Dodaj do ulubionych

Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic

25.09.06, 12:19
Już parę razy pojawiły się głosy na ten temat w różnych wątkach, a ja ostatnio
sporo myślałam na ten temat i chciałabym się z Wami podzielić moimi
przemyśleniami. Jako nastolatka zaczytywałam się zrówno Jeżycjadą jak i
książkami Chmielewskiej. Niemalże się na nich wychowałam (np. tekst "Przelotne
podrywki są dla mnie jak używanie przechodniej szczoteczki do zębów" miał
spore znaczenie dla mojego podejścia do randek w wieku szkolnym).

Ostatnio jednak zauważyłam, że świat kreowany w książkach obu moich ulubionych
autorek jest diametralnie różny (może właśnie dlatego mam w sobie jakąś
psychiczną równowagę po takim książkowym wychowaniu). Różnic jest bardzo
wiele: podejście do małżeństwa i rozwodu, do wychowywania dzieci, do policji
(CP ;) ), do pieniędzy... Pewnie można by wiele wymieniać - może też macie na
ten temat jakieś swoje przemyślenia?

Dodam tylko, że niestety obie Autorki mają tę cechę wspólną, że wcześniejsze
książki są dużo, dużo lepsze. Tak więc w tych nowych chmielewskich nie jestem
na bieżąco, choć czasem coś wypożyczę z biblioteki.
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 12:21
      Pierwsze, co rzuca mi się wo czy jest podobieństwo. I jedna i druga pani
      świetnie kiedyś pisała. Potem ktoś je podmienił i teraz nie czytam juź nowych
      książek Chmielewskiej, bo są coraz gorsze, niedługo też chyba całkiem zrażę się
      do MM. I to mnie bardzo smuci, bo to były ukochane książki mojej młodości.
      • limotini Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 12:33
        O, co do tego, że wspaniale pisały, to masz rację. Obie autorki czytało się tak
        płynnie, tak lekko... - no ja nie potrafię tego opisać bo tego daru nie
        posiadam. Ale były całe fragmenty, którymi człowiek się delektował, zwroty,
        które wchodziły niepostrzeżenie do twojego języka... Ja myślałam, że na tym
        właśnie polega pisarstwo, na tworzeniu takich okrągłych zdań (w celu
        opowiedzenia okrągłej historii oczywiście). Dopiero potem się zorientowałam, że
        można wydawać książki, w których czytelnik potyka się o każdy znak przestankowy.

        Ale nie martw, te książki pozostaną ulubionymi książkami młodości. A przed córką
        schowasz te nowsze i uświadomisz ją dopiero, jak będzie już wystarczająco
        dorosła, by to jej nie zaszkodziło.
        • dakota77 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 12:38
          No masz rację, nowe nie zrażą mnie do tych starych:). Tylko naprawdę mi żąl
          tego, co już nie wróci. Nie kupiłam żadnej książki Chmielewskiej od jakichś 10
          lat... Skończyłam gdzieś na "Wielkim diamencie chyba". Aha, z nowych kupiłam
          tylko "Kocie worki" skuszona reklamami, że to kontunuacja "wszystko czerwone",
          ale oczywiście do tej książki było tej nowej daleko. Muszę sobie zrobić
          powtórkę tych starych, świetnych tomów:)
          • meduza7 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:11
            Obie panie im bardziej ....eeeee..... dojrzałe, tym bardziej wyznją czarno-
            białą wizję świata. Czarnej Polewki jeszcze nie czytałam, ale niektóre
            wypowiedzi forumowiczek utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Jest tak jak ja
            mowię i koniec.
            • anutek115 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 10:55
              Z tym, że Chmielewska się do tego przyznaje (ostatni, nieznośny zresztą moim
              zdaniem, tom "Autobiografii"), nawet jeśki jest w tym trochę kokieterii... A u
              MM widzę raczej żal, że to "świat się zmienił"...
            • sherman-doberman Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 06.10.06, 23:03
              A ja mam wrażenie, że to nie ma nic wspólnego z wizją, tylko z dostosowywaniem się
              do aktualnej sytuacji i płynięciu z prądem, bo to dobrze widziane.
              W dawnych książkach nie było nic religijnego, a teraz nagle wszyscy tacy nabożni.
              I bez przesady z cenzurą. Z wyjątkiem Opium w Rosole z racji stanu wojennego, cenzura nie specjalnie
              męczyła autorów powieści dla dzieci i młodzieży i kryminałów. To były wręcz jedyne książki
              w owych czasach, w których można było przemycić prawdziwy obraz życia. vide:kolejki po mięso i
              papier toaletowy itp. Między innymi dlatego czytali te książki ludzie dorośli, którzy normalnie
              by tego nie robili. I sama znałam partyjnych, którzy brali ślub kościelny i praktykowali, więc
              wzmianka o chodzeniu do kościoła nie spowodowałaby na pewno reakcji cenzury.
              • donkej Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 06.10.06, 23:18
                Z "Tym razem na serio" wynika coś nieco innego.
                Maciek Ogorzałka wracał po obejrzeniu czarnej szopki u Dominikanów itp.
                Nie wiem kiedy się zaczęły związki MM. z owym zakonem, ale Barańczak od zawsze
                publikował we "W drodze" a oprawę graficzną robił mu mąż pani M.
                Choć faktycznie przed Opium nie pamiętam wzmianek kościelnych.

                Jednak odbieram to zupełnie inaczej niż... powiedzmy: farbowaną kitę J.Ch.
    • k_linka Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:36
      Mam prosbe - do wielbicielek talentu (niegdysiejszego?) obu zacnych Autorek -
      pan MM i JCh. Ufam bowiem, ze wielbicielki tejze literatury maja gust nie dosc
      ze znakomity, to jeszcze zbiezny z moim.
      Otoz tworczosc pani Chmielewskiej znam dosc pobieznie; ogranicza sie ona
      do "Lesia", "Wszyscy jestesmy podejrzani", "Calego zdania
      nieboszczyka", "Bocznych drog", tej ksiazki sfilmowanej jako "Klin" (afera z
      telefonami) i powiesci dla dzieci o Pawelku i Janeczce (tytulow nie pamietam).
      Prosze o zarekomendowanie innych jej dziel. Co zakupic aby sie nie rozczarowac?
      Nowosci, z ktorymi zetknelam sie ostatnio w ksiegarni sa dla mnie nie do
      przetrawienia. Z gory dziekuje za wysilek i poswiecony czas:)
      • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:39
        Ja bym poleciła jeszcze "Wszystko czerwone".
      • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:39
        "Wszystko czerwone" - przede wszystkim !!! I "Całe zdanie nieboszczyka", i
        jeszcze może "Romans wszechczasów" :-)))
        • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:45
          "Całe zdanie" czytałaś - przepraszam. Dokładam "Upiorny legat" ;-)))
          • kelle1986 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:57
            Uwielbiam "Zwyczajne Życie" :)
        • direta Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 07.10.06, 17:41
          agnieszka_azj napisała:

          > "Wszystko czerwone" - przede wszystkim !!! I "Całe zdanie nieboszczyka", i
          > jeszcze może "Romans wszechczasów" :-)))

          Wszystko czerwone bezkonkurencyjna ale z nowszych mi się bardzo
          podobała "Najstarsza prawnuczka" chociaż przyznam szczerze, ze w tej chwili
          pamiętam z tej ksiązki tylko jedną scenę, dziadka zastygłego z wypadniętym
          dyskiem na kształt posągu (po próbie podniesienia babci razem z krzesłem). Ale
          pamiętam, ze dobrze się bawiłam na tej ksiazce.
      • limotini Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:54
        Oczywiście "Wszystko czerwone". Poza tym "Krokodyl z kraju Karoliny", powieści o
        Teresce i Okrętce ("Większy kawałek świata", "Zwyczajne życie", "Ślepe
        szczęście"). Mnie się jeszcze bardzo podobało "Lądowanie w Garwolinie", ale
        wiem, że dużo osób ma miesznae uczucia na ten temat.

        W ogóle to ja bym wprowadziła bardzo proste kryterium: dobre są książki do
        "Florencji córki diabła" (1993) a z późniejszych to jedynie "Lądowanie w G."
        mogę polecić (choć zastrzegam się, że nie wszystkie czytałam). Spis książek,
        także chronologicznie, na stronie www.chmielewska.pl
        • meduza7 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 14:59
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14722
          tu najlepiej doradzą :)
          • dakota77 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 15:38
            Mnie też podobało mi się Lądowanie w Garwolinie, na które wiele osób narzeka.
            Podpisuję sie pod wymienionymi wyżej książkami, to ścisła czołówka moich
            ulubionych.
        • skarolina Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 17:36
          limotini napisała:


          > W ogóle to ja bym wprowadziła bardzo proste kryterium: dobre są książki do
          > "Florencji córki diabła" (1993)

          Moje kryterium jest jeszcze bardziej zawężone - do 1979, potem już wybiórczo
          parę sztuk :D
        • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 19:09
          Tez bardzo lubie "Lądowanie", jedyna z pozniejszych, ktora mnie tak smieszy. Fakt, ze napisana na pdst scenariusza z lat 60., ale coz to ma wspolnego ze stylem?:) Ja czytalam wszystkie do "Kocich workow" i te z lat 90. (i pozniejsze) odradzam! Zdecydowanie! A, jeszcze autobiografia jest fajna, zwlaszcza 3 pierwsze tomy.
      • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 17:13
        jak ponizej: "Wszystko czerwone", "Upiorny legat" i dokladam od siebie
        "(Nie)boszczyk maz", i ewentualnie "Wielki diament", ale - podkreslam -
        ewentualnie. co do tej ksiazki dla dzieci (ona jest nie tyle dla dzieci, co
        raczej o dzieciach, rzeklbym) to pewnie chodzilo ci o "Nawiedzony dom", bardzo
        ja lubie. jest tez "kontynuacja" przygod tego rodzenstwa, ale nie pamietam, jak
        sie zwie. nie az tak dobra, w kazdym razie.
        • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 17:17
          Kontynuacją przygód Janeczki i Pawełka są "Wielkie zasługi", "Skarby" (których
          akcja dzieje się w Algierii) i "Wszelki przypadek" - równia pochyła niestety :-
          (((
          • skarolina Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 17:34
            Jest jeszcze "2/3 sukcesu", ale też średnie.

            Jeśli chodzi o Chmielewską, to można bez wahania zarekomendować wszystko, co
            napisała do 1979 roku czyli:

            - Klin
            - Wszyscy jesteśmy podejrzani *
            - Krokodyl z Kraju Karoliny *
            - Całe zdanie nieboszczyka *
            - Lesio *
            - Zwyczajne życie
            - Wszystko czerwone *
            - Romans wszechczasów *
            - Większy kawałek świata
            - Boczne drogi
            - Upiorny legat
            - Studnie przodków (no, tu zakończenie nieco niefortunne)
            - Nawiedzony dom *.

            Tu kończy się lista lektur obowiązkowych, ukochane zaznaczyłam gwiazdką. Potem
            było już różnie, moim zdaniem niezłe są:

            - Skarby (dalszy ciąg Janeczki i Pawełka)
            - Ślepe szczęście, wydane też w połowie pt. Duch (tu z kolei Okrętka i Tereska)
            - Harpie (krwawa zemsta na tzw. babach rodzinnych ;) )

            Lubię też:
            - Wielki diament
            - Krowę niebiańską
            - Depozyt

            i dość ciekawie napisaną
            - Książkę poniekąd kucharską.

            Reszta jest męcząca - styl jakby znajomy, ale pozbawiony już świeżości i polotu
            , fabuła tak zawiła, że właściwie nie wiadomo o co chodzi. Spokojnie można sobie
            darować.
            • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 18:46
              o wlasnie, o "2/3 sukcesu" mi chodzilo. takie sobie.
            • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 18:47
              "harpie" wydaje mi sie, ze czytalem i nawet mi sie podobalo.. czy tam wystepuje
              Justynka? to pewnie mi sie podobalo :)
              • szprota Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 18:59
                nie, tam była Dorotka, ale może ci się mylić z Justynką, bo też poliglotka (ja z
                kolei (nie)boszczyka męża nie czytałam, aleście się o nim rozpisali na wątku o
                cp), tylko na biżuterii się już nie znała.
                po mojemu "harpie" są ostatnią dobrą książką Chmielewskiej :(
        • sherman-doberman Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 06.10.06, 22:57
          Bardzo polecam Nawiedzony Dom. Zwłaszcza osobom, które coś remontują, odnawiają
          albo budują. Znakomita dowcipna konfrontacja z rzeczawistymi problemami. Zaczęłam potem
          kolekcjonować książki i filmy na ten temat.
          • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 06.10.06, 23:59
            o tak, "nawiedzony dom" jest fantastyczny! przeczytalem to pierwszy raz jako
            ksiazke z biblioteki szkolnej chyba.. morda upiora jest bezbledna :) no i, rzecz
            jasna, od razu chce sie miec psa - takiego jak Chaber :) bardzo sympatyczna
            ksiazka.
    • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 16:21
      To co je niewątpliwie łączy, to pewna "lekkość pióra" i stworzenia czegoś, co
      można nazwac stylem każdej z nich. Talent po prostu :-)))
      Równocześnie ta lekkość pióra wymaga redaktora. Wydaje się, że w przypadku
      pierwszych książek MM pani Jasztal - Kowalska była ich niemal współautorem. Gdy
      jej w pracy nad książką zabrakło, a w wydawnictwie Akapit pani M ma status
      gwiazdy, niestety jest coraz gorzej :-(((
      Podobnie Chmielewska - w czasach, gdy nie było jej łatwo wydac książkę i gdy
      wydawała jedną na kilka lat, to ukazywały się rzeczy przemyślane i dopracowane.
      Odkąd ma własne wydawnictwo i tłucze książkę za książką... wiadomo :-(((

      Obie są przykładem sytuacji, gdy swoboda pisania obraca się przeciw autorowi.
    • lambaluna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 18:39
      róznice są dwie - chmielewska to wieksza grafomanka, a musierowicz to dewotka
      (kiedyś była normalna) chyba jej ustrój żle zrobił cenzura lepiej działała na
      styl i poglądy
    • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 25.09.06, 19:11
      Zupelnie rozna literatura, podobienstwo takie, ze obie uwielbialam, i obu juz nie trawie - tzn nowszych ksiazek. Zastanawiam sie, skad sie to bierze, bo przeciez nie brak pomyslow - nie o to chodzi. Zacmienie umyslowe? Pomrocznosc jasna? :)) Przykro mi, ze obie pisza teraz tak, ze jako debiutantki nie mialyby szans. Ale wiadomo, wydawane z pompa, bo przeciez kupimy, tak - my wlasnie.
    • iwoniaw Podstawowa różnica 25.09.06, 20:24
      jest taka, że Chmielewska obsunęła się w rejony języka wulgarnego, a MM w cytaty
      na pół strony po łacinie (szczęście ma, że prof. S. wydał tłumaczenie w wersji
      bilingwicznej - z oryginałem znaczy się, to ma źródło pod ręką łatwo dostępne).
      Z podobieństwami wymienionymi przez przedmówców się zgadzam. Dla mnie Panie
      Autorki mogły poprzestać odpowiednio na "Lądowaniu w Garwolinie" i "Kalamburce".
      Kocham wczesną twórczość Obu Wymienionych Autorek.
    • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 08:56
      1. Bohaterowie Chmielewskiej mają zainteresowania współczesne, a czasem naganne
      (hazard!), bohaterowie Musierowicz klasyczne;
      2. U Musierowicz postacie to w większości domatorzy, u Chmielewskiej bardzo
      ruchliwe jednostki;
      3. U Chmielewskiej nie pozbywają się złych nałogów.
      4. Stosunek Chmielewskiej do dóbr materialnych jest w duchu protestancki,
      Musierowicz - katolicki;
      5. Przewaga MM - żadnych antysemickich wtrętów, co mnie bardzo razi w nowej
      twórczości Chmielewskiej;
      • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 10:17
        A kiedy oni maja spotkac jakiegos Żyda, hm? :) Na pasterce u Dominikanow? Mnie juz wystarczyl "uroczy" Ocarabessa, czy jak mu tam, rasizmu u J.Ch. tez nie uswiadczysz raczej, chyba ze o czyms nie pamietam (pamietam za to jak sama przebierala sie za Murzynke w ktorejs z ksiazek;)). Ale fakt, w temacie starozakonnych Chmielewska sobie niefajnie poczyna, gejow tez sie czepia w sposob imho idiotyczny (a taka niby madra babka!).
        • dakota77 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 10:22
          Chyba dobrze wiec, ze przestalam czytac ksiazki Chmielewskiej, zanim takie
          uczucia zaczely u niej dochodzic do glosu. Nie pamietam, by w starych ksiazkach
          byly antysemickie akcenty.
          • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 12:48
            bo nie bylo. swoja droga zaintrygowalyscie mnie tym wszystkim. wychodzi na to,
            ze - excuses moi - zglupiala baba na starosc, bo jak to inaczej rozumiec?
        • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 10:38
          To raczej w "Autobiografii" występuje:
          - Żydzi są źli, bo w jakiejś przypowieści starotestamentowej stoi, jak to wyszli
          z Egiptu, napożyczawszy kosztowności, których nigdy nie zwrócili - IMO równie
          dobrze źródła uprzedzeń można szukać w "Pieśni o Gilgameszu";
          - a używanie sformułowań typu "mi się podoba" określone są mianem żydłaczenia -
          tak jakby popełnianie błędów językowych tylko tej nacji można było przypisać;
          • dakota77 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 10:41
            A tak, to pamietam, masz racje, ze to z Autobiografii. Co do tych
            starotestamentowych kosztownosci, zawsze mialam wrazenie, ze to Bog Zydom
            doradzil i ze to maiula byc rekompensata za ich pobyt w niewoli. Wiec nie
            bylaby to wina Zydow:)
            • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 10:55
              No, do pobytu na obcej ziemi trzeba się przygotować.
          • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 11:23
            To akurat faktycznie zydowskie typowo (mi na poczatku/ koncu zdania), tzn stad sie wzielo:) Oczywiscie teraz juz to okreslenie nie ma racji bytu inszej niz zwyczajowe:) Najsmieszniejsze jest to, ze najlepsi polscy pisarze byli pochodzenia zydowskiego, przynajmniej ci, ktorych styl siegal wyzyn. Wymienicie kilku? :) Taka zagadka.
            • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 11:27
              Tuwim, Leśmian, Brzechwa, Baczyński, Słonimski, częściowo Mickiewicz (matka z
              frankistów), o Stryjkowskim już nie wspomnę.
              • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 11:38
                Aha. Aha. I mój ukochany Marianowicz. I Schulz. I tak dalej. Jak tu byc antysemita? No po prostu sie nie da:)
                • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 11:44
                  I Hemar.
                  A antysemitą mozna być swobodnie, nawet mając Żydówkę za patronkę. Vide "Radio
                  Maryja".
                  • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 12:13
                    Dobra, wiem. Niemniej czepianie sie Zydow za "mi" w kontekscie wymienionych nazwisk wydaje mi sie szczytem absurdu.
                  • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 12:33
                    A poza tym, co Ty mowisz, to Ty nie wiesz, ze Matka Boska byla Polka?! Moja babcia mnie ustrzelila takim tekstem kiedys:)
                    • iwoniaw Slotna, padłam ;-) 26.09.06, 13:37
                      A Polacy są wszak Chrystusem Narodów, skoro juz o Mickiewiczu mowa ;-) Zatem
                      Chrystus też był Polakiem, podobnie jak Bóg Ojciec. Toż to NIESAMOWITE, no nie?
                      • slotna Re: Slotna, padłam ;-) 26.09.06, 13:50
                        Hihi:))) A ja myslalam, ze to jest dosc powszechne przekonanie w gronie Moherowego Ludu. Chyba wszystkie kumpele mojej babci sa tego pewne (co im nie przeszkadzalo pare lat temu podczytywac z wypiekami na twarzy "NIE" nalezace do mojego ojca;) ) I wcale im sie nie dziwie - przeciez to logiczne. Krolowa Polski - Żydowka?
                        • dakota77 Re: Slotna, padłam ;-) 26.09.06, 13:51
                          Tak, to jest bardzo czeste przekonanie w pewnej grupie spolecznej;-).
                          Stwierdzenie, ze Maria byla Polką słyszałam już wiele lat temu.
                          • sherman-doberman Re: Maria i Jezus Polakami! 06.10.06, 23:11
                            To się uśmiejecie. W pewnym tekście opublikowanym w Gdańsku w 17.w., nota bene, po niemiecku,
                            autor dowodził, że Adam i Ewa w raju mówili po polsku!!
            • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 12:34
              No tak, być może. Ale określanie błędu czy niezręczności językowej tym właśnie
              mianem to wyraz pogardy wobec narodu. Zaznaczam, że osobiście nijak mnie to nie
              dotyka, ale jest mi wstrętne.
              • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 12:40
                Nie popadajmy w przesadną poprawność polityczną. Żydłaczenie - aczkolwiek
                okreslenie nieładne i pejoratywne - jako zjawisko istniało. Przed wojną pewne
                zwroty, lub nawet pojedyncze wyrazy określały bezbłędnie pochodzenie. I
                zydłaczenie - tego słowa używano - było najbardziej tępione wcale nie przez
                antysemitów, ale asymilowanych Żydów. Oni domagali się bezwzględnej poprawności
                językowej od dzieci, karali za użycie niewłasciwego trybu gramatycznego, a
                jidysz okreslali jako "wstrętny żargon".
                Stąd pewnie tylu władających przepiękną polszczyzną pisarzy i polonistów -
                asymilowanych Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego.
                • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 13:26
                  Właśnie - przed wojną. Jak czytam "żydłaczenie" to od razu przed oczyma duszy
                  mojej widzę tłustą jejmość z nienawiścią w oczkach, skierowaną przeciwko "onym",
                  kimkolwiek by byli. A poprawność ex definitione nie może być przesadna.
                  Zwłaszcza jeżeli chodzi o poszanowanie cudzej odmienności. Ciekawe, że to tylko
                  lapsusy językowe Żydów doczekały się odrębnej nazwy. O co mi chodzi - jest to
                  rzeczywiście określenie wywodzące się sprzed wojny i będące jak najbardziej
                  wyrazem polskiego antysemityzmu.
                  • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 13:35
                    Zwróć uwagę, ze także jedynie wrogość wobec Żydów doczekała się własnej nazwy.
                    Możesz nie lubić Niemców, Rosjan, Czechów - i nie będzie to możliwe do
                    określenia jednym słowem.
                    Nie należy stosować dzisiejszych pojęć do okresu międzywojennego. "Żydek" -
                    określenie dziś skrajnie obraźliwe, wówczas obraźliwe nie było. "Ostateczne
                    rozwiązanie kwestii żydowskiej" nie oznaczało masowej zbrodni, tylko dążenie do
                    rozwiązania faktycznie istniejącego problemu (fakt, używane było głównie przez
                    antysemitów, ale i wśród syjonistów podobne zdania padały).
                    Podobnie "żydłaczenie" ma obecnie znacznie bardziej negatywny wydźwięk, niż
                    przed wojną.
                    No, ale o Żydach to jak mogę długo. A to forum o MM.
                    • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 13:45
                      No, a ja o antysemityźmie. Może faktycznie przesadzam tu z potępieniem
                      Chmielewskiej, ale jakoś tak od osoby, która jest tak nowoczesna jeżeli chodzi o
                      korzystanie z różnych udogodnień i nowinek technicznych (dużo o tym w jej
                      książkach), w tym akurat zakresie mentalnie pozostała kilkadziesiąt lat wstecz.
                      I dlatego, że tak lubię jej książki (też jedne mniej, inne więcej), boli mnie to.
                      Ale ok., już ani słowa na ten temat :-)
                      • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 26.09.06, 14:02
                        A Chmielewka to wredny babsztyl i obrzydliwa antysemitka. Mimo, że wczesne jej
                        ksiązki cenię.
                        • iwoniaw Antysemityzm Chmielewskiej 06.10.06, 10:14
                          - może mnie ktoś oświecić, gdzie ona konkretnie to wyraża? Przyznaję, że jej
                          książki w pewnym momencie przestały dawać się czytać i w zw. z tym jakoś się na
                          takie akcenty nie natknęłam. W starych książkach chyba tego nie ma, prawda?
                          • onion68 Re: Antysemityzm Chmielewskiej 06.10.06, 12:06
                            Ja to przeczytałam w "Autobiografii", nie pamiętam, w której części. Chmielewska
                            pisze, że jej przyjaciółka Alicja nie trawi wszelkich postaw antysemickich i
                            rasistowskich, ale jej (Chmielewskiej) antysemityzm wybacza. Po czym prezentuje
                            źródło i podstawę tegoż - jakąś przypowieść biblijną (nie pytajcie dokładnie
                            jaką - nie znam się na tym) o tym, jak to Żydzi wychodząc z Egiptu napożyczali
                            od autochtonów kosztowności, po czym nigdy ich nie zwrócili. I jeszcze w innym
                            tomie - że używanie celownika zaimka "ja" w formie "mi" przed czasownikiem to
                            żydłaczenie - z wielkim ogniem o tym pisze.
                            Wiele osób uważa to za drobiazg i rzecz niegodną wzmianki, ale ja jakoś nie
                            potrafię obojętnie takich wyskoków traktować.
                            • elwinga Re: Antysemityzm Chmielewskiej 06.10.06, 12:48
                              Ten fragment, o którym piszesz, to jeszcze drobiazg. Natomiast gdzieś indziej
                              (też w Autobiografii) Chmielewska pisze, jak to w czasie marcowej emigracji
                              Żydów z Polski kłóciła się z Alicją, której "coś padło na mózg i uważała, że w
                              Polsce prześladują Żydów" (cytuję z pamięci, chodzi o wydarzenia marcowe 1968).
                              Opisuje również wizytę u emigrantów i złe wrażenie, jakie zrobił na niej jeden z
                              nich, Polak, który "wyjechał uczepiony żony Żydówki" (słowo "uczepiony"
                              sugeruje, jakby facet ożenił się z Żydówką tylko po to, by móc wyemigrować z
                              Polski, zastanawiam się więc, co w takiej sytuacji, jej zdaniem, zrobiłby
                              "porządny" mąż Polak - rozwiódłby się?...)

                              Jeśli się uprzeć, że nie świadczy to o antysemityzmie, to w każdym razie
                              świadczy o fatalnym braku inteligencji. Nie zauważyć antysemickiego kontekstu
                              lat 1967-68 to naprawdę DUŻA sztuka.
                              • onion68 Re: Antysemityzm Chmielewskiej 06.10.06, 12:54
                                No proszę, to jakoś mi umknęło.
                                Cóż, jest prawdą to, co Chmielewska mówi sama o sobie, że jest przedwojenna.
                                Niestety, nie tylko w dobrym sensie.
                                Niemniej, kilka jej książek z późniejszego okresu da się, moim zdaniem, czytać.
                              • baba67 Re: Antysemityzm Chmielewskiej 15.02.07, 12:46
                                Pomijajac Chmielewska(bo skonczylam na nnajstarszej prawnuczce) i popierajac
                                poglad, ze zmuszanie do emigracji jest czyms haniebnym,chce skromnie powiedziec
                                tylko, ze jest to nacja wyjatkowo wrecz solidarna w srodowisku nieswoim-jest to
                                stwierdzenie faktu, ani komplement, ani zarzut.
                                Na niektorych uczelniach tworzyli systemy wspierajace swoich niezaleznie od ich
                                zaslug.Podkreslam nie wszedzie i nie wszyscy. Skloceni Polacy nie wiedzieli jak
                                temu przeciwdzialac.
                                Wybrano rozwiazanie najgorsze, ktore bedzie plama na naszej historii, ale nie
                                ma dymu bez ognia.
    • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 13:11
      W przeciwieństwie do Chmielewskiej, w powieściach MM, których akcja osadzona
      jest w czasach PRL, brak apoteozy tegoż PRL oraz dzielnych pracowników
      kontrwywiadu. Widocznie MM bardziej rozgarnięta niż JCH oraz Zyta Gilowska:-)Po
      prostu, czego nie mogła pochwalić, to przemilczała. Chmielewska wycofuje się
      teraz z ówczesnych deklaracji. Dość nieudolnie :-)
      A tak poważnie, to tylko częściowo to uwielbienie można tłumaczyć charakterem
      powieści - jakoś udało się tego uniknąć Joe Alexowi czy nawet Bożkowskiemu
      (znacie? polecam!) - tam oficer MO jest postacią dość humorystyczną.
      • the_dzidka Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 13:25
        > W przeciwieństwie do Chmielewskiej, w powieściach MM, których akcja osadzona
        > jest w czasach PRL, brak apoteozy tegoż PRL oraz dzielnych pracowników
        > kontrwywiadu. Widocznie MM bardziej rozgarnięta niż JCH oraz Zyta Gilowska:-)
        Po prostu, czego nie mogła pochwalić, to przemilczała.

        No nie, teraz to padłam, ale wcale nie pozytywnie. Cóż to za teza?! Po pierwsze
        MM jest osoba tak silnie skierowaną na prawo (ja nazywam takie
        zjawisko "owładniętą panią w wieku etosowym"), że widocznie dla niej w PRL-u
        nie było czego chwalić, oczywiście z wyjątkiem szlachetnej i dzielnej opozycji
        (jaka to ona szlachetna, widzimy dzisiaj, kiedy szlachetna była opozycja
        wyciera tłustymi tyłkami stołki rządowe. Zwłaszcza DZISIAJ, 27 września,
        widzimy szlachetność byłej opozycji).
        Natomiast ja u JCh żadnej apoteozy PRL-u nie widzę. Trudno nie pisac o milicji,
        jeśli pisze sie książki kryuminalne, trudno nie pisać o sympatycznych
        milicjantach, skoro te książki maja być zabawne. Trudno nie pisac normalnie o
        ustroju, w którym przeżyło sie całe dojrzałe życie. A jeśli chcesz poczytać, co
        JCh sądziła o PRL-u, to zapraszam do "Autobiografii".
        • slotna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 13:29
          Albo do wstepu do "Lądowania w Garwolinie". Ja tez tam nie widze jakiegos szczegolnego uwielbienia dla ustroju, pisala tak, jak trzeba bylo wtedy. MM sie udalo z tym "Opium w rosole" (chyle czola, naprawde), bo tak chciala, Chmielewska pisala smieszne kryminaly i widocznie nie odczuwala potrzeby umieszczania w nich aluzji kontra. Jej sprawa.
          • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 13:32
            Rzeczywiście, mnie apoteoza milicji zawsze nieco raziła.
            Ale nie mniej, a jezeli nie bardziej, razi stwierdzenie, że w PRL slub nie był
            zadnym wydarzeniem, że szlo się do niego w gumiakach. Wybaczcie, ale moja
            rodzina w gumiakach nie szła...
            To twierdzenie obraza nie ustrój PRL, ale zwyklych ludzi w nim żyjacych. A to
            przegiecie.
            No, chyba ze to są wspomnienia z młodosci i że na zdjęciach ślubnych MM jest w
            gumiakach.
            • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 17:09
              a mnie nie razila, uwazam to za normalne, ze w powiesci kryminalnej sily
              porzadku sa pozytywne. oczywiscie to zalezy od powiesci, moze byc np. powiesc o
              tzw. wydzialach wewnetrznych, gdzie dobrzy policjanci rozpracowuja czarne owce w
              swoim stadzie, czy cos w ten desen. natomiast niepomiernie mnie drazni popularne
              od tzw. odzyskania niepodleglosci w 1989 roku regularne sugerowanie, ze _cala_
              milicja to byli niegodziwi bandyci, przesladujacy kosciol i opozycjonistow. to
              brednia. powiem wiecej: dopatrywalbym sie w tymze propagandowym zabiegu
              przyczyny wielu wspolczesnych problemow z przestepczoscia. mam taka koncepcje.
            • agnieszka_azj Re: Musierowicz... i ślub w gumiakach 27.09.06, 17:19
              verdana napisała:

              > Rzeczywiście, mnie apoteoza milicji zawsze nieco raziła.
              > Ale nie mniej, a jezeli nie bardziej, razi stwierdzenie, że w PRL slub nie
              był
              > zadnym wydarzeniem, że szlo się do niego w gumiakach. Wybaczcie, ale moja
              > rodzina w gumiakach nie szła...

              Ja to odbieram raczej jako brednie starca w obłędzie ;-))) Może i takie
              przypadki były np. na budowie Nowej Huty - nie wiem...

              Przy tej okazji przypomniało mi się co innego...
              (Verdano - jakoś mnie ostatnio nastajasz dygresyjnie ;-)))
              ... znam kilka małżeństw ze środowisk "bardzo kościelnych" - oazowych,
              przmierzowych itp, dla których prawdziwy ślub, to był slub kościelny, a w
              Urzędzie następowała tylko "rejestracja". W związku z takim podejściem zjawiali
              się w USC w codziennych strojach, bez kwiatów i orszaku, tylko ze świadkami.
              Jedni z nich nawet doprowadzili do tego, że ich "zarejestrowali" w dzień
              powszedni.
              Niemniej przekonana jestem, że nie takie przypadki Ignac miał na myśli.
              • dakota77 Re: Musierowicz... i ślub w gumiakach 27.09.06, 18:02
                Moim zdaniem cala ta przemowa miala pokazac, ze jedynie slub koscielny jest wazny, slub cywilny to
                nie prawdziwy slub. Do dzis wiele osob tak mysli.
              • the_dzidka Re: Musierowicz... i ślub w gumiakach 07.10.06, 11:11

                > ... znam kilka małżeństw ze środowisk "bardzo kościelnych" - oazowych,
                > przmierzowych itp, dla których prawdziwy ślub, to był slub kościelny, a w
                > Urzędzie następowała tylko "rejestracja". W związku z takim podejściem
                zjawiali
                >
                > się w USC w codziennych strojach, bez kwiatów i orszaku, tylko ze świadkami.

                Nawiasem mówiąc, o tym pisała Chmielewska w II tomie "Autobiografii" :)
            • mika_p Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 14:04
              verdana napisała:

              > Ale nie mniej, a jezeli nie bardziej, razi stwierdzenie, że w PRL slub nie
              był
              > zadnym wydarzeniem, że szlo się do niego w gumiakach. Wybaczcie, ale moja
              > rodzina w gumiakach nie szła...

              Ślub cywilny, nie ślub w ogóle, i Chmielewska pisała to o czasach
              wczesnopowojennych, kiedy cywilne śluby dopiero wprowadzono - i na włąsnym
              przykładzie pisała: że do cywilnego to oderwała się od gotowania obiadu, zdaje
              się, a kościelny to była i sukienka z zagranicznego materiału, i brak gładkiej
              halki, i welon, i wesele z tortem - pompa znaczy.
            • sherman-doberman Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 06.10.06, 23:22
              Wydaje mi się, że niesłusznie. Policja w większości krajów nie jest specjalnie ukochaną
              formacją, jednak po co się czepiać policji, milicji kryminalnej. Złodziei i morderców trzeba łapać w
              każdym systemie i to jej rola. Obrzydliwa była milicja polityczna, o tym nawet nie ma co dyskutować.
              Ale zwykła milicja °? potrzebna ze wszech miar i też tylko ludzie.Nie każdy gliniarz to zaraz świnia.
              A że mało sympatyczni? Pokażcie mi dzisiaj palcem na ulicy sympatycznych ludzi o dobrych manierach!
              • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 07.10.06, 00:05
                >Policja w większości krajów nie jest specjalnie ukochaną formacją

                ukochana byc moze nie. ale szanowana - owszem. we Wloszech dowcipow o
                karabinierach jest cala masa, ale co odpowiedzialy dzieci szkolne, zapytane "kim
                chcialbym byc?" - policjantem/karabinierem. dlaczego? bo sa dzielni, pomagaja
                ludziom. ale moze to ja mam takie skrzywienie - zbyt wiele filmow policyjnych :)
        • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 14:03
          Czytałam, czytałam. Tylko teraz to wielu tak pisze, choćby przedtem pisało co
          innego.
          Nie twierdzę, że pisała agitki. Ale akceptacja dawała się wyczuć moim zdaniem
          bardzo wyraźnie. Narkotyki i gangi to był zgniły zachód. Milicja zawsze
          pozytywna. Waluciarze (czyli wg dzisiejszych kryteriów osoby prowadzące
          normalną działalność gospodarczą) to były na tyle złe, że ich okradanie to
          właściwie dobry uczynek. To tyle, co mi przychodzi do głowy ad hoc.
          No i teraz ta akceptacja zmieniła się w żywiołową dezaprobatę.
          Jeszcze wyjaśnię, że nie jestem etosowa, a do PRL mam stosunek ambiwalentny. I
          to, że naprawdę lubię powieści Chmielewskiej, ale nie zamykam oczu na różne małe
          śmiesznostki.
          • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 18:13
            dzisiaj to istotnie jest "normalna dzialalnosc gospodarcza" (na ktora, jak mi
            sie zdaje, nalezy miec koncesje), wowczas bylo to przestepstwo. czy nalezalo ich
            okradac, to inna historia.
            • meduza7 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 23:02
              niektóre przestępstwa PRLu są dziś szczytem absurdu. Np samo POSIADANIE
              dolarów. Było coś takiego, prawda? I dlatego ci okradani w "Upiornym legacie"
              nie mogli donieść na milicję - bo zrabowano im to, co i tak mieli nielegalnie.
              • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 23:17
                Wiecie, dotarło do mnie przy lekturze tego wątku, że czytając "Upiorny legat"
                pod koniec podstawówki czyli w końcu lat siedemdziesiatych uważałam odesłanie
                tych dolarów "na skarb państwa" za uczciwe zakończenie sprawy ;-))) To że
                powinni oddać je okradzionym wogóle mi do głowy nie przyszło :-)))
              • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 27.09.06, 23:44
                a to juz jest mitologia, pani kochana. nie mieszajmy dwoch roznych systemow
                walutowych, nie badzmy peweksami :) jesli posiadanie dolarow mialoby byc
                przestepstwem, jaki sens mialyby Przedsiebiorstwa Eksportu Wewnetrznego, vulgo
                Pewexy wlasnie? pamietam wlasnoreczne nabywanie w takowym przybytku
                duraleksowego kubka (a moze kubelka?) za posiadana symboliczna ilosc dolarow.
                problem okradanych w "Upiornym legacie" waluciarzy wynikal z niemozliwosci
                wytlumaczenia sie z duzych sum w obcej walucie. dolary, o ile wiem, mozna bylo
                kupic w banku, tyle ze po wielce niekorzystnym, panstwowym kursie, branym z
                ksiezyca lub sufitu, zaleznie od pory dnia :) stad instytucja waluciarzy. mozna
                rowniez bylo przywiezc dolary w duzych ilosciach z zagranicy, np. z saksow, i
                nie zadeklarowac ich na granicy, czyli przemycic. to tez przestepstwo.
                • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 00:34
                  ready4freddy napisał:

                  > problem okradanych w "Upiornym legacie" waluciarzy wynikal z niemozliwosci
                  > wytlumaczenia sie z duzych sum w obcej walucie. dolary, o ile wiem, mozna bylo
                  > kupic w banku, tyle ze po wielce niekorzystnym, panstwowym kursie, branym z
                  > ksiezyca lub sufitu, zaleznie od pory dnia :)

                  Coś Ci się kolego pozajaczkowało ;-))) Dolarów w banku kupić nie mogłeś, mogłeś
                  tylko ew. je sprzedać po bardzo niekorzystnym państwowym kursie.
                  Jeśli juz miałeś dolary (np. przyslane przez ciocię z USA) to mogłeś je trzymać
                  w bieliżnie, albo wpłacić do banku na konto dewizowe. Wtedy, jeśli nie
                  wyjeżdżałeś za granicę, mogłeś je wypłacic stamtąd wyłącznie pod postacią bonów
                  PKO czyli erzacu, dającego prawo do zakupów w Peweksie.
                  • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 00:39
                    mlody jestem, to takich zamierzchlych czasow nie pamietam ;P ale masz racje,
                    mozna bylo sprzedac, a kupic tylko bony. tym niemniej posiadanie dolarow jako
                    takie nie bylo nielegalne - zgadza sie?
                    • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 00:43
                      a propos pingwina: zauwazylem juz jakis czas temu, ze w supermarkecie w moim
                      rodzinnym miescie przy kasie jest napis, ze "przyjmujemy euro" - ktos mnie
                      oswieci, na czym polega trick? reszty nie wydaja, czy kurs jest jakis kosmiczny?
                      bo przecie nie uwierze, ze wyjme 10 euro z kieszeni i dostane za nie towaru o
                      wartosci 39,70 czy ile tam w danym dniu wynosi kurs ;)
                      • k_linka Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 00:45
                        Kurs jest wg aktualnej taryfy, przynajmniej powinien byc, przynajmniej w
                        sklepach. Bo niektore restauracje w Krakowie maja staly przelicznik, niezbyt
                        korzystny dla klienta
                        • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 10:55
                          W Carrefuorze przyjmuja tylko banknoty, resztę chyba wydają w złotówkach.
                    • k_linka Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 00:43
                      Ale wydaje mi sie ze legalnie mozna ich bylo posiadac niewielkie ilosci, a
                      pochodzenie trzeba bylo miec udokumentowane (ze np ciocia przekaz z kanady
                      wyslala)
                      • ready4freddy Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 00:49
                        no wiec ja wlasnie o tym. i tak sobie mysle, ze jesli np. zawiadomilbym
                        karabinierow, ze ktos mi ukradl 100 euro, czy nawet 1000, to by bylo normalne,
                        natomiast deklarujac, ze ktos mi ukradl z szafy - dajmy na to - 100 tysiecy euro
                        stalbym sie z deczka podejrzany ;) no bo skad pan miales "za szafem" tyle gotowizny?
                    • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 10:53
                      Legalne było posiadenie tych dewiz, których legalne pochodzenie można było
                      udokumentować. Czyli przysłane z zagranicy albo zarobione na legalnym
                      kontrakcie. Zarobione "na czarno" i przywiezione pod podszewką walizki ;-)))
                      albo kupione pod bankiem były nielegalne. Takie mieli Ci okradani w "Legacie" i
                      dlatego nie mogli pójść się poskarżyć milicji.
                      • verdana Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 11:08
                        Legalnie można bylo posiadac udokumentowane dewizy po 1956 roku.
                        "Mistrz i Malgorzata" się kłania.
                • sherman-doberman Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 06.10.06, 23:27
                  a potem te nielegalnie przewiezione dolary można było najzupełnej legalnie wpłacić na konto
                  dewizowe!
        • anutek115 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 10:47
          Zgadzam się. W którymś tomie "Autobiografii..." jest zresztą wyjaśnienie - i
          wcale nie nieudolne, moim zdaniem - że co innego kochac milicję, tę ciężko
          pracującą częśc z oddziału kryminalnego na przykład, a zupełnie co innego -
          wiadomo jakich, smutnych panów. I ja dokładnie rozumiem "co poeta chciał przez
          to powiedziec", bo tak się złożyło, że - a co tam! przyznam się! - też kocham
          policję, nie miałam z nią do czynienia przesadnie często (książek kryminalnych
          nie piszę, w "branży" nie pracuję), ale w tych nielicznych przypadkach, gdy
          miałam spotykałam się z nieskazitelną uprzejmością i wielką ilością dobrej woli...
          A smutnego pana żadnego w życiu na oczy nie widziałam.
          • anutek115 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 10:50
            To było do the-dzidki, znów wkleiło się nie tak...
          • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 11:29
            No, dobrze. A blondyn wszechczasów? Bo on jakoś tak właśnie ze smutnymi mi się
            kojarzy.
            • anutek115 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 11:32
              Fakt. Jakoś nie pomyślałam - może mi się nie kojarzył...
              No, ale to blondyn wszechczasów przecież był ;-)!!!!!
              • agnieszka_azj Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 11:50
                anutek115 napisała:

                > Fakt. Jakoś nie pomyślałam - może mi się nie kojarzył...
                > No, ale to blondyn wszechczasów przecież był ;-)!!!!!

                Czy blondyn wszechczasów i Przemysław z "Szajki bez końca" to ta sama osoba. P.
                chyba miał coś wspólnego ze słuzbami, alboe przynajmniej starał się robic takie
                wrażenie.
              • onion68 Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 28.09.06, 11:51
                Fakt ;-)
                • jottka apropo blondyna 28.09.06, 12:04
                  to niedawno wykryłam ostańca, tj. jednostkę, która nie znała żadnej książki
                  chmielewskiej, no to zaaplikowałam forsowny kurs czytania - i ostaniec wygłosił
                  tekst 'nieno, fajne, ale dlaczego u niej zawsze bohaterem jest ubek?':)

                  no może moja wina, bo dałam starannie wyselekcjonowany wybór (czyli dawne
                  książki:), ale faktycznie, jak spojrzeć trzeźwym okiem, to ten mareczek, diabeł,
                  robin i inny bohater zawsze ma cuś dziwne zaplecze zawodowe:) tyle że jakoś
                  zawsze ignorowałam te kawałki, co innego mnie w chmielewską ciągnęło

                  tyle że jeszcze trzeźwiejszym okiem patrząc, jeśli ją fascynował zawsze bond z
                  szakalem krzyżowany, to w peerelu wielkiego wyboru nie miała:) jednakowoż
                  chmielewska kłodzińską nie była, kapitalizmu literacko nie prześladowała:)
                  • verdana Re: apropo blondyna 28.09.06, 12:08
                    Diabeł prokuratorem był.
                    • jottka Re: apropo blondyna 28.09.06, 12:13
                      nieno, wiem, że był prokuratorem:) tak jak robin od tereski był chemikiem z
                      zawodu, a mareczek dziennikarzem - tyle że oni wszyscy niezależnie od zawodu
                      wyuczonego/ wykonywanego mieli osobliwe powiązania oraz dostęp do niebywałego
                      bogactwa informacji oraz swobodę poruszania sie po całym świecie:) no faktycznie
                      jak sie poczyta dawne chmielewskie w masie, to można dojść do wyżej cytowanej opinii


                      tyle że ja bym jednak obstawiała fascynację pani chmielewskiej mężczyzną w typie
                      agenta 007, a nie np. ubeka podsłuchującego korowca:)
                  • onion68 Re: apropo blondyna 28.09.06, 12:16
                    Przecież pisałam, że nie była to nachalna agitka. Wtedy nikt by tego nie czytał.
                    Zresztą nie potępiam jej jakoś, a zdenerwowałam się dopiero po jej różnych
                    wypowiedziach w latach 90 i później.
                    • jottka Re: apropo blondyna 28.09.06, 12:21
                      a nie, ja nie o tym:) tzn. przesadne uwielbienie dla milicji w oko sie rzucało,
                      ale w sumie nie stanowiło podstawy dzieł(a) - za co innego sie kocha
                      chmielewską; nie znam natomiast jej przywoływanych tu wypowiedzi w latach 90. i
                      później, no niestety książek z tego okresu już nie da sie czytać:( to i
                      zainteresowanie teoretyczne straciłam

                      ale tego 'lądowania' nie znam, może spróbuje poszukać i zobacze:)
                      • onion68 Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:18
                        Bo ona właśnie w którymś tomie "Autobiografii" się tłumaczy, że pisząc o swojej
                        miłości do milicji miała na myśli dobrych milicjantów, a nie inne służby, te
                        antyopozycyjne. Na to właśnie przypomniał mi się Mareczek. Bo o Robinie to
                        zapomniałam.
                        W ogóle to nie mam obsesji na punkcie tropienia jakichś wątków z przeszłości,
                        tylko moje uczucie do Chmielewskiej przypomina to, w co przekształca się czasami
                        wielka miłość po trzydziestu latach małżeństwa - może właśnie też z powodu
                        jakości tych późniejszych dzieł.
                        Boję się, że zaraz mnie ktoś ochrzani za Chmielewską, wszak to forum wielbicieli
                        MM. Ale ja się tylko dopisałam, a teraz usiłuję bronić swojego stanowiska.
                        • anutek115 Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:20
                          Nikt cię nie ochrzani, tu połowa to wielbiciele Chmielewskiej, z Szefową na czele...
                          • verdana Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:22
                            Najlepszy dowód, ze ja nadal Chmielewska czytam, nawet mimo antysemickich
                            wypowiedzi - a to już coś.
                            I nawet "Kocie worki" mi się podobały, co ze wstydem przyznaję.
                            • nula8 Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:27
                              Kocie worki też mi się podobały, ale Krętka Blada...
                              Różniaca między MM a JCh jest też taka, że proces "pogarszania" u JCh przebiega
                              bardziej lawinowo. Krętka to moim zdaniem caaaaaaałkowity chłam.
                              Czarna Polewka aż tak zła nie jest.
                              Może to dlatego, że MM jednak młodsza :)
                              • verdana Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:28
                                Krętki nie czytałam.
                            • onion68 Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:29
                              A ja przez nie ledwo przebrnęłam. Ale uwielbiam "(Nie)boszczyka męża",
                              "Depozyt", "Harpie". O, mam podobieństwo. One obie sporo uwagi poświęcają
                              kulinariom! Obie napisały książki kucharskie.
                              Dla porządku - komplet Jeżycjady na półeczce stoi, plus "Łasuch literacki", plus
                              "Małomówny". Latek lepiej nie mówić ile.
                              • verdana Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:32
                                Ja widzę jedną różnicę. Jak wychodzi nowa książka Musierowicz, to lecę i
                                kupuję. Mniemam, że Sprężyne tez kupie i to najdalej dwa dni po ukazaniu się.
                                Ksiąek Chmilewskiej nie kupuję, nie wiem, kiedy wyszły. Pożyczam od znajomych,
                                albo i nie.
                                No i jak książka Chmielewskiej jest zła, to jest zła. Jak książka MM jest zła,
                                to ja też jestem zła.
                                • jottka Re: apropo blondyna 28.09.06, 13:36
                                  a to nie, ja nie kupuje nowych dzieł ani jednej, ani drugiej, za to na allegro
                                  upolowałam pierwsze wydania 'zwyczajnego życia', 'bocznych dróg' i takich innych:)
                                • iwoniaw I to jest sedno sprawy 28.09.06, 14:18
                                  > No i jak książka Chmielewskiej jest zła, to jest zła. Jak książka MM jest zła,
                                  > to ja też jestem zła.

                                  Lepiej nie mogłabym tego wyrazić. I dlatego na fanach JCH nie bywam, a tu tak.
                                  • mimbla.londyn Re: I to jest sedno sprawy 05.10.06, 21:51
                                    iwoniaw napisała:

                                    > > No i jak książka Chmielewskiej jest zła, to jest zła. Jak książka MM jest
                                    > zła,
                                    > > to ja też jestem zła.
                                    >
                                    > Lepiej nie mogłabym tego wyrazić. I dlatego na fanach JCH nie bywam, a tu tak.
                                    >

                                    Ja bywam na obydwu,ale zla tez bywam...(i to bardzo),a moze raczej rozczarowana.

                                    Mimbla
                                    • donkej Re: I to jest sedno sprawy 05.10.06, 22:11
                                      >A kiedy oni maja spotkac jakiegos Żyda, hm? :) Na pasterce u Dominikanow?

                                      No a 68 rok w kalamburce to pies? i pani (bodajże ) Majewska, która wyjechała?

                                      Panią Ch. przestalam czytać pod koniec lat osiemdziesiątych - za bardzo mnie
                                      denerwowali wszechobecni "milicjanci".

                                      Różnica jest taka - Ch. mimo bardzo dużej inteligencji i zręczności, a także
                                      swoistego poczucia humoru jest płytka, jednowarstwowa.
                                      M.M. mimo (moich) irytacji ma głębię.
                                      • onion68 Re: I to jest sedno sprawy 05.10.06, 23:00
                                        Zgadzam się. Aczkolwiek ja zwróciłam na to uwagę dopiero wtedy, jak wykonała
                                        woltę o 180 stopni w latach dziewięćdziesiątych.
                                • skarolina Re: apropo blondyna 06.10.06, 14:17
                                  verdana napisała:

                                  > Ja widzę jedną różnicę. Jak wychodzi nowa książka Musierowicz, to lecę i
                                  > kupuję. Mniemam, że Sprężyne tez kupie i to najdalej dwa dni po ukazaniu się.
                                  > Ksiąek Chmilewskiej nie kupuję, nie wiem, kiedy wyszły. Pożyczam od znajomych,
                                  > albo i nie.

                                  Mam tak samo, aczkolwiek ostatnio nabyłam "Stare próchno" i w sumie nawet mi się
                                  podobało.
                                  I dzięki temu nabytkowi zrozumiałam, dlaczego tak właśnie jest. Otóż i nowe
                                  książki MM i JCh są niestety coraz gorsze, ale przy MM trzyma mnie ich
                                  "serialowość". I tyle. Losy nowych, obcych mi bohaterów JCh są mi doskonale
                                  obojętne, dla poznania dalszych losów ludzi, których znam od dzieciństwa ;)
                                  jestem skłonna się poświęcić i przebrnąć przez gniota. I dlatego też "Stare
                                  próchno" kupiłam, a na przykład "Krętki bladej" nie dotknę.
                                  • meduza7 Re: apropo blondyna 07.10.06, 00:12
                                    Chmielewska też miała swoje "seriale". Jakby się uparła, to może i po dziś
                                    dzień ciągnęłaby serię o Janeczce i Pawełku. I te dzieci nieszczęsne do dziś
                                    nie skończyłyby szkoły... O ile dobrze mi się wydaje, to Janeczka i Pawełek
                                    pojawiają się w "Nawiedzonym domu" jako uczniowie podstawówki (koniec lat 70?),
                                    a ostatni tom z ich udziałem to "wszelki wypadek" (1993) - i nadal są w
                                    podstawówce! To więcej niż jakiekolwiek musierowiczowe pomyłki w datach.
                                    • mia72 Re: apropo blondyna 16.02.07, 16:00
                                      Janeczka z Pawełkiem pojawiają się epizodycznie w "Większym kawałku świata",
                                      gdzie usiłują zamydlić jezioro - i wtedy mają ok. 10-12 lat, a akcja tej
                                      książki rozgrywa się na początku lat siedemdziesiątych (wspomina się o II
                                      wojnie jako o wydarzeniu sprzed ok. 25 lat). Faktycznie, jak na tak zdolne
                                      dzieci, to strasznie długo przeciągają swoją edukację:)))
                                      Syndrom Piotrusia Pana?!
                                      • czekolada72 Re: apropo blondyna 28.08.07, 12:39
                                        Chmielewska wyraznie zaznaczyła, że lozy Janeczki i Pawełka sa
                                        pozbawione realnosci czasowej, bo zbyt szybko by dorosli (gdyby
                                        chciala sie trzymac realnych dat), tak jak było to w przypadku
                                        Tereski i Okrętki. Nie kontynuowała obu cykli, bo 1. dziewczyny
                                        staly sie dorosłe, wiec bylu juz normalnymi doroslymi (przepraszam
                                        za masło maslane) postaciami, tak jak w wiekszosci ksiazej JCh ; 2.
                                        Janeczka i Pawełek tez musieli dorastac, bo nie mogli w
                                        nieskonczonosc byc dziecmi, a ze "przegapila" moment powiedzmy
                                        szkoly sredniej - cykl przestal byc kontynuowany :(
                                        • gaudia Re: apropo blondyna 29.08.07, 01:26
                                          dla mnie różnica jest zasadnicza: siegam po książki JCh, które kiedys mnie
                                          smieszyły (bo innych wartości nie wniosły) - i dupa. Nic. Na forach gazety
                                          znajduje mnóstwo humoru, bardziej wysublimowanego, inteligentniejszego itd.
                                          Siegam po przeczytana dawno MM - i super.

                                          Tak jak Wy - nie trawie nowych ich książek.

                                          Ale, mimo bogoojczyźnianych uwielbień MM - znajduje w jej książkach klasę,
                                          której JCh nigdy nie siegnęła. Mimo samouwielbienia wyzierajacego zwłaszcza w
                                          autobiografiach, ktore tylko przekartkowałam, bom nie mogła zmóc.

                                          A milicje JCh kochala, czemu dawała wyraz pisząc co i rusz: "kocham milicję". Ja
                                          nie kochałam, matka była ławnikiem i o milicji wiedziałam az za duzo. Policji
                                          tez nie kocham.
    • autumna Re: Musierowicz i Chmielewska - znajdź 10 różnic 15.02.07, 11:27
      Cecha wspólna: obie Autorki w najnowszych książkach zaczęły zrzędzić, skupiając się na patologiach naszego wesołego kraju. Różnica: Musierowicz obrabia szkolnictwo, a Chmielewska - sądownictwo. Musierowicz przedstawia wizję szkoły, w której uczniowie robią co chcą, a nauczyciele myślą tylko o tym, żeby swoje odsiedzieć na lekcjach i iść do domu. A u Chmielewskiej ostatnio w prawie każdej książce mamy uwagi typu "za deptanie trawnika mozna pójść siedzieć, a mordercę wypuszczają na drugi dzień ze względu na znikomą szkodliwość społeczną". Nawet jeżeli to niestety prawda, ileż można wałkować to samo!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka