Dodaj do ulubionych

Kreska i Maciek

26.01.09, 17:17
witajcie!
ostatnio odświeżałam sobie OwR i nurtuje mnie jedna kwestia, dlatego
pozwoliłam sobie założyć ten wątek, może rozjaśnicie mi trochę :)
otóż pamiętacie zapewne moment, w którym Kreska zdała sobie sprawę,
że jest "ZAKOCHANA Z WZA-JE-MNO-ŚCIĄ". Zaraz po tym, jak Maciek
zbiegał po schodach szepcząc "moja malutka, moja kochana" czy coś w
tym stylu. Chwilę wcześniej przecież Kreska go spławiła, przecież
widziała się z Matyldą, która twierdziła, zgodnie z prawdą zresztą,
że Maciek był jedynym gościem u niej na imieninach. I słusznie mogła
mysleć, że jeszcze zainteresowanie Matyldą mu nie minęło. I co?
wybiega sobie taki od Kreski, mamrocze coś po schodach, a czemu
Kresce do głowy nie przyszło, ze on może do Matyldy tak biegnie i o
niej myślał mrucząc pod nosem? może naciągane, ale jakoś mi zgrzyta
ten fragment, nie wiem. I Maciek jednak też mi trochę zgrzyta,
chociaż lubię go. No bo dziwna wydaje mi się ta jego nagła zmiana
obiektu westchnień. Już natychmiast chce Kreskę z powrotem. Wydaje
mi się, że gdyby nie Lelujka to nadal by miał Kreskę za kumpelkę.
Wiem, wiem, że bardzo często tak właśnie rozwijają się miłości, ale
jakoś mi to nie gra. I Lelujki poczciwego mi szkoda.
Pewnie sobie mocno nadinterpretowałam, ale kilka lat temu ostatnio
miałam te książkę w ręce i jakoś teraz mnie to zszokowało trochę.
Pozrawiam
Obserwuj wątek
    • mmaupa Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 17:24
      Faktycznie, bylyby niezle jaja, gdyby "malutka, kochana" odnosilo sie do
      Matyldy... Moze Kreska zostalaby pania Lelujkowa?

      Ech, nie przepadam za Maciusiem, to taki ciut lepszy Pawelek.
      • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 17:57
        Ja tez nie przepadam za Maciusiem. Jak to sama Kreska przytomnie zauwazyla
        "zobaczyl Matylde w nowym swietle i od razu chcial Kreske z powrotem?".
        Przeciez polecial na Stagiewke niczym cma w plomienie, polecial na jej wyglad,
        na jej modulowany dzióbek i dlatego, ze miala na sobie aksamity i zamsze
        (podczas stanu wojennego) a o Kresce wlasnorecznie starannie ubranej powiedzial,
        i to tak, ze Kreska slyszala "aa taka tam kumpelka, wzialem ja, zeby sie bilet
        nie zmarnowal". Swietnie, wiec kawalek papieru wazniejszy dla Macka niz uczucia
        Kreski.
        W dodatku, nudzila Matylda Macka? Nudzila. Nie podobala jej sie jego suterena?
        Nie podobala, gdyz swiadczylo to rzekomo o materializmie ja toczacym. Ale co z
        tego niedopasowania - przeciez nadal z nia chodzil!!
        Gdyby Maciek nie uslyszal slów w tramwaju z twarogiem, nadal by tak skakal,
        jakby mu Matylda zagrala (umiejetne chwalenie anglosaskiej czaszki).
        Jednym slowem Macius to wredny tombak i Kwapiszon, moi panstwo! ;P
        • croyance Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:31
          A swoja droga, to Matylda wcale nie byla taka glupia.
          • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:42
            Była bowiem niezłym psychologiem, ta Matylda Stągiewka. I chyba faktycznie była. Scenka ze śmiechem, gdy Maciuś zjechał po schódkach na nieszpór nieźle tego dowodzi :)
        • ginny22 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:54
          > Przeciez polecial na Stagiewke niczym cma w plomienie, polecial na
          jej wyglad, na jej modulowany dzióbek i dlatego, ze miala na sobie
          aksamity i zamsze

          A ileż on sobie wtedy wiosen liczył, 17? Uważam, że ten wiek go
          nieźle rozgrzesza.
        • kkokos Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:00
          polecial na Stagiewke niczym cma w plomienie, polecial na jej wyglad,
          > na jej modulowany dzióbek i dlatego, ze miala na sobie aksamity i
          zamsze
          > (podczas stanu wojennego) a o Kresce wlasnorecznie starannie
          ubranej '

          kto nigdy w wieku nastoletnim nie zakochał się jak kretyn w obiekcie
          tego nie wartym, niech pierwszy rzuci kamieniem...

          powiedzial
          > ,
          > i to tak, ze Kreska slyszala "aa taka tam kumpelka, wzialem ja,
          zeby sie bilet
          > nie zmarnowal".

          kto nigdy w obliczu osoby, w której jako nastolatek/tka był
          idiotycznie zakochany nie zachował się jak kretyn (także krzywdząc
          innych), niech pierwszy itd...

          > Jednym slowem Macius to wredny tombak i Kwapiszon, moi panstwo! ;P

          nie ten jest ok, kto błędów nie popełnia, tylko ten, co je zauważa i
          naprawia, ot co! :)
          • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:10
            Ok, masz rację, ja nie rzucę, nie tylko dlatego, że pod ręką mam raczej żwir typu benek...
            • nessie-jp Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:19
              szprota napisała:

              > Ok, masz rację, ja nie rzucę, nie tylko dlatego, że pod ręką mam raczej żwir ty
              > pu benek...

              Hyhy, jak używany, to może być całkiem niezłym zastępnikiem kamienia! A jak
              humanitarnie...
              • kkokos Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:21
                nessie-jp napisała:

                > Hyhy, jak używany, to może być całkiem niezłym zastępnikiem
                kamienia! A jak
                > humanitarnie...


                tylko potem proszę nie zwalać na kota, że to on znów porozsypywał..
                • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 20:23
                  Moje nie rozsypują, mają wycieraczkę z kawałka starej wykładziny dywanowej :)
                  • nessie-jp Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:39
                    Moje mają nawet specjalną, zupełnie własną wycieraczkę pod łapki, z miękkiego
                    dywanopodobnego czegoś. I zamiast kuwety
                    • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:50
                      Oczyma duszy swojej ujrzałam tego kota ze smutnym wyrazem i mi się zeszkliły. Te oczy.
                    • yowah76 Re: Kreska i Maciek OT/ koci kibelek 26.01.09, 22:46
                      U mnie najmlodsza to taki pracus, kopidol cholerny, ze nawet z
                      wysokiej i zabudowanej kuwety potrafi pol kuchni zasypac. Nadmienie,
                      ze kuwety sa dwie na 3 koty, ta z drzwiczkami uzytkuje wylacznie
                      mloda na kupe(starsze nie lubia drzwiczek), na siusiu juz lata do
                      zbiorczej. Srednia z kolei tak sie stara robic w sam kacik, ze
                      regularnie trafia obok, bo jak sie w tym kaciku zasadzi to jej kuper
                      na zewnatrz wystaje.
                      • szprota Re: Kreska i Maciek OT/ koci kibelek 26.01.09, 22:53
                        No właśnie myślałam Was podpytać jak to jest z tą zamykaną kuwetą. Bo mojej Kocie zwanej Makrelą czasem się załącza jednak eksplorator kuwety i ryje w niej do Australii (tudzież próbuje zasypać swój urobek kafelkami). Chadzają koty czy nie bardzo?
                        • dakota77 Re: Kreska i Maciek OT/ koci kibelek 26.01.09, 23:14
                          Moje przeszly spokojnie z odkrytej kuwety na zamykana, ale drzwiczki srednio im
                          jednak pasowaly, wiec sa zdjete. Jak mozna sie domyslac, zdara im sie zasypac WC
                          zwirkiem w zwiazku z tym.
                          • szarania Re: Kreska i Maciek OT/ koci kibelek 27.01.09, 22:20
                            U mnie tak samo. Najstarszy i największy kocurek boi się drzwiczek.
                            Kuweta jest zatem kryta, ale otwarta. A ten dywanik Nessie to mnie
                            zaintrygował... Benka też używam. Można nim spokojnie zabić, na
                            przykład, gdy ktoś zaatakuje kocią Dużą wynoszącą śmieci.
                        • yowah76 Re: Kreska i Maciek OT/ koci kibelek 27.01.09, 00:10
                          Mloda nie ma oporow, tlucze sie tam w srodku az echo idzie, starsze
                          pewnie by i wlazly gdyby nie mialy innej opcji. Zrob wersje testowa
                          z jakiegos pudla i bedziesz widziala co sie dzieje.
                    • ginny22 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 23:42
                      > przedtem tak jakoś przy kopaniu wielkich dołów dziwnym cudem
                      > cały Benek lądował na podłodze w łazience, a biedny kot ze smutnym
                      wyrazem pyska stał na gołym dnie kuwety...

                      Zabiłaś mnie tym kotem. Sama słodycz... :)
          • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:57
            kkokos napisała:
            >> polecial na Stagiewke a o Kresce >wlasnorecznie starannie ubranej
            > kto nigdy w wieku nastoletnim nie zakochał się jak kretyn w >obiekcie tego nie
            wartym, niech pierwszy rzuci kamieniem...
            >>i to tak, ze Kreska slyszala "aa taka tam kumpelka, wzialem ja,
            >>zeby sie bilet> > nie zmarnowal".
            > kto nigdy w obliczu osoby, w której jako nastolatek/tka był
            > idiotycznie zakochany nie zachował się jak kretyn (także krzywdząc
            > innych), niech pierwszy itd...

            Ach! Rzeczywiscie, cóz mozna poczac w obliczu idiotycznego coup de foudre?
            Ale i tak nie wiem po co z Matylda tak dlugo chodzil, skoro w swietle dziennym
            go nudzila, nie czytala, tylko ogladala filmy lub snila, i grymasila na jego
            uboga suterene, a on taki praworzadny? Kiedy moge zwirkiem i kawalkiem dywanu
            obrzucic w te rumienczyki? Tombaczka naszego ;P
            • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:16
              No jak to po co. Żeby się z nią polansować na obiektach!
    • mmaupa Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 17:25
      A tak w ogole, to witamy na forum :)

      Jablkiem i gruszka. Z kompotu Lewandowskich.
      • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 17:34
        cześć i czołem :) niestety dziś się już nie dowiem, czy dyskusja się
        rozwinie bo muszę uciekać, ale jutro z chęcią przeczytam.
        Kreska Lelujkowa nie byłaby taka zła:)
        • anutek115 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 17:56
          Czytałam twoją wizję i chichotałam. No, ona chyba uznała się za za-ko-cha-ną z
          wza-je-mno-ścią bo przedtem zaszły w ciemnościach te pocałunki z klepaniem po
          twarzy ;-). Przyznam, że w obliczu tych pocałunków też bym tak pomyslała - to
          znaczy, że on wreszcie ku mnie zapłonął, a nie ku wrednej Matyldzie.

          Zresztą nazajutrz chyba dziewczyna sklęsła trochę (Kreska nie Matylda, że
          doprecyzuję podmiot ;-))?

          A w wątku Maćkowo-Kreskowym boli mnie, że Macius wygrywa tylko dlatego, że ładny
          był. Chociaż, mając w pamięci nastoletnie lata, rozumiem jednak...
        • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 17:59
          Witaj pietruszko, dzien dobry ach dzien dobry! Pozwól sie podjac i pisz z nami
          wiecej, juz kompocik otworzylim, kapusniaczek sie grzeje, opium w jelitku juz
          szykujem!
          • mamalilki Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:04
            Nie chodzi o to, ze on ją pocałował w ciemności, tylko JAK ją pocałował!
            Uwierzcie mi, naprawdę można po jednym pocałunku być absolutnie pewną, że ktoś
            się za-ko-chał z wza-jem-no-ścią! I nie dlatego ze zaszlo cos wiecej :-) I w
            dodatku ta intuicja jest sluszna.
            • dakota77 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:05
              Moze i calowal dobrze, szkoda tylko, ze faktycznie z niego tombak byl;-). Ja
              Macka nie lubie, nie bardzo wierze w to jego gwaltowne odzyskanie rozumu po
              bieganiu za Matylda.
              • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:09
                Miły młody bufonek. Tak naprawdę Arturek - Gburek z DP niewiele się od niego różni, poza komentarzem odautorskim :)
                • mmaupa Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:12
                  Rodzinne :)
                • dakota77 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:14
                  Otoz to, jak zwykle ten nieszczeny komenatarz. Gburkiem mamy pogardzac, Macka
                  uznac za cudownego czlowieka.
                  • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:18
                    Ale Gburek byl nawet troche fajniejszy od Maciusia, przynajmniej nie polecial na
                    zadna Matylde w poblizu i nawet chcial sie pojedynkowac o Orelke z Koziem! ;P
                    Tylko ze ponoc prostacki, ale dziwnie to nie pasuje do tej mamy bibliotekarki
                    zarazajacej wszystkich teatrem (chyba, ze zle zapamietalam i to nie byla jego
                    mamusia?).
                    Macius cudowny bo czytal ksiazki sam z siebie ;P
                    • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 18:27
                      No, Gburek też to i owo musiał czytać. Za jasną grzywę, koneksje rodzinne i fakt, we wdawał fpuchnięty by go na architekturę raczej nie przyjęli, nieprawdaż?
                      • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:02
                        szprota napisała:
                        > No, Gburek też to i owo musiał czytać. Za jasną grzywę, koneksje rodzinne i fak
                        > t, we wdawał fpuchnięty by go na architekturę raczej nie przyjęli, nieprawdaż?

                        Gburek zdal na architekture tylko dlatego, ze go przygotowywal Maciek :)
                        • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:09
                          O ja durna raszpla, a sądziłam, że architektura, jak mało które studia, wymagają rzetelnego przygotowania z tak odległych od siebie dziedzin jak matematyka czy geometria i historia sztuki. I to wszystko nasz gieroj Maciek wtłoczył Gburkowi do głowy w ciągu kilku tygodni?
                          • dakota77 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:11
                            To tylko potwierdziloby geniusz Macka;-PPP
                            • yowah76 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 19:26
                              Kolejny piekny, zdolny i zakochany z wzajemnoscia az po grob. Czy
                              ja slusznie pamietam ze przynajmniej wasem go pokaralo?
                              • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 20:20
                                Znakomicie pamiętasz. Sypało mu się toto w 17. wiośnie życia. Co do Gburka, nie wiem, coś mi się ochapia, że świecił podbródkiem wykremowanym specyfikiem po goleniu, o górnej wardze nic nie było.
                                • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:58
                                  Wiadomo, jak sie goli to zly. Co dobre to kudlaty ma pyszczek :]
                                  • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:03
                                    W przypadku zwierzaków to się sprawdza. Jakoś bardziej budzą sympatię te owłosione.
                                    W moim przypadku nawet pająki jak są wielkie i włochate, to są dużo sympatyczniejsze.
                                    • kkokos Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:08
                                      > W moim przypadku nawet pająki jak są wielkie i włochate, to są
                                      dużo sympatyczni
                                      > ejsze.

                                      ło matko, co ty piszesz, normalnie boję się ciebie...
                                      • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:12
                                        Przeca nie piszę, że hoduję, myziam po odnóżach czy innych szczękoczułkach, tak? ;P Tylko się zdradzam ze swym upodobaniem. Te włochate są mniej obrzydliwe. Dla mnie. No już tak mam, co poradzę ;)
                                        • nessie-jp Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:16
                                          szprota napisała:

                                          > Przeca nie piszę, że hoduję, myziam
                                          > po odnóżach czy innych szczękoczułkach, tak

                                          Skuliłam się w kącie i panicznie krzyczę... Przypomniał mi się pająk ptasznik z
                                          sali biologicznej, kudłaty że hej
                                          • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:27
                                            Przepraszam, nie chciałam... ;( Nie krzycz już. Na wątku o teleskopie jest moje jelitko. Całkiem gołe. Zupełnie łyse.
                                            • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:30
                                              szprota napisała:
                                              > Przepraszam, nie chciałam... ;( Nie krzycz już. Na wątku o >teleskopie jest
                                              moje jelitko. Całkiem gołe. Zupełnie łyse.

                                              Potwierdzam, jest lyse i piekne i gladkie jak robaczek! Geniusia juz dawno by
                                              klepala!
                                              • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:36
                                                No i masz, jednak zaplułam monitor, a dopiero co czyszczony...
                                              • nessie-jp Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:39
                                                -UMARŁAM- I zaplułam klawiaturę.

                                                Jesteście absolutnie niemożliwie niepoprawne :)

                                                Idę na pociechę poklepać całkiem łyse jelitko.
                                                • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:51
                                                  Dziękujemy! Prawda, Lezbobimbo, że dziękujemy?
                                                  • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 23:44
                                                    Oczy-wiscie (i wisialy), ze dziekujemy pieknie, Szprotuchno! :)))
                                                    Dziekujem tez ekstracugiem za przeboskiego spierwa, o Nessie!
                                                  • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 23:47
                                                    Śpierw jest znakomity. Sknądinąd jednak już zawsze będzie mi się drogą rezonansu kojarzył z kotem ze smutnym wyrazem.
                                                  • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 27.01.09, 00:14
                                                    Sugerujesz, ze spiew spierwa rezonuje w kocim kuperku? :)
                                                • the_dzidka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:08
                                                  > Idę na pociechę poklepać całkiem łyse jelitko.

                                                  Bo mądrych jelitek włos się nie trzyma.
                                          • szarania Re: Kreska i Maciek - znów koci off topic. 27.01.09, 22:25
                                            Znaczy sfinksa wolisz niźli puchatego persika o miekkich,
                                            grubiutkich łapciach :( Szkoda. Ja mam dwa persiki i brysia
                                            puchatego, a do golizn jakoś nie mogę się przekonać.
                                            • nessie-jp Re: Kreska i Maciek - znów koci off topic. 27.01.09, 22:34
                                              Ach, ależ nie, po prostu łysość jest dla mnie cechą preferowaną w porównaniu z
                                              nadmiarem odnóży :) Jeśli coś już MUSI być brrrrr, to lepiej żeby było brrr!łyse
                                              niż brrr!ośmionogie...

                                              Moje kocie córki są puchate jak najbardziej, jedna aż za bardzo
                                        • the_dzidka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:07
                                          > Przeca nie piszę, że hoduję, myziam po odnóżach czy innych
                                          szczękoczułkach, tak
                                          > ? ;P Tylko się zdradzam ze swym upodobaniem. Te włochate są mniej
                                          obrzydliwe.

                                          No :-) A jak fajnie ta szczecinka skrobie po rekach, jak się taką
                                          tarantulkę weźmie w dłoń :-)
                          • mkw98 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 23:34
                            Co tam kilka tygodni, familia Żaków w cztery dni wtłoczyła Danusi do głowy
                            wiedzę z całego semestru.
                            • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 23:45
                              Tyż racja. Chociaż jestem w miarę skłonna w to uwierzyć, bo w liceum uczyłam się dość studenckim trybem 5 miesięcy opieprzania się i w ciągu tygodnia-dwóch nadrabiania zaległości z całego półrocza. Wychodziło różnie, tego, że się nie przykładałam do przedmiotów ścisłych do tych pór sobie nie wybaczyłam. Cztery dni są średnio wiarygodne, ale jeśli Danka cośkolwiek wcześniej się uczyła, to może...
          • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:43
            lezbobimbo napisała:

            > Witaj pietruszko, dzien dobry ach dzien dobry! Pozwól sie podjac i pisz z nami
            > wiecej, juz kompocik otworzylim, kapusniaczek sie grzeje, opium w jelitku juz
            > szykujem!
            >

            a będę pisać z mila chęcią :)kapuśniaczki i jelitka przyjmuje i bardzo dziękuję:) a kompocik gruszkowy czy wiśniowy?;)
            miałam już dziś nie siadać do kompa, ale przy okazji tematu przypomniała mi się jedna rzecz.
            W porządku, przyjmijmy ze Maciuś piękny nagle w przebłysku jakimś zrozumiał, kto jest kobieta jego życia, ale czy chociaż odrobinę się postarał, czy zabiegał o względy Kreski? Otóż nie, uważał najwidoczniej, ze Kreska "należy" mu się. Smie mówić jej, ze był rozczarowany jej zachowaniem w parku z Lelujka. Jakim prawem, pytam? o mam cytat:"powiem jej, ze to co widziałem obraza mnie!" no przepraszam bardzo! jednego dnia lata jak kot z pęcherzem do cytrynowej przebierając się non stop, a kolejnego jest u Kreski i twierdzi ze z Matylda koniec. No mógłby się chociaż trochę potrudzić chłopak. Kresce frezji nie przynosil a Matyldzie i owszem. A Kreska swoja droga, taka rozsądna, mogla go przetrzymać trochę, zobaczyć czy tydzień później również bedzie tak zdecydowany (najwyraziej byl ;) )

            a jak już jesteśmy przy OwR to jeszcze jedna kwestia mnie zirytowała (powinnam umieścić to w Irytacjach, ale już zoftopikuje na chwile). Mianowicie chodzi mi o rozmowę, która "zaważyła na życiu Ewy Jedwabińskiej", to było po ucieczce Aurelii z domu. I to oczywiście była rozmowa z mama Borejko, bo ktozby inny to mógł być? Dlaczego to nie pani Lewandowska, do której pukała w środku nocy, która zgarnęła ja siedzącą na schodach i nakarmiła niechcąc słyszeć o sprzeciwie i która w końcu tez powiedziała jej parę slow prawdy dotyczącej dziecka? nie bo pani Lewandowska jest niewykształcona i jedyne co potrafi zapewne to ugotować kluski z kartofli, rozmowa z taka osoba przecież nie może zmienić naszego życia. Nie, to musiała być mama Borejko ta, która dodaje opium do rosołu i wszyscy są zadowoleni. I kogo to zaprosimy na obiadek w pierwsza niedziele? "Pania Borejkowa najpierw, potem Lewandowskich..." oczywiście!
            przepraszam za te sarkastyczna wypowiedz, ale nie mogłam się powstrzymać, odkąd przeczytałam ten fragment aż mną zatrzęsło i musiałam sie uzewnętrznić ;)
            • grimma Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:55
              moze to Borejkowa bardizej przemowila do Jedwabinskiej niz Lewandowska...
              • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:06
                Też mi się tak wydaje. Nie upatrywałabym w tym zdarzeniu przyczyn li wyłącznie związanych z wykształceniem. Mnie się akurat Mila w tamtej scenie podoba, bo wymusza na Ewie konfrontację z problemem.
                • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:15
                  szprota napisała:
                  Mnie się akurat Mila w tamtej scenie podoba, bo wy
                  > musza na Ewie konfrontację z problemem.

                  tak, tylko chodzi mi o to, ze mogłaby MM te słowa włożyć w usta Lewandowskiej...
                  jeden, jedyny raz niech to ktoś inny będzie. Tak dla równowagi :)

                  crede quod habes et habes
                  • szprota Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:24
                    No mogła. Ale to było dawno i w czasach nieepatowania Borejkami w każdej części, więc ja jej wspaniałomyślnie, po szprociemu, wypaczam.
            • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:13
              pani-pietruszka napisała:
              > W porządku, przyjmijmy ze Maciuś piękny nagle w przebłysku jakimś >zrozumiał,
              kto jest kobieta jego życia, ale czy chociaż odrobinę >się postarał, czy
              zabiegał o względy Kreski? Otóż nie, uważał >najwidoczniej, ze Kreska "należy"
              mu się. Smie mówić jej, ze był rozczarowany jej zachowaniem w parku z Lelujka.
              Jakim praw
              > em, pytam? o mam cytat:"powiem jej, ze to co widziałem obraza mnie!" no przepra
              > szam bardzo! jednego dnia lata jak kot z pęcherzem do cytrynowej przebierając s
              > ię non stop, a kolejnego jest u Kreski i twierdzi ze z Matylda koniec. No mógłb
              > y się chociaż trochę potrudzić chłopak. Kresce frezji nie przynosil a Matyldzie
              > i owszem. A Kreska swoja droga, taka rozsądna, mogla go przetrzymać trochę, zo
              > baczyć czy tydzień później również bedzie tak zdecydowany (najwyraziej byl ;) )

              I tu tkwi tombaczek niejaki :)
              Dziwi mnie tez scena z Lelujka i Mackiem w Operze - jakim prawem Macius mówi, ze
              Lelujka moze sobie wybic z glowy jakiekolwiek chodzenie z Kreska gdziekolwiek?
              Prawem wladczych i niestalych rumienczyków wygrywajacych nad wiernymi pryszczami? :O
              • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:26

                lezbobimbo napisała:
                > Dziwi mnie tez scena z Lelujka i Mackiem w Operze - jakim prawem Macius mówi, z
                > e
                > Lelujka moze sobie wybic z glowy jakiekolwiek chodzenie z Kreska gdziekolwiek?
                > Prawem wladczych i niestalych rumienczyków wygrywajacych nad wiernymi pryszczam
                > i? :O

                o to to! no właśnie, niestałych! a Lelujka? jak on gorąco o niej mówił Elce i
                Tomkowi, gdy przyszli w wigilie. Wierny, dobry, pomocny Lelujka. Ale pryszczaty
                i to go dyskwalifikuje? niechby chociaż ten Macius drożdżówkę Kresce przyniósł,
                albo jabłko..
                ja tam nie widzę najmniejszych śladów starania się z jego strony.
            • szarania Re: Kreska i Maciek 27.01.09, 22:30
              Też mi to zgrzytło straszliwie. Jak nożem po szkle. Stale mi
              zgrzyta, ilekroć czytam OwR (moja ulubiona część Jeżycjady). Mama
              Borejko nie powiedziała NICZEGO odkrywczego, o czym psycholog
              Jedwabińska by nie wiedziała. Jej słowa są cokolwiek tendencyjne.
              Nie ma tam absolutnie niczego wzruszającego. Za diabła nie mogę się
              tam dopatrzeć, CO ta Borejkowa powiedziała takiego, że to aż
              odmieniło życie. ???????? No i najważniejsze - pani Lewandowska
              odegrała absolunie najistotniejszą rolę w poszukiwaniach Aurelii, i
              to że umniejszono jej zasługi, gloryfikując Borejków jest dla mnie
              równie miłe jak wełna między zębami.
              • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 27.01.09, 22:40
                szarania napisała:
                >Za diabła nie mogę się tam dopatrzeć, CO ta Borejkowa powiedziała takiego, że
                to aż> odmieniło życie.

                No jak to, powiedziala, ze rosól to trzeba podawac z zyczliwoscia i miloscia, o
                ile dobrze pamietam. Tylko dlaczego to sie tak bardzo rózni od mysli Fromma,
                którymi zajmuje sie Ewa?
                Juz zdziebko konkretniejszy byl Dmuchawiec, który wskazal Ewie droge wyjscia z
                matni bycia Zla Matka czyli nazywanie dziecka Ciapusiem :)
              • taria Nieobecny w rodzinie ojciec 27.01.09, 22:52
                Zrobiłam sobie krótki przegląd postaci męskich w twórczości MM i
                zdecydowanie mi wyszło, że najczęściej spotykanym typem
                jeżycjadowskiego ojca jest ojciec nieobecny. Ciałem lub duchem.
                Hajduk jest sierotą, Janusz jest sierotą, ojciec Anieli jako rybak
                więcej czasu musi spędzać na morzu niż w domu, pana Nowackiego w
                domu raczej nie uświadczysz, takoż Jedwabińskiego, Kreskę wychowuje
                dziadek. Kozio i Bebe nie mają ojca wcale. Ojcowie Bobcia i
                Borejkówien "się rozwiedli".I Mila i Ignacy stracili rodzicieli w
                czasie wojny. Marek i Grzegorz stanowią martwą dekorację mieszkania.

                Normą jest, że w okolicy porodu ojcowie wyjeżdżają na zagraniczne
                stypendia lub w delegację (Kreska, Mila na korytarzu szpitalnym,
                Róźa, Gabrysia z Laurą) bądź pozostawiają żony z noworodkami (Cesia
                z piątką dzieci, Gaba z zakrzepicą). Ja rozumiem, że należy
                podkreślić, jak dzielnie nasze bohaterki sobie radzą, ale en masse
                to juź pod patologię podchodzi.

                Na tym tle wyjątkowo "nieempatyczny" Żaczek, "toksyczny"
                Mamert, "pan i władca" Ignacy czy zgorzkniały pan Schoppe mają
                podstawową zaletę: czują się odpowiedzialni za wychowanie dzieci i
                własną rodzinę, wkładają w nią coś więcej niż pieniądze na
                utrzymanie.

                Mój tato przypomina trochę pana Lewandowskiego: zwykle ma własną
                wizję, co dla jego dzieci najlepsze, ale zawsze jest gotów rzeczowo
                porozmawiać o naszych życiowych wyborach i zaakceptować to, że mamy
                prawo do błędów i pomyłek. I za to go kocham.

                A Wam który z Jeżycjadowych ojców podoba się najbardziej, a który
                wzbudza jedynie niechętne uczucia?
                • taria Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 27.01.09, 22:54
                  Miałam założyć nowy wątek, a złośliwa Gazeta przylepiła go w losowym
                  miejscu. Przepraszam...
                • nessie-jp Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 27.01.09, 22:57
                  > A Wam który z Jeżycjadowych ojców podoba się najbardziej, a który
                  > wzbudza jedynie niechętne uczucia?

                  Najcieplejszy zdecydowanie Zaczek! Martwiący się (autentycznie!się!martwiący!)
                  płaczącą Cesią, chociaż wiek dojrzewania i tak dalej.

                  Umiejący w kilku nieskomplikowanych słowach, bez patosu i pompy, wyrazić swoją
                  filozofię życiową (że, chociaż nie robi nic szczególnego, tylko projektuje
                  silniki do statków, to przecież i on ma swój ważny wkład w losy świata i stara
                  się tę rolę jak najlepiej wypełnić).

                  Stosujący szalenie drastyczne akcje wychowawcze wobec starszej córki, żeby nie
                  dać jej w kółko wykorzystywać młodszej.

                  I zatroskany o zupełnie obcą Krystynę, wydzwaniający do szpitala, by wrócić z
                  triumfalnym okrzykiem "Mamy dziewczynkę!". Chociaż na samiutkim początku
                  próbował jednak protestować przeciwko zamianie własnego mieszkania w komunę dla
                  rozbitków życiowych i dopytywał się nietaktownie "jakiej płci jest ten
                  człowiek", co ma zamieszkać w pokoju z Julią.

                  Zywy, prawdziwy, ciepły facet.
                  • lezbobimbo Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 27.01.09, 23:50
                    Nie bede oryginalna, i powtórze za Nessie, ze Zaczek jest dla mnie ojczaszkiem
                    Jezycowym numero uno. Obecny, zywotny, martwiacy sie i hojny.
                    Ma tez nieco wad, czasem dogadujacy (pycho czerwone itd - ale to nie ze zlej
                    woli, tylko z dumy, ze ma tak dobrze odzywiona wg. staroswieckich idealów
                    córke:) no i cos tam nie rwie sie sam do zmywania, sprzatania ni gotowania, a od
                    Irenki zada potraw swiatecznych, ale mozna mu to wybaczyc raz na rok. Zwlaszcza
                    po jego rozwiewaniu rozterek Cesinych! Przeboskie to, kiedy ona sie martwi
                    wiesciami z gazet, a on jej droge wskazowuje :)
                    Lubie tez Zaczkowego ojca czyli emerytowanego inzyniera, co spiewa dumki pod
                    prysznicem i sie nieco wstydzi czytac krwawe historyczne barbusy :))))) Chociaz
                    moze on nie ojcuje a dziadkuje bardziej? W kazdym razie o wiele lepszy niz
                    Dmuchawiec.
                    Mamert nawet sympatyczny w Klamczusze sie wydaje, jego tez lubie bo ma cudowne
                    Mamerciatka i jeszcze ich nie popsul ;P
                    Lewandowski w OwR ani mnie grzebi ani zieje, ot taki patriarcha suterenny..

                    Poza nimi ojców nie widze w Jezycjadzie. Ignaca juz w starych tomach nie lubie
                    za to, ze zawsze chcial miec synów, a córki ignorowal lub glodzil w imie
                    nastepnego przekladu Plutarcha...
                    • kkokos Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 11:47
                      > Mamert nawet sympatyczny w Klamczusze sie wydaje, jego tez lubie
                      bo ma cudowne
                      > Mamerciatka i jeszcze ich nie popsul ;P

                      ja bym sie strasznie chciałą dowiedziec, co takiego stało się w tej
                      rodzinie, że z mamerta w kłamczusze wykluł się nagle mamert-potwór w
                      noelce.
                      ale z drugiej strony - a mam własnie noelkę na świeżutko przeczytana
                      ponownie po latach - konflikt między mamertem a tomkiem, dwoma
                      fajnymi, wartościowymi facetami, którzy nie potrafią się dogadać,
                      nie rozumieją się, okopali sie na swych pozycjach w jakiejś
                      bezsensownej wojnie jest dla mnie chyba najbardziej realistycznym,
                      życiowym konfliktem w jeżycjadzie. a może nawet i najbardziej
                      realistsycznie przedtawioną relacją międzyludzką w całym cyklu.
                      • dakota77 Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 11:53
                        Czy ja wiem, czy w Noelce mozna mowic o Mamercie-potworze? Owszem, nie akceptuje
                        wyborow syna, ewidentnie widac, ze wolalby dla niego inna droge w zyciu.
                        Oczywiscie nie jest to postawa godna pochwaly. Ale moze to byla najostrzejsza
                        faza konfliktu, moze ( mam chyba nadzieje, w glebi duszy) potem jakos jednak
                        sprobowali sie dogadac. Mamerta chyba ponosza po prostu w tamtym momencie
                        emocje, jest zawiedziony, rozgoryczony, a do tego przemeczony. Ale fakt faktem,
                        ze brakuje mi Mamerta z Klamczuchy.
                        • kkokos Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 12:04
                          > Czy ja wiem, czy w Noelce mozna mowic o Mamercie-potworze?

                          tam jest taka scena, gdy mamert widzi tomka-gwiazdora u borejków i
                          nie zachowuje się ładnie (mamert, nie tomek). przedtem jest
                          wściekły, że tomek pracuje w wigilię, znaczy ma rodzinę za nic -
                          teraz dowiaduje się, jaka to praca i dalej na tomka nieledwie
                          wrzeszczy, ciska gromy spod zmarszczonych brwi i w bardzo
                          kategoryczny sposób każe mu być w domu za pół godziny mimo
                          tłumaczeń, że tomek z elką mają jeszcze jedno mieszkanie do
                          odwiedzenia. elka prosi go więc o podwiezienie do tego mieszkania
                          (lelujki na norwida), a mamert mówi, ze mu nie po drodze, co jest
                          oczywistym kłamstwem.
                          a mógł przecież mamert, zrozumiawszy, że praca tomka ma jakiś tam
                          społeczny sens, choćby przestać się ciskać - nie chodzi mi o łzy
                          wzruszenia czy hollywoodzkie "synu, kocham cię", tylko po prostu,
                          żeby się nie ciskał. a ciskał się dalej.
                          • dakota77 Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 12:07
                            Totez napisalam, ze w zachowaniu mamerta nie widze nic godnego pochwaly, ale
                            ciskanie sie i kategoryczne prosby nie robia z niego w moich oczach potwora. Nie
                            mogl sie uporac ze woim rozgoryczeniem. I nie, nie bronie go, powtarzam, tylko
                            jakos potwora nie moge sie tu dopatrzec.
                    • nessie-jp Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 15:35
                      > Ignaca juz w starych tomach nie lubie
                      > za to, ze zawsze chcial miec synów, a córki ignorowal lub glodzil w imie
                      > nastepnego przekladu Plutarcha...

                      Mało tam głodził
                • lezbobimbo Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 27.01.09, 23:41
                  taria napisała:
                  > Zrobiłam sobie krótki przegląd postaci męskich w twórczości MM i
                  > zdecydowanie mi wyszło, że najczęściej spotykanym typem
                  > jeżycjadowskiego ojca jest ojciec nieobecny

                  A wiesz, ze to samo zauwazyla tez i opisala Kinga Dunin dawno temu w swym Tao
                  Gospodyni Domowej? To niewinne wszak spostrzezenie rozjuszylo MM tak, ze Kindze
                  machnela zgryzliwy portrecik w NiN.. ;P

                  Oczywiscie zas masz tez racje.
                  Mysle ze to czesciowo dlatego, ze latwiej pisac sage ludzi z lodu o bohaterach,
                  jesli owi nie maja wielgachnych, rozgalezionych rodzin i sw. Gaba jeszcze nie
                  musi myslec o tesciowych swoich..
                  Idusia tez nie ma tescia, a tesciowa po 2 epizodach znika w czarnej dziurze.
                  Nutria dlatego tupie na Tunia w parku, bo nie chce miec jeszcze wiekszej rodziny
                  ;PPPP Lepszy przyjezdny Rojek, bo ten jedynak ma tylko jakas blizej
                  niesprecyzowana matke pod grusza.
                • mmaupa Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 16:58
                  > A Wam który z Jeżycjadowych ojców podoba się najbardziej, a który
                  wzbudza jedynie niechętne uczucia?

                  Mnie - o dziwo! - podoba sie Robrojek jako ojciec. Nie wtraca sie, nie
                  nadskakuje, uczy corke zaradnosci, pomaga kiedy trzeba, nie snuje sie, nie
                  gledzi, jest pomyslowy... Zdarzaja mu sie wpadki typu myslenie "szkoda, ze nie
                  jest ladna", ale ogolnie chyba najwyzej go cenie.

                  Najgorzej wypada Ignac - chociaz w "Sprezynie" sprawdza sie jako dziadek.
                  • taria Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 17:43
                    Robrojek to w ogóle jest taki obupłciowy samograj, spełnia wobec
                    Belli zarówno rolę matki jak ojca, wie, jaki prezent najbardziej
                    spodoba się na urodziny szesnastolatce, w trakcie scysji z
                    Majchrzakiem bezwarunkowo broni honoru córki. Srednio podoba mi się
                    jednak to, że zostawia córkę w Poznaniu, aby prowadzić interes w
                    Łodzi. Bella, mimo że wyjątkowo samodzielna, łaknie towarzystwa ojca
                    na co dzień, nie tylko w weekendy.
                    • sowca Re: Nieobecny w rodzinie ojciec 28.01.09, 22:35
                      Nie będę oryginalna: najfajniejsi ojcowie to Żaczek i Robrojek.
                      Żaczek - bo jest autentycznie zainteresowany życiem swoich córek,
                      chociażby doradza Cesi w kwestii pójścia na randkę albo stara się
                      należycie ufetować pierwszą koleżankę Cesi z liceum. A przy tym nie
                      ma w sobie absolutnie nic z tyrana (nie licząc sceny, w ktorej
                      wygląda jak Dzyngis Han, nawet mimo szlafroczka), co moim zdaniem
                      jest niesamowicie ważne (takim tyranem jest własnie dla mnie Mamert
                      już w Kłamczusze - to bicie Mamerciątek!). Robrojek - bo dobrze
                      wychował córkę, nauczył ją radzić sobie w życiu, poświęca jej czas i
                      uwagę, stara się ją rozumieć jak może i ma do niej bezwzględne
                      zaufanie.
    • toja737 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 20:12
      A ja wierna fanka OwR ani hu hu nie rozumiem fragmentu z DP, w którym Aurelia
      wraca od umierającej matki ze szpitala i tak całuje pocieszającego ją Maćka, że
      musi się potem tego wstydzić przez lata... Nic mi tu do nikogo nie pasuje. Help!
      • dakota77 Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 20:14
        A nie czulabys sie dziwie, gdybys pocalowala meza przyjacioklki, prawie siostry?
        Z opisum i reakcji wynika, ze to byl "dorosly" pocalunek w usta, nie jakies
        cmokniecie. Nie dziwie sie Aurelii, ze czula sie z tym zle i nie w porzadku
        wobec Kreski, nawet jesli na tym sie skonczylo, a ja usprawiedliwialy smutne
        okolicznosci, przerazenie i ogolna konfuzja.
        • kkokos Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:52
          dakota77 napisała:

          > A nie czulabys sie dziwie, gdybys pocalowala meza przyjacioklki,
          prawie siostry
          > ?


          zgadzam się z dakotą. mnie się akurat ten zabieg pani MM bardzo
          podoba
      • nessie-jp Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 20:14
        > musi się potem tego wstydzić przez lata...
        > Nic mi tu do nikogo nie pasuje. Help

        A, bo to taka maniera pani Musierowicz. Wymyśliła sobie, że w DP bohaterką
        będzie znowu-samotna Aurelia. Ale jakże ona miałaby być samotna, skoro przecież
        tak blisko jest z Kreską i Maćkiem? O! Dopiszemy, że pocałowała Maćka! I proszę,
        już się problem narracyjny rozwiązuje i mamy wyjaśnienie, dlaczego Kreska i
        Maciek już się Aurelią nie zajmują.

        Niestety, niestety :(
        • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 21:53
          nessie-jp napisała:
          > mamy wyjaśnienie, dlaczego Kreska i
          Maciek już się Aurelią nie zajmują.
          >
          > Niestety, niestety :(

          właśnie właśnie, w pewnym momencie gdzieś w DP pojawia się refleksja, ze kontakt
          był dopóki Aurelia przychodziła, a gdy przestała to wszyscy nagle zapomnieli o
          jej istnieniu. I te głupie wymówki, ze może dlatego nie przychodziła bo jej się
          Kreska i Maciek ze śmiercią mamy kojarzyli. No na pewno, bo poznała ich w tych
          okolicznościach. Argument zbyt grubymi nićmi szyty i wymyślony dla wygody. Nie
          przyszło nikomu do głowy, ze Geniusia, ta która od małego szukała kontaktu i
          miłości właśnie po śmierci mamy będzie ich najbardziej potrzebować? To wydaje
          się oczywiste.
          • nessie-jp Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:07
            Zgadzam się, ten motyw mi zgrzytał w DP i dlatego nigdy nie przyjęłam do
            wiadomości tego całowania Maćka
            • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:25
              nessie-jp napisała:
              > Zgadzam się, ten motyw mi zgrzytał w DP i dlatego nigdy nie >przyjęłam do>
              wiadomości tego całowania Maćka
              • sowca Re: Kreska i Maciek 27.01.09, 00:04
                Ja rozumiem i Kreskę, i Aurelię.
                Kreska po prostu Maćka kochała i tyle. Zresztą, Lelujka moim zdaniem
                nie przegral wcale przez pryszcze - to tylko w jego odczuciu tak
                było. Po prostu do niego Kreska miała inny stosunek, przyjacielski,
                a w Macku była zakochana. Być może, gdyby Maciej nie zwrócił na nią
                uwagi, Janka zakochałaby się w Jacku, ale traf chciał, że Maciek
                jednak Kreskę dostrzegł (nawiasem mowiąc, to też uważam za
                wiarygodne, bo częstokroć jest tak,że potrzebny jest własnie
                katalizator, i w tym wypadku był nim Lelujka).
                A co Geniusi, to po pierwsze, nie było po śmierci matki, tylko
                przed. Po drugie, keidy czlowiek jest w stanie totalnej histerii,
                robi rózne dziwne rzeczy, ktorych by w normalnym stanie nie zrobił.
                Po trzecie, Geniusia czuła się wtedy samotna i zrozpaczona, i bardzo
                łaknęła choćby skrawka uczucia, i absolutnie mnie nie dziwi, że
                pocałowała wtedy Maćka. Ludzie różnie reagują na przeżycia i emocje.
                Uważam, że to zachowanie Orelki jest tutaj bardzo wiarygodne i
                psychologiczne prawdopodobne.
                • lezbobimbo Re: Kreska i Maciek 27.01.09, 00:18
                  sowca napisała:
                  >Ludzie różnie reagują na przeżycia i emocje.
                  > Uważam, że to zachowanie Orelki jest tutaj bardzo wiarygodne i
                  > psychologiczne prawdopodobne.

                  Z pewnoscia tak bywa.. ale jak na Jezycjade to dosc ciezki hardcore moim
                  skromnym zdaniem. Cos jak z ultra-twardzielskim zdaniem Nerwusa w pociagu..
                  I jeszcze bardziej zal mi Geniusi - tej to sie dostaje, nie dosc ze mama spieta
                  i nerwowa, to jeszcze jej zmarla, i jeszcze musi Geniusia jakis was calowac :/
              • croyance Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:53
                > Podniecila sie czy co? W takiej chwili?

                O Jezu, kobieto, Ty mnie kiedys zabijesz tymi swoimi skojarzeniami :-
                D Usmialam sie jak norka.

                Biorac pod uwage przyszlego Gburka, Aurelia miala jakies takie
                autodestruktywne sklonnosci do zapadania sie w czyjes macki - cos na
                zasadzie transu w stylu 'bierz mnie, a ja nie bede juz o niczym
                myslec, przestaje istniec w twoich ramionach'. Moze z tej rozpaczy
                chciala sie rzucic wlasnie w cos takiego (co chcecie, seks czasami
                swietnie spelnia role oszolamiacza-srodka przeciwbolowego).

                IMHO dziwna scena i nie pasujaca do Jezycjady, zbyt mroczna, tak
                samo jak i pozniejsze toniecie Aurelii w Gburku ... tam juz cos bylo
                jakby o seksie nawet, ze bylo jej tak milo i przyjemnie, i chciala
                wiecej, ale jednak nie wskoczyla w ten ocean tylko sie byla wycofala
                (i nie wiem, czemu Gburek musial byc do tego Gburkiem - z fajnym
                chlopakiem tez mogla dojsc do takiego wniosku, ze jeszcze nie teraz).
    • grimma Re: Kreska i Maciek 26.01.09, 22:32
      ja rozumiem Kreske. moze to nieracjonalne ale ją rozumiem..
      bo miedzy Lelujką a Kreską ( ze strony Kreski) nie bylo zadnej chemii czy jak to
      sie tam zwie.
      a Maciek ją pociagal.. to i poleciala na niego kiedy kiwną palcem - wymyslając
      sobie od latwowiernych idiotek..
      • idomeneo Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 11:31
        w pełni zgadzam się z Grimmą i rozumiem Kreskę, że niekoniecznie musiała chcieć
        się wiązać z Lelujką tylko dlatego, że był porządnym i dobrym kolegą.
        • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 11:40
          Ja tez rozumiem, ale i tak mi zal Jacka. Oczywiscie, ze bycie porzadnym kumplem
          to za mala podstawa do zwiazku, a chemii, jak to juz zostalo napisane, nie bylo
          miedzy nimi zadnej. Nie z sympatii wylacznie laczymy sie w pary. Tu sie w pelni
          zgadzam. Mnie Jacka zal na takim ponadksiazkowym poziomie, bo rozumiem, ze
          Maciek musial wygrac u autorki, a co za tym idzie u Kreski- w koncu poszedl niby
          po rozumm do glowy, porzucil bieganie za Matylda i Kreska mogla dostac wreszcie
          swojego Prince Charming w nagrode za bycie fajna bohaterka.
          • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 11:57
            dakota77 napisała:
            Mnie Jacka zal na takim ponadksiazkowym poziomie, bo rozumiem, ze
            > Maciek musial wygrac u autorki, a co za tym idzie u Kreski-

            Dakoto, dokładnie mam teakie same odczucia jesli chodzi o Lelujkę.
            Zdaję sobie sprawę, że między nimi nie iskrzyło, że Kreska
            traktowała go tylko i wyłącznie po kumpelsku, ale zwyczajnie i po
            praostu żal mi go. I pewnie ja sama poleciałabym od razu, gdyby
            obiekt moich westchnień zwrócił ku mnie swoje oblicze. Chodzi mi
            tylko o to, że ta cała sytuacja z Maćkiem jest jakaś taka, nie
            wiem... malo przekonująca (?) jak dla mnie. Bardzo szybko rozdały
            się karty.
            A Lelujki wszystkie pokrzywdzone jak jeden mąż. I jeszcze ten
            ojciec, który umiera w wigilię...
            • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:00
              No wlasnie, tez uwazam, ze sytuacja z Mackiem byla malo przekonujaca. Troche
              tak, jakby MM uznala, ze skoro przeznaczyla juz Macka Kreskce, to nie musi nas
              przekonywac o prawdziwosci jego uczuc. A ja jakos tego jego przejrzenia na oczy
              nie widze. Dla mnie to wyglada raczej tak" z Matylda mi nie wyszlo, ale pod reka
              jest Kreska, jednak wyglada nawet do ludzi, jak sie lepiej ubierze, do tego jest
              we mnie zakochana, to wszystko gra. Niech bedzie Kreska". Moze przesadzam, ale
              jakos Maciek mojej sympatii nie wzbudzil.
              • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:08
                dokladnie tak, "niech będzie Kreska". I mój głowny zarzut- nie
                starał się, ani trochę. Kupił bilety do teatru, wielkie mi co! I
                perzede wszystkim w ogóle jakby się nie liczyl z Kreskowymi
                uczuciami. Ważne było tylko to, co on myśli.
                • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:09
                  Taa, do tego nie kupil z mysla o niej, tylko nie chcial, zeby sie bilet
                  zmarnowal. Swietny dowod uczuc:-)
                  • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:18
                    dakota77 napisała:

                    > Taa, do tego nie kupil z mysla o niej, tylko nie chcial, zeby sie
                    bilet
                    > zmarnowal. Swietny dowod uczuc:-)

                    ale wiesz, ten następny, co z Geniusią poszli ;) swoją drogą, że tez
                    akurat wybrał na powtórkę wieczór, w którym pozbawił Kreskę
                    nadziei ;p
                    • the_dzidka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:24
                      > akurat wybrał na powtórkę wieczór, w którym pozbawił Kreskę
                      > nadziei ;p

                      Ale przecież Maciek chciał cofnąć czas... Nie pamiętacie?
                      Pani-pietruszko, ciągle czytam twój nick jako "pani-staruszka", mam
                      nadzieję, że wybaczysz :)
              • idomeneo Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:23
                wiecie co, ja mam wrażenie, że w Jeżycjadzie jest jakiś schemat rozstrzygania
                sytuacji z dwoma absztyfikantami na zasadzie "wygrywania" jednego, tak, jakby
                bohaterka nie mogła rozpatrywać swojej relacji z każdym z nich odrębnie i na
                przykład nie wybrać żadnego albo poczekać na kogoś trzeciego.

                Jak wiecie, zastanawiało mnie już wcześniej na przykład to, że Natalia
                przekonuje się, ze nie chce być z Filipem. Ok, ale dlaczego oznacza to
                koniecznie, ze musi się związać z Robrojkiem (z którym chemii mają imho tyle, co
                Lelujka z Kreską, bo Robert to taki właśnie porządny kolega, co obiektywnie
                zasłużył sobie na dobry los).
                • the_dzidka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:27
                  > Jak wiecie, zastanawiało mnie już wcześniej na przykład to, że
                  Natalia
                  > przekonuje się, ze nie chce być z Filipem. Ok, ale dlaczego
                  oznacza to
                  > koniecznie, ze musi się związać z Robrojkiem

                  A widzisz, a ja to widzę zupełnie inaczej :) Natalia najpierw
                  przekonuje się, że nie chce być, ale z Tuniem! Wtedy pojawia się
                  Filip, i kiedy już myślimy, że Nutria jego wybierze - bo jest taki
                  inny od Tunia, i to ją w nim tak pciąga - okazuje się, że nie, że
                  wcale nie wybrała tego drugiego. I Robrojek jawi się jako ten trzeci
                  właśnie.
                  • idomeneo Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:31
                    ciekawe, dla mnie Tunio jakoś nie był nigdy pełnokrwistym absztyfikantem, tylko
                    taką fabularną przygrywką do Nerwusa :)
                    • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:36
                      Dla mnie tez:-)
                      • croyance Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:05
                        A mnie sie bardzo, bardzo, bardzo podoba to, co kiedys napisala
                        mmaupa: ze wyczuwa w Natalii jakies zdemoralizowanie, i ze ta
                        moglaby spokojnie wdac sie w taki na przyklad romans z zonatym
                        wykladowca, albo spotykac z dwoma mezczyznami naraz.

                        Natalia nie jest przejrzysta, mam wrazenie, ze nie jest uczciwa -
                        doskonale wyobrazam ja sobie ukrywajaca rozne rzeczy przed
                        najblizszymi i zgadzam sie z diagnoza Mmaupy. Tunio na pierwszy rzut
                        oka nie wydaje sie dobrym partnerem dla poetycznej, delikatnej,
                        wrazliwej, akwarelowej Natalii - ale jednak cos ich laczy, i nie
                        moge oprzec sie wrazeniu, ze sa w pewien sposob do siebie podobni.
                        • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:12
                          Ja uwielbialam Tunia mlodocianego, i z tego co o nim wiadomo z pozniejszych
                          wzmianek wyrosl na calkiem fajnego faceta:-). Tylko wizje zyciowe mial dosc
                          niekompatybilne z Natalia. Poza tym trzeba bylo mu skrzywic charakter, zeby
                          zrobic miejsce dla Filipa. Tak samo jak potem trzeba bylo Filipa znarowic, zeby
                          usunal sie dla Robrojka. Choc o Filipe pisalam juz kiedys, ze na mnie zrobil
                          strasznie zle wrazenie w tym pociagu numerem z kajdankami, wiec mogl sobie byc
                          piekny jak mlody bog i spac slodko z zabka na piersi, tak czy owak nie byl
                          zrownowazony emocjonalnie i musialo z niego wylezc zle.

                          Co do Natalii i dwoch facetow, to owszem, spokojnie uwierzylabym, ze moglaby sie
                          spotykac z dwoma. Chocby dlatego, ze nie potrafilaby powiedziec nie i dalaby sie
                          porwac wydarzeniom:-)
                          • kkokos Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:19
                            >>potem trzeba bylo Filipa znarowic,

                            nie trzeba było. od pierwszego momentu był znarowiony! histeryczny,
                            wszystko na wysokim C, wredny, antypatyczny i w ogóle!
                            uuuch, jak ja nie lubię tej postaci - przez to nie znoszę całej NiN.
                            • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:29
                              Kkokosie, ja sie z toba zgadzam, pisalam zreszta powyzej, ze on robil zle
                              wrazenie od samego poczatku, juzod pierwszych scen zachowywal sie jak
                              psychopata. Ale byl piekny, wrazliwy artystycznie i ksiazka skonczyla sie jak
                              skonczyla, zapowiedzia pieknego romansu. Nie mam wrazenia, by autorka potepiala
                              zachowania Filipa, mysle, ze piszac NiN naorawde chciala, zeby te postacie
                              zostaly para. Potem jednak wmieszal sie Milosz i zazyczyl sobie polaczenia
                              Natalii z Robrojkiem. I wtedy MM jakos nagle spotrzegla, co w tym Filipe
                              naprawde siedzialo;-)
                              • kkokos Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:42
                                > I wtedy MM jakos nagle spotrzegla, co w tym Filipe
                                > naprawde siedzialo;-)

                                i chwała miłoszowi!!!!! baaaardzo mi się podoba pomysł połączenia
                                natalii z robrojkiem :)
                                • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:47
                                  Mnie na pewno podoba sie bardziej niz pomysl polaczenia jej z psychotycznym
                                  Filipem, ale wolalabym, zeby to naturalniej zostalo rozegranie, nie na czyjes
                                  zyczenie. Mam wrazenie, ze Natalia stala sie nagroda pocieszenia dla Robrojka za
                                  wszystkie ciezkie chwile w zyciu. To znaczy do takiej roli nagle zostala
                                  przeznaczona przez autorke.
                        • idomeneo Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:34
                          Cytatcroyance napisała:

                          Natalia nie jest przejrzysta, mam wrazenie, ze nie jest uczciwa -
                          doskonale wyobrazam ja sobie ukrywajaca rozne rzeczy przed
                          najblizszymi


                          to swego czasu napisałam ja, Jarząbek, choć bardzo możliwe, że Mmaupa też - że
                          Natalia jest nader pokrętna, nie przez kłamstwa wprost, tylko przez zwodzenie i
                          przemilczanie. Stąd sprężynowy kawałek o jej organicznej niezdolności do
                          nieszczerości wielce mnie rozbawił.
                          • mmaupa Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:58
                            Za pozwoleniem, ja tez pisalam. Great minds think alike :).

                            A pisalam dlatego, ze znam taka jedna Natalie, co nie potrafi powiedziec "nie",
                            i wiem, jakie z tego wynikaja klopoty. Nie potrafi powiedziec "nie"
                            zareczynowemu pierscionkowi, a potem nagle wyjezdza, ucieka, na wyjezdzie nie
                            potrafi powiedziec "nie" interesujacym mezczyznom :/, zrywa z hukiem (wprawdzie
                            bez truskawek) lamiac "niechcacy" serce i kregoslup, nie potrafi powiedziec
                            "nie" kolejnemu absztyfikantowi itd., itd.

                            Wszystko dzieje sie jakby przypadkiem, mimochodem - Natalia nie mowiac "nie"
                            ubezpiecza sie: w koncu nikt nie moze jej zarzucic, ze swiadomie uwodzila
                            mezczyzn, skoro nigdy przeciez nie powiedziala otwarcie "tak"!

                            Natalia jest bierna, rowniez moralnie. Woli o niektorych rzeczach nie myslec, a
                            jesli juz zdobedzie sie na chwile refleksji nad fioletowym zeszycikiem, to
                            chetnie przeleje na papier swoj walacy sie swiat (ach, jaka jestem
                            nieszczesliwa, z nikim mi nie wychodzi, ciagle szukam Tego Jedynego). Lubi
                            eksperymentowac w lozku (ach, to niemowienie "nie"!), ale sie do tego nie
                            przyznaje, nawet przed soba. Dlatego po pewnym czasie zacznie Robrojka zdradzac
                            z nudow, nie mowiac "nie" roznym intrygujacym Nerwusom.

                            Takie jest moje zdanie o Natalii - wiekszosc tego juz chyba kiedys pisalam, ale
                            co mi szkodzi opisac jeszcze raz.
                            • idomeneo Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 14:19
                              Cytatmmaupa napisała:

                              Za pozwoleniem, ja tez pisalam. Great minds think alike :)


                              no ba! :)

                              CytatA pisalam dlatego, ze znam taka jedna Natalie

                              hehe, ja też taką znałam i ona manipulowała tą swoją poetyczną nimfowatością po
                              prostu koncertowo :) Btw - seks z Robrojkiem po seksie z Filipem, no mnie też to
                              jakoś nie pasowało. Rozumiem bardzo dobrze, że z Robertem Natalia mogła czuć się
                              bezpiecznie, spokojnie, dobrze im się rozmawiało, ale czy on ją faktycznie pociągał?
                              • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 14:23
                                Hmm, jakos trudno mi w to uwierzyc. Co prawda mowi sie, ze mozg jest
                                najwazniejszym organem seksulanym, wiec moze jakos sie tam na poziomie
                                rozsadkowym przekonala, ze on ja szalenie pociaga, ale przeciez cialo wie swoje.
                                Moge uwierzyc w poczucie bezpieczenstwa, ale w namietny seks w przypadku tej
                                pary jakos nie.

                                ....
                                dakotascatsandclothes.blogspot.com
                                • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 14:43
                                  namiętny seks widzę tylko w konfiguracji Nutria-Nerwus. Tunio i
                                  Robroj odpadają
                                  • mmaupa Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:02
                                    Mnie sie Tunio wydawal zawsze dosc apetyczny - przystojny, wysportowany, zeby
                                    tylko jeszcze wasy zgolil... I na pewno w wieku 30stu lat nie wyglada na 50, jak
                                    Robert. Bardziej jak Kusznierewicz z zarostem i okularami.
                                    • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:10
                                      O, nie, tylko nie Kusznierewicz:-). Przepraszam, ale dla mnie on nawet kolo
                                      przystojnego faceta nie stal:-). Nie moge zniesc tych jego malych, swinskich
                                      oczek:-)
                                      • mmaupa Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:12
                                        E tam oczka - wlosy ma piekne za to!
                                        • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:13
                                          Tylko jak ktos lubi loczki u mezczyzn;-). Ja nie cierpie. A na oczy zawsze
                                          zwracam uwage:-)
                                          • mmaupa Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:51
                                            O, a ja na ten przyklad uwielbiam - ladne, zadbane wlosy. Im dluzsze, tym
                                            lepsze. Plus lekki zarost, zeby nie bylo metroseksualnie.
                                    • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:18
                                      Jak o wodniakow chodzi, mnie sie Tunio raczej kojarzy z windsurferem, Wojtkiem
                                      Brzozowskim Z prawej, z lewej Czerkawski)-opalenizna, rozjasnione od slonca wlosy:
                                      static.sport24.pl/galeria/zdjecia/big/5/291/a10.jpg
                                      • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:26
                                        Dakoto, dodaj do wątku foto na potencjalnych odtwórców ról :) a
                                        Brzozowski w ogóle, ale to w ogóle mi nie podchodzi. Czerkawski i
                                        owszem:)
                                        • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 15:27
                                          Mnie sie z kolei nigdy nie podobal CZerkawski, a Brzozowski ma lepsze momenty
                                          niz na tej fotce;-). Ale ta byla z bliska:-)
                            • croyance Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 16:23
                              Swiete slowa.
                        • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:40
                          croyance napisała:
                          > Natalia nie jest przejrzysta, mam wrazenie, ze nie jest uczciwa -
                          > doskonale wyobrazam ja sobie ukrywajaca rozne rzeczy przed
                          > najblizszymi i zgadzam sie z diagnoza Mmaupy.


                          coś w tym jest. Pamiętacie jak Filip czekal w pizzerii na Natalię,
                          podczas gdy ona siedziała z Robrojkiem popijając herbatę z rumem?
                          Było jej z nim dobrze i nie chciała wychodzić. Tylko, dziwne jest
                          to,iż ona nie czuła się źle z tym, że olała czekającego Filipa. Niby
                          miała jakieś tam przeblyski, ze może jeszcze zdąży go złapać,ale
                          zrezygnowała. Jakoś tak mi go było szkoda w tej scenie. Bo Nutria
                          nie była w porządku, mimo tego, że jeszcze z Robrojkiem nic się nie
                          wydarzyło na dobrą sprawę. Tak samo później z tym koncertem, na
                          który nie poszła. Miała wyrzuty? Absolutnie nie.
                          Tak, wiemy, że była całe życie rozchwiana emocjonalnie. Ale w pewnym
                          momencie miałabym ochotę porządnie nią potrząsnąć, żeby się trochę
                          ogarnęła.

                          Dzidko, nie mam nic do staruszki, bom między dwudziestką a
                          trzydziestką ;) nick nie nawiązuje do niczego konkretnego, więc od
                          biedy może i staruszkowa być :)
                    • the_dzidka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:54
                      E, z tego co napisane widać, że mocno sie wpiął w zycie natalii i
                      reszty Bominków. Przychodził, w karty grał, żenic sie chciał, po
                      zerwaniu sprawa i sam Tunio ("typ gastryka") oplotkowana była przez
                      rodzinę... To tylko my poznajemy sprawę dopiero przy jej zamykaniu.
                      • dakota77 Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 12:58
                        I wlasnie przez to, ze poznajemy jedynie final sprawy, mam wrazenie, ze byl
                        jedynie przygrywka, nie pelnoprawnym absztyfikantem:-). Wiadomo, ze w
                        komenatrzach sprawa wyglada inaczej i ja w jego role w zyciu Natalii nie
                        powatpiewam.
                        • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 13:57
                          taka mnie refleksja naszła właśnie, patrząc z perspektywy na
                          jeżycjadowe historie miłosne, wydają mi się one tak mało
                          prawdopodobne. Nie wszystkie, rzecz jasna, ale zdecydowana
                          większość. Zauważcie, że te, które się potem przeobrażają w
                          małżenstwa rozstrzygają się w ciągu zaledwie kilku tygodni, a nawet
                          dni.
                          • supervixen Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 17:15
                            Pani Pietruszko (czy mogę pisać po prostu Pietruszko?:D) czy
                            mogłabyś sprecyzować co dla Ciebie znaczy 'rozstrzygnięcie'? Bo tak
                            się zastanawiam nad tym co napisałaś i wychodzi mi, że wcale nie
                            jest tak źle z tymi historiami miłosnymi (chociaż zjawisko o którym
                            mówisz jest bardzo widoczne w ostatnich częściach, fakt, tu mowa
                            głównie o Pyziakównach).

                            Ale przed Pyzą jedyną bohaterką, która się zaręczyła pod koniec
                            swojej powieści była Patrycja - a jej historia z Baltoną ciągnęła
                            się parę dobrych miesięcy. (chociaż mnie też nie przekonuje, że tak
                            szybko chcieli brać ślub, ale co tam - przynajmniej ładnie się to
                            rozegrało:))

                            Następni w kolejce są Maciek i Kreska, jako że Maciek powiedział, że
                            z tego obrączki robią:D Całkiem poważnie, no ale oczywiście to nie
                            były oficjalne oświadczyny:))) Ich historia też trwała kilka tygodni
                            (a nawet dłużej - gdy zaczyna się OwR, Kreska już jest zakochana po
                            uszy).

                            Z pozostałych małżeństw Jeżycjadowych mamy tak:
                            Cesię i Hajduka
                            Bebe i Damba
                            Anielę i Bernarda
                            Elkę i Tomka
                            Aurelię i Kozia
                            Bellę i Czarka (wiecie, nawet nie pamiętam, czy oni wzięli ślub, ale
                            zakładam, że tak:)))
                            Natalię i Robrojka

                            Z tego znakomita większość 'rozstrzyga' się nie jakimiś wielkimi
                            deklaracjami i namiętnymi pocałunkami czy nie daj Boże
                            oświadczynami, ale raczej taką... obietnicą przyszłości.
                            Np nie wiadomo od kiedy Kozio i Aurelia (którzy, owszem znali się
                            nieco ponad tydzień gdy książka się kończy) byli razem, wcale nie
                            jest powiedziane, że przy następnym spotkaniu rzucili się sobie w
                            ramiona.

                            Przecież te kilkutygodniowe okresy nie były od momentu poznania do
                            chwili zaręczyn, tylko do momentu decyzji o byciu razem (a moment
                            początkowy był różny, przecież Cesia i Hajduk, Aniela i Bernard,
                            Natalia i Robert znali się zanim wkraczamy w ich miłosne życie:))
                            Być może w prawdziwym życiu trwałoby to nieco dłużej (ale też
                            niekoniecznie), ale ja myślę, że jednak książki rządzą się swoimi
                            prawami. Co nie oznacza, że przytakuję słowom MM, że 'w wyobraźnie
                            wszystko się mieści'. Nie wszystko, ale że Kozio po tygodniu czuje
                            bliskość z Aurelią? Czemu nie.
                            • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 28.01.09, 17:59
                              supervixen pisz po prostu 'pietruszko', ta pani wyszła chyba z
                              powodu niedostępności innego nicka:)
                              postaram się to dokladnie sprecyzować, jednak w tym momencie muszę
                              wyjść. Chciałam po prostu tylko napisać, że wtrącę te 3 grosze jak
                              wrócę na pewno:)
                            • pani-pietruszka Re: Kreska i Maciek 29.01.09, 14:36
                              no może się trochę zagalopowiałam, bo sobie jakoś tak gdzieś
                              podświadomie dopowiedzialam, że każda historia kończyla się ślubem,
                              a przecież choćby Nutrii i Nerwusa nie. Wiem, że historie te nie
                              kończyły się poza powieścią (zazwyczaj poznawaliśmy dalszy ciąg
                              mimochodem w którejś kolejnej), ale sobie tak przełożylam czas w
                              którym rozgrywa się dana powieść jako czas właśnie taki
                              rozstrzygający. I akurat mialam tu na myśli właśnie NiN (chociaż
                              wiemy jak się skończyło,a swoją drogą, jakby Roroj nie zbankrutowal
                              i został w Łodzi, to kto wie? ;-) ), ich historia to zaledwie kilka
                              dni, z tego on widzą się przez chyba tylko dwa?no tak, ale wcześniej
                              Tuniek a póżiej Robroj.
                              Podobnie Rożyczka i Fryc- tu już jawne deklaracje. Laura i Naszpan
                              (przecież w calej historii z panem Szoppe najpiękniejsze były jego
                              dwa imiona, nie wspominając już o Lucku)- nawet nie rozmawiali (nie
                              pamiętam, czy w sprawie ze świerkiem wymienili pare zdań?). A
                              Aurelia i Kozio? Tak, nie wiadomo, jak to dalej potoczyło się z
                              nimi, ale skoro akcja związuje się własnie wtedy, i następują te
                              wszystkie okoliczności, znaczy to IMHO, że wówczas bylo coś na
                              rzeczy, rozstrzygającego? nie wiem. Ale Kondzik taki młody
                              czternastoletni (młodszy od Aurelli) jakoś mi się nie widzi na
                              bohatera romansu.
                              Podoba mi się za to historia Bebe i Damba, zauroczenie od pierwszego
                              wejrzenia, ale potrwało trochę zanim się cokolwiek wydarzyło. Cesia
                              i Hajduk też fajni:) A Ida, która w każdym kolejnym tomie miała inny
                              obiekt westchnień? I to właśnie takie naturalne, jak na młodą
                              kobietkę z charakterem przystało.
                              takie tam refleksie mnie naszły:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka