jottka
29.07.08, 11:32
przy czym od razu zaznaczam, że nie chodzi mi o sophie scholl, tylko o sławny
kwiatek wetknięty śpiącej idzie w dłoń przez laurę:) dlaczego to właściwie
było tak naganne, niesmaczne i, że sobie zacytuję lezbobimbo, w ogóle tragedia
grecka?
tak czytam ten wątek o kryzysie i mi sie nasunęło - no bo faktycznie kradzież
nie stanowi, wpychanie się ludziom z butami w ich prywatność nie stanowi (to
apropo nocy i podróży poślubnej nieszczęsnych pałysów), a z odrobiny czarnego
humoru dramat i debaty nad młodocianą degeneratką. no bo chyba nikt sie nawet
półgębkiem nie roześmiał?
no i ja rozumiem, że marek mógł sie w pierwszej chwili nieco zszokować, ale
też jak na lekarza dziwnie zareagował:) zlekceważył szaleńczą teatralność
sceny, zlekceważył swoją wiedzę fachową, no chyba parę trupów w życiu musiał
widzieć?:) a tu od razu zdławiona rozpacz czy jakoś tak, a przecież ten akurat
kawał w wykonaniu laury świadczy raczej o rozwiniętej świadomości estetycznej
dziecięcia i wyrafinowaniu artystycznym, a nie o wrodzonej podłości, w końcu
nie podkładała idzie do łóżka żaby, glizdy ani niedajbóg rekwizytów w stylu
posła palikota:)