Dodaj do ulubionych

"plusy" boreliozy

11.01.11, 20:59
trochę z innej beczki, wisielczy humor...... są jednak zalety tej chorobywink

1. możliwość rozmowy z tak wspaniałymi ludźmi jak Forumowicze
2. brak grzybicy na nogach, wielu facetów ma z tym problem, miałem je i ja, ale abx rozbiły doszczętnie to grzybowe towarzystwo...
3. 5 kg mniej, wcześniej - jeszcze "za zdrowia" przestałem się mieścić w spodnie, a odkąd rozpocząłem leczenie waga spadła i się utrzymuje na właściwym poziomie
4. zupełnie inne spojrzenie na pewne sprawy, zdrowi tego nie zrozumieją (nawet moi najbliżsi)
Obserwuj wątek
    • mniamumniamu Re: "plusy" boreliozy 11.01.11, 21:41
      Kontynuuję listę smile
      5. cierpliwość i pokora w dawce, o którą wcześniej nigdy bym się nie posądzała
      6. znajdowanie radości w sprawach i zajęciach bardzo prozaicznych, które kiedyś były tak normalne, że ich wymiar był niewidoczny bądź lekceważony
      7. inne spojrzenie na życie, a właściwie to jego przewartościowanie
      8. odwaga na podjęcie działań, na które wcześniej mi jej brakowało
      9. zmiana stylu życia, bycia i zmiana mnie samej
      • maleoobeauty Re: "plusy" boreliozy 11.01.11, 22:23
        Hehe dobry wątek smile. Ja na plus mogę zapisać spadek 10 kg z wagi przez 2 miesiące i całkowite pozbycie się przewlekłego refluksu. Natomiast nie mogę dalej się pogodzić z tym, że już pewnie nigdy nie zagram w piłkę nożną crying .Mam tylko nadzieję, że może kiedyś przynajmniej będę mógł popływać i pojeździć na rowerku.
        • mniamumniamu Re: "plusy" boreliozy 12.01.11, 09:28
          Pewnie, że będziesz mógł. smile Ja na początku leczenie ledwo się poruszałam z bólu, drobna gimnastyka była wyczynem ponad miarę a każdy lekki ruch kończyną tak bolał, że czasem lekkie ćwiczenia wywoływały łzy. Teraz, po prawie 10 miesiącach leczenia, mam w domu orbitrek i wioślarza, ćwiczę regularnie i zapewniam cię, że nikt u mnie w rodzinie nie śmiga na tym tak jak ja.
        • ewa475 Re: "plusy" boreliozy 12.01.11, 17:59
          Zagrasz w piłkę nożną!Ale może nie od razu cały meczsmileI może nie na Mistrzostwach Świata!
          A z refluksu Cię wyleczyły i pozbyły kilogramów abxsmile
          Borelioza nie ma plusów,najlepiej ją zabić.
      • wetiver Re: "plusy" boreliozy 11.01.11, 22:24
        Macie rację.Myślę,że w życiu wszystko jest po coś.Ta choroba to niezłe zadanie.Trzeba przewartościować wiele rzeczy.Na pewno uczy pokory i cierpliwości,cieszenia się z drobiazgów i życia tu i teraz.Czyli wychodzi nam na zdrowie?wink
      • taboko Re: "plusy" boreliozy 20.01.11, 18:57
        podpisuję się pod tym może tylko dodam że w tej chorobie poznajesz prawdziwych przyjaciół i ludzi na których można polegac pozdrawiam
        • margolcia_63 Re: "plusy" boreliozy 20.01.11, 19:08
          Kochani, to takie mocno naciągane plusy bo gotować można się nauczyć bez bb i aby zweryfikować znajomych i rodzinę to wystarczy poprosić o większą przysługę lub pożyczkę. Ja widzę, że powtórzę za dx-em, lub raczej za klasykiem, tylko plusy ujemne.
          • mtm.3 do margolci 20.01.11, 19:25
            Margolciu, a ja Ci naprawdę dziewczyno współczuję i mówię to zupełnie szczerze, bo gdziekolwiek nie czytam Twoich wpisów, na jakimkolwiek forum, to odnoszę wrazenie, że Tobie bardzo ciężko jest. Widzieć świat w tak czarnych barwach i takie mieć wciąż katastroficzne wizje przyszlości to musi być bardzo ciężkie doswiadczenie. Mnie nawet trudno to czytać i muszę Ci się przyznac, że zaczynam omijać Twoje wpisy, a Ty przecież musisz z tymi swoimi myślami, z samą sobą być cały czas. Tylko czy pomaga Ci dzielenie się tym czarnowidztwem z innymi? To jest dla Ciebie ulga? Czy raczej lubisz tak komus odebrać nadzieję? Tak dla sportu? A może tego po prostu u siebie nie zauważasz? Bo jednak nie chcę podejrzewać złej woli... Ale jesli sama nie masz nadziei, to przecież nie musisz jej tak nagminnie odbierać innym. Bo niby dlaczego? Bo Tobie jej brak? Albo masz jej za mało? I będziesz się czuła lepiej, jak innym ją zabierzesz?
            Margolciu, świat naprawdę jest lepszy, jak sami stajemy się dobrzy dla innych. Podtrzymujemy ich na duchu, kiedy cierpią. Nawet, jeśli sami cierpimy. Tyle zła i beznadziei wokół, po co mamy być jeszcze sami sprawcami tego.
            Sprobuj nie być. Dla samej siebie to zrób, jeśli nie dla innych. Naprawdę lżej Ci będzie żyć. A i innym wokół będzie z Tobą lepiej. Przerwij juz ten ciąg atakujaco-agresywno-negująco-dołująco-odiberających innym nadzieję wpisów. Wierzę, że potrafisz.
            • margolcia_63 Re: do margolci 20.01.11, 19:34
              A o co Ciebie mtm chodzi? Czy ktoś Ci broni się cieszyć z choroby, chyba nie? Równie dobrze jak Ty mam prawo wyrażać swoją opinię a jak dołuję to po prostu nie czytaj. Ale zaiste szkoda, że nie zareagowałaś tak na wpisy dx-a, bagnowskiej i innych- masz ze mną problem?
            • taboko Re: do margolci 21.01.11, 09:08
              niepotrzebne jest dołowanie się wzajemne bo żadna choroba nie ma plusów poprostu uczy nas pokory wobec życia a borelioza jest szczególna bo nie wiadomo kiedy zaatakuje ze zdwojoną siłą i nas rozłoży ,dostęp do prawidłowej diagnozy i leczenia jest jaki jest więc tłumaczyc po raz 1000 nie ma sensu oby zaczęli finansowac badania i leczenie bo to jest najistotniejsze w naszym przypadku życzę więcej optymizmu choc sama wiem że nieraz jest to cholernie trudne jak po raz kolejny choroba kładzie cię na łopatki
            • zazule Re: do margolci 21.01.11, 09:47
              mtm calowicie sie z Toba zgadzam. Mam ciocie, która jest sprazliowana całkowcie, od paru lat, rusza tylko glowa, a to jedna z najbardziej radosnych osob, jak znam, jest b radosna niz przed choroba. Zdana calkowice na innych, sa okresy kiedy b cierpi z bolu i leki jej nie pomagaja. Po rozmowie z nia czuje sie super i mam pełno nadz. Znam tez ludzi , którym sie naprawde nieźle powodzi i ciagle jest cos nie tak, a to rata kretydu za wysoka a to ludzi sa wredni a to cos tam i czlowiek po takim spotkaniu czuje sie zmaksrkowany jak po jakims herksie.

              Tak czułam ze ten wtek zostanie zdominowany zaraz przez osoby, które nie dosc ze sa smutne to jeszcze koniecznie musza oblepic tym swoim negatywnym patrzenim innych.

              Kazdy ma prawo do jakiegos smutku czy do złamnia ale czasem mam wrazenie ze niekórym chodzi o zabranie prawa innym do pozytywnego przezywania swojej choroby.

              pozdr
              zaz
              • margolcia_63 Re: do margolci 21.01.11, 10:24
                No to może warto by zacząć od siebie z tym pozytywnym nastawieniem, zamiast strofować dorosłych ludzi. Czy to poprawia nastrój? A jeśli tak, to komu? Ja, aby nauczyć się prasować, nie muszę mieć urwanej nogi. W takim razie, to może życzmy sobie choroby, zamiast zdrowia,może małego raczka.
                Aha! z tego co mi wiadomo, to to czy ktoś jest optymistą, czy pesymistą, to cecha zdeterminowana genetyką i najbardziej płomienne apele na nic. Jest jeszcze coś pośrodku- realizm?
                • mniamumniamu Re: do margolci 21.01.11, 10:51
                  Po co te kłótnie? Wszyscy wiemy, z czym walczymy, wiemy, jaka ta choroba jest podstępna i trudna. Nie można jej lekceważyć. Ale też nie traktujmy jej jak wyroku, bo mimo wszystko pozostawia nadzieję na wyleczenie i to jest najważniejsze.
                  I nawet w przypływie złości nie rzucajmy niesmacznych słów. Powtórzę to, co już kiedyś pisałam, gdy ktoś z wyrzutem wspomniał, że chorzy na raka mają przynajmniej chemię nieodpłatną: odrobinę pokory, chyba nie wszyscy widzieli, jak nowotwór pozbawia życia, dzień po dniu. Tam nie ma nadziei.
                  Ja życzę wszystkim, byśmy w chorobie, z jaką walczymy, umieli widzieć tę nadzieję, jaka istnieje. Niezależnie od tego, czy jesteśmy realistami czy optymistami. I by nigdy nie spotkała nas choroba, która takiej nadziei nie daje.
                  • margolcia_63 Re: do margolci 21.01.11, 11:03
                    Nowotwory jak najbardziej dają nadzieję na wyzdrowienie. Znam kilka osób, którym się udało.
                    www.nowotworowe.pl/nowotowory_u_dzieci.htm
                    I to nie są kłótnie a wymiany poglądów. No chyba, że obowiązuje jedyny słuszny pogląd na temat plusów choroby.
                    Zrowia.
                    • mtm.3 Re: do margolci 21.01.11, 11:24
                      Nie chodzi o optymizm, pesymizm czy realizm, ale o sposób podejścia do innych, innymi słowy o NAPASTLIWOŚĆ we wpisach, która żadną miarą nie jest zdeterminowana genetycznie (choć zawsze fajnie mieć takie wytłumaczenie, bo wtedy bardzo usprawiedliwia brak pracy nad charakterem). To cecha, którą można próbować zmienić, jeśli się chce... jesli się ją u siebie zauważy...
                      Margolciu i ja naprawdę dobrze Ci życzę, ale przeczytaj sobie, jaka ta Twoja odpowiedź mnie była właśnie napastliwa... i żeby Ci udowodnić, że nie mam nic do Ciebie, wbrew temu, co myslisz, właśnie kończę ten wątkek, żałując, że nadajamy na tak diametralnie róźnych falach, że nie dane Ci było zrozumieć moich intencji...
                      Zastanawiałam się czy w ogóle odpowiadać, bo boję się, że każdy mój wpis może być wyjściem do kolejnej napastliwości (i choć trudno Ci to pewnie zrozumieć, to wszystko, co piszę nie jest atakiem na Ciebie, a wręcz przeciwnie - jak czasami moje córki tak się złoszcżą na świat, bo dojrzewają i im szaleją hormony i tak sobie nie radzą z tym, to we mnie jest wyłącznie chęć przytulenia ich)
                      I mimo wszystko dobrego dnia smile
                      • margolcia_63 Re: do margolci 21.01.11, 12:35
                        Mtm, zanim zaczniesz udzielać dodrych rad to wypróbuj je najpierw na sobie, Spójrz jak zareagowałaś na mój pierwszy wpis w tym wątku. Wogóle to coś ostatnio chyba Ci humor nie dopisuje bo mam też dość twoich apeli do narodu.
                • zazule Re: do margolci 21.01.11, 13:01
                  jest jeszcze cos takiego jak wdziecznosc za to co sie otrzymuje od zycia, nawet jak to nie jest to czego do konca to czego spodziwalismy sie dostac i zaufanie ze to wszystko ma sens. Mnie choroba nauczyła tego ze wcale nie jest takie oczywiste to wszystko co mam mi sie nalezy, tylko ze to wszystko jest darem, zrówno, zdrowie, przyjaciele , rodzina, praca i inne dobra mniej lub b trwałe.
                  pozdro
                  zaz
                  • taboko Re: do margolci 21.01.11, 13:20
                    też tak myślę chociaż znam osobę którą życie bardzo doświadczyło a dalej pokory nie nauczyło więc bywa różnie przecież nam wszystkim jest trudno z tym paskudztwem no ale to nie znaczy że mamy się wściekac na wszystko i wszystkich dookoła bo niepotrzebnie tracimy ju i tak wątlutką energię pozdrawiam
                    • margolcia_63 Re: do margolci 21.01.11, 13:50
                      Dobrze piszesz, tylko zauważ, że bb często oprócz ciała uszkadza też umysł. Ludzie z tą chorobą mają mnóstwo przypadłości psychicznych i nigdy nie wiadomo, co wynika z charakteru, co z uszkodzenia mózgu, więc trzeba być wyrozumiałym i pozytywnie nastawionym do innych
                      • taboko Re: do margolci 21.01.11, 15:20
                        rozumię Cię bardzo dobrze przechodziłam przez to wszystko np. stałam na światłach jadąc do domu i nie wiedziałam gdzie jestem itp,itd nie będę nudzic bo objawów miałam ze 100 o różnym nasileniu przeszłam przez 7 lat piekło na ziemi i wiem doskonale że moje żale i nerwy nic nie dają trzeba iśc do przodu jak chce się normalnie funkconowac chociaż to nie do końca tak jak by się chciało bo ból i tak utrudnia życie no ale co zrobic inni mają gorzej i też muszą przetrwac ja bynajmniej mam wsparcie rodzinki i bardzo sobie to cenię chociaż w objawach nasilonych pewnie mają mnie dosyc tak jak piszesz i charakter też jest ważny staram się byc wyrozumiała i pozytywnie nastawiona do życia i ludzi czego i Tobie życzę pozdrawiam Bożena
    • arrakis74 Re: "plusy" boreliozy 12.01.11, 17:46
      Rysiu, na prawdę wyleczyłeś grzybka stóp abaxami? Jeśli tak to daj mi prosze pilnie namiary na Twojego dealera abaxów. Czym prędzej do niego zadzwonie wink
      • dx771 Re: "plusy" boreliozy 12.01.11, 18:50
        Chorowanie na boreliozę ma tylko plusy ujemne.
        • dartom.www Re: "plusy" boreliozy 12.01.11, 20:12
          dx771, to chciałem powiedzieć, ale nie chciałem być pierwszy...
          • bagnowska Re: "plusy" boreliozy 12.01.11, 20:44
            To ja dołączam do plusów negatywnych sad
            • taboko Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 13:06

              Przeszłość to pociąg, który już odjechał.
              Przyszłość to tylko myśl.
              Teraźniejszość to prezent od życia. Dlatego żyj teraźniejszością z doświadczeniem z przeszłości i nadzieją na przyszłość.

              Pozdrawiamsmile)))))
      • ryszard51 Re: "plusy" boreliozy 15.01.11, 13:10
        tak mi się wydajesmile odkąd je biorę grzyby wróciły z moich nóg do lasuwink
    • ada122 Re: "plusy" boreliozy 14.01.11, 13:39
      u mnie punkt 4.
      zupełnie inne spojrzenie na pewne sprawy. Waga spadla ale jak przestalam stosowac diete antygrzyb. (po odstawieniu abx) to tluszczyk szybko sie zregenerowal.
      • gilmijar_dwa Re: "plusy" boreliozy 14.01.11, 17:45
        no i po co było porzucać dietę? ))) Ona też jest na +
        • uruz2 Re: "plusy" boreliozy 15.01.11, 15:57
          Jak każda przewlekła choroba - borelka uczy pokory i innego spojrzenia na rzeczywistość...Na ogół leczą nas lekarze, którzy sami borykają się lub borykali z tą chorobą...Znoszą nasze huśtawki emocjonalne i dociekliwość. I to też nie zawsze smile

          I złośliwie, jak to chory, powiem, że sporo białych kitli powinno zapaść na tę chorobę. Bo pokora u pacjenta to rzecz oczywista, a przecież przydalaby się także tej drugiej stronie...

          No i jak tu mówic o plusach, kiedy po moim wpisie od razu widać, że nauczyłam się nienawiści...sad A czesto nawet gorzej - głębokiej pogardy...sad
          • gilmijar_dwa Re: "plusy" boreliozy 15.01.11, 20:46
            i nie jesteś sam- też + dla Bb )))
            • adrian_fenig Re: "plusy" boreliozy 19.01.11, 21:57
              Witam,
              Długo się zastanawiałem nad tym wątkiem.
              Mimo wszystko odnajduję w tym całym festiwalu cierpienia jeden niezaprzeczalny plus.
              Przez boreliozę, a właściwie przez dietę podczas antybiotykoterapii nauczyłem się.... gotować i przyrządzać rozmaite potrawy. I z tego akurat bardzo się cieszę wink

              Tak poza tym jest mnóstwo potencjalnych plusów. Ale żeby je faktycznie nazwać plusami to musiałbym najpierw wyzdrowieć...
              • klematis7 Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 11:29
                borelioza nie ma plusow
                • 1-ludka Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 12:24
                  tez tak mysle,ze borelioza i inne choroby nie maja zadnych plusow
                  • taboko Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 12:56
                    Świat jest dokładnie taki, jakim go postrzegamy........

                    • uruz2 Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 16:08
                      Powiedz to moim krętkom w mózgu smile Na pewno w przypływie dobroci przestaną go żreć i świat nagle stanie się piękniejszy...smile

                      • margolcia_63 Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 16:29
                        Uruz, popatrz na to inaczej, jak Ci te krętki wszamią mózg to może bedziesz szczęśliwsza, bo to chyba tak działa.
                        Znam rodzinę, ona po operacji mózgu z powodu pasożytów, z teżyczką, on z grużlica i odmą, trójka dzieci, najstarsze ma nasiloną epilepsję, średnie ma porażenie mózgowe, najmłodsze nawet nie wiem, ale jest na wózku. Rodzice są na rentach, stracili mieszkanie i zwalili się 86 letniemu dziadkowi na głowę, który rąbie drewno, bo pewnie lubi, ale jak oni rechoczą, jacy są szczęśliwi. Czy to objaw hartu ducha, czy choroby? To pytanie retoryczne.
                        • uruz2 Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 17:26
                          Coś mi się wydaje, że też długo chorujesz, bo poczucie humoru masz, podobnie jak ja, nieco oryginalne ( to eufemizm jest) smile

                          No, jak nie będe juz miała nawet tych resztek, które mi zostały, to faktycznie może się zacznę śmiać. smile A nawet rechotać...

                          Na razie dość stanowczo usiłuję eksterminować krętki...A one bez walki ani myślą o odpuszczeniu.Zalewają mnie toksyny zdechłych wrogów...

                          Ehhh...Plusy to widzą potencjalni święci...
                          • margolcia_63 Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 23:11
                            Tak uruz długo choruję i mam wrażenie, że za długo. Nawet motywuję swojego lekarza, że przed śmiercią chciała bym jeszcze być zdrowa. W tej chwili to nawet nie wiem, czy jestem zdrowa, czy chora.
                            A Ty ile czasu walczysz? Musisz wiedzieć, że dzień poprawy przyjdzie niepostrzeżenie. Ważne, by iść jak czołg do przodu i nie oczekiwać terminu ozdrowienia, łykać co trzeba i nie rozczulać się nad sobą, ale plusów, korzyści i piedestałów to w tej chorobie, nie ma, choć tak twierdzi mtm, ale racji jej nie przyznaję. Damy radę, wcześniej lub póżniej. Mimo wszystko zdrowia, a nie choroby.
                            • uruz2 Re: "plusy" boreliozy 21.01.11, 23:24
                              Walczę ponad dwa lata. Obecnie od pół roku nieprzerwany kryzys...Szpitale, itd... Oczywiście nawet do głowy mi nie przyszło, żeby uświadamiac medyków. Szkoda czasu i nerwów...

                              Mam serdecznie dość, pewnie stąd pesymizm...sad
                              Rozczulanie się nad sobą nie jest moją domeną. Jestem sfrustrowana i zmęczona.

                              Też życzę zdrowia i, chociaż czasem, dobrego samopoczucia...smile

                              • margolcia_63 Re: "plusy" boreliozy 22.01.11, 00:50
                                Uruz, trzeba by być cyborgiem by nie być sfrustrowanym w tej chorobie. Też mam serdecznie dość, jak patrzy się na mnie jak na UFO- luda. Moja chora koleżanka miała jeszcze lepiej bo na hasło borelioza zobaczyła jak personel medyczny kręcił tzw. fioła.
                                Pocieszam, ja dopiero po 2 latach leczenia poczułam poprawę, więc może to u Ciebie też tak będzie, życzę bardzo usilnie. Moja nie żyjąca Babcia mówiła, pomału dziecko, w takich sytuacjach. Ja powtarzam za nią. Pomału dziecko.
                                • uruz2 Re: "plusy" boreliozy 22.01.11, 13:02
                                  Ja po dóch latach mam totalne pogorszenie. Piła mechaniczna i teksańska masakra...smile

                                  Natomiast rośnie w siłę moja zgryźliwość i sceptycyzm...smile

                                  To nie jest niecierpliwość, tylko zmęczenie materiału (:

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka