Dodaj do ulubionych

a jane eyre?

18.01.07, 17:17
(watek zainspirowny watkiem o "przeminelo z wiatrem")
lubicie, czytacie, wracacie?
u mnie jest to jedna z ksiazek numer jeden.
gleboko madra, chociaz naiwna.
im jestem starsza, tym bardziej doceniam postawe Jane. bo jeszcze kilka lat
temu denerwowalo mnie, ze nie chciala wyjechac z Rochesterem. Jane mnie
inspiruje w moim zyciu, chociaz nie jest to latwie. fajna kobietka. Rochester
tez wspanialy, chociaz dziwi mnie, ze Idus widzi Klaudiusza 9czy to byl
Krzys? oj) jako Rochestera. w ksiazce wyraznie jest powiedzianie, ze
Rochester nie byl przystojny.
Obserwuj wątek
    • onion68 Re: a jane eyre? 18.01.07, 17:26
      Czytałam dwa razy :) Największe wrażenie zrobiły na mnie fragmenty opisujące
      dzieciństwo i młodość Jane w zakładzie dla panien, zwłaszcza, że o ile się
      orientuję, one dość dobrze opisują rzeczywistość w tym miejscu i czasie.
      Cieszyłam się, że udało się Jane przetrwać. Byłam pełna podziwu dla jej siły,
      która pozwoliła znieść prześladowania nie zmieniwszy się w psychopatkę lub w
      inny sposób pokręconego człowieka. Dużą rolę odegrała tu zapewne postać tej
      blond nauczycielki . Zastanwiałam się też, jak ona mogła to przeżyć i tam
      pracować, patrząc na krzywdę tych dzieci. Z drugiej strony, gdyby jej tam nie
      było, ich los byłby jeszcze gorszy, a to ona pomogła dziewczynkom wyzwolić w
      sobie zainteresowania, znaleźć siłę do nauki, co pomogło niektórym z nich wyrwać
      się z niedoli. To chyba wskazówka, że choć nie możemy uczynić świata idealnym,
      zawsze możemy próbować uczynić go lepszym :)
      Leży sobie właśnie u mnie na półeczce smakowita "Siostry Bronte", którą trochę
      samolubnie kupiłam mamie pod choinkę, zabiorę się wkrótce :)
      To Krzyś miał być Rochesterem. I jak dla mnie to pasuje, bo nie potrafię uznać
      za przystojnego faceta ze zrośniętymi brwiami ;)
    • onion68 Re: a jane eyre? 18.01.07, 17:30
      Ciekawe swoją drogą, dlaczego nie poleca MM przez swoją Jeżycjadę "Wichrowych
      wzgórz"? Za dużo negatywnych emocji się w nich mieści zapewne... Mnie osobiście
      momentami podnosiła włoski na karku...
      • laura-gomez Re: a jane eyre? 18.01.07, 17:45
        "Wichrowe wzgórza" czytała Laura, bez przekonania co prawda, ale zawsze.
        a tak w ogóle mnie się bardziej podobały "Wichrowe wzgórza" niż "Dziwne losy
        Jane Eyre". jesli lubicie tego typu książki, to polecam wam "Trzynastą
        opowieść" Diane Setterfield, powieść współczesną, ale stylizowaną na literaturę
        XIX wieku (ach ten nastrój!)
      • jottka Re: a jane eyre? 18.01.07, 18:08
        onion68 napisała:

        > Ciekawe swoją drogą, dlaczego nie poleca MM przez swoją Jeżycjadę "Wichrowych
        > wzgórz"?


        bo to raczej obcy jej ogląd świata - gdzieś w jeżycjadzie pada tekst o życiu
        pojmowanym jako określone zadanie do wypełnienia, a owo zadanie jest z kolei
        precyzyjnie rozpisane na kolejne elementy społecznej realizacji. z jednej strony
        nie ma przypadkowości losu, z drugiej też nie trzeba się zbytnio wysilać, by
        osiągnąć pożądane cele egzystencjalne, młodzieńcze rozdrapy krótko trwają:)


        heathcliff to bohater przeklęty, odpłaca złem za zło i ono go niszczy, jednak
        bronte nie udowadnia czytelnictwu, że dzieje się tak dlatego, ponieważ pił i
        przemycał samochody czy co tam robił jedyny czarny charakter jeżycjady:) skala
        komplikacji moralnych jest dużo rozleglejsza, dopuszcza cierpienie za nieswoje
        winy, jak i destrukcyjną potęgę miłości, a to ostatnie zdecydowanie nie nadaje
        się na temat edukacyjnej powieści dla młodzieży:)
    • wierszyk-pana-leara Re: a jane eyre? 19.01.07, 00:07
      klymenstra napisała:
      >dziwi mnie ,ze Idus widzi Klaudiusza 9czy to byl Krzys? oj) jako Rochestera. w
      ksiazce wyraznie jest powiedziane ,ze Rochester nie byl przystojny<

      Żeby było śmieszniej, Ida w obu chłopakach widzi przez chwilę Pana Rochestera.
      Najpierw jej serce drży niczym przelękła ptaszyna, kiedy spotyka Klaudiusza w
      sklepie i nie laminaty widzi siermiężne PRLowskie lecz blanki wiadomego
      domostwa, potem Krzyś bez szalika na twarzy okazuje się być cud- młodziankiem
      rzeźbionym w kwadratowe podbródki i dumne nosy. Podobieństwo o ile pamiętam
      miało się koncentrować na pałającym spojrzeniu ciemnych oczu i czarnych
      brwiach- u Krzysia zrośniętych, u Pana R. boleśnie ściagniętych przez te 600
      stron powieści. O Panu R. dostajemy informację, że trudno go nazwać zgrabnym
      czy pięknym, jednak nasza mała Jane daje nam informacje ,ze owszem tu i ówdzie
      szeroki on, a gdzie indziej wąski, trudno by nazwać przystojnym , ale coś on w
      sobie ma.
      No a podobieńswo wg. Idy było takie bardziej życzeniowe - chciała ta
      zakompleksiona wiewióra - smarkula ,żeby ktoś ją pokochał tak czule i
      namiętnie , jak Pan Rochester małą Jane.
    • fandzolka502 Re: a jane eyre? 19.01.07, 13:59
      Gdyby nie ,,Ida'' , tobym wog?le nie wiedziała,źe taka powieść istnieje- a tak- przeczytałam . Z leksza
      pretensjonalne, ale da się przeczytać:)
    • truscaveczka Re: a jane eyre? 19.02.07, 10:23
      Bardzo lubię małą Jane :)
      W ogóle powieści z tej epoki są niezwykłe :) A pomyśleć, że w tych samych
      czasach u nas powstawały romantyczne wiersze i poematy, a o powieści to
      praktycznie nikt nie słyszał - może poza paroma utworami Krasickiego. Kraszewski
      też dopiero zaczynał.
      Nie mówiąc o tym, że więcej osób czytuje Bronte niż np. Sienkiewicza czy Prusa
      <niestety>.
      • lezbobimbo Re: a jane eyre? 24.02.07, 16:05
        truscaveczka napisała:
        > Nie mówiąc o tym, że więcej osób czytuje Bronte niż np. Sienkiewicza czy Prusa
        > <niestety>.

        Sila rzeczy imperialny angielski ma wiekszy obszar razenia niz szeleszczace i
        trzeszczace narzecze pewnej krainy, która do dzis za granica potrafi sie
        kojarzyc z CCCP a podczas powstawania powiesci wyzej wymienionych nawet
        formalnie nie istniala.
        Ja sie Lalka wlasnie znowu delektuje a jednoczesnie siostrzyczki Brönte wielce
        cenie (chociaz Charlotte mniej, zas Anny w ogóle nie czytalam).
        Sienkiewicza ignoruje :P
        • the_dzidka Re: a jane eyre? 26.02.07, 21:58
          A wiecie, że ja Lalki nigdy nie przeczytałam? Do tego stopnia nie mogłam przez
          nią przebrnąć, że nawet wizja dwói z polaka za nieprzeczytanie lektury nie
          potrafiła mnie, najlepszej polonistki w szkole, zmobilizować.
          Jakims cudem udało mi się od tej dwói wykręcić. I mimo że potem robiłam jeszcze
          kilka podejść do Lalki, za każdym razem odpadałam już po kilku stronach!
          Ciekawe jak by było teraz - bo tak w ogóle to Prus, Orzeszkowa, Sienkiewicz to
          moi ulubieni "klasycy" polscy...
          • onion68 Re: a jane eyre? 26.02.07, 22:18
            > Ciekawe jak by było teraz - bo tak w ogóle to Prus, Orzeszkowa, Sienkiewicz to
            > moi ulubieni "klasycy" polscy...

            A "Rodzinę Połanieckich" czytałaś? To ci dopiero nudy! Właśnie jestem w trakcie
            (chociaż już od dwóch tygodni ani strony). Ja wcześniej niż dziadek Żak wzięłam
            się za nadrabianie zaległości i przy każdej wizycie w bibliotece wypożyczam coś
            nieczytanego lub zapomnianego z klasyki (dlatego czasami między jedną a drugą
            wizytą i pół roku potrafi minąć). To jest po prostu straszne. Przeraża mnie
            wątek chorej miłości Litki do Połanieckiego i vice versa, bigoteria wielu
            postaci, no i sam Stach, którego wbrew wcześniejszym deklaracjom w innym wątku
            muszę uznać za czystej wody dupka. Zaściankowość i ciasnota poglądów wylewająca
            się z każdej strony. Jedyna jak do tej pory pełnokrwista i w miarę sympatyczna
            postać to podejrzanej konduity adwokat Maszko. Poza tym Sienkiewicz chyba
            nienawidził kobiet, tak mi przynajmniej wynika z tej powieści.
            A "Lalkę" bardzo lubię, chociaż z biegiem czasu jakby trochę bardziej rozumiem
            stosunek Izabeli do Wokulskiego. Prus jest też jednym z tych pisarzy, którzy
            potrafią zajmująco pisać o ekonomii i interesach.
            Natomiast (aż się boję to napisać) ja nigdy nie przeczytałam całego, od początku
            do końca, "Pana Tadeusza". A moja skaza umysłowa jest tak głęboka, że nawet na
            filmie zasnęłam :(
            • tygrys2112 Re: a jane eyre? 26.02.07, 22:29
              > się z każdej strony. Jedyna jak do tej pory pełnokrwista i w miarę sympatyczna
              > postać to podejrzanej konduity adwokat Maszko. Poza tym Sienkiewicz chyba
              > nienawidził kobiet, tak mi przynajmniej wynika z tej powieści.
              > A "Lalkę" bardzo lubię, chociaż z biegiem czasu jakby trochę bardziej rozumiem
              > stosunek Izabeli do Wokulskiego. Prus jest też jednym z tych pisarzy, którzy
              > potrafią zajmująco pisać o ekonomii i interesach.

              Prus też nienawidził kobiet. Są takie momenty w "Lalce", które na to wyraźnie
              wskazują. Np. "Kobiety tak lubią być ściskane, że dla spotęgowania efektu
              trzeba je niekiedy przydeptać nogą."
              • onion68 Re: a jane eyre? 26.02.07, 22:32
                No, proszę. A jakoś nie pamiętałam tego Prusowi :)
                • tygrys2112 Re: a jane eyre? 26.02.07, 22:39
                  Nie dziwię Ci się, bo też bardzo lubię "Lalkę". Gdybym tego wcześniej gdzieś
                  nie wyczytała, to pewnie nawet nie zwróciłabym na to uwagi. :)
                  • onion68 Re: a jane eyre? 26.02.07, 23:12
                    Właśnie, jeżeli powieść jest dobra, chętnie przymykamy oko na takie rzeczy albo
                    wręcz nie pozwalamy sobie ich zauważać. Gdy jest kiepska, stanowią ostatni
                    gwóźdź do trumny :)
                    • jottka chwilke 27.02.07, 00:51
                      a ten cytat to która z postaci lalki wygłasza? i w jakim miejscu tekstu? i na
                      jakiej podstawie uważasz, że to osobisty pogląd prusa?

                      wnioskowanie o poglądach pisarza na podstawie jednego dowolnie wybranego zdania
                      z jednej z wielu napisanych przez niego powieści to już nie nadużycie, tylko
                      idiotyzm:( to ja na przykład oświadczę, że taki mickiewicz był ohydnym
                      bluźniercą, ponieważ w jednym utworze napisał wyraźnie 'tyś nie bogiem, ale
                      carem!' i kochał wszystkich rosjan, bo napisał przecież 'do przyjaciół moskali', aaa
                      • tygrys2112 Re: chwilke 27.02.07, 01:19
                        Padło to w liście pani Meliton w rozdziale WĘDRÓWKI ZA CUDZYMI INTERESAMI

                        Drugi jeszcze bardziej parszywy fragment : - Uważa pan, szanowny panie
                        Wokulski, ja czasami myślę, nie z własnego doświadczenia, bo moja narzeczona
                        jest najszlachetniejszą kobietą... ale czasami myślę, że kobiety to nas
                        niekiedy zwodzą...
                        - Tak, niekiedy.
                        - Może nie jest to ich wina - mówił baron - trzeba jednak przyznać, że niekiedy
                        pozwalają bałamucić się zręcznym intrygantom...
                        - O, pozwalają.
                        Baron drżał tak, że chwilami zęby mu szczękały.
                        - Nie sądzisz pan - zapytał po namyśle - że jednak należałoby temu zapobiec?...
                        - W jaki sposób?... - Choćby usuwając kobietę od stosunków z intrygantami...
                        Wokulski głośno roześmiał się... - Można kobietę uwolnić od intrygantów, ale
                        czy podobna uwolnić ją od jej własnych instynktów?... Co pan poradzisz, jeżeli
                        ten, który w pańskich oczach jest tylko bałamutem czy intrygantem, dla niej
                        jest - samcem tego co ona gatunku?...
                        Stopniowo opanowywał go wściekły gniew. Chodził po pokoju i mówił:
                        - Jaka walka jest możliwa z prawem natury, według którego suka, choćby
                        najlepszej rasy, nie pójdzie za lwem, ale za psem? Postaw jej pan całą
                        menażerię najszlachetniejszych zwierząt, a ona wyrzeknie się jej dla kilku
                        psów... I trudno się temu dziwić, gdyż one stanowią jej gatunek.
                        (LASY, RUINY I CZARY)

                        Wybacz, ale nie zaprzeczysz, że ten drugi fragment nie jest przykry. Kłuje mnie
                        on mocno, bo cała powieść bardzo mi się podobała.

                        • tygrys2112 Re: chwilke 27.02.07, 01:21
                          miało być "że ten drugi fragment jest przykry". O tej porze już mi się wszystko
                          kręci.
            • laura-gomez Re: a jane eyre? 27.02.07, 08:05
              Poza tym Sienkiewicz chyba
              > nienawidził kobiet, tak mi przynajmniej wynika z tej powieści.

              nie wydaje mi się. miał trzy żony (pierwsza mu umarła, co bardzo przeżył, druga
              szybko go zostawiła, ale chyba nie było to dla niego traumatyczne przeżycie,
              skoro wziął sobie trzecią żonę - cioteczną siostrzenicę zresztą), poza tym
              stworzył wiele pozytywnych postaci kobiecych (par example Jagienkę czy też
              Oleńkę). ale "Rodziny" nie czytałam
              • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 08:28
                U Sienkiewicza te pozytywne są takie papierowe, wszystkie podobne do siebie.
                Jeżeli natomiast kobieta ma jakieś zainteresowania, swoje życie i poglądy, to
                zaraz jest czarnym charakterem (przynajmniej w Połanieckich). Właściwa droga dla
                kobiety, to: a) zamążpójście i służba rodzinie, b)klasztor.
                Co do Prusa natomiast, to on chyba nie potępiał kobiet w ogóle, tylko kobiety
                wyższych sfer. Panią Stawską, czy nawróconą Magdalenkę o wiele łagodniej
                potraktował.
                Skoro uznajemy, że np. poglądy wyznawane przez postaci w zamierzeniu pozytywne
                oddają sądy pani MM, to dlaczego nie stosować tej samej zasady do Prusa?
                • jottka rere 27.02.07, 10:37
                  może po kolei:)


                  z cytowanego fragmentu 'lalki' można się dowiedzieć tyle, że rozgoryczony
                  poczynaniami łęckiej wokulski usiłuje jakoś sobie i oszukiwanemu przez panienkę
                  baronowi zracjonalizować niepochlebne dla nich motywy działania kobiet z ich
                  otoczenia. prus pokazał rodzaj zastosowanej przez wokulskiego kompensacji
                  emocjonalnej, a do tego próbę przygotowania barona na najbliższe wypadki z
                  narzeczoną w roli głównej (bo one bodaj dopiero nastąpią?) - wokulski
                  racjonalizuje w duchu pozytywistyczno-spencerowskich teorii, do rysunku postaci
                  i epoki to pasuje, a i tak miałabym spore opory przed przypisaniem wokulskiemu
                  bezwzględnej wiary w zaprezentowany pogląd, czego dowodzi reszta powieści:)


                  natomiast twierdzenie, że wyrwane z kontekstu kilku zdań, które wypowiada w
                  ramach pewnych zdarzeń postać o określonym charakterze, stanowi wierne odbicie
                  poglądów prusa w tej mierze, wymaga, najłagodniej mówiąc, szerszego uzasadnienia
                  - rozumiem, że możesz przytoczyć liczne bezpośrednie wypowiedzi albo zachowania
                  prusa dotyczące kobiet, które się będą pokrywały z zacytowanym tekstem?
                  ewentualnie, że możesz pokazać, że we wszystkich utworach beletrystycznych oraz
                  publicystycznych prusa kobiety przedstawiane są konsekwentnie jako samice
                  kierujące się wyłącznie zwierzęcym instynktem i pozbawione uczuć wyższych? taka
                  madzia albo ada z 'emancypantek' będą świetnymi przykładami:)


                  co do kwestii nr 2, czyli przypisywania poglądów niektórych postaci pani mm, to
                  rzecz się ma nieco inaczej - po pierwsze dlatego, że inną konwencję literacką
                  stosuje. w ramach uprawianej przez nią powieści edukacyjnej dla dziewcząt
                  konieczne jest m.in. wyraźne odautorskie zróżnicowanie postaci pozytywnych,
                  których zachowania ukazane są jako wartościowe i godne naśladowania, i
                  negatywnych, które tego godne nie są. i z tego m.in. faktu można wnioskować o
                  poglądach samej autorki, bo widzimy, co zaleca, a czego nie popiera.


                  nie można natomiast tego uczynić w sposób tak bezpośredni w odniesieniu do
                  prusa, którego dzieła są nierównie bardziej skomplikowane. postaci kobiecych
                  jest w nich bardzo wiele, różnią się między sobą znacznie, mają różne osobowości
                  i życiorysy, bo prus z założenia kreśli złożoną panoramę społeczną i nawet jeśli
                  poddaje pod rozwagę pewne koncepcje 'racjonalizatorskie', to nie są one zwykle
                  przedstawiane w poetyce czarno-białej. no i tylko w niektórych przypadkach
                  stosuje satyrę i też raczej nie powiedziałabym, że w odniesieniu do kobiet jako
                  takich, tylko do sposobów ich wychowywania i ich roli w poszczególnych
                  środowiskach. to samo zresztą dotyczy mężczyzn, pod tym względem prus nie był
                  seksistą.


                  no i wreszcie pani mm żyje i jej poglądy możemy poznać nie tylko poprzez
                  'jeżycjadę', stąd też można wnioskować, które postacie odpowiadają jej
                  upodobaniom, a które nie. a raczej wątpię, żeby szanowne grono zapoznawało się
                  chciwie z np. 'kronikami' albo listami prusa w celu uzyskania bezpośredniej
                  wiedzy na jego poglądy w sprawach społecznych:)
                  • onion68 Re: rere 27.02.07, 19:16
                    Pożarło mi dwie godziny temu odpowiedź i wysłało ją w niebyt, więc teraz krótko.

                    "Lalka" nie jest powieścią edukacyjną, ale nie jest też sztuką dla sztuki, to
                    nie te czasy. Stanowi jakąś wypowiedź Prusa na temat kondycji ówczesnego
                    społeczeństwa, cech poszczególnych warstw społecznych, ich miejsca i roli, jaką
                    spełniają i jaką powinny spełniać. Dostało się tu kobietom wywodzącym się z
                    arystokracji (a to tylko wcześniej napisałam), choć nie tylko im, bo samcom też.
                    Myślę, że opinie Prusa są łatwo odczytywalne przez słowa Wokulskiego i przez
                    jego los.
                    Rzeczywiście, nie da się, ale też ja wcale nie chcę, obronić tezy o tym, że Prus
                    nienawidził kobiet :)
                    Dyskutowałabym, czy Ada Solska to taka pozytywna postać. W końcu porzuciła swoje
                    emancypanckie poglądy i postawę, jak tylko pojawił się kandydat na męża. Tak
                    samo, jak panna Howard.
                    Co do pani Musierowicz, to nie zauważyłam, żeby uprawiała jakąś publicystykę,
                    np. w kierunku zachęcania kobiet do rozmnażania się jak królice. Oczywiście,
                    mogę o czymś nie wiedzieć. Robi to poprzez sielski obraz egzystencji
                    wielodzietnych rodzin i wypowiedzi postaci pozytywnych (Pyza z pustką).
                    Oczywiście, czernibieli u Prusa o wiele mniej, ale czy na podstawie lektury
                    "Lalki" da się powiedzieć cokolwiek dobrego o Łęckich?
                    • onion68 Re: rere 09.03.07, 22:06
                      > Oczywiście, czernibieli u Prusa o wiele mniej, ale czy na podstawie lektury
                      > "Lalki" da się powiedzieć cokolwiek dobrego o Łęckich?

                      Byli piękni? :)
                  • tygrys2112 Re: rere 27.02.07, 20:15
                    no dobra, dobra. moze "nienawidzil" to bylo zbyt mocne slowo.
                    nie powiesz mi jednak, ze pisarz nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci za to, co
                    pisze, nawet jesli wklada cos w usta swoich bohaterom w chwilach emocji.
                    to co powiedzial Wokulski moglo byc wyrazone w zupelnie inny sposob, prawda?
                    Prus nie musial w tym celu stosowac obrazliwych porownan. A jednak to zrobil.
                    Twoim zdaniem bez celu?
                    • tygrys2112 Re: rere 27.02.07, 20:20
                      a w ogole jak to pasuje do caloksztaltu postaci Wokulskiego? Wokulski, czlowiek
                      zakochany do szalenstwa, romantyk i dzentelmen, wypowiada sie na temat swojej
                      anielskiej Izabeli w taki sposob? bardzo ciekawe.
                • laura-gomez Re: a jane eyre? 27.02.07, 14:27
                  >U Sienkiewicza te pozytywne są takie papierowe, wszystkie podobne do siebie.

                  papierowe są tylko Helena i Ligia. Oleńkę, Basię i Jagienkę bardzo lubię
                  • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 14:36
                    Zgoda co do Basi :) O Jagnie nie mogę za wiele powiedzieć, bo "Krzyżaków"
                    czytałam raz, dawno, i po tym, co Sienkiewicz zrobił Jurandowi, przerwałam
                    lekturę :)
                    • jottka Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:02
                      no na logikę nie może być papierową dziewczyna, która nieuzbrojoną de orzechy
                      łupała:)
                      • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:12
                        A nawet jeśli, to tak konkretną, że bliską materializacji :)
                        A naprawdę to robiła? Bo ja dowiedziałam się tego ze źródeł wtórnych (jak
                        pisałam, zaważył Jurand i jego pośrednia kastracja, bo do tego się moim zdaniem
                        jego okaleczenie sprowadzało - z pełnokrwistego chłopa nic nie zostało :(
                        I przeszło to temu świętoszkowi przez pióro?
                        • jottka Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:20
                          no ja tego okiem własnym nie widziałam, opieram sie na materiale pisanym:)

                          ale mnie w krzyżakach co innego dobijało - że ta eteryczna danuśka w charakterze
                          przysmaku 'co najtłustsze kęsy wieprzowiny' z ręki zbyszkowej zajadała:) no
                          strasznie mi to nie konweniowało z postacią:)
                          • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:32
                            > no ja tego okiem własnym nie widziałam, opieram sie na materiale pisanym:)

                            Ale na "Krzyżakach"?
                            • jottka Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:44
                              nooo:) a tu dodatkowo poeta zaświadcza:

                              www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=j&nazwa=083
                              • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:48
                                :D
                          • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:43
                            > ale mnie w krzyżakach co innego dobijało - że ta eteryczna danuśka w charakterz
                            > e
                            > przysmaku 'co najtłustsze kęsy wieprzowiny' z ręki zbyszkowej zajadała:) no
                            > strasznie mi to nie konweniowało z postacią:)

                            Racja, bardzo nieapetyczna scena.
                            Do postaci eterycznej faktycznie, nie pasuje, ale do kobiety Sienkiewicza,
                            takiej niewyrafinowanej, szczerej, nieudającej - jak najbardziej. No, normalnie,
                            z ręki mu jadła ;)
                            Chociaż jak się Kmicic obżerał, to Oleńka tylko patrzyła :)
                            • jottka Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:47
                              oleńka to dama była, no i jednak te pare wieków później:) poza tym może jednak
                              kmicicowi niebezpiecznie było jedzenie sprzed nosa zabierać:)
                              • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 16:52
                                Zapewne, zapewne
                          • iwoniaw Re: a jane eyre? 27.02.07, 17:22
                            > ale mnie w krzyżakach co innego dobijało - że ta eteryczna danuśka w charakterz
                            > e
                            > przysmaku 'co najtłustsze kęsy wieprzowiny' z ręki zbyszkowej zajadała:) no
                            > strasznie mi to nie konweniowało z postacią:)

                            e tam, 12-latka to jeszcze ma dobrą przemianę materii... ;-)
                            • jottka Re: a jane eyre? 27.02.07, 18:08
                              a nie przeczę, ale żeby subtylna sopranistka boczkiem sie obżerała? i może
                              jeszcze cebulą zagryzła?:)
                          • yowah76 Re: a jane eyre? 27.02.07, 18:49
                            Inne czasy byly...
                        • laura-gomez Re: a jane eyre? 27.02.07, 18:17
                          jak
                          > pisałam, zaważył Jurand i jego pośrednia kastracja, bo do tego się moim
                          zdaniem
                          > jego okaleczenie sprowadzało - z pełnokrwistego chłopa nic nie zostało :(
                          > I przeszło to temu świętoszkowi przez pióro?

                          Sienkiewicz lubował się w ohydzie i okrutnosci, więc przeszło mu bez trudu
                          • onion68 Re: a jane eyre? 27.02.07, 18:42
                            yy, pisząc o świętoszku, miałam na myśli orzechy łupane dorodną tą częścią
                            Jagninego ciała ;)
                            • laura-gomez Re: a jane eyre? 27.02.07, 19:13
                              acha:))
              • 1802l Re: a jane eyre? 27.02.07, 11:32
                Z tą drugą żoną to było dla Sienkiewicza traumatyczne przeżycie. Własnie
                w "Rodzinie P." obsmarował Marynuszke i jej mamcie jako Linete i pania
                Broniszową.
                Natomiast kobiety rzeczywiście lubił, między drugą a trzecią żoną miała flirt z
                siostrą żony, Jadwiga Janczewską i niejaką Marią Radziejowska. A z Maria Babska
                ożenił się z rozsądku: kuzyneczka od zawszed się w nim podkochiwała, była
                niebrzydka, rozsądna, spokojna i "w latach" (więc nie groziły mu zdrady).
                • onion68 Re: a jane eyre? 04.03.07, 20:56
                  A jeśli dobrze pamiętam z "Marii i Magdaleny", rzuciła go zaraz po nocy poślubnej.
                  Jeżeli w swoim kunszcie miłosnym podobny był do Stacha P., to się doprawdy nie
                  dziwię (co jakiś czas miażdżył (!) jej usta pocałunkami).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka