limotini
25.09.06, 12:19
Już parę razy pojawiły się głosy na ten temat w różnych wątkach, a ja ostatnio
sporo myślałam na ten temat i chciałabym się z Wami podzielić moimi
przemyśleniami. Jako nastolatka zaczytywałam się zrówno Jeżycjadą jak i
książkami Chmielewskiej. Niemalże się na nich wychowałam (np. tekst "Przelotne
podrywki są dla mnie jak używanie przechodniej szczoteczki do zębów" miał
spore znaczenie dla mojego podejścia do randek w wieku szkolnym).
Ostatnio jednak zauważyłam, że świat kreowany w książkach obu moich ulubionych
autorek jest diametralnie różny (może właśnie dlatego mam w sobie jakąś
psychiczną równowagę po takim książkowym wychowaniu). Różnic jest bardzo
wiele: podejście do małżeństwa i rozwodu, do wychowywania dzieci, do policji
(CP ;) ), do pieniędzy... Pewnie można by wiele wymieniać - może też macie na
ten temat jakieś swoje przemyślenia?
Dodam tylko, że niestety obie Autorki mają tę cechę wspólną, że wcześniejsze
książki są dużo, dużo lepsze. Tak więc w tych nowych chmielewskich nie jestem
na bieżąco, choć czasem coś wypożyczę z biblioteki.