glory23
18.11.10, 18:12
Witam wszystkich na tym forum,
Bardzo dlugo czytam wasze posty, az w koncu sama postanowilam sie z Wami podzielic swoja historia,
Ponad rok temu przeprowadzilam sie ze swoim narzeczonym do Warszawy, Zamieszkalismy na poczatku w skromnym mieszkanku ze wspolokatorem, nerwy, stres po dwoch tyg wspolnego mieszkania byly na porzadku dziennym, w maju postanowilam sie troszke wystawic na slonce, pechchcial ze wchodzac z balkonu do pokoju, stanelam na parapecie chcac ominac krzeslo w dzrzwiach balkonu, zeslizgnelam sie i spadlam, od tej pory zaczely okropnie bolec mnie plecy. Pierwsza wizyta u internisty i skierowanie do neurologa, od niego natychmiastowe skierowanie do szpitala, na izbie przyjec , opis proces diemienielizacji, pobyt w szpitalu, rezonans magnetyczny, koszmarny lekarz prowadzacy diagnoza SM, dozylnie sterydy, wypisalam sie na zadanie po kilkudniowej dawce steryd. Po wyjsciu zaczelam czuc sie strasznie, bole nog ktorych wczesniej nie odczuwalam. Stan psychiczny straszny, wizyta u homeopaty, nastepnie badania niekonwencjonalna metoda nma toksyny, diagnoza Borelia w ukladzie nerwowym, mija rok od pierwszej wiadomosci o boreliozie, miesiac temu badanie Img, IGG, wynik podejrzenie: wczesna Borelioza, lecze sie bardzo niekonwencjonalnie, glownie ziola, objawy koszmarne (herxy) bole stawow, miesni sztywnienie palcow, nog, bole plecow, z tylu glowy, koszmar, mam nadzieje ze to sie w koncu skonczy, psychicznie nie wyrabiam, zyje ciagla mysla SM, czasami mi rece opadaja, jak to dlugo jeszcze bedzie trwalo...