Dodaj do ulubionych

Strój ślubny Laury

12.02.07, 08:24
Dzisiaj rano kończyłam czytać 2 raz "Czarną polewkę" i naszły mnie dwie rozdrapy:
1. Ile kosztował strój ślubny dla Laury? Buty, sukienka, toczek z różyczek
(miłość do róż MM jest znana, ale mnie to jakoś tandetnie wygląda :) ) z
welonem i kwiaty - to musiało nieźle stuknąć po kieszeni - no właśnie, kogo?
Muszę chyba zajrzeć, czy Wolfi dał Żabie jakąś kasę, czy płacić miała sama -
a jeśli tak, skąd u niej taki majątek?
2. Pyza ma większy rozmiar do Laury (zwłaszcza po porodzie), więc pewnie nie
skorzystałaby z sukienki ;) A doczytując ostatnie strony miałam nadzieje, że
Schoppowie rzucą się natentychmiast do śmiełowskiego proboszcza i zamiast
Wolfiego i Laury pójdą do ołtarza :)
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 09:14
      Wydaje mi sie, ze Wolfi dal ZAbie pieniadze.
      Co do drugiego punktu, mialam wrazenie, ze Pyza i Frycek poszli dowiedziec sie, co maja zalatwic. Przeciez wbrew temu co wydaje sie MM slubu nie da sie wziac od reki:). A nie przypominam sobie, by oni cos zaczeli zalatwiac.
    • bunny.tsukino Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 09:16
      ad1. Pieniądze u Borejków mają, to od siebie, że są magiczne. Bez przerwy
      narzeka się, ze jest ich mało, ale na wszystko starcza. Łącznie z planami
      kawalerki. Ale powiedzieć, że jest się bogatym, czy taki być to dyshonor i "ta
      zniewaga krwi wymaga".
      ad2. Ja też mieszczę się w swoje ubrania przed ciąży. Mimo 15 kg nadwagi.
      Wciągam brzuch, dopinam gdzie się da, ale udowadniam, że się mieszczę. Dłużej
      niż godzinę nie wytrzymam jednak:)))
      • truscaveczka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 09:54
        Bunny, ale Pyza zawsze była "grubsiejsza" od Laury :)
        A kasa - no Schoppe'owie są niezamożni, co wielokrotnie podkreślano, ale Wolfi
        zarabia. Tylko że a) nie ma nigdzie słówka o tym, że Wolfi daje kasę Żabie, a b)
        nie mógł przewidzieć, że dojadą do Śmiałowa tylko i ze Żaba będzie mu te zakupy
        robić, więc skąd miał wiedzieć, żeby jej dać przed wyjazdem?
        • nikadaw1 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 11:37
          w rozmowie telefonicznej Wolfi wskazuje Zabie gdzie leżą pieniądze i mówi żeby
          wzięła wszystko.
      • jo-asiunka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 11:08
        tak, zawsze mnie to wkurzało w dzieciństwie, że Borejkowie tacy biedni, a
        ksiażki kupowali (i kupują) na tony, po kilka egz tego samego tytulu. Jak moja
        mam nie miała pieniędzy, to nie miała też dla mnie na książki.
        Może MM ma wypaczone poczucie bogactwa i dla niej bieda, to jak nie stać Cię na
        własne konie, żaglówki i samochód dla każdego członka rodziny. Poniżej tego
        poziomu są biedacy, no ale na książki ich stać, jak również na prezenty typu
        laptop czy zmywarka z emerytury lub uczelnianej pensji. Cóż...
        • k_linka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 17:34
          We wczesniejszych tomach Borejkom nie starczalo na jedzenie - jedli skromnie,
          bezmiesnie, a Gabrysia bohatersko szla spac o pustym zaladku
        • croyance Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 17:47
          Moze MM i jej podejscie do tego, kto jest bogaty, a kto nie pokrywaja sie z
          pogladami Margaret Thatcher i jej slynnym "kazdy, kto 25 roku zycia porusza sie
          srodkami komunikacji miejskiej jest nieudacznikiem zyciowym i przegranym" :-
          DDDDD
          • croyance Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 17:50
            kto "PO 25 roku zycia"
            • kosheen4 Re: Strój ślubny Laury 13.02.07, 14:06
              z pewnością nie chodziło jej o londyńczyków. przecież w londku komunikacja
              miejska najdroższa na świecie i taniej wychodzi samochód :D
              no chyba że właśnie o to chodziło, skoro ktoś ma pieniądze i wydaje je na metro
              i autobusy zamiast zaoszczędzić na samochodzie - to może i faktycznie jest
              nieudacznikiem? :D
              • yowah76 Re: Strój ślubny Laury 13.02.07, 15:00
                Kto po Londynie jezdzi samochodem, ten ma za duzo czasu...
              • ready4freddy Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 09:42
                > no chyba że właśnie o to chodziło, skoro ktoś ma pieniądze i wydaje je na metro
                > i autobusy zamiast zaoszczędzić na samochodzie - to może i faktycznie jest
                > nieudacznikiem? :D

                nie, potraktujmy to tak jak nalezy, czyli jako kolejna neoliberalna brednie, na
                dodatek sprzeczna ze soba :) jesli ktos ma pieniadze, a mimo to jezdzi metrem
                czy autobusem, to chyba daje wyraz swojej indywidualnosci, tak milej liberalom,
                czyz nie?
    • elwinga Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 10:08
      Dla mnie cała ta historia ze ślubem jest w ogóle okropnie naciągana - pomijając
      już kwestię formalności, wielokrotnie tu podnoszoną, to Laura zdecydowanie nie
      sprawia wrażenia osoby, której byłoby wszystko jedno, w czym pójdzie do ślubu i
      która bez szemrania zgodziłaby się na to, by ktoś inny wybrał jej strój "na oko"
      i według własnego gustu.
      • truscaveczka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 10:13
        Gwoli ścisłości - Laura nie miała pojęcia o zakupach Żaby ;)
        A przecież cała akcja i tak miała na celu po raz kolejny sprowokowanie Gaby i
        udowodnienie, jaką jest "złą matką".
        Zresztą, czemu ta Gaba się tak boi własnego dziecka?
    • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 10:18
      książkę czytałam dawno i może się mylę, ale wydawało mi się, że Żaba miała
      kupić po prostu JAKĄŚ białą sukienkę, ale nie suknię ślubną. Po prostu coś
      białego rozmiaru 38, koniec i kropka.
      • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 10:19
        a to by ją wyniosło dużo mnie pieniędzy oczywiście;)
      • truscaveczka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 12:14
        Aczkolwiek kupowali zdaje się w salonie ślubnym, skoro i welon się tam znalazł :)
        • k_linka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 17:53
          Jutro wybiaram sie na badania w terenie. Wnioski opisze
          :)
          Wydaje mi sie jednak ze najtansze suknie slubne (z takich nieuzywanych w
          salonach) kosztuja w okolicach 1000pln, no chyba ze Zaba poszla do komisu?
          • onion68 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 20:34
            Ale wydaje mi się, że to nie była taka typowa współczesna ślubna suknia,
            gorset+beza, tylko normalna prosta sukienka. Nie musiała więc chyba kosztować
            dużo. Ja na własny użytek wyobraziłam sobie coś takiego, jak miała Anna Dymna w
            "Nie ma mocnych" (cudo, moim zdaniem, przynajmniej na niej wtedy).
            Chyba, że się znowu mylę, bo CzP czytałam tylko raz, a i przy wcześniejszych
            częściach mnie skleroza dopada...
            • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 20:39
              no właśnie. Wydawało mi sie, ze welon owszem, w zalonie slubnym, ale sukienka w
              zwykłym odziezowym. Skoro było lato, to raczej nie było problemu z kupnem...
              • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 20:41
                sprawdziłam w książce z resztą. Żaba ma "iść do sklepu i kupić COŚ białego w
                rozmiarze 38"
            • limotini Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:30
              A nie wiesz, czy gdzieś w necie jest zdjęcie tej sukni? Ja znalazłam tylko takie
              w intenecie: www.filmpolski.pl/fp/index.php/1635_26
              i bardzo jestem ciekawa jak wygląda całość. Bo góra rzeczywiście bardzo ładna
              (bo to chyba to, prawda)?

              A filmu niestety nie oglądałam.
              • onion68 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:33
                Poszukam. Była to dość krótka sukienka w kształcie litery A właśnie, bardzo
                dziewczęca. Chociaż teraz się chyba tak krótkich fasonów nie nosi.
                • k_linka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:46
                  Czasem sie nosi, ta jest made in USA
                  www.watters.com/product.php?coll=brides&showid=9
                  ta chyba hiszpanska
                  www.suknie-slubne.pl/pl/whiteone.php?s=228&nr=1
                • szprota Re: Strój ślubny Laury 13.03.07, 02:10
                  jestem zaskoczona, że ktoś prócz mnie pamięta tę sukienkę :)
                  • onion68 Re: Strój ślubny Laury 13.03.07, 08:17
                    Bo Anna Dymna zachwycająco wyglądała w "Nie ma mocnych" , a w tej sukience
                    szczególnie :) I sama sukienka bardzo mi się podobała, taka skromna, bez
                    zadęcia i bazarowego sznytu ;) Co się często niestety ślubnym sukienkom zdarza.
                    • szprota Re: Strój ślubny Laury 14.03.07, 00:10
                      i zachwycająco króciuteńka :)
                      • onion68 Re: Strój ślubny Laury 14.03.07, 15:42
                        Dlatego napisałam, że teraz się chyba takich nie nosi :) Była to dość śmiała
                        mini, ale też Ania brała w niej zdaje się tylko ślub cywilny. Czyli dla Laury
                        trochę dłuższa musiałaby być. Jak pomyślę o ślubie kościelnym w takiej sukni, to
                        przypomina mi się stwierdzenie Hugh Granta z "Czterech Wesel i Pogrzebu" o tym,
                        co najbardziej psuje ceremonię ślubną ;)
    • limotini Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 21:31
      Oj, ja mam sporo przemyśleń na ten temat, już chyba nawet o tym pisałam ale
      chętnie się powtórzę.

      1. Po pierwsze, myślicie, że to tak łatwo kupić cokolwiek białego, rozmiar 38?
      Wydaje mi się, że rzadko się w zwykłych sklepach widuje całkiem białe sukienki.
      A w tych bardziej ekstrawaganckich, to może i są, ale to albo ledwo zakrywające
      biust i pupę, albo eleganckie za kilkaset złotych. Ale może się mylę, jakie są
      Wasze obserwacje?

      2. W salonach ślubnych suknie to wydatek grubo powyżej 1000 zł, ale np. w
      Warszawie na rynku Różyckiego można kupić za 300-400 i to jest uważane za bardzo
      tanie. Ale nie sądzę, żeby jakikolwiek chłopak (czy nawet dziewczyna) nie mająca
      wcześniej do czynienia z tą tematyką (ślub siostry, koleżanki itp) przewidywała
      tak wysokie ceny.

      3. A co z dodatkami? Wyobrażacie sobie ślub w zwiewnej letniej sukience, spod
      której prześwituje bawełniana bielizna w kolorze turkusowym (bo taka była bardzo
      wygodna na wyjazd). I pełną żalu myśl o ulubionych perfumach (które zostały w
      domu, żeby się buteleczka nie stłukła) zastąpionych dezodorantem w sztyfcie? Do
      tego makijaż w postaci mydła, korektora i tuszu? I co gołe nogi, czy kupione w
      wiejskim sklepie beżowe rajstopy (nie wierzę, że wszędzie mają białe)

      4. Ja myślę, że możemy przyjąć, że tania biała sukienka (nie ślubna) to min. 100
      zł, buty - 150 zł, welon - 30zł, toczek - 30zł. W sumie ponad 300 zł. Naprawdę
      myślicie, że 19-letni chłopak tak po prostu wydaje taką kwotę? Przecież to są
      spore pieniądze, nawet ja bym się wahała nad wydaniem tyle "w ciemno", a pracuję
      zawodowo i mam na utrzymaniu tylko siebie (mąż pracuje niezależnie), a nie
      właśnie zakładaną przyszłą rodzinę.
      • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 21:43
        a propos pkt 1.->w wakacje bywa dosc duzo rzeczy białych, w tym roku widziałam
        wręcz bardzo duzo, w zeszłym chyba tez... niemniej jednak kolorystyka ta to
        raczej nie w moim guscie, wiec nie wgłębiałam sie w szczegóły i nie pamiętam,
        czy były sukienki, czy tylko długie spodnice i bluzki...

        Niby trudno sobie wyobrazic brac slub w takim skromnym, pospiesznym stroju, z
        drugiej strony latwo mi wyobrazic sobie stroj inny niz wszystkie, moze dlatego,
        ze odjakiegos czasu chodiz mi po glowie ewentualna suknia, jaka moglabym kiedys
        ewentualnie wlozyc, i na pewno nie przypomina ona standardów ;)
        • limotini Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 21:56
          Rzeczywiście, możesz mieć rację, że latem jednak trochę jest białych ubrań
          dostępnych. Może ja ich po prostu nie zauważam, bo ten kolor wydaje mi się
          bardzo mało praktyczny na coś inngo niż bluzka.

          Ale wiesz co, ja myślę, że to jest trochę co innego, ślub w przez siebie
          wybranym nietypowym stroju (choćby i nawet białych dżinsach i tiszercie), a co
          innego ślub w ciuchach zakupionych na chybił trafił przez obcą ci szwagierkę...
          • k_linka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:10
            Latem moze i sa dostepne sukienki biale ale w stylu sukienki plazowej, haleczki
            albo takiej z india shopu. I teraz prosze wyobrazic sobie jak taka sukienka
            bedzie sie komponowala z toczkiem z welonem. Jakos nie moge sobie zwizulaizowac.
            Widzialam ladne zdjecia takich nakryc glowy
            na przyklad
            www.gimbla.pl/forum/viewtopic.php?t=26907&start=0
            ale jakos nie bardzo sobie wyobrazam caly zestaw. Nawet istota calkowicie
            pozbawiona kokieterii nie chcialaby tego na siebie wlozyc.
            • limotini Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:16
              Właśnie wyobraziłam sobie zestaw: suknia ze sklepu indyjskiego (taka raczej
              hippisowska i pognieciona) w połączeniu ze stylowym toczkiem z różyczkami....
              Śliczne to jest, k_linko!

              A poza tym, trzeba jeszcze te kolory bieli dopasować. Niby to biały i to biały,
              ale nagle się okazuje, że sukienka jakoś tak szarawo wygląda w połączeniu z
              welonem, albo czubki butów jakoś tak dziwnie spod sukienki się odznaczają...
              • k_linka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:24
                Tak sie dziwnie ta dyskusja zbiegla ale ja sie jutro ide zorientowac w temacie
                sukni slubnych. Na razie zglebilam teorie i wlasnie to nie jest takie proste,
                odcieni bieli jest kilkanascie, faktury materialow tez musza do siebie
                pasowac.... Ze juz o kompatybilnosci sukienki i dodatkow nie wspomne....

                Inna rzecz a propos tematu mi sie przypomniala. Pamietacie jak Ida wychodzila za
                maz? Miala wlasnie bezowa (od bezy) suknie z masa tiulowych falban i koronek i
                jeszcze kilkumetrowy welon oraz riuszke. Zupelnie bez stylu wedlug dzisiejszej
                miary. Najbardziej jednak mnie zbulwersowalo, jak Gaba powiedziala ze Ida 3
                pensje wydala na ta suknie. Jak to sie ma do ogolnego ubostwa Borejkow?
                • onion68 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:28
                  Od ust sobie odejmowała, co widać na załączonych obrazkach ;)
                  • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 18:45
                    a slub to nie wydarzenie codzienne, wiec mozna sie szarpnac
          • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 18:42
            Mi też, ogólnie nie przepadam a białym, bo brzydko mi w nim, i przez to
            zauważyłam, że w sklepach w wakacje było tego dużo, kiedy chciałam sobie coś
            kupić...

            a co do przypadkowosci i nietypowosci, to masz racje. Ja np. myslalam o
            krotkiej sukience i bialych glanach - to ta nietypowosc, bo to bardziej 'moje'
            niz ogromna suknia i szpileczki. Ale cos takiego musialabym zamawiac, szyc na
            miare i w ogole...-wiec nieprzypadkowosc...
        • onion68 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:06
          odjakiegos czasu chodiz mi po glowie ewentualna suknia, jaka moglabym kiedys
          >
          > ewentualnie wlozyc, i na pewno nie przypomina ona standardów ;)

          Popieram. Byłam w ostatnich latach na kilku ślubach i tylko bezy, bezy. I
          solarium . Może coś podobnego, jak Andy McDowell w "Czterech weselach..."
          • k_linka Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:17
            Z radoscia donosze ze bezy niemodne. Modna jest w linii A albo takie przy ciele
            z rozszerzonym dolem
            • onion68 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:30
              Cieszę się. Chociaż mnie to już nie dotyczy, a córki, mam nadzieję, jeszcze
              długo nie będzie dotyczyć...
              Ale jak to u nas, pewnie znów wszyscy rzucą się na ten jeden obowiązujący fason
              i będzie wysyp klonów :\
            • dakota77 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:42
              Bezy sa niemodne co najmniej od dekady,tylko gdzieniegdzie mocno sie trzymaja, niestety:). Zadna ze znanych mi osob nie brala slubu w takiej sukni, ale w internecie widzialam sporo naprawde przerazajacych zdjec;-)
              Moja slubna kreacja byla z kolei dosc nietypowa, bo fioletowo-czarna.
              • onion68 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:49
                Byłam też na ślubie, na którym panna młoda była ubrana w zieloną spódnicę i
                czarną bluzkę. Bardzo mi się to podobało.
                • truscaveczka Re: Strój ślubny Laury 13.02.07, 10:42
                  Nie pamiętam Cię na moim ślubie :DDDD
              • laura-gomez Re: Strój ślubny Laury 13.02.07, 10:59
                dakota77 napisała:

                > Moja slubna kreacja byla z kolei dosc nietypowa, bo fioletowo-czarna.

                a brałaś ślub kościelny??
                ja kiedyś chciałam iść do ołtarza w czerwonej sukni, ale stwierdziłam, że to
                zbyt awangardowe. po namysle stanęło na błękitnej
                • dakota77 Re: Strój ślubny Laury 13.02.07, 12:48
                  Nie, cywilny. Do kosciola chyba jednak nie odwazylabym sie isc w czerni:). Ale widzialam panny mlode w czerwieni, bardzo mi sie taki kolor sukien slubnych podoba.
                • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 18:48
                  moja mama brala w różowej, ale podobno w latach '70 była taka moda... to prawda?
                  • nighthrill Re: Strój ślubny Laury 10.03.07, 19:14
                    Chyba tak, moja brała w błękitnej, krótkiej, bez welonu, z niebieskim kwiatkiem
                    za uchem ( początek lat 70.). A drugi ślub, cywilny, z moim ojcem - w dżinsowej
                    spódnicy i żakiecie, ojciec w dżinsowych dzwonach, z fryzurą afro ( 1977).
                    To były czasy...:)
            • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 18:47
              jak bede brac slub, to i moda sie pewnie zmieni;) (za kilka lat, jak
              przypuszczam)
              podejrzewam, ze i moja wizja na 'inność' stroju sie zmieni, bo moje ogolne
              pomysly na ubior sie zmienia
              niemniej jednak pomysl na innosc samą w sobie (czyli zeby zalozyc cos
              nietuzinkowego) sie nie zmieni, bo czego nie cierpie, to powtarzania schematow
              mody

              ale offtop ;)
          • limotini Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 22:43
            A propos bez. Ja trochę żałowałam (tuż po zakupie), że nie zdecydowałam się na
            sukienkę z kołem. Ale na szczęście wybrałam się tydzień wcześniej do kościoła w
            którym miałam brać ślub obejrzeć uroczystość jakiejś innej, obcej pracy - żeby
            wiedzieć, jak to wszystko jest urządzone. I żal mi przeszdł całkowicie, jak
            zobaczyłam, jak biedna zdenerwowana panna młoda, żeby przejść od swojego krzesła
            do ołtarza musi unosić brzeg swojej sukni niczmy hula-hop - przejście było
            wąskie, węższe niż średnica obręczy halki.

            Ale nie denerwujcie się tak na bezy, w końcu to jedyna okazja, kiedy można
            włożyć taką sukienkę :)
            • k_linka Natalia 12.02.07, 22:51
              Jedyna pieknie ubrana panna mloda w Jezycjadzie jest Natalia. Wyobrazam sobie ja
              w zakieciku stylizowanym na kontusik :) i dopasowanej spodnicy syrence. Nie wiem
              czy dobrze pamietam, ze miala toczek?
              Ida kiczowata krolewna, a Gabriela rozczochrana w byle jakiej sukience (i Pyziak
              zerkal gdzies na bok...)
              • lezbobimbo Re: Natalia 12.02.07, 23:08
                k_linka napisała:
                > Jedyna pieknie ubrana panna mloda w Jezycjadzie jest Natalia. Wyobrazam sobie
                >ja> w zakieciku stylizowanym na kontusik :) i dopasowanej spodnicy syrence.
                >Nie wie>m czy dobrze pamietam, ze miala toczek?
                > Ida kiczowata krolewna, a Gabriela rozczochrana w byle jakiej sukience (i
                Pyzia> k> zerkal gdzies na bok...)

                A w co byla ubrana Pulpa? W biala bluze z napisem Baltona, z haleczka pod
                spodem? ;)
                • k_linka Re: Natalia 12.02.07, 23:11
                  Mysle ze w sama haleczke z poliestrow:)
                  • lezbobimbo Re: pulcheria na slubnych drózkach 12.02.07, 23:27
                    k_linka napisała:
                    > Mysle ze w sama haleczke z poliestrow:)

                    Albo bluzke koszulowa i szpilki. Li i jedynie.
                    "W jaskrawych kolorach
                    szminka od Diora"

                    Albo bialy staniczek w serduszka i szorciki w panterke (sniezna).

                    Zamiast przysiegi, Pulpa z Baltona polozyli sie na podloge i machajac rekoma,
                    zrobili aniolki na podlodze. Ksiadz byl zachwycony wdrozeniem starego zwyczaju
                    lezenia krzyzem przed oltarzem, chociaz wolalby tradycyjne na brzuszku. Na
                    pocieche P&B obiecali mu, ze przyjda dorobic aniolkom korony ze sreberek po
                    czekoladzie. Na to juz calkiem udobruchany ksiadz poblogoslawil, a P&B mogli
                    wybiec razem do syrenki bosto, w swietlana przyszlosc, budowac nowy polski dom
                    miedzy kwiatami. Amor omni vincit.
                    • k_linka Re: pulcheria na slubnych drózkach 12.02.07, 23:36
                      Jak juz jestesmy przy zlosliwosciach to patrzcie: dowodu nie zabrali,
                      szczoteczek do zebow nie mieli ale bialy welon byl artykulem pierwszej potrzeby...

                      Przy okazji napomkne. Juz ktos poruszal temat ze nauk przedslubnych nie mieli,
                      ale to nic. Przed slubem obowiazkowe jest spisanie protokolu przedslubnego (w
                      parafii ktoregos z panstwa mlodych), odbycie 2 spowiedzi, 3 godzin zajec
                      wspolnie w poradni malzenskiej przy parafii (oprocz nauk przedslubnych),
                      uiszczenie stosownych oplat w parafii, pobranie odpisow aktow urodzenia i
                      zaswiadczen o stanie wolnym w usc, a jakis miesiac przed slubem musza pojsc
                      zapowiedzi....
                    • ready4freddy Re: pulcheria na slubnych drózkach 12.02.07, 23:53
                      a myslalem, ze to ja mam bujna wyobraznie..:)
                  • zieleniack Re: Natalia 14.02.07, 18:50
                    i zakrywala piers labedzia stojąc na srodku kosciola xD
            • dakota77 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 23:50
              Wiekszosc sukien slubnych wyglada tak, ze raczej sluzy na jedna okazje. A jednak moga byc gustowniejsze od wielkiej bezy:).
              Wiem, ze wiele kobiet spelnia taka ogromna suknia swoje marzenia z dziecinstwa o byciu ksiezniczka, ale naprawde malo ktora potem w takiej dobrze wyglada. Taka suknia wyglada jak przebranie, nie ubranie.

              Suknia z kolem a beza to co innego:)
              • dakota77 Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 23:52
                To byla odpowiedz na post Limotini,nie wiem czemu tu wyladowala;_)
    • limotini Re: Strój ślubny Laury 12.02.07, 21:46
      I jeszcze jedno. Jedna z moich ulubionych autorek opisała taką scenę zaręczyn:
      mężczyzna odbiera z pracy swoją ukochaną, z którą od dawna planuje ślub, choć
      ona się jakoś tak miga. Po drodze oznajmia jej, że dostał w pracy nagrodę czy
      tam premię i ma masę pieniędzy (czyli więcej niż miewali wcześniej w raczej
      skromnym życiu) i chiałby jej kupić prezent. Pyta się jej, co chciałaby dostać,
      a ona się zastanawia, bo nigdy wcześnie nie rozważali możliwości wykorzystania
      takich funduszy... Odrzuca kilka pomysłów (np. wycieczkę na Karaiby), w końcu
      precyzuje swoje marzenia. Wchodzą do domu, a tam na kobietę czeka w jej pokoju
      dokładnie taki prezent, jaki sobie wymarzyła (taki prozaiczny i wykły, a jej
      bardzo potrzebny).

      W tym momencie kobieta decyduje się wyjść za mąż za mężczyznę. Skoro on zna ją
      tak dobrze, że jest w stanie przewidzieć co będzie chciała, pomimo że ona sama
      nigdy się nie zastanawiała nad możliwością wydania większych pieniędzy, skoro
      nie wahał się, pomimo że przecież mogła wybrać te Karaiby...

      No właśnie. A ja nie wierzę, żeby Laura była w stanie zrezygnować z publicznego
      ślubu, w pięknej, dopasowanej, białej sukni, na oczach rodziny i znajomych,
      podczas mszy z uroczystym śpiewem, z wesela potem... No nie wierzę. A Wolfi
      wierzył. Mnie się wydaje, że on jej po prostu jeszcze wcale nie znał.
      • cutsson Re: Strój ślubny Laury 13.02.07, 17:04
        Hmmm, to zabrzmiało jak oświadczyny absztyfikanta pięknej pani major z powieści
        A. Marininej (czy Marinyny?)

        --
        "The Darkness around me...
        Shores of the Solar sea..."
      • verdana Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 14:56
        Niech Cię cholera... Dopiero co czytałam tę książkę i teraz będę się męczyła
        godzinami, zeby sobie przypomnieć tytuł.
        A dla mnie ta cała sprawa z sukienka cuchnie... Bo gdyby moj narzeczony nie
        uzgadniajac niczego ze mna, kazał komus kupić mi sukienkę na ślub, uznałabym że
        jest szowinistyczną męską swinią i traktuje mnie jako swoją własność. Ze ślubu
        chyba bylyby nici.
        A swoją drogą chcialabym opisać moją własną suknie ślubną AD 1983. Z
        bawełnianej surowki koloru kremowego, na którą wlasnorecznie naszylam girlandę
        różyczek z materiału od ciemnego brązu do bieli. Na dole doszyte były falbany z
        szerokiej koronki (aby suknia byla długa), z tejze koronki zrobiony był pasek i
        miałam ją, zamiast welonu, przypiętą do wlosów. Bardzo w sylu MM.
        Do dziś nie moge odzalowac, ze nie mialam "bezy" i welonu.
        • iwoniaw Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 18:58
          > A dla mnie ta cała sprawa z sukienka cuchnie... Bo gdyby moj narzeczony nie
          > uzgadniajac niczego ze mna, kazał komus kupić mi sukienkę na ślub, uznałabym że
          >
          > jest szowinistyczną męską swinią i traktuje mnie jako swoją własność. Ze ślubu
          > chyba bylyby nici.

          Laura chyba doszła do dosyć podobnych wniosków...

          > bawełnianej surowki koloru kremowego, na którą wlasnorecznie naszylam girlandę
          > różyczek z materiału od ciemnego brązu do bieli. Na dole doszyte były falbany z
          >
          > szerokiej koronki (aby suknia byla długa), z tejze koronki zrobiony był pasek i
          >
          > miałam ją, zamiast welonu, przypiętą do wlosów. Bardzo w sylu MM.

          Czy ja wiem, czy w stylu MM? Zawsze na hasło "suknia ślubna w Jeżycjadzie" staje
          mi przed oczami tiulowa beza Idy za trzy pensje...

          Swoją drogą, cała historia z zakupem stroju dla Laury jest idiotyczna także z
          tego powodu, że kogo jak kogo, ale akurat Laury sobie nie wyobrażam, by planując
          ślub nie myślała o oprawie i nie poczyniła żadnych starań co do własnego stroju
          przed - choćby nagłym - wyjazdem...
          • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 19:26
            a ja sobie to wyobrazam jedynie biorąc pod uwage fakt, ze wziecie slubu bylo
            najwazniejsze na swiecie i tempo jego wzięcia także... wiecie, takie
            romantyczne 'milosc wazniejsza od sukni' ;D
            • iwoniaw Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 20:16
              Niby tak, ale już prędzej wyobrażałabym sobie takie podejście u Wolfiego (tzn.
              że nie przywiązuje wagi do tego, w czym narzeczona wystąpi, byle ślub był),
              zwłaszcza że sam jakoś nie planuje dla siebie garnituru ani niczego choćby
              odświętniejszego niż strój podróżny. Ale akurat Laura przywiązuje do wyglądu
              bodaj najwięcej wagi ze wszystkich dziewcząt i kobiet z rodziny B.
              • truscaveczka Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 07:03
                Z drugiej strony, tradycyjnie śluby potajemne nie są raczej brane we fraku i
                bezie ;) jako organizowane w ostatniej chwili i dość spontanicznie :)
                • limotini Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 08:31
                  Znam dobrze dwie pary, które potajemnie brały ślub. W obydwu przypadkach
                  wymagało to od nich sporych przygotowań. Chodziło właśnie o takie drobiazgi jak
                  formalności cywilnoprawne, obecność polskiego konsula i polskojęzycznego świadka
                  (w przypadku ślubu na Cyprze), urlop okolicznościowy, uzgodnienie przyszłego
                  nazwiska itp. To naprawdę kilka tygodni planowania/pracy.

                  Ślub potajemny, to nie jest ślub nagły. I tak jak ślub w tajemnicy wydaje mi się
                  w niektórych przypadkach bardzo dobrym pomysłem, to ślub nagły już nie. Bo to
                  jest poważna decyzja i podejmowanie jej na chybcika nie może się dobrze skończyć.

                  Jedyny przypadek "spontanicznego ślubu" to inni znajomi, którzy na studiach
                  (będąc już narzeczonymi) pojechali w wakacje do Stanów do pracy. Zwiedzając ten
                  kraj zahaczyli o Las Vegas i po prostu wzięli ślub (mówili, że nie mogli się
                  oprzeć pokusie :) ). I Las Vegas jest dla mnie jedynym realnym rozwiązaniem
                  "nagłego ślubu bez przygotowania".
                  • k_linka Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 10:13
                    Czy moge spytac jakie sa "dobre powody" potajemnego slubu? Jakos nie bardzo
                    sobie wyobrazam. No chyba ze gwiazda filmowa pragnie intymnosci, ale wtedy slub
                    jest potajemny tylko dla szerszej widowni, rodzina i przyjaciele wiedza - chyba.
                    • limotini Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 10:51
                      Dobre powody: np.
                      niechęć do uroczystości rodzinnych;
                      niechęć do dużych uroczystości w ogóle;
                      sytuacja geograficzna (np. para na emigracji wśród obcych);
                      animozje pomiędzy rodzinami;
                      zła sytuacja rodzinna (np. ojciec alkoholik), kóra sprawia, że albo na ślubie
                      będzie kogoś brakowało, albo będzie nieprzyjemnie;
                      smutna sytuacja rodzinna (np. śmierć kochanej babci), która nie pozwala na
                      cieszenie się ślubną (choćby i niewielką) pompą;
                      sytuacja materialna (i to nie w sensie całkiem braku pieniędzy, ale chęci
                      wykorzystania ich w inny sposób);
                      legalizacja związku już dawno istniejącego i ogólnie traktowanego jak małżeństwo...

                      Potrafię sobie wyobrazić jeszcze trochę uzasadnień.

                      W znanych mi przypadkach wtajemniczeni byli jedynie rodzice młodych (choć też
                      nie wiem do jakiego stopnia) a w nieświadomości żyli nawet dobrzy przyjaciele,
                      bliscy kuzyni, często widywane ciocie itp. I w obu przypadkach takie zachowanie
                      po prostu pasowało do tych par.

                      • k_linka Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 11:03
                        Hmmm, przekonana jestem ze to sa dobre powody coby wesela nie robic, ale zeby
                        slub potajemnie?
                        • meduza7 Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 11:23
                          Ślub potajemny to sobie mogę wyobrazić w dawnych czasach, gdy rodzice zgody nie
                          dawali i para "uciekała do Szkocji" (patrz Jane Austen). Dziś... czy ja wiem,
                          może również w przypadku ogromnej niechęci, nienawiści wręcz pomiędzy rodzinami
                          młodych? Bo co innego brać ślub cicho i skromnie, bez uroczystości, wesela
                          itp., a co innego w tajemnicy.
                          • jottka potajemność 15.02.07, 11:38
                            no ja znam faceta, który bodaj na 3. czy 4. roku wziął ślub w głębokiej
                            tajemnicy przed swoją rodziną:) zasadniczo chodziło mu o to, że jego mama miała
                            konkretną wizję jego kariery zawodowej (studia, potem staż w jednej firmie,
                            potem w drugiej, potem na własnym) i on nie dysponował dostateczną siłą moralną,
                            żeby sie mamie oprzeć:) o tyle miał łatwiej, że mieszkał w innym mieście niż ona

                            gdzieś z pół roku dojrzewał do zwierzenia się rodzinie z tajemnicy - mantra przy
                            spotkaniu znajomych brzmiała 'tylko nie mów mojej mamie!'
                            • k_linka Re: potajemność 15.02.07, 12:22
                              Tu byl dobry powod. Troszke sie jedynie dziwie partnerce, ze chciala poslubic
                              faceta co sie bal wlasnej mamy:)
                              • jottka Re: potajemność 15.02.07, 12:27
                                ona też była zdania, że lepiej postawić tę panią przed mocno przedawnionym
                                faktem niż narażać się na reakcje bezpośrednie:)
                                • meduza7 Re: potajemność 15.02.07, 12:45
                                  Niezła mamuśka musiała być.
                                • k_linka Re: potajemność 15.02.07, 13:29
                                  Wedlug moich doswiadczen prawde mowi stare przyslowie "co sie odwlecze to nie
                                  uciecze" (nie wiem niestety czy istnieje lacinski pierwowzor czy odpowiednik
                                  tego przemadrego porzekadla) i bardzo mnie ciekawi reakcja rzeczonej mamusi na
                                  spoznione wyznanie. Gdybym byla taka mamusia wkurzylabym sie bardziej. Znasz
                                  moze jottko zakonczenie tej historii?
                                  Bardzo mnie to ciekawi, bo najpierw mnie rozsmieszylas a potem zaczelam
                                  analizowac (lubie tak sobie poanalizowac) i nie wiem czy oni tacy madrzy byli
                                  (ci Twoi znajomi). Po pierwsze awantura ich nie ominela. Po drugie czlowiek
                                  jednak rzadko wiaze sie z samaym mezem (no chyba ze jest bohaterem powiesci
                                  Musierowicz osieroconym we wczesnym dziecinstwie, ewentualnie zrywajacym
                                  kontakty z blizsza i dalsza rodzina po dostaniu sie w szpony Borejkow) i jakies
                                  tam stosunki z rodzina wspolmalzonka musi utrzymywac. A po takim poczatku chyba
                                  ciezko zdobyc milosc czy chocby i obojetnosc tesciowej, a i na takiego meza nie
                                  mozna liczyc, ze stanie w obronie w razie najdrobniejszego konfliktu (bo
                                  przeciez mamusi sie boi).
                                  • jottka Re: potajemność 15.02.07, 13:50
                                    tam chodziło tak naprawdę o przejęcie rodzinnej firmy, a nie o uczucia:) i mam
                                    znajomego chciała, żeby synek porządnie się przygotował do tej odpowiedzialnej
                                    funkcji, a dopiero potem zajmował rozrywkami - a on miał odmienne zdanie. ale
                                    ponieważ w międzyczasie (tj. przed powiadomieniem mamusi) zdążył założyć własną
                                    firmę i całkiem mu szło (i idzie do tej pory), to mama wprawdzie była nieco
                                    zaskoczona, ale i udobruchana, że jednak siła charakteru ("po mnie to ma!")
                                    przeważyła nad niską żądzą:)

                                    no to nie jest historia rodem z powieści dla dorastających dziewczątek, już
                                    raczej balzak i rodzenie się kapitalizmu, a małżeństwo przetrwało i ma sie dobrze.
                          • zieleniack Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 22:39
                            jeśli sie ma złe relacje z rodzina i ktos z rodziny ma np. wbiec do kosciola i
                            zaczac sie jakos nieodpowiednio zachowywac (np. gadac, ze "moja corka za niego
                            nie wyjdzie" bla bla) i popsuc uroczystosc, to chyba lepiej wziac potajemnie,
                            no nie? przykład rpzeze mnie podany wymyslony na miejscu, ale rozni sa ludzie i
                            roznie bywa...
                      • dakota77 Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 13:10
                        Wiekszosc podanych tu powodow to powody, by nie robic wesela/przyjecia raczej niz zeby brac slub w tajemnicy.
      • verdana Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 16:08
        Niech Cię cholera... Dopiero co czytałam tę książkę i teraz będę się męczyła
        godzinami, zeby sobie przypomnieć tytuł.
        A dla mnie ta cała sprawa z sukienka cuchnie... Bo gdyby moj narzeczony nie
        uzgadniajac niczego ze mna, kazał komus kupić mi sukienkę na ślub, uznałabym że
        jest szowinistyczną męską swinią i traktuje mnie jako swoją własność. Ze ślubu
        chyba bylyby nici.
        A swoją drogą chcialabym opisać moją własną suknie ślubną AD 1983. Z
        bawełnianej surowki koloru kremowego, na którą wlasnorecznie naszylam girlandę
        różyczek z materiału od ciemnego brązu do bieli. Na dole doszyte były falbany z
        szerokiej koronki (aby suknia byla długa), z tejze koronki zrobiony był pasek i
        miałam ją, zamiast welonu, przypiętą do wlosów. Bardzo w sylu MM.
        Do dziś nie moge odzalowac, ze nie mialam "bezy" i welonu.
        • baba67 Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 20:01
          Wygladalas pieknie verdana, to moj styl, ale kiedy wychodzilam za maz panowala
          juz inna moda.
          Ale i tak nie mialam bezy, bo wygladalabym w niej jak z taniego kabaretu.
          Moja suknia byla bardzo prosta, ale miala piekny material.
          • hybrid822 Re: Strój ślubny Laury 14.02.07, 23:31
            Ja tylko chciałam nieśmiało wtrącić, że Idusiowa beza kosztowała owąż DWIE
            pensje, nie trzy:))
            • meduza7 Re: Strój ślubny Laury 15.02.07, 10:02
              A moja koleżanka, u ktorej byłam świadkiem (ślub 1999), zirytowana
              niekończącymi się poszukiwaniami sukni, która nie byłaby wielką, puchatą i
              wściekle drogą bezą, kupiła sobie w końcu zwykłą, białą sukienkę letnią, długą
              i prostą (taka "rurka" przy ciele), do tego welon upięty na czymś w rodzaju
              szerokiej opaski w stylu lat 20-stych. Wyglądała super.
              • meduza7 Re: Strój ślubny Laury 13.03.07, 15:48
                A swoją drogą: nie wyobrażam sobie tej piętnasto- czy szesnastoletniej Żaby
                wizytującej sklepy z sukniami w towarzystwie młodocianego Żeromskiego i
                spokojnie robiącej zakupy bez żadnych obsesyjnych myśli typu: o Jezu! co ONE
                (sprzedawczynie, klientki) o mnie pomyślą! Że to dla mnie! Że wychodzę za mąż
                za niego! Że wpadłam!
    • julki6 Re: Strój ślubny Laury 15.03.07, 16:21
      To mi przypomina jak ekspedientka w salonie ślubnym przymierzając mi suknię
      delikatnie podpytywała czy aby nie "zmienię wymiarów" czytaj: nie jestem w ciąży.
      • meduza7 Re: Strój ślubny Laury 16.03.07, 22:00
        Hehe, miałam to samo! Standardowe pytanie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka