marysia130
17.04.05, 21:01
Witajcie,
Jestem mamą 10-miesięcznego synka, który urodził się bez nerki lewej. O tym,
że tak będzie wiedziałam już w ciąży. Pierwszy raz lekarz w formie
przypuszczenia w 19 tygodniu powiedział mi, że nie widzi lewej nerki. wtedy
jeszcze łudziłam się, że może jest schowana, może wędrująca, może nietypowo
umiejscowiona. Niestety po porodzie okazało się, że w ogóle jej nie ma :(
Przezyłam szok... chociaż podświadomie już wiedziałam, że tak będzie.
Pierwsza doba była koszmarem, byłam po cesarskim cięciu, nie mogłam sprawdzić
czy mały robił siku, czy nic się nie dzieje... rano już wiedziałam, że
pampers był ciężki tak zasikany, pierwszy promień słońca :) W szpitalu zaraz
po porodzie chcieli nas zatrzymać, wysłać na oddział chirurgiczny (nie wiem
po co) nie zgodziłam się, obrzucana epitetami przez pediatrę zabrałam dziecko
do domu na własne żądanie. W szpitalu pozwoliłam mu jedynie zrobic usg. Na to
badanie zabrali razem trójkę dzieci, dziewczynka z torbielka na jajniku, mój
synek bez lewej nerki i dziecko z czyms tam. W wyniku badania napisali, że
mój syn ma torbiela na nerce, że nerki są dwie, u dziewczynki napisali, że
nie ma jajnika... Ten szpital to CZMP w Łodzi. Uznałam, że to zbyt wiele by
jeszcze powierzyć im dziecko. Postanowiłam leczyc i diagnozować go prywatnie.
Pierwsze bardzo dokładne usg całej jamy brzusznej zrobilismy w 3 tygodniu
zycia. Diagnoza brak nerki lewej, pęcherz w porządku, moczowody w porządku,
UKM nerki prawej w porządku. Wielkość nerki prawej prawidłowa. Żadnych śladów
po nerce lewej. Tych usg do dnia dzisiejszego było juz kilka, posiewów moczu
nie zliczę. na szczęście też wszystko z nimi dobrze. Nie wiem czemu to akurat
nas spotkało. Nikt oprócz mnie i mojego męża nie wie o tym, że nasz synek ma
jedną nerke. Nie chcę by traktowano go inaczej. Teraz szykujemy się na
scytygrafię do warszawy. Mam do Was prośbe, jesli znacie badania które
powinnam zrobić to będę Wam bardzo wdzięczna. Działam troche po omacku ale
nie wierzę lekarzom. Zbyt wiele mielismy przejść o których już nie mam siły
pisać. Myślałam, że mam szczęście, że taki szpital mam pod nosem, nic
bardziej mylnego. Jak narazie trzymamy się więc od niego z daleka. Prosze o
pomoc mamy których dzieci są w takiej samej sytuacji, może potraficie mi
pomóc? Co powinnam robić? Jakie jeszcze badania okresowo wykonywać?
Ostatnio sama leżałam w szpitalu i spotkałam tam 80-letniego pana, który całe
życie żyje bez jednej nerki, o tym, że jej nie ma dowiedział się przy okazji
usg pęcherzyka żółciowego. Mówił, że nigdy nie miał najmniejszych problemów
ze zdrowiem, to tak na pocieszenie :)
Czekam na Wasze odpowiedzi i z góry za nie serdecznie dziękuję.
Pozdrawiam
Kasia