betasa
22.09.10, 10:24
Krótka historia:
Zaczęło się od zaniku mięsni kłebu kciuka i fascykulacji. Badania WB u forumowego lekarza: wynik graniczny w klasach IgG i IgM, ale reakcje z antygenem wskazywały na przewlekłą fazę zakażenia boreliozą. Chlamydia - 1,21 w klasie IgA i 0,74 w klasie IgG. Mycoplazma - 32, 64 w klasie IgA i 3,23 w klasie IgG.
Badania w klinice chorób mięsni i diagnoza: nie ma boreliozy za to jest "prawdopodobne " SLA (brak objawów z trzeciego poziomu).
Leczenie boreliozy od czerwca ubiegłego roku. Kolejno wszystkie możliwe zestawy. Zero poprawy, zero herxów. Coś jakby herx (wrażenie zapaści i umierania) przy mino. Cały czas postępujący zanik mięsni. W ciągu roku kolejno kule, balkonik, wózek.
Stan na wrzesień 2010r. : mięsni praktycznie już nie ma, trochę działa prawa ręka. WB z sierpnia: borrelia IgM - pozytywny, borreliaIgG - graniczny.
Dręczy nas jedna myśl. O tym, że ta cholerna borrelia nie tylko "imituje" SLA, ale prawdopodobnie też je wywołuje. I że dalsza walka nie ma już sensu ... Ponad rok leczenia i cały czas sytematyczne pogarszanie sie stanu zdrowia. Żadnych "światełek w tunelu"... oprócz (przy niektórych zestawach) stanów grypowych (kilkugodzinnych), potwornego bólu ucha,. Już nawet nie pamiętam wszystkiego bo nie wiem czy to widziałam czy sobie wmawiałam...
To tak w skrócie. Poddac się? Czy choroba nas pokonała?