www.artchive.com/viewer/z.html
Za "nic" mnie sie tak nie dostalo (na forum pewnym, a Wam dobrze znanym)-
krytyki od przemadrych, wyksztalconych i nowoczesnych amatorow-Pedagogow oraz
rodzicow (roznych), za moj "konserwatywny" stosunek do wychowania

.
Ja jestem ( a bylem - szczegolnie) "rodzic" o... kant potluc - fakt

.
To ze nie mialem (praktycznie) tzw. problemow wychowawczych z dzieciakiem
- jasne, zasluga Jej matki, ale Ta, aczkolwiek bardziej od tatusia obowiazkowa
nie odnioslem wrazenia by byla praktyczna zwolenniczka teorii: "wychowywania
rodzicow przez dzieci" albo "bezstresowej" alternatywy - naturalnie
bezstresowej wylacznie dla dzieci!

)
Wczoraj w wiadomosciach TV (Fakty - TVN) wstrzasnela mna wiadomosc
o dziewczynce ktora popelnila samobojstwo jako konsekwencje "zabawy"
jej rowiesnikow (14-to letniego gowniarstwa) podczas LEKCJI (!!!!) w Szkole
- Panstwowej i obowiazkowej polskiej Szkole Powszechnej - zeby nie bylo
watpliwosci!.
www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3703914.html
Obejrzalem tez w tychze Fakt-ach "reakcje" tatusiow tych milosnikow zabawy
(w "udawany" gwalt z rozbieraniem sila ofiary).
Dumny jestem, ze to sa na 90% prawdziwi katolicy (ponoc 90% Spoleczenstwa
to pilni wyznawcy POLSKIEGO moralnego i swietojebliwego jak
ZADEN "katolicyzmu"), wygladali rowniez na szczegolnych milosnikow POLSKICH
napojow wyskokowych i PRZEKONANI wyznawcy "bezstresowego" wychowania - w
odroznieniu ode mnie (i malzonki) - bezstresowego dla OBU stron: dzieci
i rodzicow

Prawdziwie polsko-katolickiego mozna rzec.
Staralismy sie stworzyc corce "DOM", mniej katolicki, ale ma zasadzie jej
pelnego przekonania i pewnosci, ze to jest miejsce Jej absolutnego
bezpieczenstwa.
Rodzice - wymagaja, nie godza sie na "wszystko" ale nie istnieje jakakolwiek
sprawa, klopot, problem czy prosba z ktora nie mozna sie zwrocic do
rozicow, a juz na pewno do matki, bo ojciec i tak by sie zgodzil - czym
wieksze "szalenstwo" tym wieksza szansa na akceptacje u niego

)
(bo corcia!, syn - mial by sporo "ciezej"!

)
Trudno mnie miec "pretensje" do sprawcow-gowniarzy, tym bardziej, ze
widzialem ich tatusiow- "bezstresowcow".
Zastanawiam sie jak bym sie zachowal gdyby MOJA corke cos takiego spotkalo
- i czy w 24 godz. po takim fakcie dalej mieli by "bezstresowe" podejscie
do sprawy, czy raczej ja bym zyl z perspektywa dozywotniego wyroku.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3705127.html
Dla Dyrektora Szkoly (fachowca-bezstresowca) - mialbym chyba "nagrode"
szczegolna.
W jego skorze chcialbym byc - najmniej
----