Dodaj do ulubionych

a Siesicka?

06.06.07, 22:28
może offtopowo, ale już o tylu różnych autorach tu dyskutowaliśmy.
czytacie?

nie wydaje wam się, że Siesicka jednak "zestarzała się" bardziej niż wczesna MM?
jak byłam młoda :)) to z milion razy przeczytałam Fotoplastykon i Przez
dziurkę od klucza. tę ostatnia uwielbiałam, choć obawiam, się, że dziś jest
już kompletnie nieczytelna, z racji przepisów kulinarnych i wymyślania
ersatzów wszystkiego.
no ale Zapałkę na zakręcie, Jezioro osobliwości, Beethoven i dżinsy - po
razie. nie ciągnęło mnie by do tego wracać. inne książki w ogóle były dla
mnie trudne i nieciekawe.
a jak wy? Siesicka też jest wydawana w Akapit Press i to mi daje trochę do
myślenia, są jakieś wznowienia, ale z drugiej strony dużo wyprzedaży.
Obserwuj wątek
    • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 06.06.07, 23:11
      Siesicką uwielbiałam jako nastolatka - "Zapałkę", "Jezioro osobliowości", "Czas
      Abrahama", "Agnieszkę" i in. Potem miałam długą przerwę i nie śledziłam jej
      twórczości.
      Nie tak dawno sięgnęłam po jej nowsze książki i... byłam bardzo zdziwiona.
      Jakby to pisała zupełnie inna osoba. Takie to jakieś... pokręcone, wymieszana
      fikcja z rzeczywistością, dziwne.
      Choć jest kilka książek, które mi się podobały - "Pejzaż sentymentalny" (czyli
      cd. "Zapałki"), trylogia "Falbanki. Woalki. Wachlarze" wydana ostatnio razem
      jako "Opowieści rodzinne" i "...nie ma z kim tańczyć".

      Moja czternastoletnia córka po Siesicką nie sięga w ogóle, mimo że ma na półce
      z pół metra jej książek. Nie i już.
      • ginestra Re: a Siesicka? 07.06.07, 00:27
        Ja też jako nastolatka lubiłam powieści Siesickiej - przeczytałam Zapałkę,
        Jezioro osobliwości, Fotoplastykon, Przez dziurkę od klucza.

        Po latach przeczytałam sobie raz jeszcze dwie pierwsze (Zapałkę i Jezioro).
        Przeczytałam z zaciekawieniem, wciągnięciem w akcje i życie uczuciowe postaci,
        ale i z pewną irytacją - faktycznie masz rację Niko, że się "zestarzały" -
        obyczajowość, sposób flirtowania chłopaka i dziewczyny, nawiązywania relacji,
        takie uniwersalne rzeczy, a tak mało uniwersalnie przedstawione. No i dziwnie mi
        się czytało niektóre fragmenty: na przykład na co drugiej stronie wyznania
        pozytywnych bohaterów, że marzą o tym, żeby zostać komunistą itp. Jakieś
        dydaktyczne wywody itp.
        Jakieś ogólnie męczące były, język taki gładki, niby bardzo zgrabny styl, polot,
        ale ten właśnie zgrabny sposób narracji męczył. No i wszystkie dylematy
        bohaterów w tych dwóch wymienionych książkach to jakieś takie ciągłe dzielenie
        włosa na czworo, unikanie normalnej komunikacji itp.
        No dziwnie. Ale może warto przeczytać i te nowsze, wyrobić sobie zdanie..
        Pozdrawiam!
        • laura-gomez Re: a Siesicka? 07.06.07, 08:18
          pamietam, że w podstawówce przeczytałam "Falbanki. Woalki. Wachlarze"
          oraz "Jezioro osobliwości" i bardzo mi się podobały
          • dakota77 Re: a Siesicka? 07.06.07, 09:47
            Z Siesickiej na pewno czytalam Fotoplastykon, to akurat dawno temu, a pare lat temu ZApalke na zakrecie i Pejzaz sentymentalny. Faktycznie te ksiazki postarzaly sie, ale wciaz bardzo podoba mi sie styl autorki.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: a Siesicka? 08.06.07, 14:04
          Ginestra! Jakbyś mi to z ust wyjęła! :-)
          Próbowałam kiedyś te książki przeczytać.

          > faktycznie masz rację Niko, że się "zestarzały" -
          > obyczajowość, sposób flirtowania chłopaka i dziewczyny, nawiązywania relacji,
          > takie uniwersalne rzeczy, a tak mało uniwersalnie przedstawione.

          Ha, pamiętam jak jedna bohaterka nie chciała zaprosić kolegi do siebie do domu
          pod nieobecność mamy. "Bo miała zasady". Kolega był zbudowany jej postawą. :-)))

          > No i dziwnie mi
          > się czytało niektóre fragmenty: na przykład na co drugiej stronie wyznania
          > pozytywnych bohaterów, że marzą o tym, żeby zostać komunistą itp.

          He, widać, że te książki przemawiałyby do młodych ludzi z pokoleń Kuronia czy
          Michnika. Ale dla późniejszych generacji takie deklaracje są po prostu śmieszne.

          > Jakieś dydaktyczne wywody itp.

          Pamiętam jak przez mgłę jakiś motyw szkolnego potępienia dla uczennicy, która...
          nie całkiem dobrze się prowadziła jak na owe czasy? podskakiwała nauczycielom?
          ...nie wiem. Ale był to dla mnie zupełnie kosmiczny motyw.

          > No i wszystkie dylematy
          > bohaterów w tych dwóch wymienionych książkach to jakieś takie ciągłe dzielenie
          > włosa na czworo, unikanie normalnej komunikacji itp.

          Ba. Ja jak to czytałam, to wciąż zadawałam sobie pytanie: "No ale w czym oni
          właściwie mają problem?"
          • nikadaw1 Re: a Siesicka? 08.06.07, 15:15
            hoho, tych komunistów to ja wcale nie pamiętałam:) pamiętam za to, że
            zaczytywali się Bratnym. oglądałam też film "Jezioro osobliwości" gdzie był
            jakiś konflikt pary na tle seksualnym. mianowicie dziewczyna uciekła chyba z
            domu i schroniła się u swego kolegi, który dał jej osobny pokój a ona zamknęła
            go nocą na klucz . niemniej kolega rozpuścił plotkę, że spali ze sobą, co
            skłoniło jej chłopaka do nazwania jej szmatą. ten oraz inne problemy domowe
            doprowadziły do próby samobójczej dziewczyny.
            chyba dziś z przyjemnością (?) przeczytałabym raz jeszcze Siesicką. Ginestro,
            pożyczysz? :)

            faktycznie, jak pisze Verdana - Przez dziurkę od klucza w pewnym sensie
            zestarzało się najmniej. ale te wszystkie opisy domowego życia mogą dziś być
            odbierane jako zupełnie kosmiczne - jak prać w pralce Frania, jak zrobić rybę z
            mięsa mielonego, czym sklejać buty, jak urządzić prywatkę, kupowanie gumki do
            MAJTEK, czym umyć zapuszczoną wannę i tak dalej. niemniej Joannę i filologa
            orientalnego wspominam z prawdziwym rozrzewnieniem. ta książka dokumentuje pewną
            epokę nawet lepiej niż wczesna Musierowicz. ale tego akurat dawno nie wznawiali.
            • minerva_mcgonagall filolog orientalny i klasyczny 10.06.07, 17:18
              nikadaw1 napisała:

              niemniej Joannę i filologa
              > orientalnego wspominam z prawdziwym rozrzewnieniem. ta książka dokumentuje pewn
              > ą
              > epokę nawet lepiej niż wczesna Musierowicz. ale tego akurat dawno nie wznawiali
              > .
              Filolog orientalny????
              Kurczę! Gdzieś mi się kołacze z wczesnej młodości "pojęcie filologa
              orientalnego" i zachodziłam w głowę z jakiej to książki. Pasowało mi do MM, ale
              to nie było u niej, Ignac był filologiem klasycznym, więc gdzie? Czyżby cos mi
              jednak z tej Siesickiej zostało? Podasz dokładniejsze namiary?
              • nikadaw1 Re: filolog orientalny i klasyczny 10.06.07, 17:43
                filog orientalny pochodzi z książki "Przez dziurkę od klucza" i jest głównym
                absztyfikantem Joanny, głównej bohaterki :) w jej domu pojawił się jako student
                wynajęty do mycia okien za pośrednictwem studenckiej spółdzielni pracy. a potem
                jakoś został. nawet nie pomnę, jak miał na imię.
                • kwirynka Re: filolog orientalny i klasyczny 10.06.07, 21:28
                  To Jan był chyba.
                  Co do tej książki trochę nie mogłam przez nią przejść za dużo tych porad.
                  Jednak przez nie łatwiej mi było sobie wyobrazić życie kiedyś tam
                  Pozdrawiam
            • ginestra Re: a Siesicka? 12.06.07, 23:51
              Pewnie, że pożyczę :)
              Mam tylko Jezioro.., Zapałkę.. i Fotoplastykon.

              A to Jezioro osobliwości to było chyba o innej historii, chyba, że w filmie
              umieścili dodatkowo wątek dziewczyny albo ja nie całkiem pamiętam? Główna
              historia dotyczyła takiej pary, a właściwie trójkąta, i jeden chłopak drugiego
              uderzył wiosłem kiedy ten płynął łódką czy kajakiem i ten poszkodowany odniósł
              jakieś groźne obrażenia głowy i w to zamieszana była potem policja, a młodzi
              bohaterowie długo potem odsłaniali prawdziwą wersję wydarzeń (zwłaszcza przed
              czytelnikiem). I jeszcze był tam taki dysonansowy, według mnie, wątek rodziców
              dziewczyny i chłopaka: to znaczy jej matka stała się kochanką jego ojca, który
              miał żonę. Ale ta żona była taka szlachetna i dumna, że się wyprowadziła na wieś
              i niczego od niego nie chciała, nic w ogóle ze wspólnego majątku (!) i w dodatku
              zachowała do niego życzliwość i wyrozumiałość, że no tak, zakochał się
              biedaczek, serce nie sługa. Coś w tym sensie. Postać tej szlachetnej żony trochę
              mi się wydała nieprawdopodobna i jakby specjalnie skonstruowana tak, żeby ten
              mąż i kochanka mogli być bohaterami pozytywnymi.
              Nie dziwię się, że te zakonnice zabroniły to czytać ;)

              Z "Przez dziurkę od klucza" pamiętam też porady o myciu okien oraz o wycieraniu
              kurzy i inne takie. Naprawdę fajnie się czytało. :)

              Pozdrawiam!
              • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 13.06.07, 16:42
                Film był w duzym stopniu oparty o książkę, tylko skrócony w czasie ;-)
                Był wątek małżeństwa mamy Marty i ojca Michała, była też mama Michała. Był
                związek Marty z Michałem i Patryk, który trochę mieszał. Film skończył się
                samobójczą próbą Marty. Nie było juz wakacji i obozu.

                Generalnie i tu i tu chodziło o problemy dzieci postawionych wobec życiowych
                wyborów rodziców. Marta po latach życia tylko z Mamą musiała odnaleźć się w
                kontaktach z ojczymem, w nowy domu. Miała z tym problemy, podobnie jak ze
                świadomością, że jej Mama była przyczyną rozpadu rodziny Michała.
                Plus pierwsze poważne uczucie - jak to zwykle u Siesickiej.
            • nighthrill Re: a Siesicka? 16.06.07, 18:16
              "Przez dziurkę..." uwielbiam, postać babuni jest wspaniała! I niektóre przepisy
              wcale się nie zestarzały, np. na andruty z masą. "Fotoplastykon" też czytałam z
              przyjemnością, a "Bethoven i dźinsy" to raczej depresyjna i smutna książka,
              konflikt pokoleń pokazany z kilku stron, wspomnienia z powstania
              warszwawskiego...myśmy to w 7 klasie przerabiali jako lekturę:)
              A poza tym lubiłam "Słoneczniki" Snopkiewicz i dziś odnalazłam je w garażu u
              moich rodziców, zamierzam przeczytać. Tam to dopiero komuną ciągnie:)
        • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 08.06.07, 16:44
          ginestra napisała:

          > Ja też jako nastolatka lubiłam powieści Siesickiej - przeczytałam Zapałkę,
          > Jezioro osobliwości, Fotoplastykon, Przez dziurkę od klucza.
          >
          > Po latach przeczytałam sobie raz jeszcze dwie pierwsze (Zapałkę i Jezioro).
          > Przeczytałam z zaciekawieniem, wciągnięciem w akcje i życie uczuciowe postaci,
          > ale i z pewną irytacją - faktycznie masz rację Niko, że się "zestarzały" -
          > obyczajowość, sposób flirtowania chłopaka i dziewczyny, nawiązywania relacji,
          > takie uniwersalne rzeczy, a tak mało uniwersalnie przedstawione. No i dziwnie
          m
          > i
          > się czytało niektóre fragmenty: na przykład na co drugiej stronie wyznania
          > pozytywnych bohaterów, że marzą o tym, żeby zostać komunistą itp.

          A gdzie Ty to znalazłaś ??? W "Zapałce", w "Jeziorze osobliwości" ???
          Jedyna ksiązka, w której można znaleźć wątek nazwijmy to "polityczny" to "Czas
          Abrahama", ale tam raczej problem jest inny. Kuba wstapił do ZMS li i jedynie
          ze względu na dodatkowe punkty przy przyjęciu na studia. Potem zaprojektował
          jakąś odznakę z czystej pasji tworzenia, co spowodowało, ze wybrano do na
          przewodniczącego. Jego dylemat (mało dziś czytelny0 polegał na tym, czy
          uczciwie postąpił przyjmując tę funkcję bez ideowego zaangażowania, czy jest to
          karierowiczowstwo.
          Nie pamietam z żadnej książki marzeń, aby zostać komunistą. Może czegoś nie
          czytałam.

          A, i przypomniało mi się, że lubiłam bardzo "Zapach rumianku" - kompletnie
          apolityczną książkę o miłości ;-)
          • onion68 Re: a Siesicka? 08.06.07, 21:17
            Opis Ginestry pasuje mi do Snopkiewicz, ale nie czytałam tych wczesnych powieści
            Siesickiej...
            • gaudia Re: a Siesicka? 09.06.07, 01:24
              kompletnie nie kojarze polityki u Siesickiej, ale nie wszystko czytalam

              sporo jej było u Snopkiewicz, ale i tak kocham Słoneczniki do dzis

              Siesicka jest rzetelna w przedstawianiu uczuc, drobiazgowa, ale mialo to swoj urok

              Marcina z Zapałki chciałam spotkac:D

              rany, kiedy ja to czytalam....ze 100 lat temu
              • onion68 Re: a Siesicka? 09.06.07, 19:50
                >ale i tak kocham Słoneczniki do dzis<

                Ja już dawno nie czytałam, ale kiedyś bardzo chciałam być taka jak Lilka ;)Wątek
                z ZMP jakoś zupełnie mnie nie bulwersował, może dlatego, że czytałam w wieku
                nastoletnim, a komunistyczna noc była jeszcze wówczas głęboka ;)
                "Tabliczka marzenia" też była świetna.
                A ja do dzisiaj przepadam za Rolleczek i rodziną Jelonków :)

                • nikadaw1 Snopkiewicz 10.06.07, 19:50
                  >ale i tak kocham Słoneczniki do dzis<


                  bohaterki Snopkiewicz szalenie mi imponowały. i Lilka ze "Słoneczników", i
                  dziewczyny z "Tabliczki marzenia" i "Kołowrotka". swoją samodyscypliną,
                  samodzielnością, zdeterminowaniem i dalekosiężnością planów i marzeń. swoimi
                  lekturami. Lilka w czasie okupacji sama się uczyła, a po wojnie już w normalnej
                  szkole była z niektórych przedmiotów najlepsza. potem, gdy ktoś podrażnił jej
                  ambicję, sama nadrobiła matematykę i fizykę. wiedziała czego chciała, a jeśli
                  czegoś chciała, brała bez ogródek. imponowały mi jej kontakty z chłopakami. i
                  jej styl pisania. "Jestem dzieckiem grzechu. To nieprawda, ale dobrze brzmi." :)))
                  jej dalsze losy, Paladyni, a kolei potwornie mnie nudziły. w kółko tylko czytali
                  "Kapitał", chodzili na zebrania ZMP i jakieś partyjne zabawy. na jedną nawet
                  Lilka ubrała się w drapowaną zasłonę, jeśli dobrze kojarzę:) ale potem były
                  jakieś śmiertelnie poważne i smętne romanse.

                  dzięki "Tabliczce marzenia" przeczytałam Thora Heyerdala. z tej książki wyłonił
                  się swiat, o którym nie miałam pojęcia. jakiś taki idealizm lat
                  sześćdziesiątych. echa powstania warszawskiego. i te poważne rozmowy z
                  nauczycielami, na serio, bez dydaktyzmu i moralizowania.

                  "Kołowrotek" pamiętam najmniej i wrażenie choć najsłabsze, to nadal mocne na
                  mnie robił. dziewczyna z tej książki mieskzała na wsi, ale chodziła do liceum
                  fotograficznego, korespondowała chyba z kimś z zagranicy, interesowała sie
                  polityką itp. zupełnie niestandardowe, otwarte, fajne dziewczyny, jakie
                  chciałabym poznać. o ileż ciekawsze od bezbarwnej Pyzy czy nawet Tygrysa z
                  ostatnich ksiązek.
                  • klymenystra Re: Snopkiewicz 14.06.07, 08:27
                    Sloneczniki sie swietnie czyta, Paladyni sa trudni/ jest trudna? im jestem
                    starsza, tym bardziej ja doceniam. kryzys wartosci, zalamanie swiata, te
                    retropsekcja. no i pokawalkowana narracja... smutna ksiazka w sumie.
                    Siesicka uwielbialam, ale teraz, kiedy czasem wracam do tych ksiazek,to widze
                    nachalna wrecz propagande + dziwne problemy. dlugo nawet mialam kompleksy, ze
                    ja takich problemow nie mam :-)
                • the_dzidka A wiecie, dziewczyny 02.07.07, 12:52
                  Że "Słoneczniki" mają ciąg dalszy? Ma tytuł "Palladyni" i opowiada o Lilce na
                  studiach.
                  Boże, jaka się z niej zrobiła okropna dziewucha - zarozumiała, protekcjonalna,
                  podła i głupia. Az żal.
                  • klymenystra Re: A wiecie, dziewczyny 02.07.07, 18:14
                    nieprawda... czemu tak piszesz? "Paladyni" sa bardzo madra ksiazka (chyba
                    pisalam o tym wyzej, ale nie chce mi sie sprawdzac).
                    Lilka dostala od zycia po tylku- wierzyla w ZMP, wierzyla w zycie, szarzowala,
                    bo aki byl jej charakter. wszystko jej sie zawalilo, idealna milosc tez- tak
                    naprawde "Paladyni" sa o wchodzeniu w szeroko pojeta doroslosc.
                    Jak bylam mlodsza, nie umialam docenic Paladynow, najwazniejsze sceny to byly
                    te, gdzie narratorka opisywala studenckie wyglupy.
                    Z biegiem czasu ta czesc wlasnie robi sie dla mnie wazniejsza
                    od "Słonecznikow". ot, chocby watek zwiazku ze starszym od siebie facetem- i
                    rozdwojenia. Nie sadzilam nigdy, ze cos podobnego (ale zupelnie innego) mnie
                    spotka. I spotkalo. I dpiero po tym zrozumialam te czesc 'Paladynow".
                    • agnieszka_azj Re: A wiecie, dziewczyny 02.07.07, 18:22
                      Bo "Słoneczniki" to książka dla młodzieży, a "Paladyni" - zdecydowanie dla
                      dorosłych.
                      • klymenystra Re: A wiecie, dziewczyny 02.07.07, 18:26
                        to smutne, bo znaczy, ze juz nie jestem mlodziez ;)
                        ale w takim razie czemu na moim wydaniu jest napisane, ze ksiazka polecana
                        przez MEN?
                        (nie ten wspolczesny, jakby Giertych przeczytal te pochwaly komunizmu i seksu
                        bez slubu, to by ustawil Snopkiewicz w jednym rzedzie z Witkasiem :))
                    • the_dzidka Re: A wiecie, dziewczyny 02.07.07, 22:40
                      > nieprawda... czemu tak piszesz?

                      Bo tak to widzę. Lilka popełniła poważny błąd uważając, że ponieważ jest taka,
                      jaka jest, to nie jest zobowiązana do zastanowienia się nad sobą w kontekście
                      tego, co o niej/do niej mówią inni. Michała zlekceważyła, Banasiaka wysmiewała,
                      koleżanki z pokoju chcące jej pomóc, Nikę, Annę -odepchnęła od siebie TYLKO i
                      wyłącznie dlatego, że nie stanęły za nia bezkrytycznie, tylko próbowały jej
                      pokazać, co złego widzą w jej postępowaniu. O Remim nawet nie wspomnę - to ONA
                      spie.. schrzaniła tę miłość, to ona odeszła od niego, patrząc tylko i wyłącznie
                      na to, żeby to jej było dobrze (znamienna scena "o niech ja skonam, Lilka z
                      kuferkiem!"), to ona potem miała do niego egzaltowane pretensje, że on "nie
                      cierpi zbyt mocno", to ona wreszcie nie umiała zrozumieć dlaczego po jej
                      odejściu rzucił się w wir zdobywania kolejnych przypadkowych kochanek...
                      Uważała, że powinien na nią czekac, bo to była "idealna miłość"? To ona tę
                      miłośc zniszczyła, to ona była zbyt głupia i smarkata, żeby dostrzec w Remim
                      wspaniały dar od losu. I mimo że teoretycznie dochodzi na końcu do wniosku,
                      że "dalej - mniej zachłannie!", to jednak pozostaje na stanowisku, że to ją
                      życie skrzywdziło. I że to Remi jest "jej zdechłą wroną", a nie odwrotnie. Tak
                      naprawdę ta cała historia nie nauczyła jej niczego, a z całą pewnością nie
                      nauczyła jej pokory. I mam paskudne wrażenie, że znam takie, juz 'dorosłe'
                      Lilki, nie znoszę ich i od nich uciekam.



                      > "Paladyni" sa bardzo madra ksiazka

                      A czy ja twierdze inaczej?
                      • klymenystra Re: A wiecie, dziewczyny 03.07.07, 00:31
                        co do tej milosci... jak mysle- Lilka dopiero po tym wszystkim zaczela
                        dojrzewac. "zdechla wrona"- nie tylko Remi, ale cala mlodosc i idealy. ja ja
                        rozumiem, chociaz nie popieram- jakze ona moglaby do niego wrocic, skoro mial
                        byc ostatnia opoka, a zawiodl ja. jasne, z naszego punktu widzenia mial prawo
                        tak robic- ale inaczej mysli mloda, troche egoistyczna idealistka. ale Lilka
                        zawsze taka byla- w Slonecznikach tez, tylko w Slonecznikach zycie jej nie
                        dawalo tak w kosc.
                        Mowisz- popelnila blad... a pamietasz jej ostatni "brawurowy" egzamin? czym sa
                        bledy? ona sobie zdaje z tego sprawie, piszac te ksiazke.
                        wiesz, ciezko jest sluchac cudzych rad- szczegolnie z jej charakterem. i znow
                        powtorze- taka tez byla w Slonecznikach.
                        to jej odejscie z kuferkiem- wiesz, ja to widze tak, ze ona sie przestraszyla
                        doroslosci, wszystkich konsekwencji. przerazila sie, ze juz nigdy nie bedzie
                        mogla byc mloda. to tez blad- triumfalny pochod impulsu...
                        nie bronie Lilki, ale doskonale ja rozumiem. pozuje, nawet przed sama soba, ale
                        za ta poza kryje sie zal. i kryje sie pokora- moim zdaniem.
                        piekielnie trudna jest ta ksiazka, jak sie jej tak przyjrzec. piekielna- bo
                        przeciez mlodosc jest pieklem.
                        ja tez czekam, az sie skonczy.
          • ginestra Re: a Siesicka? 13.06.07, 00:04
            O komunistach, to według mnie było w obydwu książkach, musiałabym przejrzeć, ale
            tak mi się zapamiętało, że natykałam się niejeden raz. Na pewno w Zapałce jest
            taki zdaje się Wojtek, syn pozytywnego bohatera milicjanta, do którego to
            milicjanta zgłasza się inny bohater (Marcin?) po tym jak popadł w konflikt z
            prawem kiedy się przejechał nie swoim motorem. No więc zgłasza się do tego
            milicjanta, ale nie wie (chyba), że jego syn to ten Wojtek z jego klasy, który
            okazuje mu dużo wsparcia, bo w klasie Marcina nie lubią, wygłasza ciągle jakieś
            żarliwe przemowy. Ktoś go pyta: "skoro tak zależy ci na wszystkich ludziach, na
            tym, żeby na świecie czynić dobro (no coś w tym sensie w każdym razie), to może
            ty zostaniesz księdzem?" A on na to: "Nie księdzem, komunistą!".

            Może jeszcze coś wyszperam w wolniejszej chwili, niemniej te wszystkie przemowy
            to też były takie w duchu ogólnej propagandy - o postawie obywatelskiej itp.
            Najwięcej tego chyba było w Fotoplastykonie (ciągle tam coś było o lekcjach
            wychowania obywatelskiego, jak młodzież prześcigała się z nauczycielką czy też
            nauczycielem w rozumieniu tej postawy obywatelskiej i wprowadzaniu jej w czyn).

            Nie, żeby mi to jakoś bardzo przeszkadzało, ale to był argument za tym
            "zestarzeniem się" tych powieści. Które skądinąd lubię.
            Pozdrawiam!

            • ginestra Re: a Siesicka? 13.06.07, 00:10
              No proszę, chciałam się wkleić pod postem Agnieszki i nie doczytałam niższych
              postów, tymczasem nie tylko wkleiło mnie źle, ale jeszcze okazuje się, że
              dokładny cytat, ten sam, o którym myślałam, został wyszperany i objawiony.

              Dzięki! :)
            • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 13.06.07, 16:49
              Marcin nie zgłosił się tylko został aresztowany ;-)

              Ten sam milicjant pojawił się jeszcze w "Beethovenie i dżinsach" - tam była
              jakaś historia z Alkiem i jego próbami resojalizacji niejakiego Dudka.
              Czy ktoś jeszcze pamieta, kim był "konik" pod kinem ???

              Przypomniało mi się jeszcze, ze w innej książce, którą lubiłam - "Moja droga
              Aleksandro", przyszły mąż bohaterki studiuje filozozofię marksistowską, co jest
              kilkakrotnie podkreślone. Dla meritum książki nie ma to żadnego znaczenia.
              • nikadaw1 Re: a Siesicka? 13.06.07, 17:33
                > Czy ktoś jeszcze pamieta, kim był "konik" pod kinem ???

                konika pod kinem Femina w Warszawie spotkałam jeszcze w 2000 roku bodajże:))
                film Elżbieta wtedy grali.
        • yennefer_z_v Re: a Siesicka? 09.06.07, 23:37
          Przy powtórce z Siesickiej (wszystko pod wpływem tego wątku, rzecz jasna)
          znalazłam tego komunistę w "Zapałce...".
          "- Nie mogę ciągle tylko wybaczać i wybaczać! - powiedziałam, kiedy przyleciał
          do mnie tamtego wieczoru.- Po co, dlaczego?
          - Bo człowieka trzeba ratować, póki starcza sił! - krzyknął patrząc na mnie z
          taką nienawiścią, z jaką jeszcze nigdy nikt na mnie nie patrzył.
          - Czy zamierzasz zostać księdzem? - spytałam jadowicie.
          - Nie! Komunistą! - zatkał mnie."

          Ale jakoś mi to zupełnie nie przeszkadza. A książki Siesickiej podobają mi się
          teraz bardziej niż 6-10 lat temu. I nie są wcale takie znowu młodzieżowe. Tzn.
          chwilami schemat i naiwność bije po oczach, ale stronę dalej świat w powieści
          okazuje się jednak całkiem prawdziwy, nie tylko biały albo czarny. Lubię też te
          niejednoznaczne zakończenia. Z happy endów chyba nigdy nie wyrosnę, ale
          odkrywam w sobie coraz więcej miejsce na pozostałe kategorie zakończeń...
          • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 09.06.07, 23:48
            Niegny nie miałam wrażenia, że Olo to mówił na poważnie. Zdecydowanie nie
            nalezy brać tego "wprost".
            • yennefer_z_v Re: a Siesicka? 10.06.07, 00:05
              To mówi Wojtek, ale mniejsza o to ;)
              Zastanawiałam się, czy to na poważnie i różnie kombinowałam. Ale potem są takie
              rozważania Mady: "Jakie to wszystko jest do siebie podobne! W założeniu
              oczywiście. I tu chodzi o człowieka, i tam chodzi o człowieka. W jednym wypadku
              rzecz się opiera o pomoc boską, a w drugim o ludzką... zawsze o pomoc... zawsze
              o pomoc! Człowiek nie może być sam. Zwłaszcza człowiek ułomny", więc może
              jednak marzenie trzeba brać serio. Zwłaszcza, że mówi to syn wyjątkowo
              pozytywnie opisanego komisarza MO.
              Tylko czy tego typu fragmenty to taka zbrodnia? Takie były realia. Chociaż
              chwilami sobie myślę, że jakaś mocniejsza propaganda się u Siesickiej kryje, bo
              podczas czytania tęskno mi do tych czasów, które znam tylko z książek i
              opowiadań. I wiem przecież, że nie były różowe. A czar słowa działa.
              • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 10.06.07, 16:00
                yennefer_z_v napisała:

                > To mówi Wojtek, ale mniejsza o to ;)
                > Zastanawiałam się, czy to na poważnie i różnie kombinowałam. Ale potem są
                takie
                >
                > rozważania Mady: "Jakie to wszystko jest do siebie podobne! W założeniu
                > oczywiście. I tu chodzi o człowieka, i tam chodzi o człowieka. W jednym
                wypadku
                >
                > rzecz się opiera o pomoc boską, a w drugim o ludzką... zawsze o pomoc...
                zawsze
                >
                > o pomoc! Człowiek nie może być sam. Zwłaszcza człowiek ułomny", więc może
                > jednak marzenie trzeba brać serio. Zwłaszcza, że mówi to syn wyjątkowo
                > pozytywnie opisanego komisarza MO.

                Wojtek - faktycznie. Jakoś mi się wydawało, że to Olo, ale dawno (nawet bardzo)
                do tej książki nie wracałam. Wojtek był jednakowóż postacią zdecydowanie
                drugoplanową.
                Że oficer MO opisany pozytywnie ? Nie był to esbek, tylko milicjant zajmujący
                się kryminalnymi przestępstwami nieletnich - w obecnym systemie, w obecnej
                Policji robiłby dokładnie to samo. Policja jest potrzebna w każdym systemie
                spolecznym.

                > Tylko czy tego typu fragmenty to taka zbrodnia? Takie były realia. Chociaż
                > chwilami sobie myślę, że jakaś mocniejsza propaganda się u Siesickiej kryje,
                bo podczas czytania tęskno mi do tych czasów, które znam tylko z książek i
                > opowiadań. I wiem przecież, że nie były różowe. A czar słowa działa.

                Nie były różowe, ale też nie były non stop tragiczne. Nie przesadzajmy z
                martyrologią. Ludzie żyli codzinnym życiem, kochali się, pobierali, wychowywali
                dzieci, mieli swoje radości i smutki. Były okresy, że w sklepach było dużo
                więcej niż ocet i jakoś się żyło.
                • yennefer_z_v Re: a Siesicka? 10.06.07, 18:12
                  Broń Boże nie porównuję milicjanta do esbeka. Zakładam tylko, że ten komisarz
                  był ideowo właściwy, czy coś takiego, a jego syn mógł mieć wpojony podobny
                  stosunek do ustroju. I mógł całkiem poważanie chcieć być komunistą, bo łączył
                  to z pomaganiem ludziom. Tylko tyle.
                  Z martyrologią nie chciałam przesadzić. Po prostu coś musiało być źle, a u
                  Siesickiej rzadko to dostrzegam. Towarzyszy mi raczej myśl "jak pięknie się
                  wtedy żyło i czuło" niż "może i ładnie się kochali, ale...".
                  Powtórzyłam sobie "Pejzaż sentymentalny". Mimo całego uwielbienia dla MM i
                  konwencji, to jednak podoba mi się, że u Siesickiej licealna miłość nie musi
                  być ostatnią.
                  • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 10.06.07, 21:50
                    yennefer_z_v napisała:
                    > Z martyrologią nie chciałam przesadzić. Po prostu coś musiało być źle, a u
                    > Siesickiej rzadko to dostrzegam. Towarzyszy mi raczej myśl "jak pięknie się
                    > wtedy żyło i czuło" niż "może i ładnie się kochali, ale...".

                    To juz może taka obserwacja "poza Siesicką" ale wtedy życie było jakieś
                    prostsze, wybory bardziej oczywiste, zasady sztywniejsze... Ech, starzeję się ;-
                    )
                    • gaudia Re: a Siesicka? 10.06.07, 22:19
                      "Kołowrotek" pamiętam najmniej i wrażenie choć najsłabsze, to nadal mocne na
                      mnie robił. dziewczyna z tej książki mieskzała na wsi, ale chodziła do liceum
                      fotograficznego, korespondowała chyba z kimś z zagranicy, interesowała sie
                      polityką itp. zupełnie niestandardowe, otwarte, fajne dziewczyny, jakie
                      chciałabym poznać. o ileż ciekawsze od bezbarwnej Pyzy czy nawet Tygrysa z
                      ostatnich ksiązek.


                      zakochana w Słonecznikach, przeczytałam i Kołowrotek, ma do dzis. Narracja
                      wlecze sie jak słońce po zaoranym polu, ale ma to swój urok. Akcje z dołozeniem
                      kłódki do drzwi sklepu pamietam do tej pory:)

                      a czy któras z Was kojarzy książkę Małgorzaty Domagalik o młodych zdolnych z
                      warsztatów dziennikarskich? i rozwazania autorki o "starosci po 40-stce"?
                      Kurcze, nie pomne tytułu...ale "przejscie z dżinsów w garsonke i toczek"
                      pamietam do dzis...i syndrom "ogólnie zdolnej"

                      ps. Kocham rodzinke Szkaradków & co :D
                      • nikadaw1 Re: a Siesicka? 11.06.07, 15:08
                        a czy któras z Was kojarzy książkę Małgorzaty Domagalik o młodych zdolnych z
                        > warsztatów dziennikarskich? i rozwazania autorki o "starosci po 40-stce"?
                        > Kurcze, nie pomne tytułu...ale "przejscie z dżinsów w garsonke i toczek"
                        > pamietam do dzis...i syndrom "ogólnie zdolnej"

                        a to na pewno Domagalik była? bo ja kojarzę książke, taki niby- reportaż o
                        młodzieżwy na wakacyjnych warsztatach dziennikarskich. Dańkowska może?
                  • deina_kmf Re: a Siesicka? 14.06.07, 12:20
                    Z tą licealną miłością, to jednak i Alusia wyszła za Ola, i Miśka za
                    Piotra...więc i u Siesickiej się zdarzało:)
                    Czytywałam ją jako nastolatka, potem straciłam kompletnie serce do jej książek.
                    Często miałam to wrażenie, o którymś wcześniej tu wspomniano - dzielenia włosa
                    na czworo, szukania problemu tam, gdzie go nie ma...zaczęły mnie też irytować
                    bohaterki (szczególnie Marta z Jeziora Osobliwości, której zresztą i w
                    najlepszych czasach nie darzyłam specjalną sympatią...) i styl pisania - dialogi
                    oparte na szybkich równoważnikach zdań i masie wykrzykników. To dotyczy tych
                    starszych książek, w nowszych nieco zanikło, na szczęście.
                    Natomiast Słoneczniki uwielbiałam zawsze, Lilka była fantastyczna. W Paladynach
                    trochę się ten klimat ulotnił.
                    A co z Elżbietą Jackiewiczową? Czytywałyście? Lubię wracać do "Pokolenia
                    Teresy", nadal mnie wzrusza (mimo wstawek ideologicznych), chociaż "Tancerze" są
                    już troche irytujący, a o reszcie w ogóle nie ma co mówić - to jest dopiero
                    czysta propaganda. Zdaje się że jej książki nawet już nie są wznawiane:)
                    W czasach cielęcych czytywałam też chętnie Zarzycką. Zwłaszcza "Pannę Irkę"
                    chociaż "Dzikuskę" też lubiłam - odważna książka to była:)
                    • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 14.06.07, 19:26
                      deina_kmf napisała:
                      > A co z Elżbietą Jackiewiczową? Czytywałyście? Lubię wracać do "Pokolenia
                      > Teresy", nadal mnie wzrusza (mimo wstawek ideologicznych), chociaż "Tancerze"
                      sąjuż troche irytujący, a o reszcie w ogóle nie ma co mówić - to jest dopiero
                      > czysta propaganda. Zdaje się że jej książki nawet już nie są wznawiane:)

                      Co to własciwie znaczy "propaganda" w tym przypadku ???
                      Serio pytam. Dla mnie sam fakt opisywania np. symaptycznego milicjanta czy
                      uczciwego partyjnego jeszcze propagandą nie jest.

                      Z książek Jackiewiczowej:
                      "Wczorajsza młodość" - oparta na motywach autobiograficznych historia młodej
                      nauczycielki na Kresach. Wszystko, o co można mieć pretensje, to rozłożenie
                      akcentów. Ale równocześnie - wszystko, o czym pisze było naprawdę - bieda,
                      konflikty narodowościowe, fala w wojsku. Jackiewiczowa nie lubiła księży i to
                      widać. Miała poglądy lewicowe i to też widać.
                      "Pokolenie Teresy" - rzetelne wspomnienia o tajnym nauczaniu. Wstawek
                      ideologicznych nie pamiętam.
                      "Dziewczęta szukają drogi" - najbardziej kontrowersyjna z jej książek. Z jednej
                      strony - jedynie słuszna droga, którą owe dziewczęta powinny odnaleźć, to ta,
                      którą się szło pod czerwonym sztandarem.
                      Z drugiej - to jedyna książka młodzieżowa wydana w tym czasie, w otwarty sposob
                      mowiąca o Kresach i akcji "Burza" w Wilnie. Miała tylko jedno wydanie - jednak
                      nie była taka ewidentną propagandą, skoro jej nie wznawiano.
                      "Nocny koncert" - ostatnia z cyklu książek autobiograficznych. Rozwód, rozpad
                      rodziny, wspomnienia z przed wojny. Sa tam jakieś "wstawki ideologiczne" ???

                      "Tancerze", "Jest nas dwoje" i jeszcze jedna o matce - lekarce z dorastającą
                      córką - jakiś obraz życia w latach sześćdziesiątych. Też tam żadnej propagandy
                      nie widzę.
                      • slotna Re: a Siesicka? 03.05.08, 20:57
                        Ja czytalam Jackiewiczowa - babcia mi podsunela. O tej lekarce to sie chyba nazywalo "Dwie milosci" - ta dziewucha (corka) doprowadzala mnie do szalu i chyba dlatego nie wrocilam juz do tej ksiazki. "Nocny koncert" natomiast mnie zachwycil, wspomnienia babci - cudowne, pamietam chleb na klonowych lisciach i tance do rana. Czytalam ze trzy razy chyba. "Dziewczeta szukaja drogi" i "Pokolenie Teresy" tez widzialam u babci ale nie czytalam.

                        --
                        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • minerva_mcgonagall Re: a Siesicka? 07.06.07, 12:55
      No niestety - ja jej nigdy nie trawiłam. To znaczy nie wiem jak teraz, po
      latach, moze by mi sie nawet spodobała, ale kiedy byłam "młodzieżą" to nudziła
      mnie i denerwowała.
      Jej bohaterowie używali jakiegoś dziwnego slangu, który nie był językiem ani
      moim ani moich koleżanek i ich problemy też nie były moimi problemami.
      Miałam też wrażenie że pani Siesicka usiłuje "podlizać" się czytelnikowi. (Że
      taka jest równiacha, co to się na młodzieży zna, albo nawet, że sama próbuje
      tworzyć jakiś model młodziezowy opisywany w gazetach ale nijak się nie mający do
      rzeczywistości znanej mi z autopsji)
      • moleslaw Re: a Siesicka? 07.06.07, 13:24
        Ja książki Krystyny Siesickiej poznałam znacznie póżniej niż w wieku
        młodzieżowym.Jakoś do mnie wcześniej nie trafiała,teraz za to uwielbiam
        "Wachlarze ","Woalki" i "Falbanki".Inne jej książki również bardzo lubię.No może
        "Sabat czarownic "nie bardzo mi odpowiada."Moja droga
        Aleksandro","Fotoplastykon" to tez jedne z moich ulubionych.Nie ukrywam że na
        własność mam tylko dwie książki tej autorki.Planuje zebrać komplet,niestety
        zawsze coś ciekawszego mnie skusi.
        • onion68 Re: a Siesicka? 07.06.07, 14:09
          Ze mną jest identycznie, w latach szkolnych nie przeczytałam ani jednej książki
          Siesickiej, dopiero kupując dla córki poczytałam sobie. I mnie również się
          podobają szczególnie "Falbanki" itede, ale na przykład "Kapryśna piątkowa
          sobota" i "Nie ma z kim tańczyć" też są niezłe. W książkach Siesickiej podoba mi
          się nastrój, który mnie jakoś...pochłania, a także to, że zarówno kobiece, jak i
          męskie postaci są pełnokrwiste (u MM panowie nieco papierowi, zgodzicie się?).
          • dakota77 Re: a Siesicka? 07.06.07, 14:20
            Nawet wiecej niz nieco;-)
          • tygrys2112 Re: a Siesicka? 07.06.07, 14:45
            a może to dlatego, że głównymi bohaterkami są kobiety? To ich emocje, odczucia
            i świat wewnętrzny poznajemy. Mężczyzn poznajemy raczej po tym, jak się
            zachowują. A ci młodzi (Józinek, Żeromscy) tak naprawdę obdarzeni są cechami
            iście kobiecymi - np. zakochanie na zabój w wieku nawet nie nastoletnim.
            • kwirynka Re: a Siesicka? 07.06.07, 20:13
              Ja lubię Siesicką. Czytałam Jeżycjadę i książki KS przez ostatnie pół roku.
              Chyba wolę, a raczej na pewno- wolę M.M. Jednak w książkach KS porusza mnie narracja pierwszoosobowa. Niektóre te książki pogmatwane, ale trochę prawd w nich jest. Osobiście podomała mi się "Zapałka..." i "Zapytał czas" trochę również "Pamiętaj,..."
              Od razu dodam, że jestem współczesną nastolatką.
              Mam te 14 lat. Jestem dość specyficzną osobą i rozumiem, że moje rówieśniczki nie koniecznie lubią KS.
              Pozdrawiam
              • verdana Re: a Siesicka? 07.06.07, 20:45
                A dla mnie ze wszystkich własnie "Przez dziurke od klucza" zestarzała sie
                najmniej. Późniejszych książek Siesickiej nie znam, ale te wczesniejsze dla
                mnie już są przestarzałe - problemy dzisiejszej mlodziezy już nie te.
                • agnieszka_azj Do Verdany - prywata. 07.06.07, 23:52
                  Przepraszam adminki :-)))

                  Verdano,
                  napisałam na do Ciebie na priva. Odbierasz pocztę "gazetową" ?
                  • verdana Re: Do Verdany - prywata. 08.06.07, 10:22
                    Już!
                    • agnieszka_azj Re: Do Verdany - prywata. 08.06.07, 10:33
                      Dziekuję !!!
          • ida198511 Re: a Siesicka? 02.07.07, 15:18
            > (u MM panowie nieco papierowi, zgodzicie się?

            zgodzę się, chociaz bardzo cenie MM za to, że dokładnie opisuje, jak wygląda
            dana postać i jakie ma cechy charakteru. drazni mnie to, że w niektórych
            ksiązkach możemy poznać bohatera tylko poprzez jego czyny, nie mamy mozliwości
            wejścia w jego psychikę.
            • klymenystra Re: a Siesicka? 02.07.07, 18:32
              czysty behawioryzm, o coz sie czepiac ? ;)
    • yennefer_z_v Re: a Siesicka? 07.06.07, 23:00
      Czytałam sporo książek Krystyny Siesickiej, chociaż już jakiś czas temu
      (skończyłam chyba w okolicach "Dziewczyny Mistrza Gry"). Jak tak teraz patrzę
      na spis w internecie, to do pewngo momentu znam chyba wszystkie. I lubiłam te
      książki bardzo, podczas czytania mocno przeżywałam, sporo rozmyślałam po
      lekturze. A jednak nie pozostawiły tak niezatartych wrażeń jak na przykład,
      żeby nie szukać daleko, "Jeżycjada". Dziś pamiętam tylko, że wolałam powieści
      mniej młodzieżowe, te o dorosłych problemach. Szczególnie podobały mi
      się "Woalki" i reszta tej serii, "Beethoven i dżinsy" (ale właśnie ze względu
      na wątek rodziców, a nie dzieci) i taka książka "Między pierwszą a kwietniem" -
      fabuły zupełnie nie pamiętam, ale polecam ;)
      Aż się zaczęłam zastanawiać, jak odebrałabym K.S. dziś. Może się przekonam,
      chociaż na półce mam tylko "Beethovena...", "Fotoplastykon" i "Katarzynę", więc
      wybór jest dość ograniczony...
      • kkokos Re: a Siesicka? 12.06.07, 10:17
        a ja w zasadzie pamiętam tylko tytuły - czytałam całą Siesicką i Snopkiewicz,
        które były w bibliotece w mojej podstawówce. Byłam zachwycona. a potem
        wylądowałam na krótko w liceum prowadzonym przez zakonnice i tam te autorki
        były zakazane. Dosłownie - nie tylko nie było ich w bibliotece, ale wręcz
        uznano je za szkodliwe i zakazano. Wtedy tego kompletnie nie rozumiałam, dziś
        po lekturze tego wątku mogę się domyślac, dlaczego.
        Swoją drogą to zadziwiające, że naprawdę te książku uwielbiałam i czytałam po
        kilka razy (podobnie jak np. Aleksandra Minkiewicza i całą serię książek z
        imionami w tytułach), a dziś tak mało z nich pamiętam. Ze Słoneczników tylko
        zdanie "szedłem, szedłem i doszedłem do wniosku, że e=mc2, ale okazało się, że
        ktoś już tam był". A może to z Zapałki na zakręcie?
        Najlepiej pamiętam Jezioro Osobliwości, którego lektura była jak uderzenie
        pioruna :)) I podkochiwałam się w Michale ("ciekawe, czy ktoś wie, jaki jest
        związek druha Soroki z ekstramocnymi") ;)
        i rzeczywiście, jak dziś pomyśle, to to, co uznawano za wybryki Marty, dziś
        niekoniecznie nalezałoby do kategorii wybryków...
        I pamiętam, jak strasznie byłam rozczarowana spłycającą ekranizacją powieści. a
        w ogóle to sfilmowano ich kilka, ktoś te filmy jeszcze dziś pamięta?

        www.filmpolski.pl/fp/index.php/119065
        A ktoś widział Tabliczkę marzenia?
        filmpolski.pl/fp/index.php/121658
        • nighthrill Re: a Siesicka? 16.06.07, 18:50
          To zdanie jest z "Tabliczki marzenia", wypowiedział je Marek Korcikowski na
          lekcji matematyki:)
          Ostatnio udało mi się dostać "Tabliczkę" w antykwariacie, wydanie z 1975 r.
          bodajże, za jedyne 3 zł.
    • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 01.07.07, 23:19
      Podciągam, bo trafiłam w sobotę przypadkiem w TV Puls na "Jezioro osobliwości".
      Niestety nie mogłam dłużej oglądać, bo wychodziliśmy, ale pierwsze wrażenie
      było: "Bożesz Ty mój, jakież to drętwe !!!".

      Może ktoś jeszcze widział ???
      • nikadaw1 Re: a Siesicka? 02.07.07, 11:46
        TV Puls dość często powtarza filmy, więc będę polować. ale to o czym piszesz -
        to szerszy problem. już kilka razy byłam rozczarowana po ponownym obejrzeniu
        filmów z młodości. ostatnio przy "Kłamczusze", kiedyś przy Fotoplastykonie. nie
        zgadza się zwłaszcza wygląd bohaterów- kiedyś Aniela z filmu wydawała mi się
        bardzo dorosła, teraz wygląda jak dziecko. razi poziom techniczny, naiwności
        fabularne itd..
      • the_dzidka Re: a Siesicka? 02.07.07, 13:24
        Ja widziałam kilka razy, uwazam ten film za beznadziejnego gniota. Zwłaszcza
        irytował mnie Michał, w ksiażce taki fajny, w filmie - kurdupel z gigantycznym
        owłosieniem...
    • mallina Re: a Siesicka? 02.07.07, 14:34
      ostatnio znalazlam "Moja droga Aleksandro" i przeczytalam z
      ciekawoscia.przyznaje, ze dobrze mi sie czytalo, bardz sympatyczna ksiazka
      • laura-gomez Re: a Siesicka? 05.07.07, 12:12
        wczoraj skończyłam czytać "Opowieści rodzinne"; Paulina, główna
        bohaterka "Woalek", czytała najnowsza ksiązke Małgorzaty Musierowicz:)
        • onion68 Re: a Siesicka? 05.07.07, 12:27
          Ja też je sobie teraz przypominam. Z przyjemnością :) Jestem przy "Wachlarzach".
          Nie wiem, jak jej stare powieści, ale nowym mówię tak. Problemy nie są
          bynajmniej wydumane - narkomania, rozstania, nieszczęśliwe miłości, oczywiście.
          Ale też kwestia szacunku należnego osobom starszym, poszanowanie inności
          drugiego człowieka. I takie to wszystko niespieszne, subtelne, ładne.
          • onion68 Re: a Siesicka? 05.07.07, 12:34
            Tylko uściślę, bo skrót myślowy mi się wkradł - o narkomanii jest w "Kapryśnej
            piątkowej sobocie".
    • onion68 Re: a Siesicka? 03.05.08, 18:25
      Przeczytałam "Zapałkę na zakręcie" i zgadzam się, że "stara" Siesicka dziś nie
      bardzo się broni (chociaż moja córka nie zgadza się, była zachwycona "Zapałką").
      Postaci Wojtka Ligoty i jego ojca, kapitana milicji są niesłychanie papierowe, a
      odzywka tego pierwszego, że chce zostać komunistą - żenująca. O ile mi wiadomo,
      komunistą się jest albo nie, a nie zostaje się nim. No i co to miało być,
      przyszły zawód? A może Wojtkowi marzyły się wspólne żony ;-) Co prawda, w
      motywie łagodności milicji wobec Marcina może kryć się drugie dno, bo a nuż była
      spowodowana tym, że był on synem jakiejś grubej ryby, zdaje się (niepracująca
      matka, gosposia).
      Jeszcze bardzo zirytowało mnie przesłanie, jakoby to od dziewczyn zależało
      prowadzenie się chłopców, robienie głupot lub nie. Miałam nadzieję, że mi się
      tylko wydaje, że takie to przesłanie ma być, ale w pewnym momencie autorka
      stawia kropkę nad i, karząc powiedzieć jednej z bohaterek: "bo wiecie, ja myślę,
      że to od nas, dziewczyn, dużo zależy". Iluż osobom to przekonanie zmarnowało
      życie, wpędzając we współuzależnienia chociażby.
      Ale nowe powieści pani Krystyny bardzo mi się podobają. Jedno mnie tylko
      zdumiało, że bohaterką jednej z nich jest kobieta w wieku menopauzalnym, a to
      chyba nadal powieści dla młodzieży?
      Przeczytam sobie jeszcze którąś ze starych, tylko muszę udać się do biblioteki.
      • onion68 Re: a Siesicka? 03.05.08, 21:03
        > stawia kropkę nad i, karząc powiedzieć jednej z bohaterek: "bo wiecie, ja myślę

        Matko jedyna, każąc!
    • slotna Re: a Siesicka? 03.05.08, 21:01
      Siesicka mnie jakos glebiej dotykala, znacznie bardziej niz MM. Jezycjada mnie bawila i bawi, ale np nigdy nie wzruszalam sie tymi calymi milosciami Borejkowien i reszty, a u Siesickiej - owszem. Oczywiscie najlepiej pamietam "Zapalke na zakrecie" i "Beethoven i dzinsy". Zwlaszcza do tej drugiej mam sentyment, jest smutna, ale piekna - ta scena z trzepakiem, to tam bylo? I Patetyczna?
      Jejku, musze sobie odswiezyc te ksiazki:)

      A, no i jeszcze "Przez dziurke od klucza" - to taka musierowiczowska ksiazka wlasnie, przepisy sa fantastyczne i aktualne (te kuchenne, bo kto by dzis plamy usuwal po kolei zoltkiem, cytryna, spirytusem...:) ), a filolog klasyczny bossski :)

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 03.05.08, 22:19
        slotna napisała:

        > a filolog klasyczny bossski :)

        Orientalny filolog, orientalny... To nie był Ignac na szczęście ;-)

        A niektóre rady Babuni stosuję do dziś - odświeżanie chleba na
        przykład...
        • jessy3 Re: a Siesicka? 03.05.08, 23:25
          U mnie Siesicka jest wcześniej niż Musierowicz. Jeżycjadę czytam regularnie do
          dziś , analizuję, identyfikuję się, cieszę, zachwycam, wyłapuję literackie
          smaczki i aluzje. A Siesicka to zamknięty czas dorastania, gdy intensywnie
          przeżywałam "Zapałkę na zakręcie" (marzyłam o takim Marcinie!), wczytywałam się
          w "Jezioro osobliwości" ( i zastanawiałam się jakie kartki z pamiętnika zabronił
          Michał przeczytać ojcu), zachwycałam ekstatycznie niemal "...nie ma z kim
          tańczyć..." - to zestawienie współczesnej i wojennej bohaterki, "Beethoven i
          dżinsy" - niejednoznaczna, trudna, międzypokoleniowa. Wspaniałe, ciepłe,
          nastrojowe "Falbanki", "Woalki", "Wachlarze" - nie zapomnę nigdy wśród moich
          doświadczeń czytelniczych pytania bohaterki (Pauliny?) "Woalek" do chłopaka -
          czy poszedłby na wojnę gdyby wybuchła i to jej przejęcie, napięte oczekiwanie na
          odpowiedź, która miała pozwolić jej lepiej go poznać, ocenić jego wartość. I
          wiele innych jej książek, które jak Jeżycjadę dzielę na stare i nowe.
          Zastanawiam się nieraz czy nie wrócić do tych książek, ale boję się
          rozczarowania. Wtedy, gdy czytałam je, mając 13-14 lat, przeżywałam je
          autentycznie, głęboko, były dla mnie ważnymi doświadczeniami literackimi. I jak
          na razie wolę, żeby tak pozostało - żeby były ważne dla tamtego okresu mojego życia.
          Może kiedyś odważę się znów sięgnąć po nie.

          PS Po nicku może wydawać się Wam, że jestem nowa - ale ja tu codziennie jestem,
          czytam uważnie, tylko jakoś trudno się włączyć do dyskusji ;)
          Pozdrawiam.
          • onion68 Re: a Siesicka? 04.05.08, 06:38
            Miło, że się odważyłaś :-) Witam.
          • the_dzidka Re: a Siesicka? 04.05.08, 22:05
            > PS Po nicku może wydawać się Wam, że jestem nowa - ale ja tu
            codziennie jestem,
            > czytam uważnie, tylko jakoś trudno się włączyć do dyskusji ;)

            Nonono, super że się włączyłaś, z takim świetnym tekstem :-)
    • szprota Re: a Siesicka? 04.05.08, 21:13
      No i przez was sobie odświeżyłam Beethovena, a teraz czytam Zapałkę.
      Lubię. Mnie te introspekcje nie przeszkadzają, sama lubię się powgłębiać w te
      różne takie, co człowiekiem szarpią. I też krzepi.
    • zaisa Re: a Siesicka? 11.05.08, 21:50
      A "Paradę fiołków" znacie? Zbiór felietonów o własnych dzieciach Siesickiej.
      • noida Re: a Siesicka? 12.05.08, 12:06
        To samo miałam napisać. Parada fiołków jest cudowna i wcale się nie zestarzała.
        Płakałam przy niej... ze śmiechu :)
        • ding_yun Re: a Siesicka? 12.05.08, 12:40
          Wznowień już pewnie nie ma? Bardzo chętnie bym przeczytała, muszę
          poszukać.

          W ogóle trochę w związku z tym wątkiem, a trochę w związku z sama
          nie wiem czym :) naszła mnie ochota na odświeżenie sobie Siesickiej.
          We wczesnych nastoletnich latach bardzo ją lubiłam, właściwie za to
          samo, za co wtedy pokochałam MM czyli za fakt, że ludzie, zwłaszcza
          młodzi, ukazani w tych książkach byli inni niż ci, których miałam
          naokoło siebie. Muszę niestety przyznać, że moje towarzystwo z
          późnej podstawówki i gimnazjum zdecydowanie bardziej przypominało to
          z najnowszej Jeżycjady niż np to z Siesickiej. Wydawało mi się
          wtedy, że bohaterowie jej książek są ludźmi znacznie dojrzalszymi
          niż moi rówieśnicy, zastanawiają się nas swoim postępowaniem, czują
          odpowiedzialność za innych i bardzo mi się to podobało. Nie bardzo
          odczuwałam wtedy, że ich problemy mogą się wydawać sztuczne albo
          niedzisiejsze. Właściwie to bardzo im zazdrościłam - nie tyle samych
          problemów, co tego, że mają z kim o tym porozmawiać, zastanowić się.
          Ja w wieku lat 12-15 byłam raczej outsiderką, może i szanowaną a
          nawet lubianą, ale dotkliwie odczuwałam brak wokół siebie ludzi, z
          którymi mogłabym pogadać na poważniejsze tematy. Dlatego marzyłam,
          żeby znaleźć się wśród ludzi takich jak bohaterowie Siesickiej.
          Dawno nie miałam styczności z jej powieściami, mój dostęp do
          polskiej literatury jest chwilowo mocno ograniczony a bardzo mnie
          ciekawi jak teraz bym odebrała te wątki.
          • jessy3 Re: a Siesicka? 12.05.08, 18:04
            Miałam dokładnie tak samo jak ding_yun - i Musierowicz i Siesicka pociągały
            mnie, bo takich ludzi jak w ich książkach w moim otoczeniu nie spotykałam - z
            którymi można by porozmawiać o życiu, o książkach, o wyborach.
          • agnieszka_azj Re: a Siesicka? 12.05.08, 18:09
            "Parada fiołków" jest boska. Kocham Mukiego od lat miłością gorącą
            i niezmienną ;-)
            To był właściwie debiut pani Krystyny - felietony o jej wlasnych
            dzieciach, które pisała do "Kobiety i życia".

            ding_yun napisała:

            > Wznowień już pewnie nie ma? Bardzo chętnie bym przeczytała, muszę
            > poszukać.

            Jak to nie ma ? Wydawnictwo "Akapit Press" eksploatuje panią
            Siesicką bardzo intensywnie ;-)
            Proszę bardzo - "Parada fiołków"
            www.akapit-press.com.pl/product_info.php?
            products_id=66&cPath=
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka