Dodaj do ulubionych

Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki cd)

16.05.05, 17:28
W tym wątku chciałam napisać nie tyle o wpadkach ile o niekonsekwencji w
kreowaniu pojedynczych bohaterów.
Osoby, które są zawsze takie same i trzymają się mocno bez zmian przez cały
cykl to np. Gabrysia, Dmuchawiec, Pulpecja...i jest parę takich innych.
Ale na przykład introwertyczny Hajduk, że on potem został nauczycielem i w
dodatku dyrektorem szkoły...
Natalia Borejko? Straszna zmiana, wątpię żeby było możliwe być
takim "dożartym" dzieckiem (patrz "Kwiat kalafiora") a później subtelną,
poetyczną marzycielką, introwertyczką chowającą się w sobie i żyjącą na
uboczu rodziny... no i Filip też się zmienił ale tak jakoś specjalnie żeby
utworzyć miejsce dla Robrojka (był wrażliwy i kochający muzykę a stał się
despotą)(bo Gabie się zamarzył dla Natalii ktoś twardo stąpający po
ziemi)...i jeszcze a propos Natalii i Tunia: w "Pulpecji" jest mowa o tym że
zmieniła ona styl ubierania i zaczęła czytać chętnie książki żeglarskie i
przygodowe oraz chciała pojechać na takiż kurs.
A w "Nutrii i Nerwusie" mamy opis, jak to Natalia jako jedyna nie podeszła do
Tunia na imprezie gdzie się poznali i że cała ich znajomość polegała na tym,
że ona uciekała, a on za nią gonił. Jeśli tak, to dlaczego tak chętnie
czytała te książki?...Coś tu jest niejasne.
A "Kalamburka"...mnie co prawda bardzo wzrusza opis rozwoju uczuć Ignacego i
Melanii, jest coś wspaniałego we wspomnieniach czasów powojennych ale
Gizela...kolejny niespójny element, ta pani Trak, która zamieniła się
mieszkaniem...Boże, gdyby Gizela była tak ważna dla Mili i przede wszystkim
Mila dla niej jak to nam wmawia MM w "Kalamburce", to przecież podczas
choroby Mili (perforacja wrzodu, "Kwiat kalafiora") ona na pewno pomogła by
jej i dziewczynkom! A jest mowa tylko o Feli. Widać że Gizela to twór
ostatniego tomu na siłę przyczepiony do Mili. Trzeba przyznać że koncepcja
Mili jako dziecka wojennego, które straciło rodziców na wojnie to ciekawa i
odważna koncepcja. Ale szkoda, że za bardzo widać tu "fastrygowanie" za
wszelką cenę.
No bo na przykład Pyziak to jest mistrzostwo świata. Jego persona od razu
budzi wątpliwości i ja na przykład wcale się nie zdziwiłam, że on później
opuścił Gabę, choć naturalnie szkoda:)))
Czekam na wasze wnioski:)
Nie że się czepiam tylko ja myślę sobie po prostu:)))
Obserwuj wątek
    • aura.ranna Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.05.05, 18:45
      Nie mam ostatnio siły polemizować ani się bić, ale na moment stanę po stronie
      MM (jak zwykle, zresztą ;))

      przemkowa.b napisała:

      > A w "Nutrii i Nerwusie" mamy opis, jak to Natalia jako jedyna nie podeszła do
      > Tunia na imprezie gdzie się poznali i że cała ich znajomość polegała na tym,
      > że ona uciekała, a on za nią gonił. Jeśli tak, to dlaczego tak chętnie
      > czytała te książki?...Coś tu jest niejasne.

      Natalia jest książkowym przykładem introwertyczki. Nie mogła podejść do Tunia w
      czasie imprezy, bo to nie w jej stylu robić to co wszyscy, obawia się
      przytłoczenia przez tłum, i niezrozumienia w tłumie. Traci wtedy siły (sytuacja
      na tłocznym dworcu- NiN). Przez swoją empatyczność "rozdaje" swoja energię
      innym, przez co jej samej jest mniej (po powrocie ze szkoły musi się wyciszyć,
      żeby odszukać siebie w natłoku zapamiętanych cudzych myśli i zachowań-TiR). Nie
      chce męczyć sobą innych i jest niepewna.

      Po drugie: Na imprezie widziała gwiazdora otoczonego wielbicielkami. Pewnie
      nawet nie poświęciła mu myśli (Borejkówny były odporne na złudny blask
      pozłotka ;)), świadoma, że w takich warunkach nie da sie poznać człowieka.
      Zainteresował ją, bo sam do niej podszedł(zaintrygowany).

      > i jeszcze a propos Natalii i Tunia: w "Pulpecji" jest mowa o tym że
      > zmieniła ona styl ubierania i zaczęła czytać chętnie książki żeglarskie i
      > przygodowe oraz chciała pojechać na takiż kurs.

      Nutria to humanistka i artystyczna dusza (chociaż z maślanymi łapami)bardzo
      uduchowiona, skupiona na swoim rozwoju. Zauroczona, musiała dać pożywkę
      głodnej, domagającej się wzruszeń duszy i przejęła część zainteresowań Tunia-
      żeby być duchowo bliżej ukochanego, żeby poznać jego swiat. Nie zapomniała o
      sobie- Tuniek poszedł precz, a patent żeglarski został- mądra dziewczna :))

      Jakby coś jeszcze o Nutrii, to ja rozwieję wszelkie wątpliwości- zdziwię się
      jak nie na korzyść książek :)
      • aura.ranna Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.05.05, 18:47
        dziewczyna mądra, znaczy :)
        • epoche Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.05.05, 22:52
          ale na przykład w Brulionie Natalia jest dużo bardziej przebojowa niż w innych
          książkach. tak trochę nie pasuje to do niej.
      • senseeko Nutria vs Natalia 13.07.05, 23:50
        aura.ranna napisała:

        > Nie mam ostatnio siły polemizować ani się bić, ale na moment stanę po stronie
        > MM (jak zwykle, zresztą ;))
        /.../
        Wycinam bo się zgadzam. Zastanawiam się tylko jak to się stało, ze z tych
        zdecydowanie matematyczno-ścisłych zainteresowań Nutria przerzuciła się na tak
        bardzo humanistyczne a ze swojej męskości (przecież nawet mówiła o sobie w
        rodzaju męskim) tak gwałtownie przeskoczyła w kobiecość. Ktoś to wytłumaczy?
        • emusia Re: Nutria vs Natalia 14.07.05, 01:35
          to, że w podstawówce dzieci są dobe z matematyki, nie znaczy, że z matematyką
          nigdy problemów mieć nie będą. wszyscy jakoś pojeliśmy dodawanie czy mnożenie,
          a już w liceum to nie zawsze nam idzie najlepiej z tą nieszczęsną majcą :) a o
          matematycznych zapędach nutrii wspomnaine jest tylko jak chodziła do 1 klasy
          podstawówki, w brulionie już pieróg mówi do natalii, że uratowały ją dobre
          oceny z polskiego i historii, natomiast z fizyki kiepsko jej szło.
          noi nutria od początku pisała jakieś bajki, opowiadania i dwustronnicowe
          ilustrowane książki :)
          a co do nagłego przerzucenia się w kobiecość: chyba większość dziewczyn kiedyś
          wyrasta z dresów i podartych spodni an rzecz sukienek i obcasów, niektóre
          wcześniej (np. ostatnio coraz częściej widzę 10-12 letnie dziewczynki - więc
          nawet jeszcze nie gimnazjum - w butach na wysokim obcasie, krótkiej spódniczce
          i z torebką), niektóre póżniej czyli w tym wypasku nasza nutria :)
          noi - nutria wierzyła ze jest chłpakiem a ja wierzyłam że za szafą mieszka
          potwor. ja przestałam wierzyć w potwora, nutria przestała zachowywac się jak
          chłopak :)
    • nabab Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 19.05.05, 22:06
      przemkowa.b napisała
      > Natalia Borejko? Straszna zmiana, wątpię żeby było możliwe być
      > takim "dożartym" dzieckiem (patrz "Kwiat kalafiora") a później subtelną,
      > poetyczną marzycielką, introwertyczką chowającą się w sobie i żyjącą na
      > uboczu rodziny..
      "dożartym" dzieckiem ???
      czy nie nastapila tu pomylka z Pulpecja, która owszem lubila jesc
      Natalia byla dzieckiem wrazliwym.
      ''Nutria byla nerwowa,plakala zdziwnych powodow,a hustawka jej nastrojów znana
      byla rodzinie blizszej i dalszej..."str. 18 KK
      Moim zdaniem ktos taki moze stac sie> poetyczną marzycielką, introwertyczką
      chowającą się w sobie i żyjącą na
      > uboczu rodziny...
      • jamniczysko Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 13.07.05, 11:36
        Tylko w "Brulionie..." ma złe stopnie, chodzi w jakichś koszmarnych łachmanach,
        wybiera się na film "Jak to się robi w Chicago"... A potem, po latach, "nie
        posiada żadnego przedmiotu, który byłby brzydki".
        • dakota77 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 13.07.05, 11:51
          W Brulionie Nutria była jeszcze nastolatką, potem widzimy ją jako dorosła
          kobietę, widać bardziej stawiającą na estetykę.Borejkówny byly jak wiemy
          wychowane raczej w kulcie umysłu niz materii, możliwe więc, że Natalia nie
          przywiązywała wtedy zbytniej wagi do strojów. Inna rzecz, ze czasy były
          cięzkie, nie bylo łatwo o ładne ubrania. Potem sytuacja się zmieniła. Pojawiły
          się choćby szmateksy, w których ubierała sie ida. Poza tym od Brulionu minęło
          sporo czasu, ludzie się przez tyle lat mogą zmienić.

          Szkoda, że tak poprowadzony zostal wątek Tunia- to był taki fajny dzieciak w
          Małomównym. najpierw wydawalo się, że wyrósł na uroczego, nieco łobuzerskiego
          mężczyznę, takiego dużego chlopca. A potem okazalo się, że jest tyranem,
          zupełnie nie interesują go plany i opinie Natalii... Jak napisałam wyżej,
          ludzie się zmieniają, ale żal mi, że tak ten wątek został poprowadzony:).
          • jamniczysko Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 13.07.05, 11:55
            W "N i N" Tunio był odrażający. Ale Munio, Munio! Dowiedzieć się czegoś nowego
            o Muniu byłoby mi szalenie miło. Bo na razie wiem tylko, że pędzi błogi żywot
            starego kawalera.
            • dakota77 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 13.07.05, 11:57
              I o to mi właśnie chodzi, że z takiego fajnego dzieciaka wyrosło coś tak
              upierdliwego:). Munio był jako dziecko mocno przemądrzały, gdyby teraz pojawiał
              się częściej, na pewno odnalazłby sie świetnie w dyskusjach z Ignacym.
              • jamniczysko Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 13.07.05, 12:28
                Wiemy przynajmniej, że za dawną Rzodkiewką przyłaziło do mieszkania
                braci "pełno jej dzieci, które robiły okropny bałagan"...
          • troppo_bella Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 09.11.05, 15:16
            Tak, ja też się Tuniem martwię, w ogóle całe rodzeństwo z Małomównego jakoś
            stało się niesympatyczne jako dorośli, a przecież mieli taką miłą mamę, tatę i
            ojczyma...

            To ogromna niekonsekwencja
    • senseeko Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 13.07.05, 23:47
      przemkowa.b napisała:

      > ...i jeszcze a propos Natalii i Tunia: w "Pulpecji" jest mowa o tym że
      > zmieniła ona styl ubierania i zaczęła czytać chętnie książki żeglarskie i
      > przygodowe oraz chciała pojechać na takiż kurs.
      > A w "Nutrii i Nerwusie" mamy opis, jak to Natalia jako jedyna nie podeszła do
      > Tunia na imprezie gdzie się poznali i że cała ich znajomość polegała na tym,
      > że ona uciekała, a on za nią gonił. Jeśli tak, to dlaczego tak chętnie
      > czytała te książki?...Coś tu jest niejasne.

      A dla mnie to akurat bardzo jasne. Nutria łatwo ulega wpłuwom - to trochę jak
      w "Uciekającej Pannie Młodej" pamiętacie? Julia Roberts też dopasowywała się do
      amanta, a jak przychodziło co do czego, to w długą.
      Tam gdzieś wcześniej jest wątek o kluczach literackich - ciekawe do czego to
      klucz czy amerykanie ściągnęli od MM, czy na odwrót, czy może wszyscy nawiązują
      jeszcze do czegoś? (Nie wykluczam, że wpadli na ten pomysł niezależnie - w
      końcu takie typy jak Nutria są na porządku dziennym)
    • przemkowa.b "Dziecko dożarte":))) 14.07.05, 18:49
      Dziecko "dożarte" to nie jest dziecko które dużo je tylko dziecko które
      sporo "pyskuje":)))
      A Natalia ciągle dogadywała w "Kwiecie kalafiora". I była bardzo odważna.
    • przemkowa.b Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 08.08.05, 15:10
      A i jeszcze Pyza: jako półtoraroczne dzidzi jest uparta i nie chce jeść kaszki,
      co MM komentuje: "jak widać odziedziczyła po swojej matce nie tylko pogodę
      ducha ale i niezłomny charakter".
      Gdzie się podział potem ten niezłomny charakter? Pyza w nastoletnim życiu
      ciągle wszystkim ustępowała...
      Z moich doświadczeńpoedagogicznych wynika, że uparte niemowlęta nie stają się
      łagodnymi i potulnymi, gdy dorosną...:)
      • donatta Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 11.11.05, 00:35
        A z moich (potrójnych) wynika ... że z niemowlęctwa nic nie wynika :-) Więc
        upartość w odmawianiu konsumpcji kaszki nijak się dla mnie ma do późniejszych
        ustępstw.
    • troppo_bella Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 10:31
      A ja, przechodząc po raz kolejny przez Jeżycjadę, widzę, że każdy z bohaterów
      bardziej jest dojrzały (a nawet, pardon, zdziadziały) niż wynikałoby z metryki.

      Przykład pierwszy z brzegu: dziewięcioletni Józinek w Języku Trolli zachowuje
      się jak przynajmniej jedenastolatek. Wiem, co mówię, bo mam w domu pewnego
      dziewięciolatka...

      Rodzice Borejkowie, w Imieninach zaledwie 63-letni, i myśli, i wygląd, i uwagi
      mają mocno zgrzybiałe, godne raczej 80-latków. Gabrysia tez o nich tak mysli,
      cytuję z pamięci: "Myslała o rodzicach, którzy cicho odchodzą". Na Boga, 63
      lata to kwiat wieku dojrzałego. Wiem, co mówię, bo mam w domu pewną 66-latkę,
      która energii ma za dwóch i zdolna jest też do pewnej kokieterii... A na pewno
      nie prowadzi tak zgrzybiałych dialogów, przyszłość przeciez jeszcze przed nią.

      A 37-letnia w Imieninach Gabrysia, znacznie pomarszczona na obrazkach... A
      trzydziestoparoletni w Córce Robrojka Robrojek, który na obrazkach prezentuje
      się jako wąsaty pięćdziesięciolatek, i takież ma maniery?

      • dakota77 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 11:12
        Masz racje, tez cos takiego zauwazylam. Rozumiem, ze jezeli o dzieci chodzi, MM
        chciala pokazac, ze Borejkowie majq genialne wnuki. Ale to postarzanie
        pozostalych bohaterow jest sztuczne. Szescdziesieciolatkom daleko do
        zgrzybialej starosci. gabrysia widocznie nie uzywala kremow
        przeciwzmarszczkowych;-). Co do Robrojka, to zawsze zachwowywal sie nad wiek
        powaznie, ale to wciaz przesada.
        • croyance Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 07.12.05, 14:03
          Otoz to. Ciotka mojego Misia ma 83 lata, a jeszcze pracuje! Jezdzi samochodem
          do biura codziennie! :-O
          Notabene, zna ona pana, ktory ma lat 100 (!!!) i dojezdza METREM do centrum
          Londynu do PRACY!
      • baba67 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 12:20
        66-latka to jeszcze grzechu warta moze byc :-)
        To co naprawde slusznie zostalo zauwazone, wynika w wielkiego przelomu
        kulturowego, jaki sie u nas dokonal poczawszy od lat 80-tych-zapanowala moda na
        mlodosc, ruch, w kar poszly garnitury noszone na codzien i to bynajmniej nie
        tylko do pracy przez panow ponad 40 letnich, zmienila sie sposob mowienia,
        poruszania sie-wiecej luzu, mniej sztywniactwa.
        Ale MM wyrosla w innym swiecie, ciezko sie przestawic na inne myslenie.
        Pewna staroswieckosc jest zreszta bardzo powazna zaleta jej ksiazek, bo ja Ja
        kocham z nogami.
        • troppo_bella Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 13:31
          No ja ją tez kocham z nogami, to oczywiste, inaczej bym nie grasowała na tym
          forum. I z kim innym mogłabym dyskutować o swoich bólach i wątpliwościach
          dotyczących ukochanej rodziny B. z przyległościami...

          MM wydaje mi się wiecznie młoda, że sprzeciwię się temu, co piszesz, widzi
          rzeczywistość ciągle świezymi oczami (choć istotnie coraz częściej pojawia się
          tam i rośnie osadzik nostalgii za starymi czasami), w odróżnieniu od swoich
          bohaterów, których za wcześnie chyba kreuje na starców rodu.

          Staroświeckość jako przywiązanie do zasad, również moralnych, pewnych form,
          które rozumieją się same przez się - tak. I Borejkowie to ostoja takich
          wartości.

          Mnie natomiast drażni zgrzybienie, zdziadzienie, postarzanie, zgorzkniałość. I
          tego bohaterowie dostają za dużo i to przedwcześnie.
          • dakota77 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 14:23
            ja tez kocham te ksiazki, ale czasem odrobina krytyki nie zaszkodzi:)
      • ninaaaa Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 16:24
        Rzeczywiście, gdybyśmy nie znali dokładnie wieku bohaterów, dalibyśmy każdemu z
        nich przynajmniej parę lat więcej. A najgorsze są chyba te wąsy u mężczyzn!
        BRRRR Ilustracje wąsatego Robrojka mnie przerażają, zupełnie innego Robrojka
        mam w swojej wyobrażni. No i to jego staroświeckie zachowanie. Ja rozumiem, że
        minęło trochę lat, wiele przeżył itd, ale pamiętacie tego Roberta z "Kwiatu
        kalafiora" chociażby? Dusza towarzystwa, otwarty, wesoły, kontaktowy. Czy to
        możliwe, żeby aż tak zmienił się temperament i zachowanie człowieka??? Przecież
        to młody facet, nie może wyglądać jak mężczyzna w średnim wieku w latach
        siedemdziesiątych (ten wąs), ani nie musi całować swoich dawnych przyjaciół w
        rękę i kłaniać się nisko, a odnoszę wrażenie, że tak właśnie robi:))
        • emusia Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 17:05
          no własnie, gdyby robrojek nie miał wąsów i nie został przesdstawiony jako
          facet 50 letni, to ja bym się nawet ucieszyła, że natalia za niego wyszła. a
          jak go widze na ilustracjach gdzie wygląda starzej od mojego ojca, to dojśc nie
          mogę, jak nutria mogła za niego wyjśc :)
          • dakota77 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.11.05, 17:15
            Staram sie nie sugerowac tymi ilustracjami, ale nie ejst to latwe, gdy sie wie,
            ze taka jest wizja samej autorki:). Tych wasow naprawde nie znosze,kto dzis
            nosi wasy?
            • baba67 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 08:08
              No oczywiscie, ze odrobina krytyki nie zaszkodzi i to prawda, ze MM umie
              patrzec na swiezym okiem, ale zauwazylam po sobie, ze nie we wszystkich
              dziedzinach czlowiek jest sie zdolny przestawic, zwlaszcza, kiedy sobie czekgas
              nie uswiadamia.
              Smieszny przyklad z mojego zycia- dorastalam w latach, kiedy kazda sztuka
              odziezy, w rtym skarpetki byly trudne do zdobycia.Na lekcjach techniki uczylismy
              sie je cerowac.Oczuwiscie juz od 15 lat co najmniej skarpet cerowac sie nie
              oplaca.A ja mimo to dopiero od niedawna zaczelam dziurawe wyrzucac (lezaly na
              pawlaczu bezmyslnie tam zbierane).
              Nasza kochana MM wychowala sie w czasach, gdzy dwoch utalentowanych facetow-41
              i 43 letni zalozylo fraczki i cylindry i zalozylo kabaret STARSZYCH panow- nikt
              tego nie odczytywal jako zart, przynajmniej tak twierdzi moja Mama.
        • jamniczysko Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 09:56
          I jeszcze Old Spicem zalatuje... Ble!!!
          • mkw98 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 10:20
            > I jeszcze Old Spicem zalatuje... Ble!!!

            "a czym mial pachniec? Cebula?" ;)
            • jamniczysko Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 13:33
              Ja tam wolę, jak facet pachnie czymś zdecydowanie bardziej męskim i mniej
              słodkim, niż Old Spice...
              • dakota77 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 13:55
                Ale w latach dziewiecdzisiatych Old Spice byl bardzo popularny, pewnie dlatego
                akurat ten zapach zostal opisany:)
                • jamniczysko Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 14:25
                  Możebne, możebne... i do Robrojka pasuje... takiego zasadniczego.

                  Nie ma to jak 1975 rok i Yardley z Pewexu! :-)
            • baba67 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 13:36
              Przeczytalam wlasnie twoje kopyto- obrazoburczo kwicze ;-)))))))))
              • mkw98 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 15:47
                baba67 napisał:

                > Przeczytalam wlasnie twoje kopyto- obrazoburczo kwicze ;-)))))))))

                Babo! A widziałaś, że tam jest cała lista? 700 pobożny motywy :) Na przykład
                Święty Typowy Anglik i
                wpaniała lista papieży :)
                • baba67 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.11.05, 20:52
                  Absolutnie zajrze :-))
        • liliaweneda Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.08.06, 14:04
          ale Ida mówi (w jednej ze swych słynnych rozmów, a właściwie monologów, z
          Józinkiem), że Robert już nie jest taki wesoły jak kiedyś, a to znaczy, że mu
          wcale nie do śmiechu - to nie żadma wpadka, tylko celowy zabieg MM, mający
          pokazać, jak wiele Robrojek przeszedł, tracąc żonę, samotnie wychowując córkę,
          a potem bankrutując
      • emae A Pyza? 16.02.06, 12:35
        Pyza w "Nutrii i Nerwusie" ma 13 lat. nastolatka. Osoba w miarę już, wydawałoby
        się, dojrzała. 2 lata młodsza od Idy w 'Idzie Sierpniowej". Starsza od Józinka
        w "Języku Trolli". Mniej więcej w wieku Trolli! I co?

        "Ciociu, chipsy. Ciociu, delicje"
        "Proszpana, ale pan nie zrobi krzywdy naszej cioci, prawda? Pan tylko tak
        zartuje. Ja będę ciocio bronić, w razie czego"

        Przecież to jest dziecko z przedszola!
    • senseeko Kwiat mnie zirytował 29.11.05, 10:50
      Wróciłam po latach do pierwszych tomów MM i choć wciągnęła, to jednak
      zirytowała.
      Najbardziej Ignac w Kwiecie Kalafiora. Nie tyle bujający w obłokach
      intelektualista, co po prostu betonowy pasożyt!
      Córka leci na klasówkę a jemu nie chce sie wstac zrobic zakupy, choc wolna
      sobota. Zero odpowiedzialnosci.
      A jaki dumny, ze "czuwał przy Mili" i dlatego z nią wszystko dobrze!
      Najgorszy typ macho jaki mozna spotkac.
      Ale ja nie o tym.
      Gdzies w pozniejszych ksiazkach jest migawka, ze gdyby Ignaca nie internowano
      w "Opium" to Gaba tak glupio by za tego Pyziaka nie wyszła, bo ojciec zawsze
      umiał doradzic i miał wywazone sądy.
      A tymczasem w Kwiecie Kalafiora to jedna tylko Mila postrzega Pyziaka trzeźwo.
      Gaba zakochana, to zrozumiałe, ale Borejko w ogóle nie widzi w nim nic
      nagannego (pomijajjac fakt, ze uparcie nazywa go Juliuszem). Przy takim
      oderwaniu od zycia jakie prezentował w "Kwiecie" nie tylko nie byłby w stanie
      trzeźwo poradzić Gabie w kwestii Pyziaka, ale nawet gdyby mu oznajmiła "Tato
      wychodzę za mąż za uchwyt od wiertarki" odpowiedziałby pewnie "bardzo dobrze
      moje dziecko (tu łacińska maksyma) czy nie wiesz, gdzie położyłem Plutarcha?"
      • baba67 Re: Kwiat mnie zirytował 29.11.05, 20:26
        Oj, wpadek jest mrowie a moowie z ta Gaba i Pyziakiem :-)
        Przede wszystkim sypie sie chronologia-z moich wyliczen najpierw powinna
        urodzic sie Pyza, potem zas odbyc sie slub.
        Pozatym to to MM myli sie w zeznaniach-najpierw Mila wzdycha, ze gdyby nie
        internowany maz, toby Gaba za Pyziaka nie wyszla, a potem okazuje sie, ze to ona
        sama go do tego namawiala !
      • poznananka Ignacy mnie zirytował 03.12.05, 12:03
        senseeko napisała:

        > Gdzies w pozniejszych ksiazkach jest migawka, ze gdyby Ignaca nie internowano
        > w "Opium" to Gaba tak glupio by za tego Pyziaka nie wyszła, bo ojciec zawsze
        > umiał doradzic i miał wywazone sądy.
        > A tymczasem w Kwiecie Kalafiora to jedna tylko Mila postrzega Pyziaka
        trzeźwo.
        > Gaba zakochana, to zrozumiałe, ale Borejko w ogóle nie widzi w nim nic
        > nagannego (pomijajjac fakt, ze uparcie nazywa go Juliuszem). Przy takim
        > oderwaniu od zycia jakie prezentował w "Kwiecie" nie tylko nie byłby w stanie
        > trzeźwo poradzić Gabie w kwestii Pyziaka, ale nawet gdyby mu oznajmiła "Tato
        > wychodzę za mąż za uchwyt od wiertarki" odpowiedziałby pewnie "bardzo dobrze
        > moje dziecko (tu łacińska maksyma) czy nie wiesz, gdzie położyłem Plutarcha?"

        W Idzie sierpniowej też Ignacy przyjaźni się z Pyziakiem i świata obaj za sobą
        i rybami nie widzą. Musze chyba jeszcze raz przeczytać to "Opium" bo czytałam
        dawno i taz tylko i sprawdzić jak tam było ale jak na razie nie wydaje mi się
        by Ignacy zauważył, że Pyziak nie nadaje się na męża nawet gdyby Pyziak miał
        osle uszy, sześć palców u rąk, trzy wyroki za morderstwo i rozbój i
        pięćdziesiątkę na karku. Jesli potrafi rozmawiac o ksiazkach i łowić ryby to
        znaczy, ze bedzie z niego idealny zięc. A czy nadaje sie dla Gaby to Borejkę
        nie obchodzi. Brrrr... dobrze, że mój tato nie jest taki.
        • senseeko Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 13:49
          poznananka napisała:

          > W Idzie sierpniowej też Ignacy przyjaźni się z Pyziakiem i świata obaj za
          sobą
          > i rybami nie widzą. Musze chyba jeszcze raz przeczytać to "Opium" bo czytałam
          > dawno i taz tylko i sprawdzić jak tam było ale jak na razie nie wydaje mi się
          > by Ignacy zauważył, że Pyziak nie nadaje się na męża nawet gdyby Pyziak miał
          > osle uszy, sześć palców u rąk, trzy wyroki za morderstwo i rozbój i
          > pięćdziesiątkę na karku. Jesli potrafi rozmawiac o ksiazkach i łowić ryby to
          > znaczy, ze bedzie z niego idealny zięc. A czy nadaje sie dla Gaby to Borejkę
          > nie obchodzi. Brrrr... dobrze, że mój tato nie jest taki.


          Ja dopiero co przeczytałam "Opium" i tak jak przed laty po pierwszym czytaniu
          przeminęlo bez echa, tak teraz czytałam z zapartym tchem i była to pierwsza
          powieść po Kwiecie i klepce która mnie mało zirytowała, ale niestety
          podejrzewam, że dlatego, iż Ignacy był w internacie i nie miał kto mnie
          irytować ;)
          Ciekawe odkrycie. Czyżby Ignacy okazał się aż tak irytującą postacią?
          • dakota77 Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 13:54
            W internacie? Żartujesz, prawda?:)))
            • senseeko Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 14:12
              dakota77 napisała:

              > W internacie? Żartujesz, prawda?:)))

              No, internowany :) Tak się mówiło :)
              A myślałaś, że co?
              Swoją drogą, jak już jesteśmy przy Opium, to podziwiam Kreskę, że jej nie
              przeszkadzało jak się takie umorusane dziecię "ze świeczką w każdej dziurce od
              nosa" i wypaćkane czekoladą wtulało w ubranie.
              Ja bym się chyba nie powstrzymała, by przynajmniej tego nosa jej nie wytrzeć,
              choćby w tej Operze.
              No i jakoś nikogo nie wzruszał tej jej kaszelek.
              • dakota77 Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 14:30
                Myslalam, ze mowisz powaznie, rozni ludzie sie trafiaja:)
                Widocznie Kreska miala zadatki na Matke-Polke, to w jezycjadzie normalne.
                • senseeko Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 14:32
                  dakota77 napisała:

                  > Myslalam, ze mowisz powaznie, rozni ludzie sie trafiaja:)
                  > Widocznie Kreska miala zadatki na Matke-Polke, to w jezycjadzie normalne.


                  Chyba nie bardzo. Matka Polka zapakowałaby kaszlące dziecię do łóżka i dała
                  herbaty z malinami albo mleka z miodem. :-)
                  • dakota77 Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 14:42
                    Ale ona moze sie na takich sprawach nie znac w tym wieku. Moze nie zdaje sobie
                    sprawy, ze to zapalenie oskrzeli?
                    • senseeko Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 14:48
                      dakota77 napisała:

                      > Ale ona moze sie na takich sprawach nie znac w tym wieku. Moze nie zdaje
                      sobie
                      > sprawy, ze to zapalenie oskrzeli?

                      Pewnie masz rację, co nie zmienia faktu, że w Opium w rosole Ignacy mnie nie
                      zirytował ;)
                      • dakota77 Re: Ignacy mnie nie zirytował ;-) 07.12.05, 14:51
                        :)))
                        Nie ja to zaczelam, poplatanie z pomieszaniem zrobilo sie w tym watku:)
    • qlka_79 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 03.12.05, 17:52
      Przemkowa, jak miło Cię widzieć:)
      Niestety zupełnie się z Tobą nie zgodzę.
      Nutria - mogła być cwanym dzieckiem (coś tam miała na sumieniu, bo ryczała w
      wannie), ale dzieci w okresie dojrzewania zwykle się zmieniają, tak więc jej
      nowy charakter mnie nie dziwi.

      > A w "Nutrii i Nerwusie" mamy opis, jak to Natalia jako jedyna nie podeszła do
      > Tunia na imprezie gdzie się poznali i że cała ich znajomość polegała na tym,
      > że ona uciekała, a on za nią gonił. Jeśli tak, to dlaczego tak chętnie
      > czytała te książki?...Coś tu jest niejasne.
      Nie podeszła, bo była niezależna, zresztą panny Borejkówny (wyjątek: Ida) nie
      ganiały za chłopakami. Z tego co pamiętam, on był otoczony wielbicielkami, więc
      trudno oczekiwać, żeby się do niego pchała z łokciami.
      A żeglarstwem się zainteresowała z powodu miłości - skoro się zakochała, to
      jasne, że interesowała się zainteresowaniami ukochanego.:) Można tu też podpiąć
      teorię o tym, że zyskanie chłopaka dodało jej pewności siebie - skoro ktoś ja
      zauważył i w nią uwierzył, to oczywiste, że wzrosła jej samoocena, o czym
      świadczy opis wychodzenia z domu: miała szpilki, falbianistą spódniczkę
      (nie "spódnicę", tylko właśnie "spódniczkę", a więc coś krótkiego!), bluzeczkę
      odsłanijącą ramiona i szła energicznym krokiem, aż było ją słychać, a w innych
      tomach jest opis, jak przemyka niezuważona przez innych).
      No a skoro zyskała pewność siebie, to pomyślała "kurs żegrastwa? dlaczego
      nie!".:)

      Gizela. Może nie była przy wrzodzie Mili, bo sama była chora? :)

      > Ale szkoda, że za bardzo widać tu "fastrygowanie" za
      > wszelką cenę.
      Zupełnie się nie zgodzę. Mila jest ogólnie zagadkową postacią, nawet nie bardzo
      umiem ja sobie wyobrazić (w przeciwieństwie do tego pierdoły, jej męża!). Mila
      wydaje mi się trochę niespójna, bo jako osoba dorosła i matka czterech córek
      oraz wielu wnuków powinna byc ukształtowana i miec raczej przewidywalne
      zachowania, alo pamiętam, że coś mie grało w jej opisach w "Trolli". Niestety
      teraz nie przypomne sobie nic takiego, bo "Trolla" bardzo mi się nie podobała i
      przeczytałam ją tylko dwa razy.

      Ogólnie uważam, że troszeczkę przesadzasz, "za pozwoleniem" oczywiście:)
    • elwinga Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 10.12.05, 21:39
      Przypomniałam sobie, co mnie zaskoczyło już przy pierwszej lekturze "Pulpecji":
      najpierw pokazuje się Patrycję jako lodołamaczkę męskich serc (tu Marcelek, tu
      Jacuś, tu napotkany przygodnie Wojtek) - ale ta sama Patrycja idzie na
      sylwestra do Romy z Marcelkiem, "bo ciekawszych propozycji nie miała".
      Dziewczyna z takim powodzeniem nie ma ciekawszych propozycji? Gdyby autorka
      napisała "szła do Romy, bo nie wypadało odrzucić zaproszenia przyjaciółki", to
      co innego...
      • poznananka Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 10.12.05, 22:01
        elwinga napisała:

        > Przypomniałam sobie, co mnie zaskoczyło już przy pierwszej
        lekturze "Pulpecji":
        >
        > najpierw pokazuje się Patrycję jako lodołamaczkę męskich serc (tu Marcelek,
        tu
        > Jacuś, tu napotkany przygodnie Wojtek) - ale ta sama Patrycja idzie na
        > sylwestra do Romy z Marcelkiem, "bo ciekawszych propozycji nie miała".
        > Dziewczyna z takim powodzeniem nie ma ciekawszych propozycji? Gdyby autorka
        > napisała "szła do Romy, bo nie wypadało odrzucić zaproszenia przyjaciółki",
        to
        > co innego...

        A dlaczego uważasz, że sylwester u przyjaciółki to mało ciekawa propozycja?
        Naprawdę sylewster dajmy na to w "Merkurym" w towarzystwie Jacunia, albo w
        jakimś zatłoczonym klubie studenckim w towarzystwie wprawdzie przystojnego, ale
        mało bystrego Wojtka jest Twoim zdaniem ciekawszy?
        • elwinga Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 10.12.05, 22:47

          > A dlaczego uważasz, że sylwester u przyjaciółki to mało ciekawa propozycja?
          > Naprawdę sylewster dajmy na to w "Merkurym" w towarzystwie Jacunia, albo w
          > jakimś zatłoczonym klubie studenckim w towarzystwie wprawdzie przystojnego,
          ale
          >
          > mało bystrego Wojtka jest Twoim zdaniem ciekawszy?

          To nie ja tak uważam, tak jest w tekście:
          "Nie bardzo chciało jej się witać Nowy Rok właśnie z Romą. (...) A już całkiem
          nie miała ochoty iść tam z Marcelkiem.
          Ale cóż było robić. Ciekawszych propozycji nie miała." (s. 53)
          • plecionka Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 08.02.06, 10:14
            MOze inne propozycje byly jeszcze gorsze?:)
            • kaprysia Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 16.02.06, 14:08
              Jedyną wpadką, która od razu mi się rzuciła w oczy i przeszkadzała mi w
              lekturze to był wiek Robrojka, w którym został ojcem (jakieś 16-18 lat?).
              • n0007 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.02.06, 01:09
                A w jakim wieku można było w latach siedemdziesiątych zdobyć prawo jazdy? Bo w "Kwiecie Kalafiora" Robrojek był dopiero w pierwszej klasie liceum, a już jeździł syrenką szwagra...
                • baba67 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.02.06, 13:02
                  W wieku 16 lat .W praktyce w takie dni jak Sylwester gdzies blisko to mozna
                  bylo sie przejechac bez prawka (moj kuzyn).
                  • piotr7777 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.02.06, 14:53
                    baba67 napisał:

                    > W wieku 16 lat .
                    Nie, 17 - przynjamniej teraz.
                    • liliaweneda Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.08.06, 14:38
                      Laura - skoro tak bardzo ufa facetom i boi się porzucenia, to dlaczego chce na
                      siłę wyjść za mąż?
                      • liliaweneda Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.08.06, 14:39
                        miało być: skoro tak bardzo nie ufa facetom...
                        • szprota Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 17.08.06, 23:31
                          by się związawszy węzłem małż. chociaż po trosze przed tym porzuceniem uchronić?
      • ida198511 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 15.06.07, 11:02
        elwinga napisała:

        > Przypomniałam sobie, co mnie zaskoczyło już przy pierwszej
        lekturze "Pulpecji":
        >
        > najpierw pokazuje się Patrycję jako lodołamaczkę męskich serc (tu Marcelek,
        tu
        > Jacuś, tu napotkany przygodnie Wojtek) - ale ta sama Patrycja idzie na
        > sylwestra do Romy z Marcelkiem, "bo ciekawszych propozycji nie miała".
        > Dziewczyna z takim powodzeniem nie ma ciekawszych propozycji? Gdyby autorka
        > napisała "szła do Romy, bo nie wypadało odrzucić zaproszenia przyjaciółki",
        to
        > co innego...

        w ogóle Patrycja chyba nie miała zbyt wielu koleżanek.. wiemy tylko, że
        przyjaźniła sie z Romą, o innych kumpelach nie ma w książce żadnej wzmianki.
        tych chłopaków, którzy się za nią uganiali, raczej nie lubiła. skoro tak, to
        nic dziwnego, że poszła na sylwestra do Romy, bo nie miała lepszych propozycji.
        zresztą, Patrycja wydaje mi się osobą dość wredną, niewrażliwą i egoistyczną -
        nie chciałabym się z nią zaprzyjaźnić.
    • anutek115 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 18.08.06, 15:47
      Z trudem znoszę zmianę Laury z Tygrysa w Słodkie Kociątko, które o niczym innym
      nie marzy tylko o tym, by móc się zwinąc w kłębuszek przy ukochanym i mruczec mu
      po wspólny kres dni (i bez względu na to, ile jest słuszności w wypowiedziach
      moich przedmówczyń doszukujących się w tej postawie tęsknoty za ojcem i/lub
      bezwarunkową akceptacją, ale mnie to jest niekonsekwencja), ale jej argumenty
      mnie powaliły. Twierdzic, że należy złapac męża po maturze, a nie dwa lata
      później, bo będzie się już wtedy STARUSZKĄ może osoba 12-letnia, a nie 19-latka,
      wokół której roi się od kobiet starszych od niej, a nie przejawiających
      najmniejszych oznak starczej bezradności - poczynając od jej własnej siostry,
      nie posiadającej, jak wiadomo, męża...
    • liliaweneda Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 18.08.06, 16:02
      cóż.. ciekawe, ile lat miała MM, kiedy wyszła za mąż (poznała swego męża na
      studiach) i czy nie była wtedy zgrzybiałą staruszką? przepraszam za ironię, ale
      w dzisiejszych czasach młodzi ludzie pobierają się w wieku 24/25 lat (średnia
      krajowa), a więc po studiach, kiedy mają już wykształcenie i pracę, albo widoki
      na tę pracę, a nawet powiem, że często jest tak, iż 30-latkowie stają na
      ślubnym kobiercu, i wcale nie sa uważani za "staruszków" cierpiacych na uwiąd.
      To MM ostro przegięła.. bo to, ze 19-letnia dziewczyna przed maturą, bez
      wykształcenia i pracy chce wyjść za mąż jest... bez komentarza. Laura chyba nie
      żyje w IV RP
      • laura-gomez Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 18.08.06, 17:51
        zgadzam się z opinią liliiwenedy: w dzisiejszych czasach ludzie pobierają się
        przed dwudziestką, jeśli muszą (chyba nie trzeba tłumaczyć), albo jeśli
        wychowali się na wsi, skończyli zawodówkę i mają pracę. dziewczyny z takiego
        domu jak laura po maturze idą na studia, a jak się nie dostaną, szukają pracy i
        próbują za rok. z czego ona i wolfi będą się utrzymywać po ślubie, skoro
        obydwoje mają tylko maturę, ukończone LO (a wiec nie posiadają zawodu) i pewnie
        nie znajda dobrze płatnej pracy (o ile w ogóle ją znajdą). a jeśli pójdą na
        studia, to pewnie rodzice będą musieli ich utrzymywać, no chyba, że wyjadą za
        granicę..
        • beatrix17 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 21.08.06, 00:05
          Mnie trochę zdziwili rodzice Fryderyka w Żabie. W Imieninach to tacy mili
          ludzie( jest tam takie zdanie- Rózy było miło wśród tych miłych ludzi) , a
          potem w Żabie czytamy, że Fryderyk nigdy nie przyprowadzał jej do domu, Wolfi
          mówi, że mają trudnych rodziców i ogólnie nie wydaja się za bardzo sympatyczni,
          czego trudno było sie spodziewać . Oni chyba stanowią tło dla Fryderyka, który
          na końcu ma się okazać OK?
          • mmoni Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 21.08.06, 00:26
            Już była mowa o tym w pierwszym wątku o wpadkach
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=20481143&a=46173788
            Uważam, że autorce zmieniła się koncepcja rodziny Schoppe między jednym a drugim
            tomem (uznała, ze jedynie Borejkowie mogą być idealni, albo musiała wymyślić
            jakiś dramatyczny zwrot wydarzeń, aby uniknąć zarzutu, że Róża jest fafnastą
            bohaterką Jeżycjady, która wychodzi za mąż za sympatię z liceum i żyje długo i
            szczęśliwie).
          • anutek115 Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 21.08.06, 11:36
            Może nie tło, a raczej uzasadnienie jego nienaturalnej sztywności i
            nieumiejętności okazywania uczuc. Ale mnie opis rodziny Schoppe też zgrzyta.

            A może niechęc MM do ludzi mieszkających w blokach jest silniejsza niż
            ewentualna sympatia dla bohaterów ;-).
          • liliaweneda Re: Nekonsekwencje w kreowaniu bohaterów:)(wpadki 21.08.06, 14:46
            beatrix17 napisała:

            > Mnie trochę zdziwili rodzice Fryderyka w Żabie. W Imieninach to tacy mili
            > ludzie( jest tam takie zdanie- Rózy było miło wśród tych miłych ludzi) , a
            > potem w Żabie czytamy, że Fryderyk nigdy nie przyprowadzał jej do domu, Wolfi
            > mówi, że mają trudnych rodziców i ogólnie nie wydaja się za bardzo
            sympatyczni,
            >
            > czego trudno było sie spodziewać . Oni chyba stanowią tło dla Fryderyka,
            który
            > na końcu ma się okazać OK?

            moim zdaniem ma to pokazać, że fryderyk wcale nie jest zły, tylko tak a nie
            inaczej został przez rodzciców wychowany. dlaczego nazwał ciążę róży pułapką
            biologiczną? - bo tatuś wypaczył mu pojęcie miłości
            • ida198511 ad Fryderyk 15.06.07, 11:16
              wiem, że ktoś już o tym pisał, ale co tam.. dziwi mnie to, że rodzina Fryderyka
              nie miała pojęcia o tym, iż Róża jest dla niego kimś więcej niż tylko
              koleżanką. Frycek na pewno nie chciał wysłuchiwać od rodziców kazań o pułapkach
              biologicznych, ani o tym, że nauka jest najważniejsza a na miłość przyjdzie
              czas, ale zeby ani razu nie przyprowadzić swojej dziewczyny do domu?? wstydził
              się Róży, czy jak?? naprawdę coś tu nie gra, zwłaszcza, że w TiR jest wyraźnie
              napisane, iż Frycek Pyzę uwielbiał i nawet przy jej rodzinie nazywał ją swoją
              Różyczką.
              • baba67 Re: ad Fryderyk 15.06.07, 12:30
                Tym bardziej zhcial, zeby mile wrazenie, jakie odniosla przy pierwszym
                spotkaniu-pozostalo.
            • ida198511 ad Robrojek 15.06.07, 11:20
              nie tylko Robrojek został wcześnie ojcem, ktoś wyliczył, że Dmuchawiec musiałby
              mieć mamę Kreski jako 17/18 latek.. widać, że MM była słaba z matematyki, bo
              takie wpadki zdarzają się jej bardzo często.
              notabene uważam, że Robrojek wziął slub jakoś zaraz po maturze (kiedy tylko
              Aniela powiedziała mu ostateczne "nie"), a rok poźniej na świat przyszła Bella.
              • nikadaw1 motocykl Baltony 20.06.07, 16:05
                mnie zastanawia, czy rzeczywiście młodego Baltonę było stać na Harleya
                Davidsona? dotychczas żyłam w przekonaniu, że to bardzo drogie motory i okazyjne
                kupno jest prawie niemożliwe. w każdym razie nie dla 20 latka na utrzymaniu
                matki, kobiety chyba ne za bogatej. sam Baltona jak pamiętamy, oblał pierwszy
                rok fizyki i migał sie od wojska, co oznacza, że mógł sie tylko uczyć a nie
                pracować. a prawdziwe dochody z kwiaciarni Florek przyszły chyba sporo później.
                • ida198511 Re: motocykl Baltony 20.06.07, 21:22
                  harley Baltony miał niesprawne hamulce, pewnie był stary i rozpadający się..
                  poza tym mam wrażenie, że Florek cały czas zarabiał. znam ludzi, którzy
                  jednocześnie studiują dziennie i pracują, może baltona tez tak robił??
                  pasowałoby mi to do niego.
                  • jottka Re: motocykl Baltony 21.06.07, 01:44
                    nie znam sie na tej działce, ale miałam w liceum kolegę, którego hobby polegało
                    na tym, że na różnych tandetach, giełdach i innych śmietnikach skupował kawałki,
                    że tak powiem, rozmaitych motocykli (tzn. za każdym razem kawałki od jednego
                    gatunku:), potem to pracowicie czyścił, naprawiał w razie potrzeby i wreszcie
                    montował, aż do uzyskania rasowego motoru w całości. który następnie sprzedawał
                    za całkiem niezłe pieniądze w celu uzyskania funduszy na następne kawałki z
                    tandet, giełd i innych śmietników:)

                    no więc nie wiem, na ile możliwe było uzyskanie w kraju naszym harleja ze złomu
                    w latach wczesnodziewięćdziesiątych (?), ale sama idea jest możliwa. natomiast
                    niemożliwe wydają mi sie te 'niesprawne hamulce' (ale nie pamiętam z książki,
                    jak to dokładnie szło), pierwszy patrol drogówki by go ściągnął z ulicy i to z
                    potężnym mandatem, o ile ktoś by w ogóle taki motor do ruchu dopuścił.
                    jednakowoż nie da sie wyjechać na drogę bez ważnych papierów jednoślada, czyli
                    badania techniczne mieć musi.
                    • ginestra Re: motocykl Baltony 21.06.07, 10:09
                      Mi się przypomniało natomiast, że kiedyś - baaardzo dawno temu - był taki film
                      polski, niby dla młodzieży, o miłości itp. i on miał właśnie w tytule coś o
                      Harleyu Davidsonie, nawet będąca motywem filmu piosenka miała słowa coś w
                      rodzaju: "Mój Harley Davidson i serca dwa..". Ktoś pamięta??? No i w tym filmie
                      był taki młody chłopak, który jeździł na harleyu i zalecał się do dziewczyny.
                      Film był naprawdę bardzo średni, ale w realiach komuny, a więc wydaje mi się, że
                      chłopak nie mógł być super zamożny, tyle że jakoś szpanował tym harleyem i
                      podrywał dziewczynę, w końcu mu się to udało.
                      Czyli mgliście wydaje mi się, że nie mógł to być bardzo drogi i niedostępny
                      motor. Wprawdzie akcja filmu toczy się wcześniej niż akcja Pulpecji, ale
                      dostępność harley'ów chyba była podobna.

                      To tak mi się w temacie kojarzy. :)
                      Pozdrawiam!
                      • dakota77 Re: motocykl Baltony 28.06.07, 19:39
                        Fil pamietam, tyle ze mnie sie majaczy, ze Harley w nim pierwotnie nalezal do faceta, ktory wrocil do Polski ze Stanow. Byl swiadkiem, jak policja sciga bohatera filmu i postanowil mu pomoc, zamieniajac sie na motocykle i ubrania. Moze sie myle, ale to by uzasadnialo, skad chlopak mia; taki motocykl/
                        Harleye sa drogie, ale tez sadze, ze baltona mogl kupic jakis starenki egzemplarz, skads sprowadzony czy znaleziony w czyjejsc szop[ie, ludzie nieraz niesamowite rzeczy maja i sami o tym nie wiedza:-)
        • agusia552 laura 28.06.07, 18:50
          a mi ta decyzja o slubie pasowała do Laury ona jest taka impulsywna i
          decydowanie to było w jej stylu
          mi się nie podobało to ze ona tego ślubu nie wzieła

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka