nocebo
21.12.07, 21:21
"Bublowatość" prawa jest w dużej mierze pochodną jego tzw. inflacji.
Ustawodawcy chcą regulować wszystko co się tylko da, bez
zastanowienia czy dana sprawa w ogóle wymaga regulacji.
Parlament powinien zajmować się także usuwaniem zbędnych ustaw, a
nie tylko ich tworzeniem.
Prawo zbyt precyzyjnie regulujące wszystko dookoła, powoduje paraliż
prawny.
Jeśli ktoś tego nie rozumie, powinien zastanowić co by było gdyby
przepisy ruchu drogowego regulowały poruszanie się samochodów z
dokładnością do jednego centymetra. Z drugiej strony brak prawa o
ruchu drogowym również spowodowałby problemy (oczywiście po pewnym
czasie powstałoby prawo zwyczajowe, które można by spisać - i tak
się działo w początkach motoryzacji).
Pozostając przy motoryzacji: obecnie obowiązujący kodeks drogowy
jest znacznie gorszy niż tzw. "stary" sprzed ~50 lat. Tamten był
pisany prostym i jasnym jezykiem, aby każdy był go w stanie
zrozumieć na "chłopski rozum". W obecnym znajduje się dużo
prawniczego bełkotu, który więcej reguluje, ale w sposób niejasny i
niejednoznaczny (na przykład ronda). Zamiast pisać przepis tak
niejasny, że praktyka i tak zależy od aktualnej interpretacji "co
autor mógł mieć ma myśli?", lepiej nie pisać go wcale.
"Stary" kodeks drogowy wielu kierowców znało na pamięć, obecny jest
na to zbyt niestrawny. Która z tych sytuacji jest lepsza?
Ze starożytnego Rzymu pochodzi sentencja że "dobre prawo to stare
prawo". Prawo zbyt często zmieniane i bublowate powoduje spadek
szacunku do niego. Tak samo jak bezsensownie ustawione znaki drogowe
powodują ogólne ignorowanie innych znaków.
Ustawodawcy, przedkładajcie jakość nad ilość!
Posłowie często chwalą się ile ustaw wprowadzili, i ile zamierzają
wprowadzić. Czy któryś z nich powiedział PO CO są te ustawy?
Brak prawa jest często lepszy (bo rzeczywistość nie znosi próżni)
niż bubel prawny.