Gość: wojtek
IP: *.grott.silesianet.pl
20.03.05, 00:03
Chciałbym w tym poście przestrzec wszystkich młodych ludzi i nie tylko, przed
pewną firmą działającą w branży finansowej, która w pierwszym kontakcie
wydaje się być firmą profesjonalną. Mianowicie mowa tu o firmie Polski Dom
Finansowy S.A. z siedzibą w Warszawie, a raczej o jej prezesie Panu dr
Wojciechu Dziewulskim (byłym prezesie PTF i Bud-Banku). Otóż Pan Prezes W.
Dziewulski „wrobił” w kredyty samochodowe ponad 20 młodych ludzi, którzy
podjęli pracę w jego nowej firmie. Firma namówiła nowozatrudnionych młodych
ludzi, pracowników sieci sprzedaży, na zaciągnięcie kredytu na zakup
samochodu, który miał być użytkowany w celach służbowych. Takie rozwiązanie
tłumaczono faktem, iż jako właściciele samochodów będziemy o nie dbać, a w
przypadku gdyby zakupiła je firma, to nie będziemy ich traktować jak własne.
Z PDF S.A. każdy pracownik sieci sprzedaży podpisał umowę cywilną, z której
wynikało, iż w momencie gdy wygasa umowa o pracę, PDF wystąpi do banku o
dokonanie cesji umowy kredytowej na nowowstępującego pracownika PDF w miejsce
odchodzącego i sprzeda mu kredytowany samochód w imieniu byłego pracownika,
do czego PDF otrzymał od pracowników stosowne pełnomocnictwa. Ponadto Pan
Prezes W. Dziewulski w imieniu firmy PDF zobowiązał się pisemnie do
pokrywania rat kredytu na czas trwania stosunku pracy.
Niestety, już w czasie trwania stosunku pracy firma PDF nie przywiązywała
szczególnej uwagi do spłaty rat w terminach. Raty były płacone nieregularnie
i to dopiero po naszych interwencjach w zarządzie firmy.
W obecnej chwili już nie pracuję jak i wielu moich kolegów i koleżanek dla
Pana W. Dziewulskiego. Niestety Pan W. Dziewulski nie wywiązał i wszystko
wskazuje na to iż nie ma zamiaru wywiązać się z zawartej z nami umowy. Nie
wyznaczył nowych pracowników na nasze miejsca., którym samochody można by
sprzedać i dokonać na nich cesji umów kredytowych. Zaproponował nam jedynie,
że może znaleźć kupca na nasze auta, ale to my zostaniemy głównymi dłużnikami
wobec banku do 2011 r. Oświadczył nam również, że firma jedynie postara się
spłacać resztę zadłużenia za nas ( nastąpiła by wcześniejsza częściowa spłata
kredytu ze środków uzyskanych ze sprzedaży auta). No cóż, propozycja ta jest
żałosna. Wygląda no to , że będziemy musieli dopłacić do interesu Pana W.
Dziewulskiego, każdy z nas około 8-10 tys. zł.(tyle samochód stracił na
wartości). Kredytowany samochód to Fiat Panda rok produkcji listopad 2004.
Bank kredytujący – GE Money Bank. Kwota kredyty – 35 000,00 zł. Okres
kredytowania – 7 lat. Rata – 668 zł.
Chciałbym wszystkich, szczególnie młodych ludzi, którzy kiedykolwiek będą
podejmować pracę u Pana W. Dziewulskiego przestrzec przed wyrażeniem zgody
na takie rozwiązania. Jest to nic innego, jak przerzucanie ryzyka
działalności gospodarczej firmy na pracowników!! Kwota zobowiązań na skalę
firmy z tytułu kredytowania zakupu samochodów to na pewno spora część jej
wszystkich zobowiązań!!! W momencie bankructwa firmy, to my dopłacamy do
niej.
W przypadku gdy firma nie bankrutuje, to też nie mamy żadnej gwarancji, że za
nas spłaci kredyty. Pan W. Dziewulski „wrobił” więc nas w kredyty.
W rezultacie musimy albo kupić sobie samochód za bardzo wysoką cenę kredytu
lub sprzedać go i dodatkowo spłacać pozostałe raty. Tak płacimy za swoją
naiwność i nie zawsze uczciwą „grę” biznesową Pana Prezesa W. Dziewulskiego.
Bank udzielający nam kredyty odmówił dokonania cesji umów kredytowych na
PDF S.A. prawdopodobnie z uwagi na brak jej zdolności kredytowej.
Pozostaliśmy więc z samochodami, na które nas nie stać.
Ponadto Pan Prezes W. Dziewulski nie zapłacił nam do tej pory wynagrodzenia
za miesiąc luty. Do dnia dzisiejszego nie dostaliśmy również druków RMUA za
poszczególne miesiące pracy. Zachodzi więc podejrzenie, że Pan Dziewulski nie
płacił nam składek ZUS.
Jeżeli ktoś miał podobne niemiłe doświadczenia z pracodawcą, proszę o
kontakt. Co do prawdziwości opisanej sytuacji dysponuje dokumentami
podpisanym przez Pana Dziewulskiego. Mogę udostępnić ksero lub skany.
wborecki@op.pl