idomeneo
24.09.08, 13:06
czy nie macie wrażenia, że wysypowi jeżycjadowych piękności damskich (oraz
niezwykłemu rozkwitowi zwyczajnych dotąd bohaterek) towarzyszy pewna
dysproporcja w przedstawianiu męskich bohaterów? Zwycięscy absztyfikanci
Borejkówien (oraz Anieli, Bebe etc.) są przedstawiani jako wyglądający miło,
intrygująco (Baltona), przyjaźnie. Ale jak już się trafia prawdziwy
przystojniak, jak Pyziak albo Filip, to ani chybi zaraz się okaże, że coś z
nim jest nie tak. Nawet niestałemu (a potem pantoflarskiemu) Pawełkowi się po
drodze niejeden raz obrywa.
Chyba jedyny chłopak przedstawiony jako bardzo atrakcyjny i zarazem koniec
końców porządny to Maciek Ogorzałka - ale to są same początki cyklu, a potem
to by chyba było na tyle. No, jeszcze przystojni Lelujkowie pętają się w tle,
ale to już dość daleki plan. Zastanawiam się, czy nie jest to wyraz takiej
odautorskiej nieufności, trochę jak w stosunku do osób zamożnych, które w
Jeżycjadzie są pokazywane z zasady jako wulgarne i puste. Ale przy tym
jednoczesnym soczystym i pozytywnym opiewaniu urody damskiej w licznych jej
odcieniach trochę to jednak zastanawia.