Dodaj do ulubionych

Children's Games

26.10.06, 18:11
www.artchive.com/viewer/z.html
Za "nic" mnie sie tak nie dostalo (na forum pewnym, a Wam dobrze znanym)-
krytyki od przemadrych, wyksztalconych i nowoczesnych amatorow-Pedagogow oraz
rodzicow (roznych), za moj "konserwatywny" stosunek do wychowania smile.
Ja jestem ( a bylem - szczegolnie) "rodzic" o... kant potluc - fakt smile.
To ze nie mialem (praktycznie) tzw. problemow wychowawczych z dzieciakiem
- jasne, zasluga Jej matki, ale Ta, aczkolwiek bardziej od tatusia obowiazkowa
nie odnioslem wrazenia by byla praktyczna zwolenniczka teorii: "wychowywania
rodzicow przez dzieci" albo "bezstresowej" alternatywy - naturalnie
bezstresowej wylacznie dla dzieci! smile)

Wczoraj w wiadomosciach TV (Fakty - TVN) wstrzasnela mna wiadomosc
o dziewczynce ktora popelnila samobojstwo jako konsekwencje "zabawy"
jej rowiesnikow (14-to letniego gowniarstwa) podczas LEKCJI (!!!!) w Szkole
- Panstwowej i obowiazkowej polskiej Szkole Powszechnej - zeby nie bylo
watpliwosci!.
www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3703914.html
Obejrzalem tez w tychze Fakt-ach "reakcje" tatusiow tych milosnikow zabawy
(w "udawany" gwalt z rozbieraniem sila ofiary).
Dumny jestem, ze to sa na 90% prawdziwi katolicy (ponoc 90% Spoleczenstwa
to pilni wyznawcy POLSKIEGO moralnego i swietojebliwego jak
ZADEN "katolicyzmu"), wygladali rowniez na szczegolnych milosnikow POLSKICH
napojow wyskokowych i PRZEKONANI wyznawcy "bezstresowego" wychowania - w
odroznieniu ode mnie (i malzonki) - bezstresowego dla OBU stron: dzieci
i rodzicow smile
Prawdziwie polsko-katolickiego mozna rzec.

Staralismy sie stworzyc corce "DOM", mniej katolicki, ale ma zasadzie jej
pelnego przekonania i pewnosci, ze to jest miejsce Jej absolutnego
bezpieczenstwa.
Rodzice - wymagaja, nie godza sie na "wszystko" ale nie istnieje jakakolwiek
sprawa, klopot, problem czy prosba z ktora nie mozna sie zwrocic do
rozicow, a juz na pewno do matki, bo ojciec i tak by sie zgodzil - czym
wieksze "szalenstwo" tym wieksza szansa na akceptacje u niego smile)
(bo corcia!, syn - mial by sporo "ciezej"! smile )

Trudno mnie miec "pretensje" do sprawcow-gowniarzy, tym bardziej, ze
widzialem ich tatusiow- "bezstresowcow".
Zastanawiam sie jak bym sie zachowal gdyby MOJA corke cos takiego spotkalo
- i czy w 24 godz. po takim fakcie dalej mieli by "bezstresowe" podejscie
do sprawy, czy raczej ja bym zyl z perspektywa dozywotniego wyroku.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3705127.html
Dla Dyrektora Szkoly (fachowca-bezstresowca) - mialbym chyba "nagrode"
szczegolna.
W jego skorze chcialbym byc - najmniej
----
Obserwuj wątek
    • popaye Re: Children's Games 26.10.06, 18:16
      sorry
      pierwszy link nie dziala, bo zalaczylem z powiekszenia sad
      www.artchive.com/artchive/B/bruegel/bruegel_games.jpg.html
      - ten powinien.
      • warum Re: Children's Games 26.10.06, 19:00
        Ja bylam wychowywana "bezstresowo" w zakresie nakazow i zakazow. I tak samo
        wychowywalam swoje dzieci. To nie metoda wychowawcza jest istotna tylko jasny
        przekaz co wolno, a kiedy nie masz prawa przekraczac granicy ustalonej przez
        druga osobe. Jestem zbulwersowana postawa mlodziezy, dyrekcji i rodzicow.
        Wspolwinni sa oni wszyscy .Dzieci nie mozna zaczac wychowywac od 3, 7, 10,czy np
        14 tego roku zycia, bo coraz wiecej sa w stanie zrozumiec. Wychowanie to proces
        ciagly od poczatku, ale nie wszyscy maja czas i ochote swoim dzieciom poswiecac
        uwage. Wielu rodzicow zapewnia byt dzieciom / nawet niezly/ , a nie wychowanie.
        I zadnym przymusem administracyjnym rodzicow, ktorzy nie umieja i nie chca sie
        zajmowac dzieckiem nie zmusi sie do wiekszego/ skuteczniejszego/ zaangazowania.
        Dzieciarnia widziala zdarzenie i nie odwazyla sie przerwac? Dziwne,ze nauczycie
        nie widzieli jak zepsuta jest ta mlodziez/ 14 lat!/, jakie sa wzajemne stosunki
        i jakie maja problemy. Winie szkole przede wszystkim,bo jesli prosty czlowiek
        ma dziecko, to od tego sa te instytucje,zeby ingerowac i przekazywac dzieciom
        prawidlowe wzorce. I nie winie personalnie akurat tej nauczycielki,ze wyszla na
        jakis apel, bo to zdarzenie moglo sie wydarzyc w lazience, po drodze do szkoly,
        w kazdym innym miejscu. Ci uczniowie powinni poniesc dotkliwa kare,ale i
        przejsc intensywna kuracje pedagogiczna.Ale to nauczyciele powinni sie
        przetestowac, czy potrafia opanowac klase i zajac sie prowowdyrem grup. Jak
        slysze wypowiedz dyr. ze kazdy potrzebujacy uczen jak sei zglosi to otrzyma
        pomoc psychologa to az mnie krew zalewa,ze tak zajmuja sie pocieszaniem
        wrazliwych, zamiast utemperowac i wychowac mlodocianych przestepcow.
      • terem Re: Children's Games 26.10.06, 20:08
        Dla mnie najstraszniejsze jest to, wszystko odbyło się W OBECNOŚCI kolegów i
        koleżanek z klasy.Że nikt nie zareagował, nie wezwał pomocy, nie zaczął
        krzyczeć , nie próbował powstrzymać sprawców. Mnie się to w głowie nie
        mieści.To jest chory świat, chora szkoła, chore społeczeństwo.Tych kilku
        zwyrodniałych chłopaków jest nie mniej winnych jak cała, biernie przyglądająca
        się tej przemocy, klasa i jak rodzice tych wszystkich dzieciaków.No i szkoła...
        nie uwierzę, że był to pierwszy incydent tego rodzaju , w tej szkole. Skądś
        musiała się wziąć ta bierność obserwatorów-uczniów, to wręcz przyzwolenie...
        I postawa pana dyrektora, który usunął znicz sprzed szkoły, twierdząc, że tu
        nie jest miejsce na takie manifestacje, bo dziewczyna powiesiła się w domu...
    • wedrowiec2 Re: Children's Games 26.10.06, 19:19
      Najbardziej wstrząsająca była reakcja ojców tych chłopcówsad
      • alfredka1 Re: Children's Games 26.10.06, 20:24
        Matka dziewczynku mówi, że nie ma pretensji do rodziców a nawet sama zadzwoni
        do matek chłopców. A co ma robić? to jest wieś, mała ale często okrutna
        społeczność. W lecie w tej wsi chłopcy spalili samochód nauczyciela,nawet nie
        powiadomiono policji. Prawdopodobnie właściciel samochodu też sie bał. I tu
        jest ogromna rola plebana /Popayku, nie krzycz/. Przecież ksiądz najlepiej wie
        co się w każdej chacie dzieje.Kiedyś ambona służyła do wytknięcia win wiernych,
        w sposób czasami paskudny ale troche pomagało. A teraz to tylko instytucja taka
        jak gmina... taka gmina ...taka gmina...
        • wodnik33 Re: Children's Games 26.10.06, 20:52
          A mnie przerażają społeczności, w których takie rzeczy się dzieją. Przerażają
          mnie ludzie, którzy takie rzeczy tolerują. Przeraża mnie widok zastraszonych
          bliskich ofiar, którzy, niby z chrześcijańskiego miłosierdzia, od razu
          przebaczają oprawcom swoich dzieci. I chcę tu przeczytać, że to wyjątek, że
          obmacywanie dziewczynek na oczach tłumu nie jest lokalną tradycją, że takie
          rzeczy się potępia. Mam dość bucowatych tatuśków, bezczelnie głoszących, że ich
          pociechy są zupełnie niewinne. Bo chłopcy chcieli się tylko zabawić...
          I nic tu pleban nie zdziała, niech sprobuje, chociaż mam ogromne wątpliwości
          czy chciałby kogoś potępić, napiętnować. Ot, pojęczy w czasie pogrzebu i na tym
          się skonczy.
          Gdyby coś takiego spotkalo moje dziecko, to tak jak Popay..


        • popaye Re: Children's Games 26.10.06, 20:54
          ja nie krzycze Alfredko,
          - jestem bezradny i, tak na prawde, przerazony do czego juz dochodzi w tym
          Kraju popier.... "moralnosci".
          Noz mnie sie w kieszeni "otwiera" jak widze te geby tych "dostojnikow Kosciola",
          swietojebliwych politykow i zastepy moherowcow czy lysoli "od Giertycha"
          - tych "obroncow poczetego zycia i rozdawcow becikowych" z
          obowiazkowa "katolicka etyka" w Szkole sad((

          "Na Rusi to sie... musi" a ja ponad cwiercwiecze mieszkam w "policyjnym Kraju"
          a w sasiedniej Holandii: "Sodoma i Gomora" - szalejaca eutanazja i aborcja
          dostepna w kazdym .... kiosku Ruchu sad
          Mam w d... jak jest "na Rusi", ale i rzygac mnie sie chce jak slucham tego
          jazgotu swietojebia w cywilu i sutannach jak widze gdzie doprowadzilo to
          spoleczenstwo "obroncow swietojebnego dziewictwa".
          Maryji - szczegolnie i wylacznie jak mnie sie zdaje sad.

          Jak widze "mordunie" tych tatusiow - knajpianych bohaterow jakich to
          wspanialych synow sie doczekali (wychowali!), tylko k..... AZ na pare tygodni
          ich niesprawiedliwie do poprawczaka zamkna sad.

          Wroce na starosc do Polski, ale nie jest dla mnie pierwszym "problemem" czy
          ogrzewanie bede mial w domu na gaz czy rope.
          Kalasznikow pod poduszke i drut z wysokim napieciem w ogrodzeniu!.
          I bez "oporow moralnych" czy idzie ojciec "bohatera" czy pleban!
          Takie samo barachlo! sad

          pozdrawiam,-
          pE
    • kanoka Re: Children's Games 26.10.06, 20:49
      popaye napisał:
      Trudno mnie miec "pretensje" do sprawcow-gowniarzy, tym bardziej, ze
      widzialem ich tatusiow- "bezstresowcow".

      Na szczęście - nie mam w kurniku TV i sprawę znam tylko z radia(gazet też na wsi
      niet). Ale masz zupełną rację PP - jacy rodzice, takie dzieci. Zgoda, dyrektor
      szkoły nie taki, pedagodzy(!???!)do niczego, ale gdzie przez całe życie tych
      dzieci, byli ich RODZICE?
      A swoją drogą, jak znieczulająco(od znieczulicy, nie znieczulenia) i
      zastraszająco działa grupa rówieśnicza sad((. Jak potrafi odebrać odwagę cywilną....
      To wszystko działo sie na oczach klasy - i nikt, NIKT!!, nie zareagował! A nie
      wierzę, że żadne z dzieci w tej kasie nie miało świadomości, że dzieje się zło i
      że trzeba temu przeciwdziałać, zareagować!. Może właśnie to jest najbardziej
      przerażające - jak pisze Terem?
      "Dla mnie najstraszniejsze jest to, wszystko odbyło się W OBECNOŚCI kolegów i
      koleżanek z klasy.Że nikt nie zareagował, nie wezwał pomocy, nie zaczął
      krzyczeć , nie próbował powstrzymać sprawców. Mnie się to w głowie nie
      mieści.To jest chory świat, chora szkoła, chore społeczeństwo.Tych kilku
      zwyrodniałych chłopaków jest nie mniej winnych jak cała, biernie przyglądająca
      się tej przemocy, klasa i jak rodzice tych wszystkich dzieciaków'

      Może właśnie tego oportunizmu do n - tej potęgi uczą się dzisiaj polskie dzieci
      w rodzinnych domach? Jako zajęcia praktyczne z wychowania obywatelskiego,
      czerpane z przykładów rodzinnych? Aż strach pomyśleć, że TO może być prawda.....
      • omeri Re: Children's Games 26.10.06, 21:03
        Niestety taka jest znieczulica spoleczna i rodzice wychowują dzieci tak,by im
        sie nic nie stalo. Czyli ,jak cię napadaja, czy widzisz napadana osobę to myśl
        o sobie i nie wtrącaj się. Oddaj komorke itp. i tak jest od lat i niestety
        dochodzi do takich ekscesow i tragedii. Tatuśkowie w myśl zasady, moje dziecko
        jest biedne i niewinne. Przeciez nie raz tak bywalo. Mnie tez szlag trafia, ale
        rozumiem ten brak reakcji spowodowany troską o własne bezpieczeństwo.
        Straszne to, ale też i dlatego mamy co raz więcej ogrodzonych osiedli
        • skir.dhu Re: Children's Games 26.10.06, 23:48
          Wyobrazacie sobie mysli tej 14latki tuz przed zawiazaniem skakanki? Tak by sie
          chcialo moc przy Niej byc w tym momencie, eh ....
          Podobnie jak kilka osob powyzej, nie jestem w stanie pojac zachowania reszty
          klasy. Tego, ze NIKT nie stanal w obronie Ani, NIKT nie wybiegl zawolac
          nauczyciela, NIKT nawet nie doniosl/nie poinformowal nikogo doroslego po
          fakcie. Jest to dla mnie nie pojete, ze CALA klasa przeszla do porzadku
          dziennego nad tym, co sie stalo i nawet najblizsza kolezanka (przyjaciolka?)
          poszkodowanej nie widziala za konieczne poinformowac o zdarzeniu chocby swoich
          wlasnych rodzicow.
          Ja jestem z pokolenia, w ktorym bylismy uczeni pomagania slabszym, nie kopania
          lezacego, stawania po stronie pokrzywdzonych niezaleznie od mozliwych
          konsekwencji. Tak tez wychowana jest moja corka i znam sporo mlodych ludzi,
          ktorzy wyznaja i praktykuja dokladnie te same wartosci. W glowie mi sie nie
          miesci, ze w tej klasie nie bylo ANI JEDNEGO ucznia wychowanego na takich
          prostych zasadach. Tragedia sad
          Skir Dhu
          • b.a.s.i.a.a Re: Children's Games 27.10.06, 09:17
            Przeczytalam Wasze wypowiedzi. Nie musze mowic, ze i mna ta tragedia
            wstrzasnela na calego. Moj maz mial podobne odczucia, jak wypowiadajacy sie
            tutaj panowie.
            A ja zapytalam swojego 11-letniego syna, co by zrobil. Powiedzial, ze wybieglby
            z klasy wolajac o pomoc...
            W jego szkole na szczescie jeszcze nie bylo takich sytuacji, ale to tylko (i
            az) podstawowka. Zdarzaly sie za to pomniejsze ekscesy. W jednym moj syn bral
            udzial. Do klasy doszedl nowy uczen. Taki lekko wystraszony i dosc slaby
            fizycznie. "Elita" klasowa zrobila sobie z niego kozla ofiarnego. Niby nic
            specjalnego sie nie dzialo, ale.... bylo kopanie jego plecaka, zrzucanie czapki
            z glowy, przezywanie i takie tam "drobiazgi". Moj syn sie najpierw temu
            przygladal, pare razy tez "szturchnal" chlopaka, ale w koncu przestalo mu sie
            to podobac i zaczal ze mna na ten temat rozmawiac. Sprawa zakonczyla sie w
            sposob nastepujacy: zorganizowal sposrod kolegow grupe wsparcia dla tego
            chlopca. Niby nic konkretnego nie robili, ale zawsze byli kolo niego i
            tworzyli "mur". Chodzilo o to, zeby nie dopuscic do bijatyki. Po paru
            tygodniach dokuczanie sie skonczylo.
            Dlaczego o tym pisze.... Bo wydaje mi sie, ze tam nikt, NIKT z dziecmi nie
            rozmawial. Dzieciaki maja czasami glupawe pomysly i bywaja okrutne - ale
            dlatego trzeba przy nich byc, uczestniczyc w ich zyciu i rozmawiac, rozmawiac,
            rozmawiac....
            Od poczatku jestem w tzw. trojce klasowej. Nikt nie musial mnie do tego
            namawiac. Staram sie uczestniczyc w zyciu szkoly mojego syna. Znam jego kolegow
            i kolezanki z klasy bardzo dobrze. Chodze i wyjezdzam z nimi, kiedy tylko moge.
            I reaguje na wszystko, co uwazam za nieprawidlowe.
            Ale wiekszosc rodzicow ma inne podejscie do spraw szkolnych. Widze to i
            ubolewam. I takie podejscie moze skutkowac tragedia, niestety...
            • terem Re: Children's Games 27.10.06, 20:07
              Mój syn chodził do gimnazjum, jako drugi rocznik, po tzw. reformie
              szkolnictwa.Z miejsca znielubił tę szkołę: bo daleko od domu, bo przepełnine
              klasy, bo nauczyciele, mówiąc delikatnie, niechętni uczniom, bo pani
              wychowawczyni ... nie lubiła dzieci... cóż, tak miała. Bo to był KOŁCHOZ!!!
              Masa dzieciaków, wbrew swej woli i potrzebom, stłoczona w jakiejś powiatowej
              szkółce, która jako podstawówka to i owszem, sprawdzała się, ale jako szkoła
              zbiorcza, ponadpodstawowa nie dawała sobie rady z niczym, ani z nauczaniem, ani
              z wychowaniem...
              Na pierwszej wywiadówce, przez radiowęzeł, wysłuchaliśmy "homilii" pani
              dyrektor i pani pedagog nt zagrożenia nałogiem narkotykowym, po czym
              otrzymaliśmy od wychowawczyni gotowe, wydrukowane oświadczenia, iż poddajemy
              się roszczeniom finansowym szkoły dotyczącym EWENTUALNYCH szkód materialnych,
              jakie
              nasze dzieci być może tu wyrządzą. Z wyjątkiem mnie, podpisali to wszyscy
              rodzice. Czyli co? Wszyscy uznali, że ich dziecko może być potencjalnym
              wandalem? A może nie przeczytali wcale, uważając, ze szkoła wszystko za nich
              załatwi?
              Zaznaczam, to oświadczenie zakładało, iż odpowiedzialność za zniszczenia będzie
              zbiorowa... sad
    • kanoka Re: Children's Games 01.11.06, 09:24
      Ciekawy artykuł na temat agresji w szkole w "Charakterach" i co najważniejsze,
      autorka podaje, jak należy sobie radzić z tą agresją
      Grażyna Poraj pisze:
      "Szkoła jest miejscem, do którego uczniowie „przynoszą” agresję, ale także
      miejscem, w którym agresja się rodzi."
      I dalej:
      "Z najnowszych, niepublikowanych jeszcze moich badań nad postawą wobec agresji
      wśród młodzieży szkolnej, wyłania się jeszcze jeden niebagatelny problem: widać
      powszechną akceptację zachowań agresywnych wśród młodych ludzi. Aż 69 proc.
      gimnazjalistów stwierdziło, że nie przeszkadza im zachowanie agresywne u innych.
      Nie mają nic przeciwko wulgaryzmom, przemocy wobec innych czy krzywdzeniu ich za
      pomocą form pośrednich: kłamstw, obmawiania, ośmieszania."
      "...dominującą formą przemocy w szkołach jest przezywanie (76,17 proc.
      badanych). Kolejne formy to: poniżanie lub ośmieszanie przez innych (39,39
      proc.); bicie się z kolegami (38,15 proc.) oraz zaczepianie i bicie młodszych
      bez powodu (34,81 proc.). Ciekawe dane z badań dotyczą charakterystyki ofiar
      przemocy międzyrówieśniczej. Okazało się, że główną przyczyną znęcania się jest
      nietolerancja dla „innych” i tendencja do odbudowywania własnej „nadwerężonej”
      pozycji w grupie rówieśniczej. Ofiarami przemocy byli uczniowie otyli, z wadą
      fizyczną, noszący okulary, pochodzący ze wsi, dobrze się uczący. Równocześnie
      zaobserwowano, że młodzieży szkolnej imponuje siła: daje poczucie
      bezpieczeństwa, władzę nad innymi, pozwala dyktować warunki i decydować o
      standardach życia pomiędzy innymi. Przemocy szkolnej, niestety, towarzyszy zmowa
      milczenia. Jest to albo efekt standardów współżycia w grupie, albo też wynik
      lęku przed wykluczeniem. Ważną przyczyną ukrywania agresji jest niewątpliwie
      strach przed zemstą i brutalnością sprawców. Utrwala to postawę bycia ofiarą u
      jednych i poczucie bezkarności u drugich."
      "Oblicze polskiej agresji pokazuje raport z badań CBOS z marca 2006 roku.
      Niektóre z uzyskanych danych są zastanawiające. Wśród dorosłych Polaków dominuje
      (54,9 proc.) pogląd, że agresja i przemoc w polskich szkołach są poważnym
      problemem i szkoły na ogół nie radzą sobie z nim. Nauczyciele mają inne zdanie,
      wyrażają przekonanie, że w ich szkołach problem agresji i przemocy nie istnieje.
      Tymczasem co piąty uczeń uważa, że nauczyciele nie reagują na agresję, ponieważ
      o niej nie wiedzą lub wiedzieć nie chcą. Mówią o bezradności, bierności i braku
      reakcji nauczycieli na przejawy zła w szkole. Oczywiście zachowania te różnicuje
      typ szkoły. Uchylanie się od reakcji i bezradność przypisali nauczycielom
      uczniowie gimnazjum, bierność częściej pojawiała się u nauczycieli szkół
      ponadgimnazjalnych."
      "Badacze środowiska szkolnego zgodnie przyjmują, że szkoły przede wszystkim
      charakteryzuje napięcie, zależność i dystans emocjonalny. Uczniowie odczuwają
      strach przed nauczycielami. Niejednokrotnie nie postrzegają ich jako
      wychowawców, lecz osoby represjonujące. Zamiast zbudować silne, bliskie relacje,
      gwarantujące sukces osobistego rozwoju uczniom i satysfakcję nauczycielom,
      tworzy się barykada, a po jej przeciwnych stronach ustawiają się dwie strony:
      uczeń i nauczyciel, ale jako wrogowie."
      Jak temu przeciwdziałać?
      "Pierwsze i podstawowe zadanie dla szkoły, to tworzenie na jej terenie
      przyjaznego dziecku środowiska wychowawczego. Drugie ważne zadanie, to wspólne
      ustalenie jasnych reguł postępowania i przestrzeganie ich przez wszystkich – nie
      tylko uczniów, ale i nauczycieli.Gdy w szkole pojawią się problemy, potrzebna
      będzie profesjonalna pomoc."
      kiosk.onet.pl/charaktery/1368172,2029,3,artykul.html
      • warum Re: Children's Games 01.11.06, 10:01
        Sluszne uwagi i wnioski, ale ta nierozladowana "agresja" w mlodziezy nie bierze
        sie tylko z hormonow. To takze "odreagowanie" frustracji wyniesionych z domu.
        Niesluchane, lekcewazone, ustawiane na "swoim miejscu" w szeregu przez
        "rodzicow"... Skoro dorosli akceptuja bicie /swoich dzieci/ jako "metode
        wychowawcza"... to czemu sie dziwic calemu ciagowi pozniejszych "zachowan" ich
        dzieci? Dialog miedzy rodzicami i dziecmi? Wymaga anielskiej cierpliwosci i
        checi z obu stron, ale jak w domu zle sie dzieje to nauczyciel/pedagog? musi
        potrafic zareagowac i go rozwiazac, a nie "zglaszac problem" dalej/ niech ktos
        inny sie zajmie/.
    • kanoka Re: Children's Games 03.11.06, 09:42
      Nie, nie będę pisać o pomysłach ministra G. na zwalczenie agresji w szkole. Nie
      będę was i siebie denerwowac od rana. Polecam mądry artykuł z ostatniego "Przekroju"
      przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2321&Itemid=48
      "Wspierajmy rodzinę. Ale nie becikowym, tylko wspierajmy ją realnie. Agresja
      dzieci bardzo często wynoszona jest z domu. Lecząc dziecko, a nie pracując z
      jego rodzicami, stoimy w miejscu. Nawet najmniejszy sygnał trzeba sprawdzić. Na
      miejsce wysłać fachowca. Dlaczego w Polsce odseparowuje się dziecko, a nie
      sprawcę zagrożenia, na przykład agresywnego ojca? Kiedy słyszę, jak Ela opowiada
      mi, że w ośrodku musiała jeść własną kupę i popijać sikami albo lizać pupę
      najsilniejszej dziewczyny, to coś we mnie krzyczy. W ośrodkach nie rozwiążemy
      problemów tych dzieci, bo kadry jest za mało i jest za słaba. Trzeba wspierać
      rodzinę. Chyba że się nie da, bo i takie przypadki się zdarzają."
    • popaye Re: Children's Games 03.11.06, 20:14
      zaczalem ten watek - pozwolcie, ze jeszcze raz wtrace swoje trzy grosze.

      Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi i wysluchaniu (w tv) dziesiatek
      wypowiedzi Bardzo Madrych Fachowcow w tym majacych prawne narzedzia do
      decyzji jak ma wygladac ta "nowa (lepsza!) Szkola" - hmmm...

      Wierze wypowiedziom naszych Forumowiczow.
      Wiekszosc z nas mialo lub ma jeszcze dzieci na ktore mozna (?) jeszcze
      wplywac "wychowawczo", no... powiedzmy mozna probowac.
      Czesci udalo sie przejsc przez ten okres,- dzieci dojrzaly, zrobily sie mocno
      dorosle oraz samodzielne i wszelkie dalsze proby wplywania na Ich wychowanie
      moze byc tylko traktowane jako szczegolna "upierdliwosc" polaczona ze
      zlosliwoscia smile
      Zreszta, moze jest to uczciwe bo "zalamujac rece" nad roztrzygnieciami
      i postepowaniem w zyciu juz doroslych dzieci, tak na prawde to przyznajemy sie
      do wlasnej wychowawczej porazki!
      Spartaczylo sie robote i teraz probujemy "naprawiac" - he, he - wygodne bo
      juz nie na nasz "koszt i odpowiedzialnosc" smile)

      Dzesiatki razy powtarzalem to Popayowej, a przynajmniej zawsze po fakcie
      uslyszenia w Jej rozmowie z corka (30+): "powinnas zrobic (powiedziec, zachowac
      sie)", polaczone z: "na twoim miejscu to bym: ...."
      Nie jestes (bylas) na Jej miejscu i nie na twoje konto konsekwencje ... wiec
      pogadaj o nowym lakierze do paznokci czy innych "bardzo waznych sprawach"
      i nie wtracaj swoich "madrych porad" ingerujacych w roztrzygniecia doroslych i
      samodzielnych dzieci.
      Tym bardziej o "porade" nie proszona.
      Trzeba miec zaufanie do wlasnych metod wychowawczych i przekazanych (slowem
      i uczynkiem) wartosci.
      G... ze mnie nie pedagog, ale spie spokojnie nie obawiajac sie, ze moje dziecko
      napadnie na Bank, zgwalci listonosza, pobije policjanta czy zamorduje wlasne
      dziecko smile)
      Reszta to juz nie nas, rodzicow - sprawa.
      Ale kobiety (mamusie) nieraz nie umieja "odpuscic" i sie z tym pogodzic smile)

      W wymiarze ogolnospolecznym to jestem bardzo zadowolony, ze mam techniczny
      zawodsmile
      Jak slysze i czytam te madrosci w temacie wyglaszane przez tych
      "fachurow" - nie wiem czy smiac sie czy plakac.
      Jacy Oni wszyscy madrzy i ... ZAWSZE tacy byli!.
      Az sie dziwie dlaczego jest tak zle skoro Ci "specjalisci" cale swoje zawodowe
      zycie (nieraz b.dlugie!) - TYRALI, a ile prac NAUKOWYCH napisali,
      ile pokolen specjalistow "na wzor i podobienstwo" - wypuscili spod swojej
      reki i .... porazka?.
      Moze te genialne metody byly i sa o... kant potluc?

      Troche z przerazeniem patrze na edukacje wnuka - jednego na razie, bo drugi
      mlodszy jeszcze w wieku przedszkolnym, chociaz On tez juz w tym "paranoicznym
      kolowrotku" wychowawczym.
      Ich rodzice, ojciec i matka - oboje, dziecinstwo (w wieku odpowiadajacym)
      spedzali na warszawskim "socjalistycznym Osiedlu" (jedno nawet w mieszkaniu
      z ciemna kuchnia i "balkonem" ca 30 cm/kw. powierzchni smile )
      Chodzili do BIEDNEJ Szkoly Podstawowej - takiej normalnej jakie bywaly w latach
      70-tych, - innych raczej nie bylo smile
      Ziec bil sie z chopakami, podstawial nogi kolezankom, ciagnal je za warkocze
      i (od czasu) do czasu - chodzil na wagary.Jego przyszla malzonka (poza biciem
      i ciaganiem za warkocze) - postepowala rowniez: "w stylu epoki" smile)

      Jak bylo "za duzo" (tego dobrego) i rodzicow (lekarka i gastronom) argumenty
      slowne nie wystarczaly, ojciec "przetrzepywal mu spodnie" i... jakos sie
      normalizowalo, przynajmniej na jakis czas smile
      Dopiero jako spore "podrostki" zetkneli sie z inna niz polska Szkola
      i panujacymi tam zwyczajami, ale na Boga z zadna super exkluzywna
      czy prywatna!.

      Ich dzieci mieszkaja na podwarszawskim "mocno strzezonym" Osiedlu gdzie
      m/kw. dzialki kosztuje tyle co w centrum Nowego Jorku czy Tokio
      a Szkola (podstawowa by nie bylo nieporozumien).. owszem i a jakze:
      he, he "spoleczna" - czyt: prywatna i to "mocno" sadzac po wysokosci
      czesnego smile)
      Mlodszy chodzi do Przedszkola zaraz obok tej wspanialej Szkoly.
      Lubi tam "chodzic". Tez bym lubial! - w kazdej grupie na 3-ch przedszkolakow
      jest jedna (super wysoko kwalifikowana i biegle obcojezyczna) Wychowawczyni.

      Za kase rodzicow - dzis mozna i w Polsce wszystko!.
      Szkola starszego, kazdy z nauczycieli, ma nieprzerwany kontakt z rodzicami:
      - specjalna strona internetowa z wejsciem na Im tylko znane haslo - umozliwia
      permanentna informacje o postepach pociechy, zachowaniu i najmniejszej "wpadce"
      (czy sukcesie) delikwenta.
      Wagary, narkotyki czy zle lub nieuprzejme zachowanie, agresja wsrod uczniow?
      - wolne zarty smile
      Tam jest atmosfera "rodzinna" - kazde urodziny ucznia w klasie obchodzi sie
      z wreczeniem prezentow i konsumpcja wielkiego tortu.
      Ja tylko sie zastanawiam co to bedzie, jak te dzieci, jakims (nie branym pod
      uwage - chyba) splotem nieszczesliwych okolicznosci znalazly by sie
      same np. na ul Brzeskiej (zaplecze Bazaru Rozyckiego) i jeden ze stalych
      tam bywalcow zlozyl by im (normalna tam) propozycje : " eeee - maly kopsnij
      5 zlotych!".
      Odpowiedz: "przepraszam Pana - ja nie nosze gotowki ze soba - mam konto w Banku
      i karte automatowa z okreslonym limitem, ale zycze Panu efektywnych
      pertraktacji z innym mlodocianym osobnikiem oraz przyjemnego dnia"
      - usatysfakcjonowala by pytajacego? smile
      Te dzieci nawet rozmawiac nie umieja "normalnie" sad

      Od jednego przegiecia w... drugie sad
      Wysmiewany (dzisiaj) Makarenko to wcale nie byl glupi czlowiek.
      Nie specjalnie wyksztalcony ale na pewno genialny pedagog i nie z "negatywnej
      selekcj".
      • maryna04 Re: Children's Games 04.11.06, 00:20
        To, ze w klasie nikt nie zareagowal, a potem nikt nie opowiadal jest
        zjawiskiem znanym w psychologii spolecznej. Pamietam np sprzed wielu laty
        przypadek, kiedy autobus pelen mieszkancow jednej wsi w bylym tarnobrzeskim
        wracal z pasterki. Doszlo do awantury z powodu jakiejs ukradzionej kielbasy
        przed miesiacami na weselu. Na oczach ludzi z autobusu zamordowano w sposob
        okrutny (m.in. rozjezdzajac wielokrotnie ofiary) panne mloda z tego wesela i
        jej nieletniego brata. Nikt nie pisnal w czasie tragedii i pozniej jako swiadek
        nikt nic nie powiedzial.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka