przemkowa.b
16.05.05, 17:28
W tym wątku chciałam napisać nie tyle o wpadkach ile o niekonsekwencji w
kreowaniu pojedynczych bohaterów.
Osoby, które są zawsze takie same i trzymają się mocno bez zmian przez cały
cykl to np. Gabrysia, Dmuchawiec, Pulpecja...i jest parę takich innych.
Ale na przykład introwertyczny Hajduk, że on potem został nauczycielem i w
dodatku dyrektorem szkoły...
Natalia Borejko? Straszna zmiana, wątpię żeby było możliwe być
takim "dożartym" dzieckiem (patrz "Kwiat kalafiora") a później subtelną,
poetyczną marzycielką, introwertyczką chowającą się w sobie i żyjącą na
uboczu rodziny... no i Filip też się zmienił ale tak jakoś specjalnie żeby
utworzyć miejsce dla Robrojka (był wrażliwy i kochający muzykę a stał się
despotą)(bo Gabie się zamarzył dla Natalii ktoś twardo stąpający po
ziemi)...i jeszcze a propos Natalii i Tunia: w "Pulpecji" jest mowa o tym że
zmieniła ona styl ubierania i zaczęła czytać chętnie książki żeglarskie i
przygodowe oraz chciała pojechać na takiż kurs.
A w "Nutrii i Nerwusie" mamy opis, jak to Natalia jako jedyna nie podeszła do
Tunia na imprezie gdzie się poznali i że cała ich znajomość polegała na tym,
że ona uciekała, a on za nią gonił. Jeśli tak, to dlaczego tak chętnie
czytała te książki?...Coś tu jest niejasne.
A "Kalamburka"...mnie co prawda bardzo wzrusza opis rozwoju uczuć Ignacego i
Melanii, jest coś wspaniałego we wspomnieniach czasów powojennych ale
Gizela...kolejny niespójny element, ta pani Trak, która zamieniła się
mieszkaniem...Boże, gdyby Gizela była tak ważna dla Mili i przede wszystkim
Mila dla niej jak to nam wmawia MM w "Kalamburce", to przecież podczas
choroby Mili (perforacja wrzodu, "Kwiat kalafiora") ona na pewno pomogła by
jej i dziewczynkom! A jest mowa tylko o Feli. Widać że Gizela to twór
ostatniego tomu na siłę przyczepiony do Mili. Trzeba przyznać że koncepcja
Mili jako dziecka wojennego, które straciło rodziców na wojnie to ciekawa i
odważna koncepcja. Ale szkoda, że za bardzo widać tu "fastrygowanie" za
wszelką cenę.
No bo na przykład Pyziak to jest mistrzostwo świata. Jego persona od razu
budzi wątpliwości i ja na przykład wcale się nie zdziwiłam, że on później
opuścił Gabę, choć naturalnie szkoda:)))
Czekam na wasze wnioski:)
Nie że się czepiam tylko ja myślę sobie po prostu:)))