meet_amor_foza 01.07.09, 07:38 Mi najbardziej żal Robrojka :/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dakota77 Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 07:43 A rozwiniesz mysl, zeby mozna sie bylo odniesc do tego stwierdzenia? :) Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 07:50 A, taki nagły przypływ nostalgii, odkryłam to Forum a akurat zaczyna się historia Belli i tak mnie wzięło na rozmyślanie i chciałam zobaczyć czy ktoś może też taki jest, co wspomina Robrojka :) Odpowiedz Link
jhbsk Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 09:02 Nie raz pisałam, że go bardzo lubię. Dlaczego piszesz ŚP? Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 10:33 No bo coś o nim cicho. i w ogóle moim marzeniem jest żeby się pojawiła jakaś książka tylko o Robrojku, chociaż może taki jego urok, że jest zawsze z boku, nie narzuca się. No i dlatego jest zawsze jakby ŚP. Pewnie też dlatego tak bardzo go lubię :) Ale bynajmniej go nie uśmiercam. Chociaż skoro McDusia ma być, podobno, przedostatnim tomem Jeżycjady... :/ Odpowiedz Link
kadanka Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 16:00 boze mam wlasnie takiego pana od remontow w domu ktory wyglada jak robrojek. maly zylasty z sumiastym wasem i spojrzeniem wiernego psa:D i jest swietnym fachowcem. ja musierowicz nigdy nie wybacze ze jedna z lepszych nowych historii czyli nutrie i nerwusa musiala dobic wskrzeszonym z popiolow robrojkiem. chała jak polska cala Odpowiedz Link
senseeko Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 21:30 kadanka napisała: > boze mam wlasnie takiego pana od remontow w domu ktory wyglada jak > robrojek. maly zylasty z sumiastym wasem i spojrzeniem wiernego > psa:D i jest swietnym fachowcem. > ja musierowicz nigdy nie wybacze ze jedna z lepszych nowych historii > czyli nutrie i nerwusa musiala dobic wskrzeszonym z popiolow > robrojkiem. chała jak polska cala A ja się cieszę, ze Nutria nie wyszła za Nerwusa. Nie lubiłam go. A Robrojka owszem. I bardzo chciałam, żeby to właśnie on dostał Nutrię. I dla Nutrii to lepiej i dla Robrojka też. Odpowiedz Link
kebbe Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 09:03 Eee? Nie było mnie tu długo i jeszcze dłużej, zaległości nieodrabialne mam, dopiero co z wypiekami skończyłam czytać wątek "Dzidka oburzona" i sekciarski, a teraz na deser dowiaduję się, że Robrojek kopnął w międzyczasie rudą nóżką w kalendarz (btw., a nessie wróciła??). Ludzie. Wszędzie ruchawka, zniszczenie i pożoga... Odpowiedz Link
idomeneo Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 11:55 ale gdyby tak Robrojek rzeczywiście zszedł, a perypetie sercowe Natalii zaczęły się od nowa, starczyłoby paliwa na ze cztery nowe tomy Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 14:56 Popieram wniosek - tym bardziej że biedny Robrojek jest najbardziej zaniedbywaną postacią - choć z drugiej strony jego zniknięcie i nowe przygody Natalii są niesłychanie smakowitym kąskiem :-))) Ale mimo wszystko ja tam wolę żywego Roberta i to z wąsami których już nie posiadam właśnie. Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 07:51 Nie uśmiercajmy Robrojka! On jest dobrym duchem Jeżycjady. Bez niego to nie było by to samo. A Natalia miała już przygód co niemiara i tak :) Odpowiedz Link
filifionka-listopadowa Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 10:58 Przepraszam, ale o co w tym wątku chodzi? Odpowiedz Link
nioszka Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 11:15 bo się nie znacie :) ŚP Robrojek to świetny/święty poczciwy Robrojek :) Odpowiedz Link
kebbe Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 12:32 nioszka napisała: > bo się nie znacie :) ŚP Robrojek to świetny/święty poczciwy Robrojek :) Albo średnio przystojny (ale gdyby wziął przykład z andrzeja58...). Względnie śmiesznie pokazany. Śladowo postawny. Ślepo posłuszny (ideałom). Świadomie postarzony. I dlatego meet_(...) go szkoda :) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 11:43 Nasza sekta chyba jest zbyt otwarta, he he Stawiam na kogos, kto pracuje dla jakiejs agencji rekramowej :P Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 12:37 w żadnej agencji reklamowej, tylko fotografką jestem :) a uśmiercanie Robrojka wcale mi nie świta w głowie, tylko po prostu jak tak sobie wspominam, to Robrojek zawsze był tak jedną nogą w grobie, tzn. wszystko się toczyło poza nim Odpowiedz Link
kebbe Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 12:53 E, tam w grobie. A trójkę dzieci to miał jako inkub z zaświatów ;P? Ale poważnie to ja Robrojka toże lubię i chętnie bym go zobaczyła na kartach powieści. Byleby tylko nie na ilustracji, bo skoro Baltona skończył jak skończył, to Robcio przypominałby pewnie coś między mini-Piłsudkim a starym seterem irlandzkim :( Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:03 he he he :) widzę że odnośnie talentów plastycznych M.M. mamy podobne odczucia :) z tymi dziećmi to trafna uwaga, ale wiesz że można przeżyć życie nie żyjąc nim, nie mówię broń Boże, że Robrojek jest takim człowiekiem, ale no musisz przyznać że jest spychany przez los na dalszy plan, a szkoda bo on ma w sobie chyba najwięcej ciepła. Chociaż w sumie może to dlatego taki jest nieeksponowany, że M.M. się boi że jak napisze książkę w 95% o Robrojku, to może przekroczyć granicę za którą z Jeżycjady się zrobi kicha z bułą. Odpowiedz Link
aganoreg Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:08 Chyba wiem, o co chodzi. Robrojek pojawia sie na chwile, rzuci pare tekstow o samotnosci, a nagle ma trojke dzieci, ktore - w moim odczuciu, czytajac kolejne tomy - wychowuje Natalia. O Robrojku zadnej wzmianki. Zrobil swoje i moze spadac? Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:34 No a nie masz wrażenia że tak właśnie jest? Że on jest tylko takim wprowadzaczem klimatu, nastroju nostalgii w sumie, a życie się toczy w innym pokoju jakby. Chociaż w sumie Natalii chyba właśnie kogoś takiego brakowało, bo jakby Robrojek miał bardziej przebojową osobowość to pewnie by tak do siebie nie pasowali. W każdym razie mnie go szkoda ;( bo jestem zwyczajnie ciekawa co on robi na codzień, jakim jest Tatą, a nie że się tak tylko przewija, przewija... Odpowiedz Link
dakota77 Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:36 Jak widac MM nie intersuje pokazywanie go jako ojca. Zreszta u niej mezczyzni sa potrzebni tylko do slubu i spoldzenia potomka, potem kobiety musza sobie radzic same:). Faceci tylko snuja sie w tle:) Odpowiedz Link
kadanka Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 16:03 w koncu saga o ludziach jezyc podobnie jak saga o ludziach lodu jest o kobietach dla kobiet:D a trutnie robia dzieci i potem sie paletaja Odpowiedz Link
senseeko Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 21:37 dakota77 napisała: > Jak widac MM nie intersuje pokazywanie go jako ojca. Zreszta u niej mezczyzni s > a > potrzebni tylko do slubu i spoldzenia potomka, potem kobiety musza sobie radzic > same:). Faceci tylko snuja sie w tle:) Dlatego Robrojek tak długo nieżonaty był (albo żonaty inaczej, bo małżeństwa z nieistniejącą flecistką nie można małżeństwem nazwać) Po prostu on nie był facetem, który po spłodzeniu dziecka czy ożenku albo zniknie jak Pyziak albo stanie się dużą kopią niemowlęcia jak Ignac Borejko - do nakarmienia, umycia, przewiniecia i podtarcia. Robrojek tak się przewija i przewija i swoje dzieci też pewnie chętnie a MM wie o tym, tlko nie wie jak to opisać bo nie widziała nigdy takiego cuda jak normalny ojciec pełniący rolę ojca a nie tła. Dlatego Robrojek ciągle gdzieś w konspiracji przewija :) Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 22:54 senseeko napisała: . Robrojek tak się przewija i przewija i swoje dzieci > też pewnie chętnie a MM wie o tym, tlko nie wie jak to opisać bo nie widziała > nigdy takiego cuda jak normalny ojciec pełniący rolę ojca a nie tła. Dlatego > Robrojek ciągle gdzieś w konspiracji przewija :) > Uff muszę przyznać że aż mi ulżyło bo zacząłem już się zastanawiać czy do podziemia nie powinienem zejść jako że "Jezycjadę" czytam i ją lubię a nie do męskiego rodzaju te książki są adresowane no i męscy bohaterowie są ukazani mimozowato nieco - no ale widzę że jeszcze wiara w to że mogą istnieć normalni ojcowie nie ginie w narodzie:-))) Robrojka zaś darzę sentymentem szczególnym - bardziej on dla mnie męski niż Baltona, Mareczek tudzież wszyscy męscy bohaterowie w czambuł wzięci. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 12:24 senseeko napisała: <Robrojek tak się przewija i przewija i swoje dzieci > też pewnie chętnie a MM wie o tym, tlko nie wie jak to opisać bo nie widziała > nigdy takiego cuda jak normalny ojciec pełniący rolę ojca a nie t Rojek jako ojciec jest straszny, moze i przewija na poczatku (cos o tym wiemy?) ale potem udupia swoje potomstwo w myslach i czynach. Przeciez mielismy tu nawet wszechogarniajaca, gigantyczna schizme jak stad do Afganistanu o wstretnym, upadlajacym spojrzeniu ojca na rzekoma brzydote swej corki, juz zapomnieliscie? Nawet Nessie przez to stracilismy, chlip, chlip.. A potem jak jedyna corka dzwoni opowiedziec o swym pierwszym zwiazku, to Rojek mysli o Czarku negatywnie i sie nudzi opowiescia corki, bo ma obca babe na glowie tzn Natalie ;P Jak i tez mial Aniele, kiedy sie obrazal na Belle o wylaczenie radia (a skad miala wiedziec, kim sie akurat podnieca ten smetny monolit). Kiedys wesoly i dusza towarzystwa, teraz smetny i do tego zly tatus. Poraza na calej linii, ale w taka porazke zmienilo sie wiele kiedys interesujacych bohaterow u MM. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 13:17 lezbobimbo napisała: > Kiedys wesoly i dusza towarzystwa, teraz smetny i do tego zly tatus. Poraza na > calej linii, ale w taka porazke zmienilo sie wiele kiedys interesujacych > bohaterow u MM. Zły tatuś? - akurat z tym określeniem to nie mogę się zgodzić. Po prostu zmienia sie optyka kiedy jest sie ojcem dorastającej córki - tak właśnie jest - tylko że wtedy córka tego kompletnie nie rozumie. Bo dlaczego miał byc nastawiony od razu pozytywnie do Czarka? Ze akurat ten konkretny bohater ma trochę glowę zaprzątniętą kim innym to inna kwestia. Zresztą jakże często tzw. duszami towarzystwa bywają osoby które chca tym przykryć własne kompleksy wobec otoczenia co jak mi sie wydaje miało też miejsce w wypadku Robrojka - tutaj zaś jest juz ojcem dorastającej córki a jednocześnie facetem ktory poczuł szansę na zmiane własnego życia - to nie tak łatwo pogodzić - i dlatego że sam sie miota mialby byc złym ojcem? Rojek jako porażka? - pewnie że przejaskrawiona postać ale wcale nie tak nierealna. > Odpowiedz Link
kebbe Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 14:33 lezbobimbo napisała: Rojek jako ojciec jest straszny, moze i przewija na poczatku (cos o tym wiemy?) > ale potem udupia swoje potomstwo w myslach i czynach. > Przeciez mielismy tu nawet wszechogarniajaca, gigantyczna schizme jak stad do > Afganistanu o wstretnym, upadlajacym spojrzeniu ojca na rzekoma brzydote swej > corki, juz zapomnieliscie? Nawet Nessie przez to stracilismy, chlip, chlip.. > No i co, ostatecznie zostało przegłosowane wtedy, że Robrojek zawiódł sromotnie jako ojciec??? Sama piszesz, droga Lezbobimbo, że była schizma...Nie brałam udziału w tamtej duskusji, ale przychylam się raczej do ówczesnego stanowiska Nessie (która mam nadzieję wróci, jak Lassie z popiołów), że był to Robrojek ukazany w MOMENCIE kryzysu, na życiowym zakręcie itp., a nie Robrojek zasadniczy. I myślę, że senseeko bardzo senseekownie zauważyła, że MM mogła mieć trudności z opisaniem innego modelu ojca, niż śpiącego, niezaangażowanego, zlewającego, wyjechanego na stypendium/antypody/walczyć na barykadach za wolność i generalnie raczej mało obecnego. Robercik z pewnością jest inny. Ale o tym sza ;) Odpowiedz Link
kebbe Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:41 meet_amor_foza napisała: M.M. się boi że jak napisze książkę w 95% o Robrojku, to może przekroczyć > granicę za którą z Jeżycjady się zrobi kicha z bułą. khem, khem...chyba już trochę za późno... Zresztą, mimo całej symapatii dla Roberta, jakoś nie widzę go w charakterze głównego bohatera książki dla dorastających dziewczątek, a to wszak target M.M. Chyba, że powstałaby inna seria, w opozycji do Neobachoriady, gdzie nasz ulubieniec stanąłby na czele wskrzeszonej z niebytu grupy ESD, znanej teraz jako Brygada RR ;). Ale obawiam się, że nie masz co liczyć na Panią M.w tej kwestii, to już lepiej śledzić twórczość sekty :D. Może powstanie fanfik z Robrojeczkiem. Ja to ni umim dobrze pisać, bidna gupia, ale są tu takie, że ho ho! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 00:41 meet_amor_foza napisała: >Robrojek zawsze był tak jedną nogą w grobie Kiedy to niby? Kiedy scigal Natalie w furgonetce albo sledzil i zbieral pewna wyrodna coreczke po jakis Toruniach, nastepnie dowiadujac sie poufnych danych o dawno zaginionym Pyziaku? Bardziej w grobie Mloda Flecistka. A juz nie mowiac o Dmuchawcu! Ten to dopiero swietej pamieci metamorfoza, straszy po nocach jako biala banshee na ulicach :) Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 08:39 Ściąganiu i śledzeniu nie da się zaprzeczyć, były takie momenty w życiu Robrojka i gdyby ich nie było, nie było by też Robrojka, ale są to te wyjątki które potwierdzają regułę, więc nie odwracaj kota ogonem i tak sobie nie bimbaj. Dmuchawiec jest w ogóle z innego świata, jego to by można z dziadkiem Ignacym porównywać co najwyżej :) A Robrojek jak to Robrojek, mógłby być w pierwszej lidze Jeżycjadowych bohaterów, a obija się gdzieś po przedpokojach zawsze. :/ Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 12:13 meet_amor_foza napisała: > Ściąganiu i śledzeniu nie da się zaprzeczyć, były takie momenty w życiu Robrojk>a> i gdyby ich nie było, nie było by też Robrojka, ale są to te wyjątki które> potwierdzają regułę, więc nie odwracaj kota ogonem i tak sobie nie bimbaj He? Ja pisalam o jego obecnosci w Jezycjadzie i aktywnosci na pierwszym planie. Z reklamacjami idz do Milosza i MM zarazem jak Ci Rojka nie starczy.. A Robrojek jak to Robrojek, mógłby być w pierwszej > lidze Jeżycjadowych bohaterów, a obija się gdzieś po przedpokojach zawsze. :/ Jaka znowu pierwsza liga, taka sama z niego smetna firana o podlych myslach co i z reszty kiedys pierwszorzednych bohaterow (Gaba, Geniusia, Mila itd). I co to znaczy zawsze sie obija po przedpokojach? Prosze wyliczyc. Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 19:00 Ja też z równolatkiem jestem w domu i nierealnym związkiem bym tego nie nazwała, raczej wręcz przeciwnie ;) Ale wracając do Robrojka, lezbobimbo najwyraźniej nie pałasz do niego sympatią, i szukasz dziury w całym, nie wiem ile wiesz o życiu i miłości poza Jeżycjadą ;) ale generalnie jak się człowiek zakocha, to myśli bardziej o tej osobie w której się zakochał niż o np. własnej córce. Gdyby było inaczej, to chyba wtedy można by mówić o nierealności. No i Robrojek tu też się spełnia w roli faceta prawdziwego. Swoją drogą nie znam faceta który lubi i umie rozmawiać z dorastającymi dziewczynkami, i myślę że po to są matki, a skoro Robrojek był samotnym ojcem, to nie ma się co dziwić problemom jego córki. Tak mi się wydaje przynajmniej. Możesz uważać Robrojka za kogo chcesz, ale co byś nie myślał/a dla mnie, i jak widać nie tylko, jest on wspaniałym przykładem tego jaki powinien być mężczyzna i ojciec. :) I bohater książki, którą by się chętnie przeczytało, a już zwłaszcza do cholery latem!! :) Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 19:17 meet_amor_foza napisała: ) ale generalnie jak się człowiek zakocha, to myśli > bardziej o tej osobie w której się zakochał niż o np. własnej córce. Gdyby było > inaczej, to chyba wtedy można by mówić o nierealności. No i Robrojek tu też się > spełnia w roli faceta prawdziwego. Swoją drogą nie znam faceta który lubi i umi > e > rozmawiać z dorastającymi dziewczynkami, Trochę przesadzasz pisząc o tej nierealności to raz a dwa ja lubię rozmawiać z dorastającymi dziewczynami - chodzi mi o córkę gwoli ścisłości :-))) - ale też wiem że mimo najlepszych checi nie bardzo potrafię i nic na to nie poradzę. A poza tym zaś całkiem już teoretycznie - gdybym został teraz sam z córką to nie potrafiłbym zakochać nie myśląc o córce - tak po prostu jest i już. Dla mnie facet który w takim przypadku myśli tylko i wyłącznie o sobie to nie jest facet tylko (....) li i jedynie. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 00:33 Jaki wspanialy mezczyzna ani razu nie zajaknie sie nawet mysla o swej tragicznie zmarlej zonie? Tylko placze nad corka, ze tak samo brzydka jak on, oraz mysli o bylej milosci z liceum. A to wszystko przez to, ze jakims cudem wspolnik go oszukal. Potem mysli o nowej damie i dalej go corka nie obchodzi ani jej pierwsza milosc i pierwszy zwiazek. Za to bardziej sie przejmuje Laura, corka Gaby, poniewaz samotna smie sobie jezdzic po Toruniu, czyli wyrwala sie najwidoczniej rodzinie spod klosza kuchennego i o zgrozo, w antykwariacie Seneke sprzedaje! To juz musi byc bardzo zle! Przez cala Jezycjade nie poznajemy imienia Mlodej Flecistki i ani razu wzor meskosci nie pomysli n.p. szkoda, ze ukochana (tu wpisac imie) zginela, ale przeciez Bella jest do niej podobna czy cos w tym stylu, i to go pociesza albo jeszcze bardziej zamula. Kurde, juz nawet ten mrukliwy kloc, czyli wozny Jankowiak bardziej mysli o zmarlej zonie :/ W ogole po co Rojek musial wracac do Poznania, skoro Bella i on mieli zycie i rodzine w Lodzi? Odebral corce wszystko, co dotad znala, bo go wspolnik oszukal? To powinien ciagac tego wspolnika po sadach, a nie wywozic corke i siebie w dal (od grobu Nieznanej Flecistki rowniez) aby nastepnie mieszkac za darmo na lasce Majchrzakow i lizac rany w budce optykanej styropianem. Po chorere? W dodatku jak tu doliczylismy, Rojek stal sie ojcem Belli w wieku lat 17, zapewne po kryjomu z Flecistka, kiedy jednoczesnie chodzil z Aniella i udzielal sie w ESD oraz czytal przyszlej zonie ze swinka bajki dla ukojenia. No cyrk na kolkach normalnie i opera mydlana. MM z wesolego kiedys i pomocnego i przejmujacego sie etyka (n.p. ludozerstwa;) chlopaka zrobila nieskladna i rozlazaca sie w szwach telenowele. A wszystko tylko po to, aby Rojek mogl znowu byc najlepsza kolezanka Gaby.. i jeszcze zeby go wzenic w Nutrie (chow wsobny w Borejkow najlepsza nagroda po latach). Juz nie mogla MM wymyslic kogokolwiek innego na lup Nutrii? Jakiegos bohatera, dojrzalego, ale calkiem nieznanego (jak Naszpana)? Nie, musiala, musiala popelnic telenowele, wywlec z przeszlosci sympatycznego chlopaka i przemielic go przez maszynke smetnofiranowa niczem suszona myszke. Ja sie domyslam, ze zapewne Rojek w zarysach ;) jako smutowaty ale za to wierny, zapewniajacy cisze, spokoj i stabilnosc wydaje sie bardzo pociagajacy dla osob potrzebujacych takiej idyllicznej przystani - zwlaszcza w porownaniu do psychopaty Nerwosola, ale sama MM niszczy jego prawosc, sumiennosc i inne krysztalowe zalety tymi przykrymi monologami wewnetrznymi i cala telenowelowa otoczka. Tak samo jak popsula dobra kiedys Gabe, Mile i innych sympatycznych bohaterow. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 11:57 > Jaki wspanialy mezczyzna ani razu nie zajaknie sie nawet mysla o swej tragiczni > e > zmarlej zonie? Nie bądź niesprawiedliwa, zająkał się, i myślą, i mową. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 12:28 Interpretacja postaci bardzo ciekawa ale z kilkoma punktami trudno się zgodzić. No cóż faceci zarówno ci wspaniali jak i przecietni reagują bardzo różnie. Też nie umiałbym zbytnio rozmawiać o tragicznie zmarłych bliskich i nie umiem bo juz przeszedłem coś takiego. Czy płacze nad corką że jest brzydka? - chyba az tak żle nie jest po prostu patrzy na problem z męskiego punktu widzenia. No a to że przejął się Laurą - to trochę dziwny zarzut. Gdybym spotkał w obcym mieście córkę bardzo bliskich znajomych i mając jeszcze świadomość że mają z nią kłopoty wychowawcze to też bym się zainteresował co robi. Lepiej udawać że się nie widzi i nie zainteresować się? Dla mnie dziwna postawa. Jakos nie widać żeby oceniał Laurę aże swoją postawą daje do zrozumienia co myśli? - to też chyba nie jest dziwne bo też jest ojcem. Faktem jest że zgadzam się z tym co umknęło jakoś wcześniej dla mnie - fakt zostania ojcem w tak mlodym wieku jest ewidentnym niedopatrzeniem MM no i kłóci się z całą resztą - może dlatego tak dziwnie cicho o zmarłej żonie? - tak jakby MM nie wiedziała jak rozplątać ten węzeł który stworzyła? Ze ucieka z miasta które dla niego stało się symbolem tego co niedobre i wraca do miejsca z którym związane są dobre wspomnienia? - też za bardzo sie nie dziwię tym bardziej jest jeszcze coś takiego jak męska duma. Zgodzę się że czasem jest ona niepotrzebna ale jest i pewnie ona nie pozwoliła na pozostanie w miejscu które stało się symbolem klęski życiowej i zawodowej. Staram się myśleć jak bym zachował sie na miejscu Roberta - i coś mi się wydaje że wielu różnic nie byłoby przynajmniej jeżeli chodzi o pracę - pomijam kwestie romansowe. Ale no cóż też bywam sentymentalny choć nie smętny. W każdym bądż razie nie tylko same przywary są widoczne w postaci Robrojka dorosłego - choć z ta Flecistką to faktycznie trochę tak nie za bardzo wyszło i ociera sie o telenowelę. Odpowiedz Link
croyance Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 18:29 A swija droga, Naszpan by do Nutrii pasowal, i mam nadzieje, ze beda mieli romans. Kto uwaza, ze Nutria nie jest zdolna do romansu z facetem Laury? Odpowiedz Link
jamniczysko Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 19:05 Eeeeeeeeeee... Nutria i Naszpan zapadną tylko w głęboką, piękną przyjaźń, a Laura i tak będzie im robiła sceny zazdrości. Odpowiedz Link
wushum Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 22:58 Tak jest - Nutria się ucieszy, że Laura ma za mężula takiego męczennika jak Gaba, będzie z nim odczuwać to porozumienie dusz "ponad" poziomy wylatujące. Ta wspólna miłość do Mickiewicza i Mozarta lepiej od betonu scala, no i bodaj kolega po fachu i taki wzniosło-obolały/sam mniut/. Jego męczennicza mina będzie jej się kojarzyła albo z siostrą, albo z Robroyem o smętnem obliczu - słowem, same ciepłe siostrzane odczucia:) Yyyy słodycz budyniowa z soczkiem Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 23:37 Smakowity opis:-))) Romans budyniowy - a tak swoją drogą zaborczość Laury może spowodować iż znękany małzonek może szukać zrozumienia u ciotki znużonej starszym mężem - no i budyń może zmienić się w całkiem inną potrawę tym bardziej że biedna Nutria może znowu czuć się żle otoczona wszechogarniającą opieką i dla zaakcentowania własne odrębności wdać się w romans a temu ani Mickiewicz ani Mozart nie przeszkadza a wręcz przeciwnie - taak oj młodości :-))) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 01:19 Wushus kochana, czy ja dobrze czuje, czy Ci sie rodzi nastepny fanfik? Zafikaj nam kochana turboromans Nutrii z Naszpanem, badz tak dobra :D pi.es. co tutaj tyle nowych pacynek nagle? :D Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 14:12 Przepraszamy serdecznie, bo my nie Wushum, więc nawet nie próbujemy się podpinać. Ale ten wątek tak nas zainspirował, że po prostu różne rzeczy jak żywe stanęły nam przed oczyma i chwyciłyśmy za klawiaturę. Jak w nas nie będziecie rzucać butami, to popiszemy sobie jeszcze, bo mamy już w głowie monolog wewnętrzny Nutrii. A tak mógłby wyglądać początek: Ależ piękny wieczór. Po kilku deszczowych i zimnych dniach wreszcie delikatne majowe ciepło. Liście i trawniki nie zdążyły się jeszcze zakurzyć. Rozproszone słoneczne światło nadawało wszystkiemu lekko nierealny rys, jak to często bywa o zachodzie. Laura wracała z koncertu. Trochę się wszystko przeciągnęło, nie spodziewała się, że będzie tyle razy wywoływana na bis. A potem jeszcze ta rozmowa. Propozycja związania się na stałe z Operą Poznańską. No tak, to by już było coś. Przynajmniej na początek. Gdzieś tam niejasno zwidywała jej się scena Metropolitan Opera, którą do tej pory znała tylko z ekranu. W rozmarzeniu, zamyślona, powolutku zmierzała do starej kamieniczki przy Roosevelta i dopiero otwierając drzwi mieszkania przypomniała sobie, że Adam miał tu po nią wpaść... Zerknęła na zegarek. No tak, półtorej godziny temu. Westchnęła w duchu. Znowu nic nie powie, tylko będzie patrzył z niemym wyrzutem. Ostatnio ta ich mowa spojrzeń jakoś podejrzanie często zawierała inne treści niż na początku. Nadal rozumieli się bez słów, tylko że teraz jednak wolała udawać, że nie rozumie tego, co widzi w jego oczach. W końcu nie ma piętnastu lat, nie może się ciągle czuć, jakby nie dorastała do jego wymagań. Ech... Nadal zanurzona we własnych myślach szła wolno korytarzykiem w stronę kuchni, kiedy dotarło do niej, co stamtąd słyszy. Zatrzymała się zaintrygowana. - ... kiedy Laura... - O! To był Adam! Ciekawe, co też ma o niej do powiedzenia. Postąpiła jeszcze krok bliżej, starając się, żeby nie było jej widać z kuchni. Pewnie rozmawia z mamą. Dziadkowie są nad morzem, w sanatorium, Grześ w pracy, cudowne dziecko Ignaś w szkole... - Na początku wszystko wydawało się takie proste. Chwila milczenia. - Nie rozumiem, czemu tak zwleka ze ślubem. - O, nutka zniecierpliwienia, ciekawe, przy niej nigdy nie przybierał tego tonu. - Wiesz, dzieci, jasne, że się jej nie spieszy. Ale przecież mielibyśmy gdzie mieszkać, ojciec byłby szczęśliwy, że nie jest sam. Teraz mamy już nie ma, widać, jak bardzo go to załamało. Wydawało mi się, że dobrze się z Laurą rozumieją. Hm, czasem nawet byłem trochę zazdrosny, bo wydawało mi się, że lepiej niż ze mną. Ale mimo to wcale nie chce się stąd wyprowadzić. Tego też nie pojmuję - tyle razy wspominała, że trudno tu znaleźć warunki do śpiewu, że wszyscy jej przeszkadzają. Na wsi miałaby spokój, byłoby nawet miejsce na wstawienie fortepianu... Znowu zapadło milczenie. Dziwne, że mama tego nie komentuje. Przecież zawsze ma coś do powiedzenia na jej temat. - Laura zawsze była taka przekorna. Nie do wiary! To nie mama, to niepewny głos Nutrii! - Zawsze chciała czegoś innego, niż mogła dostać. - Lekkie wahanie - Z Wolfim było to samo. Zależało jej na czymś, dopóki to było poza jej zasięgiem. A potem zmieniała zdanie. Też myślałam, że się zmieniła, ale wiesz, ja nie mam z nią zbyt dobrego kontaktu. Kiedyś nawet się jej trochę bałam. - Ty? - Autentyczne zdziwienie. - Chociaż... No tak, rozumiem... Rety! To już ósma! Nie myślałem, że tak późno. Tak się dobrze z tobą rozmawiało, że nie zauważyłem. - O, a teraz autentyczna przyjemność i sporo ciepła w głosie. Kiedy ostatnio to słyszała? - Nie będę dłużej czekał, Laura miała być prawie dwie godziny temu. Mogła chociaż wysłać smsa. Ech... - A teraz co? Znużenie? Ładnie, ładnie. Co za dwulicowy gad! Trzasnęło odsuwane krzesło. Laura na paluszkach wycofała się za regały. Jej ciotka wyszła z kuchni razem z Adamem, odprowadzając go do drzwi. Już z ręką na klamce odwrócił się do Natalii. - Zostajesz? - Tak, muszę poczekać na Gabę. - Słuchaj, a może... Jutro sobota, ale Laura już mnie uprzedziła, że do wieczora ma zajęcia w domu kultury. Wybrałabyś się za miasto? Moglibyśmy się trochę oderwać. No i nie skończyliśmy się jeszcze kłócić o to nowe opracowanie. Przyznam, że zapomniałem, jak mogą wciągnąć "Kazania świętokrzyskie". Matko! "Kazania świętokrzyskie"! Laura przewróciła oczyma. - Ja... Nie wiem... Ale... - Cioteczka się waha, jak zwykle zresztą. O, cóż to, radość i nagłe zdecydowanie? - Tak, tak. Świetny pomysł! I tak nie mam nic innego do roboty. Robert z dziećmi są w Łodzi. - To wpadnę po ciebie o dziewiątej. Dziękuję! Laura wyglądająca ukradkiem zza regału zobaczyła, jak jej własny narzeczony z rozradowaną miną bierze jej własną ciotkę za ręce i przez długą chwilę patrzy jej w oczy. Oparła się o ścianę. Trzasnęły zamykane drzwi. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 14:24 skrzydlate.bobry napisała: > Laura wyglądająca ukradkiem zza regału zobaczyła, jak jej własny narzeczony z > rozradowaną miną bierze jej własną ciotkę za ręce i przez długą chwilę patrzy > jej w oczy. Oparła się o ścianę. Trzasnęły zamykane drzwi. Jak to młodzież teraz mówi? Szacun !:_))) Cóż za z lekka diaboliczny pomysł - Naszpan i Nutria - to teraz poproszę o opis sobotniej wycieczki wraz z szczegółami - :-)) Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 20:34 Nie rzucacie butami, to dam dwa następne kawałki. Natalia zdecydowała się iść do domu piechotą. Zazwyczaj się spieszyła do domu, do dzieci, do swoich obowiązków, zresztą - wcale nie tak często bywała na Roosevelta sama, bez Roberta i córek, a wtedy jeździli samochodem. W pozostałych przypadkach łapała tramwaj, wolała ten układ, niż kupno drugiego samochodu, chociaż miała już prawo jazdy. Teraz szła sobie wolniutko i zastanawiała się nad tym, ile przyjemności jej to sprawia. Miasto wcale nie było ciche, na ulicach nadal pełno samochodów, na chodnikach ludzie, ale cały ten ruch zdecydowanie różnił się od popołudniowych godzin szczytu. Wtedy wszyscy gdzieś gonią, czuje się pośpiech i chaos. Tego wieczoru było inaczej. Wolnym krokiem szła wzdłuż ulicy, po prawej mijając park, i zastanawiała się, czemu ostatnio tak rzadko miała czas dla siebie - ot, choćby po to, żeby tak spokojnie sobie pospacerować. Czy jest złą matką? Nie chciała jechać z Robertem i córkami do Łodzi. Wymówiła się zajęciami na uczelni. Tak naprawdę mogła je bez problemu przełożyć, ale... No właśnie. W Łodzi było tyle rzeczy, które oddalały ją od Roberta. Nie chodziło tylko o to, że miała słaby kontakt z Bellą, a ta ze swoim Przeszczepem - Natalia ciągle miała problemy z zapamiętaniem jego imienia - mieszkała od kilku lat właśnie w Łodzi. Niby wszystko było w porządku, ale właściwie od początku Nutria czuła się przy Belli raczej jak młodsza siostra. Bella była taka zaradna. A przecież powinno być odwrotnie, to Natalia powinna być dla Belli oparciem, nie - zastąpić jej matkę, to niemożliwe, ale jakoś... No jakoś inaczej powinno się między nimi ułożyć. Tymczasem popadała w coraz większe kompleksy i wydawało jej się, że Bella czasem, kiedy nikt nie widzi, patrzy na nią z wyższością i lekkim politowaniem. Ba, ostatnio nawet u Nory zauważyła podobne spojrzenie. Nie lubiła wizyt w Łodzi. Poza tym zawsze bardzo nieswojo się czuła, kiedy stali nad grobem pierwszej żony Roberta. On zresztą też zazwyczaj przez jakiś czas potem chodził zamyślony i nieswój. Nie spodziewała się, że to akurat będzie takie trudne, że nie będą umieli rozmawiać o tym okresie z jego życia, kiedy dostał kosza od Anieli, wyjechał, urodziła się Bella. Znała te wszystkie fakty, a mimo to Robert z tego okresu był dla niej zagadką. Ona zresztą też niechętnie mówiła o niektórych rzeczach ze swojej przeszłości. Na przykład oboje starannie omijali temat Filipa. Przygryzła wargę. No tak - ona starała się o nim nawet nie myśleć. Ciekawe, czemu właśnie dziś jej się przypomniał. Na ławce nieco w głębi parku z dużym zapałem całowała się jakaś para. Natalia zarejestrowała to kątem oka, najpierw reagując instynktownie skrępowaniem i lekkim niesmakiem - skojarzyło jej się to właśnie z wybuchami uczuć Nerwusa, który nigdy za bardzo nie krępował się publicznością. Po chwili jednak aż zwolniła kroku, bo uświadomiła sobie, że jej tego brak. Może nie publicznych wybuchów, ale chociaż od czasu do czasu jakiegoś niewielkiego fajerwerku. Nie powinna być niesprawiedliwa wobec męża. Robert pod wieloma względami był wzorowy, na płaszczyźnie duchowej było im razem dobrze, spokojnie i miło, na, hm, tej innej płaszczyźnie niby też, ale... trochę nudno? Dziwne, długo w ogóle nie zwracała na to uwagi. Po Filipie czuła się przy Robercie tak, jakby znalazła swoją bezpieczną przystań, urodziły się dzieci, ale już od jakiegoś czasu coś nie dawało jej spokoju, chociaż nie potrafiła rozpoznać tego uczucia. Rdzewiała. A przecież nie miała jeszcze czterdziestki. Para na ławce oderwała się od siebie i Natalia rozpoznała znajomy profil. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że się zatrzymała i że na nich patrzy. Z błyskiem humoru, który zaskoczył ją samą, pomyślała, że ktoś wreszcie znalazł niezawodny sposób na zahamowanie słowotoku Piotra Żeromskiego - Nutria nie miała nigdy problemów z odróżnieniem bliźniaków. Ciekawe, któż jest tym pomysłowym dziewczęciem - nie wygląda na siostrę Fryderyka. Piotrek uniósł głowę i Natalia spłoszona ruszyła z miejsca, bojąc się, że mogłaby zostać posądzona o podglądanie. Tak. Monotonia. Dopóki dziewczynki były małe, nie miała nawet czasu się nad tym zastanawiać. Czy resztę życia też ma tak spędzić? W tej... rutynie? Ale skąd ta myśl o Filipie? Przecież bynajmniej za nim nie tęskniła... Dzwonek! Zgrzyt! Pisk hamulców! Stanęła jak wryta, rozglądając się nieprzytomnie. Z tramwaju wyglądał rozwścieczony motorniczy. - Ślepa?! Ledwo wyhamowałem! Pasażerowie z potępiającymi minami wyglądali przez okna, ktoś jeszcze zbierał się z podłogi, motorniczy się pieklił. - Przepraszam, przepraszam. Ja nie widziałam, ja myślałam... - Natalia cała czerwona próbowała uspokoić motorniczego, jednocześnie schodząc z torów. - Myślałaś?! Głupia baba! - Wrzasnął motorniczy na pożegnanie i ruszył. Natalia wycofała się na chodnik. Wszystko, o czym przedtem myślała, wyleciało jej z głowy. Z poczuciem przykrości, niemożebnie zdenerwowana ruszyła szybkim krokiem do domu. Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 20:38 I jeszcze jeden kawałeczek o niczym dla rozkręcenia akcji. - Mamuś, będzie ci dziś potrzebny samochód? Laura przysiadła przy stole w kuchni, otwierając kubeczek twarożku. Gabrysia odwróciła się w jej stronę. - Nie, przecież wiesz, że od wypadku nie jeżdżę. A o co chodzi? Przecież zawsze twierdziłaś, że samochody to zło wszelakie. Uch, znowu. To badawcze spojrzenie. Że też nic nie można załatwić tak po prostu. - No tak, ale czasem rzeczywiście może się przydać. Chciałabym po koncercie pojechać do Kostrzyna, a wiesz, jak tam jest z autobusami. Pojechałabym prosto z domu kultury, nie będę na obiedzie. - Adam nie może cię zabrać? - A nie, nie, on musi jechać wcześniej. - Dobrze, jasne, weź - mama z roztargnieniem zaczęła się rozglądać za kluczykami. - Tylko uważaj na siebie. - Oj, mamo. Są na szafce przy drzwiach. Kluczyki. Nie martw się, nic mi się nie stanie. Gaba westchnęła. - Nie wzdychaj tak ciężko, daj, dokończę te kanapki. - Coś ci się stało? - Rety, znów to zdziwienie. Czasem i ja miewam ludzkie odruchy. Laura zaśmiała się trochę wymuszenie, zabrała Gabrysi nóż i zaczęła smarować chleb masłem. Trzeba jeszcze tylko przetrwać te podejrzliwe spojrzenia przy śniadaniu... Parę minut po ósmej zbiegła do samochodu. Zanim ruszyła, zadzwoniła do domu kultury, żeby powiedzieć, że ma gorączkę i ogólnie fatalnie się czuje. Potem wzięła głęboki wdech i zapaliła silnik. Okropność. Nie cierpiała siebie za to, że na początku tak się uganiała za Adamem. Jak jakaś gimnazjalistka po prostu, zupełnie to niepoważne. A teraz - proszę - znowu się będzie uganiać. Ale tak tego nie zostawi, o nie, mowy nie ma. Zatrzymała się koło domu Nutrii [pyt. autorki - gdzie i w jakich okolicznościach przyrody mieszkali Rojkowie?] - na tyle blisko, żeby rozpoznać samochód Adama, i na tyle daleko, żeby jej nikt nie zauważył, i czekała. Niedługo. Jest! Jest ten lis farbowany! No, droga ciocia musiała być już przygotowana, bo zbiegła w dwie minuty po tym, jak Adam zadzwonił domofonem. Wyprostowana, roześmiana, jakaś taka inna niż ostatnimi czasy. Widywało się ją raczej trochę zamyśloną, lekko kurczącą się w sobie - może to dlatego, żeby nie było widać, jaki Robrojek jest niski? A tu proszę, proszę, niczego sobie, chociaż ma prawie czterdziestkę. Ale skupmy się, trzeba jechać za nimi w rozsądnej odległości. Ciekawe, nie ruszyli na Kostrzyn. Hm, hm, zastanówmy się, dokąd mogą jechać? Z nią, Laurą, nigdy dotąd się nie wybrał w tym kierunku. No dobrze, trzeba się przyznać, że w ogóle nie bardzo się chciało jeździć na podmiejskie wycieczki. To druga z kochanych cioteczek uwielbia się babrać w ziemi i taplać w błocie. Ona, Laura, do tej pory pamięta, jakich przyjemności potrafią dostarczyć komary. Lasy i bagna to nie dla niej. Dokąd to jedziemy? Na Szamotuły? Czyżby Puszcza Notecka? Brrr... Romantycy z ich kazaniami świętokrzyskimi. Zachichotała w duchu. Minęli Szamotuły i kierowali się na Obrzycko, kiedy Laura nie wierząc własnym oczom zauważyła, że macha na nią drogówka. A przecież jechała nie więcej niż osiemdziesiąt! Co jest?! Jasny szlag! - Przecież nie jadę za szybko! - Otworzyła szybę i zaprotestowała, zanim policjant zdążył się odezwać. Młody funkcjonariusz uśmiechnął się na to lekko kpiąco i znacząco popatrzył jej w oczy. - A światła? Aż sapnęła. Znowu! Zanim porzuciła panów z drogówki, którzy ewidentnie nastawili się na chwilę żartów z młodą dziewczyną, samochodu Adama oczywiście nie było już widać. Mandatu, rzecz jasna, jej nie wypisano, ma się w końcu po coś ten urok osobisty, ale trzeba było wysłuchać swoje, a tymczasem wszystko w niej aż kipiało z wściekłości. Dojechała do Obrzycka, tym razem przekraczając prędkość, i stanęła niezdecydowana, co dalej. Trzeba będzie pojeździć po okolicznych drogach, może jednak zauważy gdzieś samochód. Wyskoczyła tylko na chwilę, żeby kupić wodę mineralną, po czym jak prawdziwy tygrys ruszyła na zwiady. Sceny pożądane przez Andrzeja w następnym odcinku, chyba że jednak ktoś rzuci butem i mnie pogoni. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:02 skrzydlate.bobry napisała: , po czym jak prawdziwy tygrys ruszyła na zwiady. > Jako wierny czytelnik oświadczam ze spać nie będę mógł czekając na następny odcinek - a w nocy wyobraznia figle potrafi płatać:-))) Odpowiedz Link
aganoreg Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:06 skrzydlate.bobry napisała: > Sceny pożądane przez Andrzeja w następnym odcinku, chyba że jednak ktoś rzuci > butem i mnie pogoni. Rzucam butem! Niekoniecznie dla owych scen, ale pisz dalej! Swietne! Odpowiedz Link
alitzja Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:47 Bobry! Piszcie! Mam tylko jedną nieśmiałą uwagę - Natalia nie ma córek (no chyba, że się dorobiła na jakimś Cyprze czy innej Copacabanie), ma synów li i jedynie - Szymka i Andrzeja, o ile pamiętam. Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:56 alitzja napisała: > Bobry! Piszcie! Mam tylko jedną nieśmiałą uwagę - Natalia nie ma > córek (no chyba, że się dorobiła na jakimś Cyprze czy innej > Copacabanie), ma synów li i jedynie - Szymka i Andrzeja, o ile > pamiętam. Ale wpadka! Przepraszam, przepraszam! Niech mnie to ktoś wyedytuje! Jak trzeba, to mogę jakieś samobiczowanie jelitkiem uskutecznić. Przyznaję, że trochę mi się to potomstwo drugoplanowe miesza, chociaż Jeżycjadę czytałam całkiem niedawno od deski do deski, żeby się jakoś na forum odnaleźć. Faktycznie - Nora przecież jest Górska. To teraz jeszcze dodam, że pewnie następny odcinek będzie w poniedziałek, bom już nieco senna, a nie atmosfery senności nam tu potrzeba, nieprawda. Trochę się martwię, co przez ten czas zdąży sobie Andrzej wyobrazić. W końcu to jest forum bez ograniczeń wiekowych i zajrzeć mogą nawet niewinne lilije, a my tu i tak stąpamy po nader niepewnym gruncie zdrad i romansów. Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:40 W końcu poniedziałek przeciągnął się do soboty. Okropność. Na dodatek okazało się, że te pierwsze kawałki napisałam z koszmarnymi błędami i nielogicznościami, ale z rozpędu i bez zastanowienia, a następne wcale nie chciały wyjść. Ale słowo się rzekło, lecą (a na koniec będzie komentarz): To nie była ich pierwsze spotkanie sam na sam. Kilka miesięcy temu – już będąc sobie oficjalnie przedstawieni na gruncie rodzinnym - wpadli na siebie w uniwersyteckiej bibliotece i przy kawie odkryli, jak świetnie im się ze sobą dyskutuje o literaturze. Umówili się na następną kawę w tym samym miejscu tydzień później i południowe rozmowy przy kawie w każdą środę powoli weszły im w zwyczaj. Naturalną koleją rzeczy w pewnym momencie zaczęli schodzić w rozmowach również na tematy bardziej osobiste niż poglądy na postawy romantyków czy krytyka nowości literackich. Najczęściej – ze względu na zainteresowania Adama – rozmawiali o Laurze, oboje przy tym starając się zachować jak najbardziej lojalnie wobec siostrzenicy i narzeczonej, choć Adam z trudem znosił odkrycia na temat charakteru damy serca. Nie było jednak nic złego w tych rozmowach, Natalia też zresztą opowiadała czasem o swoim małżeństwie, o synach – było o czym mówić, a Adam okazał się wdzięcznym słuchaczem. Z jednej strony chłonął opisy rodzinnego ciepełka, z drugiej – mogła mu opowiedzieć o swoich niepokojach, troskach, niepewności. Roberta to zawsze martwiło, natychmiast starał się coś zrobić, żeby te troski przegnać, albo chodził stropiony, że ona mimo wszystko sobie nie radzi. Widziała to w jego spojrzeniu. A przecież to nie były żadne poważne zmartwienia – ot, po prostu, ona nie umiała iść przez życie bezrefleksyjnie, a myślenie, wbrew temu, co mówią, boli. Nie, nie, to nie znaczy, że Robert był bezrefleksyjny, skądże. Tylko chyba miał nadzieję, że ona się kiedyś pozbędzie tych swoich wiecznych wahań. Zresztą – ostatnio nawet na to było mało czasu, po kilku latach bez większych zmartwień nadszedł kryzys i okazało się, że trzeba poświęcić więcej uwagi firmie, prawie co tydzień Robert musiał spędzać dwa-trzy dni a to w Toruniu, a to we Wrocławiu, nie chciała mu dodatkowo zawracać głowy. Teraz cieszyła się przejażdżką – wyglądała przez okno samochodu i w milczeniu chłonęła świeżą zieleń pól. Adam też się nie odzywał, skupiony na prowadzeniu. Dawno nie była za miastem, poza odwiedzinami u Pulpy. Przyłapała się na ukłuciu winy, że się tak cieszy. Jakby to było nie w porządku wobec rodziny. Nie zdążyła się jednak skupić na tej myśli, bo Adam właśnie powiedział: - Już prawie jesteśmy na miejscu. Przed nimi była jakaś niewielka miejscowość i ściana lasu. - Lubię tu przyjeżdżać. Pewnie każdy ma takie swoje ulubione miejsca. Myślałem, że przywiozę tu Laurę, ale zawsze miała jakieś inne plany, kiedy jej to proponowałem. Tak naprawdę to chyba nie bardzo lubi taką dzicz. I w ogóle - wieś. Nutria zaśmiała się cicho. - Prawda. Laura to chyba jednak mieszczuch. Przejechali kawałek szosą przez las, potem wjechali w boczną drogę i zatrzymali się. Adam zamknął samochód i poprowadził ścieżką, która wkrótce skończyła się niewielka łączką i wspaniałym widokiem na jezioro. - I już. Tylko świtezianek ani innych rusałek o tej porze nie zobaczymy. Trzeba by poczekać do nocy. - Aż tyle czasu nie mamy, ale czy na tej łące nie bywają południce? - Dziękuję, wystarczy mi twoje towarzystwo. Chodź, pokażę ci taki kąt, gdzie jest najwięcej ptaków. Po drodze Nutria opowiadała o swoich zielnikach – dawnej, a obecnie zarzuconej pasji. - A co się z nimi dzieje teraz? - zapytał Adam. - Nawet nie wiem - uśmiechnęła się. - Nie zabrałam ich przy przeprowadzce. Pewnie dziewczynki wyrzuciły je na śmieci, kiedy sprzątały pokój. A kiedyś wydawały mi się takie cenne. Zielniki, oczywiście, nie dziewczynki - zaśmiała się, słysząc, co mówi. - To znaczy, dziewczynki też. To znaczy, one nadal są ważne, tylko zielniki już nie. Adam też się roześmiał z tego jej zaplątania. - Tyle wiesz o roślinach, powinnaś kiedyś spotkać się z moim ojcem, znaleźlibyście wspólny temat. - O, perkozy! – cicho krzyknęła Natalia i zaraz zakryła usta dłonią. – Nie powinniśmy tyle mówić. Przysiedli na prowizorycznej ławeczce, która stała nad brzegiem, i przez długi czas siedzieli w milczeniu, patrząc na jezioro i obserwując ptaki. - Myślisz, że dobrze robię? - Adam przerwał ciszę. - Że Laura to... Że będzie ze mną szczęśliwa? Ona ma taki silny charakter. Nie wiem, jak sobie z tym radzić, kiedy już ją bliżej poznałem. Natalia spojrzała na niego spłoszona. Właśnie myślała o tym, że Adam wydaje jej się jednak zbyt delikatny jak na partnera Tygryska - takiego Tygryska, jakiego ona znała, chociaż widziała, że siostrzenica przy swoim narzeczonym stara się chociaż trochę chować pazurki. I o tym, że ona sama też jednak okazała się zbyt słaba. Może nie dla samego Roberta, ale dla niego i reszty rodziny - trochę ją to wszystko przerosło, czuła, że ona sama stale opiera się na Robercie, podczas gdy powinna być oparciem dla innych. - Ona... Ona się stara - powiedziała z wahaniem. - Tak właśnie mi się wydaje. Że się stara, ale tak naprawdę wtedy nie jest sobą. A kiedy jest sobą, to właśnie - zawiesił głos - no tak jak choćby wczoraj. Do tej pory się nie odezwała. Próbowałem dzwonić, ale chyba ma wyłączony telefon. Trudno mi w takich momentach uwierzyć, że się nie pomyliłem. Że naprawdę się rozumiemy. Natalia zadrżała. - Oj, ja tu o sobie, a ty marzniesz. Masz gęsią skórkę - objął ją ramieniem i pogładził po zmarzniętej ręce. Faktycznie, powinna była wziąć kurtkę. Jednak tu, nad wodą było za chłodno tylko na T-shirt. Ale wcale nie zadrżała z zimna - ona też wyczuwała to pęknięcie między Adamem a Laurą, kiedy przychodziło do słów. A teraz siedziała wystraszona własną reakcją na jego dotyk. Na szczęście szybko zabrał rękę i podniósł się gwałtownie. - Mam w samochodzie bluzę. Chodźmy, weźmiemy przy okazji koszyk. Natalia też wstała i ruszyli w stronę łączki, od której prowadziła ścieżka do samochodu. Spojrzała ukradkiem na Adama - na szczęście on wpatrywał się we własne buty. Tak, jak mogła wcześniej tego nie zauważyć? On był uderzająco podobny do Filipa. Tak jakby Filip w łagodnym wydaniu - jasne włosy, brak tego nerwowego rysu koło ust, mocnej pionowej zmarszczki na czole. Pewnie to właśnie ją tknęło, kiedy wczoraj żegnali się w drzwiach. I wtedy, kiedy wziął ją za ręce, i teraz, kiedy ją objął, czuła ten dreszcz, który tak rzadko się zdarzał przy Robercie. Czy w ogóle się zdarzał? Czy to na pewno jest niewinne przyjacielskie spotkanie? - O, już - Adam otworzył bagażnik, wyciągnął bluzę, złożony koc, koszyk. - Zakładaj, jeszcze trochę tu posiedzimy. Chyba że chcesz wracać? - spojrzał na nią pytająco. - Nie - potrząsnęła głową. Rety, nie będzie przecież uciekać. To tylko Adam, narzeczony jej siostrzenicy. - Jeszcze nie, jeszcze zostańmy - uśmiechnęła się. - Przecież nie będziemy wieźć ze sobą tego koszyka z powrotem. Tylko uważajmy na wilki. Poszli z powrotem na łąkę, na skraj jeziora. Adam postawił koszyk na trawie i zaczął rozkładać koc. - Wyjmiesz serwetę? Jest na wierzchu w koszyku. Zajrzała do środka i wyciągnęła starannie złożoną serwetę. Podeszła, żeby mu ją podać, i wtedy znowu wziął ją za ręce. Zastygła. On też. Żadno nie miało siły odwrócić wzroku. - Dlaczego tak jest? Dlaczego z tobą mi tak dobrze? - zapytał zupełnie niespodziewanie. Nie potrafiła nic odpowiedzieć, czuła tylko, że znowu się rumieni. Nawet uczucie deja-vu - że przecież już przeżyła tę scenę - tylko przemknęło i znikło. Adam postąpił krok naprzód. - Nie powinniśmy... - To nie w porządku... Powiedzieli jednocześnie. Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:41 Laura zastygła z jedną nogą uniesioną w górę. Właśnie chciała wytrząsnąć jakiś kamyk z buta, a potem zabrać się z powrotem do domu, a tu! Nie no, przecież to niemożliwe! Ona nie może widzieć tego, co widzi! Przecież to jej ciotka! Jej własna ciotka! Cholerna niezguła Natalia! Całuje! Się! Z jej! Własnym! Narzeczonym! W pierwszym odruchu chciała wybiec zza krzaków i... No właśnie, i co? Usiadła. Nawet najokropniejsza awantura, jaką mogłaby zrobić, nagle wydała jej się zbyt skromna. Przecież ich nie potopi. Wyszarpnęła z kieszeni dżinsów telefon i zaczęła szukać funkcji aparatu. Tak, zrobi im piękne zdjęcie i wyśle Robertowi. Czuła, że chwyta ją histeryczny śmiech, a przecież nie chciała się ujawniać. Na litość, przecież nie będzie się zachowywać jak Miągwa! Poza tym tknęło ją coś w rodzaju współczucia - jednak mimo wszystko szanowała Robrojka. Nie zasłużył sobie na to. Schowała telefon. Co zrobić? Spojrzała znowu w stronę jeziora. Nie, to niewiarygodne. Ten człowiek... Ten człowiek... Przecież miał być inny - uczciwy, przecież miał jej nie skrzywdzić. Nie mogła dłużej na to patrzeć. Wstała i szybko wycofała się w stronę swojego samochodu. Tak, są tak sobą zajęci, że mogłoby tędy przemaszerować stado dzików! *** Józef Pałys wracał właśnie z treningu. Niedaleko domu wciągnął koszulkę – rodzina nie popierała chodzenia po mieście z gołym torsem, ale zgrzał się strasznie, biegając za piłką. W końcu nikomu nic się nie stanie, jeśli przed powrotem trochę wyschnie. O, cóż to? Opel cioci Gabrysi? Przecież ona nie jeździ. Samochód zaparkował, ale przez bardzo długi czas nikt nie wysiadał. Józinek zdążył dojść do drzwi kamienicy i postanowił jednak sprawdzić, co się dzieje. W oplu siedziała kuzynka Laura z głową opartą o kierownicę. Szyba od strony kierowcy była opuszczona. - Hej, co jest? Zemdlałaś? Laura gwałtownie podniosła głowę i spojrzała na niego tak, że na wszelki wypadek odsunął się od drzwi. Uuu, płakała i to chyba długo. A akurat ona nie była mazgajem, pod tym względem mogłaby być facetem. Czyli coś się stało. - Odczep się. Chwili spokoju nie ma, nawet w samochodzie. - Dobra – odwrócił się i już miał iść, w końcu nie będzie się pchał tam, gdzie go nie chcą. - Zaraz, słuchaj, weź kluczyki i oddaj mamie. Ja dziś wrócę późno. Wyskoczyła z samochodu. Józef popatrzył na nią pytająco i wziął kluczyki. - Coś przekazać? Na pewno będą pytać. - Niech mnie wszyscy zostawią w spokoju. Rodzina! Ha! – zaśmiała się gorzko, zarzuciła na ramię plecaczek i ruszyła szybkim krokiem w stronę Teatralki. Godzinę później, kiedy od chodzenia w kółko po mieście rozbolały ją nogi, wstąpiła do kawiarni na obrzeżach Starówki. W toalecie przemyła twarz, a potem zamówiła kawę i - po chwili zastanowienia - również koniak. Zazwyczaj nie piła, ale dziś i tak wszystko stało do góry nogami, więc co za różnica. Wyjęła telefon i zaczęła bezmyślnie przeglądać książkę adresową. Potrzebowała z kimś porozmawiać. Koniecznie. Żadnej bliskiej przyjaciółki. Mama? Przecież nie może jej powiedzieć, że Natalia... Może Pyza? Nie. Zresztą – to i tak nie na telefon. Wypiła koniak jednym łykiem. - Kogo widzę, Laura? Uniosła głowę. Przy jej stoliku stał uśmiechnięty i opalony Filip Bratek. Wydoroślał, zaczął lekko siwieć na skroniach, ale chyba tylko na tym zyskał, nie tracąc przy tym chłopięcego wdzięku. - Jak zwykle świetnie wyglądasz, a ten mord w spojrzeniu tylko dodaje ci uroku. Istna tygrysica. Można się przysiąść? Nie czekając na odpowiedź usiadł przy jej stoliku. Już chciała zaprotestować, ale... dlaczego nie? Przynajmniej na chwilę przestanie myśleć o tych... Właśnie. Otrząsnęła się i przywołała na twarz uśmiech. - Cóż za spotkanie. Co pan tu robi? - A, mam w Poznaniu parę spraw do załatwienia – Zaśmiał się. – Polskie urzędy. Przenoszę się do Stanów już na stałe. I chyba możemy sobie darować to „pan”. Przywołał kelnerkę. - Co dla ciebie? Jeszcze raz to samo? Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:42 OSTRZEŻENIE! Niewinne lelije uprasza się o nieczytanie! Fragment zawiera scenę łóżkową. W razie potrzeby moderatora uprasza się o cenzurę i ostre zruganie autorki. Laura obudziła się. Przez chwilę leżała z zamkniętymi oczyma. Coś było nie tak. Czuła się dziwnie obolała. Zaraz, gdzie jest piżama? Nie?! Gwałtownym ruchem odwróciła głowę i otworzyła oczy. Obok uśmiechnięty i zadowolony leżał Filip Bratek, opierając się na łokciu. W poczuciu paniki naciągnęła koc pod brodę. W ułamku sekundy przypomniała sobie przebieg wczorajszego dnia. I części nocy. Filip nachylił się, odgarnął jej włosy z twarzy i pocałował w ucho. - Dzień dobry. Nie myłem jeszcze zębów. Nie chciałem cię obudzić. Wyglądał, jakby miał ochotę parsknąć śmiechem. - Spokojnie, oddychaj, za chwilę się udusisz. Oparł się plecami o poduszkę, prawie siłą przyciągnął Laurę do siebie, wzdychając, bo nadal kurczowo trzymała koc, i objął ją ramieniem. - Może mi teraz powiesz, co cię skłoniło do tego desperackiego kroku? – w jego głosie nadal słychać było kpinę. - Czy my...? – wydusiła przez zaciśnięte gardło. - Ależ oczywiście. - Ale ja... – spojrzała w dół, na swój brzuch. Boże, a tak się w duchu nabijała z Róży za jej wpadkę. - Spokojnie – ruchem głowy wskazał jej małe niebieskie pudełko na szafce przy łóżku. – Jestem przeciwny niefrasobliwemu rozmnażaniu. A poza tym wiem, że wszystko pamiętasz. Nie gramy w makao, więc nie udawaj. O tak. Przypominała sobie coraz więcej. Dłonie pianisty? W nocy zrozumiała aluzje literackie. Spojrzała ukradkiem na obejmującą ją rękę. Nie, nie mogła mu tego powiedzieć...? Mogła...? Powiedziała...? Chyba znowu odgadł, o czym myśli. - Nie martw się, nie pierwszy raz to słyszałem – teraz już nie mógł powstrzymać śmiechu. – I wcale nie uważam cię za idiotkę, wprost przeciwnie. Ale poważnie – co się stało? W pewnym momencie zrozumiałem, że to nie tylko mój urok osobisty tu działa. Dość późno, przyznaję. Już po tym, jak odmówiłaś udania się taksówką do domu, przyjechałaś ze mną tutaj i zawędrowaliśmy, hmm, dość daleko. No więc? Znowu zamknęła oczy i z głośny westchnieniem wypuściła powietrze z płuc. - Nie powinnam... – nagle poczuła, jak wraca cała jej wczorajsza wściekłość - A zresztą. To nie ja nie powinnam. Proszę bardzo – i opowiedziała mu wszystko. Wrzuciła z siebie całą złość na wszystkich facetów świata, poczynając od własnego ojca, przez dziadka i ojczyma, a na swoich nieudanych narzeczonych kończąc. Mówiąc o Natalii i scenie nad jeziorem aż się zatchnęła z emocji, co wykorzystał Filip na uwagę: - Przecież wiem – rude są wredne. Wyżaliła się jeszcze na niemożność porozmawiania o tym z kimkolwiek rodziny i wreszcie skończyła. Czuła dziwną pustkę. - Czyli, nazywając rzecz po imieniu, przespałaś się ze mną na złość rudej i temu idiocie? – Filip, przez czas jej opowiadania poważny, teraz znowu się śmiał. – Rzeczywiście, urok osobisty, nie ma co. Czysta fantastyka. I jeszcze to, że akurat musieliśmy się spotkać. Ale, jak rozumiem, nie żałujesz? – znowu spoważniał. – Daleki jestem od prawienia ci morałów, ale powinnaś bardziej uważać. To nie musiałem być ja. Szkoda życia na głupie błędy. Hej, tylko się nie rozklejaj. To do ciebie nie pasuje. - Ale co ja mam zrobić? - Nic nie rób. Idiotę pożegnaj krótko a treściwie i tyle. To są dorośli ludzie, sami za siebie odpowiadają. Nie ty tu powinnaś się przejmować. A jak myślisz, że życie rodzinne może teraz stać się już zupełnie nieznośne, to zmień otoczenie. Na Poznaniu świat się nie kończy. - Ale ja nie mogę. Mama... - Przypomnieć ci, co sama mówiłaś przed chwilą? Jak to czujesz się niepotrzebna? I nie wydaje mi się, żeby rodzina miała zginąć bez twojej pomocy – do tej pory chyba za bardzo się nie udzielałaś, co? – Mówił to bez cienia potępienia ani wymówek! – Pożyj przez jakiś czas bez nich. Spróbuj. Zobacz, jak ci się ułoży. A może sami za tobą zatęsknią. Co do Natalii – gwarantuję, że teraz i tak będzie cię unikać. Przerabiałem to, jak się zaczęła spotykać z Robertem. Niby poczucie winy, wahania, niepewność, ale wiesz co? Moim zdaniem ona cały czas doskonale wie, co robi, i najgorsze jest to brnięcie w domysły. Niechby potrafiła powiedzieć prawdę w oczy – ale skąd, przecież ona nie chce ranić niczyich uczuć. I tak się to potem kończy. Jedyny sposób, to się tym nie przejmować. Ja to zrozumiałem jakiś czas temu - na szczęście mam mądrych braci i umieli mi pomóc. Wiesz, dosyć tych rozmów na razie. Pocałował ją w czoło, a potem wstał, obszedł łóżko i wziął ją na ręce, nie zważając na nieszczęsny koc, który samotnie został na podłodze. - Dość już o tym. Należy nam się porządna kąpiel, a potem zrobię śniadanie. Tylko się nie przyzwyczajaj. Hm, a potem może ci coś zaproponuję. Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:54 I komentarz. Chciałam się tu pokajać - cała ta twórczość mnie przerosła. Nie napiszę, że nawet nie powinnam próbować, bo próbować zawsze warto, a ja bardzo chciałam się przekonać, jak takie pisanie wygląda. Temat mnie wciągnął, zaczęłam i wyszło, jak wyszło. Pisze się trudno. Na każdym kroku pułapki, trzeba zaglądać do książek, szperać w atlasach, przeszukiwać mapy google'a (w Poznaniu byłam raz, przez weekend), a i tak może się okazać, że człowiek sam nie wie, czego nie wie, i dowie się dopiero, jak go krytyka wkopie w dołek. Styl - piekielnie trudno. Niby Musierowicz nie pisze jakoś bardzo skomplikowanie, ale w pewnym momencie już nawet przestałam próbować naśladować. Dialogi - tragedia! Nie umiem pisać dialogów. Podsumowanie - jednak warto, ale więcej Was katować nie będę. Jeszcze jedna uwaga - już wiem, czemu MM nie opisuje romansów, skoków w bok i innych takich, zaś wydarzenia prawdziwie smutne często zostawia gdzieś między tomami czy między słowami. To jest po prostu szalenie przykre opisywać coś takiego i ona chyba nie chce sobie tego robić. Wybacz, Andrzeju, ale nie dałam rady stworzyć wiarygodnej sceny randki nad jeziorem. Mimo wszystko lubię Natalię, a do zdrad małżeńskich mam stale (jak na razie) stosunek bardzo negatywny. I na sam koniec w tym samym temacie: nie przeszło mi przez klawiaturę zdanie "Zatonęli w głębokim pocałunku" :) Ja chyba jestem niemożliwie cyniczna... Odpowiedz Link
anutek115 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 09:29 Lezbobimbo, przesadzasz nieco w reakcjach ;-). > Jaki wspanialy mezczyzna ani razu nie zajaknie sie nawet mysla o swej tragiczni > e > zmarlej zonie? Tylko placze nad corka, ze tak samo brzydka jak on, oraz mysli o > bylej milosci z liceum. Zająkuje się, zająkuje. I wybacz mu już to wspominanie miłości z liceum. Ja go tu akurat dobrze rozumiem. Żona go odumarła 15 lat wcześniej, to, że 15 lat później nie szlocha na jej wspomnienie nie oznacza, że jej nie opłakał, nie przeżył głębokiej żałoby i że jej nie kochał. Że się odwołam do osobistych przeżyć - mój ojciec zmarł 11 lat temu. JUŻ potrafie o tym mówić spokojnie. Mam nadzieję, że nie dojdziesz teraz do wniosku, że jestem nieczuła, skoro 11 lat po śmierci mojego ojca nie przeżywam dogłębnej żałoby? I to, że myśli o Anieli też rozumiem. Wrócił na stare śmieci, tam wspomnienia nas opadają ze zdwojoną siłą, nigdy tego nie doświadczyłaś? A że jest przy tym w gigant-dole to mu się taki cią mysłowy robi "wszystko mi się nie udało, od mojej pierwszej skopanej miłości, potem mi żona umarła, wspólnik oszukał, a córka...". No dobra, tego użalania się nad Bellą, że jest brzydka, też nie rozumiem, o czym zresztą w wątku o Robercie jako nie takim swietnym ojcu juz pisałam. > Za to bardziej sie przejmuje Laura, corka Gaby, poniewaz samotna smie sobie > jezdzic po Toruniu, czyli wyrwala sie najwidoczniej rodzinie spod klosza > kuchennego i o zgrozo, w antykwariacie Seneke sprzedaje! To juz musi byc bardzo > zle! Ekhm, to juz Andrzej napisał, ale ja powtórze po nim - jakbym wieczorem w obcym miescie spotkała 13-letnią córkę znajomych, samą, to też bym się tym głębiej zainteresowała. Choćby chodziło tylko o wredną Laurę-O-Stalowym-Spojrzeniu ;-). > > Przez cala Jezycjade nie poznajemy imienia Mlodej Flecistki Przez całą Jeżycjadę nie poznajemy tez imienia inzyniera Żaczka i dziadka Cesi... a czy ktoś powątpiewa, że to bardzo ważne postacie w zyciu rodziny Zaków ;-)? > W dodatku jak tu doliczylismy, Rojek stal sie ojcem Belli w wieku lat 17, > zapewne po kryjomu z Flecistka, kiedy jednoczesnie chodzil z Aniella i udzielal > sie w ESD oraz czytal przyszlej zonie ze swinka bajki dla ukojenia. No cyrk na > kolkach normalnie i opera mydlana. To nie opera mydlana akurat, tylko obsuwa autorki, że aż miło. Pewnie nie przewidziała, biedna, że nie wszystko się jednak czytelnikom w wyobraźni zmiesci ;-))). > > MM z wesolego kiedys i pomocnego i przejmujacego sie etyka (n.p. ludozerstwa;) > chlopaka zrobila nieskladna i rozlazaca sie w szwach telenowele. > > Ja sie domyslam, ze zapewne Rojek w zarysach ;) jako smutowaty ale za to wierny > , > zapewniajacy cisze, spokoj i stabilnosc wydaje sie bardzo pociagajacy dla osob > potrzebujacych takiej idyllicznej przystani - zwlaszcza w porownaniu do > psychopaty Nerwosola, ale sama MM niszczy jego prawosc, sumiennosc i inne > krysztalowe zalety tymi przykrymi monologami wewnetrznymi i cala telenowelowa > otoczka. Tak samo jak popsula dobra kiedys Gabe, Mile i innych sympatycznych > bohaterow. > A tu się zgadzam (ze smutkiem) jak juz pisałam w odpowiedzi Doratos - mógł się Robrojek stać takim Żaczkiem, który i poczucie humoru, i odrobinę szaleństwa zachował, a jak mówił, to też niegłupio a i nie smętnie... ale, niestety, niestety. Im dalej w las, tym bardziej mi się wydaje, że Żaczek to ewenement, który się udał autorce - nie wiadomo jak... Odpowiedz Link
kelle1986 Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 20:27 A moge wiedzieć za co Wy tak uwielbiacie Robrojka? Bo mnie jakos nigdy niczym specjalnym nie urzekl, a historia jego związku z Natalią jest juz calkiem nieprawdopodobna i nierealna.. Odpowiedz Link
kkokos Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 11:14 kelle1986 napisała: > A moge wiedzieć za co Wy tak uwielbiacie Robrojka? Bo mnie jakos nigdy niczym s > pecjalnym nie urzekl, a historia jego związku z Natalią jest juz calkiem niepra > wdopodobna i nierealna.. he he, wałkowane sto razy :)) mnie z kolei związek natalii z robrojkiem wydaje się jednym z najlepszych pomysłów w jeżycjadzie, idącym pod prąd nuuuudnym i nieprawdopodobnym historiom małżeństw w licealną miłością - ile znasz takich małżeństw w realu?? i to jeszcze takich, co przeżyły 20 lat po ślubie? to ma być prawdopodobne i realne? :) Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 11:22 kkokos napisała: > mnie z kolei związek natalii z robrojkiem wydaje się jednym z najlepszych > pomysłów w jeżycjadzie, idącym pod prąd nuuuudnym i nieprawdopodobnym historiom > małżeństw w licealną miłością - ile znasz takich małżeństw w realu?? i to > jeszcze takich, co przeżyły 20 lat po ślubie? to ma być prawdopodobne i realne? Składam protest!! Moja klasa licealna była tak bardzo zżyta że az 3 małżeństwa są tego efektem w tym moje własne :-))) a liczy już sobie 26 lat skończonych :-))). Jedno co prawda rozpadło się no ale nie z przyczyn romansowych tylko ogólnie mówiąc zdrowotnych to były małżeństwa rówieśnicze - poza tym znam co najmniej kilka z klas równoległych lub najwyżej z rokiem różnicy - wcale ich tak mało nie jest. Odpowiedz Link
doratos Re: ŚP Robrojek 05.07.09, 12:50 A ja należę do frakcji lubiącej Robrojka,na tle innych męskich postaci w Jeżycjadzie wyróżnia się pozytywnie,jest męski i realny,przeciwieństwa się przyciągają i z Natalią Robcio się uzupełnia jak nóż z widelcem,jest jak mężczyźni których wokół jest pełno,zarabiających na chleb pracą fizyczną ale oprócz tego ma coś w głowie i nie tylko o pracy można z nim porozmawiać,chciałabym żeby mój ojciec taki był.Wątek Natalii i Robrojka należy według mnie do najciekawszych i najbardziej zaskakujących w Jeżycjadzie,jest taki jak właśnie zdarza się w życiu które pisze najciekawsze powieści.I na koniec powiem jeszcze że znam koleżankę która męża poznała w Szkole Podstawowej,są 17 lat po ślubie i nadal się kochają! Odpowiedz Link
wushum Re: ŚP Robrojek 05.07.09, 20:24 Hm...nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym ŚP Robrojkiem - śmętny jak pochowany? - śponiewierany piernik? - ponury śmutas? Ja jestem konserwa - dla mnie Robrojek to był dawniej w Kwiecie kalafiornym, czy Kłamczusze. To był normalny człowiek. Potem to się zrobiła bryja i to nawet nie przypominająca przypalonego morszczuka, męska mamałyga. Owszem cenię cierpiących w ciszy /uwielbiam Brandonów/, ale litości, smętowąs wzdychająco zdychający z tą twardą, oceniająca prawością na ryżym obliczu...yyy:p Nie sądzę, żeby został jednym z ponownych bohaterów - chyba, że będzie miał smętno-dołującą rolę - Natalia zostawi go samego. Np wyjedzie do jakiej Australii, a on będzie niańczył oseska przy piersi, oraz uczciwym wzrokiem świdrował jaką nieszczęsną McDusię i męczenniczo wzdychał, że osesek brzydki. Odpowiedz Link
doratos Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 00:25 A czemu w Kalafiorku i Kłamczuszce był normalny według ciebie?Bo latał z wywieszonym jęzorem i szalikiem powiewającym na wietrze,wygłupiał się czyli robił za błazna?Wtedy był młody a młodzi wiadomo są pełni zapału,szaleni,pełni wiary i pomysłów,lecz niestety Robrojek dorósł,trudno żeby się przez lata nie zmienił ani na jotę!Z chłopczyka wyrasta przeważnie mężczyzna i tak się stało z Robrojkiem! A cierpienie to każdy jakieś w życiu ma i jak wiadomo uszlachetnia,i nie wyobrażam sobie Robcia z inną nieprawą miną na obliczu,starczy mi jednego Pyziaka! Odpowiedz Link
wushum Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 23:47 Oczywiście - Robrojek musiał się zmienić o 180 stopni. Nie chodzi o brak zmian, ale czemu uważasz, że jeśli nie cierpiętnik, to do wyboru jest tylko "nieprawa mina"? Co to? Brak innych ludzi? Dzielą się tylko na smętów cierpiętniczych i podłych Pyziaków? Z Twojej wypowiedzi można wyciągnąć takie wnioski, jak również, że tylko smętny cierpiętnik jest szlachetny. Tylko ponury jak grobowiec rodzinny, rozmemłany smęt jest ok. Tak - jest to to, co MM wpaja nam od zawsze. Od tego Gaba, czy Robroj zamienili się w parę firan. I tak samo jest z Naszpanem - wiadomo, że szlachetny, bo nieszczęsny z ponurą miną. Mnie by pasowało, żeby Robrojek był choć podobny do siebie i wg mnie znosiłby cierpienia żartując, udając, że nic złego się nie dzieje. Po Robrojkowemu. Ale tak nie jest i chyba może mi się to nie podobać? Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 23:59 wushum napisała: . > Mnie by pasowało, żeby Robrojek był choć podobny do siebie i wg mnie > znosiłby cierpienia żartując, udając, że nic złego się nie dzieje. > Po Robrojkowemu. > Ale tak nie jest i chyba może mi się to nie podobać? Zostanę chyba twoim wirtualnym wielbicielem - nawet jeżeli tego nie chcesz - ale masz niezwykły talent docierania do istoty. Robcio jest moim ulubionym bohaterem Jezycjady ale nigdy nie zastanawiałem się nad zmianami jakie zaszły w trakcie pisania kolejnych części - a rzeczywiście właśnie taki Robrojek jak go przedstawiasz byłby kwintesencją Jeżycjady - Tak masz rację że taki Roberto nie moze podobać się - za smętny stał się. Odpowiedz Link
aganoreg Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 10:48 Andrzeju, Wushum ma juz calkiem pokazny fanklub, mozesz dolaczyc :) Odpowiedz Link
anutek115 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 09:11 doratos napisała: > A czemu w Kalafiorku i Kłamczuszce był normalny według ciebie?Bo > latał z wywieszonym jęzorem i szalikiem powiewającym na > wietrze,wygłupiał się czyli robił za błazna?Wtedy był młody a młodzi > wiadomo są pełni zapału,szaleni,pełni wiary i pomysłów,lecz niestety > Robrojek dorósł,trudno żeby się przez lata nie zmienił ani na jotę!Z > chłopczyka wyrasta przeważnie mężczyzna i tak się stało z Robrojkiem! > A cierpienie to każdy jakieś w życiu ma i jak wiadomo uszlachetnia,i > nie wyobrażam sobie Robcia z inną nieprawą miną na obliczu,starczy > mi jednego Pyziaka! Ale, Doratos, no wybacz, czy to znaczy, że jeśli Robrojek dorósł to ma do wyboru albo smecić i filozofować nad brzegami Wisły, a zapewne także i Warty, albo ze złowrogim błyskiem w oku porzucać rodzinę i wdawać się w szemrane interesy? Inzynier Żaczek tez był dorosły, czyż nie? No był. Zapału mu to ujęło? Wiary w postęp na ten przykład? Fascynacji? Nie ujęło. Córką się zachwycał? Zachwycał. Rozmawiać z nią umiał? Jak najbardziej. Znaczy, mozna było? I owszem, można było. Można było stworzyć postać świetnego, dorosłego mężczyzny, męża i ojca, pełnokrwistego i takiego, którego się Cesi zazdrości. I naprawdę, naprawdę, można było kogos takiego z Robrojka zrobić. Pasuje mi nawet charkterologicznie, zupełnie dobrze widzę takiego inzyniera Żaczka wyrastającego z postrzelonego Robrojka. I, wierz lub nie, ale jeśli nie wypowiadam się z entuzjazmem o dorosłym Robrojku to dlatego, że go lubię. I cierpie widząc kolejną normalną postać zamieniającą się w cień. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 09:55 anutek115 napisała: > I naprawdę, naprawdę, można było kogos takiego z Robrojka zrobić. Pasuje mi > nawet charkterologicznie, zupełnie dobrze widzę takiego inzyniera Żaczka > wyrastającego z postrzelonego Robrojka. I, wierz lub nie, ale jeśli nie > wypowiadam się z entuzjazmem o dorosłym Robrojku to dlatego, że go lubię. I > cierpie widząc kolejną normalną postać zamieniającą się w cień. Mozna było zrobić - tylko wydaje mi się że jak to w życiu - nie każdy ma od dziecka do póżnej starości charakter spolszczając - piknikowy - wtedy nawet zakochują się na wesoło no i ogólnie biorąc robią zawsze za duszę towarzystwa Co zaś zrobić z tymi którzy mają zadatki młodego Wertera? lub posiadają prawość Kordiana i najchętniej w pewnych momentach życia uciekliby na Mont Blanc aby tam zbawiać świat? Tutaj chyba na takim zakręcie Robcio się znalazł i dlatego został smętowąsem a nie osobą zamienioną przez autorkę w smętny cień. Może jeszcze będzie z niego Żaczek - choć prawdę mówiąc to sam trochę w to wątpię - taki po prostu jest jak to w życiu. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 10:30 Chyba już Żaczka z niego nie będzie-jak sobie przypominam ze Spręzyny Robrojek zdawał się tam jedynie niemal milcząco asystować Natalii. Żadnego życia w nim nie było niestety. Z drugiej strony nie musiałby aż być Żaczkiem(ciężko jest sprostać temu,w pewnym sensie,ideałowi:)ale po prostu takim bardziej uwspółcześnionym Robertem sprzed lat-już nawet nie tą duszą towarzystwa,ale żeby choć zaistniał jako człowiek,bo teraz to faktycznie mamy jakiś cień.W fanfiku Wushum zdaje się ta postać żyje a w oryginale jak pogrzebana za zycia Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 10:41 No cóż "Sprężyna" ma innych bohaterów - w pewien sposób to samo i o Nutrii można powiedzieć że jest tylko cieniem. Ale z tym że Żaczek z niego żaden to fakt - choć to ciekawe - przecież właściwie prawie go nie ma w reszcie Jeżycjady a wspomnienie jako pewnego wzorca pozostaje. Ciekawe czy też nie zmieniłby się w postać tradycyjnego wujka co to grasuje po wszystkich uroczystościach rodzinnych i powtarza po raz setny te same dowcipy jednocześnie uważając się za duszę towarzystwa mimo że wszyscy od niego uciekają? Odpowiedz Link
kaliope3 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 13:37 Ktoś już kiedyś tu napisał takie zdanie,że może i dobrze,że MM nie kontynuowała Szóstej Klepki, bo wielce prawdopodobne,że nasz kochany Żaczek zmieniłby się w...lepiej nawet sobie nie wyobrażać.Pamiętamy go tak dobrze,bo to bohater świetnej książki,postać wyrazista,dowcipna,lekko napisana, czego w żadnym razie nie mogę powiedzieć o bohaterach ostatnich części i o samych ostatnich częściach właśnie. Może to tak jest,że ten przebłysk geniuszu zdarza się niektórym w życiu raz( no,powiedzmy te 4 razy ) i trudno,studnia się wyczerpuje po prostu Odpowiedz Link
kelle1986 Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 22:47 > Potem to się zrobiła bryja i to nawet nie przypominająca > przypalonego morszczuka, męska mamałyga. > Owszem cenię cierpiących w ciszy /uwielbiam Brandonów/, ale litości, > smętowąs wzdychająco zdychający z tą twardą, oceniająca prawością na > ryżym obliczu...yyy:p lepiej bym tego nie ujela:) Odpowiedz Link
doratos Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 22:42 A ja będę stać murem za Robrojkiem,wcale mi nie wadzi że się zmienił,wszystko się zmienia a juz człowiek w trakcie swojego życia najbardziej,no nie może dorosły facet sie zachowywać jak młokos,no i wcale on nie taki smętny,z tego co pamiętam miewał przebłyski dawnego dowcipu,że akurat w Córce Robrojka spotykamy go w nieszczególnym dla niego czasie to nie znaczy że dalej będzie mu się wiodło tak smętnie,a razem z Natalią tworzą bardzo romantyczną parę,znaczy sie jest nadzieja na drugą miłość,mimo że wydawała się taka ta miłość niemożliwa do spełnienia dla Robrojka a jednak zdobył serce dziewczyny,widać nie taki on smętny,a wiadomo co się działo gdy nie podglądali ich czytelnicy może on ci ten smutasek przeobraża się w ognistego kochanka?!Cicha woda brzegi rwie,pod powłoką westchnień,smęcenia,prawości i czego tam się jeszcze doszukaliście nietego w Robciu kryje się mężczyzna warty odkrycia,czy inaczej Natalia by go pokochała?!My kobiety często widzimy to coś w swoim wybranku czego inni nie widzą i Natalia też dostrzegła w nim coś więcej niż smutny wąs wzdychający w ciszy przedpokoju!! Odpowiedz Link
dakota77 Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 22:44 o rany, ja nawet nie chce sobie wyobrazac Robrojka ( ani zadnego innego faceta u MM) jako kochanka;-) Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 23:04 A tak z ciekawości dlaczego? nawet Tomcio czy też Baltona też nie spełniają kryteriów ? - jeżeli nie mężowie to może choć kochankowie? Muszę przyznać że mnie zaciekawiło - jakie kryteria musi spełniać książkowy dajmy na to bohater aby mógł zaistnieć jako potencjalny materiał na kochanka? Odpowiedz Link
dakota77 Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 23:17 Musi miec charakter, a MM tego z czasem pozbawia nawet dobrze zapowiadajace sie postaci meskie;-) Co do Tomcia- on by pewnie nie mogl- w mojej wyobrazni, rzecz jasna- filozofowac, Baltona moze faktycznie jest w takiej dosc naladowanym erotycznie zwiazku, racja. Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 07:52 o ho ho, widzę że doszło aż do alkowy :) Żaden facet z Jeżycjady nie nadawał by się na kochanka, bo większość z nich nadaje się wspaniale do tworzenia rodziny. Oczywiście były wyjątki typu Pyziak, ale to trochę inna historia. MM po prostu nie lubi historii z kochankami, bo takie historie mają miejsce wtedy, kiedy gdzieś indziej miłość umiera. W Jeżycjadzie nie umiera, i myślę że za to też ją kochamy! Odpowiedz Link
dakota77 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 07:58 Piszac kochanek mialam na mysli "partner w lozku", a nie druga strona pozamalzenskiego romansu:) Co do tego, w Jezycjadzie milosc nie umiera, do konca sie nie zgodze. Milosc Gaby i Pyziaka to juz przeszlosc, przynajmniej po jego stronie. Rozpadlo sie malzenstwo Jedwabinskich. Maz cioci Wiesi sie z nia rozwiodl. A Robrojek to juz tej swojej biednej nagrody pociezenia po Anieli, czyli zony-flecistki nigdy nie kochal. Ale fakt, wiekszosc malzenstw, zwlaszcza glownych postaci, trzyma sie dobrze. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 08:28 A jeden z płomienniejszych i namiętniejszych związków Natalii i Filipa? Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 15.07.09, 15:10 a z tym Robrojkiem i Flecistką to macie rację, z tym że pytanie czy to była miłość, a przynajmniej czy w takiej formie w jakiej powinna być, no bo jak nie, to się Miłość nie rozpadła, tylko Robrojek się pogubił? Odpowiedz Link
dakota77 Re: ŚP Robrojek 15.07.09, 15:13 Tu niestety mamy malo danych, ale sadzac po tych strzepach informacji, ktore pojawiaja sie w ksiazce, Robert zaczal sie spotykac z flecistka zaraz po tym, jak Aniela dala mu kosza. I jakos jeszcze w jego okolicach matury pojawila sie Bella;-). Nawet jesli autorce pomylily sie daty, to byla jakas blyskawiczna akcja. Ja widze flecistke raczej jako nagrode pocieszenia po Anieli. Odpowiedz Link
doratos Re: ŚP Robrojek 01.08.09, 01:10 raczej nie jako nagrodę ale odskocznię od charakteru ognistego introwertyczki Anielli do cichej empatycznej flecistki, pewnie była jak balsam dla jego duszy poranionej przez dragona-Anielę z tymi sprzecznościami to fakt,MM się pogubiła, lecz przy pisaniu sagi to się często zdarza pogubić chronologię Trzeba dokładnie przeczytać poprzednie części,żeby nie popełnić takiej gafy widocznie pani M zabrakło czasu albo chęci, a szkoda, i szkoda ze nie poświęciła choć połowy książki na miłość flecistki i Robrojka trochę żal,no ale cóż..próżne żale....już po ptokach! Odpowiedz Link
meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 05.08.09, 09:16 e tam! na naukę nigdy nie jest za późno :) może jakaś książka będzie napisana jako strumień świadomości Robrojka, ze wszystkimi wspomnieniami, zawahaniami i dylematami :) to by mogło być ciekawe, no i wyjaśniło by naprawdę sporo. Swoją drogą ciekawe jak to jest, czy MM pamięta o czym pisała i jaki która postać ma naprawdę charakter... ? Odpowiedz Link