Dodaj do ulubionych

Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bogini

25.09.08, 23:13
W watku nt babci Jedwabinskiej niektore forumowiczki odczytaly (trafnie, IMHO)
ja jako archetypiczna Staruche. (I nie ma co miec do pani Jedwabinskiej
pretensji o brak uczuc macierzynskich, bo to nie ta postac.) Czy widzimy inne
wcielenia Potrojnej Bogini u Musierowicz? (W pozniejszych ksiazkach raczej,
wczesniejsze bohaterki sa jednak zbyt zlozone.)

Matka (typu Hera czy Demeter) w postaci nieomal czystej to mama Lelujkowa, i
niestety Gabriela (a szkoda, szkoda tej postaci).

Dziewica-wojownik (myslimy Artemida, Atena)? Zbyt chyba agresywny archetyp jak
na Musierowicz (u ktorej 'wojowanie' i w ogole udzielanie sie na zewnatrz to
domena mezczyzn, nie kobiet). Ale sporo z niej ma w sobie Bella.

PS Przepraszam za skrotowa forme, ale pora nie sprzyja sprawnemu formulowaniu
mysli. Moze jednak ktos to zrozumie.
Obserwuj wątek
    • mmaupa Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 25.09.08, 23:41
      1. Mlekodajna staruszka
      2. Kopiec Mama
      3. Pulpecja (za czasow zakietow w pepitke)
    • szprota Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 25.09.08, 23:47
      Dziewicą wojownikiem była też Gaba w KK, wiecie, jak Ida podejrzewała w niej
      brak jakiegokolwiek hormonu ze względu na brak manicure i ryki na tak pięknego
      chłopaka jak Pyziak.
      • jottka Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 00:08
        iron maiden to raczej ciocia lila była, a na archetyp matki niemej otchłani
        kreowana jest pyza:)
    • kebbe Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 00:12
      Ta Trzecia : Gizela (Starucha chyba od poczęcia), Mila (po
      naturalnym rzeczy biegu ) i Marta Jedwabińska (Jankowiak)
      Matka: Gabriela, Kreska, Ida MOŻE Aniella, Pulpa oraz Pyza (ta też
      Matką była prawie od kołyski)
      Dziewica: Laura, Natalia (mimo stanu rzeczy ....i czy ona nie
      przypomina Wam Magrat?), ewentualnie Bella i Aurelia
      • szprota Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 00:15
        Cytatkebbe napisała: Natalia (mimo stanu rzeczy ....i czy ona nie przypomina
        Wam Magrat?)

        Przypomina, zwłaszcza w NiN :) Najbardziej w trójkącie Mila-Gaba-Nutria albo
        Gaba-Ida-Nutria jakoś.
      • onion68 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 06:31
        Cytat.i czy ona nie przypomina Wam Magrat?

        Faktycznie!
      • onion68 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 06:33
        Chociaż zmokłakurowatość Magrat przy Natalii to jest nic zgoła, nie wiem, czy
        istnieje dostatecznie zmokłe i bezradne zwierzę, aby Natalię do niego porównać ;-)
        • limotini Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 11:10
          [quote] nie wiem, czy istnieje dostatecznie zmokłe i bezradne zwierzę, aby
          Natalię do niego porównać ;-) [\quote]

          To ostatnie zdanie jakoś automatycznie przeczytałam jako: [..] dostatecznie
          zmokłe i bezradne zwierzę, do którego można by [b]Nutrię[\b] porównać... :)

          nomen omen, jakto się mówi
          • yowah76 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 30.09.08, 20:28
            Nie wydaje mi sie, zeby Natalia byla az tak do Magrat podobna.
            Nutria to dla mnie taka wiotka trzcinka, wdziek zrebiecia i wielkie
            zdziwione oczy, a Magrat miala tylek jak dwa prosiaki w worku;)
      • idomeneo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 08:34
        Cytatkebbe napisała:

        Matka: Gabriela, Kreska, Ida MOŻE Aniella, Pulpa oraz Pyza (ta też Matką była
        prawie od kołyski)


        jakoś te matczyne typy mi nie wszystkie tak intuicyjnie pasują - to pewnie przez
        sugestywność OwR, ale Kreskę już chyba zawsze będę widzieć dziewczęcą, mimo tych
        późniejszych porodowo-karmiących kawałków. Co do Idy i Anielli, to nie wydaje mi
        się, żeby macierzyństwo definiowało te postaci. No i zawahałam się przy
        Patrycji, bo znamy ją najpełniej jako bojową dziewicę z Pulpecji, ale
        faktycznie, te wszystkie konotacje miodowo-owocowo-płodne są matczyne jak
        najbardziej.
        • anutek115 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 08:42
          A mnie się Ida kojarzy z dziewicą-wojowniczką. Mimo dzieci. Jakoś tak jej to
          macierzyństwo nie definiuje zanadto, nie zmienia... No i zawsze będzie mi się
          kojarzyć z ta dziewczyną, co ciągnęła za sobą łańcuszek zdeptanych męskich serc,
          a niechcianych konkurentów przebijała włócznią ;-). Jak Artemida albo inna Atalanta.
          Stawiam dolary przeciw orzechom, że Atalanta po zamążpóściu też nie została
          ciepłą kobietką domową, matką dzieciom.
          • kebbe Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 10:41
            Atalantę i jej małżonka Demeter zamieniła lwy, karząc za
            świętokradczy czyn jakim było oddawanie się uciechom cielesnym w jej
            świątyni. Może więc karmiła małe zaczarowane lwiątka ;P
            a Ida...hm może to nie taka 300% matka jak Gabryjela, ale chyba
            wcielenie nr 2 pochłania resztki dziewiczo-wojowniczej przeszłości.
            Poza tym już w młodości miała takie wychowacze zacięcie (vide
            Lisieccy, macierzyński uśmiech dla Klaudiusza )
            • filifionka-listopadowa Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 27.09.08, 15:04
              OOOOOOO! Nie wiedziałam o Atalancie! Gdzie można przeczytać o takich cudach?
              Ja mimo wszytsko mam w wyobrażani swej Idę jako Dziewice. Jeden uśmiech
              Matki nie czyni! No!
              • anutek115 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 13:07
                Czyli dobrze zgadłam, że nie została matką, czule emanującą ciepłymi usmiechami
                :-))).
                Ida mi nadal pasuje na Dziewicę, no co ja zrobię. Się z Filipionką zgadzam,
                urodzić to można nawet trzynaścioro dzieci, jak Izabela Kastylijska, a ciekawe,
                kto nazwałby ją przede wszystkim matką ;-))).
    • sir.vimes Starucha 26.09.08, 11:10
      to IMO
      Lila, Terpentula (a propos wspomnianego w wątku o M. J. Pratchetta - jeżeli
      gdziekolwiek to u niej widzę coś z babci W.) , Gizela. Z całą pewnością nie
      babcia J.

      A dziewica-wojownik - MYŚLAŁAM, że to Laura będzie:) Poza tym - rzeczywiście
      Bella pasuje.

      Matka - to artystka Żakowa, jak dla mnie.



      • sir.vimes Re: Starucha 26.09.08, 11:13
        Swoją drogą mama Żakowa jako poznańska wersja Niani Ogg z masą zięciów
        gotujących makaronik mediolański ;) racząca się grzanym winkiem czy miodem nad
        swoimi hipciami to piękna choć grzeszna wizja ;)
        • szprota Re: Starucha 26.09.08, 12:01
          Ciekawe, jaki by był jeżycjadowy odpowiednik "I tylko jeża przelecieć się nie
          da". Jakiś wyświechtany przez SDM Stachura?
          • paszczakowna1 Re: Starucha 26.09.08, 12:04
            Brassens.
          • sir.vimes Re: Starucha 26.09.08, 12:17
            hity Maryli ?
      • paszczakowna1 Re: Starucha 26.09.08, 12:02
        > Lila, Terpentula (a propos wspomnianego w wątku o M. J. Pratchetta - jeżeli
        > gdziekolwiek to u niej widzę coś z babci W.) , Gizela. Z całą pewnością nie
        > babcia J.

        Zgoda na Lile i Terpentule, ale i babcia J tez. Ma cos w sobie z 'wiedzacej'. I
        to zanurzenie w obrzedach, i asocjacja ze smiercia (msza zalobna). Zalatuje Hekate.

        > A dziewica-wojownik - MYŚLAŁAM, że to Laura będzie:) Poza tym - rzeczywiście
        > Bella pasuje.

        Tez myslalam. Indyk tez myslal... ;) Bella pasuje, i mloda Ida (z 'Idy
        sierpniowej'). Starsza Ida zbyt sexy jest.

        > Matka - to artystka Żakowa, jak dla mnie.

        Owszem, ona tez.
        • sir.vimes Re: Starucha 26.09.08, 12:06
          No indyk myślał... Straszne rozczarowanie z tą Laurą.
    • laura-gomez Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 26.09.08, 13:45
      paszczakowna1 napisała:

      > Dziewica-wojownik (myslimy Artemida, Atena)? Zbyt chyba agresywny archetyp jak
      > na Musierowicz (u ktorej 'wojowanie' i w ogole udzielanie sie na zewnatrz to
      > domena mezczyzn, nie kobiet). Ale sporo z niej ma w sobie Bella.

      Mi się wydaje, że Ida
    • lezbobimbo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 27.09.08, 19:50
      Najtrudniejsze przy tym podziale jest to, ze MM programowo wtlacza dziewczyny
      wystepujace w swych ksiazkach w archetyp Matki, najchetniej juz od malego.
      Trudno znalezc silna i potezna, biegnaca z wilczycami, potrójna Boginie w naszym
      poznanskim harlekinie, opiewajacym wartosci kluseczek i pachnacych dzieci ;)

      Matki jak wiadomo, roja sie w calej Jezycjadzie - Pyza od malego, Mila, byc moze
      Cesia (o jej karierze wszak nigdy nie slyszymy, nie spotykamy jej poza domem
      jako lekarki pediatrii czy nawet przedszkolanki), Bebe, i troche Kreska, która
      wicie rozumicie, wygrywa konkursy architektoniczne, ale te trójke dzieci to
      musiala powic.
      Ewa Zla Matka versus dobra mama Kopiec. Mama Lelujcza. Marta Lewandowska. Matka
      Arturka pobiedziskiego. Tosia Kowalik.
      Gaba matka karykaturalna - bo to wszak kiedys byl archetyp dziewicy-wojowniczki
      - MM kazala jej zapomniec o sobie, to z psychiki Gaby zostalo tylko skarlale
      bonsai.. echh.
      U MM archetyp Matki zreszta nie jest specjalnie radosny.
      Matka w Jezycjadzie polega na:
      1. nominalnym zrodzeniu dziatwy
      2. karmieniu tejze dziatwy i innych domowników o kazdej porze dnia i nocy (tu
      akurat pokrywajace sie jako tako z prawdziwym archetypem matczynym potrójnej
      bogini - zawsze szczodrej)
      3. zapomnieniu o sobie i poslugiwanu pasozytom domowym
      Bardzo malo Matek rozmawiajacych ze swymi dziecmi, wychowujacymi je albo
      kochajacymi mezów - za cale uczucie w nowej Jezycjadzie starczy jedzenie! (w
      starszej Jezycjadzie byla mama Zakowa i szybkosprawna ciotka Fela, do której
      zawsze odczuwalam sympatie :-)
      Nawet osoby negatywne rodza jakies dzieci i je karmia: Dabek-Nowacka, Karina
      matka Przeszczepa, Monika matka entuzjasty Prince of Persia..

      Dziewice-wojowniczki, jakie niechcacy sie MM napisza, po wielu perypetiach i tak
      koncza w ognisku domowym, oczywiscie przez jakiegos faceta z liceum, albo
      najpózniej ze studiów.
      Przyklady: Pulpecja. Laura. Danusia.
      Dzika Aniella, co w rzeczywistym zyciu amantów na peczki spopiellalaby, u MM
      rodzi te nominalne dzieci (chociaz nigdy ich nie lubila) natretnemu
      egocentrycznemu dziadowi z broda tylko dlatego, ze ów mieni sie artysta.

      Na szczescie niektóre z tych sparzonych dziewicniezalezne i nieuslugujace
      pozostaja mimo ogniska!
      Czyli Dziewice w Jezycjadzie to takie Niby-Mamy:
      znów Aniella (dzieciom na szczescie matkuje Bernard i Aniella moze gwiazdorzyc)
      Irenka Zak, która rodzine karmi niechetnie, a zajmuje sie sztuka i ploteczkami;
      Julia Zak;
      Idusia (nominalne dzieci samopas gnija w suterenie, a ona moze wojowac na polu
      medycyny:)
      Pulpa tez przeswieca milym egoizmem, mimo nakladki dziecio-mezatej :)
      Noelka! (wojownicza, sparzona ale bezdzietna!)
      Bella jako patrio-genetyczna córka Robrojka (zapewne tez wyskoczyla mu z bolacej
      glowy;) wykazuje równiez dzielnosc, zostaje sparzona z pierwszym lepszym
      przeszczepem i wypisana z Jezycjady w czarna dziure. Ale dobrze przynajmniej, ze
      nie zrodzila dzieci (wyobrazacie sobie Nutrie nianczaca WNUKI Robcia na kolanach?;)
      Sama Nutria, do której nominalna dzieciatosc pasuje jak lakierowany wól do
      romantycznej karety;
      Aurelia, chociaz sparzona na sile, tez niedzieciata a poza tym nikomu nie gotuje :)
      Naprawde niesparzone i oddajace sie swoim pasjom: ciocia Lila i Terpentula!
      Jeszcze jest Basia, ale niestety jest kuchenna niewolnica Paszkietów.
      No i Alma Pyziak, zla dziewica, bo jeden facet jej nie chcial, wiec na reszte
      zycia nie ma dzieci i jest nieszczesliwa bo kogo ma karmic? Pania Olenke?
      Jeszcze jest wojowniczka nad wojowniczki, femme fatale Matylda :)

      Archetyp Wiedzacej Staruchy to maja niby przejawiac starsza Mila, Gizela i
      babcia Jedwabinska, z czego jakies cechy ludzkie przejawia tylko babcia
      Jedwabinska.
      Archetyp Milo-Gizeli u MM polega na:
      1. skostnieniu emocjonalnym i zamknieciu
      2. strofowaniu otoczenia
      3. oraz dalszego karmienia (tu równiez Basia Paszkietowa). Czyli archetyp
      Staruchy to w Jezycjadzie raczej archetyp (Starszej) Mamy ;)

      • jottka Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 27.09.08, 21:24
        ooo, lezbobimbo, jak dobrze, jak ktoś przyjdzie i odwali robotę teoretyczną za
        miliony:)

        a na bazie twojego postu skojarzyło mi się, że 'matka jeżycjadowa' to wypisz
        wymaluj 'matka gastronomiczna' wg sławomiry walczewskiej - bezustanne karmienie
        rodziny to jej główna funkcja i zarazem narzędzie terroru (tj. nie w sensie, że
        jeść nie da, tylko że tylko ona to jedzenie przyrządza i rozdziela, nikomu nie
        pozwala tego robić, bo inaczej straciłaby rozpaczliwie dzierżony przyczółek
        władzy). sławna mama żakowa dlatego m.in. była kobietą normalną, że traktowała
        jedzenie jako jedną z funkcji życiowych, którą owszem zaspokoić trzeba, ale nie
        wiążą się z tym jakieś szczególne mistycyzmy, a zrobić może je każdy, kto ma
        czas i ochotę.

        no ale ona nie potrzebowała potwierdzania siebie poprzez upewnianie rodziny, że
        tylko ona może ich właściwie nakarmić, żyła jak człowiek. no, może z tym
        makaronikiem jakoby po mediolańsku nieco przesadzała, przyznajmy samokrytycznie:)
        • anutek115 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 13:05
          Nie jestem pewna, czy przez to nieustanne karmienie przez niektóre, zwłaszcza
          starsze, bohaterki Jeżycjady nie przeziera nie tyle archetyp Bogini, co zwykłe,
          ludzkie doświadczenie, które pani MM mogło też byc znane.
          A mianowicie doświadczenie glodu.
          W "Siedmiu filarach mądrości" jest zdanie, wyrażone przez jakiegoś arabskiego
          bojownika, że ludzie biali nie wiedzą, co to głód. Dla białego głód jest ssaniem
          w żoądku, dla człowieka pustyni jest to wszechogarniające uczucie, które
          sprawia, że nie myśli się i nie czuje nic innego. Podobne uczucie mogą znać
          jednak bohaterki starszego pokolenia.
          Do końca życia dla mojej babci swiadomość, że lodówka jest pełna stanowiła
          dowód, że jej rodzina jest bezpieczna, nie zazna bowiem głodu. Karmienie było
          najważniejsze na świecie, bo przecież wszystko da się znieść i załatwić, jeśli
          jesteśmy najedzeni. Moja babcia pamiętała obie wojny (pierwszą przeżyła jako
          malutka dziewczynka), po wojni była bardzo biedna, dla niej człowiek najedzony
          był z definicji szczęśliwy. Sama pamiętam, jakie ta kobieta potrafiła robić
          zapasy, z czego, do jakiego stopnia w moim domu nic się nie marnowało.
          Moja mama jest rówieśniczką MM, jej dzieciństwo było biedna, i cierpi na tę samą
          przypadłość. Okazuje uczucie, karmiąc. Jest spokojna tylko wtedy, gdy wie, że ja
          mam zrobione zakupy i zaplanowane posiłki. Moje dzieci karmiłaby bez przerwy
          (dosłownie), nie opychając je słodyczami, ale a to jabłuszkiem, a to kiwi, a to
          chlebek sporządzić, a to budyń, kiedyś zwróciłam jej uwagę, że mój starszy syn,
          gdy jest u niej je bez chwili przerwy, przyznała mi racje dopiero, gdy się
          spięła w sobie i zaczęła to obserwować. Bo przedtem była pewna, że biedak
          niedojada. I jak się nim opiekowała, to po powrocie z pracy ZAWSZE najpierw
          wysłuchiwałam dokładnego spisu, co dziecko zjadło na sniadanie, a co na
          przegryzkę. Na moje łagodne uwagi, że ja jej o to nie pytam, bo jestem spokojna,
          że moje dziecko nie da się zagłodzić, patrzyła ze zdumieniem.
          Ale ja już głodu nie znam.
          A moja mama jest z drugiej strony raczej mamą Żakową niż Milą Borejko i tylko
          nad tym karmieniem nie panuje...
          • jottka Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 13:17
            anutek115 napisała:

            > Nie jestem pewna, czy przez to nieustanne karmienie przez niektóre, zwłaszcza
            starsze, bohaterki Jeżycjady nie przeziera nie tyle archetyp Bogini, co zwykłe,
            ludzkie doświadczenie, które pani MM mogło też byc znane. A mianowicie
            doświadczenie glodu.


            wiesz co, teoretycznie można by sie po części zgodzić, gdyby nie to, że - po
            pierwsze - taki syndrom byłby zauważalny od początku 'jeżycjady', a tu na
            wejściu mamy właśnie mamę żakową i jej nonszalancki stosunek do konsumpcji.
            potem - w 'kwiecie kalafiora' - mamy przedstawioną nieobecność matki, która się
            zaznacza głównie w tym, że jej obowiązki karmicielskie musi przejąć najstarsza
            córka, bo dla ojca jest to rzecz nie do pomyślenia (co z kolei dla większości z
            nas jest nie do pomyślenia, ale to insza inszość). a jeszcze potem mamy świętą
            gabę-szafarkę trudno dostępnych dóbr, która w ciąży będąc głoduje, byle tylko
            rodzina i znajomi mogli zjeść trzecią kolację. albo pulpę z górą eleganckich
            kanapek, zapewne w przeczuciu spotkania baltony. albo kobiety tkwiące w kuchni i
            przygotowujące non-stop posiłki, podczas gdy panowie tkwią przed kompem albo
            czym innym równie im właściwym sie zajmują (któryś późniejszy tom, nie pamiętam
            tytułu).


            to nie tyle jest obraz matki-bogini, co jego wynaturzona forma opisywana właśnie
            przez sławę walczewską w 'damach..' - w postaci najbardziej bulwersującej
            pojawia sie chyba w 'kwiecie kalafiora', ale potem jakoś tak sie rozpełza na te
            nieszczęsne borejkówny, kobiecość jest bezwzględnie skojarzona li i jedynie z
            produkcją jedzenia, aż po sferę mistyczną, że mi sie gazpacho dla nutrii
            przypomniało:) no dlaczego twórcza strona kobiety to ma być wyłącznie garnek?
          • filifionka-listopadowa Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 20:57
            to "karmienie: jest zdecydowanie dziedziczne. Tak jak dzieci dziedziczą traumę
            np Holocaustu tak mogą odziedziczyć to przekarmianie rodziny. Lęk jest dla nich
            podświadomy i nie uzasadniony ale od dzieciństwa były uczone ,że dużo jedzenia =
            bezpieczeństwo i miłość. I powielają ten proces we własnym życiu. Oddanie komuś
            swojego jedzenia jest ogromną manifestacją uczuć, przyrządzenie- troski.
          • lezbobimbo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 22:18
            Zatem u MM archetyp jeden: arch. prawdziwej kobiety = czyli matka karmiaca?
            Nie wiem czy to tylko syndrom wojennego pokolenia, o którym pisze anutek.
            N.p. moja babcia tez wojenna i uwaza, ze grube dziecko to zdrowe i szczesliwe
            dziecko. Uwaza tez, ze cukier to panie dzieju krzepi, a zjedzenie tortu to
            wstapienie do raju ;) ..ale nawet ona nie karmila nas w rodzinie az tak
            ustawicznie, jak to czyni sie w Jezycjadzie. Posilki wazne dla niej owszem, ale
            babcia ma tez inne pasje i inne osie zyciowe, wiec karmienie otoczenia raczej
            nie bylo dla niej jedynym sensem istnienia. Czesto bywalo tez tak, ze obiad
            gotowal dziadek, bo babcia byla poza domem i zalatwiala cos swojego.
            Z kolei MM majac pokazac domy smutne i rozbite, opisala domy, w których matki
            NIE gotuja (dom Bebe i dom Ewy Jedwabinskiej) przez co dzieci nieszczesliwe, bo
            nie ma to jak stól kuchenny itd.
            • lezbobimbo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 22:22
              lezbobimbo napisała:
              > dzieci nieszczesliwe, bo nie ma to jak stól kuchenny itd.

              Pomyslalam tez, ze u MM stól kuchenny z obiadem ugotowanym przez matke zastepuje
              kozetke u terapeuty ;) Vide Aurelia i Kozio - babcia Jedwabinska zbawia ich
              jedzeniem - tej w zalobie morele, temu upokorzonemu smaluszek i od razu
              wszystkie problemy uleczone ;)
              • jottka Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 22:35
                no, ten syndrom głodu wojennego pokolenia tu nie pasuje, zanadto
                niekonsekwentnie by sie objawiał i to niezależnie od wieku metrykalnego:) poza
                tym dlaczego tylko kobiety miałyby być nim tknięte? i to dziedzicznie? można
                wprawdzie przekazać, że jedzeniem objawiamy miłość, ale syndromu obozowego tak
                przekazać się nie da.


                i jeszcze jedno - jedyna, jaka mi do głowy przychodzi, męska postać gotująca, to
                cyryjek. i czy nie wydaje wam się, że ta jego męskość to jakaś taka:) no nie do
                końca męska, nie to, co prawdziwy samiec metody, który w kuchni umie tylko
                wsypać połowę pieprzniczki do bigosu (to zapewne też znaczące:)


                ale mam wrażenie, że to - że tak powiem - następuje stopniowo, im dalej w
                powieści, tym większa fetyszyzacja karmienia jako li jedynej funkcji kobiecości.
                sorry, ale nie mogę się opędzić od obrazu płodnej królowej-matki, pracowitych
                robotnic-karmicielek i niewielkiego stada trutniów:)
                • lezbobimbo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 23:18
                  Gotuje tez Grzes. I Bernard. I ten skunks Wolfi chyba tez - cos pamietam o
                  brudzeniu calej kuchni szpinakiem?
                  Mysle, ze moze i Rojek, kiedy Bella byla mala?
                  A Metody chyba umie wiecej niz pól pieprzniczki - mianowicie doprawil kapuste
                  jeszcze winem i sosem sojowym. Taki 100% przekrwiony Hemingway to nawet i w
                  kuchni da rade ;)
                  Ale owszem, Cyryjek to troche taka mila gosposia z lysina miedziana ;)

                  Cytatjottka:
                  > sorry, ale nie mogę się opędzić od obrazu płodnej królowej-matki,
                  >pracowitych> robotnic-karmicielek i niewielkiego stada trutniów:)


                  Gaba jako aseksualna robotnica spisuje sie doskonale!
                  A wiec to Mila zlozyla jajeczka w calej kamienicy! A moze i w reszcie Jezyc tez
                  - skoro tak wiele mlodych mam to Niby-Mamy, nie majace szans w porównaniu z
                  królowa matka!
                  Tylko ze u prawdziwych pszczól trutnie zyja bardzo krótko po spelnieniu swej
                  funkcji i ani w glowie robotnicom ich karmic i o nich dbac - robotnice zabijaja
                  trutnie i wyrzucaja smetne trupki z ula, a dbaja o larwy (Pyzy?;)
                  Skadinad w kulturach czczacych Boginie (trój-czy-wielopostaciowa) czesto jej
                  towarzysz umieral wlasnie po to, aby zapewnic urodzajnosc. N.p. w kulturach
                  agrarnych raz do roku po zniwach, a jego cialo mniej lub bardziej symbolicznie
                  zapewnialo wegetacje (niczym symboliczny... nawóz). Patrz Izys z Ozyrysem, albo
                  Ishtar
                  z Tammuzim, albo rózne boginie celtyckie. Smierc tych towarzyszy Bogini wcale
                  nie byla jednokrotna (Boginie mialy tez nowych towarzyszy - n.p. królów) a
                  festiwale opisujace
                  smierc "trutnia plodnego" obchodzono cyklicznie.

                  • jottka Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 23:21
                    lezbobimbo napisała:

                    > Tylko ze u prawdziwych pszczól trutnie zyja bardzo krótko po spelnieniu swej
                    funkcji i ani w glowie robotnicom ich karmic i o nich dbac - robotnice zabijaja
                    trutnie i wyrzucaja smetne trupki z ula


                    no co, a jaki to niby jest los pyziaka? a marka? zapłodnili i zeszli, czy to na
                    mityczne antypody (zapewne metafora hadesu:), czy to w objęcia morfeusza
                    (metafora taż sama)
                    • lezbobimbo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 23:33
                      Ale Grzes zyje, nawet Marek sie obudzil w szybko dopisanej relacji z Józinkiem,
                      Maciek, Baltona itd.
                      - no i koronny truten Ignac zyje i wszystkich poucza. O minimalizmie i
                      szkodliwosci wlasnych pieniedzy ;) I nastepne trutnie rosna i tluscieja, n.p.
                      Fryc. Lub sybaryta Ignas.
                • anutek115 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 29.09.08, 10:04
                  jottka napisała:

                  > no, ten syndrom głodu wojennego pokolenia tu nie pasuje, zanadto
                  > niekonsekwentnie by sie objawiał i to niezależnie od wieku metrykalnego:) poza
                  > tym dlaczego tylko kobiety miałyby być nim tknięte? i to dziedzicznie?

                  Bo to kobiety głownie karmią, a w wojennym pokoleniu to niemal w stu procentach
                  karmiły, mężczyźni nie gotowali przecież, nawet na "polowanie" chodzili jakby
                  rzadziej, a jak już, to nie na żywinę, co by się na stół nadała...

                  A moja mama została tym tknięta dziedzicznie, więc może i inne kobiety też? Mój
                  tata, też dziecko powojennej matki-karmicielki do końca życia uważał, że jego
                  zadaniem jest do domu przynieść, ale to kobieta ma przyrządzić (a syndrom pełna
                  lodówka=szczęśliwa rodzina miał w pełnym rozkwicie, puste lodówki widywałam u
                  swoich znajomych oraz u siebie w domu teraz, jak się żem była wydała :-)).

                  I nie tak niekonsekwentnie to się objawia, idea kobiety przede wszystkim
                  karmiącej była widoczna już w "Szóstej klepce", którą (wyłącznie subiektywnie)
                  jestem skłonna uważać za coś w rodzaju osobnej książki.

                  > i jeszcze jedno - jedyna, jaka mi do głowy przychodzi, męska postać gotująca, t
                  > o
                  > cyryjek.

                  O nie, całkiem sporo facetów gotuje - Cyryjek, Grześ, Bernard, Robrojek radzi
                  sobie w kuchni równie dobrze, jak Bella, całą "Córkę Robrojka" się wymieniają
                  przy przygotowwywaniu posiłków. Inna sprawa, że żaden z nich nie jest demonem
                  męskości ;-).

                  > ale mam wrażenie, że to - że tak powiem - następuje stopniowo, im dalej w
                  > powieści, tym większa fetyszyzacja karmienia jako li jedynej funkcji kobiecości
                  > .
                  > sorry, ale nie mogę się opędzić od obrazu płodnej królowej-matki, pracowitych
                  > robotnic-karmicielek i niewielkiego stada trutniów:)

                  Ja, pisząc o syndromie wojennego dziecka miałam na mysli tylko to, że pani MM
                  może byc też nim tknięta i wychodzi jej to po prostu niechcący. Jest tak głęboko
                  w niej zakorzenione przeświadczenie o szczęśliwej rodzinie, która musi byc
                  nakarmiona, (jak w mojej mamie chociażby), że może wręcz nie widzieć, do jakiego
                  stopnia jest to... przerosnięte (vide - moja mama pewna, że wnuk nie dojada,
                  dopóki nie przyjrzała się wnukowi dokładnie by odkryć, że wnuk je bez przerwy -
                  co za szczęście, że ma przemianę materii jak chart, swoją drogą!).

                  Bo poza tym zgadzam się z każdym twoim słowem, Jottko :-).
      • kaliope3 Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 27.09.08, 23:35
        O Lezbobimbo. Uwielbiam czytać Twoje wpisy!
        Jest jeszcze Marta Lewandowska-doskonale wpisuje się w ten karmicielski archetym.
        No i jednak mała poprawka-Aurelia niestety już dzieciata-przecie w Żabie
        oświadczyła że się dzidziusia spodziewa
        • lezbobimbo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 00:07
          Dziekuje, ale ja tylko troche o archetypach przynudzam - lubie wyliczanki i listy ;)
          Marte Lewandowska wymienilam w hordzie innych matek.
          Ale za to zapomnialam na amen i cement o Cioci Wiesi!
          Czyli o najsampierwszym archetypie karmiacej samounicestwiajacej sie MMatki w
          Jezycjadzie. Juz w pierwszej ksiazce cyklu sie pojawila. Zapewne na zasadzie
          poteznego kontrastu z Niby-Mama Zak?
          Wiesia jak wiadomo, Katriatyda, karmi nie tylko dziecie ale i cala rodzine,
          zapomina o swej twórczosci poetyckiej (ach w mlodosci to sobie mozna bylo byc
          poetyczna), zmywa po wszystkich bez jekniecia, sprzata - wsciekle, z dymiacym
          petem w usciech - ale sprzata ;) nawet jak idzie w korytarzu, to SKROMNIE
          zajmujac jak najmniej miejsca!
          A potem Wiesia nagle naskakuje na Dziewice-Wojowniczke Julie, która nie chce sie
          dac pochlonac tego typu przyjemnosciom jak gotowanie pieluch nieswojego dziecka...
          A na dziadka czy na Zaczka obijajacych sie nieco to Wiesia nie huknie? Nikt tez
          Bobcia nie pogoni za rozdeptywanie herbatników i rozwlekanie chrzeszczacych
          zolnierzyków po calym mieszkaniu?

          No ale najpiekniejsze w tej SK jest to, ze z poczatku dobra lagodna Celestynka
          daje sie wkrecac w archetyp unicestwionej sluzebnicy, sprzata i pucuje i matkuje
          cudzemu niemowlakowi itd, ale wszystko kulminuje, gdy wreszcie ucieka od tego
          niewolnictwa i zajmuje sie swoim zyciem uczuciowym - staje sie na chwile
          chociazby Dziewica-Wojowniczka :-)

        • lezbobimbo Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 28.09.08, 21:53
          Cytatkaliope3 napisała:
          > No i jednak mała poprawka-Aurelia niestety już dzieciata-przecie w Żabie
          > oświadczyła że się dzidziusia spodziewa


          Co?! Och nie! Dlaczemu! Ajjj to juz calkiem Orelka stracona..
          (czytalam Zabe tylko raz, mozliwe, ze te tresc wyparlam).
          chyba ze to male to bedzie reinkarnacja Geniusi (jak Feniks z popiolów). Mimo
          wszystko mysle, ze Aurelia szemrzaca bedzie Niby-Mama..
          • jottka yyy 28.09.08, 22:46
            olśniło mnie! przecież w 'jeżycjadzie' mamy jeszcze jedną odmianę archetypicznej
            matki karmicielki - kobieta z brodą, czyli bernard:)
            • kaliope3 Re: yyy 28.09.08, 23:06
              Jottko, w ostatnich tomach jest jeszcze Grzegorz(znany jako wreszcie udany mąż
              przenajświętszej)któren się gotowaniu zup kalarepkowych i pieczeniu różnych tam
              mięsiw oddaje z iście podejrzanym zapałem.Oczywiście ktoś mnie tu może
              podsumować określeniem "czepialska" i stwierdzić,że jak nie ma gotujących
              mężczyzn u MM to źle,a jak są to dla niektórych też niedobrze, ale wydaje mi się
              że to jego gotowanie to właśnie reakcja na różne zarzuty,że wciąż tylko te
              kobieciny przy garach w kuchni stoją.
              Oderwany niby od rzeczywistości,informatyk Grześ nijak mi do modelu mężczyzny
              gotującego nie pasuje-przepraszam bardzo.
              • jottka Re: yyy 28.09.08, 23:13
                kaliope, ja ciem nie chce martwić, ale obejrzyj sobie forumowe rankingi
                męskości:) grześ, jakby to ująć, nie lokuje sie tam przesadnie wysoko, żeby nie
                rzec całkiem na spodzie.


                a poza tym mnie nie chodzi o to, żeby nagle jedna czy druga postać męska
                oświadczyła, że upiecze kurczaka (choć why not?), tylko że w 'jeżycjadzie' jest
                ścisły rozdział ról płciowych, a nawet więcej - nie można być prawdziwą kobietą,
                nie będąc matką karmiącą. przy czym to działa również w drugą stronę - prawdziwy
                mężczyzna nie karmi, w kuchni pojawia się tylko na prawach konsumenta bądź
                technicznej siły fachowej (zmywanie). grześ, cyryjek czy bernard są postaciami
                ciut androgynicznymi, mimo bród:)

                a jednakowoż taki podział kłóci się z potocznym doświadczeniem czytelnictwa i to
                zapewne wzbudza opory.
                • kaliope3 Re: yyy 28.09.08, 23:28
                  No fakt. Grześ to faktycznie taka niewydarzona ciotka (jakoś Bernerd go ze swą
                  ciotka skojarzył zdaje się w Imieninach),z męskością szeroko pojmowaną ma tyle
                  wspólnego co Gaba z wampem
              • mama_kotula Re: yyy 28.09.08, 23:43
                CytatOderwany niby od rzeczywistości,informatyk Grześ nijak mi do modelu mężczyzny gotującego nie pasuje-przepraszam bardzo.

                Mój ukochany niemąż - oderwany od rzeczywistości informatyk z powołania i pasji - gdy mu kiedyś zakomunikowałam, co jest na obiad, musiał w wiki sprawdzić różnicę między szpinakiem a szparagami.
                Kiedy go wysłałam do kerfuru po cukinię, najpierw w guglu graficznym poszukał, jak owa cukinia wygląda.

                Z rzeczy jadalnych najlepiej wychodzą mu kanapki z serem żółtym, keczupem i oliwkami. Zup i innych obiadowych rzeczy się nie tyka.
                Nota bene mnie, jako początkującemu informatykowi, też te kuchenne rzeczy nigdy nie szły i nigdy nie miałam do nich zapału (w tym miejscu chciałam oddać hołd przedszkolu, które przez 5 dni w tygodniu dba o prawidłowe żywienie moich dzieci i o to, aby zjadły ciepły posiłek).

                Chociaż kto wie, może Grześ jest innym rodzajem informatyka. I może sobie wypisuje na kartce algorytm gotowania zupy kalarepkowej (możecie już się śmiać - ja mam takie algorytmy na kartkach niemal do wszystkiego, ze sprzątaniem kuchni i robieniem zakupów włącznie).
            • onion68 Re: yyy 29.09.08, 06:18
              I znów jesteśmy przy czarownicach ;-)
    • kochanica-francuza co to jest matka niemiej otchłani? nt 30.09.08, 19:39
      • jottka Re: co to jest matka niemiej otchłani? nt 30.09.08, 21:00
        to jest matka myślnik niema otchłań:) te freudowskie i postfreudowskie wizje o
        kobiecie jako istocie niepełnej, więc niemej, niezdolnej się wyrazić twórczo i
        dla której jedyną możliwością ekspresji-samoodkupienia jest powicie dziecięcia.
        a za to w swej biologii jawi się ona jako ciemna otchłań, która wciąga, zniewala
        i jakieś w ogóle straszne rzeczy robi z prawdziwym człowiekiem.

        no nie da sie ukryć, że obraz pyzy potwierdzałby insynuacje freuda, ale
        szczęśliwie zdradza on, ten obraz, szereg pęknięć i ogólnie odbiega od
        doświadczeń potocznych osobniczek w jej wieku:)
        • kochanica-francuza Re: co to jest matka niemiej otchłani? nt 30.09.08, 21:08
          jottka napisała:

          > to jest matka myślnik niema otchłań:)

          o kurde

          a już miałam wizje jakiejś bogini niemej otchłani

          oraz brzucha kobiety jako takiejże otchłani

          Dzięki.
          • jottka Re: co to jest matka niemiej otchłani? nt 30.09.08, 21:12
            wizja kobiecego brzucha jako niemej otchłani zasadniczo pokrywa sie z myślą
            wyżwspomnianego uczonego, tyle że on tę wizję rozpoczynał od nieco niżej
            ulokowanych organów:)

            • kochanica-francuza Re: co to jest matka niemiej otchłani? nt 30.09.08, 21:14
              jottka napisała:

              > wizja kobiecego brzucha jako niemej otchłani zasadniczo pokrywa sie z myślą
              > wyżwspomnianego uczonego, tyle że on tę wizję rozpoczynał od nieco niżej
              > ulokowanych organów:)

              To do niego pasuje. ;-)

              Nawiasem mówiąc, trafiłam kiedyś informację, że wyżwspomniany był albo ciężko
              chory, albo całe życie cierpiał silne bóle czegoś.

              Jako przyziemna baba uznałam, że musiało mu to wpłynąć na światopogląd.

              Niestety - nie zapamiętałam, o co chodzi, byłam zaś zbyt młoda, by wiedzieć, że
              w naszej kulturze takich informacji nie spotyka się na co dzień. W odróżnieniu
              od wiadomości o biustach celebrytek.
              >
              • jottka Re: co to jest matka niemiej otchłani? nt 30.09.08, 21:15
                zmarł na raka nosogardzieli czy jakoś tak, to pamiętam - ale jest po pl
                przyzwoita, dwutomowa biografia, można sprawdzić:)
    • asia-fb Re: Bohaterki Musierowicz a archetypy Potrojna Bo 05.10.08, 23:22
      ależ archetypem dziewicy (ehm, no powiedzmy) - wojownika była Gaba z etapu do
      OwR włącznie. Przy okazji któregoś spotkania z Ogorzałką Piotrem jest to niemal
      wprost powiedziane (Gabriela dla której dyskusje były chlebem powszednim, czy
      jakoś takoś).
      Aniela z czasów Klamczuchy?
      Ida, niezmiennie bojowa (jak tylko kompleksów udało jej się pozbyć, oczywista).
      Pulpecja tu imho nie pasuje, sybarytka jedna ;)

      Ze Staruchą kojarzy mi się niezmiennie Mila Borejko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka