Dodaj do ulubionych

Język nastolatków

14.11.08, 11:05
Słuchajcie, ja czasami kupuję sobie gazetki typu Bravo Girl albo
Bravo Love ;-) ot tak, zeby wiedziec, co kręci tzw. "dzisiejszą
młodzież".
No i tak sobie myślę, że ona, ta młodzież z Bravo mówi jakimś
totalnie koszmarnym językiem :)))))) MM chyba cierpiałaby bardzo,
słysząc to :)
Ponieważ własnych nastolatków nie posiadam, mam do was pytanie: oni
rzeczywiście tak mówią?
Opko, kolo, ziomalka, impra - to jeszcze. Nie przeszkadza mi, ale
śmieszy :)
Ale ostatnio natknęłam się na słówko "prety". "Masz do mnie jakieś
prety?!" Prety, czyli pretensje. Albo "to moja wielka love".
Przylukałam. Smajlnął do mnie. Bojfrendzik.
Wychodzi mniej więcej coś takiego:
"To bojfrendzik mojej ziomalki, jej wielka love, a ona ciągle ma do
niego jakies prety. Przylukałam ją ostatnio, jak zamiast do niego
kolnąć, smajliła do tego kola, co ma mejkap jak Billuś z TH.
Fristajlował że niewiara, jakiś krejzol. Wpadnij do mnie na domówkę,
zapro i pozdro!"
Straszne, nie? :)))) Wyobrażacie sobie Józinka mówiącego czyms
takim? No bo przecież nie polszczyzną! :)
Obserwuj wątek
    • ginestra Re: Język nastolatków 14.11.08, 11:29
      Pocieszę Cię Dzidko, że przynajmniej moje dwie domowe nastolatki i ich koleżanki
      i koledzy, którzy nas odwiedzają, mówią najnormalniejszym językiem - takim,
      mniej więcej, jak my :-)

      Oczywiście pojawiają się czasem jakieś słowa typu "wyhaczyć" czy "luknąć" (jak
      one okropnie brzmią na piśmie!), ale raczej rzadko.

      Moje dziewczyny chodzą do zwykłych szkół i nie są przesadnymi książkolubami czy
      jakąś elitą intelektualną swojego pokolenia, ale tych pisemek typu Bravo, to one
      nie kupują. Czasem zdarza im się kupić Popcorn, jako pismo o wykonawcach
      muzycznych i tym podobnych nowinkach (które, to prawda, też za wysokiego poziomu
      nie reprezentuje, ale wśród tych pism naprawdę trudno o coś fajnego, a Victora
      Gimnazjalisty czy Cogito nie chcą kupować, że tak powiem, programowo, bo tam
      jest o nauce, lekturach i generalnie dla kujonów).

      Podejrzewam, że w tym Bravo to jacyś nawiedzeni dorośli wymyślają taki język. :((((
      Pismo na pewno ma nabywców i wydaje mi się, że przez to język młodzieży zubaża
      się, bo mogą myśleć, że to jest fajne i naśladować. Także naśladować zachowania.
      :(((( To mnie naprawdę bulwersuje! Te teksty, które przytoczyłaś jeżą włos na
      głowie.

      Faktem jest natomiast, że opowieści mojej córki o dziewczynach z jej klasy w
      liceum przyprawiają mnie czasem o prawdziwy szok, niedowierzanie i chęć
      uczepienia się jej z nadzieją, typu: "powiedz, że to nieprawda!". Niestety, choć
      trudno uwierzyć, wiele dziewczyn naprawdę w elementarny sposób nie szanuje się
      (co przejawia się na wiele sposobów i od słuchania o tym robi mi się po prostu
      słabo). Wspomnę może, że nawet zajęcia w klasie prowadzone przez młodą i
      energiczną panią psycholog, które miały m.in. obalić stereotypy w rodzaju "kiedy
      dziewczyna mówi "nie", to ma na myśli "tak" ", i które miały być przecież
      pomocne dla dziewczyn, żeby chłopcy je szanowali, zakończyły się fiaskiem, bo te
      dziewczyny (90% dziewczyn w klasie) ochoczo przyznawały, że one, owszem, kiedy
      mówią "nie", to myślą "tak", że to, owszem, prawda, że każda dziewczyna skrycie
      marzy, żeby zostać zgwałcona i tak dalej. :-(

      Jeszcze przytoczenie rozmów z szatni od wf oraz ogólny opis ich ubioru i stylu
      bycia napełnił mnie straszliwym poczuciem, że od moich czasów (raptem minęło 18
      lat od czasu mojej matury) bardzo wiele się zmieniło i to na gorsze. Też
      zachowanie wobec nauczycieli napełnia przerażeniem. Nie wiem co o tym myśleć.
      Pocieszam się, że moich córek nie ciągnie do takiego stylu i takich zachowań,
      ale muszę przyznać, że wiele jest prawdy w opisie szkoły w JT.

      Naprawdę jest duże zagubienie młodzieży.

      Jeszcze wspomnę o takim zdaniu, które przeczytałam w tekście o nastolatkach,
      które uciekają z domu. Tekst traktował zarówno o ucieczkach dosłownych (o
      których mówi fundacja ITAKA), ale wspominał też o innych rodzajach ucieczki (w
      narkotyki, grupy, Internet, czasem w naukę). To zdanie brzmiało mniej więcej
      tak: "ucieczka dziecka z domu nie jest czymś nagłym - zawsze poprzedza ją
      ucieczka rodziców".
      To jest straszliwie smutne, ale, jak mi się wydaje, prawdziwe. :(
      Bardzo, bardzo mi to dało do myślenia.

    • dakota77 Re: Język nastolatków 14.11.08, 12:15
      "Jak wybliczujesz karpeta, pojedziemy karem nad lejka". Dla mnie to to napisalas
      brzmi jak ta powykrecana anglo-polszczyzna Polonii amerykanskiej, o ktorej
      czasem pisuja artykuly;-). Zgroza. Mnie juz samo "pozdro" drazni i nie lubie jak
      ktos tak mowi. Ale mowie "sorry", Igancy by sie gniewal:-)))
      • pink_hamster Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:01
        no nie wiem,czy te Bravo-mowe mozna uznac za typowy przyklad,jak mowia nastolatki;w sumie nie tak dawno sie do nich zaliczalam,zreszta moje rodzenstwo tez jeszcze ma "nascie" lat i nigdy nie slyszalam kogos,kto powaznie mowilby "lofciam","lukac",czy inne z tej potwornej serii;raczej jest to idiotyczna kreacja redaktorow,niz rzeczywisty jezyk;owszem,czesto natykam sie na to np. w "rurzowych blogaskach" (gazet "mlodziezowych" jakos nie czytam),ale rowniez dopatruje sie w tym parodii,natomiast nie wyobrazam sobie KOGOKOLWIEK (nie tylko np. Jozinka),mowiacego w ten sposob
        oftopowo troche,ale kiedy zobaczylam temat,myslalam,ze chodzi o jezyk jezycjadowej mlodziezy (bo mnie okrutnie drazni Wolfi z jego "krucafuks",ktorego nijak nie moge dopasowac do kogokolwiek ponizej 40. roku zycia ;)
        • pink_hamster Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:04
          jeszcze raz przeczytalam to,co napisalam i cos mi nie pasowalo,wiec wyjasniam - rzecz jasna,nie mam na mysli tego,ze powyzej czterdziestki to juz tylko "krucafuksy" i tym podobne; po prostu jakos mi sie to kojarzy malo naturalnie,jakos tak "literacko",ewentualnie z zagadnieniem typu "jak mowili nasi rodzice", albo z jakims jegomosciem w wieku srednim, ktory chcialby jakos wyladowac swe negatywne emocje, a nie chce uzywac "mocniejszych" slow
          • anutek115 Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:39
            A propos "krucoafuksa", to ja kiedyś poradziłam moim uczniom, którzy byli w
            rozpaczy, bo nie wiedzieli, jak kulturalnie zakląc przy nauczycielu, aby mówili
            "do kroćset!". I oni mówili! To dopiero staroswiecko brzmiało ;-)!

            Jeśli chodzi o ten niby-język, to jestem przekonana, że to kreacja redaktorów
            tej gazetki. Owszem, pojedyncze słowa pewnie tak, jakieś "luknąć" na przykład.
            Ale w taką wiązankę to ja nie wierzę, nie wśród normalnych nastolatków, a tych
            jest większość. Własnych nastolatków co prawda jeszcze nie posiadam, ale w pracy
            się napatrzyłam i nasłuchałam, redaktorzy przesadzają az strach.

            Co się zresztą często zdarza. Częstszym zjawiskiem, niż mówiąca dziwacznie
            młodzież są dorosli, którzy chcą być superfajni i trendy (tak, wiem, że to słowo
            nie jest już en vogue;-)), i wydaje im sie, że jak rzucą jakimś "luknięciem" czy
            "kolnięciem do kogoś" to im lat ubedzie i cały świat da się nabrac na to, jacy
            to oni wyluzowani są i na bieżąco z obowiązującymi trendami.
            • the_dzidka Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:45
              Gwoli scisłości, tę wiązankę akurat wymysliłam ja :) Ale dużo od
              gazecianych tekścików ona nie odbiega :)
              • anutek115 Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:48
                Wyrazy uznania :-). Wierzę, że nie odbiega :-))). Tym niemniej podtrzymuję to,
                co napisałam o "młodzieżowych" redaktorach (oraz ogólnie o ludziach, którzy chcą
                być młodzi na siłę).
        • dakota77 Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:18
          Luknac mowia i to tylko nastolatki, to akurat zdarza mi sie slyszec.
        • truscaveczka Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:23
          Melduję, że krucafuks to mówią wielbiciele CKDezerterów :D Względnie krucaseks,
          ale u MM nie wypada.
          Mój mąż nawet 30 lat nie ma a krucafuksami na lewo i prawo wali ;)
          • dakota77 Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:26
            Ha, uwielbiam CK Dezerterow, a nie przyszloby mi do glowy krucafuksem rzucac. Co
            innego powiedziec sobie "Ich weiss nicht" stosownym tonem:-)
            • minerwamcg Re: Język nastolatków 14.11.08, 16:52
              A może Wolfi w ramach oldstajlowych upodobań jest fanem "CK
              Dezerterów"? U nas przyjęło się że "nie kwalifikuje się nawet do
              sądu dla ludożerców" i "wiec twierdzi pan stanowczo, że jest to
              stworzenie zwane kurą?"
    • mama_kotula Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:41
      Młodzież jak świat światem miała swój żargon, który szokował szacowne starsze panie.

      Poniżej cytuję urywki z dziennika niejakiej mamy_kotuli lat 14/15, rok 1995, z góry przepraszam za to, co nastąpi.

      Jest spoko!! Nowa baba od gegry jest sex, po prostu sex! A babnicę musiałam zbajerować, że byłam na relce, chociaż poszłam z laskami w miastówkę

      W budzie nie byłam, bo jestem zdeka chora. Była u mnie Ganja. Śmiechawa na maxa. Ale jutro do szkoły pójdę, chcę zobaczyć wszystkich pozytywnych ludzików, zajebiiście jest!!! po prostu czad i wypas!!! A w sobotkę do Szklarskiej na impresis. Tańce, śpiewy, wymięki!

      Śmiech na sali!! Wymiękam z mamy, normalnie mnie pacjentka rozwala!

      Kochany Dzienniczku, przyczuj klimat. Po lekcjach uderzyłyśmy w długą i poszłyśmy do chlewni, ale była kiła, mało postaci, tylko Misiek. Może w łykent będzie spokoo. Sprawdzianu z fizy nie było, masiaakra.
      • anutek115 Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:46
        :-D

        Muszę wyznać, że mój dzienniczek wyglądał zgoła inaczej...
        • the_dzidka Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:47
          Mój też. Chryste, jaka ja byłam nudna i porządna. dzisiaj nie
          wytrzymałabym z taką mną :)
        • mama_kotula Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:52
          Anutku, ja i tak wybrałam lżejsze fragmenty, naprawdę :>

          Byłam najbardziej pankową pankówą na świecie (dzienniczek w tonie buntowniczo-anarchistycznym), potem przeszłam metamorfozę i byłam najbardziej gotycką gotką na świecie (dzienniczek mhrrrroczny i przepełniony nienawiścią do świata).

          Muszę popalić te zeszyty, bo jak córka moja je kiedyś dorwie, to się matki własnej wyrzeknie...
          ;-)
          • klymenystra Re: Język nastolatków 14.11.08, 16:45
            Nie pal, dawaj wiecej :) Ja tez poszukam, co pisalam w swoich (o ile gdzies sa),
            ale moje byly w tonie lzawo-zlosliwym. Lzawo- bo niiiikt mnie nieee kochaaaa,
            zlosliwym- przez kolezanki nielubiane ;)
          • szprota Re: Język nastolatków 14.11.08, 21:51
            Mamo Kotulo, nie pal, cytuj, to jest fantastyczne!
            (moje dzienniki z tego okresu raczej skupiały się na jakimś kolejnym obiekcie
            westchnień, z których z jednym nawet po latach połączył mnie krótkotrwały,
            burzliwy romans, skontrapunktowany napadem brzusznej boleści w jego wykonaniu.
            Obiekty były piękne, mroczne - ja byłam heaviest heavy metalówą dla odmiany - i
            tak ciepło mi czasem mówiły, że jest dwadzieścia po).
            • mama_kotula Re: Język nastolatków 15.11.08, 02:26
              Szprotko, jest to może i fantastyczne, do pewnego czasu. 90% nie śmiałabym zacytować na publicznym forum. I jak moja córka się do tych zapisków dorwie, to wszelkie moje planowane zamysły wychowawcze dla świeżo upieczonych nastolatek wezmą z wielkim hukiem w łeb.

              Niektóre kawałki rzeczywiście doprowadzają mnie do łez.

              Zaraz idę w kimę. Byłam na spacerze z czarną kudłatą i wyobrażałam sobie, co by było, jakby Mareczek (ówczesny mężczyzna życia :P - dopisek autorki) wpadł pod pociąg, aż się popłakałam z tego wszystkiego pod koniec. Bo oczywiście by umarł, a ja bym się też chyba zabiła wtedy. Love, love, love cię!! kochanie!!

              Ale późniejsze są raczej depresyjne klimaty. Czasem dość poetycko ;)

              4.09.97r.
              Rzygam. Koniec.
              5.09.97r.
              Rzygam. Wku.wiam się. Koniec.
              6.09.97r.
              Zabij skina sku.wysyna! Argh. Koniec.


              ...bądź wpis krwistoczerwoną szminką na dwóch stronach:

              MAM KACA AND AJM FAK DE REST. MIŚKA TEŻ MA KACA I WĄTROBA JEJ SKACZE.


              O młodzieńczej poezji nie wspomnę. Albo wspomnę ;)

              Klimaty romantyczne

              1.

              Straszna jest moja miłość
              miłość o której nikt nie wie
              miłość okrutna i podła
              miłość specjalnie dla ciebie
              Od pierwszego spojrzenia
              pierwszych głosów, rozmowy
              śpiewu w szkolnym zespole
              miłego patrzenia w oczy.
              Ty nie wiesz, słońce blednie
              a gwiazdy przestają mrugać
              Czuję się taka samotna
              a noc jest taka długa.
              Tak tęsknię za twoim uśmiechem
              i chociaż może mnie nie znasz
              ja wierzę, że kiedyś będę
              dla ciebie właśnie ta jedna!
              data: 23.09.1993 dedykowany Pawłowi B


              2.

              Głucha nadzieja kroków po schodach,
              i drzwi skrzypnięcie... z miejsca się zrywam,
              huk myśli w głowie, euforii skrawek...
              ...
              To nie ty. Znów topię się w szklance piwa.


              Klimaty punkowe

              1.

              ***
              Idę
              przeciwko światu

              chroń mnie Święta Anarchio!!


              2.
              NO FUTURE
              Wczoraj odkryłam istotę buntu.

              Dzisiaj zostały mi
              spodnie w paski
              i zielone sznurówki

              Jutra nie mam


              Klimaty dragowe

              1.

              Kuszenie

              Chodź ze mną pod KOLOR*
              Tam znajdziemy przepustkę do wolności
              i znowu wszysko będzie pod kolor


              *KOLOR - był to bodajże pub? dyskoteka? we Wrocławiu, pod Kolor szło się w celach zakupu środków odurzających

              2. Piosenka "Mgła", tekst i słowa własne, jeden z przebojów imprez


              Odpływam w inne światy, zieloną nicią niebo szyte
              Zapiera dech
              Szalony śmiech
              Tańczą karminy i błękity...!
              I po co mi to wszystko było,
              chore uczucia, kiepska miłość
              wiruje bladoniebieski kurz,
              nie ma już nic! mnie nie ma już!

              Mgła!
              Mgła i ciemność, mgła i ciemność!
              Mgła!

              Kapią kolory, widzę muzykę
              W ustach smak słodki, nierzeczywisty
              Ciemność okryła mnie skrzydłami
              Spijam powietrze słomką srebrzystą
              Nie czuję bólu, nie chcę już myśleć,
              Słucham kolorów, wiruje światło
              oni są niczym! nic już nie znaczą!
              ale od siebie odejść niełatwo...

              Mgła!
              Mgła i ciemność, mgła i ciemność!
              Mgła!


              A jakie rysunki... u la la. Okropne i straszne.
              • mama_kotula i drastycznie ;( 15.11.08, 02:46
                Z góry przepraszam moją mamę, że byłam taka okropna.
                Zresztą, mama już to czytała, to mogę wkleić.

                23.08.1997
                Wpadła, gdy leżałam na rozścielonym łóżku w dżinsach i glanach i czytałam Medycynę Sądową.
                - Co to za barłóg?? - wrzasnęła.
                Po pierwsze, to nie barłóg, tylko łóżko. Po drugie, czyste. Po trzecie, fakju.
                - A to co ma być?? - wrzasnęła drugi raz, pokazując na podłogę.
                Ślepa, czy co? Toż przecież widzi, że to piżamka. Trochę zwichrowana, ale czysta.
                - A na tym oknie to co jest? - trzeci krzyk, tym razem z nutą lekkiej rozpaczy.
                A na tym oknie, to kochana mamo, jest kiepownica z popiołem wytrzęsionym z lufy. A lufa, kochana mamo, to jest takie szklane urządzenie do palenia ganji. A ganja, kochana mamo, to jest inaczej marihuana. A poza tym, kochana mamo, to jest ku.wa MÓJ pokój i MÓJ osobisty syf, więc ja cię ładnie proszę, odpieprz się ode mnie.
                - Jak ty możesz tak żyć?
                - A dziękuję, mamusiu, pomalutku, pomalutku... nie narzekam.



                30.08.1997, siedząc w Joyu
                Już miałyśmy z Dorothy wychodzić, kiedy przyszedł Maniak.
                - Heloo, skarbie - rzucił od progu, opluwając się na okoliczność wady wymowy i niewymawiania czystego "s".
                Oniemiałyśmy. Obie.
                - Yyyy - stęknęła Dor - a do kogo to było?
                - Do niej - wyszczerzył się Maniak.
                - Tula, ty jesteś jego skarbem? - zdziwiła się Dor.
                - Cholera, musiałam być bardzo pijana - mruknęłam.
                - Bardzo. Bardzo - miauknął w rozmarzeniu Maniak.
                - Milcz, zboczeńcu - warknęłam, oblewając się zapewne purpurą.
                - No już nic nie powiem - obraził się Maniak.
                - Powiesz - ożywiła się Dorothy - chodź z nami do Joya, popijemy, pogadamy.
                - Oooo, idę - kiwnął głową z entuzjazmem.
                - Oooo, nie idziesz - syknęłam.
                - Tula, zamknij się. Maniak idzie z nami i wyspowiada się ślicznie z tego, co robiłaś przedwczoraj. Prawda?
                - Maniak, milcz, bo ja cię uszkodzę.
                - Mnie? Swojego jak ty do mnie mówiłaś... eee... mastera?
                - MANIAK, ZAMKNIJ SIĘ K.WA!!!!!!!!!

                19.05.1997
                Mama postanowiła, że mnie odprowadzi dzisiaj do szkoły. Właściwie to nie dziwię się jej desperackiemu postanowieniu. Właściwie nie mam nic przeciwko odprowadzaniu do szkoły, ponieważ wyjście od boiska jest otwarte przez 24h na dobę i - jak to ktoś mądry powiedział - wyrzucą go drzwiami, to wlezie oknem, tyle że akurat na odwrót.
                Wyszłyśmy z domu, oczywiście obrażone na siebie. Rzuciłam plecak na ziemię obok malucha.
                Nagle hałas niemożebny, bo nadjechała śmieciarka. I mnie poraziło.
                Nie, Dzienniczku, sama okoliczność przejazdu śmieciarki nie jest porażającym wydarzeniem.
                Gapiłam się na tę śmieciarę, i gapiłam się, z otwartą buzią i musiałam pewnie wyglądać jak debil.
                - Wsiadasz, czy nie? - usłyszałam gdzieś z bardzo daleka.
                - Arghhh - rozpacz wydarła się ze mnie stłumionym westchnięciem.
                - Co się stało? Zawiesiłaś się? - zdziwiła się moja mama.
                - Arghhhhh - jęknęłam po raz kolejny, nadal wlepiając wzrok w śmieciarę.
                On. Wtaczał blaszany kubeł z powrotem do pomieszczenia zsypowego. Spocony. W pomarańczowych ogrodniczkach. Nieogolony. Brudny.

                Arghhhh. W sobotę w Joyu całowałam się z demonicznym artystą. Błąd, błąd, błąd myślowy. W sobotę w Joyu całowałam się ze śmieciarzem.
                Boże, spraw, aby mnie to po nocach nie straszyło.


                2.12.2000 (w stanie wiadomym)
                - Madzia. Ty zapałki jesz?
                - Yyyy...
                - Madzia. Ty jesz zapałki!!!
                - No fajne są. I tego, no... głodna jestem.
                • mmaupa Re: i drastycznie ;( 15.11.08, 18:44
                  Cudne, cudne po prostu! Dawaj wiecej!

                  I pamietaj, zadna praca nie hanbi! Ja np. smieciarzy darze o wiele wiekszym
                  szacunkiem niz artystow.
                  • ding_yun Re: i drastycznie ;( 15.11.08, 19:30
                    Kotula!! Uwielbiam Cię, zakładam Twój fanklub, pragnę więcej i
                    więcej!

                    Ech, dlaczego ja byłam zawsze taka grzeczna i ułożona?? Teraz nie
                    mam takich fajnych pamiętników :( Moje ograniczały się do smęcenia,
                    że nikt mnie nie kocha bo jestem brzydka (to akurat wtedy była
                    święta prawda). Uczyłam się non-stop i jeszcze na domiar złego
                    ciągle jakieś konkursy z geografii i angielskiego zaliczałam.
                    Największy przejaw buntu na jaki się zdobyłam to było związanie się
                    z jednym z chłopakiem z mojej klasy, którego non-stop wyrzucać ze
                    szkoły. Nasz związek był oczywiście niesamowitym szokiem dla
                    wszystkich i przez miesiąc moja sława nie miała sobie równych :P
                    • mama_kotula Re: i drastycznie ;( 15.11.08, 19:47
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/mg/bd/q4ws/uOtTkJU4O1c6fBeefB.jpg
                      • kaliope3 Re: i drastycznie ;( 15.11.08, 22:10
                        Kotulo-to jest świetne! Ty powinnaś, kurczę, pisać i wydawać!
                        Z tymi śmieciarzami to musi być coś na rzeczy-2 razy w życiu zdarzyło mi się
                        najpierw z zainteresowaniem obserwować jednego przy wytężonej pracy, a potem to
                        już wręcz wypatrywać śmieciary w celach obserwacyjnych;)
                • nessie-jp Re: i drastycznie ;( 18.11.08, 18:03
                  Kotulo, bardzo proszę
              • ananke666 Re: Język nastolatków 16.11.08, 12:17
                Popłakałam się ze śmiechu!
      • the_dzidka Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:46
        > Młodzież jak świat światem miała swój żargon, który szokował
        szacowne starsze panie.

        A w te twoje rumieńczyki chcesz? ;-)
        • anutek115 Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:49
          No z ust mnie szefowa wyjęła :-))).
          • lezbobimbo Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:01
            anutek115 napisała:
            > No z ust mnie szefowa wyjęła :-))).

            Co robilas w ustach u szefowej? Zmienilas rozmiar na tyciuchna wrózke? :)
        • mama_kotula Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:56
          No za co, za co? ;(((

          Toż przecież to fakt niezaprzeczalny, że żadna z nas tutaj nigdy nie będzie szacowną starszą panią. Ja na pewno nie zamierzam takową być, przynajmniej przez następne dwudziestopięciolecie <patrzy znacząco na nowo zaczętą robótkę - czapkę w kształcie Flying Spaghetti Monster, którą zamierza dumnie nosić przez całą zimę>.
          • agawa79 Re: Język nastolatków 14.11.08, 15:17
            mama_kotula napisała:

            <patrzy znacząco na nowo zaczętą robótkę - cz
            > apkę w kształcie Flying Spaghetti Monster, którą zamierza dumnie
            nosić przez ca
            > łą zimę>.
            >

            O taką? O taką o?
            www.flickr.com/photos/pixysticks/2357008490/
            Bo ta pięęęękna jest. :) Czy tam bjutiful. ;)
            • mama_kotula Re: Język nastolatków 14.11.08, 15:20
              Taką:
              https://www.venganza.org/images/halloween/me_side_big.jpg

              dla dziewiarek służę przepisem:
              www.venganza.org/spread/hat.htm
              • agawa79 Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:01
                Lecę po włóczkę. :) Będzie pasować do martensów f kfiatuszki,
                prawda?;)
      • lezbobimbo Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:32
        Kotula, swietny pamietniczek, autentyk! :))) Zywa mowa niczym zywa woda :))
        Zeby zazgrzytaly mi tylko przy smiechawie na maxa i przy pozytywnych ludzikach
        ;PPPP (dobrze przynajmniej, ze nie bralas losiku w swe wlasne lapki;)))
        A reszta ma swój wdziek i podoba mi sie nawet :D
        Jestes i bylas sex, po prostu sex!

        Btw, chodzic w dluga i isc w dluga uzywamy bardzo czesto i od wieków w naszy
        osobistej famule (my z Pozka:)
    • slotna Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:53
      "Luknac" to i ja mowie. Uzywam tez:
      - siewka, mon
      - elo, ziom
      - osocho?
      - wtf?
      i jeszcze paru innych ciekawostek - oczywiscie dozuje te charkniecia (jakby to Stiller ujal) stosownie do okazji, tj moge tak sobie pouzywac w rozmowie z moja mamusia, ktora sama rzuca "zajebiaszczo" i znajomymi, ale juz obcy ludzie chocby i w moim wieku mogliby co najmniej zle zrozumiec :) A dla mnie to zabawa.
      Natomiast w rozmowach mojego brata z kumplami typowym substytutem "nie zgadzam sie z twoim zdaniem" jest "chyba cie posralo!" itp itd. To juz jest problem, przyznaje.

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • dakota77 Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:54
        Co to siewka,mon? Bo ja nie na biezaco jestem.
        • slotna Re: Język nastolatków 14.11.08, 15:02
          Hmmm... wlasnie sprawdzilam, i to bylo piec lat temu, wiec to chyba ja nie jestem na biezaco :) To z tego bloga, od Czerskiego: gadugadu.blog.pl/

          O, mam:
          czerski.art.pl/gadugadu/023.gif
          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
        • ready4freddy Re: Język nastolatków 17.11.08, 22:10
          mon to z Dzamajki, mon. od razu widac, ze pewnie pveka nie kumasz :) ech, gdzie
          te czasy...

          bajdeuej, raczej ema niz elo sie mowi(lo, bo jezyk gietki, w miejscu nie stoi) :)
      • mama_kotula Re: Język nastolatków 14.11.08, 14:58
        CytatNatomiast w rozmowach mojego brata z kumplami typowym substytutem "nie zgadzam sie z twoim zdaniem" jest "chyba cie posralo!" itp itd. To juz jest problem, przyznaje.


        Iii tam, kiedyś też tak bywało. Może nie "posrało", a "pogięło", ale kaliber obelgi ten sam ;)
        Rany bossskie, w jakich ja sie kręgach wulgarnych obracałam, tak teraz myślę, znaczy ten teges, elitarne liceum, tjaaa...
        • slotna Re: Język nastolatków 14.11.08, 15:08
          Wiem, ze bywalo, nie chodzi mi o zle nowe czasy :) tylko o to, ze moj brat akurat nalezy do tej grupy kurwujacej bezmyslnie. I naprawde mam problem z dogadaniem sie z nim, wydaje mi sie, ze sam nakreca w sobie agresje poslugujac sie takim a nie innym slownictwem.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • jota-40 Re: Język nastolatków 14.11.08, 16:45
            Hm. Ekhm. Wypowiem się, jako szacowne, starsze pokolenie, jako że od mojej matury minęło już ponad ćwierć wieku (aaaaaa!!!!) i w związku z tym jestem targetem krucafuksa ;))). Otóż jest tak: mnie ten slang raczej bawi i też uważam, że - w mniejszym lub większym stopniu - był zawsze obecny. Kiedyś miał może słabszy nalot pseudo-angielszczyzny, ale przecież był, jak najbardziej!
            Ja sama czasem używam niektórych takich zwrotów, raczej w konwencji żartu, moi znajomi podobnie. Raczej nie miewam przy tym problemów z poprawną polszczyzną.
            Moje nastoletnie dzieci też nie. Mają bogaty zasób słownictwa i wypowiadają się bardzo kwieciście, a czasem wręcz ozdobnie. A że rzucą sobie okazjonalnie "imprą", czy "wypasem"...
            Nie wiem, mnie ten język zupełnie nie gorszy, chociaż oczywiście fragmencik Dzidki jest nie do zniesienia - tyle, że przy okazji strasznie śmieszny! ;)
            • agnieszka_azj Re: Język nastolatków 14.11.08, 16:48
              Jota-40 mogę sie podpisać pod każdym Twoim słowem (łącznie z maturą
              ćwierć wieku temu).

              Nie mam problemow w porozumieniu się z własnymi dziećmi -
              generalnie mówimy tym samym językiem.
    • mankencja Re: Język nastolatków 14.11.08, 16:54
      nie słyszałam, żeby ktoś używał tego typu słownictwa w takim
      natęzeniu, a sama jeszcze jestem młodzieżą (starszą młodzieżą, ale
      zawsze to coś). sama czasem - tak dla jaj - czymś tego typu rzucę.
      przykładowo, typowe pożegnanie z moją przyjaciółką brzmi "no to do
      zo, zią" (do zo - do zobaczenia; zią - ziom). albo sytuacja z
      dzisiejszych cwiczeń z francuskiej literatury średniowiecznej.
      miałyśmy w grupach pięcioosobowych przeanalizować dany
      aspekt "tristana i izoldy". zastanawiałyśmy się nad znaczeniem
      napoju magicznego i w pewnym momencie, nie wiem, kto zaczął,
      przeszłyśmy na "gwarę młodzieżową". coś w stylu: "tristan był wporzo
      ziomem i sam z siebie cudzej laski by nie wyrwał i nie narobił
      takiej maniany". a potem grzecznie streściłyśmy to w miarę poprawną
      i literacką francuszczyzną.
      • mama_kotula Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:22
        Cytat
        zastanawiałyśmy się nad znaczeniem
        napoju magicznego i w pewnym momencie, nie wiem, kto zaczął,
        przeszłyśmy na "gwarę młodzieżową". coś w stylu: "tristan był wporzo
        ziomem i sam z siebie cudzej laski by nie wyrwał i nie narobił
        takiej maniany"


        Pewna Kamila z mojej klasy w szkole średniej, dziewczę skromne i bardzo ułożone, na lekcji języka polskiego:
        - ...podczas gdy Tadeusz ... yyy... zawalał do Zosi...
        - Chciałaś powiedzieć, że adorował Zosię? - roześmiał się polonista.
        - Uhm, przecież powiedziałam.
        • mankencja Re: Język nastolatków 14.11.08, 18:00
          my tak tylko miedzy soba, na szczescie :)
    • croyance Re: Język nastolatków 14.11.08, 16:54
      Przepraszam ja Cie bardzo, ale 'luknac' to mowilam ja sama, w wieku
      lat 14, a stara baba po trzydziestce jestem, wiec to chyba nie taka
      znowu nowosc ...

      A 'wapno na druty', 'jareccy' etc.?
      Mlodziez zawsze cos tam wymysli nowego ...
      • agawa79 Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:00
        croyance napisał:

        > Mlodziez zawsze cos tam wymysli nowego ...

        Wymyśli i wyrośnie. :)
        Pamiętam, że jako nastolatka czasem mówiłam "po nastolęcemu", ale
        używałam języka rodem z pamiętnika Mamy_Kotuli tylko w towarzystwie
        ludzi w moim wieku. Ze starszymi rozmawiałam po ludzku. :)

        Teraz czasem też mówię "luknąć", ale to zawsze jest z przymrużeniem
        oka. ;)
        • lezbobimbo Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:20
          Luknij przez uindoua, czy pipole nie goluja ;) - oraz life is brutal and full of
          zasadzkas, but there are very nice chwile sometimes and for this chwile warto
          live - to byly dowcipy mlodziezowe z Filipupki, kiedy angielski wlasnie wszedl z
          wielkim szumem do polszczyzny na poczatku lat 90ych :)

          Wiekszosc skrótów nowomownych jest dla mnie spoko ;) tzn moge przezyc. Nara,
          sorki, spoko, do-zo, zara, sklera, prety itd - czemu nie? Szybkie, praktyczne
          :)))))
          Lukac - tez mi sie podoba. Podoba mi sie tez, gdy ktos gwary nowej uzywa z
          wielkim przymruzeniem oka, n.p. wielu mych znajomych specjalnie mówi loflof albo
          zią - wlasciwie tylko pare osób w Polsce spotkalam, co mówia w ten sposób na serio..

          Nienawidze tylko kilku okreslen, w tym "beka" "beka na maksa" "brecht"
          "totalnie" "zajefajne" "kreatywny" i "na ful". ARRHRRHHHR! Pozagryzam!

          Z kolei gdy ktos uzywa spontanicznie soczystych przeklenstw co chwila, to
          przyznam, ze to mi sie bardzo podoba i Uwielbiam Wrecz Zajebiaszczo ;)))) Znam i
          bardzo powazam paru wirtuozów i wirtuozki w tej dziedzinie, lof lof! ;)))))
          • biljana Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:28
            lezbobimbo napisała:

            > Nienawidze tylko kilku okreslen, w tym "beka" "beka na maksa" "brecht"
            > "totalnie" "zajefajne" "kreatywny" i "na ful". ARRHRRHHHR! Pozagryzam!

            zgadzam się w 100%. Dodałabym jeszcze do tej listy fokusowanie się na czymś,
            czardżowanie i tym podobne kwiatki korporacyjne
          • kkokos Re: Język nastolatków 14.11.08, 18:53
            oraz life is brutal and full o
            > f
            > zasadzkas, but there are very nice chwile sometimes and for this chwile warto
            > live - to byly dowcipy mlodziezowe z Filipupki, kiedy angielski wlasnie wszedl
            > z
            > wielkim szumem do polszczyzny na poczatku lat 90ych :)
            >

            a ja pamiętam, że life is brutal and full of zasadzkas było przebojem gdzieś
            między moją pierwszą a drugą klasą liceum, czyli gdzieś w latach 82-83.
            nie mówiliśmy impra, oczywiście, tylko biba (i odkrycie na łacinie, że to
            zapewne od bibo, bibere :) pamiętam zachwyt klasowego lidera naszych bibek, że
            on sam to, właśnie w tej chwili, odkrył oraz chichot łacinniczki na widok jego
            miny) oraz balanga. słowo balanga, zwłaszcza w wersji balanżka, działało na moją
            matkę mniej więcej tak, jak słitaśny na mnie dziś.
            • tippi Re: Język nastolatków 15.11.08, 11:13
              >nie mówiliśmy impra, oczywiście, tylko biba (i odkrycie na łacinie, że to
              > zapewne od bibo, bibere :)

              biba jest jeszcze używane! należę do grona starszej młodzieży i zdarza mi się
              wtrącać różne określenia, ale nie w rozmowie z osobami starszymi. I nigdy nie
              używam ich w takim natężeniu jak figuruje w gazetkach typu Bravo.
              Najlepsze jest, że czasem używam różnych określeń myśląc że pochodzą ze slangu
              młodzieżowego, a po jakimś czasie dowiaduję się, że jest to gwara poznańska!
              (mieszkam w Poznaniu). Czyli identyfikując się z młodzieżą nieświadomie
              rozpowszechniam określenie gwarowe :]
              lol :P
      • slotna Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:20
        Teraz mi sie przypomnialo, ze po wakacyjnej pracy w Niemczech mowilam przez jakis czas "kuknąć" :D

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
        • lezbobimbo Re: Język nastolatków - guck mal mein Pulli ;) 14.11.08, 17:28
          slotna napisała:
          > Teraz mi sie przypomnialo, ze po wakacyjnej pracy w Niemczech >mowilam przez
          jak is czas "kuknąć" :D

          A to nieprawidlowe? ;)
          Ja z Poznania, tam mówilo sie czesto kuknij, zakukac itp wlasnie w tym
          znaczeniu.. nawet nie bylam swiadoma, ze to germanizm :)))
          Kukus w okolicach niemieckiego zaboru znaczy wiec podgladacz ;P
    • lezbobimbo Re: Język nastolatków 14.11.08, 17:26
      the_dzidka napisała:
      > Słuchajcie, ja czasami kupuję sobie gazetki typu Bravo Girl albo
      > Bravo Love ;-) ot tak, zeby wiedziec, co kręci tzw. "dzisiejszą
      > młodzież".

      Guilty pleasures juz maja swój osobny watek ;P

      > No i tak sobie myślę, że ona, ta młodzież z Bravo mówi jakimś
      > totalnie koszmarnym językiem :)))))) MM chyba cierpiałaby bardzo,
      > słysząc to :)

      Ja za to cierpie, gdy ktos uzywa slowa "totalnie" ;>>>> To wlasnie dla mnie
      przyklad straszliwej nowomowy anglo-lacinskiej na sile i nie do przyjecia ;)))
      Caly kregoslup usiluje mi od tego wyskoczyc z pleców, tak mie skreca gdy to
      slysze ;P
      Oprócz "totalnie (tu wstaw dowolny przymiotnik lub rzeczownik)" nie przepadam
      tez za zestawieniem super- z polskimi slowami, n.p.
      superzabawa, superimpra, superlaska... zawsze to czytam odruchowo po polsku,
      tzn. supe-RZ-abawa ;P
      • jota-40 Re: Język nastolatków 14.11.08, 18:06
        Owszem, na dźwięk "super"-czegokolwiek dostaję dreszczy. I "zajefajnego" też nie
        trawię.
        Ale protestuję: Life is cruel and full of zasadzkas nie narodziło się w latach
        90-tych; to kursowało jeszcze w latach siedemdziesiątych - i już wtedy lekko
        trąciło padliną ;>>. Podejrzewam, że powstało jeszcze wcześniej. Mam skądinąd
        taką skromną słabostkę - wiem, to się kwalifikuje do coming outów - przepadam za
        wszystkimi durnymi dosłownymi tłumaczeniami, wiecie "bez ogródek" - "without
        little garden" i tak dalej ;).
        • anutek115 Re: Język nastolatków 14.11.08, 18:10
          Ja wolę wersję "Life is brutal and full of zasadzek", to "zasadzek" zawsze
          powoduje taki intensywny namysł na twarzy słuchającego, widać, jak mu się tekst
          tłumaczy w głowie...
        • villanden Re: Język nastolatków - doslowne tlumaczenia 18.11.08, 17:29
          jota-40 napisała:
          /.../
          >Mam skądinąd
          > taką skromną słabostkę - wiem, to się kwalifikuje do coming outów -
          przepadam z
          > a
          > wszystkimi durnymi dosłownymi tłumaczeniami, wiecie "bez ogródek" -
          "without
          > little garden" i tak dalej ;).

          Ja tez je uwielbiam :-))! "Straight from the bridge" (prosto z mostu)
          "Coffe on the table" (kawa na lawe)
          Jakie inne znacie? :-)
          • dakota77 Re: Język nastolatków - doslowne tlumaczenia 18.11.08, 17:33
            Tu np. jest tego troche:-):
            www.angielski.edu.pl/humor/zabawne_nieprawdziwe_idiomy_390.html
            • alitzja Re: Język nastolatków - doslowne tlumaczenia 18.11.08, 17:38
              A tu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=84685128
              jest cały wątek o nieprawdziwych idiomach.
    • klaudziol :) 15.11.08, 16:56
      mam 14 lat
      i muszę obronić nastolatków... :)
      Nie znam ani jednej osoby , która by się tak wypowiadała =P

      a Bravo Girl czytałam raz w życiu (o Bravo Love nawet nie wiedziałam :P) i na
      tym się skończyło ;P
      • the_dzidka Re: :) 15.11.08, 17:04
        > mam 14 lat
        > i muszę obronić nastolatków... :)
        > Nie znam ani jednej osoby , która by się tak wypowiadała =P
        >
        > a Bravo Girl czytałam raz w życiu (o Bravo Love nawet nie
        wiedziałam :P) i na
        > tym się skończyło ;P

        Wracasz mi wiarę w młode pokolenie :)
        Przeczytaj sobie Bravo Love, można pęknąć ze śmiechu :)
        • aasiek Re: :) 17.11.08, 17:28
          Bravo Love? A co to takiego? (zdziwiła się Joanna, lat 27).

          Swoją drogą, do pasji doprowadza mnie pogarda wyrażona słowami "ale żal" lub, co gorsza, "żal.pl". Wszystkie możliwe ostre narzędzia otwierają mi się w kieszeni. Powiedzcie, że nie w tym jestem sama! :)
          • ready4freddy Re: :) 17.11.08, 22:11
            nie jestes! :)
        • ready4freddy Re: :) 17.11.08, 22:16
          zaprawde, Dzidko, zamieszalista mie w glowie tym bravo love - jest takie
          zupelnie OSOBNE wydawnictwo? wow, ze tak powiem :) kiedys to w bravo i popcornie
          byly tylko listy do redakcji, czy lepsze jest DM (tak!!!), czy jakis tam rock
          (ze jak?) :)
          • szprota Re: :) 18.11.08, 00:34
            "Za moich czasów" była raczej walka tych spod znaku DM z tymi spod znaku New
            Kids on The Block.

            Jechałam ja kiedyś, pierwszy i ostatni raz na kolonie, w czternastej wiośnie
            życia. W pociągu dziewczę w moim wieku, ruda grzywka, cudownie długie,
            szarozielone pazurki.
            -A ty czego słuchasz? - zagaduje mnie dziewczę po kilku wstępnych uprzejmościach.
            -Ja słucham Depeche Mode - odpowiadam, prężąc się z dumy.
            -Właściwie to powinnam ci...[cenzura, niech będzie, że mnie uszkodzić] -
            odpowiada na to, jak się później okazało, Majeczka. -Bo ja to punkówą jestem.
            Zaraziła mnie miłością do Armii. Słuchałam jej długo po tym, jak Majeczka
            zrzuciła punkowe ciuszki i zaczęła uczęszczać na dyskoteki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka