idźmy dalej korzystając z Twojej rozpiski:

          > Chcialabym zrobic te krzyzówke genetyczna Borejkom, bo cos mi nie pasi z wnukami:
          >
          > Rudy Ignac + blond Mila = 2 blond i 2 rude córki

          Taki efekt (fenotypy rude i blond) moglibyśmy z tej krzyżówki uzyskać tylko wtedy gdy i Mila i Ignac byliby heterozygotami

          Aa x Aa
          (Ale wtedy oboje byliby rudzi)
          Jednak jeśli rudy (co jest bardzo prawdopodobne) ma wiele alleli wielokrotnych od aa - żółtawy blond do AA czerwony rudy poprzez a1, a2 itd charakteryzujace się różnymi odcieniami i natężeniem feomelaniny od żółtego przez pomarańczowy do czerwonego
          Wtedy Mila mogłaby być np aa1 a Ignac aA
          dałoby to w efekcie dzieci blond aa,
          blond o kolorze włosów Mili aa1,
          bardziej rudych niż Ignac - Aa1
          i o kolorze Ignaca aA.

          Niewykluczona jest też sytuacja że Mila jest powiedzmy aa1 a Ignac a1A
          co by dawało blondynki aa1,
          jasnorude, czy wręcz pomarańczowe a1a1
          i rude a1A
          Oczywiście podobnych kombinacji może być więcej.
          A jeśli do tego dołożymy jakąś odmianę genu b która występowałaby choćby tylko u Mili, to zyskamy jeszcze dodatkową gamę odcieni z komponentą jasnobrązową.
          Np Mila mogła być aa1b0b1 - złota blondynka w kolorze starego złota
          (żółty plus pomarańczowy plus lekki brąz)
          Ignac Aa1b0b0 - rudy (czerwony) bez komponenty brązowej (choć chyba przynajmniej jedno b miał, bo MM nic nie wspomina o takich przypadłościach jak w przypadku Natalii, która z pewnością była b0b0 a z rudości A - i drugi allel albo blond albo inny z alleli a np pomarańczowy - zaraz to samo nam wyjdzie w krzyżówce)

          W układzie aa1b0b1 x Aa1b0b0 możemy teoretycznie otrzymać nawet osobnika
          Aa1b0b0 czyli bardzo rudego, takiego jak Natalia, nadwrażliwego na słońce (czerwony+pomarańczowy i bez eumelaniny)
          i powiedzmy Aa1b1b0 o ciemniejszych nieco włosach i bardziej odpornego na działanie promieni słonecznych
          oraz pszeniczną blond Pulpę aa1b0b0 o jasnej karnacji
          i nieco ciemniejszą Gabę aa1b1b0

          Innymi słowy wszystko się zgadza

          > 1 blond Gaba + 1 szatyn Pyziak = 1 szatynka tygrysia & 1 miedziana(?) Pyza (czy 1 ruda alela Gaby po ojcu dalaby rade 2 szatynowym Pyziaczym i 1 Gabinej blond aleli?)

          aa1b1b0 - Gaba x Pyziak aabb (plus dodatkowy gen na odcień Pyziaka, ten stalowy ;) )

          to daje aab1b (plus geny Pyziacze) wychodzi Tygrys
          i a1ab0B co daje pomarańczowy przyciemniony ciemnobrązowym, wychodzi miedziana Pyza (zamiast stalowego odcienia wzięła ten "zwykły")
          (pewnie włączyły się jeszcze geny rozpraszające melaninę, wiec wydaje się bardziej ruda niż jest, choć marchewkowa chyba nigdy nie była prawda? A miedziany to przecież brąz (b) z rudawym (a1) odcieniem.
          >
          > 1 blond Gaba + 1 krecony kasztan Grzes = 1 ulizany brunet?! (to > po listonoszu czy po Pyziaku?;)

          kręcony jest dominujacy więc Grześ spokojnie mógł byc heterozygotą, bo fenotyp będzie ten sam

          krecony Kk x prostowłosa kk daje prostowłosego Miągwę kk

          kolor ma B od tatusia i b1 od mamusi plus aa po obojgu
          wychodzi aaBb1 brunet o lekko kasztanowatym odcieniu.
          >
          > 1 ruda Ida + 1 szatyn/brunet Palys = 2 rude dzieci?

          Spokojnie: Ida - Aa1b1b0
          A od Idy dominuje nad a od Pałysa więc dzieciaki wychodzą rude tą Ignacowo, Nataliowo i Idusiowo rudą(czerwoną) rudością.
          Ale z równym prawdopodobienstwem (50%) może się im począć dziecko które odziedziczy od Idy pomaranczowe a1 a od Marka a i będzie tylko rudawe (jak Pyza).
          Teraz dołóżmy kombinację brązów:
          Od Idy b1 lub b0 czyli kolor albo zda się w 100% na rodzaj brązu Marka albo da taki lekko ciemniejszy efekt. Marek był szatyn/brunet, wiec pewnie Bb1 albo coś podobnego, może nawet Bb0.
          Więc mogą mieć dzieci rude, miedziane, ciemny blond a nawet rudawy blond.

          > 1 blond Pulpa + 1 buraczkowy-popielaty blond Baltona = 2 rude dzieci?

          Pulpa aa1b0b0
          jak widać oba potomki dostały po jednym allelu a1, drugi pewnie a od Baltony (choć wykluczyć się nie da, że i u niego jakiś rudawy allel tez wystąpił i wzmocnił efekt Pulpy) i allele b0 b0 od obojga (Baltona musiał mieć choć jeden b0 skoro był popielaty)
          to dało w efekcie rudzielców, ale mogą jeszcze
          • senseeko Re: odcienie jednej barwy i genetyka - dokonczenie 21.10.08, 22:32
            > 1 blond Pulpa + 1 buraczkowy-popielaty blond Baltona = 2 rude dzieci?

            Pulpa aa1b0b0
            jak widać oba potomki dostały po jednym allelu a1, drugi pewnie a
            od Baltony (choć wykluczyć się nie da, że i u niego jakiś rudawy allel tez
            wystąpił i wzmocnił efekt Pulpy) i allele b0 b0 od obojga (Baltona musiał
            mieć choć jeden b0 skoro był popielaty)
            to dało w efekcie rudzielców, ale mogą jeszcze począć jasnych blondasków i
            popielatych
            >
            > 1 ruda Nutria + 1 rudy Rojek = 2 rude dzieci (to chyba jedno ok)
            >
            Jak najbardziej. Choć nie da się wykluczyć i pomarańczowych blondasków, skoro
            Rojek począł swego czasu blond Bellę
            Ufff...

            Mam nadzieję, że to było zrozumiałe. Jeśli nie, to chętnie wejdę w dyskusję.
            • filifionka-listopadowa Re: odcienie jednej barwy i genetyka - dokonczeni 26.10.08, 12:13
              Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej wiedzy! Genetykę zawsze miałam szkolą i
              przenigdy bym nie podejrzewała ,że... ojej... ilość rudzielców w rodzinie B.
              może się zgadzać.
          • ananke666 Proponuję inne rozwiązanie 24.10.08, 00:36
            Proste i wyjaśniające absolutnie wszystko. Mianowicie tezę, że Ignac jest mutantem i nosicielem pierwszego w przyrodzie wściekle dominującego genu rudości! xD
          • lezbobimbo Re: odcienie jednej barwy i genetyka - uwaga dług 03.11.08, 13:09
            senseeko napisała:
            > Po pierwsze - ten allel, a nie ta allela.

            Ten allel ale ta komponenta? Jestem niestety troche do tylu jesli
            chodzi o polskie odpowiedniki slów naukowych.. :)

            > Wydaje mi się, że podobnie jak u innych zwierząt, za kolor włosów
            >u człowieka o dpowiada kilka genów, z których niektóre mają więcej
            >niż dwa allele. Nie będzie więc to prosta krzyżówka typu AA x aa
            > Już prędzej typu AABB x aabb lub nawet AABBC x aabbcc i kombinacje
            >tychże.

            Jejku dzieki stoktroc tysieczne Senseeko za to wytlumaczenie!
            Fascynujace! Dotychczas myslalam, ze wlosy to sie tak "prosto i
            zwyczajnie" krzyzuja jak kolory oczu. A tu tyle kombinacji!
            Chcialam Ci juz wczesniej podziekowac za tyle pracy i mundrosci
            wlozonej w napisanie posta, ale co rusz sie gubilam w innych
            watkach ;)
      • senseeko Re: odcienie jednej barwy 21.10.08, 19:27
        hopdoprzodu napisała:

        > W "JT" na stronie 29, kiedy Józinek przybywa do dziadków na Sylwestra, przy
        > stole roi się od kuzynów, których głowy lśnią i mienią się odcieniami jednej
        > barwy: marchewkowym, miedzianym, rdzawym i przynajmniej dwoma odmianami koloru
        > kasztanowego. Czyli przynajmniej pięcioma odcieniami. Tymczasem z opisu wynika,
        > że przy stole znajduje się czworo dzieci: Ania, Nora, Szymon i Jędrek. Poza
        > Miągwą oczywiście, ale on był "bladym ulizanym brunetem". Niezłe musieli mieć t
        > e
        > czupryny, wielokolorowe :)

        Po pierwsze odcień, to nie to samo, co kolor. Jeśli ja mam powiedzmy rude włosy, to w zależności od oświetlenia, od tego jak poruszę głową moje włosy mogą migotać marchewkowo albo kasztanowato
        Po drugie - wszystko się zgadza - odcienie czerwieni pochodziły od rudych a najciemniejszy odcień brązu pochodził od Ignacego Grzegorza - brunet nie zawsze jest czarny, czasem bywa brązowy, zwłaszcza jeśli mu się jednak jakiś rudy allel zaplątał.
        To nie jest wpadka.
        Podejrzewam, że MM ma sporo rudych w rodzinie i wie co mówi, bo się na to migotanie odcieniami napatrzyła
        (uprzedzając pytania - nie znam pani MM, widziałam ją na żywo może dwa razy i jej włosy też migotały raz bardziej rudo a innym razem bardziej brązowo)
    • hopdoprzodu nieślubne dziecko 13.10.08, 11:20
      W CzP: "Mila pozostawała nadal dzieckiem nieślubnym" - zawsze mi się wydawało,
      że dziecko urodzone przez niezamężną matkę zawsze już pozostanie dzieckiem
      nieślubnym, bez względu na późniejsze zawarcie przez matkę małżeństwa. Więc
      przynaglanie Frycka do ożenku nic tu nie da i biedny Ignac będzie musiał po wsze
      czasy borykać się z tym strasznym odium ...
      • filifionka-listopadowa Re: nieślubne dziecko 14.10.08, 20:32
        To jest już chyba kwestia potocznych poglądów. Mówię o stawaniu się "ślubnym"
        dzieckiem po ożenku rodzicieli.
        Akt ślubu jako woda święcona zmywająca ten straszliwy grzech. ;)
    • piotr7777 Re: Wpadki 19.10.08, 20:01
      OwR - dlaczego Genowefa zwraca się do Dmuchawca per "ty" przy
      pierwszym spotkaniu a w stosunku do innych (często dużo młodszych)
      dorosłych używa formy "pan", "pani"?
      • alitzja Re: Wpadki 19.10.08, 20:20
        piotr7777 napisał:

        > OwR - dlaczego Genowefa zwraca się do Dmuchawca per "ty" przy
        > pierwszym spotkaniu a w stosunku do innych (często dużo młodszych)
        > dorosłych używa formy "pan", "pani"?

        Ach, no cóż za pytanie?! Zapewne swoim szóstym zmysłem wyczuła w nim
        pokrewną duszę i słynne wewnętrzne ciepło, którego brak było innym
        bohaterom (tu alitzja zachichotała szatańsko).
        Wpadka jak nic.
        • anutek115 Re: Wpadki 20.10.08, 08:49
          Mnie się to wpadką nie wydaje. Dzieci tak mają. Ponieważ moje OwR zniknęło w
          pomroce dziejów (pozyczyłam na wieczne nieoddanie) nie pamiętam dokładnie, ile
          Geniusia ma lat - 5? 6? Mój starszy syn ma cztery, i mówi do dorosłych raz per
          "pan/pani", raz na "ty", a o nastolatkach potrafi powiedzieć "gdzie ten
          chłopczyk idzie?" ale równie dobrze "Gdzie ten pan idzie?". Odpowiada też "Do
          widzenia" albo "Cześć" w zależności od tego, jak ktoś się zwróci do niego - jak
          siwobrody starzec powie "cześć", nie ma bata, dziecko odpowiada też "cześć".
          Wiem, że w tym wieku rok (lub dwa) różnicy wieku to przepaść, ale jednak u
          dzieci, które z jakiegoś powodu polubiły starszą osobę może wystąpić... kłopot?
          z prawidłowym "tytułowaniem".
          • uccello Re: Wpadki 20.10.08, 09:43
            piotr7777 napisał:

            > OwR - dlaczego Genowefa zwraca się do Dmuchawca per "ty" przy
            > pierwszym spotkaniu a w stosunku do innych (często dużo młodszych)
            > dorosłych używa formy "pan", "pani"?

            To co pisze Anutek to jedna racja, a to ,że Geniusia potraktowała
            Dmuchawca przy pierwszym poznaniu ,jak zmurszałego zdemenciałego
            staruszka, do , którego trzeba W.O.L.N.O ...i...W.Y.R.A.Ź.N.I.E. i
            troszkę pobłażliwie, to drugie.

            Kiedyś, jak byłam w gościach zapałał do mnie gwałtowną sympatią 2-
            3letni synek gospodarzy. Oprowadzał mnie za rękę po domu, pokazywał
            kurki kuchenki mówił dobitnie NU-NU! R-O-Z-U-M-I-E-S-Z?, potem
            chodziliśmy od szuflady z nożami, do każdego kontaktu i za każdym
            razem NU-NU , z bacznym spojrzeniem w oczy , czy aby mi się kable w
            mózgu nie przegrzewają i przyswajam tyle informacji:)
            • filifionka-listopadowa Re: Wpadki 20.10.08, 22:07
              Dzięki uccello! Byłam trochę zaspana a po przeczytaniu tej opowieści... śmiech
              mnie skutecznie obudził!
    • avvg Re: Wpadki 27.10.08, 18:30
      W "Kwiecie Kalafiora" scena rozmowy Dmuchawca z IIId o współczuciu
      zakończona jest pożegnaniem nauczyciela "Żegnam do jutra, już
      dzwonek", a przecież rzecz dzieje się w sobotę, co wielokrotnie
      zostało podkreślone, bo była to sobota wolna:)
      • k_linka Re: Wpadki 28.10.08, 20:26
        Ale Dmuchawiec byl bardzo roztargniony:)




        avvg napisał:

        > W "Kwiecie Kalafiora" scena rozmowy Dmuchawca z IIId o współczuciu
        > zakończona jest pożegnaniem nauczyciela "Żegnam do jutra, już
        > dzwonek", a przecież rzecz dzieje się w sobotę, co wielokrotnie
        > zostało podkreślone, bo była to sobota wolna:)
        • avvg Re: Wpadki 28.10.08, 22:24
          > Ale Dmuchawiec byl bardzo roztargniony:)

          Był, był, ale pałał taką niechęcią do swej placówki (co zostało
          wspomniane kiedyś), że na pewno nie zapomniałby, że następnego dnia
          nie musi się w niej pojawiać:)
          • kaliope3 Re: Wpadki 28.10.08, 22:41
            Ojejku,a ileż to razy zdarza nam się z rozpędu powiedzieć "dobrze, jutro to
            zrobię",czy "jutro ci to przyniosę do pracy"itp kiedy to jutro to sobota,albo
            dzień wolny.Żadna wpadka moim zdaniem
    • nighthrill Re: Wpadki 30.11.08, 13:37
      Mnie osobiście razi, choć pewnie nie jest to wpadką,że Florian
      zwraca się do Adama na "ty" podczas ich rozmowy na werandzie.
      Florian ma lat czterdzieści parę, Adam ok.30, więc moim
      zdaniem "ty"powinno być wzajemne, bo różnica wieku nie jest
      uderzająca, poza tym Florian nie zna Adama od dziecka.\
      Może jestem przewrażliwona, ale mnie to osobiście wkurzało,kiedy w
      wieku 25 lat pracowałam jakiś czas w urzędzie (nie jako stażystka
      czy przynieś-podaj, tylko osoba ospowiedzialna za aktualizację
      strony internetowej i pisanie artykułów o mieście) i panie ok. 40
      zwracały się do mnie po imieniu bez jakiegokolwiek pytania czy mogą,
      a ja do nich musiałam "pani Jadziu".
      • dakota77 Re: Wpadki 30.11.08, 22:37
        O, wlasnie, tez mi sie do wydalo dziwne. Albo obaj powinni byli sobie mowiac na
        pan, albo Adam Florkowi na ty.
        • lutecja4 Re: Wpadki 21.01.09, 19:52
          jak zwykle w sytuacjach stresowych podczytuje sobie wybrane czesci Jezycjady i
          tym razem mialam na tapecie Tygrysa i Roze
          w rozmowie Olenki z Laura ta pierwsza mowi,ze ma telefon bez abonamentu,ale za
          to duzo placi za rozmowe i dlatego musi uwazac,bo rachunki moga przewyzszyc jej
          pensje-przeciez jesli ma telefon pre-paid, to jej to raczej nei
          grozi-mogloby,gdyby miala telefon wlasnie na abonament
      • justyna302 Re: Wpadki 21.01.09, 20:24
        nighthrill napisała:

        > Mnie osobiście razi, choć pewnie nie jest to wpadką,że Florian
        > zwraca się do Adama na "ty" podczas ich rozmowy na werandzie.
        > Florian ma lat czterdzieści parę, Adam ok.30, więc moim
        > zdaniem "ty"powinno być wzajemne, bo różnica wieku nie jest
        > uderzająca, poza tym Florian nie zna Adama od dziecka.\

        Powiem więcej: Florian nie miał nawet czterdziestki! W Szóstej Klepce, która jak
        wiemy rozpoczyna się "Dziesiątego grudnia 1975 roku.." parę linijek potem
        dowiadujemy się, że Bobcio to "inteligentny sześciolatek zamieszkujący wraz z
        rodziną Żakówpierwsze piętro żółtego domu z wieżyczką". Zatem Bobcio urodzony w
        roku 1969, w Sprężynie miał 39 lat. W trakcie rozmowy z Adamem nie tylko klepie
        go z pocieszeniem po ramieniu, nie tylko mówi do niego jak do młodszego brata,
        ale mamy powiedziane wprost - że Adam mu przypomina jego niedawną młodość!!!
        • dakota77 Re: Wpadki 21.01.09, 20:27
          No tak, w koncu w takim wieku to tylko trumne zamawiac... To nie pierwszy raz,
          kiedy MM postarza psychiczne bohatera. Przeciez Borejkowie-seniorzy od lat
          opisywani sa jak starcy u schylku zycia, podobnie jak Dmuchawiec, nawet hdy mial
          czterdziesci kilka lat.
    • zieleniack Re: Wpadki 30.01.09, 17:56
      nie wiem, czy ktos to juz zauwazyl.. przeglądałam dzis "sprezyne" i
      była tam mowa o kółku polonistycznym, a dokladnie o tym, ze
      polonista przynosił uczniom ciastka sezamowe. ze 2 strony później
      jest napisane, że Łusia je sezamki. To w koncu sezamki czy ciastka
      sezamowe? Bo to przeciez co innego - ciastka są z ciasta, a sezamki
      to posklejane miodem ziarenka sezamu.
    • bubo45 Re: Wpadki 15.02.09, 14:45
      Uwaga ogólne do kóleczka fanów M. Musierowicz. Niezła w swoim
      gatunku - literatury dla młodziaków oraz infantylnych nauczycielek -
      pani MM próbuje sił w felietonie czy nieomal w eseistyce. Ilość
      wpadek, naiwnych opinii, pomyłek, jeśli pamiętam, imponująca.
      Gaduchy do poduchy po Tygodnikach itp. - podradzam pani M., Lepiej
      pisac głupoty o Jeżycach, bo zawsze można powiedzieć, że to fikja.
      Ale o życiu, czy nie daj Boże o historii i polityce, jak się
      okazuje, z literatury niewiele można wywnioskować. Warto to
      przemyśleć. Fanniefan
      • ananke666 Re: Wpadki 15.02.09, 15:13
        bubo45 napisał:

        > Uwaga ogólne do kóleczka fanów M. Musierowicz. Niezła w swoim
        > gatunku - literatury dla młodziaków oraz infantylnych nauczycielek -
        > pani MM próbuje sił w felietonie czy nieomal w eseistyce. Ilość
        > wpadek, naiwnych opinii, pomyłek, jeśli pamiętam, imponująca.

        Przykłady?
        • kkokos Re: Wpadki 15.02.09, 15:38
          > Przykłady?

          oj ananke, chyba się nie doczekasz. ktoś, kto traktuje post tak protekcjonalnie
          (choć kulą w płot :), nie zniży się do dłuższych dyskusji.
          • ananke666 Re: Wpadki 15.02.09, 16:15
            Nie jestem bezkrytycznym wielbicielem ;) i nie zakładam, że wpadek i omyłek nie
            ma. Możliwe, że są. Ale nie przyjmę tego a priori, bez podawania przykładów.
    • isk.ierka Re: Wpadki 08.03.09, 17:46
      Nie wiem czy ktoś już o tym pisał,( nie miałam czasu czytac
      wszystkich postow), wiec jeśli powtarzam czyjś wątek to przepraszam.
      Zastanawiam sie w jakim wieku Robrojkowi urodziła się Bella. Jeśli w
      CR ma on około 35 lat a Bella 16,to musiała urodzi się gdy jej tatuz
      był dziewiętnastolatkiem. O ile dobrze pamiętam to wtedy działał (
      chyba) w grupie ESD i biegał za Anielką. Chyba że działał na dwa
      fronty i był w tak młodym wieku niezłym ogierkiem. Albo mi pomyliły
      się lata. Napiszcie co sadzicie na ten temat.
      • anutek115 Re: Wpadki 08.03.09, 18:50
        isk.ierka napisała:

        > Nie wiem czy ktoś już o tym pisał,( nie miałam czasu czytac
        > wszystkich postow), wiec jeśli powtarzam czyjś wątek to przepraszam.


        Ach, nie ma za co, nie ma za co! Nie ma sposobu, by tak hop sioup przekopać całe forum :-))).

        Albo mi pomyliły
        > się lata. Napiszcie co sadzicie na ten temat.

        Jeśli chodzi o Robrojka, to proszę:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=84284795&a=85045981
        Mój własny wpis :-), z którego wynika, że jest gorzej, niż pamiętasz - 19 lat to byłby wręcz dojrzały wiek :-)...
        • isk.ierka Re:do Anutek 115 08.03.09, 19:43
          BARDZO DZIEKUJE Ci za odpowiedz. Szczerze mówiąc to zawsze lubiłam
          Robrojka i ne zastanawiałam się nad tymi nieścisłościami. Dopiero
          moja Mama zwróciła na to uwagę gdy czytała Jeżycjadę. Szkoda że p.
          Muserowicz troszeczkę nie dopatrzyła tej sprawy, bo gdyby to
          przeanalazowac dokładniej to niszczy to dośc mocno kryształową
          przejrzystośc taj postaci.( Robrojek wychodzi jeszcze ogniściej niż
          Pyziaczek) Na szczęście potrafię czytac nie zwracając uwagi na
          mniejsze czy większe wpadki. Pozdrawiam.
          • lutecja4 Re:do Anutek 115 09.03.09, 21:40
            ja tez nie pamietam,czy to juz bylo, ale jesli nie,to pytam-jakim cudem Laura (w
            Zabie)na 10 byla w kosciele u Dominikanow i spiewala przy oltarzu,a przed 11 juz
            byla w domu i z przerazeniem sprawdzala,jak mala Mila kopie w brzuchu Pyzy
    • agnieszka_azj Re: Wpadki 09.03.09, 23:09
      Pisałam już o tym kiedyś w innym wątku, ale tutasj chyba nie...

      Jeżeli w "Idzie sierpniowej" Ida rozpoczyna naukę w liceum w roku
      1979, to maturę powinna robić w 1983. Liceum trwało cztery lata i
      raczej nie zdarzało się, zeby ktoś na tym etapie "przeskoczył"
      klasę.

      Tymczasem w "Opium" mamy wiosnę'83 i Ida, zamiast kuć do matury (co
      sama wtedy robiłam, rozpocząwszy naukę w liceum we wrześniu'79),
      już sobie studiuje. Medycynę. Jakim cudem ?
    • ananke666 ciasto w "Żabie" 29.04.09, 13:35
      Na Dzień Dziecka Mila upiekła bułeczki, a potem ciasto z jabłkami. Dodała do
      niego wszystko, z wyjątkiem mąki... :)
    • ananke666 Re: Wpadki 24.05.09, 22:30
      Starszawe, ale co tam.

      Kalamburka
      "To chyba od czasu, jak Gizela raz nie wytrzymała tego pyskowania i wlepiła jej porządnego klapsa w chudy tyłek - po raz pierwszy w życiu, ale i po raz ostatni, to pewne. Mila zawzięła się wtedy! Nie odzywała się i nie jadła przez dwa dni. Doprowadziła wreszcie do tego, że Gizela się złamała i ją, smarkatą, przeprosiła!"

      Język Trolli
      "Ta dowcipna kobieta była wprawdzie dość popędliwa (doskonale pamiętał, jak piecze klaps wymierzony jej sękatą dłonią w młode pośladki), lecz jednocześnie nikt w rodzinie nie był równie bystry i pojętny jak ona."

      Zapomniał wół, jak cielęciem buł?
      • senseeko Re: Wpadki 15.08.09, 22:12
        ananke666 napisała:

        > Starszawe, ale co tam.
        >
        > Kalamburka
        > "To chyba od czasu, jak Gizela raz nie wytrzymała tego pyskowania i wlepiła jej
        > porządnego klapsa w chudy tyłek - po raz pierwszy w życiu, ale i po raz ostatn
        > i, to pewne. Mila zawzięła się wtedy! Nie odzywała się i nie jadła przez dwa dn
        > i. Doprowadziła wreszcie do tego, że Gizela się złamała i ją, smarkatą, przepro
        > siła!"
        >
        > Język Trolli
        > "Ta dowcipna kobieta była wprawdzie dość popędliwa (doskonale pamiętał, jak pie
        > cze klaps wymierzony jej sękatą dłonią w młode pośladki), lecz jednocześnie nik
        > t w rodzinie nie był równie bystry i pojętny jak ona."
        >
        > Zapomniał wół, jak cielęciem buł?

        No, ale tego to bym wpadką nie nazwała.

        Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów. Wprawdzie nie uważam, by autor tego powiedzonka miał chociaż blade pojęcie o krowach, ale sens tegoż powiedzonka jest w miarę sensowny. tak więc Mila dorósłszy mogła spokojnie zmienić pogląd na kary cielesne.
        Mogła tez wyznawać moralność Kalego.
      • lauratygrysica Re: Wpadki 03.12.14, 19:05
        Mnie nurtuje od pewnego czasu jedna kwestia (prawdopodobnie już poruszana): Pyza urodziła się w listopadzie roku 81, natomiast wspomniany ślub Gaby i Pyziaka miał miejsce w roku 82, kiedy to Ignacy był internowany i przez to Gaba popełniła największy błąd swojego życia. Rozumiem, że ceremonia miała miejsce już po rozwiązaniu? Kłóci mi się to z wypowiedzią Mili w rozmowie z Różą, gdy mówi, że namówiła Pyziaka na ślub, kiedy Gaba okazała się być w ciąży. Dość długo go namawiała. Poza tym nigdy nie ma mowy o nieślubnej ciąży córki, podczas, gdy ciąża wnuczki jest szeroko omawiana.
        • bupu Re: Wpadki 03.12.14, 19:37
          lauratygrysica napisała:

          > Mnie nurtuje od pewnego czasu jedna kwestia (prawdopodobnie już poruszana): Pyz
          > a urodziła się w listopadzie roku 81, natomiast wspomniany ślub Gaby i Pyziaka
          > miał miejsce w roku 82, kiedy to Ignacy był internowany i przez to Gaba popełni
          > ła największy błąd swojego życia. Rozumiem, że ceremonia miała miejsce już po r
          > ozwiązaniu? Kłóci mi się to z wypowiedzią Mili w rozmowie z Różą, gdy mówi, że
          > namówiła Pyziaka na ślub, kiedy Gaba okazała się być w ciąży. Dość długo go nam
          > awiała. Poza tym nigdy nie ma mowy o nieślubnej ciąży córki, podczas, gdy ciąża
          > wnuczki jest szeroko omawiana.

          Wibbly wobbly timey wimey, czyli ta czasoprzestrzeń w Jeżycjadzie jakoś tak się dziwnie marszczy pod oczami.
    • ananke666 Wpadki moto 25.05.09, 12:47
      Pamiętacie malucha, którego naprawiano za pomocą grzebania w bagażniku.
      Druga do kolekcji jest syrenka bosto z Pulpecji:
      "Pomalowana na fiołkowo syrenka bosto, prawdziwy PRL-owski zabytek z lat
      sześćdziesiątych, z rykiem, smrodem i wysiłkiem pchająca się w górę Roosevelta..."

      Syrenka ta nie mogła być z lat 60., bo produkcja bosto zaczęła się dopiero w
      1971. Wątpię, by Baltona dysponował prototypem z 1968, byłaby to sporo warta
      gratka dla kolekcjonerów.

      "Baltona opuścił rozchwierutane klapy osłony przeciwsłonecznej, a gdy i to nie
      wystarczyło, wydobył z kieszeni swoje ciemne okulary; drugą, identyczną parę
      wyjął ze schowka obok kierownicy i podał Patrycji."

      Ze schowka, którego ta syrena zdaje się wcale nie miała...
      • lutecja4 winda 15.08.09, 12:16
        dlaczego w "Imieninach", po wyjściu od Lelujków, towarzystwo nie zmieściło się
        do jednej windy-windy są sześcioosobowe, a ich było akurat sześcioro, w tym
        jedno czteroletnie dziecko
        a może w Poznaniu windy są jakieś mniejsze?
        • dakota77 Re: winda 15.08.09, 12:20
          W starych blokach czesto windy sa dosc ciasne, zupelnie inny standard
          niz dzisiaj. Moze takie byly w ich bloku?
          • lutecja4 Re: winda 15.08.09, 12:56
            moja babcia mieszkała w bardzo starym wieżowcu-windy są tam sześcioosobowe,
            dodatkowa-zatrzymująca się na półpiętrach-pięcioosobowa
            ich było sześcioro, w tym jedno małe dziecko
            • dakota77 Re: winda 15.08.09, 13:34
              Alez wierze:). Ale juz moj szwagier mieszka w bloku z lat 50-tych i w
              windzie ledwo sie upchna trzy osoby, tak na oko.
              Nie twierdze, ze to nie byla wpadka, ale jednak windy sa rozne:)
            • ginny22 Re: winda 15.08.09, 19:48
              Po co ta winda zatrzymywała się na półpiętrach? Nigdy takiego
              wynalazku nie widziałam.
              • szprota Re: winda 15.08.09, 21:40
                W Łodzi w starych kamienicach też są takie. Mają dwoje drzwi na różnych
                ścianach. Jak się winda zatrzymuje na półpiętrze dla jednych drzwi, jest na
                całym piętrze dla tych drugich.
                A w ogóle są na taki specjalny kluczyk, byle kto w nie nie wsiądzie.
                • lutecja4 Re: winda 15.08.09, 21:46
                  wieżowiec babci jest bardzo stary-ma na pewno ponad 40lat-jedna
                  winda-zatrzymująca się na piętrach, taka z drugimi drzwiami od wewnątrz-może
                  przewozić 6osób
                  druga-zatrzymująca sie na półpiętrach-5osób
                  a po co ona zatrzymuje się na półpiętrach?-architekt tak sobie wymyślił :))
                  • skrzydlate.bobry Re: winda 15.08.09, 22:01
                    Jednak bywają windy, do których trzy osoby wchodzą pod warunkiem, że nie maja
                    bagaży, rzeczywiście. Więc nie jest to wpadka ewidentna, chyba że ktoś mieszka w
                    Poznaniu i pamięta, jakie windy były w owym czasie w tym konkretnym bloku, i
                    były to windy na sześć osób.
          • ananke666 Re: winda 15.08.09, 13:35
            Z nudów czytałam kiedyś plakietki w windach, prawie wszystkie stare windy
            posiadały "udźwig 500 kg lub 6 osób".
            • kkokos Re: winda 15.08.09, 20:31
              oj niekoniecznie, takie z wewnętrznymi drzwiami zawsze były góra czteroosobowe

              a w latach 80. były częste windy z drzwiami pośrodku, które można było otworzyć,
              jak się jechało z meblami - ale gdy te drzwi były zamknięte, to też miejsca było
              mniej niż na 6 osób, tak mi się wydaje
              • kotbert Re: winda 24.08.09, 15:50
                A ja trochę obok tematu, ale z zamiarem podkreślenia, że są różne dziwne windy
                :] Ja np. słyszałam o takich, które zatrzymują się na co drugim piętrze.
                • szprota Re: winda 24.08.09, 18:57
                  Owszem, w akademiku Olimp na Lumumbowie były takie (w Łodzi, ofc)
                  • vauban Re: winda 24.08.09, 21:03
                    A np. w Toruniu w wieżowcach przy Matejki i Gałczyńskiego. Szczerze ich
                    nienawidziłem. I były to windy czteroosobowe (udźwig 380 kg chyba).
                • turzyca Re: winda 08.09.09, 21:29
                  Ja mam taka. Zatrzymuje sie na parterze a potem na 1/2 i 3/4 - trzeba sobie
                  przejsc pol pietra we wlasciwym kierunku. I mieszcza sie w niej tylko trzy osoby
                  i to zdecydowanie na scisk.
    • pani.marto Re: Wpadki 24.08.09, 21:31
      Ależ wątek! Dopiero dziś go odkryłam i muszę się pochwalić, że zmogłam cały :)

      Więc dorzucam swoje 3 grosze - w "Szóstej klepce", Cesia ma podać Dance ściągę,
      którą chce tej drugiej przekazać Pawełek. A przecież Cesia, jeśli dobrze
      pamiętam, siedziała pod ścianą, tak że patrząc w lewo, widziała rzymski
      pawełkowy profil... Więc w którą stronę ona ma przekazać tę ściagę Dance, do
      ściany?!

      Nie mam przy sobie "Szóstej klepki", czy ktoś mógłby to zweryfikować? :) Zawsze
      mnie to drażniło w tej scenie...
      • the_dzidka Re: Wpadki 24.08.09, 22:02
        Chyba że miała podać ją do tyłu. Może Pawełek błyskawicznie
        rozwiązał zadania dla obu grup? (Podział na klasówkach: od ściany
        grupa pierwsza, dalej grupa druga, grupa pierwsza, grupa druga...)

        Ale i tak - bravissimo za dociekliwość :-))
        • pani.marto Re: Wpadki 24.08.09, 22:07
          Chyba właśnie nie, bo z tego co pamiętam to Danka po spóźnionym wejściu do klasy
          siada smętnie w środkowej ławce! Więc w ogóle nie ma tu sensu :)

          Ale pokroić się za ten brak sensu nie dam ;p
          • juliet88 Re: Wpadki 27.08.09, 14:04
            Nie wiem czy to było już... (doczytałam na razie do 3 strony tematu:P)W "kwiecie
            kalafiora" na początku mamy Sylwestra. Dlaczego nikt nie wspomina o urodzinach
            Mili? Kończy wtedy 42 lata... Czyżby nikt nie pamiętał?
            Poza tym czy nie uważacie, że to dziwne, że 7 stycznia na urodzinach Anieli w KW
            jest Joasia? Jakoś nie przejawiały szczególnej zażyłości w Kłamczusze - Aniela
            natomiast stwierdza "miesiąc temu nie przypuszczałam, że będę miała aż troje
            przyjaciół na urodzinach". Kiedy zdążyły się tak zaprzyjaźnić? Skoro jest na
            tych urodzinach Joasia to czemu nie ma np. Oli Sobkowiak?
            Jednocześnie w "Idzie sierpniowej" Ida użala się nad tym, że nikt jej nie chce,
            nikt jej nie kocha itd... A z KW wynika, że jednak w jakimś związku z tym
            Waldemarkiem była, bo za nią wynosił śmieci i przynosił węgiel. Takich rzeczy
            się nie robi dla dziewczyny na której nie zależy, no nie?
            Poza tym co się stało z ambicjami sportowymi Gaby? Ach i jeszcze takie drobne w
            sumie - Nutria w liceum miała problemy z matmą, a w KW dr Kowalik wspomina o
            tym, że Nutria jest najlepsza z matematyki. Trochę się pozmieniało...
            (tak w ramach odświeżania KW)
            • jamniczysko Re: Wpadki 27.08.09, 14:45
              Od wynoszenia śmieci przez Waldemarka (czy też Waldusia raczej, bo
              Waldemarek to był ten od Tamarki) do sierpniowych depresji Idy
              minęło ponad pół roku, czyli wieczność dla emocjonalnej nastolatki.
              Walduś uciekł, bo przestraszył się świnki, a w ogóle to on chyba
              pierdoła był.

              O urodzinach Mili nie pamiętali, bo naówczas w ogóle rzadko na nią
              zwracali uwagę. Nikt nie zapytał, dlaczego masuje się po brzuchu,
              dlaczego zjada papki (tzn. z wypowiedzi taty Borejko wynika, że
              rodzina przyjęła tłumaczenie, iż chuda Mila się odchudza).
              • wawak1 Re: Wpadki 27.09.09, 23:50
                Waldemarek wcale nie był pierdoła :) Cwaniak na cztery nogi kuty. Wyczuł pismo
                nosem i nie chciał mieszkać razem z całą tą gromadą przez resztę swojego życia.
            • lezbobimbo Re: Wpadki 27.08.09, 17:12
              juliet88 napisała:
              W "kwiecie> kalafiora" na początku mamy Sylwestra. Dlaczego nikt nie wspomina o
              urodzinach> Mili? Kończy wtedy 42 lata... Czyżby nikt nie pamiętał?

              Nikt nie pamietal, bo MM raczyla dopisac Mili jakies urodziny dopieroz w
              apokryfie to jest w Kalamburce po wielu latach i dawno przeminietych ptokach :D

              > Poza tym czy nie uważacie, że to dziwne, że 7 stycznia na urodzinach Anieli w
              KW> jest Joasia? Kiedy zdążyły się tak zaprzyjaźnić?

              Troszke moze dziwne - zwlaszcza ze w Klamczusze Joasia troche sobie z Anielli
              drwila ochoczo z Ola. Ale zakladam, ze zaprzyjaznily sie miedzy tomami :) po tym
              jak Aniella w postaci Hamleta zdobyla serca calego LO do ktorego nie chodzila,
              tudziez swego technikum :)
              A w ogole Joasia bylaby pewnie zapomniana jak wiekszosc innych bohaterow
              drugiego planu gdyby nie byla karmiona, tfu, tfu to jest potrzebna w fabule, aby
              byc kuzynka Gaby i tak jom wprowadzic w scenerie :D
            • szprota Re: Wpadki 30.08.09, 17:42
              juliet88 napisała: Ach i jeszcze takie drobne w sumie - Nutria w liceum miała problemy z matmą, a w KW dr Kowalik wspomina o tym, że Nutria jest najlepsza z matematyki. Trochę się pozmieniało...

              A to mnie akurat nie dziwi. Sama w liceum zaczęłam mocno kuleć z przedmiotów, z którymi w podstawówce szło mi bardzo dobrze (geografia, żeby daleko nie szukać). Primo: liceum wymagało dużo bardziej systematycznej nauki. Secundo: poza nielicznymi wyjątkami, stosunek do nauczyciela przedmiotu przeważnie jednak przekłada się na oceny z tegoż przedmiotu.
              Poza tym w szkole podstawowej matematyka to przede wszystkim algebra, a w liceum także geometria i rachunek prawdopodobieństwa.
            • marslo55 Re: Wpadki 31.08.09, 13:19
              a) Urodziny Mili - dzielna Mila nie ma czasu na takie przyjemności jak własne
              urodziny. Albo wstydzi się przyznać do swojego wieku - u MM 40 lat to już
              przecież emerytura.
              b) Urodziny Anieli - Ola pobiła Anielę w licealnym konkursie piękności. Może
              Aniela jej to zawistnie zapamiętała?
              c) "Niekochana" Ida - nie skarży się przecież, że jej nigdy nikt nie chciał,
              tylko że teraz nie chce. A zresztą Walduś Idy zarażonej świnką nie chciał już też:(
    • ananke666 Gdzie jest Tygrys? 31.08.09, 10:13
      Noelka:

      "Tygrysek (smarkula sama tak się nazwała po tym, jak jej Gabrysia po raz
      pierwszy przeczytała "Kubusia Puchatka"), zamiast obierać migdały - cichcem je
      wyżera."

      W "Kubusiu Puchatku" nie ma Tygrysa. Jest dopiero w "Chatce Puchatka".
      • agnieszka_azj Re: Gdzie jest Tygrys? 31.08.09, 18:21
        ananke666 napisała:

        > Noelka:
        >
        > "Tygrysek (smarkula sama tak się nazwała po tym, jak jej Gabrysia
        po raz
        > pierwszy przeczytała "Kubusia Puchatka"), zamiast obierać
        migdały - cichcem je
        > wyżera."
        >
        > W "Kubusiu Puchatku" nie ma Tygrysa. Jest dopiero w "Chatce
        Puchatka".

        Te dwie książki często traktowane są "całościowo". I wydawane w
        jednym tomie.
        Można uwielbiać Puchatka i nie pamiętać, ktora z historii
        przynależna jest do którego tomu. Wiem po sobie ;-)
        • ananke666 Re: Gdzie jest Tygrys? 31.08.09, 20:42
          Ty możesz nie pamiętać, autor powinien ;)
          • agnieszka_azj Re: Gdzie jest Tygrys? 31.08.09, 21:17
            Chodziło mi o to, że o tych książkach (i nie tylko o tych) mysli
            się jako o całości - książki o Kubusiu Puchatku.
            Podobnie jest z Mary Poppins. Pippi czy Emilem. Mówię "Emil ze
            Smalandii" czy "Dzieci z Bullerbyn" i nie dookreslam, o którą z
            części mi chiodzi ;-)
            • ananke666 Re: Gdzie jest Tygrys? 31.08.09, 21:24
              OK. Przekonałaś mnie, bo uświadomiłam sobie, że nie pamiętam, co jest w której
              części Dzieci z Bullerbyn.
              • ananke666 Re: Gdzie jest Tygrys? 31.08.09, 21:25
                No i faktycznie traktuję te książki jak jedną.
                Hau, hau :)
    • ananke666 fantazje pieniężne 31.08.09, 10:17
      W Ż stoi, że Żaba w celach zarobkowych uczyła angielskiego parkę zerówkowiczów.
      Przez cały maj jednakże nie była u nich ani razu, nie zamierzała, nie
      przygotowywała się do lekcji, nic, a przeciwnie, popadła w długi.
    • lezbobimbo Re: Wpadki 08.09.09, 17:03
      Ja tam nie wiem, czy to juz wpadka, ale dopisze, bo cos mi nie pasi.
      Bedzie ponownie samochodowo. Otoz przechodzilam niedawno kolo malucha czyli
      Fiacika i nie moglam sie nadziwic, jakie to male pudeleczko. Dach owego pojazdu
      siegal mi gdzies do okolic biustu, a nie jestem wszak specjalnie wysoka
      (przecietny wzrost az nudno:). I teraz ja nie za bardzo rozumiem, jak do takiego
      maciupkiego autka wepchneli sie wysocy ponoc Grzes i Gaba? Nie czuli sie
      niekomfortowo, z kolanami kolo uszu? :P A juz calkiem przechodzi me pojecie, jak
      sie tam jeszcze wepchnal ogromny, tlusty Bernard?
      Moze w wyobrazni wszystko sie miesci, ale w maluchu chyba nie.. :PPP
      • ananke666 Re: Wpadki 08.09.09, 17:44
        Och, zdziwiłabyś się, gdybyś wiedziała, ILE osób da się wpakować do malucha...
      • kkokos Re: Wpadki 08.09.09, 17:47
        lezbobimbo napisała:

        jak do takieg
        > o
        > maciupkiego autka wepchneli sie wysocy ponoc Grzes i Gaba? Nie
        czuli sie
        > niekomfortowo, z kolanami kolo uszu? :P A juz calkiem przechodzi
        me pojecie, ja
        > k
        > sie tam jeszcze wepchnal ogromny, tlusty Bernard?
        > Moze w wyobrazni wszystko sie miesci, ale w maluchu chyba
        nie.. :PPP
        >


        ech, bimbo, młoda jesteś, to i maluchem nie jeździłaś :))
        maluchem długie lata jeździł marek niedźwiecki, a ma zdecydowanie
        ponad 190 cm
        mieścili się, bo musieli. bernard na tylnym siedzeniu bokiem musiał
        siedzieć i nóżki mu niewątpliwie mocno zdrętwiały, bo i przeciętnym
        (jak ja, też uosobienie przeciętności w tej materii) drętwiały po 20
        minutach. ludzie naprawdę jeździli tą mydelniczką na południe
        europy! obolali, ale jeździli.
        • ananke666 Re: Wpadki 08.09.09, 18:56
          Ja mam na koncie jazdę z czterema facetami słusznego wzrostu, w tym dwoma grubymi.

          Zaświadczam, że do malucha wlazło 7 osób, 6 dziewczyn i kierowca. Co prawda była
          to bardzo mało uczęszczana droga i dość krótki odcinek, ale, acz niezgodnie z
          prawem, przejechaliśmy. Zainteresowanym wyjaśniam, jak to było możliwe: trzy
          dziewczyny siedziały z tyłu, jedna leżała im na kolanach, na brzuchu, z nogami
          zgiętymi w kolanach i stopami celującymi w podsufitkę. Dwie były na przednim
          siedzeniu, jedna na kolanach drugiej. Kierowca siedział zwyczajnie. Ta leżąca to ja.
          • lezbobimbo Re: Wpadki 08.09.09, 19:26
            ananke666 napisała:
            Zainteresowanym wyjaśniam, jak to było możliwe: trzy
            > dziewczyny siedziały z tyłu, jedna leżała im na kolanach, na brzuchu, z
            nogami> zgiętymi w kolanach i stopami celującymi w podsufitkę. Dwie były na
            przednim> siedzeniu, jedna na kolanach drugiej. Kierowca siedział zwyczajnie. Ta
            leżąca to ja.

            Brzmi jak randka marzen w Clown Car :)
            No jak sie uprzec to do budki telefonicznej tez mozna wepchnac kilka-nascie
            osob, ale czy to potrzebne i przyjemne? :D
            • ananke666 Re: Wpadki 08.09.09, 20:09
              Przyjemne nie było, potrzebne owszem. Inszy transport zdechł i alternatywa to
              parę km piechotą w nocy, z wiejskimi pijaczkami po drodze. Brrr.
              • andrzej585858 Re: Wpadki 08.09.09, 20:34
                Maluch - szczyt marze obywatela epoki kiedy to Polska rosła w siłę a ludziom
                żyło się dostatniej:-)))
                Przypomniał mi się dowcip z tamtej epoki kiedy to w ten sposób rozszyfrowano
                pełną nazwę malucha czyli FIAT 126p - w pelnej wersji miało to brzmieć następująco :
                Fatalna Imitacja Auta Turystycznego 1-osobowego 2-drzwiowego 6- krotnie
                przepłaconego.
                Ot jakie czasy - taki i samochód - co nie zmienia faktu że był bardzo popularny
                i nawet do Włoch niektórzy nim dojeżdżali przekraczając Alpy :-)))
                • ananke666 Re: Wpadki 08.09.09, 20:54

                  > FIAT 126p - w pelnej wersji miało to brzmieć następująco :
                  > Fatalna Imitacja Auta Turystycznego 1-osobowego 2-drzwiowego 6- krotnie
                  > przepłaconego.


                  Prześliczne. Głupawki dostałam od razu...
                • lezbobimbo Re: Wpadki 08.09.09, 21:03
                  andrzej585858 napisał: rozszyfrowano
                  > Fatalna Imitacja Auta Turystycznego 1-osobowego 2-drzwiowego 6- krotnie
                  przepłaconego.

                  Piekne :) Wrzucim to w cytaty :))))

                  > Ot jakie czasy - taki i samochód - co nie zmienia faktu że był bardzo
                  popularny> i nawet do Włoch niektórzy nim dojeżdżali przekraczając Alpy :-)))

                  Samobojcy!!! :-D Pewnie z tego wzielo sie przekonanie, ze serce to sobie mozna
                  miec miekkie, ale tylek twardy :)
          • kkokos Re: Wpadki 08.09.09, 22:48
            ananke666 napisała:

            > Ja mam na koncie jazdę z czterema facetami słusznego wzrostu, w
            tym dwoma gruby
            > mi.
            >
            > Zaświadczam, że do malucha wlazło 7 osób, 6 dziewczyn i kierowca.
            Co prawda był
            > a
            > to bardzo mało uczęszczana droga i dość krótki odcinek, '


            sorry, że offtopicznie-kombatancko :)
            ja pamiętam podobną jazdę w sto osób, ale chyba nie w maluchu (!? -
            nie pamiętam) w samiuteńkim centrum warszawy, na rondzie
            marszałkowska/aleje jerozolimskie, koniec lat 80., my wszyscy świeżo
            pełnoletni i mocno przebojowi, a rondo w remoncie i tłum milicjantów
            na nim. pamiętam, ze niejaka magda kuliła się gdzieś nam pod nogami,
            a niejaka zuzanna leżała na naszych kolanach (nas z tyłu normalnie
            siedzących czwórka). i magda-panikara piszczała cały czas: "na pewno
            nas milicja złapie, ja się boję, jak się boję, co to będzie, co to
            będzie, o matko, ratunku, na pewno nas zatrzymają, o matko". swoją
            drogą, dlaczego nikt nas nie zatrzymał, skoro na kilometr, w biały
            dizeń, było widać, że nas tam za dużo w tym samochodzie, że wszyscy
            młodzi, a więc łatwy łup - nie wiem.
            i tak dojechaliśmy na działkę rodziców kolegi nad zalew zegrzyński.
            to nie jest blisko :)
            • agnieszka_azj Re: Wpadki 08.09.09, 23:45
              kkokos napisała:
              > sorry, że offtopicznie-kombatancko :)

              To ja tez powspominam offtopicznie i kombatancko ;-)

              Maluchem pojechalismy w podróz poślubną - nie do Wenecji, tylko na
              Mazury i byliśmy bardzo zadowoleni, że mamy malucha, bo w czasach
              przedslubnych mój luby woził mnie na motorze.

              A kilk lat wcześniej maluchem organizowałam zaopatrzenie dla
              kilkudziesięcio osobowego obozu harcerskiego, przemierzając drogi i
              bezdroża województw poznańskiego i gorzowskiego w poszukiwaniu
              herbaty, papieru toaletowego i innych dóbr trudnodostępnych.
              Jazda maluchem po leśnych wykrotach z nogami za oknem, bo w miejscu
              gdzie powinnam je trzymać stała bańka z mlekiem, to jedno z
              mocniejszych moich przezyć tamtego lata ;-)
              • lezbobimbo Re: Wpadki 09.09.09, 00:13
                agnieszka_azj napisała:
                > kkokos napisała:
                > > sorry, że offtopicznie-kombatancko :)
                > To ja tez powspominam offtopicznie i kombatancko ;-)

                Bardzo mi sie podobaja Wasze kombatanckie offtopy :))) Dawajcie wiency o tych
                maluchowych przygodach :))
                • meduza7 Re: Wpadki 09.09.09, 08:36
                  Mając dziesięć lat jechałam z rodzicami i rodzeństwem maluchem na wczasy, na
                  drugi koniec Polski. Siedzieliśmy na tylnym siedzeniu w czworo, tyle, że
                  rodzeństwo jeszcze wtedy było małe, więc ile miejsca takie dziecko zajmie ;)
                  Bagaże były poupychane wszędzie dookoła, w bagażniku, który siłą rzeczy duży być
                  nie mógł, pod nogami i chyba jeszcze przywiązane na dachu :)

                  Przypomniał mi się jeszcze kawał: czym się różni maluch od Mercedesa? Niczym: w
                  razie wypadku w obu strefa zgniotu sięga do silnika.

                  I jeszcze jeden: jedzie sobie facet i widzi przy drodze drzewo, na którym wisi
                  maluch, a wkurzony kierowca kręci się obok. Zatrzymuje się więc i pyta, o co
                  chodzi, czy może jakoś pomóc. Na to kierowca malucha: - Że jest mały -
                  wiedziałem; że słabo ciągnie - wiedziałem; ale że boi się psa...
                  • croyance Re: Wpadki 09.09.09, 11:57
                    Przypomniala mi sie teraz jedna z wypraw maluchem do Niemiec (tym razem
                    RFN) - jechalismy do ciotki do Husum.

                    Samochod dzielnie sie spisal i do celu dojechal, i prawie wrocilby bez
                    szwanku do Gdanska, ale niestety pod samym domem zalamal sie dach.
                    Doslownie pekl! tak byl obladowany.
                  • the_dzidka Re: Wpadki 10.09.09, 10:15
                    Z podobnych kawałów:
                    Co to jest autosugestia? - Mały Fiat.

                    No i czym się różni syrenka od Rolls Royce'a?
                    Syrenka ma listwy boczne na drzwiach, a Rolls Royce - nie.
                • agnieszka_azj Re: Wpadki 09.09.09, 12:14
                  lezbobimbo napisała:

                  > agnieszka_azj napisała:
                  > > kkokos napisała:
                  > > > sorry, że offtopicznie-kombatancko :)
                  > > To ja tez powspominam offtopicznie i kombatancko ;-)
                  >
                  > Bardzo mi sie podobaja Wasze kombatanckie offtopy :))) Dawajcie
                  wiency o tych
                  > maluchowych przygodach :))
                  >

                  Ulubionym dowcipem moich kolegów było wstawienie malucha wychowawcy
                  między drzewa. Akurat koło szkoły rosły tak w sam raz na długość
                  maluszka - drzewo z przodu, drzewo z tyłu. Wstawić się dało,
                  wyjechać - już nie. Potrzebnych do tego było czterech przeciętnie
                  silnych licealistów ;-)

                  Jak się zebrała większa ekipa kawalarzy, to wstawili tego malucha
                  na podest przed wejściem do szkoły, wnosząc go po kilku schodach.
                  Mina Profesora, kiedy po otworzeniu drzwi zobaczył przed nimi swój
                  samochód - bezcenna :-)
                  • lutecja4 Re: Wpadki 09.09.09, 22:02
                    agnieszka_azj napisała:
                    > Ulubionym dowcipem moich kolegów było wstawienie malucha wychowawcy
                    > między drzewa. Akurat koło szkoły rosły tak w sam raz na długość
                    > maluszka - drzewo z przodu, drzewo z tyłu. Wstawić się dało,
                    > wyjechać - już nie. Potrzebnych do tego było czterech przeciętnie
                    > silnych licealistów ;-)
                    >
                    > Jak się zebrała większa ekipa kawalarzy, to wstawili tego malucha
                    > na podest przed wejściem do szkoły, wnosząc go po kilku schodach.
                    > Mina Profesora, kiedy po otworzeniu drzwi zobaczył przed nimi swój
                    > samochód - bezcenna :-)
                    w moim liceum chłopcy też wstawili malucha dyrektora między drzewa :))
        • lezbobimbo Re: Wpadki 08.09.09, 20:34
          kkokos napisała:
          > ech, bimbo, młoda jesteś, to i maluchem nie jeździłaś :))

          A tyz prawda, w muzealnych czasach perelu wozili mnie wiekszymi Fiatami,
          Polonezami, Skodami, Ladami, Syrenkami, Audi a czasem trafil sie nawet Zuk czy
          Trabi :) albo Merc, wiec sie kompletnie rozbestwilam :D Nawet ta Skoda byla
          przestronniejsza.. Dlatego me pojecie przechodzi, jak sie w tym maciupkim
          fiaciku mozna zmiescic, nie bedac zmuszona do wyjmowania sobie tego pinceta po
          skonczonej jezdzie.. :P

          > mieścili się, bo musieli. bernard na tylnym siedzeniu bokiem musiał
          > siedzieć i nóżki mu niewątpliwie mocno zdrętwiały, bo i przeciętnym
          > (jak ja, też uosobienie przeciętności w tej materii) drętwiały po 20>
          minutach. ludzie naprawdę jeździli tą mydelniczką na południe
          > europy! obolali, ale jeździli.

          No nie watpie, ze w dzikich czasach trzeba bylo mydelniczke przebolec, ale ze
          tez w latach 90ych jeszcze musieli sie w to wpychac i to rosle ponoc osoby. Ze
          tez Gaba miala komfort myslenia o jakiejs zupce na przyklad, a nie o
          dretwiejacych konczynach.. I jeszcze znosili w tej puszce sardynek tubalny spiew
          obfitego Bernarda, masakra :D
          • sowca Re: Wpadki 08.09.09, 23:20
            Osobiście potwierdzam - jechało kiedyś maluchem 7 osób. Nie pamiętam
            już, jaka była konfiguracja, ale również wynikła z absolutnej
            konieczności, ciemną nocą i na zadupiu. Wszyscy dojechali cali i
            zdrowi, acz może niekoniecznie było im wygodnie. Za to ubaw byl po
            pachy.
            Zresztą, Gaba narzeka (w myślach, oczywiście) na niewygodę.
        • croyance Re: Wpadki 08.09.09, 22:33
          Mysmy kilka razy pojechali maluchem do NRD :-D cztery osoby, raz nawet
          wiezlismy w srodku umywalke i sedes :-D
          • kkokos Re: Wpadki 08.09.09, 22:38
            croyance napisała:

            > Mysmy kilka razy pojechali maluchem do NRD :-D cztery osoby, raz
            nawet
            > wiezlismy w srodku umywalke i sedes :-D

            tia, to były słodkie czasy - moja matka wiozła szafkę łazienkową
            spod elbląga do warszawy. nie żeby ładna ta szafka, tylko że w ogóle
            tam była, a w warszawie nie do dostania. ale szafka kurturalnie
            żukiem jechała, nie maluchem :)

      • the_dzidka Re: Wpadki 10.09.09, 10:11
        Oj Bimbo, żebys Ty wiedziała, co się pakowało do malucha...
        Dwoje dorosłych, dwoje dzieci, torba, gitara i pies - i jeszcze
        zostawało mnóstwo miejsca na pakunki! :) Bo jak Ci może wiadomo,
        bagaznik w malaczu praktycznie nie istniał...
        • lezbobimbo Re: Wpadki GiGiGiiii 10.09.09, 13:24
          No juz dobrze, przyjmuje, ze od biedy Gaba i Grzes (GiG dla skrotu)
          wpakowali sie tam i nie dosc ze na randke to i do Wenecji w podroz
          poslubna jechali, bo lubia cierpiec :PPP
          Ale ze tam sie im wpakowalo jeszcze opasle Bernardzisko i ta puszka
          sie nie rozpukla to nie umiem sobie wyobrazic :P
          • agnieszka_azj Re: Wpadki GiGiGiiii 10.09.09, 16:18
            lezbobimbo napisała:

            > Ale ze tam sie im wpakowalo jeszcze opasle Bernardzisko i ta
            puszka sie nie rozpukla to nie umiem sobie wyobrazic :P

            To świadczy wyłącznie o tym, że Twoja wyobraźnia ma możliwości duzo
            mniejsz niż maluch :-)))
          • the_dzidka Specjalnie dla lezbobimbo! ;) 13.09.09, 10:34
            Ukochane moje wątki z Forum Humorum (kurde, trzeci raz tego posta
            piszę!!!):

            forum.gazeta.pl/forum/w,384,7174574,7174574,Przygody_z_FIATem_126p.html


            i kontynuacja:

            forum.gazeta.pl/forum/w,384,73013775,,Sentyment_do_Malucha.htm
            l?v=2
            • turzyca Ostrzezenie specjalne! 14.09.09, 18:59
              Czytajac zalinkowane przez the_dzidke watki nalezy odstawic jedzenie i picie
              oraz ostrzec otoczenie przed fala dziwnych dzwiekow. Czytanie w pracy grozi
              uduszeniem.
              • andrzej585858 Re: Ostrzezenie specjalne! 14.09.09, 20:28
                Dobrze że przeczytałem ostrzeżenie :-))) Coś fantastycznego!!!
                Czytając historie związane z maluchem az zaczynam żałowac że nie posiadam prawa
                jazdy - ile przygód mnie ominęło :-)))
                • ewaty Re: Ostrzezenie specjalne! 14.09.09, 23:29
                  Koleżeństwo moje (8 dorosłych osób) wybrało się w 2 maluch do Grecji
                  zarabiać pieniądze. Nadal się lubią, rozmawiają ze sobą, bywatą u
                  siebie...Z moich wspomnień studenckich: wyjazd w plener w środek
                  lasu, po drodze most, ale jeszcze bez zrowionych wjazdów i zjazdów z
                  owego. Koledzy plunęli w dłonie, wnieśli i znieśli środki lokomocji
                  z mostu. Tyle emocji to kosztowało, że gdy dojechaliśmy kolega
                  wypadł na trawkę przez drzwi pasażera...
            • lezbobimbo Re: Specjalnie dla lezbobimbo! ;) 15.09.09, 14:27
              the_dzidka napisała:
              > Ukochane moje wątki z Forum Humorum (kurde, trzeci raz tego posta
              > piszę!!!):

              O mateczko forum, zakwiczalam sie z zachwytu!! Jejku i to espeszaly
              for Moi-Moi :))) Niech Ci w grzecznych kotach wynagrodzi!! Dzieki Ci
              za to maluchowe rozpasanie, bedzie lektura do wracania na posepne,
              zimowe wieczory :DDD I ile czarujacych okreslen tego cudu techniki -
              kaszlak, biszkopt, BMW (blaszak malo wygodny:)

              Teraz to juz calkiem nie pojmuje, jak Bernard wsiadl w toto i nie
              wypadlo kaszlakowi dno :) I dlaczego Grzesiowi nie zostala
              swiezo wyrwana raczka biegow w dloni :)
              • lezbobimbo Re: Specjalnie dla lezbobimbo! ;) 15.09.09, 14:42
                Zacytuje Wam, co o kaszlakach mowia z przerazeniem cudzoziemcy (za
                wicipediom angielskom:)

                "In the deep countryside of Poland the Fiat 126 is commonly known as
                being very unreliable (especially in emergency situations involving
                snake bites from the species Viperis murasakis)and many stories of
                its notoriety have surfaced over the years."

                Slyszycie? Zwlaszcza przy ukaszeniu zmii w gluszy nie powinno sie
                posiadac malucha :D (hiss hiss hissss)

                A jak na nasze cudo pseudowloskie mawiali w innych krajach?

                "In Albania it is known as (Kikirez). In Croatian and Serbian it is
                known as Peglica (diminutive of pegla = 'iron'), in Slovene as Bolha
                (= 'flea'), Piči-poki (loosely translated as Fast-and-loud). In
                Hungarian, it is known as kispolszki (while the 125p is the
                nagypolszki, which means 'big' Polski), kispolák or törpe-polyák,
                where kis means small, törpe dwarf, and polák or polyák is an old-
                fashioned word for a Pole; also, the car was nicknamed egérkamion,
                meaning a mouse's truck.
                In Germany and Ireland (and possibly in the UK), the Fiat 126 was
                known as the "Bambino", the Italian word for child.
                In Cuba it is known as "Polaquito". In Chile it is known as "Bototo".

                (mysi truck zachwycil mnie najbardziej :)
                • mankencja Re: Specjalnie dla lezbobimbo! ;) 17.09.09, 10:12
                  zrobiłam ankietę wśród krewnych i znajomych w kwestii przenoszenia
                  nauczycielskuiego malucha:)

                  - przyjaciel mojego M. (M. jak Mateusz, nie jak mąż) przenosił
                  - M. przenosił jakiś inny pojazd podobnych gabarytów
                  - mój tata do tej pory załuje, że nie było go w szkole, gdy koledzy
                  transportowali malucha pani od biologii (z czego zrobiła się chryja, bo mąż
                  tejże pani widział całe zajscie z okna i wskazał sprawców)
                  - moja mama nie przenosiła, ale za to znała takiego, co własnymi rękami
                  wyciągnął Warszawę z rowu

                  ciąg dalszy nastąpi
                  • agnieszka_azj Re: Specjalnie dla lezbobimbo! ;) 17.09.09, 16:30
                    mankencja napisała:
                    - moja mama nie przenosiła, ale za to znała takiego, co własnymi
                    rękami
                    > wyciągnął Warszawę z rowu
                    >

                    Samojeden ??? To osiągnięcie, bo Warszawa to kawał wozu był.
                    • mankencja Re: Specjalnie dla lezbobimbo! ;) 17.09.09, 18:36
                      bo to był taki osiedlowy obelix :)
                      poza tym nie przeniosl jej przecież na drogę pod pachą, tylko podniósł jej tył
                      (i tak niezły ciężar). to niestety wszystkie szczegóły, jakie znam
                • ready4freddy Re: Specjalnie dla lezbobimbo! ;) 07.03.10, 10:24
                  lezbobimbo napisała:

                  > Zacytuje Wam, co o kaszlakach mowia z przerazeniem cudzoziemcy (za
                  > wicipediom angielskom:)
                  >
                  > "In the deep countryside of Poland the Fiat 126 is commonly known as
                  > being very unreliable (especially in emergency situations involving
                  > snake bites from the species Viperis murasakis)and many stories of
                  > its notoriety have surfaced over the years."
                  >

                  and this is something we call "bullshit" over here. jak bedziesz kiedys w
                  glebokiej Wolsce, zwlaszcza w gorach, to sie zdziwisz ile tam maluchow. byl taki
                  dowcip o maluchu, ktory wciagal TIRa pod gore, i potem kierowca TIRa pytal,
                  dlaczego sie iskry sypaly - bo recznego gosc w maluchu zapomnial zwolnic. wbrew
                  pozorom maluchy sa twarde, nawet bardzo.

                  takoz nie bardzo rozumiem Twoje zdziwienie wysokoscia malucha - ma on 134 cm,
                  wtedy takie samochody sie robilo - wspolczesny maluchowi Fiat 127 nie jest wiele
                  wyzszy. powiem wiecej - Jaguar XJ6 z lat 90tych ma 137 cm, a trudno go nazwac
                  malym, nie we wzroscie problem :)
      • isia_54 Re: Wpadki 25.11.14, 23:02
        Moze w wyobrazni wszystko sie miesci, ale w maluchu chyba nie.. :PPP
        pisz swoją odpowiedź

        W czasach PRLu będąc na wakacjach w Sulęcinie widziałam 5 (słownie pięciu) grubych milicjantów w maluchu, do dziś mnie ten obraz prześladuje
        • dziabka1 Re: Wpadki 27.11.14, 11:19
          isia_54 napisał(a):

          > Moze w wyobrazni wszystko sie miesci, ale w maluchu chyba nie.. :PPP
          > pisz swoją odpowiedź
          >
          > W czasach PRLu będąc na wakacjach w Sulęcinie widziałam 5 (słownie pięciu) grub
          > ych milicjantów w maluchu, do dziś mnie ten obraz prześladuje


          Może takie więcej gumiane byli?
          (ciekawe, czy ktoś identyfikuje cycata)
          :)

    • majself Re: Wpadki 08.09.09, 20:55
      Tysięczny post, HA!

      Wpadka z liceum, do którego Laura chciała zdawać - wybierała się do tej szkoły,
      do której chodził Wiktor, a tymczasem wspomniane było, że Wiktor był od niej
      starszy o 5 lat. Zatem na pewno nie spotkaliby się w szkole, bo w owych czasach
      licea były czteroletnie, a Wiktor nie repetował klasy.
      • lezbobimbo Re: Wpadki (jubileuszowy OT) 08.09.09, 21:06
        majself napisała:
        > Tysięczny post, HA!

        Twoj byl 1001, sam tysieczny zgarnela Ananke666. A ja zaledwie 999-ty, ale tez
        ladny :)
      • marslo55 Re: Wpadki 12.09.09, 21:31
        Widzę trzy wytłumaczenia, acz słabe.
        Pierwsze: zakochana do obłędu Laura podjęła decyzję ze względów
        sentymentalnych, bo wystarczało jej, że on tam kiedyś chodził.
        Drugie: Wiktor uwielbiał swoje liceum i często do niego wpadał.
        Trzecie: Laura liczyła, że informacje uzyskane od byłych nauczycieli
        jej lubego okażą się kluczowe w procesie podboju jego serca.
    • sta-fraszka Re: Wpadki 09.09.09, 13:08
      Wiek Tunia, Nerwusa i Natalii.

      Nijak nigdy nie moglam sobie tego ulozyc.
      Tunio jest od Nerwusa przynajmniej trzynascie lat starszy.
      Tunio od Natalii tylko dziewiec (CHYBA ZE NIE PAMIETAM)

      Czy Natalia w istocie jest az tyle starsza od Nerwusa? Hmm.


      No i fakt, ze Tunio fajny byl jako nastolatek.
      • alitzja Re: Wpadki 09.09.09, 17:03
        Odnoszę wrażenie, że gdzie pada kwestia, że Natalia jest starsza od
        Filipa o 3 lata.
        3, nawet 4 lata, które z kolei wychodzą z Twojego rachunku, to nie
        jest moim zdaniem jakaś przepaść pokoleniowa.
    • aganoreg Re: Wpadki 19.09.09, 12:13
      Najnowsza wpadke sponsoruje oficjalna strona MM.

      Skąd Ignaś czerpał informacje na temat klasycznych uczesań damskich?
      Ignaś czerpał z książki „Kultura materialna starożytnej Grecji”, tom 2, pod
      redakcją Kazimierza Majewskiego, rok wydania: 1978. Tak się składa, że i
      ja mam to dzieło na swoim regale. Rozdział poświęcony fryzurom jest bogato
      ilustrowany [...] otóż to ją właśnie (fryzure - dop. moj) miał na myśli młody
      Ignacy, kiedy przyglądał się młodej Mili podczas nocnych pląsów przy jasnym
      świetle księżyca, w podrozdziale 3 rozdziału „1956” powieści „Kalamburka”.
      • ananke666 Re: Wpadki 24.09.09, 20:38
        Wpadka jest, ale tylko po lekturze strony. Ignac mówił o kilku rozprawach, nie
        konkretnej książce. I przy tym mi się wydaje, że to także zamierzony
        anachronizm. Zobaczcie:

        "Niedawno zapoznałem się z tym obszernym zagadnieniem, przeglądając kilka
        rozpraw na temat kultury materialnej starożytnej Grecji."
        [Matko, co za
        nadęta mowa... przyp. mój]

        Jeśli wrzucimy w google albo zapytamy w bibliotece o kulturę materialną
        starożytnej Grecji, w pierwszym rzędzie dostaniemy właśnie to. Ładnie
        zamaskowana zachęta do przeczytania książki.
      • senseeko Re: Wpadki 24.09.09, 21:31
        aganoreg napisała:

        > Najnowsza wpadke sponsoruje oficjalna strona MM.
        >
        > Skąd Ignaś czerpał informacje na temat klasycznych uczesań damskich?
        > Ignaś czerpał z książki „Kultura materialna starożytnej Grecji”, to
        > m 2, pod
        > redakcją Kazimierza Majewskiego, rok wydania: 1978. Tak się składa, że i
        > ja mam to dzieło na swoim regale. Rozdział poświęcony fryzurom jest bogato
        > ilustrowany [...] otóż to ją właśnie (fryzure - dop. moj) miał na myśli młody
        > Ignacy, kiedy przyglądał się młodej Mili podczas nocnych pląsów przy jasnym
        > świetle księżyca, w podrozdziale 3 rozdziału „1956” powieści
        > „Kalamburka”.

        A nie! To też nie wpadka, choc to zabawne :)
        Owszem autorka korzystała z tej ksiazki, ale nie Ignacy. On mógł się opierać na badaniach kolegi z roku lub swoich albo też (bo zdaje się, że studentem był wtedy) czerpać pełnymi garściami z wykładów profesora. I tenże profesor lub jego następca wydał w 1978 roku ksiazkę.

        Tak sie składa, że wiem ile czasem trwało wydanie ksiazki naukowej w owych latach. Nie uwierzycie, ale wiem o pewnej ksiązce, która została oddana do druku na 20 (sic!) lat przed jej wypuszczeniem do księgarń!!!
        Wydawca - PWN. Ksiazka nie historyczna i absolutnie apolityczna.

        Zatem - to nie wpadka. cndu
        • iwoniaw Akurat, z wykładów... 30.09.09, 23:52
          > Owszem autorka korzystała z tej ksiazki, ale nie Ignacy. On mógł się opierać na
          > badaniach kolegi z roku lub swoich albo też (bo zdaje się, że studentem był wt
          > edy) czerpać pełnymi garściami z wykładów profesora. I tenże profesor lub jego
          > następca wydał w 1978 roku ksiazkę.

          Profesor Majewski nie pracował na uniwersytecie w Poznaniu, tylko weWrocławiu i
          Warszawie. Pierwsze wydanie wzmiankowanej książki miało miejsce w 1956 roku,
          więc może i Ignac mógłby czytać taką świeżutką spod prasy, ale pani
          Autorka wprost odpowiedziała inaczej...
          www.muzarp.poznan.pl/muzeum/muz_pol/AREA_IV/KMajewski4.html
          - dotarcie do powyższej informacji zajmuje jakieś 3 sekundy wpisania nazwiska w
          Google.

          A żeby było jeszce śmieszniej, sprawdziłam w "K", że w 1956 Ignac nie oglądał
          żadnych obrazków z fryzurami. Oglądał w 1946 w "Mitologii" Parandowskiego.
          Lapitkę z kunsztowną fryzurą.

          Jednym słowem - MM chciała przedobrzyć, dopisując post factum Ignacowi
          erudycyjne lektury.
          • lezbobimbo Re: Akurat, z wykładów... 09.10.09, 00:06
            iwoniaw napisała:
            > A żeby było jeszce śmieszniej, sprawdziłam w "K", że w 1956 Ignac nie oglądał>
            żadnych obrazków z fryzurami. Oglądał w 1946 w "Mitologii" Parandowskiego.>
            Lapitkę z kunsztowną fryzurą.
            > Jednym słowem - MM chciała przedobrzyć, dopisując post factum Ignacowi>
            erudycyjne lektury.

            Ano! Btw. MM tez nalega, aby jej mlode a wlochate fanki z ksiegi gosci zaczely
            sie czesac tak wlasnie, wg rzezb tych. A po cholere, pytam? :)

            I w ogole tak smiesznie wychodzi, jakby w Polsce tylko jedna ksiazka na temat
            Grecji czy Krety byla (no ja wiem, lata 46-56, czarne zamazane ryciny albo ich
            brak kompletny, ale zawszec - sztychy z klasycznych rzezb tudziez drobiazgowe
            encyklopedie (z hiperrealistycznymi drzeworytami) zdarzaly sie nawet w 19 wieku :)

            A teraz jest na internecie tyle oceanow informacji graficznej, pieknie sfoconej,
            kolorowej (lacznie z zasobami muzeów rozmaitych) na temat Grecji i nie tylko, ze
            dydaktyczne wciskanie jednej, wiekowej ksiazki polskiej jest jakos tak..
            wzruszajaco poczciwe :) I trąci spopielalą, ususzoną myszką :)
            • sowca Re: Akurat, z wykładów... 15.10.09, 21:57
              Nie wiem, czy można to zaliczyć do wpadek, czy raczej do niewiedzy.
              W kazdym razie jestem aktualnie chora na zapalenie oskrzeli i
              przypomniała mi sie chorujaca Natalia w "Tygrysie i Róży". otóż, jak
              wiemy, Natalia cierpi na grypę, połączoną prawdopodobnie z
              zapaleniem płuc, sądząc po ostrym kaszlu. Jeszcze w czwartek czuje
              się na tyle źle, że leży, śpi, ma gorączkę i bardzo kaszle, a Ida
              decyduje się postawić jej bańki. Tymczasem rano w piątek Natalia,
              choć słaba, wstaje z łóżka, w sobote myje głowę "całkowicie wbrew
              rozsądkowi" i ogólnie jest na chodzie, a w niedzielę rano przynoszą
              jej dzieci do opiekowania się, sama zaś Nutria wychodzi z domu!
              Otóż, możliwe, że antybiotyki i bańki tak jej pomogły. Natomiast
              idiotyzmem jest fakt, że dzień po bańkach Natalia wstaje z łóżka. Po
              bańkach należy bowiem lezeć plackiem co najmniej dwa dni, potem
              dopiero powoli wstawać. Bańki bardzo osłabiają i człowiek naprawde
              nie ma siły zwlec się z łóżka. A już na pewno 3 dni po bańkach
              delikwent nie powinien się opiekować małymi dziećmi i wychodzić z
              domu, w dodatku w lutym!
    • kooreczka Kolczyk Żaby 24.09.09, 17:39
      Do liceum i gimnazjum chodziłam, widziałam dziesiątki modeli kolczyków, ale żeby
      ktoś instalował sobie na skrzydełku kółko a'la dojna krowa na łańcuchu jeszcze
      nie widziałam.

      Dopuszczam możliwość, że to kolczyk "na zagojenie", choć te także zazwyczaj
      umieszcza się na sztyfcie.
      • mmaupa Re: Kolczyk Żaby 24.09.09, 17:47
        > Do liceum i gimnazjum chodziłam, widziałam dziesiątki modeli kolczyków, ale żeb
        > y
        > ktoś instalował sobie na skrzydełku kółko a'la dojna krowa na łańcuchu jeszcze
        > nie widziałam.

        O, a ja widuję, nawet nie aż tak rzadko.
        • ananke666 Re: Kolczyk Żaby 24.09.09, 20:23
          Ja też widuję. W nosie, w brwi. Ale zobaczcie, GDZIE on jest wbity.
    • wawak1 samochód, Robrojek i 78 rok 28.09.09, 00:08
      Bardzo mnie ciekawi sprawa prowadzenia syrenki przez Robrojka owej feralnej nocy
      sylwestra 1978 kiedy to mama Borejko doznała perforacji wrzodu. Robrojek
      pożyczył samochód od szwagra. Wedle wszelakich szacunków ma wtedy około 15 lat
      (nawet 14 jeśli przyjąć, tak jak na tym forum,że jest z rocznika '63). Czy
      szwagier mógłby pożyczyć samochód takiemu małolatowi? Prawa jazdy chyba nie mógł
      mieć. Znam co prawda nawet 14-latków którzy byli dobrymi kierowcami, niemniej
      jakoś taka sytuacja nie wydaje mi się prawdopodobna w centrum dużego miasta...W
      razie wpadki konsekwencje mogłyby być bardzo nieprzyjemne zarówno dla kierowcy
      jak i właściciela pojazdu.
      • ananke666 Re: samochód, Robrojek i 78 rok 28.09.09, 00:43
        W latach 70 chyba dawali od szesnastego roku życia. Z wiekiem bohaterów jest
        jakiś obłęd, to wiadomo ;) Np. Ceśka w pierwszym półroczu I kl. liceum ma latek 16.
        • andrzej585858 Re: samochód, Robrojek i 78 rok 28.09.09, 06:33
          Potwierdzam. W moim liceum były dla uczniów organizowane jak najbardziej
          oficjalnie kursy nauki jazdy. Za naprawdę niewielka opłatę mozna było zdobyć
          prawo jazdy. Choć na pewno nie w wieku 14 lat.
          • wawak1 Re: samochód, Robrojek i 78 rok 01.10.09, 09:09
            Nie miałem o tym pojęcia. Myślałem ,że od 17-stu lat dopiero.
            I jeszcze jedna sprawa - jak miał szwagra to oznacza,że siłą rzeczy miał
            siostrę. Czy jest ona gdziekolwiek wspominana?
            • agnieszka_azj Re: samochód, Robrojek i 78 rok 01.10.09, 10:44
              wawak1 napisał:

              > I jeszcze jedna sprawa - jak miał szwagra to oznacza,że siłą
              rzeczy miał
              > siostrę. Czy jest ona gdziekolwiek wspominana?

              Jest - w "CR" jako uzasadnienie emigracji Robrojka do Łodzi. Tam
              miał rodzinę - siostrą, która mu pomagała.

              Jeśli dobrze pamiętam... ;-)
              • jamniczysko Re: samochód, Robrojek i 78 rok 01.10.09, 11:28
                I miała koleżankę z wilgotnym, ryjkowatym noskiem, z którą Robrojek
                nie chciał się ożenić, bo głosowała na Kwaśniewskiego ze względu na
                jego urodę.
                • the_dzidka Re: samochód, Robrojek i 78 rok 01.10.09, 15:11
                  I swatała go z siostrą proboszcza, której popsuł się odkurzacz :)
                  • jamniczysko Re: samochód, Robrojek i 78 rok 01.10.09, 22:22
                    A tego to zupełnie nie pamiętam...
                  • the_dzidka Re: samochód, Robrojek i 78 rok 29.10.09, 10:16
                    Było coś o tym, że z tych swatów wychodziła kupa śmiechu, "jak na
                    przykład z siostrą proboszcza, której akurat popsuł się odkurzacz".
      • aneladgam Re: samochód, Robrojek i 78 rok 28.09.09, 11:54
        poza tym nie wierzę, że nie pił na imprezie, na której wznosił toasty
        • ananke666 Re: samochód, Robrojek i 78 rok 28.09.09, 12:47
          aneladgam napisała:

          > poza tym nie wierzę, że nie pił na imprezie, na której wznosił toasty

          ...kawą. Toasty wznosił kawą.
          • aneladgam Re: samochód, Robrojek i 78 rok 28.09.09, 12:50
            aaa
          • jamniczysko Re: samochód, Robrojek i 78 rok 28.09.09, 12:59
            Kawą. I do tego piętrowe! ;)
    • aneladgam prezent w Noelce 28.09.09, 11:47
      wielce dumna zmogłam cały ten wątek w niecałą dobę :) i zaskakuje mnie, że kilka
      oczywistych wpadek umknęło, ale po kolei :)

      w Noelce u Ogorzałków przy scenie z magnetofonem wspomniane jest, że "największy
      prezent stanowiła książka Don Camillo ofiarowana przez Kreskę mężowi" - hy? a
      misio, większy od Kasi?
      • truscaveczka Re: prezent w Noelce 09.12.09, 10:36
        Pssst - ówczesny magnetofon był też raczej wiekszy od książki ;)
    • aneladgam DATA w Czarnej Polewce 28.09.09, 11:49
      Sobota 10 lipca, ucieczka Laury,
      na zostawioną w domu komórkę przychodzi sms i Ignacy Grzegorz odczytuje datę:
      "osiem zero siedem dwa zero zero cztery"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka