jeriomina
25.01.09, 18:36
Albo ja już stępiałam od tej choroby albo sama nie wiem co. Przypomniał mi się
fragment z "Dziecka Piątku" gdzie Gabrysia rozmawia z Laurą nt. kłamstw i ten
z "Pulpecji" gdzie Laura wsadziła śpiącej Idzie różę w ręce a potem się tego
zaparła.
Wiecie co, wielkie mi halo...o tę różę...no może ja się nie znam na pedagogice
ale reakcja Gabrysi, to płakanie męczeńskie nad melisą teraz, po refleksji,
wydaje mi się niewspółmierne do sytuacji. I ten tekst "kłamie jak jej ojciec".
Dwie młodsze, niepozbierane (wtedy) siostry są mądrzejsze od tej "opoki" bo
mówią jej, że to z ojcem nie ma nic wspólnego, tylko z wiekiem.
A teraz moje pytanie: gdzie w Jeżycjadzie mowa jest o kłamstwach Pyziaka?
Owszem, nie sprostał roli męża i ojca, owszem, opuścił Gabę i to jest zła
rzecz, owszem, z TiR wynika, że nawet wdał się w jakieś poważne przestępstwa i
to za granicą (swoją drogą, MM poszła tu na całość - IMHO niepotrzebnie). Ale
gdzie kłamstwa? Co, kiedy i komu on nakłamał? Że kocha Gabę? Pewnie ją kochał,
tylko był kompletnie niedojrzały do konsekwencji tej miłości. A to już
zupełnie co innego.
Poza tym skłonności do kłamstwa się nie dziedziczy z tego co ja wiem, to jest
kwestia - o ile pamiętam z psychologii - zewnętrznych wpływających czynników
socjalnych.
A może ja mam sklerozę po prostu i gdzieś jest czarno na białym o tych
kłamstwach i tylko ja nie pamiętam?:)
--
Ja bym tu dawał od razugis!