Do bachula-gr

28.04.08, 20:32
Witam. wybieram sie 1 maja na meteory i ktos mi polecił odwiedzenie
Metsova. czy mogłabyś naposac coś wiecej o tej miejscowości? z góry
dziekuje
    • bachula_gr Re: Do bachula-gr 28.04.08, 21:53
      joasiaasienka napisała:
      > .....i ktos mi polecił odwiedzenie Metsova.

      Bo to madry ktos byl wink))
      Napisalam na skrzynke gazetowa.
    • bebiak Re: o "moim" Metsovie:-) 29.04.08, 00:10
      Cześć,
      zajrzałam do Metsova w 2003 roku, w niedzielę - wówczas była to
      Paschasmile
      Tak potem o tej wizycie napisałam w projekcie pewnego opracowania
      [projekt to, bo tekst nieuładzony dotąd przeze mnie]:

      Byli już bardzo wysoko w górach, otaczały ich szczyty gór Pindos, a
      niektóre z nich pokryte były śniegiem. Wydawało jej się, że to
      tutaj znajdują się jedne z najlepszych w Grecji tereny dla
      narciarzy.
      Wjechali do miasteczka Metsovo, które skojarzyło jej się z typowym
      górskim kurortem – mnóstwo Greków spędzało tutaj swoją Paschę.
      Śliczne to miasteczko, ale patrząc na spacerujące tłumy stwierdziła,
      że nie chciałaby tutaj spędzać więcej czasu aniżeli kilka godzin.
      Miała wrażenie, że większość zachowuje się nienaturalnie, a może to
      dlatego, że to taki szczególny dzień?
      Weszli do kościoła Moni Teotoku, który wydał jej się ślicznym.
      Przyglądała się ikonom, chodziła po posadzce pełnej płatków
      najprzeróżniejszych kwiatów i delektowała się zapachem!
      - Zapach, ten zapach starego kościoła – oddychała głęboko. – Czyż
      można go zapomnieć?
      Ten wciąż uwielbiany przez nią zapach czuła tutaj tak wyraźnie, że
      chętnie spędziłaby w tym kościele więcej czasu, ale Jerry z Tygrysem
      wydawali się być już mocno zniecierpliwieni.
      Spacerowali po miasteczku – Metsovo składało się według nich z dwóch
      części: dolnej i górnej. Z części górnej roztaczał się piękny widok
      na część dolną, położoną w dolinie. Po obu stronach uliczki, którą
      spacerowali, znajdowały się niewielkie kamieniczki, jednolite w
      rozumieniu architektury. Były szare, choć nie wzniesiono ich z
      szarego kamienia. Widzieli budowany własnei teraz dom: wznoszony
      był z czerwonej cegły a dopiero potem obkładany szarym kamieniem.
      - To świetny pomysł – podzieliła się swymi myślami z Jerrym. –
      Spójrz, jak genialnie to wygląda.
      Niektóre kamieniczki wymagały natychmiastowego remontu a niektóre
      kojarzyły jej się z tymi w Xanthi w Tracji: pierwsze piętro nieco
      szersze niż parter i podpierane przez solidne drewniane bale.
      Pomiędzy budynkami można było dostrzec budynki dolnej części
      miasteczka pokryte w większości pomarańczowymi dachówkami.
      Znów popatrzyła na ludzi: elegancko ubrane Greczynki (może zbyt
      elegancko?) dzielnie trzymające się ramion swoich mężów, a przed
      nimi dwójka lub trójka dzieci, z czego dziewczynki ubrane również z
      przesadną elegancją.
      Weszła do kilku sklepów, gdzie dostrzegła mnóstwo gatunków serów i
      miodów, a poza tym wiele rzeczy wyrzeźbionych z drewna, haftowanych
      obrusów i serwet. Nie miała wątpliwości, że to wyroby typowe dla
      Metsova.
      Rozglądała się wokół pragnąc zobaczyć choć jednego mieszkańca
      miasteczka ubranego w typowy dla tego regionu strój, obowiązkowo z
      laską w dłoni, ale niestety: z pewnością starzy mieszkańcy siedzieli
      w domach i biesiadowali.

      Udało im się dojechać do monastyru Agios Nikolaos, choć błądzili po
      drodze – dojście piesze było proste ale właściwej drogi dla
      samochodu szukali dość długo: ta żwirowa, którą zjeżdżali w dół była
      niewiele szersza od ich samochodu i marzyli, aby żaden inny nie
      jechał pod górę. Znaleźli drogowskaz i tu zostawili auto: poszli
      pod górę przez plantację winogron mijając kilka kóz skubiących
      trawę.
      Pchając ciężkie, drewniane drzwi weszli na teren monastyru.
      - Christos Anesti! - powitał ich stary Grek z pękiem kluczy i
      zaprowadził do XIV-wiecznej kaplicy składającej się z dwóch salek.
      Zachwycali się wspaniałymi freskami zauważając, że tuż nad podłogą
      niczego nie można już dostrzec.
      - Spójrz, niszczeją od dołu a to co je niszczy przesuwa się wciąż w
      górę – wyszeptała do stojącego obok Tygrysa.
      Poszarpana ale wyraźnie widoczna linia znajdowała się na wysokości
      jej ramion.
      - Co będzie za kilkanaście lat? Czy nie można temu zapobiec? –
      zapytała Greka.
      Nie znał angielskiego, a dla niej takie pytania były zbyt trudne w
      języku greckim.
      Zaprowadził ich do innego budynku, gdzie znajdowały się cele
      mnichów: surowe, poprzedzielane małymi ściankami.
      Nie dostrzegła nigdzie światła.
      - A może tu w ogóle nie ma elektryczności? – pomyślała.

      Pozdrawiam. B.
    • bebiak Re: i jeszcze o drodze.... 29.04.08, 00:15
      a ten opis powinien być przed opowieścią o Metsovie - zapomniałam!

      Minęli Kalambakę, za którą rozpoczyna się droga, o której
      przejechaniu marzyła. Droga, którą - jak powiedział Nikos w
      Platamonas - Grecy nazywają przekleństwem, droga łącząca Kalambakę z
      Ioanniną. Wiele o tej trasie czytała, wiele razy przemierzała ją w
      wyobraźni patrząc na mapę, i wiedziała, że jeśli kiedykolwiek tu
      będzie musi nią koniecznie przejechać. Od wielu lat Ioanni opowiadał
      jej o tej drodze mówiąc, że należy do najładniejszych w całej
      Grecji: mierzy około 110 kilometrów i prowadzi wzdłuż przełęczy
      Katara. Droga to niesamowita: pełna zakrętów z niewielką ilością
      prostych odcinków. Nie jeździ się tu szybko, bo (po pierwsze) po
      co, skoro wokół tak pięknie, a (po drugie) - nawet nie sposób. Cały
      czas w zasadzie narysowana jest linia ciągła, a wyprzedzanie jest
      prawie niemożliwe.
      Jechali powoli ale te wspaniałe krajobrazy tak naprawdę oglądała
      tylko ona: Tygrys niezbyt dobrze znosił podróże tego typu drogami i
      wolał drzemać, a Jerry nie rozglądał się specjalnie.
      - Nie wiem czy zauważyłaś, ale nie wszędzie są barierki a przepaści
      do najmniejszych nie należą. – dodał.
      Zwróciła uwagę na zachowanie kierowców – współpomagali sobie na tej
      trasie. Czasami samochód się zatrzymywał, aby następny, jadący
      szybciej mógł go wyprzedzić. Było to szalenie istotne szczególnie w
      odniesieniu do dużych ciężarowych samochodów – bez takiej pomocy ich
      wyprzedzenie byłoby tu w ogóle niemożliwe.
      Minęli kilka niewielkich wiosek co było sporym zaskoczeniem –
      wydawało im się, że tutaj żadnych wiosek nie ma, czasami
      zatrzymywali się, aby z góry popatrzeć na jakąś ładną zatokę.


      • magdusijaa Re: i jeszcze o drodze.... 29.04.08, 12:21
        bebiak, ty ksiazki moze piszesz??
        • bachula_gr Re: i jeszcze o drodze.... bebiak 29.04.08, 13:15
          magdusijaa napisała:

          > bebiak, ty ksiazki moze piszesz??

          Bebiaku, a jak juz wydasz to masz jak w banku, ze pierwszy naklad
          zejdzie (z autografami autorki!) wsrod uczestnikow tego forum wink
          Piekny opis, po raz kolejny zaluje ze bedac w Pasche 2003 w tym
          samym miejscu nie wiedzialysmy o swoim istnieniu......
          • olna Re: i jeszcze o drodze.... bebiak 29.04.08, 17:33
            > Bebiaku, a jak juz wydasz to masz jak w banku, ze pierwszy naklad
            > zejdzie (z autografami autorki!) wsrod uczestnikow tego forum wink

            oj tak!!! czekamy bo pieknie to opisujesz
    • joasiaasienka Re: Do bachula-gr 29.04.08, 17:23
      dziewczyny serdeczne dzieki za info, Bebiak teraz to napewno musze
      się tam wybrać ,pięknie to opisałas
      • mamalal-ka Re: Do bachula-gr 29.04.08, 22:52
        Rzeczywiście Beatko wspaniały tekst!
        Też byłam bachula w Twoim Metsowie...właśnie przejrzałam zdjęcia
        ...był 2004 rok, szkoda ,że wówczas nie wiedziałam o Twoim istnieniu!
        • bachula_gr Re: Do bachula-gr 30.04.08, 08:25
          mamalal-ka napisała:
          > Też byłam bachula w Twoim Metsowie...właśnie przejrzałam zdjęcia
          > ...był 2004 rok, szkoda ,że wówczas nie wiedziałam o Twoim
          istnieniu!

          Ty tez??? wink Jeszcze mi powiedz, ze zupelnie przypadkowo spalas w
          naszym hotelu jak taka jedna Margarita6.....

          Zesz.... chyba czas zaproponowac jakis zlot
          tych_co_byly_w_metsovie_incognito ???? Porownamy wspomnienia,
          poogladamy fotodowy etc. Co Wy na to?
          • bebiak Re: Do bachula-gr 30.04.08, 10:26
            Basiu, nie wiem czy pamiętasz ale myśmy się już wtedy, przed moim
            wyjazdem do Epiru, zetknęły w sieci - naprawdę nie pamiętasz? Nie
            wiem czy nie poprzez moją stronę a może poprzez to "państwowe"
            forum... licho wie, szczegóły umykają. Nawet mówiłaś/pisałaś, żebym
            zajrzała, ja myślałam o Tobie szwędając się po Metsovie ale jakoś..
            odwagi mi zwyczajnie brakowało - wymieniłyśmy wcześniej ze dwa maile
            raptem przecież i tak jakoś obco się jeszcze czulam jako bardzo
            świeży forumowicz ...

            Nie bedę ukrywać, że potem długo długo nie mogłam sobie wybaczyć, że
            jednak nie wdepnęłam. Wiesz jak długo? Do soboty jakieś 10 dni temu -
            tyle lat nie mogłam sobie tego wybaczyć i tak bardzo żałowałam.
            Całuję. B.
            • magdusijaa no wlasnie... 30.04.08, 10:32
              hm, jak grek greka spotka na obczyznie to od razu zagada, po prostu na ulicy. a
              my, jacys malo kontaktowi jestesmy sad odwagi brakuj, bo jakos glupio podejsc i
              powiedziec dzien dobry, bla bla bla. ja raczej otwarta jestem ale pare razy
              zadylo mi sie ze slyszalam polska mowe, tak bym podeszla zagadala, ale...
              • bachula_gr Re: no wlasnie... 30.04.08, 10:57
                > ja raczej otwarta jestem ale pare razy
                > zadylo mi sie ze slyszalam polska mowe, tak bym podeszla zagadala,
                ale...

                Ja w swojej okolicy Polakow spotykam sporadycznie ale mam inny
                nawyk. Mianowicie odruchowo "mrugam" swiatlami kazdemu samochodowi
                na polskich rejestracjach, z ciezarowkami (zwlaszcza Eguusa z
                Krakowa) wlacznie. A ze mieszkam przy glownej drodze tranzytowej
                przez Grecje to jest tego troche.
                I potem dopiero nachodzi mnie mysl, ze ci kierowcy musza w panice
                myslec co zle z ich taborem skoro jakis Grek im mruga wink)) Chyba
                musze na limuzynie jakas polska naklejke nalepic wink))
                • bachula_gr Re: no wlasnie...2 30.04.08, 11:02
                  a jeszcze cos mi sie przypomnialo....
                  Naprzeciwko hotelu jest warsztat samochodowy i kiedys patrze, a tam
                  zatrzymuje sie polskie auto i kierowca mocno dyskutuje (raczej:
                  gestykuluje) z sasiadem mechanikiem. Wiedziona patriotycznym zrywem
                  wychodze do nich, zagaduje PO POLSKU do kierowcy a tu: buch, jak
                  grochem o sciane. Gosc nie reaguje wcale. Wpadam w panike, ze przez
                  te kilka lat juz jestem niezrozumiala w ojczystym jezyku a gosc
                  dopiero po kilku chwilach sie otrzasnal i patrzy na mnie jak na
                  zjawe tlumaczac, ze w takim miejscu sie nie spodziewal polskiej mowy
                  wiec nie zalapal, ze rozumie co do niego nawijam wink))

                  Natoamist BEBIAKU, chyba mnie jednak podpuszczasz..... Przypominam
                  sobie jak przez mgle jakis kontakt z Toba via Twoja strone ale juz
                  PO Twojej przeprawie przez Epir bo po prostu zahaczylam Cie o fotki
                  ze strony.
                  Poza tym, po pamietnej sobocie u stop Akropolu, nie uwierze w Twoja
                  niesmialosc i obiekcje w poznawaniu Grecji i jej mieszkancow- a ze
                  nie rodowitych a przysposobionych to inna rzecz wink
                  • bebiak Re: no wlasnie...2 30.04.08, 11:54
                    bachula_gr napisała:

                    > Natoamist BEBIAKU, chyba mnie jednak podpuszczasz..... Przypominam
                    > sobie jak przez mgle jakis kontakt z Toba via Twoja strone ale juz
                    > PO Twojej przeprawie przez Epir bo po prostu zahaczylam Cie o
                    >fotki ze strony.


                    Podpuszczam? Nie, nie podpuszczam tylko mogę coś mylić na skutek
                    upływu lat. Mogło być i tak, żeśmy się natknęły na siebie na forum
                    przed moim wyjazdem do Epiru (co do tego, że było to przed jestem w
                    100% pewna) a ja potem będąc w Metsovie rozważałam sobie: "A może
                    by Basię odwiedzić bo taka sympatyczna; toż to nic złego w końcu
                    zajrzeć na moment" itp - rozumiesz mnie? Bo żem o Tobie tam myślala
                    jestem Basiu pewna tylko mogło być tak jak teraz napisałam ... no
                    nie pamiętam!

                    > Poza tym, po pamietnej sobocie u stop Akropolu, nie uwierze w
                    >Twoja niesmialosc i obiekcje w poznawaniu Grecji i jej mieszkancow-
                    > a ze nie rodowitych a przysposobionych to inna rzecz wink

                    Achhh, tu akurat bardzo różnie bywa, baaaardzo i nie ma jakichś
                    reguł: zależy często nawet od dnia, od nastroju, od nastawienia w
                    danej chwili - i nie jest do przewidzenia wcześniej. Nie wiem
                    dlaczego ale często czegoś nie robięw obawie przed tym, że może być
                    to odebrane jako kłopot - nie umiem uzasadnić,ale wielokroć
                    wyobrażam sobie, że to czy tamto może być dla kogoś problemem z
                    mojej strony a problemem to ja być nie chcę i nigdy być nie
                    chciałam! To jest bardzo często nieuzasadnione w ogóle, ale tak
                    jest.

                    ... a co - że podpytam... - rzucałam się na ludzi tam pod tym
                    Akropolem czy co???? Toż ja grzeczna jestem!!!
    • bachula_gr joasiaasienka---odpisalam--- n/t 30.04.08, 08:26
      j/w
    • irr00 Re: Do bachula-gr 30.04.08, 17:32
      ...więc i ja dopisuje sobie Metsovo do honorowego punktu odwiedzenia, podczas najbliższej jazdy do Meteora smile
    • bachula_gr Metsovo zaliczone- drinki zapoznawcze wypite 03.05.08, 17:28
      Niniejszym donosze, ze mialam przyjemnosc poznania dwoch uroczych
      pan: Joasiasienki i jej corki Ani. dziewczyny dotarly do M. i je
      stad wypuscilam.

      Ps- joasiaasienka: podaj mi maila na ktorego mam wyslac fotki z
      nszego swietego spaceru do monastyrow wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja