jahtiel_marivall
01.10.08, 14:22
Pisze do Was Kochane Dziewczyny z forum, bo czuje sie troszke
zawiedziona i rozgoryczona... Oczywiscie Bron Boze nie ma to zwiazku
z Wami, ale z pewnymi znajomymi z Polski, ktorzy mieszkaja
niedaleko...
Otoz, sprawa wyglada tak, jestem w Grecji juz dluzszy czas. Moj maz
jest Grekiem, ze wzgledu na prace, ktora sie zajmuje ma czesty
kontakt z obcokrajowcami. Czesto tez pomagalismy ludziom innych
narodowosci. Ja- pewnym moim znajomym z polski. I niestety czesto
dostwalam w tylek za chec pomocy. Czy nie macie czasem wrazenia, ze
nasi rodacy, ktorzy oczekuja od nas pomocy, bywaja bezwzgledni.
Chwilami kiedy probowalam pomoc, kiedy cos nie udawalo sie, na ogol
nie z mojej winy, spotykalam sie z bardzo agresyna reakcja ze strony
osoby oczekujacej na pomoc. Na przyklad nie dalej jak wczoraj. Moja
znajoma chce wyjechac z corka do Polski, jako ze jej chlopak jest
Polakiem i nie sa po slubie w greckich papierach malej, tylko jej
nazwisko widnieje. Dzwonilam do ambasady, zeby pomoc zalatwic jej
zjazdowke itp. Chrzanic juz moje pieniadze na telefony, wazne ze
dziewczyna dowiedziala sie co i jak i ruszyla z gromadzeniem
papierow. Wroczaj zadzwonila do mnie podala mi jakis numer telefonu
i poprosila zebym zadzwonila i dowiedziala sie o rozmiary zdjecia
jakiego potrzebuje do zjazdowki. Dzwonilam, poza automatyczna
sekretarka, pod podanym telefonem nie wlazczal sie nikt inny. Dzis
rano w podziekowaniu otrzymalam sms- ze jak nie mam zamiaru jej
pomagac to moge od razu sie zdekarowac itp deliktanie mowiac... A
kiedy probowalam zadzwonic i powiedziec co i jak wylaczyla mi
brutalnie telefon. Zamiast spokojnego telefonu, z pytaniem czego sie
dowiedzialam i co udalo mi sie zaltwic cos takiego. A ja sie pytam
dlaczego. Dodam ze to nie pierwszy raz...i co zrobic w takiej
sytuacji. Zawsze wybaczalam i kiedy po raz kolejny potrzebna byla
moja pomoc, ruszalam do akcji, moze powinnam to olac i zachowac sie
jak wiele innych osob, telefonow nie odbierac itp. Przeciez to
dziecinne i dziwne zachowanie. Czy nie jest tak, ze powinnismy sie
trzymac razem, ze powinnysmy byc dla siebie przyjazne i uczynne.
poprosilam o pomoc z psiakiem, wiem ze jezeli nie uda sie nikimu
tego psiaka przewiesc, to nie bedzie niczyja wina. Nie oczekuje ze
sprawa rozwiarze sie dokladnie tak jak chce, prosze, czekam i za
kazda probe pomocy, jaka by nie byla, dziekuje, bo ktos zwrocil na
mnie uwage i dla mnie wykonal kilka telefonow spytal i postaral sie.
To duzo, i jestem wdzieczna...
Ech... czasem bola mnie pewne "polskie" zachowania.
Nic, Wam kochane kobietki dziekuje za wszelkie proby pomocy,
dziekuje za wysluchanie mojego "rozgorycznia" i serdecznie wszystkie
Was POZDRAWIAM!!!