Dodaj do ulubionych

jeżycjada na depreche

04.03.09, 14:35
Mam takie dni, w które duzo sie płacze. Rozstałam się z mężczyzną.
Rzuciłam w kąt wszystkie terapeutyczne piśmidła. Porzuciłam
towarzystwo dobrzeradzących koleżanek i takichż przyjaciół.
Zrezygnowałam z wizyty u psychiatry, tudzież psychologa. Czytam
Jeżycjadę. Lecę od początku z płaczem i śmiechem. Czuj e sie jakbym
wróciła do domu.
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 14:45
      To bardzo przykre i wspólczuje Ci.
      Jednak nie czytaj nowej Jezycjady od Noelki w przód, bo tylko sie jeszcze
      bardziej zdolujesz w tej sytuacji..

      Na takie trudnosci w zyciu lepszejszy jednak psycholog czy zywe, madre
      przyjaciólki niz jezycki harlekin ;>
      • ding_yun Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 14:51
        Jak Jeżycjada pomaga, to może i forum pomoże :)
        • lezbobimbo Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 15:02
          ding_yun napisała:
          > Jak Jeżycjada pomaga, to może i forum pomoże :)

          Byc moze :)
          Jezycjada od Noelki w przód bardziej mnie wpedza w depreche, niesmak lub
          zdenerwowanie niz cokolczyk pozytywnego. Jeszcze NiN sie broni czarem letniego
          podrywu, o ile przeskoczyc/wypalic sobie z mózgu scene w pociagu i wszystko na
          temat dzieci i Gaby ;> Depresyjne jest tez BBB. Noelke mozna czytac jako
          sympatyczna ksiazke swiateczna, ale przy rozstaniu lepiej nie czytac o Gabuni
          przedwczesnie pomarszczonej ;>

          To na chandre i pocieszenie uwazam, ze bezpieczne sa wszystkie tomy do OwR, a
          takze stare tomy Chmielewskiej :)
          • onion68 Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 16:07
            Zgadzam się, że na "taką" deprechę Chmielewska jest skuteczniejsza, bo bardziej
            życiowa w kwestii damsko-męskiej... Mnie na ten przykład paradoksalnie chciało
            się czytać "Jak wytrzymać z mężczyzną" - ta typologia samców, zabawna i trafna,
            plus wspomnienia autorki o laniu łez w wątróbki, dająca wrażenie, że nie
            pierwszą się jest i nie ostatnią.

            A autorkę wątku pozdrawiam i życzę szybkiego dojścia do równowagi :-) Jutro też
            jest dzień.
    • limotini Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 15:02
      Ojej, przesyłam dużo Ciepłych myśli, Kurczaczku, i życzę szybkiego i w miarę
      bezbolesnego powrotu do równowagi.

      I zgadzam się, książki, które śmieszą ("O, co ja widzę - serwis Nowakowskiego")
      są bardzo dobrym plasterkiem na bolące serce. Ja ze swej strony polecam jeszcze
      wczesną Chmielewską ("Hej, Jaśnie Pani, umarłaś? Wasza eminencjo!"), która na
      mnie działa bezbłędnie.
      • lezbobimbo Re: Chmiel na depreche 04.03.09, 15:06
        limotini napisała:
        > I zgadzam się, książki, które śmieszą ("O, co ja widzę - serwis
        >Nowakowskiego") są bardzo dobrym plasterkiem na bolące serce. Ja ze >swej
        strony polecam jeszcze
        > wczesną Chmielewską ("Hej, Jaśnie Pani, umarłaś? Wasza eminencjo!"), która na>
        mnie działa bezbłędnie.

        Tak, tak, jak najbardziej trylogia z calym Zdaniem, Krokodylem i podejrzanymi,
        oba tomy o Bocznych Drogach i Przodkach z bezbledna mamusia, Lucyna i Teresa
        oraz niesmiertelne Wszystko Czerwone!!! "winogrona syte jad" Biala Glista itd.
        Pokwikiwalam tez przy Dzikim Bialku, Lesiu, Zwyczajnym Zyciu i paru takich tam z
        tego okressa.
        A jak znajdujesz Limotini Krowe niebianska, Depozyt i Zbiega okolicznosci z tych
        nowszych? Zdadza sie na depreche? A Pafnucy i Chaber?
        • dakota77 Re: Chmiel na depreche 04.03.09, 15:16
          O, moje ulubione tytuly Chmielewskiej. I nie wiem jak Limotini, ale ja bardzo
          lubie Zbieg Okolicznosci. Pozostalych tytulow z nowszych nie pamietam lub
          swiadomie nie czytalam.
          • truscaveczka Re: Chmiel na depreche 05.03.09, 10:34
            Heh, Zbieg okoliczności to Fufko fajfał?
        • limotini Re: Chmiel na depreche 04.03.09, 15:39
          Obawiam się, że z Chmielewską to zatrzymałam się w rozwoju gdzieś w okolicy
          końca zeszłego stulecia. Trochę późniejszej twórczości czytałam, ale bez
          większego entuzjazmu, o czym najlepiej świadczy fakt, że nie mogę sobie
          przypomnieć żadnych tytułów.

          A ostatnio rozśmieszył mnie niemożebnie całkowicie niezamierzony czarny humor z
          Dzikiego Białka (cytuję z pamięci):
          " - Oni sprzedają nam sałatę, która rośnie tuż przy szosie! A tu jest przecież
          szpital onkologiczny - powiedział doktor Markowski zapalając papierosa - Nie
          możemy truć ludzi niezdrową żywnością."
        • szprota Re: Chmiel na depreche 04.03.09, 20:06
          A ja z Krowy Niebiańskiej najbardziej lubię Harpie ;)
    • nessie-jp Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 15:27
      Holender, a ja mam deprechę antyczytelniczą :( Nic nie mogę zrobić, niczego nie
      mogę czytać, wszystko mnie złości i przygnębia... Pracy nie ma, pieniędzy nie
      ma, przyszłości nie ma... I jakoś ten naiwny optymizm Jeżycjadowy pod tytułem
      "jak w siebie uwierzysz to na pewno znajdziesz męża i pulchnego bobaska"
      bardziej mnie irytuje, niż śmieszy.
      • ding_yun Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 15:36
        nessie-jp napisała:


        > "jak w siebie uwierzysz to na pewno znajdziesz męża i pulchnego bobaska"

        jak to się mawia u mnie na niektórych wykładach - nie śpij, bo ci dziecko
        podrzucą :)
        a jeżycjadowe bobaski nie są znajdowane tylko spadają z nieba dobrym kobietom
      • onion68 Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 16:10
        Na to ja polecam książki o bohaterach, którym jest tak źle, że gorzej już być
        nie może: sprawdza się IMO seria o Rincewindzie, może też być Bridget Jones
        (jeśli ktoś lubi, bo niektórzy mają alergię wręcz).
      • lezbobimbo Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 16:28
        nessie-jp napisała:

        > Holender, a ja mam deprechę antyczytelniczą :( Nic nie mogę zrobić, niczego nie
        > mogę czytać, wszystko mnie złości i przygnębia... Pracy nie ma, pieniędzy nie
        > ma, przyszłości nie ma... I jakoś ten naiwny optymizm Jeżycjadowy pod tytułem
        > "jak w siebie uwierzysz to na pewno znajdziesz męża i pulchnego bobaska"
        > bardziej mnie irytuje, niż śmieszy.

        Oj bidulko :( Moze Cie kochana pocieszy choc troche mysl, ze caly swiat tera
        kweka i tak samo sie bije o prace jak Ty? Zawszec to milej, gdy inni tez cierpia
        tak samo ;> A przyszlosc jakas zawsze jest i bedzie.

        Nie uwazam naiwnego optymizmu Jezycjadowego za pocieszajacy, w ksiazkach tych
        smieszy mnie co inszego - odzywki Bobcia, Zaczkowie, Franciszka Wyrobek, budyn z
        soczkiem Gaby itd - wszystko, tylko nie meritum :-)

        > "jak w siebie uwierzysz to na pewno znajdziesz męża i pulchnego >bobaska"

        Uwierzysz w siebie? To zbyt prawidlowe, Jezycjada zaleca romancycznym
        czytelniczkom zapomniec o sobie, a nie jakies tam wierzyc w siebie. Co jeszcze,
        moze wyjsc z domu i zarabiac na swe utrzymanie? Fanaberie ;)
        Samopomoc jezycka jest dosc, heh, specyficzna - masz watpliwosci na temat swego
        zycia - posprzataj chalupe; masz depresje - zjedz obiadek i popij herbatka; nie
        wiesz czemu Ci zle - nakarm rodzine; masz klopoty - ucieknij w ksiazki lub na
        Cypr; chcesz sie komus zwierzyc z problemów - rozmawiaj o ksiazkach; chcesz miec
        przyszlosc - rzuc studia i zajdz.. ;->
        • limotini Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 16:53
          Hej, Lezbobimbo kochana, ludzie wchodzą na wątek oczekując pocieszenia (a od
          Ciebie pewnie i wieńca z jelitek), a nie utyskiwania na niedoskonałości Jeżycjady ;)

          Chociaż z tym "uwierz w siebie" vs. "zapomnij o sobie" masz niestety rację.
          • lezbobimbo Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 17:08
            Przepraszam, ponioslo mnie! ;>
            Aczkolczyk pierwszy mój post w tym watku zawiera wyrazy wspólczucia dla
            Kurczak1, me serce nie sklada sie z samych krytykanckich szpil ;)

            Ale zeby nie bylo niedomówien, powituje oczywiscie nowego Kurczaczka, umajam
            zwyczajowa girlanda jelitka i pozdrawiam serdecznie!! Pisz z nami, mamy opium!
    • wushum Re: jeżycjada na depreche 04.03.09, 20:20
      Witam Kurczaku Jeden!
      Rozumiem w pełni, w pełnej pełni i rozciągłości, mogę wręcz powiedzieć, że znam
      z autopsji, chociaż koleżanki miałam wyłącznie oczekującewsparcia, a tu gdzie
      mieszkam, w ogóle pozrywałam wszelkie kontakty /może poza 1/. Długo by się
      rozpisywać.
      Czytaj Jeżycjadę, ja jej tu nie mam, bo w domu rodzinnym została, ale w grypie
      czytałam opisy pogody ze "Sprężyny" którą akurat mam tu i przypomniały mi się
      czasy /też nie lekkie/ ale piękne:)
      Czasy wracania do domu po obrzydłej szkole, do pustego mieszkania, włączanie
      kaset z muzyką na "pełny głos", dzikie obżarstwo płatkami kukurydzianymi i
      czytanie do upadłego jak ciotka Lila dyktuje Tomciowi "Jelito", albo
      nieśmiertelną rozmowę telefoniczną Mamerta z Panem Kurką :)
      Przypominają się letnie popołudnia na placu zabaw, kiedy jako nastolatka
      siedziałam w koronie drzewa, wygodnie rozparta w nieśmiertelnych dżinsach i
      trampkach pinezką podbijanych, pilnując bezpieczeństwa dzieciaków bawiących się
      na dole, czytałam kolejne książki, albo tworzyłam swoje nieszczęsne opowiadanie,
      potem powoli zapadał zmierzch, rozgrzane powietrze stygło, bijąc od ciepłej
      ziemi, dymy snuły się gdzieś w ogródkach, dzieciaki nawoływały... wszystko było
      wtedy takie proste:)
      Być może nadal jest, tylko nam się coś zmienia w łepetynach? Wiem, tak, to
      wszystko minęło, ale można i tak się pocieszyć, bo to znaczy, że i ten stan
      smutku minie, smutki miną.
      Ściskam Kurczaku1, ja dziś miałam dziwny dzień, więc powiem, że wszystko jest
      możliwe i cudeńka się nam zdarzają.
      Słowem - bydzie dobrze kobito:)
    • wushum ps 04.03.09, 20:46
      Polecam, uznane przez Borejków za płytkie, rozrywki, takie jak oglądanie filmów
      np:)a reszta zależy, czy chcesz zastanawiać się nad tym co się stało, czy po
      prostu pozwolić sobie na odrobinę zapomnienia.
      Pozdrawiam
      • sowca Re: ps 04.03.09, 21:12
        Borejkowie uważają filmy za płytką rozrywkę? Chyba wręcz przeciwnie!
        a do rzeczy. Kurczaczku kochany, dokładnie rok temu przeżywałam
        dokładnie to samo co Ty, więc Cię dobrze rozumiem ;/ mogę powiedzieć
        tyle, że czasem życie się naprawdę dziwnie układa, jak dziwnie, wie
        tylko ten, komu się naprawdę dziwnie ułożyło :P ale życie jest
        czasem mądre i nie zrzuci na Twoje ramiona ciężaru, którego nie
        udźwigniesz... więc to znaczy, że poradzisz sobie z tym i wkrótce
        znowu zobaczysz, że życie ejst jednak piękne, mimo wszystko!
        Co do książek na depresję, to ja zaczytywałam się w
        nieśmiertelnym "Przeminęło z wiatrem", rycząc okropnie w chwili, gdy
        Scarlett przeczytała list Ashleya do Meli, zaczynający się od
        słów: "Najdroższa, wracam do Ciebie". Z bardziej zabawnych:
        Chmielewska, Chmielewska i jeszcze raz Chmielewska. Moje
        ukochane "Wszystko czerwone", "Wszyscy jesteśmy podejrzani", "Całe
        zdanie nieboszczyka", "Lesio", "Szajka bez konca", "Boczne
        drogi", "Studnie przodków" i "Depozyt" - nic, tylko pękać ze
        śmiechu. Z Jeżycjady - OwR zawsze było przeze mnie uważane za
        najbardzej prawdziwą ksiązkę, więc optymistyczne zakończenie jest
        naprawdę pocieszające, bo wiarygodne.
        • jota-40 Re: ps 05.03.09, 11:42
          Po pierwsze: witaj, załamany Kurczaku. Rozstanie - rzecz przykra, z drugiej
          strony - trzeba znaleźć sobie cokolwiek na pocieszenie. na przykład - że za rok
          czy dwa zacząłby onże niewierny pijać i bijać. A tego na pewno byś nie chciała,
          prawda?...
          Na chandrę to ja też czasem sięgam po nieśmiertelny zestaw jeżycjadowy, mam na
          myśli tych pierwszych kilka tomów. Ale chętniej jeszcze po Pratchetta i
          Chmielewską.

          "Jako członek społeczności martwych, Reg Shoe uważał się oczywiście za etniczną
          większość." ;)))
          • jottka Re: ps 05.03.09, 14:27
            jota, mam jak ty, może z racji nicka:) pratchett z serii wiedźm albo tereska z
            okrętką, najchętniej na mazurach, żelazny zestaw antychandrowy.
    • zaisa Re: jeżycjada na depreche 05.03.09, 15:28
      No niby tak, ale... Zgoda na tomy do "OwR". Potem...
      Taki "Język Trolli" czytałam niedługo po dość późnym poronieniu, świadoma tłumów
      kobiet w mojej sytuacji (ok. 40.000 rocznie w Polsce) i nagle bardziej świadoma,
      że dzieci znajomych niekonieznie pojawiały się ot tak, jak mi się to wcześniej
      wydawało i coś mnie trafiało od tych tłumów dzieci, które tam się nagle
      pojawiły, przewalały i wszystko było cacy i super i cud miód.
      A dawna Chmielewska :) - we "Wszystkim czerwonym" jest taki dialog, na którym
      swego czasu ćwiczyłam opanowanie poprzez czytanie na głos, jak nikogo w domu nie
      było. I chyba przez kilka lat nie udało mi się go doczytać do końca, żeby nie
      parsknąć śmiechem. Tylko w tej chwili już nie jestem pewna, który to był... ;p
      • sowca Re: jeżycjada na depreche 05.03.09, 22:51
        Zaisa, przypomnij sobie koniecznie, bo mnie zaintrygowalas :D
    • ewaty Re: jeżycjada na depreche 05.03.09, 20:19
      Kurczaku, trzymaj się i nie daj się zadziobać chandrze! Tak już
      jesteśmy zrobieni, że nie można przyspieszać czasu żalu, czy żałoby
      po tym, co minęło. Musi przez jakiś czas boleć, trzeba to
      przechorować i każdy przechodzi to w innym czasie. Jednak aby
      otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć poprzednie, bo inaczej
      przeciąg się robi.Mam nadzieję, że zaprzyjaźnione książki Cię ukoją.
      • kurczak1 Re: jeżycjada na depreche 06.03.09, 11:15
        Jejku, strasznie Wam wszystkim dziękuję za słowa wsparcia i otuchy.
        Chyba zostanę na stałe na tym forum, takie tu ciepełko bije. Dzieki
        za przypomnienie o Wszystkim czerwonym. Nie wolno mi tej książki
        brac w podróż, bo ludzie się na mnie potem dziwnie patrza. No nie
        wiem czy ktoś potrafi to czytać bez śmiania. Na głos. Co do
        Jeżycjady to ja uwielbiam Szóstą klepkę i BBB. Zresztą jeśli chodzi
        o smutki to czasem dobrze jest też mieć nie tyklko pocieszaczki, ale
        i wyciskacze łez. Toteż płaczę. Ale jakby coraz mniej. A czasem mi
        tylko tak pusto.
        Aha dotarłam do Opium i polubiłam Gieniusie. Jakoś wczwesniej za nią
        nie przepadałam
        • dakota77 Re: jeżycjada na depreche 06.03.09, 11:18
          Kurczaku poplakac tez czasem trzeba. Trzymaj sie dzielnie i zostan tu z nami!
        • kebbe Re: jeżycjada na depreche 06.03.09, 21:54
          przybij łapę Kurczak.Świetnie Cię niestety rozumiem...
          Ale do meritum. Ja tam uważam, że forum jest znacznie lepsze na deprechę od "J",
          a już z pewnością od "NeoJ" (niekiedy czytając taką CP to można popaść nawet w
          większe przygnębienie). "NeoJ" to przy FFM jest ubogą peruwiańską kuzynką w
          łachmanach. O. Sama zresztą się przekonasz ;)pozdrawiam.
          • lezbobimbo Re: jeżycjada na depreche 06.03.09, 23:26
            Kebbus, co masz przeciwko peruwiankom? Biednym sie dostalo.. nie obrazaj dumnych
            Indianek skalistych porównaniem do NeoY.. ;PP
            • kebbe Re: jeżycjada na depreche 07.03.09, 09:52
              nic nie mam, rany!Się nigdy odezwać nie można, bo zaraz skarcą.
              Dobra: więc NeoJ to przy FFMM niewydarzona Polesianka w za małych butach i ze
              skiśniętym kapuśniaczkiem oraz skręconym jelitem
              (teraz można mi zarzucić, że pluję we własne gniazdo ;) )
        • ateh7 Re: jeżycjada na depreche 08.03.09, 12:59
          Ja na deprechę czytam czasem pierwsze części Jeżycjady. I też w
          sumie bardziej mnie śmieszą poboczne wątki, niż sedno tych książek.
          Najlepiej chyba na mnie działa "serwis Nowakowskiego", "ta od myszy"
          (i w ogóle Julka jest fajna dla mnie), "Somosierra, bitwa na
          czołgi", Franciszka Wyrobek (oscarowa kreacyja Anielli Kowallik). "Z
          Idy Sierpniowej" przejęłam część tylko dobrych rad Mili - tzn.
          polubiłam siebie ( nie zapomniałam o sobie ;)
          Nie lubię CP - ale gdy ją po raz pierszy czytałam to było w jakimś
          depresyjnym styczniu, w ramach przerwy w nauce do egzaminu z
          literatury szwedzkiej. Wtedy CP dobrze mi się czytało, choć książka
          w sumie nudna.
          Nie lubię "Sprężyny" - ale mam miłe wspomnienie z nią także.
          Zaczęłam ją czytać w Wawie, w Empiku w CH Złota Teresa (czyli Złote
          Tarasy), i siedziałam tam z moją uczennicą lat 16, po koncercie
          Satyricona, na którym byłyśmy. I tak siedziałyśmy, ja na tyłku ona
          na stołku - ja MM a ona fantastykę. I co parę zdań wymiana
          refleksji. Jedyne chyba fajne przeżycie zw ze Sprężyną.

          Jeszcze na deprechę czytam "Stefcię Ćwiek w szponach
          życia", "Głupca" Ewy Schilling i "Gandziolatki" Mirki Sędzikowskiej.

          I oglądam głupie filmy, przy których płaczę, wcale się nie krępując.

          Pozdrawiam Kurczaku, i witam na forum! :)
          • ding_yun Re: jeżycjada na depreche 08.03.09, 13:24
            Moją deprechę niszczy Grodzieńska
            • szprota Re: jeżycjada na depreche 08.03.09, 14:35
              Moją Pratchett. Wystarczy mi poczytać o Marchewie zbliżającym się do miasta z całą niewinnością góry lodowej, by smuteczki poszły won oraz nigdy nie wróciły :)
            • kurczak1 Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 13:06
              ding_yun Twoja sygnaturka jest chyba najbardziej antydepresyjnym
              zdaniem jakie mi się w ostatnich dniach przytrafiło i kwiknęlo
              śmiechem
              • kurczak1 Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 13:13
                I jakos trochę mi lepiej choc z przykroscią nadmienić muszę, że to
                nie imć mnie rzucił, lecz ja jego, toteż posiadam coś takiego jak
                poczucie winy. I tak sobie myślę, ze Gaba np. to by gościa
                ścierpiała, a ja nie. Od początku wieedziała jakie to ziółko z
                Januszka, a jednak zrobiła sobie z nim drugiego dzidziusia. I jakoś
                czuję się taka inna, nieprzystająca do wizerunku kobiety
                jeżycjadowej, które to kobiety sa dobre i meżczyźni mają u nich
                świetnie niezależnie od zasług
                • wushum Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 15:12
                  O przepraszam, a Natalka depcząca posoczyście Tunia w truskawkach?
                  • wushum a 09.03.09, 15:18
                    A Iduchna zielonooka lodołamaczka serc?
                  • ding_yun Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 16:45
                    Kurczaku, moja sygnaturka pochodzi z Jeżycjady właśnie (Brulion Bebe B). Co do
                    kwestii kobiet to bez przesady - wspomniana już Natalia, Pulpa odrzucała
                    zalotników na potęgę, Idusia też miała kilku na sumieniu, Aniella odrzuciła
                    Robrojka, a taki był dobry chłop :)
                    • nessie-jp Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 23:24
                      Odrzucać odrzucały, ale przecież nie za wady! Jedynym wyjątkiem bodajże Jacunio,
                      przez Pulpę odrzucony za popielniczkę. Reszta panien jeżycjadowych cieprliwie
                      znosi wszelkie męskie przywary do czasu, aż nie pojawi się bardziej atrakcyjny
                      konkurent :) A raz zaobrączkowana (lub zaciążona...), nie porzuca nigdy. Bo nie.

                      Ja bym, na przykład, takiego Fryderyka Schoppe porzuciła już na etapie
                      pierwszych jego końskich zalotów
                      • tygrys2112 Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 23:31
                        Przepraszam - Laura rzuciła Wolfiego za wady :P Lucka rzuciła za
                        wadę... to że w naszych oczach niechęć do przedwczesnego małżeństwa
                        to zaleta, to już inna sprawa.
                    • kurczak1 Re: jeżycjada na depreche 10.03.09, 08:24
                      No wiem, uwielbiam te nieprzystajace do realiów (zwłaszcza stanu
                      wojennego) zachowania Bernarda. Moje dziecię, któremu przeczytalam
                      te słowa bez kontekstu tez sie ucieszyło. Znaczy - ma poczucie
                      humoru. A jednak w życiu bym nie wyszła za osobnika pokroju
                      Bernarda, bo bym się zwyczjnie bała, że mi schrzani życie
                  • ewaty Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 16:52
                    Swoją drogą, trzydziestolatek, przedstawiający się jako TUNIO jest, jak dla
                    mnie, zdeptany na truskawkowo już na wstępie. W dalekiej rodzinie występował
                    taki, zdrabniany przez mamunię i ciocie na Tucika. Błyskawicznie przerobiony
                    przez resztę na Dupcika. Inaczej o nim nie myślę.
                    • dakota77 Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 16:56
                      Masz racje. Strasznie to infantylne. A historia z Dupcikiem boska:)
                      • wushum Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 18:01
                        :S imię idioty nie czyni /ujmuję się bo moja kotka jest Tunia, ale od Panien z
                        Wilka, nie Tunia Jeżycowego/ wybaczcie wtręt:)
                        • jota-40 Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 18:45
                          Iiiihihi, Dupcik przyprawił mnie o skręt kiszek i pierwszy dziś radosny wybuch
                          śmiechu ;).
                          A z Tuniem miałam identyczne wrażenie - jeszcze to zestawienie zdrobniałej
                          ksywki z postacią niby szaleńczo fantastycznego macho i żeglarza zarazem, plus
                          te czarujące, nieprawdaż, blond wąsy... Aaaa [ucieka i rzuca pawia z balkonu].
                • tygrys2112 Re: jeżycjada na depreche 09.03.09, 23:07
                  Wiem, że ławo się mówi, ale jeśli (jak wnioskuję z tego co piszesz),
                  był "ziółko", to nawet jeśli trudno Ci się rozstać z tym uczuciem,
                  postąpiłaś dobrze i na pewno nadejdzie dzień kiedy będziesz się czuć
                  znacznie lepiej. Trzymam kciuki.

                  Bridget Jones to dobry pomysł, ale raczej film. jest lepszy od
                  książki, a motyw właśnie taki - rzuciła, bo nie zasługiwał. No a
                  kończy się dobrze... Więc polecam :)
                  • kurczak1 Re: jeżycjada na depreche 10.03.09, 08:32
                    He he, rzuciła, bo on pozostawał wciaż na tym samym poziomie
                    zaangazowania (randki, zero wspolnego życia), co 3 lata temu. Ale ma
                    poczucie winy, bo on jednakowoż w porywie miłosci chałupe
                    podremontował gratis.
                    Ja właściwie to mam najwiekszy problem z podejmowaniem decyzji. Tak
                    jak mówicie dziewczyny z jeżycjady jak już dzieci i ślub to po grób.
                    A ja sie po 4 latach zastanawiam i sprawe rozpatruje odmownie.
                    Cholerka. Jednka to Ida, Ida, a nie Gaba czy nawet Aniella jest mi
                    bliższa duchowo...:)
                    • szprota Re: jeżycjada na depreche 10.03.09, 22:23
                      A bo trzy-czteroletni związek to taki czas, w którym trzeba, że pojadę Sapkowskim, albo srać, albo oswobodzić wychodek. Innymi słowy pojawia się wtedy pewnego rodzaju stabilizacja i czas na decyzje: mieszkamy razem albo legalizujemy się albo zakładamy rodzinę, w zależności, nieprawda, od związku. A jak ta druga strona stwierdza, że co tu zmieniać, jej wszak dobrze, to się widzi, że jakby nie o to przez tych kilka lat szło... I się, jak to ładnie ujęłaś, sprawę rozpatruje odmownie.
                      Miałam jakiś czas temu do podjęcia podobną decyzję. Kac moralny i poczucie winy, owszem (niezależnie od manipulacyjek uskutecznianych przez drogiego eksa), spore. Ale uważam, że było warto.
                      • wujek_samo_bro Re: jeżycjada na depreche 10.03.09, 22:43
                        wygodnie jest nie wiedzieć - wygodnie jest iść spać....

                        śpij spokojnie
                        moje myśli czuwają nad Tobą
                        na parapecie
                        za oknem
                        • szprota Re: jeżycjada na depreche 10.03.09, 22:48
                          Nie wiem, czy to groźba, czy obietnica.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka