Dodaj do ulubionych

Grzegorz-widmo

06.04.06, 10:58
Chcialabym poruszyc moim zdaniem bardzo wazny problem. Nikt z was
jak dotad o tym nie wspomnial. Czy nie wydaje sie wam, ze postac Grzegorza -
meza gabrysi i ojczyma dziewczynek, jest pomijana. To mi juz od dawna zakrawa na
parodie - jezeli nie mezczyzny to przynajmniej realizmu: facet mieszkajacy w tym
samym niewielkim mieszkaniu pojawia sie z rzadka, przemyka jak cien i KOMPLETNIE
nie bierze udzialu w wychowaniu pasierbic!!! jezeli to umyslny zabieg autorki
to ta postac jest straszna! Co z tego ze kocha zone i holubi synka, jezeli nie
pomaga, nie wspiera w najwazniejszych zyciowych problemach - przykladem jest
chocby ciaza róży. Czy to wlasciwe i normalne, zeby starszy pan, dziadek
borejko, ktory niewatpliwie jest autorytetem byl jednakze jedynym meskim
oparciem dla osamotnionej dziewczyny, z ktora powinien byc bardzo zwiazany jako
kochajacy opiekun?? To jest niezdrowa sytuacja, i nie pojmuje czemu sie sam tak
odsuwa badz tez marginalizuje go ta dobra i ciepla, ale z silnymi odruchami
klanowymi rodzina.
Obserwuj wątek
    • wieslawa-siemiankowska Re: Grzegorz-widmo 06.04.06, 12:26
      Bo urocza rodzinka Borejków marginalizuje każdego , kto nie jest " Borejkiem".
      Gabrysia też ma go gdzieś, o wszelkich życiowych sprawach woli rozmawiać z
      mamusią i tatusiem.
    • nighthrill Re: Grzegorz-widmo 06.04.06, 13:30
      W tym, co pisze Pippi jest sporo racji.
      Wszystko to wygląda tak, jakby autorka nie miała pomysłu (?) na tę akurat
      postać. Grzegorz jest cholernie bezpłciowy, mało wyrazisty, ciepłokluchowaty i
      niezdecydowany. A może taki właśnie ma być?
      Uczucie między nim a Gabrysią jest przedstawione tak, że musimy wierzyuć na
      słowo, że ono istnieje i jest (och, ach) takie silne. Ale przejawy trudno
      zaobserwować - żadnych trudnych rozmów, problematycznych kwestii do
      rozwiązania, chwil sam na sam. I jakim cudem oni NIGDY się nie pokłócili? Idzie
      i Markowi to się zdarza.

      Co do kwestii "ojcowania" dziewczynkom przez Grzegorza - on nawet, co pamiętamy
      z "Noelki", miał problemy z poradzeniem sobie z własną córką. Nie rozmawiali,
      nie znali się właściwie. Jak ta relacja teraz wygląda, nie wiadomo.
      Wszystkie próby "wychowania" Laury spełzły na niczym ("Dziecko piątku"), bo
      Grześ nie był dal niej autorytetem, zresztą programowo buntowała się przeciwko
      niemu - zajął bowiem miejsce mitycznego, nieznanego ojca.
    • iwoniaw Chyba nie do końca tak jest 06.04.06, 13:54
      Grzegorz przedstawiany był przecież jako spiritus movens słynnej sprawy ze
      zmywarką ;-) - potrafi on dostrzec pewne aspekty życia codziennego, które
      zaczytanemu Ignacemu B. przez myśl nie przejdą, tzn. stara się odciążyć żonę od
      pewnych zajęć, dba o swoje dziecko i stara się po prostu nie ingerować zbytnio w
      wychowanie pasierbic, żeby nie zostać "macochem" (co chętnie wyobraża sobie w
      bujności swej wyobrażni zbuntowana i pragnąca poznać swego prawdziwego ojca Laura).
      Co więcej, Gabrysia wcale nie wygląda na osobę bardziej zaangażowaną w
      wychowanie córek - nie ma w książkach szczerych rozmów, zwłaszcza o trudnych
      problemach (ojciec, który odszedł, ponowny ślub matki, ciąża Róży).
      Ponadto wydaje mi się, że Grzegorz po prostu nigdy nie dostał od Gabrysi
      mandatu, by się "wtrącać" w wychowanie pasierbic - przypomnijcie sobie choćby
      sceny, w których Laura w obecności rodziny ignoruje polecenia G. i jest dla
      niego po prostu niegrzeczna i NIKT nie zwraca jej uwagi ani nie ma za złe.
      Zgadzam się, że to nie jest do końca normalne - niby Grzegorz jest dobrym mężem
      Gabrysi i ojcem Ignacego G., jego nieobecność dobrze tłumaczyć może fakt, że
      dużo pracuje w domu i poza nim, ale równocześnie jest on w tej rodzinie trochę
      na uboczu - miły, sympatyczny, lubiany ale obcy.
      • kormoran7 Re: Chyba nie do końca tak jest 06.04.06, 14:07
        Mysle ze jego relacje z Laura byly inne gdyby grzegorz traktowala ja tez
        powaznie. Mi sie wydaje ze Grzegorz uznal ze nie warto sie wysilac w
        wychowywywanie córek bo tak naprawde to nie sa jego córki.Jest to pestepowanie
        karygodne moim zdaniem ale czy nie słuszne. Laura go lekcewazy,wie ze mimo
        wszytko nie jest tym pierwszym męzem Gaby, mieszka pod jednym dachem z tesciem
        który w przeciwinstwie do niego nie lubi nowoczesnosci(wspomniana scena z
        zmywarka)wiec czy ma prawo czus sie dobrze w tej rodzinie. Caige go ktos
        popycha, strofuje. nawet mozna powiedziec ze boi sie Laury w pewnych
        sytuacjach. Grzegorz nie ma charyzmy i powagi w domu wiec wszyscy to
        wykorzystuja na jego nieszczescie.
        • pippi5 Re: Chyba nie do końca tak jest 06.04.06, 16:01
          Ja zauwazylam, ze w zasadzie od kilku tomow jest "niewidzialny". bardzo podobala
          mi sie scena proby sil przy kolacji miedzy nim a Laura (bodajze "Tygrys i
          Róza"), ale niczego to nie zmienilo. I faktycznie dochodze do wniosku, ze to od
          Gabrysi zalezy czy jej maz poczuje sie odpowiedzialny za dwie mlode dziewczyny
          9teraz kobiety). Mam cieple uczucia dla Gabrieli, ale widze w jej postepowaniu
          wiele bledow, ktorych sama nigdy nie chcialabym popelnic. To prawda, ze teraz
          sprawy tak wlasnie wygladaja, poniewaz pierwsze miejsce w sercu zajmuja rodzice,
          co przeklada sie na to, ze izoluje go od swoich problemow, decyzji, w zasadzie
          glebszych przemyslen na wiele zyciowych tematow. Jej "nieodpepowienie" w pewnym
          sensie tez zemscilo sie na oplakanych skutkach malzenstwa z Pyziakiem. Jaki on
          byl i jest to wiadaomo, ale gdyby ta dziewczyna twardo postawila sprawe -
          "musimy sie wyniesc za wszelka cene, ty powinienes powaznie zaczac myslec o
          rodzinie", moze Pyziak tak latwo by nie uznal ze zona i coreczka sobie bez niego
          poradza. Ale pewna oczywiscie nie jestem...
          • iwoniaw Czego Gaba oczekuje od męża 06.04.06, 16:19
            to na pewno nie tego, że "wyprowadzamy się i radzimy z utrzymaniem rodziny". W
            Opium jest scena, gdy Gabrysia rozgoryczona mówi do małej Geniusu/Aurelii, iż
            jej mąż wyjechał do Australii "żeby zarobić dolary na samochód". Już tu widać,
            że materialne potrzeby rodziny Pyziak to by i zaspokoił, tylko że Gaba nie do
            tego przywiązywała wagę. Natomiast wyprowadzenie się z domu rodzinnego
            najwyraźniej nie rozważała ani w poprzednim małżeństwie (inna sprawa, że wtedy
            może warunki miała do tego takie sobie, no ale nie wspomina się nawet, by to
            planowała), ani teraz, po ślubie z Grzegorzem.
            Zatem jakikolwiek ten aktualny mąż by nie był, nie jest z całą pewnością dla
            Gaby ważniejszy od rodziców i sióstr. A to moim zdaniem nie świadczy o
            dojrzałości do małżeństwa (jakkolwiek by to nie brzmiało w kontekście
            dobijającej do pięćdziesiątki Gaby).
    • sylvie21 Re: Grzegorz-widmo 06.04.06, 17:54
      Grzegorz jest pomijany,też to zauważyłam. A to,że Pyza opiera się na dziadku,to
      chyba kwestia przyzwyczajenia do niego,poniewaz zawsze był i zawsze pomagał.A
      Grzegorz nie jest od zawsze i trzeba też pamietać,że ma duzo pracy.Dziewczynki
      ( w tym Pyza)nie maja z nim tak dobrego kontaktu,bo za mało czasu przebywają w
      jego towarzystwie.Za mało z nim rozmawiają i to wynika z tego.A dziadek zawsze
      jest "pod ręką" i jako mądry i doświadczony człowiek potrafi doradzic,wesprzeć
      i pomóc.
      • kormoran7 Re: Grzegorz-widmo 06.04.06, 18:05
        Czy mozna sie opierac na czlowieku ktory zyje tylko swoja praca przy
        komputerze.? Grzegorz jesli wydziela z siebie oznaki sympatii to kieruje je w
        zasadzie tylko na Gabe. Oznaki milosci do Pyzy I Laury sa zazwyczaj wymuszone i
        sztuczne. Dlatego nie dziwie sie Pyziaczkom ze nie darza go szczerym dzieciecym
        uczuciem. Przeczytajcie sobie poczatke ksiazki "Tygrys i Róża"Moim zdaniem juz
        caly poczatek 1 rozdzialu powie nam cala smutna prawde o Grzegorzu. Mysli tylko
        o sobie bo kaze Tygrysowi stac na zimnie, z Hajdukiem gada jakby chcial a nie
        mógł i o Tygrysie przypomina sobie jak Gaba do niego zadzwoniła a poetm
        jeszcze zeby wyjsc z twarza mowi o tych butach Laury ze to oczywiscie jej wina
        ze nie zalozyla innych butow i dlatego marznie. Wszyscy sa winni a on jeden
        nie. Egoista i tyle..
        • iwoniaw No bez przesady 06.04.06, 20:56
          - Laura rzeczywiście mogła na śnieg nie zakładać cienkich pantofli, tylko
          odpowiedniejsze botki, na co zresztą G. zwracał uwagę przy wyjściu, zatem nie
          było mu wszystko jedno. Inna sprawa, że (jak zawsze?) został zignorowany.
          To, co mnie zdziwiło, to raczej fakt, że nabywszy nowy samochód nie chce nim
          pojechać po większe zakupy, lecz tachają wszystko z Laurą we dwójkę w rękach (a
          nie jest to przysłowiowy chleb i karton mleka, lecz wspomina się o wiaderku
          proszku do prania i sokach w szklanych butelkach...)
          • kormoran7 Re: No bez przesady 06.04.06, 21:08
            A dobrze ze mi jeszcze o tym przypomnialas bo mozna jeszcze bardziej pograzyc
            Grzegorza niestety. Czarno na bialym jest powiedziane ze Grzegorz nie bral
            samochodu bo sie o niego bardziej troszczy niz o wlasna pasierbice.Traktuje
            samochod jak zywa istote cechujaca sie wrazliwym zdrowiem. To juz strasznie
            zalosne bo wychodzi ze grzegorz jest tez dziwakiem
            • nighthrill Re: No bez przesady 06.04.06, 22:50
              Ale pamiętaj, Kormoranie, że to jest pisane z perspektywy Laury, która,
              przynajmniej w czasach "Tygrysa i Róży", każde zachowanie Grzegorza
              interpretowała na jego niekorzyść...
              • slotna Re: No bez przesady 06.04.06, 23:41
                Lubie Laure (fragmenty, ktore wydaja mi sie malo realistyczne, zwlaszcza z
                naj-najnowszych ksiazek, pomijam;)) i identyfikuje sie z nia w tym momencie, moj
                ojciec tez mi wyczynial takie numery, notorycznie zagadujac sie, albo
                zapominajac o mnie (szczytem bylo, kiedy zawiozl mnie chora do lekarza, ktory
                przyjmowal w domu, ja sie slanialam, a oni sobie radosnie gawedzili - bo i
                lekarz zapomnial, ze tam jestem! z tego co pamietam, przypomnialam im dosc
                dobitnie:))
              • kormoran7 Re: No bez przesady 08.04.06, 10:35
                Nighthrill trudno zeby takie zachowanie interpretowac pozytywnie. Skoro tak
                bylo ze Grzegorz kochal wiecej samochod niz Laure to tak bylo i kropka. Laura
                stwierdzila fakt i tyle. i nie chodzi tu nawet o to ze Laura dogryzala
                Grzsiowi. Tu chodzilo tylko o to ze poprostu ona w pewnych kwestiach Grzesia
                zrozumieć nie mogła bo jego zachowanie bylo bardzo nieżyciowe
                • dakota77 Re: No bez przesady 08.04.06, 13:31
                  Zdecydowanie popieram nightrill- ten fragment jest opowiedziany z subiektywnej,
                  egocentrycznej i bardzo obrazonej perpspektywy Laury:). Nie mamy niczego na
                  popracie tezy, ze grzes kochal bardziej samochod niz ja niz mysli samej laury.
                  Zadnego stwierdzenia faktu.owszem, mila prawo zdenerwowac sie w takiej
                  sutuacji, ale nie wyciagajmy z tej akurat sceny wnioskow co do relacji laura-
                  ojczym.
                  I owszem, laura nie mogla go zrozumiec, bo w gre wchodzi roznica pokoleniowa,
                  oraz to, ze laura nie probowala za bardzo nikogo zrozumiec, a na tamtym etapie
                  myslala tylko o sobie.
                  • kormoran7 Re: No bez przesady 08.04.06, 21:26
                    Alez moge wyciagnac wniosek ze Grzegorz jako czlowiek zachowuje sie
                    nieracjonalnie idac po wielkie zakupy na piechote. Wykorzystuje dziecko do
                    noszenia tobołków zamiast pojechac samochodem i miec lzej. Ok moze sa ludzie
                    ktorz lubia sobie dreptac na piechote w zimie po wielkie zakupy ale ja tego za
                    zbyt udany pomysl nie uwazam:)
                    • dakota77 Re: No bez przesady 09.04.06, 09:15
                      Ale to nie robi z niego sadysty;-)
    • przemkowa.b Re: Grzegorz-widmo 06.04.06, 23:58
      Jedna uwaga: z "Pulpecji" wynika, że Gaba z Grzesiem chcieli zamieszkać gdzie
      indziej - w suterenie po Piotrku Ogorzałce, ale Ida wybiła im to z glowy:)
      • kelle1986 Re: Grzegorz-widmo 09.04.06, 19:24
        zawsze mi sie wydawalo ze milosc miedzy gaba a grzeskiem jest jakas naciagana. bardziej bym powiedziala ze sa przyjaciolmi, znajomymi. zadnej chemii. nie wiem skad sie ignas wzial na swiecie:p
        • sylvie21 Re: Grzegorz-widmo 09.04.06, 19:26
          Może Ignasia przyprowadził BOCIAN?
          • kormoran7 Re: Grzegorz-widmo 09.04.06, 20:57
            Dakoto sadysta moze nie ale nie czulym ojcem w pewnych sytuacjach napewno jest.
            • dakota77 Re: Grzegorz-widmo 09.04.06, 22:45
              Odklejony, nieżyciowy naukowiec, i tyle:)
    • anndelumester Re: Grzegorz-widmo 09.04.06, 22:52
      Niestety, po imieninowej akcji z Bernardem straciłam resztki ciepłego (acz z
      pewnym takim politowaniem) zrozumienia dla Grzesia. Bo wyszła z niego ciapa
      męska, która nijak się ma do deklarowanego dobrego wychowania.
    • brightfuture Re: Grzegorz-widmo 13.04.06, 11:36
      Mnie się wydaje, że autorka zbiera siły do "ożywienia" Grzegorza. Przypomnijcie
      sobie, jak to było z Markiem Pałysem - po zaprezentowaniu się w czasie ślubu i
      wesela, potem w następnych tomach co robił? Spał!!! Już się bałam, że albo Ida
      się rozwiedzie (choć to mało prawdopodobne), albo Marek zostanie zesłany gdzieś
      za granicę w celach zarobkowych. A tu proszę, jak pięknie prezentuje się w JT,
      widziany oczami syna. Więc jest też szansa, że Grzegorz też się odnajdzie w tym
      familijnym ciepełku, choć z drugiej strony przyznajcie szczerze: czy w Waszych
      rodzinach wszyscy są idealnie dopasowani? Czy wszyscy muszą żyć tymi samymi
      sprawami i prezentować podobne podejście? Dopiero wtedy byłoby nudno. Rozumiem,
      że MM pisze (czy też ma taki zamiar, bo nie zawsze to wychodzi) ku pokrzepieniu
      serc, ale od nadmiaru lukru mogą się pojawić tylko mdłości i inne sensacje .
      Wesołych Świąt!
    • agnieszkagosia Re: Grzegorz-widmo 17.04.06, 20:12
      No przecież to ewidentne. Po prostu prym w tym domu zaczyna przejmować Ignacy B.
      Dla mnie jest niesamowicie wjkurzające dlaczego dziadek miesza się do życia
      wnuczek? Przykładem jest jego rozmowa z Fryckiem prowadzona pod nieobecność Róży
      czy traktowanie Laury i Wolfiego? DO czego to podobne aby dziadek zajmował
      miejsce rodziców jeśli dziewczyna (Laura) ma matkę i ojczyma?
      Przecież ten Grzesiek nie ma jak się wybić ani gdzie zamanifestować swojego
      zdania bo tłumi go Ignacy, zabiera mu wszelkie obszary działalności.
      Jak zresztą ma wyglądać małżeństwo Grzegorza jeżeli on, Gaba śpią w jednym
      pokoju z ponaddziesięcioletnim synem?
      pozdrawiam
      Agnieszka
      • kormoran7 Re: Grzegorz-widmo 20.04.06, 16:09
        Nie zgodze sie ze to wina dziadka ze Grzesiek nie ma gdzie zamanifestować
        swojego zdania.Jakby grzegorz był silnym facetem o twardym charakterze to by
        sobie nie dał niczego zabierać. Wszyscy widza ze nie ma swojego zdania i jest
        miekki to go lekceważa. gdyby nie dziadek to z Laurą mogło by byc gorzej niz
        jest.
        • iwoniaw Nie zgodzę się 20.04.06, 17:25
          Ignacy niby taki kulturalny i spolegliwy, a wszczął _awanturę_ o zmywarkę, którą
          G. kupił żonie na imieniny. Ignacy jest tyranem i chce, żeby świat się wokół
          niego kręcił, a Grzegorz po prostu usiłuje być wobec niego miły, bo w końcu
          mieszka w jego domu (a nie wyprowadza się zapewne dlatego, że jego żona jest
          przesadnie do rodziców przywiązana). Fakt, tu G. mógłby wykazać więcej
          stanowczości, choć z drugiej strony wcześniej pewnie był zdominowany przez ojca
          i styja, więc sytuacja u Borejków nie jest dla niego aż taka nowa.
          Ale co do Laury - to nie wiem, czy można powiedzieć, że dziadek ma na nią dobry
          wpływ. Nigdzie nie jest pokazane, by wpływał w jakiś pozytywny sposób na jej
          postawę i zachowanie, natomiast zabiera się za karcenie jej jak nie
          przymierzająć za obrażanie Grzegorza we wspomnianej sprawie ze zmywarką. Czyli
          znów kompletnie bez sensu, wedle własnego widzimisię, w sytuacji, gdy naprawdę
          nie ma u temu powodów. Jakoś nie widać go karcącego rzeczywiste wybryki wnuczki.
          • kormoran7 Re: Nie zgodzę się 21.04.06, 10:04
            iwoniu radze przypomniec sobie prawie ostania scene z Imienin. Dziadek nie musi
            mowic do niej wprost co mu sie nie podoba u wnuczki. cytuje jej fragment
            jakiejs sentencji zeby wymóc na Laurze umiejetnosc czytania miedzy wierszami. I
            trafil bardzo dobrze bo sprawil ze zimmna,opanowana Laura sie rozczulila. On
            jeden wie jak do niej trafić a laura sama sobie uswiadomila jak bardzo go
            kocha. "...Żyj tak żebyś w żadnej minucie nie musiała się wstydzić tego co
            czynisz.Postepuj tak jakby przez cały czas patrzał na ciebie ktoś kto cię
            kocha, szanuje i jest z ciebie dummny..."No ale nie o dziadku i Laurze mielismy
            to mówić:)
            • hybrid822 Re: Nie zgodzę się 22.04.06, 14:52
              Zgadzam się z większością przedmówczyń, że Grzegorz to straszna flegma:) Może
              wynika to z tego, że Gabriela jest typem wybitnie dominującym. To ona jest
              silna, stanowi dla innych autorytet i de facto rządzi w chałupie, ale że mimo
              wszystko potrzebuje oparcia (któż nie potrzebuje), znalazła sobie taką ciapę,
              po tym jak poprzedni mąż - też typ dominujący - stwierdził, że dwa takie
              charaktery w związku są nie do pogodzenia. Ja to tak widzę:)
              poza tym wyobrażacie sobie Pyziaka jako męża Gaby, w mieszkaniu na Roosevelta?
              W tym wiecznym tłoku i permanentnej inwigilacji? Ja nie potrafię. Oni mi
              zresztą do siebie od początku średnio pasowali, choć oboje lubiłam. Pyziak nie
              dał by sobą sterować, z kolei Gaba, w pzreciwieństwie do Idusi, nigdy nie
              deklarowała że podobają jej się mężczyźni tacy bardziej macho (znaczy nie do
              końca odpowiada mi to określenie w stosunku do Pyziaka, ale nie wiem jak to
              inaczej ująć). Owi macho zaś pzreważnie preferują kobiety kobiece - nie w
              sensie tipsów i miniówek, tylko pewnej dozy małej bezradnej dziewczynki - same
              wiecie, że czasem fajnie przy ukochanym taką poudawać, nawet jeśli na codzień
              jesteśmy zamaszyste babki. Gaba nie miała tego w sobie nawet promila.
              • kaprysia Re: Nie zgodzę się 25.04.06, 13:35
                Zgadzam się, że miłośc Gaba-Grzesio kompletnie MM nie wyszła, zero chemii. A
                szkoda, bo Gabrysia jako nastolatka była fajna, nawet bardzo fajna. Ja nie mogę
                wybaczyć Musierowicz tego, co zrobiła z postacią Pyziaka, toz to gwałt w biały
                dzień!
    • laura-gomez Re: Grzegorz-widmo 26.04.06, 09:01
      nie zgadzam się z tym, że Grzegorz wcale nie miesza się do wychowania
      pasierbic - w "Tygysie i Róży" Laura stwierdza, że nie jest on może wymarzonym
      opiekunem, ale gdyby nie on jej relacje z mamą "wyglądałyby już całkiem
      marnie". Jego druga pasierbica, Róża, z kolei bardzo go lubi. To też chyba coś
      znaczy?
    • aga.pm Re: Grzegorz-widmo 11.05.06, 13:11
      O NIE! co to to nie! nie kazdy ojczym musi od razu zostac dla pasierbicy
      wsparciem, opiekunem itd.! czasami nawet nie powinien!
      • baba67 Re: Grzegorz-widmo 11.05.06, 14:39
        No wlasnie-to zalezy ile lat ma pasierbica-jesli blisko 18 tki to zdecydowanie
        niewskazane :-)
        • stasia_kowalska Grzegorz-widmo? Raczej nie... 14.05.06, 17:05
          Przeczytajcie sobie dokładnie Noelkę pod kątem przemyśleń Grzegorza. To wiele
          tłumaczy. Gabrysia potrzebowała właśnie takiego faceta, nie jakiegoś drugiego
          Pyziaka który niewiadomo kiedy ją zostawi, w tym związku ma ciepło,
          bezpieczeństwo i stabilnosc. Grzegorz taki już jest że nie pcha się do centrum
          rodzinnego, a dla dziewczynek nie mógłby być ojczymem poniewż o ich prawdziwym
          ojcu się nie rozmawia i byłoby to za trudne dla obu stron.
    • stasia_kowalska Re: Grzegorz-widmo 15.05.06, 19:47
      no i jeszcze o dzwiganiu siatek z zakupami w śniegu. Dużo śniegu i chlapy to nie
      sa zbyt dogodne warunki do jazdy. mozna spodziewac sie korków, dziur wiekszych
      niz zwykle i śliskiej nawierzchni.
      • iwoniaw Daj spokój 15.05.06, 19:52
        skoro to nie są warunki do jazdy, to tym bardziej do taszczenia zakupów w
        rękach. Inna sprawa, że scena ukazana jest oczami Laury lubiącej fantazjować i
        użalać się nad sobą...
        • yomamakorka Re: Daj spokój 25.05.06, 00:49
          Wlasnie przeczytalam sobie ponownie Imieniny i znow rzucilo mi sie w oczy
          zdanie dziadka Borejki "Laura nie ma ojca, ale ma dziadka" - a Gabrysia i Mila
          potakuja zdaje sie. Smutne. Grzegorz ojcem stac sie nie zamierza? Szkoda ze nie
          padlo "Laura nie ma ojca, ale ma ojczyma" czy cos takiego. Ale Grzegorz jest
          chyba od pokazywania Markowi i Florianowi czegos na komputerze, o ile wlasnie
          sam czegos na nim nie plodzi ;/
          • meduza7 Re: Daj spokój 25.05.06, 12:58
            odnoszę wrażenie, że Grzegorz był potrzebny jako pewna postać - pomysł - nie
            wiem jak to ująć - w każdym razie chodziło o to, żeby pokazać, że Gaba
            pocieszyła się po Pyziaku. A potem MM nie miala już na niego jakiegoś
            konkretnego pomysłu, no i tak się snuje biedaczek...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka