haha33. Wysłuchałem i podobnie jak Ty Janie-Kranie jestem pod wrazeniem sprawnosci epistolarno-argumentacyjnej naszej Noblistki.
Zdaje sobie tez sprawe, "znajac" Ciebie z wieloletnich kontaktow forumowych, iz prezentowane przez Autorke tresci "o przekraczaniu granic" musza Tobie byc bliskie i to w kazdym wymiarze,- Ty praktykujesz to od lat i codziennie,
Wszystko co napisalem powyzej przyjmi rosze w jak najbardziej pozytywnym sensie.
<jest w tym tez odrobinka "zazdrosci" bo..... ja (az) tak "nie umiem" , co wynika zapewne tez z faktu iz zycie nie stawialo przede mna az takich wyzwan jak przed Toba i nie mam tych wszystkich Twoich talentow (zamilowanie i chec do nauki jezykow, cierpliwosc w postepowaniu z dziecmi, chec poznawania kultur
religii i obyczaju wiekszosci nas, prozaicznych "zjadaczy chleba", raczej obcych.
Jestem, w porownaniu do Ciebie i Autorki/Noblistki, cholernie konserwatywny w reakcjach, ocenie a szczegolnie w zapedach do korzystania z nowinek techniki w zakresie "ponad podstawowym" (nie przenioslem swojego zycia w sfery wirtualne, nie korzystam z Facebooka, instagrama, nawet nie uzywam
SMS-ow jako formy szybkiej komunikacji,- po prostu "dzwonie" i rozmawiam a nie "pisze").
Nie lubie podrozowac, zle sie czuje w obcych mi miejscach, nie lubie zmian (zadnych!) od kregu Przyjaciol czy znajomych po (zle!) nawyki zywieniowe ktorych sie "trzymam".
Jak podziwiam p.Tokarczuk za Jej sprawnosc epistolarna, umiejetnosc "zabawy slowem" i latwosc formulowania (na papierze) przekazu tresci, solidaryzuje sie z Jej postawa spoleczna i (aktywnym) udzialem
w proteestach i obronie interesow tych ktorych popiera i "broni", tak z Jej tworczoscia mam "problem".
Posiadam dwie ksiazkowe publikacje p.Tokarczuk: "Księgi Jakubowe" i nabyte ostatnio (juz po otrzymaniu przez Nia Nobla) "Bieguni".
W "Biegunach" opisuje wlasnie to "przekraczanie granic" ktore mnie, mentalnie jest jednak obce
a do (swiadomego!) "przebrniecia" przez "Księgi Jakubowe" brak mi po prostu szczegolowej wiedzy
i znajomosci Starego (i Nowego) Testamentu. Moja "obstrukcja religijna" w tym zakresie niestety mi nie "pomaga"

Sienkiewicz i Reymont byli "latwi" (w czytaniu i odbiorze) i to (juz) "klasyka szkolna", Milosz (dla mnie) "ciekawy" bo opisywal Kresy mnie (mentalnie) "obce", Singer,- wszystkim nie-zydom z kregu jez.jidysz rownie "swojski jak obcy" a Szymborska byla: "latwa" i przyjemna w odbiorze nawet dla takiego abnegata poetyckiego jak ja.
Z Tokarczuk jest inaczej!.
Jej tworczosc (przynajmniej to co poznalem) odnosi sie do wspolczesnosci i zjawisk ja nurtujacych, ale od czytelnika wymaga "lepszego" (niz moje) przygotowania "ogolnego".
Rozumiem tez czemu tworczosc p.Tokarczuk jest tak popularna w Niemczech czy Krajach Skandynawskich bo tam wlasnie wyksztalcenie "ogolne" (w zakresie Szkoly Sredniej) jest nieporownalnie wyzsze i odpowiada (m/w) posiadaczom naszej (polskiej) Matury klasycznego Liceum "przedwojennego"

.