Dodaj do ulubionych

Jeżycjadowe stereotypy

22.02.07, 16:36
Jakie stereotypy dostrzegliście w Jeżycjadzie? Chodzi mi zarówno o takie,
które autorka obala, jak i takie, które uważa za słuszne; czy zgadzacie się
ze zdaniem pani Musierowicz?
Obserwuj wątek
    • elwinga Re: Jeżycjadowe stereotypy 22.02.07, 17:58
      Poczytaj forum.
      • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 22.02.07, 18:51
        czytam, ale nie znalazłam takiego wątku. w pozostałych poruszono część
        stereotypów, ale nie wszystkie. na przykład nie ma nic o
        stereotypach "miejskich" np. o Bodziu jako stereotypie warszawiaka, Gizeli jako
        stereotypie poznanianki. Nie było też szerszej dyskusji o stereotypach damsko-
        męskich, które się na każdym kroku rzucają się w oczy w Pulpecji itp. Osobiście
        uważam je za zbyt schematyczne, ale chciałam poznać Wasze opinie na ten temat.
        Stąd moje pytanie.
        • dakota77 Re: Jeżycjadowe stereotypy 22.02.07, 19:55
          Jestem pewna, ze o Bodziu jako stereotypowym warszawiaku juz dyskutowalismy.
          • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 22.02.07, 20:17
            a pamiętasz może nazwe wątku? może go gdzieś przeoczyłam
            • dakota77 Re: Jeżycjadowe stereotypy 22.02.07, 20:25
              Wydaje mi sie, ze niestety w ktoryms z tych dlugasnych, nie wiem czy nie w tym wielkim o pierwszych wrazeniach po lekturze CP. Moze to byc nielatwe do znalezienia.
              • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 22.02.07, 20:29
                dzięki :)
    • kora_111 Re: Jeżycjadowe stereotypy 23.02.07, 10:48
      Negatywny stereotyp feministki-samotna, bezdzietna, nieprzyjemna zołza. Taka
      była policjantka w "Czarnej polewce". Pani MM wydaje się chyba niemozliwe, żeby
      kobieta mężata i dzieciata mogła być feministką.
      • lutecja4 Re: Jeżycjadowe stereotypy 10.01.08, 07:53
        kora_111 napisała:
        > Negatywny stereotyp feministki-samotna, bezdzietna, nieprzyjemna zołza. Taka
        > była policjantka w "Czarnej polewce". Pani MM wydaje się chyba niemozliwe, żeby
        kobieta mężata i dzieciata mogła być feministką.
        choc feministka w Jezycjadzie na pewno jest pzredstawiana negatywnie to
        przypominam ze i Gabriela jeszcze jako mezatka z Pyziakiem i amtka Pyzy jest
        uwazana za feministke
        w Opium Piotr Ogorzalka mowi o niej:"Uwazam Gabriele Borejko za przemadrzala
        feministke bez wdzieku i nie ozenilbym sie z nia nawet gdyby byla ostatnia
        kobieta na swiecie" i wczesniej:"Pani Gabriela jest oczywista feministkai jako
        taka nie moze wystepowac w moich rozwazaniach o kobietach" !!!!!
        tak czy tak feministka wg MM jest be
    • ida19851 Re: Jeżycjadowe stereotypy 23.02.07, 17:22
      atrakcyjne blondynki, które o siebie dbają (makijaz, modny strój) sa głupie i
      próżne vide Matylda i paulinka
      przystojni faceci porzucają i zdradzają vide Pawełek, Janusz Pyziak
      • mmoni Re: Jeżycjadowe stereotypy 23.02.07, 18:40
        Albo wyłazi z nich zimny drań, vide Krystian dentysta.
    • agnieszka_azj Re: Jeżycjadowe stereotypy 23.02.07, 18:15
      W Peerelowskiej fazie Jeżycjady (tak do "Pulpecji") - stereotyp człowieka
      zamożnego, ale pustego i prostackiego. Vide - Matylda, Jedwabińscy, rodzice
      Waldemarka i Tamarki, Jacunio. O - i jeszcze Majchrzakowie.

      Jak się Borejkom stopa podniosła, to przestało to byc takie wyraźne ;-)
      • meduza7 Re: Jeżycjadowe stereotypy 24.02.07, 11:14
        Stereotyp szkoły zapełnionej dresiarzami i tipsiarkami, również zresztą szeroko
        dyskutowany.
        • moleslaw Re: Jeżycjadowe stereotypy 05.01.08, 11:48
          Rodzina Żaby,Fryderyka i Wolfiego przedstawiona jako szaracy z blokowiska.Tacy
          umęczeni tą wielką płytą i nic im nie wychodzi.Dobrze że jeszcze nie zostali
          opisani jako rodzina patologiczna.
          • onion68 Re: Jeżycjadowe stereotypy 08.01.08, 12:29
            Jest i patologia z blokowiska w postaci Lisieckich oraz kolejna rodzina z
            problemami - Jedwabińscy. Ale z drugiej strony, czy stryjostwo Borejkowie nie
            mieszkają w bloku? Z kolei panie Stągiewka w domku jednorodzinnym, a trudno
            uznać je za wzór rodziny.
            Chyba dyskutowałabym, że MM ulega tu jakiemuś stereotypowi.
      • lutecja4 Re: Jeżycjadowe stereotypy 08.01.08, 21:41
        agnieszka_azj napisała:

        > W Peerelowskiej fazie Jeżycjady (tak do "Pulpecji") - stereotyp człowieka
        > zamożnego, ale pustego i prostackiego. Vide - Matylda, Jedwabińscy, rodzice
        > Waldemarka i Tamarki, Jacunio. O - i jeszcze Majchrzakowie.
        >
        > Jak się Borejkom stopa podniosła, to przestało to byc takie wyraźne ;-)
        niekoniecznie tylko w peerelowskiej czesci cyklu
        stereotyp:zamozny wiec prostacki pokazal sie i pozniej:tata Diany-zupelnie inna
        kategoria lekarza niz Ida i Marek
        • onion68 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 08:13
          A także Majchrzakowie i rodzina, która w "Noelce" sprezentowała dzieciom
          komputer na gwiazdkę
    • ginestra Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 10:56
      A może też stereotyp naukowca i bibliofila? - jako po pierwsze: mężczyzny, a po
      drugie "rozkosznie" oderwanego od życia?

      Nie jest to przeze mnie zbyt przemyślane, a więc może łatwo to obalicie, ale
      wydaje mi się, że nawet jeśli jedynym przedstawicielem takiego właśnie ujęcia
      naukowca-humanisty jest Ignacy, to też będzie to stereotypowe, (bo taki
      wizerunek profesora humanisty gdzieś w zbiorowej wyobraźni funkcjonuje)? Wydaje
      mi się też, że może Ignacy nie jest jedyny, bo jego rozmówca telefoniczny (z
      Pulpecji, w sprawie pożyczenia butów na ślub Idy), docent, też jest do niego
      podobny i rozmawiał z nim na jednej fali, stąd w tej rozmowie obopólne
      dryfowanie po tematach zamiast skupiania się na konkrecie, czy tak? (A może to
      tylko Ignacy tak prowadził tę rozmowę?) Z drugiej strony Dmuchawiec - też
      humanista - był trochę inny, ale to nie naukowiec i pasjonat bibliofilny, tylko
      nauczyciel, czyli inna kategoria (pracował z młodzieżą, a nie w Instytucie,
      wśród książek, badań itp.)

      Zauważcie, że mężczyźni: Żaczek i Hajduk to też naukowcy, ale reprezentujący
      nauki ścisłe, a więc są bardziej konkretni, nie mylą Janusza z Klaudiuszem i
      ogólnie odnajdują się w rzeczywistości takiej, jaka jest.

      Kobieta zaś, naukowiec i humanistka zarazem, też nie jest kimś oderwanym od
      życia i roztargnionym, tylko jest konkretna (Alma Pyziak, Gaba, no Mila, która
      nie jest naukowcem, ale takim raczej sympatykiem łaciny i klasyki, ale też
      bibliofilką ;), a więc to trochę inna kategoria, jednakże jej to siedzenie w
      książkach nie pozbawia umiejętności twardego stąpania po ziemi).

      Ech, teraz myślę, że sporo namotałam. W wyobraźni zbiorowej funkcjonuje też
      przecież taki "szalony profesor" niekoniecznie humanista, taki Einstein raczej.
      A więc Ignacy wyłamywałby się wręcz z tego stereotypu. :( No nie wiem zupełnie.
      Zaczęłam się wahać czy wysłać ten post, ale co tam, wysyłam.
      A więc - co o tym myślicie?
      Pozdrawiam!
      • sir.vimes Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 11:38
        Oj, jak najbardziej funkcjonuje stereotyp profesora humanisty-życiowego
        tumanisty, który nie potrafi odetkać zlewu, zrobić obiadu a zawieszenie firanek
        to dla niego ciężki bój;) i Ignacy się w to idealnie wpisywał dopóki nie oszalał
        i nie zaczął hec z balkonami itp.
        Ten stereotyp zakłada, że wobec takiego mężczyzny kobiety mają i mieć powinny
        instynky opiekuńcze (i u Borejków tak jest - nie tylko żona i córki ale i
        wnuczki traktuja staruszka z macierzyńską czułością...)

        Sterotyp szalonego naukowca "ścisłego" jest odrobinę inny - to niekoniecznie
        człowiek życiowo niezaradny, raczej opętany jedna myśla, fanatyk swojej pracy
        naukowej. Tak to widzę - i takiej postaci w Jeżycjadzie nie ma , chociaż może
        Schoppe mógłby takim naukowcem zostać (trochę szkoda, bo świeże ujecie szalonego
        naukowca byłoby ciekawsze niż taki małoduszny intrygant).

        Hajduk zaś, mimo, iż ścisły, jest przede wszystkim pedagogiem.

        • doti.80 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 12:40
          Sterotyp szalonego naukowca "ścisłego" jest odrobinę inny - to
          niekoniecznie
          człowiek życiowo niezaradny, raczej opętany jedna myśla, fanatyk
          swojej pracy
          naukowej. Tak to widzę - i takiej postaci w Jeżycjadzie nie ma ,
          chociaż może
          Schoppe mógłby takim naukowcem zostać (trochę szkoda, bo świeże
          ujecie szalonego
          naukowca byłoby ciekawsze niż taki małoduszny intrygant).

          Mnie trochę nuży "homogeniczność" typów jeżycjadowych mężczyzn,
          zwłaszcza w ostatnich tomach. Szkoda, że są tak słabo zarysowani.
          Np.Grzegorz jest naukowcem, matematykiem, ale w sumie niewiele rózni
          się od Marka Pałysa-lekarza, który większość życia rodzinnego spędza
          na odsypianiu po pracy. Może chodzi o to, że tym postaciom autorka
          poświęca niewiele uwagi. Funkcjomują gdzieś na marginesie naszej
          świadomości czytelniczej. Brakuje mi takich kontrastów w opisie
          temperamentów, jaki widać np. w "Szóstej klepce". Przypomnijcie
          sobie rodziców Cesi i opis ich wspólnego, choć podzielonego pokoju.
          Żaczek to niewątpliwie umysł ścisły, inżynier, choć widzący
          pierwotnie swoją przyszłość w fizyce teoretycznej (potencjalny
          naukowiec),niezby zaradny, a jednak jest żywą postacią.
          • sir.vimes Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 12:55
            Tak, zgadzam się w pełni.

            Zresztą, Borejkom w ogóle daleko do Żaczków - no, Ida z Pulpecją ratują honor
            rodziny ;)

          • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 13:22
            > Żaczek to niewątpliwie umysł ścisły, inżynier, choć widzący
            > pierwotnie swoją przyszłość w fizyce teoretycznej (potencjalny
            > naukowiec),niezby zaradny, a jednak jest żywą postacią.

            Żaczek był osobą dość trzeźwą, prawdziwie wrażliwą i wcale nie tak
            nieporadną, może dlatego.
            1. Był głównym żywicielem Rodziny i to do niego należała decyzja w
            większych wydatkach (np. negocjacje w sprawach botków Cesi itp.), a
            więc prawdopodobnie musiał mieć je pod kontrolą. Osoba nietrzeźwo
            myśląca nie przejmowałaby się, że wysupłanie takiej czy innej sumy
            nadwyręży budżet rodzinny.
            2. Jako jedna z nielicznych osób w domu dostrzegał, że Cesia ma
            problemy, przejmował się nimi dogłębnie jak mało to. Wyobrażacie
            sobie, że Ignacy nie może zjeść obiadu, bo tak przejmuje się, że
            któraś z jego córek płacze?
        • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 13:10
          Tak to widzę - i takiej postaci w Jeżycjadzie nie ma , chociaż może
          > Schoppe mógłby takim naukowcem zostać (trochę szkoda, bo świeże
          ujecie szaloneg
          > o
          > naukowca byłoby ciekawsze niż taki małoduszny intrygant).
          >
          > Hajduk zaś, mimo, iż ścisły, jest przede wszystkim pedagogiem.
          >

          Schoppe byłby idealnym materiałem na fanatycznego i kompletnie
          zbzikowanego naukowca. Żądnego sukcesów i genialnych odkryć.

          Hajduk zapowiadał mi się na faceta o niesamowitym umyśle, ale
          niestety kompletnie go zmarnował. On nie pasowałby na szalonego
          naukowca, ale raczej na takiego, który spokojną i wytrwałą pracą
          zgłębia i rozwiązuje jakieś zagadnienia, które go ciekawią i dzięki
          temu dokonuje odkryć i odnosi sukcesy, chociaż motywuje go sama
          nauka jako taka, a nie wizja laurów.
          • sir.vimes Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 13:58
            > Schoppe byłby idealnym materiałem na fanatycznego i kompletnie
            > zbzikowanego naukowca. Żądnego sukcesów i genialnych odkryć.
            >
            Byłby - ale w sumie już parę stron po tym jak się pojawia widać , ze taki wcale
            nie jest...

            >
            > Hajduk zapowiadał mi się na faceta o niesamowitym umyśle, ale
            > niestety kompletnie go zmarnował. On nie pasowałby na szalonego
            > naukowca, ale raczej na takiego, który spokojną i wytrwałą pracą
            > zgłębia

            No - wytrwały i spokojny fanatyk.

            Nigdzie nie jest powiedziane, ze szalony naukowiec to nerwowo pokrzykujacy
            histeryk;)
            Ale zmarnowany nie jest - po prostu niewiele o nim wiemy. A to, ze został
            pedagogiem nie dziwi - pamiętasz, że powtarzał klasę "za nonkonformizm"? To
            dobra motywacja do pracy z młodzieżą.
            • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 14:43
              > Byłby - ale w sumie już parę stron po tym jak się pojawia widać ,
              ze taki wcale
              > nie jest...

              No i szkoda :)

              > Nigdzie nie jest powiedziane, ze szalony naukowiec to nerwowo
              pokrzykujacy
              > histeryk;)
              No, może masz rację ;)

              > Ale zmarnowany nie jest - po prostu niewiele o nim wiemy. A to, ze
              został
              > pedagogiem nie dziwi - pamiętasz, że powtarzał klasę "za
              nonkonformizm"? To
              > dobra motywacja do pracy z młodzieżą.

              No tak, tylko, że bycie dobrym pedagogiem na poziomie licealnym -
              gdzie musisz nie tylko umiejętnie z tą młodzieżą rozmawiać, ale też
              uczyć ich zagadnień z zakresu liceum, przygotowywać lekcje,
              sprawdziany itp - podchłania raczej strasznie dużo czasu. Pytanie,
              czy jemu starcza czasu na studiowanie w wolnym czasie zagadnień,
              które poziomem znacznie wykraczają poza ten materiał, który musi
              przedstawić uczniom... Tym bardziej, że jest/był w dodatku
              dyrektorem - a przecież z reguły ta funkcja też pochłania czas
              • sir.vimes Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 14:52
                Może hajduk woli to niż samą pracę naukowa? zresztą, pracując na uniwersytecie
                tez musiałby mieć zajęcia ze studentami - a ich się juz raczej nie wychowuje;)
                • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 15:09
                  > Może hajduk woli to niż samą pracę naukowa?

                  Może, chociaż biorąc pod uwagę jego młodzieńczą zamkniętą i
                  dociekliwą naturę, nie pasuje mi do niego ta przemiana. Chociaż
                  fakt,ludzie się niekiedy zmieniają

                  zresztą, pracując na uniwersytecie
                  > tez musiałby mieć zajęcia ze studentami - a ich się juz raczej nie
                  wychowuje;)
                  no ale to by było co innego. tu już mógłby np. mieć zajęcia z
                  tematyki, którą się aktualnie i miałby sam wpływ na kształt tych
                  zajęć, a więc mógłby bardziej skupić się nad tym, co go interesuje.
                  W szkole jest to trudniejsze - wszystko jest po trochu i po łebkach,
                  ale nic konkretnego. No i jest podporządkowany normom programowym -
                  szczególnie po wprowadzeniu Nowej Matury.
              • doti.80 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 15:03
                tygrys2112 napisała:
                > No tak, tylko, że bycie dobrym pedagogiem na poziomie licealnym -
                > gdzie musisz nie tylko umiejętnie z tą młodzieżą rozmawiać, ale
                też
                > uczyć ich zagadnień z zakresu liceum, przygotowywać lekcje,
                > sprawdziany itp - podchłania raczej strasznie dużo czasu. Pytanie,
                > czy jemu starcza czasu na studiowanie w wolnym czasie zagadnień,
                > które poziomem znacznie wykraczają poza ten materiał, który musi
                > przedstawić uczniom... Tym bardziej, że jest/był w dodatku
                > dyrektorem - a przecież z reguły ta funkcja też pochłania czas

                No właśnie, jest jeszcze kwestia czasu. Nie wydaje Wam się, że
                bohaterowie Jeżycjady to trochę "nadludzie". Ja wiem, że to fikcja,
                bajka itd. ale chodzi mi o godzenie życia rodzinnego z zawodowym, co
                jest chyba najtrudniejsze w dzisiejszym świecie. Wszyscy Borejkowie
                z przyległościami są wybitnymi specjalistami w swoich dziedzinach, a
                jednocześnie znajdują mnóstwo czasu na życie rodzinno-towarzyskie.
                Nawet jeśli jakaś postać faktycznie nie ma czasu (np.Marek Pałys,
                którego widzimy głównie, kiedy śpi), to nie przekłada się na relacje
                z rodziną, wszyscy są szalenie wyrozumiali i nie ma na tym tle
                żadnych konfliktów zewnętrznych, a co dziwniejsze wewnętrznych (w
                świadomości bohatera). Albo Ida, pracująca na dwóch etatach+
                dyżury+praca doktorska, a może już habilitacja+ dwoje superudanych
                dzieci. Domyślam się, że taki układ może funkcjonować, kiedy ktoś
                się poświęca. W wypadku tej dużej i rozwojowej rodziny cichą
                bohaterką zawsze była Mila. Wszyscy pracują i się uczą, a ona dba o
                dom, co jest tak naprawdę ciężką harówką od świtu do nocy. Aż tu
                nagle okazuje się, że w przerwach między zakupami, a szorowaniem
                wanny udało jej się stworzyć wybitne dramaty, które nie wzięły się
                tylko ze sfery jej wyobraźni, ale mają solidną podbudowę społeczno-
                polityczno-literacką. Tak więc żeby je napisać, trzeba najpierw dużo
                przeczytać, usłyszeć i potem to wszystko przeanalizować.
                Czy oni są geniuszami? Jak myślicie?
    • ginestra Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 11:02
      To może ten mój przykład byłby "przykładem stereotypu, który autorka obala" -
      według pierwszego wpisu Tygrysa? Czyli, że naukowcy są bardzo różni, a nie
      stereotypowi, tylko Ignacy jest stereotypowy?
      Pozdrawiam!
      • verdana Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 13:01
        Ignacy nie był naukowcem, tylko bibliotekarzem. Nauką zajmował się
        marginesowo, o ile pamiętam.
        Mnie najbardziej uderza stereotyp nauczyciela. "Dobrzy" nauczyciele
        to "nasi", wywodzacy sie z naszej grupy społecznej, znajomi. Tacy
        poswięcają się młodzieży bezgranicznie, żyją tą swoją pracą.
        No i pozostali, ktorych nie znamy - ohydne, ponure typy,
        skrzyżowanie kapo z pacjentem osrodka opiekuńczego dla osób lekko
        uposledzonych.
        • doti.80 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 13:18
          verdana napisała:

          > Ignacy nie był naukowcem, tylko bibliotekarzem. Nauką zajmował się
          > marginesowo, o ile pamiętam.
          > Mnie najbardziej uderza stereotyp nauczyciela. "Dobrzy"
          nauczyciele
          > to "nasi", wywodzacy sie z naszej grupy społecznej, znajomi. Tacy
          > poswięcają się młodzieży bezgranicznie, żyją tą swoją pracą.
          > No i pozostali, ktorych nie znamy - ohydne, ponure typy,
          > skrzyżowanie kapo z pacjentem osrodka opiekuńczego dla osób lekko
          > uposledzonych.

          Faktycznie, mam wrażenie, że MM zakłada, że ludzie się nie
          zmieniają, całe życie postępują według jedngo utartego schematu. I
          dlatego niektórzy, a może nawet wszyscy negatywni bohaterowie
          są "skazani" na bycie negatywnymi bohaterami. Najlepszym przykładem
          złego nauczyciela jest Pieróg, który już w KK pastwi się nad grupą
          ESD, wykorzystując swoją władzę nad uczniami, w OwR jest niemal
          aparatczykiem, a w BBB okazuje się nie tylko złym, nieprofesjonalnym
          pedagogiem, ale i zwykła świnią, przyznaje się do denuncjacji ze
          strachu, a nie z poczucia przyzwoitości. Jak dla mnie brak tu
          niejednoznaczności-ta postać jest płaska.
          Dochodzi jeszcze p.Sznytek i nauczycielka Tygryska z podstawówki.
          Być może miałam wyjątkowe szczęście, ale nigdy nie trafiłam na
          takich pedagogów, chociaż do podstawówki zaczęłam chodzić jedzcze w
          latach 80`.
          • tygrys2112 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 13:27
            Mi się pani Sznytek nie jawi tak tragicznie. Myślę, że generalnie
            jest postacią rozczarowaną młodzieżą, jakby trochę zastraszoną (?).
            Konrad np. broni pani Sznytek, że ona troszczy się o dzieci, a zatem
            nie jest to taka całkiem postać pozbawiona cech dobrych. Nie czuję
            wobec niej niechęci, raczej pewnego rodzaju współczucie.
            • doti.80 Re: Jeżycjadowe stereotypy 09.01.08, 13:34
              tygrys2112 napisała:

              > Mi się pani Sznytek nie jawi tak tragicznie. Myślę, że generalnie
              > jest postacią rozczarowaną młodzieżą, jakby trochę zastraszoną
              (?).
              > Konrad np. broni pani Sznytek, że ona troszczy się o dzieci, a
              zatem
              > nie jest to taka całkiem postać pozbawiona cech dobrych. Nie czuję
              > wobec niej niechęci, raczej pewnego rodzaju współczucie.

              Jasne, ja też jej współczuję, ale raczej w BBB, gdzie faktycznie
              jest zastraszona (w końcu boi się Lisieckich, który mieszkają na
              nieszczęście w tym samym bloku); w Żabie ta postać jest już dla mnie
              nieco groteskowa, na pewno przerysowana.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka