Dodaj do ulubionych

Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1

27.07.09, 21:15
Ponieważ bardzo często podnoszony jest, jak zauważyłem, wątek związany z
Pyziakiem i jego nieobecnością w życiu rodziny Borejków oraz przyczynom tej
nieobecności postanowiłem zgromadzić w jednym miejscu wszystkie cytaty
nawiązujące do tej postaci obecne w Jeżycjadzie.
Być może trochę żle to wykonałem, tym bardziej że nie mam pewności iż
wychwyciłem wszystkie wątki odnośnie Pyziaka tym niemniej starałem się
spróbować postępować tak jakbym chciał udzielić odpowiedzi na słynne pytanie
zadane przez Heideggera : - "Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?"\
Cytaty dotyczą Pyziaka z okresu kiedy już fizycznie jest nieobecny w zyciu
rodziny Borejków - czyli nazwijmy to obecności metafizycznej.
Może komuś w ramach dyskusji toczonych na forum przyda się powyższy zbiór -
ostrzegam bardzo dlugi i na pewno nie zmieszczę go w jednym poście.
Uwaga techniczna - opieram się na tekstach wydanych przez Akapit press -
dlatego też podaje odnośniki do stron.
Jednocześnie jeżeli coś pominąłem to proszę o dopisanie no i przepraszam za
przyjętą przeze mnie formę - czyli cytowanie tekstu bez komentarza.
Tak więc jako pierwsza jest:

NOELKA - str. 19
"Leniwe, wdzięczne, smukłe stworzonko siedmioletnie o przewrotnym uśmieszku,
ciemnych lokach i stalowych oczach swego ojca.
Aj! - Zabolało. Po ukłuciu w sercu Gabrysia poznała, że dotarła do właściwej
przyczyny swego smutku. Zmarszczyła ciemne, stanowcze brwi i nakazała sobie
natychmiast przestać myśleć o tym osobniku. Janusz Pyziak znikł przecież z jej
życia już po raz drugi, tym razem na zawsze."
str. 20
"Mama zerknęła szybko na Gabrysię i zmieniła zręcznie temat, by odciągnąć jej
myśli od absztyfikanta sprzed lat, Pyziaka, gadającego z tatą na tematy antyczne.
str. 54
" - Nie rycz, nie rycz - powiedziała szorstko, ale życzliwie. - Nigdy nie
należy ryczeć z powodu jakiegoś faceta, posłuchaj - Tu Gabrysia roześmiała się
pokazując zdrowe białe zęby. - To mija - dodała wyjaśniająco. - Trochę powoli,
ale mija.

PULPECJA - str. 13
"Zdenerwowanie jej powiększał fakt, że miał to być pierwszy prawdziwy,
kościelny ślub jej córki, jaki przeżywała. (Ku jej utrapieniu, Gaba miała za
sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Janusz Pyziak, twierdząc, że
kościelny nałożyłby mu więzy zbyt nieznośne. I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał
bez trudu)"
str. 15
"Może to wszystko jakoś się ułoży. Może i dla niej -trzydziestoletniej,
porzuconej i rozczarowanej - Los znalazł wreszcie jakiś mały okruch szczęścia.
Może. A może i nie. Trudno uwierzyć Losowi, gdy już raz zawiódł."
str. 23
"Patrzał na smukłą sylwetkę swojej córki, wymieniającej właśnie obrączki z
tym.. jakże mu tam.. Aureliuszem? Nie, Markiem... i niespodziewanie, odczuł
pewien niepokój na myśl, że i ten mlody człowiek, jak Pyziak, mógłby nie
sprostać roli małżonka i ojca. Ci wszyscy młodzi ludzie.. tylu ich kręciło się
wokół jego córek, ale żaden, niestety, nie zyskał jego sympatii w takim
stopniu, jak ten godny ubolewania wybraniec Gabrysi."
str. 24
"To wtedy, podczas uwięzienia ojca, Gabrysia tak fatalnie zamotała sobie
życie, wychodząc za tego pozbawionego odpowiedzialności Janusza Pyziaka. Mama
Borejko zdawała sobie sprawę, że nigdy by do tego nie doszło. gdyby Ignacy był
na miejscu."
str. 46
"- Pierwszy mężczyzna w domu - rozczulała się Patrycja - od czasu, gdy Py...
- tu urwała. Brązowe, ciepłe oczy Gabrieli zalśniły nagle jak stalowe ostrza.
- Przepraszam - bąknęła. Pyziaka nie wolno było nawet wspominać w obecności
Gabrysi. Zdaniem Patrycji, była to troszkę nerwicowa reakcja."
str. 49
" - Ale kłamie! - jęknęła Gabriela ze wstydem. - Pyza nigdy nie posuwa się do
kłanstwa. A Laura - i owszem.. tak jak jej ojciec."
str. 76
"Ciekawe, co Gaba zamierza? Wyjdzie za niego czy nie? Moim zdaniem, ona
jeszcze ciągle nie zapomniała o Januszu.
- Nie zapomniała?! Ona wciąż o nim rozmyśla. Jak pytałam, to powiedziała, że
nie wie, co z Grzegorzem. Ze nie jest pewna swoich uczuć i jego uczuć, i w
ogóle, wiesz, jak to Gaba".
str. 86
" - Pogadasz, jestem pewna. Tylko nie odniesie to żadnego skutku! - złościła
się Ida. - Robią, co chcą, włażą ci na głowę, ktoś powinien naprawdę
przetrzepać im skórę albo krótko wziąć do galopu. Jakiś mężczyzna, o, przep...
- Ida urwała nagle, widząc, jak twarz siostry -.. - zmienia się nagle w
wyrazie bólu. Lecz po chwili Ida podjęła wątek. - Nie. Dość tego. Dość tego
omijania bolesnych tematów. Uważam, że to nic nie pomaga.
- Owszem, pomaga - powiedziała spokojnie Gabrysia. - Naprawdę, lepiej je
omijać niż rozdrapywać stare rany. Zostaw mnie, Iduś, w spokoju. Nie wtrącaj się."
str. 157
" - A ja kiedyś właśnie mamę spytałam o to samo - roześmiała się Gabriela. -
W związku z Ja... Januszem. Od razu mi powiedziała, że doświadczenie ma tylko
z jednym, absolutnie nietypowym egzemplarzem. Ale że na moim miejscu nie
wierzyłaby Py.. Pyziakowi."

DZIECKO PIĄTKU - nie znalazłem odniesień być może dlatego że Gabriela jest
swieżo po swoim drugim ślubie.

NUTRIA I NERWUS
str. 144 - jedno pośrednie odniesienie - monolog dawnej koleżanki Gaby Barbary
"Gabriela mogłaby już być docentem. Kiedyś była to kobieta w miarę
niezależna, kobieta, która umiała rzucić wyzwanie swojemu środowisku
opuszczając męża...
Natalia się wzdrygnęła. - To przecież on.. zaczęła, po czym zaplątała się i
spłonęła oburzonym rumieńcem."

CÓRKA ROBROJKA - jedna scena w której Robert jest przedstawiany Grzegorzowi.
str. 70
"Był świadkiem na moim ślubie z Januszem - powiedziała Gaba do Grzegorza.
Tata spojrzał na nich oboje - i dyskretnie opuścił wzrok."

IMIENINY
str. 49
" - Jak ty miałaś siedemnaście lat, pojawił się Janusz Pyziak.
Gabrysia w jednej chwili zmierzchła, jak zwykle na wspomnienie swego
pierwszego męża.
- Tak. Pamiętasz, jak mi go odradzałaś od samego początku? I co? I nic nie
pomogło twoje odradzanie. Co ma być, to będzie".
str. 136
"- Czyją ja właściwie jestem córką? - spytała ostro.
- Tygrys! - Gabrysię aż poderwało do pozycji siedzącej.
Laura też usiadła, nie spuszczając wzroku z twarzy matki.
- To, że twoją, wiem, oczywiście. Po prostu to czuję - powiedziała spokojnie.
- Ale kto jest moim prawdziwym ojcem?"

Przytaczam tylko poczatek dlugiej i chyba pierwszej opisanej przez MM
rozmowy Laury z matka na temat nieobecnego ojca. Rozmowa toczy sie przez dwie
strony więc nie będę cytował jej w całości.

str. 141
"-Oj, jest podobna do tego łobuza, jest! Także z charakteru - ciągnęła babcia.
- Za to obwiniać nikogo nie można - oburzyła się Gabrysia.
- Wręcz przeciwnie, wręcz przeciwnie, chce powiedzieć, że teraz czuję się
jakoś winna. Mnie to podobieństwa, widzisz, zawsze jakoś przeszkadzało... To
nie to, że kocha sie ją mniej, tylko - trudniej. Jej sposób bycia... zresztą
sama to, Gabrysiu, mówiłaś kilkakrotnie. Kiedy kłamała, kiedy wykręcała kota
ogonem, bywała złośliwa, nieobowiązkowa... A pamiętasz, jak zdefraudowała
składki PCK?
- Kilkakrotnie mówiłam, ze jest podobna do Janusza, ale nigdy przy niej! A
poza tym, co to za przestępstwa - nic takiego! Nic takiego!"
str. 143
" - Myślę - ciągnął Ignacy Borejko - że Laura tęskni za ojcem i zarazem jest
na niego zła o to, że odszedł. Nie mając go w zasięgu swojego gniewu - kieruje
to uczucie w inną stronę. ... Sądzę, że nie skończy się na dzisiejszej scenie,
będzie jeszcze niejeden bis."

str. 150- 152 to zapis rozmowy Laury z dziadkiem oraz str 158-159 podobna
rozmowa Laury z babcią - obie dotyczą nieobecnego ojca i są zbyt długie na ich
przytaczanie a jednocześnie bardzo ważne.


Obserwuj wątek
    • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 2 27.07.09, 21:50
      TYGRYS I RÓŻA

      str. 18
      "- Wiesz, Tygrysku - przemówiła wreszcie Natalia, jakby zbierając sie na
      odwagę. - Zawsze się zastanawiałam, skąd w tobie tyle hardości.
      - Hardości?
      - To chyba jest właściwe słowo - bąknęła Natalia, znow spłoszona.
      - Hm. No nie wiem... wycedziła Laura . - Może ja to mam po ojcu? - wysunęła
      niewinne przypuszczenie i z satysfakcją obserwowała jak ciotka robi wielkie oczy."
      str. 21
      "Nie, nie hardość. Wzgardliwa drwina - o, właśnie. To z Tygryska promieniuje.
      To samo promieniowało i z Janusza Pyziaka. Nikt tego nie wyczuwał - a ona,
      Natalia - tak. Zawsze.
      Miała zaledwie siedem lat, kiedy Gaba zakochała się w Januszu, dziesięć -
      kiedy się pobrali, a trzynaście - gdy Janusz porzucił Gabrysię spodziewającą się
      dziecka, z malutka Pyzą w wózku. Z początku Natalia lubiła Janusza, pomimo
      swoich przeczuć, za to póżniej miała już prawdziwy powód, żeby go nie lubić."
      str. 23
      - "Czy rzeczywiście nie wiesz, co się z nim dzieje, czy tylko tak mówisz?
      A co ty myślisz, że mogłabym!.. - zdenerwowała sie natychmiast Gabriela, lecz
      widząc, że Nutria aż się skuliła, zaraz powiedziała spokojniej - Żadnych wieści
      od lat piętnastu. Poza tym, że mama spotkała kiedyś jego siostrę".
      str. 38 wspomnieniowa rozmowa Gaby z Grzegorzem dotycząca ich podróży
      poślubnej do Wenecji przerwana pytaniem Laury " A gdzie był mój tatuś?"
      Bardzo ważna rozmowa dla przebiegu dalszej akcji - też nie cytuje jej w całości.
      Cała akcja książki jest przeplatana reminiscencjami związanymi z nieobecnym
      ojcem Laury z tego też powodu zacytuje tylko te fragmenty które uważam za ważne.

      str. 70

      "Tęsknota. To uczucie obce jest Pyzie, na pewno. Chyba w ogóle nie tęskni za
      ojcem. Nigdy o niego nie pyta. Zadowolona jest, że ma ojczyma, i nawet nie
      pomyśli, czyje miejsce człowiek ten zajmuje."

      str. 95
      "Wstrząs, jaki przeżyła Róża, spowodowany był tym właśnie: że oto widzi twarz
      ojca po raz pierwszy w swym świadomym życiu.
      Drugi wstrząs dotyczył faktu, że nigdy dotąd nie miała potrzeby, żeby twarz tę
      znać".

      str. 118 - bardzo ważna rozmowa Laury z Almą, siostrą Janusza

      str. 133
      "Brat w kryminale?.. - spytał Robert, wyprowadzając samochód na prostą.
      - Taa.. Januszek. Niemcy go zapudełkowali za kradzież i przemyt samochodów.
      Kogos tam pobił, w sumie dostał sześć latek, panie kochany. Ale cicho-sza, morda
      w kubeł, nikt o tym nic nie wiem. Tylko ja, jako sąsiad.
      - Kiedy go ... zapudełkowali?
      - W osiemdziesiątym trzecim.
      Dlatego poprosil o rozwód - pomyślał Robert."

      str. 145
      "Laurę nagle zapiekły oczy, z trudem powstrzymała już-już wybiegające spod
      powiek wielkie łzy.
      - Chciałam się czegoś dowiedzieć o moim tatusiu - wykrztusiła wreszcie drżącym
      głosem - Nikt mi nigdy nie chce o nim powiedzieć.
      I co? - spytał Robet, rzucając jej szybkie spojrzenie. - Dowiedziałaś się czegoś?
      - Tak - chlipnęła Laura - Ta ciotka Alma to jędza. Powiedziała, że on już ma
      rodzinę. Nową rodzinę.
      Robert zwolnił.
      _ Twoja mama o tym nie wie - rzekł surowo. - Nikt o tym nie wie w twoim domu.
      Po prostu nie mieli od niego żadnych wiadomości - od lat.
      -Z ich winy czy z jego winy? - spytała szybko Laura, ale Robert już nie
      odpowiedział".

      "Tygrys i Róża" to kulminacja problemu ojca dla Laury, z tego też powodu cała
      książka jest jakby przesiąknięta jego obecnością a chyba najbardziej tęsknotą
      córki za ojcem i próbą zrozumienia powodów odejścia .
      W pozostałych tomach Pyziak pojawia się juz w innym kontekście no i sam nie
      wiem czy podac cytaty z następnych tomów - bo trochę dużo tego jest jak do tej pory.
      Jeżeli będzie zainteresowanie to jutro następna porcja nieco przydługich cytatów .
      • sowca Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 2 27.07.09, 22:18
        Andrzeju, czytasz w moich myślach! Właśnie myślałam o założeniu
        takiego wątku, z cytatami o Januszu i rozmyślaniach Gabrieli o tymże
        czarnym charakterze. Na podstawie tych cytatów, które tu umieściłeś,
        widać, że janusz przewija się przez Jezycjade jak zły duch :P
        • nioszka Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 2 28.07.09, 09:16
          Podziwiam, że chce Wam się szukać i pisać to wszystko:)

          Jednak fakt, że sama MM się plącze w zeznaniach co do Pyziaka-kiedy zawarli ślub
          z Gabą i kiedy się rozwiedli, może być ciężko w niektórych dyskusjach powoływać
          się na konkretne cytaty, bo jedne drugim przeczą :)
      • limotini Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 2 28.07.09, 10:48
        Andrzej, jesteś niesamowity!

        Bardzo ciekawie się czyta to streszczenie historii Pyziaka w cytatach. Śmieszne,
        bo myślałam, że takie przejrzenie wszystkich wzmianek na jego temat dużo
        wyjaśni, a tymczasem postać ta jest dla mnie jeszcze bardziej skomplikowana i
        tajemnicza!
      • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 28.07.09, 12:05
        JĘZYK TROLLI
        str. 147
        "A tymczasem pan Mirek zakończył rozmowę przez telefon komórkowy i zajął się
        spisywaniem personaliów.
        _Dokumenty proszę.
        Właściciel opla z furią kopnął wielką oponę tira, a następnie gwałtownym ruchem
        podał panu Mirkowi papiery.
        - Pan Janusz Pyziak - potępiającym tonem odczytał policjant.
        Chwileczkę, chwileczkę, pomyślał Józinek jak idiota, skąd ja znam to nazwisko?
        Ale zanim sobie zdążył przypomnieć, ujrzał kuzynkę Laurę.
        Wysunęła się z tłumu gapiów i dotarła aż w pobliże pana Mirka. Była blada,
        uchylone usta nadawały jej wyraz bardzo niemądry. Spojrzała na okularnicę tak,
        jakby ją rozpoznawała. A potem przeniosła wzrok na wysokiego sprawcę, który nie
        przestawał się wściekać.
        Pan Mirek tymczasem studiował podane mu dokumenty.
        - Pan jest mieszkańcem Hamburga - ogłosił złowieszczo, kiwając głową. - Nie
        nauczyli tam pana Niemcy jeżdżcić zgodnie z przepisami?
        - Milcz parobku taki i owaki! - wrzasnął pan Janusz Pyziak. - To was tu
        porządku nie nauczyli! Brud, smród i ubóstwo. I wy się pchacie do Unii. Czego
        się rzucasz, wsioku jeden, w tę i z powrotem, jazda do krów, taka twoja i owaka,
        a nie zaczepiać obywatela Europy!
        / ... / Laura zalała się krwawym rumieńcem. Przeniosła wzrok z pana Pyziaka na
        jego towarzyszkę, potem znów się w niego wpiła żałosnym spojrzeniem. Kiedy
        wreszcie się odwrócił, by sięgnąć po coś do wnętrza wraku, Józinek zdołał z
        bliska zobaczyć jego twarz. Wtedy dopiero, na widok tych tygrysich oczu o
        stalowej barwie, zrozumiał, że Laura naprawdę spotkała (po raz pierwszy w
        życiu!) swego rodzonego tatę.
        Kuzynka bez słowa wróciła do Lucka. Wskoczyła na siodełko skutera, trąciła
        chłopca w ramię i jednym bogatym gestem pokazała mu, że szlaban właśnie się
        podnosi i że mogą ruszać, bo ona ma tego wszystkiego powyżej gardła."

        ŻABA

        str. 57
        " - A co, Fryderyk ją zawiódł - powiedziała Gabrysia ze zrozumieniem. Umilkły
        obie. Cień Janusza Pyziaka przepłynął przez kuchnię i znikł w niebycie.
        - Gad jeden - z mocą powiedziała Ida, sama nie wiedząc, o którym z niegodziwców
        tak się wyraża."
        str. 213
        "Może faktycznie, pomyślała. Może naprawdę nie przewidywała, że coś takiego
        może się wydarzyć. Ona tylko - wierzyła, że tak się stanie.
        Nie stało się tak w życiu Gabrysi.
        Ciekawe, co się dzieje z Januszem Pyziakiem."

        CZARNA POLEWKA

        str. 96
        " - Mamy nie ma - powtórzył półgłosem przybysz, wpijając się w nią wzrokiem i
        po chwili dorzucił pytająco: - Pyzunia?
        Róża trochę się zdziwiła, ale zaraz skinęła głową.
        - To ty! - powiedział mężczyzna. - Ale urosłaś. No, no.
        Zapadła krępująca cisza.
        - Przepraszam, czy my się znamy? - odezwała się wreszcie Róża.
        I dopiero teraz się zaczęło.
        Laura wybuchnęła.
        - O, tak! - zakrzyknęła - Wy się znacie! Wy się znacie! To tylko mnie ten pan
        nie widział nigdy w życiu!
        Zdumiona siostra usiłowała ja jakoś uspokoić, ale Laura nie pozwoliła sobie
        przerwać. Odskoczyła w tył, jakby nabierała rozpedu do ataku wręcz i zaciskając
        pięści stała obok siostry, to robiąc krok do przodu, to znów cofając się nieco.
        /.../
        - To jest nasz ojciec! - walnęła wreszcie, wyciągając obie pięści przed siebie.
        - Janusz Pyziak!
        - To?- powtórzyła Róża, mrugając w zaskoczeniu ciemnymi rzęsami, a mężczyzna
        wpatrzył się teraz w Laurę, z wyrazem niepokoju. /.../
        - A skoro już tak się sobie przedstawiamy - ciągnęła z wściekłością ona - to
        dopełnię prezentacji. Laura Pyziak. Jestem tą pańską córką, której pan nawet nie
        był ciekaw!
        - A niech to! ... - wyrwało się przybyszowi, który pobladł jeszcze bardziej. /.../
        Pan Janusz Pyziak nie musiał wiedzieć o tych utajonych znaczeniach rodzinnych
        rytuałów, ale może też pamiętał to i owo z przeszłości - w każdym razie
        pojaśniał z lekka na twarzy i oznajmił, że bardzo chętnie się napije.
        - Cóż! - Laura na to. - Niestety, beze mnie. Ta herbatka jest mocno nieświeża,
        ta herbatka jest spóżniona o dziewiętnaście trudnych lat. Wychodzimy! - to
        mówiąc, szarpnęła Wolfiego za rękę, posłała siostrze jeszcze jedno spojrzenie
        pelne totalnego wyrzutu, zaś na swego ojca nie popatrzała już ani razu."
        str. 108 - 109
        "Były mąż Gabrysi, lekkoduch i zdrajca, który porzucił ją i malutką Pyzę, nie
        doczekawszy nawet urodzenia Tygryska, sprawca tylu smutków, kłopotów i łez,
        ośmielił się powrócić do domu, z którego uciekł jak złodziej, i stał teraz sobie
        swobodnie, oko w oko z tym kto, nolens volens, przejąć musiał po nim obowiązki
        ojcowskie".
        Tak zaczyna się po latach spotkania Ignacego z byłym zięciem Pyziakiem - pełny
        opis jest zbyt długi i zbyt ważny aby przytaczać go we fragmentach , więc
        odsyłam do książki.

        str. 110
        "- Tak sobie myślę... - zaczęła odważnie, lecz po chwili jej głos zmiękł,
        podlany łzami. - Wiem, że on bardzo zawinił wobec nas i zachował się niegodziwie..
        - A wręcz podle - dopowiedział dziadek, bowiem bardzo lubił rzeczy uściślać
        oraz stawiać kropkę nad "i".
        Róża rozpłakała się na dobre.
        - A przecież mojego Fryderyka traktujesz tak samo! - wyszlochała. - Nawet
        mowisz do niego tym samym tonem."

        str. 134
        "Jak to było, kiedy ona miała dziewiętnaście lat? A potem? Czy naprawdę kochała
        Janusza Pyziaka? Przecież wtedy, gdy się poznali, on musiał już mieć całkiem
        nieżle wykształcone zalążki swoich wad. Widziała je, czy nie chciała ich
        widzieć? A może on był wtedy miły i uroczy i tylko potem charakter mu się popsuł?
        Nagle Laura spojrzała bacznie na swojego ukochanego."

        str. 259
        "Powlókł się korytarzem i stanął w progu kuchni, kiedy już tam wymieniono
        pierwsze słowa powitania. Teraz tylko usłyszał, jak ciocia pyta:
        - Po co ty się tu zjawiłeś, Janusz? Po tylu latach!..
        A gość na to:
        - Sam nie wiem. Może po przebaczenie."

        str. 265
        "Orszak zamykały dzieci Pałysów: /.../, a jego siostra, ubrana na biało, cała w
        kokardkach i loczkach, dreptała obok Janusza Pyziaka. Szedł on dość potulnie, z
        opuszczonym wzrokiem. Nie był może zachwycony tym, że Łusia trzymała go za rękę,
        ale też wcale się nie wyrywał. W drugiej ręce miał wielki bukiet czerwonych róż."

        SPRĘŻYNA

        str. 37
        "Tu Gabriela wspomniała Janusza, wiarołomnego męża numer jeden i ojca swoich
        dwu córek.
        Przecież ten wielki spektakl Laura urządziła także i dla niego.
        Nie ma końca konsekwencjom starych błędów.
        Choćby się nawet wszystko, wszystko dawno wybaczyło i zapomniało."

        str. 43
        " - No, tu się z tobą zgodzę - przytaknęła Laura. - Niewiele pomogło. Wybrałaś
        mi ojca tak, że gorzej nie można. Wielkie dzięki - zabrzmiało to tak szyderczo,
        że Gabriela aż się wzdrygnęła, jak od ukłucia. Nie po raz pierwszy tak się
        działo. Temat Janusza Pyziaka został już przez nie przeanalizowany, ale stosunek
        Laury do problemu w istocie się nie zmienił."

        str. 109
        "Tak, to pewne - pomyślała Laura, spoglądając na uśmiechniętą twarz chorego
        człowieka. Podobno był ciężko chory. Tak ciężko, że mógł niedługo umrzeć. A
        przecież w tym jego uśmiechu, w głosie, w każdym geście był spokój i życzliwość.
        W oczach - mądre, ojcowskie zrozumienie.
        - A ja nie mam ojca.
        Wyszeptała to czy tylko pomyślała? Znowu!"

        str. 133
        " - Mnie jest tak trudno to mowić - wyznała Laura. - Wiesz, w ogóle jest mi
        trudno. Ja czasem jestem jak pokrzywa, zwłaszcza dla ciebie. Ale nie myśl, że to
        lubię. Nie wytrzymuję tego, że jestem taka zła, a ty ... taka dobra. I wszystko
        robisz tak, jak trzeba. Jesteś taka, jak ja nigdy nie będę, bo nie mogę taka być
        i nie potrafię. Zawsze mnie to denerwowało. I zawsze miałam do ciebie żal - o
        ojca. Myślałam, że on z tobą nie wytrzymał właśnie dlatego, że jesteś taka ...
        doskonała. I ze to dlatego odszedł i nawet nie chciał mnie poznać. Przez ciebie,
        z twojej winy! Musisz wiedzieć, musisz wiedzieć, że ja tak myślałam.
        - Ja to wiem - powiedziała Gabrysia, głaszcząc słabymi palcami dłoń córki.
        Ale ona chyba tego nie słyszała.
        - A potem ojca poznałam i - ha! Znowu inaczej! - mówiła szybko. - Wszystko
        inaczej. To nie on jest ofiarą. To ty dużo przecierpiała
        • slotna Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 02.08.09, 00:57
          > nauczyli tam pana Niemcy jeżdżcić zgodnie z przepisami?
          > - Milcz parobku taki i owaki! - wrzasnął pan Janusz Pyziak. - To was tu
          > porządku nie nauczyli! Brud, smród i ubóstwo. I wy się pchacie do Unii. Czego
          > się rzucasz, wsioku jeden, w tę i z powrotem, jazda do krów, taka twoja i owaka
          > a nie zaczepiać obywatela Europy!

          Boze, jakie to jest slabe... ok, moze MM w zyciu chama nie spotkala, ale naprawde jej wyobraznia jest tak kiepska, ze podpowiada jej takie monologi? No kto tak mowi, do diaska?!
          • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 02.08.09, 09:39
            slotna napisała:
            >
            > Boze, jakie to jest slabe... ok, moze MM w zyciu chama nie spotkala, ale napraw
            > de jej wyobraznia jest tak kiepska, ze podpowiada jej takie monologi? No kto ta
            > k mowi, do diaska?!

            Fakt, monolog Pyziaka brzmi tak jakby był wzięty z jakiejś XIX-wiecznej powieści.
            Tak przy okazji - a kto mówi dzisiaj - do diaska? :-)))
            Jednak osobiście wolę jak nie ma w książkach nadmiaru słownictwa podobnego do
            tego jakie słyszy się tak często na ulicach - choć wtedy na pewno nadaje to
            autentyczności.
            Jednak jakoś trudno mi zaakceptować fakt że wulgaryzacja słownictwa jest juz tak
            powszechna. Wystarczy że dziennikarzowi wydaje się że mikrofony są wyłączone to
            może wtedy puścić sobie wiązankę. Póżniejsze przeprosiny są już dla mnie mało
            autentyczne.
            Ironicznie można takie zachowania skwitować jednym zdaniem - takie mamy elity
            jacy sami jesteśmy.
            >
            • mama_kotula Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 02.08.09, 18:17
              CytatTak przy okazji - a kto mówi dzisiaj - do diaska? :-)))

              Mój syn. Ma 6 lat.
              • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 02.08.09, 18:29
                mama_kotula napisała:

                > CytatTak przy okazji - a kto mówi dzisiaj - do diaska? :-)))
                >
                > Mój syn. Ma 6 lat.

                W takim razie mówi pięknie :-))) Szkoda że dorośli tak nie mówią - poza
                chwalebnymi wyjątkami rzecz jasna.
                • truscaveczka Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 05.08.09, 11:36
                  I mój mąż, lat 30 :)
          • emae Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 13.08.09, 16:10
            Zgadzam się :/

            Tak sobie przeczytałam te wcześniejsze fragmenty i pomyślałam sobie: "Hm, ten
            wątek został poprowadzony dużo lepiej niż zapamiętałam!"

            Ale fragment z "Języka Trolli" jest fatalny, z "Czarnej Polewki" - niemal równie
            zły. I dalej już kiepsko. Jedyne pozytywne przebłyski to wypowiedź Pyzuni o tym,
            że Ignacy traktuje Fryderyka tak samo jak Pyziaka (bardzo mądre, moim zdaniem!)
            i kwestia Laury "A ja nie mam ojca". Smutne, poruszające, ładne.
        • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 3 02.08.09, 18:07
          'stał teraz sobie swobodnie, oko w oko z tym kto, nolens volens,
          przejąć musiał po nim obowiązki ojcowskie".

          ZONK, bo dlaczego okazalo sie, ze jest to Ignacy? Nie powinien to byc
          przez przypadek Grzegorz???

          (IMHO reakcja Laury jest absolutnie idiotyczna)
      • skrzydlate.bobry Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 2 01.08.09, 21:56
        Ja się odniosę do tych cytatów z TiR. W ramach riserczu, co go powinnam była
        zrobić wczoraj, żeby mi się potomstwo nie mieszało, przeglądałam dziś różne
        ślady historii Natalii i Filipa, między innymi w TiR. I zauważyłam, że pan
        Wiśniak mówi o zapudełkowaniu Janusza na sześć lat w Niemczech za kradzież i
        przemyt samochodów w osiemdziesiątym trzecim (str. 133, cytat podał
        Andrzej), a Robrojek wtedy myśli, że ale w tym samym tomie (str. 20, tego
        Andrzej nie zacytował), jest wzmianka o telegramie z Australii z 13 marca 1983,
        po którym Janusz wrócił do Polski. I dalej:
        "W półtora roku później, w grudniu 1984, Laura przyszła na świat - ale jej ojca
        już wtedy nie było w Polsce. Jak się dopytała, wyjechał na dobre wiosną roku
        1984 - i już odtąd nie dał znaku życia."

        Wiśniak mógł dokładnie nie pamiętać dat, ale o ile w sumie mógł się pomylić? Na
        pewno w osiemdziesiątym trzecim zamknąć go nie mogli. Czy Janusz wplątał się w
        ten przemyt jeszcze będąc w Polsce? Czy data podana przez Wiśniaka to celowy
        zabieg autorki, żeby zmusić nas do myślenia, co tak naprawdę działo się z
        Januszem, a co było tylko plotką?
    • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 01.08.09, 20:29
      Od tych rozmow z Laura o ojcu slabo mi sie robi, biedny Pyziak, MM
      pojechala po nim jak po burej suce.

      Odniose sie tylko do jednego - tego, za Natalia miala wreszcie
      'prawdziwy powod', zeby Pyziaka nie lubic. I niby jaki to powod?
      Osobiscie nie odwazylabym sie wydawac sadow na temat moralnosci osob,
      o ktorych zwiazku g. wiem, a tak naprawde nikt do konca nie wie, co
      jest miedzy dwojgiem ludzi poza nimi samymi. To, co widac na
      zewnatrz, moze byc mylace, pozory moga zwodzic. Natalia nie ma
      kompetencji do tego, zeby brac strony w tym sporze.
      • rozdzial43 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 01.08.09, 21:14
        croyance napisała:

        >
        > Odniose sie tylko do jednego - tego, za Natalia miala wreszcie
        > 'prawdziwy powod', zeby Pyziaka nie lubic. I niby jaki to powod?

        1/Porzucenie ciężarnej żony z maleńkim dzieckiem,
        2/ Brak zainteresowania przez lata losem własnych dzieci,
        3/ Brak łożenia na potrzeby materialne dzieci.

        To pierwsze trzy, które mi przyszły do głowy. W zanadrzu mam jeszcze co najmniej
        trzy.

        > Osobiscie nie odwazylabym sie wydawac sadow na temat moralnosci osob,
        > o ktorych zwiazku g. wiem, a tak naprawde nikt do konca nie wie, co
        > jest miedzy dwojgiem ludzi poza nimi samymi. To, co widac na
        > zewnatrz, moze byc mylace, pozory moga zwodzic. Natalia nie ma
        > kompetencji do tego, zeby brac strony w tym sporze.

        NIe za bardzo - za pozwoleniem - rozumiem, co może być mylącego w nieodwołalnym
        porzuceniu swojej żony i dzieci. Każdy ma kompetencje do stwierdzenia, że
        porzucanie dzieci i nie interesowanie się ich losem jest moralnie naganne, mało
        tego, alimenciarzy się przecież nawet karnie ściga.

        • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 01.08.09, 23:25
          Nie zgodze sie z Toba, rozdzial. Natalia nie mogla wiedziec, jaka jest
          dynamika pomiedzy Gaba a Januszem, ani dlaczego porzucil ja z dziecmi.
          Nie mogla byc przeciez nawet pewna, czy to nie Gaba go wyrzucila. Znala
          historie jednej strony i nie wiedziala, czy np. Janusz z bolem serca
          nie musial odejsc, bo np. byl zamieszany w jakas dzialalnosc polityczna
          i nie chcial narzac zony.
          • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 00:06
            'narażać' żony
            • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 13:28
              A w ogole, marze o tym, zeby Pyziak powrocil (za pozno, wiem) nie ze
              skulonym ogonem, proszac o przebaczenie, ale ze swoja wersja wydarzen,
              ktora zmienia nieco optyke wszystkich zainteresowanych i czytelnikow,
              oraz pokazuje, ze zycie nie jest czarno-biale.
              • piotr7777 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 13:40
                croyance napisała:

                > A w ogole, marze o tym, zeby Pyziak powrocil (za pozno, wiem) nie
                ze
                > skulonym ogonem, proszac o przebaczenie, ale ze swoja wersja
                wydarzen,
                > ktora zmienia nieco optyke wszystkich zainteresowanych i
                czytelnikow,
                > oraz pokazuje, ze zycie nie jest czarno-biale.
                Czyli np. - w 1984 r. u Pyziaka wykryto nowotwór i nie chciał
                obciążać tym żony. Dlatego pojechał leczyć się za granicą (pod
                pretekstem winobrania) a tam poznał atrakcyjną pielęgniarkę i
                poprosił o rozwód. Potem wyzdrowiał, ale w drugim związku nie wyszło
                no i stąd stał sie zgorzkniałym alkoholikiem.
                Nawiasem mówiąc pana Wiśniaka jako wiarygodnego żródła traktowac nie
                można. Alma mu się na pewno nie zwierzała a on usłyszał piąte przez
                dziesiąte i dospiewał resztę. Już samo to, że za banalny przemyt
                Pyziak dostał sześć lat jest mało wiarygodne. No i zapudełkowany nie
                spłodziłby Laury w marcu'84 a Polska Ludowa nie wydałaby obywatela
                kapitalistycznemu panstwu.
                • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 14:12
                  No, cos w tym stylu - co nieco zmienia balance of power miedzy
                  Pyziakiem, Gabrysia i corkami. Nie mowie, ze calkowicie by go
                  zrehabilitowalo, ale przesunelo nieco ciezar i pokazalo Laurze, ze wina
                  lezy posrodku.
                  • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 15:26
                    Ja mam jednak skrzywienie anty-Pyziakowe. Nie potrafię znależć wytłumaczenia
                    dla faceta który zostawia swoją kobietę w ciąży lub z noworodkiem i nie raczy
                    dać znaku życia.
                    Można się rozstać, nawet w takim momencie, ale trzeba jednak zachować się jak
                    facet a nie znikać.
                    Jedynie porwanie czy atak serca byłby dla mnie usprawiedliwieniem, innego nie widzę.
                    Po prostu dla mnie nie ma mowy, w tym konkretnym przypadku, o jakiejkolwiek
                    rehabilitacji.

                    • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 18:03
                      No dobrze, ale jakze inaczej by bylo, gdyby Pyziak sie zjawil sie
                      jako pies z podkulonym ogonem, dajacy sie miazdzyc dzielnosci Gaby i
                      honorowej postawy Laury (he, he), tylko jako pewny siebie, dojrzaly
                      mezczyzna, mowiacy cos w stylu: 'Gabrysiu, nasze malzenstwo nie bylo
                      udane i Ty takze ponosisz odpowiedzialnosc za to, ze sie rozpadlo.
                      Zgadzam sie, ze postapilem niewlasciwie opuszczajac ciebie i
                      dziewczynki w takim, a nie innym momencie - bardzo tego zaluje, ale
                      niestety nie da sie juz tego odwrocic i zmienic. Teraz mam nowa
                      rodzine i zone, ktora bardzo kocham - przykro mi z powodu starych
                      bledow, ale naprawde nie wiem, co dzisiaj moglbym zrobic, zeby je
                      naprawic. Ciesze sie, ze zycie sie Tobie udalo i masz nowego
                      partnera, a dziewczynki ojczyma, zycze powodzenia'.

                      Inna sprawa jest, ze gdyby dac Pyziakowi dojsc do glosu, to mogloby
                      sie np. okazac, ze przez te wszystkie lata probowal skontaktowac sie
                      z dziewczynkami, ale Mila przechwytywala poczte.
                      • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 18:34
                        croyance napisała:

                        >
                        > Inna sprawa jest, ze gdyby dac Pyziakowi dojsc do glosu, to mogloby
                        > sie np. okazac, ze przez te wszystkie lata probowal skontaktowac sie
                        > z dziewczynkami, ale Mila przechwytywala poczte.

                        I w tym momencie od razu przypomina mi się serial "Dom" i przechwytywanie poczty
                        przez teściową Andrzeja Talara, co prawda inne intencje jej przyświecały - ale
                        motyw bardzo ciekawy.

                        Poza tym - dlaczego faceta skruszonego zawsze określa się jako wracającego z
                        podwiniętym ogonem? Mo właśnie?
                        A skruszoną kobietę jak można w takim określić? Jako wracającą z ??
                        • mama_kotula Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 18:45
                          CytatA skruszoną kobietę jak można w takim określić? Jako wracającą z ??


                          Z podwiniętym ogonem ;-).

                          Metafora ta wzięła się od psa (jako gatunku), mam takie wrażenie ;), przypominam
                          sobie jak moja su wracała po całodniowym tarzaniu się w błocie, cuchnąca, ze
                          skruszoną miną i podwiniętym ogonem właśnie. Su płci żeńskiej oczywiście.
                        • kebbe Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 18:53
                          się niandrzej585858 napisał:
                          tak samo
                          I Croyance, bardzo mi się nie podobało co pisałaś, że Pyziak mógłby tak zręcznie
                          i gładko się wyślizgnąć banalnymi "przepraszam że mnie nie było w okroponych
                          czasach, kiedy zostwiłem Cię samą z małym dzieckiem i ciężarną" do momentu ,
                          kiedy nie doczytałam o Twojej wizji przechwytywanych listów! Toż to idelanie
                          pasuje do Milexa...w końcu przynajmniej o jednej wizycie Pyziaka na pewno wiemy
                          (przegnany z racji na niważkość stanu ze schodów sanktuarium na Roosvelata),
                          kiedy to jakoś próbował nawiąząć z Gabą kontakt!
                          nie znoszę tego co MM zrobiła Januszowi...

                          i jeszcze coś Wam napiszę. Być może to było podnoszone w innych watkąch , ale mi
                          umknęło. Dlaczego, do diaska (tu pozdrowienia dla Kotulsynka), "czuła" MM nigdy
                          nie okzała cienia emaptii względem Janusza (kótry chciał, żeby do niego mówić
                          Jasio) jako sieroty?!?
                          CO, to są biedne Geniusie z jednej stalowookie potwory zdrugiej strony, z
                          których i tak nic dobrego się nie wylęgnie :(
                          • kebbe Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 18:55
                            Oj o to właśnie mi chodziło, mamo kotulo :) tylko nie wkleiłam tekstu andrzeja58
                            o podwiniętym ogonie :P sorry
                            • doratos Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 20:04
                              Też mi się nie podoba wersja Pyziaka
                              jako gbura,alkoholika itd...
                              ale porzucenia żony nie można nijak usprawiedliwić!
                              A przecież jak do tej pory Janusz nie rzekł-
                              a gdzie moje listy,tyle ich wysłałem!

                              Wątpię żeby Mila chowała listy,Gaba by jej tego nie darowała!
                              Choć przyznaję,że trochę by go to wybieliło
                              w moich oczach!
                              Ten Grześ nie pasował mi jakoś do Gaby,
                              wielka szkoda,wielka,Pyziak poszedł na zmarnowanie!
                              Taki piękny romans kalafiorowy,
                              i tak źle się skończył!
                              • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 20:08
                                Wy mowicie o banalnych tlumaczeniach, a Fryckowi udalo sie wykrecic
                                'zmiana adresu emailowego' ...
                              • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 20:10
                                Wg mnie Pyziak naprawde nie mial ruchu. Wyobrazacie sobie Gabriele plus
                                Ignaca z Mila pozwalajacych Pyziakowi na kontakty z corkami, np. w
                                weekendy? Malo prawdopodobne.
                                • gaudia Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 23:05
                                  croyance napisała:

                                  > Wg mnie Pyziak naprawde nie mial ruchu. Wyobrazacie sobie Gabriele plus
                                  > Ignaca z Mila pozwalajacych Pyziakowi na kontakty z corkami, np. w
                                  > weekendy? Malo prawdopodobne.


                                  wiesz co? Jakoś Gabrielę, Milę i Ignaca wyobrażam sobie, jak pozwalają. Może z
                                  przewracaniem oczami, ale jednak. Natomiast nie wyobrażam sobie MM piszącej taki
                                  wątek.

                                  Croyance, cenię Twoją tezę, że rzadko jest czarno-biało. Niemniej fakty
                                  przedstawione w Jezycjadzie przekreślają Pyziaka jako odpowiedzialnego
                                  mężczyznę. Jesli był wykończony psychicznie domem Borejków (mógł, wszak slub
                                  brał jako gówniarz zupełny, słabo znający siebie), to fakt pozostawienia dwóch
                                  córek w tym domu, rezygnacja z kontaktów i wpływów oraz brak kasy dla nich -
                                  przekresla wszystkie usprawiedliwienia.
                                  A pomysły fabularne typu "Mila przetrzymuje pocztę" są tandetne, sorry.

                                  Juz nieraz tu pisano, że MM nigdy nie podjęła próby pokazania, że małżeństwo
                                  czasem bywa po prostu nieudane, że choc ludzie nawet się cenią, to nie
                                  wytrzymują. To prawda i szkoda. Ale przykład Pyziaka, po wcześniejszym wpisaniu
                                  w fabułę ww. faktów - nie nadaje się do takich rozważań.
                                  • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 09:54
                                    Dlaczego tandetne? Wlasnie cos takiego przydarzylo sie mojej kuzynce.
                                    Latami czekala na wiadomosci od ojca i miala go za szmate, a potem
                                    okazalo sie, ze babcia z mama nie dostarczaja jej pocztowek, listow i
                                    paczek, ktore chlop latami wysylal: zadna do niej nie dotarla.
                                  • kkokos Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 12:36
                                    > wiesz co? Jakoś Gabrielę, Milę i Ignaca wyobrażam sobie, jak
                                    pozwalają. Może z
                                    > przewracaniem oczami, ale jednak. Natomiast nie wyobrażam sobie MM
                                    piszącej tak
                                    > i
                                    > wątek.


                                    a ja dokładnie odwrotnie.
                                    cudownie wyobrażam sobie pania MM piszącą scenę, gdy tygrys
                                    mówi "tata dzwonił, chce nas w sobotę zabrać nad jezioro", a gabie
                                    serce się ściska lub kołacze, jakby ją kto obuchem - i oczywiście
                                    widać to na jej dzielnej twarzy.
                                    albo że mila odbierze telefon i lodowatym głosem powie
                                    januszowi "gabriela wyszła i wróci późno", a za jej plecami
                                    pięcioletnia róża będzie skakać i rwać się do słuchawki "daj mi
                                    tatę, daj mi tatę", więc mila jeszcze bardziej lodowatym głosem
                                    spyta "naprawdę chcesz rozmawiać z tatą?", a pyza sie wycofuje i
                                    ucieka do pokoju...

                                    ale nieeee, przecież nikomu żadnego kontatku nie ograniczają...
                          • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 20:06
                            Bo ja nie umiem napisac, Kebbe, o co mi tak dokladnie chodzi, dlatego
                            brzmi banalnie :-(

                            Ja myslalam bardziej o sytuacji, gdy Pyziak zdaje sobie sprawe ze
                            swojej winy i szczerze jej zaluje, ale zmienil sie i wybaczyl sam
                            sobie, i nie daje sie wpuscic w wieczne samobiczowanie, i nawet
                            wyrzut w oczach Gabrysi nie zmienia tego, ze szanuje teraz sam
                            siebie, chociaz zaluje popelnionych bledow. Trudno wymagac od niego,
                            zeby do konca zycia chodzil we wlosiennicy, i o to mi chodzilo, zeby
                            te bole Gabrysine nie trafily na podatny grunt i zeby nie wyrosly z
                            nich jakies potworne wyrzuty sumienia, na ktore i tak juz za pozno.

                            Podobalby mi sie Pyziak jako facet, ktory wie, ze postapil zle,
                            zaluje tego z calego serca, ale nie daje sie wpuscic z tego powodu w
                            nienawisc czy pogarde do samego siebie.
                            • kebbe Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 20:32
                              kurczę, Croyance, to nie był zarzut! Wydaje mi się tylko, że gdyby po LATACH
                              CAŁKOWITEGO MILCZENIA Janusz z takim tekstem wsykoczył...zupełnie inna
                              historia-przez Ciebie zasugerowana- to kiedy Pyziak, po próbach (bezskutecznych)
                              dotarcia do dzieci układa sobie życie(rzecz normalna), a przy okazji kontaktu z
                              Gabrielą,tak po krótce wykłada jej swój punkt widzenia. Zgadzam się z Tobą, że
                              jednak takiej szansy nigdy mu nie dano.
          • rozdzial43 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 21:53
            croyance napisała:

            > czy np. Janusz z bolem serca
            > nie musial odejsc, bo np. byl zamieszany w jakas dzialalnosc polityczna
            > i nie chcial narzac zony.

            Wydaje mi się jednakowoż, że przy pisaniu tych słów oraz snuciu domysłów na
            temat prawdziwych powodów odejścia Pyziaka przyświecała Ci Croyance, za
            pozwoleniem, niewiara w to, że ktoś może się zachować moralnie nagannie tylko z
            tego powodu, że jest niemoralnym i cynicznym człowiekiem. Co prowadzi z kolei do
            powzięcia podejrzenia, że nie wierzysz w proste istnienie niemoralnych,
            egoistycznych ludzi. Co z kolei bardzo jest optymistyczne (każdy ma okruch
            dobra, diabelskie zwierciadło w kawałkach itp), ale w moim odczuciu jest to
            niestety optymizm nieuzasadniony.

            Wiem, że istnieją ludzie bardzo egoistyczni, niemoralni i wyrządzający krzywdę
            innym tylko z tego powodu. Trudno powiedzieć, jaka jest tego przyczyna, jest
            pewnie jakiś psychologiczno-społeczny wzorzec postępowania kreujący takie typy,
            wcale przecież nie rzadkie.

            Ja osobiście wierzę w taką postać jak Musierowiczowski Janusz Pyziak. Dla
            przełomu i pokazania ludzkiej twarzy tej postaci niezbędny byłby jakiś wstrząs,
            jakieś nagłe, traumatyczne wydarzenie. Na przykład zaangażowany w nowy związek
            Janusz dowiaduje się, że został przez ukochaną kobietę zdradzony i okradziony.
            Wtedy można by z nim sensownie pogadać o przeszłości :))
            • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 02.08.09, 23:32
              Moja droga, ja takiego cynicznego psychopate kryminaliste na swojej
              drodze spotkalam sama, i szczerze powiem, powinnam miec traume jak
              stad do Izraela, bo w porownaniu z tym, co mnie spotkalo, przezycia
              Gaby sa nieco trywialne, ze tak powiem.

              Ale ja nie rozpamietuje po nocach, jestem szczesliwa, i faceta bym
              dzisiaj nie poznala nawet, a mysle o nim raz na dwa lata i to
              mimochodem. Dlatego takie smety wieloletnie nie trafiaja do mnie, ale
              dobra, rozumiem, ze kazdy jest inny.

              Dlatego owszem, wierze w istnienie niemoralnych i cynicznych ludzi,
              ale, na Boga, Janusz nigdy taki nie byl. Byl fajnym chlopakiem, i nic
              absolutnie nie wskazywalo na to, ze jest a) niemoralny b) cyniczny.
              Byl ogolnie lubiany, zaangazowany w ESD, i nie wierze po prostu, ze
              akurat Z NIEGO wyrosl taki socjopata, co to niemoralny jest do szpiku
              kosci.

              I love my computer, because my friends live in it.
              • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 16:24
                Janusz na pewno nie był cynikiem ani socjopatą dlatego tym bardziej szkoda że
                nie ma właściwie żadnej refleksji związanej z jego motywacją pozostawienia
                rodziny bez słowa.
                Czy było to celowe ze strony MM? - trudno tak jednoznacznie powiedzieć, ale
                gdyby choćby moment powtórnego spotkania po latach Janusza z Gabą został szerzej
                opisany bo przecież musieli rozmawiać o tym co się stało, to na pewno
                pozwoliłoby inaczej spojrzeć na tą postać.
                Niestety, nie ma takiej refleksji i pozostaje tylko bardzo skrajny czarno-biały
                obraz.
                Wyjątkowo nie podoba mi się taki sposob postępowania - ucieczka bez słowa, ale
                zanim do tego doszło coś musiało się z tym, skądinąd sympatycznym chłopakiem,
                dziać. Szkoda że nie ma o tym ani słowa.
                Nawet skazaniec ma prawo do ostatniego słowa - tutaj Janusz nie dostał takiej
                szansy.
                A mógłby powstać bardzo ciekawy wątek.
                • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 20:30
                  O to mi wlasnie chodzilo, Andrzej. Czasem dobrzy ludzie popelniaja
                  bardzo zle czyny, i ciekawe by bylo zobaczyc, co kierowalo Pyziakiem,
                  ktory - jak wiemy - nie byl psychopata, tylko zwyczajnym fajnym
                  chlopakiem. Nie wierze, ze ot tak po prostu sie zwinal, jest w
                  kreowaniu tej postaci duza niekonsekwencja, NIC nie zapowiadalo, ze
                  tak sie to skonczy.

                  Ciekawie byloby zobaczyc perspektywe drugiej strone, jak chociazby
                  matki porzucajacej dzieci w filmie 'Godziny' - perspektywa syna,
                  perspektywa matki.
                  • doratos Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 20:48
                    Tak andrzeju masz rację,mnie bardzo zasmuciła ta przemiana Pyziaka,
                    zbulwersowała,zdenerwowała,
                    i naj bardziej zdziwiła!

                    W którym momencie Janusz tak się zmienił?
                    Dlaczego pani MM tego nie opisała?
                    Tylko szast,prast i mamy szuję i gbura
                    z sympatycznego,wesołego chłopca!

                    Tej przemiany nic nie usprawiedliwia,
                    ne było żadnych oznak,
                    był taki jak wiele chłopców w jego wieku
                    a większość wyrasta na odpowiedzialnych mężczyzn!

                    croyance bardzo jesteś dzielna(masz grzywkę?:D)
                    Gaba widocznie nie miała tyle siły co ty,
                    jest w końcu papierowa,
                    jest takie powiedzenie:
                    co nas nie złamie to nas wzmocni,czy jakos tak,
                    z tobą tak się stało,a z Gabunią nie!
                    • piotr7777 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 21:58
                      Moim zdaniem Pyziak jest postacią negatywną już w latach 70. Nalezy
                      do ESD ale bardziej dlatego że jest tam Gabriela niż z innych
                      powodów. Na zebraniach jest generalnie sceptykiem i prawdziwą radość
                      sprawia mu zbijanie cudzych argumentów. Dodatkowo budzi irytację
                      Roberta (który podejrzewa go o zainteresowanie Anielą) co sprawia mu
                      satysfakcję. Reasumując widzimy, że Pyziakowi w KK żle ze stalowych
                      oczu patrzy a w IS jest niewiele lepszy.
                      • kkokos Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 22:14
                        piotr7777 napisał:

                        > Moim zdaniem Pyziak jest postacią negatywną już w latach 70. Nalezy
                        > do ESD ale bardziej dlatego że jest tam Gabriela niż z innych
                        > powodów.

                        to podłe, podłe, jak on może - przecież różne dobre działania w naszym życiu
                        wszyscy podejmujemy zawsze z głębokiej potrzeby serca i szlachetnych pobudek, a
                        nigdy dlatego, że nasi znajomi nas do tego poniekąd popchnęli/wciągnęli w sprawę!


                        Na zebraniach jest generalnie sceptykiem i prawdziwą radość
                        > sprawia mu zbijanie cudzych argumentów.

                        gdyby nie zbijał, nie byłoby dyskusji, bo wszyscy by się ze sobą zgadzali. czyli
                        autorka najpierw zmusza pyziaka do zachowań niezbędnych dla powieści, a potem go
                        za to karze? i to jest twoim zdaniem ok?

                        Dodatkowo budzi irytację
                        > Roberta (który podejrzewa go o zainteresowanie Anielą) co sprawia mu
                        > satysfakcję.


                        jak wyżej

                        > Reasumując widzimy, że Pyziakowi w KK żle ze stalowych
                        > oczu patrzy a w IS jest niewiele lepszy.

                        ja się tam przyglądam i jakoś tego zła w oczach nie widzę. jest po prostu żywym
                        facetem, a nie papierowym archetypem postaci

                      • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 03.08.09, 22:17
                        On nie jest wtedy postacią negatywną. Sposób zachowania Pyziaka to bardziej
                        poza poprzez którą stara się wzbudzić zainteresowanie sobą - "kwiat jabłoni"
                        nie wypalił więc pora na inna metodę.
                        Dla mnie to typowy nastolatek - może ciut bardziej bezczelny albo cwany - jak
                        kto woli, ale nie negatywny.
                        Dlatego bardzo ciekawy byłby opis ewolucji jego postawy - ja po prostu nie
                        wierzę aż w taki cynizm Pyziaka. Nie wierzę w to że ślub nawet cywilny nie był
                        dla niego przeżyciem i ze nie był wtedy pełny jak najlepszych chęci, oraz że
                        miał szczery zamiar nie opuścić Gaby do końca ich dni.
                        Dla mnie to jest właśnie najbardziej intrygujące - co stało się w międzyczasie.
                        Ale tego właśnie nie wiemy.
                      • croyance Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 05.08.09, 10:59
                        Ja tez jestem postacia negatywna, bo udawalam zainteresowanie
                        ksiazka, a chodzilo mi o poderwanie autora (udalo sie, a ksiazka
                        meza bardzo ciekawa tak czy siak).
                        • rozdzial43 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 05.08.09, 18:44
                          croyance napisała:

                          > Ja tez jestem postacia negatywna, bo udawalam zainteresowanie
                          > ksiazka, a chodzilo mi o poderwanie autora (udalo sie, a ksiazka
                          > meza bardzo ciekawa tak czy siak).

                          Jeśli nie porzucisz swego męża będącego w ciąży i z drobnym dziateczkiem na
                          ręku, to może taka zaraz negatywna nie jesteś. Zresztą, ha!! do negatywności
                          determinację trzeba mieć i pewne wrodzone zdolności.
                        • piotr7777 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 05.08.09, 18:46
                          Z jednej kwestii mogę się wycofac - Pyziak w "KK" nie jest postacią
                          negatwyną, bo we wczesnej Jeżycjadzie bohaterowie nie są ani
                          wyłącznie dobrzy ani żli. Dopiero potem pojawiają się anioły w
                          ludzkich ciałach (Gabriela, Dmuchawiec) i odrażąjący słudzy zła
                          (choćby Lisieccy).
                          Mimo to można odnieść wrażenie, że postawa Gabrieli w dyskusji jest
                          najbliższa autorce ( i do niej stara się przekonać czytelników) a
                          postawa Pyziaka maksymalnie odległa od jej punktu widzenia. I jest
                          tu jakieś przesłanie - tandetnego podrywacza należy ujarzmić tak jak
                          to zrobiła Gabriela z "Jasiem".

                        • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 05.08.09, 20:55
                          croyance napisała:

                          > Ja tez jestem postacia negatywna, bo udawalam zainteresowanie
                          > ksiazka, a chodzilo mi o poderwanie autora (udalo sie, a ksiazka
                          > meza bardzo ciekawa tak czy siak).

                          Jako postać negatywna w takim razie powinnaś w trybie nagłym wyjechać do
                          Australii pozostawiając szanownego małżonka z książka w ramionach.
                          Mam nadzieję że pierogi umie robić aby zwabić Ciebie z powrotem na ojczyzny łono
                          ;-)))
    • kelle1986 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 08.08.09, 02:16
      Co za bezsensowne posuniecie ze strony MM kiedy to opisuje powrot Pyziaka po latach w CP oszczedzajac szczegolow (nic sobie nie wyjasnili? o niczym nie rozmawiali?)! Myslalby kto ze w Sprezynie bedzie jakies nawiazanie do tego spotkania a tu figa z makiem, bylo jak jest - bo to zly Janusz Pyziak byl :/
      • meduza7 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 09.08.09, 20:42
        Bo w ogóle nieobecność mężczyzn wydaje się cechą charakterystyczną
        musierowiczowskich rodzin. Panowie nawet jeśli są fizycznie - to nieobecni
        duchem. O ile w pierwszych powieściach mieliśmy jeszcze żywych i udzielających
        się w życiu rodziny ojców - Żaczek, Mamert, nawet wczesny Ignacy, mimo swego
        odpływania w lektury, o tyle później:
        Janusz - uciekł.
        ojciec Bebe i Kozia - nie ma go wcale.
        Grzesio - siedzi tylko przed komputerem; od czasów eintopfu zniechęcił się chyba
        do wychowywania pasierbic.
        Eugeniusz Jedwabiński - niby jest, ale oglądamy właściwie historię bez niego.
        Marek - śpi.
        Fryc - uciekł, potem niby wrócił, ale w zasadzie nie oglądamy go wcale w roli
        męża i ojca.
        Przełamaniem tego stereotypu byłby jedynie Robrojek dzielnie wychowujący Bellę.
        • sowca Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 09.08.09, 23:23
          meduza7 napisała:
          Przełamaniem tego stereotypu byłby jedynie Robrojek dzielnie
          wychowujący Bellę.

          Tak dzielnie, że mu tylko grzywki brakuje XD

          Co do Janusza, to ja jego powrotu i idiotycznego tekstu Róży
          pt: "Może herbatki" nie uznaję. Tego po prostu nei było i koniec.
          Podobnie jak wybaczenia Fryckowi, bo przecież on tylko zmienił adres
          mailowy. Telefonu nie miał, bidulek, komorkowego ani domowego, ani
          budki telefonicznej, i skype'a, gadu, cholera, zwykłej poczty. No
          bidulek, tylko mail i tylko jeden. Bezczelny serwer zjadł maila i
          mail nie dotarł! Ach, psia jego melodia!
          PS. Ja też mówię "do diaska". i "do licha", a także "Do pioruna".
          • meduza7 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 09.08.09, 23:44
            Dla mnie tekst o herbatce jest mocno podszyty ironią - i to właśnie ironią
            Autorki wobec Róży. Nie mam niestety książki, żeby bezpośrednio zacytować, ale z
            tego co pamiętam, spłoszona Róża nie miała pojęcia co powiedzieć, aż wreszcie
            pamięć podszepnęła jej uniwersalne zdanko, niezawodne na każdą okazję. jakoś tak
            to leciało.


            Męczyło mnie całe popołudnie, że czegoś zapomniałam dopisać do tego zestawu
            nieobecnych mężczyzn i już wiem! Wielki Nieobecny Ignacy w Opium oraz całkowity
            brak rodziców tak Kreski, jak i Maćka.
            • kelle1986 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 10.08.09, 12:46
              Mężczyźni są w Jeżycjadzie potrzebni w celu spłodzenia kolejnych dzielnych rumianych dziewcząt z grzywką:)
            • piotr7777 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 10.08.09, 18:05
              > Dla mnie tekst o herbatce jest mocno podszyty ironią - i to
              właśnie ironią
              > Autorki wobec Róży. Nie mam niestety książki, żeby bezpośrednio
              zacytować, ale
              > z
              > tego co pamiętam, spłoszona Róża nie miała pojęcia co powiedzieć,
              aż wreszcie
              > pamięć podszepnęła jej uniwersalne zdanko, niezawodne na każdą
              okazję.
              Czyli coś jak "panie dyrektorze, telefon do pana" Ewy Jedwabińskiej.
              • sowca Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 11.08.09, 22:57
                Chyba że tak... w takiej wersji mogę ewentualnie zaakceptować ten
                idiotyczny tekst. Ale osobiście bliższa jest mi reakcja Laury.
                • andrzej585858 Re: Janusz Pyziak - nieobecny - cytaty cz. 1 12.08.09, 16:35
                  Tak z ciekawości - jak zachować się w podobnej sytuacji gdy nie ma się w sobie
                  skłonności do tupetu Laury i jej gwałtownych reakcji a bardziej Pulfowy charakter?
                  Co by nie brzmiało tak co najmniej dziwnie jak ta cytowana herbatka?
                  Czyli co powiedzieć gdy nie ma się tyle determinacji aby wyrzucić gościa za
                  drzwi a z drugiej strony najchętniej by się tak zrobiło?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka