madau
14.01.13, 13:17
Lokal jakis nedzny, przyszedl pan sepleniacy i w okularach i zaprosil do gabinetu. Po wysluchaniu mojej historii stwierdzil, ze za wiele nie moze zrobic bo umowe "podpisywalam" przez telefon. radzil zaplacic i skontaktowac sie z adwokatem ( termin za dwa tygodnie), w ogole byl jakis taki dziwny, zaspany, gadal do mnie formullkami ktorych nie rozumialam ech...
Pojde do tego prawnika za dwa tygodnie, zobaczymy co to da.
Czy wszystkie porady u bezplatnego prawnika tak wygladaja?