Dodaj do ulubionych

ŚP Robrojek

01.07.09, 07:38
Mi najbardziej żal Robrojka :/
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 07:43
      A rozwiniesz mysl, zeby mozna sie bylo odniesc do tego stwierdzenia? :)
      • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 07:50
        A, taki nagły przypływ nostalgii, odkryłam to Forum a akurat zaczyna się
        historia Belli i tak mnie wzięło na rozmyślanie i chciałam zobaczyć czy ktoś
        może też taki jest, co wspomina Robrojka :)
        • jhbsk Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 09:02
          Nie raz pisałam, że go bardzo lubię.
          Dlaczego piszesz ŚP?
          • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 10:33
            No bo coś o nim cicho. i w ogóle moim marzeniem jest żeby się pojawiła jakaś
            książka tylko o Robrojku, chociaż może taki jego urok, że jest zawsze z boku,
            nie narzuca się. No i dlatego jest zawsze jakby ŚP. Pewnie też dlatego tak
            bardzo go lubię :) Ale bynajmniej go nie uśmiercam. Chociaż skoro McDusia ma
            być, podobno, przedostatnim tomem Jeżycjady... :/
            • kadanka Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 16:00
              boze mam wlasnie takiego pana od remontow w domu ktory wyglada jak
              robrojek. maly zylasty z sumiastym wasem i spojrzeniem wiernego
              psa:D i jest swietnym fachowcem.
              ja musierowicz nigdy nie wybacze ze jedna z lepszych nowych historii
              czyli nutrie i nerwusa musiala dobic wskrzeszonym z popiolow
              robrojkiem. chała jak polska cala
              • senseeko Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 21:30
                kadanka napisała:

                > boze mam wlasnie takiego pana od remontow w domu ktory wyglada jak
                > robrojek. maly zylasty z sumiastym wasem i spojrzeniem wiernego
                > psa:D i jest swietnym fachowcem.
                > ja musierowicz nigdy nie wybacze ze jedna z lepszych nowych historii
                > czyli nutrie i nerwusa musiala dobic wskrzeszonym z popiolow
                > robrojkiem. chała jak polska cala

                A ja się cieszę, ze Nutria nie wyszła za Nerwusa. Nie lubiłam go. A Robrojka owszem. I bardzo chciałam, żeby to właśnie on dostał Nutrię. I dla Nutrii to lepiej i dla Robrojka też.
        • kebbe Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 09:03
          Eee? Nie było mnie tu długo i jeszcze dłużej, zaległości nieodrabialne mam,
          dopiero co z wypiekami skończyłam czytać wątek "Dzidka oburzona" i sekciarski, a
          teraz na deser dowiaduję się, że Robrojek kopnął w międzyczasie rudą nóżką w
          kalendarz (btw., a nessie wróciła??). Ludzie. Wszędzie ruchawka, zniszczenie i
          pożoga...
          • idomeneo Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 11:55
            ale gdyby tak Robrojek rzeczywiście zszedł, a perypetie sercowe Natalii zaczęły
            się od nowa, starczyłoby paliwa na ze cztery nowe tomy
            • aganoreg Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 13:05
              Szykuje sie nowy fanfik? :)
              • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 01.07.09, 14:56
                Popieram wniosek - tym bardziej że biedny Robrojek jest najbardziej zaniedbywaną
                postacią - choć z drugiej strony jego zniknięcie i nowe przygody Natalii są
                niesłychanie smakowitym kąskiem :-)))
                Ale mimo wszystko ja tam wolę żywego Roberta i to z wąsami których już nie
                posiadam właśnie.
                • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 07:51
                  Nie uśmiercajmy Robrojka! On jest dobrym duchem Jeżycjady. Bez niego to nie było
                  by to samo. A Natalia miała już przygód co niemiara i tak :)
                  • dakota77 Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 10:28
                    Sama go usmiercilas w tytule watku:)
                    • ssssen Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 10:33
                      Daj spokój, to jakiś dzieciak.
                      • filifionka-listopadowa Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 10:58
                        Przepraszam, ale o co w tym wątku chodzi?
                        • dakota77 Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 11:05
                          Nie ty jedna sie nad tym zastanawiasz:)
                          • nioszka Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 11:15
                            bo się nie znacie :) ŚP Robrojek to świetny/święty poczciwy Robrojek :)
                            • kebbe Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 12:32
                              nioszka napisała:

                              > bo się nie znacie :) ŚP Robrojek to świetny/święty poczciwy Robrojek :)

                              Albo średnio przystojny (ale gdyby wziął przykład z andrzeja58...). Względnie
                              śmiesznie pokazany. Śladowo postawny. Ślepo posłuszny (ideałom). Świadomie
                              postarzony. I dlatego meet_(...) go szkoda :)
                  • lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 11:43
                    Nasza sekta chyba jest zbyt otwarta, he he

                    Stawiam na kogos, kto pracuje dla jakiejs agencji rekramowej :P
                    • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 12:37
                      w żadnej agencji reklamowej, tylko fotografką jestem :)
                      a uśmiercanie Robrojka wcale mi nie świta w głowie, tylko po prostu jak tak
                      sobie wspominam, to Robrojek zawsze był tak jedną nogą w grobie, tzn. wszystko
                      się toczyło poza nim
                      • kebbe Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 12:53
                        E, tam w grobie. A trójkę dzieci to miał jako inkub z zaświatów ;P? Ale poważnie
                        to ja Robrojka toże lubię i chętnie bym go zobaczyła na kartach powieści. Byleby
                        tylko nie na ilustracji, bo skoro Baltona skończył jak skończył, to Robcio
                        przypominałby pewnie coś między mini-Piłsudkim a starym seterem irlandzkim :(
                        • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:03
                          he he he :) widzę że odnośnie talentów plastycznych M.M. mamy podobne odczucia :)
                          z tymi dziećmi to trafna uwaga, ale wiesz że można przeżyć życie nie żyjąc nim,
                          nie mówię broń Boże, że Robrojek jest takim człowiekiem, ale no musisz przyznać
                          że jest spychany przez los na dalszy plan, a szkoda bo on ma w sobie chyba
                          najwięcej ciepła. Chociaż w sumie może to dlatego taki jest nieeksponowany, że
                          M.M. się boi że jak napisze książkę w 95% o Robrojku, to może przekroczyć
                          granicę za którą z Jeżycjady się zrobi kicha z bułą.
                          • aganoreg Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:08
                            Chyba wiem, o co chodzi. Robrojek pojawia sie na chwile, rzuci pare
                            tekstow o samotnosci, a nagle ma trojke dzieci, ktore - w moim
                            odczuciu, czytajac kolejne tomy - wychowuje Natalia. O Robrojku
                            zadnej wzmianki. Zrobil swoje i moze spadac?
                            • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:34
                              No a nie masz wrażenia że tak właśnie jest? Że on jest tylko takim wprowadzaczem
                              klimatu, nastroju nostalgii w sumie, a życie się toczy w innym pokoju jakby.
                              Chociaż w sumie Natalii chyba właśnie kogoś takiego brakowało, bo jakby Robrojek
                              miał bardziej przebojową osobowość to pewnie by tak do siebie nie pasowali. W
                              każdym razie mnie go szkoda ;( bo jestem zwyczajnie ciekawa co on robi na
                              codzień, jakim jest Tatą, a nie że się tak tylko przewija, przewija...
                              • dakota77 Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:36
                                Jak widac MM nie intersuje pokazywanie go jako ojca. Zreszta u niej mezczyzni sa
                                potrzebni tylko do slubu i spoldzenia potomka, potem kobiety musza sobie radzic
                                same:). Faceci tylko snuja sie w tle:)
                                • kadanka Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 16:03
                                  w koncu saga o ludziach jezyc podobnie jak saga o ludziach lodu jest
                                  o kobietach dla kobiet:D a trutnie robia dzieci i potem sie paletaja
                                • senseeko Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 21:37
                                  dakota77 napisała:

                                  > Jak widac MM nie intersuje pokazywanie go jako ojca. Zreszta u niej mezczyzni s
                                  > a
                                  > potrzebni tylko do slubu i spoldzenia potomka, potem kobiety musza sobie radzic
                                  > same:). Faceci tylko snuja sie w tle:)

                                  Dlatego Robrojek tak długo nieżonaty był (albo żonaty inaczej, bo małżeństwa z
                                  nieistniejącą flecistką nie można małżeństwem nazwać) Po prostu on nie był
                                  facetem, który po spłodzeniu dziecka czy ożenku albo zniknie jak Pyziak albo
                                  stanie się dużą kopią niemowlęcia jak Ignac Borejko - do nakarmienia, umycia,
                                  przewiniecia i podtarcia. Robrojek tak się przewija i przewija i swoje dzieci
                                  też pewnie chętnie a MM wie o tym, tlko nie wie jak to opisać bo nie widziała
                                  nigdy takiego cuda jak normalny ojciec pełniący rolę ojca a nie tła. Dlatego
                                  Robrojek ciągle gdzieś w konspiracji przewija :)
                                  • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 22:54
                                    senseeko napisała:

                                    . Robrojek tak się przewija i przewija i swoje dzieci
                                    > też pewnie chętnie a MM wie o tym, tlko nie wie jak to opisać bo nie widziała
                                    > nigdy takiego cuda jak normalny ojciec pełniący rolę ojca a nie tła. Dlatego
                                    > Robrojek ciągle gdzieś w konspiracji przewija :)
                                    >
                                    Uff muszę przyznać że aż mi ulżyło bo zacząłem już się zastanawiać czy do
                                    podziemia nie powinienem zejść jako że "Jezycjadę" czytam i ją lubię a nie do
                                    męskiego rodzaju te książki są adresowane no i męscy bohaterowie są ukazani
                                    mimozowato nieco - no ale widzę że jeszcze wiara w to że mogą istnieć normalni
                                    ojcowie nie ginie w narodzie:-)))
                                    Robrojka zaś darzę sentymentem szczególnym - bardziej on dla mnie męski niż
                                    Baltona, Mareczek tudzież wszyscy męscy bohaterowie w czambuł wzięci.
                                  • lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 12:24
                                    senseeko napisała:
                                    <Robrojek tak się przewija i przewija i swoje dzieci
                                    > też pewnie chętnie a MM wie o tym, tlko nie wie jak to opisać bo nie widziała
                                    > nigdy takiego cuda jak normalny ojciec pełniący rolę ojca a nie t

                                    Rojek jako ojciec jest straszny, moze i przewija na poczatku (cos o tym wiemy?)
                                    ale potem udupia swoje potomstwo w myslach i czynach.
                                    Przeciez mielismy tu nawet wszechogarniajaca, gigantyczna schizme jak stad do
                                    Afganistanu o wstretnym, upadlajacym spojrzeniu ojca na rzekoma brzydote swej
                                    corki, juz zapomnieliscie? Nawet Nessie przez to stracilismy, chlip, chlip..

                                    A potem jak jedyna corka dzwoni opowiedziec o swym pierwszym zwiazku, to Rojek
                                    mysli o Czarku negatywnie i sie nudzi opowiescia corki, bo ma obca babe na
                                    glowie tzn Natalie ;P Jak i tez mial Aniele, kiedy sie obrazal na Belle o
                                    wylaczenie radia (a skad miala wiedziec, kim sie akurat podnieca ten smetny
                                    monolit).

                                    Kiedys wesoly i dusza towarzystwa, teraz smetny i do tego zly tatus. Poraza na
                                    calej linii, ale w taka porazke zmienilo sie wiele kiedys interesujacych
                                    bohaterow u MM.
                                    • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 13:17
                                      lezbobimbo napisała:

                                      > Kiedys wesoly i dusza towarzystwa, teraz smetny i do tego zly tatus. Poraza na
                                      > calej linii, ale w taka porazke zmienilo sie wiele kiedys interesujacych
                                      > bohaterow u MM.

                                      Zły tatuś? - akurat z tym określeniem to nie mogę się zgodzić. Po prostu zmienia
                                      sie optyka kiedy jest sie ojcem dorastającej córki - tak właśnie jest - tylko że
                                      wtedy córka tego kompletnie nie rozumie. Bo dlaczego miał byc nastawiony od razu
                                      pozytywnie do Czarka? Ze akurat ten konkretny bohater ma trochę glowę
                                      zaprzątniętą kim innym to inna kwestia.
                                      Zresztą jakże często tzw. duszami towarzystwa bywają osoby które chca tym
                                      przykryć własne kompleksy wobec otoczenia co jak mi sie wydaje miało też miejsce
                                      w wypadku Robrojka - tutaj zaś jest juz ojcem dorastającej córki a jednocześnie
                                      facetem ktory poczuł szansę na zmiane własnego życia - to nie tak łatwo pogodzić
                                      - i dlatego że sam sie miota mialby byc złym ojcem?
                                      Rojek jako porażka? - pewnie że przejaskrawiona postać ale wcale nie tak nierealna.
                                      >
                                    • kebbe Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 14:33
                                      lezbobimbo napisała:
                                      Rojek jako ojciec jest straszny, moze i przewija na poczatku (cos o tym wiemy?)
                                      > ale potem udupia swoje potomstwo w myslach i czynach.
                                      > Przeciez mielismy tu nawet wszechogarniajaca, gigantyczna schizme jak stad do
                                      > Afganistanu o wstretnym, upadlajacym spojrzeniu ojca na rzekoma brzydote swej
                                      > corki, juz zapomnieliscie? Nawet Nessie przez to stracilismy, chlip, chlip..
                                      >

                                      No i co, ostatecznie zostało przegłosowane wtedy, że Robrojek zawiódł sromotnie
                                      jako ojciec??? Sama piszesz, droga Lezbobimbo, że była schizma...Nie brałam
                                      udziału w tamtej duskusji, ale przychylam się raczej do ówczesnego stanowiska
                                      Nessie (która mam nadzieję wróci, jak Lassie z popiołów), że był to Robrojek
                                      ukazany w MOMENCIE kryzysu, na życiowym zakręcie itp., a nie Robrojek
                                      zasadniczy. I myślę, że senseeko bardzo senseekownie zauważyła, że MM mogła mieć
                                      trudności z opisaniem innego modelu ojca, niż śpiącego, niezaangażowanego,
                                      zlewającego, wyjechanego na stypendium/antypody/walczyć na barykadach za wolność
                                      i generalnie raczej mało obecnego.
                                      Robercik z pewnością jest inny. Ale o tym sza ;)
                          • kebbe Re: ŚP Robrojek 02.07.09, 13:41
                            meet_amor_foza napisała:
                            M.M. się boi że jak napisze książkę w 95% o Robrojku, to może przekroczyć
                            > granicę za którą z Jeżycjady się zrobi kicha z bułą.
                            khem, khem...chyba już trochę za późno...
                            Zresztą, mimo całej symapatii dla Roberta, jakoś nie widzę go w charakterze
                            głównego bohatera książki dla dorastających dziewczątek, a to wszak target M.M.
                            Chyba, że powstałaby inna seria, w opozycji do Neobachoriady, gdzie nasz
                            ulubieniec stanąłby na czele wskrzeszonej z niebytu grupy ESD, znanej teraz jako
                            Brygada RR ;). Ale obawiam się, że nie masz co liczyć na Panią M.w tej kwestii,
                            to już lepiej śledzić twórczość sekty :D. Może powstanie fanfik z Robrojeczkiem.
                            Ja to ni umim dobrze pisać, bidna gupia, ale są tu takie, że ho ho!
                      • lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 00:41
                        meet_amor_foza napisała:
                        >Robrojek zawsze był tak jedną nogą w grobie

                        Kiedy to niby? Kiedy scigal Natalie w furgonetce albo sledzil i zbieral pewna
                        wyrodna coreczke po jakis Toruniach, nastepnie dowiadujac sie poufnych danych o
                        dawno zaginionym Pyziaku?

                        Bardziej w grobie Mloda Flecistka. A juz nie mowiac o Dmuchawcu! Ten to dopiero
                        swietej pamieci metamorfoza, straszy po nocach jako biala banshee na ulicach :)
                        • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 08:39
                          Ściąganiu i śledzeniu nie da się zaprzeczyć, były takie momenty w życiu Robrojka
                          i gdyby ich nie było, nie było by też Robrojka, ale są to te wyjątki które
                          potwierdzają regułę, więc nie odwracaj kota ogonem i tak sobie nie bimbaj.
                          Dmuchawiec jest w ogóle z innego świata, jego to by można z dziadkiem Ignacym
                          porównywać co najwyżej :) A Robrojek jak to Robrojek, mógłby być w pierwszej
                          lidze Jeżycjadowych bohaterów, a obija się gdzieś po przedpokojach zawsze. :/
                          • lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 12:13
                            meet_amor_foza napisała:
                            > Ściąganiu i śledzeniu nie da się zaprzeczyć, były takie momenty w życiu
                            Robrojk>a> i gdyby ich nie było, nie było by też Robrojka, ale są to te wyjątki
                            które> potwierdzają regułę, więc nie odwracaj kota ogonem i tak sobie nie bimbaj

                            He?
                            Ja pisalam o jego obecnosci w Jezycjadzie i aktywnosci na pierwszym planie.
                            Z reklamacjami idz do Milosza i MM zarazem jak Ci Rojka nie starczy..

                            A Robrojek jak to Robrojek, mógłby być w pierwszej
                            > lidze Jeżycjadowych bohaterów, a obija się gdzieś po przedpokojach zawsze. :/

                            Jaka znowu pierwsza liga, taka sama z niego smetna firana o podlych myslach co i
                            z reszty kiedys pierwszorzednych bohaterow (Gaba, Geniusia, Mila itd).
                            I co to znaczy zawsze sie obija po przedpokojach? Prosze wyliczyc.
                            • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 19:00
                              Ja też z równolatkiem jestem w domu i nierealnym związkiem bym tego nie nazwała,
                              raczej wręcz przeciwnie ;) Ale wracając do Robrojka, lezbobimbo najwyraźniej nie
                              pałasz do niego sympatią, i szukasz dziury w całym, nie wiem ile wiesz o życiu i
                              miłości poza Jeżycjadą ;) ale generalnie jak się człowiek zakocha, to myśli
                              bardziej o tej osobie w której się zakochał niż o np. własnej córce. Gdyby było
                              inaczej, to chyba wtedy można by mówić o nierealności. No i Robrojek tu też się
                              spełnia w roli faceta prawdziwego. Swoją drogą nie znam faceta który lubi i umie
                              rozmawiać z dorastającymi dziewczynkami, i myślę że po to są matki, a skoro
                              Robrojek był samotnym ojcem, to nie ma się co dziwić problemom jego córki. Tak
                              mi się wydaje przynajmniej. Możesz uważać Robrojka za kogo chcesz, ale co byś
                              nie myślał/a dla mnie, i jak widać nie tylko, jest on wspaniałym przykładem tego
                              jaki powinien być mężczyzna i ojciec. :) I bohater książki, którą by się chętnie
                              przeczytało, a już zwłaszcza do cholery latem!! :)
                              • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 19:17
                                meet_amor_foza napisała:

                                ) ale generalnie jak się człowiek zakocha, to myśli
                                > bardziej o tej osobie w której się zakochał niż o np. własnej córce. Gdyby było
                                > inaczej, to chyba wtedy można by mówić o nierealności. No i Robrojek tu też się
                                > spełnia w roli faceta prawdziwego. Swoją drogą nie znam faceta który lubi i umi
                                > e
                                > rozmawiać z dorastającymi dziewczynkami,
                                Trochę przesadzasz pisząc o tej nierealności to raz a dwa ja lubię rozmawiać z
                                dorastającymi dziewczynami - chodzi mi o córkę gwoli ścisłości :-))) - ale też
                                wiem że mimo najlepszych checi nie bardzo potrafię i nic na to nie poradzę.
                                A poza tym zaś całkiem już teoretycznie - gdybym został teraz sam z córką to nie
                                potrafiłbym zakochać nie myśląc o córce - tak po prostu jest i już. Dla mnie
                                facet który w takim przypadku myśli tylko i wyłącznie o sobie to nie jest facet
                                tylko (....) li i jedynie.

                              • lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 00:33
                                Jaki wspanialy mezczyzna ani razu nie zajaknie sie nawet mysla o swej tragicznie
                                zmarlej zonie? Tylko placze nad corka, ze tak samo brzydka jak on, oraz mysli o
                                bylej milosci z liceum. A to wszystko przez to, ze jakims cudem wspolnik go
                                oszukal. Potem mysli o nowej damie i dalej go corka nie obchodzi ani jej
                                pierwsza milosc i pierwszy zwiazek.
                                Za to bardziej sie przejmuje Laura, corka Gaby, poniewaz samotna smie sobie
                                jezdzic po Toruniu, czyli wyrwala sie najwidoczniej rodzinie spod klosza
                                kuchennego i o zgrozo, w antykwariacie Seneke sprzedaje! To juz musi byc bardzo
                                zle!

                                Przez cala Jezycjade nie poznajemy imienia Mlodej Flecistki i ani razu wzor
                                meskosci nie pomysli n.p. szkoda, ze ukochana (tu wpisac imie) zginela, ale
                                przeciez Bella jest do niej podobna czy cos w tym stylu, i to go pociesza albo
                                jeszcze bardziej zamula. Kurde, juz nawet ten mrukliwy kloc, czyli wozny
                                Jankowiak bardziej mysli o zmarlej zonie :/

                                W ogole po co Rojek musial wracac do Poznania, skoro Bella i on mieli zycie i
                                rodzine w Lodzi? Odebral corce wszystko, co dotad znala, bo go wspolnik oszukal?
                                To powinien ciagac tego wspolnika po sadach, a nie wywozic corke i siebie w dal
                                (od grobu Nieznanej Flecistki rowniez) aby nastepnie mieszkac za darmo na lasce
                                Majchrzakow i lizac rany w budce optykanej styropianem. Po chorere?
                                W dodatku jak tu doliczylismy, Rojek stal sie ojcem Belli w wieku lat 17,
                                zapewne po kryjomu z Flecistka, kiedy jednoczesnie chodzil z Aniella i udzielal
                                sie w ESD oraz czytal przyszlej zonie ze swinka bajki dla ukojenia. No cyrk na
                                kolkach normalnie i opera mydlana.

                                MM z wesolego kiedys i pomocnego i przejmujacego sie etyka (n.p. ludozerstwa;)
                                chlopaka zrobila nieskladna i rozlazaca sie w szwach telenowele. A wszystko
                                tylko po to, aby Rojek mogl znowu byc najlepsza kolezanka Gaby.. i jeszcze zeby
                                go wzenic w Nutrie (chow wsobny w Borejkow najlepsza nagroda po latach).
                                Juz nie mogla MM wymyslic kogokolwiek innego na lup Nutrii? Jakiegos bohatera,
                                dojrzalego, ale calkiem nieznanego (jak Naszpana)? Nie, musiala, musiala
                                popelnic telenowele, wywlec z przeszlosci sympatycznego chlopaka i przemielic go
                                przez maszynke smetnofiranowa niczem suszona myszke.

                                Ja sie domyslam, ze zapewne Rojek w zarysach ;) jako smutowaty ale za to wierny,
                                zapewniajacy cisze, spokoj i stabilnosc wydaje sie bardzo pociagajacy dla osob
                                potrzebujacych takiej idyllicznej przystani - zwlaszcza w porownaniu do
                                psychopaty Nerwosola, ale sama MM niszczy jego prawosc, sumiennosc i inne
                                krysztalowe zalety tymi przykrymi monologami wewnetrznymi i cala telenowelowa
                                otoczka. Tak samo jak popsula dobra kiedys Gabe, Mile i innych sympatycznych
                                bohaterow.
                                • the_dzidka Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 11:57
                                  > Jaki wspanialy mezczyzna ani razu nie zajaknie sie nawet mysla o
                                  swej tragiczni
                                  > e
                                  > zmarlej zonie?

                                  Nie bądź niesprawiedliwa, zająkał się, i myślą, i mową.
                                • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 12:28
                                  Interpretacja postaci bardzo ciekawa ale z kilkoma punktami trudno się zgodzić.
                                  No cóż faceci zarówno ci wspaniali jak i przecietni reagują bardzo różnie. Też
                                  nie umiałbym zbytnio rozmawiać o tragicznie zmarłych bliskich i nie umiem bo juz
                                  przeszedłem coś takiego. Czy płacze nad corką że jest brzydka? - chyba az tak
                                  żle nie jest po prostu patrzy na problem z męskiego punktu widzenia.
                                  No a to że przejął się Laurą - to trochę dziwny zarzut. Gdybym spotkał w obcym
                                  mieście córkę bardzo bliskich znajomych i mając jeszcze świadomość że mają z nią
                                  kłopoty wychowawcze to też bym się zainteresował co robi. Lepiej udawać że się
                                  nie widzi i nie zainteresować się? Dla mnie dziwna postawa.
                                  Jakos nie widać żeby oceniał Laurę aże swoją postawą daje do zrozumienia co
                                  myśli? - to też chyba nie jest dziwne bo też jest ojcem.
                                  Faktem jest że zgadzam się z tym co umknęło jakoś wcześniej dla mnie - fakt
                                  zostania ojcem w tak mlodym wieku jest ewidentnym niedopatrzeniem MM no i kłóci
                                  się z całą resztą - może dlatego tak dziwnie cicho o zmarłej żonie? - tak jakby
                                  MM nie wiedziała jak rozplątać ten węzeł który stworzyła?
                                  Ze ucieka z miasta które dla niego stało się symbolem tego co niedobre i wraca
                                  do miejsca z którym związane są dobre wspomnienia? - też za bardzo sie nie
                                  dziwię tym bardziej jest jeszcze coś takiego jak męska duma. Zgodzę się że
                                  czasem jest ona niepotrzebna ale jest i pewnie ona nie pozwoliła na pozostanie w
                                  miejscu które stało się symbolem klęski życiowej i zawodowej.
                                  Staram się myśleć jak bym zachował sie na miejscu Roberta - i coś mi się wydaje
                                  że wielu różnic nie byłoby przynajmniej jeżeli chodzi o pracę - pomijam kwestie
                                  romansowe.
                                  Ale no cóż też bywam sentymentalny choć nie smętny. W każdym bądż razie nie
                                  tylko same przywary są widoczne w postaci Robrojka dorosłego - choć z ta
                                  Flecistką to faktycznie trochę tak nie za bardzo wyszło i ociera sie o telenowelę.
                                • croyance Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 18:29
                                  A swija droga, Naszpan by do Nutrii pasowal, i mam nadzieje, ze beda
                                  mieli romans. Kto uwaza, ze Nutria nie jest zdolna do romansu z facetem
                                  Laury?
                                  • jamniczysko Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 19:05
                                    Eeeeeeeeeee... Nutria i Naszpan zapadną tylko w głęboką, piękną
                                    przyjaźń, a Laura i tak będzie im robiła sceny zazdrości.
                                    • wushum Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 22:58
                                      Tak jest - Nutria się ucieszy, że Laura ma za mężula takiego
                                      męczennika jak Gaba, będzie z nim odczuwać to porozumienie
                                      dusz "ponad" poziomy wylatujące. Ta wspólna miłość do Mickiewicza i
                                      Mozarta lepiej od betonu scala, no i bodaj kolega po fachu i taki
                                      wzniosło-obolały/sam mniut/. Jego męczennicza mina będzie jej się
                                      kojarzyła albo z siostrą, albo z Robroyem o smętnem obliczu -
                                      słowem, same ciepłe siostrzane odczucia:)
                                      Yyyy słodycz budyniowa z soczkiem
                                      • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 06.07.09, 23:37
                                        Smakowity opis:-))) Romans budyniowy - a tak swoją drogą zaborczość Laury może
                                        spowodować iż znękany małzonek może szukać zrozumienia u ciotki znużonej
                                        starszym mężem - no i budyń może zmienić się w całkiem inną potrawę tym bardziej
                                        że biedna Nutria może znowu czuć się żle otoczona wszechogarniającą opieką i dla
                                        zaakcentowania własne odrębności wdać się w romans a temu ani Mickiewicz ani
                                        Mozart nie przeszkadza a wręcz przeciwnie - taak oj młodości :-)))
                                      • lezbobimbo Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 01:19
                                        Wushus kochana, czy ja dobrze czuje, czy Ci sie rodzi nastepny fanfik?
                                        Zafikaj nam kochana turboromans Nutrii z Naszpanem, badz tak dobra :D

                                        pi.es. co tutaj tyle nowych pacynek nagle? :D
                                        • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 14:12
                                          Przepraszamy serdecznie, bo my nie Wushum, więc nawet nie próbujemy się
                                          podpinać. Ale ten wątek tak nas zainspirował, że po prostu różne rzeczy jak żywe
                                          stanęły nam przed oczyma i chwyciłyśmy za klawiaturę. Jak w nas nie będziecie
                                          rzucać butami, to popiszemy sobie jeszcze, bo mamy już w głowie monolog
                                          wewnętrzny Nutrii.

                                          A tak mógłby wyglądać początek:

                                          Ależ piękny wieczór. Po kilku deszczowych i zimnych dniach wreszcie delikatne
                                          majowe ciepło. Liście i trawniki nie zdążyły się jeszcze zakurzyć. Rozproszone
                                          słoneczne światło nadawało wszystkiemu lekko nierealny rys, jak to często bywa o
                                          zachodzie.
                                          Laura wracała z koncertu. Trochę się wszystko przeciągnęło, nie spodziewała się,
                                          że będzie tyle razy wywoływana na bis. A potem jeszcze ta rozmowa. Propozycja
                                          związania się na stałe z Operą Poznańską. No tak, to by już było coś.
                                          Przynajmniej na początek. Gdzieś tam niejasno zwidywała jej się scena
                                          Metropolitan Opera, którą do tej pory znała tylko z ekranu.
                                          W rozmarzeniu, zamyślona, powolutku zmierzała do starej kamieniczki przy
                                          Roosevelta i dopiero otwierając drzwi mieszkania przypomniała sobie, że Adam
                                          miał tu po nią wpaść... Zerknęła na zegarek. No tak, półtorej godziny temu.
                                          Westchnęła w duchu. Znowu nic nie powie, tylko będzie patrzył z niemym wyrzutem.
                                          Ostatnio ta ich mowa spojrzeń jakoś podejrzanie często zawierała inne treści niż
                                          na początku. Nadal rozumieli się bez słów, tylko że teraz jednak wolała udawać,
                                          że nie rozumie tego, co widzi w jego oczach. W końcu nie ma piętnastu lat, nie
                                          może się ciągle czuć, jakby nie dorastała do jego wymagań. Ech...
                                          Nadal zanurzona we własnych myślach szła wolno korytarzykiem w stronę kuchni,
                                          kiedy dotarło do niej, co stamtąd słyszy. Zatrzymała się zaintrygowana.
                                          - ... kiedy Laura... - O! To był Adam! Ciekawe, co też ma o niej do powiedzenia.
                                          Postąpiła jeszcze krok bliżej, starając się, żeby nie było jej widać z kuchni.
                                          Pewnie rozmawia z mamą. Dziadkowie są nad morzem, w sanatorium, Grześ w pracy,
                                          cudowne dziecko Ignaś w szkole...
                                          - Na początku wszystko wydawało się takie proste.
                                          Chwila milczenia.
                                          - Nie rozumiem, czemu tak zwleka ze ślubem. - O, nutka zniecierpliwienia,
                                          ciekawe, przy niej nigdy nie przybierał tego tonu. - Wiesz, dzieci, jasne, że
                                          się jej nie spieszy. Ale przecież mielibyśmy gdzie mieszkać, ojciec byłby
                                          szczęśliwy, że nie jest sam. Teraz mamy już nie ma, widać, jak bardzo go to
                                          załamało. Wydawało mi się, że dobrze się z Laurą rozumieją. Hm, czasem nawet
                                          byłem trochę zazdrosny, bo wydawało mi się, że lepiej niż ze mną. Ale mimo to
                                          wcale nie chce się stąd wyprowadzić. Tego też nie pojmuję - tyle razy
                                          wspominała, że trudno tu znaleźć warunki do śpiewu, że wszyscy jej
                                          przeszkadzają. Na wsi miałaby spokój, byłoby nawet miejsce na wstawienie
                                          fortepianu...
                                          Znowu zapadło milczenie. Dziwne, że mama tego nie komentuje. Przecież zawsze ma
                                          coś do powiedzenia na jej temat.
                                          - Laura zawsze była taka przekorna.
                                          Nie do wiary! To nie mama, to niepewny głos Nutrii!
                                          - Zawsze chciała czegoś innego, niż mogła dostać. - Lekkie wahanie - Z Wolfim
                                          było to samo. Zależało jej na czymś, dopóki to było poza jej zasięgiem. A potem
                                          zmieniała zdanie. Też myślałam, że się zmieniła, ale wiesz, ja nie mam z nią
                                          zbyt dobrego kontaktu. Kiedyś nawet się jej trochę bałam.
                                          - Ty? - Autentyczne zdziwienie. - Chociaż... No tak, rozumiem... Rety! To już
                                          ósma! Nie myślałem, że tak późno. Tak się dobrze z tobą rozmawiało, że nie
                                          zauważyłem. - O, a teraz autentyczna przyjemność i sporo ciepła w głosie. Kiedy
                                          ostatnio to słyszała? - Nie będę dłużej czekał, Laura miała być prawie dwie
                                          godziny temu. Mogła chociaż wysłać smsa. Ech... - A teraz co? Znużenie? Ładnie,
                                          ładnie. Co za dwulicowy gad!
                                          Trzasnęło odsuwane krzesło. Laura na paluszkach wycofała się za regały. Jej
                                          ciotka wyszła z kuchni razem z Adamem, odprowadzając go do drzwi. Już z ręką na
                                          klamce odwrócił się do Natalii.
                                          - Zostajesz?
                                          - Tak, muszę poczekać na Gabę.
                                          - Słuchaj, a może... Jutro sobota, ale Laura już mnie uprzedziła, że do wieczora
                                          ma zajęcia w domu kultury. Wybrałabyś się za miasto? Moglibyśmy się trochę
                                          oderwać. No i nie skończyliśmy się jeszcze kłócić o to nowe opracowanie.
                                          Przyznam, że zapomniałem, jak mogą wciągnąć "Kazania świętokrzyskie".
                                          Matko! "Kazania świętokrzyskie"! Laura przewróciła oczyma.
                                          - Ja... Nie wiem... Ale... - Cioteczka się waha, jak zwykle zresztą. O, cóż to,
                                          radość i nagłe zdecydowanie? - Tak, tak. Świetny pomysł! I tak nie mam nic
                                          innego do roboty. Robert z dziećmi są w Łodzi.
                                          - To wpadnę po ciebie o dziewiątej. Dziękuję!
                                          Laura wyglądająca ukradkiem zza regału zobaczyła, jak jej własny narzeczony z
                                          rozradowaną miną bierze jej własną ciotkę za ręce i przez długą chwilę patrzy
                                          jej w oczy. Oparła się o ścianę. Trzasnęły zamykane drzwi.
                                          • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 14:24
                                            skrzydlate.bobry napisała:

                                            > Laura wyglądająca ukradkiem zza regału zobaczyła, jak jej własny narzeczony z
                                            > rozradowaną miną bierze jej własną ciotkę za ręce i przez długą chwilę patrzy
                                            > jej w oczy. Oparła się o ścianę. Trzasnęły zamykane drzwi.

                                            Jak to młodzież teraz mówi? Szacun !:_)))
                                            Cóż za z lekka diaboliczny pomysł - Naszpan i Nutria - to teraz poproszę o opis
                                            sobotniej wycieczki wraz z szczegółami - :-))
                                          • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 20:34
                                            Nie rzucacie butami, to dam dwa następne kawałki.

                                            Natalia zdecydowała się iść do domu piechotą. Zazwyczaj się spieszyła do domu,
                                            do dzieci, do swoich obowiązków, zresztą - wcale nie tak często bywała na
                                            Roosevelta sama, bez Roberta i córek, a wtedy jeździli samochodem. W pozostałych
                                            przypadkach łapała tramwaj, wolała ten układ, niż kupno drugiego samochodu,
                                            chociaż miała już prawo jazdy. Teraz szła sobie wolniutko i zastanawiała się nad
                                            tym, ile przyjemności jej to sprawia. Miasto wcale nie było ciche, na ulicach
                                            nadal pełno samochodów, na chodnikach ludzie, ale cały ten ruch zdecydowanie
                                            różnił się od popołudniowych godzin szczytu. Wtedy wszyscy gdzieś gonią, czuje
                                            się pośpiech i chaos. Tego wieczoru było inaczej. Wolnym krokiem szła wzdłuż
                                            ulicy, po prawej mijając park, i zastanawiała się, czemu ostatnio tak rzadko
                                            miała czas dla siebie - ot, choćby po to, żeby tak spokojnie sobie pospacerować.
                                            Czy jest złą matką? Nie chciała jechać z Robertem i córkami do Łodzi. Wymówiła
                                            się zajęciami na uczelni. Tak naprawdę mogła je bez problemu przełożyć, ale...
                                            No właśnie. W Łodzi było tyle rzeczy, które oddalały ją od Roberta. Nie chodziło
                                            tylko o to, że miała słaby kontakt z Bellą, a ta ze swoim Przeszczepem - Natalia
                                            ciągle miała problemy z zapamiętaniem jego imienia - mieszkała od kilku lat
                                            właśnie w Łodzi. Niby wszystko było w porządku, ale właściwie od początku Nutria
                                            czuła się przy Belli raczej jak młodsza siostra. Bella była taka zaradna. A
                                            przecież powinno być odwrotnie, to Natalia powinna być dla Belli oparciem, nie -
                                            zastąpić jej matkę, to niemożliwe, ale jakoś... No jakoś inaczej powinno się
                                            między nimi ułożyć. Tymczasem popadała w coraz większe kompleksy i wydawało jej
                                            się, że Bella czasem, kiedy nikt nie widzi, patrzy na nią z wyższością i lekkim
                                            politowaniem. Ba, ostatnio nawet u Nory zauważyła podobne spojrzenie. Nie lubiła
                                            wizyt w Łodzi. Poza tym zawsze bardzo nieswojo się czuła, kiedy stali nad grobem
                                            pierwszej żony Roberta. On zresztą też zazwyczaj przez jakiś czas potem chodził
                                            zamyślony i nieswój. Nie spodziewała się, że to akurat będzie takie trudne, że
                                            nie będą umieli rozmawiać o tym okresie z jego życia, kiedy dostał kosza od
                                            Anieli, wyjechał, urodziła się Bella. Znała te wszystkie fakty, a mimo to Robert
                                            z tego okresu był dla niej zagadką. Ona zresztą też niechętnie mówiła o
                                            niektórych rzeczach ze swojej przeszłości. Na przykład oboje starannie omijali
                                            temat Filipa. Przygryzła wargę. No tak - ona starała się o nim nawet nie myśleć.
                                            Ciekawe, czemu właśnie dziś jej się przypomniał.

                                            Na ławce nieco w głębi parku z dużym zapałem całowała się jakaś para. Natalia
                                            zarejestrowała to kątem oka, najpierw reagując instynktownie skrępowaniem i
                                            lekkim niesmakiem - skojarzyło jej się to właśnie z wybuchami uczuć Nerwusa,
                                            który nigdy za bardzo nie krępował się publicznością. Po chwili jednak aż
                                            zwolniła kroku, bo uświadomiła sobie, że jej tego brak. Może nie publicznych
                                            wybuchów, ale chociaż od czasu do czasu jakiegoś niewielkiego fajerwerku. Nie
                                            powinna być niesprawiedliwa wobec męża. Robert pod wieloma względami był
                                            wzorowy, na płaszczyźnie duchowej było im razem dobrze, spokojnie i miło, na,
                                            hm, tej innej płaszczyźnie niby też, ale... trochę nudno? Dziwne, długo w ogóle
                                            nie zwracała na to uwagi. Po Filipie czuła się przy Robercie tak, jakby znalazła
                                            swoją bezpieczną przystań, urodziły się dzieci, ale już od jakiegoś czasu coś
                                            nie dawało jej spokoju, chociaż nie potrafiła rozpoznać tego uczucia. Rdzewiała.
                                            A przecież nie miała jeszcze czterdziestki.

                                            Para na ławce oderwała się od siebie i Natalia rozpoznała znajomy profil. Nawet
                                            nie zdawała sobie sprawy, że się zatrzymała i że na nich patrzy. Z błyskiem
                                            humoru, który zaskoczył ją samą, pomyślała, że ktoś wreszcie znalazł niezawodny
                                            sposób na zahamowanie słowotoku Piotra Żeromskiego - Nutria nie miała nigdy
                                            problemów z odróżnieniem bliźniaków. Ciekawe, któż jest tym pomysłowym
                                            dziewczęciem - nie wygląda na siostrę Fryderyka. Piotrek uniósł głowę i Natalia
                                            spłoszona ruszyła z miejsca, bojąc się, że mogłaby zostać posądzona o podglądanie.
                                            Tak. Monotonia. Dopóki dziewczynki były małe, nie miała nawet czasu się nad tym
                                            zastanawiać. Czy resztę życia też ma tak spędzić? W tej... rutynie? Ale skąd ta
                                            myśl o Filipie? Przecież bynajmniej za nim nie tęskniła...
                                            Dzwonek! Zgrzyt! Pisk hamulców! Stanęła jak wryta, rozglądając się
                                            nieprzytomnie. Z tramwaju wyglądał rozwścieczony motorniczy.
                                            - Ślepa?! Ledwo wyhamowałem!
                                            Pasażerowie z potępiającymi minami wyglądali przez okna, ktoś jeszcze zbierał
                                            się z podłogi, motorniczy się pieklił.
                                            - Przepraszam, przepraszam. Ja nie widziałam, ja myślałam... - Natalia cała
                                            czerwona próbowała uspokoić motorniczego, jednocześnie schodząc z torów.
                                            - Myślałaś?! Głupia baba! - Wrzasnął motorniczy na pożegnanie i ruszył.
                                            Natalia wycofała się na chodnik. Wszystko, o czym przedtem myślała, wyleciało
                                            jej z głowy. Z poczuciem przykrości, niemożebnie zdenerwowana ruszyła szybkim
                                            krokiem do domu.
                                          • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 20:38
                                            I jeszcze jeden kawałeczek o niczym dla rozkręcenia akcji.

                                            - Mamuś, będzie ci dziś potrzebny samochód?
                                            Laura przysiadła przy stole w kuchni, otwierając kubeczek twarożku. Gabrysia
                                            odwróciła się w jej stronę.
                                            - Nie, przecież wiesz, że od wypadku nie jeżdżę. A o co chodzi? Przecież zawsze
                                            twierdziłaś, że samochody to zło wszelakie.

                                            Uch, znowu. To badawcze spojrzenie. Że też nic nie można załatwić tak po prostu.
                                            - No tak, ale czasem rzeczywiście może się przydać. Chciałabym po koncercie
                                            pojechać do Kostrzyna, a wiesz, jak tam jest z autobusami. Pojechałabym prosto z
                                            domu kultury, nie będę na obiedzie.
                                            - Adam nie może cię zabrać?
                                            - A nie, nie, on musi jechać wcześniej.
                                            - Dobrze, jasne, weź - mama z roztargnieniem zaczęła się rozglądać za
                                            kluczykami. - Tylko uważaj na siebie.
                                            - Oj, mamo. Są na szafce przy drzwiach. Kluczyki. Nie martw się, nic mi się nie
                                            stanie.
                                            Gaba westchnęła.
                                            - Nie wzdychaj tak ciężko, daj, dokończę te kanapki.
                                            - Coś ci się stało?
                                            - Rety, znów to zdziwienie. Czasem i ja miewam ludzkie odruchy.

                                            Laura zaśmiała się trochę wymuszenie, zabrała Gabrysi nóż i zaczęła smarować
                                            chleb masłem. Trzeba jeszcze tylko przetrwać te podejrzliwe spojrzenia przy
                                            śniadaniu...

                                            Parę minut po ósmej zbiegła do samochodu. Zanim ruszyła, zadzwoniła do domu
                                            kultury, żeby powiedzieć, że ma gorączkę i ogólnie fatalnie się czuje. Potem
                                            wzięła głęboki wdech i zapaliła silnik. Okropność. Nie cierpiała siebie za to,
                                            że na początku tak się uganiała za Adamem. Jak jakaś gimnazjalistka po prostu,
                                            zupełnie to niepoważne. A teraz - proszę - znowu się będzie uganiać. Ale tak
                                            tego nie zostawi, o nie, mowy nie ma.

                                            Zatrzymała się koło domu Nutrii [pyt. autorki - gdzie i w jakich okolicznościach
                                            przyrody mieszkali Rojkowie?] - na tyle blisko, żeby rozpoznać samochód Adama, i
                                            na tyle daleko, żeby jej nikt nie zauważył, i czekała. Niedługo. Jest! Jest ten
                                            lis farbowany! No, droga ciocia musiała być już przygotowana, bo zbiegła w dwie
                                            minuty po tym, jak Adam zadzwonił domofonem. Wyprostowana, roześmiana, jakaś
                                            taka inna niż ostatnimi czasy. Widywało się ją raczej trochę zamyśloną, lekko
                                            kurczącą się w sobie - może to dlatego, żeby nie było widać, jaki Robrojek jest
                                            niski? A tu proszę, proszę, niczego sobie, chociaż ma prawie czterdziestkę. Ale
                                            skupmy się, trzeba jechać za nimi w rozsądnej odległości.
                                            Ciekawe, nie ruszyli na Kostrzyn. Hm, hm, zastanówmy się, dokąd mogą jechać? Z
                                            nią, Laurą, nigdy dotąd się nie wybrał w tym kierunku. No dobrze, trzeba się
                                            przyznać, że w ogóle nie bardzo się chciało jeździć na podmiejskie wycieczki. To
                                            druga z kochanych cioteczek uwielbia się babrać w ziemi i taplać w błocie. Ona,
                                            Laura, do tej pory pamięta, jakich przyjemności potrafią dostarczyć komary. Lasy
                                            i bagna to nie dla niej. Dokąd to jedziemy? Na Szamotuły? Czyżby Puszcza
                                            Notecka? Brrr... Romantycy z ich kazaniami świętokrzyskimi. Zachichotała w duchu.

                                            Minęli Szamotuły i kierowali się na Obrzycko, kiedy Laura nie wierząc własnym
                                            oczom zauważyła, że macha na nią drogówka. A przecież jechała nie więcej niż
                                            osiemdziesiąt! Co jest?! Jasny szlag!
                                            - Przecież nie jadę za szybko! - Otworzyła szybę i zaprotestowała, zanim
                                            policjant zdążył się odezwać. Młody funkcjonariusz uśmiechnął się na to lekko
                                            kpiąco i znacząco popatrzył jej w oczy.
                                            - A światła?
                                            Aż sapnęła. Znowu!

                                            Zanim porzuciła panów z drogówki, którzy ewidentnie nastawili się na chwilę
                                            żartów z młodą dziewczyną, samochodu Adama oczywiście nie było już widać.
                                            Mandatu, rzecz jasna, jej nie wypisano, ma się w końcu po coś ten urok osobisty,
                                            ale trzeba było wysłuchać swoje, a tymczasem wszystko w niej aż kipiało z
                                            wściekłości. Dojechała do Obrzycka, tym razem przekraczając prędkość, i stanęła
                                            niezdecydowana, co dalej. Trzeba będzie pojeździć po okolicznych drogach, może
                                            jednak zauważy gdzieś samochód. Wyskoczyła tylko na chwilę, żeby kupić wodę
                                            mineralną, po czym jak prawdziwy tygrys ruszyła na zwiady.


                                            Sceny pożądane przez Andrzeja w następnym odcinku, chyba że jednak ktoś rzuci
                                            butem i mnie pogoni.
                                            • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:02
                                              skrzydlate.bobry napisała:

                                              , po czym jak prawdziwy tygrys ruszyła na zwiady.
                                              >
                                              Jako wierny czytelnik oświadczam ze spać nie będę mógł czekając na następny
                                              odcinek - a w nocy wyobraznia figle potrafi płatać:-)))
                                            • aganoreg Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:06
                                              skrzydlate.bobry napisała:


                                              > Sceny pożądane przez Andrzeja w następnym odcinku, chyba że jednak ktoś rzuci
                                              > butem i mnie pogoni.

                                              Rzucam butem! Niekoniecznie dla owych scen, ale pisz dalej! Swietne!
                                            • alitzja Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:47
                                              Bobry! Piszcie! Mam tylko jedną nieśmiałą uwagę - Natalia nie ma
                                              córek (no chyba, że się dorobiła na jakimś Cyprze czy innej
                                              Copacabanie), ma synów li i jedynie - Szymka i Andrzeja, o ile
                                              pamiętam.
                                              • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 31.07.09, 22:56
                                                alitzja napisała:

                                                > Bobry! Piszcie! Mam tylko jedną nieśmiałą uwagę - Natalia nie ma
                                                > córek (no chyba, że się dorobiła na jakimś Cyprze czy innej
                                                > Copacabanie), ma synów li i jedynie - Szymka i Andrzeja, o ile
                                                > pamiętam.

                                                Ale wpadka! Przepraszam, przepraszam! Niech mnie to ktoś wyedytuje! Jak trzeba,
                                                to mogę jakieś samobiczowanie jelitkiem uskutecznić. Przyznaję, że trochę mi się
                                                to potomstwo drugoplanowe miesza, chociaż Jeżycjadę czytałam całkiem niedawno od
                                                deski do deski, żeby się jakoś na forum odnaleźć. Faktycznie - Nora przecież
                                                jest Górska.

                                                To teraz jeszcze dodam, że pewnie następny odcinek będzie w poniedziałek, bom
                                                już nieco senna, a nie atmosfery senności nam tu potrzeba, nieprawda. Trochę się
                                                martwię, co przez ten czas zdąży sobie Andrzej wyobrazić. W końcu to jest forum
                                                bez ograniczeń wiekowych i zajrzeć mogą nawet niewinne lilije, a my tu i tak
                                                stąpamy po nader niepewnym gruncie zdrad i romansów.
                                                • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:40
                                                  W końcu poniedziałek przeciągnął się do soboty. Okropność. Na dodatek okazało
                                                  się, że te pierwsze kawałki napisałam z koszmarnymi błędami i nielogicznościami,
                                                  ale z rozpędu i bez zastanowienia, a następne wcale nie chciały wyjść. Ale słowo
                                                  się rzekło, lecą (a na koniec będzie komentarz):

                                                  To nie była ich pierwsze spotkanie sam na sam. Kilka miesięcy temu – już będąc
                                                  sobie oficjalnie przedstawieni na gruncie rodzinnym - wpadli na siebie w
                                                  uniwersyteckiej bibliotece i przy kawie odkryli, jak świetnie im się ze sobą
                                                  dyskutuje o literaturze. Umówili się na następną kawę w tym samym miejscu
                                                  tydzień później i południowe rozmowy przy kawie w każdą środę powoli weszły im w
                                                  zwyczaj. Naturalną koleją rzeczy w pewnym momencie zaczęli schodzić w rozmowach
                                                  również na tematy bardziej osobiste niż poglądy na postawy romantyków czy
                                                  krytyka nowości literackich. Najczęściej – ze względu na zainteresowania Adama –
                                                  rozmawiali o Laurze, oboje przy tym starając się zachować jak najbardziej
                                                  lojalnie wobec siostrzenicy i narzeczonej, choć Adam z trudem znosił odkrycia na
                                                  temat charakteru damy serca. Nie było jednak nic złego w tych rozmowach, Natalia
                                                  też zresztą opowiadała czasem o swoim małżeństwie, o synach – było o czym mówić,
                                                  a Adam okazał się wdzięcznym słuchaczem. Z jednej strony chłonął opisy
                                                  rodzinnego ciepełka, z drugiej – mogła mu opowiedzieć o swoich niepokojach,
                                                  troskach, niepewności. Roberta to zawsze martwiło, natychmiast starał się coś
                                                  zrobić, żeby te troski przegnać, albo chodził stropiony, że ona mimo wszystko
                                                  sobie nie radzi. Widziała to w jego spojrzeniu. A przecież to nie były żadne
                                                  poważne zmartwienia – ot, po prostu, ona nie umiała iść przez życie
                                                  bezrefleksyjnie, a myślenie, wbrew temu, co mówią, boli. Nie, nie, to nie
                                                  znaczy, że Robert był bezrefleksyjny, skądże. Tylko chyba miał nadzieję, że ona
                                                  się kiedyś pozbędzie tych swoich wiecznych wahań. Zresztą – ostatnio nawet na to
                                                  było mało czasu, po kilku latach bez większych zmartwień nadszedł kryzys i
                                                  okazało się, że trzeba poświęcić więcej uwagi firmie, prawie co tydzień Robert
                                                  musiał spędzać dwa-trzy dni a to w Toruniu, a to we Wrocławiu, nie chciała mu
                                                  dodatkowo zawracać głowy.
                                                  Teraz cieszyła się przejażdżką – wyglądała przez okno samochodu i w milczeniu
                                                  chłonęła świeżą zieleń pól. Adam też się nie odzywał, skupiony na prowadzeniu.
                                                  Dawno nie była za miastem, poza odwiedzinami u Pulpy. Przyłapała się na ukłuciu
                                                  winy, że się tak cieszy. Jakby to było nie w porządku wobec rodziny. Nie zdążyła
                                                  się jednak skupić na tej myśli, bo Adam właśnie powiedział:
                                                  - Już prawie jesteśmy na miejscu.
                                                  Przed nimi była jakaś niewielka miejscowość i ściana lasu.
                                                  - Lubię tu przyjeżdżać. Pewnie każdy ma takie swoje ulubione miejsca. Myślałem,
                                                  że przywiozę tu Laurę, ale zawsze miała jakieś inne plany, kiedy jej to
                                                  proponowałem. Tak naprawdę to chyba nie bardzo lubi taką dzicz. I w ogóle - wieś.
                                                  Nutria zaśmiała się cicho.
                                                  - Prawda. Laura to chyba jednak mieszczuch.
                                                  Przejechali kawałek szosą przez las, potem wjechali w boczną drogę i zatrzymali
                                                  się. Adam zamknął samochód i poprowadził ścieżką, która wkrótce skończyła się
                                                  niewielka łączką i wspaniałym widokiem na jezioro.
                                                  - I już. Tylko świtezianek ani innych rusałek o tej porze nie zobaczymy. Trzeba
                                                  by poczekać do nocy.
                                                  - Aż tyle czasu nie mamy, ale czy na tej łące nie bywają południce?
                                                  - Dziękuję, wystarczy mi twoje towarzystwo. Chodź, pokażę ci taki kąt, gdzie
                                                  jest najwięcej ptaków.
                                                  Po drodze Nutria opowiadała o swoich zielnikach – dawnej, a obecnie zarzuconej
                                                  pasji.
                                                  - A co się z nimi dzieje teraz? - zapytał Adam.
                                                  - Nawet nie wiem - uśmiechnęła się. - Nie zabrałam ich przy przeprowadzce.
                                                  Pewnie dziewczynki wyrzuciły je na śmieci, kiedy sprzątały pokój. A kiedyś
                                                  wydawały mi się takie cenne. Zielniki, oczywiście, nie dziewczynki - zaśmiała
                                                  się, słysząc, co mówi. - To znaczy, dziewczynki też. To znaczy, one nadal są
                                                  ważne, tylko zielniki już nie.
                                                  Adam też się roześmiał z tego jej zaplątania.
                                                  - Tyle wiesz o roślinach, powinnaś kiedyś spotkać się z moim ojcem,
                                                  znaleźlibyście wspólny temat.
                                                  - O, perkozy! – cicho krzyknęła Natalia i zaraz zakryła usta dłonią. – Nie
                                                  powinniśmy tyle mówić.
                                                  Przysiedli na prowizorycznej ławeczce, która stała nad brzegiem, i przez długi
                                                  czas siedzieli w milczeniu, patrząc na jezioro i obserwując ptaki.
                                                  - Myślisz, że dobrze robię? - Adam przerwał ciszę. - Że Laura to... Że będzie ze
                                                  mną szczęśliwa? Ona ma taki silny charakter. Nie wiem, jak sobie z tym radzić,
                                                  kiedy już ją bliżej poznałem.
                                                  Natalia spojrzała na niego spłoszona. Właśnie myślała o tym, że Adam wydaje jej
                                                  się jednak zbyt delikatny jak na partnera Tygryska - takiego Tygryska, jakiego
                                                  ona znała, chociaż widziała, że siostrzenica przy swoim narzeczonym stara się
                                                  chociaż trochę chować pazurki. I o tym, że ona sama też jednak okazała się zbyt
                                                  słaba. Może nie dla samego Roberta, ale dla niego i reszty rodziny - trochę ją
                                                  to wszystko przerosło, czuła, że ona sama stale opiera się na Robercie, podczas
                                                  gdy powinna być oparciem dla innych.
                                                  - Ona... Ona się stara - powiedziała z wahaniem.
                                                  - Tak właśnie mi się wydaje. Że się stara, ale tak naprawdę wtedy nie jest sobą.
                                                  A kiedy jest sobą, to właśnie - zawiesił głos - no tak jak choćby wczoraj. Do
                                                  tej pory się nie odezwała. Próbowałem dzwonić, ale chyba ma wyłączony telefon.
                                                  Trudno mi w takich momentach uwierzyć, że się nie pomyliłem. Że naprawdę się
                                                  rozumiemy.
                                                  Natalia zadrżała.
                                                  - Oj, ja tu o sobie, a ty marzniesz. Masz gęsią skórkę - objął ją ramieniem i
                                                  pogładził po zmarzniętej ręce. Faktycznie, powinna była wziąć kurtkę. Jednak tu,
                                                  nad wodą było za chłodno tylko na T-shirt. Ale wcale nie zadrżała z zimna - ona
                                                  też wyczuwała to pęknięcie między Adamem a Laurą, kiedy przychodziło do słów. A
                                                  teraz siedziała wystraszona własną reakcją na jego dotyk. Na szczęście szybko
                                                  zabrał rękę i podniósł się gwałtownie.
                                                  - Mam w samochodzie bluzę. Chodźmy, weźmiemy przy okazji koszyk.
                                                  Natalia też wstała i ruszyli w stronę łączki, od której prowadziła ścieżka do
                                                  samochodu.
                                                  Spojrzała ukradkiem na Adama - na szczęście on wpatrywał się we własne buty.
                                                  Tak, jak mogła wcześniej tego nie zauważyć? On był uderzająco podobny do Filipa.
                                                  Tak jakby Filip w łagodnym wydaniu - jasne włosy, brak tego nerwowego rysu koło
                                                  ust, mocnej pionowej zmarszczki na czole. Pewnie to właśnie ją tknęło, kiedy
                                                  wczoraj żegnali się w drzwiach. I wtedy, kiedy wziął ją za ręce, i teraz, kiedy
                                                  ją objął, czuła ten dreszcz, który tak rzadko się zdarzał przy Robercie. Czy w
                                                  ogóle się zdarzał? Czy to na pewno jest niewinne przyjacielskie spotkanie?
                                                  - O, już - Adam otworzył bagażnik, wyciągnął bluzę, złożony koc, koszyk. -
                                                  Zakładaj, jeszcze trochę tu posiedzimy. Chyba że chcesz wracać? - spojrzał na
                                                  nią pytająco.
                                                  - Nie - potrząsnęła głową. Rety, nie będzie przecież uciekać. To tylko Adam,
                                                  narzeczony jej siostrzenicy. - Jeszcze nie, jeszcze zostańmy - uśmiechnęła się.
                                                  - Przecież nie będziemy wieźć ze sobą tego koszyka z powrotem. Tylko uważajmy na
                                                  wilki.
                                                  Poszli z powrotem na łąkę, na skraj jeziora. Adam postawił koszyk na trawie i
                                                  zaczął rozkładać koc.
                                                  - Wyjmiesz serwetę? Jest na wierzchu w koszyku.
                                                  Zajrzała do środka i wyciągnęła starannie złożoną serwetę. Podeszła, żeby mu ją
                                                  podać, i wtedy znowu wziął ją za ręce. Zastygła. On też. Żadno nie miało siły
                                                  odwrócić wzroku.
                                                  - Dlaczego tak jest? Dlaczego z tobą mi tak dobrze? - zapytał zupełnie
                                                  niespodziewanie.
                                                  Nie potrafiła nic odpowiedzieć, czuła tylko, że znowu się rumieni. Nawet uczucie
                                                  deja-vu - że przecież już przeżyła tę scenę - tylko przemknęło i znikło.
                                                  Adam postąpił krok naprzód.
                                                  - Nie powinniśmy...
                                                  - To nie w porządku...
                                                  Powiedzieli jednocześnie.
                                                • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:41
                                                  Laura zastygła z jedną nogą uniesioną w górę. Właśnie chciała wytrząsnąć jakiś
                                                  kamyk z buta, a potem zabrać się z powrotem do domu, a tu! Nie no, przecież to
                                                  niemożliwe! Ona nie może widzieć tego, co widzi! Przecież to jej ciotka! Jej
                                                  własna ciotka! Cholerna niezguła Natalia! Całuje! Się! Z jej! Własnym!
                                                  Narzeczonym! W pierwszym odruchu chciała wybiec zza krzaków i... No właśnie, i
                                                  co? Usiadła. Nawet najokropniejsza awantura, jaką mogłaby zrobić, nagle wydała
                                                  jej się zbyt skromna. Przecież ich nie potopi. Wyszarpnęła z kieszeni dżinsów
                                                  telefon i zaczęła szukać funkcji aparatu. Tak, zrobi im piękne zdjęcie i wyśle
                                                  Robertowi. Czuła, że chwyta ją histeryczny śmiech, a przecież nie chciała się
                                                  ujawniać. Na litość, przecież nie będzie się zachowywać jak Miągwa! Poza tym
                                                  tknęło ją coś w rodzaju współczucia - jednak mimo wszystko szanowała Robrojka.
                                                  Nie zasłużył sobie na to. Schowała telefon. Co zrobić? Spojrzała znowu w stronę
                                                  jeziora. Nie, to niewiarygodne. Ten człowiek... Ten człowiek... Przecież miał
                                                  być inny - uczciwy, przecież miał jej nie skrzywdzić. Nie mogła dłużej na to
                                                  patrzeć. Wstała i szybko wycofała się w stronę swojego samochodu. Tak, są tak
                                                  sobą zajęci, że mogłoby tędy przemaszerować stado dzików!

                                                  ***

                                                  Józef Pałys wracał właśnie z treningu. Niedaleko domu wciągnął koszulkę –
                                                  rodzina nie popierała chodzenia po mieście z gołym torsem, ale zgrzał się
                                                  strasznie, biegając za piłką. W końcu nikomu nic się nie stanie, jeśli przed
                                                  powrotem trochę wyschnie. O, cóż to? Opel cioci Gabrysi? Przecież ona nie
                                                  jeździ. Samochód zaparkował, ale przez bardzo długi czas nikt nie wysiadał.
                                                  Józinek zdążył dojść do drzwi kamienicy i postanowił jednak sprawdzić, co się
                                                  dzieje. W oplu siedziała kuzynka Laura z głową opartą o kierownicę. Szyba od
                                                  strony kierowcy była opuszczona.
                                                  - Hej, co jest? Zemdlałaś?
                                                  Laura gwałtownie podniosła głowę i spojrzała na niego tak, że na wszelki wypadek
                                                  odsunął się od drzwi. Uuu, płakała i to chyba długo. A akurat ona nie była
                                                  mazgajem, pod tym względem mogłaby być facetem. Czyli coś się stało.
                                                  - Odczep się. Chwili spokoju nie ma, nawet w samochodzie.
                                                  - Dobra – odwrócił się i już miał iść, w końcu nie będzie się pchał tam, gdzie
                                                  go nie chcą.
                                                  - Zaraz, słuchaj, weź kluczyki i oddaj mamie. Ja dziś wrócę późno.
                                                  Wyskoczyła z samochodu. Józef popatrzył na nią pytająco i wziął kluczyki.
                                                  - Coś przekazać? Na pewno będą pytać.
                                                  - Niech mnie wszyscy zostawią w spokoju. Rodzina! Ha! – zaśmiała się gorzko,
                                                  zarzuciła na ramię plecaczek i ruszyła szybkim krokiem w stronę Teatralki.

                                                  Godzinę później, kiedy od chodzenia w kółko po mieście rozbolały ją nogi,
                                                  wstąpiła do kawiarni na obrzeżach Starówki. W toalecie przemyła twarz, a potem
                                                  zamówiła kawę i - po chwili zastanowienia - również koniak. Zazwyczaj nie piła,
                                                  ale dziś i tak wszystko stało do góry nogami, więc co za różnica. Wyjęła telefon
                                                  i zaczęła bezmyślnie przeglądać książkę adresową. Potrzebowała z kimś
                                                  porozmawiać. Koniecznie. Żadnej bliskiej przyjaciółki. Mama? Przecież nie może
                                                  jej powiedzieć, że Natalia... Może Pyza? Nie. Zresztą – to i tak nie na telefon.
                                                  Wypiła koniak jednym łykiem.
                                                  - Kogo widzę, Laura?
                                                  Uniosła głowę. Przy jej stoliku stał uśmiechnięty i opalony Filip Bratek.
                                                  Wydoroślał, zaczął lekko siwieć na skroniach, ale chyba tylko na tym zyskał, nie
                                                  tracąc przy tym chłopięcego wdzięku.
                                                  - Jak zwykle świetnie wyglądasz, a ten mord w spojrzeniu tylko dodaje ci uroku.
                                                  Istna tygrysica. Można się przysiąść?
                                                  Nie czekając na odpowiedź usiadł przy jej stoliku. Już chciała zaprotestować,
                                                  ale... dlaczego nie? Przynajmniej na chwilę przestanie myśleć o tych... Właśnie.
                                                  Otrząsnęła się i przywołała na twarz uśmiech.
                                                  - Cóż za spotkanie. Co pan tu robi?
                                                  - A, mam w Poznaniu parę spraw do załatwienia – Zaśmiał się. – Polskie urzędy.
                                                  Przenoszę się do Stanów już na stałe. I chyba możemy sobie darować to „pan”.
                                                  Przywołał kelnerkę.
                                                  - Co dla ciebie? Jeszcze raz to samo?
                                                • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:42
                                                  OSTRZEŻENIE! Niewinne lelije uprasza się o nieczytanie! Fragment zawiera scenę
                                                  łóżkową. W razie potrzeby moderatora uprasza się o cenzurę i ostre zruganie autorki.


                                                  Laura obudziła się. Przez chwilę leżała z zamkniętymi oczyma. Coś było nie tak.
                                                  Czuła się dziwnie obolała. Zaraz, gdzie jest piżama? Nie?! Gwałtownym ruchem
                                                  odwróciła głowę i otworzyła oczy. Obok uśmiechnięty i zadowolony leżał Filip
                                                  Bratek, opierając się na łokciu. W poczuciu paniki naciągnęła koc pod brodę. W
                                                  ułamku sekundy przypomniała sobie przebieg wczorajszego dnia. I części nocy.
                                                  Filip nachylił się, odgarnął jej włosy z twarzy i pocałował w ucho.
                                                  - Dzień dobry. Nie myłem jeszcze zębów. Nie chciałem cię obudzić.
                                                  Wyglądał, jakby miał ochotę parsknąć śmiechem.
                                                  - Spokojnie, oddychaj, za chwilę się udusisz.
                                                  Oparł się plecami o poduszkę, prawie siłą przyciągnął Laurę do siebie,
                                                  wzdychając, bo nadal kurczowo trzymała koc, i objął ją ramieniem.
                                                  - Może mi teraz powiesz, co cię skłoniło do tego desperackiego kroku? – w jego
                                                  głosie nadal słychać było kpinę.
                                                  - Czy my...? – wydusiła przez zaciśnięte gardło.
                                                  - Ależ oczywiście.
                                                  - Ale ja... – spojrzała w dół, na swój brzuch. Boże, a tak się w duchu nabijała
                                                  z Róży za jej wpadkę.
                                                  - Spokojnie – ruchem głowy wskazał jej małe niebieskie pudełko na szafce przy
                                                  łóżku. – Jestem przeciwny niefrasobliwemu rozmnażaniu. A poza tym wiem, że
                                                  wszystko pamiętasz. Nie gramy w makao, więc nie udawaj.
                                                  O tak. Przypominała sobie coraz więcej. Dłonie pianisty? W nocy zrozumiała
                                                  aluzje literackie. Spojrzała ukradkiem na obejmującą ją rękę. Nie, nie mogła mu
                                                  tego powiedzieć...? Mogła...? Powiedziała...? Chyba znowu odgadł, o czym myśli.
                                                  - Nie martw się, nie pierwszy raz to słyszałem – teraz już nie mógł powstrzymać
                                                  śmiechu. – I wcale nie uważam cię za idiotkę, wprost przeciwnie. Ale poważnie –
                                                  co się stało? W pewnym momencie zrozumiałem, że to nie tylko mój urok osobisty
                                                  tu działa. Dość późno, przyznaję. Już po tym, jak odmówiłaś udania się taksówką
                                                  do domu, przyjechałaś ze mną tutaj i zawędrowaliśmy, hmm, dość daleko. No więc?
                                                  Znowu zamknęła oczy i z głośny westchnieniem wypuściła powietrze z płuc.
                                                  - Nie powinnam... – nagle poczuła, jak wraca cała jej wczorajsza wściekłość - A
                                                  zresztą. To nie ja nie powinnam. Proszę bardzo – i opowiedziała mu wszystko.
                                                  Wrzuciła z siebie całą złość na wszystkich facetów świata, poczynając od
                                                  własnego ojca, przez dziadka i ojczyma, a na swoich nieudanych narzeczonych
                                                  kończąc. Mówiąc o Natalii i scenie nad jeziorem aż się zatchnęła z emocji, co
                                                  wykorzystał Filip na uwagę:
                                                  - Przecież wiem – rude są wredne.
                                                  Wyżaliła się jeszcze na niemożność porozmawiania o tym z kimkolwiek rodziny i
                                                  wreszcie skończyła. Czuła dziwną pustkę.
                                                  - Czyli, nazywając rzecz po imieniu, przespałaś się ze mną na złość rudej i temu
                                                  idiocie? – Filip, przez czas jej opowiadania poważny, teraz znowu się śmiał. –
                                                  Rzeczywiście, urok osobisty, nie ma co. Czysta fantastyka. I jeszcze to, że
                                                  akurat musieliśmy się spotkać. Ale, jak rozumiem, nie żałujesz? – znowu
                                                  spoważniał. – Daleki jestem od prawienia ci morałów, ale powinnaś bardziej
                                                  uważać. To nie musiałem być ja. Szkoda życia na głupie błędy. Hej, tylko się nie
                                                  rozklejaj. To do ciebie nie pasuje.
                                                  - Ale co ja mam zrobić?
                                                  - Nic nie rób. Idiotę pożegnaj krótko a treściwie i tyle. To są dorośli ludzie,
                                                  sami za siebie odpowiadają. Nie ty tu powinnaś się przejmować. A jak myślisz, że
                                                  życie rodzinne może teraz stać się już zupełnie nieznośne, to zmień otoczenie.
                                                  Na Poznaniu świat się nie kończy.
                                                  - Ale ja nie mogę. Mama...
                                                  - Przypomnieć ci, co sama mówiłaś przed chwilą? Jak to czujesz się niepotrzebna?
                                                  I nie wydaje mi się, żeby rodzina miała zginąć bez twojej pomocy – do tej pory
                                                  chyba za bardzo się nie udzielałaś, co? – Mówił to bez cienia potępienia ani
                                                  wymówek! – Pożyj przez jakiś czas bez nich. Spróbuj. Zobacz, jak ci się ułoży. A
                                                  może sami za tobą zatęsknią. Co do Natalii – gwarantuję, że teraz i tak będzie
                                                  cię unikać. Przerabiałem to, jak się zaczęła spotykać z Robertem. Niby poczucie
                                                  winy, wahania, niepewność, ale wiesz co? Moim zdaniem ona cały czas doskonale
                                                  wie, co robi, i najgorsze jest to brnięcie w domysły. Niechby potrafiła
                                                  powiedzieć prawdę w oczy – ale skąd, przecież ona nie chce ranić niczyich uczuć.
                                                  I tak się to potem kończy. Jedyny sposób, to się tym nie przejmować. Ja to
                                                  zrozumiałem jakiś czas temu - na szczęście mam mądrych braci i umieli mi pomóc.
                                                  Wiesz, dosyć tych rozmów na razie.
                                                  Pocałował ją w czoło, a potem wstał, obszedł łóżko i wziął ją na ręce, nie
                                                  zważając na nieszczęsny koc, który samotnie został na podłodze.
                                                  - Dość już o tym. Należy nam się porządna kąpiel, a potem zrobię śniadanie.
                                                  Tylko się nie przyzwyczajaj. Hm, a potem może ci coś zaproponuję.
                                                • skrzydlate.bobry Re: ŚP Robrojek 08.08.09, 23:54
                                                  I komentarz.
                                                  Chciałam się tu pokajać - cała ta twórczość mnie przerosła. Nie napiszę, że
                                                  nawet nie powinnam próbować, bo próbować zawsze warto, a ja bardzo chciałam się
                                                  przekonać, jak takie pisanie wygląda. Temat mnie wciągnął, zaczęłam i wyszło,
                                                  jak wyszło. Pisze się trudno. Na każdym kroku pułapki, trzeba zaglądać do
                                                  książek, szperać w atlasach, przeszukiwać mapy google'a (w Poznaniu byłam raz,
                                                  przez weekend), a i tak może się okazać, że człowiek sam nie wie, czego nie wie,
                                                  i dowie się dopiero, jak go krytyka wkopie w dołek. Styl - piekielnie trudno.
                                                  Niby Musierowicz nie pisze jakoś bardzo skomplikowanie, ale w pewnym momencie
                                                  już nawet przestałam próbować naśladować. Dialogi - tragedia! Nie umiem pisać
                                                  dialogów. Podsumowanie - jednak warto, ale więcej Was katować nie będę.

                                                  Jeszcze jedna uwaga - już wiem, czemu MM nie opisuje romansów, skoków w bok i
                                                  innych takich, zaś wydarzenia prawdziwie smutne często zostawia gdzieś między
                                                  tomami czy między słowami. To jest po prostu szalenie przykre opisywać coś
                                                  takiego i ona chyba nie chce sobie tego robić. Wybacz, Andrzeju, ale nie dałam
                                                  rady stworzyć wiarygodnej sceny randki nad jeziorem. Mimo wszystko lubię
                                                  Natalię, a do zdrad małżeńskich mam stale (jak na razie) stosunek bardzo negatywny.

                                                  I na sam koniec w tym samym temacie: nie przeszło mi przez klawiaturę zdanie
                                                  "Zatonęli w głębokim pocałunku" :) Ja chyba jestem niemożliwie cyniczna...
                                • anutek115 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 09:29
                                  Lezbobimbo, przesadzasz nieco w reakcjach ;-).

                                  > Jaki wspanialy mezczyzna ani razu nie zajaknie sie nawet mysla o swej tragiczni
                                  > e
                                  > zmarlej zonie? Tylko placze nad corka, ze tak samo brzydka jak on, oraz mysli o
                                  > bylej milosci z liceum.

                                  Zająkuje się, zająkuje. I wybacz mu już to wspominanie miłości z liceum. Ja go
                                  tu akurat dobrze rozumiem. Żona go odumarła 15 lat wcześniej, to, że 15 lat
                                  później nie szlocha na jej wspomnienie nie oznacza, że jej nie opłakał, nie
                                  przeżył głębokiej żałoby i że jej nie kochał. Że się odwołam do osobistych
                                  przeżyć - mój ojciec zmarł 11 lat temu. JUŻ potrafie o tym mówić spokojnie. Mam
                                  nadzieję, że nie dojdziesz teraz do wniosku, że jestem nieczuła, skoro 11 lat po
                                  śmierci mojego ojca nie przeżywam dogłębnej żałoby?

                                  I to, że myśli o Anieli też rozumiem. Wrócił na stare śmieci, tam wspomnienia
                                  nas opadają ze zdwojoną siłą, nigdy tego nie doświadczyłaś? A że jest przy tym w
                                  gigant-dole to mu się taki cią mysłowy robi "wszystko mi się nie udało, od mojej
                                  pierwszej skopanej miłości, potem mi żona umarła, wspólnik oszukał, a córka...".
                                  No dobra, tego użalania się nad Bellą, że jest brzydka, też nie rozumiem, o czym
                                  zresztą w wątku o Robercie jako nie takim swietnym ojcu juz pisałam.

                                  > Za to bardziej sie przejmuje Laura, corka Gaby, poniewaz samotna smie sobie
                                  > jezdzic po Toruniu, czyli wyrwala sie najwidoczniej rodzinie spod klosza
                                  > kuchennego i o zgrozo, w antykwariacie Seneke sprzedaje! To juz musi byc bardzo
                                  > zle!

                                  Ekhm, to juz Andrzej napisał, ale ja powtórze po nim - jakbym wieczorem w obcym
                                  miescie spotkała 13-letnią córkę znajomych, samą, to też bym się tym głębiej
                                  zainteresowała. Choćby chodziło tylko o wredną Laurę-O-Stalowym-Spojrzeniu ;-).
                                  >
                                  > Przez cala Jezycjade nie poznajemy imienia Mlodej Flecistki

                                  Przez całą Jeżycjadę nie poznajemy tez imienia inzyniera Żaczka i dziadka
                                  Cesi... a czy ktoś powątpiewa, że to bardzo ważne postacie w zyciu rodziny Zaków
                                  ;-)?

                                  > W dodatku jak tu doliczylismy, Rojek stal sie ojcem Belli w wieku lat 17,
                                  > zapewne po kryjomu z Flecistka, kiedy jednoczesnie chodzil z Aniella i udzielal
                                  > sie w ESD oraz czytal przyszlej zonie ze swinka bajki dla ukojenia. No cyrk na
                                  > kolkach normalnie i opera mydlana.

                                  To nie opera mydlana akurat, tylko obsuwa autorki, że aż miło. Pewnie nie
                                  przewidziała, biedna, że nie wszystko się jednak czytelnikom w wyobraźni zmiesci
                                  ;-))).

                                  >
                                  > MM z wesolego kiedys i pomocnego i przejmujacego sie etyka (n.p. ludozerstwa;)
                                  > chlopaka zrobila nieskladna i rozlazaca sie w szwach telenowele.

                                  >
                                  > Ja sie domyslam, ze zapewne Rojek w zarysach ;) jako smutowaty ale za to wierny
                                  > ,
                                  > zapewniajacy cisze, spokoj i stabilnosc wydaje sie bardzo pociagajacy dla osob
                                  > potrzebujacych takiej idyllicznej przystani - zwlaszcza w porownaniu do
                                  > psychopaty Nerwosola, ale sama MM niszczy jego prawosc, sumiennosc i inne
                                  > krysztalowe zalety tymi przykrymi monologami wewnetrznymi i cala telenowelowa
                                  > otoczka. Tak samo jak popsula dobra kiedys Gabe, Mile i innych sympatycznych
                                  > bohaterow.
                                  >

                                  A tu się zgadzam (ze smutkiem) jak juz pisałam w odpowiedzi Doratos - mógł się
                                  Robrojek stać takim Żaczkiem, który i poczucie humoru, i odrobinę szaleństwa
                                  zachował, a jak mówił, to też niegłupio a i nie smętnie... ale, niestety,
                                  niestety. Im dalej w las, tym bardziej mi się wydaje, że Żaczek to ewenement,
                                  który się udał autorce - nie wiadomo jak...
    • kelle1986 Re: ŚP Robrojek 03.07.09, 20:27
      A moge wiedzieć za co Wy tak uwielbiacie Robrojka? Bo mnie jakos nigdy niczym specjalnym nie urzekl, a historia jego związku z Natalią jest juz calkiem nieprawdopodobna i nierealna..
      • kkokos Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 11:14
        kelle1986 napisała:

        > A moge wiedzieć za co Wy tak uwielbiacie Robrojka? Bo mnie jakos nigdy niczym s
        > pecjalnym nie urzekl, a historia jego związku z Natalią jest juz calkiem niepra
        > wdopodobna i nierealna..

        he he, wałkowane sto razy :))
        mnie z kolei związek natalii z robrojkiem wydaje się jednym z najlepszych
        pomysłów w jeżycjadzie, idącym pod prąd nuuuudnym i nieprawdopodobnym historiom
        małżeństw w licealną miłością - ile znasz takich małżeństw w realu?? i to
        jeszcze takich, co przeżyły 20 lat po ślubie? to ma być prawdopodobne i realne? :)
        • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 04.07.09, 11:22
          kkokos napisała:

          > mnie z kolei związek natalii z robrojkiem wydaje się jednym z najlepszych
          > pomysłów w jeżycjadzie, idącym pod prąd nuuuudnym i nieprawdopodobnym historiom
          > małżeństw w licealną miłością - ile znasz takich małżeństw w realu?? i to
          > jeszcze takich, co przeżyły 20 lat po ślubie? to ma być prawdopodobne i realne?
          Składam protest!! Moja klasa licealna była tak bardzo zżyta że az 3 małżeństwa
          są tego efektem w tym moje własne :-))) a liczy już sobie 26 lat skończonych :-))).
          Jedno co prawda rozpadło się no ale nie z przyczyn romansowych tylko ogólnie
          mówiąc zdrowotnych to były małżeństwa rówieśnicze - poza tym znam co najmniej
          kilka z klas równoległych lub najwyżej z rokiem różnicy - wcale ich tak mało nie
          jest.
          • doratos Re: ŚP Robrojek 05.07.09, 12:50
            A ja należę do frakcji lubiącej Robrojka,na tle innych męskich
            postaci w Jeżycjadzie wyróżnia się pozytywnie,jest męski i
            realny,przeciwieństwa się przyciągają i z Natalią Robcio się
            uzupełnia jak nóż z widelcem,jest jak mężczyźni których wokół jest
            pełno,zarabiających na chleb pracą fizyczną ale oprócz tego ma coś w
            głowie i nie tylko o pracy można z nim porozmawiać,chciałabym żeby
            mój ojciec taki był.Wątek Natalii i Robrojka należy według mnie do
            najciekawszych i najbardziej zaskakujących w Jeżycjadzie,jest taki
            jak właśnie zdarza się w życiu które pisze najciekawsze powieści.I
            na koniec powiem jeszcze że znam koleżankę która męża poznała w
            Szkole Podstawowej,są 17 lat po ślubie i nadal się kochają!
    • wushum Re: ŚP Robrojek 05.07.09, 20:24
      Hm...nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym ŚP Robrojkiem
      - śmętny jak pochowany?
      - śponiewierany piernik?
      - ponury śmutas?

      Ja jestem konserwa - dla mnie Robrojek to był dawniej w Kwiecie
      kalafiornym, czy Kłamczusze.
      To był normalny człowiek.
      Potem to się zrobiła bryja i to nawet nie przypominająca
      przypalonego morszczuka, męska mamałyga.
      Owszem cenię cierpiących w ciszy /uwielbiam Brandonów/, ale litości,
      smętowąs wzdychająco zdychający z tą twardą, oceniająca prawością na
      ryżym obliczu...yyy:p
      Nie sądzę, żeby został jednym z ponownych bohaterów - chyba, że
      będzie miał smętno-dołującą rolę - Natalia zostawi go samego. Np
      wyjedzie do jakiej Australii, a on będzie niańczył oseska przy
      piersi, oraz uczciwym wzrokiem świdrował jaką nieszczęsną McDusię i
      męczenniczo wzdychał, że osesek brzydki.
      • doratos Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 00:25
        A czemu w Kalafiorku i Kłamczuszce był normalny według ciebie?Bo
        latał z wywieszonym jęzorem i szalikiem powiewającym na
        wietrze,wygłupiał się czyli robił za błazna?Wtedy był młody a młodzi
        wiadomo są pełni zapału,szaleni,pełni wiary i pomysłów,lecz niestety
        Robrojek dorósł,trudno żeby się przez lata nie zmienił ani na jotę!Z
        chłopczyka wyrasta przeważnie mężczyzna i tak się stało z Robrojkiem!
        A cierpienie to każdy jakieś w życiu ma i jak wiadomo uszlachetnia,i
        nie wyobrażam sobie Robcia z inną nieprawą miną na obliczu,starczy
        mi jednego Pyziaka!
        • wushum Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 23:47
          Oczywiście - Robrojek musiał się zmienić o 180 stopni. Nie chodzi o
          brak zmian, ale czemu uważasz, że jeśli nie cierpiętnik, to do
          wyboru jest tylko "nieprawa mina"?
          Co to? Brak innych ludzi? Dzielą się tylko na smętów cierpiętniczych
          i podłych Pyziaków?
          Z Twojej wypowiedzi można wyciągnąć takie wnioski, jak również, że
          tylko smętny cierpiętnik jest szlachetny. Tylko ponury jak grobowiec
          rodzinny, rozmemłany smęt jest ok.
          Tak - jest to to, co MM wpaja nam od zawsze. Od tego Gaba, czy
          Robroj zamienili się w parę firan.
          I tak samo jest z Naszpanem - wiadomo, że szlachetny, bo nieszczęsny
          z ponurą miną.
          Mnie by pasowało, żeby Robrojek był choć podobny do siebie i wg mnie
          znosiłby cierpienia żartując, udając, że nic złego się nie dzieje.
          Po Robrojkowemu.
          Ale tak nie jest i chyba może mi się to nie podobać?
          • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 23:59
            wushum napisała:
            .
            > Mnie by pasowało, żeby Robrojek był choć podobny do siebie i wg mnie
            > znosiłby cierpienia żartując, udając, że nic złego się nie dzieje.
            > Po Robrojkowemu.
            > Ale tak nie jest i chyba może mi się to nie podobać?

            Zostanę chyba twoim wirtualnym wielbicielem - nawet jeżeli tego nie chcesz - ale
            masz niezwykły talent docierania do istoty.
            Robcio jest moim ulubionym bohaterem Jezycjady ale nigdy nie zastanawiałem się
            nad zmianami jakie zaszły w trakcie pisania kolejnych części - a rzeczywiście
            właśnie taki Robrojek jak go przedstawiasz byłby kwintesencją Jeżycjady -
            Tak masz rację że taki Roberto nie moze podobać się - za smętny stał się.

            • aganoreg Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 10:48
              Andrzeju, Wushum ma juz calkiem pokazny fanklub, mozesz dolaczyc :)
        • anutek115 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 09:11
          doratos napisała:

          > A czemu w Kalafiorku i Kłamczuszce był normalny według ciebie?Bo
          > latał z wywieszonym jęzorem i szalikiem powiewającym na
          > wietrze,wygłupiał się czyli robił za błazna?Wtedy był młody a młodzi
          > wiadomo są pełni zapału,szaleni,pełni wiary i pomysłów,lecz niestety
          > Robrojek dorósł,trudno żeby się przez lata nie zmienił ani na jotę!Z
          > chłopczyka wyrasta przeważnie mężczyzna i tak się stało z Robrojkiem!
          > A cierpienie to każdy jakieś w życiu ma i jak wiadomo uszlachetnia,i
          > nie wyobrażam sobie Robcia z inną nieprawą miną na obliczu,starczy
          > mi jednego Pyziaka!

          Ale, Doratos, no wybacz, czy to znaczy, że jeśli Robrojek dorósł to ma do wyboru
          albo smecić i filozofować nad brzegami Wisły, a zapewne także i Warty, albo ze
          złowrogim błyskiem w oku porzucać rodzinę i wdawać się w szemrane interesy?

          Inzynier Żaczek tez był dorosły, czyż nie? No był. Zapału mu to ujęło? Wiary w
          postęp na ten przykład? Fascynacji? Nie ujęło. Córką się zachwycał? Zachwycał.
          Rozmawiać z nią umiał? Jak najbardziej. Znaczy, mozna było? I owszem, można
          było. Można było stworzyć postać świetnego, dorosłego mężczyzny, męża i ojca,
          pełnokrwistego i takiego, którego się Cesi zazdrości.

          I naprawdę, naprawdę, można było kogos takiego z Robrojka zrobić. Pasuje mi
          nawet charkterologicznie, zupełnie dobrze widzę takiego inzyniera Żaczka
          wyrastającego z postrzelonego Robrojka. I, wierz lub nie, ale jeśli nie
          wypowiadam się z entuzjazmem o dorosłym Robrojku to dlatego, że go lubię. I
          cierpie widząc kolejną normalną postać zamieniającą się w cień.
          • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 09:55
            anutek115 napisała:


            > I naprawdę, naprawdę, można było kogos takiego z Robrojka zrobić. Pasuje mi
            > nawet charkterologicznie, zupełnie dobrze widzę takiego inzyniera Żaczka
            > wyrastającego z postrzelonego Robrojka. I, wierz lub nie, ale jeśli nie
            > wypowiadam się z entuzjazmem o dorosłym Robrojku to dlatego, że go lubię. I
            > cierpie widząc kolejną normalną postać zamieniającą się w cień.

            Mozna było zrobić - tylko wydaje mi się że jak to w życiu - nie każdy ma od
            dziecka do póżnej starości charakter spolszczając - piknikowy - wtedy nawet
            zakochują się na wesoło no i ogólnie biorąc robią zawsze za duszę towarzystwa
            Co zaś zrobić z tymi którzy mają zadatki młodego Wertera? lub posiadają prawość
            Kordiana i najchętniej w pewnych momentach życia uciekliby na Mont Blanc aby tam
            zbawiać świat?
            Tutaj chyba na takim zakręcie Robcio się znalazł i dlatego został smętowąsem a
            nie osobą zamienioną przez autorkę w smętny cień.
            Może jeszcze będzie z niego Żaczek - choć prawdę mówiąc to sam trochę w to
            wątpię - taki po prostu jest jak to w życiu.
            • kaliope3 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 10:30
              Chyba już Żaczka z niego nie będzie-jak sobie przypominam ze
              Spręzyny Robrojek zdawał się tam jedynie niemal milcząco asystować
              Natalii. Żadnego życia w nim nie było niestety. Z drugiej strony nie
              musiałby aż być Żaczkiem(ciężko jest sprostać temu,w pewnym
              sensie,ideałowi:)ale po prostu takim bardziej uwspółcześnionym
              Robertem sprzed lat-już nawet nie tą duszą towarzystwa,ale żeby choć
              zaistniał jako człowiek,bo teraz to faktycznie mamy jakiś cień.W
              fanfiku Wushum zdaje się ta postać żyje a w oryginale jak pogrzebana
              za zycia
              • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 10:41
                No cóż "Sprężyna" ma innych bohaterów - w pewien sposób to samo i o Nutrii można
                powiedzieć że jest tylko cieniem. Ale z tym że Żaczek z niego żaden to fakt -
                choć to ciekawe - przecież właściwie prawie go nie ma w reszcie Jeżycjady a
                wspomnienie jako pewnego wzorca pozostaje. Ciekawe czy też nie zmieniłby się w
                postać tradycyjnego wujka co to grasuje po wszystkich uroczystościach rodzinnych
                i powtarza po raz setny te same dowcipy jednocześnie uważając się za duszę
                towarzystwa mimo że wszyscy od niego uciekają?
                • kaliope3 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 13:37
                  Ktoś już kiedyś tu napisał takie zdanie,że może i dobrze,że MM nie
                  kontynuowała Szóstej Klepki, bo wielce prawdopodobne,że nasz kochany
                  Żaczek zmieniłby się w...lepiej nawet sobie nie wyobrażać.Pamiętamy
                  go tak dobrze,bo to bohater świetnej książki,postać
                  wyrazista,dowcipna,lekko napisana, czego w żadnym razie nie mogę
                  powiedzieć o bohaterach ostatnich części i o samych ostatnich
                  częściach właśnie. Może to tak jest,że ten przebłysk geniuszu zdarza
                  się niektórym w życiu raz( no,powiedzmy te 4 razy ) i trudno,studnia
                  się wyczerpuje po prostu
      • kelle1986 Re: ŚP Robrojek 07.07.09, 22:47
        > Potem to się zrobiła bryja i to nawet nie przypominająca
        > przypalonego morszczuka, męska mamałyga.
        > Owszem cenię cierpiących w ciszy /uwielbiam Brandonów/, ale litości,
        > smętowąs wzdychająco zdychający z tą twardą, oceniająca prawością na
        > ryżym obliczu...yyy:p

        lepiej bym tego nie ujela:)
        • doratos Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 22:42
          A ja będę stać murem za Robrojkiem,wcale mi nie wadzi że się
          zmienił,wszystko się zmienia a juz człowiek w trakcie swojego życia
          najbardziej,no nie może dorosły facet sie zachowywać jak młokos,no i
          wcale on nie taki smętny,z tego co pamiętam miewał przebłyski
          dawnego dowcipu,że akurat w Córce Robrojka spotykamy go w
          nieszczególnym dla niego czasie to nie znaczy że dalej będzie mu się
          wiodło tak smętnie,a razem z Natalią tworzą bardzo romantyczną
          parę,znaczy sie jest nadzieja na drugą miłość,mimo że wydawała się
          taka ta miłość niemożliwa do spełnienia dla Robrojka a jednak zdobył
          serce dziewczyny,widać nie taki on smętny,a wiadomo co się działo
          gdy nie podglądali ich czytelnicy może on ci ten smutasek przeobraża
          się w ognistego kochanka?!Cicha woda brzegi rwie,pod powłoką
          westchnień,smęcenia,prawości i czego tam się jeszcze doszukaliście
          nietego w Robciu kryje się mężczyzna warty odkrycia,czy inaczej
          Natalia by go pokochała?!My kobiety często widzimy to coś w swoim
          wybranku czego inni nie widzą i Natalia też dostrzegła w nim coś
          więcej niż smutny wąs wzdychający w ciszy przedpokoju!!
          • dakota77 Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 22:44
            o rany, ja nawet nie chce sobie wyobrazac Robrojka ( ani zadnego innego faceta u
            MM) jako kochanka;-)
            • andrzej585858 Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 23:04
              A tak z ciekawości dlaczego? nawet Tomcio czy też Baltona też nie spełniają
              kryteriów ? - jeżeli nie mężowie to może choć kochankowie?
              Muszę przyznać że mnie zaciekawiło - jakie kryteria musi spełniać książkowy
              dajmy na to bohater aby mógł zaistnieć jako potencjalny materiał na kochanka?
              • dakota77 Re: ŚP Robrojek 08.07.09, 23:17
                Musi miec charakter, a MM tego z czasem pozbawia nawet dobrze zapowiadajace sie
                postaci meskie;-)
                Co do Tomcia- on by pewnie nie mogl- w mojej wyobrazni, rzecz jasna-
                filozofowac, Baltona moze faktycznie jest w takiej dosc naladowanym erotycznie
                zwiazku, racja.
                • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 07:52
                  o ho ho, widzę że doszło aż do alkowy :) Żaden facet z Jeżycjady nie nadawał by
                  się na kochanka, bo większość z nich nadaje się wspaniale do tworzenia rodziny.
                  Oczywiście były wyjątki typu Pyziak, ale to trochę inna historia. MM po prostu
                  nie lubi historii z kochankami, bo takie historie mają miejsce wtedy, kiedy
                  gdzieś indziej miłość umiera. W Jeżycjadzie nie umiera, i myślę że za to też ją
                  kochamy!
                  • dakota77 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 07:58
                    Piszac kochanek mialam na mysli "partner w lozku", a nie druga strona
                    pozamalzenskiego romansu:) Co do tego, w Jezycjadzie milosc nie umiera, do konca
                    sie nie zgodze. Milosc Gaby i Pyziaka to juz przeszlosc, przynajmniej po jego
                    stronie. Rozpadlo sie malzenstwo Jedwabinskich. Maz cioci Wiesi sie z nia
                    rozwiodl. A Robrojek to juz tej swojej biednej nagrody pociezenia po Anieli,
                    czyli zony-flecistki nigdy nie kochal. Ale fakt, wiekszosc malzenstw, zwlaszcza
                    glownych postaci, trzyma sie dobrze.
                    • kaliope3 Re: ŚP Robrojek 14.07.09, 08:28
                      A jeden z płomienniejszych i namiętniejszych związków Natalii i
                      Filipa?
                      • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 15.07.09, 15:10
                        a z tym Robrojkiem i Flecistką to macie rację, z tym że pytanie czy to była
                        miłość, a przynajmniej czy w takiej formie w jakiej powinna być, no bo jak nie,
                        to się Miłość nie rozpadła, tylko Robrojek się pogubił?
                        • dakota77 Re: ŚP Robrojek 15.07.09, 15:13
                          Tu niestety mamy malo danych, ale sadzac po tych strzepach informacji, ktore
                          pojawiaja sie w ksiazce, Robert zaczal sie spotykac z flecistka zaraz po tym,
                          jak Aniela dala mu kosza. I jakos jeszcze w jego okolicach matury pojawila sie
                          Bella;-). Nawet jesli autorce pomylily sie daty, to byla jakas blyskawiczna
                          akcja. Ja widze flecistke raczej jako nagrode pocieszenia po Anieli.
                          • doratos Re: ŚP Robrojek 01.08.09, 01:10
                            raczej nie jako nagrodę ale odskocznię od charakteru ognistego
                            introwertyczki Anielli
                            do cichej empatycznej flecistki,

                            pewnie była jak balsam dla jego duszy poranionej przez dragona-Anielę

                            z tymi sprzecznościami to fakt,MM się pogubiła,
                            lecz przy pisaniu sagi to się często zdarza pogubić chronologię

                            Trzeba dokładnie przeczytać poprzednie części,żeby nie popełnić
                            takiej gafy
                            widocznie pani M zabrakło czasu albo chęci,
                            a szkoda,
                            i szkoda ze nie poświęciła choć połowy książki na miłość
                            flecistki i Robrojka
                            trochę żal,no ale cóż..próżne żale....już po ptokach!
                            • meet_amor_foza Re: ŚP Robrojek 05.08.09, 09:16
                              e tam! na naukę nigdy nie jest za późno :) może jakaś książka będzie napisana
                              jako strumień świadomości Robrojka, ze wszystkimi wspomnieniami, zawahaniami i
                              dylematami :) to by mogło być ciekawe, no i wyjaśniło by naprawdę sporo. Swoją
                              drogą ciekawe jak to jest, czy MM pamięta o czym pisała i jaki która postać ma
                              naprawdę charakter... ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka