Dodaj do ulubionych

Laura a Esmeralda, Nora a Arleta

07.01.09, 16:22
Florian a Brajan. Ignacy a Fabienne. Aurelia a Kristal. Melania a Izaura? :)

Na czym polega różnica? Dlaczego jedne z tych imion są szlachetne, a inne
dziwaczne?

Autorka z takim zapamiętaniem nadaje swoim bohaterom pozytywnym udziwnione
imiona (Nora Górska! Boziu!) że można by ją podejrzewać o gusta zbliżone do
Kopiec Mamusi. A jednak Kopcowie są tymi złymi i głupimi, a Borejkowie od Laur
i Nor
Obserwuj wątek
    • znowuniedziela Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:33
      O ile Ignacy Stryba jest jeszcze do przyjęcia, to Laura Pyziak i
      Róża ( ;)) ) Pyziak brzmią śmjeisznie, równei śmeisznie jak te
      nieszczęsne Esmeraldy, Arlety i Pascale Kopcowie ;))
      Bo u nas w Polsce sa najpopularniejsze nazwiska obojętne, natomiast
      jakiekolwiek , z jakimkolwiek wydźwiękiem-musi pasowac do całości ;))

      Co0 do Nory Górskiej-może miec np na imię Eleonora (a Nora to
      zdrobnienie ). Podoba mi się to imię akurat-ale imię jej siostry Ani-
      zupełnie do całości owej nie dostosowane, bo takie zwyczajne...Jakby
      tak Anie zamienic na Anastazję ?? Może ta Ania to zdrobnienie, jak
      sądizcie ?? Eleonora i Anastazja ;))-ślicznie ;))
      • zieleniack Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 18.01.09, 18:25
        co z tego, że synowie Rojków nazywają się zwyczajnie, skoro córka
        Roberta też sie z tym swoim imieniem z choinki urwała? Może to nie
        Robert tą nóżką tupnął, a Natalia?
    • iwoniaw Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:34
      Co do imion Pyziakówien - zgoda, było tu już na ten temat (że wcale Kopcowie
      gorzej/ pretensjonalniej niż Borejkowie dzieci nie nazwali).
      Natomiast nie rozumiem, dlaczego imię Ignacy wydaje ci się niestosowne dla
      dziecka, moim zdaniem jest całkiem zwyczajne i normalne.
    • soova Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:35
      Powiem przewrotnie: zarówno imiona Arleta i Esmeralda, jak i Laura i Róża mają w opinii osób, które im je nadały, upiększyć noszące je dziewczynki. Na poziomie rodziny Kopców upiększanie odbywa się za pomocą nadawania imion pozytywnych bohaterek telenowel brazylijskich, na poziomie Borejków - imion pozytywnych bohaterek literackich (choć nie wiem, czy bohaterka "Cudzoziemki" była taka pozytywna :), ale przyjmijmy, że róża ogólnie kojarzy się /i słusznie!/ z czymś pięknym). I teraz sedno sprawy: wiemy, że sensem życia dziewczyny w świecie Jeżycjady jest zamążpójście najpóźniej w dniu odebrania dyplomu ukończenia studiów :), a co za tym idzie, przyjęcie nazwiska męża, no, najwyżej dodanie go do swojego (--> dr hab. Borejko-Stryba, choć to nie do końca dobry przykład, bo Gabriela wyszła za Grzegorza w toku już rozwiniętej kariery naukowej, więc zwyczajnie trudno, żeby pozbywała się znanego już nazwiska... właśnie, jak właściwie nazywała się między rozwodem a drugim ślubem???:)). W takiej sytuacji zatem oczywiste jest, że równie groteskowo brzmiąca Róża czy Laura Pyziak, a nawet Nora Górska, co Esmeralda Kopiec, musi w pewnym momencie znaleźć sobie odpowiedniego narzeczonego, a po ślubie przyjąć jego nazwisko. Jakie zatem imiona nadaje się Pyziakównom czy potomkiniom innych sióstr Borejko, nie ma to większego znaczenia. :)
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:56
        Ale przecież niejedna Laura wśród bohaterek brazylijskich. A z kolei Arleta,
        jakie piękne imię, Pyziak Arleta, no po prostu padać do nóżek z różami w zębach....
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:23
          nessie-jp napisała:

          > Ale przecież niejedna Laura wśród bohaterek brazylijskich.

          a wbrew pozorom nie :) laura pojawia się znacznie częśćiej w filmach
          amerykańskich! w telenowelach są marie fernandy, a taka odważna
          fanka telenowel, by córkę nazwać fernandą, chyba się jeszcze w
          polsce nie znalazła :)
          i co trzecia bohaterka to soledad, ale w polsce nie przejdzie, nie
          kończy się na a, więc nie daje jednoznacznej informacji o płci, obce
          jest bardzo i nawet do niczego polskeigo nie podobne, a poza tym kto
          to widział dawać dziecku na imię "samotność"...
          • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:49
            Na upartego konczy sie na a :) To d to jest takie cichutkie, ze ja go czasem nie
            slysze. Dolores funkcjonuje bez problemu (w Polsce moze jeszcze nie), a wiadomo,
            co oznacza. Mercedes tez. Hiszpanie sa dziwni ;)
            • mankencja Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:22
              > Hiszpanie sa dziwni ;)

              moje ulubione hiszpanskie imie meskie to Jesus Nińo (dzieciątko
              Jezus). uwazam, ze najlepiej pasuje do poteznego, mrukliwego
              kierowcy tira :)
              • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:27
                Hehe :) Ja jeszcze lubie katalonskie imie Montsé - zdrobnienie od... Montserrat.
                "Popekana gora"... (oczywiscie od gory z sanktuarium :))
                -Witaj, mam na imie Popekana Gora, a Ty?
                -Milosierdzie Bole
                :p
                Zreszta w katalonskim istnieje tez imie Mercè...
                • mankencja Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 13:47
                  katalonskiego bede sie uczyc od przyszlego semestru :)
                • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 18:54
                  z tej samej półeczki jest jeszcze Caridad :)
            • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 18:53
              klymenystra napisała:

              > Na upartego konczy sie na a :) To d to jest takie cichutkie, ze ja
              go czasem ni
              > e
              > slysze.

              fakt, masz rację, jeśli przyjąć zasadę zapisywania fonetycznie, to
              będzie to Soleda, tyle że z polskim akcentem na e :)

              >>Dolores funkcjonuje bez problemu (w Polsce moze jeszcze nie), a
              wiadomo
              > ,
              > co oznacza. Mercedes tez.

              owszem, funkcjonuje w Polsce, ale jako dziwoląg - i mogę sie
              założyć, że rodzice nadający to imię nie wiedzą, co oznacza

    • karolina_w_gazecie Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:41
      > mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko "Ignacy", a jeśli chce
      zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
      > imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

      Ja właśnie chciałam zachować tradycję rodową. Dlatego mój (z przyczyn
      estetycznych)Ignaś NA DRUGIE ma Józef ;)
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:53
        O, czyli jednak Ignacy wraca do łask?

        No, ale jednak te 16 lat temu (jak się I. rodził) było to imię bardzo dziwaczne,
        imię dla dziadka, nie dla dziecka :)
        • iwoniaw No tak, bo Ignacy i Kazimierz to się rodzą od razu 07.01.09, 18:59
          z wąsem (siwym!) i fotelem bujanym :-D

          > imię dla dziadka, nie dla dziecka :)
          • kkokos Re: No tak, bo Ignacy i Kazimierz to się rodzą od 07.01.09, 19:41
            iwoniaw napisała:

            > z wąsem (siwym!) i fotelem bujanym :-D


            ależ oczywiście, że tak!!! są takie imiona, obok ignacego jest np.
            dionizy, który nie może mieć lat trzech, za to 75 -jak
            najbardziej. :)
            to działa oczywiście w obie strony, bo z kolei np. leszek, marek czy
            jacek odmładzają :)

            pamiętam, że ciężko mi było przyjąć prawdę, że mordechaj anielewicz
            nie miał 60 lat...
            • mankencja Re: No tak, bo Ignacy i Kazimierz to się rodzą od 08.01.09, 13:53
              > pamiętam, że ciężko mi było przyjąć prawdę, że mordechaj
              anielewicz
              > nie miał 60 lat...

              ja nie mialam tego problemu chocby dlatego, ze nie znam zadnego
              mordechaja, w zwiazku z czym nie kojarze tego imienia z zadna grupa
              wiekowa :)
        • the_dzidka Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:32
          Synek koleżanki (15 miesięcy) ma na imię Ignacy Stanisław. Mnie się
          to jednak nie podoba (tak samo, jak już pisałam, Kazimierz dla
          malucha)
        • plecha1 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.10, 21:59
          Znajomy dzieciak, obecnie mający 16 lat, ma na imię Ignacy :) Był też Ambroży,
          mniej więcej w tym przedziale wiekowym (chyba rok starszy od Ignacego). Toteż
          byli tacy, którzy nadawali dzieciom takie imiona.
    • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:50
      >
      > Na szczęście dzieci Rojków przełamują ten schemat. Widać Robrojek
      tupnął rudą
      > nóżką i nazwał synów po ludzku.
      >
      Hehe... Biorąc pod uwagę, że pierworodnej córce dał na imię Arabella
      (Bella to wśród moich znajomych bardzo popularne imię dla psicy),
      można uznać, że wiedziony doświadczeniem życiowym chciał oszczędzić
      synom imion wyróżniających spośród rówieśników:)

      Swoją drogą imię Szymon stało się popularne dopiero w ostatnim
      dziesięcioleciu, znam chyba tylko jednego Szymona w wieku pomiędzy
      25 a 50 lat (wyłączając mojego brata, który ma tak na drugie po
      pradziadku). :)

      Jeśli chodzi o bohaterów Jeżycjady, którzy swoje pociechy
      nazywają "po ludzku", trzeba wspomnieć Maćka i Kreskę. Ich córki:
      Katarzyna, Magdalena i Maria noszą imiona zakorzenione w polskiej
      kulturze i równie popularne teraz co 20, 50 i 100 lat temu ;)
      • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:11
        Marysia i McDusia to po Kossakównach, zaloze sie o miliony! :))))
        • mmaupa Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:20
          E, ja mysle, ze raczej biblijnie. Nawrocone grzesznice.
        • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:26
          lezbobimbo napisała:

          > Marysia i McDusia to po Kossakównach, zaloze sie o miliony! :))))
          >

          Nie sądzę...
          To często spotykana zbitka imion, jak Piotr i Paweł, Szymon i Piotr,
          Jacek i Agatka, Jaś i Małgosia, Marian i Marianna, Cyryl i Metody,
          Adam i Ewa ;)
          Jest taka prawidłowość psychologiczna, że kiedy rodzą się bliźnięta,
          rodzice traktują je jak pewną całość i zazwyczaj nadają imiona,
          które do siebie "pasują". Dzięki temu dzieciaki mają nie tylko
          urodziny, ale i imieniny w tym samym dniu :P
          • zieleniack Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 18.01.09, 18:35
            racja, znam bliźniaczki Danute i Agnieszke, czyli innymi słowy...
            Danusię i Jagienkę, bo Agnieszka i Jagienka od tego samego imienia
            pochodzą
            • tin_tian Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 18.01.09, 18:41
              zieleniack napisała:

              > racja, znam bliźniaczki Danute i Agnieszke, czyli innymi słowy...
              > Danusię i Jagienkę, bo Agnieszka i Jagienka od tego samego imienia
              > pochodzą

              o, ja też znam takie bliźniaczki ;)
      • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:16
        taria napisała:
        > Hehe... Biorąc pod uwagę, że pierworodnej córce dał na imię >Arabella > (Bella
        to wśród moich znajomych bardzo popularne imię >dla psicy),

        Wlasnie, Arabella Rojek to przeciez taka same dziwozona jak Esmeralda Kopiec!
        Mi sie z kolei Arabella nieodparcie kojarzy z klacza pelnokrwista arabska ;PPP

        Nie mógl jej zwyczajnie nazwac IZABELA? Piekne imie i nosne. I jakie literackie
        nawiazanie do Lalki Prusa ;P albo do tych wszystkich Izabel
        Czartoryskich-Potockich, które szlachecko zasluzyly sie dla naszej kultury
        (muzea stawialy itd)
        Oprócz Izy móglby tato Rojek zdrabniac ja na Belle w chwilach pretensjonalnego
        nawiazywania do Pieknej i Bestii, o czym cala ksiazka traktuje ;P
        • zieleniack Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 18.01.09, 18:36
          mam identyczne skojarzenia z imieniem "Arabella" (w sensie, z
          koniem). Myślałam, że jestem w tym poglądzie odosobniona;)
          • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 19.01.09, 15:37
            Mnie to się kojarzy z czeskim serialem dla dzieci, nadawanym w Teleferiach czy
            Teleranku, czy jakoś tak...
      • dakota77 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:59
        Ja chodziłam z Szymonem do klasy w podstawówce, a nie było w ostatnim
        dziesięcioleciu;-). Ale imię faktycznie popularniejsze stało się później.
    • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:09
      nessie-jp napisała:
      > Na szczęście dzieci Rojków przełamują ten schemat. Widać Robrojek >tupnął
      rudą> nóżką i nazwał synów po ludzku.

      :D Ruda nózka! Boskieee!!
      Rojek rydz jak nic. Albo tez satyr jak Ucello nasza pisala o Ignacu (co to sie
      drapal raciczka po rudo owlosionych lydkach:)))

      Co do pretensjonalnosci: od czasu Aurelii a potem przyjscia na swiat malego
      dziecka zwanego Ignacym Grzegorzem po dziadku i ojcu wiele mnie nie zdziwi ;PP

      Laura i Róza jako same w sobie wydaja mi sie pieknymi imionami, uwielbiam takie
      roslinnosci :) Gdyby Gaba miala wiecej córek, moglaby je nazwac Malina i Jagoda
      do kompletu :)

      MM na poczatek nie dawala bardzo dlugo imion Tygryskowi i Pyzuni, a przy
      chrzczeniu ich pewnie zapomniala o nazwisku ich ojca ;PPP Swoja droga czemu Gaba
      nie nadala im Borejko po swoim panienskim albo pózniej Stryba po Grzesiu?
      Gaba Stryba ;PPP
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:22
        Albo tez satyr jak Ucello nasza pisala o Ignacu (co to sie
        > drapal raciczka po rudo owlosionych lydkach:)))

        Yyyy...!

        > nie nadala im Borejko po swoim panienskim
        > albo pózniej Stryba po Grzesiu?

        No jak to, panieńskie nazwisko dla córek? Jeszcze by kto pomyślał, że to
        nieślubne! Panna z dzieckiem w przyzwoitej drobnomieszczańskiej rodzinie?
        Zgroza, toż to zgroza!

        Również nazwisko Stryba wydawało się Borejkom "nieszczególne", czemu wyraz dała
        bodajże taktowna Natalia w Noelce.
        • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:47
          Jak dobrze pamiętam, to obie córki Gaba urodziła w trakcie
          istnienia małżenstwa, Janusz papiery rozwodowe przysłał dużo
          później. A o ile ochrzcić dziecko można w dowolnym wieku, to
          zarejestrować w USC trzeba w ciągu 14(?) dni po urodzeniu i podać
          jakieś imię. Nazwisko natomiast dla ślubnych dzieci ustala się
          podczas ceremonii ślubu cywilnego. O ile Gabrysia mogła zachować
          swoje panieńskie nazwisko, to dzieci muszą nosić jedno z nazwisk ich
          prawnych rodziców. Wydaje mi się najlogiczniejsze, że Gabuchna
          poślubiając Pyziaka chciała, by dzieci nosiły właśnie nazwisko męża.
          Z tego, co można wnioskować po zachowaniu Gabrysi, po rozwodzie nie
          występowała o ograniczenie władzy rodzicielskiej Janusza nad
          dziećmi, Grzegorz ich nie adoptował, więc automatycznie nikt nie
          wnosił o zmianę nazwisk dziewczynek...
          • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:53
            I tak powstala Pyzunia Pyziak ;PPPPP
            • znowuniedziela Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 18:03
              > mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko "Ignacy", a
              jeśli chce
              zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
              > imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

              Ja właśnie chciałam zachować tradycję rodową. Dlatego mój (z
              przyczyn
              estetycznych)Ignaś NA DRUGIE ma Józef ;)


              no cóż-moje dziecko-lat 8 ma na imię Franciszek Ksawery (dwojga
              imion)-nazwisko bardzo ładne i pasuje, znajomej synek Duszan się
              nazywa-uwazałam, ze pretensjonalne, ale-o dziwo, dzieci sa innego
              zdania, nikt tego Duszanka nie szykanuje ani nie gnębi(a to na
              poziomie skzoły się kiedys-gdy ja byłam mała-zauważało), Ignacy jest
              jeden, jest kilku Oscarów, jest Aniela, Róża, Anabella jest,
              Roksana , Arianna jest, swoją drogą-najbardziej nieudolne jest
              połączenie tegoż Duszanka z nazwiskiem (brzmi śmeisznie, ;)), ale-w
              sumie, co tam ...

              Jesli chodzi o połączenia-to,jak na MM-sądzę-mogłyby byc lepsze...
              Bo Bella Rojek jeszcze w miare brzmi-czy tez Bella Majchrzak,
              natomiast hihihi... Bella Ogorzałka ;))-ale śmeiszne ;))


              co do nazwisk-to nie zauważyłam,żeby Gaba miała dwa nazwiska ...
              Na tomiku Seneki-była pieczątka dr Gabriela Stryba, nie było
              panieńskiego nazwiska, oj nie ...a szkoda, bo to nazwisko ze
              szlacheckim rodowodem ;)
              • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 18:26
                No bo teraz jest moda na takie imiona. Też znam jednego małego Brunona (w moim
                pokoleniu było to popularne imię dla psa), jakiś Oskar też się po okolicy plącze.

                Dęte imiona dla chłopców są równie pretensjonalne, co telenowelowe imiona dla
                dziewczynek, co oczywiście nie oznacza, że nikomu tak dzieci nie wolno nazywać.
                Nie wolno natomiast dyskredytować innych rodzin jako "nieinteligenckich" z
                powodu tego, że nadają swoim córkom imiona Arleta czy Esmeralda, skoro we
                własnej rodzinie ma się Laurę, Arabellę czy Ignacego Grzegorza dwojga imion
                Strybę :)
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:59
          nessie-jp napisała:
          > No jak to, panieńskie nazwisko dla córek? Jeszcze by kto pomyślał, >że to>
          nieślubne! Panna z dzieckiem w przyzwoitej >drobnomieszczańskiej rodzinie?>
          Zgroza, toż to zgroza!

          Aaa, no chyba ze tak.
          Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co to ma "geny"
          CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny przerejestrowac
          automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o dulszczyznie..

          A tak jak piszesz, oprócz zachowania pozorów, sw. Gabunia mogla cierpiec za
          kazdym razem widzac JEGO nazwisko, tego ZLEGO, przyczepione do swych córek (no i
          przezwisko Rózy..)

          > Również nazwisko Stryba wydawało się Borejkom "nieszczególne", >czemu wyraz
          dała bodajże taktowna Natalia w Noelce.

          Hah, ta ich DYSKRECJA i Dobre Wychowanie.. Do kompletu z równie taktowna Pulpa,
          objezdzajaca nawleczonego siostry swej najukochanszej i najswietszej za nie
          takie zapraski na kolnierzu..
          • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 18:23
            > Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co
            to ma "geny"
            > CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny
            przerejestrowac
            > automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o
            dulszczyznie..

            Powtórzę jeszcze raz: o zmianę nazwiska dziecka wnioskować mogą
            jedynie OBYDWOJE prawni rodzice nieletniego (chyba, że nie żyją, lub
            pozbawiono ich/ograniczono władzę rodzicielską) niezależnie od tego,
            czy pozostają w związku małżeńskim, czy nie. Szczerze wątpię, by w
            papierach rozwodowych Janusz umieścił taki wniosek, zwłaszcza, że
            drugiej córki na oczy nie widział. Gabrysia po rozwodzie mogła
            samodzielnie powrócić do panieńskiego nazwiska, ale zmienić je
            dzieciom mogła tylko w porozumieniu z Januszem, z którym nie miała
            przecież żadnego kontaktu.
          • madame-bovary Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:42
            lezbobimbo napisała:


            > Aaa, no chyba ze tak.
            > Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co to ma "geny"
            > CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny przerejestrowac
            > automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o dulszczyznie..
            >
            > A tak jak piszesz, oprócz zachowania pozorów, sw. Gabunia mogla cierpiec za
            > kazdym razem widzac JEGO nazwisko, tego ZLEGO, przyczepione do swych córek (no
            > i
            > przezwisko Rózy..)

            Mam nadzieję, że żartujesz?.. Co to za chory pomysł z tym przywracaniem dziecku panieńskiego nazwiska matki, skoro było się w związku małżeńskim i zadecydowało się o nadaniu nazwiska ojca??
            Kojarzy mi się to z kompletnym brakiem klasy, jakimś infantylnym zacietrzewieniem i mściwością, a także próbą naginania faktów na właśną korzyść - chyba że ojciec jest anonimowym dawcą nasienia lub po prostu prawnie nie uznał dziecka. Coś niesamowitego... Na zasadzie "Mamusia ci wystarczy, tatuś nie istnieje"?!
            >
            • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:57
              madame-bovary napisała:
              > Kojarzy mi się to z kompletnym brakiem klasy, jakimś infantylnym zacietrzewieni
              > em i mściwością, a także próbą naginania faktów na właśną korzyść - chyba że oj
              > ciec jest anonimowym dawcą nasienia lub po prostu prawnie nie uznał dziecka. Co
              > ś niesamowitego... Na zasadzie "Mamusia ci wystarczy, tatuś nie istnieje"?!
              > >

              Oczywiscie - przeciez tak wlasnie mysla o Pyziaku Borejkowie - ze jest ZLY a w
              ogóle Pyza ma geny TYLKO borejkowskie, natomiast Laura jest ZLA bo podobna do
              Pyziaka - który dla Gaby NIE ISTNIEJE - ani slowa o nim dzieciom nie mówi ,tylko
              placze po katach przez 20 lat.
    • madame-bovary Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:23
      nessie-jp napisała:

      >
      > Imiona męskie młodziutkich bohaterów pozytywnych J. też są niesłychanie
      > pretensjonalne
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:45
        Ależ ja się właśnie z tego "w modzie" wyśmiewam. Owszem, w modzie są imiona
        zadęte, staropolskie, wyachachane i niesłychanie szlacheckie, a najlepiej to po
        pradziadku. Tylko że ta moda jest równie śmieszna, jak moda na Izaury i Esmeraldy.

        Mnie się szalenie podobają imiona Gilbert i Gerwazy. Ale nigdy w życiu nie
        nazwałabym tak dziecka. Nawet, gdyby miało tysiąc pradziadków, a każdy z nich -
        Gerwazy.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:16
          nessie-jp napisała:

          > Ależ ja się właśnie z tego "w modzie" wyśmiewam. Owszem, w modzie
          są imiona
          > zadęte, staropolskie, wyachachane i niesłychanie szlacheckie, a
          najlepiej to po
          > pradziadku. Tylko że ta moda jest równie śmieszna, jak moda na
          Izaury i Esmeral
          > dy.



          a mnie się moda na szukanie imion wśród własnych przodków bardzo
          podoba. i bardziej cenię wybór mojej koleżanki, która dała synowi
          kazimierz po ciotecznym dziadku niż innej koleżanki, która nazwała
          dziecko milan (i miało być tak "ianczej niż wszyscy", a potem się
          okazało, że znajomi znajomych też mają syna milana, ależ był płacz i
          zgrzytanie zębów :)).
          • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:22
            > a mnie się moda na szukanie imion wśród własnych przodków

            Ale SZUKANIE imion wśród przodków to trochę co innego
            • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:31
              przy franciszku dionizym też by mi ręka zadrżała, ale mój syn ma na
              drugie jak jego ojciec i było to dla mnie oczywiste, że tak będzie
              (szczęściem imię neutralne, więc żadnego problemu z tym nie miałam).
              ale oczywiście coś jest w tym, co piszesz.
              ja sama noszę imię bardzo częste w mojej rodzinie, kiedyś bardzo
              popularne, choć rzadkie w moim pokoleniu (za to wiecznie słyszałam
              przedstawiając się swoim rówieśnikom "o, masz na imię jak moja
              mama"). i wszystkie "nosicielki" w mojej rodzinie lubią swoje imię,
              a ja całe życie się z nim męczę. choć akurat nie fakt jego
              powtarzalności w rodzinie mi przeszkadzał, przeciwnie, właśnie
              zabawna była ta konieczność dookreślania, o którą z
              wielu "nosicielek" akurat chodzi. po prostu moje imię wydaje mi się
              brzydkie. choć wiele osób je lubi :)
              • mama_kotula Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:46
                Cytat
                ja sama noszę imię bardzo częste w mojej rodzinie, kiedyś bardzo
                popularne, choć rzadkie w moim pokoleniu (za to wiecznie słyszałam
                przedstawiając się swoim rówieśnikom "o, masz na imię jak moja
                mama").


                Stawiam na jedno z trojga: Krystyna, Grażyna, Wanda? :)
              • the_dzidka Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 20.01.09, 12:50
                Jedyne brzydkie imię kobiece jakie kojarzę, to Genowefa. Masz tak na
                imię? :-)
                A z innej beczki - czytałam w jakiejś gazecie wspomnienia kobiety,
                której prababcia nazywała się uroczo - Eufrozyna Telefanko :-)
            • mmaupa Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 00:22
              Ej, no przeciez nie musi byc tak jak u Mickiewicza, ze Bartek to syn Macieja, a
              Maciej syn Bartka (a dziewczeta to wylacznie Kachny lub Maryny). Na przyklad w
              naszej rodzinie jest tradycja nadawania imion po przodkach, bez zadnych
              specjalnych regul typu pierwsze po dziadku, drugie po wuju. Po prostu sa imiona
              - po cztery meskie i zenskie - ktore przewijaja sie w kazdym pokoleniu. W
              zwiazku z tym pojawia sie na zjezdzie rodzinnym Michal Jerzy - wuj, Michal -
              kuzyn, Jerzy - dziadek, Witold Jerzy - wnuk, Wiktor Michal - bratanek itd. Nie
              pojawia sie juz niestety pradziadek Michal Witold i wuj Wiktor. Ale oprocz
              Michalow, Wiktorow, Witkow i Jurkow trafia sie na przyklad kuzyn Piotr, ktorego
              rodzice nie uszczesliwili "cudzym" imieniem, bo w koncu nie maja obowiazku. Czy
              cos w tym zlego?

              Poza tym czesc mojej rodziny dostala poprzodkowe imiona zanim staly sie
              popularne (np. kuzynka Julia ma 25 lat, imie dostala po babci), z tym ze nigdy
              te imiona nie byly jednoznacznie "dziadkowe", jak w przypadku Ignasia.

              Zastanawiam sie zreszta, jak duzy wplyw miala MM w spopularyzowaniu imienia Ignacy.
              • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 10:58
                > Zastanawiam sie zreszta, jak duzy wplyw miala MM w
                spopularyzowaniu imienia Ign
                > acy.

                myślę, że spory, w końcu te małe ignace to raczej dzieci ludzi
                czytająch, a nie nieczytających :)
                • mmaupa Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 12:18
                  Zalezy, co czytajacych. Moze jakis celebryt tez ma malego Ignasia? Podejrzewam,
                  ze na przyklad bomba zosiowa wybuchla na czesc Foremniak, a nie "Pana Tadeusza".
                  • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:07
                    hmmm... ja tam mialem w klasie licealnej dwie Zosie 20 lat temu, ale dla mnie to
                    bylo imie mojej babci i prababci, babciowe znaczy :) tak jak Ignacy, Wincenty i
                    Julian to dla mnie imiona dziadkowe (bardzo eleganckie swoja droga imiona, w
                    starym dobrym stylu, cos jak art deco :)
    • madame-bovary Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:53
      Moim zdaniem zbitki Laura i Róża Pyziak brzmią nieładnie i jednak trochę groteskowo, Arabella Rojek to jakiś koszmarek, Nora Górska (wg. mnie to zdrobnienie od pięknej Eleonory) - też lekko niezrecznie, natomiast reszta imion w Jeżycjadzie (Aniela, Aurelia, Damazy, czy Ida) podobają mi się mniej lub bardziej, ale jakoś mnie nie drażnią. Noo, ale nadawanie dzieciom imion Kristal, Nicole (w polskiej wersji Nikol!), Nikolas, Pamela, Xavier, Denis albo Andżela to czysta WIOCHA i czerstwiactwo! I nie obchodzi mnie, ze to niepoprawne, niehumanitarne oraz nie "ą, ę". Mój zmysł estetyczny cierpi i muszę dać temu wyraz.
      • madame-bovary Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:58
        Nie uważam też że przytaczana ciągle Isaura i Esmeralda brzmia tak samo źle jak Róża lub Nora - brzmia duzo gorzej :D chyba, że jednak mówimy o zestawieniach z nazwiskami, to wtedy, owszem - zgodzę się.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:12
          madame-bovary napisała:

          > Nie uważam też że przytaczana ciągle Isaura i Esmeralda brzmia tak
          samo źle jak
          > Róża lub Nora - brzmia duzo gorzej :D chyba, że jednak mówimy o
          zestawieniach
          > z nazwiskami, to wtedy, owszem - zgodzę się.


          no nie, imiona nora, melina, mandy (czyt. mendy, oczywiście) oraz
          barak i burak, choć w innych krajach popularne, w polsce zawsze będą
          brzmiały ośmieszająco. z dwojga złego wolałabym esmeraldę, choć
          pretensjonalna, niż norę!
      • madame-bovary Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:58
        Nie uważam też że przytaczana ciągle Isaura i Esmeralda brzmia tak samo źle jak Róża lub Nora - brzmia duzo gorzej :D chyba, że jednak mówimy o zestawieniach z nazwiskami, to wtedy, owszem - zgodzę się.
      • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:59
        Ale dlaczego w Polsce to takie straszne nadawac imiona modne w anglosaskich
        krajach?
        Brian to w ogóle bardzo szlachetne, celtyckie imie. Nikole, Nikolas oraz Pamela
        dla mnie brzmia, uwaga, bardzo ladnie :) I w niczym nie ustepuja
        grecko-lacinsko-hebrajskim imionom, których w Polsce pelno przeciez.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:08
          lezbobimbo napisała:

          > Ale dlaczego w Polsce to takie straszne nadawac imiona modne w
          anglosaskich
          > krajach?
          > Brian to w ogóle bardzo szlachetne, celtyckie imie. Nikole,
          Nikolas oraz Pamela
          > dla mnie brzmia, uwaga, bardzo ladnie :) I w niczym nie ustepuja
          > grecko-lacinsko-hebrajskim imionom, których w Polsce pelno
          przeciez.
          >

          tradycja - też piękne imię :)
          a kiedy ta pamela ma imieniny? a ten brian - którego zresztą usc ci
          nie zatwierdzi, każąc pisać je w pokracznej formie "brajan" (bo nie
          masz cudzoziemca w rodzinie, jak wiśniewski, dzięki czemu może
          dziecku wpisać Xaviera zamiast Ksawerego)?
          jeśli to fajnie nadawać dzieciom takie imiona, że czasem rodzona
          babcia nie jest w stanie zapamiętać i powtórzyć (a zdarza się,
          zdarza, jeśli babcia jest osobą niewykszałconą i/lub wiekową) to
          dlaczego nie iść dalej i nie dawać dziecom zupełnie dowolnych imion
          nie będących imionami? skoro za nic mamy tradycję w tym względzie,
          to dlaczego nie dać córce wiśnia, a synowi banan, skoro już mają
          starszą siostrę jagodę? (rejestracji wiśni już jakiś usc odmówił)
          • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:17
            Ale przecież te imiona, które uważamy dzisiaj za tradycyjne, kiedyś
            też były nowe! Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się w
            wyborach imion kurczowo trzymać tego, co dzieciom wpisywali w
            metryki nasi przodkowie.
            Gdybyśmy się mieli trzymać imion naprawdę tradycyjnych i
            oryginalnie słowiańskich, to nazywalibyśmy dzieci na przykład
            Rzepicha i Świętopełk. Cudowne, prawda? :)
            BTW, Wiśnia jako imię mi się podoba. :)
            • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 21:10
              >>>>>>Wiśnia jako imię mi się podoba. :)
              jak gospodarz miał jedną krowę, to była krasula, a jak dwie, to ta
              druga była właśnie wiśnia :) :) (a może jedna była jałówka, a druga
              cielęta rodziła, nie pamiętam :)

              > Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się w
              > wyborach imion kurczowo trzymać tego, co dzieciom wpisywali w
              > metryki nasi przodkowie.
              toteż się nie trzymamy. zawsze dochodzą jakieś imiona literackie,
              jakieś wpływy obce choćby z mieszanych małżeństw; z czasem zmienia
              się pisownia, z niektórych imion robią się dwa lub trzy; gust się
              zmienia i niektóre imiona odchodzą itd.
              imiona słowiańskie niezupełnie są nasze tradycyjne, bo wraz z
              chrztem dostaliśmy się w inny obszar kulturowy, który dziś uważamy
              za swój i tradycyjny :)
              • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 21:44
                kkokos napisała:

                >wraz z
                > chrztem dostaliśmy się w inny obszar kulturowy, który dziś uważamy
                > za swój i tradycyjny :)

                A wraz z obecnością różnych "Isaur" i "Esmerald" dostaliśmy się w
                jeszcze inny. :D Poza tym właśnie o tym pisałam - dziś
                imiona "pochrześcijańskie" są swojskie, tysiąc lat temu nie były, i
                nasi przodkowie jakoś się z tym pogodzili. Czemu więc my nie
                moglibyśmy być bardziej otwarci na obce wpływy dzisiaj?

                Aha, dodam, że nie rozumiem, dlaczego nadawanie imion po bohaterach
                literackich jest godne podziwu i naśladowania, ale po bohaterach
                telenowel to powód do wstydu. Taki pogląd to przecież borejkizm
                czystej wody. :p
                ;)
                • mmaupa Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 00:25
                  Zreszta Esmeralda jak najbardziej literackie :)
                • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 10:57
                  > dziś
                  > imiona "pochrześcijańskie" są swojskie, tysiąc lat temu nie były,
                  i
                  > nasi przodkowie jakoś się z tym pogodzili.

                  nazwisk nie mieli :))) więc nie były zbitek typy kopiec arleta :)

                  a tak serio - oczywiście, że zmiany są nieuniknione i nawet
                  przepisy, do których każdy usc stosuje się mniej lub bardziej
                  rygorystycznie, tym zmianom nie zapobiegną. ale z pewnością wszelkie
                  zmiany w tym względzie ZAWSZE miały i swych zwolenników, i
                  przeciwników - nie wmówisz mi, że nie było tak, iz np. w XVIII w.
                  nie było takich, którym nie podobały się wpływy francuskie. tak dziś
                  mnie się nie podobają brajany, paskale, nikole i andżele. i wcale
                  nie uważam tego za objaw zacofania, a rodziców andżel za
                  postępowych :) inny gust mamy i tyle (choć przyznaję, że tamten gust
                  mnie śmieszy :))
                  • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 12:57
                    kkokos napisała:

                    nie wmówisz mi, że nie było tak, iz np. w XVIII w.
                    > nie było takich, którym nie podobały się wpływy francuskie.

                    Nie wmówię i nawet nie będę próbowała. :) Tylko dla mnie taki "opór"
                    przeciw obcym imionom jest niezrozumiały - przecież zmian w języku
                    nie da się zatrzymać. Ale nie podoba mi się wyśmiewanie
                    takich "dziwacznych" imion - nic dziwnego potem, że dzieci mogą się
                    śmiać z "obcego" imienia, skoro słyszą takie słowa od dorosłych
                    (choć przyznam szczerze, że to wyszydzanie "dziwnych" imion w
                    wykonaniu nieletnich znam głównie z forumowej lektury, w realu jakoś
                    nie zaobserwowałam zjawiska).

                    A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
                    spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)
                    • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 13:18
                      Ale, ale, muszę dodać, że nie jestem ekstremalnym liberałem jeśli
                      chodzi o imiona. Zszokowała mnie historyjka opisana we "Freakonomii"
                      (BTW - polecam) o dziecku, któremu rodzice dali na imię "Shithead"
                      (wymawiać się to miało podobno "szetid"). No ludzie! Podobnie
                      zdziwiona i zniesmaczona byłam, kiedy czytałam o ludziach, którzy
                      chcieli nazwać synka Adolf Hitler. Szkoda, że nie Szatan. :p
                      Proponowane gdzieś wyżej imię "Banan" też byłoby ośmieszające (nie
                      śmieszne), choć sama zbitka dźwięków brzmi miło dla ucha.;)
                      • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:14
                        Alez nazwali tak tego synka! Czytalam o tym, jak cukiernia odmowila wykonania tortu urodzinowego dla niego i oburzeni rodzice skarzyli sie prasie, ze ich dziecko cierpi przez ograniczenie umyslowe cukiernika :D

                        --
                        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                        • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:15
                          Link: www.parentdish.com/2008/12/16/store-refuses-to-make-birthday-cake-for-adolf-hitler/

                          --
                          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                          • mmoni Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.09, 23:36
                            Właśnie podobno opieka społeczna zabrała Adolfa Hitlera i jego siostrzyczki
                            JoyceLynn Aryan Nation i Honszlynn Hinler Jeannie, sprawa sądowa w toku.
                            www.newser.com/story/47864/adolf-hitler-3-removed-from-home.html
                            Z drugiej strony, pisarz Jalu Kurek podobno został tak przez ojca na cześć
                            klęski rosyjskiej na Jalu w czasie wojny rosyjsko-japońskiej w niezapomnianym
                            roku 1904. Jego siostrę rzekomo miała na imię Cuszima, ale za wiarygodność tej
                            informacji nie ręczę. Jak widać, c.k. urzędnicy mieli luźniejsze podejście do
                            tych spraw.
                    • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 07:50
                      > A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
                      > spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)

                      tradycją, oczywiście - na zofię patrzymy od kilkuset lat, na brajana od jakichś
                      dziesięciu. a nie raziło cię, gdy po raz pierwszy zobaczyłaś polski zapis
                      didżej, wideo, mityng, dżojstik? mnie raziło strasznie, ale to tylko słowa.
                      imiona to nie tylko słowa, więc siłą rzeczy rażą bardziej. i dlatego nie
                      rozumiem, jak można unieszczęśliwić dziecko takim brajankiem. pewnie z czasem
                      się do niego przyzwyczaimy, choć podejrzewam, że za naszego życia pozostanie
                      jednak rzadkością. ale za sto lat, kto wie, może same brajanki będą w
                      piaskownicy, a imię piotr - w mojej podstawówce co drugi był piotruś - będzie
                      ekstrawagancją :)

                      i niestety, nic na to nie poradzę, że mnie śmieszy wioletta bzdak. it's beyond
                      my control, jak mówił john malkovich :)
                      • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 08:20
                        kkokos napisała:
                        > > A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
                        > > spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)
                        > tradycją,

                        W takim razie ja chce córunie nazwac Tradycja!

                        >oczywiście - na zofię patrzymy od kilkuset lat, na >brajana od >jakichś>
                        dziesięciu. a nie raziło cię, gdy po raz pierwszy >zobaczyłaś polski zapis>
                        didżej, wideo, mityng, dżojstik?

                        To znaczyloby, ze dawniej Zosia to tez byl "obciach" jak dzisiaj dzojstik?
                        Przeciez Brian jako imie celtyckie jest niemalze równie stare co greckie pojecie
                        mundrosci.
                        A za obrzydliwa, prostacka pisownie nowych imion mozesz podziekowac nie
                        rodzicom, ale USC
                        wlasnie, które wprowadzilo te dyskryminujaca i bezmyslna regule, psujac malym
                        dzieciom imiona na wiele lat. Przeciez rodzice i tak nadadza te imiona, w
                        imionach zas nic zlego. Po co USC samo rzuca dzieciom takie zawistne klody pod
                        nogi? Syndrom psa ogrodnika czy co? To biurwy na stolku decyduja, bo TAK i
                        lepiej wiedza od rodziców? Przeciez to nie sa imiona jakos ponizajace dzieci
                        (n.p. jak Stolek czy Pupek) i takimi by nie byly, gdyby nie sam urzad...

                        >i dlatego nie rozumiem, jak można unieszczęśliwić dziecko takim >brajankiem.

                        Po pierwsze, to USC uchwalilo w swej bezdennej glupocie, ze zywi ludzie maja
                        miec taka oblesna pisownie - to USC ich z premedytacja unieszczesliwia, jesli
                        juz ktos. Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
                        ani brzydkie, ani osmieszajace.
                        Po drugie, predzej takie osoby jak Ty unieszczesliwia dziecko wysmiewajac sie z
                        powodu ich imienia..

                        >a imię piotr - w mojej podstawówce co drugi był piotruś - będzie
                        > ekstrawagancją :)

                        Imie stworzone literacko, przy okazji tlumaczenia? :)

                        > i niestety, nic na to nie poradzę, że mnie śmieszy wioletta bzdak.

                        Czyzbys holdowala chlubnej polskiej tradycji wysmiewania sie z czyis imion i
                        nazwisk, nie dosc snobistycznych dla Ciebie? To nie jest dla Ciebie zywy
                        czlowiek, tylko cos glupawego, z czego mozna sie smiac? Co innego dziwne
                        zestawienia imion i nazwisk fikcyjnych osób w ksiazce, ale tak z prawdziwych
                        ludzi sie naigrawac - to jakos niewyraznie sie czuje, tak samo jak z ta
                        wyliczanka z n-klasy. Wiekszosc z tej listy to pewnie jakies male dzieci. Dla
                        ich rodziny te imiona sa piekne, nazwisk zas nie zmienili, bo nie ma w Polsce
                        pewnie jeszcze takiego zwyczaju, moze nawet nie wiedza, ze moga (lata
                        biurwokracji zrobily swoje). Wiec dla ich rodziny te imiona sa piekne (bo w
                        oryginalnej wersji zagramanicznej naprawde sa to ladne i normalne imiona!) i dla
                        tych dzieci tez beda to piekne imiona, z których mozna byc dumnym - dopiero gdy
                        trafia na osoby takie jak Ty, które beda sie wysmiewac z ich pisowni, to dopiero
                        wtedy moga sie poczuc nieszczesliwe czy osmieszone. A to wszystko przez USC...
                        szkoda ze wszystkie inne
                        nieslowianskie imiona tez nie maja tego glupiego przepisu. Juz widze, jak
                        piszemy fonetyke grecka czy hebrajska za pomoca liter polskich..
                        Uch, jak mnie to wkurza.

                        Zreszta, co w niewinnej Wiolecie zlego, o rany? Piekne kwiatowe imie. Tak samo
                        jak Jolanta, chociaz pani Jola jest niemal przyslowiowa w Polsce jak dzisiaj
                        Krysia - a Jolanta to znaczy Kwiat Fiolkowy po grecku (czyli odpowiednik
                        Wiolety) - w Polsce to fiolkowe imie jest ponoc znane od 13ego wieku..
                        • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:22
                          > A za obrzydliwa, prostacka pisownie nowych imion mozesz
                          podziekowac nie rodzicom, ale USC wlasnie, które wprowadzilo te
                          dyskryminujaca i bezmyslna regule, psujac malym dzieciom imiona na
                          wiele lat

                          Bezmyślną? Chodzi o to, żeby pisownia w maksymalnym stopniu oddawała
                          wymowę. Głupie to nie jest. Przypomina mi się pewna jednostka
                          ludzka, która uparcie imię (i "Izaury" rodem) Leoncio [czyt.
                          leoncjo] wymawiała "po polsku", efekt był tragikomiczny jednak. I
                          chyba o to chodzi, by nie kaleczyć tych imion, jeśli sa już
                          nadawane, wymową [brian] czy wątpliościami, czy młoda dama jest
                          [wirginią], czy [wirdżinią].
                          BTW w Rosji tak zapisuje się wszystkie zagraniczne imiona.
                          • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:32
                            Ale taka Virginia na przykład ma źródłosłów łaciński i u nas lepiej
                            brzmi (wg mnie, oczywiście) w wersji Wirginia, a nie
                            takie 'zangielszczonej'. I dlatego Wirdżinia będzie miała mniejsze
                            szanse na zapuszczenie korzeni w Polsce niż Wirginia i na bycie
                            uznaną za 'szlachetną'.
                        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:35
                          > To znaczyloby, ze dawniej Zosia to tez byl "obciach" jak dzisiaj dzojstik?

                          być może, nie wiem. wbrew pozorom, aż tak stara nie jestem :)

                          >>To biurwy na stolku decyduja, bo TAK i
                          > lepiej wiedza od rodziców?

                          znajomość języków obcych nie należy do obowiązków obywatelskich. więc tak,
                          państwo - w tym wypadku w osobie biurw (ładne określenie w ustach kogoś, kto
                          mnie gani za brak szacunku dla innych ludzi) - państwo chroni swych obywateli
                          przez ośmieszaniem i przez utrudnianiem im życia. zapytaj przeciętnego nosiciela
                          obcego nazwiska, choćby tak banalnego jak schmidt, ile ma kłopotów z pisownią,
                          jak bardzo w różnych urzędach, recepcjach, u lekarza, a nawet w szkole to
                          nazwisko jest przekręcane. pewnie się nie dowiemy, ile kłopotów będą miały
                          etiennette i fabienne (nie chodzi już o sam dyskomfort psychiczny, ale stracony
                          czas i pieniądze, gdy jakiekolwiek zaświadczenia trzeba będzie wydawać po kilka
                          razy, bo będą błędy w imionach).

                          > Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
                          > ani brzydkie, ani osmieszajace.

                          mogę się założyć o co chcesz, że jessica byłaby wymiawiana "jesica" lub "jesika"
                          przez połowę osób, które by się zetknęły z tym imieniem zapisanym. a połowa
                          tych, która to imię by usłyszała, a nie zobaczyła napisane, zapisałaby je i tak
                          "dżesika".
                          nazwij w polsce dziecko guillaume - przecież to dużo ładniejsze od wilhelma,
                          prawda? a skoro uważasz, że można po angielsku, to czemu nie po francusku?? - a
                          potem zobaczysz, ile będziesz mieć wersji już w pierwszych miesiącach jego życia
                          (meldunek, pesel, rejestracja w przychodni rejonowej, rejestracja u lekarza
                          specjalisty, realizacja recepty w aptece, polisa posagowa, zasiłek porodowy w
                          zusie, paszport - w każdym dokumencie będzie inaczej). z tego imienia akurat być
                          może nie da się zrobić wersji ośmieszającej (a może da, nie chce mi się myśleć),
                          ale z wielu obcych się da na pewno.
                          i właśnie przed takimi sytuacjami prawo usiłuje obronić obywatela, jeśli jego
                          rodzice są tak krótkowzroczni i nieprzewidujący, by nie rzec po prostu głupi.
                          o, przypomniała mi się dziewczyna o imieniu denis, o której w warszawskim liceum
                          mówiono denis-penis....

                          > Po drugie, predzej takie osoby jak Ty unieszczesliwia dziecko wysmiewajac sie z
                          > powodu ich imienia..
                          nie, nie wyśmiewam się - w tym wypadku jestem w wysokim stopniu hipokrytką i
                          potrafię nie śmiać się dolores miednicy w twarz. w środku jednak mnie skręca ze
                          śmiechu - i wcale się z tego powodu nie czuję winna.


                          > Juz widze, jak
                          > piszemy fonetyke grecka czy hebrajska za pomoca liter polskich..
                          > Uch, jak mnie to wkurza.

                          owszem, zapisujemy fonetycznie za pomocą liter polskich. dlatego pani minister
                          spraw zagranicznych izraela ma na imię cipi. w usc by nie przeszło.
                          można by oczywiście kombinować po angielsku, tzipi, ale w takim wypadku
                          konsekwentnie należałoby pisać tchaykovsky i tereshkova

                          > Zreszta, co w niewinnej Wiolecie zlego, o rany?
                          nic poza tym, że pretensjonalna.


                          • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:52
                            kkokos napisała:

                            zapytaj przeciętnego nosiciel
                            > a
                            > obcego nazwiska, choćby tak banalnego jak schmidt, ile ma kłopotów z pisownią,
                            > jak bardzo w różnych urzędach, recepcjach, u lekarza, a nawet w szkole to
                            > nazwisko jest przekręcane.

                            Potwierdzam. Ja jako zła kobieta pozostałam przy nazwisku panieńskim, ale moje
                            dzieci nosza nazwisko męża. Nazwisko jest pochodzenia szkockiego i bawię się
                            wręcz świetnie wszędzie tam, gdzie musze je podawać w wersji prawidłowej (bo w
                            mało ważnych okolicznościach postawiłam kreskę na problemie i niech piszą, jak
                            słyszą!). Ile razy musiałam latac z papierami, bo jakies zaswiadczenie było
                            nieważne, nie zliczę.


                            > > Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
                            > > ani brzydkie, ani osmieszajace.
                            >
                            > mogę się założyć o co chcesz, że jessica byłaby wymiawiana "jesica" lub "jesika
                            > "
                            > przez połowę osób, które by się zetknęły z tym imieniem zapisanym. a połowa
                            > tych, która to imię by usłyszała, a nie zobaczyła napisane, zapisałaby je i tak
                            > "dżesika".
                            >
                            > i właśnie przed takimi sytuacjami prawo usiłuje obronić obywatela, jeśli jego
                            > rodzice są tak krótkowzroczni i nieprzewidujący, by nie rzec po prostu głupi.

                            I znowu sie zgadzam. Lezbobimbo, sama napisałaś "gdy imiona są pisane JAK
                            NALEŻY". Wtedy będą też raczej czytane TAK JAK SIĘ JE PISZE, zgodnie z polską
                            tradycją. Brian będzie czytany Brian, a Jessica - Jessica, przez"j" i "c".

                            Ja w każdym razie nie uwazam zasad panujących w UUSC za szczególnie godne
                            potępienia. Znacznie bardziej nie podoba mi się, czemu już tu dawałam wyraz,
                            parcie na anglosaskie imiona, skoro wokół taki wybór wszystkich innych :-).
                            • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 22:22
                              A ja wam powiem, że już się do tego spolszczonego Brajana przyzwyczaiłam. Już
                              tak nie razi. No bo czemu nie? Kiedyś był Kajetan i Genowefa, bo była moda na
                              kulturę francuską, teraz jest Brajan i Wiktoria, bo jest moda na kulturę anglosaską.

                              Ciekawe, że nikt nie nazywa dziewczynek Szila. Uważam, że w tym przypadku polska
                              pisownia jeszcze dodaje uroku temu imieniu :)
                              • kkokos a teraz niespodzianka 10.01.09, 00:57
                                a teraz niespodzianka - cytat z komunikatu rady języka polskiego:

                                JESSICA
                                Starostwo Powiatowe w Gorlicach
                                poprosiło Radę o opinię w
                                sprawie „ustalenia pisowni imienia
                                Jessica (Dżesika)”. Opinię
                                taką przygotował przewodniczący:
                                (…) kwestia pisowni imienia
                                Jessica została omówiona w
                                „Zaleceniach dla urzędów
                                stanu cywilnego dotyczących
                                nadawania imion dzieciom
                                osób obywatelstwa
                                polskiego i narodowości polskiej”
                                (Komunikaty Komisji
                                Kultury Języka Komitetu Językoznawstwa
                                PAN, nr 1(4)
                                1996). W p. II.6 czytamy:
                                „Przy nadawaniu nowych
                                imion, na które moda często
                                szybko przemija i które mogą
                                nie wejść do zbioru polskich
                                imion, zaleca się stosowanie
                                obcej oryginalnej
                                pisowni, np. Dustin, Jessica,
                                a nie Dastin, Dżesika”.

                                mimo powyższego rada uznała, ze w wypadku imienia sean lepsza polska forma szon
                                :) za to zaakceptowała żeńskie imię thea, właśnie w tej pisowni

                                rada zaleca również pisownię kewin i oliwier, ale wirginia (przeciwstawiając tę
                                formę formie virginia, czyli nie ma tam fonetycznie żadnego dż w środku). rada
                                zgodziła się na lottę, ale nie zgodziła się na nadanie chłopcu imienia joszko
                                (węgierski józef, ale dla polskiego ucha brzmi jak imię zdrobniałe), luthien
                                jako imienia dla dziewczynki. zgodzili się na imię bastian (choć sugerowali, że
                                sebastian byłby lepszy). odrzucili imiona katia, masza i nadia jako obce
                                zdrobnienia polskich imion. uznali nastazję, bo już w roku 1265 występowała jako
                                nastazyja. uznali olenę! odrzucili imię mika (bo jak rzeczownik pospolity) i
                                selena (bo angielska forma celiny, a przede wszystkim zbyt podobne do
                                rzeczownika pospolitego selen). zamiast imienia quentin zaproponowano kwintyn.

                                no i jak, intuicyjnie przeczułybyście takie właśnie decyzje rady języka
                                polskiego? ja w połowie przypadków nie :(
                                • supervixen Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 15:39
                                  Najbardziej dziwi mnie odrzucenie imienia Nadia. Myślę, że bardzo by
                                  do polskiego pasowało. A że jest obcym zdrobnieniem imienia, którego
                                  już nikt nie używa? Brzmi jak samodzielne imię:)

                                  Co do tych przyjętych to Bastian i Lotta też brzmią dla mnie nieźle,
                                  ale już Oliwiera chyba zmieniłabym na Oliwera...

                                  Najbardziej mnie rozbawiło to o selenie:) Jakoś wątpię, żeby każdy
                                  myślał o pierwiastkach chemicznych na dźwięk imienia Selena:)
                                  • idomeneo Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 16:05
                                    moi znajomi - Palestyńczyk i Polka - nazwali swoją córeczkę Nadia, bo to imię,
                                    które brzmi naturalnie i po polsku i po arabsku. Ale to było jakieś dziesięć lat
                                    temu, a poza tym, jeśli dobrze Was zrozumiałam, to gdy jedno z rodziców jest
                                    cudzoziemcem, to nie ma problemu z rejestracją obcego imienia, tak?
                                  • nessie-jp Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 17:53
                                    Ciekawe, czy zarejestrowanoby imię Nadzieja :) Można by sobie wtedy zdrabniać
                                    Nadia... Czy wręcz przeciwnie uznano by, że to rzeczownik pospolity (pospolity!
                                    nadzieja!) i jako taki nie może być imieniem, tak jak wspomniany tu banan.
                                    • ginny22 Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 18:28
                                      Nadzieja jest jak najbardziej nadawane, nie ma z tym problemu. Sama
                                      znam dwie.
                                  • ginny22 Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 18:26
                                    > Najbardziej dziwi mnie odrzucenie imienia Nadia. Myślę, że bardzo
                                    by do polskiego pasowało. A że jest obcym zdrobnieniem imienia,
                                    którego już nikt nie używa?

                                    Jak to nikt nie używa? Pojedź na ścianę wschodnią :)

                                    > Co do tych przyjętych to Bastian i Lotta też brzmią dla mnie nieźle

                                    Fakt, oba imiona sympatyczne i dobrze mi się kojarzą.
                                • emae Selena 11.08.09, 13:29
                                  Z tego co wiem o etymologii imion, to jest nieprawda, Selena odpowiednikiem
                                  Celiny? Brzmi trochę podobnie, ale pochodzi z innego języka i oznacza coś
                                  innego. Choć również ma związek ze sferami niebieskimi :)
                                  • kkokos Re: Selena 11.08.09, 14:04
                                    emae napisała:

                                    > Z tego co wiem o etymologii imion, to jest nieprawda, Selena
                                    odpowiednikiem
                                    > Celiny?

                                    dla mnie tez to grecki księżyc i tyle
                                    ale usc w szczecinie uznał to za angielską celinę (i nawet podał
                                    źródło)- w tym linku trzeba wejść na stronę 21:

                                    www.rjp.pl/download/22a9f1661532f89cb3b3bd8eb3b83144.pdf

                                    a tu są jeszcze zalecenia ogólne dla usc:

                                    rjp.pan.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=177
                                    zgodnie z którymi jak najbardziej rut i noemi są ok. nikt się w tym
                                    komunikacie nie zająknął nawet o imionach męskich zakończonych na -a
                                    (z wyjątkiem maria, że można na drugie).


                                    • dakota77 Re: Selena 11.08.09, 14:34
                                      W tych zaleceniach pojawia sie informacja, ze nie mozna uzywac "x" w
                                      imionach, musi byc "ks", ale jestem pewna, ze czytalam niedawno, ze RJP
                                      stwierdzila, ze jednak mozna uzywac x w jezyku polskim.
                                      • meduza7 Re: Selena 11.08.09, 19:58
                                        > W tych zaleceniach pojawia sie informacja, ze nie mozna uzywac "x" w
                                        > imionach, musi byc "ks",

                                        A Xawery Dunikowski i Xymena Zaniewska? Chociaż to może było dawno przed
                                        zaleceniami...
                                    • ananke666 Re: Selena 11.08.09, 14:36
                                      > zgodnie z którymi jak najbardziej rut i noemi są ok. nikt się w tym
                                      > komunikacie nie zająknął nawet o imionach męskich zakończonych na -a
                                      > (z wyjątkiem maria, że można na drugie).

                                      A Bonawentura to pewnie w kosmos odleciał :p
                                      • turzyca Re: Selena 11.08.09, 15:54
                                        Razem z Barnaba, Kosma i paroma innymi kolegami.
                                        • kanga_roo Re: Selena 12.08.09, 00:28
                                          a nie, z Bonawenturą nie było problemu jakoś. może dlatego, że jako
                                          drugie. nasz Jaś jest Janem Bonawenturą :-)
                        • kiddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.02.10, 00:26
                          Daj już spokój tym USC. To Rada Języka Polskiego wydaje opinie na
                          temat imion i ona rozstrzyga spory.
                          • marslo55 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.02.10, 21:26
                            kiddy napisała:
                            "To Rada Języka Polskiego wydaje opinie na temat imion i ona
                            rozstrzyga spory"
                            Coś mi się zdaje, że Dżesika, Brajan i Tadeusz Dąb nie chodzą po
                            świecie za aprobatą Rady..
                      • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:36
                        kkokos napisała:

                        > it's beyond
                        > my control, jak mówił john malkovich :)

                        A propos, co właściwie mówił Valmont? W filmie "to silniejsze ode mnie", w
                        polskim przekładzie Boya "to nie moja wina". A po francusku w książce co było?
                      • majself Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 11:26
                        Z drugiej strony, nazwisko Bzdak jest śmieszne samo w sobie, i trudno do niego
                        dobrać imię. Choć Anna Bzdak - czemu nie.
          • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:20
            No otóż to, mnie też już bardziej się podoba Esmeralda, niż Laura
      • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:02
        Wiecie co, moja mama mieszka w Irlandii od paru lat i do zeszlego roku zajmowala sie dziecmi - wielokrotnie slyszala w szkole (od Irlandczykow), ze Nikol to takie tradycyjne polskie imie - w tej norze, w ktorej teraz i ja mieszkam sa takie przynajmniej 4 (w kazdym razie o tylu wiem).

        A w ogole to nic nie poradze, ale Arabella i Eleanor to dla mnie staniki. Sorry :) (Swoja droga, moja przyjaciolka niedawno nazwala jedna ze swoich szczurzyc Freya, a wcale nie jest ostanikowana :D (przjaciolka nieostanikowana, nie szczurzyca))

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
        • dakota77 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:12
          slotna napisała:

          >(Swoja droga, moja przyjaciolka niedawno nazwala jedna ze swoich szczurzyc
          Freya, a wcale nie jest ostanikowana :D (przjaciolka nieostanikowana, nie
          szczurzyca))

          Moze po prostu lubi mitologie nordycka? Z calym szacunkiem dla dobrych stanikow,
          ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie.
          • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:20
            No widzisz, a ja sie wywodze z nizin spolecznych i o mitologii nordyckiej nic nie wiem :) Ale poczytam sobie w takim razie.

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 21:09
            dakota77 napisała:

            > Moze po prostu lubi mitologie nordycka? Z calym szacunkiem dla dobrych stanikow
            > ,
            > ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie.

            Dokładnie tak, jak dla mnie.

            Ciekawe, czemu mnie to nie dziwi ;-)))).

            O tym, że istnieje stanik o tym imieniu dowiedziałam się z tego forum, a sama z
            siebie nie odważyłabym się tak nazwać żadnego zwierzecia ;-).
            • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:02
              anutek115 napisała:
              > dakota77 napisała:
              > > Moze po prostu lubi mitologie nordycka?
              > > ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie. sama z
              > siebie nie odważyłabym się tak nazwac tak zadnego zwierzecia

              Dlaczego nie? Jak dla mnie Freja super imie dla kota (bogini miala wszak wóz
              zaprzezony w skrzydlate koty :))))
              • idomeneo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:46
                Cytatlezbobimbo napisała:

                Jak dla mnie Freja super imie dla kota


                ekhem, moja suczka tak się nazywa... ;)
                • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:50
                  idomeneo napisała:
                  >> Jak dla mnie Freja super imie dla kota
                  > ekhem, moja suczka tak się nazywa... ;)

                  Bogini od piesków i suni to bylaby Hekate. A juz najbardziej po bozemu to chyba
                  Anubisia :)
                  • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 07:53
                    znam taką, co nazwała swego jamnika apollo :)
                    • majself Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 11:34
                      Ja znam psa Herkulesa... Co zabawne, jest to skarlały kundel z uszami
                      nietoperza. Wyjątkowo wredny. Właściciele twierdzą, że imię pochodzi od
                      Herkulesa Poirot. Jak by nie patrzeć, padłam ze śmiechu, jak go zobaczyłam.
              • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 12:19
                lezbobimbo napisała:

                >
                > Dlaczego nie? Jak dla mnie Freja super imie dla kota (bogini miala wszak wóz
                > zaprzezony w skrzydlate koty :))))
                >
                Ach, jakos skandynawscy bogowie wydają mi się zbyt... srodzy i potężni ;-)). No
                nie mogę sobie wyobrazić, że wołam kota "Odyn". Albo "Thor". Choć oba imiona mi
                się podobają. Naprawdę, juz prędzej "Neptun" albo i "Zeus" ;-)))). Taka skaza :-).
                • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 22:27
                  Ja mialam dwie kotki: Milve i Falke
                  psa Cahira
                  kraba Regisa

                  i mame wielbicielke Sapkowskiego :)

                  --
                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                  • yowah76 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.01.09, 23:11
                    Cahira to ja konia kolezance zajezdzalam;) Aczkolwiek niekoniecznie
                    musi to pochodzic z Sapkowskiego (w tym przypadku akurat tak), moze
                    tez byc skadinad.
                    U mnie w rodzinie pretensjonalne dosc imiona nadawalo sie wlasnie
                    zwierzakom, rozne tam Matyldy i Pelagie (w zyciu, w zyciu tak do
                    swojego kota nie powiedzialam!), teraz mam zolwie - Ezra, Anatema,
                    Tiffany (samczyk ostatecznie) i Shelly Belinda ;) plus przebywajaca
                    u kolezanki Szarik (piaty pancerny); pies nazywa sie Mucek
                    (Nepomucen ;), swoja droga, przypomina sie dziwnie pisemna wypowiedz
                    Kaziuka patykiem po sniegu...). Ignaca mialam papuge. Co do zolwi
                    jeszcze , kolezanka nazwala zolwice Buba i twierdzi ze to moje imona
                    sa bez sensu;) a Tiffany mial pierwotnie byc Camden Pebble i jak
                    widac sie powstrzymalam;)
                    Kolega kiedys nazwal rybke Podstepny Spaslok, ale teraz sie tego
                    wypiera.
                    • alitzja Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.09, 17:35
                      yowah76 napisała:

                      > Kolega kiedys nazwal rybke Podstepny Spaslok, ale teraz sie tego
                      > wypiera.

                      Moja koleżanka miała rybkę Pinocheta. Kiedy jej się zmarło, urządziła jej
                      pogrzeb, spuszczając ją wraz z wodą w toalecie.
                      Razem z moją przyjaciółką produkowałam wtedy namiętnie różne prześmiewcze
                      wierszyki - więc rybka też dostała swoje epitafium, z którego pamiętam tylko
                      fragment:
                      "... dziś w klozecie
                      pamięć tkwi po Pinochecie".
                      • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:49
                        Moja babcia miała psa, którego nazwała Szamir.
                        Nawiasem mówiąc, był to najmądrzejszy pies, jakiego widziałam. :)
              • yowah76 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.01.09, 23:04
                A wiecie, kiedy bylam mala moja babcia dokarmiala kotke o imieniu
                Fryzia. Na Warmii to bylo, nie wiem, moglybysie tak w narodzie
                ciagnac jakies skojarzenia? Bo ze moja babcia nic o mitologii
                nordyckiej nie wie tom wiecej niz pewna ;)
        • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 15:55
          Jak nieostanikowana, to trzeba ostanikowac :)
    • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:02
      zaczęło się przecież od celestyny, zwanej w rodzinie cielęciną -
      twarz miałą pospolitą, co z niesmakiem konstatowała co rano patrząc
      w lustro, więc przynajmniej wyróżniała się imieniem. jej siostra
      julia wyróżniała się nie tylko imieniem - ale niewątpliwie
      urodzonych w latach 60. celestyn i julii było baaaardzo niewiele.
      następna była aniela - czyli odwrotnie niż u celestyny, imię
      pospolite (nie w wielkim mieście, ale poza nim tych anielek
      urodzonych w latach 60. pewnie trochę było), osoba niepospolita.
      potem borejkówny - klucz antyczny, imiona niezwykłe, wiadomo - i to
      był bardzo fajny pomysł pani MM. natalia kukulska i moda na natalię
      po płycie z "puszkiem-okruszkiem" trochę ten pomysł zepsuła,
      podobnie jak nagłą moda na patrycje, nadawaną w latach 70. i 80.
      przez różne kopce i im podobne. no ale tego pani MM nie mogła
      przewidzieć.
      a potem to się niestety chyba wymknęło spod kontroli... jeszcze
      aurelia miała być wyróżnikiem i znakomicie pasuje do córki ewy
      jedwabińskiej. ale potem autorka zaszalała...

      teoria, że nora górska (bosz!!!! mój prywatny numer jeden) jest
      eleonorą wydaje mi się prawdopodobna, bo przecież o tym, że bella
      nie jest izabellą też dowiadujemy się znienacka, gdy już czytelnik
      jakoś tam sobie izabellę pewnie w myśli przypasował.

      zauważmy jednak, że pani MM znacznie bardziej krzywdzi wymyślnymi
      imionami dziewczynki niż chłopców. ignaś, józinek i ziutek dostali
      imiona tradycyjne, częściowo rodzinne, to sie jakoś da obronić.
      synowie natalii dostali imiona zwyczajne. florian był potrzebny do
      pary z różą, więc niech mu będzie. ale wydumanych laury, róży,
      arabelli, nory czy eleonory nic nie obroni.
      ach, no jeden damazy też zostal pokrzywdzony!
    • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:52
      To ja jeszcze w obronie imienia Róża, bardzo dziewczęcego i ładnego.
      W mojej rodzinie są dwie panny o takim imieniu, znam również dwie
      inne, niespokrewnione ze mną Róże, dlatego nie uważam go za
      dziwaczne.
      Po pierwsze, w znanych mi przypadkach Róża jest uwspółcześnioną
      wersją Rozalii, kiedyś bardzo popularnej. Po drugie, nie jest
      brutalnym dźwiękonaśladowczym spolszczeniem jak Kristal czy Brajan,
      i ładnie wpasowuje się w melodykę naszego języka. Po trzecie, pasuje
      zarówno dla małej dziewczynki (Różyczka jest słodka i delikatna) jak
      i dojrzałej kobiety ("Pani Róża" brzmi szlachetnie i dostojnie).
      Poza tym w odróżnieniu np. od Patrycji czy Laury sensownie się
      zrabnia :)
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:59
        Ale ja właśnie przeciwko banalności Róży protestowałam :) Tzn. obiektywnie
        uważam, że to ładne imię, tylko że takie niejeżycjadowe. Bo ani szlachetnie
        proste (Anna, Katarzyna, Magdalena), ani intrygujące. Przy tych wszystkich
        Melaniach i Idach jakoś tak odstaje.

        A że się zdrabnia, to ja wiem
        • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 21:51
          Do imienia Laura mam stosunek neutralny, natomiast Róża uważam za
          jedno z najpiękniejszych imion. Jest śliczne, krótkie, nie
          przesadnie wymyślne, ale i nie banalne jak na przykład Ola (czyli
          moje własne imię... yyy), kojarzy się z pięknem, subtelnością
          i "królewskością". Jeśli będę miała kiedyś córeczkę, to będzie się
          nazywała własnie Róża. Bardzo podoba mi się też imię Rozalia -
          cudowne, brzmi jak muzyka. Ale trochę za bardzo oryginalne, nie
          wiem, czy nazwałabym tak córkę.
          Co do Esmerald czy Arlet, to moim zdaniem kluczowe jest tutaj ich
          kojarzenie z telenowelami.
          • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:18
            > przesadnie wymyślne, ale i nie banalne jak na przykład Ola

            Oszalałaś! :) Ola to jedno z najpiękniejszych, najsubtelniejszych imion! I tyle
            możliwości zdrabniania, tyle opcji narzucania dystansu ("Nazywam się
            Aleksandra") lub zapraszania do bliskości ("Na imię mi Oleńka...")
          • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 00:28
            Sowca, nie drzaźnij mnie. Ola to bardzo ładne imię, eufoniczne w zdrobnieniu, a
            w wersji Aleksandra także eleganckie, melodyjne. I z tradycjami :) Jeździć mi tu
            będzie po imieniu mojej córki, też!...
            • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 21:48
              Oj, wybacz Anutku :p ja niestety mam alergię na moje własne imię, a
              żadna z Aleksandr, które poznałam, nie byla sympatyczna, co pogarsza
              sprawę :p chociaz akurat Aleksandra brzmi nieźle, o niebo lepiej niż
              Ola! Akceptuję jeszcze wersję Olcia i Oleńka. Ale tak czy siak,
              utożsamiam się z przezwiskiem (Sowa) tak mocno, że czasem
              mówię: "mam na imię Sowa" :P Na dodatek drugie imię noszę po Babci,
              Helena, co daje zbitkę sienkiewiczowską. Aleksandra Helena. Na
              szczęście nie dałam się na bierzmowaniu namowić na Barbarę :P
              Chcoiaż muszę przyznać, że sa chwile, kiedy błogosławię swoje imię.
              Na przykład wtedy, kiedy mama mi powiedziała, że moj starszy brat
              domagal sie nazwania mnie... Wiesławą!
              • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 21:50
                Miało być "wybacz Ananke", oczywiście.
              • ding_yun Oleksandry :P 11.01.09, 15:34
                sowca napisała:

                > > żadna z Aleksandr, które poznałam, nie byla sympatyczna, co
                pogarsza
                > sprawę :p.

                Droga moja, po prostu nie poznałaś jeszcze mnie :))
                • sowca Re: Oleksandry :P 12.01.09, 21:57
                  Ding_yun, i Tyś Aleksandra? Wobec tego muszę Cię poznać i zmienić
                  opinię o nosicielkach mojego imienia ;)
                  PS. Z tego, co wiem, z imieniem Nadia nie ma problemu. Moja osobista
                  siostrzenica tak ma na imię i z tego, co zdołałam się zorientować,
                  imię to robi się całkiem modne ;)
          • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:23
            Rozalie zohydzil mi Boleslaw Prus, niestety. A faktycznie imie ladne i mialo szanse mi sie spodobac.

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • tygrys2112 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 19:35
            Rany Julek (że użyję zwrotu adekwatnego do wątku)! Ola to świetne
            imię. Aleksandra kojarzy mi się jak najbardziej 'królewsko' i
            wykwintnie. I brzmi pięknie zarówno w pełnym brzmieniu jak i
            zdrobnieniu.
    • croyance Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:05
      A ja sie zastanawiam, dlaczego MM - z calym tym, pardon, hoplem na
      punkcie Mickiewicza - nie nazwala do tej pory zadnej z
      bohaterek 'Grazyna'?
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:19
        No. A Maryla?
      • kebbe Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 23:49
        croyance napisał:

        > A ja sie zastanawiam, dlaczego MM - z calym tym, pardon, hoplem na
        > punkcie Mickiewicza - nie nazwala do tej pory zadnej z
        > bohaterek 'Grazyna'?

        Hej, no jakto nie :) A Czarna Guślarz Grażyna? Dwa w jednym, rzec by można.
        Manifestacja ciemnej strony mocy :P
        Dziwię się, że do tej pory nikt nie wspomiał imion Szopiątek, którymi
        uszczęśliwiła swoje dziatki kochająca muzykę rodzicielka. Tzn. imiona same w
        sobie mogą się podobać, ale mała dziewczynka o imieniu Hildegarrrda...no sorry,
        ale jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.
        • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 00:02
          Nie no, ja te Fryce to w ogóle wyparłam... Toż to koszmar! Fyrde-dyrde, kurczę.
          Po prostu nie z tej epoki. Wulfcio też.

          Ponadto nie chciałam pyskiem kłapać, żeby się nie okazało, że np. w Poznaniu
          jest silna tradycja nadawania imion germańskich i nikogo te Frydrychsgangi i
          inne Brunhildy nie razą.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 11:00
          nie nie, szopiątka sa po prostu absolutnie niewiarygodne i tyle!
      • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 00:31
        croyance napisał:

        > A ja sie zastanawiam, dlaczego MM - z calym tym, pardon, hoplem na
        > punkcie Mickiewicza - nie nazwala do tej pory zadnej z
        > bohaterek 'Grazyna'?

        alez nazwala, i to na dodatek Guslarz, pewnie sie ma z "Dziadami" kojarzyc :)
        • idomeneo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 08:13
          R4F wrócił, alive and kicking! :)
          • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:11
            "gdziezes ty bywal, czarny baranie?" :)
    • kadrel Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:07
      Cóż , dziwaczne, zagraniczne imiona połączone z przaśnymi nazwiskami
      wywolują u mnie coś w rodzaju refluksu estetycznego.

      Nie pojmuję co powoduje takimi rodzicami, którzy oszpecają dziecko
      na całe życie durnym imieniem.
      Jakiś czas temu pozwoliłam sobei na mały research na Naszej Klasie.
      I oto rezultaty , od których włos mi dęba stanął.

      Wśród nas żyją:

      Doriana Grzebień
      Kasjana Psiuch
      Dżesika Drapała
      Dżesika Bober
      Dżesika Koń
      Dżesika Szmalec
      Dolores Ćwielong
      Dolores Gąśior
      Dolores Kura
      Amadeusz Bąk
      Andżelina Bździuch
      Amelia Fiutek
      Ariadna Barszcz
      Malwina Pupka
      Arleta Pupka
      Armando Strączek
      Esmeralda Dorsz
      Donatella Skórka
      Estella Dudek
      Brajan Głab
      Brajan Kisiel
      Brajan Motyka
      Brajan Kokoszka
      Brajan Pogwizd
      Brajan Noga
      BRajan Łopatka
      BRajan Prytko
      Wirdżinia Bąk
      Wirdżinia Gwóźdź
      Wirdżinia Dyrda

      Ech...
      • melmire Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:13
        Ale tu to nazwiska sa bardziej szpetne niz imiona.
        Kasia Psiuch nie brzmi moim zdaniem o wiele lepiej od Kasjany. Rozumiem rodzicow
        ktorzy uwazaja ze jak juz Bzdziuch, to niech chociaz bedzie Angelina :)
        • kebbe Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 23:54
          Ok, ale np. Magdalena Dyrda imho brzmi lepiej niż Wirdżinia. Inna sprawa, że nie
          ma chyba co podawać takich przykładów z "realu"(choć na n-k bywają też konta
          fikcyjne!), w końcu to nie wina Kasjany i Brajana, że tak im matka z ojcem na
          chrzcie dali...
          • majself Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 11:41
            Ja znałam Jagodę Dyrdę. To chyba dość popularne nazwisko. Połączenie mi się podoba.
      • kai_30 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 00:06
        O rany!!!! Ale swoją drogą, jakbym miała wyjść za faceta o nazwisku Bździuch, to
        jedynie pod warunkiem, że dzieci nazwisko odziedziczą po mnie. On, jakby się
        upierał, niechby przy swoim został.

        Z drugiej strony, gdybym sama nazywała się Amelia Fiutek, to miałabym dylemat,
        jak babcię laczkiem.
        • mama_kotula Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 02:06
          kai_30 napisała:

          > O rany!!!! Ale swoją drogą, jakbym miała wyjść za faceta o nazwisku Bździuch, to jedynie pod warunkiem, że dzieci nazwisko odziedziczą po mnie.

          Hihhih.
          Mojego niemęża skrzywdzono podwójnie :D
          Powiedział, że nie oświadczy mi się, dopóki nazwiska nie zmieni.

          A w dodatku ma imię z gatunku, jak to nazywam "nie do mówienia po imieniu" - no przez gardło mi nie chce przejść, od początku naszej znajomości nazwałam go po imieniu raz - jak go przedstawiałam mojej rodzicielce, po czym dostałam makabrycznego ataku śmiechu.
          Przysięgi małżeńskiej sobie zupelnie nie wyobrażam, dostaję dzikiej głupawki na samą myśl.

          Nie znosze takich imion, jeden z moich byłych miał na imię Kazimierz i w użyciu było milion pieszczotliwych określeń, a "Kazik" czy - helpunku - "Kaziu" nie dawało się wymówić.
      • statecznyy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 05.01.10, 18:56
        nie widzę w tym nic ''nieestetycznego''. Raczej tak określibym osobę, która
        pisze takie bezsensowne artykuły....
        • czarna9610 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 05.01.10, 22:17
          Arabella tak chyba miała na imię bohaterka czeskiej bajki i to był rok 84 czy 83
          więc tak pasowałoby do wieku dziecka Robrojka chyba.
    • zaisa Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 04:11
      Ignasiów w przedziale wiekowym 2-3 l poznałam/znam minimum 3. I jednego mojego
      rówieśnika - lat 30 kilka.
      W kwestii nadawania imion "po pradziadkach": Oboje z mężem lubiliśmy swoich
      dziadków, obaj mieli to samo imię, jedyne, notabene, które nie wywołało
      skrzywienia na twarzy męża. I nasz "biedny" syn ma na imię Jan :) Klemensa mąż
      nijak nie chciał;p
      W tej chwili trudno być na placu zabaw (W-wa) i nie spotkać choćby jednego
      Kuby. Janków, Franków, Antków - też często.
      A dzieci w wieku przedszkolnym swobodnie akceptują imiona dla nas dziwaczne.
      Hmmm... z własnego dzieciństwa pamiętam, że jedyna osoba, której dokuczano w
      sposób związany z imieniem miała na imię... Ewa. Ale inne imiona nie "miały"
      głupiego wierszyka "Ewka-konewka, spadła z drzewka. Spadła na kamyczki, połamała
      sobie cycki." Na szczęście nie przypominam sobie tego utworu słyszanego
      częściej. Ale jakoś mi w pamięć się wbił...
      • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 11:06
        > W tej chwili trudno być na placu zabaw (W-wa) i nie spotkać choćby
        jednego
        > Kuby. Janków, Franków, Antków - też często.

        tak, ale to trochę legenda z tymi jankami - moja przyjaciółka w
        liceum (lata 80.) na 22 osoby w klasie miała 13 agnieszek (chłopców
        w sumie było czterech). i to się nazywa popularne imię! jak
        nazywałam swoje dziecko janem (połowa lat 90.) tez mi wszyscy
        mówili, że janków zatrzęsienie. tymczasem w przedszkolu - janków
        dwóch (łącznie z moim), w podstawówce na cztery klasy w roczniku -
        janków dwóch (łącznie z moim), teraz w gimnazjum jest ich może
        trzech czy czterech w roczniku. więc bez przesady :)
        • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 11:09
          A moja ośmioletnia chrześniaczka wyznała mi kiedyś, że ma w
          klasie "pięć Wiktorii i jednego Wiktora". Też nieźle:)
        • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:27
          W mojej klasie w liceum, co trzeci chlopak to byl Lukasz. Doslownie (6 z 18).

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • kebbe Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:36
            U mnie było 5 Ań i 4 Kasie. Pamiętam, że w równoległych klasach Jakubów było jak
            psów. Łukaszów i Pawłów też całe stada.
            • mama_kotula Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 02:07
              Ja trafiłam na zatrzęsienie Magdalen.
              Na 30-osobową klasę było ich 6.
      • meduza7 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 12:59
        Ale inne imiona nie "miały"
        > głupiego wierszyka "Ewka-konewka, spadła z drzewka.

        Jak nie miały. Jurek ogórek, kiełbasa i sznurek, Jurek do piekła, kiełbasa
        uciekła - sama tak przezywałam brata ;)
        Albo: Agata szmata nogą zamiata, Mateusz wajchę przełóż, Dominika w majtki sika,
        Ania bania proszek do prania itd.
        • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:29
          Zuzanna stara panna, Marta nic nie warta - ja i najlepsza przyjaciolka znaczy sie :) Rymy to do kazdego imienia sie znajda.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 23:10
            slotna napisała:
            > Zuzanna stara panna, Marta nic nie warta

            Grzechu warta, grzechu warta ;P
            • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.01.09, 13:46
              Grzzechu warta to wersja oryginalna ciocio-babciowa :D Gdziezby tam koledze klasowemu to przez usta przeszlo... :))

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • majself Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 11:44
            Oj, nie. Do Olgi rymu dokładnego nie sposób znaleźć. Z niewiadomych względów
            przezywali mnie w przedszkolu "Olga - bolga". Szybko przestali - może
            zrozumieli, że nieistniejące słowo nie robi na mnie wrażenia?
            • truscaveczka Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 06.01.10, 00:03
              My na naszą Olgę, gdy marudzi, mówimy Olgaboga :)
              A jak głośno pije to Gulguś ;)
              I tak dalej. Do róznych przekrętek imienia tak przywykła, że
              odimienne przezwiska w wykonaniu mojego kreatywnego męża (na siostrę
              własną mówi Karolucha - domyślcie się, jak Karolina sie cieszy :P)
              ani innych tFUrczych ludzi nie zrobią na niej wrażenia jak sądzę.
              Olga rzeczwiście z niczym się nie rymuje - nie będzie jak z moją
              siostrą - Hanką-Cyganką, ani moją mamą Ewką Marchewką ;)
              Ani ze mną. Kaśką-Grubaśką ;)
    • villanden Nora 08.01.09, 14:29
      Dla mnie imie Nora to przepiekne, literackie imie (Ibsen!) i jestem
      w stanie je zniesc nawet w polaczeniu z nazwiskiem :-). Przyznam, ze
      sama nie zauwazylabym zgrzytu, tak bardzo mi sie ten "Dom Lalki"
      nasunal :-)
      • supervixen Re: Nora 08.01.09, 14:43
        Mnie też bardzo się Nora podoba. Pewnie bym tak dziecka w Polsce nie
        nazwała, bo jednak to słowa ma w naszym języku ośmieszające
        znaczenie. Ale osobiście nie mam skojarzeń z norą-jamą, gdy
        widzę/słyszę to imię.
        • agawa79 Re: Nora 08.01.09, 14:47
          Dla mnie imię Nora wręcz krzyczy "Ibsen, Ibsen!", skojarzenie z jamą
          nie jest natychmiastowe. No i dopiero po dłuuugim namyśle
          dostrzegłam dowcip w zestawie Nora Górska. No faktycznie, brzmi to
          tak sobie, ale imię samo w sobie piękne.
          • kkokos Re: Nora 08.01.09, 18:55
            mnie się długo nora kojarzyła wyłącznie ibsenowsko, ale pewnego dnia usłyszałam,
            jak ktoś się z tego imienia wyśmiewał, bo żadnych literackich skojarzeń nie miał
            - i (nic na to nie poradzę!) od tamtej pory skojarzenie z dziurą w ziemi jest
            silniejsze od jakichkolwiek asocjacji literackich.
    • nighthrill Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 14:48
      Z racji zawodu przez kilka lat miałam do czynienia z dziećmi urodzonymi w latach
      90. I faktycznie, zaobserwowałam, że "dziwaczne" imiona są popularne - uczyłam
      Sandrę, Doriana, Oskara, Brajana, Majkela, Denisa ( ci dwaj ostatni w dodatku
      mieli na nazwisko tak, jak część garderoby będąca głównym przedmiotem
      zainteresowania lobby biuściastych), kilka Dominik. Obecnie mam ucznia, który
      nazywa się tak samo jak wokalista zespołu Perfect, ale on ma 26 lat - może jego
      rodzice faktycznie nazwali go "na cześć"?

      Moją córkę ( dziecię dopiero w planach jest) zamierzam nazwać Rebeka, ale nie ma
      to nic wspólnego z telenowelami, tylko z naszym żydowskim pochodzeniem. Co
      prawda nazwisko będzie biedaczka miała nie żydowskie, a góralskie, i trochę to
      nie pasuje, ale na serio rozważam to imię. Wydaje mi się pełne czaru i ładnie
      brzmi. Myślałam też o Racheli, z tych samych pobudek, ale nawet nie wiem, czy
      USC by je zaakceptował.
      Uważam, że fajnie jest, jeśli imię podkreśla pochodzenie etniczne/religijne czy
      inne konotacje.
      • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 14:57
        Z Sandrą i Dominiką chodziłam do przedszkola na początku lat
        osiemdziesiątych, więc to nie są chyba tak całkiem "współczesne"
        imiona. ;)

        A Rachela, jak podaje Wikipedia, jest notowana w Polsce od 1496
        roku! No chyba USC by się nie czepiał. :)

        Rebeka to śliczne imię, kojarzy mi się z Ewą Demarczyk.
        • nikadaw1 jeszcze a propos Kopców 08.01.09, 15:23
          Dolores Cura (kura) moim zdaniem brzmi bardzo hiszpańsko, niemal jak Jose Cura,
          a nazwisko zresztą oznacza "ksiądz". to tyle w związku ze śmiesznymi nazwiskami
          z naszej klasy. zresztą takie wyśmiewanie imion i nazwisk przez dorosłych ludzi
          i czepianie się, dlaczego ktoś nazwał dziecko, skoro miał taką ochotę, jest nie
          na miejscu. tak a propos wścibstwa i dyskrecji z innego wątku.


          mam tylko jedną wątpliwość: skąd właściwie wiadomo, że MM wyśmiewa imiona
          Kopców? wiemy tylko tyle, że matka Kopców była zaniedbaną pracowitą kobietą jak
          ni przymierzając Mila, że było tam pełno dzieci pojawiających się co parę lat,
          że prawdopodobnie rodzina była dość biedna kiedyś, teraz nie wiadomo. że mówiąc
          o nich, najpierw używa się nazwiska, a potem imienia, taki znaczek rozpoznawczy
          z czwartego planu. że Kopcowie żyją gdzieś na Jeżycach, są niemal sąsiadami
          Borejków. i że gustują w nietypowych imionach, podobnie jak Borejkowie. ale
          gdzie te przytyki do imienia Esmeraldy czy Pascala? czy to nie nadinterpretacja
          szanownego forum? a Pascal czy Arleta, to przepraszam, z jakiej telenoweli,
          jeden to może na cześć tego od myślącej trzciny? Arleta z kolei chyba na krótko
          wykwitła w latach 80., kiedyś znałam jedną dziewczynkę o tym imieniu, a ostatnio
          nie natykam się na żadną Arletę w moim wieku. gdzie, gdzie to explicite
          potępienie dla Esmerald, Izaur, Kryształów?
          • nighthrill Re: jeszcze a propos Kopców 08.01.09, 15:37
            Arlettę jedną znam, urodzona w 1980, nie wiem, czy jej imię zostało nadane na
            fali jakiejś telenoweli ( nie pamiętam raczej telenoweli "Arleta"), w każdym
            razie mi się to imię nigdy nie wydawało jakieś niezwykłe...
            W okolicy, w której od dwóch lat mieszkam jest mnóstwo osób o imionach Kamila i
            Kamil, nigdzie indziej się z tym fenomenem nie spotkałam. Dziwne.
            • nikadaw1 Re: jeszcze a propos Kopców 08.01.09, 15:56
              przyszło mi jeszcze do głowy, że może te dziwne imiona to przejaw walki z
              szarzyzną życia, że się tak wyrażę :) panuje przekonanie, nawet na tym forum, że
              ludzi o brzydkich czy popularnych nazwiskach są skazani na neutralne,
              powtarzalne imiona. czy wówczas zwycięża estetyka - trudno powiedzieć, za to
              efekt jest taki, że w Polsce mieszka 20 tysięcy Józefów Kowalskich itp. jak ktoś
              nie jest wybitną jednostką, to trudno mu sie przebić przez google :)
              • turzyca Re: jeszcze a propos Kopców 10.08.09, 17:48
                popularnych nazwiskach są skazani na neutralne,
                > powtarzalne imiona.

                A szczerze mowiac, to ja wlasnie przy nazwiskach bardzo pospolitych jestem w
                stanie zaakcpetowac nietypowe imiona, Afrodyta Kowalska czy Brunislaw Nowak w
                ogole sie nie rzucaja w uszy. A Afrodyta Szpetna raczej w pamiec zapada.
          • nessie-jp Re: jeszcze a propos Kopców 08.01.09, 16:34
            > mam tylko jedną wątpliwość: skąd właściwie wiadomo, że MM wyśmiewa imiona
            > Kopców?

            Ze sposobu wprowadzania ich do narracji. Dowiadujemy się więc, że Kopcowie to
            rodzina prymitywna, że córkom z rodziny Kopców stringi wystają ze spodni, że
            starsi członkowie rodziny się ślinią.

            Również ta maniera przedstawiania Kopiec-dziewcząt z nazwiskiem na początku jest
            dla czytelnika wskazówką, że to nie są "odpowiednie koleżanki" dla małych
            mieszczanek Pyziakówien.
            • iwoniaw No, expressis verbis to MM ustami świętej Gaby 08.01.09, 21:03
              komentuje ponadto: "rany boskie, jakie to dziecko ma koleżanki!" Po wizycie u
              Kopców w poszukiwaniu Laury wyjechanej do Torunia. Jeśli to nie jest negatywne
              przedstawienie, to co nim jest?
            • sally.bowles Re: jeszcze a propos Kopców 20.01.09, 13:17
              nessie-jp napisała:
              > Również ta maniera przedstawiania Kopiec-dziewcząt z nazwiskiem na
              początku jes
              > t
              > dla czytelnika wskazówką, że to nie są "odpowiednie koleżanki" dla
              małych
              > mieszczanek Pyziakówien.

              A mnie sie wydaje, że nazwisko przed imieniem to wynik tego, że do
              narracji wprowadza Kopców (konkretnie Kopiec Arletę) Geniusia, która
              chodzi w tym czasie do zerówki. Ja też chodziłam do przedszkola i
              zerówki w latach osiemdziesiątych i zapewniam Was, że nie były to
              przybytki czułej opieki nad wychowankami. Listę wyczytywano
              zaczynając od nazwiska (tak samo zresztą jak w podstawówce). Moim
              zdaniem, Geniusia mówi "Kopiec Arleta", bo ta dziewczynka tak jest
              wyczytywana przez panią kluchę zerówkową.
              A potem wszyscy Kopcowie (czy Kopce?)są tak przedstawiani, żeby
              podkreślić ich przynależność do tej samej rodziny. A że w dalszych
              tomach są to najczęściej postaci przerysowane aż do groteski, to
              inna sprawa.
        • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 21:12
          agawa79 napisała:


          >
          > A Rachela, jak podaje Wikipedia, jest notowana w Polsce od 1496
          > roku! No chyba USC by się nie czepiał. :)

          A, nie zakładałabym się. Gdzies czytałam wypowiedź mamy, która chciała nazwać
          syna Wit, i pani w USC upierała się, że nie nazwie, bo takiego imienia nie ma.
          Zwątpiła dopiero, jak jej przypomniano Wita Stwosza ;-))).

          Mnie się wszystkie żydowskie imiona podobają, najbardziej Rut i Noemi, no, ale
          to juz nie przeszłoby w żadnym z naszych USC, niestety.
          • iwoniaw Noemi jak najbardziej 08.01.09, 21:36
            znam osobiście dwie, jedna po 30., druga mała dziewczynka. O Rut się nie
            wypowiem, ale to chyba jest imię z oficjalnego spisu, którym się posługują USC?
            • nessie-jp Re: Noemi jak najbardziej 08.01.09, 21:42
              Mogliby zażądać przekształcenia na "Ruta", po polsku... Niby to samo, ale jednak
              nie tak ładnie :(
              • anutek115 Re: Noemi jak najbardziej 09.01.09, 12:01
                nessie-jp napisała:

                > Mogliby zażądać przekształcenia na "Ruta", po polsku... Niby to samo, ale jedna
                > k
                > nie tak ładnie :(
                >
                Jakieś sześć-siedem lat temu odmówiono rejestracji tego imienia znajomym w
                Toruniu i rzeczywiscie kazali zmienić na Ruta. Czego rodzice nie uczynili, bo im
                się w tej wersji juz nie tak podobało.

                Nie wiem, może do tej pory cos się zmieniło...
                • paszczakowna1 Re: Noemi jak najbardziej 09.01.09, 12:40
                  > Jakieś sześć-siedem lat temu odmówiono rejestracji tego imienia znajomym w
                  > Toruniu i rzeczywiscie kazali zmienić na Ruta. Czego rodzice nie uczynili, bo i
                  > m
                  > się w tej wersji juz nie tak podobało.

                  Ruta nawet brzmi nieźle (może być Róża, może być Jagoda, niech będzie i Ruta),
                  ale nijak się z biblijną Rut nie kojarzy.

                  Starotestamentowe imiona często nadawane były w Polsce w czasach reformacji w
                  rodzinach protestanckich. Niektóre się przyjęły (Jakub), inne nie, ale w XVI
                  wieku na pewno by się sporo Rut znalazło. A USC niech zgłasza pretensje do
                  tłumaczy Pisma Świętego, że tego 'a' na końcu nie dodali.
                  • mmoni Jakub 09.01.09, 13:15
                    paszczakowna1 napisała:
                    Starotestamentowe imiona często nadawane były w Polsce w czasach reformacji w rodzinach protestanckich. Niektóre się przyjęły (Jakub), inne nie,


                    Jakuba nie wiązałabym z reformacją, w końcu to też imię apostoła i świętego kościoła katolickiego. Np. arcybiskup Jakub Świnka (swoją drogą, też ładne nazwisko) został tak nazwany przez swoich rodziców w czasach grubo przedreformacyjnych.
                    • lezbobimbo Re: Jakub 09.01.09, 14:00
                      Kuba Rozpruwacz, jak bóg Kubie, tak Kuba bogowi itd ;)
                      A w sredniowieczu inny polski ksiadz czy biskup mial na imie po prostu Ogier - a
                      jego syn nazywal sie Ogierowicz (to bylo tuz przed wprowadzeniem oficjalnego
                      celibatu;)
                      Same nazwiska w ogóle byly rzadkie, predzej wystepowaly przydomki i przezwiska,
                      a przede wszystkim miejsce pochodzenia..
                      • ananke666 Re: Jakub 09.01.09, 14:44
                        > Kuba Rozpruwacz, jak bóg Kubie, tak Kuba bogowi itd ;)

                        bogu!!!

                        > A w sredniowieczu inny polski ksiadz czy biskup mial na imie po prostu Ogier

                        O, albo Holger - w Polsce znany jako Ogier Duńczyk :)
                        • lezbobimbo Re: Jakub 09.01.09, 14:53
                          ananke666 napisała:
                          >>jak bóg Kubie, tak Kuba bogowi itd ;)
                          > bogu!!!

                          Ups, pardon, nie wiem wlasciwie, jak sie prawidlowo odmienia nieistniejace
                          pojecia ;PP

                          > O, albo Holger - w Polsce znany jako Ogier Duńczyk :)

                          Leee, a to moze byl ten sam Ogier? Skoro z Helgi Slowianie zrobili Olge, to z
                          Holgera pewnikiem i Ogiera :-D
                          • ananke666 Re: Jakub 09.01.09, 15:43
                            O ile mi wiadomo, Ogier Duńczyk nie był polskim biskupem, tylko duńskim
                            rycerzem, synem króla Godfryda i paladynem Karola Wielkiego. W Danii nazywany
                            Holgerem, a zamieszanie potęguje to, że być może pierwowzorem imienia było miano
                            Autgarius :)
                            • ananke666 Re: Jakub 09.01.09, 15:44
                              A! I bodajże na zamku Kronborg można sobie jego podobiznę pooglądać :)
                              • lezbobimbo Re: Jakub 09.01.09, 15:51
                                Ach to juz wiem, kto zacz - tozto Holger Danske czyli legendarny, nieistniejacy
                                bohater, ktos jak nasz Lech i Czech.
                                Kiedy bowiem zyl Karol Wielki, nie istnialo w ogóle cos, co sie mogloby nazywac
                                Dunia, ale Tunczyki lubia oczywiscie wysokie koneksje tysiac lat do tylu ;)
                                Tunczyki opowiadaja legendy o nim jak o naszym Giewoncie - Holger siedzi pod
                                zamkiem Kronborg, w jaskini wapiennej i spi. Kiedy Dunia bedzie w tarapatach, on
                                sie ma obudzic i mieczykiem rozpedzic wrogów. Na razie przespal nazistów,
                                Prusaków, Anglików i potop szwedzki ;) Podobizna zas to rzezba spiacego rycerza
                                w stroju póznosredniowiecznym...

                                (no i oczywiscie jakies neonazi wesztunczykowe tutejsze lubia o nim spiewac :(((((

                                Polski Ogier to ktos inszy :)
                                • ananke666 Re: Jakub 09.01.09, 17:19
                                  Tenci jest :) można sobie o nim chansons de geste poczytać. Machał mieczem
                                  Cortaną, jeździł na Beifrorze, a potem na Papillonie, ocalił sztandar Oriflammę,
                                  łajdaczył się z Morganą i w ogóle ach och. Ale podobno miał pierwowzór, owego
                                  Autgariusa właśnie.
                                  • klymenystra Re: Jakub 10.01.09, 16:27
                                    Coooo? Czy Ty zartujesz? Oriflamme to poprostu sztandar, a nie nawza wlasna,
                                    beffroi to rumak, nie imie...
                                    • nessie-jp Re: Jakub 10.01.09, 19:04
                                      No, ale nie jakiś tam sztandar, tylko konkretny
                                      • klymenystra Re: Jakub 10.01.09, 23:44
                                        hahaha tak tak :) Palefroi to jest rumak :) Magisterka mi sie na mozg rzuca :)
                                        beffroi to jest baszta :))) hihhi :)
                                        Ale ten oriflamme mi sie nie podoba, bo zawsze ich bylo wiecej, nie jeden
                                        konkretny. Wikipedia mowi, ze najpierw mieli go jako flage mnisi z Saint Denis.
                                        Potem sobie krol zawlaszczyl (obok flagi Francji), a w tym momencie to juz nikt
                                        nie uzywa tego slowa w pierwotnym znaczeniu. I nawet wtedy oriflamme bylo nazwa
                                        pospolita, wiec nie widze powodu, zeby z tego imie robic :)
                                    • ananke666 Re: Jakub 10.01.09, 20:43
                                      Oriflamme pisany wielką literą oznacza konkretny sztandar - bojowy proporzec
                                      francuskich władców, zaginiony w XIV w. bodajże. Owszem, jest to nazwa własna.
                                      Nic nie poradzę, że tak go nazwali. Podobnie jest z koniem Beifrorem, co ja
                                      winna, że on tak się nazywał...
                                      • klymenystra Re: Jakub 10.01.09, 23:46
                                        Nie mowie, zes Ty winna:) Konia juz wyjanislam, z tym sztandarem to sie nie
                                        zgodze nadal - moze niektorzy pisali z wielkiej, ale w moich chansons de geste
                                        czesto gesto pojawial sie z malej :)
                                        • ananke666 Re: Jakub 11.01.09, 13:18
                                          Dałabym sobie łeb uciąć, że była wielka litera, tam chodziło o proporzec Karola
                                          Wielkiego. Sklerozę mam?... możliwe, nie będę się upierać, zwłaszcza, że nie mam
                                          pod ręką książki ;)
                                      • meduza7 Re: Jakub 11.01.09, 16:13
                                        > Oriflamme pisany wielką literą oznacza konkretny sztandar - bojowy proporzec
                                        > francuskich władców,

                                        A ja zetknęłam się kiedyś z wersją "oriflama" - właśnie tak, spolszczone, z
                                        małej litery i oznaczające chyba JAKIŚ proporzec (nie ten konkretny), choć nie
                                        jestem pewna, nie pamiętam kontekstu.
                    • paszczakowna1 Re: Jakub 09.01.09, 19:12
                      > Jakuba nie wiązałabym z reformacją, w końcu to też imię apostoła i świętego koś
                      > cioła katolickiego. Np. arcybiskup Jakub Świnka (swoją drogą, też ładne nazwis
                      > ko) został tak nazwany przez swoich rodziców w czasach grubo przedreformacyjnyc
                      > h.
                      >

                      Masz rację, Jakub to przecież apostolskie imię. Rafał zatem. Daniel. Samuel. (W
                      swoim czasie popularne, później wyszło z użycia.)
            • lezbobimbo Re: Noemi jak najbardziej 09.01.09, 01:04
              Pardon, skoro uznali w tym roku JARZYNE, Calineczke i Niunie, to jakim prawem
              mieliby sie czepiac Rut albo Noemi? Zwlaszcza, ze to ostatnie moze sie kojarzyc
              ze slawnymi paniami o imieniu Naomi..
          • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 07:33
            > Mnie się wszystkie żydowskie imiona podobają, najbardziej Rut i Noemi, no, ale
            > to juz nie przeszłoby w żadnym z naszych USC, niestety.

            a nieprawda!!!!! :) :) :)
            znam jedną rut (około dwudziestki) i jedną noemi (około trzydziestki). nie są
            rodziną, choć obie rejestrowane w usc w warszawie (może w małym miasteczku
            byłoby trudniej, nie wiem).
            • mmoni Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:41
              kkokos napisała:

              >> Mnie się wszystkie żydowskie imiona podobają, najbardziej Rut i Noemi, no ale to juz nie przeszłoby w >>żadnym z naszych USC, niestety.

              > a nieprawda!!!!! :) :) :)
              > znam jedną rut (około dwudziestki) i jedną noemi (około
              > trzydziestki). nie są rodziną, choć obie rejestrowane w usc w
              > warszawie (może w małym miasteczku byłoby trudniej, nie wiem).


              Ja znam (nieosobiście, tylko z publikacji) prof. Rutę Nagucką.
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 16:39
        > Moją córkę ( dziecię dopiero w planach jest)
        > zamierzam nazwać Rebeka

        Jeszcze proponuję rozważyć Esterę :) Przepiękne imię, pełne jakiejś takiej
        wewnętrznej godności, a na ile się orientuję
      • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:47
        > Myślałam też o Racheli, z tych samych pobudek, ale nawet nie wiem, czy
        > USC by je zaakceptował.
        jak najbardziej - kilkanaście lat temu były kłopoty z imionami biblijnymi
        kończącymi się na -el, bo usc przerabiał na bliższe polskiej tradycji, np. nie
        można było dać synowi rafael, bo usc się upierał: rafał. ale teraz i to się
        mogło zmienić - argument, że rodzicie związani są z taką czy inną kulturą
        działa. co prawda rodzice znanej mi ze słyszenia dolores miednicy nic wspólnego
        z krajami ibero nie mieli...
      • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 21:56
        Rachela jest prze- ślicz- ne! Rebeka mniej mi się podoba, ale też
        ładne. Mnie się podoba imię Sara, ale zauważyłam, ze mnóstwo psów
        tak się własnie wabi :P
      • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:36
        Sandra to raczej lata 80., Dominika też. Reszta faktycznie
        nowomodna ;) Ale dlaczego niby imię wokalisty Perfektu ma być takie
        dziwne?

        > Myślałam też o Racheli, z tych samych pobudek, ale nawet nie wiem,
        czy USC by je zaakceptował.

        No bez przesady, imię w Polsce znane, z tradycjami, także
        literackimi.
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:48
          ginny22 napisała:
          >Sandra...

          Jak dla mnie tez ladne imie, i w ogóle skrót od Oli :)

          >Ale dlaczego niby imię wokalisty Perfektu ma być takie > dziwne?

          Grzegorz Markowski, ojciec Patrycji? Strasznie dziwne, jak tak mozna w ogóle
          osmieszac male dzieci... ;PPP
          • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:56
            > Grzegorz Markowski, ojciec Patrycji? Strasznie dziwne, jak tak
            mozna w ogóle osmieszac male dzieci... ;PPP

            Prawda? :P Zresztą Grzegorz to jedno z moich ulubionych imion
            męskich, powazny typ dla ewentualnych potencjalnych potomków. I
            Grzegorzów zrodzonych w latach 80. kilku znam, same fajne chłopaki :)
            • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 08:00
              jeśli dobrze zrozumiałam, chodzi o unikanie zbitek typu juliusz słowacki czy
              fryderyk schoppe. grzegorz markowski to nie ten kaliber, oczywiście, ale zasada
              ta sama.
              • nighthrill Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 12:28
                Dobrze zrozumiałaś, nie chodzi o samo imię - w imieniu Grzegorz nie ma nic
                niezwykłego. Chodzi o tożsamość imienia i nazwiska z danymi sławnej osoby. i
                zastanawiam się, czy to było celowe...
        • nighthrill Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 12:23
          Imię jak imię, ale ona ma imię i nazwisko jak wokalista Perfectu:) Mówi, że
          ułatwia mu to w sumie życie...
          A, i znam też Kasię Kowalską, ale to chyba popularne połączenie.
          • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 12:35
            > Imię jak imię, ale ona ma imię i nazwisko jak wokalista Perfectu:)

            A, to nie zrozumiałam :) Ale Grzegorz Markowski to jednak w sumie
            pikuś przy znanym nam tu doskonale Fryderyku Schoppe, bo w tym
            pierwszym przypadku i imię, i nazwisko popularne, a drugi stanowi
            dowód, że rodzice go nie kochali :P
          • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:51
            > A, i znam też Kasię Kowalską, ale to chyba popularne połączenie.

            katarzyna kowalska: na naszej klasie w przedziale wiekowym 20-30 - 571 sztuk.
            wcześniej patrzyłam w przedziale 20-40, ale n-k mówiła, że za dużo wyników i
            trzeba zawęzić kryteria :)
    • carlissima Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 17:28

      Mnie się zawsze wydawało, że (przynajmniej w początkowych tomach), te trochę
      oryginalne imiona musiały być "oswajane" przez rodzinę czy znajomych- i stąd tak
      wiele ksywek i przezwisk. Cielęcina, Nutria, Pulpa, Dambo... trochę na zasadzie
      "rodzice zaszaleli, ale trudno do czterolatka zwracać się per Damazy/Hildegarda,
      więc...".

      Rozumiem, że takie zdrobnienia to wyraz czułości i zażyłości, ale np. u
      Borejkówien jest to tak częste, że zastanawiam się, czy ten klucz łaciński czy
      literacki nie jest trochę "na siłę" (żeby się Ignacowi przypodobać, hehe) i czy
      potem nie trzeba wymyślać nowych, bardziej swojskich imion, takich do
      codziennego użytku.

      I jeszcze chciałam zauważyć, że Laura Pyziak chyba też nie była taką fanką swego
      imienia i nazwiska, skoro sama siebie ochrzciła Tygryskiem :)
      • kebbe Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:02
        carlissima napisała:
        >
        > I jeszcze chciałam zauważyć, że Laura Pyziak chyba też nie była taką fanką sweg
        > o
        > imienia i nazwiska, skoro sama siebie ochrzciła Tygryskiem :)

        za to Pyzunia nie lubiła "Pyzuni" i wcale sie jej nie dziwię...
        Ksywka Pulpa czy Pulpet, niezależnie od intencji zdrabniającego, jest moim
        zdaniem także średnio udana, a jeśli już, to powinna funkcjonować (w mojej
        opinii) tak max do trzeciego roku życia Patrycji Lidii.
        • mama_kotula Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 02:15
          Cytat
          za to Pyzunia nie lubiła "Pyzuni" i wcale sie jej nie dziwię...
          > Ksywka Pulpa czy Pulpet, niezależnie od intencji zdrabniającego, jest moim zdaniem także średnio udana, a jeśli już, to powinna funkcjonować (w mojej opinii) tak max do trzeciego roku życia Patrycji Lidii.


          A to zależy.
          Na fali popularnego niegdyś serialu animowanego dla dzieci "Wuzzle" (kto pamięta?) przezwałam się Hipką - no mała byłam, gruba, miałam z 9 lat i sporo dystansu do siebie.
          Po czym rodzina przechrzciła mnie na Hipolita. Hipolit funkcjonował bardzo długo, zamiennie z Kotulą (którą byłam odkąd pamiętam, przez mojego śp. dziadziusia). Nie przeszkadzało mi to.

          Aż któregoś dnia czytałyśmy z siostrą ksiażkę o imionach, gdzie znalazłyśmy przecudnej urody imię "Hipacy".

          Koniec, poskładałyśmy się obie ze śmiechu, przysięgłyśmy uroczyście, że która będzie miała syna, to nazwie go Ignacy Hipacy. Po czym ja - czyli Hipolit - jakoś automatycznie stałam się Hipacym. Dla mojej siostry jedynie.

          I siostra mówi tak na mnie do tej pory, co przyjmuję z rozczuleniem :D:D:D
          "Hipacyku kochany" - <lol>...

          A pulpa od jakiegoś czasu bardzo pozytywnie mi się kojarzy, z enginem pulpcore, na którym powstała jedna z moich ukochanych zapychających czas gier pt. "Milpa".
          • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 02:27
            Hipacy! Czysta Przepieknosc!! Co to byla za ksiazka? Zaplonelam checia poznania :)
            • croyance Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 20:02
              Nie powinnam wypowiadac sie w kwestii imion zagranicznych, bo to
              inna bajka, ale pracowalam kiedys z facetem, ktory na imie mial
              Gurukrishnan, i wszyscy mowili na niego Guru :-D
      • kebbe Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:12
        carlissima napisała:

        Rozumiem, że takie zdrobnienia to wyraz czułości i zażyłości, ale np. u
        Borejkówien jest to tak częste, że zastanawiam się, czy ten klucz łaciński czy
        literacki nie jest trochę "na siłę" (żeby się Ignacowi przypodobać, hehe) i czy
        potem nie trzeba wymyślać nowych, bardziej swojskich imion, takich do
        codziennego użytku.

        Ha, widzisz carlissimo, tu zjawisko ma inną podstawę: w kochającej rodzinie
        obowiązkowo muszą fukcjonować tego rodzaju kryptonimy familijne! Jeśli matka
        zwraca się do swego dziecka pełnym imieniem li i jedynie, to znaczy, że coś musi
        być z nią nie tak-vide rozmowa Dmuchawca z Ewą Jedwabińską w OwR. Jeżeli mówi
        Pulpo, Pyzo lub (o zgrozo jakoś tak to szło) Ciapciuszku to znaczy, że dobra,
        kocha i trzyma pion moralny.
        (mojego imienia nie pozwoliłam NIGDY zdrabniać, nikomu!nawet jak byłam bardzo
        małym "Ciapciuszkiem")
        • carlissima Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:17
          ciapusiem, ciapusiem!!! Mała Aurelia musiała być Pyzą lub Ciapusiem, wg
          Dmuchawca :) No i tak, zapomniałam o uniwersalnej teorii wszystkiego panującej
          na Jeżycach.
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:14
          kebbe napisała:
          > Ha, widzisz carlissimo, tu zjawisko ma inną podstawę: w kochającej rodzinie
          > obowiązkowo muszą fukcjonować tego rodzaju kryptonimy familijne! Jeśli matka
          > zwraca się do swego dziecka pełnym imieniem li i jedynie, to >znaczy, że coś
          mus>i> być z nią nie tak-vide rozmowa Dmuchawca z Ewą >Jedwabińską w OwR. Jeżeli
          mówi> Pulpo, Pyzo lub (o zgrozo jakoś tak >to szło) Ciapciuszku to znaczy, że
          dobra,> kocha i trzyma pion >moralny.

          Tylko ze potem MM wdziecznie sama ukrychala kregoslup wlasnej teorii
          wszystkiego, bo malego Motylka-geniuszka przez pare tomów tytulowano - w tej
          jakze kochajacej sie rodzinie - pelnym imieniem i to podwójnym:
          maly Ignacy Grzegorz... Nawet jego ojciec sie zdrabnia, a ten.. tak powaznie..
          • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 07:35
            > malego Motylka-geniuszka przez pare tomów tytulowano - w tej
            > jakze kochajacej sie rodzinie - pelnym imieniem i to podwójnym:
            > maly Ignacy Grzegorz... Nawet jego ojciec sie zdrabnia, a ten.. tak powaznie..

            i teraz nie wiadomo, czy podchodził do siebie tak serio, bo go tak nazywano, czy
            też nazywano go tak, bo podchodził do siebie serio...
          • kebbe Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 09:28
            lezbobimbo napisała:

            > Tylko ze potem MM wdziecznie sama ukrychala kregoslup wlasnej teorii
            > wszystkiego, bo malego Motylka-geniuszka przez pare tomów tytulowano - w tej
            > jakze kochajacej sie rodzinie - pelnym imieniem i to podwójnym:
            > maly Ignacy Grzegorz...

            Nie wszyscy. Motylek przepoczwarzył się w Miągwę, pamiętajmy. Choć tylko w
            niektórych kręgach, rzecz jasna :P
            No i dziadek mówi do niego Ignasiu. Pewnie żeby zaznaczyć, że on jako Ignacy
            jest tylko jeden sub sole.
    • mamarcela imiona 08.01.09, 18:56
      1. Kiedy niemal 40 lat temu moja rodzona ciotka poszła zarejestrować swojego
      pierworodnego pani w USC w głowę się aż stukała, że młoda, że artystka i dziecko
      unieszczęśliwia. Przy drugim synu rozwrzeszczała się rodzina wuja, ze żydowskie
      i w ogóle, co to za imię dla faceta, które się zdrabnia z końcówka. Ciotka się
      uparła i moi urodzeni na początku lat 70 kuzyni noszą imiona, które
      dwadzieścia lat później były najczęściej nadawanymi imionami męskimi w Polsce
      (skądinąd bardzo piękne) - Mateusz i Jakub.
      2. Wydaje mi się, ze pierwotnym zamierzeniem MM było podkreślenie literackości
      i jedyności swoich bohaterek. Celesty na żak jest jedyna na świecie, podczas gdy
      Magda, czy Agnieszka Żak miałaby zapewne wiele realnych sobowtórów. Poza tym MM
      używa dość konsekwentnie w przypadku żeńskich bohaterek, za wyjątkiem Patrycji i
      faktycznie dość nieszczęśliwej Arabelli, ale za to łącznie z Różą i Laurą a
      także Janiną i Anielą, imion mocno zakorzenionych w polskiej tradycji, tylko
      wśród rówieśnic bohaterek rzadko albo bardzo rzadko nadawanych.
      3. Poza tym coś jest w tej magii imion Ursuli le Guin. Faktycznie rzadkie, ale w
      miarę proste i niepretensjonalne determinuje w pewnym stopniu nasza postawę
      wobec świata. Z obserwacji rówieśników moich dzieci widzę, że te, które noszą
      rzadkie imiona czuja się w jakiś sposób wyjątkowe i łatwiej zapamiętywalne.
      Obserwuje to również u własnego potomstwa - córka imienniczka jednej z bohaterek
      MM (choć z zupełnie innych powodów) była w młodszych klasach podstawówki nieco
      niezadowolona, ze nazywa się "jak nikt", ale potem zaczęła w internecie szukać
      osób noszących to samo imię, a teraz obnosi swoje imię jak biżuterię. I jest
      bardzo dumna, ze wykładowcy na dwóch wydziałach pamiętają z całej grupy ja
      niemal zawsze jako pierwszą i to właśnie jako "kobietę z imieniem". Natomiast
      młody z dokładnie tych samych powodów ubolewa, że ktokolwiek, co zrobi w klasie
      zaraz jest na niego, bo jego imię wpada w ucho.
    • libusze Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 19:09
      "Ja nie jestem Polucek, tylko Jędrek" : ))) Nie mogłam się powstrzymać : )
      • wushum Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 22:07
        Ostatnio czekając na wyniki badań w przychodni słyszałam, jak wołano dziecko o
        imieniu "Krystal". Pomyślałam wtedy, jak to rodzice nie myślą co "zgotowali"
        potomstwu. Nie powiem, wyjątkowe imię, ale dziecko ma przekichane. Myślę, że
        Krystal jeszcze będzie marzyć o przeciętnym imieniu. Nie mówiąc już, o pewnego
        rodzaju ukierunkowaniu jego przyszłości. Czy ktoś będzie poważnie traktował
        Krystal, jako dorosłą osobę? Np naukowca? Muszę przyznać, że dostałam imię
        bardzo "polskie", nie znałam rówieśniczek o takim imieniu, najwyżej babcie i
        matki koleżanek. Był czas, kiedy marzyłam, żeby mieć na imię po prostu Ewa. Więc
        współczuję każdemu dziecku, którego rodzice chcą się wykazać inicjatywą.
        Imiona nadawane przez MM im dalsze tym dziwniejsze najpierw "pachniały mi" "Złym
        Tyrmanda, gdzie pełno takich tworów, potem zaczęło mnie to irytować /nie
        przepadam za imieniem Róża, brzmi jak banał, no i Róża taka jest, o Norze nie
        wspomnę, bo ten zestaw mnie mierzi i już zapowiada, że szykuje nam się kapryśna
        artystka teatralna/. Teraz już traktuję to, jak fantasy, więc mnie tak nie
        porusza, ale zawsze dobra jest zasada, że im mniej tym lepiej. W życiu może te
        imiona są "wyjątkowe", ale taki natłok u MM sprawia, że ubywa im wyjątkowości.
        Wolę ciekawe postacie, o zwykłych imionach, niż papierowe o imionach
        najdziwniejszych.
        :)
        • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 22:15
          Założę się, że Krystal od 10 roku życia wzwyż będzie się przedstawiać jako
          Kryśka i pilnować, żeby przypadkiem nikt się nie dowiedział o jej wstydliwej
          tajemnicy :/

          Miałam kolegę, Remigiusza. I innego jeszcze, Patrycjusza. Nie Patryka,
          Patrycjusza. I jeszcze plątał się po okolicy Arkadiusz, o czym dowiedziałam się
          po 5 latach znajomości, bo chłopak wszystkim przedstawiał się "Tomek". Po prostu
          wtedy takie imiona były śmieszne, raziły.

          W drugą stronę, opowiadała mi znajoma z USA, jaką straszną krzywdę zrobili
          rodzice jednemu zawodnikowi sportowemu, nadając mu imię Marian. Dziewczyńskie
          imię! Jak ukochana Robin Hooda! Wyjaśniałam, że facet ma polskie korzenie, a u
          nas to imię nie dość, że męskie, to jeszcze raczej dla wuja, a na pewno nie dla
          ukochanej Robin Hooda :) Ale ona miała rację
          • szprota Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 22:25
            A ja Remigiusza lubię. Pewnie po "Dziwna jesteś, Karolino" Ziółkowskiej.
            • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 22:45
              No ale teraz! A 30 lat temu to był straszny obciach :)
              • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:16
                co rozumiesz przez "30 lat temu", tzn. ktory rocznik? ja znalem jednego
                Remigiusza 20 lat temu, czyli w czasach podstawowki (jego i mojej :) i bylo to
                normalne imie, tylko rzadkie (w porownaniu z Marcinem, Tomkiem czy Michalem).
          • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:49
            > Miałam kolegę, Remigiusza. I innego jeszcze, Patrycjusza. Nie
            Patryka, Patrycjusza. I jeszcze plątał się po okolicy Arkadiusz, o
            czym dowiedziałam się po 5 latach znajomości, bo chłopak wszystkim
            przedstawiał się "Tomek".

            A wiesz, to zależy jednak od człowieka. Znałam niegdyś Aureliusza,
            nie miał żadnego problemu z akceptacją własnego imienia, inni też
            nie mieli. Co więcej, jedyne dopuszczalne przez owego młodziana
            zdrobnienie brzmiało "Ariel", co też sie kojarzy nieszczególnie (bo
            przecież nie z Szekspirem...).
            • daria275 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 08:19
              Witam Was - czytam od dawna, a piszę po raz pierwszy, bo bardzo
              ciekawie rozwinęła się dyskusja. Uwaga słuszna - wszystko zalez od
              człowieka - też znam jednego Aureliusza - i to bardzo dobrze nawet,
              bo to mój brat. Nikt nigdy nie miał żadnych problemów z tym
              imieniem - ani w przedszkolu, ani na podwórku (a był to lata 80.) -
              i tylko do tej pory członkowie dalszej rodziny nie mogą przebrnąć
              przez ten dziwny rozkład samogłosek i uparcie tytułują go
              Auleriuszem :). Nigdy też nie przyszłoby mi na myśl, żeby jako
              zdrobnienia użyć Ariela - funkcjonującego wszak jako imię
              samodzielne.
              I ja swego czasu miałam sentyment do Remigiusza - za sprawą "Dziwna
              jesteś, Karolino..." - niestety bolesna konfrontacja z
              rzeczywistością w postaci kolegi (kolegi?) z pracy o tym imieniu
              kazała mi zweryfikować dotychczasowe przekonania :)
              • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:12
                > Nigdy też nie przyszłoby mi na myśl, żeby jako zdrobnienia użyć
                Ariela

                Hm, mnie zasadniczo nie przychodziło na mysl żadne zdrobnienie,
                które można utworzyć od imienia Aureliusz. Zdrabniacie je jakoś w
                rodzinie?
                A Ariel to było na życzenie samego zainteresowanego.
                • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:17
                  ginny22 napisała:
                  > Hm, mnie zasadniczo nie przychodziło na mysl żadne zdrobnienie,
                  > które można utworzyć od imienia Aureliusz.

                  Ciapuś!
                  Geniuś albo Orelek ;PPP
                  • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:27
                    > Ciapuś!
                    > Geniuś albo Orelek ;PPP

                    AAAAA! :D Ale ja go lubiłam... ;)
                • daria275 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:52
                  ginny22 napisała:

                  > > Nigdy też nie przyszłoby mi na myśl, żeby jako zdrobnienia użyć
                  > Ariela
                  >
                  > Hm, mnie zasadniczo nie przychodziło na mysl żadne zdrobnienie,
                  > które można utworzyć od imienia Aureliusz. Zdrabniacie je jakoś w
                  > rodzinie?
                  > A Ariel to było na życzenie samego zainteresowanego.

                  A jakoś nigdy hmmm nie było takiej potrzeby... może dlatego, że
                  imię - a przede wszystkim osoba! - była u nas zawsze i jakoś nie
                  traktowaliśmy imienia jako bardzo oficjalnego (nie bardzo umiem to
                  wytłumaczyć, ale tak u nas jest, że od Arkadiusza - Arek, od
                  Tomasza - wiadomo Tomek, a "Aureliusz " funkcjonował sam w sobie bez
                  potrzeby zdrabniania
                  • daria275 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:59
                    Dla kolegów brat był zazwyczaj Aurelem, dla mnie - smarkatej
                    młodszej o 4 lata - Aziusiem, dla babci - Awrelem albo Awreluszem
                    (babcia pochodziła z Ukrainy, język polski opanowała 50 lat temu,
                    ale do końca życia używała w pisowni alfabetu wschodniego i jak
                    widać niektóre słowa pozostały dla niej kłopotliwe...)
                    • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:04
                      Aurel, Azius i Awrel brzmia bardzo ladnie i praktycznie (co ja moge na moja
                      perwersje? Podobaja mi sie i juz:) Latwiejsze nieco do wymówienia przy szybkim
                      wolaniu.. Aureliusz takie dostojne, do spokojnego recytowania przy jakis
                      uroczystosciach :)
          • mmoni Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:54
            nessie-jp napisała:
            W drugą stronę, opowiadała mi znajoma z USA, jaką straszną krzywdę zrobili rodzice jednemu zawodnikowi sportowemu, nadając mu imię Marian. Dziewczyńskie imię! Jak ukochana Robin Hooda!


            Dziewczyńskie imię wyrabia chłopcu charakter, o czym świadczy piosenka Johnny'ego Casha "A Boy Named Sue" (w polskiej wersji śpiewanej dawno temu przez Mieczysława Czechowicza "Kowboj Zuzia").
            • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:57
              > Dziewczyńskie imię wyrabia chłopcu charakter, o czym świadczy piosenka Johnny'e
              > go Casha "A Boy Named Sue"

              Och, ależ ta piosenka miała zupełnie inną puentę! A mianowicie taką, że Sue
              nigdy, przenigdy, za nic na świecie nie nazwie swojego syna Sue, bo wie, ile się
              przez to dziecko musi nacierpieć :)
              • mmoni Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 22:50
                nessie-jp napisała:'
                Och, ależ ta piosenka miała zupełnie inną puentę! A mianowicie taką, że Sue
                nigdy, przenigdy, za nic na świecie nie nazwie swojego syna Sue, bo wie, ile się
                przez to dziecko musi nacierpieć :)


                Masz rację, za bardzo mi się utrwaliła wersja polska, gdzie Czechowicz radośnie
                oznajmiał, ze też synowi da na imię Zuzia. Ale przynajmniej szukając tego
                tekstu dowiedziałam się, że był prawdziwy Zuzia, poważny prawnik Sue K. Hicks , który imię
                dostał ku pamięci zmarłej matki.
          • croyance Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 20:08
            Chyba, ze wyjedzie z Polski :-)
          • majself Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 11:57
            Akurat ukochana Robin Hooda była Marion, nie Marian...
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 23:18
          wushum napisała:
          >Myślę, że Krystal jeszcze będzie marzyć o przeciętnym imieniu. Nie >mówiąc już,
          o pewnego rodzaju ukierunkowaniu jego przyszłości. Czy >ktoś będzie poważnie
          traktował Krystal, jako dorosłą osobę? Np naukowca?

          Ej no, nie badz samospelniajaca sie przepowiednia.. Kto mianowicie bedzie tak
          przesladowal Krystal za samo imie? Ty?
          Co takiego zlego w Krystal, o rany? Co w jej imieniu zabrania jej byc uczona? Za
          pare lat bedzie to imie nie wzbudzajace specjalnych emocji w Polsce. A jesli
          nadal tak bedzie, to zawsze moze wyjechac do normalniejszego kraju..
          Przeciez to nie jest tak jakby nazwano ja Tradycja, Bananarama czy Cegielka..
          ot, krysztal i co? Agata albo Ruby tez geologiczne.. :)

          > Imiona nadawane przez MM im dalsze tym dziwniejsze najpierw >"pachniały mi"
          "Zły>m>" Tyrmanda, gdzie pełno takich tworów

          Dobre spostrzezenie :))
          Btw. czy tylko mnie Rojek kojarzy sie z Robertem Kruszyna? ;)
          • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 23:26
            Po pierwsze, końcówka sugeruje imię męskie. Po drugie, brak literki "z" za "s"
            sugeruje seplenienie. Nie wystarczy, żeby brzmiało dziwnie? Pewnie, że za 25 lat
            może będą biegać wokół całe stada Krystalów płci żeńskiej. Ale na razie ciągle
            dziwność tego imienia razi.

            Nie chodzi tu przecież o klasyczne prześladowania, tylko o wrzucaniu dziecku na
            plecy jakiegoś tam garbu bo rodzicom się wydaje, że mu tak będzie ładniej...
            • meduza7 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 00:29
              Ja jestem "dziewczynką z imieniem" - i faktycznie, byłam zwykle lepiej
              zapamiętywana. Najgłupiej się czułam, jak wyrosłam ze zdrobnienia, a nie
              dorosłam jeszcze do pełnej formy. Ale wtedy na szczęście zostałam Meduzą i
              większość znajomych zwracała się do mnie w ten właśnie sposób.
              • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:52
                > Ja jestem "dziewczynką z imieniem"

                Hm, to ja jestem "dziewczynką z nazwiskiem" :/ Nazwisko mam równe
                imieniu męskiemu, ileż głupich komentarzy się na ten temat
                nasłuchałam, to tylko ja wiem. Ale identyfikowano mnie w grupie
                szybko, fakt.
            • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 00:35
              nessie-jp napisała:
              > Po pierwsze, końcówka sugeruje imię męskie.

              E tam. W Polsce mozna dac chlopcu na imie Jaksa, Kosma albo Hilary i pare innych
              imion konczacych sie na y (Damazy, Ignacy itd;)
              I co potem taki pan Hilary zrobi, jak zachce mu sie pojechac do Stanów? :)
              Nie mówiac juz o rosyjskich zdrobnieniach imion meskich (Wania, Sasza itd).
              Zabranianie komus imienia ze wzgledu na ortografie lub domyslna wymowe to gruba
              przesada moim zdaniem. Wystarczy miec klauzule, zeby nie osmieszac dziecka i
              tyle (n.p. zeby nie nazywali dziecka Idiota, Mothafucka, Ciucma itd)
              Uwazam tez, ze najwiecej zlego robi polski urzad od imion wlasnie nakazem, zeby
              imiona "zagraniczne" czyli te nowomodne pisac fonetycznie.
              Skoro to tak strasznie "obce" imiona, to dlaczego nie maja pisowni tez
              cudzoziemskiej - Brian, Angelina, Jessica, Cristal, Michelle - to przeciez te
              Brajany, Dzesiki czy Nikol wygladaja dziwnie i sugeruja niemal, ze Polacy nie
              umieja pisac ani czytac ;P - a i Ciebie razi Krystal..
              Uwzieny sie te urzedniki i tyle. Zawisc czy co? Co urzednikom szkodzi normalne
              imie zagraniczne i dlaczego tak bardzo sie rózni od innych obcojezycznych? Moze
              nie wszyscy maja ochote miec grecka Kasie czy hebrajskiego Jasia?
              • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 03:16
                > I co potem taki pan Hilary zrobi, jak zachce mu sie
                > pojechac do Stanów?

                Pan Hilary to już zrobi, co zechce. Gorzej, gdyby pan nazywał się na przykład
                Piotr, a malutkiego synka w stanach nazwał Hilary i puścił do publicznej szkoły...


                > Zabranianie komus imienia ze wzgledu na
                > ortografie lub domyslna wymowe to gruba
                > przesada moim zdaniem.

                No, ale przecież nikt nie zabrania! Można nazwać córkę Krystal albo Nikol.

                Ale już co do wymowy i pisowni, to nie zgodzę się, że należy akceptować pisownię
                oryginalną (lub zamierzoną pisownię oryginalną).

                Język polski ma własne reguły wymowy i pisowni. M. in. taką, że literę "J"
                wymawiamy jak jot, a nie na przykład jak ż, dż albo h
                • dakota77 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 03:28
                  No ale przeciez w okolicznosciach oficjalnych musza sie podpisywac zgodnie z
                  dokumentami, wiec nie tak znowu dowolnie.
                  • meduza7 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:37
                    Pewnej kobiecie wpisano w dowód imię "Małgożata" - właśnie tak - i o ile na co
                    dzień pewnie jej to nie sprawiało problemu, to przy okolicznościach oficjalnych
                    mogło być gorzej.
                • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 07:30
                  > Język polski ma własne reguły wymowy i pisowni.
                  (...)
                  > I mimo wszelkich praw przynależnych rodzicom i dzieciom uważam, że jednak w
                  > dokumentach oficjalnych powinna być zachowana pisownia polska.

                  zgadzam się w pełnej rozciągłości!
                  choć faktem jest, że nikola - bo w takiej formie usc rejestrują to imię - brzmi,
                  jakby tę polską końcówkę informującą o płci dodano na siłę.

                  krystal na pewno będzie kryśką, bo z dwojga złego lepiej być kryśką niż krystal
                  - choć tylko jolki i kryśki wiedzą, jak to miło usłyszeć pod swoim adresem
                  dowcipy "pani krysiu, jeszcze dwie kawy poproszę" lub "pani jolu, pół literka i
                  soczek". moja koleżanka naraziła się w pracy mówiąc do pewnej pani "pani kaziu",
                  gdy zobaczyła, że ta dama ma w papierach kazimiera. wszyscy mówili zdrobniale,
                  więc moja koleżanka też - a okazało się, że źle podsłuchała: do tej pani mówiło
                  sie "pani kasiu" i reakcja na kazię była bardzo gwałtowna.

                  ale myślę, że krystal nie będzie przybywać - to imię tak związane z dynastią, że
                  już nie wróci. choć kilka izaur urodziło się w latach 90., więc naród pamiętliwy
                  jest :)
                  • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 07:52
                    kkokos napisała:
                    > ale myślę, że krystal nie będzie przybywać - to imię tak związane z dynastią,
                    ż>e> już nie wróci.

                    Co? To Krystal jest z tego?? Dlaczego, ja pytam dosadnie i tupiac racica,
                    dlaczego w takim razie nie ma epidemii lasek nazywajacych sie Alexis?! Przeciez
                    to byla jedyna wyrazista postac! Bylam bardzo mloda i oddana fanka, i az do
                    dzisiaj mam sentyment do Joan Collins ;P
                    Dlaczego wiec w Polsce nadaje sie imiona po tej nudnej, niewyraznej i mialkiej
                    pudernicy z platynowa paluba na glowie? Przeciez Alexis prala ja po dziobie
                    regularnie, myslalam, ze w Polsce lubia takie pokazy sily ;)
                    To tak jakby nadawac dziecku imie po Aarici zamiast po drapieznej Kris de
                    Valnor ;PPP
                    Albo po dobruchnej Gabuni zamiast po tej ZLEJ Laurze Tygrysiej :)

                    Btw. ktos tu pisal, ze Laura takie nudne i pretensjonalne zarazem? Jakimz cudem?
                    Przeciez to o 1000 razy lepsze niz spolszczenie - by sie musiala Wawrzka
                    nazywac. Albo juz w ogóle Bobkolistka ;P
                    • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 08:06
                      sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra, a alexis zła :) a większość
                      fanek dynastii utożsamiała się z cristal (biedna, ale szlachetna sekretarka,
                      która wyszła za miliardera - o proszę, to dla każdego kopciuszka jest szansa!)
                      niż z alexis.

                      > Btw. ktos tu pisal, ze Laura takie nudne i pretensjonalne zarazem? Jakimz cudem
                      > ?
                      > Przeciez to o 1000 razy lepsze niz spolszczenie - by sie musiala Wawrzka
                      > nazywac. Albo juz w ogóle Bobkolistka ;P

                      hehe, a jak powiesz przeciętnej anicie, że powinna się nazywać janina, to nie
                      uwierzy :) ani izabella - że jest tak naprawdę nudną elżbietą...
                      • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 08:32
                        kkokos napisała:
                        > sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra, a alexis zła :) >a
                        większość fanek dynastii utożsamiała się z cristal (biedna, ale >szlachetna
                        sekretarka, która wyszła za miliardera - o proszę, to >dla każdego kopciuszka
                        jest szansa!) niż z alexis.

                        Lee... takie szlachetne... to ja bylam z frakcji zlych fanek ov evil ;P Jak sie
                        mam z kims utozsamiac fikcyjnym z tivi, to wole z tymi zlymi, bo sa przynajmniej
                        wyraziste/sci ;)

                        > hehe, a jak powiesz przeciętnej anicie, że powinna się nazywać >janina, to nie
                        uwierzy :) ani izabella - że jest tak naprawdę nudną >elżbietą...

                        Co chcesz znowu od Eliszebeth? Fajne Elki som, rownie fajne jak Jezebel i inne
                        Izy :)
                        A Janina to znowuz wersja Aski, czyli zenska wersja Jana - Johanana..
                        Fajnie, ze mozna sie bylo w "Polsce" nazywac Jenna czy Jana, zanim
                        rozpowszechnila sie Joanna :)
                        • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:19
                          A Janina to znowuz wersja Aski, czyli zenska wersja Jana - Johanana..
                          Fajnie, ze mozna sie bylo w "Polsce" nazywac Jenna czy Jana, zanim
                          rozpowszechnila sie Joanna :)

                          chyba raczej Aska jest wersja Janiny, nie odwrotnie :) we Wloszech np. to
                          zreszta to samo imie, Giovanna.
                      • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:00
                        kkokos napisała:

                        > sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra...

                        I w dodatku nazywała się Krystle :p
                        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:05
                          ananke666 napisała:

                          > kkokos napisała:
                          >
                          > > sama sobie odpowiedziałaś - bo cristal była dobra...
                          >
                          > I w dodatku nazywała się Krystle :p

                          człowiek całe życie się uczy :)
                    • croyance Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 20:12
                      Dla mnie Laura to przede wszystkim Palmer, nie pozbede sie tego
                      skojarzenia nigdy ...
                  • alitzja Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 20:39
                    kkokos napisała:
                    > nikola - bo w takiej formie usc rejestrują to imię

                    A niekoniecznie! Uczę dziewczynkę o imieniu Nicole, która nie ma bynajmniej żadnych obcych przodków, co usprawiedliwiałoby taką pisownię.

                    A dziś byłam z dziećmi na konkursie i w trakcie ich pracy rozmawiałam sobie z innymi nauczycielkami. Jedna z nich opowiadała o uczniu o imieniu Michael, którego spytała, czy może urodził się poza Polską albo któreś z jego rodziców jest obcokrajowcem... Spojrzał na nią jak na idiotkę i powiedział: "Moi rodzice są Polakami. Urodziłem się w Gliwicach".

                    Dzięki pracy w szkole już dawno doszłam do wniosku, że jeśli chodzi o imiona i ich pisownię, to wszystko jest możliwe.
                    • croyance Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 20:06
                      No wiesz, co chlopak mial w akcie urodzenia, a jak sie podpisywal,
                      to zupelnie inne sprawy :-)

                      Moja kolezanka funkcjonowala w szkole i wszedzie jako Violetta, i
                      dopiero przy skladaniu podania o dowod dowiedziala sie, ze na akcie
                      urodzenia ma Wioleta i tak wlasnie ma byc w dowodzie. Nie byla tym
                      zachwycona, i nadal uzywa wszedzie Violetty.
              • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 23:24
                Lezbobimbo, w Polsce NIE MOŻNA nazwac syna Jaksa. Wiem, poniewaz mój
                brat swego czasu tak pragnął ochrzcić swego pierworodnego (na
                pamiątkę księcia Jaksy na Kopanicy) i mimo zaprezentowania pani w
                urzędzie encyklopedii historycznej nie wydano zgody na takie imię.
                Braciszek skapitulował i zgodził się na kompromisowe rozwiązanie:
                imię Jaksa maluszek dostał jako drugie. Na całe szczęście :P
    • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 09:52
      Zgadzam się z opinią, że każde imię KIEDYŚ do naszego języka weszło,
      kiedyś było nowością, więc nie ma co skreślać wszystkich nowinek
      tylko dlatego, że nie jesteśmy do nich przyzwyczajeni. Inna sprawa,
      że niektóre imiona się przyjmują, a na inne moda szybko mija, jak na
      Izaurę - a nie jest ona na tyle zakorzeniona w naszej kulturze, żeby
      od czasu do czasu powracać jako imię nietypowe, ale w miarę
      neutralne - takim imieniem jest dla mnie Laura. Mnie też się nie
      podoba Esmeralda i Kristal - ale do Nikoli już się przyzwyczaiłam i
      myślę, że to imię się przyjmie (byle nie w wersji Nikol, a Nikola
      właśnie:))

      Większość imion u MM mnie tam się podoba: i Laura, i Nora, i
      Celestyna, i Aurelia. Gorzej z Schoppe'ami - tu koncepcja chyba
      jednak zawiodła, Fryderyk Schoppe wcale nie był śmieszny:)

      Ja sama noszę imię popularne w moim pokoleniu i bardzo je lubię, ale
      nie mam nic przeciwko oryginalnym imionom. Z wymienionych przez
      forumowiczki podobają mi się np Rebeka, Rozalia, Pamela (na
      szczęście nie mam skojarzeń z Pamelą Anderson:)). Podoba mi się też
      szalenie imię Bianka - i co, też złe? Szekspirowskie:)

      Zastanawiam się tylko, w jakim momencie powiedzieć stop (i czy w
      ogóle). Jest Brajan i Dżesika, ale czy potrzebny nam Majkel, skoro
      mamy Michała? Czy lepsze będzie dla kogoś imię Rejczel niż
      wspomniana Rachela? A co z imionami rzeczownikowymi? Nazwać dziecko
      Jabłko, jak Chris Martin i Gwyneth Paltrow?
      • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 09:55
        I jeszcze - może czasem nad wersją spolszczoną warto się dwa razy
        zastanowić. Wirdżinia według mnie lepiej prezentowałaby się jako
        Wirginia (czytana przez 'g'). Tak jak Nikola lepiej niż Nikol - choć
        Nikola to w zasadzie wygląda też jak spolszczenie imienia męskiego
        (włoskiego? francuskiego?), tylko akcent u nas inaczej pada.
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:05
          Nikola Tesla i Bela Lugosi to tez panowie byli :)
          • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:25
            z Nicola jest problem wlasnie, bo to np. we Wloszech imie meskie, podobnie jak
            Andrea. moj kumpel o tym imieniu opowiadal, jak ladnie i milo odpisywali mu na
            maile nowi koledzy w Anglii - w koncu pisali, w swoim mniemaniu, do jakiejs
            nieznanej pieknosci z dalekiej Italii :) ale np. na Slowacji Andrea to imie
            zenskie, w USA tez, i pewnie w innych krajach.

            tak przy okazji: tej zimy bylem w urzedzie miejskim po odpis aktu urodzenia, i
            zwrocilem uwage na brak M/F w odpowiednim polu z napisem "sex" (formularz
            miedzynarodowy). pani tez sie zdziwila i mowi, ze system (komputerowy) tego nie
            wypelnia, a tak w ogole to jestem pierwsza osoba (jak rozumiem: w historii USC
            miasta Bedzin, nie w historii swiata :) ktora zwrocila na to uwage :) pewnie
            wynika to wlasnie z zalozenia, ze i tak po imieniu mozna poznac...
            • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 15:31
              > wynika to wlasnie z zalozenia, ze i tak po imieniu mozna poznac...

              Ależ skąd, w Polsce każdemu dziecku nadawany jest numer PESEL (i ma się go na
              całe życie), który zawiera właśnie cyfrę identyfikacji płci. Parzystą dla
              dziewczynek, nieparzystą dla chłopców.
              • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 23:51
                To prawda? z tą identyfikacją płci za pomocą numeru parzystego/
                nieparzystego? Nigdy o tym nie słyszałam XD
                • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 23:59
                  sowca napisała:

                  > To prawda? z tą identyfikacją płci za pomocą numeru parzystego/
                  > nieparzystego? Nigdy o tym nie słyszałam XD

                  Najprawdziwsza prawda :) Pierwsze sześć cyfr numeru PESEL to data urodzenia,
                  potem jest "numer porządkowy" (bo inaczej wszystkie dzieci urodzone tego samego
                  dnia otrzymałyby taki sam PESEL!) i właśnie ten numer porządkowy jest parzysty
                  dla dziewczynek, a nieparzysty dla chłopców.

                  Płeć określa dokładnie 10 cyfra PESEL-u.
                  • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 00:59
                    nessie-jp napisała:

                    > sowca napisała:
                    >
                    > > To prawda? z tą identyfikacją płci za pomocą numeru parzystego/
                    > > nieparzystego? Nigdy o tym nie słyszałam XD
                    >
                    > Najprawdziwsza prawda :) Pierwsze sześć cyfr numeru PESEL to data
                    urodzenia,
                    > potem jest "numer porządkowy" (bo inaczej wszystkie dzieci
                    urodzone tego samego
                    > dnia otrzymałyby taki sam PESEL!) i właśnie ten numer porządkowy
                    jest parzysty
                    > dla dziewczynek, a nieparzysty dla chłopców.
                    >
                    > Płeć określa dokładnie 10 cyfra PESEL-u.
                    >

                    To ja przewrotnie zapytam: co jeśli ktoś zmienia płeć? Znajomy/a ze
                    studiów tak zrobił/a, więc wiem, że USC wystawia nowy akt urodzenia
                    itp. To co, pesel też zmieniają ?
                    • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 01:24
                      > To ja przewrotnie zapytam: co jeśli ktoś zmienia płeć?

                      Nie wiem
                      • szprota Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 12:28
                        nomadowyblog.pl/2008/09/pesel-a-zmiana-plci/
                        Jw. Zmieniają.
                        Miałam kiedyś pismo klienta, który zmienił płeć: przysłał nowy dowód osobisty i
                        postanowienie sądu.
                    • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 11:59
                      > To ja przewrotnie zapytam: co jeśli ktoś zmienia płeć? Znajomy/a
                      ze studiów tak zrobił/a, więc wiem, że USC wystawia nowy akt
                      urodzenia itp. To co, pesel też zmieniają ?

                      Tak, jak nabardziej.
                  • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 10:33
                    Nieprawda :) Ja mam na koncu 05 :)
                  • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 12:15
                    >
                    > Płeć określa dokładnie 10 cyfra PESEL-u.
                    >

                    u mnie 10 cyfra to 0 - ta jedyna, która nie jest ani parzysta, ani nieparzysta,
                    a zapewniam, że płeć mam określoną :)
                    • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 12:24
                      Na potrzeby PESELu 0 to cyfra parzysta:) Może dlatego, że inaczej
                      byłoby nierówno, 5 nieparzystych (1,3,5,7,9) i cztery parzyste
                      (2,4,6,8).
                      • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 13:05
                        Bzdura. To czemu ja mam wlasnie 5, a brat 4?
                        • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 13:22
                          Klymenystro, a na pewno sprawdzasz dobrą cyfrę? Płeć określa cyfra
                          10, czyli przedostatnia. Ostatnia, 11 cyfra jest cyfrą kontrolną i
                          wychodzi z jakiegoś algorytmu.
                          • klymenystra Aaaa 17.01.09, 16:31
                            Zwracam honor:) Nie doczytalam, ze 10, a kiedys na innym forum byla dyskusja, ze
                            to ostatnia cyfra ma byc, no i sie paru osobom nie zgadzalo i mi sie zakodowalo,
                            ze to z peselem to nieprawda :)
                        • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 16:25
                          klymenystra napisała:

                          > Bzdura. To czemu ja mam wlasnie 5, a brat 4?

                          No przeca osobiście napisałaś, że masz na końcu 05
                    • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 17.01.09, 13:36
                      Zero jest traktowane jak parzysta, dla równego rachunku ;)
                  • the_dzidka Jestem mężczyzną!! 20.01.09, 13:35
                    Pierwsze sześć cyfr numeru PESEL to data urodzenia,
                    > potem jest "numer porządkowy" (bo inaczej wszystkie dzieci
                    urodzone tego samego
                    > dnia otrzymałyby taki sam PESEL!) i właśnie ten numer porządkowy
                    jest parzysty
                    > dla dziewczynek, a nieparzysty dla chłopców.


                    Mój jest nieparzysty! 01609...
                    • nessie-jp Re: Jestem mężczyzną!! 20.01.09, 13:48
                      > Mój jest nieparzysty! 01609...

                      Ale podałaś 5 cyfr :)
                      • alitzja Re: Jesteś kobietą!! 20.01.09, 18:36
                        Jeśli to jest 5 ostatnich cyfr, to jak najbardziej jesteś kobietą.
                        Cyfra "płciowa" jest przedostatnia - parzysta (zero też) dla kobiet i
                        nieparzysta dla mężczyzn.
              • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 18.01.09, 15:37
                nessie-jp napisała:

                > > wynika to wlasnie z zalozenia, ze i tak po imieniu mozna poznac...
                >
                > Ależ skąd, w Polsce każdemu dziecku nadawany jest numer PESEL (i ma się go na
                > całe życie), który zawiera właśnie cyfrę identyfikacji płci. Parzystą dla
                > dziewczynek, nieparzystą dla chłopców.
                >

                tak, tyle ze w formularzu A, czyli na skroconym odpisie aktu urodzenia w wersji
                miedzynarodowej, zgodnej z konwencja z Wiednia z 1976 NIE MA numeru PESEL, bo i
                po co, za to jest pole "plec" i w kilkunastu jezykach objasnienie, ze M to
                mezczyzna, a F - kobieta. wloski urzednik, ktoremu pokaze ow akt nie musi
                wiedziec, co to PESEL, a np. w tutejszym "kodzie podatkowym" (numer nadawany
                przy urodzeniu, jak nasz PESEL) plec definiowana jest przez dodanie liczby 40 do
                dnia urodzin, tzn. chlopaki maja od 01 do 31, a dziewczyny od 41 do 71 :)
                • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 18.01.09, 16:17
                  No to chwileczkę, albo dostajesz formularz międzynarodowy i ma wszystkie pola,
                  które są wymagane przez normę na takim formularzu, albo NIE dostajesz formularza
                  m-nar tylko jakiś świstek lokalny. Uważam, że należało zrobić awanturę w
                  urzędzie. Przecież wydany ci papierek NIE BYŁ dokumentem, o który wnioskowałeś!
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:16
          supervixen napisała:
          > I jeszcze - może czasem nad wersją spolszczoną warto się dwa razy
          > zastanowić. Wirdżinia według mnie lepiej prezentowałaby się jako
          > Wirginia (czytana przez 'g'). Tak jak Nikola lepiej niż Nikol

          Wlasnie, ja jestem za tym, zeby pisac wersje oryginalna a odczytywac po polsku
          kazda literke :) Chyba ze juz jakas strasznie dziwna hybryda z tego wyjdzie.

          A celebrity baby names to juz osobna epopeja... Ale troche mi sie z tego podoba
          - na przyklad nazywanie dzieci jak niektóre stany amerykanskie (Wirginia,
          Dakota, Oregon.. niektóre indianskie imiona w ten sposób wchodza w obieg :)
          • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:26
            > A celebrity baby names to juz osobna epopeja... Ale troche mi sie
            z tego podoba - na przyklad nazywanie dzieci jak niektóre stany
            amerykanskie (Wirginia, Dakota, Oregon.. niektóre indianskie imiona
            w ten sposób wchodza w obieg :)

            Małopolska Jankowska? Śląsk Młynarczyk? ;)
            • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:01
              ginny22 napisała:
              > > A celebrity baby names to juz osobna epopeja... Ale troche mi sie
              > z tego podoba - na przyklad nazywanie dzieci jak niektóre stany
              > amerykanskie (Wirginia, Dakota, Oregon.. niektóre indianskie imiona
              > w ten sposób wchodza w obieg :)
              > Małopolska Jankowska? Śląsk Młynarczyk? ;)

              O o cos takiego wlasnie :]
              Mazur Wisniewski.. Krakus Malysz.. Kujawianka Noskowska..
              Lódz Frykowska.. Zakopane Herbus... Kaszub Norris ;PPP
              • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:03
                Łeba Żeromska...
                • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 11:06
                  Moga tez byc cale kraje itd, n.p. jest aktorka America Ferrera.. (zreszta
                  Ameryka od nazwiska pochodzi jak i stan Pennsylwania)

                  To po naszemu moze Alzacja Pyziak ;) Albo Ghana Kolodziejanka :)
                  • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:10
                    a jak bliźnięta, to za jednym zamachem Suwałki Ogorzałki :)
                  • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:31
                    lezbobimbo napisała:

                    > Moga tez byc cale kraje itd, n.p. jest aktorka America Ferrera.. (zreszta
                    > Ameryka od nazwiska pochodzi jak i stan Pennsylwania)
                    >

                    co do Pensylwanii to nie wiem, ale Ameryka to od imienia pochodzi, nie od
                    nazwiska :) Amerigo mial ci na imie pan Vespucci. mam niedaleko ulice jego
                    imienia (rownolegla do Krzyska Kolumba zreszta, a obie sa przecznicami Alei
                    Srodziemnomorskiej :)
                    • dakota77 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:33
                      Pennsylwania naprawde pochodzi od nazwiska, od Penna, ktory pozyczal
                      brytyjskiemu krolowi spora kase, az w koncu krol w ramach zwrotu dlugow dal mu
                      kawal ziemi w Ameryce:-)
        • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 16:17
          Nicolas po fracusku przewaznie jest meskie, ale znalam jedna pania, ktora tak
          miala na imie.
          • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 18:56
            klymenystra napisała:

            > Nicolas po fracusku przewaznie jest meskie, ale znalam jedna
            pania, ktora tak
            > miala na imie.


            ja znam Angielkę o wdzięcznym imieniu George - jak to w korporacji,
            najpierw poznajesz kogoś przez maile, więc parę tygodni nie
            wiedzieliśmy, że piszemy do kobitki, nie do faceta :)
      • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 12:14
        supervixen napisała:
        Podoba mi się też
        > szalenie imię Bianka - i co, też złe? Szekspirowskie:)

        Uczyłam dwie Bianki - nie tylko tobie się to imie podoba ;-)). Kolezankom w ich
        klasach tez się zreszta podobało :-).

        >
        > Zastanawiam się tylko, w jakim momencie powiedzieć stop (i czy w
        > ogóle). Jest Brajan i Dżesika, ale czy potrzebny nam Majkel, skoro
        > mamy Michała? Czy lepsze będzie dla kogoś imię Rejczel niż
        > wspomniana Rachela?
        >
        O, sama to chciałam napisać. Pal licho Brajan, nie podoba mi sie i dziecka tak
        bym nie nazwała, jak się komuś podoba, Bóg z nim, ale Majkel? Nikolas? Nie mamy
        aby funkcjonujących od wieków imion Michał i Mikołaj? Obu, IMHO, ładniejszych w
        znanej ogólnie wersji? Prawdę mówiąc, jakbym była urzedniczką z USC, to bym
        rejestracji Majkela odmówiła, A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije...
        • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 13:41
          anutek115 napisała:

          , A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije..
          > .
          Zanim to zrobi, ja trochę pokopię (raciczką). ;)

          Przecież mamy już w naszym języku niejedno imię w różnych wersjach
          (Andrzej i Jędrzej, Anna i Hanna, Joanna i Janina, że wymienię kilka
          pierwszych z brzegu). I uważam, że na kolejne warianty jest mnóstwo
          miejsca.
          :)
          • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 13:56
            agawa79 napisała:
            > anutek115 napisała:
            > , A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije..
            > Zanim to zrobi, ja trochę pokopię (raciczką). ;)
            > Przecież mamy już w naszym języku niejedno imię w różnych wersjach
            > (Andrzej i Jędrzej, Anna i Hanna, Joanna i Janina, że wymienię >kilka>
            pierwszych z brzegu). I uważam, że na kolejne warianty jest >mnóstwo> miejsca. :)

            Zgadzam sie jak najbardziej z raciczka! Tzn z agawa, ze juz mamy sporo wariacji
            imion (nawet i tlumaczenia obcych Feliks-Szczesny, Ignacy-Zegota ;PP) i na
            kolejne jest pelno miejsca! Ot, idzie nowe, ale zawsze szlo :)
            A i tak dzieci po dorosnieciu jak sie upra, to sobie imie czy nazwisko moga
            zmienic na to, co bedzie im sie wydawalo ladniejsze..
          • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 16:34
            agawa79 napisała:

            >
            > Przecież mamy już w naszym języku niejedno imię w różnych wersjach
            > (Andrzej i Jędrzej, Anna i Hanna, Joanna i Janina, że wymienię kilka
            > pierwszych z brzegu). I uważam, że na kolejne warianty jest mnóstwo
            > miejsca.
            > :)

            Smarkatki i doskonałe wychowanie Lezbobimbo mnie od pobicia ochroniły, ale i tak
            sie upierac bedę ;-))). Mnie się nawet te "obocznosci" typu Anna/Hanna wydają
            dziwaczne i nie bardzo wiem, po co to komu ;-)? A Ignacy/Żegota i inny
            Laurenty/Wawrzyniec to wiem, że są to tłumaczenia, ale nawet potrafię je
            zrozumieć, w sumie w obu wypadkach poszło w stronę upraszczania. Ale Majkela,
            wybaczcie, nie strawię. Zupełnie bezsensowny pomysł. Jak tak można, to dawać,
            Endrju zamiast Andrzeja, Dżordż zamiast Jerzego, oraz Dżon zamiast Jana. I
            koniecznie Dżoana zamiast Joanny. Nie, dziewczynki i chłopcy, nisza niszą,
            miejsce na warianty rozumiem i popieram, ale niech w tę niszę już raczej wchodzą
            Brajany i Dżesski (czyli coś nowego, choćby nie wiem jak pokracznego) niż
            "upiększone" coś, co juz jest i ślicznie sobie radzi.
            • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:41
              Anutek, ale właściwie - dlaczego nie? Jeśli ktoś lubi? Wszak dopóki
              nie ma odgórnego prikazu, że od dziś tylko Dżołana (którą mogę sobie
              uważać za paskudztwo, ale nic mi do cudzych upodobań), a nie Joanna,
              to niech tam sobie i takie nowinki-świeżynki będą. Czytałam gdzieś o
              Angielce, która nazwała swoją córkę Zosia (nie Sophie), bo jej się
              strasznie właśnie taka forma podobała. :) Słowem: oboczności są
              potrzebne tym, którzy ich potrzebują.

              A potem się marudzi, że pół piaskownicy nosi to samo imię... ;)
              • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:47
                Dodam przykład z własnego podwórka: parę lat temu zakochałam się w
                imieniu Olena (bardziej niż w jej swojskim odpowiedniku, Helenie) i
                nawet chciałam tak nazwać córkę, ale mąż mi oprotestował pomysł. I
                do dziś mi trochę żal tego imienia. A córka Heleną nie została,
                Helena, choć też piękna, to jednak nie było TO.
                • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:09
                  agawa79 napisała:

                  > Dodam przykład z własnego podwórka: parę lat temu zakochałam się w
                  > imieniu Olena (bardziej niż w jej swojskim odpowiedniku, Helenie)
                  (...)
                  A córka Heleną nie została,
                  > Helena, choć też piękna, to jednak nie było TO.

                  :-)).
                  Ja mawiam na starszego syna Mykoła (jak broi zwłaszcza ;-)), bo bardzo lubię
                  język ukraiński, ale ochrzcić go tak bym nie ochrzciła (także dlatego, że mi się
                  Mikołaj bardziej podoba)... Przyjaciólka zdrabniała swojego Aleksandra Sasza
                  przez całe jego dzieciństwo, bo, jak twierdziła, rosyjski lepiej pasuje do
                  małych dzieci. Olena jest moim zdaniem ładniejsze niż Helena zresztą... i może
                  jestem po prostu niesprawiedliwa, bo bardzo lubię imiona zza naszej wschodniej
                  granicy i wysyp Wasylów, Borysów, Igorów i Anastazji by mnie nad wyraz ucieszył,
                  podczas gdy nadawanie dzieciom imion "anglosaskich" wydaje mi się okropne i
                  bardzo, ale to bardzo drobnomieszczańskie. Tak czy inaczej, jak ktos ma takie
                  parcie na Dżona, to niech dziecku Jan daje, a Dżonny go w domu woła, jest
                  szansa, że wyrośnie, a i dziecięcia nie skaże na tłumaczenie przez całe zycie,
                  jak się jego imię pisze i dlaczego ;-).

                  Moja przyjaciółka, żona Amerykanina, dała na imię córce Sophie, żeby było dość
                  zbliżone do polskiej wersji, ale woła na nią Zosia i jak twierdzi, zawsze
                  wywołuje to okrzyki zachwytu. Imię uchodzi podobno za bardzo egzotyczne i
                  tajemnicze, nikomu nie kojarzy się z polskim ;-)). Może ci Anglicy/Amerykanie
                  coś szczególnego w tym zdrobnieniu widzą?

                  A żeby uczepić się do końca to przyznam, że bardzo nie podoba mi się angielski
                  zwyczaj nadawania imion w wersji, jaka się rodzicom podoba. Zawsze miałam
                  kłopoty z wytłumaczeniem moim amerykańskim przyjaciołom, że jak podpisuję list
                  raz "Anna", raz "Anka" (chociaż nie cierpię tej wersji swojego imienia i rzadko
                  jej używam), raz "Ania", to ciągle jestem ja, i jak ja własciwie mam na imię...

                  No, czepialska z natury jestem, co robić :-)...
                  • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:15
                    anutek115 napisała:

                    >
                    > No, czepialska z natury jestem, co robić :-)...
                    >

                    No i wyszło szydło z wora, Aniu - Anno (nie Anko)... ;)
                    • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:26
                      agawa79 napisała:



                      > > No, czepialska z natury jestem, co robić :-)...

                      A do tego to ja się zawsze przyznawałam na forum i nie tylko :-)))!
                      >
                      Aniu - Anno (nie Anko)... ;)

                      Dzięki bardzo :-))).
                  • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:36
                    > zbliżone do polskiej wersji, ale woła na nią Zosia i jak twierdzi, zawsze
                    > wywołuje to okrzyki zachwytu. Imię uchodzi podobno za bardzo egzotyczne i
                    > tajemnicze

                    A jakże! A cóż dopiero swojska Jadzia!

                    Twórcy serialu Star Trek tak byli zafascynowani tajemniczym polskim językiem, że
                    jedną z głównych bohaterek z tajemniczej obcej rasy nazwali Jadzia. Czytając to
                    oczywiście po swojemu. wyszło im coś na kształt "Dżadzija"... Egzotyka pełną gębą!
                    • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 16:32
                      Jadzia to tez taka srednio polska ;) Ale przyznaje, egzotyczna. Wersja
                      francuska, Hedvige, to juz zupelny kosmos dla mnie:)
                      • znowuniedziela Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 18:46
                        z ławy uczniów szkoły-Inez Cebula, Emanuel Gruszka ;))
                  • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 21:32
                    > jestem po prostu niesprawiedliwa, bo bardzo lubię imiona zza naszej wschodniej
                    > granicy i wysyp Wasylów, Borysów, Igorów i Anastazji by mnie nad wyraz ucieszył

                    Mój siostrzeniec miał być Igor. Zaprotestował tatuś, bo silnie kojarzyło mu się
                    z Igorem ("Ajgorem"), czyli Martym Feldmanem z "Młodego Frankensteina".
                  • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 22:20
                    A propos Amerykanów, to oni z kolei mają od jakiegoś czasu
                    plagę 'upiększania' imion przez zastępowanie tradycyjnej pisowni
                    przedziwnymi tworami (ale imię nadal czyta się tak samo).
                    Wygooglujcie sobie 'tryndee names':) Są więc np Mykhel, Kourtnii,
                    Jenyphur...

                    Może i u nas będziemy kiedyś mieć Cheleny i Maugożaty:)



                    I've made a huge mistake...
                    • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 22:33
                      > Jenyphur...

                      Biedne dziecko :(

                      Daleko mi od wyśmiewania się z cudzych imion
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 13:51
          anutek115 napisała:
          >A teraz tylko czekam, aż mnie Lezbobimbo pobije.

          No cos Ty! Ja, kobiete bic? I do tego matke smarkatkom? Ach.. potwarz mie czerni
          i gorycz mie pali! ;P

          > O, sama to chciałam napisać. Pal licho Brajan, nie podoba mi sie i >dziecka
          tak> bym nie nazwała, jak się komuś podoba, Bóg z nim, ale >Majkel? Prawdę
          mówiąc, jakbym była urzedniczką z USC, to bym
          > rejestracji Majkela odmówiła,

          Oj ja tez odmówilabym i Brajana i Majkela ;)
          Chcialam, zeby jak juz nazywano Brian to Brian - z ta prosta pisownia. NIE tego
          straszliwego Brajana "fonetycznego", narzucanego przez urzedy.
          Zamiast Majkela proponowalabym starego Michala albo w ostatecznosci Michaela.
          Albo i Mikkela :)
          Btw u Tunczyków to ostatnie to tez imie lisa z bajek, tak jak u nas Witalis, to
          u nich Mikkel Raev :)
          Co do Mikolaja i Nikolasa jak dla mnie tez moglyby byc wymienne - jak ktos chce
          tak, to Mikolaj, a jak nie to inaczej. Skoro juz jest Nikol to i Kola tez moze
          byc :)

          Btw. czy da sie spolszczyc imie Noël? Moze Nou? Noł ;P
          • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 15:33
            > Chcialam, zeby jak juz nazywano Brian to Brian -
            > z ta prosta pisownia.

            Ale to się wymawia tak jak 'prion'. Przez krótkie i. A Jessika się wymawia przez
            długie jot i dwa s.

            Nie trafia do mnie argument, że w innych krajach na świecie różne rzeczy wymawia
            się inaczej, a po klingońsku to w ogóle.

            To samo zresztą dotyczy nazw firm
            • wushum Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 16:22
              Jeśli chodzi o traktowanie osoby o imieniu Kristal /czy jak jej tam/, to z całą
              pewnością ja nie będę jej gorzej traktować /jak mi zasugerowano/ ale chcę
              powiedzieć, że ludzie często traktują innych łącząc ich ze skojarzeniami. Tak
              jak piękna blondynka ma trudniej i musi niejednokrotnie udowadniać, że nie jest
              tylko "wyglądem", a ludzi w okularach "łączy się" z tęgim umysłem. Mówię o tym,
              że kontekst bywa kamieniem u szyi. Nazwanie dziecka Judaszem przykleja mu
              "łatkę". Natomiast jestem za wprowadzaniem nowych imion, ale w pisowni nie
              "spolszczonej" /o ile czuje się taką potrzebę/.
              • mamarcela Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 16:28
                Apropo spolszczania zagranicznych imion to ja na własne oczy widziałam w jakimś
                dziewiętnastowiecznym periodyku wersję : Jan Wilkołak Goethe.

                Wilkołak Schoppe hihi :)
                • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 17:12
                  mamarcela napisała:

                  > Apropo spolszczania zagranicznych imion to ja na własne oczy widziałam w jakimś
                  > dziewiętnastowiecznym periodyku wersję : Jan Wilkołak Goethe.
                  >
                  > Wilkołak Schoppe hihi :)

                  Żegota G. Stryba...
                • tygrys2112 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 23:28
                  To jest to czego nie znoszę. Tak samo jak Klaudusz Monet i Piotr
                  August Renoir i Henryk de Toulouse Lautrec... Wybaczcie, ale
                  spolszczanie na siłę imion znanych ludzi, których imiona funkcjonują
                  od lat w oryginalnej wersji, to już lekka przesada.
                  Tak samo jak oficjalne pisanie Szopen zamiast Chopin. Maria
                  Skłodowska-Kiri? Majkel Dżekson? To może pójdźmy o krok dalej i
                  zacznijmy tłumaczyć nazwiska? Na dobry początek: Jan Sebastian
                  Strumień.
                  • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.08.09, 01:52
                    > To może pójdźmy o krok dalej i
                    > zacznijmy tłumaczyć nazwiska? Na dobry początek: Jan Sebastian
                    > Strumień.

                    Albo Szon Fasola. Albo Kewin Boczek.
                  • marslo55 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 06.01.10, 11:52
                    tygrys2112:
                    "To może pójdźmy o krok dalej i zacznijmy tłumaczyć nazwiska? Na
                    dobry początek: Jan Sebastian Strumień."
                    Tygrysie2112, nie będzie to u nas nowość: ja już czytałam (fakt, że
                    u dawniejszych autorów) o Zdrojowiczu (Lafontaine) i Janie
                    Wilczychodzie z Getyngi.
                    "To jest to czego nie znoszę. Tak samo jak Klaudusz Monet i Piotr
                    August Renoir i Henryk de Toulouse Lautrec... "
                    Mnie osłabił pod tym względem Żywczyński, dla którego Jean-Paul
                    Marat to Paweł Marat. Może Jan Paweł był jego zdaniem zbyt nabożnym
                    imieniem dla tej postaci?
                    Szopena bym się nie czepiała specjalnie..
                    • turzyca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.10, 01:25
                      Tez prychalam na ten zwyczaj dopatrujac sie w nim korzeni dosc swiezych. Po czym
                      czytajac korespondencje Mickiewicza (tak, Adama Mickiewicza, wieszcza naszego
                      narodowego) odkrylam wzmianke o Szyllerze. I nie mial wieszcz na mysli zadnego z
                      licznych Szyllerow np. warszawskich, a swojego kolege po piorze, ktorego utwory
                      wielokrotnie tlumaczyl.

                      Co do Wilczychoda to trafilam na niego u Tuwima i zalozylam, ze jest to rownie
                      serio, co pisanie o tragedii "Piesc".
                      • marslo55 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.01.10, 11:58
                        turzyca:
                        "zalozylam, ze jest to rownie serio, co pisanie o tragedii "Piesc"."
                        Możliwe. Ale unoszenie się nad dziełami Zdrojowicza i Russa jest jak
                        najbardziej na serio.
                        "odkrylam wzmianke o Szyllerze"
                        Weżmy poprawkę na zabory. Podnoszenie wartości języka polskiego
                        wyrażało się m. in. w spalszczaniu wszystkiego dookoła.
                        • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.01.10, 12:07
                          Aha. Mickiewicz do Malewskiego: "Bajrona tylko czytam..."
                          • marslo55 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.10, 12:21
                            ananke666:
                            "Mickiewicz do Malewskiego: "Bajrona tylko czytam...""
                            A Joannę d'Arc uroczo nasz wieszcz spolszczył na "Darczankę":D Ale
                            WIEDZIAŁ, że Byron to Byron.
                            Ech, pamiętam jeszcze, jak czytałam Boya uwagi o "wychowanku Russa"
                            i zachodziłam w głowę, co to za jeden ten Russ, którego w dodatku
                            czytałam z angielska, co mi zrozumienie bardzo utrudniało..
                            • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.10, 12:41
                              > WIEDZIAŁ, że Byron to Byron.

                              Jak czytał, to wiedział :)

                              Darczanki raczej bym nie odgadła.

                              > Ech, pamiętam jeszcze, jak czytałam Boya uwagi o "wychowanku Russa"

                              Mnie zaskoczyło, kiedy ujrzałam, jak wśród rozmaitych kawalerów Danceny,
                              wicehrabiów de Valmontów, markiz Merteuil wystaje nagle swojsko i przaśnie
                              "Twoja Ceśka" - i nie był to list od praczki.
                              • marslo55 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.10, 12:48
                                ananke666:
                                "Mnie zaskoczyło, kiedy ujrzałam, jak wśród rozmaitych kawalerów
                                Danceny, wicehrabiów de Valmontów, markiz Merteuil wystaje nagle
                                swojsko i przaśnie "Twoja Ceśka" - i nie był to list od praczki."
                                A u Iawszkiewicza Esmeralda kazała się zwać "Karusią"!! Tłumaczenie
                                imion innych niż dynastyczne w ogóle wychodzi często porażająco.
                                Czyta człowiek Zolę, a tam takie rodzeństwo o wspaniale (z punktu
                                widzenia Polaka, nie Francuza) dobranych imionach: Zachariasz,
                                Katarzyna, Henryk, Alzira, Lenora i Estelka...
                                • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.10, 13:01
                                  Albo rodzeństwo Denise, Pepi i Janek. Też Zola.
                        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.10, 20:08
                          > Weżmy poprawkę na zabory. Podnoszenie wartości języka polskiego
                          > wyrażało się m. in. w spalszczaniu wszystkiego dookoła.


                          gwizjusz, walezy, kartezjusz (choć ten ostatni to chyba - tak jak heweliusz -
                          sam przerobił swe nazwisko na bardzie łacińskie brzmienie, choć może się mylę),
                          szekspir - tendencja do spolszczania jest chyba starsza od zaborów :)

                          szekspir i molier chyba nikogo nie rażą, więc czemu nagle szopen tak? :) kwestia
                          upływu czasu?
                          • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.10, 20:08
                            choć rzeczywiście, jak biorę do ręki przekrój z lat 60. i widzę tekst o zośce
                            loren, to mnie zęby bolą :)
                          • marslo55 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.10, 14:29
                            kkokos napisała:
                            "tendencja do spolszczania jest chyba starsza od zaborów :)"
                            Jest, ale Mickiewicz ma szczególnie dobre alibi:)
                            "gwizjusz, walezy"
                            Spalszczanie imion i nazwisk dynastycznych to całkiem inna historia.
                            "szekspir i molier chyba nikogo nie rażą, więc czemu nagle szopen
                            tak?"
                            Stąd mój apel by zostawić w spokoju biednego Szopena.. Do dziś można
                            zmienić nazwisko, jeśli ma niepolskie brzmienie.
                            • kooreczka Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.10, 15:26
                              IMHO wszystko zależy od przyzwyczajeń językowych- nie ma sensu zmieniać na siłę
                              nazw, które już utkwiły w polszczyźnie (Habsburgowie, gejsze, szogun,
                              Walezjusze, Ludwik XIV, Jan Hunyady), chociaż zasady spolszczenia nigdy nie
                              zostały określone. W średniowiecznych kronikach nie tylko swobodnie tłumaczono
                              imiona, ale też zmieniano pisownie i nie widziano w tym nic niestosownego.
                              (Swego czasu pisząc o Władzie Palowniku długo rozważałam kwestię pisowni-
                              wygrała spolszczona)
                              • turzyca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.10, 17:54
                                A bo w ogole sredniowieczne podejscie do imienia wlasnego bylo urocze. Ja juz
                                nie mowie o naszym dziejopisie Longinusie i innych takich, bo to lacina, jezyk
                                wyksztalconych, pseudonimy i takie tam, ale wlasnie w niemieckojezycznych
                                ksiegach lawniczych Torunia czyli w dokumentach sadowych cywilnoprawnych
                                trafilam na pewnego (jak wynika z kontekstu) pana Mroza zanotowanego jako pan
                                Frost.
                                O tym, ze nie bylo za bardzo ortografii to juz nie wspominam, Baryczka w
                                ksiegach warszawskich wystepuje chyba w 15 wariantach.
                                • dakota77 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.10, 18:28
                                  A wiadomo, jakiej nacji byl pan Mroz/Frost? W koncu idea narodowosci to
                                  czas Wiosny Ludow dopiero. W Toruniu chyba nikogo nie dziwilo uzycie
                                  niemieckiego?

                                  Ortografia to tez calkiem swiezt wynalazek:)
                                • ananke666 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 15.01.10, 17:51
                                  Co prawda nie średniowiecze, tylko nieco później: Sebastian Fabian Klonowic
                                  podpisywał się jako Acernus (łac. acer - klon).
                                  • marslo55 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 18.01.10, 10:37
                                    ananke666 napisała:
                                    "Sebastian Fabian Klonowic podpisywał się jako Acernus"
                                    Ale mieliśmy wtedy coś na kształt kultury polsko-łacińskiej. Stąd te
                                    Acernusy i Janiciusy.
                                    Co do Chopina: faktycznie, XIX wiek, ale czy ta sama sytuacja co z
                                    Zamoyskim? Wszak nie przerabiamy nazwiska cudzoziemca ani nie o
                                    ortografię tu chodzi. Nawiasem mówiąc, przypomniała mi się szkolna
                                    dyskusja pt: "Dlaczego świat zna tylko jednego polskiego
                                    kompozytora", w której mój kolega dowodził: "Nazwisko robi swoje!
                                    Szymanowski, jak mąka.. A Chopin.."
                              • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.10, 23:04
                                >Ludwik XIV,

                                nie no, z imionami królów to jest to ustalone, tłumaczy się je. ale też
                                niekonsekwentnie - elżbieta II zawsze była elżbietą, nie elizabeth, ale np. juan
                                carlos długo był wymieniany jako juan carlos, a nie jan karol, choć jego żona
                                była królową zofią. a i teraz to się zdarza:

                                fakty.interia.pl/news/krolowa-poleciala-ryanairem-za-13-funtow,1317721
                                (skądinąd hiszpanie też tłumaczą imiona arystokracji - piszą o angielskiej
                                królowej isabel II oraz jej wnukach enrique i guillermo)

                                z obcymi nazwiskami pewnie było inaczej w każdym jednostkowym przypadku - albo
                                było wygodnie spolszczyć, albo niekoniecznie. słownik stawia granicę na roku
                                1800, to co wcześniejsze spolszczamy i piszemy zgodnie ze współczesną nam
                                ortografią, to co późniejsze piszemy według ortografii współczesnej nosicielowi
                                nazwiska i nie spolszczamy. dlatego chopin, choć szekspir. dlatego zamoyski z
                                przełomu XIX i XX wieku ma w środku Y, a zamojski z wieku XVI ma w środku J
                                (choć na czuja wiele osób napisałoby pewnie odwrotnie :(. zagmatwane :(

                            • meduza7 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 15.01.10, 09:19
                              Mickiewicz, zdaje się, spolszczał wszystko jak leci - pisał o Szyllerze, Russie,
                              Bajronie, Czajld Haroldzie.
                            • the_dzidka Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 15.01.10, 09:22
                              > Spalszczanie

                              Że co?!
            • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:52
              nessie-jp napisała:

              > Nie trafia do mnie argument, że w innych krajach na świecie różne
              rzeczy wymawi
              > a
              > się inaczej, a po klingońsku to w ogóle.
              >
              > To samo zresztą dotyczy nazw firm
              • dakota77 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 18:56
                A ja sie nie do konca zgodze. O ile nie lubie nazywania polskich firm
                zagranicznymi nazwami ( swoja droga nie wolno nazywac firm nazwami sugerujacymi
                obce pochodzenie towaru, a mamy na rynku firme polska o nazwie Artisti Italiani
                czy cos w tym stylu, oraz Gino Rossi, ktyory moim zdaniem mocno jedzie na
                skojarzeniu z Sergio Rossi). Ale skoro juz taka firma jak Reserved jest, nie
                widze powodu by czytac to tak jak sie pisze. I co, Chicago tez mam jak w starych
                dowcipach czytac zgodnie z pisownia, bo tu jest Polska i mowimy po polsku?
                • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:01
                  dakota77 napisała:

                  I co, Chicago tez mam jak w staryc
                  > h
                  > dowcipach czytac zgodnie z pisownia, bo tu jest Polska i mowimy po
                  polsku?

                  Ależ skąd, dopóki Chicago nie będzie nazwą polskiej miejscowości,
                  czytajmy to jak dotąd.:D Na tej samej zasadzie przecież nikt zdrowy
                  na umyśle i znający jako tako angielski nie zacznie czytać nazwiska
                  np. Busha fonetycznie. :)
                  • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:26
                    agawa79 napisała:


                    > Ależ skąd, dopóki Chicago nie będzie nazwą polskiej miejscowości,
                    > czytajmy to jak dotąd.:D

                    a nie jest? Chicago to przeciez najwieksze polskie miasto na swiecie, liczac wg
                    populacji :DDD
                • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:34
                  A Jerzego Waszyngtona? :)

                  Wiesz, rzecz nie w tym, żeby zmieniać to, co już się w języku zakorzeniło --
                  tylko żeby pielęgnować zalety polszczyzny. Przecież nikt nie każe zapisywać
                  fonetycznie imion obcokrajowców i nazw produktów obcych. Chodzi o imiona Polaków
                  i nazwy produktów polskich. Dlaczego niesłuszne miałoby być promowanie użycia
                  języka polskiego, pisowni polskiej i wymowy polskiej w... Polsce?

                  Zresztą, spolszczenia imion zagranicznych potrafią bardzo pięknie zakorzenić się
                  w języku. Dlaczego mielibyśmy zrezygnować z Macieja? Kajetana? Jakuba?
                  Ksawerego? Piotra? Grzegorza wreszcie? A przecież to wszystko są efekty
                  spolszczania imion obcych, trafiających do nas czy to za pośrednictwem innych
                  języków, ale w pisowni NASZEJ.
          • klymenystra Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 16:23
            A po co spolszcac? Noël sie czyta tak jak sie pisze, tylko akcent pada inaczej :)
        • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 22:27
          Też znam jedną Biankę, a jest to 60letnia pani:) Miło, że to imię
          występuje w polskiej przyrodzie.
          • croyance Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.01.09, 20:18
            Ja znalam Blandyne, Anicete i Atene :-)

            A MM moglaby siegnac np. po Balladyne, co Wy na to?
    • lacitadelle Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.01.09, 11:29
      a ja podziwiam poczucie humoru rodziców, którzy dziewczynce o nazwisku Moń
      nadali imię Iga...
      • ready4freddy Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 16.01.09, 10:20
        ROTFL :) coreczka moich przyjaciol ma na imie Iga, bardzo ladnie, na cale
        szczescie nazywaja sie inaczej i nie ma problemu z gamoniem :)
    • zaisa Najpopularniejsze_imiona_w_2008_r oku 19.01.09, 14:51
      Zapodaję linka:

      www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79331,6155509,Najpopularniejsze_imiona_w_2008_roku.html
      I pierwsze dziesiątki w Danii:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=89914149
      Tak dość swojsko brzmi;)
      • supervixen Re: Najpopularniejsze_imiona_w_2008_r oku 19.01.09, 15:11
        No proszę, wszystkie Borejkówny święcą triumfy (przy czym Idusia na
        liście duńskiej;)) A listy bardzo ciekawe:)

        --
        - Największym szczęściem jest - rzekła Joanna - kichnąć, kiedy się
        ma na to ochotę.
        • lezbobimbo Re: Najpopularniejsze_imiona_w_2008_r oku 19.01.09, 17:59
          Uehehe a dlaczego lista Tunska nagle sie pojawila?

          Tak, boska Freja do dzisiaj swieci triumfy wcale nie jako stanik ani kotek (znam
          jedna dorosla). Laure tez znam, ale przyznam, ze w zyciu nie pomyslalabym o niej
          w kontekscie borejkowskim.
          Emmy owszem, kazde przedszkole nimi wybucha i sie od nich przelewa.
          A Idusia bynajmniej nie od MM, wiadomo. Tunczycy bardzo kochaja jak najprostsze
          i najkrótsze imiona, dla dziewczynek 4-5 literowe ;)
          Najpoetyczniejsza na tej liscie jest dla mnie Laerke, czyli Skowronek po tunsku..
          • dakota77 Re: Najpopularniejsze_imiona_w_2008_r oku 19.01.09, 18:05
            Ida mam wrazenie jest bardzo popularnym imieniem w calej Skandynawii.
            • ateh7 Re: Najpopularniejsze_imiona_w_2008_r oku 11.08.09, 14:38
              Owszem, w Skandynawii Id jest sporo ale w Norwegii strasznie
              popularna jest też Krystyna (no bo przecież "córka Lavransa").
              • lezbobimbo Re: Najpopularniejsze_imiona_w_2008_r oku 11.08.09, 15:07
                Zareczam, ze pierdyliardy rodzicow nordyckich Krysiek czyli
                Christine-Kerstin-Kristine w zyciu nie slyszala o jakims Lavransie :)
                Christian-Kristian-Kris itp jako imiona meskie tez sa tu mnogie..
      • supervixen Jeszcze jedna lista 19.01.09, 18:15
        A właściwie listy z wielu lat:) Tym razem trendy amerykańskie. Nie
        ma jeszcze roku 2008, ale na pewno za jakiś czas się pojawi. A już
        nawet z listy z 2007 widać, że niektóre mody są międzynarodowe:D
        Oliwia, Emilia, Hanna, Jakub, Mateusz, Michał:)

        www.ssa.gov/OACT/babynames/
        • kkokos i pod rozwagę :) 28.01.09, 20:23
          wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Zastanow-sie-dwa-razy-jakie-imie-dac-synowi,wid,10795053,wiadomosc.html

          w skrócie:
          Nastoletni chłopcy z mało popularnymi imionami częściej popadają w
          konflikt z prawem - zaobserwowali naukowcy z amerykańskiego stanu
          Pensylwania.
    • piotr7777 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 19:42
      Mała uwaga formalna- żeńskie imiona w Polsce muszą kończyć się
      na "a" więc odpadają Nicole, Ruth, Noemi, Beatrycze, Dolores. Z
      drugiej strony mozna nazwać dziewczynkę Barnaba albo Bonawentura
      choć to imiona tradycyjnie męskie.
      • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 19:53
        piotr7777 napisał:

        > Mała uwaga formalna- żeńskie imiona w Polsce muszą kończyć się
        > na "a" więc odpadają Nicole, Ruth, Noemi, Beatrycze, Dolores. Z
        > drugiej strony mozna nazwać dziewczynkę Barnaba albo Bonawentura
        > choć to imiona tradycyjnie męskie.

        Własnie chyba sa czynione wyjatki, chyba w tym wątku ubolewałam, że nie można
        dziewczynce nadać imienia Noemi i kolezanki mie przykładami zasypały pań (Polek)
        o tym imieniu.

        Natomiast wiem (od przyjaciół, którzy chcieli tak córkę nazwać), że imię Ruth
        polecono zmienic na Ruta, a Nicole na Nikola.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 10.08.09, 19:59
          tak anutku, bardzo o tym dyskutowałyśmy w tym właśnie wątku - zapraszamy piotra
          do zapoznania się z całością :) dowie się wtedy, ze jak najbardziej żyje w
          polsce niejedna dolores i noemi, a rut i ruta oraz nicole i nikola w obu wersjach.

          skąd natomiast, piotrze, wziąłeś dziewczynki o imionach barnaba i bonawentura?
          bo przyznam, że to akurat nigdy nie obiło mi się o uszy??

      • deszczowa_marika Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 12:08
        jakos trudno mi uwierzyć, czytając posty o czepialskich urzędnikach,
        że pozwolono by dać dziewczynce typowo męskie imię, inna sprawa, że
        Bonawentura to mi, szczerze mówiąc, ani do chłopca, ani do
        dziewczynki nie pasuje :/

        przy okazji, przeczytawszy wypowiedzi świadczące o negatywnym
        stosunku niektórych do imion mniej popularnych, informuję, że Marika
        to nie jest moje prawdziwe imię, co by sie do mnie część
        forumowiczów nie uprzedziła. Po prostu wszystkie moje pomysły były
        już zajęte i wpisałam pierwsze, co mi przyszło do głowy. A więc
        uprzedzajcie się ile dusza zapragnie, ale na podstawie moich postów,
        których ilość można co prawda na razie policzyć na palcach jednej
        ręki, niekoniecznie należącej do jakiegoś pechowego drwala, ale na
        pewo będzie ich przybywać ;)
        • skrzydlate.bobry Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 12:20
          deszczowa_marika napisała:

          > A więc
          > uprzedzajcie się ile dusza zapragnie, ale na podstawie moich postów,
          > których ilość można co prawda na razie policzyć na palcach jednej
          > ręki, niekoniecznie należącej do jakiegoś pechowego drwala, ale na
          > pewo będzie ich przybywać ;)

          Wszystko jasne! Masz na imię Igorina i prowadzisz eksperymentalną hodowlę
          ludzkich paluszków :) Zapewne w słoju :) Oczywiście coś takiego witamy z
          entuzjazmem, a nie z uprzedzeniami.
          • deszczowa_marika Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 21:30
            zostałam zdemaskowana!
            co do hodowli, to oczywiście, że w słoju, i to nie jednym :P i nie
            tylko paluszki - uszy, nosy, oczy, a ostatnio przymierzam się do
            nerek ;)
            • skrzydlate.bobry Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.08.09, 00:51
              deszczowa_marika napisała:

              > zostałam zdemaskowana!
              > co do hodowli, to oczywiście, że w słoju, i to nie jednym :P i nie
              > tylko paluszki - uszy, nosy, oczy, a ostatnio przymierzam się do
              > nerek ;)

              To potem jeszcze zapas jelitek dla forum, zacna Igorino :)
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 12:45
          A co zlego w Marice? Tozto bardzo very ladne imie. I znam nawet jednom zywom i
          prawdziwom :)
        • ateh7 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 14:28
          Marika to ładne imię. Ja w pierwszym odruchu myślałam, że to
          prawdziwe twoje imię i że coś z Norwegią masz/miałaś wspólnego, bo
          to się tak jakoś norwesko kojarzy.
        • veranillo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 20:09
          Brzmieniowo imię Marika jest bardzo ładne i nie jestem do niego w uprzedzona.
          Niestety, osoby hiszpańskojęzyczne (jak ja) mają automatyczne skojarzenie z
          wymawianym identycznie słowem "marica", które jest, delikatnie mówiąc, mało
          eleganckim określeniem homoseksualisty. Z tego powodu nie nadałabym córce tego
          imienia - w końcu duże prawdopodobieństwo, że w życiu wybierze się do kraju
          hiszpańskojęzycznego i po co ma wtedy być narażona na przykre docinki?
    • puszkapokonserwie Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.08.09, 15:23
      Ku mojej uciesze córka idy dostała na imię jak ja:) Z tym, że na mnie nikt
      absolutnie nie wołał Łusia:)a Łucia:) co równie koszmarnie brzmi dla
      dorastających pannic:D
      Poza tym byłam i jestem jedyną łucją jaką znam i to jest fajne:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka